inferno_m
22.07.06, 13:01
21.07.2006
Lustracja przed wyborami
Warunkiem kandydowania danej osoby w wyborach powszechnych i bezpośrednich na
funkcję publiczną (m.in. radnego, wójta, burmistrza lub prezydenta miasta),
będzie przedłożenie przez nią komisji wyborczej zaświadczenia z IPN - takie
postanowienie zawiera uchwalona w piątek przez Sejm ustawa.
Lustracja ma objąć dodatkowo m.in. radnych i osoby pełniące funkcje w
samorządach, pracowników urzędów państwowych a także całą Służbę Cywilną.
Tylko w przypadku jesiennych wyborów samorządowych z 2006 r. wystarczać będzie
złożenie komisji wyborczej potwierdzenia wystąpienia do IPN o wydanie
zaświadczenia. Instytut wyda zaświadczenia tylko tym, którzy zostaliby wybrani.
Sejm uchwalił likwidację Sądu Lustracyjnego i urzędu Rzecznika Interesu
Publicznego, przekazanie lustracji Instytutowi Pamięci Narodowej, rozszerzenie
jej na nowe kategorie osób oraz szerszy dostęp do teczek IPN. Teraz ustawa
trafi do Senatu. Za całością projektu głosowało 372 posłów, 44 było przeciw, a
3 wstrzymało się. Przegłosowanie ustawy przyjęto oklaskami.
Sejm nie przyjął wniosku SLD, by odrzucić całą ustawę. Przyjęto natomiast
wniosek mniejszości PiS, by treść zaświadczenia IPN o tym, iż ktoś był agentem
służb specjalnych PRL, mogła być dla pracodawcy podstawą do rozwiązania umowy
o pracę lub odwołania z funkcji.
Zaakceptowano też poprawkę PO, by IPN miał trzy miesiące od wejścia ustawy w
życie na opublikowanie spisu funkcjonariuszy służb PRL oraz "osób traktowanych
przez organa bezpieczeństwa państwa jako osobowe źródła informacji". Przyjęto
także poprawkę Samoobrony, by IPN publikował dane osobowe nie tylko członków
kierownictwa PPR i PZPR, ale także ZSL i SD.
Nie poparto z kolei poprawki Samoobrony, by warunkiem startu w wyborach mogło
być nie tylko posiadanie zaświadczenia IPN o archiwach służb PRL o danej
osobie, ale także - potwierdzenia złożenia wniosku o nie. Samoobrona
uzasadniała swój wniosek groźbą uznania za niekonstytucyjny zapisu
ograniczającego bierne prawo wyborcze tym, którzy nie zdążyli uzyskać
zaświadczenia.
Odrzucono również poprawkę SLD, by do katalogu lustrowanych osób publicznych
dodać duchownych - czego chciała Joanna Senyszyn. Przeciwnicy tego
argumentowali, że księża mogą składać wnioski do IPN o dostęp do swych akt -
tak jak każdy obywatel.
Według ustawy, badane obecnie przez RIP i Sąd Lustracyjny oświadczenia
lustracyjne osób publicznych będą zastąpione zaświadczeniami IPN o zawartości
archiwów tajnych służb PRL na ich temat. Każdy pełniący funkcję publiczną w
rozumieniu ustawy, a urodzony przed 1 sierpnia 1972 r., musi w 3 miesiące od
wejścia ustawy w życie wystąpić do IPN o zaświadczenie.
Zapisano możliwość zwolnienia z funkcji osoby, która o to nie wystąpi. To samo
może spotkać przełożonego, jeśli nie poinformuje IPN, że jego podwładny nie
wystąpił o zaświadczenie. Instytut wyda z urzędu zaświadczenie osobie, która
odmówi wystąpienia o nie.
Na wydanie zaświadczenia - co nastąpi w trybie administracyjnym - IPN miałby
czas do roku. Będą one udostępniane danej osobie oraz w specjalnym rejestrze
IPN w internecie. W zaświadczeniu znajdą się informacje o rodzajach dokumentów
służb PRL wobec danej osoby; w jakim charakterze ona występuje i - ewentualnie
- "treść zapisów ewidencyjnych". Nie będzie tam informacji ustawowo
chronionych ani danych o stanie zdrowia lub życiu seksualnym.
Dana osoba może zaskarżyć zaświadczenia do mających powstać wydziałów
lustracyjnych cywilnych sądów okręgowych. W pozwie przeciw IPN można by wnosić
o uznanie, że akta służb PRL na temat powoda nie są prawdziwe, że w ogóle go
nie dotyczą albo że zostały sfałszowane. Wyrok sądu dołączano by do akt danej
osoby w IPN oraz do zaświadczenia w internecie.
Ustawa rozszerza katalog lustrowanych - z dzisiejszych 27 tys. osób do nawet
kilkuset tysięcy (brak ścisłych danych). Lustracja ma zatem objąć dodatkowo:
radnych i osoby pełniące funkcje w samorządach, pracowników urzędów
państwowych, całą Służbę Cywilną, dyplomatów, członków władz spółek z udziałem
Skarbu Państwa oraz przedsiębiorstw państwowych, kontrolerów NIK, pracowników
IPN, szefów NFZ, ZUS i KRUS, rektorów wszystkich szkół wyższych, pracowników
naukowych od stopnia starszego wykładowcy, dyrektorów szkół publicznych i
prywatnych, szefów związków sportowych, radców prawnych, notariuszy, szefów i
wydawców mediów prywatnych i publicznych oraz ogół dziennikarzy.
Według ustawy, warunkiem kandydowania danej osoby w wyborach powszechnych i
bezpośrednich na funkcję publiczną (prezydenta, parlamentarzysty, europosła,
radnego albo też wójta, burmistrza lub prezydenta miasta), będzie przedłożenie
przez nią komisji wyborczej zaświadczenia z IPN. Jest to też warunkiem objęcia
funkcji publicznej na podstawie mianowania, powołania lub wyboru, dokonanego w
wyborach innych niż powszechne albo na podstawie umowy o pracę lub wpisu na
listę uprawnionych do wykonywania danego zawodu.
Tylko w przypadku jesiennych wyborów samorządowych z 2006 r. wystarczać będzie
złożenie komisji wyborczej potwierdzenia wystąpienia do IPN o wydanie
zaświadczenia. Instytut wyda zaświadczenia tylko tym, którzy zostaliby wybrani.
Trwające procesy lustracyjne - które nie zakończą się w 3 miesiące od wejścia
nowelizacji w życie - zostaną umorzone, a IPN z urzędu wyda zaświadczenia
wobec osób lustrowanych. Pracownicy RIP przejdą do IPN.
Zlikwidowano status pokrzywdzonego - nadawany dziś przez IPN tym, których
inwigilowano w PRL, a którzy nie byli agentami lub oficerami służb PRL. PiS
argumentował, że status ten stracił sens, skoro Trybunał Konstytucyjny dał w
2005 r. wszystkim - także agentom i oficerom służb PRL - prawo dostępu do akt
IPN na swój temat (przedtem było to wyłączne prawo pokrzywdzonego).
Każdy będzie miał prawo zobaczyć własne akta w IPN oraz poznać nazwiska
oficerów lub agentów ze swej sprawy. Do poznania jakichkolwiek nazwisk nie
mają jednak prawa oficerowie służb PRL oraz osoby traktowane przez te służby
jako "osobowe źródła informacji"; które zobowiązały się do dostarczania im
informacji i realizowały zlecone zadania. Zgodnie z wyrokiem Trybunału
zapisano prawo dostępu agentów i oficerów służb PRL do akt IPN na swój temat -
lecz nie tych, które sami wytwarzali.
Każdy będzie mógł zajrzeć do teczek osób publicznych, z wyłączeniem informacji
o życiu seksualnym i o zdrowiu. Każdy może też wystąpić do IPN o udostępnienie
dokumentów osobowych pracownika lub funkcjonariusza tajnych służb PRL. O
informacje, czy dana osoba miała związki ze służbami specjalnymi PRL, mogą
występować partie polityczne, związki zawodowe, stowarzyszenia oraz
organizacje polonijne.
Członkowie 11-osobowego kolegium IPN będą wybierani przez Sejm (9 osób) i
prezydenta (2). Do tej pory, obok Sejmu, dwie osoby do kolegium wskazuje
Krajowa Rada Sądownictwa. Obecna kadencja kolegium wygasa we wrześniu tego roku.
Karalność ściganych przez IPN zbrodni komunistycznych wydłużono do 2020 r.
(zabójstw - do 2030 r.). Dziś zbrodnie te przedawniają się w 2010 r.
(zabójstwa - w 2020 r.). Zbrodnią taką będzie też fałszowanie akt przez służby
PRL - co umożliwi ściganie tych czynów, których karalność jest dziś przedawniona.
Przyjęto także zapis, że do 3 lat więzienia groziłoby za publiczne pomawianie
narodu polskiego o organizowanie, udział lub odpowiedzialność za zbrodnie
hitlerowskie i komunistyczne.
Za zgodą prezesa IPN, do akt IPN będą mieli prawo dostępu dziennikarze (dziś
tego nie mają). Zapisano też, że do IPN nie stosuje się ustawy o ochronie
danych osobowych.
Rada Ministrów z rezerwy budżetowej zapewni środki na nowe zadania dla IPN.
Według prezesa IPN Janusza Kurtyki, Instytut będzie potrzebował w 2006 r. 4
mln zł. Prezes IPN mówił wiele razy, że IPN jest "gotowy technicznie" do
przejęcia lustracji. Oceniał, że przy dodatkowych nakładach i dwuzmianowym
systemie pracy IPN będzie w stanie zlustrować rocznie ok. 40 tys