Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Praca za wszelka cene

    IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 17:42
    Jestem informatykiem z doswiadczeniem ale niestety nie mam pracy. Mam dosc
    siedzenia w domu. Moge pracowac nawet za darmo byleby tylko cos robic, bo
    zapomne tego co sie nauczylem. Ciekawe czy ktos by chcial darmowego
    pracownika?
    Obserwuj wątek
      • jachtera Re: Praca za wszelka cene 06.01.04, 19:57
        ja bym Ci proponowała poszukać w okolicy organizacji pozarządowej, na pewno
        przydałby się tam fachowiec w dziedzinie informatyki np. w jakimś centrum
        wspierania inicjatyw społecznych. Można poczuć sie potrzebnym, a przy okazji
        nawiązać interesujące znajomości
        pozdrawiam
      • Gość: christop4 Re: Praca za wszelka cene IP: *.11.15.vie.surfer.at 06.01.04, 21:39
        A cos blizej moze na Christoph4@gazeta.pl Prosze napisac cos wiecej o sobie
        z jakiego miasta , ile lat i jakie doswiadcznie oraz czy zna pan www. oraz
        naprawe compow.Wszelkie informacje bylyby pozadane szczegolnie praktyka i jaki
        jezyk pan zna ?
      • asia.su Re: Praca za wszelka cene 06.01.04, 21:44
        wychodząc z takiego samego założenia ( nie jestem jednak informatykiem) - też
        poszłam do pewnej firmy i zaproponowałam swoją pracę za darmo.
        Rozmowa była bardzo miła- co nie często się zdarza, ale pani , chociaż podobały
        jej sie moje umiejętności , odrzekła że - nie chce mnie ani za darmo, bo
        - ma już 2 takie osoby,
        - musiałaby mi zapewnić biurko i komputer
        - musiałaby mi dać cokolwiek do roboty - a nie ma ani biurka ani komp. ani
        pracy.

        I tak nadal jestem bezrobotna.

        Pozdrawiam i życzę powodzenia
        • Gość: Rafal Re: Praca za wszelka cene IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 06.01.04, 22:52
          Moj znajomy z Krakowa, opowiadal mi, o przypadkach, kiedy to, w Warszawie
          absolwenci SGH, w ten sposob rozpoczynaja swoja kariere. Pracujac rok, za 0 PLN.
          Nie bardzo wierzylem, iz takie przypadki w Polsce istnieja.

          Po Waszych wpisach, widac iz mial racje.
      • Gość: xxx Re: Praca za wszelka cene IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.01.04, 22:49
        Tak nie mozna! Ja zauwazylam, ze im bardziej sie cenie, tym bardziej
        pracodawcom zalezy na mnie jako na pracowniku... To tylko takie moje
        spostrzezenie. Jesli w ten sposob nie znajdziesz pracy (a trzeba sie
        reklamowac, gdzie sie da), to przynajmniej bedziesz mial (byc moze zludne)
        przeswiadczenie, ze pracodawce nie stac na takiego dobrego pracownika jak Ty:)
        • Gość: 666 Re: Praca za wszelka cene IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 08:34
          Ja wiem ze tak nie mozna ale taka jest sytuacja. Ja sam tego nie wymyslilem
          tak mi doradzila kobieta z firmy konsultingowej. Z drugiej strony o wartosci
          pracownika nie swiadczy to jak sie wycenia tylko jaka ma wiedze. Mam wielu
          kolegow ktorzy sie naprawde cenia a maja powazne braki z podstaw informatyki.
          Udalo mi sie byc w poprzednim roku na kilku rozmowach o prace i przekonalem
          sie ze najwazniejsze dla pracodawcow to wlasnie jaknajnizsza pensja. I tak sie
          ciesze z tych rozmow. Widzialem jak sa zatrudniani informatycy w mojej
          ostatniej firmie, nie zycze nikomu takiego traktowania.
          • Gość: tony halik Re: Praca za wszelka cene IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.01.04, 09:30
            pani z firmy konsultingowej? nie daj się wrobić i nie słuchaj "fachowców"-nie
            mają pojęcia o rzeczywistości!Przypominają psychologów doradzających narkomanom
            jak wyjść z nałogu-" znajdz sobie jakieś hobby, np. łowienie ryb"!
            Pi..rz "fachowców" i innych "znawców" zdaj się na intuicje i próbuj! lepiej
            znaleźć prace za gotówkę za 3-6 msc niz sie wrobić w robotę na rok z darmo a
            późnij i tak ci podziękują!
        • asia.su Re: Praca za wszelka cene 07.01.04, 11:42
          im bardziej się cenię.....
          Mieszkam na Śląsku, skończyłam studia prawnicze, pracowałam jako urzędnik i w
          dziale kadr dużej zachodniej firmy.
          W moim 160 tys. mieście w ciągu roku są 2-3 ogłoszenia, zazwyczaj nie z mojej
          dziedziny. Można także zostać panią do towarzystwa i jeżeli ma się mniej niz 26
          lat pracować w hipermarkecie.
          I GDZIE TU SIĘ CENIĆ ?
          Pracy szukam w obrębie 20 km., nie mogę dalej bo mąż pracuje od 7 do 19-21 a
          syna ktoś musi wychowywać.

          Szukanie pracy w sytuacji kiedy nikt pracownika nie szuka jest ponad moje siły -
          troche szukam od czasu do czasu więc wiem o czym piszę.

          W listopadzie byłam w pewnej instytucji - bardzo chętnie zatrudniają prawników,
          niestety szukaja tylko ABSOLWENTÓW.
          (Żeby program pierwsza praca szlag trafił!)
          No ale "wie pani, nie ma prawników absolwentów, więc może...... proszę przyjść
          w styczniu". Byłam wczoraj - "muszę zapytać panią dyrektor, która miała
          zdecydować, proszę zadzwonic jutro. "
          Dzwonię dzisiaj "jeszcze nie zapytałam, proszę zadzwonić ok 14.00."
          Powinnam dać sobie spokój? - bo przecież płaszczę się i usmiecham i robię dobra
          minę do .....
          Już kiedyś tam pracowałam, znam trochę osób, w sprawie pracy rozmawiałam nawet
          z panią dyr. - inną niż ta która "ma zadecydować".
          ....im bardziej się cenię......
          • asia.su Re: Praca za wszelka cene 07.01.04, 15:14
            zadzwoniłam i g...o, nadal jestem bez pracy.
            i ile jestem warta? jak sie cenić?
          • losiu4 Re: Praca za wszelka cene 09.01.04, 13:59
            asia.su napisała:

            > W listopadzie byłam w pewnej instytucji - bardzo chętnie zatrudniają prawników,
            > niestety szukaja tylko ABSOLWENTÓW.
            > (Żeby program pierwsza praca szlag trafił!)
            > No ale "wie pani, nie ma prawników absolwentów, więc może...... proszę przyjść
            > w styczniu". Byłam wczoraj - "muszę zapytać panią dyrektor, która miała
            > zdecydować, proszę zadzwonic jutro. "
            > Dzwonię dzisiaj "jeszcze nie zapytałam, proszę zadzwonić ok 14.00."
            > Powinnam dać sobie spokój? - bo przecież płaszczę się i usmiecham i robię dobra

            czekaj czekaj... to jak to w końcu jest. Przecież absolwenci prawa nie mogą dobić się do pracy. Przynajmniej sądzac po tym, co po gazetach się czyta... a tu mają
            problemy?

            nie trać nadziei. Znam co najmniej parę osób, które pracy niedawno szukały pracy, i ani miały tak dobrego wykształcenia jak Ty (ot, zwykli inżynierowie), ani w tak
            ludnym miejscu nie mieszkały, a zajęcie znalazły w końcu.

            Pozdrawiam

            Losiu
      • Gość: al zahr Re: Praca za wszelka cene IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 09:43
        a sklep internetowy umiesz obslugiwac i strone www ?

        pisz na montblanc@interia.pl
        • Gość: 666 Re: Praca za wszelka cene IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 10:27
          Naprawde jestem zaskoczony ze pojawily sie oferty. Ja chetnie moge robic
          strony WWW ale nie mam w tej dziedzinie doswiadczenia a przekonalem sie ze
          teraz nikt nie chce zatrudnic osob, ktore maja sie uczyc zawodu. Bylem
          administratorem sieci, to bardzo ogolna specjalizacja a z tego wynika ze znam
          duzo technologii informatycznych i sprzetu ale nie mozna znac wszystkiego
          doskonale. Niedobrze mi sie robi jak widze ogloszenia w stylu administrator
          sieci + programowanie. To tak samo jak ktos chcialby zatrudnic sprzataczke
          ktora jednoczesnie mialaby byc kucharka.
          Bylem na rozmowie w Eurobanku na stanowisko administratora infrastruktury PC.
          Przeszedlem test ale pracy nie dostalem. Myslalem ze to powazna firma ale jaja
          sobie robili bo nie dotrzymywali obietnic. A z tego co widac na ich stronie to
          nadal szukaja kogos na to stanowisko. Czy to jest powazne podejscie.
          • Gość: al zahr Re: Praca za wszelka cene IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 14:39
            pytalem o strony www bo chce za jakis czas otworzyc sklep internetowy- ale ja
            mam koncepcje (tak mi sie wydaje ;-) ) biznesowa jak to ma fiukncjonowac, a nie
            jestem informatykiem. Dlatego kiedy juz wszystko opracuje ze strony biznesowej-
            co i jak, bede potrzebowac wspolpracowanika, ktory odpali soft i bedzie umiec
            tym administrowac.

            Planuje uruchomic ten projekt w ciagu 2-3 miesiecy i dlatego pytalem.
      • Gość: Olsen Re: Praca za wszelka cene IP: *.icpnet.pl 07.01.04, 12:26
        A mnie krew zalewa jak czytam takie posty, że nie ma pracy, że jest
        beznadziejnie itp. Praca jest tylko trzeba trochę myśleć. Każdy może założyć
        własną firmę i niech nie stęka, że nie ma pieniędzy, doświadczenia i co tam
        jeszcze sobie wymyśli. Ale problem w tym, że trzeba ruszyć dupę i zacząć
        działać. Rok temu miałem 900 zł i zacząłem chociaż nie znałem zbyt dobrze
        branży, ale za to miałem trochę wyobraźni (a w biznesie ona jest ważniejsza od
        wiedzy). Teraz mam stabilną sytuację i się trzymam chociaż bywało ciężko. Ale
        największy problem w tej chwili to znalezienie współpracowników/pracowników bez
        tego ciężko się dalej rozwijać. Mam dużo pomysłów ale nie mogę znaleźć ludzi do
        realizacji. Problem w tym, że takich jak ja, szczególnie absolwenci, po prostu
        olewają. Garną się do dużych koncernów, a malutkie firmy gdzie można być ich
        współtwórcami mają gdzieś. Bo tutaj nic nie jest podane na tacy, wiedzę każdego
        dnia trzeba zdobywać samemu a to nie jest czasem proste.
        Taka jest moja opinia w tym temacie
        • Gość: magda Re: Praca za wszelka cene IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 07.01.04, 13:25
          Tak zrobił mój ojciec, też założył sam swoją działalność, nie jest mu łatwo,
          ale przynajmniej nie jest osobą bezrobotną. Gdybym mieszkała bliżej rodziców
          pracowałabym u niego, ale dzieli mnie ponad 200 km i tu (Warszawa) niestety nie
          mam pracy. Mieszkam w Wa-wie, bo mam tu narzeczonego, ale czasem sobie myślę że
          jak nie znajde sobie jakiegoś zajęcia, będę musiala wrócić do siebie. Zyję sie
          tu cięzko i aby zyć w miare mozliwie, dwie osoby musza pracować.
          magda_best@interia.pl
        • beata_ Re: Praca za wszelka cene 07.01.04, 13:25
          Gość portalu: Olsen napisał(a):


          > Ale największy problem w tej chwili to znalezienie
          > współpracowników/pracowników bez tego ciężko się dalej rozwijać. Mam dużo
          > pomysłów ale nie mogę znaleźć ludzi do realizacji. Problem w tym, że takich
          > jak ja, szczególnie absolwenci, po prostu olewają. Garną się do dużych
          > koncernów, a malutkie firmy gdzie można być ich współtwórcami mają gdzieś.
          > Bo tutaj nic nie jest podane na tacy, wiedzę każdego dnia trzeba zdobywać
          > samemu a to nie jest czasem proste.
          > Taka jest moja opinia w tym temacie

          A możesz powiedzieć coś bliżej w kwestii poszukiwania
          współpracowników/pracowników? Co było barierą w twoim wypadku - brak chętnych,
          ich wygórowane wymagania, czy może twoje warunki mało atrakcyjne...ciekawa
          jestem jak to wygląda z tej strony... Wnioskuję (może błędnie), że nastawiłeś
          się na absolwentów - możesz zdradzić dlaczego?

          Pozdrawiam
        • Gość: 666 Re: Praca za wszelka cene IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 13:37
          A dlaczego nikt nie chce pracowa w malych firmach, bo zazwyczaj malo placa i
          praca nie jest pewna. A ja nie narzekam na beznadzieje tylko na burdel w
          kraju.
          Kolego Olsen zastanow sie dlaczego nie mozesz znalesc wspolpracownikow.
          Jakos domorosli polscy kapitalisci zapomnieli ze najwazniejsze w robieniu
          biznesu jest dbanie o pracownikow bo to oni zarabiaja na nich.
          Druga sprawa nie wszyscy chca zakladac firmy, ja nie czuje takiej potrzeby i
          duzo ludzi tez. Czy to tak trudno zrozumiec ze do szczescia nie jest potrzebny
          wypchany portfel. Mi najwieksza przyjemnosc sprawia zadowolenie z pracy.
          A na zakonczenie, chyba zle szukasz wspolpracownikow albo nie nadajesz sie do
          tej pracy.
          • Gość: Olsen Re: Praca za wszelka cene IP: *.icpnet.pl 07.01.04, 14:05
            Panie trzy szóstki
            1. założenie własnej firmy to nie jest zaraz wypchany portfel, tylko zapierdel
            16 godzin dziennie czesem za mniej niż średnia krajowa.
            2. Nie dbam o pracowników bo ich nie mam.
            3. nie wszyscy chcą zakładać firmy bo dużo łatwiejsze jest biadolenie, że nie
            ma pracy
            4. Ludzie wolą nie robić nic, niż pracować za pieniądze które uwazają za zbyt
            małe. Ale to nie oznacza, że nie ma pracy bo jest.
            5. Nazywajmy rzeczy po imieniu (lenistwo, wybujałe wymagania, ogólna
            demoralizacja młodych ludzi) a nie mówmy "nie ma pracy", "burdel panujący w
            kraju" itp
            6. ludzie nie chcą pracować w małych firmach o tam najlepiej widać wymierne
            efekty ich pracy i widać ile są warci.
            • Gość: gd Re: Praca za wszelka cene IP: *.hnet.pl / *.crowley.pl 11.01.04, 12:32
              Pracuję w nie dużej firmie będącej pracowniczą spółką akcyjną. Firma
              funkcjonuje w tej formie od kilkunastu lat, ale wiele się zmieniło od czasu jej
              powstania do dzisiaj. Była nowa edycja akcji, ale tylko 'grupa trzymająca
              władzę' w firmie mogła sobie pozwolić na ich zakup. Dlaczego? Ano dlatego, że
              pozostali zarabiają tak śmieszne pieniądze, że muszą byśleć innymi kategoriami
              niż władze firmy. Doszło do paradoksalnej sytuacji, że gro akcjonariuszy, nawet
              jak się zbiorą i głosują identycznie, praktycznie nie ma wpływu na
              funkcjonowanie firmy. Dlaczego to piszę? Dlatego, że w chwili obecnej firma
              funkcjonuje na zasadzie 'prywatnego folwarku' i "jak się nie podoba to się
              zwolnij" (to jest odpowiedź pracodawcy na nasze sygnały, że coś jest nie tak
              jak trzeba). Też pracuję po 16 godzin dziennie i wcale nie zarabiam kokosów.
              Nie uważam się za lenia, ani zdemoralizowanego człowieka. Uważam jednak, że za
              dobrą i uczciwą pracę należy się ludziom godziwe wynagrodzenie. A tego nie ma.
              A skąd wiem, że pracuję dobrze? Moja praca jest weryfikowana przez
              rzeczywistość i pochwały od Inwestorów są dla mnie jedynym wynagrodzeniem
              budującym moje poczucie własnej wartości. Myślę, że tak jest w wielu firmach i
              to, że ludzie nie chcą pracować w małych firmach chyba też z tego wynika. Nikt
              nie chce być traktowany jak 'niewolnik', a jeśli już ktoś raz się naciął to
              trudno mu się dziwić, że nie chce ponownie ryzykować. Zawsze mówię, że nie boję
              się ciężkiej pracy, ale chciałabym żeby była ona doceniana, a tego niestety nie
              ma (nie tylko w małych firmach). Może dlatego ludzie wolą nie robić nic... może
              dlatego, że nie dość, że się ich nie docenia to jeszcze często są poniżani w
              oczach współpracowników, bo pracodawcę nie stać na szczerość i rozmowę w cztery
              oczy o tym co ma do pracownika?
              uff... ale sie rozpisałam ;;)
              • Gość: 666 Re: Praca za wszelka cene IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.04, 20:01
                Ja to mam pecha, pracowalem i w duzej firmie i w malej. W malej firmie mialem
                kiepskie zarobki i zla atmosfere w pracy. W duzej firmie mialem wieksze zaroki
                ponad dwa razy i lepsza atmosfere, az chcialo sie pracowac nawet nadgodziny mi
                nie przeszkadzaly, ale potem niestety atmosfera sie zepsula i juz tam nie
                pracuje. Nie wiem czy mialem pecha czy nie ale coraz bardziej jestem
                przekonany ze nie jestem wyjatkiem. Trzeba poczekac na lepsze czasy. Dlatego
                poki co moge teraz pracowac dla przyjemnosci. Tyle tylko ze nikt nie chce
                darmowego pracownika. Ludzie sa chyba nieufni.
                No ja tez sie rozpisalem.
        • Gość: gora do Olsena IP: *.ceti.pl 07.01.04, 13:49
          kogo szukasz?
          • Gość: Olsen Re: do Olsena IP: *.icpnet.pl 07.01.04, 14:13
            szukam ludzi, którym chce się pracować, uczyć, uczciwych i to wszystko.
            Niestety ale jeszcze wyższe wykształcenie lub ewentualnie studia w toku
            (zaoczne) reszta mniej istotne bo wszystkiego się mozna nauczyć.
            (z Poznania).
            Pozdrawiam
            • Gość: Rafal Re: do Olsena IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.04, 14:23
              Wiec podaj maila, przesle Ci moje CV. Wrazie zainteresowania moja osoba, podaj w
              mailu tel. i godz., o ktorej moglbym do Ciebie zadzwonic.

              Mam rodzine w Poznaniu. Kwestia zmiany miejsca zamieszkania, nie stanowic bedzie
              dla mnie problemu.
            • beata_ Re: do Olsena 07.01.04, 14:24
              Gość portalu: Olsen napisał(a):

              > szukam ludzi, którym chce się pracować, uczyć, uczciwych i to wszystko.
              > Niestety ale jeszcze wyższe wykształcenie lub ewentualnie studia w toku
              > (zaoczne) reszta mniej istotne bo wszystkiego się mozna nauczyć.
              > (z Poznania).
              > Pozdrawiam

              Konkretów, to ja tu nie widzę...
              Nie otrzymałam także odpowiedzi dlaczego akurat absolwentów, w czym studia
              ukończone bądź w toku mają pomóc...
              • Gość: Olsen Re: do Olsena IP: *.icpnet.pl 07.01.04, 14:36
                1. nigdzie nie napisałem, że poszukiwałem absolwentów.
                2. studia dlatego, że potrzebuję osoby potrafiącej się samemu uczyć i zdobywać
                wiedzę.
                3. stdia dlatego, że jedną z dzidzin w których działam jest edukacja.
                Pozdrawiam
                • Gość: wachi Re: do Olsena IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 07.01.04, 14:53
                  Jestem z Kielc, ale ze względu na rodzinę nie mogę się przesiedlić.
                  Mam studia i nadal będę się uczyć jeśli na to zarobię, tymczasem robię co mogę
                  żeby się nie cofać.
                  To nie jest tak, że jak ktoś nie chce zakładać firmy to jest próżniak. Ja
                  doskonale wiem (po licznych przykładach z otoczenia), że można zejść poniżej
                  najniższej krajowej (a nie średniej), a nawet do interesu dołożyć. Do tego jak
                  słusznie zauważyłeś praca po kilkanaście godzin, przez kilka lat bez urlopu i
                  prawa do chorowania, bo do ZUS co miesiąc trzeba przynosić w zębach daninę.
                  Nie boję się pracy i wolałabym nawet najniższą krajową niż własną działalność.
                  Napisz wreszcie czy praca ta dotyczy może jakiejś formy sprzedaży
                  bezpośredniej? Bo coś czuję przez skórę że tak. Jeśli nie to sorki.
                  Nie każdy będzie dobrym sprzedawcą i jeśli ktoś tego próbował i wie że tego
                  robić nie powinien, to nie nazywaj go od razu próżniakiem.
                  Pozdrawiam
                  • Gość: 666 Re: do Olsena IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 15:30
                    Kolega Olsen ma chyba jakies problemy, bo jakby to byl taki super interes to
                    ludzie zabijaliby sie o ta prace. Chcialbym jeszcze dodac, zeby kolega Olsen
                    przeczytal sobie pierwszy list. Nie chodzilo mi o to jak zalozyc firme, bo ja
                    tego nie chce, tylko o znalezienie normalnej pracy. Ja np. pracowalem w handlu
                    i milem tego dosyc, bo dobry handlowiec musi oszukiwac ludzi a ja nie cierpie
                    klamac. W mojej ostatniej firmie harowalem jak wol i dostalem kopa w d....
                    Zarabialem dobrze ale zycie mnie nauczylo ze najwazniejsza jest praca, ktora
                    sie lubi i w ludzkich warunkach. Moge pracowac za niewielki pieniadze pod
                    warunkiem ze bedzie to praca ktora sprawi mi satysfakcje.
                    • Gość: wachi Re: do 666 IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 07.01.04, 18:06
                      WŁAŚNIE!!!
                      Dokładnie o to chodzi. Jestem bardzo kreatywna, ale jeśli chodzi o wciskanie
                      ludziom chłamu jestem beznadziejna. I jakoś mi z tym dobrze. Gdybym to
                      potrafiła może zostałabym politykiem.
                      A co to tworzenia stron www to uczę się też i tego (z nienajgorszym skutkiem),
                      ale sprzedawać to tego nie dam rady.
                      Pozdrawiam poszukiwaczy ciekawego zajęcia.
                      • Gość: al zahr Re: do 666 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 19:30
                        nikt nie mowi o sprzedawaniu stron www
                        choddzi o to ze jesli jest zarejestrowana strona
                        to na to strone trzeba "posadzic" np. sklep, obslugiwac platnosci
                        administrowac posczta i firewallem
                        zarzadzac zawartoscia
                        itp.

                        do tego potrzebna jest specjalistyczne wiedza, ktorej nie posiadam
                        posiadam za to od cholery pomyslow ;-)
                        • Gość: 666 Re: do 666 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 20:07
                          Pomysly trzeba umiec sprzedac. Nie kazdy ma do tego talent. Fajnie jest miec
                          swoja firme bo jest sie Panem samego siebie, nie trzeba sluchac innych. Ale
                          nie ma nic za darmo, ludzie tacy nie maja zycia osobistego, od rana do
                          wieczora w firmie, jak chca tego to ich sprawa, wolny wybor, ale na szczescie
                          nie wszyscy tacy sa. Co z tego ze ktos ma duzo kasy jak nie ma z tego pozytku.
                          Co do stron WWW to nie potrzeba az tak wielkiej wiedzy. Zboczenie zawodowe
                          informatykow polega na tym ze wyolbrzymiaja swoja wiedze i umiejetnosci jakie
                          sa potrzebne w pracy. Do tworzenia stron wystarczy kilka narzedzi, ktore
                          kazdy moze szybko poznac. Jedno z narzedzi to Photoshop, aby sprawnie sie nim
                          poslugiwac trzeba tydzien, dwa nauki w zaleznosci od zdolnosci. Ale do tego
                          nie trzeba informatyka tylko kogos z uzdolnieniami plastycznymi. Z
                          technicznego punktu widzenia robienie stron nie jest trudne, tyle tylko ze one
                          maja nie tylko dzialac ale tez dobrze wygladac.
                          • Gość: ik Re: do 666 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.04, 18:58
                            robienie stron www nie jest trudne? czyli jest proste.... czyli każdy może to
                            robić...
                            może i stworzenie prostego dokumentu w HTMLu lub XHTMLu jest proste, ale na tym
                            prostota kończy się...i dlaczego powstają strony takie jak useit.com?
                            • Gość: 666 Re: do 666 IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 11.01.04, 13:42
                              To oczywiste ze duze strony internetowe to juz nie zabawa. Malo kto teraz
                              siedzi i dlubie w HTML, jest mnostwo narzedzi. Malo kto teraz programuje np w
                              Asemblerze bo jest to pracochlonne. Osoba nie znajaca HTML jest w stanie
                              napisac strone internetowa przy pomocy dostepnych narzedzi.
                              Problemy moga sie zaczac jak ktos chce pisac cos w Jave, ewentualnie tworzyc
                              swoje kontrolki ActiveX. Tu moge sie zgodzic ze latwiej w to wejsc osobie
                              ktora wczesniej programowala chociazby w Visual Basicu. Ja jednak stoje przy
                              swoim ze wszystkiego mozna sie nauczyc, trzeba tylko tego chciec i do tego nie
                              jest potrzebny tzw. informatyk.
                  • Gość: Olsen Re: do Olsena IP: *.icpnet.pl 08.01.04, 11:08
                    Źle czujesz przez skórę w tym wypadku. Nie jest to żadna forma sprzedaży
                    bezpośredniej. Podzielam niektóre wypowiedzi na temat sprzedaży ja tego nie
                    lubię i nie jestem w tym zbyt dobry. Ale podchodzę do tego w sposób normalny
                    (reklamuję się w różnych mediach, zainteresowani klienci dzwonią do mnie,
                    udzielam szczegółowych informacji i decydują się na usługi mojej firmy lub nie)
                    Uważam się za człowieka uczciwego i sprzedawać również można uczciwie. Wiem, że
                    są różne cudaki, spece od sprzedaży i inni badziewiarze ale mnie oni odpychają.
                    Jeszcze co do sprzedaży to czy chcemy tego czy nie to właśnie ona nadaje sens
                    bytu każdemu przedsięwzięciu gospodarczemu.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: wachi Re: do Olsena IP: *.wl.kielce.octava.net.pl 09.01.04, 12:41
                      Dlaczego w takim razie szukasz współpracowników, a nie pracowników. Zanim
                      człowiek stanie na nogi i założy firmę powinien trochę popracować u kogoś,
                      choćby po to żeby zorientować się jak funkcjonuje firma. Nie każdy może się
                      rzucić na głęboką wodę. Jak ktoś ma jakiekolwiek oszczędności może je
                      zaryzykować, ale jeśli ktoś nie ma stałej pracy nie dostanie kredytu, nie
                      mówię już o zamożnych znajomych - kandydatów na żyrantów. A przecież żeby
                      prowadzić firmę gotówka jest niezbędna, bo zanim osiągniesz przyzwoity
                      przychód, przez początkowy okres raczej musisz dokładać do interesu. Ja
                      chętnie popracowałabym nawet za 600-800 zł/msc, ale jako pracownik. I nie dla
                      tego żeby chodzić na chorobowe, mieć płatny urlop i mieć ubezpieczenie od
                      wypadków (zusowskie NW), chodzi mi gwarancje zapłaty za wypracowane pieniądze.
                      Mam znajomego który musiał pożyczyć pieniądze, żeby dochodzić w sądzie swojego
                      wynagrodzenia i przez pół roku żył na koszt rodziny mając w dodatku duży dług.
                      Wszystko przez to, że zgodził się na samozatrudnienie.
                      Pozdrawiam
                • beata_ Re: do Olsena 07.01.04, 20:13
                  Gość portalu: Olsen napisał(a):

                  > 1. nigdzie nie napisałem, że poszukiwałem absolwentów.

                  "Problem w tym, że takich jak ja, szczególnie absolwenci, po prostu
                  olewają. Garną się do dużych koncernów, a malutkie firmy gdzie można być ich
                  współtwórcami mają gdzieś."

                  - stąd moje pytanie i przypuszczenie...

                  > 2. studia dlatego, że potrzebuję osoby potrafiącej się samemu uczyć i
                  zdobywać wiedzę.

                  Sądzisz, że ktoś bez studiów tego nie potrafi? Skąd wiesz?

                  > 3. stdia dlatego, że jedną z dzidzin w których działam jest edukacja.

                  Też nie widzę związku...ale to ty jesteś pracodawcą...i nie możesz znaleźć
                  współpracowników, może spróbuj zmienić kryteria...jednak, a nuż wypali.

                  > Pozdrawiam

                  I japozdrawiam, dzięki za wyjaśnienia
        • ann.k Re: Praca za wszelka cene 07.01.04, 20:12
          A mnie krew zalewa jak czytam takie posty jak Twoje. Po studiach, ponad dwa
          lata temu poszłam do pracy do takiego oszołoma co mu się zachciało tworzyć
          własną firmę. Zaproponował oszałamiające wynagordzenie w wysokości 760,00 PLN
          brutto. Pomyślałam sobie, dobra, no co, wezmę te prace. W końcu to moja
          pierwsza praca, a firma na pewno się rozwinie. Będę współpracownikiem, będę
          tworzyła tę firmę.

          Rzeczywistość mnie rozpieprzyła w kawałeczki. Przez ponad dwa lata nie dostałam
          ani grosza podwyżki. Na papierze się podniosło do 800 brutto, bo ustawa
          nakazała. Pod stołem dostawałam równy 1000 netto. Po półtora roku pracy
          stwierdziłam, że nie mam ani grosza oszczędności, bo nie było z czego zrobić.
          Mieszkanie co prawda rodziców, ale też kosztuje. Oprócz tego nie dostałam nawet
          klucza do firmy. Mieściła się w jakimś starym magazynie wolnostojącym, więc nie
          raz czekałam do 30 minut na -10 stopniowym mrozie aż moi szefowie łaskawie
          przyjdą. Szorowałam kibel, bo pańskie rączki się sraczem pobrudzić nie chciały,
          a na sprzątaczkę nie było. Ścierałam kurze, bo nie było komu. Parzyłam kaweczkę
          prostakom, którzy domagali się jej trzaskając mi kubkami o stół bez słowa
          prośby. "Tworzyłam" firmę. Codziennie słyszałam, że nie ma kasy na wypłaty (i
          rzeczywiście czasami jej nie dostawałam w terminie), że nie mamy na ZUS, na
          skarbowy, na to czy na tamto. A w tym czasie szef wziął kredyt pod budowe domu,
          kupił ziemię pod miastem. Było nas trzy osoby, ale decyzje podejmowały tylko
          dwie. W tym nie ja. Na urlop nie mogłam iść dłużej niż na tydzień, bo moja
          nieobecnosć rozwalała całą działalność. Byłam tam serwisantem komputerowym,
          sekretarką i sprzątaczką. To pierwsze związane było z główną działalnością
          firmy (i moim wyższym wykształceniem). Moje tworzenie firmy polegało na
          wykonywaniu najgorszych prac i podporządkowaniu się oszołomom, żeby mogli
          pozałatwiać swoje interesy i zarobic jak najwięcej (chociaż formalnie też 800
          brutto). A ja miałam jedno idiotyczne marzenie: dalej się rozwijać, awansować.
          Nie byli wyjątkiem. Wiekszość naszych klientów to były właśnie takie firemki,
          założone najniższym nakładem finansowym, bez konkretnego pomysłu, byle być
          szefem. We wszystkich było to samo. Psie pieniądze i wyzysk.

          Osobiście po dwóch latach zwiałam do potężnego międzynarodowego koncernu. I mam
          nadzieję, że te wszystkie firemki (które znam) któregoś dnia padną w pizdu. Nie
          zamierzam do takiej już nigdy wrócić. I niech mi ktoś potem mówi, że
          wybrzydzam, że "nie ruszam dupy". Po prostu trzeba mieć swój honor i się
          szanować.

          • Gość: tony halik Re: Praca za wszelka cene IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.01.04, 11:26
            Zgadzam się z ann.k! w firmach zachodnich jest inna(lepsza)kultura. Przyłączam
            się do apelu by wszystkie polskie firemki się rozpiżdziły!!! Przyjdą z zachodu
            nauczą naszych „menagerów” kultury, dotrzymywania słowa, minimum szacunku dla
            podwładnych! I niech mi jakiś patri(di)ota nie piepszy że musimy chronić polski
            przemysł przed zachodem! Niech ktoś kto pracuje w firmie zachodniej napisze że
            nie dostaje kasy na czas, że jego boss jest burakiem nie znającym żadnego
            j.obcego co jest normą w polskich firmach. U mnie (pracuje w polskiej firmie)
            ludzie „z góry” nawet nie myją rąk po wyjściu z kibla i chcą być uważani za
            managerów! W mojej firmie jest mnóstwo młodych , wykształconych, doświadczonych
            z językami ale nikt się nie łudzi że będzie awansował ze względu na wkład
            pracy, czy osiągnięcia! Nie jesteś starym komuchem-nieukiem, nie masz kolesi –
            to zapomnij i zapierdalaj! Każdy jak ma okazję to ucieka by być wyzyskiwanym
            przez firmę z zachodu!
          • Gość: Olsen Re: Praca za wszelka cene IP: *.icpnet.pl 08.01.04, 11:59
            A mnie zalewa krew jak czytam takie posty jak twój. Przykro mi, że pracowałaś w
            takiej firmie. Niestety jest to część polskiej rzeczywistości. Ale całe
            szczęście tylko część. Bo pomimo wszystko coraz bardziej ceniony jest
            profesjonalizm i rzetelność a coraz mniej cwanictwo. Choć z oporami ale jednak
            rzeczy idą w tą stronę choć trzeba jeszcze wielu lat...
            Jest bardzo wiele małych i sprawnie zarządzanych POLSKICH firm, które nie mają
            nic wspólnego z tym o czym pisałaś. Mam nadzieję, że będą się stawały coraz
            większe i bardziej konkurencyjne w stosunku do zagranicznych i będą z nimi
            wygrywały, co już często się dzieje.
            Jeszcze odnośnie Polski to zauważ:
            1. mamy kilkanaście lat kapitalizmu i rozwoju przedsiębiorczości (nie staję w
            niczyjej obronie ale chyba nikt nie przypuszczał, że odbędzie się to bez
            różnego rodzaju wynaturzeń i przekrętów)
            2. w tak krótkim czasie ciężko jest stać się konkurencyjnym w stosunku do
            zachodnich firm z kilkusetletnią często trdycją i doświadczeniem.

            PS Poraża mnie Twoje prostactwo, prymitywizm i brak horyzontu myślowego.
            Polskie firmy nie budowały swojej potęgi na niewolniczej pracy więźniów obozów
            pracy czy koncentracyjnych (Niemcy), grabieży kolonialnej i pracy niewolniczej
            (Francja, W. Brytania, USA i inne). Trzeba mieć świadomość jakie są korzenie
            wielu międzynarodowych koncernów. To one dzisiaj wykupują polske
            przedsiębirstwa tylko po to by je zamknąć i zniszczyć konkurencje, to one
            zatrudniają dzisiaj dzieci w azji za miskę zupy. A Ty Paniusiu pieprzysz jak to
            się szanujesz i masz swój honor.
            • Gość: jeff nie każdy chce być pracodawcą i ma racje ... IP: 212.244.27.* 08.01.04, 20:55
              nie każdy chce walczyć ... a to właśnie oznacza bycie pracodawcą w Polsce
              ... bo bycie pracodawca w Polsce to nic ciekawego i to nie ze względu na
              konkurencję .. z tą mozna sobie poradzić ... chodzi o Państwo maksymalnie
              utrudniające zostanie pracodawcą .. a potem za wszelka cenę chcące
              zniszczyć kogoś, kto mimo wszystko zaczął coś na własny rachunek .. nie
              mówie o wielkich przedsięwzięciach, ale tych małych ..
              porównajmy z innymi rejonami świata ....
              byłem pracodawcą w USA (tak - nawet jako illegal alien:) .. byłem tzw.
              construction contractor
              nie chcę pisać o podatkach - tam tez sa, ale nie są w sposób uciążliwy
              ściagane :
              USA: tam podatkami martwiłem się raz do roku w okolicach marca - POLSKA:
              tutaj gnębią pracodawce nimi co miesiąc .. jakieś faktury VAT ; idioci
              urzędnicy szukajacy dziury w całym (np. blędy ortograficzne), jakieś PITy,
              deklaracje, comiesięczne tony papierów i inne bzdety ..
              USA: tam jedyną rzeczą która się martwiłem, było znalezienie kontraktu
              (czyt. pracy) i zrobienie roboty tak, zeby odbiorca był zadowolony i dał mi
              znowu zarobić (zwykle to był tzw. General contractor) - POLSKA: róznego
              rodzaju trutnie urzędowe zawracają mi "pooopę"
              USA: tam haracz dla rządu(ów) płaciłem raz do roku i tylko wtedy, gdy
              zarobiłem
              • Gość: 666 Re: nie każdy chce być pracodawcą i ma racje ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.04, 22:06
                Nie chce sie narazic wszystkim szukajacym pracy ale niestety w Polsce trudno
                znalezc dobrych pracownikow. Dla mnie dobry pracownik to czlowiek myslacy
                ktory caly czas rozwija swoje umiejetnosci. Pracowitosc to bardzo wymagana
                cecha ale nie najwazniejsza. Dzieki mysleniu mozliwy jest postep we wszystkich
                dziedzinach. A u nas co sie dzieje, myslenie nie jest popularne, pracodawcy
                wymagaja bezwglednego podporzadkowania, przejawy samodzielnego myslenia
                pracownikow sa zle widzanie bo moze sie okazac ze pracownik jest madrzejszy od
                swojego szefa. A ludzie, jak owieczki, biernie siedza i klepia swoje. Pozniej
                przychodzi pech, zwolnienie z pracy, okazuje sie ze taki czlowiek niewiele
                wie, jego doswiadczenie jest nic nie warte.
                Tez jestem bezrobotny ale jak pracowalem to staralem sie sam doksztalcac. Z
                przykroscia musze powiedziec ze to mi nic nie dalo, za to na rozmowach w
                sprawie pracy potencjalni pracodawcy pytaja sie dlaczego zostalem zwolniony.
                Co to ma byc, czy jak ktos zostanie zwolniony to oznacza ze jest beznadziejny.
                Zaluje teraz ze sam sie nie zwolnilem. I tu rada dla tych co czuja ze zostana
                zwolnieni, lepiej samemu sie zwolnic, pozniej startuje sie z lepszej pozycji.
                • Gość: Szklanka Re: nie każdy chce być pracodawcą i ma racje ... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.01.04, 17:00
                  Nie chce sie narazic wszystkim szukajacym pracy ale niestety w Polsce trudno
                  > znalezc dobrych pracownikow. Dla mnie dobry pracownik to czlowiek myslacy
                  > ktory caly czas rozwija swoje umiejetnosci. Pracowitosc to bardzo wymagana
                  > cecha ale nie najwazniejsza. Dzieki mysleniu mozliwy jest postep we
                  wszystkich dziedzinach.

                  a ja myślę, ze czasami, gdy właściciel/szef ma wizję i jest pod presją czasu
                  myślący - czytaj kwestionujący decyzje "głupiego" szefa pracownik jest nie do
                  zniesienia. Dyskusje są czasem zupełnie zbędne.

                  A u nas co sie dzieje, myslenie nie jest popularne, pracodawcy
                  > wymagaja bezwglednego podporzadkowania, przejawy samodzielnego myslenia
                  > pracownikow sa zle widzanie bo moze sie okazac ze pracownik jest madrzejszy
                  od swojego szefa.

                  Przesadzasz... A firma jest pewną organizacją w której każdy ma swoje zadania.
                  i jeśli pracownik kwestionuje umiejętności i kwalifikacje szefa jest do
                  zwolnienia. No i wybacz... ale z całą pewnością nie jest mądrzejszy.

                  A ludzie, jak owieczki, biernie siedza i klepia swoje. Pozniej
                  > przychodzi pech, zwolnienie z pracy, okazuje sie ze taki czlowiek niewiele
                  > wie, jego doswiadczenie jest nic nie warte.
                  > Tez jestem bezrobotny ale jak pracowalem to staralem sie sam doksztalcac. Z
                  > przykroscia musze powiedziec ze to mi nic nie dalo, za to na rozmowach w
                  > sprawie pracy potencjalni pracodawcy pytaja sie dlaczego zostalem zwolniony.
                  > Co to ma byc, czy jak ktos zostanie zwolniony to oznacza ze jest
                  beznadziejny.

                  Oczywiście, że nie. Czasem jest niepotrzebny w firmie po prostu, bo ta zmienia
                  się, czasem jest za drogi...

                  > Zaluje teraz ze sam sie nie zwolnilem. I tu rada dla tych co czuja ze zostana
                  > zwolnieni, lepiej samemu sie zwolnic, pozniej startuje sie z lepszej pozycji.

                  To nie jest prawda. Pozycja będzie ta sama. A zwalniając się tracisz przywileje
                  socjalne, które daje ci mizerne bo mizerne, ale daje - państwo.

                  Trzeba szukać, nie poddawać się, może zmienić miejsce zamieszkania?
                  Nawet zmienić kraj... Wykfalikowani informatycy znajdą pracę wszędzie
            • ann.k Re: Praca za wszelka cene 08.01.04, 21:42
              Cóż, prostakiem to Ty jesteś. I chamem. Co widać wyraźnie w słownictwie jakiego
              używasz. Przez chwilę myślałam, że nie należysz do tej samej podkategorii co
              mój były szef, ale widać owszem. Taka sama słoma wam obu z butów wystaje i
              wystawać będzie zawsze. A ze słomą w bucikach, wiesz trudno znaleźć posadę w
              zagranicznej firmie.

              PS.Jeśli uważasz wszystkie duże firmy za wykorzystujące pracę niewolników przy
              swoim rozwoju to o gospodarce i historii wiesz mniej niż moj kot.
              • Gość: x Re: Praca za wszelka cene IP: *.it-net.pl 09.01.04, 01:05
                i ja przyłączam sie do głosu koleżanki , która pracowała w małej firmie
                prywatnej, bo ja pracuje
                szefowie trzeba przyznac kulturalni nawet jak rzadko , ale kasa pozal się boże
                1000 zł zobaczyłem jak zapieprzałem cały miesiąc po 10 godzin, a tak mróz nie
                mróz jest zlecenie i trzba zasuwać na dworze , kopac doły itp
                fakt , że część działalności mi odpowiada i lubie to co robie ale małe firmy to
                przekleństwo, nikogo nie stać , żeby zatrudnić fizycznego do 1 czy 2 zamówień,
                teraz chorowałem 2 tygodnie to wziąłem na rękę 400 zł!!!!!!
                nie po to skończyłem studia , żeby teraz pracowac za 600 700 zł miesięcznie
                i być CZARNUCHEM we własnej "OJCZYŹNIE"
              • Gość: Olsen Re: Praca za wszelka cene IP: *.icpnet.pl 09.01.04, 10:38
                Wiesz Paniusiu suka wredna jesteś. Jak śmiesz wypominać komuś słownictwo po tym
                co wypisujesz w swoich wcześniejszych postach.
                Zdychaj szmato.
                • Gość: do Olsena Re: Praca za wszelka cene IP: 212.244.27.* 09.01.04, 17:22
                  Olsen .. wiem, że zaczynasz biznes .. sporo pewnie za Tobą .. wiekszość przed,
                  codziennie zmagasz się z wieloma przeciwnościami ... cóż skądś to znam ...
                  powiem Ci jedno "keep Your cool man"... nigdy nie trać opanowania .. to
                  kosztuje kasę .. taka mała rada od starszego faceta który "i recamy i nogamy i
                  nawet głowom" pracował hehe
                  pozdrowienia i powodzenia ... w drodze na łamy "Wprost" ;)
                • Gość: bd Re: Praca za wszelka cene IP: *.blt.pl / *.blt.pl 11.01.04, 16:54
                  Olsen napisał:"że jedną z dzidzin w których działam jest edukacja"
                  Widać, że jest mierna skoro używasz takiego słownictwa. Już wiemy, dlaczego
                  brakuje ci pracowników;-)
            • Gość: tony halik Re: Praca za wszelka cene IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.01.04, 09:13
              Olsenie!
              Ręce opadają jak się czyta takie argumenty. Jeśli uważasz że USA zbudowała swą
              potęgę na pracy niewolniczej to czym w Europie i Polsce był feudalizm? W A
              Połódniowej też było niewolnictwo(dłużej niż w USA) ale potęg na miare USA czy
              krajw europejskich to tam nie ma.Co to za argumenty! Bez niewolnictwa i pracy
              więźniów czy kolonii USA, Niemcy czy W.B też były by potęgami. Co do wyzysku
              biedaków z Azji to spytaj się ich czy wolą być wykorzystywani i mieć co jeść,
              czy być piękną Cepelią i umierać z głodu!Polskie firmy też przerzucają
              produkcję do Azji. Czemu w Polsce szczególnie w spółkach skarbu państwa
              prezesami dyrektorami są ludzie przywiezieni w teczkach , zarabiają dziesiątki
              tys. bez włożenia 1 złotówki w zakład którym „zarządzają”. Znajomy z całą ekipą
              (od dyr. do pionków)został zwolniony z oddziału PZU po wygranych wyborach przez
              SLD żeby mogli zatrudnić swoich kolesi. W mojej firmie jest prezes (też z
              teczki) który ma skończone MBA(jak nie pytaj bo tego nikt nie wie) a nie zna
              słowa po angielsku. Jak to możliwe?! Goście z zachodu w dyskretnych rozmowach
              pytają się jak to możliwe że prezesami, dyrektorami w zakładach w polsce są
              osoby (nie znają słowa słomiaki czy buraki)z którymi trzeba rozmawiać przez
              tłumaczy W polsce jest promowana miernota. Zgadzam się z tobą że 14 lat od
              zmiany systemu to mało, ale to co jest zostało osiągnięte nie dzięki
              naszym „managerom” ale mimo. Innym problemem jest latynoski „kapitalizm” w
              Polsce, ale to już zupełnie inna historia.
          • filut Re: Praca za wszelka cene 11.01.04, 19:58
            > Osobiście po dwóch latach zwiałam do potężnego międzynarodowego koncernu. I
            mam nadzieję, że te wszystkie firemki (które znam) któregoś dnia padną w pizdu.
            Nie zamierzam do takiej już nigdy wrócić. I niech mi ktoś potem mówi, że
            wybrzydzam, że "nie ruszam dupy". Po prostu trzeba mieć swój honor i się
            szanować......

            Trochę poniosły cię emocje, ale masz rację: "Po prostu trzeba mieć swój honor i
            się szanować." Nie jednak poczucia rzeczywistości!!
            Nie uwzględniłaś chyba, że możliwość dostania pracy w nowej firmir ułatwił ci
            staż w "firemce". Takie firemki należy traktować wyłącznie jako "dostarczycieli
            stażu" mimo upokorzeń tam doznawanych.
            Firemki padną tylko wtedy, gdy pracownicy będą mieli gdzie odejść. Nawet "na
            swoje". Wtedy automatycznie wzrośnie szacunek dla własnych pracowników.

            Syn pracował w firemce żle zarządzanej, z wynagrodzeniem wręczanym "pod stołem".
            Po roku, syn z kolegą założyli własną FIRMĘ, którą rozbudowują, a pracownicy
            są szanowani w prostej zależności od swej wartości/przydatności.
            Firma ta trwa już 7 lat i nie zanosi się na jej upadek. Gdyby jednak nie mieli
            stażu w tej źle zarządzanej firemce, to nie potrafiliby znaleźć się na rynku;)
            Wniosek (mój ale nie opatentowany): warto pracować nawet bez wynagrodzenia,
            byle tylko CV oraz zdobyta praktyka pozwoliły potem na znalezienie "prawdziwej"
            pracy. Zakładam obiektywnie wysoki poziom kwalifikacji osoby poszukującej pracy.

            Pozdrawiam i życzę powodzenia
            Fil

            Z tymi międzynarodowymi koncernami to też róznie bywa;))
      • Gość: ewa Re: Praca za wszelka cene IP: 212.160.239.* 10.01.04, 19:02
        byc moze ja wkrotce strace prace. telekomunikacja chce za mnie zrezygnowac , bo
        musza odstrzelic w tym roku 6 tysiecy pracownikow , moze za odprawe zaloze
        jakąs firme : komputery,handel , naprawa , uslugi ksero, fax i takie inne
        jeszcze rzeczy, a moze jakies pomysly
        ewa_i@gizycko.mm.pl
        • Gość: >> olsen Re: Praca za wszelka cene IP: 5.2.* / 217.8.167.* 13.01.04, 13:54
          moglabym prosic o kontakt na adres: pierzassta@op.pl
          • swojadroga Re: Praca za wszelka cene 13.01.04, 15:28
            No to mnie teraz lekko przeraziliście wszyscy. Na zabój szukam zajęcia. Stałej
            pracy. Wysyłam do dużych firm swoje CV i listy motywacyjne. Do małych staram
            sie nie wysyłać, a to dlatego, że poprzednia moja praca (a jednocześnie
            pierwsza), skończyła się po dwóch latach (pół roku na czarno i półtora już na
            umowe o pracę), półroczną walką o swoje. Finał miał w sądzie pracy. Uważany
            byłem chyba za mojego ex-szefa za debila, ale go zawiodłem w tej kwestii. Z
            moich nie do końca pewnych wiliczeń wynika, że moja sprawa kosztowała go ok.
            15000zł. Był to sklep RTV AGD na umowie franszyzy z siecią AVANS. Dlatego
            zdecydowałem się na szukanie pracy w dużych firmach. Poprzednie doświadczenia
            mnie nauczyły, aby się nie poddawać i korzystać w razie potrzeby z takich
            instytucji jak PIP, Sąd Pracy, a nawet Urząd Skarbowy.
            Drugi raz nie dam się w taki sam sposób wykorzystać.
      • Gość: michal Re: Praca za wszelka cene IP: *.crowley.pl 19.01.04, 13:11
        Gościu,

        Napisz proszę co potrafisz na priva, być może będę mógł Ci pomóc, jeśli nie
        komercyjnie, to chociaz w orgazniacji pozarządowej: mbobro@interia.pl


        Michał
        • Gość: jack Re: Praca za wszelka cene IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 20.01.04, 22:04
          no ludzie i młodzież kochana po waszych wypowiedziach można stwierdzić jedno
          albo wszyscy jesteście bez ambicji albo nie żyje w polsce. Ja też do tej pory
          pracowałem tylko w małych firmach a tam wiadomo wyzysk i zarobki kiepskie,
          szukam teraz zajęcia od 2 miesięcy jako przedstawiciel i co ano gówno, do
          międzynarodowych firm jak Satoil przychodzi w Wawie po 2 tysiące CV, kazdy
          tylko Narzeka i pierdzi w stołek niczym pracodawcy nie zaskoczy bo oni juz
          widzieli wszystko, ale ja sie nie dam kasa jest potrzebna ale brak zajęcia i
          kurewska nuda jeszcze gorsza,nie wysyłajcie po 200 CV ruszcie głową co wy
          oferujecie firmie jak maja was wybrać ( skończyliście te same szkoły , znacie
          te same języki) jak mają was wybrać ? Ja uważam sie za osobę nizwykłą ale tą
          niezwykłościa dziecku chleba nie kupie .

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka