Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie t...

    IP: *.play-internet.pl 22.02.12, 17:25
    Sztab Gneralicji=Wojsko i żołnierze musicie to mieć w plecaku= Ekonomia:1Energetyka(ile za prąd do produkcji),2.Rolnictwo(kanapki do roboty na cały miesiąc dla załogi),3.Handel(marketing,reklama,rozsyłanie reklam i ulotek,reklamowe emailena max),4.Przemysł(zamawiać więcej materiałów nawet na kredyt),5.Budownictwo(wystrój biura czysty funkcjonalny,ładny,estetyczny,garnitury),6.Administracja(porządek w dokumentach),7.Kultura (klasyczna =czerń i biel)
    Rozesłać do fabryk na pulpity komputerów do prezesów i kwatermistrzów i dalej niżej też
    Z poważaniem Stasiak Waldemar ekonomista technik,demokrata,obywatel,właściciel 49 projektów na Naszej Klasie 99-100 Łęczyca północne łodzkie Polska
    Obserwuj wątek
      • Gość: Riri Pracodawcy niech sami sobie zadaja nietypowe pyt. IP: *.180.78.110.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 22.02.12, 18:53
        ile chcą zapłacić,
        czy płaca za nadgodziny,
        czy przestrzegają KP
        etc...
        etc...

        Jakie szczeście, że nie muszę uczestniczyć w tym głupim procederze i płaszczyć się przed jakimiś h...i.
        • Gość: pani od Polskiego Nie zalapiesz się, bo... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.12, 07:55
          nie wiesz jak napisać chu...i !
          • Gość: Kasia Mała uwaga IP: *.play-internet.pl 23.02.12, 12:24
            Podobno pisownia, na skutek długich dyskusji naszych językoznawców, na zasadzie wymuszenia i długotrwałej obecności na murach domów polskich, dopuszcza także wersję przez "samo h".
            • Gość: Krakauer Re: Mała uwaga IP: 91.232.164.* 24.02.12, 09:58
              Huius w Krakowie się spotyka w kościołach, jak i na pomnikach. Stąd poszło "rzucać łaciną".
        • Gość: maxy aco pracodawcy to super inteligetni iblyskotliwi?? IP: *.play-internet.pl 26.02.12, 15:30
          Obecnie jestem bez pracy od nowego roku tak jak moja zona dostalismy wymowienia od nowego roku mamy dom dziecko.chodze na spotkania o prace mam 16 lat doswiadczenia w roznych branzach.jako handlowiec. I czesto na rozmowie kwalifikacyjnej mam wrazenie ze pracodawca nie jest nawet troche inteligetnijejszy ode mnie.juz wiem ze jak kogos potrzebuja to rozmowa jest krotka na temat.i mam prace.:)ostatnio przyjeli mnie do pracy .poszedlem na rozmowe o prace to musialem garniak zalozyc.ą,ę.mialem wrazenie ze to powazna firma zatrudnia ludxi zbwiedza.dostalem 1300 pln do reki.na dodatek chcieli zrobic ze mnie kretyna.i pouczali jak obslugiwac kompa(naprawiam komputery w domu)kopiowali i wklejali tekst.nikt sie na niczym nie znal.w dodatku pan dyrektor i pani wice dyrektor kleli jak szewc......Tragedia!!!!!!!!
      • sselrats Nie ma nietypowych pytan na rozmowie 22.02.12, 19:23
        kwalifikacyjnej. Sa tylko legalne i nielegalen.
        • Gość: ? Są. Jest wiele podziałów IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.12, 21:29
          Pytania można podzielić na legalne i nielegalne, na proste i trudne, na zrozumiałe i niezrozumiałe, na...
      • Gość: psychiatra Stasiek... towar, który diler ci sprzedaje jest IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.12, 21:08
        wart swojej ceny

        nie zmieniaj dilera

        jest OK
      • Gość: ? Najczęściej są to głupie pytania IP: *.adsl.inetia.pl 22.02.12, 21:27
        "Nietypowe" pytania to najczęściej silenie się na oryginalność ich autora. Najczęściej jest to sposób na ukrycie faktu, że się nie ma nic do powiedzenia, że cała ta rozmowa przerasta rekrutera.
        Byłem (z obu stron), widziałem.

        A reszta to dorabianie ideologii.
        • Gość: gosciu Re: Najczęściej są to głupie pytania IP: *.dynamic.chello.pl 23.02.12, 08:13
          "Kto to jest Czechow?
          A kto to jest Dostojewski?
          Jaki typ kobiet wam odpowiada?
          W tym tekście skreślcie litery A, podkreślcie litery B i weźcie w kółko litery C."
          • jacek.nie.placek Re: Najczęściej są to głupie pytania 23.02.12, 09:06
            Gość portalu: gosciu napisał(a):

            > "Kto to jest Czechow?
            > A kto to jest Dostojewski?
            > Jaki typ kobiet wam odpowiada?
            > W tym tekście skreślcie litery A, podkreślcie litery B i weźcie w kółko litery
            > C."

            A teraz proszę narysować drzewo owocowe.
            Czy potrafi pan stanąć na jednej nodze i zakryć lewą ręką prawe oko?

            ...i miałem okazję przerwać taką rozmowę. Pan jeszcze próbował negocjować, że to nic osobistego, że w zasadzie to on przeprasza...

            Inna rzecz, że gdybym był bezrobotny, to bym stanął na tej nodze i przyniósł kredki do rysowania ;-)
            • jacek.nie.placek Re: Najczęściej są to głupie pytania 23.02.12, 09:08
              Oj, zapomniałem:

              Czechowa uwielbiam, a Dostojewski mnie męczy. ;-)

              Zresztą, obaj to fajni raperzy. ;-)))

          • pogromca_kretynow Re: Najczęściej są to głupie pytania, czyzby???? 23.02.12, 11:33
            Gość portalu: gosciu napisał(a):

            > "Kto to jest Czechow?
            > A kto to jest Dostojewski?

            Niestety wiekszosc mlodych ludzi nie ma pojecia kim byli Czechow i Dostojewski. Coz mozna zyc bez takiej wiedzy. Osobiscie wole pracowac z ludzmi ktorzy wiedza wiecej i maja szersze zainteresowania niz tepakow czerpiacych "wiedze" z internetowej papki a czytanie ksiazek powoduje u nich bol glowy.
            • big.ot Re: Najczęściej są to głupie pytania, czyzby???? 23.02.12, 12:32
              Oczywiście wszyscy "starzy" zaczytują się w nowelach Czechowa, od górników, poprzez budowlańców, aż po zamiataczy ulic (nic nie ujmując żadnemu z tych zawodów).
            • Gość: Abnegat A jakże! IP: *.play-internet.pl 23.02.12, 12:33
              Idiotę można wyczuć już w CV, a zadawanie człowiekowi pytań typu "kim był/była" na etapie rozmowy face to face jest obrazą jego inteligencji. Ale skoro ciebie bawią tego typu happeningi? Bo ja uparcie twierdzę, że nie da się zdać matury bez takiej wiedzy, więc nie ma mowy o takich kandydatach na rozmowie o pracę, do której wykonywania są potrzebne wyższe studia.
        • Gość: thefuzz Re: Najczęściej są to głupie pytania IP: *.home.aster.pl 23.02.12, 09:48
          100% racji!!! IntelYgencja niekórych rekruterów jest powalająca. I jak trafię na "mocnego" zawodnika to od razu wpisuję się w konwencję udzielając niestandardowych odpowiedzi. Mogę sobie na to pozwolić, ponieważ na razie na rozmowy chodzę dla sportu, (żeby nie wypaść z wprawy jak będę MUSIAŁ chodzić) Zabawne jest obserwowanie głupiej miny rekrutera! A robię to wg schematu: po wypowiedzi zawieszenie głosu, po 5-10 sek. ciszy powtórzenie odpowiedzi z miną p.t. "no co? nie kuma Pan/Pani?", a potem wyjaśnienie co miałem na myśli. Przepyszne! Polecam!
      • Gość: Kunta-Kinte mnie zawsze bawi IP: *.play-internet.pl 22.02.12, 22:32
        mnie zawsze bawi pytanie "co by Pan chciał u nas robić?"
        Zawsze takie pytania mają jakąś karkołomną filozofię i są tak tłumaczone aby wygrał polecony kandydat. Tak zwane niemierzalne czynniki zwano przed stanem wojennym znajomościami. Najsmutniejsze że rekruterzy mają z reguły bardzo niskie IQ, więc nie ma o czym gadać. Tak zwana "Wojna Światów".
      • ten_no Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie t... 22.02.12, 23:16
        Mieszkam w Stanach, pracuje w komputerach w Silicon Valley. Wiec tylko komentarz z tutejszej perspektywy:

        Rzeczywiscie tutaj tez byla moda na nietypowe pytania, ale niecale 5 lat temu zniknela bez sladu. Przyczyna owego znikniecia bylo to, ze kilka osrodkow studiujacych te sprawy opublikowalo wyniki badan, z ktorych wyniklo ze nie ma praktycznie zadnego zwiazku miedzy zdolnoscia kandydata do odpowiadania na "nietypowe pytania" a jakoscia wykonywanej przez niego pozniej pracy.

        Innymi slowy, nie ma czarodziejskiej rozdzki, ktora automatycznie oddzieli dobrych kandydatow od zlych. Rozwiazanie problemu jest bardzo proste: do rozmowy i pytan rekruter musi sie przygotowac TAK SAMO rzetelnie jak i kandydat. I tutaj pytania o zlym czarnoskiezniku (autentyczny przyklad, zaraz zacytuje ponizej) na nic sie nie przydadza. Prawda jest niestety taka, ze rekruterzy w olbrzymiej wiekszosci przypadkow przygotowuja sie do rozmowy DUZO gorzej niz kandydat. Same rozmowy sa traktowane przez nich jako "zlo konieczne", ktore ich "tylko odrywa" od "powaznej" pracy. Bylem po obu stronach "rozmownego" stolika wiele razy, znam to b. dobrze.

        Do konca problem rozmow i tak jest nierozwiazywalny, poniewaz nawet dluga rozmowa - powiedzmy i calodzienna, 8 godzin - nie stoi w zadnej proporcji z zadnym realistycznym zadaniem do wykonania w prawdziwej pracy, jest to po prostu za malo czasu aby wyciagac nieomylne wnioski dot. kandydata.

        A teraz obiecany przyklad. To bylo jakies 7 lat temu w Google. Pytanie: "Wyobraz sobie, ze zly czarnoksieznik rzucil zly urok, zmniejszyl cie do rozmiarow dwoch centymetrow i wlozyl do blendera. Za pare minut czarnoskieznik przycisnie guziczek. Jaki bylby teraz twoj plan dzialania"?

        Zajelo to jakies 2-3 lata zanim badania wykazaly, ze zwiazek miedzy pisaniem dobrych programow w Google, a umiejetnoscia wymyslania dowcipnych odpowiedzi na w/w pytanie jest zaden. No i faktycznie, jeden znajomy byl na rozmowie w Google 2 lata temu i cala rozmowa byla teraz kompletnie techniczna, nawet dosc latwa, bez zadnych cudow.

        To oczywiscie nic nowego, firmy od rekrutacji - jak kazdy - zawsze staraja sie zminimalizowac wysilek poprzez poszukiwanie jakiegos cudownego eliksiru. Jeszcze dawniej byla moda na preferowanie ludzi mlodych, prosto z uniwersytetu, no bo przeciez "oni maja swiezy sposob myslenia" (po angielsku byla to standardowa mantra pod tytulem "they think outside the box" - chociaz w wiekszosci wypadkow byl to po prostu eufemizm na "nasza firma jest za biedna, zeby zatrudnic drozszego fachowca"). Znowu po paru latach okazalo sie, ze brak doswiadczenia nie da sie zastapic "swiezym mysleniem".

        Summa summarum: cudow nie ma, kazdy musi wykonac swoja czesc. Im wczesniej rekruterzy zapomna o innych bzdurach, tym lepiej.
        • jacek.nie.placek I wychodzą znajomości 23.02.12, 09:22
          Najczęściej powtarzany zarzut to ZNAJOMOŚCI.

          Nie wiem jak to wygląda w Urzędzie Gminy w Końskiej Woli, ale znajomości mogą mieć zupełnie inne zabarwienie.
          Mój przedmówca napisał, że nawet długa rozmowa nie daje pełnego wyobrażenia o kandydacie. To prawda (dlatego ja nie tylko rozmawiam, ja również egzaminuję! - oczywiście wymaga to przygotowania).

          Niemniej jednak łatwiej jest polecić Józka, z którym się przepracowało 3 lata w poprzedniej firmie, bo to trzyletnie doświadczenie powie nam więcej, niż jedna rozmowa.
          A zważywszy, że Józek wcale nie jest moją rodziną, nie mam wobec niego długu wdzięczności, a moją opinię potwierdza kolega, który również z Józkiem pracował...
          I TAKIE ZNAJOMOŚCI TO JA POPIERAM.
          • Gość: edek Re: I wychodzą znajomości IP: *.ntlworld.ie 24.02.12, 00:03
            > I TAKIE ZNAJOMOŚCI TO JA POPIERAM.

            to sie nazywa polecenie
            w normalnych warunkach nie poleca sie glaba zeby nie wyjsc na idiote w firmie w ktorej sie pracuje i to tyle

            znajomosci to wcisniecie kogos kto jest kompletnym kretynem ale zna wlasciwe osoby
          • Gość: Leksyk Re: I wychodzą znajomości IP: 91.232.164.* 24.02.12, 10:09
            Samo "niemniej" wystarczy.
          • ten_no Re: I wychodzą znajomości 24.02.12, 20:27
            W USA wykorzystywanie znajomosci do poszukiwania pracy jest de facto oficjalne. Nazywa sie to ladnie "networking" i wszystkie firmy rekruterskie podaja "networking" jako jedna z najwazniejszych i najbardziej efektywnych metod szukania zatrudnienia. Stad sukces witryn jak "LinkedIn".

            Praca, ktora teraz mam tez pojawila sie na tej zasadzie, ze znajoma przyjechala do Berkeley odwiedzic corke na uniwersytecie, zadzwonila do mnie, "A chodzmy do restauracji na plotki", i podczas plotek ona nagle: "wiesz, ze Piotrek (jej maz) slyszal, ze takitoataki poszukuje kogos w twoim stylu".

            Zadzwonilem, posada nawet w ogole nie byla jeszcze ogloszona, rozmowa byla fajna, i tyle.
        • black_halo Re: Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie 24.02.12, 09:30
          > Rzeczywiscie tutaj tez byla moda na nietypowe pytania, ale niecale 5 lat temu z
          > niknela bez sladu. Przyczyna owego znikniecia bylo to, ze kilka osrodkow studiu
          > jacych te sprawy opublikowalo wyniki badan, z ktorych wyniklo ze nie ma praktyc
          > znie zadnego zwiazku miedzy zdolnoscia kandydata do odpowiadania na "nietypowe
          > pytania" a jakoscia wykonywanej przez niego pozniej pracy.

          Mieszkam w jednym krajow Europy Zachodniej i tu z 3-5 lat temu tez byla moda na zadawanie rownie idiotycznych pytan. Najglupsze na jakie trafilam to kiedy paniusia lat 21 prosto po dwuletniej szkole zawodowej kierunek rekruter kazala mi udawac swoje ulubione zwierze. Powiedzialam, ze chce rozmawiac z jej przelozonym. Powiedzialam co mysle i wyszlam choc bylam bezrobotna a byl to akurat 2009 rok czyli szczyt kryzysu. Na nastepna rozmowe zaprosil mnie sam preziunio i rozmawialam juz wtedy z nim i z glownym inzynierem, pracy nie dostalam bo ogolnie 'to oni sie orientuja tylko w rynku' ale rok pozniej dostalam od nich fajne zlecenie. Ogolnie pracuje jako konsultant, modelowanie trojwymiarowe. Jak ide na rozmowe to w 5 minut moge ocenic czy bedzie mi sie dobrze wspolpracowalo czy nie. Jak dostaje idiotyczne pytania to wychodze, jak rozmawia sie ze mna konkretnie to wiem, ze wspolpraca bedzie przyjemna bo rozmawiam z normalnymi ludzmi.
      • Gość: Doberman Re: Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.12, 23:19
        Rekruterzy... spie....ajcie!
        Pracodawcy.... spie....ajcie!
      • Gość: Jolanta Rekruterzy to często banda dyletantów... IP: *.warszawa.vectranet.pl 23.02.12, 00:00
        Zadzwoniła kiedyś pewnie do mnie pewna z bożej łaski rekrutująca z firmy o inicjałach MW i zapytała, czy jestem zainteresowana pewnym stanowiskiem. Kiedy wymieniała wymagania i rzuciła "znajomość SQLa" - przerwałam jej i zapytałam przytomnie (bo nie wynikało to ani ze stanowiska, którego nazwa pełna była dziwacznych słów typu "Junior, senior,supervisior", ani z tego, co do tej pory z siebie wyzgrzytała) - czy chodzi o MS SQLa, MySQLa, T-SQLa, PL-SQLa, bo tak się składa, że robi mi to jednak zasadniczą różnicę. Na to pytanie Jej Gburowatość i Zarozumiałośc odwarknęła "ja tu jestem od zadawania pytań".
        Tego mi jednak było za wiele. Nie wytrzymałam i nie przebierając zanadto w słowach podzieliłam się z niewiastą garścią uwag na temat jej taktu i profesjonalizmu, a koniec końców zasugerowałam jej bez tzw. "ogródków" dokąd powinna się niezwłocznie po zakończeniu naszej pogawędki udać. (to znaczy do wszystkich diabłów)
        Rozumiem, że nie musi ona znać żadnego z w/w "eskuelów", ale jeśli nie posiada dokładnych informacji, o co tak naprawdę jej chodzi, to powinna odpowiedzieć, że ona sobie moje pytanie zanotuje, dowie się i do mnie oddzwoni.

        Innym z kolei razem umówiona byłam z pewną agencją HR (boć to przecież nie wolno ich po polsku nazywać) w Warszawie w samym centrum przy Alejach Jerozolimskich. Koleś, który miał tam na mnie czekać najpierw się spóźnił, potem powiedział, że byliśmy umówieni na kiedy indziej i on jest dzisiaj nieprzygotowany do rozmowy. Na takie dictum wyjęłam smartfona i pokazałam mu jego osobistego maila do mojej osoby, gdzie wyraźnie stało, gdzie i kiedy mam się stawić. "Kolo" odburknął "no, nie wiem, nie wiem....". I zaproponował, żebym może przyszła wtedy, kiedy jemu się wydaje, że mi napisał, że mam przyjść.
        Mam jeszcze parę takich dykteryjek w zanadrzu, ale dam sobie po łapach, bo miejsca na to szkoda,pora też już dzika a ja jutro rano wstaję do pracy, którą sobie sama znalazłam i bardzo jestem z niej rada.
        Wasza Jolanta
      • Gość: esteta50 Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie t... IP: *.dip.t-dialin.net 23.02.12, 00:14
        Im wiekszy glab z tego kto pyta - tym glupsze i netypowe pytania na rozmowie kwalifikacyjnej. Na tzw zachodzie nikt z pytajacych- glabów nie zostalby nawet zaproszony na rozmowe, a gdy juz to zakonczylaby sie za ca.5 minut ze skutkiem negatywnym.
        • kontik_71 Re: Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie 23.02.12, 10:08
          Widac, ze nie masz pojecia o Zachodzie i tylko ci sie wydaje, ze cos wiesz. Ta "moda" na dziwne pytania przyszla wlasnie z Zachodu.
          • Gość: edek Re: Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie IP: *.ntlworld.ie 24.02.12, 00:08
            > Widac, ze nie masz pojecia o Zachodzie i tylko ci sie wydaje, ze cos wiesz. Ta
            > "moda" na dziwne pytania przyszla wlasnie z Zachodu.

            moze kiedys tak bylo , osobiscie sie nie spotkalem z glupimi pytaniami
            raczej jakis tescik obejmujacy zakres obowiazkow
      • nessuno Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie t... 23.02.12, 08:20
        "Manager Sales & Marketing Division w Michael Page International "

        Kogoś nieźle poje bało. Co za kretyn wymyśla takie nazwy? Że co,będzie bardziej światowo i po hamerykańsku?
        Na szczęście nie muszę w tych idiotycznych przedstawieniach uczestniczyć a tym bardziej płaszczyć się przed jakimiś ch ujami.
      • Gość: g83 Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie t... IP: 80.50.142.* 23.02.12, 09:19
        ja od zawsze uważałem, że na nietypowe pytania nalezy ignorować. Jeżli ktoś na rozmowie zapytałby mnie co był zmienił w dziale sprzedaży to szczerze odpowiedziałbym nie wiem ponieważ nie wiem jakie procedury macie w firmie. Przecież szukając pracy nie zbieram wszystkich procedur z kazdej firmy do której wysyłam cv (to jest zbyt wielka dawka niepotrzebnej informacji, która do szczęscia kandydatowi nie jest potrzebna).
        Pytania na błyskotliwość umyłu (nie związanego z wykonymaną działką) nie mają żadnego uzasadnienia (poza kilkoma stanowiskami, np animatorów, pedagogów dziecięcych itp) bo przecież księgowa nie będzie szukał przestępcy w zamknietym pokoju, a policjant nie będzie wymyślał jak zareklamowac ołówki bez rysików, żeby się dobrze sprzedawały.
        Rozmowa ma być na temat umiejetności doświadczenia i zdolności poradzenia sobie z zadaną działką do zrobienia wszystkie inne pytania są przewidziane dla konkretnego stanowiska
      • Gość: zet Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie t... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 09:26
        rekruterzy to banda idiotów z bazą idiotycznych pytań ciekawe czy ich ktoś rozlicza za np 10 nietrafionych zatrudnień. typowe pytania są tak bzdurne że nie wiadomo co maja wnosić: jakie są pana mocne strony? I zapewne wymieniacie, a co się panu udało w dotychczasowej pracy a co się nie udało? już lecę na rozmowie mówić co mi się nie udało albo z czym sobie nie radzę w obecnej pracy.
        Kolejne z mądrych: a co docelowo chciałby pan robić w naszej firmie, wymarzone stanowisko i to w obecności przyszłego szefa.......................
        albo jaka jest pana wymarzona firma, i co mam powiedzieć, ze ta gdzie teraz aplikuję? i uwierzą? że inna? to powiedzą to po co nam taki pracownik.
        I czemu pan chce zmienić pracę? no zapewne nie dla kasy.

        Przecież odpowiedzi na takie pytania to tylko moja mowa przygotowana wcześniej, jak powiem że jestem punktualny, sumienny, umiem współpracować, radzę sobie ze stresem, nie mam życia osobistego, mogę harować od rana do nocy, to oni w to wierzą? albo że zdobyłem w poprzedniej pracy 10 nagród prezesa?

        I tak każdą odpowiedź zinterpretują sobie tak jak chcą: czyli dobiorą tak żeby pasowało do osoby która Z WYGLĄDU im się spodoba i która NIE ZAGROZI np koleżance na danym stanowisku. chodzi o to żeby nie przyjąć osoby, która będzie lepsza od tych co są i wprowadzi własne porządki, tylko taką która nie będzie wystawać. ot i cała tajemnica rekruterów.
        A jak mają naprawdę zdobyć fachowca to i tak wszystko zależy od tego ILE fachowcowi dadzą kasy a nie co odpowiadał...
      • Gość: moe Manager Sales & Marketing Division w Michael Page IP: 31.135.192.* 23.02.12, 09:44
        ha ha ha ha ha ha ha ha

        Ale głąby
      • tom.plamka Drzewko Bonzai?? 23.02.12, 10:24
        Proszę o wyjaśnienie mi jaki jest sens zadawanie pytania "Jak uprawiać drzewko Bonzai??" podczas rozmowy kwalifikacyjnej do firmy od nawigacji GPS??
        Przykład z życia wzięty. Rozumiem ze to był bardzo śmieszny żart ze strony osoby rekrutującej. Dla mnie trochę mniej, bo zapłaciłem ponad 100 zł by dojechać na spotkanie i usłyszeć takie kretyństwo.
        • Gość: Małgorzata Znam ciekawszy absurd IP: *.play-internet.pl 23.02.12, 12:20
          Firma mieści się niedaleko ulicy Poleczki (taki niebieski budyneczek) na Ursynowie, chodziło o rekrutację na stanowisko recepcjonistki ze znajomością języka niemieckiego. Interview przeprowadzał pracownik administracyjny nie znający żadnego języka obcego, taki pan "podaj, przynieś, zawieź, kup papier toaletowy itp". W firmie były dwie germanistki, wiele osób świetnie znających język, bo pracowały za granicą, jednak kierownik jednego z działów, na którego spadł obowiązek znalezienia jakiejś studentki na umowę-zlecenie, kazał przeegzaminować kandydatki facetowi, który nie miał pojęcia o podstawach niemieckiego, ba, on miał nawet problemy z poprawnym wyrażaniem się w języku ojczystym. A jaki był efekt? Zawrócono głowę chyba z 10 dziewczynom, a do pracy została wybrana nie ta, która dobrze mówiła w rzeczonym języku, tylko taka, która podała najniższą propozycję wynagrodzenia. A potem trzeba ją było uczyć obsługi faksu, linii telefonicznej, kserokopiarki i pilota do bramy wjazdowej, zaś pierwszego klienta oblała kawą i się popłakała. Niemiecki znała "tyle o ile", jakieś pół roku zajęło wytłumaczenie jej, że to nie ona jest ważna, tylko osoby, które dzwonią do firmy i należałoby przynajmniej zapytać o numer telefonu, żeby móc oddzwonić. Jednemu koledze wykręciła taki numer: nie mogąc zapamiętać go z imienia nazwiska, na pytanie osoby dzwoniącej z banku (chciała potwierdzić zatrudnienie tego pana) odpowiedziała, że taki tu nie pracuje. Gość miał potem problemy, żeby się wytłumaczyć, że idiotka pracuje od niedawna i nie ma wyczucia - mogła przecież przełączyć do działu księgowego, a tam nie ma mowy o pomyłkach co do personaliów osób zatrudnionych do ponad dziesięciu lat! Panna wyrobiła się częściowo po jakimś roku zmagań z jej zmiennym charakterem (lubiła się obrażać), a potem skończyła studia i znalazła sobie inną pracę, na odchodne wciskając jako "bonus" na etat swoją równie beztroską siostrę, która wykasowała kiedyś z komputera plik zawierający 4 godziny żmudnej pracy. Ona też była weryfikowana przez kolegę "ich spreche no german".
          • Gość: Daria Re: Znam ciekawszy absurd IP: *.kielce.vectranet.pl 24.02.12, 13:47
            hahahahhaaaaaaaaaaaa , nie mogę. Ręce opadają na to wszystko...
        • Gość: martyn Re: Drzewko Bonzai?? IP: *.play-internet.pl 23.02.12, 22:22
          to proste....z milością
        • Gość: M. Re: Drzewko Bonzai?? IP: *.adsl.inetia.pl 26.02.12, 20:26
          To pytanie padło po to, żeby sprawdzić w kandydacie kreatywność i odporność na stres, a nie po to żeby się dowiedzieć jak uprawiać drzewko bonsai. Powinieneś się cieszyć, że nie dostałeś pytania z serii: co mówi groszek do ananasa, bo to też są pytania tego typu. Jeżeli dałeś się wyprowadzić z równowagi tym pytaniem, a widzę że tak, to widocznie o to chodziło rekruterowi. Musisz wziąć pod uwagę, że podczas rozmów kwalifikacyjnych zadawane są pytania, których na celu jest ustalenie predyspozycji psychicznych i kompetencji kandydata na dane stanowisko, a nie uzyskanie encyklopedycznej wiedzy na dany temat (tutaj uprawiania drzewka bonsai).
      • newarte Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie t... 23.02.12, 11:49
        Co by Pan zmienił w Dziale Sprzedaży? Hmm? Jak nie wiem jak działa w chwili obecnej dział sprzedaży w firmie do której prowadzona jest rekrutacja to jak mogę odpowiedzieć na tak zadane pytanie? Najpierw musiałbym zaznajomić się z tematem, a później mógłbym zaproponować rozwiązania. To chyba oczywite.
        Z drugiej strony firmy rekrutujące i ich pracownicy to totalkna porażka. Ja będąc na rozmowie na stanowisko Inspektora BHP byłedm pytany nie o to co potrafię zrobić w tej dziedzinie, mnie pytano w jaki sposób księguje się wydatki działu BHP!!! A co ja mam wspólnego z księgowością? Dla mnie firmy rekrutujące to jedna wielka ściema!
        • Gość: kk Re: Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie IP: *.ssp.dialog.net.pl 24.02.12, 10:04
          zgadzam się w 100%. Już kilka razy spotkałem się na rozmowie z taką sytuacją, że to ja musiałem Pannie tłumaczyć na czym polega praca na danym stanowisku. Są komplenie nieprzygotowani, nie czytają CV, zadają pytania z kompletnie innych dziedzin. No i oczywiście firma i pensja jest WIELKĄ TAJEMNICĄ. Prowizorka i amatorszczyzna.
      • Gość: Alicja Nic innego, jak leczenie kompleksów rekrutera IP: *.play-internet.pl 23.02.12, 12:00
        Cała ta teoria czyli dorabianie dupie uszu to zwykła ściema. Chodzi o to, żeby sobie zrobić jaja z kandydata, pobawić się jego kosztem, znaleźć lek na nudę wynikającą z monotonnej pracy człowieka czytającego listy motywacyjne i życiorysy zawodowo, wyleczyć swoje kompleksy, pokazać kandydatowi, gdzie jest jego miejsce, zrobić wielką łaskę, że się go w ogóle zaprosiło, dać do zrozumienia, że to nie on dyktuje warunki i to on powinien się płaszczyć do granic prostytucji, żeby otrzymać pracę, choć i tak nie ma na nią szans, bo wybrano już kogoś innego albo zostanie wybrana babka z najlepszym tyłkiem i cyckami względnie facet, który jest znajomym zastępcy kierownika innego działu. Tak to wygląda na tzw. niższych stanowiskach. Profesjonalizm? Obstawiam, że to pojęcie znają tzw. headhunterzy wyłapujący "perełki" na naprawdę prestiżowe stanowiska, specjalistów w rzadkiej dziedzinie, ale trzeba też pochylić się nad całą masą pracowników, tzw. większością, która szuka mniej prestiżowych wakatów, posiada nie tak bogate wykształcenie, a i oferta nie rzuca na kolana, jeśli chodzi o proponowane wynagrodzenie. Ludzie przechodzą jakieś żenujące wieloetapowe rekrutacje, a na koniec dowiadują się, że czeka na nich najniższa krajowa, na dodatek na umowę zlecenie, a przez pierwsze dwa miesiące to w ogóle na czarno, a o negocjacjach co do pensji nie ma mowy. W ogóle, pytanie o wysokość proponowanych zarobków to nietakt, bo przecież człowiek powinien się cieszyć, że w ogóle chcą go zatrudnić, choćby i za darmo. A jak już zatrudnią za tę najniższą krajową plus prowizja o nieznanym procencie, to w praniu wychodzi, że się z pensją dwa miesiące spóźniają i jeszcze dziwią, że człowiek się o te śmieszne 1000 złotych upomina. Byłam jakieś 8 lat temu na rozmowie kwalifikacyjnej mającej wyłonić pracownika sekretariatu w znanej w całej Warszawie "Szkole Linuxa". Firma mieściła się w piwnicy szkoły podstawowej niedaleko Metra Wilanowska. Pan na rozmowie kwalifikacyjnej zapytał m.in. jakie widzę zastosowanie drewnianej figurki kota, następnie zaprosił mnie na bezpłatny dzień próbny, chwaląc się, że ma na biurku około 1000 CV. Ten dzień przepracowałam jak zatrudnione tam na etacie panie - czyli przez 8 godzin wykonywałam pełnowartościową pracę , pisząc także artykuły reklamowe na temat szkoły i obsługując ciągle "gorący" telefon - infolinię. Wyobrażam sobie, że kierownictwo zatrudniło na 1 dzień po jednej osobie wykorzystując wszystkie CV, a nawet jeśli wzięliby pod uwagę chociaż połowę aplikacji, mają półtora roku pracy darmowej siły roboczej, choć bardziej prawdopodobne jest, że mieli akurat gorący okres w firmie i potrzebowali kogoś do wsparcia (trwały jakieś zapisy na kursy itp.), a spryt podpowiedział im, że można mieć ludzi za zupełną darmochę. Tak pewnie robi niejedna firma, a rekrutacje to fikcja.
      • big.ot nihil novi-europejskie wymagania, azjatyckie płace 23.02.12, 12:10
        Śmieszy mnie zawsze to gimnastykowanie się z setkami wymagań, durnymi pytaniami typu:
        "czemu akurat nasza firma" (bo oczywiście każdy urodził się żeby pracować w firmie X...do czasu aż nie będzie aplikował w firmie Y, albo po prostu znudziło mi się siedzenie na d.. w domu),
        "jak Pan/Pani wyobraża sobie pracę u nas" (oczywiście siedząc i zbijając bąki),
        "czemu mielibyśmy Pana/Pania zatrudnić" (oczywiście dlatego, że jestem najlepszym wśród najlepszych i zrezygnowałem z pracy dla NASA, żeby aplikować do tej firmy)

        Wymagania jak do pracy w CERNie, a na końcu i tak dostaje się w pysk jakąś śmieszną kwotą potocznie zwaną wynagrodzeniem ( ja wolę określenie "jałmużna").\

        Oto Polska właśnie...
        • Gość: Daria Re: nihil novi-europejskie wymagania, azjatyckie IP: *.kielce.vectranet.pl 24.02.12, 13:43
          Ha ha ha , świetnie powiedziane. Popieram w 100%. Ja tez byłam na nai niejednej takiej rozmowie, pomimo tego że od dawna powinnam mieć stabilna sytuację zawodowa (37 lat na karku) i śmieszy mnie to, ze jakaś c....pa lat 20 mnie egzaminuje z nie wiadomo czego a tak naprawdę sama gó... wie. Stabilizacja może tak- ale raczej nie w tym kraju...
        • ten_no Re: nihil novi-europejskie wymagania, azjatyckie 24.02.12, 20:40
          big.ot napisała:

          > Śmieszy mnie zawsze to gimnastykowanie się z setkami wymagań, durnymi pytaniami
          > typu:
          > "czemu akurat nasza firma" (bo oczywiście każdy urodził się żeby pracować w fir
          > mie X...do czasu aż nie będzie aplikował w firmie Y, albo po prostu znudziło mi
          > się siedzenie na d.. w domu),
          > "jak Pan/Pani wyobraża sobie pracę u nas" (oczywiście siedząc i zbijając bąki),
          > "czemu mielibyśmy Pana/Pania zatrudnić" (oczywiście dlatego, że jestem najlepsz
          > ym wśród najlepszych i zrezygnowałem z pracy dla NASA, żeby aplikować do tej fi
          > rmy)

          Niestety w USA jest identycznie. Nigdy nie moglem zrozumiec po co te pytania, jest to 100% idiotyzm i strata czasu.
          • Gość: inoke Re: nihil novi-europejskie wymagania, azjatyckie IP: *.internetia.net.pl 01.03.12, 11:44
            pytanie "czemu akurat nasza firma" weryfikuje, czy kandydat zadał sobie trud zdobycia jakichkolwiek informacji o firmie, czy zaglądnął choćby na jej stronę - czy też wysyła CV gdzie popadnie, zupełnie nie planując swojej drogi
            podobnie pytanie "jak Pan/Pani wyobraża sobie pracę u nas" - odpowiedź powinna jak najmniej odbiegać od rzeczywistości, co zależy od zdobycia informacji o firmie; bywa np. tak, że ktoś aplikując na stanowisko sprzedawcy w sklepie wyobraża sobie, że będzie jedynie stał za ladą i odpowiadał na pytania klientów, a praca przecież może wymagać m.in. sprzątnięcia stanowiska pracy, uzupełnienia towaru i aktywnej sprzedaży
            "czemu mielibyśmy Pana/Pania zatrudnić" - chodzi o podanie jakiejś swojej wyróżniającej umiejętności w porównaniu z innymi kandydatami, a nie frazesy w stylu: "bo jestem najlepszy"
            • najlepszygeorge Re: nihil novi-europejskie wymagania, azjatyckie 05.03.12, 16:17
              Dobrze napisane. Oczywiście, zdarzają się i czarne owca wśród rekrutujących, ale nie jest to regułą.

              Pytania, które może wydają się banalne, są wbrew pozorom ważne dla rekrutującego i odpowiedzi na nie mogą wiele powiedzieć o kandydacie i jego motywacji.

              A kandydaci, którzy nawet po zaproszeniu na rozmowę nie wiedzą czym się firma zajmuje lub na jakie stanowisko ten kandydat aplikował zdarzają się dużej częściej niż ludziom się wydaje.

              Mnie na rozmowie poproszono o to, abym opowiedział dowcip. Tak, po prostu dowcip. Wydaje się głupe, ale ta sytuacja wiele mówi o kandydacie, np. czy podejmie się tego zadania, bo ma w sobie tyle dystansu czy sie oburzy i powie, że to nieprofesjonalne, jaki dowcip wybierze, itd.
      • Gość: Ania To już chyba lepiej zostać kurwą IP: *.play-internet.pl 23.02.12, 12:29
        Hłasko napisał o jednej aspirującej pisarce: "czy ona nie może zostać po prostu kurwą, czy musi jeszcze pisać?"
        Gdyby ktoś poprosił mnie o narysowanie, wyklaskanie rytmu, śpiew, recytację, to zapytałabym: może zamiast tej długiej gry wstępnej chciałby pan po prostu nadstawionej dupy?
        • critto Re: To już chyba lepiej zostać kurwą 05.03.12, 15:49
          hehe, to prawie jak znajomy, który na pytanie "kim chciałby pan być w idealnym świecie" odpowiedział "wikingiem". Na kolejne pytanie, "a dlaczego" powiedział "bo mógłbym złupić waszą firmę i wziąć rekruterkę jako brankę (do niewoli)" :D
      • Gość: Heh A moze tak z innej beczki IP: 194.0.236.* 23.02.12, 12:49
        Nie jestem fanem HR, zawsze mnie frustrowalo ich aroganckie podejscie do pracownika (nie mowiac nawet o kandydacie), podczas gdy powiini wykonywac prace sluzalcza, bo w koncu HR to nic innego jak tzw "support function" w firmie.
        Ale tak z innej beczki pamietam kiedys HaeRa w naszej firmie, ktory opowiedzial mi taka sytuacje: "kandydat mial napisane w CV, ze zna pare nowoczesnych metod sprzedazy. Staral sie na stanowisko salesman'a. Gdy HaeR zapytal go o wymienienie paru z tych metod, ktore zna, kandydat odparl, nie wiem, bo CV pisala mi zona". Jak trzeba 8 godzin dziennie spotykac sie z idiotami, to samemu sie idiocieje :)
        • Gość: Wandeczka Re: A moze tak z innej beczki IP: *.play-internet.pl 23.02.12, 13:03
          Jeden z moich szefów robił rekrutację tak, że położył kupkę CV na stole, włączył wiatraczek i te co nie spadły "przeszły" do następnego etapu rekrutacji. Wyłuszczył z nich takie, na których twarze pań mu się podobały, następnie popatrzył na umiejętności, a na koniec sprawdził, jakie te panie mają adresy zamieszkania i wybrał te kandydatki, które miały najbliżej do pracy. Panna, która pochodziła z tej samej dzielnicy, a nawet mieszkała dwie ulice dalej, nie wygrała castingu tylko dlatego, że na pytanie, dlaczego chce tu pracować (kretyńskie, wiadomo, chodzi przecież o kasę i nie ma co ściemniać o chęci zdobycia doświadczenia i rozwoju, jeśli chodzi o stanowisko sekretarki) odpowiedziała podobno, że mama jej tu kazała przyjść. Panna lat 23, w trakcie studiów. Tego już nawet niezbyt pojemny mózg chlebodawcy nie zniósł i przyszło opamiętanie. Ale jak wielu idiotów robi rekrutacje na zasadzie rzucania aplikacjami, przeglądając zdjęcia (z żalem, że nie są topless) i analizując długość drogi dom-praca kandydatek, a co do facetów nie mam pojęcia, co jest kryterium decydującym, powinni mieć krótszego ch...a niż szef?
          • Gość: Heh Re: A moze tak z innej beczki IP: 194.0.236.* 23.02.12, 13:40
            Krotszego xxx, mniejszy samochod, mniejsze mieszkanie, brzydsza zone, i glupsze dzieci :) Polska to jednak dziki kraj. Bedac w PL zaaplikowalam o prace w mojej firmie, w centrali, w Danii, i przyjeli mnie na podstawie cv, ocen rocznych i krotkiej rozmowy przez telefon. Potem jak juz w Danii zmienialam prace, mimo ze zatrudniajacy mnie manager byl 3 km dalej, nie chcial sie spotkac na rozmowe, tylko przeprowadzil ja przez telefon. Po godzinie rozmowy wyrazil wole zatrudnienia, po czym rozpoczely sie negocjacje dot umowy o prace. 2.5 miesiaca pozniej, mimo, ze warunki z umowy odpowiadalaly mi, dostalam podwyzke 10% pensji rocznej, 2 tygodnie zanim zaczelam prace :)
          • jacek.nie.placek Re: A moze tak z innej beczki 23.02.12, 13:47
            Tak, tak. Znamy te bajki.
      • pierangeli Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie t... 23.02.12, 23:08
        Co to za nietypowe pytania, jeśli pytający ma gotowy scenariusz pytań i odpowiedzi. Już widzę jego gębę jak sam się zamota i okaże niewiedzę, spotkawszy geniusza w dziedzinie np. literatury.
        Pieprzeni geniusze z odpowiedziami na kartce, albo z objaśnieniem testów. Krew zalewa.
        • Gość: kocio Re: Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie IP: *.play-internet.pl 24.02.12, 00:06
          Nietypowe pytania?? To śmieszne!! Najpierw trzeba mieć choć by elementarną wiedzę z dziedziny w której się rekrutuje. Z doświadczenia wiem że większość spośród osób rekrutujących to zwyczajni kretyni. Szczerze mówiąc zastanawiam się czy nie ma możliwości podważenia oceny takiego pajaca ewentualnie środków prawnych aby weryfikować tych kretynów.
          Może niech o tym napisze Gazeta a nie pociska jak co pewien czas głodnych kawałków o nietypowych pytaniach ewentualnie innych bzdurach.
          Nie wiem dlaczego w krajach zachodnich istnieje możliwość odwołania od wydanej opinii a w naszej małej Angoli nie....
      • Gość: Aaaaa co za głupoty...!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 23:15
        Banda kolesi z firm "doradczych" opowiada o swoich idiotycznych pytaniach gdy tak naprawdę pracodawcy mają centralnie w dupie czy ktoś się chce rozwijać w ich czy w innej firmie i jakie ma pragnienia i inne takie bzdety. Prawda jest taka, że jak pracodawca nie stwierdzi, że ktoś mu jest potrzebny (za co może i łaskawie zapłaci jakimś ochłapem) to choćby ktoś niewiadomo jaką miał "osobowość" i tak nie dostanie danego stanowiska. A ci wszyscy rekruterzy i tym podobne "cieniasy" jedynie na tym zarabiają i też mają w dupie dobro przyszłego pracownika. Ściema jedna wielka i zawracanie dupy...
        • Gość: Daria Re: co za głupoty...!!! IP: *.kielce.vectranet.pl 24.02.12, 13:36
          Oczywiście, zgadzam sie z tym jak najbardziej. Nie widziala dupa słońca, Ameryka k....wa sie zrobila, teraz juz nawet w języku polskim nie pisza stanowisk tylko merchandiser, ch... mój... wykładacz towaru k.....wa . Oczywiście że jesli ktos jest potrzebny to liczy sie doświadczenie i czy dana osoba kwalifikuje sie na dane stanowisko a nie jakieś pie...ny. Jestem wściekła na cały ten kretyński kraj.
      • Gość: MiettNplett Rozmowa kwalifikacyjna: Nietypowe pytanie. IP: 213.155.180.* 24.02.12, 09:08
        A jak pan robi kupę na rzadziora czy twardego batona?
        Dość nietypowe.
      • Gość: Koko Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie t... IP: 212.120.136.* 24.02.12, 09:29
        Bardzo mnie zastanawia, że firma taka jak Michael Page wypowiada się w roli eksperta na łamach gazeta.pl. Miałam nieprzyjemność uczestniczyć w procesie rekrutacyjnym do tej firmy i powiem szczerze, że wiele widziałam, ale takiego braku profesjonalizmu jak u nich, to nigdzie. Na rozmowach byłam dwóch. W obu przypadkach czeakałam na szanownych Panów managerów 30minut, po czym nie usłyszałam słowa przepraszam. Podczas rozmowy manager odebrał kilkakrotnie telefon i bawił się odpisując na smsy. Zadawanie pytań, które nijak się miały do procesu rekrutacji to już najmniej istotna sprawa. Ale jak usłyszałam, że mam przygotować im w 2 dni pełen raport, ze szczegółowymi informacjami, które powinnam posiadać (czytaj wynieść ze swojej firmy) to mi się kolokwialnie mówiąc "przelało". Po tym jak odmówiłam wzięcia udziału w procesie rekrutacji musisłam jeszcze przejść przez kilkanaście telefonów od [profesjonalistów ze wspomnianej firmy, którzy nie mogli się nadziwić, dlaczego zrezygnowałam. Plus do tego- Pan, który mnie zaprosił na rozmowę- Polak, zaczął na wstępie bez ogródek mówić do mnie po imieniu... myslę, że ja tej firmie podziękuję do końca życia...
      • Gość: monia Rozmowa kwalifikacyjna: nietypowych pytań nie t... IP: *.centertel.pl 24.02.12, 16:40
        No cóż, mi zadali pytanie : Ma Pani parasol i jakby go Pani przetestowała? Pani z hr cóż za błyskotliwość... Byłam na interview programista java.
    Inne wątki na temat:

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka