Dodaj do ulubionych

WYBORY SAMORZĄDOWE 2006

10.07.06, 16:44
Obserwuj wątek
    • malymiki1 Re: WYBORY SAMORZĄDOWE 2006 16.07.06, 13:15
      Cześć. Co tu się przejmować, przecież obecny burmistrz nie może wystartować. Z
      jakiś tam powodów prawnych, więc co się martwicie. Jakiś gość mi o tym
      powiedział przez neta.
      Na tego co jest teraz i tak bym nie zagłosował.
      • pikoollo Re: WYBORY SAMORZĄDOWE 2006 27.07.06, 20:22
        piechowiczanin- nie ma ordynacji wyborczej nie ma rozporzadzenia premiera RP w
        sprawie wyborów nie ma kalendarza wyborczego nie ma list kandydatów nie ma PKW
        czyżby któwyś z władców Piechowic wszedł w kompetencje premiera PR i zarzadził
        w naszej mieścinie kampanie wyborczą?Po merytoryczne wypowiedzi idź go gabinetu
        burmistrza i przewodniczącego i co bardziej wygadanych radnych ktorzy teraz
        najambitniej pracuja a nie do " pań i panów kandydatów na burmistrza" ktorzy
        jak na razie moga przemawiac u cioci na imieninach i tam prezentowac swoje
        programy.
                • irasiad1 Re: WYBORY SAMORZĄDOWE 2006 28.07.06, 01:11
                  pikoollo napisała:

                  > cos mi się wydaje ze na tym forum najaktywniejsi są podpuszczacze z ekipy a nie
                  >
                  > jakaś tam opozycja której de fakto w piechowicch nie ma

                  Pikoollo - brak lecytyny i pewnie nie tylko tego.
                  • dirty.sanchez Re: WYBORY SAMORZĄDOWE 2006 28.07.06, 10:06
                    Kupuj głosy nawet wódką

                    Kto kogo podkupił? W czasie ostatnich wyborów PSL starło się o to z samorządem
                    ziemi chlewińskiej. Oskarżenia w Chlewiskach były ciężkie: rozdawanie pończoch
                    (kobietom) oraz wódki i wina (mężczyznom).

                    Kupowanie głosów za wódkę to sposób najlepiej chyba przetestowany w Bytomiu.
                    Tutaj nawet podejrzewa się udział mafii - po ostatnich wyborach oskarżono
                    sześciu gangsterów. Alkohol, który rozdawali wyborcom, nie miał akcyzy. Za to
                    Paweł S., pseudonim ,Stryj", domniemany szef bytomskiej mafii, mógł mieć interes
                    w tym, żeby wprowadzić swoich kandydatów. W wyborach startował jego brat.
                    Wygrał. Później wciąż musiał tłumaczyć, że z kupowaniem głosów nie miał nic
                    wspólnego.

                    - Bytom to pięć okręgów wyborczych, w każdym byli naganiacze - podejrzewa Janusz
                    Paczocha z Porozumienia dla Bytomia. W swoim śledztwie ustalił: naganiacze
                    przekonywali wyborców wódką albo pieniędzmi. Stawki od 5 do 10 złotych. Mówi o
                    Bytomiu, że to wyborczy poligon, "Strefa Gazy". Jest pewien, że kupowanie głosów
                    zaczęło się tu w 1994 roku. - W 1998 to ja już prowadziłem dokumentację
                    fotograficzną. A przed wyborami w 2002 roku publicznie wzywałem, żeby zaniechać
                    nieuczciwych praktyk. Dałem ogłoszenie w prasie: kto z mieszkańców zobaczy, co
                    się dzieje, niech da nam znać. Było ze 100 sygnałów, z tego 25 dobrze opisanych.

                    I co? - podsumowuje Paczocha. - Poszły doniesienia do prokuratury, ale niektórzy
                    nie widzą w tym problemu. Ludzie, jak się zorientowałem, wręcz czekają na to,
                    żeby ktoś im zapłacił za głos. Mówią: "Panie, przecież z radnych i tak nic nie
                    mamy. Tyle tylko, co się napijemy w dniu wyborów".

                    Fałszerstwo w panice

                    Jak powszechnie wiadomo, K. nie odróżnia statutu rady gminy od instrukcji
                    obsługi wyżymaczki. Albo: Łapówkarz, buduje trzeci dom na podstawione osoby!
                    Ewentualnie: Malwersant, pijaczek, fałszerz. To tylko próbka tego, co się mówi o
                    kandydatach, gdy wybory wejdą w decydującą fazę (próbka pobrana przy ostatnich
                    wyborach, Warszawa i okolice).

                    Gdy któryś z kandydatów czuje, że nie ma poparcia, a koniecznie chce wygrać,
                    czasami szuka ratunku w fałszowaniu wyników. Takie przypadki ciągną się w sądach
                    latami. Dopiero w grudniu 2005 roku zapadł wyrok w sprawie sfałszowanych wyborów
                    na prezydenta Płocka z 2002 roku. Sędzia w uzasadnieniu podkreślił, że
                    fałszerstwo nie było zaplanowaną akcją, a jedynie wynikiem paniki, która
                    wybuchła, w chwili gdy okazało się, że kandydat SLD przegrywa. Wyrok dla trzech
                    osób - od roku do dwóch lat w zawieszeniu.

                    Sąd podważył też wiarygodność protokołów z głosowań w Nadarzynie. Poszło o
                    dopisanie do list około 500 osób spoza gminy. Trzeba było powtórzyć wybory. A
                    nie była to jedyna powtórka na Mazowszu - w sumie toczyło się kilkanaście
                    postępowań sprawdzających, czy wybory można uznać za legalne. W wielu obwodach
                    ludzie musieli głosować jeszcze raz. Tym razem jak należy.

                    Z wyrokiem już nie wystartujesz

                    Do Państwowej Komisji Wyborczej docierają sygnały o ułamku spraw z kampanii,
                    które już się odbyły. Za to spore jest zainteresowanie tą, która przed nami.
                    Zaczęła się wyborcza gorączka. Lech Gajsler z zespołu prawnego PKW poczuł ją,
                    jeszcze nim koalicja wprowadziła pod burzliwe obrady Sejmu korzystny dla siebie
                    projekt zmian w ordynacji. Było dużo pytań do PKW. Po pierwsze: Czy kandydat na
                    wójta może startować z list kilku komitetów wyborczych i w kilku okręgach?
                    Odpowiedź: Nie.

                    Po drugie: Czy można równocześnie kandydować na wójta i do rady powiatu? Tak.

                    Po trzecie: Czy może kandydować ktoś, kto został skazany? Osoba karana za
                    przestępstwo umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego, będzie mogła wystartować
                    w wyborach, ale dopiero po zatarciu wyroku (w praktyce nie wcześniej niż po 3-5
                    latach od zakończenia kary).

                    To nowość, część lokalnych polityków, która lubiła nieczystą grę, pewnie się na
                    tej przeszkodzie potknie. Część może się jej przestraszy. Trudno jednak sobie
                    wyobrazić kompletną zmianę obyczajów i wyeliminowanie przedwyborczych sztuczek
                    na granicy prawa.

                    wiadomosci.onet.pl/1349211,2677,1,kioskart.html
      • roll5 Re: WYBORY SAMORZĄDOWE 2006 02.08.06, 12:38
        piechowiczanin1 poczytaj
        "Niezgodne z prawem jest jednak prowadzenie agitacji wyborczej w okresie
        poprzedzającym kampanię wyborczą. Według PKW informację o programie od agitacji
        przedwyborczej różni sytuacja kierowania się do wyborców w sposób wskazujący
        wyraźnie na dążenie do uzyskania poparcia dla konkretnej partii czy innej
        organizacji lub dla konkretnych osób zamierzających kandydować w wyborach. W
        takiej sytuacji – czytamy w stanowisku Państwowej Komisji Wyborczej – może być
        to traktowane jako niedopuszczalne w świetle prawa rozpoczęcie kampanii
        wyborczej."

        Namawiasz do łamania prawa potencjalnych kandydatów?
          • leszczykwojciech Głos Jeleniogórski 02.08.06, 17:40
            W tekście nie ma nawoływania do głosowania na konkretną partie czy osobę. Jeśli
            tak jest to poroże o wskazanie konkretnego miejsca w artykule.
            A są w Piechowicach osoby, które od dłuższego czasu prowadzą zakamuflowaną
            kampanię wyborczą. I nie mam tu na myśli tylko członków obecnej władzy.
            Rozumiem, że innych uwag nie ma?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka