lolka2007
06.11.08, 15:43
Byłam w tym sklepie zaledwie kilka razy wieczorem po pracy i za
kazdym dosłownie razem wychodziłam z pianą na ustach. Pierwszy raz
stałam przy 2 otwartych kasach niemiłosiernie długo. Kiedy w końcu
udało mi się dobic do upragnionego końca i podałam Pani w kasie
karte do płącenia - to ona 'niechcący" wcisnęła guzik 'gotówka'. No
i zaczął się cyrk! Biegały jedna kasjerka do drugiej z pytaniem co z
tym zrobić. Ludzie zaczeli wypowiadac na głos niecenzuralne słowa a
ja w przypływie desperacji zaczęłam wyciągać wszystkie jakie miałam
groszówki pochowane po kieszeniach aby zapłacić i stamtąd uciekać.
Kolejne razy to były cały czas te niekończące sie kolejki. Ale
wczoraj to był mój ostatni raz w tym sklepie. Żałuje jednego, ze nie
poprosiłam aby zawołano kierownka sklepu aby wyjasnić sytuację.......
Najpierw nie mogłam dostać 20dkg zółtego sera ponieważ musiałam
stanąc w kolejce za mięsem i poczekac grzecznie aż każdy kupi
kiełbaske to wtedy dostanę ten serek - niech tam, zacisnęłam zęby i
wytrwałam. Zaczął się cyrk jak doszłam do kas. Przy pierwszej - pani
mnie pogoniła bo rozbił się sok i ona musi posprzatać i nikogo nie
będzie obsługiwać. To jeszcze rozumiłam. Stanęłam w tej najbliżej
ptk obsługi klienta - ale, ze ta była też dosyc długa - wypatrzyłam,
ze w tymze punkcie klient ma kasowane towary. Ruszyłam w tym
kierunku ale starsza pani obsługujące zaczeła krzyczeć, ze ona już
nie obsługuje bo musi wyjśc i coś zrobic. To ja powiedziałam, ok i
wróciłam grzecznie do kolejeczki z małym dzieckiem uczepionym moich
spodni. Ale gdy tylko posłusznie zajęłam miejsce w długiej kolejce
do kasy - osoba znajdująca sie za moimi plecami
krzyknęła :"Basiu/Stasiu/Krysiu - (nie pamiętam imienia) -
skasujesz mi zakupy"? I wiecie jaka była odpowiedź? "Oczywiście -
jeszcze tylko ty chodź". Na moje głośno zadane pytanie, ze ja byłam
wczesniej - pani nie reagowała. Gdy skomentowałam głośno, ze to jest
widocznie kasa dla znajomych - pani Basia/Stasia/Krysia
odpowiedziała, ze musi obsłużyć znajomą bo ona sie bardzo śpieszy do
pracy. I w tym momencie normalnie szlag mnie trafił gdy spojrzałam
na tych wszytskich klientów Carrefura - WSZYSCY z nas sie
śpieszyli!!!!! Nikt tam nie stał dla przyjemności!!!! Zadziwiłam
mnie też reakcja pozostałej części personelu. Wszyscy słyszeli moje
komentarze ale: ochrona śmiała się pod nosem; a inne panie w sklepie
wzruszały ramionami. NIKT ale to zupełnie NIKT nie próbował
reagować. Pani Basia/Stasia/Krysia (wybór nalezy do ciebie)
zachowywała się jak właścielka sklepu!! Jakby miała do tego prawo!!!
A przecież komuna i czasy kolejek / znajomości dawno sie skończyły.
Jedno jest pewne - stracili klientkę . Ja tam juz nie pójdę na
zakupy, o nieee.