Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Niedokonczony business (wontek) :))).

    24.11.04, 22:15
    Slonecznie pozdrawiam Wszystkich,

    nie moglem wcisnac sie na Asi poprzedni wontek.
    Liczba wpisow - 2799 okazala sie liczba ostateczna.
    Zycie bywa brutalne. A nasza symfonia, tfu, business nie
    zostal dokonczony...

    Dzisiaj miasto obecne jest tylko cialem. Duch bladzi gdzie indziej.
    Podrozuje juz lub kreci sie w kuchni piekac indyka i pumpkin pie.

    Ostatni dzien otwarcia delColle. Ludzie przychodzili sie pozegnac.
    Niespecjalnie chcialo nam sie jesc. Pozostal niepokoj gdzie sie bede
    zaopatrywal w zupy. Bardzo dobre mieli...

    Fortuna unosi sie nad miastem. Niemala. Dziewiecdziesiat piec milionow.
    Fortuna to cyganskie dziecie. A moze to milosc cyganskim dziecieciem jest...
    Nasze numery na dzisiaj:
    01 08 09 43 51 PB 23,
    06 15 18 25 34 PB 39,
    01 13 29 30 33 PB 11. Good luck to us. Wierze, ze kaprysna Fortuna
    opromieni nas swoim usmiechem dzisiaj wieczorem. Prawie to czuje :))).

    Pysiek,
    dziekuje. Zdrowko :))). Dzisiaj pod kapslem informacja, ze pierwsza
    szafa grajaca byla postawiona w San Francisko w 1899 roku.

    Mar_za,
    kawa albo margarita - milo by bylo. Nie mam jeszcze zdecydowanych
    planow co do Swiat. Byc moze u siostry byc moze w F. Troche za wczesnie.
    Wrzuc moze swoj numer telefonu w Stanach do mojej e-skrzynki.
    Zadzwonie i porozmawiamy/zobaczymy. Kiedy dokladnie lecisz i kiedy wracasz?
    Z Piraniami?

    Zdrowko absolutne Wszystkim,
    mojito.

    16:15/14C/lekko zacisniete gardlo nie chcialo dzisiaj zupy :(((.

    Obserwuj wątek
      • matrioszkaa Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 25.11.04, 08:40
        Czesc Mojito!!!
        Uffff, ciesze sie, ze zaczales nowy watek, wyslalam apel w tej sprawie do Asi,
        ale jak widac niespieszno jej do matkowania, a moze uznala, ze dzieci wyrosly i
        poradza sobie same?! Nie chcemy byc sierotami!!!!!!!! No!

        U mnie trzaskajace mrozy i snieg; moge rozpoczac wysylke w razie zapotrzebowania
        na takowy. Wczoraj wpadlam w poslizg. I wypadlam, na szczescie.
        Jest zab, drugi tez juz sie wylania; jeszcze dwa i rytm spania/czuwania moze
        dostosuje sie do norm, ktore moglabym zaakceptowac(Szopen, Ty szczesciarzu,
        ojcze zabkujacej lagodnie corki!).

        Pozdrowienia i mam nadzieje, ze inni tez nas odnajda.
        Pa
        m.


        • yvona73pol ha! zostalam uprzedzona ;) 25.11.04, 14:50
          no to Mojito, jak to facet, zamiast gadac, zadzialal ;)))
          to ja juz sie nie bede wyglupiac, i zakladac nowego, mamy juz!!!! ;)))
          tylko mam nadzieje ze wszyscy znajda...
          choc po ostatniej akcju zauroczenia(letniego bodajze ;))) mamy to jak w banku.
          tymczasem naprawde ide spac, nie klamie, skonczylam juz pogawedne z Polska i
          ode, bo mi sie oczy kleja...
          aaaaaaaa.....................
          • Gość: JR Re: ha! zostalam uprzedzona ;) IP: *.cogeco.net 25.11.04, 18:01
            Brawo Mojito !
            Juz sie martwilam , ze zniknicie .
            Czytam Was od poczatku z nieukrywana przyjemnoscia .
            Dzieki Wam za to !
            Pozdrawiam wszystkich serdecznie i zycze Wam tej WIELKIEJ WYGRANEJ .
            PS. Duze pieniadze czesto komplikuja zycie - braliscie to pod uwage ?
            • tizedik Re: ha! zostalam uprzedzona ;) 25.11.04, 20:09
              Witaj JR :-)
              To milo, ze sie o nas martwisz, ale ja mysle, ze damy sobie rade z Wielka
              Wygrana :-))))
              Nawet z ewentualnymi z niej wynikajacymi komplikacjami zycia ;-) Zreszta
              komplikacje to dla nas nie nowosc....
      • tizedik Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 25.11.04, 20:06
        Z wrodzonego poczucia obowiazku melduje: pula wzrosla do 110 milionow zielonych!
        W gotoweczce do wziecia 60 i 6 dziesiatych.
        www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
        Wasz Dyrektoriat :-)

        A poza tym; Mojito, wspolczuje zamkniecia "zupowego" przybytku. Idzie zima
        (zapowiada ja na pewno kalendarz), wiec zupy bylyby bardzo na miejscu. Poszukaj
        wiec czegos podobnego, mimo ze na razie u was nadal jesiennie, a czasem nawet
        lepiej..;-)
        T.

        PS.
        No to czekamy na reszte watkowiczow :-)
        • mojito Ewentualna prowizorycznosc wontu. 26.11.04, 04:20
          Zdrowko Wszystkim,

          indyk, indyk i po indyku. Przejechalem 185 km do siostry. Bez mandatu.
          Zjadlem biust indyczy, slodkie ziemniaki i zurawiny. I oczywiscie
          kawalek ciasta z dyni (smakuje lepiej niz sie nazywa).
          I z szybkoscia mandatu i poza radarem wrocilem. Liczylem na to,
          ze policja drogowa bedzie jeszcze trawila ptaka. Nie przeliczylem sie.
          Musze byc jutro w F.

          Matrioszka,
          zajrzalem do pogody w Moskwie. Och ty gejsza! Minus jedenascie obecnie!
          Zupa ucha i spirytus przychodza na mysl.

          Iwona,
          potrzebowalem wontek na gwalt. Obawialem sie, ze moge zostac sam
          z wygranymi numerami loteryjnymi i duzo wieksza iloscia pieniedzy
          niz naprawde potrzebuje. Moje obawy podziela JR. Duze pieniadze
          duze klopoty. Chcialem zostac z mniejszymi klopotami/wyzwaniami.
          Wiec moze dopoki trzymamy sie grzywy fali i plyniemy ocierajac sie
          o Fortune ten wontek spelni swoja role. Zaraz po wygraniu otworz
          nowy. Ten ktory zamierzalas. Moze Asia sie zdecyduje?
          Zawsze co wontek kobieca artystyczna reka zalozony to kobiecy wontek.
          Kobiecy wydaje sie fajniejszy. I "pojedziemy" na wontku kobiecym :))).
          Ja jestem za.

          Tizedik,
          dzieki za wspolczucie z powodu braku zup. Zycie dotychczas bylo piekne.
          A teraz bez zupy zupelnie do ... Bardzo mnie niepokoi nadchodzaca zima bez
          perspektywy zupy. Na samej owsiance moge nie przezyc. Od jutra bede sie
          rozgladal w okolicy za nowym miejscem.

          Tradycyjnie juz od 100 milionow bedziemy grali za piatke.
          Suma wymaga wiekszych inwestycji. Chcecie sprobowac z "osobistymi"
          numerami? Jako zachecajaca ciekawostke podam, ze pare dni temu
          mechanik samochodowy z Kolumbii (imigrant) wygral w Nowym Jorku 149 miliony.
          Na razie nie rzucil pracy. Moze obawia sie ciaglego spadku wartosci dolara?

          Zastanawiajac sie co w sobote poznym wieczorem bedzie robila Fortuna
          slonecznie pozdrawiam,
          mojito.

          22:20/5C.
          • matrioszkaa Re: Ewentualna prowizorycznosc wontu. 26.11.04, 10:11
            Czolem ludziska!
            Zgadzam sie co do prowizorycznosci watku, nastepny bedzie nie pod praca a pod
            rozrywka. Po wygranej oczywiscie.

            Dzisiaj trenowalam jazde figurowa na lodzie. Samochodem. Postanowilam na
            przyszlosc nie wyjezdzac bez krzepkiego mezczyzny, ktory w razie draki popchalby
            auto/wyciagnal z rowu itp. Tylko skad takiego wziasc?! Maz i owszem, wyglada,
            ale to pozory; na diecie biedaczk, odzwyczaja sie od jedzenia i dobrze mu idzie.
            Z forumowych to chyba Gunther/dm, ale on zajety noszeniem kobiet/dzieci. Ech zycie.
            A wlasnie; wczoraj mialam okazje poczuc sie jak Kopciuszek, postanowilam w koncu
            posortowac nici, guziki, gwozdzie, sruby, pinezki, agrafki, szpilki, spinacze i
            licho wie co jeszcze; rany, ale praca! Niestety, nie przyszla zadna wrozka, by
            mi pomoc, krecilo sie wokol jakies stworzenie z dwoma nowymi zebami, ale raczej
            w charakterze sroczki-zlodziejki. Zycie to nie bajka, jak mnie uswiadomil
            brutalnie w Moskwie jeden kierowca trolejbusu.

            I tym malo optymistycznym...
            z mroznej Moskwy(jak jest snieg, to tego mrozu tak sie nie odczuwa, ale nie
            mowcie tego handlarkom na rynku!)

            a gdzie reszta?!
            • Gość: yvona73pol Re: Ewentualna prowizorycznosc wontu. IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 26.11.04, 13:24
              reszta idzie chwilowo spac, nawet nie ma czasu sie logowac, ale obiecuje, ze w
              niedziele sie rozkreci i poszaleje ;))) i wysmaruje jakiegos mega-posta ;)))
              caluski,
              Iwona
            • Gość: Mar_za Re: Ewentualna prowizorycznosc wontu. IP: 212.160.172.* 26.11.04, 13:54
              Ja sie melduje:)

              Musze uwazac, zeby nie nakarmic komputera krupnikiem, bo u mnie wlasnie pora
              obiadowa. Laptop w zupach raczej nie gustuje i moglby nie byc zbytnio
              zadowolony:). Po krupniku bedzie nalesnik z jablkiem z polewa ze smietany.
              Obiad dostarcza do biura firma cateringowa. Codziennie inny. Da sie zjesc, ale
              nie to co domowe. Wezmy taki nalesnik. Jak go ktos bliski usmazy to nawet
              przypalony smakuje dobrze. Sa w nim jakies emocje. Hurtowe ilosci jedzenia,
              chocby najsmaczniejszego nie maja duszy i z czasem potrafia sie znudzic.

              Matrioszka
              Wczoraj w Warszawie tez jezdzilo sie jak po slizgawce. Zwlaszcza po osiedlowych
              uliczkach. Cudem zmiescilam sie na parkingu miedzy dwoma samochodami....Uff!
              Dzis juz dodatnia temperatura i swieci sloneczko. Kamien spadl mi z serca!

              Mojito,
              Bede w USA 2 tygodnie (20XII-4I). Bez Piranii niestety. Margerita tez moze byc.
              Nawet lepiej:) Kto wie moze sie uda... Jak bede dysponowac miejscowa komorka
              dam znac.

              Tymczasem pozdrawiajac spadam,
              Mar_za
              • yvona73pol zarcie.... 26.11.04, 21:37
                z tym jedzeniem to masz Mar_za racje, i to pod kazda szerokoscia geograficzna...
                w takiej Francy na przyklad restauracje lux, jedzonko super wykwintne, ale nie
                ma to jak u Francuzesow w domku, czy wykwintnie, czy zwyczajnie, zawsze jakas
                szczypta magii ;)))))
                zapowiada sie dzis piekielny upal (hura!!!!), a ja caly dzien sie bujam, za to
                jutro sobie odbije, oj, odbije.... dolce far' niente ;))))
                a tymczasem pozdrawiam wszystkich podazajac w strone lazienki i szauera ;))) i
                w strone dnia, pelnego, mam nadzieje, samych fajnych niespodzianek,
                Tange - extra caluski ;))))))
                pa, pa,
                Iwona
                • Gość: szopen I ja tez trafilem IP: 204.79.89.* 27.11.04, 02:37
                  Tutaj.

                  Bardzo szczesliwy, ze kontynujemy nawet jesli tylko tymczasowo.

                  Bylo mi bardzo brak.

                  Wczoraj mialem wolne, pogoda byla ladna wiec bylem na rybach, rezultaty w miare
                  ale duzy sum mi sie urwal.
                  Jak to jest ze male ryby nigdy sie nie urywaja a tylko duze maja takie
                  tendencje???

                  • mojito Pozostalosci piatku. 27.11.04, 05:54
                    Dzien dobiega konca. Otworzyly sie oficjalnie sluzy komercji.
                    Promocje i obnizki przyciagnely tlumy do sklepow. Duzo ludzi ma dlugi
                    weekend. Tlumy kupujacych. Dobrze byloby wygrac jutro i przeczekac
                    gdzies dalej ten szalony okres.

                    Szopen,
                    podobno dobrego wedkarza poznaje sie po siniaku na ramieniu :))).

                    Mandarynko (Slodka),
                    moze jutro wypije dwa/trzy abys trzymala sie zakretow.
                    Dasz sobie rade :))).

                    Mar_za,
                    albo numer stacjonarnego z "przywolaniem".

                    Nasze numery na jutrzejsze losowanie podam jutro.

                    Dobranoc i dzien dobry,
                    mojito.

                    23:54/4C/bez zupy :(((.
                    • yvona73pol Re: Pozostalosci piatku. 28.11.04, 02:03
                      a ja dziele sie dzisiaj z wami moja sloneczna euforia :))))))))))
                      jest pieknie, zar leje sie z nieba, czekam w kolejce do prysznica, po czym
                      sadze, ze moje piekne dlugie nogi poniosa mnie na plaze ;)))))
                      troche bedzie mi lyso, bo tak sama... ale mam lekturke nad wyraz wciagajaca,
                      choc troche mi glupio, ze czytam to co wszyscy, wiem, ze to bez sensu, takie
                      odzegnywanie sie na sile od "tlumu" ale nic na to nie poradze, taka juz moja
                      natura osobnicza ;)))) i odczucia pozostaja, chocby nie wiem jak absurdalne ;)))
                      mam nadzieje spedzic baaardzo leniwie caluski dzien, moze jedynie wieczorkiem
                      sprobuje rozpracowac ten moj nieszczesny program do fotek, zdjecie dla Pyska
                      wciaz niegotowe do wstawienia na plfoto, nie wiem, jak cholerstwo zmniejszyc....
                      kurcze, ale goraco.....
                      a, i pochwale sie wam, ze udalo mi sie nabyc magiczny film "Formula 51" z
                      Samuelem L. Jacksonem, niesamowite dzielko, nie wiem, czy ktos o nim slyszal,
                      sama sie zdziwilam, ze byl dostepny, smieszna sprawa, bo wlasnie sobie o nim
                      myslalam ostatnio i tak zastanawialam sie czy bede miec szanse na obejrzenie go
                      sobie kiedys jeszcze raz, a tu prosze, w takim Sydnejskim zad.upiu ;))) (bo nie
                      oszukujmy sie, jesli chodzi o nowe trendy i niszowe produkty, to tutaj
                      posucha :((((
                      (wstawilam kropke, coby mi nie wykropkowali wlasnie tego, skadinad wcale nie
                      brzydkiego wyrazu, bo teraz na forum taka maszyna pracuje, jak juz
                      zauwazyliscie moze albo i nie)....
                      caluski, ide na sniadanko (mango, mniam.....)
                      Iwona
                      • mojito Nasze sto dziesiec milionow. 28.11.04, 03:09
                        09 43 45 49 53 PB 29,
                        14 34 45 48 52 PB 16,
                        01 04 05 16 45 PB 10,
                        01 30 32 39 53 PB 02,
                        03 04 07 10 26 PB 04. Juz nasze za mniej niz dwie h :))).

                        Iwona,
                        ksiazka na plazy u kobiety ma potencjal. Albo sie ktos o nia potknie,
                        albo nasypie piasku miedzy kartki i przeprosi, albo o tytul zapyta...
                        Mozliwosci prawie tyle ile ziarenek piasku na ktorym siedzisz/lezysz.
                        Twoim filmem sie zainteresowalem poniewaz lubie aktora. Przeczytalem
                        recenzje. Czy to bron Bosze nie komedia kryminalna? Za tym genre nie
                        przepadam. Lubie powazne kryminaly :))). Heat/Goraczke na przyklad.

                        W oczekiwaniu na wejscie naszego okretu "Fortuna" do portu pozdrawiam,
                        mojito.

                        21:07/9C/:(((.
                        • tizedik Nasze sto dwadzieścia siedem milionow :-))) 28.11.04, 15:36
                          www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                          $ 127 Million
                          $ 69.9 Million Cash Value
                          Ładnie wygladające sumki, nieprawdaż?
                          Wasz Dyrektoriat

                          Sorry, na wiecej tresci mnie dzis juz nie stac :-( Przez ponad 5 godzin
                          czytalam informacje na jeden temat i teraz mam w glowie jeden wielki szum
                          informacyjny. Poczekam az mi sie to wszystko pouklada..;-)
                          T.
                        • yvona73pol Re: Nasze sto dziesiec milionow. 28.11.04, 23:23
                          ha, ksiazka na plazy byla tym, czym byc powinna - ksiazka na plazy ;)))))
                          zadnych beznadziejnych wyrywaczy ; )))) spokoj, piasek, ocean - a technicznie
                          rzecz biorac, Tasmanian Sea ;) zimne jak cholera, sama bym nie weszla, cala
                          robote odwalily fale ;))) ale wspaniale uczucie w takiej wodzie lodowatej,
                          pomalu zmieniajacej temperature.... tylko slona jak cholera, oczy szczypia, a
                          wlosy potem - pozal sie boze.....
                          a pozniej z daleka nadszedl.... sztorm (czy cos takiego), obserwowalam go czas
                          dluzszy z wybrzeza, ciekawe zjawisko, ladnie sie maskuje ;)))
                          ogolnie dzien mozna zaliczyc do udanych, mimo niewykonania paru rzeczy, ale za
                          to szczawiowka pojawila sie w kuchni ;)))
                          co do zapytania - "Formula 51" to wlasnie komedia kryminalna, jak ktos lubi
                          klimaty "Snatch'a" tudziez "Lock, stock and two smoking barrels" no to bedzie
                          mu sie podobala, podobny sposob filmowania, ukladania akcji, postaci,
                          swietna!!! muza, i to niesamowite narzecze brytyjskie wystepujace w zdaje sie
                          Liverpool, ktore juz pomalu przestaje miec dla mnie tajemnice ;))))
                          a dzis znow upal przepiekny, jutro bedzie tez zapewne, jeno mniej piekny, bo
                          jakos kolidujacy z moimi planami :)
                          jakos Kazik sie nie odzywa, czyzby zgubil watek?? ;)))))
                          no i reszta.... wiem, ze pewna osoba odsypia wieczorne szalenstwa, inni
                          zdecydowanie spia, no i pewnie jakis nawal zajec...
                          caluski, Tange - potrojne :))))))
                          Iwona
                          • yvona73pol Re: Nasze sto dziesiec milionow. 29.11.04, 00:58
                            i Gunthera jakos nie widac :((((((
                            • Gość: szopen I kolejny poniedzialek IP: 204.79.89.* 29.11.04, 01:13
                              I zycie do przodu sie toczy.
                              Pgoda sie zdecydowanie poprawila jednak lato nie chce sie konczyc.
                              W dzien jest w okolicach +27 wieczorem temperatura spada ale i tak bardzo
                              ladnie.
                              Nawet jednej chmurki nie ma na niebieskim niebie. Jest ciut wiatru ot tyle by
                              smog wywiewac z miasta.

                              Chyba jutro wezme dzien wolny i sie na ryby wybiore, az zal taka pogode
                              przepuscic.

                              Formula 51 ogladalem dosc dawno temu bardzo mi sie podobal.
                              Tak sie moge pochwalic, ze tu u mnie zaraz obok fabryki jest ogromny rynek z
                              elektronika wszelaka. Co sobie czlowiek wymysli to sprzedaja. Od towarow za
                              smiesznie niskie ceny do produktow o cenach wrecz absurdalnych.
                              Ale sprzedaja rowniez DVD, aktualna cena jest ok 0.9 USD za dysk, jako, ze
                              zawsze kupujemy na tym samym stoisku to powiedza nam czy kopia jest dobra czy
                              tez trzeba poczekac. Obowiazuje rowniez 100% gwarancja to znaczy jesli kopia
                              jest nie tego, jakikolwiek problem lub po prostu film sie nie podoba wymienic
                              mozna na inny no questions asked.

                              Sa zalety mieszkania tutaj.
                              • mojito Perypetie Fortuny. 29.11.04, 03:10
                                W piatek cypryjski tankowiec Athos I wlal do rzeki Delaware
                                sto tysiecy ropy. Zegluga na rzece zostala wstrzymana z powodu
                                usuwania zanieczyszczenia. Nasz okret flagowy Fortuna musial
                                pozostac na redzie z ladunkiem sto dziesieciu workow jutowych
                                - kazdy wartosci miliona dolarow.
                                Prawdopodobnie Fortuna wplynie do portu z opoznieniem w srode
                                ale za to z wieksza iloscia workow wpisanych do manifestu okretowego.
                                Dokladna ilosc workow jutowych podal wczesniej Dyrektoriat.

                                W miescie konkurs tanca irlandzkiego. Piec tysiecy irlandzkich
                                tancerek w charakterystycznych nozycowych podskokach, klikajacym
                                obuwiu i ufryzowanych lokach walczy o nagrody. Dominuje imie Kathleen.
                                Wieczorem nauczycielki tancerek ucza irlandzkiego w pobliskim Irish Pub.
                                Rowniez wsrod nauczycielek przewaza imie Kathleen.

                                Dzisiejsze strony Travel w gazecie opisuja uroki Nowej Zelandii:
                                Wyspy Waiheke, Napier i francuskiego sasiedztwa Asi - Akaroa.

                                Wlasnie myslalem, ze byc moze blizej mieszkajacy wrzuca patyk lub kamyk
                                z przyczepionym naszym nowym adresem do altanki Kazika.
                                A Kazik juz odszuka Gunthera. Slazacy sa solidni i metodyczni :))).

                                Slonecznie pozdrawiam,
                                mojito.

                                21:10/7C/:(((.
                                • matrioszkaa Barbapapa. 29.11.04, 07:14
                                  Kupilam film pod takim tytulem, bo pamietalam go z dziecnstwa. W zasadzie
                                  pamietam tylko jeden odcinek, gdzie Barbapapa mowil: wszystko musi byc czyste i
                                  bez przerwy sprzatal. A poza tym nic wiecej nie pamietem, nie wiem nawet czy to
                                  ten sam B. Moze ktos wie, jak on wygladal, plizzzzzzzz, odsiezcie mi pamiec.

                                  Pozdrowionka
                                  m.
                                  ziiiiiiiima!!!!!!!!
                                  • pysiek13 Yooopieeeeee :)))) 29.11.04, 09:08
                                    Witajcie wszyscy bardzo sonecznie i bardzo upalnie :))))

                                    jest Rambo 5, trzecia czesc Star Wars, Police Academy ???, Matrix 3, pancernych
                                    bylo czterech i rozbojnikow 40 :))))i prosze prosze Asi wontek please continue
                                    i ciag dalszy nastapil :))))
                                    bravo Mojito, bravissimo, meska decyzja i dowidzenia ;) nie ma tam zadnego
                                    pirlipirli i za duzo options. co do temporary Twojego 'wontku' Mojito, to czas
                                    okaze :))))
                                    a propos jeszcze 'temporary' - takie sobie refleksje, bylam na wedding party w
                                    sobote, poprawka byla na Manly beach a jeszcze i dzis bylam odwiedzona i w
                                    zwiazku z tym chodze jak nawiedzona, czyt. nie calkiem ten tego. party bardzo
                                    fajne, radosne, nastrojowe, moje refleksje byly pod tytulem: that of having a
                                    permanent contract on a temporary feeling ;)))) malo optymistyczne ? qrcze moze
                                    i malo, rozgladam po swiecie i jakos tak wnioski nasuwaja same ;)))) zycie jest
                                    piekne, trzeba probowac, na wypadek ataku wolam z gory: peace, peace, peace
                                    (czyt. pis, pis, pis ;)
                                    Matrioszka :)))) ksiazki nie znam wiec nie moge nic pomoc odswiezyc. jesli ten
                                    Barabarapapa caly czas sprzatal to straszny czlowiek, juz go nie lubie, gorzej
                                    niz BabyYagi i inne Monsters. jesli to jest lektura obowiazkowa to szczerze
                                    wspolczuje dzieciom. no i jeszcze o ksiazkach na plazy. praktycznie czytam
                                    wszystko, nie ma chyba ksiazki ktorej bym nie chciala przeczytac, czytam tez
                                    yellow pages, nalepki na sloikach i instrukcje obslugi gasnicy przeciw-
                                    pozarowej. sa ksiazki ktore dobrze czyta w fotelu under the blanket, majac z
                                    boku filizanke ulubionej herbaty, inne czyta dobrze w metro, a inne na plazy.
                                    sprobujcie smazac na plazy poczytac Nedznikow Hugo ;)))) no nie, nie wierze ze
                                    zawsze mamy ochote siegnac po literature najwyzszych lotow.
                                    Yvona :)))) jak opalenizna? masz piegi ? Ok juz nie nudze, widac tylko mnie tak
                                    bozia hojnie obdarowala :( i cholera gdzies znalazla taki ladny swimming
                                    costium?
                                    Mar_za :)))) absolutnie racja z tym krupnikiem czy jak go zwal ;) jak ktos
                                    przygotuje i poda jeszcze :))))ta odrobina, ten okruszek serdeczny, eh, jak to
                                    dopiero smakuje :)))) tak jak Asia kiedys nam napisala: maz przygotowal obiad,
                                    a ona uskubala pietruszke z ogrodke i obiad gotowy:)))) cudowne :))))
                                    do Kazik osmiele wrzucic link, chociaz tak ogolnie nie wiem czy powinnam go
                                    zaczepiac bo podpadlam. zobaczymy co tu zwyciezy: ciekawosc czy meska duma?
                                    zdrowka wszystkim :))))))
                                    P.
                                    • yvona73pol Re: Yooopieeeeee :)))) 29.11.04, 14:21
                                      ej, no, Pysiek, ale romantyzm z ciebie wyszedl ;))))))))
                                      Barbapapa jeat fajna pojechana postacia, niewiele pamietam, ale ludek z waty
                                      cukrowej - bo to dokladnie znaczy po francusku barbapapa ;))) to jest to!!!!
                                      wiem, ze jest tez barbamama, jedno z nich jest rozowe, jedno czarne, ale
                                      generalnie jest ich wiele wiecej ;)))
                                      a, ja przypominam, ze meska decyzja jest meska tylko o maly wlos/figiel, bo to
                                      ja sie odgrazalam ;))
                                      ksiazki na plazy... hmmm.... wstyd sie przyznac, ale to "Kod Leonarda da Vinci"
                                      i mimo, ze znam historie, o ktora chodzi w xiazce dosc szeroko, a nawet
                                      szerzej, to czyta sie faktycznie ciekawie, i wciagajaco....
                                      aczkolwiek chetnie i czesto zawieszalam oko na ciekawych przedstawicielach plci
                                      brzydkiej (jakze cudownym wynalazkiem sa okulary sloneczne ;)))))))) sporo
                                      nawet tego bylo tu i tam ;)) brawo panowie.... choc zdecydowanie biali nieco w
                                      tyle ;/
                                      coz, kostium jaki widzialas (lorneta?? o wielkiej mocy...) to oferta benettona,
                                      kremowobialy, wytlaczany w niewielkie cwietuszki delikatnie... drugi, nieco
                                      bardziej wykrojony zostal tym razem w domu, bo badalam, czy moja teoria jest
                                      sluszna (a to taka moja mala tajemnica ;))))
                                      no i najwazniejsza rzecz - Pysiek, witaj w klubie!!!!!!!!! czytaczy wszystkiego
                                      (nalepek, instrukcji, wyciagu z przepisow dla pasazerow komunikacji i innych
                                      takich, ze nie wspomne ulotek z opakowan lekow ;)))))) wiesz, to jest dosc
                                      elitarny klub, bo jak wiadomo, czytanie i myslenie generalnie boli ;))))
                                      ale ja chetnie przyjme nowych czlonkow ;))))))) no, no, bez tych usmieszkow ;))
                                      caluski, ide spantus ;)
                                      Iwona
                                      • tizedik gdzie ta fortuna? 29.11.04, 16:03
                                        Ja sie pytam!!! I wcale nie chodzi mi o kase...

                                        Przeczytalam przed chwila kolejny post w naszej niekonczacej sie historii (samo
                                        zycie..;-) i zal mi sie troche zrobilo. Bo ja tu taka udupiona w tej robocie...
                                        Od nocy do nocy :-( Jak wychodze jest ciemno, jak wracam - tez.
                                        I chcialam wam (niektorym, niektorym...) ku przestrodze zadedykowac artykul w
                                        dzisiejszej Wyborczej, w kontekscie wpisow dotyczacych osobiscie wykonywanej
                                        pracy praca.gazeta.pl/praca/1,47390,2415536.html
                                        Sama sobie pare razy pozwolilam na opinie. O rany! A grozi nam wiele, jak sie
                                        okazuje.
                                        Przyklad: Swojemu miejscu pracy Michael poświęcił tylko jeden elektroniczny
                                        wpis. I - Jesteś zwolniony - usłyszał. Fajnie...;-(
                                        Zycie to nie jest bajka, ani blog, ani nawet nasz niedokonczony watek...
                                        Ech..:-(
                                        • pysiek13 gdzie ta fortuna? jak to gdzie .. w drodze :)))) 30.11.04, 04:34
                                          hey Tizedik :))))

                                          dzieki za link, bywa, zdarza i tak ;))))
                                          o tym bylo juz ale. while i understand and embrace technology, i feel that most
                                          people have very little understanding or respect it :)))))))))))))
                                          the same technologies that grant us more freedom have the same capacity to harm
                                          and to enslave if not respected. wysylanie email, kupowanie via credit cards
                                          etc nawet rozmowa przez mobile :)
                                          niestety sa terabytes prze-roznych informacji gromadzone na temat roznych
                                          citizen. popatrzcie nawet na 'HSA'( Homeland Security Act) zatwierdzoney przez
                                          US congress po 9/11. na wierzchu purpose of this Act jest zabezpieczyc kraj
                                          przed terrorism, in reality dalo governemnt carte blanche do uzyskania/uzycia
                                          wszelkich informacji na temat kazdego citizien at ANY time for ANY reason bez
                                          jego zgody i bez jego wiedzy !!!
                                          somebody is watching YOU i nigdy nie wiadomo jak to moze byc wykorzystane
                                          przeciwko ... scary, eh ?
                                          zdrowko i pisze dalej za kwilke
                                    • Gość: Ifa Re: Yooopieeeeee :)))) IP: *.static.internode.on.net 29.11.04, 14:30
                                      Witam wszystkich,tez was znalazlam oprocz tego Yvonka dala mi cynk!

                                      Hey Pysiek,alez podmuch energii z twojego postu wieje ;-)
                                      moj maz czasami mowi jak mam takie dni kiedy to energia mnie rozdzadza,ze
                                      przypypominam mu Bozenke Dykiel z polskiej komedii "Wyjscie Awaryjne",znakomita
                                      komedia,Dykielowa ma tam oscarowa role,gra bardzo energiczna naczelniczke
                                      gminy,powtarzajac wciaz "Podlosc ludzka nie zna granic"
                                      czyli bach bach i sprawa zalatwiona zadne tam pirlipirli ;-))) dokladnie,

                                      Wontek/watek zablokowali i troche stanelo... (wciaz mam na mysli watek),moze
                                      dlatego ze akcja czesciowo przenosi sie w live
                                      Spotkania spotknia...
                                      W Victorii spotkalismy sie z naszym Kangurem i spedzilismy cudowne 2 dni plus 2
                                      noce rozsmakowujac sie w miejscowych trunkach i to bylo pierwszy raz od wielu
                                      wielu lat kiedy wdzialam wschod slonca....kurcze zawsze przysypiam juz kolo 4
                                      nad ranem,ale nie w Victorii,nie tym razem i nie z Kangurem
                                      Wschod slonca co prawda mial kolor czerowny jak wino bialy jak wino i zloty jak
                                      piwo,i dosc mocno rozmazany,bardzo chwiejny...ale byl piekny ;-)
                                      podobnie jak nasz przeuroczy prawie calodzienny lunch na plazy ze swieza
                                      dostawa najlepszego w calej australii seafood i oczywiscie zlotego
                                      trunku,bylismy bardzo "constant" jesli oto chodzi...
                                      ach....pozostaje tylko westchnac

                                      Teraz juz back in Sydney,reality here we come..koniec na jakis czas
                                      przemieszczenia sie 1000 km dziennie czasami
                                      Melbourne jest moj faworyt jesli chodzi o takie pierwsze wrazenie jesli chodzi
                                      o duze miasta w Australii,no i wspaniale Borsh,Vodka and Tears na Chapel Street
                                      gdzie mozna zjesc smaczna kuchnie polska,
                                      byc moze jak poznam lepiej Sydney to moje zaurocznie Melbourne przekieruje sie
                                      na stolice First State,
                                      poki co jestem bardzo swiadomym emigrantem,bogatsza w wrazenia,w wiedze o
                                      kraju,historii emigracji (ilosc muzeow i ksiazek dotyczacych Australii i jej
                                      historii na outbacku) no i oczywscie geograficznego rozeznania w kraju i
                                      kontynencie jednoczesnie
                                      noc coz podroze ksztalca,na szczecie nie tylko wypalaja komorki alkoholem ;-))))

                                      Z calej podrozy moj numer 1 zdecydowanie i definitywnie to szalone Coober
                                      Pedy,to bylo cos co nie bylo nawet w microminimetrze pirlipirli,bo reszta to
                                      byla wieksza lub mniejsza pirlipirli choc tez warta zobaczenia
                                      Cober Pedy to jest wow!!

                                      Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich,wszystkich,wszystkich
                                      Ifa
                                      najmocniej pozdrawiam,obecnie koczujemy na George Street,pojutrze przenosimy
                                      sie znow w nasze ulubione rejony King Cross..a co tam!!!!
                                      • mojito Poniedzialkowo. 30.11.04, 03:12
                                        Zdrowka Wszystkim,

                                        poznym wieczorem, juz po zapadnieciu zmroku wjechalem na bardzo
                                        wysokie pietro aby rzucic okiem na stojacy na redzie nasz okret.
                                        Stal na kotwicy z opuszczonymi zaglami i podswietlonym napisem
                                        Fortuna na rufie. Wokolo stalo juz w oczekiwaniu wiecej statkow.
                                        Rzeka Delaware dzisiaj rowniez byla zamknieta dla zeglugi.
                                        Podobno maja ja otworzyc jutro lub w srode. Pod masztem glownym
                                        siedzieli majtkowie i grali w karty. I zlorzeczyli. Wiem poniewaz
                                        dolatywaly do mnie czesto powtarzane slowa znaczace w hiszpanskim
                                        i lacinskim zakret. Umeczeni dluga podroza potrzebowali rozrywki
                                        duzego miasta. Wodki/rumu/whisky i ten tego. Same karty juz im nie
                                        wystarczaly. Nie latwo byc majtkiem. W srode najpozniej rozladuja
                                        nasze liczne (127) worki jutowe i prawie wszyscy z wyjatkiem wachtowych
                                        zajma sie swoimi ulubionymi zajeciami w miescie. Zgodnie z potrzebami.


                                        Historii o Ciaglesprzatajacym nie znam. Moze i dobrze. Nie stresuje
                                        sie za bardzo wygladem mojego mieszkania:))).
                                        Pisanie publicznie niekorzystnie i ze szczegolami o swoim miejscu pracy
                                        moze nieprzychylnie usposobic pracodawcow. Prawie na pewno.
                                        Stad te przytoczone wyzej efekty. Firmy w Stanach tez nie zachecaja do
                                        ewentualnych widocznych dla wszystkich romansow biurowych.

                                        Iwona,
                                        Kod LDV wlasnie wszedl do ksiegarn. W kazdej ksiazka jest umieszczona
                                        na wyeksponowanym miejscu. Przepusc moze teorie kostiumu przez watek.
                                        Czy caly w kwiatki wytlaczane? Czy tylko miejscami?

                                        Pysiek,
                                        zdroweczka, zdrowka, zdrowia.

                                        Szopen,
                                        jak ryby? Te zlowione i te "urwane"?

                                        Ifa,
                                        czesc.

                                        Spac pojde chyba. Lekko przymulony dzisiaj jestem. Moze to te czekanie
                                        na worki jutowe mnie wyczerpuje?

                                        Dobranoc/dzien dobry,
                                        mojito.

                                        21:12/6C/zupe sprobowalem w nowym miejscu - :(((. Masowka bez duszy.
                                      • matrioszkaa Re: Yooopieeeeee :)))) 30.11.04, 06:53
                                        Czolko!

                                        Pysiek, ja tez ma syndrom czytajego oka, co bywa niebezpieczne od czasu, gdy
                                        jezdze samochodem po Moskwie, a po rosyjsku czytam wolno (raz juz o maly wlos a
                                        doswiadczylby tego kierowca jadacy przede mna:-(( ). A sama sklonnosc zla nie
                                        jest, ile ciekawych rzeczy czlowiek sie dowie; moge Wam dosniesc, ze jesli
                                        przyjedziecie kiedys do Moskwy i w brudzacym ubraniu wsiadziecie do
                                        auto-/trolejbusu to czeka Was kara w wysokosci 50 rubli; we Wroclawiu byla
                                        przewidziana kara za pobudzajace wyobraznie przestepstwo uprowadzenia tramwaju i
                                        zmuszenia go do jazdy w innym kierunku (ostatnio cos nie widzialam, sprawdz
                                        Mandarynko przy okazji, czy to jeszcze wisi w jakims starym tramwaju).

                                        Jutro ta sroda, nie??!
                                        Wybieram sie na zimowy bazar dobroczynny, (moj piernik tez bedzie tam
                                        sprzedawany), po powrocie zapewne bede potrzebowac zastrzyku gotowki. Jakis
                                        cieply kraj tez moglbym w koncu uwidziec; tu bezkresna zima i tak conajmniej do
                                        marca.
                                        Co do filmow to obejrzalam wlasnie "Kole", sto lat po premierze, ale za to w
                                        oryginale. Polecam, jesli ktos jest jeszcze bardziej opozniony.
                                        pa
                                        m.
                                        • pysiek13 Re: Yooopieeeeee :)))) 30.11.04, 08:38
                                          Matrioszka :))))
                                          qrcze to ja jestem opozniona jeszcze bardziej :0 tak dokladnie to urwalo mi z
                                          zyciorysu kilka miesiecy ale ;)co to jest to 'Kole'? a moze to jakos po
                                          rosyjsku ? ciemnota sama w tej Ousztrali jak widzisz, jak Yvona sama
                                          stwierdzila takie za...upie kulturalne ;))))
                                          Yvona, w poszukiwaniu Saint Graal nie jest takie zle, tylko fakty troche
                                          autorowi po-piepszyly. kto zna Luwr i Paryz nic tam nie zgadza ;) jak ma byc
                                          completna fikcja to fikcja, a jak cos bierze na palete z zycia to trzymajmy
                                          faktow ;)
                                          a teraz grubymi literami chcialam podkreslic, ze Yvona: WIERZE GLEBOKO ZE JAKBY
                                          CO Z WONTKIEM nie ten tego ;)))) TO NAPEWNO OTWORZYSZ NOWY :)))) w czekoladowym
                                          swimming costium czy w cremowym, czy bez ! a co, wierze w Ciebie :))))
                                          Ifa :)))) hallelujah ! juz w Sydney z powrotem, znowu cos przespalam ? ;)
                                          z ta energia to mnie troche zaskoczylas. cofnelam do mojego wpisu przekrecam i
                                          ogladam pod swiatlo i pod spodem i na wierzchu, i nic tam nie widze ;) ja
                                          blizej muchy tej w smole ;))))
                                          Mojito :)))) napisal:
                                          > majtkowie ... umeczeni dluga podroza potrzebowali rozrywki duzego miasta <
                                          to Philadelphia do takich nie nalezy ? :P
                                          any news from 'kapsel' ?
                                          zdrowko
                                          • mojito Noca dodane. 30.11.04, 09:33
                                            Yo, Pysiek!

                                            w srodku nocy dodam: miasto nalezy do takich ten tego.
                                            Oni, biedni (majtkowie), do miasta jeszcze nie weszli.
                                            Pod kapslem "Real Fakt" # 186 - A female kangaroo is
                                            called a Flyer. www.snapple.com.
                                            Tez czytam co zobacze. Zaczynam od malego druczku (fine print).
                                            :))),
                                            m.

                                            3:33/4C.
                                            • pysiek13 Re: Noca dodane. 30.11.04, 09:44
                                              7.45pm/38C
                                              • pysiek13 i jeszcze cos :)))) 30.11.04, 09:52
                                                maly kangurek nazywa Joey :))))i moze fine print po nocy nie czytaj bo oczy po-
                                                psujesz ;)
                                                zdrowka
                                          • Gość: ifa Re: Yooopieeeeee :)))) IP: *.static.internode.on.net 30.11.04, 09:56
                                            Hey Pysiek
                                            skadze,jaka mucha w jakiej smole? tyle usmiechow w twoim poscie,tyle
                                            przecinkow...
                                            tak juz w Sydney,nie nic nie przeoczylas,to my tak po cichu.. od tylu..tunelem
                                            i wjechali,wczoraj to znaczy poniedzialek
                                            ale nie ma znaczenia Sydeny nie Sydeny wciaz czuje sie jak na wakacjach,mimo ze
                                            dzis caly dzionek biegalam z mezusiem po sklepach aby nabyc tak zwane formal
                                            clothes w wiadomych celach...czas na odpracowanie trzy miesiecznej
                                            roz-pusty (zeby nieskasowali),usty usty....;-)))
                                            zakupy robi sie dobrze w Sydney,lepiej niz w Dublinie,kupilam sobie dwie pary
                                            butow w jeden dzien,co graniczylo z cudem na za.du.piu w Dublinie...Usztralia
                                            zad..up..ie eeeee,nie tak bardzo z tego co widze!

                                            Tizedik,
                                            my mamy ta przewage na szczecie ze mozemy bloga prowadzic sobie w rodzimym
                                            jezyku majac anglojezycznych pracodawcow...;-)) chyba nie chcialoby im sie
                                            tlumaczyc, chyba zes wysoka "szycha" w firmie i naprawde wazne dla firmy co
                                            piszesz i kunkurent czekajacy na twoje stanowisko prezesa chce cos na ciebie
                                            znalezc,ale ktory prezes ma czas i checi na blogowanie(?);-)

                                            Matrioszka,
                                            spojrzalam na kilka zdjec na webie po tym jak snieg spadl w polsce i tak mnie
                                            roztkliwilo do bialej zimy i bialych swiat...tym brardziej ze w Szczecinie to
                                            tez przewaznie chlapa w grudniu i rzadko mielismy swieta biale,ale na wschodzie
                                            to musi byc pieknie
                                            W Dublinie polowa pracownikow fizycznych by nie wyplacia sie z kar za brudzenie
                                            siedzen w autobusach,tam chlopaki jezdza z pracy i do pract na budowe w tym w
                                            czym pracuja..watpliwa to przyjemnosc usiasc obok takiego delikwenta

                                            Mojito
                                            Czesc,

                                            nic spadam,idziemy na lokalna rozrywke,wyscig karaluchow w pubie obok
                                            juz sie nich nie boje,na poczatku mialam problem ale szybko sie przyzwyczailam

                                            ps Asia i Kazik przepadli chyba na dobre?

                                            Pozdrowienia serdeczne
                                            Ifa




                                            • Gość: szopen Re: Yooopieeeeee :)))) IP: 204.79.89.* 01.12.04, 01:16
                                              No bylem wczoraj na rybach, pogoda byla rewelacyjna, zlawolem pare malych ryb
                                              afrykanskich, nic duzego sie nawet nie zaczepilo choc pare bran bylo, musze
                                              chyba przemyslec technike raz jeszcze.

                                              Tak co do pogody to wczoraj w dzien bylo prawie 30 co jak na ostatni dzien
                                              Listopada w sumie niezle pamietajac, ze to polnocna polkula.

                                              Dzisaj rano w SMH czytalem o rekordowych temperaturach w Sydney i okolicy i o
                                              panu ktory oficjalnie podziekowal meteorologom z Observatory Hill za
                                              ostrzezenie o wysokiej temperaturze dzieki czemu mial czas swoje kroliki przed
                                              tym cieplem zabezpieczyc.
                                              Rowniez rano biegajac w gym w TV widzialem zdjecie satelitarne tajfunu ktory
                                              poprzez Filipiny w moja strone zmierza, dotrze za jakies 4 dni i wprawdzie nie
                                              wiadomo dokladnie gdzie pojdzie ale jako, ze nas w tym roku jeszcze zaden nie
                                              trafil podejrzewam ze temu sie uda.
                                              • yvona73pol baaaardzo cieplo.... 01.12.04, 02:39
                                                rekordowe, to fakt, Szopen, az sie nie da oddychac...
                                                w sumie to nawet dobrze, ze nie mam czasu, bo plaza w tym momencie to
                                                zabojstwo ;)))
                                                jakos nie lubie rakow ;))))
                                                srednia stopni - 40 w cieniu....
                                                odwiesilam chwilowo na kolek moj wytlaczany (wszedzie ;)))) kostium i zajmuje
                                                sie zasilaniem kiesy...
                                                Pysiek, napisze dzis wieczorem, mam nadzieje, ze bede na tyle zywa, iz nie
                                                nabredze ;)))
                                                Szopen, a w jakiej czesci Chin dokladnie mieszkasz, bo jak sie chwale, ze mam
                                                znajomego w Chnach i w dodatku nieskosnego to wszystkim Chinczykom tutejszym
                                                robia sie okragle oczy lol ;)))) i wypytuja o szczegoly.... a ja nie wiem co
                                                powiedziec.... fabryki lodow sa ponoc wszedzie ;))
                                                caluski dla wszystkich,
                                                Ifa, dzieki za super wieczor.....
                                                Iwona
                                                • Gość: szopen Re: baaaardzo cieplo.... IP: 204.79.89.* 01.12.04, 02:50
                                                  Aktualnie mieszkam w Canton czyli Guangzhou.
                                                  Spore miasto w prowincji Guangdong w delcie Rzeki Perlowej.

                                  • pawel100lica Re: Barbapapa. 22.02.05, 20:23
                                    witaj!gdzie mozna kupic ten film????odpisz.pawel pawel100lica@gazeta.pl
      • kazachstan Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 01.12.04, 04:11
        Dzien dobry wszystkim po kolei,

        no nie ja taki nie obrazalski. po prostu przykro mi bylo ze ani slychu ani widu
        kiedy zostawilem kilka wiadomosci i brak odpowiedzi, ot co.zadna tam meska
        ambicja,zreszta ktos na M bardzo serdecnzie mi wytlumaczyl.bardzo dziekuje
        u nas rzeczywiscie goraco, Szopen no o kroliki to najmniejszy klopot sie teraz
        martwic,ich zwykle za duzo wiec jak troche ubedzie to nie klopot.klopot o inny
        zwierzyniec i o ludzi.na plazy nikomu nie radze w taki gorac boc mozna
        porazenia dostac.
        Mojito bardzo dobrze ze otworzyles nowy temat,przeciez to niewazne jaki
        powod,wazne ze lubimy ze soba rozmawiac,a o czym to tyle bylo tu poruszane i
        pewnie bedzie.jest bardzo milo i dam znac Guntherowi tylko ze on tez nie daje
        znaku zycia.a Saba chyba juz urodzila,pewnie lada dzien nam pokaza zdjecie tak
        sobie mysle.
        pozdrawiam wszsytkich
        Kazik
      • Gość: Saba Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.adsl.wanadoo.nl 01.12.04, 10:38
        O jejku! Co sie dzieje? Zgubilam was doszczetnie! Czy watek Asi jeszcze
        istnieje??
        A ja urodzilam coreczke 8 listopada, dzisiaj juz ma 3 tygodnie i jest
        najslodszym niemowlaczkiem pod sloncem :-)

        Pozdrawiam
        Saba
        • tizedik Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 01.12.04, 11:01
          Saba, gratulacje!!!!
          Cieszymy sie razem z toba :-)))))))))))
          BTW, jakie imie dalas corce? Kiedys tutaj prowadzilismy ranking naszych
          ulubionych imion. O ile dobrze pamietam, ja typowalam imiona dla chlopcow...

          Watek Asi zostal zamkniety przez "sluzby" Gazety, ktore uznaly go za dlugi.
          • matrioszkaa Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 01.12.04, 12:45
            Hej Saba!!!
            Gratulacje!!!!!! No wlasnie-jakie imie?! Zdaje sie, ze maz mial sie zajac
            imieniem dla corki...

            Pysiek, spolszczylam nieco nazwe filmu w zasadzie jest to "Kolja": Oskar za
            nejlepsi zahranicni film roku 1996(!), rez. Jan Sverak, z czystym sumieniem
            polecam przy okazji obejrzec.

            Ufffff, wrocilam wlasnie z bazaru, obladowana jak wielblad; zaden facet nie
            wytrzymalby tam wiecej niz 2 min.

            Ifa i inne, ja tam nie wiem o jakich upalach wy piszecie, jak wygladam przez
            okno widze wszystko na bialo, mile to jest i owszem w okolicach Bozego
            Narodzenia, ale nie przez pol roku, zapewniam!!! Ratuje sie swieczkami (nabylam
            200 sztuk na te zime), ale i tak, gdy temperatura znow spada chce mi sie jeno spac.

            pa
            m.
            • Gość: szopen Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 204.79.89.* 02.12.04, 00:44
              Saba gratulacje.

              • yvona73pol Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 02.12.04, 01:12
                i ja sie dolaczam, i ja ;))) moze jakas fota? gdzies w sieci.....
                czekamy....
                calujemy malucha w czolko ;)))
                • mojito Dobry dzien do wygrania w totka :))). 02.12.04, 02:10
                  Ciezki dzien dla miasta. Wyciek z tankowca okazal sie wiekszy niz
                  poczatkowo podano. Pietnascie razy wiekszy. Ponad poltora miliona
                  litrow ropy wyplynelo do rzeki.
                  Okolo 1000 ptakow i zolwi mialo nieszczescie zanurzyc sie w takiej
                  wodzie. Instytucje "zwierzece" i wolontariusze kapia i susza ptaki
                  (gesi kanadyjskie glownie).
                  I deszcz dzisiaj polaczony z porywistym wiatrem. Otworzenie parasola
                  rownalo sie z jego strata. Pogoda utrudnia oczyszczanie rzeki i ptakow.

                  Port jest czesciowo otwarty. Statki wchodza i wychodza w ograniczonej
                  liczbie. Okret Fortuna moze wplynie a moze nie. Na dwoje babka wrozyla.
                  Czyli fifty/fifty. To optymistyczna szansa.

                  Nasze numery na dzisiaj:
                  06 13 22 29 31 PB 37,
                  02 08 29 41 53 PB 16,
                  17 20 24 32 41 PB 19,
                  07 09 18 19 31 PB 11,
                  03 15 23 39 46 PB 39. Sto dwadziescia siedem milionow!

                  Czytane pod kapslem: "Your eye expands up to 45% when looking
                  at something pleasing". Dzisiaj mruze oczy.

                  Saba,
                  gratulacje.

                  Slonecznie pozdrawiam mimo przygnebiajacej pogody,
                  mojito.

                  20:10/7C/bz :(((.
                  • tizedik szczytowanie 02.12.04, 16:48
                    He, he, nic z tego, o czym myslicie :-)
                    Sprawdzilam tylko naszego zaoceanicznego totka, a tam wlasnie szczytowanie, bo
                    pula idzie ku szczytom... Nie jest to szczyt absolutny, bo juz bywaly do
                    wygrania wieksze kwoty (i ktos je zawsze wygrywal, jasny gwint!).
                    No wiec melduje, ze obecnie jest do wziecia $ 145 Million, co oznacza $ 79.4
                    Million Cash Value. Calkiem ladnie sie ukladaja te cyferki...

                    Mam w zwiazku z tym pytanie zasadniczego znaczenia: czy aby nie zmienily sie
                    wasze preferencje co do przeznaczenia wygranej kwoty?

                    No i co z ta Asia???!!!! Jak wiadomo, jej garaz jest nam wrecz niezbedny!

                    Wasz Dyrektoriat :-)
                    • yvona73pol Re: szczytowanie 02.12.04, 22:50
                      sumka niezla, trzeba przyznac, ja tam nadal studio filmowe i moze jeszcze jakas
                      mala galeryjka dla upadlych malarzy/malarek, ogolnie artystow, wszyscy
                      welcome ;))) no, prawie wszyscy, na mazanie kupa po scianach sie mie zgodze,
                      mimo mojej calej milosci do nowoczesnej ;)))))))
                      caluski i spadam,
                      jak zwykle w biegu - Iwona
                      • pysiek13 Re: szczytowanie 03.12.04, 04:52
                        Aloha :))))

                        szczytowanie ? jak go zwal, to go zwal. jak widac taka wyrosnieta sume do
                        wygrania to moze byc i szczytowanie ;)Tizedik :)))) solidny update prowadzisz,
                        dzieki, az lepiej wstaje rano jak w perspektywie taaaka wygrana :)))

                        w dziesiejszej porannej gazecie ogloszono wyniki badan, ktore wlasciwie nie
                        wnosza nic nowego, stara to prawda ze mezczyzni mniej mowia. podobno ale mowia
                        o cale 2000 slow mniej od kobiet ktore potrafia dojsc do (szczytowania ;) 5000
                        slow per day ;) pracujac w meskim towarzystwie, wedlug zasady o wronach ;) tez
                        malo mowie. ciekawy przypadek obserwowalam kiedy moj kolega zerwal ze swoja
                        girl-friend i oglosil to w towarzystwie: dziewczyny rzucily z pytaniami,
                        poradami, tissues i tak dalej. panowie natomiast spytali krotko: are you all
                        right Bob? i odpowiedz: yep !!!
                        dzisiaj sprzatajac (troche;) nobo trzeba czasem po-sprzatac, czy wierzy czy tez
                        nie wierzy w jakiegos Bara-Bara-Papa. swoja droga to ktos moglby wymyslic cos
                        konkretnego w sprawie tego cholernego sprzatania. nie mowie o MAry, czy John
                        ktorych wymyslili arystokraci. wymyslono iron do prasowania, washing machine,
                        dishwashing, nawet vacuum cleaner, toto jednak wiecej kurzy niz sprzata i co
                        dalej? obserwujemy tu niedorozwoj inwencji tforczej ;) tak wiec sprzatajac,
                        niekcacy wlozylam palec w eletric socket. w Au gdyby ktos jeszcze nie wiedzial,
                        jest 240V 3 point socket, wiec mnie troche trzasnelo.
                        jesli pytacie: are you all right Pysiek?
                        nie odpowiem: yep
                        odpowiem: phack !!! phacken phack phoco phiepszone phorzadki !!!
                        i tu jeszcze raz udowodnie,ze mamy znacznie wiecej do powiedzenia niz mezczyzni
                        (hm, chociaz nie zawsze na temat ;))))
                        Ifa :)))) eureca, teraz dopiero za-skoczylam Y you like Coober Peddy so
                        much :)))) jest to jedno z niewielu miejsc w Au gdzie jest 75% meskiej
                        populacji :P pozostale 25% to Aborygeni(nki) dopiero musialas byc popularna,
                        qrde szyszka !!!!
                        Asia :)))) no nie mow, ze ten DUZY business tak dobrze Tobie idzie, ze
                        powiedzialas PHeee PHACK PHISANIE :)))) wlasciwie PHeee, to moze powiedziec
                        Mojito z PHeeladelphia, wierze jednak ze jest lojalny i nam tego nie zrobi :))))
                        Saba :)))) soneczne gratulacje raz jeszcze dla Was troje :))))
                        Kazchstan :)))))))))))))
                        tym ktorym brakuje slonka i ciepla, wysylam je w duzych ilosciach :))))chociaz
                        u nas dzis chlodniej. zdrowko
                        P.
                        • pysiek13 aaaa i jeszcze Yvona ;)))) 03.12.04, 05:54
                          Yvona, stuuudio? qrcze to jest pomysl, a co bedzie grane? ;)
                          malowana kupa po scianie masz na mysli grafitti ?
                          moze wrzuc mi do skrzynki w ktorych okolicach biegasz, to dolacze ;))))
                          Szopen :)))) co dzis gotujesz, gotowales? i ... zawsze mnie ciekawilo jak jest
                          w reality w China z feng shui. podobno, arrangements of your furniture has a
                          huge impact on many aspects of your life ;)))) czy Chinese w to wierza i jak to
                          sprawdza?
                          zdrowka raz jeszcze
                          • mojito Moja dzialka? 03.12.04, 07:27
                            Nie mam konkretnych planow. Chociaz zarys mam. Zastanowilbym sie na
                            zimno w jakims cieplym miejscu. Pod palma i z widokiem na ocean
                            zastanawialbym sie. Bez pospiechu. W hamaku moglbym. Niewysoko nad ziemia.
                            Niewysokosc konieczna aby reka bez trudu siegnac do coolera po nastepne pyfko.
                            Jakos pyfko kojarzy mi sie z zastanawianiem pod palma. "Krecenie" cockaili by
                            mnie rozpraszalo. Chociaz przy rumie i coca-coli duzo pracy nie ma.
                            Cuba libre moglaby byc. Ewentualnie coco loco. Zastanawialbym sie
                            wiec przy cuba libre, coco loco albo ewentualnie pyfku. Jakims mocnym.
                            Te dotychczas znane mi jakies slabe. Kazika bym zapytal. Szopen tez pyfko
                            regularnie pije. Moze mocne zna? Nie pamietam czy Gunther jest pywosz?
                            W Niemczech rodzine ma a wiec moze na pywie sie zna? Moze Panie by pomogly?
                            Z Paniami nigdy do konca (szczytowania) nie wiadomo. I dlatego jest to takie
                            interesujace.

                            Acha, i tabliczke bym obstalowal. Widzialem taka na pocztowce jaka
                            dostalem rok temu na Swieta. Sw. Mikolaj rozebrany (prawie) lezal
                            sobie na tropikalnej wyspie pod palma na lezaku. Worek z prezentami obok.
                            Pil pyfko, gniotl kolejne puszki piwne i rzucal za siebie. Przed soba
                            mial tabliczke wetknieta w piasek a na niej sugestie: Fuck it!
                            Pywka z puszek nie bardzo ten tego lubie. Z butelki wole. Ale tabliczke
                            wpychana do piasku absolutnie zamowie. Miejsc pare z ladnym piaskiem do
                            zastanawiania sie znam. Nie bede palcami krajow pokazywal.
                            Ale dwa zdecydowanie wysunely sie na czolo w rozwazaniach. Plaza z hamakiem
                            i widokiem na palmy i kapiace sie nago w oceanie slonce moglaby sie nazywac
                            Pie de la Cuesta. Po tygodniu zastanawiania sie prawdopodobnie bym wiedzial
                            co z swoja dzialka zrobie. Gdybym jeszcze nie wiedzial - przedluzylbym
                            zastanawianie sie jeszcze o tydzien. Nie spieszylbym sie z zastanawianiem
                            zupelnie...

                            Troche to zastanawianie przypomina mi odpowiedz bacy zapytanego co
                            robi jak ma wolny czas. "Siedze i mysle" - opowiada baca. A jak nie ma
                            wolnego czasu? "To tylko siedze".

                            Tak wlasnie zrobie juz w poniedzialek po naszej sobocie :))).

                            Slonecznie wszystkich,
                            mojito.

                            1:27/3C/bz:(.

                        • Gość: ifa Re: szczytowanie IP: 202.126.99.* 03.12.04, 08:47
                          Tak dobrze ze chlodno w Sydney,bo ciezko sie biega w formal clothes na
                          meetingi!!
                          Pysku Coober Pedy to jak Flinstones na zywo,tylko zerkalam czy spotkam tam
                          Freda ;-))ludzie jak jaskiniowcy mieszkaja tam w wiekoszosci pod ziemia,maja
                          mieszkania/domy w skalach (temp w cieniu w CP dochodzi do 50C i deszczu niet)
                          town wyglada jak jedna wielka piaskownica,mieszka tam 3000 ludzi,45 roznych
                          narodowosci w sumie,maja 9 roznycn kosciolow roznych wyznan (polewcam zwiedzic
                          serbski kosciol underground)
                          my tez nocowalismy w hostelu po ziemia,niemieniej bylo to jeden z lepszych
                          miejsc jesli chodzi o warunki w calej Australii,
                          no i atmosfera miasta,tak psychodeliczna...ludzie jakich mozna spotkac...nikt
                          normlany in terms normalnosci rozumianej przez tak zwanych "normalnych
                          ludzi",tam kazdy ma bagaz historii do opowiedzenia,swoja cysterne alkoholu do
                          wypicia.Najbardziej magiczna jest ta niekonwencjonalnosc przypadkow i wieczna
                          nadzieja na znalezienie opala fortuny,
                          wlascicielka hostelu trzymala 3 jaszczurki za barem i wciaz chodzila im
                          podgrzewac poduszke na ktorej sie jaszczurki wylegiwaly w microwave ;;-))),na
                          cmentarzu mozna spotkac nagrobek z barylka piwa przedwczesnie zmarlego Niemca
                          puszkiwacza opali i milosnika piwa z napisem "have a beer on me",No i znana
                          atrakcja regionu Crocodile Harry,jego combo underground,pelne
                          junku,artystycznej pracy wielu ludzi ktorzy z nim mieszkali przez jakis czas
                          (glownie wyrzebione biusty kobiet,obrazy nagich niewiast i orgii roznych takich
                          i cala kolekcja setek biustonoszy rozwiszona na scianch od niewiast z calego
                          swiata)Harry jest lotyszem z pochodzenia,emigrantem powojennym,na pewno o nim
                          slyszeliscie tu w AU,bo wiele filmow o nim nakrecono,u niego w domu powstal Mad
                          MAx3,jest tam nawet bra Tiny Turner
                          jak to moja nastoletnia siostra mowi "koles nie do wygiecia" ;-)))
                          w CP tez nakrecono Pitch Black i kilka innych filmow,bo sceneria jest naprawde
                          jak z s-f,

                          ;-)))
                          ifa
                          • matrioszkaa Re: szczytowanie 03.12.04, 13:08
                            Czolem!
                            Tutaj o kolejnych ewentualnych przesladowaniach:
                            serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2425770.html
                            Pysiek, zeby nie sprzatac sa tylko 2 rozwiazania: Mary, albo nie sprzatac!:-)))
                            A wszystko dlatego, ze od wynalazkow sa mezczyzni, jako bardziej leniwi (np.
                            pampersy wymyslil ojciec, ktorego zostawiono sam na sam z niemowleciem); stad
                            prosty wniosek: zmuszac panow do sprzatania!!!

                            Mojito, jakos nie ten tego jestes ostatnio, to pewnie przez bz; co powiesz na
                            barszcz ukrainski (w postaci dietetycznej, bezmiesnej)?

                            Poza tym jak zwykle snieg i snieg, ale drogowcy tu nie sa zaskoczeni i pracuja
                            pelna para, musze przyznac, ze sie staraja, wywoza tez masy sniegu, a nakladaja
                            na przyczepy taka fajna maszyna: wyglada jak tasma z drabina.

                            Ifa, moze jakies zdjecia oprocz opisow?
                            Pozdrowionka
                            m.
                            • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej tak jako dziwnie jest :) 03.12.04, 13:35
                              No bo tak na ulicach wszedzie swiateczne dekoracje,deptaki blyszcza tysiacami
                              lampek a z drugiej strony nasadzono "morze" bratkow w roznych kolorach,wiec
                              niby wiosna powinna byc , dzisiaj za oknem 16+ wiec czesc ludnosci miejscowej
                              stwierdzila,ze nalezy zrzucic warstwy wierzchnie odzienia a co dziesiatemu
                              przechodniowi wystarcza krotki rekaw :))Pomieszanie z poplataniem.Pozdrowienia
                              z Wyspy dzisiaj wyjatkowo slonecznej i cieplej :)
                              • yvona73pol hamak ;))) 03.12.04, 14:09
                                tak, tak, Mojito, hamak to jest bardzo niezly pomysl, chyba nawet zgodza sie ze
                                mna inne osoby, panie znaczy sie ;))) co nie Ifa? ;))
                                ja tam bym wiedziala co robic ;))
                                tymczasem z braku hamak(u)a ide spac do loza ;))
                                caluski,
                                Iwona
                                • Gość: szopen Re: hamak ;))) IP: 204.79.89.* 04.12.04, 02:10
                                  No i witam w sobote rano.

                                  Wczorajsze ryb lowienie bez wiekszych sukcesow, mniejszych sukcesow pare ale
                                  nie o to w tym interesie chodzi.

                                  Co do spozytkowania dzisiejszej dzialki to tez bym sie musial zastanowic,
                                  powoli bezstresowo, takie myslenie lezac pod palma albo lowiac ryby z lodzi w
                                  cieplym morzu to by mi pasowalo.
                                  Tyle ze jako podporke do myslenia to chyba nie hamak ale solidny beach bed bo w
                                  hamaku cosik mnie zgina i wygoda mi umyka.
                                  W sprawie pyfka to jako ze pochlaniam tego napoju spore ilosci mam nastepujace
                                  kryteria wyboru:
                                  1. NieKACotworcze, to rzecz istotna chyba najbardziej.
                                  2. Dobre w smaku.
                                  3. Niskoprocentowe, bo bardzo lubie smak piwa i przyjemnosc najwieksza picie
                                  powiedzmy to duzymi lykami z duzego kufla. Mocne piwo az takiej radosci nie
                                  daje.

                                  Nad specjalnoscia tego weekendu bede sie musial zastanowic, napewno bedzie
                                  pizza a poza tym to decyzje podejme dopiera na rynku w zaleznosci od tego co
                                  bedzie najciekawsze. Cos mi squid chodzi po glowie, z grilla przyprawiony jak
                                  szaszlyki z okolic Xinjiang, Kazachstan czy Uzbekistan czyli sol, chili i kmin.
                                  Albo kraby jakies.

                                  Zobaczymy, o wynikach doniose.

                                  Do sprzatania najlepsza jest Mary.
                                  • mojito Prawie sprzatanie. 04.12.04, 08:38
                                    Wrocilem dzisiaj z pracy. Otwieram drzwi do mieszkania.
                                    Swiatlo sie pali. Dziwne. Odkurzacz do ktorego widoku i miejsca
                                    od miesiaca jestem przyzwyczajony przesuniety zostal na srodek
                                    pokoju. Telewizor wlaczony. Obraz duzo lepszy niz przed tygodniem
                                    gdy przy kablach w budynku zaczeli dlubac monterzy kablowo-telewizyjni.
                                    Widze, ze cos ten tego. Myslalem, ze byc moze ktos wlamal sie aby
                                    uporzadkowac moje mieszkanie. Jakis wlamywacz-ekscentryk.
                                    Niestety, po blizszym przyjrzeniu sie poznalem moj nieuporzadkowany balagan.
                                    Monterzy TV byli. Jakis kabel podciagneli. I spis kanalow zostawili.
                                    I opcje co mozna zamowic. Mieli zaczac od gornego pietra i montujac cos
                                    zjezdzac nizej az do parteru. Do mnie mieli dotrzec za tydzien/dwa.
                                    Tak mowili gdy ich zapytalem o marnosc obrazu. Byc moze pospieszyli sie
                                    a byc moze wspanialomyslnie postanowili zajrzec na moje pietro.

                                    Usiadlem natychmiast i zaczalem przerzucac kanaly. Och, ty gejsza,
                                    sam nieplacony basic od 2 do 99. Kanal z sama pogoda. Tizedik by lubila.
                                    Przez dziesiec minut sie wpatrywalem. Kanal z jedzeniem (Food Network).
                                    Od samego patrzenia pare kilo mi przybylo. Animal Planet - nastepne pol h.
                                    Opcje z muzyka, filmem, grami, sportem i takimi tam roznymi pojawily sie.
                                    Mowy nie ma abym sie w TV wciagnal ale licznosc opcji mnie zadziwila.

                                    Chyba dzisiaj nie pojde do pracy tylko bede kanaly przerzucal
                                    i staral sie basic opanowac. Wyskocze tylko na moment aby nasze losy
                                    na dzisiejsza kumulacje kupic.

                                    Matrioszka, odruch Pawlowa we mnie wywolalas tym barszczem ukrainskim.
                                    Niech sie jeszcze troche pomecze i zapytam - z fasola bylby oczywiscie?
                                    Ziemniaki tez tam kroisz, czy nie?

                                    Hamak faktycznie ze wzgledu na swoja wygieta specyfike bywa jednoosobowy
                                    lub bardzo ostroznie dwu. Myslec w nim mozna lub nie ale praktycznie nic
                                    wiecej. Kazdy gwaltowniejszy lub nawet energiczniejszy ruch w hamaku moze
                                    sie zakonczyc wywinieciem orla i zgrzytajacym piaskiem w zebach.
                                    Do aktywniejszego myslenia beach bed jest rzeczywiscie lepszy.
                                    I bezpieczniejszy.

                                    Z tym cholernym sprzataniem cos bede musial wymyslic. Moze bede je
                                    ignorowal...

                                    Nie mialem okazji dzisiaj/wczoraj interesowac sie ruchami naszego
                                    okretu Fortuna. Wpynie lub nie wplynie... Bedziemy wiedzieli juz dzisiaj.

                                    Dobranoc/dzien dobry odpowiednio wszystkim,
                                    mojito.

                                    2:38/1C/bz :(.
                                    • Gość: szopen Re: Prawie sprzatanie. IP: 204.79.89.* 04.12.04, 09:13
                                      No to koniec pracy na dzisiaj.
                                      Wyskoczylem na rynek i nabylem squidow sztuk kilka, paluszki krabowe i swiezy
                                      see weed.
                                      Teraz tylko wykombinowac co z tym zrobic.

                                      A tak jeszcze dodam ze w czoraj bylem po raz pierwszy w przedszkolu na
                                      wywiadowce.
                                      Smieszne uczucie to jest niewatpliwie.

                                      Kiedys majac skonczone 18 lat chadzalem na wywiadowki do szkoly mojej siostry
                                      jako ze rodzicom bylo wstyd bo sie siostra troche w szkole rozbijala i inni
                                      rodzice sie czesto skarzyli ze im dzieci bije.
                                      A ktos musial pojsc.
                                      • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Bigos 04.12.04, 12:53
                                        Nabylem dzisiaj:
                                        kapusta kwaszona (prosto z kraju naszego)sloikow sztuk cztery.
                                        miesa rozne,po kawaleczku na wage zeby rozmaitosc byla :)
                                        kapusta biala glowka jedna (powinno wystarczyc....chyba)
                                        pomidorow "prawdziwych" a takze puree.
                                        grzybki suszone przyjechaly z warszawy,lisc laurowy i inne przyprawy rowniez a
                                        wiec pora zaczac warzyc bigos.Aaaaa sa rowniez sliwki suszone hmmmmm i to juz
                                        chyba wszystko.Jezeli moglibyscie cos podpowiedziec co jeszcze dorzucic,zmienic
                                        to prosze,bede wdzieczny.
                                        Pozdrowienia znad wielkiego gara dla wszystkich :)))
                                        • letnie_zauroczenie rodzynki 04.12.04, 15:31
                                          :)
                                          • mojito Kotwica podniesiona :))). 05.12.04, 02:53
                                            Siemanko Wszystkim,

                                            miasto usmiecha sie dzisiaj handlowo. Odbyl sie kolejny coroczny mecz
                                            Army - Navy. Sto piaty w historii. Siedemdziesiaty osmy w Filadelfii.
                                            Tysiace kibicow spalo w miescie, jadlo, pilo i inaczej wydawalo pieniadze.
                                            Navy wygrala. Dla miasta to bez roznicy.

                                            Port funkcjonuje juz prawie normalnie. Ale czyszczenie rzeki trwa.
                                            Tuz przed zmierzchem wjechalem na bardzo wysokie pietro aby zobaczyc
                                            nasz okret Fortuna. Podniosl kotwice i zaczal wolno manewrowac. Podnosil
                                            tez swoje pomaranczowe zagle. Wiatr natychmiast zaczal je wypelniac.
                                            Rufa zaczela ustawiac sie do wiatru i widzialem teraz okret z boku.
                                            Na gaflu tylnego masztu pojawila sie bandera z usmiechnieta podobizna slonca.
                                            Na gornej marsrei sternmasztu siedzialy trzy bajecznie kolorowe papugi
                                            i wrzeszczaly cos do sternika manewrowego. Za daleko bylem aby uslyszec.
                                            Okret plynal. Wejdzie dzisiaj do portu czy jeszcze nie?
                                            Fortuna to korsarskie dziecko tez...

                                            Nasze numery na dzisiejsza mega kumulacje:
                                            11 20 34 41 51 PB 16,
                                            17 21 23 24 45 PB 36,
                                            05 21 29 32 46 PB 20,
                                            08 21 31 43 51 PB 22,
                                            03 08 28 32 37 PB 25. Do rozladowania 145 milionowych workow z juty.

                                            Milego i pogodnego weekendu zycze Wszystkim,
                                            mojito.

                                            20:53/5C/owsianka tylko.
                                            • matrioszkaa To juz!!! 05.12.04, 20:10
                                              Drogi Mikolaju!

                                              Prosze, prosze o:
                                              domek z ogrodkiem, przenosny
                                              cos do jazdy po Moskwie, na bazie czolgu najlepiej
                                              24 h nieprzerwanego snu

                                              Twoja M.

                                              PS.
                                              Bylam grzeczna.
                                              • yvona73pol Re: To juz!!! 05.12.04, 21:44
                                                to i ja sie przylaczam, a zeby nie bylo latwo, to moje checi owijam tajemnica i
                                                licze na intuicje i dobry gust/gest ;)))) Mikiego ;))))
                                                caluski,
                                                Iwona
                                                • pysiek13 Happy birthday :))))))))))))))))) 05.12.04, 23:49
                                                  to youuuuuuuuuuuuuuu :))))))))))))))))))
                                                  and all the best :)))))))))))))))
                                                  Dear Mojito, spelnienia tego sobie zyczysz :)))))))))))))))))))))))
                                                  zdrowka wszystkim
                                                  • pysiek13 Re: Happy birthday :))))))))))))))))) 05.12.04, 23:51
                                                    wyslalo mi sie o 10 minut za wczesnie, well u mnie jest juz 6 of December.
                                                    sonecznie
                                                    • kazachstan Re: Happy birthday :))))))))))))))))) 06.12.04, 04:15
                                                      Dzien dobry,
                                                      zaraz czyje urodziny?ze Mojito Mikolaj to wiem,bo kiedys chyba Saba to odkryla
                                                      jak te imiona byly wybierane dla jej synka.ale urodziny tez? no chyba cos tu
                                                      przegapilem, ale dolaczam sie wiec do zyczen urodzinowych tez. Mojito Tobie
                                                      naleza sie chyba wyjatkowe zyczenia za tyle frajdy co nam to sprawiasz z tym
                                                      powerball.co ja moge tobie zyczyc,przedewsszystkim zdrowia i zadowolenia z
                                                      zycia. reszta to juz pewnie sam wiesz najlepiej co chcialbys w zyciu toz zycze
                                                      ci spelnienia.
                                                      ja od dzis jestem na urlopie i ruszam z moja Pania w objazd po wszystkich
                                                      znajomych.nie bede az tak daleko jak Ifa no najadalej to bedzie na granicy
                                                      dwoch stanow NSW i Victorii.mam wiec troche pakowania i chce tez zostawic
                                                      synowi wszystko w porzadku coby nie musial wszystkiego szukac i co piec minut
                                                      dzwonic i pytac mnie,gdzie to znalesc.jak ja przyjechol do Australi to bylo
                                                      wtedy sporo Polakow w Sydney,pozniej kazdy w swoja strone i porozchodzilo sie
                                                      towarzystwo po calej Australi. byli tez tacy coto wrocili do Polski.tak szybko
                                                      jak pojechali tako i wrocili.jest takie powiedzenie ze jak na wlasnej skorze
                                                      nie doswiadczysz to i nie wiesz.tak ze teraz bede zagladal do Was tutaj troche
                                                      mniej.nie zapomne jednak pokazac sie i zlozyc waszystkim zyczenia swiateczne.
                                                      tymczasem pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen Re: Happy birthday :))))))))))))))))) IP: 204.79.89.* 06.12.04, 04:46
                                                      To i ja sie do zyczen przylacze.

                                                      Wszystkiego najlepszego, sterty workow jutowych i zupy jak najlepszej.

                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Happy birthday :))))))))))))))))) IP: 203.185.240.* 06.12.04, 05:07
                                                      Amigo Mojito:)))
                                                      sto lat sto lat i ten tego Amigo;)))najlepszego zycze,te worki jutowe tez sie
                                                      przydadza.jak w starej piosence i kufereczek stuweczek, daj Boze,tylko
                                                      zielonych dla mojego kumpla;)))
                                                      dla wszystkich innych Amigos (szczegolnie rodzaju zenskiego) caluski sle.
                                                      chcialem jeszcze przeprosic za takie rozne wyglupy,ktore uwaznym oczom uwaznie
                                                      czytajacych nie uszly uwadze.
                                                      siemanklo wieci spadanko
                                                    • mikolaj.niezupelnie.swiety Qrde...dziekuje, bardzo dziekuje :)))))))))). 06.12.04, 06:30
                                                      Wow! Pamiec to macie. Az strach. Zyczenia wszystkie zapamietalem.
                                                      I zaczne nad nimi teraz pracowac. Nad tymi intuicyjnymi tez.
                                                      Zgodnie z demokratycznym duchem czasu Mikolaj nie dyskryminuje.
                                                      Prezenty otrzymaja i grzeczni i niegrzeczni abonenci Mikolaja.
                                                      Mikolaj jest o prezentow a nie od wychowywania.

                                                      I na jeszcze jedna optymistyczna nute dodam, ze Fortuna nie zdecydowala sie
                                                      usmiechnac do nikogo. Plyniemy wiec na spienionej grzywie mega kumulacji.
                                                      Okret Fortuna ma obecnie na pokladzie sto siedemdziesiat jeden milionowych
                                                      workow jutowych. Wierze, ze w srode je rozladujemy :))))))))))))))))))))))).

                                                      Raz jeszcze dziekuje Wszystkim i pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      00:29/6C/ciagle bz.
                                                    • Gość: szopen Re: Qrde...dziekuje, bardzo dziekuje :)))))))))). IP: 204.79.89.* 06.12.04, 06:43
                                                      Widac pani Fortuna szykuje powazna partie workow jutowych.
                                                      Z byle czym nie ma zamiaru do nas zagoscic.

                                                      Podejrzewam, ze do srody w miescie temperatura wzrosnie znacznie.
                                                    • matrioszkaa Re: Qrde...dziekuje, bardzo dziekuje :)))))))))). 06.12.04, 06:56
                                                      To ja posle jeszcze troche tego barszczu, z fasola, bez ziemniakow. Z
                                                      ziemniakami i fasola robie taki specjalny kapusniak zwany sasiadowskim (od
                                                      miejsca zamieszkania moich dziadkow na bylych polskich terenach wschodnich).

                                                      Mikolaju-slownik szwecki? czyzby to jawna wyrazna sugestia?!
                                                    • Gość: ifa Mikolajowo... IP: 202.126.99.* 06.12.04, 08:31
                                                      Ja sie dzis tez usmiecham bardzo Mikolajowo,bo zrobilismy sobie z mezem
                                                      mikolajkowy prezent i odwiedzilismy Manly a dokladnie znajomych w Manly i
                                                      znajomi tez byli bardzo mikolajkowi bo w prezencie obwiezli nas troche po
                                                      okolicy i zabrali na North Head...wow!.... breathtaking view na Sydney City!!!
                                                      wiec my tez Mikolajowo i zaprosilismy ich na seafood lunch
                                                      i tak z przyjemnosciami widokowo-smakowymi-ostrygowo-krewetkowo mikolajowymi
                                                      sobie dzis

                                                      Matrioszko,
                                                      jak tylko sie juz lepiej popodlaczamy,bardziej na stale nie z doskoku do
                                                      sieci,moze uda mi sie troche fotek z podrozy umiescic do public wgladu

                                                      Yvonka,
                                                      pamietasz jutro powtorka z rozrywki

                                                      Pysiek Hey
                                                      Tak sie zastanawiam czy gdzies niedaleko bylas dzis,bo czulam jakby bliskiego
                                                      ducha w powietrzu ;-)))

                                                      Kangur,Dear Kangur
                                                      nie przemeczaj sie i nie pracuj zbyt ciezko
                                                      cieple usciski z NSW!!!
                                                      PS.seafood dzis nie byl tak smaczny jak twoj w Victorii,

                                                      Hey z zamglonej wyspy,zaprosilam znajomych na bigos,dobrze jest zwerifikowac
                                                      przepisy,danke

                                                      Jutro przenosimy sie juz z hotelu do nowo znalezionego gniazda,ulga musze
                                                      przyznac po kilku miesiacach wloczegi nawet tej przyjemnej

                                                      pozdrawiam serdecznie i mikolajowo
                                                      Ifa
                                                    • mojito Usmiech Mikolaja :))))))))))))))))))))))))))))))). 06.12.04, 08:52
                                                      Szopen,
                                                      faktycznie temperatura juz wzrasta. Zwieksza to zagrozenie pozarowe.
                                                      Zeby nam sie tylko juta na workach nie zajela.

                                                      Matrioszka,
                                                      dziekuje. Fasole i ziemniaki lubie. Osobno i razem.
                                                      Ten brak zupy spowodowal optymistyczne zapytanie
                                                      z nadzieja, ze moze je polaczysz w barszczu.
                                                      Czy wspomniany slownik to jedno z Twoich zyczen?
                                                      Do zrealizowania. Drugi czlon oczywiscie angielski?

                                                      Ifa,
                                                      jezeli promyk Twojego usmiechu leci dzisiaj w moim kierunku
                                                      to dziekuje :))).

                                                      Czujac wzrastajaca temperature miasta ide spac
                                                      i za kordelka sie rozgladam,
                                                      dobranoc i dzien dobry,
                                                      m.

                                                      2:52
                                                    • tangerin Buziaki Mikolajowe:) 06.12.04, 09:20
                                                      4 all, oczywiscie.
                                                      Rany julek, to juz Mikolaj, jak ten czas czybko leci... Zaraz Swieta, Nowy
                                                      Rok...i tak dalej, i dalej, i dalej...
                                                      Widze, ze u Was ciagle cos sie dzieje:))))
                                                      Saba, gratulacje i usciski, dla Ciebie i Coreczki.
                                                      Mojito, najlepszego, urodzinowego. I ten tego.
                                                      Ifa, home, sweet home, nareszcie. Ty uwazaj, bo wpadne kiedys na piwo;)
                                                      Ywette, ja chce znowu troche Twoich linkow zdjeciowych!!!
                                                      Matrioszka, ja tak sie tylko zastanawiam, jak taki samochod na bazie czolgu
                                                      bedzie wygladal, hmmm.. :))))
                                                      Kazik, milego podrozowania:)
                                                      Gunther, a Ty znowu gdzie? BO nie doczytalam!
                                                      Pysiek, nie wazne, czym wywolany humorek, wazne ze jest!!!!
                                                      Marza, znowu przepadlas?
                                                      Tizedik, bylo pifko za element:)
                                                      Szopen, nie mysl moze o tych pozarach, relax:)
                                                      A moze rzuc jakims kolejnym przepisem? Smaczne sa!
                                                      Wyspiarz, cholera, a ja nie wiem, czy mam na te Twoja wyspe sie udac, czy nie.
                                                      Bo ze nie zamglona to juz wiem. A jesli chodzi o inne szczegoly, to cholera
                                                      jasna. Jak tam bigos?
                                                      ASIA, a Ty o nas zapomnialas? Tak juz totalnie i na zawsze?

                                                      I w ogle to wszystkim naszym forumowym dzieciakom zycze rozhulanych Mikolajkow!
                                                      Tym wiekszym;) tez!
                                                      Ja swoja czekolade zzarlam wczoraj:)
                                                    • Gość: szopen Re: Buziaki Mikolajowe:) kulinarnie IP: 204.79.89.* 06.12.04, 09:47
                                                      O zapomnialem mialem sie pochwalic.

                                                      Oprocz squida, pluszkow krabowych i wodorostow w drodze do domu nabylem tez
                                                      kawalek surowego lososia.

                                                      Weekendowe kreacje:

                                                      Squid and crab curry,
                                                      Seaweed soup,
                                                      Tatar z lososia,
                                                      Pizza,

                                                      Plus golonka na czerwono zrobiona przez ayee.

                                                    • Gość: szopen ojjjjj IP: 204.79.89.* 06.12.04, 09:57
                                                      Nacisnal mi sie guzik i zabraklo przepisu.

                                                      Z tych powyzszych najlatwiejszy.

                                                      tatar z lososia.

                                                      200g surowego lososia.
                                                      2 lyzki siekanej cebuli,
                                                      5 oliwek,
                                                      maly kiszony lub konserwowy ogorek,
                                                      lyzka siekanego szczypiorku,
                                                      2 lyzki oliwy z oliwek,
                                                      sol (sporo),
                                                      swiezo zmielony czarny pieprz,
                                                      tymianek.

                                                      wszystkie skladniki oprocz ryby drobno posiekac (wrzucic do maszyny), dodac
                                                      rybe, wlaczyc na jeszcze minute, wyjac wlazyc do malej miseczki i do
                                                      zamarazlnika na 10 minut, potem do lodowki na minut 20.

                                                      Taki siekany w maszynie to moze i nie ten recznie siekany (ciut sie spienia)
                                                      ale tez bardzo dobry a duzo latwiej.

                                                      Podawac razem z garlic bread, albo bulka francuska smarowana oliwa.
                                                    • matrioszkaa Re: Usmiech Mikolaja :))))))))))))))))))))))))))) 06.12.04, 12:14
                                                      Psssssyt, ja ten slownik juz dostalam i pytalam o przyczyny. Bz. ani rusz:-)))!!!
                                                    • Gość: yvona73pol Re: Usmiech Mikolaja :))))))))))))))))))))))))))) IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 06.12.04, 13:29
                                                      wiecie kochani moi jak ja wam dobrze zycze, tylkom zabiegana nieco ;))
                                                      wiec wszystkiego i nawet wiele wiecej...
                                                      ze specjalnym delivery dla M....ikolaja ;)))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: Usmiech Mikolaja :))))))))))))))))))))))))))) IP: 204.79.89.* 07.12.04, 10:03
                                                      Cos dzisiaj cicho.
                                                      Podbijam do gory.

                                                      Zrobilem zakwas wiec dzisiaj bedzie zurek.
                                                    • tizedik Re: Usmiech Mikolaja :))))))))))))))))))))))))))) 07.12.04, 11:53
                                                      Szopen, ty jeden taki....!!!
                                                      Mam nadzieje, ze ty sam juz tyjesz, bo ja przez ciebie to zrobie na pewno!!! Co
                                                      przeczytam, to musze cos zjesc...;-)
                                                      Na razie zrobilam barszcz ukrainski, matrioszkowy i chwatit! Ale zurek tez
                                                      lubie;-) No coz, bedzie nastepny. Tylko na krewetki i inne kraby sie nie
                                                      skusze. To znaczy osobiscie nie zrobie, bo nie umiem (jeszcze nie probowalam),
                                                      ale zjesc moge, czemu nie. Krewetki mi podchodza, nie powiem, ale kraby to
                                                      jadlam tylko w ryzu, solo juz nie. O wlasnie, sola tez dobrenka jest.
                                                      No i jak tu nie przytyc....:-):-(

                                                      Jestem z wami:-) Nawet rzucilam okiem na wasze wpisy, ale skupic sie na nich
                                                      nie moge, bo albo robota goni, jak teraz, albo odpoczywam, albo mysle...;-)
                                                      Pozdrowki :-)
                                                    • Gość: szopen Re: Usmiech Mikolaja :))))))))))))))))))))))))))) IP: 204.79.89.* 08.12.04, 02:31
                                                      tizedik,
                                                      nadzieje miec mozesz

                                                      Ja mam dobre geny i dalej waze tyle co jak mialem 18 lat, moj tata ma 61 i
                                                      dalej slubny garnitur na niego pasuje.

                                                      Co do krabow i krewetek to akurat dosc proste.
                                                      Ale te paluszki krabowe (w Oz lepsza wersja nazywa sie chyba seafood
                                                      highlighter) to juz bardzo proste i zdecydowanie latwiej niz krab sie spozywa.

                                                      Szybki przepis:

                                                      200g (mniej wiecej) paluszkow krabowych, pokroic w 2 cm kawalki
                                                      1 srednia cebula, posiekac
                                                      4 zabki czosnku, posiekac
                                                      1 sredni ogorek, posiekac w gruba kostke
                                                      szklanka mniej wiecej zielonego groszku (mrozony),
                                                      1 pomidor, pokroic w kostke
                                                      swieza kolendra (lub pietruszka), posiekac

                                                      W patelni rozgrzac 3 lyzki oleju, wrzucic cebule i mocno zrumienic,
                                                      dodac lyzke curry, posmazyc 2 minuty,
                                                      dodac zielony groszek i na malym ogniu smazyc az groszek dojdzie,
                                                      wrzucic czosnek, ogorek, pomidory i paluszki,
                                                      posolic,
                                                      smazyc 4 minuty mocno mieszajac,
                                                      dodac kolendre (pietruszke).

                                                      I gotowe.


                                                      A zurek mi cos kiepski wyszedl, cos nie tak, czegos bylo brak.
                                                      Ale i tak zjadlem.
                                                    • pysiek13 Re: Usmiech Mikolaja :))))))))))))))))))))))))))) 08.12.04, 04:21
                                                      HoHoHo :))))

                                                      'no i jak tu nie przytyc' napisala Tizedik ;)
                                                      here we go :)))))))))))))))))))))))))))))) lunch time spotkalam znajomych i
                                                      wpadlismy cos zjesc. ja mam tak ze my eyes are bigger than my stomach i potem
                                                      ledwo wyturlalam na parking ;)
                                                      carpaccio di Manzo - paper thin slice of chilled raw meat with shaved parmesan,
                                                      rocket and first pressing olive oil.
                                                      Portobello grilled fresh cup-mushroom stuffed with a filling chopped carrots
                                                      and celery with capers and pounded with mascarpone
                                                      grilled tender octopus marinated in olive oil, garlic and shalots dressed with
                                                      lemon
                                                      baby calamari and very small shrimps cooked in a light sauce of white wine,
                                                      garlic, parsley and served with toasted bread
                                                      OK juz nie mecze ...
                                                      pedze dalej czas chyba skurczyl przed swietami ?
                                                      zdrowko wszystkim
                                                    • pysiek13 Re: Usmiech Mikolaja :))))))))))))))))))))))))))) 08.12.04, 04:48
                                                      aaa i jeszcze cos ;))))
                                                      tak zeby nas nie posadzali, ze tylko o jedzeniu tu piszemy ;)
                                                      niepotrzebnie wdalam w dyskusje w obronie kolezanki, ktora nazwali australijska
                                                      version of Briget Jones. uwazam, ze to obrazliwe, chociaz kawalek z Briget jest
                                                      w kazdej a nas ;) bez przesady ale: men beware, we may want you but we don't
                                                      ALWAYS need you :))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      sonecznie
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Usmiech Mikolaja :))))))))))))))))))))))))))) IP: 203.185.240.* 08.12.04, 07:25
                                                      Czolko kochani,
                                                      co to widze ze kucharzymy przed Swietami?no ja powiem,ze nie calkiem jestem w
                                                      formie na kucharzenie jeszcze wiec po knajpach sie rozbijam.ale jak kucharze to
                                                      raczej lubie eksperymentowac,poprobowac egzotyczne produkty no tego,cos nowego
                                                      pieprznego tez;)))no nie powiem polskie potrawy sa w porzasiu ale nie az tak
                                                      zebym za nimi plakal.
                                                      czy ktos mi powie co stalo sie z nasza Asienka? moze personalnie trzeba ja
                                                      zaprosic, to ja na ochotnika sie zglaszam, bede trzymal ten abakus jakby co ten
                                                      tego;)ostatecznie moge kosiarka przejechac trawnik,tak dla niepoznaki,zeby
                                                      malzonek niemial za zle;))) Asienko sloneczko odezwij sie prosze:)))
                                                      Mojito graba Amigo,jak tam udalo party urodzinowe? poszalales?
                                                      Tizedik Tobie chyba tycie nie grozi bez przesady dziewczyny,troche ciala nie
                                                      zaszkodzi;)))
                                                      Pysiek:)))
                                                      to spadam siemanko
                                                    • mojito Usmiech Fortuny :)))))))))))))) i tatar z lososia. 08.12.04, 10:07
                                                      Zdrowenko Wszystkim,

                                                      usmiech by nam sie przydal w postaci workow z juty.
                                                      Dzisiaj do wygrania sto siedemdziesiat jeden milionow.
                                                      Miasto wiec spekuluje i dech wstrzymuje. Duza liczba
                                                      zawiazanych spolek totolotkowych poniewaz ostatnio statystyka
                                                      pokazuje, ze takie przedsiewziecia wygrywaja.
                                                      Nasze wiec ma numery:
                                                      02 10 32 48 49 PB 41,
                                                      21 23 26 40 49 PB 19,
                                                      12 15 18 25 39 PB 23,
                                                      20 36 37 38 39 PB 37,
                                                      01 16 34 38 42 PB 11.
                                                      Niech sie Fortuna kolem toczy/plynie/idzie/leci/biegnie w naszym kierunku.

                                                      Matrioszka,
                                                      podroz Ciebie czeka w przyszlym roku. Malmo (chyba) widze niezamglone.

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      dziekuje za ten tego.

                                                      Gunther,
                                                      party bylo ok. Tutaj inaczej niz w Polsce. Ciezar zapraszania i upijania
                                                      urodzinowego nie spoczywa na urodzinobiorcy. Urodzinobiorca tylko
                                                      sobie siedzi i jest. No, i je i pije. Z urzedu wazny jest :))).
                                                      I oczy mruzy sluchajac zapewnien, ze nikt by nigdy nie przypuszczal...:))).
                                                      I takie tego tam urodzinowe :))).
                                                      Tez zaczynam sie lekko niepokoic nieobecnoscia Asi. Moze sie gdzies
                                                      przeprowadzila, niespokojna dusza?
                                                      Jestes blizej, pusc pare kaczek po wodzie w Jej kierunku. Abakus moze
                                                      byc nam dzisiaj potrzebny.
                                                      Slusznie domniemujesz - Tizedikowi utycie nie grozi :))).

                                                      Szopen,
                                                      Twoj tatar z lososia nie daje mi spokoju. W ciagu dnia i nocy.
                                                      Jadlem i lubie. W Twoim przepisie tylko oliwki nie ten tego dla mnie.
                                                      Z tunczyka tez bardzo lubie. Z Polski wakacyjnej pamietam doskonale
                                                      carpaccio z lososia. Parmezan, czerwone kulki pieprzu, troche kaparow
                                                      i pieszczotliwe musniecie oliwki. I cieple pieczywo czosnkowe. Och, ty gejsza!
                                                      W Ameryce Poludniowej bardzo popularne jest seviche/ceviche. Ryby/seafood
                                                      marynowane w soku z cytryny najogolniej. Kazdy kraj ma swoj przepis
                                                      (najlepszy oczywiscie). Je sie na zimno jako przystawke. Bardzo mi smakuje.
                                                      W Filadelfii Alma de Cuba ma kilka rodzajow. Moje ulubine to rainbow ceviche.
                                                      Z paru gatunkow ryb. Ceviche to podobno analogia do japonskiego sashimi.
                                                      Jest cos podobnego w Chinach?
                                                      I jeszcze dodam uwodzacy mnie prawie do konca seared tuna. Wrzuca sie filet
                                                      z tunczyka za goracosc, przypala tylko brzegi i zostawia srodek surowy.
                                                      Podaje otoczony sosem musztardowym z grubym pieprzem.
                                                      Nie wiem jak ten proces nazywalby sie po polsku. Francuzi mowia saisir.
                                                      Tunczyka tego mozna jesc na goraco i na zimno. O gejszy juz wspomnialem...

                                                      Iwona,
                                                      masz jakis kolor dzisiaj na sobie?

                                                      Spadam kordelke naciagajac na siebie,
                                                      mojito.

                                                      4:07/13C/bz :(((.
                                                    • yvona73pol spiace turkusy..... 08.12.04, 13:43
                                                      i tym sposobem wiadomo juz i jaki kolor, i jaki stan (glownie fizyczny, ale nie
                                                      tylko ;))))
                                                      siedze przed kompem sila rozpedu, ale rzadko odzywajacy sie we mnie rozsadek
                                                      podpowiada mi, ze moze by tak za Morfem podazyc, do loza.... hamaka jeszcze nie
                                                      rozwazalam, poza tym Morf sie strasznie rozwala ;))) i ten tego ;))
                                                      a wiec te worki jutowe mi sie zapewne przysnia, no i ten tatar z lososia, moze
                                                      przyrzadze niebawem...
                                                      Gunther, rasie podaj, kucharzenie egzotyczne, orientalne i w ogole
                                                      lekka/wieksza improwizacja to jest to! ;))) smiem twierdzic ze kucharzenie
                                                      odstresowuje, i w ogole jest fajne.... choc moze nie powinnam takich rzeczy
                                                      wygadywac w dobie rozszalalego feminizmu?? ;))) coz, mialo sie to nieszczescie
                                                      urodzic sie z genami kucharki, czy jakas inna psiakosc...
                                                      Ifa,Wojtek, dzieki za fajny wieczor, mimo leniwych zawodnikow bylo super, no i
                                                      oby tak dalej; a jak wytrenuje swojego to przyjde i rozbije te bude ;)))
                                                      caluski kochani wszyscy bez wyjatku,
                                                      Tange, bardzo cieple mysli...
                                                      Iwona
                                                    • tizedik Re: spiace..... 08.12.04, 23:55
                                                      Minelo tylko tych pare godzin od postu Iwony, a teraz i ja odczuwam potrzebe
                                                      przykrycia sie kordelka.
                                                      Staralam sie dzien spedzic w miare pozytecznie, a przede wszystkim
                                                      dietetycznie! Bardzo sie staralam, ale i tak przed monitorem pozarlam
                                                      czekoladke. Jedna, a w zasadzie jeden kawalek. Niby nieduzo, ale za to
                                                      wieczorem. Wysoce nagannne, a fe :-( Ale za to jakie przyjemne :-) Dlaczego
                                                      tyle z naszych przyjemnosci niesie za soba negatywne konsekwencje? Ja sie
                                                      pytam!!!
                                                      Za to nie zadam pytania, skad u Gunthera podejrzenie, ze ja obzerac sie moge
                                                      bez negatywnych konsekwencji na moj osobisty wyglad... Rodza sie wprawdzie u
                                                      mnie jakies tam podejrzenia, ale co tam...
                                                      Generalnie jednak jest tak, ze kazde przekroczenie normy moze sie na nas
                                                      negatywnie odbic. A czasem chcialoby sie tak poszalec...;-)
                                                      No to czekam na losowanie zaoceanicznego lotka :-) Wtedy moglibysmy wszyscy
                                                      poszalec w dobrym towarzystwie :-))))))
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: spiace..... IP: 203.185.240.* 09.12.04, 03:49
                                                      Siemanko kochani;)
                                                      Tizedik ja tak tez na szybo jak Iwonka.powiem ze cokolwiek ci sie wydaje to
                                                      tylko sie tak wydaje uwierz mi.chcialbym miec kiedys okazje osobiscie ci to
                                                      wyjasnic :))))
                                                      Amigo czy zauwazyles ze nasze forumowe dziewczyny maja swoj kalendarz Pirelli;)
                                                      Pysiek a Ty mi powiedz co to zlego by Briget Jones naprawda to obraza ?
                                                      Asienko skarbie zaczynam sie powaznie niepokoic,kurde czy naprawde chcesz zebym
                                                      osobiscie zapukal?
                                                      czolko wszystkim i spadanko
                                                    • matrioszkaa Re: spiace..... 09.12.04, 09:32
                                                      racja spiace!

                                                      Tu odwilz przyszla, czyli pierwszy koniec zimy, co wcale dobre nie jest bo:
                                                      -bloto, bloto wszedzie (a wlasnie umylam samochod, zzzzzzzzzzzz)
                                                      -ciemno; jak spadnie snieg to jest slonce
                                                      -spiaco, bez przerwy chce mi sie spac
                                                      -na pewno wszyscy zaczna zaraz chorowac.
                                                      Na poprawienie nastroju wybralam sie do sklepu z kosmetykami i yyyyy.......,
                                                      tego......., wlasnie uswiadomilam sobie, ze absolutnie nie powinnam chwalic sie
                                                      zakupami, a biec szybko do lazienki, zedrzec opakowania i tajnym szyfrem
                                                      oznakowac zawartosc, uppps, starosc nie radosc.

                                                      Tizedzik, pochwal sie, gdy zezresz cala czekolade na raz!

                                                      Poza tym coreczka bedzie 2 dni w tygodniu chodzic do przedszkola (od jutra) i
                                                      juz mam syndrom opuszczonego gniazda.

                                                      Pa
                                                      m.
                                                    • tangerin przebudzenie zimowe 09.12.04, 09:50
                                                      Szkoda, ze nie mozna przespac zimy!
                                                      i obudzic sie na wiosne w nastroju radosnym.
                                                      niemozliwe? hmm.

                                                      mignelo mi gdzies slowo "czekolada"
                                                      taak, to jest to. Zjedzenie tabliczki za jedym posiedzeniem to dla mnie maly
                                                      pikus:)) Ostatno odkrylam duza, chyba 300 gramowa milke mleczna z calymi
                                                      orzechami wloskimi. Powiem tylko ze nei przetrwala dluzej niz jeden dzien...
                                                      sama ja pozarlam, sama!!!
                                                      oprocz czekolady wchodza we mnie tylko jeszcze pikantne potrawy. Im ostrzejsze,
                                                      tym lepsze. Chociaz ostatnio przesadzilam z ostra papryka...
                                                      Dziwny mam apetyt tej zimy...

                                                      ide sobie odgrzac pierogi na sniadanie. ruskie, ale z niesamowita iloscia
                                                      pieprzu w farszu. nikt poza mna nie chce ich jesc:)))

                                                      Krukówna idzie do przedszkola? o rany, ale ten czas leci...

                                                      buziaki dla wszystkich!
                                                    • Gość: Mar_za Re: spiace..... IP: 212.160.172.* 09.12.04, 09:55
                                                      Witajcie z rana, ja nie ukladam sie do snu, ale dla odmiany nie wyspana jestem.
                                                      Zycie potwornie szybko biegnie. Ostatnio szczegolnie. A dzis z rana na dodatek
                                                      dowiedzialam sie , ze nici z mojego wyjazdu za ocean jak sobie zastepstwa nie
                                                      znajde!!!!!!!!!!!! Nie wytrzymam chyba!!! No chyba, ze te worki jutowe sie
                                                      pojawia na horyzoncie to wszystkie biezace stresy odpuszcze i blogo zaczne z
                                                      Wami rozmyslac o przyszlosci:)))) Naturalnie bezstresowej :)))
                                                      Poki co musze cos wymyslec z tym zastepstwem....

                                                      Nowego filmu o Brigdet Jones nie widzialam i jakos nie ubolewam nad tym.
                                                      Przeczytalam kiedys obie ksiazki i to mi w zupelnosci wystarczy. Za to
                                                      ubolewam, ze nie poszlam na koncert Diany Krall, ktora nawiedzila 7 grudnia
                                                      Warszawke, ale bilety byly w horrendalnych cenach, ze mnie stac na nie nie
                                                      bylo. Zwlaszcza o tej porze roku. Zostaja plyty na oslode. A kobietka ladnie
                                                      spiewa, choc niektorzy mowia, ze przynudza.

                                                      A poza tym to serdecznie wszystkich pozdrawiam i musze wracac do roboty. Jak
                                                      znajde chwilke to skrobne wiecej.

                                                      Mojito spoznione, ale szczere zyczenia. Zdrowka i spotkania z Fortuna:)))

                                                      Buziaki for all.
                                                      Mar_za

                                                    • tizedik Usmiech(?) Fortuny i tatar z lososia 09.12.04, 11:34
                                                      Ostał nam się jeno tatar....
                                                      www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                                                      Wygrał ktos inny :-( Całą wielomilionową pulę zagarnął, skubany...

                                                      Ale tatar za to smaczny jest...;-) Jednak na razie nie możemy liczyć na to, że
                                                      to Szopen zaserwuje go całej naszej ferajnie, gdzieś w okolicach garażu Asinego.
                                                      A propos; może ktoś zadzwonić do Asi? Co się z nią dzieje?
                                                    • mojito Poloteryjne przygnebienie/blues. 09.12.04, 22:32
                                                      Eeeech zycie,

                                                      wczoraj drapalo mnie cos w gardle i lyknalem jakis otumaniajacy syrop.
                                                      Rzeczywiscie otumaniajacy. Zasnalem od razu i spalem doskonale i dlugo.
                                                      Rano w wiadomosciach podano, ze wygral los w stanie Pennsylvania.
                                                      Nawet sie niezbyt zdziwilem. Bylem pewien, ze ewentualnie worki jutowe
                                                      beda nasze. Ewentualnie...
                                                      Post Tizedik wiec lekko mnie zdziwil. Sprawdzilem numery. Tizedik miala
                                                      racje absolutna. Fortuna usmiechnela sie omylkowo szeroko do kogos innego.
                                                      Ale fakt, ze usmiechnela sie w moim stanie widze troche optymistycznie.

                                                      Ciagle lekko zakrecony pojawilem sie w pracy. A tutaj poloteryjne
                                                      przygnebienie i miejscami depresja. Patrzyly na mnie tuziny par oczu
                                                      z niemym wyrzutem i glebokim rozczarowaniem.
                                                      Ludzie juz plany zrobili. Zaczeli sie pakowac. Wypowiedzenia mieli
                                                      przygotowane. Wszystko poza praca dopiete. A tu qrne szyszka kiszka!
                                                      Meskie nieme wyrzuty jeszcze jakos znosilem ale kobiece wymowne i pelne
                                                      smutnego rozczarowania aksamitnie wilgotne spojrzenia oslabily mnie.
                                                      Syrop znowu pije.

                                                      Tak to jest - sukces ma wielu ojcow, porazka (niewygranie) jest sierota.
                                                      Wyszedlem dzisiaj wczesniej z pracy poniewaz ta niewypowiedziana moja wina
                                                      zaczela mi ciazyc. Ludzie takie plany mieli... Jak moglem...

                                                      Kochaniuccy co robimy? Watek byl niejako na potrzeby workow jutowych
                                                      z mamona. I na razie lekko spelnil sie.
                                                      Iwona, moze Ty otworzysz jakis watek artystyczny, kolorowy/teczowy,
                                                      sloneczny lub australijski? Moze Szopen watek orientalny? Moze ktos inny
                                                      ma ochote? My wowczas z Dyrektoriatem wydzierzawimy od czasu do czasu
                                                      miejsce na kumulacje. Co myslicie? O opinie prosze.

                                                      Pokaslujac troche i syrop otumaniajacy pijac Wszystkich pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      16:32/7C/bez apetytu.
                                                    • Gość: szopen Re: Poloteryjne przygnebienie/blues. IP: 204.79.89.* 10.12.04, 02:53
                                                      Nie ma sie co gnebic.

                                                      Wygramy nastepnym razem.

                                                      Moze nasz czas jeszcze nie nadszedl, moze sie pani Fortuna zagapila troszeczke.
                                                      Jeszcze sie worki jutowe beda kumulowaly.

                                                      Aczkolwiek watek sie pojawil na potrzebe workow jutowych w sumie chyba jest
                                                      bardziej kontynuacja naszego zycia, przyjazni, rozrywki no i troche tylko
                                                      liczenia na to mrogniecie oka pani Fortuny.

                                                      Mysle ze tu zostanmy.

                                                      Jak nam sie limit postow skonczy lub watek zrobi sie za dlugi i niewygodny to
                                                      zalozymy nowy i dalej gdzies ku przyszlosci to pociagniemy.

                                                      W sprawie kaszlu.
                                                      W czasie ostatniej kaszlawki corki a potem mojej odkrylem chinski syrop o
                                                      wdziecznej nazwie: NIN JIOM PEI PA KOA
                                                      Produkowany w HongKongu chyba ich web page www.ninjiom.com

                                                      Z autopsji potwierdzam skutecznosc.
                                                      Od normalnych syropow tylko mnie smiechawki nadchodzily a kaszel dalej
                                                      towarzyszyl.
                                                    • pysiek13 Driving home for Christmas ... 10.12.04, 03:16
                                                      Mniej sonecznie, ciagle upalnie ale :))))

                                                      powiem Wam ze jak nie lubie specjalnie Christmas Carols i dostaje dreszcz jak
                                                      slysze Jingle Bells, to Chris Rea song 'Driving home for Christmas' jest super,
                                                      taki nastrojowy ...
                                                      dzis jadac ze straszna szybkoscia 40k/h w strone City z przyjemnoscia wlaczylam
                                                      w kilometrowy traffic. hey, jak to milo nie spieszyc, hey, jacy ludzie pelni
                                                      radosci w tym korku, machaja do siebie, bipaja ... zupelnie jak w sportowym
                                                      sprawozdaniu w TV, kiedy cenzura wycina przeklenstwa i slychac tylko donosny
                                                      BIP BIP ;)))) utknac w traffic, to jednak ma swoje dobre strony tez, wiele
                                                      pozytecznych rzeczy mozna w tym czasie zrobic: dokonczyc manicure, zjesc
                                                      sniadanie, wyslac SMS, MMs, poczytac ksiazke, dubac w nosie, konczyc make-up,
                                                      zadzwonic do babci/kolezanki/tesciowej (niepotrzebne ten tego skreslic ;)umyc
                                                      rear window, zauwazyc ze obok w samochodzie siedzi zona/maz (!),grac computer
                                                      games, do-spac nie-do-spana noc, czytac poranna gazeta, prowadzic conversation
                                                      z strangers i poznawac international customs pt: siedzac w korku ! zyc sie kce,
                                                      mowie Wam :))))
                                                      jade wiec na Christmas party w City niestety i licze ze zdaze. za Mikolaja
                                                      bedzie Tata mojego kolegi Rick. Rick gdzies za-wieruszyl, a Papa dzwoni i chce
                                                      upewnic czy moze przy-prowadzic tez swojego kolege na party. kolega jest
                                                      plastic surgeon ... oh, YEAH !!! wydarlam na cale gardlo pelna enthusiasm az
                                                      wszyscy z okolicznych samochodow obejrzeli. Matrioszka to ja podam rasie, jak
                                                      Yvona mowi ;)))) ah te creamy, serum-poleleum i takie tam rozne. ja to
                                                      tlumacze, ze to wszystko przez ta grawitacje, gdyby nie ta cholerna grawitacja
                                                      to bysmy nie marszczyly ;))))Papa jednak prostuje, ze jego kolega jest surgeon
                                                      od meskich BIP BIP reconstructions ;) a juz myslalam,ze pogadam z kolega i cos
                                                      moze mi tam poprawi? a on tylko meskie BIP BIP poprawia no qrcze :((((
                                                      to wiec dziewczyny Yx2 ;) spotkam was nie-poprawiona ;)))) w beauty salons tez
                                                      mnie nie chca jak pisalam poprzednio, eee zrobie sobie wiec ... zrobie sobie
                                                      wiec hm ... Christmas special :)))) reflexology foot masage and scientology
                                                      customised peeling albo co? Ifa probowalas? ;)
                                                      Mar_za ja tam Briget Jones nie poznalam osobiscie, trudno wiec mi komentowac,
                                                      wydaje jednak ze meska odmiana Briget, jakis Brian(?)Jones tez istnieje co
                                                      nie?
                                                      co nie Gunther? :))))
                                                      Mojito :)))) nie martw nic, usmiechnij :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      ta suma po prostu byla albo za mala albo za duza albo ....... Asia nie zdazyla
                                                      wy-malowac garage i teraz nabiera duzo powietrza w pluca zeby cos nam
                                                      powiedziec :))))
                                                      Tangerin :)))) czekolada? qrcze, to ja powiem z powodu bardzo glebokiej
                                                      depresji zrem codziennie ;)))) OK OK jakis powod trzeba znalesc co nie?
                                                      zdrowko wszystkim
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Driving home for Christmas ... IP: 203.185.240.* 10.12.04, 03:51
                                                      Witajcie kochani,
                                                      no dobra na ochotnika zapukam do Asienki moze mi odpowie. mam nadzieje ze nie
                                                      jest chora bron boze.
                                                      Amigo no co ty kurde nie przejmuj sie i tak dobrze nam robisz ;))kupujac dla
                                                      nas losy.Fortuna widocznie troche jest na bani, taki chwilowy jakis oszolom
                                                      albo moze niedowidzi?
                                                      Pysiek odmiany meskie Briget nie istnieja w to nie dam sie wrobic niema lekko
                                                      kurde szyszka;)))co jak co ale najgorsza meska niemota sobie lepiej poradzi niz
                                                      ta sirota Briget.
                                                      lece dalej, siemanko i spadanko
                                                    • Gość: szopen Meskie wersje Bridget Jones IP: 204.79.89.* 10.12.04, 04:05
                                                      Taki odpowiednik to chyba Mr. Bean.
                                                    • mojito Troche farmaceutycznie 10.12.04, 05:57
                                                      Zdecydowalem sie na tabletke (Drixoral). Glowny komponent - antihistamine.
                                                      Lekko otumania na 12h i suszy nos. Jutro moge wstac bez budzika a wiec
                                                      powinno to dzialac. Dotychczas dzialalo. Czytam wiec dla przypomnienia
                                                      instrukcje/ostrzezenia/zalecenia na opakowaniu. Szukam luki prawnej :))).

                                                      Tabletke "zakasilem" dwoma sliwkami w czekoladzie. Z importu.
                                                      Sliwki maja ta dekadencka wlasciwosc, ze nie mozna przegryzc jej na
                                                      pol. Syrop sie rozlewa i wycieka. Trzeba zdecydowanie cala sliwke
                                                      zamknac w ustach. Pozwalam sobie na dwie jednorazowo. Cwicze slaba wole.

                                                      Obecna chirurgia plastyczna mnie zadziwia. Niedawno przeczytalem
                                                      co obecnie mozna zrobic/poprawic i zaniemowilem z podziwu dla sztuki
                                                      medycznej. A tak na marginesie to zniknely juz zupelnie te wszechobecne
                                                      pop-ups wyskakujace na monitorze reklamujace meskie uslugi chirurgiczne.
                                                      Czyzby rynek sie nasycil?
                                                      Sama zmarszczka tu i owdzie u kobiet wyglada interesujaco. Nie mowi sie
                                                      o tym kobietom aby odrobine trzymac je w lekkiej niepewnosci.
                                                      Tak dla rownowagi.

                                                      Mar_za,
                                                      dziekuje. Slyszalem od znajomych rowniez, ze ceny biletow na Krall
                                                      u konikow tuz przed wystepem osiagnely rownowartosc wygodnej podrozy
                                                      dookola swiata :))). Wierze, ze znajdziesz zastepstwo chociaz przy ilosci
                                                      godzin ktore spedzasz w pracy nie bedzie to latwe.

                                                      W zwiazku z meska operacja chirurgiczna chcialem podzielic sie dowcipem.
                                                      I chcialem ewentualnie zrzucic to na chwilowe otumanienie. Ale pamietalem
                                                      chinske przyslowie. Zanim cos powiesz, pomysl dziesiec razy i nie powiedz
                                                      wcale :)).

                                                      Mr. Bean jakos mi nie "lezy". Nie udalo mi sie przekonac do jego humoru.

                                                      Blues poloteryjny juz zblekitnial zupelnie. Do jutra powinien sie przejasnic
                                                      zupelnie.

                                                      Ide wiec lekko otumaniony spac i kordelki zaczynam szukac.
                                                      Dobranoc/dzien dobry.
                                                      m.

                                                      23:57/9C.


                                                    • z_wyspy_wcale_nie_zamglonej Piatek czyli fish & chips 10.12.04, 13:59
                                                      Poniewaz jedna chips nie bardzo,wiec dam przepis na to co zrobie dzisiaj :)
                                                      Kupujemy cztery dzwonka lososia (srodkowe,marudzimy troche w "safewayu" i
                                                      dostajemy co chcemy)Rybke wrzucamy na oliwe i smazymy na bardzo,bardzo malym
                                                      ogniu,bez panierki smazymy :)a w tym czasie do garnka do wrzacej wody wrzucamy
                                                      opakowanie borowek na dwie osoby wystarczy takie 250 gram,jesli ktos lubi
                                                      wiecej nie ma przeciwskazan,dorzucamy cwiartke cebuli i dwie cwiartki cytryny
                                                      ze skora,ja dorzucam polowe bo lubie kwasno :)niech sie gotuje a my w tym
                                                      czasie obieramy cztery DUZE ziemniaki dwa slodkie i dwa normalne wstawiamy i
                                                      gotujemy.Kilogramowe opakowanie szpinaku (koniecznie ten z najdrobniejszymi
                                                      listkami,wrzucamy do gara i pilnujemy az zmieknie,ale pilnujemy zeby nie
                                                      zrobila sie berbelucha.Zagladamy do naszych borowek , jezeli juz wszystko jest
                                                      ok.(probujemy,pobujemy)to dorzucamy do wszystkiego szpinak,zageszczamy smietana
                                                      i doprawiamy jeszcze czym tam lubimy.Na talerz wykladamy naszego lososia po
                                                      jednym ziemnieku slodkim i jednym zwyklym no i szpinak z borowkami,jesli ktos
                                                      lubi kolendre mozna sypnac spora garsc swiezej,albo i dwie u nas jest po dwie :)

                                                      Piatkowe pozdrowienia i...smacznego :)))
                                                    • yvona73pol Re: Piatek czyli fish & chips 10.12.04, 21:54
                                                      no, piekny przepis, az slinka cieknie od samego rana....
                                                      ze zdziwieniem zauwazylam, iz nie ma mojego wczorajszego wpisu - nic dziwnego -
                                                      jakos "zapomnialo" mi sie wpisac ;)))) ciekawe.....
                                                      ale, ale, watek uwazam za slusznie trwajacy i wcale zadna pani Fortuna i jej
                                                      usmiechy nie spowoduja zamykania/otwierania, my nie z tych co to byle fortuna
                                                      nam moze dyktowac co i jak... moze nam jedynie skoczyc ;)))
                                                      z tymi surgery, to kurcze, jakas choroba ostatnio, co drugi szmatlawiec w
                                                      newsagency krzyczy tytulami i zdjeciami ostrzegajaco-pouczajacymi.... pani
                                                      Wildenstein oczywiscie jako pierwsza na tapecie, ze tak sie wyraze ;)
                                                      nie powiem, z pewnoscia pouczajace, jesli ktos w ogole to kupuje (z tego co
                                                      widze w Aussie to yes);
                                                      no i tak dobrnelam do konca wpisu,
                                                      lece sie ubierac, bo w reczniku nie za bardzo mozna wyjsc w dzien, chociazby i
                                                      bordowym... nie zdecydowalam jeszcze co do koloru ;)))
                                                      Bridget 2 okazala sie byc kicha kompletna...
                                                      Pysiek, czekam ;)))
                                                      Ifa, tez,
                                                      Tange, caluski, dzieki za foty ;)))
                                                      Matrioszkaa, Tizedik, Mar_za i inni zimownicy - trzymajcie sie cieplo!!
                                                      Gunther - ty tez chyba w sniegu? jeszcze....
                                                      Poeta calkiem nam tu zamilkl....
                                                      Wyspa jedna z druga i trzecia - buzka ;)
                                                      Iwona
      • kazachstan Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 13.12.04, 02:53
        Dzien dobry wszystkim,
        no nie Mojito ten watek to nie tylko fortuna,pieniadze i wygrywanie.ja toz
        mysle ze tutaj spotykaja ludzie zeby o wszystkim tak sobie porozmawiac.no i
        Asia tez do nas zawita jak tylko bedzie miala czas napisac,moze rzeczywiscie
        taka zapracowana.
        ja o kucharzeniu tu nie bedem pisal bo sie nie znam,ale jak kto lubi i potrafi
        to czemu nie bardzo smaczne te opisy wypadaja.jestem teraz u znajomkow w Nowra
        i jego zona tez piknie tu nas przywitala, takiego dobrego bigosu to dawnoe zem
        nie jadl.zrobila tez wczoraj niedzielnego kurczaka,to z rana do kosciolka a
        potem odswietny obiad.ten kurczak to moze i by nie byloby warto tu wspomniec
        tylko ze oni sami kury choduja to i inszy smak,a kura nadziana byla farszem,ale
        co tam bylo to i nie spamietalem.no i pogoda nam tu skacze slonce deszcz i
        burza potrafi przygrzmocic.
        tak sobie wczoraj dlugo pogadali wieczorem i tak sobie rozmyslol ze na stare
        lata to czlek robi sie coraz i mniej wymagajacy,mniej wychodzi do ludzi,mniej
        potrzebuje.mysmy z moja Pania tez nie bardzo ruchliwi no ale zawsze cos ato
        pojedziemy a to kogos spotkamy i tak sie kreci.ja toz mysle,ze nawet na farmie
        jak osiadziemy to i ruch duzy bedzie bo to dla czlowieka na stare lata to wazne
        zeby czuc sie potrzebny.mam dzieci i wnuki troche tez znajomkow uzbiera to i
        jakosik czlek nie czuje taki samotny.no a o czym te Swieta Bozego Narodzenia
        jak nie o samotnosci.trzeba swiecic razem w gromadzie i od razu sie robi milo.
        pozdrawiam ciagle w drodze
        Kazik
        • Gość: gunther_0 Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 203.185.240.* 13.12.04, 08:48
          Witajcie kochaniutcy,

          Kazek jasny gwint ale ty dajesz,no czego to tak o tej samotnosci zasuwasz? masz
          fajna kobitke,dzieci i wnuki,nie jest zle jest nawet lepiej niz gorzej;))
          wpadlem tu tylko zeby podac raport,ze wyslalem poczte do Asienki,teraz tylko
          nalezy czekac cierpliwie az nasze Slonko bedzie uprzejme nam tu znowu zablysnac
          eurydycja;)))
          siemanko i spadanko, a swoja droga to ostatnio meska czesc forumowiczow wiecej
          pisze na temat kucharzenia niz damska czesc, co to tylko sie oblizuje.no tego
          to ja tez ;)))
          • matrioszkaa Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 13.12.04, 13:40
            Czolem ludziska!
            Brrrrr, znow zima. Tutaj na dodatek swiateczny dzien, wiec uznalam, ze na
            ulicach bedzie pusto i zmotoryzowanie wybralam sie na zakupy; bylo pusto i przez
            to pelno sniegu, a pod spodem niewidoczny lod. Ufff, i znowu tance figurowe.
            Moze mi ktos powie jak jezdzic zima, poki nie dostane tego specjalnego
            samochodu, z plugiem snieznym poprosze. Tylko nie tak jak pani w aptece, ktora
            poprosilam zeby dala mi cos zeby mi sie nie chcialo tak ciagle spac(pani
            poradzila mi sie polozyc i wyspac!)
            Co do kucharzenia to przejmujac zwyczaje innych narodow w czasie adwentowym
            pieke ciasteczka; zrobilam takie bez tluszczu, bez maki, bez cukru i bez
            smaku;), a potem pierniki, wyszly super,ale teraz twardnieja, zobacze jak sie
            beda zachowywac dalej.
            Krukowna poszla do przedszkola, absolutnie szczesliwa z tego powodu, zadnych lez
            rozpaczy i tkliwych pozegnan (ze starszym Karampukiem bywa roznie, w kazdym
            razie nie moge zapomnie mu pomachac: mama, juz dwa razy mi nie pomachalas, o tak
            poszlas......)
            Tyle nowosci. Slonca promien prosze nadeslac.
            Paaa
            m.
            • yvona73pol Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 13.12.04, 13:47
              ha! inauguracja stronki numer dwa.....
              donosze frakcji Up There, ze tutaj w Down Under pogoda zwariowala, w ciagu dnia
              jest zimno, pada, cieplo, slonce, upal, duszno, wielka burza z ulewa jak ze
              strazackiej sikawki, po czym slonce, po czym zimno - i jak sie tu ubrac, jak
              chodzic po ulicach, i o co tu chodzi?? to przeciez nie Melbourne....
              pomalu zaczynam sie gubic we wlasnych smieciach, troche mnie to przeraza ;)))
              ale jutro bede miec troszke czasu, wiec zbiore sily i zaczne czystke....
              pozdrowionka wraz z muzyka prosto ze slonecznej Francji (tak mowia ;))
              Iwona
              • tangerin Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 13.12.04, 21:15
                A u nas zimnoooo, okropnie zimno!!!!
                Sniegu niet i sie nie zanosi.

                i hmmm, odkrylam ostnio nowy przysmak: ogorki konserwowe zanurzam w powidlach
                sliwkowych, normalnie pycha. Tylko zaczynam sie martwic o swoje zdrowie
                psychiczne, bo to chyba nie jest normalne zestawienie? Ale przynjmniej nie
                jadam juz kanapek z marchewka tarta... Ale nadal mam hopla na pkcie galki
                muszkatalowej i kefiru. A juz pierogi z miesem polane kefirem i posypane
                galeczka, na to odrobina pieprzu i soli...

                ten stresor mnie w koncu wykonczy, he he.
                Yvette, nawet nie wspominaj o porzadkach, prosze, bo ja to daleko w lesie.
                rogardiasz do kwadratu. I jeszcze malowanie wlasnoreczne przedpokoju mnie czeka.
                Swieta sie zblizaja, a mnie to wcale nie cieszy. Padaka! Choinke nawet ubralam,
                ale nastroju nadal brak.
                buziaki dla wszystkich

                ps. Matrioszka, Krukowny z zalozenia sa odwazniejsze niz Kruki:)))
                • Gość: szopen Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 206.73.209.* 14.12.04, 01:19
                  Tak w temacie pogody to:

                  Wczoraj mialem dzien wolny i po odprowadzeniu Amberka do przedszkola na ryby
                  pojechalem.
                  Ryby braly srednio, pare mniejszych sukcesow, nic wiekszego bo niestety jest
                  juz zima, wody temperatura spadla i ryba nie za bardzo aktywna jest.
                  Co do szczegolow zimy to jak dotarlem nad jezioro ok 10 rano top tak mniej
                  wiecej do 4 po poludniu siedzialem sobie w krotkim rekawku wygrzewajac sie na
                  sloncu, dopiero pozniej musialem koszule na grzbiet zalozyc.
                  Srodek grudnia polkula polnocna.

                  Nasz Amberek tez bardzo do przedszkola lubi chodzic, wprawdzie nasze jest tylko
                  od 9 do 12 rano ale codziennie.
                  Co daje sie zauwazyc to po tych kilku miesiacach sie corka bardzo zmienila,
                  widac rozwoj zarowno umiejetnosci jak i jezyka, wprawdzie dalej glownym
                  jezykiem jest chinski ale po angielsku tez juz sporo mowi a i po polsku postepy
                  widac.
                  • pysiek13 Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 14.12.04, 02:45
                    :))))

                    Yvona napisala:'Down Under pogoda zwariowala' oh, yeah, qrcze i to sie
                    wszystkim udziela ;))))
                    co do kucharzenia to mam w kuchni taki sticker 'magic happens' ...
                    zdrowka wszystkim
                    • mojito Tabletka zolta, tabletka niebieska... 14.12.04, 07:16
                      Ekch, ekch, ekch...,

                      pokaslujac od czasu do czasu wcale nie znaczaco dotarlem na
                      przedmiescia Przeziebienia a moze nawet Wczesnejgrypy.
                      Lykam tabletki zolte w dzien i niebieskie w nocy. W ciagu dnia
                      ssie dodatkowo czerwone dropsy na gardlo. Mam kolorowe zycie :))).
                      Tabletki utrzymuja mnie z suchym nosem i ciaglym lekkim zakreceniem.
                      Wydaje mi sie, ze dotychczas gra w szachy z zarazkami to remis/pat.
                      Lykam wiec teraz tabletke niebieska i zaczne szukac kordelki (zielonej).
                      Jutro kolejna partia szachow... A w srode ogloszenie wynikow :))).

                      Zdrowka (bezwirusowego) zycze Wszystkim.
                      mojito.

                      1:16/2C/bz.

                      • pysiek13 Re: Tabletka zolta, tabletka niebieska... 14.12.04, 08:17
                        Witajcie wieczornie :))))

                        OK, kot spi ;)))) to myszy moga harcowac ... dostalam niedawno smieszny email
                        od UP THERE wlasnie na temat tabletki :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                        znacie ? o ile Prozac nie pomyli sie z Viagra, to wszystko na najlepszej
                        drodze :))))))))))))))))))))))))
                        Mojito :)))) naprawde spij spokojnie, to nie do Ciebie, nic personal ;))))
                        zdrowko wszystkim, szczegolnie tym kashlacym ;)
                • szkodnik Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 14.12.04, 08:27
                  > i hmmm, odkrylam ostnio nowy przysmak: ogorki konserwowe zanurzam w powidlach
                  > sliwkowych, normalnie pycha. Tylko zaczynam sie martwic o swoje zdrowie
                  > psychiczne, bo to chyba nie jest normalne zestawienie?

                  Eee tam od razu psychiczne...
                  Moja droga małżonka do niedawna też tak jadała. Hmmmm....być może przeoczyłem,
                  w którym jesteś miesiącu ??? :-)
              • zuzka09 Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 14.12.04, 09:32
                juz sie zmartwilam, ze gdzies was zgubilam a tak jest milo was poczytac.szkoda
                tylko ze Asia sie nie odzywa,a moze rzeczywiscie chora.zdaje mi sie tez,ze wiem
                o jakie tabletki chodzi czy to bylo pisane w pamietniku mezatki?
                Szkodnik ja mysle ze ludzie nieraz przedziwnie lacza rozne potrawy i nie
                swiadczy to o typowych zachciewajkach ciazowych.moja kolezanka na przyklad soli
                pomidory,inna je mieso z kefirem, moj brat je banana w kanapce a Szwedzi jedza
                sledzie na slodko. i chyba nie sa w ciazy ;-)
                pozdrawiam
                • yvona73pol Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 14.12.04, 12:24
                  szkodniku, sliczna ta Anastazja :))))))
                  chyba podobna do ciebie co?? ma taka zabawna minke ;)
                  • tizedik Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 14.12.04, 16:18
                    Szkodnik, mam takie podejrzenie, ze ty oberwiesz od Mandarynki, jak tylko
                    przeczyta te twoje insynuacje...;-)
                    A co dziwnego w tym, co ona zjada? Wprawdzie sama nie probowalam, ale z osobna
                    brzmi smakowicie, wiec moze razem tez dobrze smakuje...? Ja preferuje swieze
                    ogorki z miodem, albo ser bialy (twarog) tez z miodem albo z dzemem. Dobrenkie
                    to jest!
                    Potwierdzam wiesci od Mandarynki, ze tutaj zimno jest :-( Gorzej, ze ciemno
                    tez :-( Jeszcze siedze w robocie, a ciemnosc za oknem calkowita. No ale za
                    niecale 2 tygodnie sytuacja zacznie sie odwracac, czyli dnia juz bedzie
                    przybywac. Ponoc wtedy tez ma przyjsc do nas zima ze sniegiem i mrozem. Nie
                    wiem, czy sie z tego ciesze...
                    Szopen, pilnuj Amber z tymi jezykami. Znam osobiscie i doskonale
                    taki "przyklad", kiedy dziecie we wczesnym dziecinstwie opanowalo obcy jezyk,
                    ale potem calkiem zapomnialo, bo nie uzywalo. Miej to na uwadze.
                    Mojito, a moze zamiast tabletek jakies srodki naturalne zastosuj... Ja tam nic
                    konkretnego nie sugeruje, ale ty sam sie zastanow, co wybrac...;-)
                    Gunther, mnie sie wydaje, ze u ciebie tez lato......;-)

                    Nie calkiem BTW dorzuce, ze zastanawiaja mnie najnowsze informacje dotyczace
                    wielkiego azjatyckiego sasiada. Otoz juz od nowego roku Chiny beda mogly bez
                    ograniczen eksportowac do krajow Unii Europejskiej swoje tekstylia. Unia sie
                    tego boi jak cholera! Nawet ten temat wziela na tapete podczas ostatniego
                    szczytu, rozmawiajac z wysokim przedstawicielem Chin (zapomnialam, kto to byl).
                    On owszem zainteresowanie wyrazil, ale tylko w kontekscie takim bardziej
                    zbrojnym... Chcial cos za cos, czyli obiecal rozmowe w zamian za zniesienie
                    embarga na dostwy broni do Chin z UE. Oficjalnie jednak nic mu nie obiecano...
                    Za to migiem za ten sam temat wzial sie Putin, nawet bez tekstylnego watku z
                    ochota podejmujac rozmowy o dostawach rosyjskiej broni.
                    Poczytalam na ten temat, przestraszylam sie i chce zapomniec!

                    Pozdrawiam wszystkich.
                    T.
              • Gość: Gunther_0 Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 203.185.240.* 15.12.04, 01:04
                Kochani, widze ze no tego nic sie nie ukryje przed dociekliwym wzrokiem
                dociekliwych i przemilych forumowiczek.dobra Tizedik poddaje sie,Ty cos jestes
                podejrzana tak wszystko wiesz czy dobre masz informacje?ale zgadza sie.widzisz
                uparty jestem wiec jestem gdzie jestem chociaz niezupelnie welcome.
                Amigo w porzasiu?;)))jak zdrowko?
                no i smutna wiadomosc,Asienka do mnie nie odpisala,wiec nie wiem co sie z nia
                dzieje.bardzo to smutna wiadomosc przed swietami,Bubu nie rob mi tego;))
                czolko i spadanko
                • Gość: szopen Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 206.73.209.* 15.12.04, 01:15
                  I nastepny poranek w pracy, oczywiscie pierwsze do zrobienia to zajrzec tutaj
                  zobaczyc co sie ciekawego na swiecie dzieje.

                  U mnie dzisiaj pogoda wprawdzie dalej ladna ale ze od 3 dni nie wieje wiatr to
                  syf niesamowity sie zrobil.
                  Dalikatnie mowiac.

                  Po prostu powietrze jest sine i strasznie smierdzi.

                  Smog.

                  Wiatru mi prosze zyczyc.
                  • mojito Sen erotyczny. 15.12.04, 02:14
                    Siemaneczko Wszystkim,

                    sen erotyczny dzisiaj mialem. Ziarenko pieprzu mi sie snilo.
                    Rozcierane miarowo i metodycznie. Sen erotyczny jest oznaka zdrowia.
                    Wstalem wiec zdrowo ale niechetnie. Odstawilem tabletke zolta.
                    Odstawilem czerwone dropsy. Optymistycznie nie umawialem sie na wieczor
                    z tabletka niebieska. Zdecydowalem przestac utrzymywac mikroby/zarazki.
                    Odcialem im pepowine i zaproponowalem im symbioze z kims innym.
                    Z lekkim zdziwieniem zauwazylem, ze przyjely moja propozycje.

                    Mandarynkowe ogorki konserwowe z powidlami sliwkowymi wstrzasnely mna.
                    Wow! Co za kombinacja. Ugryzlem sie jednoczesnie do bolu w jezyk
                    i sadze, ze Tizedik to pochwali :))).
                    Ogorki swieze z miodem znam i lubie. Skandynawskie sledzie i wedliny
                    na slodko nie.

                    Pysiek,
                    nothing taken personally. Dzieki za zyczenia. Pomogly. Szczesliwie dla
                    mnie pieniadze zaoszczedzone na tabletkach moge przepic :))).
                    Kobiety zamezne pamietniki pisza. Czasami na cos narzekaja :))).

                    Szkodnik,
                    gratulacje. Twoja zasluga w urodzinach tez duza. Ty nadales sprawie bieg :)).

                    Mar_za,
                    lecisz?

                    Gunther,
                    zdrowka i ten tego.

                    Zuzka,
                    czesc.

                    Szopen,
                    wiatru lub zefirka zycze.

                    Dla milosnikow ksiazek bardzo ciekawa wiadomosc. Google zamierza
                    udostepnic miliony ksiazek w sieci. Wowczas nigdy nie wstaniemy od kompa.
                    No moze aby ten tego.

                    Jedna z hipotez co do Asi: w zwiazku z ostatnia tragedia mlodych
                    pingwinow w Nowej Zelandii byc moze Asia jest zajeta odpychaniem
                    kry lodowej.

                    Lekko zmeczony zdrowym snem i pozegnaniem z mikrobami ide spac wczesniej.
                    Bez niebieskiej tabletki ale z zielona kordelka.

                    Slonecznie i kolorowo Wszystkich pozdrawiam,
                    mojito.

                    20:14/-1C/wiem juz gdzie znajde zupe.
                    • Gość: Gunther_0 Re: Sen erotyczny. IP: 203.185.240.* 15.12.04, 08:22
                      Hola Amigos;))
                      to ja widze ze Amigo stare wyprobowane metody uzywasz;)a mozna spytac
                      delikatnie z kim tak snisz?he he no dobra,przeciez Mikolaj mial tez gospodynie
                      czy bajki mi sie pomylily? ja znam inna wyprobowana metode na grype i
                      przeziebienie ale juz kiedys o tym pisalem i nawet Izie sie spodobalo.
                      pamietacie Ize pielegniarke?swoja droga tyle ludzi tu sie przewalilo az trudno
                      wszystkich spamietac.moja metoda na przeziebienie to..
                      albo nie bede sie powtarzac;)slyszalem natomiast opinie lekarska ze im wiecej
                      no tego,zazywasz seksu,to twoj organizm robi sie bardziej odporny na choroby.
                      jakies wolne rodniki czy rodne wolniki powstaja i kochani po ptokach, i jakie
                      to proste,kto wiecej sie seksuje to nie choruje;)))
                      i jeszcze taki malutki poscik dla Asienki,bo moze nie zaglada do swojej
                      skrzynki ale wierze,ze tu napewno zaglada;)
                      Sloneczko moje,jako forumowy nosiciel czuje sie zupelnie nie wykorzystany,kurde
                      no,lojalny jestem i nie zdradzam Ciebie noszeniem cial innych chociaz kuszony
                      bywam,wiec no tego napisz slowko prosze:)))
                      i juz nie dochodze kto to w ciazy?oj dziewczyny;)
                      spadanko wiec bojeszcze oberwe
                      • Gość: Mar_za Re: Sen erotyczny. IP: 212.160.172.* 15.12.04, 09:57
                        Witajcie:)
                        Zadziwiajaca ta opinia lekarska Gunther:)))...hmmm.... Kto by przypuszczal, ze
                        to takie metody sa teraz polecane przez doktorow:)))). No, ale ze ja rzadko
                        odwiedzam gabinety lekarskie to i nie wiem jakie sa najnowsze trendy w leczeniu
                        przeziebien.

                        Kochani chyba lece do tej Ameryki. Wszystko na to wskazuje.... A moj szef musi
                        pokazac kto tu rzadzi i pouprzykrzac troche zycia. Bedzie wiec mnie zadreczal
                        do konca tygodnia, az w koncu odpusci. Dzielnie w kazdym razie pracuje nad
                        zastepstwami i moze porozdzielam zadania tak, ze swiat sie nie zawali. Przeciez
                        nie ma ludzi nie zastapionych, ale niektorzy uwielbiaja szarpac nerwy.

                        Tangerin ale masz te zachciewajki:))) Mnie na zime naszlo na slodkie. Ogolnie
                        nie przepadam za slodyczami, a teraz jem kremowki, makowce i inne takie. Sila
                        rzeczy moje rozmiary sie zwiekszaja.... A brak mi motywacji, by sie dietowac.
                        Glosno narzekam tylko, jaka to ja gruba jestem. Ale jedna z Piranii pociesza
                        mnie ciagle w nastepujacy sposob: "mamo wiesz jakie to byloby okropne uczucie
                        przytulac sie do kosci". No skoro okraglejsza mama jest lepsza do przytulania,
                        to tragedia nie bedzie dwa kilo w to czy w tamto:))))

                        Za tydzien wiec bede spacerowac po Chicago. Nawet sie ciesze. Troche
                        pozwiedzam, ale tez spotkam sie z kuzynka, ktorej nie widzialam cale 14
                        lat!!!!! Czuje podekscytowanie. 14 lat to szmat czasu... ilez to sie wydarzylo
                        w tym czasie i u niej i u mnie... Bedzie o czym gadac, gadac, gadac...

                        Pozdrawiam tymczasem i zycze milego dnia/wieczora, no i zdrowia zasmarkanym:))))
                        Mar_za
                        • matrioszkaa Re: Sen erotyczny. 15.12.04, 12:41
                          Ha, Mojito, teraz rozumiem komu zawdzieczam smatkawko/kaszlawke, no dzieki.
                          Wlasnie mamy -15 i mniejmy nadzieje, ze wszelkie bakterie, ktore jeszcze
                          chcialbys gdzies poslac zostana zabite.
                          Z tym slodkim to cos faktycznie ostatnio, wczoraj upieklam muffiny, a ze nie
                          bylo w domu kakao wsypalam kawe Inke (ludzie nie popelniajcie tego bledu), mimo
                          to obawiam sie, ze i tak je zjem.

                          Choinke bedziecie miec prawdziwa czy sztuczna?
                          Pozdrowienia/wiatrow
                          M.
                          • szkodnik Re: Sen erotyczny. 15.12.04, 12:58
                            > Choinke bedziecie miec prawdziwa czy sztuczna?

                            Prawdziwą, taka już u mnie w domu tradycja. :-)
                            • mar_za Choinka 15.12.04, 13:16
                              U mnie stoi od wczoraj wieczor. Prawdziwa. Duza. Pachnaca. W ozdobach niebiesko-
                              srebrzystych. Swiateczny nastroj pojawil sie u mnie w tym roku wczesniej niz
                              zwykle.
                              Mar-za
                              • mojito Re: Choinka 15.12.04, 14:33
                                Na trzy galazki prawdziwej choinki licze. Musze poczekac az na pobliskim
                                rogu pojawi sie sprzedawca choinek Joe. Joe pracuje raz do roku.
                                Wowczas ma krotkotrwala stala prace. Przy choinkach i ich przycinaniu.
                                O sobie mowi, ze jest tez part-time lover.
                                Przywitamy sie, powiemy sobie co ogolnie wydarzylo sie przez rok.
                                Joe powie: the same shit, different day. Postoimy troche na rogu
                                poznym wieczorem. Joe zaoferuje mala choinke, ja podziekuje i powiem,
                                ze choinka za duza ale trzy galazki chce. Joe przytnie trzy ladne
                                zielone i pachnace galazki i wreczy mi mowiac Merry Christmas.
                                Ja wrecze mu butelke piwa Miller Light (tylko takie pije i jest na diecie)
                                podamy sobie dlonie i powiemy; good luck i do zobaczenia za rok.

                                Galazki wloze do jakiegos pojemnika z woda i ubiore czerwonymi bombkami
                                w ksztalcie malych jabluszek z zielonym liskiem przy ogonku. I nic wiecej.
                                Jablka tez sa zdrowe i zalecane przez lekarzy. O pieprzu juz wspomnialem.

                                Hej ho, hej ho do pracy by sie szlo. Dzisiaj dziewczyny beda pytaly
                                nas co chcemy na Christmas party. Oczywiscie pierwsze i drugie zyczenia
                                uniewaznia :(((.

                                Serdecznie srodkowo, tfu, srodowo,
                                mojito.

                                8:33/-5C/moze zupa dzisiaj?
                                • yvona73pol Re: Choinka i bez..... 15.12.04, 21:38
                                  a u mnie ani choinki, ani bzu ;))
                                  mialabym ochote, miala, ale kto mi to cholerstwo dotaszczy do domu.... panowie
                                  jakos nie rwa sie do pomocy bezinteresownej :( tak to juz ostatnio jest, ze
                                  wiekszosc widzi tylko czubek wlasnego nosa, zwlaszcza w swieta....
                                  slonko wstalo dzis piekne, jade na poranna "wycieczke" znow pozwiedzam kawalek
                                  Sydney;
                                  zly humor z wczoraj minal nieco;
                                  Tange, ty to jestes ;)))) dzieki za usmiech
                                  zaczynam powaznie martwic sie o Asie, to juz za dlugo....
                                  Gunthet, mam nadzieje, ze troubles jedynie niewielkie ;)
                                  Mar_za, Pirania ma absolutna racje ;)))
                                  dla wszystkich caluski,
                                  bardzo slonecznie dzisiaj,
                                  Iwona
                                  • Gość: szopen Re: Choinka i bez..... IP: 206.73.209.* 16.12.04, 02:06
                                    U mnie choinka sztuczna stoi juz chyba 2 tygodnie.
                                    Okazalo sie ze slowo choinka jest sie latwo nauczyc.

                                    Wczoraj w przedszkolu byl gwiazdor i Amber dostala kukielke krolika i teraz ow
                                    krolik jest najlepszy kumpel i towarzysz zycia mlodego czlowieka.
                                    Przedszkole sie konczy w tym tygodniu i zaczynaja sie ferie swiateczne.
                                    Ciekawe jak dziecko zareaguje na zmiane rutyny.

                                    Wiatru ani sladu, sytuacja atmosferyczna zdecydowanie sie pogorszyla, wlasnie
                                    wyjrzalem przez okno i widocznosc jest moze kilometr, powietrze smierdzi
                                    jeszcze gorzej niz wczoraj.

                                    W pracy zmienia mi sie glowny elektryk/automatyk wiec wczoraj w Ujgurskiej
                                    restauracji byla impreze pozegnania starego i powitania nowego.
                                    Coby akcent odpowiedni wprowadzic nabylismy butelke Stolicznej i
                                    poczestowalismy wszyskich, bardzo smakowala.

                                    • yvona73pol Re: Choinka i bez..... 16.12.04, 02:46
                                      ha, widze Szopen, ze ty z Wielkopolski jestes/pochodzisz ;))))
                                      bo inaczej skad by ten gwiazdor?? (no, ewentualnie z Pomorza)
                                      buzka i pomyslnych wiatrow ;))
                                      • Gość: szopen Re: Choinka i bez..... IP: 206.73.209.* 16.12.04, 04:48
                                        Z Pily dokladniej.
                                        • mojito Qrde, Pila! 16.12.04, 06:58
                                          Chyba najdrozsze skrzyzowanie glownych drog w Polsce. Mozna do Poznania,
                                          Bydgoszczy, Warszawy i Szczecina. Zaraz po minieciu obwodnicy bydgoskiej
                                          pojawia sie drogowskaz na Szczecin (okolo 180 km). Ambicja moja bylo dotrzec
                                          tam w ciagu dwoch godzin. Ale policja drogowa zawsze przeszkadzala. Duze
                                          zageszczenie policji drogowej w tym rejonie. Pracowicie tam stoja. W dzien
                                          i w nocy. Przypuszczam, ze glownym ich celem jest zwrocenie uwagi kierowcow
                                          na wygodnie polozony przy drodze motel Rebajlo. Przy szybkiej jezdzie mozna
                                          motelu nie zauwazyc. A odwiedzic warto. Ladnie polozony. Dobra kuchnia.
                                          W letni sloneczny dzien mozna zjesc sniadanie na tarasie z widokiem na las
                                          sosnowy (chyba).
                                          • Gość: szopen Re: Qrde, Pila! IP: 206.73.209.* 16.12.04, 07:34
                                            Zajazd Rebajlo od zawsze byl niezly.
                                            Dookola miasta we wszystkich kierunkach las sosnowy rzeczywiscie.
                                            Oprocz okolicy zajazd, po wyjsciu z obwodnicy i przejechaniu kilku kilometrow w
                                            strone Walcza jest kawalek (chyba z 10km) prostej drogi przez piekny las.

                                            Jako, ze na tej prostej tez kierowcow kusi wiec i tam tez zawsze stoja.

                                            W miescie tez policja porzadku i to nie tylko drogowego pilnuje wynikiem czego
                                            jest spokuj i bezpieczenswo na naprawde wysokim poziomie.

                                            A poza tym to w okolicy brak przemyslu trujacego i ludzi wiec i las i wody
                                            czyste i puste.

                                            Piekna okolica.
                                            • szkodnik Re: Qrde, Pila! 16.12.04, 07:47
                                              Mojito, pamięć masz rewelacyjną chłopie :-)

                                              > A poza tym to w okolicy brak przemyslu trujacego i ludzi wiec i las i wody
                                              > czyste i puste.

                                              To fakt, choć nie wiem co miałeś na myśli mówiąc o "wodach czystych i pustych".
                                              Czyste są faktycznie, pływałem niegdyś po jeziorze (nie pamiętam nazwy) w
                                              okolocach Złotowa. Okolica przepiękna, woda czysta ale na brak ryb wędkarze
                                              raczej nie narzekają.
                                              Pozdrawiam.
                                              • Gość: szopen Re: Qrde, Pila! IP: 206.73.209.* 16.12.04, 08:17
                                                Puste od ludzi, sa kawalki gdzie przez pare dni mozna czlowieka nie spotkac.
                                                Ryby sa (i zwierzyna w lesie), juz nie to co kiedys ale dalej niezle.
                                              • mojito Re: Qrde, Pila! 16.12.04, 08:20
                                                W Pile mialem sredniokosztowne zabawne zdarzenie. Juz po zatrzymaniu mnie na
                                                tej prostej szerokiej drodze radiowoz poprowadzil mnie na droge wjazdowa do
                                                Pily. Tutaj zatrzymalismy sie i siedzac juz w radiowozie jeden z policjantow
                                                zaczal spisywac dane z mojego prawa jazdy. W prawie jazdy tuz pod zdjeciem ale
                                                nad nazwiskiem mam wpisane "organ donor". I to zaczal pisac policjant jako
                                                moje imie i nazwisko. Siedzacy obok drugi policjant powiedzial piszacemu aby
                                                spisywal z nastepnej linijki. I popatrzyl na mnie w lusterku.
                                                Nawet sie nie usmiechnalem poniewaz czulem, ze usmiechniecie moze mnie duzo
                                                drozej kosztowac. A tak bez usmiechu i po targach kosztowalo mnie to
                                                srednio :))). I w miare szybko ze swoimi wszystkimi organami odjechalem :))).
                                                • szkodnik Re: Qrde, Pila! 16.12.04, 08:33
                                                  Nie dość, że świetna pamięć to jeszcze stalowe nerwy i umiejętność zachowania
                                                  się w trudnej sytuacji, ho ho, tylko pozazdrościć Twemu pracodawcy. :-)
                                        • matrioszkaa Re: Choinka i bez..... 16.12.04, 12:55
                                          Buuuuuuuuuu, bylam wczoraj w przedszkolu Krukowny, nie wiem, czy wczesniej
                                          wspomnialam, to jest rosyjskie przedszkole i tam zmuszaja radzicieli, sztoby
                                          dzielali padarki, no to sobie przyszlam, a tak robia lalki, na widok mojej
                                          przerazonej miny kazali mi robic zajaca, niestety wyszedl jak swinia i jeszcze w
                                          domu musze worek na ten prezent uszyc, ja nie chce, buuuuuuuu. Czulam sie jak w
                                          zerowce, gdzie wszystkie dzieci potrafily ladnie rysowac/lepic/kleic, tylko ja nie.
                                          Z to zaraz wybieram sie do przedszkola Kruka; gdzie najpierw beda wystepy, a
                                          potem ja dostane samodzielnie zrobiony prezent i gdzie mie musze sie stresowac.
                                          Pa
                                          m.
                                          -6
                                          • yvona73pol Re: Choinka i bez..... 16.12.04, 14:02
                                            historia z organami - bezbledna ;)))))
                                            mnie by sie przydal taki donor, z ladnymi, bialymi i o stalowym zdrowiu
                                            zabkami ;))) bo ja mam teraz bolacy problem, i nie wiem, juz wariuje, wiem, ze
                                            to beznadziejnie pisac tu o takich pie..ch, ale nie moge sie opanowac....
                                            wiec moze juz przestane :/
                                            caluski.
                                            Iwona
                                            • Gość: Ifa Choinka,zeby,urodziny..... IP: 203.185.240.* 17.12.04, 06:40
                                              Chrissy,Chrissy,choinka,zeby,urodziny...a tak urodziny i jedne dzis a inne za
                                              dwa dni pozwole sobie tak forumowo i publicznie zlozyc naszym forumowym
                                              kolezankom zyczenia Happy Birthday Yvette i Pysiek!!!! zdrowka zycze przede
                                              wszystkim,tego nigdy za duzo a szczegolnie jak wlasnie go potrzeba a ogolnej to
                                              powtorze uparcie samych celnych strzalow,bo przeciez to oto chodzi aby celnie
                                              strzelac i dobra zwierzyne ustrzelic (taka na dwoch nogach bo strzelaniu do
                                              tych na czterech jestem przeciwna) a moze nawet w odpowiednie numery trafic,to
                                              by pomoglo rozwiazac wiele probs prawda???...takze wszystkiego naj...lepszego
                                              oczywista...

                                              siedze w netowej kafejce,bo mi wciaz personalnego sprzetu nie dowiezli,statek
                                              nie doplynal,cholerka mam nadzieje ze nie zatonal,
                                              siedzenie obok zmienila sie trzecia osoba i trzecia osoba zaczyna emaila "I
                                              miss you so much,this Christmas will be so strange",hmmm widze ze wiele mam
                                              wspolnego z osobami w tym netowym miejscu i pewnie w tym miescie a moze nawet w
                                              tym kraju
                                              kurcze taki to czlowiek przewrotny,najpierw chce bardzo,chce to ma,
                                              wynosi sie siedemnascie tysiecy kilometrow nizej a potem spoglada w gore mapy
                                              wzdychajac...tak tam sa swieta,ach te swieta!
                                              my bez choinki w tym roku bo choinka mi z upalem jakos nie idzie w parze,
                                              a wiec jak to mowia tu na dole Have a great Chrissy everybody!!!

                                              Ifa
                                              • Gość: Ifa Guther Hello!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! IP: 203.185.240.* 17.12.04, 06:50
                                                Guther wlasnie sie zorientowalam po adresie IP ze piszemy z tej samej internet
                                                cafe,z ktorej wyslales post Sen erotyczny 15-ego
                                                hmmm intrygujace
                                                no prosze mijamy sie ramieniem nawet o tym nie wiedzac ;-)))
                                                pozdrawiam
                                                ifa
                                                • yvona73pol novinki ;))) 17.12.04, 13:10
                                                  uprzejmie donosze, ze zostalam rozpieszczona prezentowym conieco (pokaznym
                                                  conieco) ze strony Pyska - moja dzwiecznosc nie zna granic ;)))) Pysiek,
                                                  kurcze, co za spotkanie, potwierdzam Kazikowa opinie na temat akcentu ;))) taki
                                                  spiewny, wiadomo, holenderski/dutch (??) ;)))))
                                                  i wszystkim tu oto strzelcom/strzelczyniom serdecznosci i wszystkiego i
                                                  dziekuje Ifa i wszyscy, i podpisuje sie obiema rekami pod celnymi strzalami ;)))
                                                  och, przydaloby sie tak kilka celnych strzalow, nie powiem....
                                                  bede szla spac, do nadrobienia pare godzinek, aby wreszcie nie zasypiac jak
                                                  tylko gdzies usiade na piec minut ;))) co to sie z czlowieka zrobilo, zeby spac
                                                  na siedzaco !!!!!
                                                  caluski i spadantuski,
                                                  Iwona
                                                  • pysiek13 zlot czarownic :)))))))))) 17.12.04, 23:30
                                                    Od samego rana i sonecznie :)))))))))

                                                    eh, jakie fajne spotkanie z Yvona, phuuu jaka to sympatyczna dziewczyna mowie
                                                    Wam, za niesmialym usmiechem bardzo bardzo duzo chowa ...:)))))
                                                    dzieki za zyczenia Ifa, Yvona tez za present ;)teraz wiem,ze moja lavenda na
                                                    taras to: power to sensuality, confidence and humour :)))) a i jeszcze, wiem
                                                    czym strzelac i jak strzelac, hm zeby eventually kogos ustrzelic ;)ksiazka
                                                    smieszna a zdjecia rzeczywiscei ciekawe, najladniejsze roze on iron ;)
                                                    moc slonca wysylam dla tych ktorym brakuje i zdrowko wszystkim
                                                    • tizedik Re: zlot czarownic :)))))))))) 18.12.04, 01:28
                                                      Och, kolezanki widze jakis maly sabacik uskutecznily...;-) Zazdroszcze.
                                                      Ja probuje na co dzien jakos funkcjonowac miedzy problemami wlasnymi i cudzymi-
                                                      sluzbowymi, zaliczajac na zmiane kleski i male albo wieksze sukcesy.

                                                      Tizedik - Koziorozec pozdrawia Strzelcow i innych Koziorozcow z watku :-)
                                                    • yvona73pol Re: zlot czarownic :)))))))))) 18.12.04, 01:41
                                                      a, jeszcze jedno - ty sobie nie mysl Pysiek, ze cie te nagietki omina ;)))
                                                      tylko rozpracuje temat i hola ;)))))
                                                      sabacik taki wstepny byl, wlasciwy w drodze....
                                                      Tizedik, tak mi sie wlasnie wydawalo, ze ty koziorozec ;)))) to i owo wskazuje,
                                                      moze bzrdziej to niz owo ;)))
                                                      ja sie cudownie wyspalam, az do nieprzytomnosci prawie ;0))
                                                      i do biegu, gotowi, start!!!
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: zlot czarownic :)))))))))) IP: 206.73.209.* 18.12.04, 02:02
                                                      Wczoraj mialem dzien wolny i oczywiscie bylem na rybach.
                                                      Sukcesy rozsadne.

                                                      A wiatru jak nie bylo tak nie ma.
                                                      Powietrze juz nie smierdzi to pewnie sie nos przyzwyczail.
                                                      Widocznosc dalej spada, dzisiaj nawet kilometra nie ma i slonce z trudem sie
                                                      przez syf przebija. Wprawdzie cieplo ale jakos nieprzyjemnie.

                                                      W przedszkolu Amberka juz ferie swiateczne, wczoraj byl ostatni dzien, teraz 2
                                                      tygodnie szalenstw w domu, zobaczymy czy wytrzymamay.

                                                      A dzisiaj kolejna sobota w pracy i to do pozna bedzie.
                                                    • Gość: Mar_za Re: zlot czarownic :)))))))))) IP: 212.160.172.* 18.12.04, 02:42
                                                      A u mnie jest 2.20 w nocy (slownie druga dwadziescia nad ranem), a ja ciagle w
                                                      pracy!!!!!!!!!! Jade do tej Ameryki i wyrwac sie z roboty nie moge!!!!

                                                      Kochane jubilatki wszystkiego dobrego. By sie spelnilo to o czym marzycie:)))

                                                      pozdrawiam i chyba zrywam sie do domu bo musze sie wyspac.
                                                      Pozdrowionka, Mar_za

                                                      Jest juz nawet 2.35!!!!!! ile to godzin w robocie? tak od 8 tu jestem.
                                                    • mojito Symfonia delikatesowa. 18.12.04, 03:24
                                                      Witajcie,

                                                      po trzech tygodniach smutku i melancholii kulinarnej spowodowanej
                                                      zamknieciem delColle postanowilem otrzasnac sie troche i ponownie
                                                      zaczac wypelniac moje zycie zupa. Zycie nie lubi prozni :))).

                                                      W poblizu, na Osiemnastej ulicy sa wloskie delikatesy braci DiBruno
                                                      o nazwie Pronto. Reklamuja wyroby domowe. Poszedlem je obejrzec.
                                                      Miesa, makarony, salatki, sery, risotto, gnocchi, zupy, pieczywo
                                                      i wyroby cukiernicze. Od samego patrzenia tyje sie. Zapachy tez tuczace.
                                                      Na szczescie patrzac na personel kobiecy wage sie traci.

                                                      Stalem wiec na srodku sklepu i slinilem sie. Przesunalem sie troche
                                                      na lewo aby perspektywe miec lepsza. Ze szklanych gablot patrzyly na
                                                      mnie sery. Posrodku krolowal niekwestionowanie Parmigiano Reggiano.
                                                      Z lewj flanki mial twarde Asiago i Provolone. Z prawej gromadzila sie
                                                      rodzina Stracchino z Lombardii - Taleggio i Robiola.
                                                      Z tylu lezala mozzarella a obok niej zalotna jak odaliska mrugajaca okiem
                                                      zielono/niebieskim gorgonzola. Troche dalej widzialem mascarpone i ricotta.
                                                      W sasiedztwie przebywaly sery pecarino -Romano, Sardo i wspaniale
                                                      wspolgrajacy z gruszka Toscado. Pecarino mialy zroznicowany wiek.
                                                      Z zainteresowaniem przygladalem sie nieznanym mi wczesniej fontina, caciotta
                                                      i poetycko nazwanemu Bel Paese.

                                                      O miesach nie mam sily. Nie mam sily tez o tiramisu, cannoli, biscotti
                                                      i panna cotta. Oslablem tez patrzac na gnocchi di patate.

                                                      I wreszcie zupy. Codziennie piec do wyboru. Nie ma malych i nie ma duzych.
                                                      Jest tylko jedna wielkosc - niemala.
                                                      Chcialem zapytac co dobrego o zupach mowia konsumenci ale obok sprzedawca
                                                      kroil duzym nozem salami. Moglby zle odebrac pytanie. Zdecydowalem sie na
                                                      probny miesiac miodowy z zupa aby samemu sie przekonac.

                                                      Nie moglem od razu zadecydowac jaka zupe chce. Obsluga kobieca mnie
                                                      rozpraszala. Kalorie palilem. Zawezilem wybor do minestra paradiso,
                                                      stracciatella, minestrone i buridda (rybna). Kobiecy personel nie pomagal
                                                      w decyzji. Ani troche. Chociaz sprzedawczyni opisujac zupe rybna wymienila
                                                      krewetki. Krewetek w zupie nie ten tego.

                                                      Wyszedlem oszolomiony i zaniepokojony tymi wszystkimi wyborami z zupa
                                                      minestrone i grzybowym risotto. Z zupa zycie jest jeszcze piekniejsze.
                                                      Chyba bede musial zaczac znowu chodzic na basen...

                                                      Paniom Strzelczyniom (Dianom) zycze wszystkiego zdrowego, slonecznego,
                                                      kolorowego i panoramicznego z okazji urodzin. Duza sloneczna buzka.

                                                      Mar_za,
                                                      szczesliwego lotu i udanego pobytu.

                                                      Koziorozcowi,
                                                      :))))))))))).

                                                      Wszystkim pogodnego weekendu,
                                                      mojito.

                                                      21:24/3C/jak wyzej.

                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Symfonia delikatesowa. IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 19.12.04, 01:25
                                                      Siemanko,
                                                      zyczenia zlozyc wpadlem naszym dziewczynom,zycze wiec: samych usmiechow, slonca
                                                      w sercu i w zyciu,spelnienia marzen i do przodu kochane;)
                                                      Amigo;)) znowu zaczynasz nam pogrywac na smakach, widze ze humor dopisuje i tak
                                                      trzymac!
                                                      Ifa kochanenka,nie wierze zebym nie wyczul towarzystwa Polki w tym samym
                                                      pomieszczeniu,nie ma mowy o ocieraniu sie ramieniem,Polki to bardzo atrakcyjne
                                                      dziewczyny, nie ma mowy zebym oka nie zatrzymal;)tylko co mnie tu zaniepokoilo,
                                                      ze spogladasz przez ramie ludziom ! no nieladnie,nieladnie skarbie,ja tu takie
                                                      rozne teksty pisze no kurde,teraz bede musial rekawem zaslaniac,jak to nic
                                                      nigdy nie wiadomo kto przez ramie spoglada ;)
                                                      no i dalem plame kochani, taka plame ze nie da sie za nic wybielic.trudno nie
                                                      po raz pierwszy,chcialem tylko publicznie przeprosic kogos i wcale nie obiecuje
                                                      no tego,ze sie poprawie bo sie nie poprawie,taki jestem.
                                                      Asienko bardzo mi przykro, kalam sie i padam na kolana,i wiem ze nie bedzie to
                                                      mi wybaczone
                                                      nie pozostalo mi nic innego tylko spadanko,najlepszego kochani
                                                    • Gość: szopen Poniedzialkowo IP: 206.73.209.* 20.12.04, 01:04
                                                      Witam w poniedzialkowy poranek.
                                                      Donosze ze wiatru nadal nie ma wiec sytuacja robi sie delikatnie mowiac
                                                      tragiczna. Poltorej godziny po wschodzie slonca nadal nie widac chociaz nie ma
                                                      chmur, poswiata tylko jest.
                                                      Syf niesamowity, nie pamietam zeby kiedys bylo az tak zle.

                                                      Ale z pozytywnych spraw to wyglada na to ze moja siostra dostala prace w
                                                      Europie i uda jej sie wydostac z Turkmenistanu.
                                                      Bardzo jest zadowolona i aktualnie w Polsce bedzie spedzac swieta z rodzicami.

                                                      Sa w zyciu i plusy.
                                                    • mojito Syf w powietrzu. 20.12.04, 01:27
                                                      Szopen,
                                                      czytalem w piatkowym WSJ (Wall Street Journal) obszerny artykul
                                                      o zanieczyszczeniach powietrza w Chinach.
                                                      Invisible Export - A Hidden Cost of China`s Growth: Mercury Migration.
                                                      I podtytuly: Turning to Coal, Nation Sends Toxic Metal Around Globe;
                                                      Buildup in the Great Lakes, Conveyor Belt of Bad Air.
                                                      Ty potwierdzasz, ze z powietrzem cos nie ten tego.

                                                      Na optymistyczna nute to kumulacja dotknela 30 milionow i znowu
                                                      zaczniemy grac. Kasa przyda sie przed Swietami. Grudzien to trudny
                                                      miesiac finansowo :))). Nasze numery podam we wtorek.

                                                      U mnie leje i jutro bedzie slizgawka.

                                                      Pozdrawiam Wszystkich jeszcze niedzielnie,
                                                      mojito.

                                                      19:26/4C/owsianka tylko.
                                                    • yvona73pol Re: Syf w powietrzu. 20.12.04, 01:38
                                                      a w Polsce podobno pada....snieg ;)))))) ci to maja dobrze......
                                                      tutaj wczoraj wielkie upaly, tudziez wielka burza - wszystko znam z opowiesci
                                                      bowiem zamknieta bylam w shopping center, bynajmniej nie na shoppingu :(
                                                      dzis umiarkowanie slonko, umiarkowanie cieplo, zapowiada sie mily acz leniwy
                                                      dzionek, wielkie wyspanie.....
                                                      wielkimi krokami zbliza sie wigilia, zaczynaja sie goraczkowe przygotowania,
                                                      poszukiwania suszonych grzybkow....
                                                      Ifa i jej hubby ugoscili mnie po krolewsku w swoim uroczym flat ;)))) dziki za
                                                      prezencik raz jeszcze :))))))))))
                                                      dzis wolne, wiec postanowilam wreszcie sprzatnac ;)))) Mojito, a jak ty w tym
                                                      temacie???
                                                      caluski i do uslyszenia,
                                                      wielkie dzieki za zyczonka :))))))
                                                      Iwona
                                                    • mojito ...i w mieszkaniu. 20.12.04, 04:22
                                                      Iwona,
                                                      syf w mieszkaniu mam niesamowity. Odkurzacz stoi w pokoju zakurzony.
                                                      Odsunalem go troche pod sciane bo prawie sie o niego potykalem.
                                                      Sterty gazet, te do wyrzucenia i te do ewentualnego powrotu do nich
                                                      leza w dwoch osobnych kupkach na podlodze. Organizacja jest wazna.
                                                      Wiem, ze powrot do nich nie nastapi ale sie ludze. Na biurku pare warstw
                                                      papierow - blatu nie widac. Dotychczas udawalo mi sie znalezc potrzebny
                                                      papier gdy potrzebowalem. Ale trwa to coraz dluzej. Kurz widoczny na
                                                      ekranie TV i abazurach lamp. Krzesla przykryte garderoba do ktorej moze
                                                      wkrotce wroce a moze nie (wkrotce). Plus - meble sie nie kurza.
                                                      W przedpokoju stoja rowniutenko w rzedzie pod sciana puste butelki po iced
                                                      tea. I choralnie blagaja o wyniesienie do zsypu ale podoba mi sie ich rowny
                                                      i uporzadkowany szereg. Nie chce go psuc. I nie pali sie zreszta.
                                                      W kuchni litosciwie przepalila sie jedna z dwoch zarowek i syf jest
                                                      odrobine mniej widoczny. Na mikrofali kurz i opakowania po rodzynkach.
                                                      Smieci z kosza nalezaloby usunac. Kalendarz nalezaloby uaktualnic.
                                                      Tylko o zlew dbam. Garnek od gotowania owsianki i patelnia po jajecznicy nie
                                                      leza w zlewie dluzej niz dobe. I to stwarza zludna dla mnie iluzje, ze prawie
                                                      porzadek mam. Brak ostrzejszego swiatla sprawia, ze dwa cepeliowskie drewniane
                                                      talerze wiszace na scianie nie pokazuja kurzu. Skorki z obranych pomaranczy na
                                                      kontuarze nie traktuje jako nieporzadku tylko jako zrodlo milego zapachu.
                                                      Zapach prawie mandarynkowy :))).

                                                      No, i pranko koniecznie musze zrobic. Jade na ostatnich recznikach.
                                                      Rozwazam niemycie sie ale nie jestem jeszcze zdecydowany na taki krok.
                                                      W lazience suszacy sie parasol zaslania czesc wanny wiec wyglada ok.
                                                      Prysznic biore z zamknietymi oczami wiec nie widze, ze glazurze przydalaby
                                                      sie lekka pieszczota przetarcia. Lustro zagladajac mi w twarz przy goleniu
                                                      dostaje rowniez swoja doze piany. Buty stojace w przedpokoju tez lepiej by
                                                      sie czuly stojac parami. Skarpety to juz zupelnie inna historia. Te do pary,
                                                      i te ktore samotnie wrocily z poprzednich pran.

                                                      Chcialem sprzatnac dzisiaj. A przypomnialem sobie, ze to niedziela i nie
                                                      nalezy grzeszyc sprzataniem. Wystarczy, ze w kosciele dzisiaj nie bylem.

                                                      Ale porzadek zrobie. Na pewno. Ewentualnie... Grunt to plan i organizacja.
                                                      Plan mam (posprzatania) a organizacyjnie dzisiaj zapisalem sobie w punktach
                                                      za co musze sie zabrac. A wiec pierwszy krok zrobilem.
                                                      Drugi zrobie najwczesniej w srode. Ewentualnie... Porzadek musi byc :))).

                                                      Ide spac zaraz. Pisanie planu mnie wyczerpalo troche. Dla rozrywki postawilem
                                                      na kolory. Obstawiam Twoj dzisiejszy jako odcien bordowy. I maly zaklad ze soba
                                                      na aplikacje lub nie. Postawilem na gladkosc calosci. Czy mialem racje?

                                                      Za oknem wieje silny porywisty wiatr. Temperatura spadla do minus piec.
                                                      Wiatr przydalby sie Szopenowi. Temperatura nie. Ma lepsza.

                                                      m.

                                                      22:22
                                                    • Gość: szopen Re: ...i w mieszkaniu ---- Porada IP: 206.73.209.* 20.12.04, 05:03
                                                      Moze by tak przestac sie tym za bardzo przejmowac.

                                                      Moze zastosowac rozwiazanie problemu poprzez znalezienie pani/pana co raz na
                                                      tydzien ciut posprzata, odkurzy i opakowania po rodzynkach usunie.

                                                      Z opisu wydaje mi sie ze za pierwszym razem stawka moze byc wysoka ale potem
                                                      powinna spasc.
                                                    • yvona73pol Re: ...i w mieszkaniu. 20.12.04, 10:17
                                                      ha! odkrylam pokrewna dusze ;)))))))
                                                      no, w kuchni nie tylko ja balaganie, choc czesto sprzatam....
                                                      za to do lozka nie za lekko sie dochodzi, rozne stosy korespondencji, gazetki i
                                                      inne "niezbedne" do zycia rzeczy....
                                                      odziez na krzeslach doskonale znam z autopsji ;))) jak rowniez gazety do
                                                      ktorych sie "wraca"......
                                                      no i jeszcze teraz wieeelki kosz slodkosci ;))))
                                                      zaraz zabieram sie za porzadeczek, tylko chwilka sjesty...
                                                      co co obstawiania kolorystycznego - mam nadzieje, ze w totka lepsiejsza
                                                      intuicja bedzie ;)))) dzis turkusy z delikatna koronkowa aplikacja devant ;)
                                                      choc myslalam nad bordem ;))))
                                                      tymczasem papa i spadanko,
                                                      Gunther, nie lam sie, nie takie rzeczy sa/byly wybaczane ;)))))
                                                      Iwona
                                                    • tizedik Zima przyszła! 20.12.04, 12:00
                                                      www.wunderground.com/cgi-bin/findweather/getForecast?query=Warszawa
                                                      Za oknem juz bialo i caly czas pada. Mrozik tez jest, ale jeszcze nieduzy. Tyle
                                                      ze przy okazji wieje. Brrrrr....

                                                      Jeszcze zimniej jest u Mojito. I wiatr tez wiekszy.
                                                      www.wunderground.com/cgi-bin/findweather/getForecast?query=Philadelphia+PA
                                                      10 °F / -12 °C
                                                      Odczucie zimna: -10 °F / -23 °C
                                                      Mojito, ubierz sie dzis stosownie do pogody.
                                                      To samo chcialabym powiedziec elementowi, ale wiem, ze raczej uzna to za
                                                      zrzedzenie. A tam podobnie
                                                      12 °F / -11 °C
                                                      Odczucie zimna: -8 °F / -22 °C
                                                      Wyraznie widac, ze powialo zima z Kanady.
                                                      Za to na obrazkach wyglada ladnie, popatrzcie
                                                      www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=NedHead&number=8#slideanchor

                                                      Marzena, ty pamietaj, ze w Chicago zwykle jest jeszcze gorzej. Tam naturalnym
                                                      korytarzem jest jezioro Michigan, po ktorym zimne powietrze ciagnie az milo...
                                                      Zreszta mowia - nie bez powodu - ze Chicago, to wietrzne miasto...
                                                      Dzis da sie wytrzymac
                                                      12 °F / -11 °C
                                                      Odczucie zimna: 2 °F / -17 °C
                                                      Ale popatrz na caly tydzien...
                                                      30° | 27°
                                                      35° | 13°
                                                      18° | 5°
                                                      14° | 1°
                                                      A to wszystko w ichnich stopniach..:-( Minus 20 w Celsjuszach murowane!
                                                      Pozostaje nam sie pocieszac, ze inni maja jeszcze gorzej:
                                                      -8 °F / -22 °C
                                                      Odczucie zimna: -33 °F / -36 °C
                                                      Yesterday -6 °F / -21 °C -8 °F / -22 °C
                                                      No, ale to jest Alaska!

                                                      Szopen, moze u ciebie dzis tez powieje. Niekoniecznie mrozem, ale jakis cug by
                                                      sie przydal. Nosisz maseczke na twarzy? Nie daj sie podtruc!!!




                                                    • yvona73pol Re: Zima przyszła! 20.12.04, 12:31
                                                      to znow ja ;)))
                                                      donosze uprzejmie, a wlasciwie z duma, ze.... do lozka da sie juz dojsc!!! ba,
                                                      nawet zobaczyc, ze pod stoi jedynie kilka par butkow i to wszystko
                                                      ale jestem z siebie dumna, ho, ho.....
                                                      jeszcze tylko kolo okna ;))))
                                                      ale to moze jutro....
                                                      pogodowe aleas sa mi nieznane ;))) ale nie powinno byc zle....
                                                      buzka,
                                                      I.
                                                    • Gość: szopen Re: Zima przyszła! IP: 206.73.209.* 21.12.04, 01:18
                                                      Dzisiaj rano pojawil sie drobny wiaterek i sytuacja sie ciut ciut poprawila.
                                                      Widocznosc wzrosla do kilometra.
                                                      Nadal jest cieplo.
                                                      Od jutra dzien zacznie sie wydluzac to tez jest duzy plus.
                                                      Zyjemy do przodu.
                                                    • tangerin Re: Zima przyszła! 21.12.04, 01:45
                                                      Ciekawe, gdzie ta zima? Popadalo troche sniezku, i nic... A w zastepstwie mamy
                                                      siarczysty mrozik, ale nie zapowiada on white xmas.

                                                      Sie pochwale, odkrylam swoj nowy talent do pieczenia pierniczkow. Szok, moi
                                                      drodzy, ja naprawde od zawsze wolalam gotowac niz piec, na wiesc o podejmowaniu
                                                      prob piernikowych rodzina zdebiala lekko, ale jak zobaczyla efekty, to zdebiala
                                                      jeszcze bardziej, he he. Nawet pierniczki witrazykowe (witrazyki z landrynek
                                                      kolorowych) mi wyszly. I sniegowy icing:) Z debiutu juz niewiele zostalo, bo
                                                      czesc pozarta, czesc rozdana w zastepstwie kartek swiatecznych, nawet pudelka
                                                      do pierniczkow zrobilam sama. A co! I pierniczki moi drodzy zawisna na choince,
                                                      jak to dawniej bywalo. Tzn. moja juz gotowa, kolysza sie na niej ususzone na
                                                      wlasnych kaloryferach cytrusy wszelakie w plasterkach, zabawki slomiane, i
                                                      oczywiscie pierniczki:) A teraz mrozi mi sie ciasto w lodowce na kolejna
                                                      porcje, tym razem zawioze do domu na rodzina choinke:) I oprocz polewy
                                                      lukrowej, takiej snieznej bedzie takze czekoladowa i marcepanowa. I hm, w smaku
                                                      tez sa ok, wiec so jedzenia sie nadaja:)

                                                      Szkodnik, dobra robota:) Fajna mala:) U mnie paczkowanie sie nie zapowiada,
                                                      dieta dziwaczna bywa u mnie stanem normalnym, chociaz czasami zadziwia nawet
                                                      mnie. I tak sie zastanawiam, jakby rzeczywiscie kiedys cos tegos, to wole sobie
                                                      nawet nie wyobrazac mojego menu, he he.

                                                      Solenizantki drogie!!!! Duzo zdrowka, szczescia i milosci. No, same wiecie:)
                                                      Kartki beda pozniej, spoznione juz chyba, niestety... Duza buzka!!!! I cmok
                                                      smok!

                                                      Matrioszka, Ty mi nie pisz o muffinach, bo umre! Rzucisz przepisem?

                                                      Ifa, widze, ze sie zaaklimatyzowujesz. i to w milym towarzystwie.

                                                      Frakcjo sprzatajaca, prosze i u mnie posprzatac, podloga w kuchni mi sie
                                                      lepi!!!! I to pranie na krzeslach, fotelach, normalnie nie ma gdzie siedziec!!!!

                                                      Cos jeszcze chcialam napisac, ale nie pamietam, moze to i dobrze, bo juz
                                                      glupoty pisze. Piernikowe dobranoc dla wszystkich:))
                                                      Z tym, ze ja starym piernikiem jeszcze nie jestem, jakby co...
                                                    • pysiek13 dirty talking ;)))) 21.12.04, 06:28
                                                      Witajcie :)))))))))))))))

                                                      dzieki za zyczenia raz jeszcze, wow, bylo birthday party fajneeeee bylo ...

                                                      czasem wkraczamy w rozne warunki i sytuacje zyciowe, ktorym nie zawsze
                                                      powinnismy przeszkadzac i przygladac zbyt szczegolowo ;)z jednej strony czujemy
                                                      jak intruz, z drugiej ... wylazi z nas nasza ludzka natura i ciekawosc ;))))
                                                      no i cooo, nie jest tak zle, gdyby nie ciekawosc, to Adam i Eve w tym raju
                                                      pewnie do dzis by trwali i moze nas by nie bylo? wiemy wiemy wszyscy, znamy ta
                                                      bajka ...
                                                      ostatnio za wszelka cene staralam ogarnac i zrozumiec ta paranoje, jaka za-
                                                      fundowal mi my new superior :( wprawdzie jeszcze holidayze, niedlugo jednak
                                                      wracam pomalu do pracy, pomalu pomalu bo jeszcze troche jestem usztywniona ;)
                                                      wprawdzie ciekawosc moja zostala zaspokojona, inaczej wyglada swiat jak zaryje
                                                      twarza w beton, zapewniam was ;) obiektywnie oceniajac, to patrzenie na rozne
                                                      ziemskie sprawy z zabiej perspektywy tez jest ciekawe, to po prostu inny punkt
                                                      spojrzenia ;))))
                                                      Tizedik, shake hands, tylko u mnie w pracy troche inaczej pod gorke, inny
                                                      profil ;))))
                                                      eh, ta natura szydercy? Yvona, rasia :)))) no i rasia rowniez Mojito, w sprawie
                                                      sprzatania :)))) to my strzelcy (kieleckie, szczecinskie i inne ;) tak mamy?
                                                      zaraz, Tangerin nie strzelec i tez tak ma ;)))) do dirty talking dodam, ze
                                                      bielizny nie rozrzucam po calym mieszkaniu - jest takie cos w mieszkaniu u mnie
                                                      co nazywa walk-in-robe, czyli wchodza rozne takie balagany i nie maja
                                                      wyjscia ... lozko przezornie stoi nisko wiec nic pod lozko nie da rady kapnac,
                                                      niekcacy ;) reszta to hm, podobnie ...
                                                      Tangerin, slyczna choinke masz :)))) ja tez mam swieza choinke od lat ta sama,
                                                      silver swierk in a pot. wprawdzie nie mam takiej ladnej dekoracji jak Twoja,
                                                      dyndaja na niej takie rozne, kapsle, korki i ten tego ;))))
                                                      Ifa, Christmas will be so strange? just different :))))))))))))))))))))))))
                                                      pochwal jak w pracy :)))) u Ciebie chociaz porzadek, co ?
                                                      zdrowko wszystkim
                                                      P.
                                                    • mojito Kwiaty w oknie... 21.12.04, 16:22
                                                      ...wczoraj zobaczylem. Narysowane mrozem na szybie. Po raz pierwszy
                                                      od niepamietnych czasow. Musialem przelozyc temperature F na C poniewaz
                                                      tylko do zera celsjuszowego umialem liczyc. Bylo 8 F a wiec mozolnie
                                                      przeliczylem, ze to -13C. Chyba nawet Mar_za w Chicago miala cieplej.
                                                      Linki pogodowe Tizedik sie przydaly.

                                                      W zwiazku z temperatura wiecej alkoholu zostalo wypitego na wczorajszym
                                                      Christmas party. Bylo udane. Przy rumie w cuba libre zostalem.
                                                      Jedzenie tez bylo poprawne. Mialem mala wpadke. W konkursie z natychmiast
                                                      wyplacanymi nagrodami pienieznymi wylosowalem koniecznosc zaspiewania
                                                      czegokolwiek w dowolnym jezyku. Nie jest tajemnica, ze ze spiewaniem
                                                      u mnie nie ten tego. Jak pech to pech. Solistka zespolu zaproponowala
                                                      mi wsparcie muzyczne. Podziekowalem poniewaz nie moglem podac taktu.
                                                      Po dluzszej chwili majac nadzieje na wylaczenie pradu lub wlaczenie sie
                                                      alarmu pozarowego zaczalem a cappella. Ze znanych mi piosenek wybralem
                                                      "Szla dzieweczka do laseczka". Wymogiem regulaminu bylo abym "pozal sie
                                                      Bosze spiewal" 90 sekund. Byly to chyba najdluzsze 90 sekund w moim zyciu.
                                                      Wiekszosc sluchaczy myslala, ze to awangardowy polski rap :))).
                                                      Wyleczylem sie dozywotnio z brania udzialow w konkursach. Zawsze istnieje
                                                      ryzyko koniecznosci spiewu. Co najmniej godzine uspokajalem sie przy barze
                                                      po "wystepie". I teraz drze jak o tym pomysle...

                                                      Dana plame zatarlem troche szkicujac polozenie Minska. Zaprzyjaznione
                                                      biuro mialo trzy konczace staz studentki z Bialorusi i koledzy
                                                      chcieli z nimi konwersacje przeprowadzic. Prawie wszyscy mezczyzni sa
                                                      tacy sami. Tylko geografia im w glowie i ten tego. Konwersacja.

                                                      Pysiek,
                                                      tez mam walk-in garderobe. Ale w niej mam jakos dziwnie porzadek.
                                                      Moze tam sie wprowadze :))).

                                                      Iwona,
                                                      poczatkowo myslalem o turkusach z delikatna aplikacja. Slowo daje.
                                                      Ale zmienilem na bordo bez. Najwidoczniej nie jest to moj tydzien.
                                                      Byc moze w loterie wygramy.

                                                      Dzisiaj pierwszy oficjalny dzien zimy. Niepokoi mnie jej przedwczesne
                                                      przybycie. Chociaz dzisiaj sie "ocieplilo". Jest minus trzy C.

                                                      Prawie slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      10:22.
                                                    • Gość: szopen Szla dzieweczka.... IP: 206.73.209.* 22.12.04, 04:14
                                                      No....

                                                      Slow mi brak.

                                                      Tak sie sklada ze to jest jedyna piosenka do ktorej znam slowa.

                                                      Jak widac mam bardzo podobny talent muzyczny/wokalny jak Mojito.
                                                      W szkole podstawowej zawsze miale z muzyki 5 bo jesli przez przypadek pan od
                                                      muzyki wyczytal moje nazwisko to ja natychmiast wstawalem i zaczynalem spiewac.
                                                      Spiewalem az pan nie wytrzymal i dal mi 5, jakos nigdy nie wytrzymal dluzej niz
                                                      2 minuty.

                                                      A co do piosenki owej to dodam ze czesto uzywam.
                                                      Otoz jesli zdarzy sie ze sie malzonka zirytuje jakas drobnostka i nie jest ze
                                                      mnie "zadowolona" to ja wlasnie piosnke o dzieweczce zaczynam spiewac.
                                                      Kiedy dochodze to etapu "ulicy" zona nie moze sie powstrzymac i smiechem
                                                      wybucha, to ulatwia doprowadzenie sytuacji do dormy.

                                                      Dziala prawie zawsze, no czasem musze zaspiewac 2 razy w skrajnych przypadkach.
                                                      Nie ma to jak talent.

                                                      I teraz wykorzystujac okazje:

                                                      DRODZY PRZYJACIELE NA CALYM SWIECIE I BILZEJ I DALEJ USYTUOWANI

                                                      WESOLYCH SWIAT I SZCZESLIWEGO NOWEGO ROKU

                                                      SPELNIENIA WSZYSTKICH MARZEN, ZDROWIA, SZCZESCIA I POMYSLOSCI

                                                      SZEROKIEGO USMIECHY FORTUNY

                                                      zyczy wam i sobie tez

                                                      szopen z Chin
                                                    • mojito Troche o dzieweczce co szla... 22.12.04, 04:35
                                                      Szopen,

                                                      ja niestety, trojczyne zawsze mialem. W szkole podstawowej tylko
                                                      klucz wiolinowy umialem narysowac. Do dzisiaj mi to zostalo.
                                                      Mysle, ze jako terrorysta spiewajacy moglbym kazdy okup wymusic.

                                                      Jak sie Amber sprawuje w domu?
                                                    • Gość: szopen Re: Troche o dzieweczce co szla... IP: 206.73.209.* 22.12.04, 04:55
                                                      No ja stosowalem terroryzm wokalny na szeroka skale.
                                                      Do dzis mi zostalo.

                                                      Od wczoraj sie wiatr pojawil wiec powoli syf wywiewa.
                                                      Amber w domu po prosu szaleje, spedza sporo czasu na zewnatrz (wciaz jest
                                                      cieplo dzisiaj +26C), powoli nabiera rytmu wakacyjnego.

                                                      No i jeszcze dodam ze sprawilem sobie w biurze akwarium, ladne bardzo,
                                                      nawpusczalem roznych rybek i zaraz jest milej.
                                                      Rybki w sumie podobne do tych co kiedyc byly w Polsce dostepne czyli gupiki,
                                                      brzanki itd.

                                                      Ale..

                                                      jest tez kilka innych.
                                                      Jakis taki albniosowaty sum (a raczej sumek bo to ze 3 cm) i 4 sztuki takiej
                                                      calkiem odjechanej ryby. Czarna podobna do noza.
                                                      Wyszperalem w necie jak to sie nazywa: otoz jest to znane jako Black Ghost
                                                      czyli czarny duch.

                                                      Znaczy sie mam duchy w akwarium.
                                                    • mojito Re: Troche o dzieweczce co szla... 22.12.04, 05:04
                                                      Teskni troche za przedszkolem? U mnie tylko jeden stopien.
                                                      Nie chce zaklocac spokoju ale ten sumek moze wtrzasnac gupika.
                                                      Nie sadzisz? Tak mysle nie znajac sie na spolecznosci akwaryjnej.
                                                    • Gość: szopen Re: Troche o dzieweczce co szla... IP: 206.73.209.* 22.12.04, 05:19
                                                      Tych sumkow mam z piec sztuk, niedrapiezne i od gupikow mniejsze.
                                                      Zastanawialem sie nad zarybienie akwarium, wybor byl mniejsze kolorowe rybki
                                                      albo zestaw ryb drapieznych (tutaj jest spory wybor) zdecydowalem sie na
                                                      poczatek bardziej tradycyjnie podejsc.

                                                      Akwarium mam juz 2 tygodnie jesli nie bedzie wiekszych problemow moze sie i na
                                                      drapiezne ryby przestawie.
                                                      Karmienie takich ryb duuuuzo ciekawsze niz ogladanie TV a wiec o niebo lepsza
                                                      rozrywka od innych rzeczy w pracy.
                                                    • mojito Moze piranie? 22.12.04, 05:28
                                                      Dwa lata temu wiozlem autostopowicza ktory trzymal w woreczku foliowym
                                                      napelnionym woda pare rybek. Mowil, ze to piranie. Troche mnie zaniepokoil
                                                      o calosc mojej skorzanej tapicerki :))). Z szacunkiem patrzylem w lusterko
                                                      na woreczek. Ciekawe czy to naprawde byly piranie?
                                                      Masz sporo rybek. To chyba niemale akwarium?
                                                    • Gość: szopen Re: Moze piranie? IP: 206.73.209.* 22.12.04, 06:33
                                                      Piranie jako rybki akwariowe sa niespecjalne bo dosc nieruchawe.
                                                      Ale sa tacy co trzymaja.
                                                      Tutaj wybor ryb drapieznych jest spory od 2$ do 300$ lub wiecej za parke.
                                                      Niektore baredzo ladne np arawany (chyba tak sie pisze).
                                                      A akwarium mam male moze ze 60 litrow a i rybki tez glownie malutkie.

                                                      Ale radosc mam duza.
                                                    • gunther_0 Re: Moze piranie? 22.12.04, 07:51
                                                      Siemanko kochani ;)
                                                      Amigos o rybkach mowa,co pewne to ze lubia plywac i w temacie bedac Wasze
                                                      zdrowie dzis wieczorowo wypije musowo.tylko Mojito zdziwionko ze tak malo
                                                      wiedzy wykazujesz o rybach. cos mi sie zdawalo ze dno oceanu studiowales czy
                                                      tez mi sie tylko zdaje? co do spiewania to glos mam mocny tylko pamiec slaba i
                                                      slow nigdy nie moglem spamietac wiec najlepiej wychodzi mi tralalala ;)))albo
                                                      mruczando.w kosciele bylo mnie zawsze widac i slychac dlatego z lekcji religi
                                                      mialem piec. dla mlodszego pokolenia wyjasnienie ze za moich czasow 5 bylo
                                                      najwyzsza ocena;)
                                                      jeszcze zahacze o temat porzadkow, nic z tych rzeczy,zadnego balaganu Skorpion
                                                      jest zorganizowany i rzeczy kladzie na miejsce.czasem zdazy sie ze kosz z
                                                      brudnymi ubraniami kipi ale jest to tylko przejsciowe. zadnej makulatury na
                                                      podlodze no i w kuchni czasem cos sie lepi, ale ogolnie na miejscu;) poza tym
                                                      wracajac do badan lekarskich to Mar_za stwierdzenie kto sie wiecej seksuje to
                                                      nie choruje jest jak najbardziej prawdziwe.skoro nie chorujesz to ... no ten
                                                      tego. jak Chicago? opisz wrazenia.
                                                      powodzenia i spadanko
                                                    • tizedik wesolych :-) 22.12.04, 12:48
                                                      Jak w tytule:
                                                      zycze Wam Wszystkim wesolych Swiat!

                                                      Zaraz jade, zebym sie tylko nie spoznila!
                                                      W prezencie podsylam swiateczny domek
                                                      www.komar.org/xmas/2004/christmas-sunrise.jpg
                                                      T.
                                                    • szkodnik radosnych :-) 22.12.04, 12:59
                                                      Dołączam się.
                                                      Serdeczne Życzenia Zdrowych i Pogodnych Świąt Bożego Narodzenia
                                                      Oraz Szczęśliwego Nowego Roku życzy szkodnik.
                                                      Pozdrawiam.
                                                    • yvona73pol Re: radosnych :-) 22.12.04, 15:07
                                                      a ja pozycze jutro, bo dzis padam naryjek ;))))
                                                      dzis tylko zapraszam kto chce na mala wigilie ;)) w piatek wieczorem....
                                                      eksperymenty kulinarne ;)))) moje tez.....
                                                      w Down Under, Pysiek, droge znasz ;)) Gunther, jak chcesz - pytaj Pyska;
                                                      Kazik na wakacjach na wsi ;))) a reszta jakos sie juz porozjezdzala....
                                                      caluski/zieeeew,
                                                      mmmmm....
                                                      Iwona
                                                    • mojito :)))))))))))))))))))))))))))))))))))) Fortuny. 22.12.04, 16:15
                                                      Nasze dzisiejsze numery:
                                                      08 16 18 24 47 PB 21,
                                                      02 10 11 34 45 PB 01,
                                                      08 22 27 30 39 PB 03. Do wygrania 30 milionow dzisiaj.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      faktycznie dno studiowalem ale rybki akwaryjne zatarly sie lekko
                                                      w pamieci. Welonki jeszcze pamietam :))).

                                                      Zdrowka Wszystkim,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: szopen Re: :)))))))))))))))))))))))))))))))))))) Fortuny IP: 206.73.209.* 23.12.04, 01:14
                                                      Ciekawym co nam Fortuna na gwiazdke przyniesie.
                                                    • Gość: Gunther_0 :)))))))))))))))))))))))))))))) milosci IP: 203.185.240.* 23.12.04, 05:17
                                                      milosci do blizniego zycze wszystkim i odwrotnie;))))))))))))))))))))kochanym
                                                      byc och byc kochanym jak to przyjemnie, reszta zyczen to jak wyzej.
                                                      Iwonka stokrotne dzieki,zobacze co da sie zrobic.
                                                      tymczasem w biegu, bo jeszcze jakies drobne prezenciki,jeszcze gorzaleczka,
                                                      jeszcze sledziki kupic.w zeszlym roku kupilem polskie bombki do pracy dla
                                                      dziewczyn na prezent, to znowu trudno sie powtarzac.pomysly mi sie wyczerpaly
                                                      no tego.
                                                      to raz najlepszego wszystkim spelnienia marzen i wypoczywajcie wszyscy rowno
                                                      siemanko i spadanko
                                                    • tangerin Re: :)))))))))))))))))))))))))))))) milosci 23.12.04, 10:21
                                                      I w ogole wszystkiego najlepszego, kochani.
                                                      Och, koleny banal, ale mozg mi paruje po kolejnej nieprzespanej nocy i nie chce
                                                      seoi wysilic w kierunku bardziej oryginalnych i pelnych znaczenia Swiatecznych
                                                      zyczen. Czyzby bunt?
                                                      Mialam tez nadzieje, ze uda mi sie wykonac jakies ladne karki dla Was i
                                                      urodzinowych solenizantek, ale nic z tego, nie zdazylam:(
                                                      Porazka totalna, ale tak to czasem bywa.
                                                      Zycze wiec Wam spokojnych, napelniajacych serca nadzieja Swiat Bozego
                                                      Narodzenia, rodzinnych, mimo ze rodzina czasem tak daleko (oj, wiem cos o
                                                      tym...), wolnych od przejedzenia:).... i podpisuje sie pod zyczeniami powyzej.
                                                      Przed Nowym Rokiem pewnie jeszcze do Was wpadne, wiec na zapas nie zycze:)
                                                      gorace buziaki od rozgrzewajacej sie goraca kawa Mandarynki
                                                    • kazachstan Re: :)))))))))))))))))))))))))))))) milosci 23.12.04, 10:40
                                                      Dobry wieczor,
                                                      naszukalem sie po okolicach gdzie tu spokojnie mozna by sie wlaczyc i napisac
                                                      dla Was zyczenia, zeby mlodzi nie strzelali w te gry komputerowe i zeby nie
                                                      slychac bylo tej strasznej lup lup muzyki.znalazlem internet cafe bardzo cicha
                                                      i przyzwoite ceny w bibliotece.teraz troche wyjasnienia.otoz podrozowalismy
                                                      sobie calkiem przyjemnie kiedyz to syn zadzwonil z niedobra
                                                      wiadomoscia.zawrocilismy z drogi do Sydney i Swieta spedzimy w domu. potm znowu
                                                      jeszcze pojedziemy na krotko,ale humor troche nas opuscil. okradziono mnie
                                                      dokladnie i to tuz przed Swietami.jakies zakapiory wyczyscili z domu wszystko
                                                      co tylko nadawalo sie do spieniezenia.taka to przykra wiadomosc i to stalo sie
                                                      w bialy dzien,kiedy wszyscy sasiedzi w pracy i nikt nic nie widzial ani
                                                      slyszal.no coz niby mam to ubezpieczenie od kradziezy wiec nie klopocze sie ze
                                                      sa jakies straty,tylko tak czlowiekowi glupio bo niektore rzeczy nie byly takie
                                                      kosztowne zas byly pamiatkowe czyli wartosc mialy insza.taki zegar stary troche
                                                      pozlocony po dziadkach albo plyty,ktore syn zbieral jeszcze w szkole.no trudno
                                                      sie mowi.
                                                      teraz ja tez dolacze sie do zyczen.najwazniejsze zeby spokoj byl i kazdy
                                                      spedzil te swieta w przyjemnej atmosferze.czy to bedzie tradycyjnie czy tez
                                                      nowoczesnie,zycze zeby Swieta byly z Bogiem i w gronie rodzinnym albo tez
                                                      przyjaciol.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • yvona73pol Re: :)))))))))))))))))))))))))))))) milosci 23.12.04, 14:11
                                                      no, kondycja nie lepsza, ale obiecalam pozyczyc, to i zycze ;))))
                                                      wszystko to co i wy tutaj, pewnie to love na pierwszym miejscu (hie, hie, stary
                                                      cynik takie zyczenia;)))) no i zdrowka.....
                                                      i jak to szlo? Panie, odmien sesca ludzi, by nas kochali, a tym, co nie kochaja
                                                      pozwol skrecic noge, abysmy ich mogli rozpoznac po utykaniu ;)))) nie, no,
                                                      zartowalam, nie ciesze sie z takich rzeczy.....
                                                      ale pierwsza czesc moze byc, nie?
                                                      no i powodzenia, udanych wyborow i spotkan, madrych decyzji, energii zyciowej i
                                                      duuuuzo czasu na wszystko kazdego dnia.... moze tej Fortuny ;))))) no i celnych
                                                      strzalow, jak to Ifa zapodala niedawno na okolicznosc urodzinek :)
                                                      Kazik, bardzo niewesola wiadomosc, jasne, ze sie martwisz tymi rzeczami dla
                                                      ciebie drogimi, ktore maja wartosc wielkrotna tylko w twoich oczach.... kurcze,
                                                      jak to jednak trzeba uwazac... a my czesto zostawiamy dom otwarty... i w ogole
                                                      jakos zawsze mi sie wydaje, ze... no, krotko mowiac, sadze wedlug siebie....
                                                      no, Tange, mnie nie przebijesz w niewyrabianiu sie ;))) zero kartek, mam
                                                      nadzieje, ze moze (???) jutro (???) w miedzyczasie, jak sie bedzie pichcil
                                                      barszcz gryczany.... sama nie wiem, jeszcze sprzatanie....
                                                      no, to sciskam was kochani bardzo swiatecznie choc bezsnieznie (chlip, chlip ;)
                                                      i dubluje/tripluje do potegi zyczenia :))))
                                                      i dla szkodnika i jego trzodki ;)
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Zyczenia swiateczne. 23.12.04, 23:48
                                                      Hola Amigos,

                                                      wietrznie i pada. Zanosi sie na Swieta bez sniegu zupelnie. Jedenascie C.
                                                      Joe-choinkarz przyniosl mini choinke i taka maciupenka mam. Wystarcza.
                                                      Wena kartkowa tez mnie w tym roku opuscila. Dzwonie i klikam tylko.

                                                      Wszystkim Wam zycze zdrowych i pogodnych Swiat. Pod nasza wirtualna
                                                      choinke wsuwam jutowy worek z liczba 10 milionow.
                                                      16 28 34 45 53 PB 18,
                                                      08 11 22 52 53 PB 28,
                                                      09 17 32 33 45 PB 30. Losowanie w sobote.

                                                      Widzialem dzisiaj w TV szczesliwa kobiete ktora rozpaczajac
                                                      po zejsciu jej 17-letniego kota zdecydowala sklonowac go z jego DNA.
                                                      Udalo sie. Sklonowany kot ma podobne te same cechy. Koszt 50.000 dolarow.

                                                      Kazik,
                                                      przykro mi z powodu Twojej straty.

                                                      Raz jeszcze zdrowka Wszystkim i pogody ducha,
                                                      mojito.

                                                      17:48.
                                                    • Gość: szopen Re: Zyczenia swiateczne. IP: 206.73.209.* 24.12.04, 01:45
                                                      Do zyczen dokladam sie po raz kolejny.

                                                      Jakos nikt nie zyczyl jeszcze mnostwa prezentow czago wam i sobie zycze.

                                                      Tez widzialem w TV ta pania z kotem.

                                                      Nawet nie wiem jak to skomentowac.

                                                      Kazik, mojemu koledze tak samo obrobili dom w Perth, a moze i dokladniej bo
                                                      nawet krany, lampy i zlewozmywak wywiezli.
                                                      Ale ubezpieczenie rzeczywiscie wszystko pokrylo bez problemow.
                                                      Wiem, ze sa rzeczy pamiatkowe ktorych wartosc pieniezna nie gra roli, przykro
                                                      mi ze zniknely.

                                                      Moze sie znajda?

                                                      Czego ci serdecznie zycze.
                                                    • Gość: pysiek13 nie-swiete Swieta ? IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 24.12.04, 04:22
                                                      Witajcie :))))
                                                      Duszno, upalnie i w biegu i bynajmniej nie po sklepach ... ;))))

                                                      taka mala dygresja o konkursie spiewanie Mojito ;)))) Paul McCartney glosno
                                                      spiewajac HELP w roznych miejscach globu ku chwale Krolewskiej Mosci, otrzymal
                                                      tytul SIR ;))))
                                                      Kazik, przykro co stalo ... czlowiek jest pelen ufnosci we wlasne sily i tak
                                                      zwane dobro ... tymczasem inni ludzie maja inna motywacje, masz ale opportunity
                                                      wymienic stare na nowe ;))))

                                                      no i zyczenia :)))) zawsze zycze Wam dobrze, ogolnie wiec moje zyczenia to nic
                                                      oryginalnego, jak zwykle zycze wiec najlepszego, z okazji i bez okazji ;))))
                                                      swieta w Au dla mnie sa absolutnie nie-swiete ...
                                                      i najwazniejsze: zdrowka zycze :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))


                                                    • Gość: Ifa Dzieki Wam kochani,dzieki ci Gazeto! IP: 202.12.185.* 24.12.04, 05:00
                                                      Kochani,drodzy,mili rodacy
                                                      dolaczam sie takze do zyczen swiatecznych i noworocznych dla wszystkich
                                                      dziekujac jednocznie naszej drogiej wyborczej ze jestescie i ze mialam
                                                      mozliwosc spotkac was wszystkich zarowno na sieci jak i niektorych "na zywo"
                                                      Drogi szkodniku,droga gazeto,BARDZO DZIEKUJE,bo to wlasnie dzieki wam w tym
                                                      roku moja wigila bedzie weselsza,bo spedze nia z osoba ktora poznalam wlasnie
                                                      dzieki forum z nasza droga wspaniala radosna Yvonka
                                                      to dzieki forum mialam przyjemnosc spotkac cudowna osobowosc jaka jest Kangur i
                                                      skorzystac z jego serdecznej goscinnosci i uprzejmosci
                                                      (zaliczam to jako highlight z calej podrozy po Australii)
                                                      mam nadzieje ze nasze umowiony zlot czarownic z Pyskiem tez dojdzie do skutku i
                                                      spotkamy sie wszystkie trzy a moze nawet w wiekszym gronie
                                                      to dzieki tez forum mam inna internetowa bliska dusze,nasza Tangerin i mam
                                                      mocno nadzieje ze sie spotkamy takze ktoregos pieknego dnia,
                                                      dzieki dzieki i jeszcze raz dzieki ci wyborczo i dzieki wam ze piszecie i
                                                      jeszcze raz wszystkiego dobrego

                                                      Gutherku slodziaszku drogi ostroznosci nigdy dosyc to prawda,a moj grzeszek
                                                      wynika z tego ze nie moge oprzec sie pokusie aby zerknac czy to nie rodak
                                                      wlasnie obok usiadl i nie rozpoznam rodzimego jezyka,bo ja z tych co to zagadac
                                                      lubia rodaka,ale kiedy widze english nie zerkam wiecej,bo i po co,czas jest
                                                      cenny w net cafe a ja mam moich przyjaciol do ktorych pisze i czytam
                                                      hmmm,mowisz ze nie byles w tym samym czasie co ja? a szkoda bo myslalam ze ten
                                                      przystojny brunet po lewej co na mnie zerka z tajemniczym usmiechem to wlasnie
                                                      ty ;-)))).....

                                                      Pysku prace mam fantastyczna,przerosla moje najsmielsze oczekiwania, ludzi i
                                                      atmosfera w pracy jest cudowna,ludzie sa bardzo przyjazni,moi szefowie sa
                                                      bardzo wyluzowani i generalnie zaczynam czuc sie jak w domu...aby nie zapeszyc
                                                      bo troszke przesadna jestem

                                                      lece do domku bo bigosik mi sie dogotowuje, a potem dolaczam z mezem i
                                                      bigosikiem na party wigilijne do Yvonki

                                                      ifa

                                                    • matrioszkaa Re: Dzieki Wam kochani,dzieki ci Gazeto! 24.12.04, 13:27
                                                      A ja sciskam Was wszystkich na „niedzwiedzia“ ocien krepko, i dmucham sniegiem w
                                                      waszym kierunku (komu brak).
                                                      I wracam szybko do pierogow.
                                                    • Gość: szopen No i po Swietach IP: 206.73.209.* 27.12.04, 01:18
                                                      Swieta sie skonczyly, ja znowu w pracy, jako ze koniec roku i koniec remontow w
                                                      fabryce to delikatnie mowiac mam w pracy urwanie jajek.

                                                      Przezyjemy.

                                                      Pozdrowienia.
                                                    • mojito Re: No i po Swietach 27.12.04, 01:38
                                                      Fakt. Teraz tylko krotkie wyjscie z zakretu na ostatnia tegoroczna prosta
                                                      i rzut na tasme z napisem Finish 2004. I wejdziemy/wbiegniemy w 2005 :))).
                                                      Nie daj sobie zrobic krzywdy w pracy. Trzeba cos malowac na Wielkanoc :))).

                                                      Slonecznie pozdrawiam Wszystkich,
                                                      mojito.

                                                      19:38/-2C i pierwszy niesmialy snieg/dumny jestem z dyscypliny kulinarnej.

                                                    • yvona73pol Re: No i po Swietach 27.12.04, 01:48
                                                      finisz, finisz, bedzie szybki i ciezki, ale za to jaka ulga po ;))))
                                                      mam nadzieje, ze jednak ten 2005 cos konkretnego przyniesie i ucieszy nas
                                                      (kazde z osobna i razem );
                                                      wlasnie wstalam i jakos zakrecona jestem.....
                                                      moze poczekam z pisaniem jak otrzezwieje ;)))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Re: No i po Swietach. P.S. 27.12.04, 01:49
                                                      Szopen,
                                                      co ciekawego kulinarnie przygotowywales na Swieta?
                                                      Zaprzyjaznieni Wlosi poczestowali mnie barbecued polenta with
                                                      roasted vegetables. Mowili, ze to typowo wiejskie jedzenie.
                                                      To "wiejskie" jedzenie zrobilo na mnie erotyczne wrazenie :))).
                                                    • yvona73pol Re: No i po Swietach. P.S. 27.12.04, 01:55
                                                      Mojito, to ty jeszcze nie spisz?? i w dodatku erotycznie, hmmmmm.... ;)))))
                                                      u nas byl barszczyk grzybowy z kasza gryczana, kwasny, no i Ifowy bigosik,
                                                      mniammmmm.....
                                                    • mojito Re: No i po Swietach. P.S. 27.12.04, 02:17
                                                      Co Ty, Iwona? U mnie 20:15 dopiero!
                                                      Barszcz z kasza gryczana? Pierwsze slysze :)))?
                                                      Gryczana kasze lubie ale jadalem oddzielnie.
                                                      To moze kieleckie? Jaki kolor dzisiaj (jezeli)?
                                                    • Gość: szopen Close call IP: 206.73.209.* 27.12.04, 02:43
                                                      Nie wiem czy widzieliscie w TV wiadomosci o tsunami na Oceanie Indyjskim.

                                                      Ja wczoraj nie ogladalem a dzisiaj rano szok. Odiedzilem kiedys wiele z tych
                                                      miejsc.

                                                      W Wigilie skladalem zyczenia konsulowi ktory akurat w Krabi swieta z rodzina
                                                      (zona i 3 dzieci) spedzal.
                                                      Dzisiaj rono dzwownilem do konsulatu i rozmawialem z drugim konsulem, wszyscy
                                                      zyja, wlasnie plywali sobie kajakami morskimi moze kilometr od brzegu kiedy
                                                      fala nadeszla, jako ze byli na morzu wiec ich tylko do gory unioslo na
                                                      grzbiecie fali i wszystko widzieli od strony morza. Na plazy i na kilkaset
                                                      metrow w strone ladu spustoszenie niesamowite. Ich hotel ciut dalej od brzegu
                                                      ocalal bez zniszczen, wracaja dzisiaj.

                                                      A kulinarnie to mialem:
                                                      - galarete z ryby afrykanskiej
                                                      - "sledz" (losos) w oleju z cebulka
                                                      - zupa z suma
                                                      - wontony z pieczarkami i cebulka
                                                      - smazona sola
                                                      - szprotki z puszki (polskie, akurat sie w osiedlowym sklepie pojawily na
                                                      swieta)
                                                      To z dan tradycyjnych.
                                                    • mojito Tsunami. 27.12.04, 03:01
                                                      Wlasnie ogladam w TV zniszczenia. Wczesniej nie mialem okazji.
                                                      Co za niszczycielska sila. Tyle ludzi zginelo. Przygnebiajace.

                                                      Te nietradycyjne dania tez pewnie interesujace.
                                                      A co Chinczycy jedza?
                                                    • Gość: szopen Re: Tsunami. IP: 206.73.209.* 27.12.04, 03:12
                                                      Z nietradycyjnych to smazona fasolka szparagowa po chinsku, smazona kapusta z
                                                      chili, no i brownies.

                                                      Chinczycy ogolnie (poza chrzescijanami a tych niewiele) BN nie swietuja.
                                                    • mojito Brownies. 27.12.04, 03:25
                                                      Inaczej sie ja smazy niz w bulce tartej? Uwielbiam.
                                                      Znasz pewnie koreanskie kimchi? A brownies to znaja wszyscy :))).
                                                      Kiedy zaczyna sie chinski Nowy Rok?
                                                    • pysiek13 Re: Tsunami. 27.12.04, 03:29
                                                      Szopen napisal:
                                                      >Chinczycy ogolnie BN nie swietuja<
                                                      o qrcze to nie wiedzialam ze jestem Chinczyk :)))))))))
                                                      zdrowko
                                                    • Gość: szopen fasolka IP: 206.73.209.* 27.12.04, 03:40
                                                      Metod jest wiele.
                                                      Przykladowo:

                                                      2 szklanki fasolki zielone (szparagowa, string beans or snake beans) pocietej w
                                                      3-4cm kawalki.

                                                      W woku bardzo mocno rozgrzac 2-3 lyzki oleju,
                                                      wrzucic:
                                                      - pol lyzki siekanego imbiru
                                                      - lyzke siekanego czosnku
                                                      - chili wg gustu (czytaj duzo)
                                                      Smazyc 1 minute
                                                      wrzucic:
                                                      - lyzke black bean paste
                                                      Zamieszac
                                                      wrzucic faslolke, posolic
                                                      Smazyc szybko mieszajac na jak najwiekszym ogniu ma z woka prawie dym szedl.
                                                      Z tym mieszaniem nalezy naprawde ostro to jest "stir fry" a nie "stare fry" jak
                                                      mawia Janek.

                                                      Gotowe po jakis 3-4 minutach
                                                    • mojito Re: fasolka 27.12.04, 03:49
                                                      Gość portalu: szopen napisał(a):

                                                      "... snake beans..."

                                                      Slinie sie czytajac przepis. Wychodzi bardzo ostro?
                                                      Czy snake beans widziales w Polsce? Nie jestem pewien
                                                      czy znam.
                                                    • mojito Lekkie wstrzasy :))). 27.12.04, 03:42
                                                      Zaczynasz znowu, Pysiek?
                                                      :))).
                                                    • pysiek13 Re: Lekkie wstrzasy :))). 27.12.04, 03:45
                                                      me ???? neeeeeeeeee ... :))))
                                                      a czo chodzi?
                                                    • Gość: szopen I jeszcze donosze IP: 206.73.209.* 27.12.04, 03:45
                                                      Ze jeden czarny duch w akwarium wyzional ducha.
                                                      Reszta OK.
                                                      teraz to dopiero bedzie straszyc.
                                                    • pysiek13 Re: I jeszcze donosze 27.12.04, 03:47
                                                      duch wyzional duch? przeciez to cudowne :))))
                                                      a moze go otruli?
                                                    • mojito Re: I jeszcze donosze 27.12.04, 03:56
                                                      Wlasnie chcialem zapytac co nowego w akwarium.
                                                      Nie za tloczno jest? Duchy lubia przestrzen :).
                                                    • pysiek13 Re: I jeszcze donosze 27.12.04, 03:58
                                                      eee, Mojito, przeciez bylo tsunami, nie wiesz?
                                                      P. :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                    • mojito Chyba przetrace male co nieco. 27.12.04, 04:22
                                                      Przeczytalem raz jeszcze przepis Szopena na fasolke i zglodnialem.
                                                      Musze cos przetracic. Czytanie przepisu tylko zaostrza apetyt.
                                                      Mam ograniczone pole manewrow kulinarnych. Owsianke wykluczylem.
                                                      Szybka inwentaryzacja w lodowce zlokalizowala jajka i cebule. I poza
                                                      lodowka czerstwe pieczywo i extra virgin olive oil. Zestawienie extra
                                                      virgin zawsze mnie zadziwialo. Mozna by poprzestac na virgin :))).
                                                      Zajrzalem glebiej i nizej do lodowki i korniszony znalazlem. Mam wiec
                                                      deser :))). Chyba zaszaleje i rozbije trzy jajka... Zycie jest piekne.

                                                      Ide kucharzyc. Dobranoc/dzien dobry.
                                                      m.

                                                      22:22.


                                                    • Gość: szopen Re: Chyba przetrace male co nieco. IP: 206.73.209.* 27.12.04, 04:26
                                                      Smacznego i kolorowych snow.
                                                    • Gość: szopen close call No 2 & 3 IP: 206.73.209.* 27.12.04, 06:43
                                                      Wlasnie sie dowiedzialem ,ze kolejnych 2 znajomych (tym razem z pracy) bylo w
                                                      Phuket i ich samolot wystartowal 20 minut przed uderzeniem tsunami ktore zalalo
                                                      lotnisko.
                                                    • yvona73pol Re: close call No 2 & 3 27.12.04, 15:33
                                                      no prosze, jak to niektorzy wiedza kiedy wystartowac ;))
                                                      no, ale tak na serio to nie chcialabym byc tam, no, moze z tymi panami na
                                                      lodce ;)))
                                                      te twoje ryby Szopen przypominaja mi cos co kiedys widzialam u zoologa, a
                                                      nazywalo sie "mruki nilowe" stadne rybki o dziwnym ksztalcie, cos jak plywajace
                                                      pingwiny, tyle ze cale czarne i w pozycji horyzontalnej ;))
                                                      Mojito, ten barszcz z kasza wszystkich zadziwia, ale jest niezly.... w
                                                      klasycznym wykonaniu, czyli z polskimi skladnikami, ja tutaj troche nawalilam
                                                      niestety, ale towarzystwo grzecznie pochwalilo ;)))
                                                      Pysiek, ca va? skosnych oczu jakos nie dostrzeglam, a tak akropol to hindusi
                                                      tez nie obchodza ;)))
                                                      po obejrzeniu japonskiego filmu z polskimi aktorami ide spiaco w strone Morfa ;)
                                                      caluski,
                                                      papa,
                                                      Iwona
                                                    • tizedik Re: close call No 2 & 3 28.12.04, 00:09
                                                      Tu bylam:
                                                      www.trekearth.com/gallery/Asia/Thailand/East/Rayong/photo74167.htm
                                                      Dokladnie za ta plaza stal bungalow, w ktorym mieszkalam. Wysepka jest nieduza,
                                                      waska, w srodku jest troche wzniesien, ktore tutaj widac
                                                      www.trekearth.com/gallery/Asia/Thailand/East/Rayong/photo120769.htm
                                                      A tutaj
                                                      www.trekearth.com/gallery/Asia/Thailand/East/Rayong/photo76402.htm
                                                      czasem jadalam moj ulubiony ryz z dodatkami wszelakimi, ktory moglam jesc na
                                                      okraglo.
                                                      Ta wyspa zostala oszczedzona przez tsunami, lezy w glebi zatoki tajskiej morza
                                                      poludniowochinskiego.

                                                      Zal; takie zniszczenia w raju, tyle smierci.
                                                    • Gość: szopen Re: close call No 2 & 3 IP: 206.73.209.* 28.12.04, 00:48
                                                      Tez bylem w tej okolicy, na pobliskim Sail Rock robilismy uprawnienia do
                                                      nurkowania, te wyspy leza z drugiej strony Tajlandi (na wschod) wiec tsunami
                                                      tam nie dotarlo.

                                                      Z tych miejsc gdzie trafilo to w Krabi i okolicach (na poludnie od Phuket bylem
                                                      3 razy, na wyspach Phio Phi i na Maledivach tez.

                                                      U mnie w koncu zaczelo wiac, ale temperatura spadla jest pewnie jakies 10
                                                      stopni raptem.

                                                      Zimno mi.
                                                    • Gość: szopen Nowa strona IP: 206.73.209.* 28.12.04, 00:55
                                                      No to ja zaczne z usmiechem.
                                                      I mrugajac okiem w kierunku Fortuny.
                                                    • mojito Kaprysy natury/Fortuny. 28.12.04, 02:15
                                                      Sie przylacze. Dzisiaj czytajac i ogladajac w TV ogrom spustoszen
                                                      wyrzadzonych przez tsunami pomyslalem o przypadkowosci bycia w zlym
                                                      czasie w zlym miejscu i odwrotnie. Taki kawalek raju zostal zdewastowany.
                                                      I taka olbrzymia liczba ludzi zginela. Takie nieszczescie. Taka szkoda.

                                                      W budynku w ktorym mieszkam w obsludze technicznej pracuje imigrant
                                                      ze Sri Lanki. Ma cala rodzine w okolicach Colombo. Po calej nocy
                                                      bezskutecznych prob polaczenia sie telefonicznego z rodzina odlecial
                                                      w poludnie w kierunku Colombo nie wiedzac czy dotrze i co zastanie
                                                      na miejscu gdy to mu sie dotrzec uda.

                                                      Mrugajac rowniez lewym okiem w kierunku obiektu naszych westchnien - Fortuny
                                                      pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      20:15/-5C/zupelnie bez apetytu dzisiaj.
                                                    • kazachstan Re: Nowa strona 28.12.04, 02:18
                                                      Dzien dobry wszystkim,

                                                      nowa strona i blisko Nowy Rok. Tizedik te linki do Tajlandii bardzo piekne i to
                                                      tak niedaleko od Australi przeciez.piekne strony tak poniszczone,tyle ludzi
                                                      zginelo,no nie ma spokoju na tym swiecie mowcie co chcecie.a tsunami podobno i
                                                      az do Australi dotarl tylko juz nie zdolal strat zadnych poczynic.
                                                      barszczu z kasza gryczana tez nigdy nie probowalem Iwona.lubie kasza ze
                                                      skwarkami albo z miesnym gulaszem.skoro jednak smakowalo to musiec i taki
                                                      barszcz dobry.
                                                      ja ciagle bez komputera u nas poniedzialek i wtorek jest public holiday wiec do
                                                      insuransu trudno zapukac.jutro jedziemy do znajomych na kilka dni i na
                                                      Sylwestra w druga strone do Mudgee tam ladne winiarnie i farmy tylko tak ze nic
                                                      ciekawego zadnych turystycznych atrakcji.
                                                      i widze ze Pysiek nie dajesz za wygrana drazysz ten sam temat.ja toz juz
                                                      pomyslolem ze ten wypadek troche pokory wniosl do twojego zycia.a z drugiej
                                                      strony chodzisz przeciez do kosciola no przecie te Swieta Bozego Narodzenia to
                                                      takie pikne Swieta jak to tak mozna.z tym sie nie pogodze,Swietowac trzeba i
                                                      nie pisz takich bezboznych kawalkow bo zal czytac.
                                                      Szopen ladne przepisy nam tu podajesz moja Pani coraz to i zaglada czy co
                                                      nowego napisales.a z tego waszego pisania wyszlo ze tsunami bylo u Szopena w
                                                      akwarium ot co.
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen Re: Nowa strona IP: 206.73.209.* 28.12.04, 02:36
                                                      W akwarium to mi duch ducha straszy.

                                                      Wczoraj w calej firmie byl stan podniesionej powiedzmy to paniki.
                                                      Jako, ze te turystyczne atrakcje dosc blisko, sezon byl wakacyjny i nie bardzo
                                                      bylo wiadomo kto akurat tam byl to poszukiwania ludzi po calym swiecie.
                                                      Jak na razie wyglada na to ze bez problemow.

                                                      Takie cos jednak zmusza do zastanowienia sie nad tym co moze sie w kazdej
                                                      chwili znienacka wydarzyc, los czasem daje czasem zabiera i w kazdej chwili
                                                      sytuacja moze sie drastycznie zmienic.

                                                      Miejmy nadzieje ze w naszym przypadku bedzie sie zmieniala tylko na dobre czego
                                                      i Wam i sobie w Nowym Roku zycze.
                                                    • kazachstan Re: Nowa strona 28.12.04, 02:37
                                                      cobym nie zapomnial to tez mrugam w strone Fortuny moze w tym roku bedzie dla
                                                      nas bardziej przychylna co tez sobie i nam wszystkim serdecznie zycze.
                                                      u nas w Australi to troche skromniejsze te wygrane,na Nowy Rok jednak jest do
                                                      wygrania 31 milionow wiec podam tez nasze numerki australijskie wkrotce,
                                                      pozdrawiam
                                                    • mojito Carpe diem wiec...:)))))))) 28.12.04, 03:27
                                                      ... nastawienie wydaje sie byc uzasadnione. Fortuna kolem sie toczy
                                                      i bywa, ze nas tym kolem czasami przygniecie. Bywaja tez przyjemne randki
                                                      z Fortuna. Toczymy sie wowczas razem z nia dobrze naoliwionym kolem.
                                                      Nasza Fortuna zaczyna nas lekko kokietowac. Kumulacja wolno wzrasta.
                                                      Obecnie wynosi "tylko" 13 milionow. Zoabczymy po srodzie.
                                                      No i teraz mamy wsparcie australijskie. Czuje, ze 2005 bedzie super duper
                                                      rokiem dla nas wszystkich. Tak czuje :))))))))))))))))))))))))))))))))))).
                                                    • Gość: szopen Re: Carpe diem wiec...:)))))))) IP: 206.73.209.* 28.12.04, 03:55
                                                      Do czucia to trzeba miec dobry czujnik.

                                                      Wyglada mi na to ze nasze czujniki coraz czulsze.

                                                      Dobrze bedzie.
                                                    • mojito Re: Carpe diem wiec...:)))))))) 28.12.04, 04:07
                                                      Komorki czuciowe (neurony) tez dobrze jest miec po przegladzie
                                                      i na chodzie. Bedziemy wiec czuli coraz lepiej :))). Bedzie dobrze.
                                                      Prawie to czuje :))).
                                                    • pysiek13 Tsunami u Szopen w aquarium? 28.12.04, 04:00
                                                      Witaj Kazik :))))

                                                      mnie wydaje, ze trudno mi jest powiedziec ze jestem czlowiekiem
                                                      wierzacym. 'wierzacy' to troche odwazne stwierdzenie, spytaj sam siebie w co
                                                      wierzysz, nie wymagam odpowiedzi publicznej ;))))
                                                      ja jestem raczej poszukujaca, a jak czlowiek poszukuje to juz chyba nie jest
                                                      zle ;))))mam szerokie spectrum poznania swiata i katolickie i nie-katolickie i
                                                      chinskie i filozoficzne i troche niegrzeczne tez, troche zepsute, z drugiej
                                                      strony lojalne i uczciwe ale ...
                                                      zdrowka wszystkim zycze
                                                      P.


                                                    • Gość: szopen Re: Tsunami u Szopen w aquarium? IP: 206.73.209.* 29.12.04, 01:36
                                                      No nie da sie ukryc zrobila sie zima.

                                                      Dzisiaj ma byc +14, teraz jest jakies +9.

                                                      Zimno jak.....

                                                      Oczywiscie dodac nalezy ze tu nie ma ogrzewania.

                                                      Ale za to wiejacy wiatr wywial syf i jest slonce i w miare niebieskie niebo.

                                                      Zatem zaliczamy i plusy i minusy.
                                                    • yvona73pol w Sy tez zimno... :((( 29.12.04, 01:44
                                                      ...a podobno lato jest... tylko z nazwy :(((((
                                                      ja sie tak nie bawie, juz nawet Fortunie nie wierze, wystawia mnie do wiatru
                                                      ciagle... a ja tak nie lubie wiatru ;))
                                                      no, ale jak sie sama nie zbiore, to nikt tego za mnie nie zrobi... niech mi
                                                      ktos da kopa!! ;))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • peter2715626 W Auckland coraz cieplej 29.12.04, 02:56
                                                      Witam wszystkich i zycze szczescia w nastepnym roku.
                                                      Dzwonilem w czasie swiat do Asi do Christchurch i chwile porozmawialem.
                                                      Zyje, ale w niezbyt dobrym nastroju, odnioslem wrazenie.

                                                      U mnie nastroj doskonaly, bo w czasie swiat wyjechalem na polnoc i nie musialem
                                                      udawac, ze mnie interesuje obchodzenie swiat christmasowych. Ja mam swieta
                                                      kazdy weekend, gdy nie musze pracowac.
                                                    • Gość: Kazachstan Re: W Auckland coraz cieplej IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 29.12.04, 04:39
                                                      Dzien dobry wszystkim,
                                                      to podaje nasze numerki na sobote, do wygrania 31mln wprawdzie te miliony tylko
                                                      australijskie nie amerykanskie ale nuz widelec,suma nie do pogardzenia.tylko
                                                      nie wiem jak podac wam link do sprawdzenia tak jak to ladnie zawsze robi nasza
                                                      pani dyrektoriat Tizedik.sprawdze wiec sam i podam do wiadomosci tutaj,gdyby
                                                      ktos znal jak podac link to bardzo prosze ja to bardzo nie jestem komputerowy.
                                                      06 13 19 21 26 40
                                                      05 18 19 27 30 34
                                                      03 15 19 30 42 45
                                                      06 21 35 39 42 44
                                                      03 20 21 34 39 44
                                                      04 15 20 24 26 43
                                                      01 06 19 29 32 35
                                                      07 11 17 18 40 44
                                                      11 14 29 34 44 45
                                                      07 08 11 30 35 43
                                                      03 15 18 34 39 40
                                                      10 13 26 28 31 44
                                                      07 10 11 22 27 37
                                                      03 14 18 31 36 37
                                                      powodzenia zycze sobie i nam wszystkim.
                                                      Pysiek i Peter skoro nie obchodzicie Swiat wasza toz sprawa ja w Australi
                                                      nauczylem sie tolerancji,patrze na roznych tutaj bezboznikow,Jehowa
                                                      Witness,Mormonow i Adventystow.ale bede dalej obstawal ze skoro taka religie
                                                      wynioslem z domu,to trzeba ja kontunuowac. przekaz katolickiej religi jest
                                                      bardzo uroczysty i piekny wiec mysle ze warto jest tradycje podtrzymoc ot tyle.
                                                      pozdrawiam wszystkich i jeszcze zajrze tu zlozyc raport
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen Re: W Auckland coraz cieplej IP: 206.73.209.* 29.12.04, 05:25
                                                      Ta tolerancja chyba jest najwazniejsza.

                                                      Przynajmniej moim zdaniem.
                                                    • szkodnik Re: W Auckland coraz cieplej 29.12.04, 07:16
                                                      Chciałbym być teraz tam gdzie Ty peter2715626.
                                                      Myślę, że za kilka miesięcy wezmę urlop i wykupimy jakieś wczasy. :-)
                                                    • yvona73pol Re: W Auckland coraz cieplej 29.12.04, 14:38
                                                      to ja sprobuje:
                                                      www.lotteries.nsw.gov.au/home/index.html
                                                      hie, hie, mam nadzieje, ze sie udalo....
                                                      dzis po kucharzeniu wieczornym i calodziennym szwendaniu sie/pracowaniu z
                                                      niejakim zadowoleniem podazam w strone loza ;))
                                                      pozdrawiam, caluje
                                                      dzieki Peter, zdjales mi kamien z serca, bo juz sie zaczynalam powaznie martwic
                                                      o Asie....
                                                      zbieram sie, zbieram, zeby napisac, ale ja tak jak pan Bog, nierychliwa ;))))
                                                      no i niekoniecznie sprawiedliwa, ale staram sie, staram :))
                                                      papa, do niebawem...
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: W Auckland coraz cieplej IP: 206.73.209.* 30.12.04, 01:22
                                                      Dzien dobry.

                                                      No u mnie w pracy prawie ze oficjalny koniec remontu.

                                                      Wlasnie sie zabieramy do ladowania amoniaku do systemu chlodniczego.
                                                      Spokojne spanie w nocy sie skonczylo.
                                                      A prawie 2 miesiace mialem spokoj.

                                                      W przyszlym tygodniu zaczynamy robic lody.

                                                      A poza tym to strasznie zimno ale w przyszlym tygodniu ma sie ocieplic.
                                                      Miejmy nadzieje.
                                                    • yvona73pol mniam, mniam... 30.12.04, 01:33
                                                      a o jakom smaku te lody?? jakas nowa marka, szkodnikowego pomyslu?? ;))))
                                                      hmmm. 2 miesiace, na zeby za wczesnie, co to moze byc? charakterek tatusia
                                                      wychodzi ? ;)))))))))
                                                      caluski,
                                                      lece do pracy
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: mniam, mniam... IP: 206.73.209.* 30.12.04, 01:37
                                                      Cos sie chyba komus pokrecilo.

                                                    • mojito Poswiateczna wizyta. 30.12.04, 04:52
                                                      Zdrowenko Wszystkim,

                                                      pojechalem z poswiateczna wizyta do siostry. Dwudniowa.
                                                      Takie moje poswiateczne Swieta. Snieg padal tylko przelotnie.
                                                      Udalo sie bez mandatu. Alleluja! Przywiozlem jak zwykle
                                                      aprowizacje z "prowincji". Lodowka sie zapelnila :))).
                                                      Nawet Mikolaj byl uprzejmy zostawic paczuszke tam dla mnie.

                                                      W drodze powrotnej wysluchalem w radio wywiadu z autorem ksiazki
                                                      "The Know-It-All" - A.J. Jacobs. Autor przeczytal cala Encyclopedia
                                                      Britannica. Trzydziesci dwa tomy, 33 tys. stron, 44 miliony slow.
                                                      Czytal przez poltora roku codziennie po szesc godzin. Mial zaciecie.

                                                      Kazik,
                                                      Ty to jestes ale gambler :))). Tyle losow! Australijskie dolary tez
                                                      przyjmiemy :))).

                                                      Pozdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.

                                                      22:52/7C/rosol.

                                                    • yvona73pol Re: mniam, mniam... 30.12.04, 19:31
                                                      no wlasnie, Szopen, miales mala probke mojego porannego zakrecenia ;))))
                                                    • Gość: szopen Re: mniam, mniam... IP: 206.73.209.* 31.12.04, 01:10
                                                      Kazdemu sie zdarza.

                                                      U mnie dezisiaj jest bardzo zimno, w nocy bylo +2, w biurze wlasnie zmierzylem
                                                      temp i termometr pokazal +10.6, ciut mi dupka i paluszki marzna.

                                                      Rok sie konczy.

                                                      Wszyskim i sobie zycze:

                                                      Duzo Lepszego Nowego Roku.
                                                    • mojito Ostatnia prosta ( dzien) 2004. 31.12.04, 07:25
                                                      Witajcie Amigos :)))))))))))))))))))))))))))))))))))),

                                                      zdrowia i wszelkiej pomyslnosci zycze Wszystkim i sobie
                                                      w nadchodzacym nowym 2005 roku. Niech sie nam wiedzie.

                                                      Dostalem propozycje absolutnie nie do odrzucenia.
                                                      Dzisiaj po pracy jade do Atlantic City i bede pracowal
                                                      w Sylwestra i pozniej Nowy Rok. Do Philly wracam w niedziele.
                                                      Ze zlotym runem mam nadzieje. Pod warunkiem, ze bede
                                                      trzymal sie z daleka od hazardowych pokus kasyn :))).
                                                      Bede staral sie pamietac westchnienie hazardzisty:
                                                      AC opuscilem z mala fortuna. Niestety, przyjechalem z duza.

                                                      A wiec niech sie nam wiedzie w 2005. Zdrowo i pomyslnie.
                                                      Olbrzymia buzka i mocny uscisk dloni odpowiednio.

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito

                                                      01:25/5C/bz.
                                                    • yvona73pol final countdown ;)))) 31.12.04, 08:29
                                                      przynajmniej down under ;)))))
                                                      wiec z tej okazji zycze wszystkim (wam i sobie ;))) samego dobrego a i
                                                      lepszego, i spelnienia wielu, wielu.... i milych niespodzianek.... i zeby
                                                      wszyscy nas kochali ;)))) i czego tam jeszcze... no i pani Fortuny, i wyspanego
                                                      Morfa ;)))))
                                                      caluski noworoczne ;))))
                                                      Iwona
                                                    • szkodnik Ode mnie również.... 31.12.04, 08:55
                                                      Przyjmijcie proszę życzenia najpiękniejsze, bo szczere i prawdziwe.

                                                      Niech te ostatnie chwile roku 2004 pozwolą na spojrzenie w głąb
                                                      i niech popłynie jedna malutka srebrna łza za tym co było,
                                                      że minęło coś bezpowrotnie.

                                                      W Nowym 2005 Roku życzę uśmiechniętej nadziei tak często potrzebnej,
                                                      własnego skrawka nieba, błękitu obłoków pościeli,
                                                      dłoni kojącej, jak dłoń Matki zapamiętanej z dawnych lat,
                                                      zamyślenia cichego, zadumy króciutkiej nad płomieniem świecy,
                                                      spokoju gwiazd, tej pokory, a co ważne, niech będzie w każdym z nas.
                                                      Codziennej filiżanki pachnącej kawy, paru chwil dla siebie na własność tylko,
                                                      piękna, poezji, muzyki, spokoju, radości, szczęścia i zdrowia.
                                                      Bez tych drobiazgów nic nie warto przecież.
                                                      Pogodnych chwil tulących ufnością, odpoczynku, oddechu, nabrania dystansu do
                                                      tego co wokół, chwil roziskrzonych śmiechem radosnym i wspomnień ślicznych.
                                                      Wszystkiego co najpiękniejsze i najlepsze i niech się spełnią życzenia.

                                                      Tego wszystkiego i jeszcze więcej życzę Wam ja :-)

                                                      Szczęśliwego Nowego Roku (gdziekolwiek jesteście) :-)
                                                    • matrioszkaa Re: Ode mnie również.... 31.12.04, 21:15
                                                      jak mawiaja tutaj: z Nowym Godam, z nowym szcziastiem

                                                      i dobra wiadomosc: trzy znajome odziny, ktore wybraly sie do Tajlandii wroca
                                                    • letnie_zauroczenie Asi... urodzinowe:))))))))))) 01.01.05, 15:40
                                                      (nieobecnej, ale ciagle Matce Zalozycielce:)

                                                      100 lat!
                                                    • yvona73pol Re: Asi... urodzinowe:))))))))))) 02.01.05, 02:03
                                                      nie tylko 100 lat!!!!! wszystkiego dobrego, slonca nad glowa i w sercu,
                                                      gladkiej sciezki, wielu przyjemnosci....
                                                      wielkie usciski :)))))))
                                                    • mojito Noworocznie juz... 02.01.05, 23:50
                                                      ...Wszystkich witam. Zdrowka i wszelkiej pomyslnosci raz jeszcze.
                                                      Poczatek roku mialem bardzo udany. Teraz tylko musze wyplukac z siebie
                                                      pare litrow espresso i odespac. Do odsypiania przystapie zaraz.
                                                      Szkoda, ze Morfeusz nie ma siostry :))).

                                                      Naszej Drogiej Nieobecnej najlepsze zyczenia urodzinowe.
                                                      Zdrowia i ogolnie.

                                                      Wale sie spac aby odpowiednio moc spojrzec w oczy pierwszemu
                                                      poniedzialkowi w Nowym Roku.

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      17:50/7C/bz.
                                                    • Gość: szopen Re: Noworocznie juz... IP: 206.73.209.* 03.01.05, 02:00
                                                      Ja tez witam wszystkich w nowym roku.

                                                      Ja juz na posterunku.
                                                      Czuwam.
                                                    • Gość: szopen Dalej Noworocznie IP: 206.73.209.* 04.01.05, 01:12
                                                      Cos cicho.

                                                      Swieta dalej trwaja?
                                                    • Gość: Kazachstan Re: Dalej Noworocznie IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 04.01.05, 02:37
                                                      Dzien dobry wszystkim i najlepszego w Nowym Roku !
                                                      nie mialem dojscia do internetu boz to przerwa byla i takie cafejki
                                                      pozamykane.niestety wiadomosci dobrych nie mam, nasze 31 miliony wygralo sporo
                                                      osob wiec nagroda zostala podzielona.co ciekawe to jedna z osob ktore wygraly
                                                      byla starsza pani z Fairfield i przeznaczyla polowe swojej fortuny na pomoc dla
                                                      ofiar tsunami to sie nazywa gest.bardzo ladnie postapila.
                                                      poza tym wracamy do porzadku dziennego niedlugo wiec praca,dom,troche rozrywki
                                                      i tak bedzie sie toczyc zycie.byle byl spokoj na swiecie to juz bedzie dobrze.
                                                      pogoda w Sydney plata figle bylo nawet jednego dnia bardzo zimno tylko 11
                                                      stopni i dzis nawet troche kropi upalow ani sladu.
                                                      Asia o TWoich urodzinach wybacz ale w tym calym zamieszaniu zapomniolem.sle
                                                      wiec troche spoznione ale serdeczne zyczenia wszelkiej pomyslnosci i moze
                                                      jednak do nas czasem napiszesz.bedzie bardzo nam wszystkim milo.
                                                      Pysiek widze ze chyba ciebie urazilem tym co pisol.chociaz moze roznimy sie
                                                      opiniami po to chyba jednak jest to pisanie tutaj zeby te opinie wymieniac.jak
                                                      bedziemy wszyscy z wszystkimi sie zgadzali to zadna dyskusja ot co.tez wiec nie
                                                      gniewaj sie tylko nam czasem cosik napisz.
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • mojito Trzeci dzien roku... 04.01.05, 02:42
                                                      ...prawie za mna. Dzisiaj krotkie wymiany opinii i doswiadczen
                                                      z weekendu noworocznego i wszystko toczy sie juz normalnie.

                                                      "Odkurzylem" dzisiaj mikrofale i "gotowalem" jedzenie przywiezione
                                                      od siostry. Makaron cavatelli z marinara sosem i kawalkami kurczaka.
                                                      Podgrzewane osobno i wymieszane razem. Na deser pumpkin (dynia) pie
                                                      pieszczony przez 10 sekund w mikrofali, kawalki pomaranczy i pare
                                                      kawalkow czarnej czekolady. Lipton iced tea jak zawsze w zasiegu reki.

                                                      Kumulacja zblizyla sie do naszego progu 30 milionow. W srode wiec
                                                      bedziemy sie usmiechac do Fortuny. Moze odpowie nam usmiechem...

                                                      Potrzebuje jeszcze jednej niekrotkiej nocy aby odespac zaleglosci.
                                                      Na dzisiejsza noc licze.

                                                      Pozdrawiam poniedzialkowo,
                                                      mojito.

                                                      20:42/11C/bz.
                                                    • Gość: szopen Juz czwarty u mnie (u nas...) IP: 206.73.209.* 04.01.05, 02:53
                                                      I zyjemy.

                                                      W fabryce ostatnie dni remontu, czyszczenie i mycie.
                                                      Jak dobrze pojdzie to w piatek bedziemy robic lody.

                                                      Jak w srode wygramy to w piatek wezme wolne....
                                                    • mojito Ciagle trzeci :))). 04.01.05, 03:04
                                                      To caly czas podczas remontow/mycia lodow nie robicie?
                                                      Dwa tygodnie przerwy bezlodowej? Wezme wolne juz od czwartku
                                                      (mojego) jak wygramy :))).

                                                      Kazik,
                                                      co z insurance claim? Zlozyles?
                                                    • Gość: szopen Re: Ciagle trzeci :))). IP: 206.73.209.* 04.01.05, 03:18
                                                      Remontu bylo 2 miesiace i lodow nie robilismy.

                                                      jakos tak jest na tym swiecie ze zima ludzie lodow duzo mniej jedza.
                                                    • mojito Re: Ciagle trzeci :))). 04.01.05, 03:27
                                                      Zawsze sie zastanawialem jak prosperuja w zimie otwarte
                                                      lodziarnie. Sa takie w F. Ale ludzie sa rozni :))).
                                                      Jakich smakow produkujecie najwiecej?
                                                    • Gość: szopen Re: Ciagle trzeci :))). IP: 206.73.209.* 04.01.05, 03:32
                                                      Troche lodow sie zima sprzedaje, w niektorych krajach wiecej w innych mniej.
                                                      takie male lodziarnie to powiedzmy drobny przemysl prawie ze rekodzielo.

                                                      My latem robimy ponad milion sztuk lodow... dziennie.

                                                      A co do smakow to na pierwszym miejscu zdecydowanie kroluje UBE.
                                                      Czyli taro taki slodki ziemniak, lody sa w kolorze fioletowym, ponad 30%
                                                      produkcji wlasnie w tym smaku.
                                                      Na drugim miejscu lody z czerwonej slodkiej fasolki.

                                                      Dalej to juz standratowo: czekolada, wanilia, truskawka itd.
                                                    • mojito Brrr, powialo lodem... 04.01.05, 03:46
                                                      Widocznie co kraj to obyczaj. Ten kolor i ten glowny smak
                                                      dla mnie "niesmaczny". Waniliowe, czekoladowe i cytrynowe
                                                      lubie. Truskawkowe nie ten tego za bardzo.
                                                      To lody robicie tylko opakowane? Nie na galki? I "luzem"?
                                                    • Gość: szopen Re: Brrr, powialo lodem... IP: 206.73.209.* 04.01.05, 03:50
                                                      Zdecydowana wiekszosc opakowane.

                                                      Kilka procent take home tzn 1.5 litra i ciut ciut 7 litrow.

                                                      Co kraj to obyczaj.
                                                    • mojito Re: Brrr, powialo lodem... 04.01.05, 04:03
                                                      Siedem litrow? To male wiaderko lub akwarium :))).
                                                      W Stanach chyba najwiekszy take-out to galon (3,78).
                                                      Marlon Brando byl znany z jedzenia lodow galonami o polnocy.
                                                      Co tam nowego slychac w akwarium?
                                                    • Gość: szopen Re: Brrr, powialo lodem... IP: 206.73.209.* 04.01.05, 04:20
                                                      W akwarium wczoraj kolejny czarny duch ducha wyzional.
                                                      Zostaly 2 sztuki,

                                                      Pewnie musze dokupic.
                                                      Reszta spoko.

                                                      Te 7 litrow to glownie restauracje kupuja.
                                                    • mojito Wyzioniecie ducha przez ducha. 04.01.05, 04:40
                                                      Byc moze te pozostale dwa duchy sa roznej plci
                                                      i teraz gdy jest kameralnie w akwarium to sie ten
                                                      tego i sie rozmnoza? Daj im moze pare dni/nocy spokoju.
                                                      Moze swiatlo przykrec :))). Byc moze odrobina muzyki pomoze?

                                                      O tych siedmiolitrowych lodach tak wlasnie myslalem.
          • Gość: szopen Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 206.73.209.* 04.06.05, 10:22
            Kucharzenie rzecza meska jest.
      • pysiek13 Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 04.01.05, 07:37
        Aloha wszystkim w Nowym i napewno lepszym Roku :))))

        teraz wpadlam tylko na chwilke wyjasnic Kazik ze wcale nie gniewam :))))
        tolerancja - Swiete slowo :)))) wiara Kazik, to sposob w jaki kazdy z nas radzi
        sobie z wlasna samotnoscia.
        napisze z rana teraz znowu pedze
        zdrowka wszystkim
        • yvona73pol Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 04.01.05, 12:00
          a Pysiek jak zwykle zabiegana... ;)))
          widze, ze sie rozkreca, bo juz tak glucho bylo przez te kilka dni, diagnozuje:
          kac ;0))) no a z kraju nad Vistula, ups, sorry, Wisla to cisza najwieksza
          dobiega ;))))) wiadomo, co kraj, to obyczaj ;)))
          pogoda to sie zrobila wcale nie wakacyjna, masz racje Kazik, tylko raz sie
          wyrwalam na plaze :(
          z ta darowizna na tsunami to mily gest, ja nie taka hojna, pare grosikow do
          woluntarystycznego wiadra....
          dzis kinko, calkiem przyjemny filmik, "A very long engagement" francuski,
          z "Amelia" i tym samym rezyserem, ale klimat zupelnie inny, refleksja sie
          nasuwa niewaska po ;) polecam, ale latwy to nie jest....
          teraz moze jakies vinko i moze lekturka do podusi ;))
          caluski,
          Iwona
          • mojito Odbicie watku w lewo :)))))). 04.01.05, 15:46
            Czolko i zdrowko Wszystkim,

            tak jakos wczesniowiosennie wyglada. Mzy delikatnie i slupek
            rteciowy mierzy 11C. Ponadprzecietnie mierzy.
            Cranberry muffin, iced tea i tez pedze. Zycie jest piekne.
            Absolutnie :))))))))))))))).

            m.

            9:46.
            • pysiek13 Lekka reka ;)))) 05.01.05, 00:18
              Witajcie sonecznie :))))

              no Kazik tak zeby wszystko juz wyprostowac, bo widze ze co Swieta to potykamy o
              ten sam temat ;))))co to szkodzi powiedz jak czlowiek toche jest przekorny, dla
              lepszych relacji z bliskimi i ... z wlasnym sumieniem. jestem po prostu za
              autentycznoscia przezyc, nawet jesli nie mieszcza w schematach i za budowaniem
              prawdziwych wiezi, z bliskimi, mniej bliskimi, z psem, kotem, choinka
              (najlepiej z korzeniami ;)tradycja? well, tez wazna ...
              Nowy Rok spedzilam pod mostem, fajnie bylo, Yvona, Ifa tez tam bylyscie? :))))
              piekny show, laser light & music, fireworks, najwiekszy pokaz i w ogole ... no
              wlasnie NAJ ... Australia za-chlystuje uzywaniem NAJ ... Australia jest narodem
              per capita. oni bardzo lubia ten concept, poniewaz robi to ich znacznie
              wiekszym narodem niz sa w rzeczywistosci. ktos obliczyl, ze mamy NAJwiecej per
              capita sklepow, NAJwyzsza per capita sprzedaz records (chyba Kylie Minogue ;),
              NAJwieksza liczbe per capita odwiedzajacych Sydney Aquarium, NAJwiecej baranow,
              a ostatnio NAJwiekszy rowniez per capita fireworks display ...
              Phuuu, jeszcze troche jak australijczycy rozpedza dobrze w obliczeniach per
              capita to Australia bedzie porownalna z Holy Roman Empire w czasach
              NAJwiekszego rozkwitu ;))))zabawne jednak, bo tkwiac w samo-zachwycie
              australijczycy chwala sie rowniez 'bad things' - as long as, on per capita
              basis, they ARE number one:
              highest rate of asthma in the world, same with skin cancer, highest amount of
              beer drunk, people with obesity i oczywiscie per capita, NAJwieksza liczba
              students ktorzy koncza edukacje w wieku lat 16 :((((
              bardzo lubie zatrzymac przy czyms co sklania do optymism, ogolnie wiec
              australijczycy sa happy going people ... per capita ofkors :))))
              tymczasem na forum dominuja panowie :)))) Yo, dziewczyny co z Wami? Yvona jak
              zwykle niezastapiona :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
              Szopen & Mojito przedyskutowali lizany subject, kiedy Kazik niesmialo sprawdza
              lista obecnosci. zapewniam Kazik, ze jestem 'present', czasami 'daydreaming' a
              tak ogolnie to w pracy. dzis na przyklad jadlam sluzbowe sniadanie w bardzo
              (cholera, bardzo ekskluzywnym hotele. im bardziej miejsce luksusowe tym gorzej
              czuje, nie o tym jednak chcialam pisac ;) goscinnie dolaczyl do nas w trakcie
              sniadania koroner (!) okregowy NSW. czemu o tym pisze? bardzo ciekawy czlowiek,
              tak zastanawiam jak w takim zawodzie zachowac usmiech, pogode ducha, wiare w
              czlowieka? caly ranek na stalowych stolach ogladal ciala, a kostnicy nie ma
              okien. moze przy pewnej wrazliwosci, coddziennie mowiac okrutnej smierci 'dzien
              dobry' bardziej ceni zycie swoje i innych? widzac jak jest ono kruche?
              ... a tak poza tym, to nie zawsze ma sie ten czas na przyjemnosci :)))) jak
              dzis, czasami trzeba przesiewac te plewy zeby nazbierac sobie dobrych
              ziarenek ... i zdarza mi czesto ze jutro witam dwa razy ... i noca ... i rano.
              buziaczek :) dobranoc :) i niektorym dzien dobry :)
              pelna nadziei przed nastepnym losowaniem Powerball
              ... a swoja droga Mojito to mniej na uwadze swoj slupek :)))))
              • Gość: szopen Co do NAJ... IP: 206.73.209.* 05.01.05, 01:09
                Tak mi sie zdaje ze chyba w liczbie baranow na lebka NZ powinna byc gora, no
                chyba ze statystyki tez NZ do Oz zaliczaja.

                Aczkolwiek moge sie mylic.

                A impreze pod mostem ogladalem na zywo w TV w czasie imprezy na ktorej bylem,
                wprawdzie widac bylo glownie fajerwerki ale i troche ludzi tez pokazywali wiec
                moze i ...

                Donosze ze moja siostra zdecydowala sie na ta propozycje w Irlandi i bedzie z
                obecnej pracy rezygnowac i sie tam wlasnie przeprowadzac.
                I slusznie.
                • Gość: szopen Mniej wesolo IP: 206.73.209.* 05.01.05, 02:44
                  Na noticeboard pojawila sie informacja.

                  Jak dotychczas to firma stracila w wyniku tsunami:

                  - pracownik z glownego biura wraz z narzeczona
                  - inny: trojka z czworki dzieci
                  - inny: zona i wszystkie troje dzieci
                  - inny:oboje rodzicow i 3 najblizszych krewnych

                  Troche to rusza.
                  • mojito Takie rozne noca pisane. 05.01.05, 07:53
                    W srodku nocy witam,

                    Szopen,
                    pamietam co pisales o koledze ktorego samolot wystartowal tuz przed
                    nadejsciem tsunami. Chcialem zapytac czy wszyscy Twoi znajomi mieli
                    takie szczescie. Teraz wiem, ze nie. Obecnie anonimowe wczesniej ofiary
                    zaczynaja miec twarze.

                    W lokalnej Akademii Medycznej w laboratorium jest 500 malych akwariow
                    z 10,000 zebrafish. Prowadzi sie na nich badania genetyczne.
                    Rybki sa tanie, rozmnazaja sie jak kroliki i maja podobny do ludzkiego
                    zestaw genow. Malutkie sa przezroczyste i widac ich bijace serca oraz
                    przeplyw krwi przez naczynia. Przydatnoscia bija na glowe myszki.

                    Pysiek,
                    zdrowko :))). Celebrowanie pod mostem i most widzialem. Imponujace
                    widowisko. Widzialem jakos tylko Australijki :))). Australijczykow nie
                    zauwazylem. Australijki zawsze mialy moja sympatie. Doskonale plywaly
                    i byly juz w kostiumach. Widzialem je niestety tylko z daleka.
                    Nowozelandki widzialem blizej ale tez nie tak blisko jak bym sobie
                    tego zyczyl. Widzialem je na odleglosc owcy. Kto ma owce ten ma co chce :))).

                    Ja rowniez w Nowy Rok zupelnie przypadkowo rozmawialem z przedsiebiorca
                    z branzy pogrzebowej. Sympatyczny i pogodny czlowiek. Kremacje omowilismy.
                    I jest rozne aspekty. Nie mam nic przeciwko ewentualnej mojej.
                    Podobno nie latwo odzyskac calosc prochow. Trzeba bardzo dokladnie wymiesc.
                    A nie zawsze ta dokladnosc ma miejsce. Dobrzy i dokladni pracownicy sa w cenie.

                    Licze rowniez na dzisiejsza Powerball. Bede mial jedno oko na nasze
                    szczesliwe numery a drugie na slupek. Dzisiaj troche krotszy - osiem C.
                    Do wygrania 28 milionow.

                    Obiad dzisiejszy to lustrzane odbicie wczorajszego. Deser tez.
                    Zdecydowalem zmniejszyc ilosc koloru bialego i zwiekszyc ilosc zielonego
                    w lazience. Zmienilem zaslony prysznicowe na zielone z mniejszoscia bieli.

                    Wydaje mi sie, ze slysze szczesliwy szczebiot Piranii w Warszawie :))).
                    To Mar_za mogla wrocic z Polskiej Kolonii Zamorskiej do domu.

                    Ide spac i zastanowie sie co chcialbym aby mi sie snilo.
                    Dobranoc i dzien dobry odpowiednio.

                    mojito.

                    1:53/bz.
                    • Gość: szopen Re: Takie rozne noca pisane. IP: 206.73.209.* 05.01.05, 08:09
                      Jak na razie to nie sa znajome twarze ale ludzie z zupelnie innych krajow, duza
                      firma, duzo ludzi, nic dziwnego ze trafilo.

                      Ten znajomy ktorego samolot wystartowal tuz przed nie najlepiej sie trzyma, too
                      close for comfort.
                      Tym bardziej ze w szkole do ktorej chodzi jego 2 synow brakuje kilkoro dzieci.

                      Ci co byli na kajakch juz chyba wrocili, to twardsi ludzie (Polacy) wiec raczej
                      z nimi nie powinno byc problemu, pojedziemy na ryby to zobaczymy.

                      I z weselsza nuta.

                      Kto ma owce to ma co chce.

                      i inny

                      Kto ma pszczoly to ma miod,
                      Kto ma dzieci to ma ...
                      • Gość: Asia Po dluzszej nieobecnosci IP: *.akl.callplus.net.nz 05.01.05, 10:12
                        Kochani, ciezko za Wami nadazyc, pobieznie przelecialam wpisy, wiec prosze o
                        wybaczenie ale nie bede do kazdego osobiscie. ale poniewaz od dawna jestesmy
                        praktycznie w niezmienionym towarzystwie, wiec wiecie ze pisze do Was
                        wszystkich razem i do kazdego z osobna.

                        Bardzo uprzejmie dziekuje za zyczenia, nadziwic sie nie moge ze pamietacie,
                        szczerze zobowiazana :)

                        Ja Wam wszystkim zycze wszystkiego co najlepsze w tym roku, wiecej radosci niz
                        smutkow, duzo milosci, oddanych przyjaciol, i oczywiscie usmiechu Fortuny.

                        Pysiek dla ciebie specjalne podziekowania od malzonka,("lepiej trafic nie
                        mogla") oraz krotki message "nawet agenci KGB maja P.O.Box Nr. jezeli
                        koniecznie chca ukryc inne dane" Ode mnie, wielkie dzieki, choc troche mi sie
                        ciezko przyzwyczaic to bycia biedna kuzynka.

                        Piotr, dzieki za telefon, niewiem po czym wnioskowales ze bylam nie w humorze,
                        wiesz byla 9 rano a wigilia przeciagnela sie do 1 am :) poza tym nic mi nie
                        dolega :) Bardzo mi bylo milo ze zadzwoniles.

                        Ywonka - dla ciebie pare zdjec bo wiem ze jestes zawolana fotografka, a moze i
                        skusze cie do odwiedzin.

                        Wszystkim pozostalym, jeszcze raz wielkie dzieki za pamiec :)

                        Mam nadzieje ze ostatnia tragedia nie dotknela nikogo w Was osobiscie, bo i bez
                        tego ciezko sie z tym pogodzic.

                        podaje link do paru zdjec z mojego ostatniego wypadu, przepraszam ze zdjecia sa
                        chwilowo nie opisane, ale nie bardzo mialam czas

                        photos.yahoo.com/brigyd
                        • yvona73pol wow, New Zealand :)))) 05.01.05, 13:36
                          och, jak Lotrem powialo z tych zdjec..... ;))) mam te widoki juz na wlasnosc ;)
                          bo nabylam extended version czesci drugiej i trzeciej :)
                          Asiu, dzieki za foty, no i ze sie odezwalas, ja caly czas mysle o wojazy, tylko
                          jeszcze nie teraz :(
                          a poki co, to moja ulubiona - numer 25, jest genialna ;)))
                          Pys, dzieki za emalie, odpowiem nieco jutro, bo dzis zgon ;) chcialam tylko
                          zajrzec i przeczytac, a tu niespodzianka - Asia wrocila :) wiec nie moglam tak
                          bez slowa....
                          no to narazieczka kochani, jeszcze musze posciel oblec...
                          Iwona
                          • mojito Nasza dzisiejsza fortuna. 05.01.05, 19:52
                            Siemanko,

                            odetchnalem z ulga. Ciagle mamy garaz do podzialu pieniedzy.
                            I liczydlo :))).
                            Nasze numery:
                            08 09 32 33 42 PB 07,
                            03 04 08 14 38 PB 07,
                            11 26 28 29 37 PB 33. Dzisiaj 28 milionow do wygrania. Good luck to us.

                            Spadam w pospiechu,
                            mojito.

                            1:52/mzy, slupek krociutki + 3C/ciagle bz.

                            • Gość: Kazachstan Re: Nasza dzisiejsza fortuna. IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 06.01.05, 00:39
                              Dzien dobry i jak milo,
                              jak to Asia wrocila, przeciez ona z nami zawsze tu byla i jest.bardzo sie
                              ciesze Asiu ze u ciebie wszystko dobrze.roznie to u nas bywa,najwazniejsze
                              jednak zdrowym byc a reszta sie pomalu ulozy.
                              powiem wam ze bylismy w niedziele na obiedzie u znajomych i takie mam mieszane
                              uczucia.sa oni toz malzenstwem ponad dwadziescia i pare lat a czemu tak sie
                              kalecza nawzajem slowami.nie rozumiem.i nie rozumiem co mialas na mysli Pysiek
                              ze to niby potykamy sie zawsze o ten temat.ja toz sobie mysle ze wymieniamy
                              opinie ot co.
                              dzis bardzo goraco znowu ruszam wiec zrobic cosik w ogrodzie zanim calkiem sie
                              rozgrzeje potem to tylko zimne piwko i chowac sie w cien,bo glowa zaczyna bolec
                              od goraca.
                              pozdrawiam wszystkim szczegolnie dzis wiec Asie
                              Kazik
                              • Gość: Asia Re: Nasza dzisiejsza fortuna. IP: *.adsl.xtra.co.nz 06.01.05, 01:50
                                Kazik, dzieki za pozdrowienia, i wzajemnie pozdrawiam cieplutko.

                                Wiesz tez widywalam takie malzenstwa i czasem sie zastanawiam dlaczego
                                wlasciwie ludzie sa ze soba jezeli sie w ten sposob traktuja, widac
                                masohisci :)

                                Mojito, garaz caly czas na miejscu, concrete fundation, pewnie tam jeszcze
                                bedzie kiedy mnie juz nie bedzie, mam nadzieje ze Pani Fortuna wezmie to pod
                                uwage i wczesniej czy pozniej sie usmiechnie.

                                Letnie_zauroczenie :)

                                Czy ktos z Was wie co sie z Numbatem dzieje?

                                • Gość: szopen Re: Nasza dzisiejsza fortuna. IP: 206.73.209.* 06.01.05, 02:06
                                  Wiec jak juz jest i gdzie i komu liczyc to chyba nasze szanse rosna.
                              • pysiek13 Slonecznie bardzo i upalnie :)))) 06.01.05, 02:51
                                Kochani, oh jak to milo tu zajrzec i zobaczyc Asia :)))))))))))))))))))))))))

                                nic nie rozumiem, jak sam Kazik napisal, nic nie rozumiem na inny temat: czy to
                                zawsze musi byc cos za cos ? no i zreszta jak widze wielki niewypal, to mialo
                                byc dla Ciebie Asia a nie dla malzonek :( tak, czasem cos wysle spontanicznie,
                                bez zadnej specjalnie intencji, tym razem 'z' - intencja byla serdeczna:
                                to lift your wonderful spirit Asia :))))

                                Kazik :)))) ludzie bedac dlugo w zwiazku czesto take it for granted. do obcych
                                ludzi zwykle odnosimy w bialych rekawiczkach, a w najblizszych walimy jak w
                                beben. wszystko zniesie, bo co? bo kocha? nic tak nie boli, jak przykrosc od
                                bliskiego czlowieka.

                                Mojito :)))) bo czarodziejski slupek, skuteczniej niz plomienne przemowienie do
                                narodu zaraz po prognoza pogody, potrafi skutecznie odmienic wiele rzeczy :))))
                                i co ? co to z tymi Australijkami? sa takie jak wszystkie inne kobiety na calym
                                swiecie, moze bardziej niezalezne? musisz sam eventually to sprawdzic. no i w
                                ogole to co sobie kolega tam w tej Phi ...Philadelphi wyobraza, bez kostium od
                                razu? to bylaby deus ex machina :))))

                                Szopen :)))) ilosc NAJ baranow w Australii potraktuj metaforycznie, wygrywamy
                                przed NZ ;)))) believe me :)))) dziewczyny potwierdza :)))) i jeszcze cos.
                                kiedys rzucilam pytanie ktore nie daje spokoju: feng szui ... no czy manewrujac
                                szafa po calym mieszkaniu jestes w stanie sobie poprawic egzystencje ? kto w to
                                wierzy? Chinczycy ?

                                nie chce sie tu powtarzac, bo to brak szacunku dla czytajacych ale ...
                                wlos sie jezy ! wedlug feng szui w moim zyciu panuje balagan, nieporzadek w
                                domu blokuje moja dobra energie, mam uczucie zawieszenia, disharmonii i
                                NIEUSWIADOMIONY wstyd za ten w zyciu balagan. teraz troche przestraszylam :0
                                qrcze .. a jeszcze co tu czytam: mam przytepiona wrazliwosc i radosc zycia ...
                                no nie teraz to juz lzy krokodyla plyna :)))) ze smiechu ... :))))nie wierze,
                                no nie wierze w energoterapie, talizmany, kamyki na glowie, obraczki przeciw-
                                reumatyczne i inne czarymary. aaa i jeszcze jednym okiem zanim ksiazeczka
                                poleci w strone garbage bin: obszar domu odpowiedzialny za powodzenie
                                finansowe ... hm ... chyba u mnie ten obszar najbardziej zagracony :))))
                                oczyszczanie duchowe chetnie zamienie na ciepla rozmowe z kims milym :))))
                                Yvona, Ifa when & where :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                cheers wszystkim
                                P.
                                • Gość: szopen Slonecznie, cieplej i o feng shui IP: 206.73.209.* 06.01.05, 03:04
                                  Donosze, ze u mnie tez sie pojawilo dzisiaj slonce, po raz pierwszy od 2
                                  tygodni chyba.
                                  No i sie cieplej zrobilo, wprawdzie siedze dalej w swetrze ale drzwi do biura
                                  mam juz otwarte.
                                  Nadzieje mam ze to juz po zimie.

                                  nie wierze,
                                  > no nie wierze w energoterapie, talizmany, kamyki na glowie, obraczki przeciw-
                                  > reumatyczne i inne czarymary. aaa ...............

                                  Ja tez nie wierze.

                                  Ale to akwarium o ktorym tu pisze to kupilem by feng shui w biurze poprawic.
                                  Jest odpowiednio ustawione.
                                  Za rada zony.
                                  W koncu pracy szukam juz ponad pol roku.

                                  Chinczycy w to tak ogolnie to wierza "troche", glownie jak cos nie tak idzie to
                                  szukaja metody poprawienia feng shui, zwykle tak na wszelki wypadek.

                                  Bylo takie przyslowie o swieczce i ogarku.
                                  • Gość: Asia Re: Chlodno, pochmurnie i o feng shui IP: *.adsl.xtra.co.nz 06.01.05, 03:55
                                    Pysiaczku drogi, smakowalo wszystkim bardzo, mnie rowniez, najbardziej
                                    zachwycali sie Kiwisi (ja z upartoscia maniaka pisze Kiwisi nie Kiwusi, jakos
                                    mi to nie podchodzi niech mie ktos wyjasni skad Kiwus sie wzial pls) bo dla
                                    nich taka tatanka czy inna szarlotka to nowosc. Wiem ze nie musi byc cos za
                                    cos, ale wiem rowniez ze w tym wypadku wolalabym byc w Twojej skorze niz w
                                    mojej.Nie zmienia to faktu ze frajde mi sprawilas ogromna, reszte zostawie
                                    Twojemu sumieniu :))))))))).

                                    Jezeli chodzi o przestawianie szafy czy tez innych gratow, czesto praktykuje,
                                    tyle ze z powodu nadmiaru energi, jak sie naszarpie to sie lepiej czuje.

                                    Kazdy z nas chyba cos tam praktykuje, ja staram sie usiasc na lozku jezeli sie
                                    wracam do domu po cos czego zapomnialam, czasem robimy to odruchowo,
                                    podswiadomie, czasem swiadomie, w koncu jezeli nie zaszkodzi to moze warto miec
                                    nadzieje ze moze pomoc.

                                    Im bardziej wyksztalceni jestesmy, tym bardziej wierzymy w siebie a nie w
                                    gusla, tyle ze nasza matka ziemia czasem ta nasza wiare w kilka sekund potrafi
                                    zamienic w proch.
                                    Jestem bardzo pokorna osoba, i uwazam kazdego napotkanego czlowieka za
                                    madrzejszego od siebie, bo od kazdego sie czegos ucze.
                                    • pysiek13 Re: Chlodno, pochmurnie i o feng shui 06.01.05, 04:14
                                      Ciesze ogromnie Asia :))))
                                      z ta skora to nie przesadzaj napewno bys nie wolala :((((( ostatnio kiepsko:
                                      dziura w glowie, polamana cala ... to juz lepiej badz w swojej.
                                      z ta pokora bardzo ladnie napisalas, to jest to co Kazik stwierdzil ze mnie
                                      brakuje ;) kiedys duzo energii tracilam na przekonywaniu siebie, ze wszyscy sa
                                      wspaniali. nie sa. kropka.
                                      zdrowko wszystkim
                                      • Gość: Asia Re: Chlodno, pochmurnie i o feng shui IP: *.adsl.xtra.co.nz 06.01.05, 04:31
                                        Pysiu ja juz dawno wiem jaka Ty cwana gapa jestes, niech powtorze za Mojito,
                                        Wola Boska i skrzypce, Twoja decyzja

                                        nigdy nie myslalam ze wszyscy sa wspaniali, poprostu uwazam ze od najmniej
                                        wspanialych mozna sie czegos nauczyc, czasem na opak losowi - wspanialych rzeczy

                                        czy Kazik kiedys stwierdzil ze Tobie pokory brakuje? hehehe przyganial kociol
                                        garnkowi
                                        • pysiek13 Re: Chlodno, pochmurnie i o feng shui 06.01.05, 04:37
                                          no no no bravo Asia :))))
                                          co dwa oczy to nie jedne, Kazik teraz to sie trzymaj ;))))
                                          zdrowko
                                  • mojito Drapacze chmur i pocalunek Fortuny. 06.01.05, 04:38
                                    W 1682 roku, nie majac juz wiecej sily klocic sie z krolem
                                    Karolem Two na temat nietolerancji religijnej, niejaki
                                    William Penn - kwakier z wyznania, zaokretowal sie z innymi
                                    osadnikami-kwakrami na statek "Welcome" i odplynal...

                                    Doplynal do Ameryki. Wyladowal w miejscu obecnego stanu Delaware.
                                    Podpisal traktakt pokojowy z Indianami i zalozyl kolonie Filadelfia.
                                    Stan nazwano Pennsylvania (Penn`s Woods).

                                    Jego prawie dwunastometrowa statua stoi na szczycie City Hall.
                                    Jego kwakierski kapelusz jest na wysokosci 548 stop i 11 cali (stopa/30,48 cm).

                                    Do 1987 roku przestrzegane bylo niepisane prawo aby nie budowac
                                    budynkow wyzszych niz kapelusz Williama P. W tym wlasnie roku ukonczono
                                    podwojny budynek - Liberty Place - drapiacy chmury na wysokosci 945 stop.

                                    Wczoraj zatwierdzono budowe kolejnego drapacza. Bedzie nalezal do
                                    korporacji Comcast (TV kablowa) i wzniesie sie na wysokosc 975 stop.
                                    Ukonczony bedzie w 2007. W ciagu dwoch tygodni zacznie sie kopac dziure
                                    w ziemi. Bede zagladal ciekawie przez ogrodzenie.

                                    W F. jest najstarszy drapiacy chmury budynek na swiecie. Ukonczony
                                    w 1932 byl drugim budynkiem majacym klimatyzacje. Obecnie jest siedziba
                                    hotelu Loews. Ma 33 pietra.

                                    Dla porownania projektowana wysokosc budynku w Nowym Jorku ktory zastapi
                                    zniszczone World Trade wieze bedzie miala wysokosc 1776 stop. Liczba
                                    symboliczna - data podpisania konstytucji amerykanskiej w F.

                                    To wszystko pisze w oczekiwaniu na pocalunek Fortuny za niecala godzine.
                                    Mamy chate (garaz), mamy profesjonalne liczydla, mamy szczesliwe numery,
                                    no i mamy miejsce na pocalunek :))).

                                    Pysiek,
                                    wirtualnie Australijki podobaja mi sie. Wierze, ze doswiadczenia
                                    empiryczne przede mna.

                                    O feng shui mam mieszane uczucia. Raczej nie wierze. Ale dobrze
                                    ustawiona kobieta w mieszkaniu bezsprzecznie feng shui poprawia :))).
                                    Czasami :))).

                                    W oczekiwaniu wiec na pocalunek (Fortuny) usmiecham sie do Was,
                                    mojito.

                                    22:38/slupek coraz krotszy +2C/bz.


                                    • mojito Bad news and good news. 06.01.05, 06:53
                                      Bad news - pocalunku nie bylo. Good news - bedzie (byc moze) w sobote.
                                      Kokieteryjna Fortuna kusi nas teraz 37 milionowymi workami jutowymi.
                                      Ewentualnie nam ulegnie :))).

                                      Dramatyczne obnizki cen kalendarzy sciennych spowodowaly, ze wrocilem
                                      dzisiaj z kalendarzami Harley-Davidson i Salvadora Dali.
                                      Przez wieksza czesc roku bede patrzyl na przemian na wspaniale choppers
                                      lub surrealistyczne dziela Katalonczyka. Od Persisistence of Memory zaczne.

                                      Szopen,
                                      dzisiaj chleb kupilem. Na wloska promocje sie zalapalem.
                                      Nazwa slynnej na Manhattanie piekarni - Ecce Panis.
                                      Roasted Garlic Italian. Opakowanie funtowe (454g).
                                      Zjadlem prawie natychmiast trzy czwarte. Reszte maczajac w oliwie
                                      (dziewiczej) moge wykonczyc w nocy. Chleb ten zasnac mi nie pozwoli.
                                      Innym okiem teraz spojrzalem na indywidualne pieczenie chleba.
                                      Cos w tym musi byc... Smak i zapach na pewno. I chyba erotyka.

                                      Iwona, jakie kolory ostatnio ? Aplikacja malutka/dyskretna moze?

                                      Targany roznymi uczuciami bede sie staral teraz zasnac :))).
                                      Dobranoc i dzien dobry kazdemu wedlug potrzeb.

                                      mojito.

                                      00:52/slupek tyci + 1C.




                                      • Gość: szopen Re: Bad news and good news. IP: 206.73.209.* 06.01.05, 07:15
                                        Pani Fortuna po prostu szykuje rozdsada ilosc workow jutowych.

                                        Duzo nas do pieczenia chleba.

                                        Taki bochenek funtowy wsunac to niezle.
                                        Podejrzewam ze nie pospisz.

                                        Domowe pieczenie ma to do siebie (przynajmniej w moim wypadku) ze czasem sie
                                        uda a czasem nie, wprawdzie zawsze sie czlowiek czegos nauczy ale mozliwosci
                                        bledu i pulapki zawsze czychaja.

                                        Z dobrej piekarni kupic rzecz duzo pewniejsza.
                                        U mnie takiej nie ma.
                                        • mojito Re: Bad news and good news. 06.01.05, 07:27
                                          Nie spie :))). Z tym chlebem kombinuje.
                                          Niesamowity jest. Podziwiam pozostalosc ksztaltu i cery/karnacji.
                                          Zapach i ten tego odlotowy. Chyba przejde na te bardzo dobre
                                          piekarnie. Dotychczas bulkowy/begielkowy bylem ale teraz...
                                          Nigdy nie za pozno na zmiany :))).
                                          • Gość: szopen Re: Bad news and good news. IP: 206.73.209.* 06.01.05, 10:01
                                            Szczegolnie na zmiany na dobre nigdy nie za pozno.

                                            A moze tak odlotowa kanapka.

                                            Ukroic kromke dobrego chleba.

                                            Nabyc kawaleczek surowego lososia, pokroic w cieniutkie plasterki.
                                            Kromke chleba posmarowc maslem, na to ciut siekanego szczypiorku, ulozyc
                                            plasterki lososia, na to plasterki ogorka kiszonego, posolic mocno popieprzyc.
                                            Spozywac ze smakiem.
                                            • matrioszkaa Re: Bad news and good news. 06.01.05, 10:39
                                              Jak w tytule: mialam wypadek and mnie i dzieciom nic sie nie stalo.
                                              O samochod nie pytajcie.
                                              I teraz pytanie: jak przesunac te szafy???
                                              Licze na sobatnia wygrana, (jeszcze w ubieglym roku popsula mi sie zmywarka),
                                              cos naprawde z tymi szafami nie tak, a moze akwarium trzeba, hmmm sasiad ma juz
                                              3, musze poobserwowac jak mu sie wiedzie.

                                              pozdrowienia
                                              m.
                                              • yvona73pol Re: Bad news and good news. 06.01.05, 13:30
                                                Matrioszka, pal 6 samochod, wazne ze ty i dzieciaki w porzadku...
                                                ja akwarium nie mam, i nie zamierzam; a co do feng-shui - byc moze harmonia
                                                kosmosu istnieje, ale raz, ze my swoimi malymi rozumkami jej nie pojmiemy, dwa,
                                                ze tak dalece zaklocilismy harmonie naturalnego srodowiska, ze juz nie wiadomo,
                                                co naturalne, a co nie... sadze, ze jakby nas teraz wrzucic w tak stuprocentowo
                                                zdrowe srodowisko tobysmy pomarli z intoxykacji ;)))
                                                najlepiej w zgodzie ze soba... choc w na przyklad cwiczenia oddechowe wierze...
                                                lecz niepraktykujaca jestem ;))) leniwiec ze mnie.....
                                                czekam na worki jutowe i wtedy zobaczymy ;0))))
                                                Pysiek, ja chetnie, jeszcze sie zmowimy ;))\
                                                caluski, ide pomorfic ;))
                                                Iwona
                                                • yvona73pol Re: Bad news and good news. 06.01.05, 13:50
                                                  to jeszcze raz ja, chce cosik wyprobowac....

                                                  a pamietacie to?/
                                                  • yvona73pol Re: Bad news and good news. 06.01.05, 13:52
                                                    ha!!! udalo sie, Tizedik, jak chcesz to udziele lekcji ;))))
                                                • yvona73pol Re: Bad news and good news. 06.01.05, 13:51
                                                  to jeszcze raz ja, chce cosik wyprobowac....

                                                  a pamietacie to?\
                                                  no, nie wiem...
                                                  • Gość: szopen Re: Bad news and good news. IP: 206.73.209.* 06.01.05, 15:24
                                                    Iwona,
                                                    Donosze, ze dziala i zdjecie ladne.

                                                    Czy ty nie powinnas aktualnie spac????

                                                    Ja mam usprawiedliwienie bo w pracy jestem.
                                                    • mojito Good news only, please :))). 06.01.05, 22:19
                                                      Siemanko,

                                                      Matrioszka,
                                                      przestraszylas mnie poczatkiem zdania. Karampuki byly przestraszone?
                                                      Jednak opieka Fortuny jest wyczuwalna. Mar_za tez miala wypadek
                                                      z Piraniami i nic sie im nie stalo.
                                                      Ja wylecialem z zakretu przy mandatowej szybkosci i koziolkujac
                                                      wyladowalem na dachu. Fortuna byla laskawa przesunac drzewo pare metrow
                                                      dalej i juz tylko samochod oparl sie o drzewo.
                                                      Pani doktor z pogotowia po obejrzeniu mnie powiedziala, ze to usmiech
                                                      losu. A ja wiedzialem, ze to pocalunek Fortuny. Francuski co najmniej.
                                                      Samochodu juz wiecej nie widzialem.

                                                      Szopen,
                                                      wlasnie dzisiaj mialem okazje "ulozyc" sobie kanapke. W DiBruno
                                                      lososia oblozono z jednej strony cebula a z drugiej pomidorem i
                                                      sypnieto troche kaparow. I odrobine pieprzu. Chyba jutro to powtorze.

                                                      Iwona,
                                                      zdjecie bardzo ladne, kolory sliczne i erotycznie artystyczne.

                                                      Pada i jest ponuro. Slupek oscyluje niechetnie w okolicach czworki C.
                                                      Musze spadac. Bede mial dlugi uciazliwy weekend.

                                                      Sloneczka wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      16:19/ciagle bz.
                                                    • Gość: szopen Re: Good news only, please :))). IP: 206.73.209.* 07.01.05, 01:30
                                                      Milo mi ze kanapka smakowala.

                                                      U mnie cieplo aczkolwiek slonce tylko czasem zza chmur mruga okiem.

                                                      Wczoraj w pracy do pozna, testowalismy system to czekolady.
                                                      O ile cos niespodzieanego sie nie zdarzy dzisiaj bedziemy robic pierwsze w tym
                                                      roku lody.
                                                      O wynikach doniose.
                                                    • pysiek13 Srednia wypadkowa ;) 07.01.05, 04:10
                                                      Sonecznie :))))

                                                      eee, ja tez niedawno mialam wypadek i nic mi nie stalo, spadly mi tylko okulary
                                                      soneczne jak facet z tylu mnie stuknal. oczywiscie moja wina. dlaczego? jak to
                                                      dlaczego ... no, moja wina ze tam w ogole bylam ;))))
                                                      Yvona :)))) z tym naturalnym srodowiskiem racja absolutna, a najbardziej mnie
                                                      przeraza niesamowita ilosc wszystkiego co teraz swiat nam oferuje. rozni wazni
                                                      socjologowie w ciemnych ubraniach fotografujacy sie na tle polek z ksiazkami
                                                      dawno juz ostrzegali, ze wkrotce zostaniemy zalani masa przeroznych produktow.
                                                      w sklepach nascie proszkow do prania, w radio nascie stacji, ksiegarnie ... to
                                                      moja pieta, znowu morze przeroznych bestsellerow ;), do comps co 15 min
                                                      wprowadzane sa nowe programy, tusz do rzes sa po-grubiajace, wykrecajace,
                                                      wydluzajace, samograjace i od-chudzajace ;))))niedawno bylam na concert w
                                                      Philharmonii spotkalam znajomego, ktory powiedzial ze w przerwie wychodzi bo
                                                      jest inna impreza :0. jak wiemy sonata sklada z pieciu czesci, ale chory
                                                      czlowiek wysiada po dwoch. ludzie z nadmiaru wyboru nie potrafia skupic. pytaja
                                                      nas o cos, nie sluchaja odpowiedzi ale, znaja za duzo ludzi, a symbolem ich
                                                      komunikacji jest ilosc phone numbers, a nie jakosc dyskusji.
                                                      ciekawa historia z tym budowaniem 'pod kapelusz' Mojito :)))) Matrioszka chyba?
                                                      tez kiedys tlumaczyla dlaczego tory w Rosji sa szersze od Europejskich :))))
                                                      mezczyzni lubili narzucic pewne standards ;)))) to budowanie wzwyz ma swoje
                                                      economiczne uzasadnienie, nie to ze mi nie podoba ... tutaj u mnie jednak
                                                      sentiment zwycieza. za kazdym razem kiedy wracam do Europy, mowie sobie: Boze,
                                                      jak ja kocham stara, dobra Europe! wiekowe budynki, waskie uliczki, powolne
                                                      spokojne zycie ...
                                                      a kanapka? dzis na lunch piepszone bardzo ostro avocado, kropla olive i
                                                      posiekany drobno smoked salomon na home made italian bread. no i oczywiscie
                                                      wino czerwone, dzis patriotycznie, wino przywiezione z lokalnych winnic w
                                                      Hunter Valley.
                                                      zdrowka wszystkim
                                                      P.
                                                    • mojito Zadziwiajaca ludzka natura :))). 07.01.05, 07:18
                                                      pysiek13 napisała:

                                                      "... a kanapka? dzis na lunch piepszone bardzo ostro avocado, kropla olive i
                                                      posiekany drobno smoked salomon na home made italian bread. no i oczywiscie
                                                      wino czerwone, dzis patriotycznie, wino przywiezione z lokalnych winnic w
                                                      Hunter Valley."

                                                      Cholera. Z lunchu bylem zadowolony do czasu przeczytania tego powyzej.
                                                      Wina mi brakowalo! Iced tea to nie to samo. I avocado lubie.
                                                      I cholera, ten australijski wloski chleb wydaje sie o oczko lepszy
                                                      od mojej bagielki. Qrde! A wydawalo mi sie, ze taki doskonaly lunch
                                                      mialem. Grass is always greener on the other side of the hill.
                                                      Wszystko to przez te cholerne wybory. Osiolkowi w zlobie dano...

                                                      Ide spac. Jutro/dzisiaj bede wydziwial z lososiem. Moze mi go posiekaja?
                                                      Pasty z lososia nie lubie. I chleb na pewno zmienie. Cholera, wina na
                                                      szklanki chyba tam nie maja. A z butelka w poludnie nie chce chodzic.
                                                      I bede szczesliwy. Az znowu cos qrne apetycznego przeczytam. Eeeech zycie...
                                                      Jest piekne :))).

                                                      Dobranoc i dzien dobry okolicznosciowo,
                                                      mojito.

                                                      1:18/4C/ciagne bez zupy :(((.
                                                    • Gość: szopen sa lody IP: 206.73.209.* 07.01.05, 18:22
                                                      No dobra pochwale sie.
                                                      Po dwoch dniach walki z roznymi ustrojstwami maszyny ruszyly.

                                                      Lody sie robia.

                                                      Bylo to okazja udowodnienia paru typom ze sie jednak troche na rzeczy znam.
                                                      Tak sie nabiera respectu.

                                                      Jest pierwsza dwadziescia rano.

                                                      Czas do domku mykac.

                                                      Czy my kiedys nie rozmawialismy o wyzysku?

                                                      Nic to.... sa lody.

                                                      Dzisiaj waniliowe z kawalkami papaya i rozki ananasowe, jutro wiecej.
                                                    • mojito Wyzysk. 07.01.05, 19:23
                                                      Szopen,

                                                      gratuluje lodowych sukcesow.
                                                      W kapitalizmie jest wyzysk czlowieka przez czlowieka.
                                                      W socjalizmie bylo odwrotnie :))).

                                                      Zastanawiajac sie co bede jadl zaraz,
                                                      pozdrawiam,
                                                      m.

                                                      13:23/5C.
                                                    • Gość: szopen Lody dalej sie robia IP: 206.73.209.* 08.01.05, 05:00
                                                      Zrobilem sobie 5 godzin przerwy na spanie i sniadanie.
                                                      Wykapalem sie tez.
                                                      I od rana dalej walcze, ale rezultaty juz sa, lody sie robia.

                                                      To jednak daje duza satysfakcje po 2 miesiacach zmian, projektow, latania,
                                                      walki z problemami uakzujacymi sie dopiero w ostatniej minucie wszystko jakos
                                                      sie mniej wiecej zgralo i dziala.

                                                      A w dodatku z powodu odkrtyego wczoraj w nocy drobnego problemu (na ktorego
                                                      rozwiazanie potrzeba bedzie tydzien) wyszlo na to ze dzis nie bede musial nocy
                                                      kolejnej w fabryce spedzic.

                                                      Nie jest zle.
                                                    • tangerin Re: Lody dalej sie robia 08.01.05, 05:32
                                                      Wlasnie pozarlam 'babke' na sniadanie i zapijam ja kawa, jak zwykle b. mocna
                                                      ale tez i z duża iloscia mleka. A gdybys Szopen dorzucil troche tych Twoich
                                                      lodow, waniliowych albo smietankowch, ze wskazaniem na smietanowe, to bylabym
                                                      juz zupelnie szczesliwa.

                                                      Okolice 5 rano to pora, kiedy Mandarynki sobie grzecznie spia, albo ewentualnie
                                                      sciagaja koldre z MOrfa, co by sie lepiej okryc, a tu taka porazka, znowu
                                                      kolejna noc zarwana... Taaaa.... Trzeba nadrobic czas stracony na chorowanie,
                                                      robota musi byc zrobiona, wiec ze snu nici:(

                                                      Asia wrocila i spektakularnym linkiem zarzuciła:) Asiczko, pieknie tam u Was!!!
                                                      O kwitnacych drzewach nie bede wspominac, Yvette, drazni mnie ta Wasza pogoda,
                                                      tu zimno i ponuro, moze nie az tak zimno jak rok temu, ale jednak zima to
                                                      zima...I jak sobie pomysle, ze Wy tam hodowac sobie roslinki na balkonach i w
                                                      ogrodach teraz mozecie, to.... No wiadomo, qrna co, he he

                                                      Matrioszka, Ty ludzi nie strasz! Dobrze, ze nic sie nie stalo Tobie i Krukom. A
                                                      tak w ogole, to w koncu wywolalam zdjecia, wyobraz sobie, ze TYLKO JEDNO
                                                      wyszlo, a pozostale dwa takie niewyrazne. PRzesle, jak sie na poczte doczlapie,
                                                      co nie ukrywam, moze troche potrwac, bo ze mna ostatnio nic nie wiadomo...
                                                      Szkoda, ze dopiero teraz polazlam do tego Kodaka, bo wyslalabym pikczersika
                                                      razem z kartkami swiatecznymi.

                                                      Tyle jeszcze rzeczy chcialabym napisac, ale ze trzeba dopic kawke, co by nie
                                                      klapnac glowa na klawiature, i pare rzeczy jeszcze zrobic, zanim na pociag sie
                                                      wybiore, to nic juz nie napisze.
                                                      Tak tylko dodam, ze mam nadzieje,ze MOhito kusi los;) i pani FOrtuna w koncu
                                                      sie skusi i da nam wygrac. Bo cholera, fajnie byloby odwiedzic tych co down
                                                      under i powygrzewac sie na sloneczku, i co najlepsze w koncu poogladac te
                                                      ogrody i balkony tamtejsze. Pysiek, Kazik, Asia, lepiej uwazajcie, bo inspekcja
                                                      sei moze pojawic:) Ifa, a Wy tam jakis kawalek ziemi przed chalupa macie?
                                                    • mojito Lizac lody i liczac kase :)))))))))))))))). 08.01.05, 06:03
                                                      Tak by bylo dobrze zaczac nasz nastepny poniedzialek.
                                                      Kase liczylaby profesjonalnie Asia a lody przywiozlby
                                                      Szopen zgodnie z indywidualnym zamowieniem.
                                                      Ciekawe czy lody pachna? Szopen, jak to jest?

                                                      Nasze numery na dzisiaj:
                                                      06 10 38 45 52 PB 19,
                                                      15 17 18 34 47 PB 24,
                                                      18 19 32 43 46 PB 34. Jest 37 workow z juty do podzialu.

                                                      Szepcze najczulej jak umie w odlegle uszko kobiecej Fortuny.
                                                      Konkurencja duza i chyba zaczne szeptac glosniej. Fortuna to
                                                      cyganskie dziecie...ani ja kochaj ... ani wierz :))).
                                                      Ale wdziek, urok i czar ma nieodparty. Piekna jest jak zycie.
                                                      Moze nawet to czyta? Zobaczymy wieczorem.

                                                      Dzien dobry i dobranoc (prawie),
                                                      mojito.

                                                      00:02/2C/bz.
                                                    • yvona73pol Re: Lizac lody i liczac kase :)))))))))))))))). 08.01.05, 21:05
                                                      slonko od switu, zapowiada sie piekny dzionek, ja podazam niebawem zarobkowac,
                                                      ale i tez mam nadzieje na popoludniowa chwilke lenistwa ;)))
                                                      klasycznie w czerniach, podazajac w niedziele, pozdrawiam,
                                                      Tizedik, Mar_za gdzie jestescie???
                                                      Iwona
                                                    • Gość: kazachstan Re: Lizac lody i liczac kase :)))))))))))))))). IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 09.01.05, 02:18
                                                      Dzien dobry,

                                                      i zobaczcie jak to jest niektorzy lody w przeroznych smakach produkuja obu to
                                                      dogodzic wszystkim do smaku,a z drugiej strony ludziom wody brakuje.zgadzam sie
                                                      zupelnie ze rynek zalewa nas roznymi produktami i dostajemy oczoplasu w
                                                      sklepach.ale piekny koncert mlodziezowy zorganizowali tutaj pod Opera House i
                                                      zebrali $15 mln na pomoc dla ofiar tsunami i to jest bardzo ladny gest.
                                                      co ciekwego po tej stronie,to ze policja zwykle zarzadza podwojny demerit point
                                                      w okresie Swiat i w tym roku przedluzyla az do 3 stycznia. mimo tak wielkich
                                                      kar,ludzie sobie lekcewaza przepisy i jezdza bardzo szybko.zebrali wiec
                                                      rekordowa liczbe mandatow.najgorzej ze poniewaz te double demerit point zaraz
                                                      byly wdrozone w zycie to ludzie potracili prawa jazdy i teraz na lamach roznych
                                                      magazynow lament wielki, bo nie ma jak do pracy dojechac.a spidowac to
                                                      potrafil,nie rozumiem takiego myslenia ot co.pisali nawet, ze gosc zarobil
                                                      mandat szukajac wolnego miejsca na parkingu i dwoje pasazerow z tylu odpielo
                                                      pasy, wiec dostal manadat za pasazerow i stracil od razu po 6 punktow za
                                                      kazdego i tym samym stracil prawo jazdy.i po co brac takie ryzyko.
                                                      no bardzo sie ciesze ze Asia jest z nami,napisalas ze kociol przyganial
                                                      garnkowi,bo ja wiem ja juz latwiej na stare lata schyle glowe.Pysiek tak
                                                      zreszta pisze ze trudno o cos sie obrazic.
                                                      natomiast co z ogrodem,toz kwitnie wszystko, u mnie w tym momencie pieknie
                                                      kwitnie frangipani i boungouville'a,a poza tym te wszystkie sezonowe kwiaty
                                                      wiec do stolu jest zawsze swiezy bukiet.
                                                      pozdrawiam wszystkich i tez usmiecham sie do fortuny
                                                      Kazik
                                                    • pysiek13 BMW - Bardzo Mile Wrazenia ;)))) 09.01.05, 03:47
                                                      Aloha wszystkim :))))

                                                      Kazik :)))) gazety rozpisuja o ilosci fines, ktore australijczycy zaplacili w
                                                      ciagu niedawnych holiday. fakt. ludzi po prostu ponosi adrenalina, i zauwaz im
                                                      wiecej zakazow, tym bardziej ludzie je lamia. w Germany na highway nie ma speed
                                                      limit, Holandia & drugs to stary temat i co? mozna porownac statystyki, w tym
                                                      wypadku one same za siebie mowia. taka natura ludzka ...
                                                      szybka jazda, no qrcze lubie ... chociaz jak ktos probowal motorbike to
                                                      samochod odpada. jest poczucie wolnosci, brak otaczajacej wokol blachy, duza
                                                      mozliwosc manewru, wieksze przyspieszenie ... spokojnie ... narazie 'in my
                                                      dreams' :((((
                                                      z Nowym Rokiem wszyscy chcemy wierzyc, ze przyszlosc bedzie lepsza :)))) o tym
                                                      tez u nas duzo pisza i bawia w futurologie. wnioski nastepujace: na pozor wiele
                                                      bedzie zmieniac, tak naprawde nie zmieni nic. niebo dalej bedzie niebieskie,
                                                      morze giebokie i slonce jeszcze bedzie nam swiecic. jesli chodzi o uczucia
                                                      dalej bedziemy sie kochac, musimy jednak uwazac na wasatych brunetow o irackich
                                                      rysach. szczerym, chociaz nie odwzajemnionym uczuciem bedziemy plonac do
                                                      Amerykanow, nie mozemy liczyc na milosc francuska. podobna stagnacja zapanuje w
                                                      finansach, promyk nadziei jedynie w Powerball ;)))) by nie utrwalac negatywnych
                                                      stereotypow, nalezy pisac duzo i pogodnie na forum Gazeta, czego sobie i Wam
                                                      zycze :))))
                                                      lody moje ulubione to pistacjowe, czy takie tez Szopen robicie? potem
                                                      czekoladowe, to juz banal chyba ?
                                                      Mojito nie placz :)))) podrzuce wino, jakie wolisz biale czerwone? w Australii
                                                      NAPRAWDE sa dobre wina wbrew ogolnie panujacej opinii, ze tylko francuskie,
                                                      hiszpanskie i tak dalej. niedawno probowalam bardzo dobre Mexican ;))))wine,
                                                      bardzo milo wszyscy bylismy zaskoczeni, bo i taste i cena ... nalezy szukac
                                                      probowac, bo to nigdy nie wiadomo :))))
                                                      zdrowko wszystkim
                                                      P.
                                                    • Gość: szopen Re: BMW - Bardzo Mile Wrazenia ;)))) IP: 206.73.209.* 09.01.05, 05:02
                                                      Ja na moment w pracy by sprawdzic czy wszystko w porzadku.
                                                      Okazalo sie ze mniej wiecej tak aczkolwiek zauwazylem maly potencjalny problem
                                                      z woda w pewnej maszynie, problem rozwiazany duzego problemu nie bedzie.

                                                      Ladow pistacjowych nie robimy, czekoladowych roznych sporo.
                                                      Dzisiaj dalej wanliliowe z papaya i ananasowe rozki.

                                                      Jutro i pojutrze bede sie przeprowadzal wiec chyba dopiero w srode dam rade sie
                                                      do internetu dostac.

                                                      Ide do domku do przeprowadzki sie szykowac.
                                                    • Gość: Ifa Re: BMW - Bardzo Mile Wrazenia ;)))) IP: 202.12.185.* 10.01.05, 04:04
                                                      Hello wszystkim w calkiem mily sloneczny ale wcale nie zagoracy dzien!
                                                      chyba mielismy szczescie z pogoda bo wszysycy nas straszyli takim upalami a
                                                      tutaj temperaturka bardzo lagodnie nas traktuje tak a w sam raz,
                                                      przede wszystkim Happy New Year raz jeszcze bo ja pierwszy raz od nowego goda
                                                      zagladam,
                                                      Witalismy nowy rok rzeczywiscie blisko siebie Pysiek,tylko ze my nie pod mostem
                                                      a bardziej obok mostu dokladanie na Blue Point,calkiem dobry spot na taka
                                                      imprezke
                                                      i powiem szczerze,naprawde fantastyczne fireworks,razem z widokiem na
                                                      oswietlone CBD i lodki na zatoce..cos cudownego,

                                                      w ramach kulturoznawczych kolega Aussie z ktorym zawarlisimy friendship juz w
                                                      dublinie,namowil nas na ogladnie crickieta "na zywo" w Moore park,ja jako
                                                      totalny ignorant tego sportu poczatkowo bylam przeciwna ale dalam sie namowic
                                                      koledze i mezowi i okazalo sie ze to impreza znakomita,tyle sie dzieje na
                                                      widowni ze nie trzeba ogladac gry i mozna sie swietnie bawic,lagodnie krok po
                                                      kroku popadajac w stan upojenia...zawarlismy kilka jednorazowych przyjazni z
                                                      innymi kibicami, nawet wymienilismy sie koszulkami i czapkami z
                                                      niektorymi...wciaz nie wiem nic o crickiecie chodzi ale to zupelnie nie ma
                                                      znaczenia

                                                      w temacie Australijek skoro juz padl taki temat to zadziwiajaca jest ilosc
                                                      singli meskich w tym kraju ,musze powiedziec,wiekszosc ludzi ktorych poznajemy
                                                      z kregu sa samotnymi panama ktorzy desperacko poszukuja kobiety
                                                      kolega Aussie przyprowadzil na crikieta osiem mates - samotnych dusz meskich I
                                                      nie dlatego ze ich kobiety nie ogladaja crikieta ale dlatego ze kobiet nie maja,
                                                      wkoncu kiedy nasze stany osignely takie upojenie ze doszlo do zwierzen I
                                                      przenieslimsy sie do pubu,wszysycy zaczeli mi sie zwierzac jako jednynej
                                                      przedstawicielce placi odmiennej w towarzystwie kolo 10 panow (maz byl ze mna
                                                      na szczescie jako tarcza ochronna I takze doradca ;-)))z tego samego,ze nie
                                                      moga znalezc kobiety bo australijki sa strasznymi materialistkami,zepsutymi I w
                                                      ogole I jak sie nie ma zamoznej kiesy to trudno znalezc kobiete.Panowie byli
                                                      naprawde bardzo zdesperowani bo obiecali mi cuda niebianskie w zamian za
                                                      poznanie ich z kims,byli zaintersowani polkami… moze zamiast marnowac czas na
                                                      liczenie I odnajdywanie cudzych pieniedzy powinnam,otworzyc agencje
                                                      matrymonialna aussie contra Polskie dziewczyny czekajace na ksiecia z down
                                                      under,wyglada ze to bylby calkiem niezly biznes….;-)))
                                                      Kurcze ci faceci to naprawde fajne chlopaki I calkiem przystojni….i to nie
                                                      pojedynczo tylko grupami wiec nie jest to pojedynczy przypadek ktory sie moze
                                                      zdarzyc
                                                      Hej polskie dziewczyny w samym tylko NewCastle i Hunter Valley jest osiem
                                                      samotnych dusz ktore poznaja mile polki….;-)

                                                      PS Pysku sytuacja w miare opanowana a spotkanie bardzo chetnie ;-)

                                                      Pozdrawiam slonecznie
                                                      ifa

                                                    • mojito Qrde, znowu poniedzialek. 10.01.05, 07:26
                                                      Co jest, gejsza! Juz przeciez jeden byl w tym roku. Calkiem niedawno.
                                                      Poniedzialek lubi byc nie ten tego. Nie przepadam za poniedzialkiem.
                                                      Nie mam nic przeciwko temu aby Swiatowe Zrzeszenie Dni Tygodnia
                                                      zmienilo kolejnosc dni. Lub jakos je przearanzowalo. Mogloby byc
                                                      niedziela, niedziela i wtorek. Albo niedziela i wtorek, wtorek.
                                                      Zaloze sie, ze nikomu by to nie przeszkadzalo. Wrecz przeciwnie.
                                                      Obecny uklad jest niedobry. Nalezaloby ten uklad lekko poprawic.

                                                      Nurek na przyklad ma lepiej. Wychodzi z glebokiej wody i moze sobie
                                                      w kesonie przeczekac okres nieprzychylny. Oddechu nabrac. A ja, qrde, co?
                                                      Na dodatek zle mieszkam. Szczesliwi ludzie w Nowej Zelandii maja juz
                                                      lwia czesc poniedzialku za soba. Australijczycy i Australijki maja tez
                                                      owcza czesc poniedzialku za soba. W Chinach tez mieszkac jest ok.
                                                      Jada sobie juz z gorki poniedzialkowej. Taki poniedzialek to przyjemnosc.

                                                      Qrde, wqrza mnie to, ze zasne w poniedzialek i w poniedzialek sie obudze.
                                                      Tak jak bym mial, qrde, dwa poniedzialki pod rzad.
                                                      Jak sie obudze to inni szczesliwi ludzie beda juz we wtorku.
                                                      Blizej srody. A ja, qrde, ciagle w poniedzialku. Ach, ty gejsza.
                                                      Poniedzialek na poniedzialku. W poniedzialek zycie jest niekoniecznie
                                                      sliczne. Bywa nie ten tego. Ale juz na to, qrde, narzekalem.

                                                      Lekko wqrzony poniedzialkowo pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      1:26/wczesny poniedzialek/3C/qrde, na dodatek ciagle bez zupy.
                                                    • pysiek13 Re: Qrde, znowu poniedzialek. 10.01.05, 07:45
                                                      eeee, nie jest tak zle :)))))))))))))
                                                      a nie da przespasz?
                                                      P.
                                                    • mojito Re: Qrde, znowu poniedzialek. 10.01.05, 07:56
                                                      Yo! Pysiek,

                                                      nie mysl, ze nie rozwazalem :))). Rozne opcje rozwazalem.
                                                      Zadna satysfakcjonujaca. Poniedzialek ciagle jest :(((.
                                                      Spac ze zdenerwowania nie moge. Nawet jak zasne to tez na nic.
                                                      Obudze sie w poniedzialku :(((. Tak dlugo spac nie potrafie. Sam.
                                                      Tobie to dobrze, poniedzialek masz prawie za soba. A mnie on ciagle
                                                      w oczy, qrde, zaglada. A Asia to juz zupelnie... Szczesliwa ksiegowa :))).
                                                    • matrioszkaa Re: Qrde, znowu poniedzialek. 10.01.05, 08:00
                                                      A ja sie boje wtorku-musze stawic sie na milicje w sprawie tego wypadku. Kruki
                                                      sie przestraszyly rzecz jasna, na szczescie jechal znajomy i odstawil ich do
                                                      sasiadow (co b. lubia), synek orzekl, ze trzeba kupic po prostu nowy samochod i
                                                      po sprawie(b.meskie podejscie).

                                                      Mandarynka, dzieki za sliczne kartki!, doszly na rosyjskie Razdziestwo (jak
                                                      myslisz, ktore sobie ktore wybralo?)

                                                      Pogoda zupelnie okropna.

                                                      Pozdrawiam
                                                      m.
                                                    • pysiek13 Re: Qrde, znowu poniedzialek. 10.01.05, 08:32
                                                      Mojito :))))
                                                      Monday message: cheer up cheer up cheer up :))))

                                                      Matrioszkaa :))))
                                                      a kto winny ze boisz?
                                                    • mojito Re: Qrde, znowu poniedzialek. 10.01.05, 08:44
                                                      Dzieki. Nie bedzie latwo. Ciagle u mnie poniedzialek.
                                                      I starzeje sie on bardzo wolno. I na dodatek w Powerball
                                                      nic nie wygralismy. Inni wygrali. Qrde, i obudze sie w
                                                      poniedzialek. Boje sie zasnac.

                                                      Matrioszka ma troche racje. Policji rosyjskiej trzeba sie bac.
                                                      Nawet bez winy. Oni moga wine znalezc :))).
                                                    • Gość: Pysiek13 Re: Qrde, znowu poniedzialek. IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 10.01.05, 08:58
                                                      M :)))) to moze troche wina czerwonego na poprawe humoru?
                                                      Matrioszka, to jak z ta policja? taka straszna ?
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Qrde, znowu poniedzialek. IP: 203.185.240.* 10.01.05, 09:49
                                                      Siemanko kochani,
                                                      ruska policja to niczewo nielzja,niczewo nie ponimajesz, i niczewo nie znajesz
                                                      a dolujesz w kiciu kak durak.no gawaritje Matrioszka pazausta kak to tak?
                                                      Australijska policja za to jest pamietliwa,jak przylecialem do Sydney po
                                                      dluzszej nieobecnosci,to trzymali mnie ponad godzine i sprawdzali papiery,tak
                                                      to ich nie widac nigdzie,do wypadku to ze swieczka szukac,na ulicy policjanta
                                                      nie uwidisz,ale jak upra na czlowieka to nie ma letko;)
                                                      Ifa czolko,to ladna reklame zrobilas Kangurom,a ja to myslalem,ze chlopaki
                                                      tutaj to maja rwanie,bo jest ich mniej.no i chwileczke poprawka mala,Polki
                                                      zostawmy Polakom moze;))co to za porzadki?
                                                      Mojito Amigo jak sprawy?w porzasiu?markotnie cos od poniedzialku,cos strzele
                                                      dzis za nasza pomyslnosc.ta wygrana to jest nasza murowana,mamy jak w banku,to
                                                      bedzie lojalna wygrana i za cierpliwosc.
                                                      w drodze do pubu, cos wieje dzis i mnie jakos zarzuca
                                                      czolko i graba wszystkim
                                                    • mar_za Re: Qrde, znowu poniedzialek. 10.01.05, 11:25
                                                      No kurde poniedzialek, nowy rok i tez nie moge sie pozbierac... tyle sie
                                                      ostatnio dzialo i dzieje... Choc u mnie to raczej nic dziwnego.

                                                      Troche Was poczytalam, niestety tylko pobieznie, ale widze, ze wszyscy tutaj
                                                      miewaja sie jak nalezy.

                                                      Wrocilam do mojej rzeczywistosci. Dotkliwie odczulam zmiane stref czasowych i
                                                      to zarowno w jedna jak i w druga strone. Jak zbity pies chodzilam przez pare
                                                      dni. Z zawrotna predkoscia spedzalam 2 tygodnie z kawalkiem w Ameryce. Chicago
                                                      o tej porze roku jest takie samo szaro-bure jak Polska. Zadnej roznicy.
                                                      Naturalnie pod wzgledem klimatycznym. Poimprezowalam troche (Polacy w piciu nie
                                                      maja sobie rownych nawet po tamtej stronie oceanu). Spedzilam najlepszego
                                                      Sylwestra od wielu lat (w sasiednim stanie Wisconsin). Tanczylam do bialego
                                                      rana przy piosenkach typu "znalem cyganeczke Zosie..." albo innych disco
                                                      polowych kawalkach, ktorych w tej chwili juz nie pamietam. Musialam pojechac do
                                                      Ameryki, by potancowac przy kiczowatych przebojach slyszanych z 15 lat temu. W
                                                      naszej zamorskiej kolonii czas jakby sie zatrzymal. Ciagle na listach przebojow
                                                      chicagowskiej Polonii kroluje "Jolka, Jolka", a wielu naszych krajan nosa zza
                                                      Chicago nie wysunelo przez cale lata. Ale naprawde bylo fajnie. Pojade tam na
                                                      pewno jeszcze raz, choc tym razem bez Piranii sie nie rusze.

                                                      Mojito, nie udalo mi sie zorganizowac czasu na spotkanie. Bardzo przepraszam. 2
                                                      tygodnie to zdecydowanie za malo i nie dalabym rady sie wyrwac. Moze nastepnym
                                                      razem zagoszcze na dluzej tam u Was to wtedy napijemy sie wspolnie.

                                                      A po powrocie juz codziennosc. Pracy po nowym roku nie ubylo. Weekend w polowie
                                                      spedzony w robocie. Piranie stesknione i rozszczebiotane jak zawsze przywitaly
                                                      mnie czule. Powiem Wam szczesliwy czlowiek, na ktorego ktos w domu czeka...
                                                      Mnie przynajmniej to dodaje skrzydel. Mimo tego wielkiego swiata i jego urokow
                                                      najlepiej czuje sie w towarzystwie Piranii w moim ciasnym, ale wlasnym katku.

                                                      W Nowy Rok wchodze optymistycznie (to jak pisala Pysiek niczym sie nie roznie
                                                      od wiekszosci pod tym wzgledem). Nie jestem przesadna, ale mowia, ze 7 to dobra
                                                      cyfra i suma cyfr w 2005 daje wlasnie 7. Inna teoria mowi, ze co 7 lat zmienia
                                                      sie czlowiekowi zycie jakos radykalniej, a u mnie to wlasnie 7 lat mija od
                                                      kiedy jakos pogmatwalam/pogmatwalo sie moje personalne zycie. Tak wiec moze cos
                                                      w tym roku sie wydarzy dobrego? Kto wie.... Rok zaczal sie nietypowo i
                                                      optymistycznie... To moze dobra oznaka. Mam postanowienie noworoczne, by
                                                      niczego nie postanawiac. I na razie sie tego trzymam :)

                                                      Wszystkim Wam zycze wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Zdrowia, pogody ducha,
                                                      spelnienia i... spotkania z Fortuna tym, ktorzy o niej marza.

                                                      Z noworocznym pozdrowieniem, Mar_za
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Qrde, znowu poniedzialek. IP: 202.147.46.* 11.01.05, 00:55
                                                      To znowu ja kurde szyszka;)
                                                      Mar_za napisala,ze polonia nosa nie wysuwa poza Chicago.z tym masz racje,tutaj
                                                      jest podobnie,znam Polakow starych Polonusow ktorzy nigdy nigdzie nie byli od
                                                      czasu jak kupili dom co uwazaja za wielki sukces,tak w tym domu przesiaduja
                                                      calymi dniami.podobnie jest w Polsce sa ludzie ktorych ciagnie do poznawania
                                                      nowych rzeczy i miejsc inni za to wola przy piwku i TV.
                                                      Ifa dzis nie dam ci spokoju;)to jak to jest z tymi dziewczynami
                                                      australijskimi,takie wymagajace,czy takie niezalezne i faceci po porostu sie
                                                      nie potrafia wykazac?w porzasiu troche polemiki tutaj, dawaj na calego,nikt
                                                      Ciebie jajkami nie obrzuci don't worry:)
                                                      i przesylam usmiechow caly worek do Asi,zadzwonie:))))))))))))))))))))))))))))
                                                      oczywiscie jesli nie masz nic przeciwko.
                                                      czolko
                                                    • Gość: Ifa Re: Qrde, znowu poniedzialek. IP: 202.12.185.* 11.01.05, 02:22
                                                      Hey Gunther slodziaszku,mam duzo pracy ale dla ciebie zawsze chetnie...
                                                      no wiec nie mam pojecia co jest nie tak czy to z meska czescia czy damska
                                                      ale przyznam ze nie jest to pierwsza opinia jak slyszalam o aussie
                                                      girls,irlandzcy koledzy tez narzekali na dziewczyny na down under,mowili ze
                                                      generalnie "chat me up and get lost"
                                                      jak wiesz ja jestem tylko 3 miesiace w kangurowie i dziwnym trafem wiekszosc
                                                      ludzi jakich poznaje to mezczyzni (znajomi znajomych itp) i to przewaznie
                                                      single, szczere mowiac myslalam ze wiekszosc statystycznie to wlasnie oni a ty
                                                      piszesz ze kobitki,wiec...
                                                      ciezko mi wydac jakokolwiek opinie bo za krotko jestem tutaj
                                                      ale bylam sama swiadkiem w night club kiedy mojemu nowemu znajomemu z kregu
                                                      mojego dobrego znajomego dziewczyna ni z tego ni z owego przylozyla plaskacz w
                                                      twarz,bo powiedzial cos co jej sie nie spodobalo...hmmm...!znali sie moze
                                                      niecale pol godziny,well!?
                                                      z moich pierwszych obserwacji generalnie wynika ze narod tu ma poczucie
                                                      niezaleznoci i calkiem dobra propagande narodowosciowa,mysle ze przeklada sie
                                                      to na stosunki mesko-damskie tez,ale tez mimo chodzacych mitow o rasizmie w
                                                      Australi i arogancji takowej nie zauwazylam,wrecz przeciwnie mam wrazenie ze
                                                      aussie maja jakis kompleks wobec Europy i to ogromny,tak jak w Polsce istnieje
                                                      jeden wzor i odnosnik:USA tak tutaj jest to: Europe,
                                                      u kosmetyczki european facial jest drozdzy niz australian,slogany
                                                      typu "european quality",co ma zapewnic dobra jakosc...itp
                                                      mysle ze to tez mozna przelozyc na damsko-meska kwestie i moze aussie girls
                                                      lubia european boys lepiej,w koncu to european quality
                                                      Gunter mysle ze mozesz byc spokojny,na starcie jestes lepszy od kazdego
                                                      Kangura ;-)))

                                                      musze wracac do pracy Gunterku zloty ;-))
                                                      paaaaa





                                                    • mojito Ciagle jeszcze poniedzialek :))). 11.01.05, 03:25
                                                      Siemaneczko Wszystkim,

                                                      poniedzialek ciagle jeszcze mam, i owszem. Ale to juz pozostalosci.
                                                      Nie byl zly. Duza czesc dnia przesiedzialem dzisiaj w moim ulubionym biurze.
                                                      Jest na rogu ruchliwych ulic. Ma duze panoramiczne okno. Kontuar ciagnacy sie
                                                      wzdluz i wygodne, prawie barowe stolki. Moje ulubione miejsce w rogu kolo
                                                      kontaktu na scianie. Mozna ladowac telefon :). Kontuar w tym miejscu rozszerza
                                                      sie i mozna na nim szeroko rozlozyc gazete. Na notes miejsce tez jest. Obsluga
                                                      biura koedukacyjna. Trzy/trzy. Kobieca hiszpanska. Ole. Az do odwolania gryze
                                                      tam corn muffin. Mam male wyzwanie z piciem. Kawowy nie jestem. Czasami
                                                      espresso lubie. Ale zwyczajnie to iced tea plynie mi w zylach. Biuro nie ma
                                                      mojej icea tea. Ma goraca tea ale bardzo wyszukana i ziolowa. A takich ja nie
                                                      ten tego. Kupuje wiec swoja po drodze idac do biura. I tu siedze lub siedzimy
                                                      z ludzmi z pracy.
                                                      Mile Panie nawet pozwolily nam uzywac swojej korkowej tablicy ogloszeniowej.
                                                      Dolny lewy rog jest nasz. I tam zostawiamy lub odbieramy wiadomosci.
                                                      Rozwazam aby sie tam przeprowadzic z pracy. Bardzo ladne biuro. Mila obsluga.
                                                      Z akcentem. I o kontakt latwo :))). Biuro nazywa sie Starbucks - Coffee.
                                                      Ma ladne kobiece logo. I napis na serwetkach: a memory, a promise oraz I dance
                                                      into the air aroma. Zapach kawy tez bardzo lubie. Dotyk kawy juz mniej.
                                                      Ladne biuro... I te logo...

                                                      Mar_za,
                                                      dwa tygodnie na wizyte w Zamorskiej Kolonii to za malo. Bylem przekonany,
                                                      ze Ciebie nigdzie nie puszcza. Trzeba minimum miesiaca.
                                                      Nie ma potrzeby opuszczac Szykago :))). W Szykago jest wszystko.
                                                      Jak czegos chwilowo nie ma - to rodacy sprowadza.
                                                      Margarita/cuba libre poczeka albo na Twoja dluzsza ponowna wizyte tutaj
                                                      albo moja letnia w Warszawie. Czy Piranie lubia milkshakes?
                                                      Ta nieznana mi Cyganeczka Zosia zainteresowala mnie :))).

                                                      Gunther Amigo,
                                                      piatka. Dzieki. U mnie wszystko w porzasiu. Wierze, ze u Ciebie rowniez.
                                                      Wykorzystuj swoja polska przewage nad uzalajacymi sie na Australijki
                                                      Australijczykami. Zycie jest bezwzgledne :))). Biadolenie do niczego nie
                                                      prowadzi. Do kobiet na pewno nie.

                                                      Matrioszka,
                                                      mialem luzniejszy dzien dzisiaj. Trzymalem kciuki :))).

                                                      Pozdrowienia sloneczne, prawie wtorkowe,
                                                      mojito.

                                                      21:25/5C/pojecia nie mam jak moge tak dlugo bez zupy.



                                                    • Gość: Ifa Re: Ciagle jeszcze poniedzialek :))). IP: 202.12.185.* 11.01.05, 04:48
                                                      No wlasnie Guntherku,Mojito jest expertem w tych sprawach jak glob gleboki i
                                                      szeroki,jesli chodzi o wszystkie rasy,wyznania i kultury..takze ceny ;-))itp
                                                      i do tego sluzy radami z detalami....;-)))))


                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Ciagle jeszcze poniedzialek :))). IP: 203.185.240.* 11.01.05, 05:26
                                                      o kurdee;)
                                                      spokojnie kochani tylko spokoj nas moze uratowac.mnie tam nie przeszkadza jak
                                                      kobitka da mi po gebie,jak ma powod i jak jej ktos raczke rozmacha to jeszcze
                                                      sie nastawie.ostatnio ktos powinien mnie trzasnac przyznam szczerze,no tego,
                                                      zeby tak profilaktycznie kregoslub moralny mi sie wyprostowal,jednak udalo mi
                                                      sie bez oberwania po gebie.wcale nie jestem no tego,nie jestem swiety,co
                                                      niektorzy tutaj z forum moga potwierdzic;)tez czasem narozrabiam i potem nawet
                                                      kajanie sie nie pomoze no coz,co nie Asienko?Kangury meskiego rodzaju tez
                                                      niczego sobie,nic im nie brakuje jak slusznie zauwazyla Ifa a jednak cos tu nie
                                                      gra.jak sobie poscielesz tak sie wyspisz mowi polskie przyslowie i taka to
                                                      prawda.Kangurzy tutaj zawsze dominowali i nigdy nie traktowali swoich kobiet
                                                      elegancko,mowi sie trzeba sobie kobiete wychowac,i tak samo trzeba sobie
                                                      mezczyzne wychowac.kobiety tutaj sobie tak latwo w kasze dmuchac nie daja i
                                                      wywalczyly sobie niezaleznosc.ciekawe w jakim innym kraju kobiety maja takie
                                                      same zarobki jak mezczyzni?no powiedzcie. dziewczyny tu sa pewne siebie,a czy
                                                      wola rzeczywiscie europejczyka,nie nie powiem ze na 100%,my jestesmy dla nich z
                                                      innej planety.owszem lubia mieszac i probowac,czy to jednak cos innego niz
                                                      robia europejki,czy tez nasze kochane polskie dziewczyny?tak samo for sure
                                                      indentico kochani.Ifa kochanenka:)))ja nie podpuszczam Ciebie zebysmy tu jakis
                                                      zdecydowany raport napisali na temat samotnych Kangurow i walczacych
                                                      Kangurek.wymiana mysli jest dobra,temu forum napewno nie zaszkodzi.no tak,
                                                      jestem z Polski z roznymi paszportami w kieszeni,z zamilowania raczej bardziej
                                                      obiezyswiat niz Polak,raczej bym podpisal sie jako Obywatel Swiata,czy mi to
                                                      cos dodaje kurde no nie,mam takie same szanse a ostatnio jestem bez szans.ot
                                                      co,jak mowi Kazik.Amigo moj kumpel Mojito z niejednego pieca chleb jadl tak jak
                                                      i ja zreszta,wiem co mu w duszy gra,wybacz Amigo,albo sie domyslam;)wiec wybacz
                                                      Ifa meska solidarnosc.jajkami nie bedziemy sie tu obrzucac,bo lepiej sobie z
                                                      nich zrobie jajecznice;)co ja tylko z wlasnych obserwacji zauwaze to ze faceci
                                                      z Downunder tak naprawde niewiele sie roznia od innych.pisze o sredniej
                                                      krajowej,Ifa kochanenka,jak tak dobrze sie przyjrzej im blizej tym facetom,to
                                                      ten tego,no zreszta co ja Tobie bede pisal,sama pozyjosz i uwidziosz.poslalbym
                                                      caluska,ale to nie wypada,Ty mezatka:)wiec taki wirtualny calus Ifa :-)
                                                      czolko i spadanko
                                                    • yvona73pol Re: Ciagle jeszcze poniedzialek :))). 11.01.05, 21:00
                                                      a nieprawda, bo statystycznie na jedna kangurowne przypada piec kangurow ;)))
                                                      wedlug oficjalnych danych...
                                                      a ja jestem baaardzo chora, prawie w majakach :((((((
                                                      ratunku!!!!!!!
                                                    • tizedik Re: Ciagle jeszcze poniedzialek :))). 11.01.05, 22:40
                                                      Iwona, co jest???????!!!!!
                                                      Nie daj sie chorobie!!!!!!
                                                      Ja tez chwilowo jestem "po przejsciach", bo i choroba, i innego rodzaju
                                                      zawirowania. Ale postanowilam juz w tym tygodniu dojsc do siebie :-)

                                                      Pozdrawiam wszystkich :-)))
                                                      Wasza T.

                                                      PS.
                                                      Dzis chyba jest wtorek...... Tak mi sie wydaje... A jesli nawet jeszcze nie u
                                                      wszystkich watkowiczow w tej chwili, to u mnie juz tak. Czy mam racje?
                                                    • Gość: szopen Juz sroda, przynajmniej tutaj IP: 206.73.209.* 12.01.05, 01:32
                                                      Juz z powrotem w pracy.
                                                      Przeprowadzony.
                                                      Humor kiepski.
                                                      Zimno.
                                                      W pracy to nawet lepiej nie mowic.

                                                      Jak sie ciut ogarne to sie dalej wypowiem.
                                                    • mojito Jeszcze wtorek u mnie :))). 12.01.05, 02:42
                                                      Qrde, nie chorujcie, a jezeli juz to zdrowiejcie szybko.
                                                      Iwone przeczytalem najpierw "prawie w majtkach" :))).
                                                      Zastanowilem sie jak to mozliwe i o kolorze pomyslalem.
                                                      Moze na rozweselenie odswieze stary dowcip o kobiecie i lekarzu.
                                                      Przychodzi kobieta do lekarza i mowi: chora jestem.
                                                      Prosze, niech sie Pani rozbierze - mowi lekarz.
                                                      Co Pan, Panie Doktorze, chora jestem a Pana sie zarty trzymaja.

                                                      U mnie deszcz i chlodno (2C). Okruch Fortuna mi dzisiaj rzucila.
                                                      Znalazlem na ulicy piec dolarow. Lezalo sobie mokre i przydeptane.
                                                      Usmiechalo sie do mnie. Bylo zimno i padalo wiec zabralem je ze soba :).
                                                      Bardzo optymistycznie to interpretuje.

                                                      Na obiad dzisiaj jajecznice zrobilem. Z trzech jaj. Pokroilem cebule
                                                      i swieza zielona papryke. Coraz lepiej mi to idzie :))).
                                                      Na deser mialem dwie puszki polskich szprotek ktore kolega przywiozl
                                                      mi w prezencie z polskiej dzielnicy. I iced tea oczywiscie.

                                                      Szopen,
                                                      w srode 19, odbedzie sie konkurs na najlepsze danie. W zawodach bedzie
                                                      bralo jednoczesnie udzial 50 najlepszych szefow kuchnii w miescie.
                                                      Przylatuj. Udzial w zawodach na pewno poprawi Tobie humor. Ja mam zaufanie
                                                      do Twoich dan. I Twoje zjem :))).

                                                      Zdrowka wiec Wszystkim zycze przede wszystkim,
                                                      trzymajcie sie zdrowo,
                                                      mojito.

                                                      20:42/bz.

                                                    • Gość: szopen W sprawie szprotek IP: 206.73.209.* 12.01.05, 03:27
                                                      To u mnie w sklepiku osiedlowym sie w wigilie pojawily.
                                                      W puszkach, z Polski, tudziez jakies inne makrele i salatki rybne tez z Polski.
                                                      W glowe zachodze jak i dlaczego ale z faktu sie ciesze.

                                                      Na zawody kulinarne chyba nie zdaze.

                                                      Ale jak wymysle jakies cos nowego to dam znac.
                                                      A moze komus jakis smak po glowie chodzi i porady poszukuje lub natchnienia.
                                                      Pomoca sluze.
                                                    • mojito Re: W sprawie szprotek 12.01.05, 03:34
                                                      Z polskich puszek to tylko szprotki lubie. Rzadko mi sie trafiaja
                                                      wiec to prawie swieto. Chyba ulepszyc ich nie mozna? W pascie to nie
                                                      to samo. Takie same, nagie, z puszki polozone na chleb tez bez przykrycia.
                                                      Wow...
                                                    • matrioszkaa Sroda po wtorku!!! 12.01.05, 15:01
                                                      Dzieki za kciukow trzymanie; pomoglo najwyrazniej, milo bylo i zabawnie czasami!

                                                      Ej, napisze czlowiek, ze boi sie wtorku to mu imputuja, ze policji sie leka;
                                                      przepraszam, milicji tutaj. Jak dotad mialam tylko pozytywne doswiadczenia i na
                                                      tym by pozostac.

                                                      Z mafia radzilabym nie zadzierac.

                                                      Jadac trolejbusem zauwazylam, ze wizytowka studia filmowego Mosfilm, znanego na
                                                      pewno starszym uczestnikom forum (ha, ha)/swoja droga kto tu najmlodszy jest ?/
                                                      zmienila sie na jakies dziwadlo.

                                                      Napisalabym cos jeszcze ale za plecami mam straszne zaklocenia dziekowe (krukowe)
                                                      pa
                                                      deszcz/cieplo (+3)
      • Gość: Pysiek13 to think outside the INbox ;)))) IP: *.dewr.gov.au / *.dewr.gov.au 12.01.05, 05:36
        Hoi :))))

        czasem mamy glupawke i widzimy swiat na rozowo i nie zawsze mamy ochote
        rozwiazywac globalne problemy lub analizowac kryzysowe sytuacje. no to ja mam
        glupawke dzis i to completna glupawke ... szprotki nie szprotki, piepsze i ide
        na plaze ...
        na lunch byly spatzle, czy cos mowi ? ... a jak nie mowi to trudno. dzisiaj
        jestem w poprzek i wzdluz ;))))
        Yvona nie daj sie, pomoc cos moge?
        zdrowko wszystkim
        • Gość: szopen Re: to think outside the INbox ;)))) IP: 206.73.209.* 12.01.05, 06:14
          Dobra glupawka nie jest zla.

          tez bym poszedl na plaze, u mnie zimno bardzo.

          O spatzlach nie slyszalem
          • mojito Plaza i spatzle? 12.01.05, 06:33
            Yo! Pysiek,

            widze prawie ten tomahawk wystajacy Tobie spod pachy.
            Trzeba miec pozwolenie w Au na tomahawk? Nie pamietam
            czy na ciupage tez. Gunther by moze wiedzial :))).
            Iwona by wiedziala o broni bialej (scyzorykach).

            Na plaze i owszem bym poszedl. Qrde, dawno na plazy nie bylem.
            Na czym lezysz? O material pytam :))).

            O spatzlach nigdy nie slyszalem. Myslalem, ze to cos z Austrii.
            Teraz juz wiem co one sa. Nawet przepis znalazlem w googlu.
            Ale nie wiem jak smakuja.

            Spac ide i o plazy snic bede,
            dobranoc i dzien dobry,
            mojito.

            00:33/4C.
          • Gość: Asia sroda dobiega konca IP: *.akl.callplus.net.nz 12.01.05, 06:35
            mozna by za Niemenem powiedziec "Dziwny jest ten swiat" u jednych ftorek u
            innych sroda

            Mojito Ty sobie uprzejmie buzi po zupie ksiegowa nie wycieraj, a co to ksiegowa
            nie czlowiek? lubi poniedzialki? chyba jakas nowa encyklopedie czytasz i
            dlatego takie zbezecenstwa tu wypisujesz :)

            a propo fortuny, to do mnie tez sie dzisiaj usmiechnela, rano idac do pracy
            znalazlam na skrzyzowaniu, (dla tych co niewiedza w NZ na niektorych
            skrzyzowaniach przechodzi sie we wszystkie strony na raz, na ukos w te i we te)
            cale 2 australijskie dolce, usmiechalo sie do mnie przyjaznie wiec tez je
            podnioslam, chyba mialo dosyc bycia rozjedzanym i deptanym. Podalam reke bo w
            stanie bylo oplakanym i poobcieranym, teraz mu lepiej w zacisznej portmonetce.

            Skrzyzowanie bardzo ruchliwe, wiec najwyrazniej czekalo na mnie.

            Jak by tego bylo malo, po poludniu znalazlam zloty lancuszek na chodniuku, nie
            dalej jak 200 m od dwodolarowki, zastanawiam sie czy by kopalni zlota w tym
            miejscu nie otworzyc. Moze bysmy sie szybciej wzbogacili niz wygrana w Lotto,
            albo przynajmniej dolozymy do naszej Fortuny.


            Gunther, co ja ci moge powiedziec, moze tak:

            1 Strach ma duze oczy
            2 Pieniedzy mam wystarczjaco swoich (patrz wyzej)
            3 Meza mam
            4 Kochanka nie szukam

            jak w ktoryms z moich postow napisalam, od kazdego sie czegos ucze. Od ciebie
            tez sie nauczylam, chociaz odleglosc dzili nas spora.

            Chopin, kude u ciebie zimno bo zima, u mnie zimno bo lato

            Pysiek, zycze wiecej glupawek, one nas sane trzymaja

            Yvonka, setka dobrze zagrzanej wodki z miodem i cytryna postawi cie na nogi,
            lepiej wypic przed snem bo inaczej moze cie zwalic z nog w najmniej odpowiednim
            momencie



            • Gość: szopen Re: sroda dobiega konca IP: 206.73.209.* 12.01.05, 15:37
              Juz pozno, sroda rzeczywiscie sie konczy a ja dlej w pracy usiluje lody robic.
              Z rezultatem miernym wiec dalej tutaj.
              A nie wychodza nam lody czekoladowe na patyku z marshmallows kawalkiem w srodku.
              znaczy sie lody sie robia ale maszyna do pakowania nie bardzo ladnie pakuje.

              Wot zyzn.

              A w sprawie wieku to ja 34 za 2 miesiace 35.
              • mojito Rzeczywiscie dobiega konca (sroda) :))). 13.01.05, 02:58
                Zdrowko i pogody Wszystkim,

                dzien dobry, pogodny i nie bojac sie juz pochwalic dnia po zachodzie
                slonca - fajny. Slupek sie podniosl do szesciu plus. Troche mzylo.
                Nic dzisiaj nie znalazlem ale tez niczego nie zgubilem :))).
                Sympatyczny pat.

                Niczego innego poza jajecznica na obiad dzisiaj nie wymyslilem.
                Z cebula oczywiscie ale juz bez papryki. Byc moze cholesterol i skleroza
                mnie kiedys zezre. Ale do tego czasu... :)))))))))).

                Asienko,
                przezywajac Ciebie szczesliwa ksiegowa mialem na mysli, ze jestes/bylas
                najbardziej wysunieta poniedzialkowo w czasie. A ja dopiero zaczynalem.
                Ksiegowe tez ludzie. Nawet fajne :))).

                Iwona,
                wierze, ze dzisiaj lepiej sie czujesz. ***.

                Trzydziesci cztery lata tez kiedys mialem. I trzydziesci piec... :)))))).

                Zdrowka wiec i slonca Wszystkim,
                mojito.

                20:58/bz.
                • Gość: szopen Re: Rzeczywiscie dobiega konca (sroda) :))). IP: 206.73.209.* 13.01.05, 03:32
                  Tak to juz jest z tym czasem ze u mnie juz czwartek.

                  Padac zaczelo to na plus bo juz bardzo bardzo dawno deszczu nie bylo.
                  Zimno znowu to na minus.

                  Czyli tez sytuacja patowa.

                  • mojito A lody... 13.01.05, 06:02
                    ...jak? Ladniej juz sie pakuja?
                  • pysiek13 Homo-caca-colus czyli czlowiek bez wlasciwosci :) 13.01.05, 07:03
                    Sonecznie i upalnie :))))

                    Yvona wierze, ze dzis napewno lepiej czujesz, posylam najlepsza pozytywna
                    energie ... err ... wzmacniajaca, cokolwiek by to mialo znaczyc :))))
                    eee, kto to wiekiem martwi, Matrioszka? nie wierze ;)))) to jeszcze raz
                    powtorze, chociaz to juz bylo pisane tutaj? 'growing old is a case of mind over
                    matter, if you don't mind, it doesn't matter' :))))

                    no i czlowiek bez wlasciwosci ... hm. czlowiek ktoremu na niczym nie zalezy,
                    jest wszystko jedno, bez-myslny, bez-celu i bez-jaj. wczoraj z takim wlasnie
                    mialam pewne pertraktacje zawodowe ... qrde, no beton ... Mojito ;)))) nawet
                    tomahawk by nie pomoglo ... jeszcze kwilke pomysle, jeszcze sie s-koncentruje
                    jak przecier pomidorowy i znajde na niego spodob, a coooo !!!

                    no i temat przyjemny - jedzonko. spatzle? German/Austrian noodles ;)))) sztuka
                    kulinarna podobno byla nie-rozlaczna towarzyszka polityki ;)))) slawa Lukrecji
                    B.i jej kulinarny talent ugruntowal jej mocna pozycje, dbalosc o rozwoj sztuki
                    kulinarnej nie jest obcy naszym rodakom tez ;)))) uczta na dworze Popiela
                    przezszla do historii, a nasz swiatly Krol Jas P. zadbal korzystajac ze
                    zrozumienia Katarzyny Wielkiej Smakoszki, aby przez ponad sto lat Polacy
                    zazywali rozkoszy podniebienia na wzor pruski, ruski i austriacki ;))))
                    tragedia tez zaczela od spozywania wspolnie drugiego sniadania przez
                    pracownikow stoczni, by przez herbatke u Prymasa skonczyc na wielkiej wymianie
                    zdan przy Okraglym Stole :)))) to mi dalo duzo do myslenia ... podejsc takiego
                    Homo-ten-tego przy jedzeniu wlasnie :)))) no i co? nie wierzycie? kazdy okazuje
                    ze ma swoja jakas piete ...
                    wyplacajac pieniadze w banku dzis, przystojny urzedas pyta:
                    'how would you like it?'
                    chyba za-rumienilam od czubka glowa po sandaly ... takie pytanie hm... czasy
                    szalonej mlodosci qrde, tarmoszenia w trawie czy na tylnym siedzeniu w
                    samochodzie, te godziny czekania na bez-dechu na telefon ... i ten tego ... hm,
                    a tu tak obcesowo ... piepsze dzis tez, ide nie na plaze, ide chyba upic albo
                    co ...
                    zdrowko P.
                    • mojito To mi przypomina... 13.01.05, 08:15
                      ... pytanie kelnerki zadane mojemu koledze:
                      how do you take you coffee, Sir?
                      Orally - odpowiedzial :))).
                      • mojito Re: To mi przypomina... 13.01.05, 08:21
                        ...bardziej bezposrednie:
                        coffee, tea or me? :))).
                        • yvona73pol prawie w majtkach ;))) 13.01.05, 13:23
                          otoz Mojito drogi, mozna, mozna byc prawie w majtkach - wtedy to one sie
                          nazywaja stringi ;)))
                          kolory do wyboru (do koloru), dzis bordo na przyklad ;)))
                          dziekuje za energie i wibracje, czuje sie zdecydowanie lepiej, pomimo, ze
                          szczekam (= kaszle), ale juz bardziej w otaczajacej mnie rzeczywistosci i do
                          zycia...
                          wiek, jaki wiek?? motto z koszuli : "Act your shoe size, not your age" do
                          stosowania codziennie (no, prawie ;)))
                          skoro juz tak o dniach tygodnia, to ja sie przyznam, ze lubie srode, a zaraz po
                          niej czwartek ;))) poniedzialek tak srednio mnie rusza... no, czasami... moze
                          dlatego, ze nigdy nie zaczynalam niczego od poniedzialku, zakladajac (slusznie)
                          ze i tak skrewie...
                          ja zaczynam od ftorku ;)
                          a skoro o przejezyczeniach/prze-czytaniac h - Pysiek, ze zdziwieniem
                          przeczytalam o "rozwiazlosci sztuki kulinarnej" ;)))) zanim dotarlo do mnie, ze
                          to moje synapsy splataly mi figla....
                          ale, ale, czemu nie? ;))) moze jakies propozycje....?.....
                          dzis po filmie "K-19 the widowmaker" ktos zna? polecam;
                          plaza, mmmm.... plaza, wybraloby sie, oj, wybralo.... a tu praca zaliczeniowa
                          czeka... a slonce prazy, chce zrekompensowac te deszczowe dni ;)
                          caluski,
                          Iwona
                          • Gość: szopen czasem nie jest prosto, latwo i szczesliwie IP: 206.73.209.* 13.01.05, 14:50
                            Mialem dzis zamiar do domu pojsc o normalnej godzinie.
                            Ciut przed piata zdarzyl sie w fabryce wypadek, wozek widlowy przejechal
                            kierowce dostawczego samochodu innej firmy.

                            Karetka, policja, rozmaite inspekcje pracy, wydzialy rzadowe, koroner,
                            dochodzenie, rodzina....

                            Juz pozno.
                            Sprawa dalej sie toczy.

                            Czasem nie jest latwo.

                            • mojito Trzynastego, majtki i guolaosi. 13.01.05, 16:40
                              Zdrowko czwartkowe przedpoludniowe Wszystkim,

                              co za mily temat sie pojawil znowu :))).
                              Iwona, super, ze czujesz sie lepiej.
                              Oczywiscie, ze stringi to majtki. Ja mialem
                              na mysli pozycje majtek ktore jeszcze sa w polowie drogi
                              i nie zdecydowaly gdzie sie przemieszcza. Wyzej, nizej
                              albo tak pozostana :))).

                              Szopen,
                              qrde. Uwazaj na guolaosi. Odpocznij czasami :))).

                              Trzynastego dzisiaj. Lubie trzynastego. Ludzie sie ostrozniej poruszaja.

                              Spadam majac boxer-shorts w zdecydowanej pozycji,
                              mojito.

                              10:40/9C.

                              • Gość: Mar_za Re: Trzynastego, majtki i guolaosi. IP: 212.160.172.* 13.01.05, 17:25
                                Witajcie,

                                A ja dzis zamierzam spedzic wieczor poruszajac sie w rytm samby. Wszak karnawal
                                mamy! Nie moge sie jakos od powrotu skupic na konstruktywnej pracy, ale za to
                                mysle co by tu zrobic, zeby sie nie narobic. Papiery spadaja mi z biurka,
                                nieprzeczytane maile blokuja skrzynke, a ja jakos sie nie moge pozbierac.
                                Przesilenie wiosenne czy cos. Srodek zimy, ale pogoda u nas iscie wiosenna.
                                Moze to stad, albo ten wyjazd tak mnie rozkojarzyl....

                                Szopen,
                                gdyby zawsze bylo latwo, prosto i szczesliwie nie umielibysmy tego doceniac.
                                Czasem musi byc gorzej, bysmy zauwazyli roznice gdy zaczyna byc lepiej. I zycie
                                dzieki temu jest ciekawsze.

                                Mojito,
                                Piranie sa pelnomleczne, w milkshakes jak najbardziej gustuja:)

                                Iwona
                                Ty jakos na opak:) Lato a Ty kaszlesz? U nas zima a sniegu nie zobaczysz, u Was
                                infekcje w srodku lata. Dziwny ten swiat jak tu ktos napisal.

                                Spadam z roboty....lece sie wypieknic przed imprezka;)

                                Mar_za
                                • Gość: szopen Trzecia rano IP: 206.73.209.* 13.01.05, 20:13
                                  Sytuacja mniej wiecej pod kontrola,

                                  W stalowym naczyniu pala sie papierowe pieniadze i inne dobra do zabrania na
                                  tamtan swiat.

                                  Wlasnie karawan wyjezdza.

                                  Jutro od rana dochodzenie i wyjasnianie bedzie sie dalej toczyc.

                                  Sorry ze troche zasmucam ale czasem nie jest latwo.
                                  • pysiek13 Ars bene moriendi ... 14.01.05, 00:45
                                    • mojito Powracajajace sny nocy styczniowych. 14.01.05, 03:12
                                      Hola Amigos,

                                      od pewnego czasu powracaly do mnie jak bumerang sny majace wyrazny
                                      lejtmotyw i rozne sekwencje.
                                      Snily mi sie wiec palmy i ocean. Blekitne niebo, plaze i kobiety
                                      bardzo lekko ubrane. Slonce podnoszace pieszczotami promieni slupek
                                      rteci do wysokosci 30C. I na tej wysokosci slupek utrzymujace.
                                      Jazda konna wzdluz oceanu o zachodzie slonca. Leniwe lezenie w hamaku,
                                      picie piwa, ogladanie zanurzajacego sie w oceanie slonca i ssanie duzego
                                      palca od nogi. Niekoniecznie swojego. Parne noce pulsujace salsa, wypelnione
                                      tancem i piciem tequli, margarity i cuba libre. Picie za Wasze zdrowie rowniez.
                                      Skoki bungy i rozpedzone skutery wodne. Schodzenie pod wode glebsze i plytsze.
                                      Ryba huachinango a la Veracruzana i zalotnie usmiechajace sie corki rybakow.

                                      Postanowilem cos z tymi snami zrobic. W sobote rano lece do Meksyku. Ole!
                                      Wroce... albo nie wroce... :))).

                                      Saludos y hasta la vista Amigos,
                                      mojito.

                                      21:12/17C (siedemnascie).
                                      • pysiek13 Re: Powracajajace sny nocy styczniowych. 14.01.05, 04:26
                                        Wow, o qrde :))))))))))))))))))))))))))))

                                        super super super !
                                        hm ... ja to wszystko niby mam nacodzien ... nooo moze wykreslic, to ssanie
                                        duzego palca? ... aaaa i slupek mi sie nie podnosi ;)))) hm ... ta trawa
                                        bardziej zielona ... qrde nooo, Mexico to Mexico nie jakies tam Manly :))))
                                        congrat Mojito :))))
                                        baw dobrze, szalej, plywaj, odpoczywaj, tancz, pij, opalaj, leniuchuj, i co
                                        tylko do glowy przyjdzie ;)))) SUPER :))))aaa ... i nie zapomnij wrocic :))))
                                        no chyba ze Lady Luck dogoni ciebie w drodze :))))

                                        pozycja w poprzek u mnie nadal sie utrzymuje od kilku dni, wiec byc moze rusze
                                        w druga strone, tez klimatycznie, w strone zimy :( do Korea North.
                                        powodzenia, milych wakacji zycze :))))
                                      • tizedik Powracajajace sny..... 14.01.05, 15:23
                                        A laski juz czekaja.....

                                        www.lumika.org/mexico/people/84.htm
                                        • yvona73pol Re: Powracajajace sny..... 15.01.05, 00:17
                                          Tizedik, bravo!!!!! za reflex ;))))))
                                          Mojito, nie chce cie martwic, ale cos kiczowate te twoje sny, jazda konna,
                                          plaza, hamak, takie to typowe i banalne..... moze troche oryginalnosci? ;))))
                                          no, jakos ludzie czesto ida na latwizne, trudno, coz, ja czasami tez, choc
                                          staram sie nie, przez co czasami niektorzy potrafia powiedziec "tu est
                                          difficile" ;))))) ano jestem, jestem... czasami ;)))) a czasami nie, zalezy....
                                          chorobsko jakos zelzalo, moze to przez nowa bielizne ?;))))))) no, nie, zartuje;
                                          Szopen, nieladnie, to OHS chinskie kuleje, czy ktos chcial "na skroty" cos
                                          zrobic.... na mnie ostatnio spadla szafka z chlebem w pracy, ale no worries,
                                          tylko lekko obtarty nadgarstek...
                                          a wiecie, ze w Australii jest najwiekszy odsetek wypadkow przy pracy? takich
                                          finalnych I mean... wiec dlatego oni tak bija na alarm z tym Ohaesem, czyli BHP
                                          po ludzku piszac ;))) ale to tylko teoria, bo w rzeczywistosci nikt nie
                                          poswieca temu uwagi, wazne zeby byznes sie krecil, a po co zbedne wydatki i
                                          strata czasu? poki sie nic nie stanie..... jest ok...
                                          no, to pozdrawiam was cloudly i biegne do obowiazkow sobotnich, przeroznych....
                                          Iwona
                                          ps. Tange, a nie ma takiego fryzjera dla pan, tym razem z ladnymi panami w
                                          bieliznie? ;)))) pytanie tylko czy lepsi strait czy queer ;)))))
                                          • Gość: Kazachstan Re: Powracajajace sny..... IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 15.01.05, 01:18
                                            Dzien dobry,

                                            dzis pochmurno ale bardzo duszno,po wczorajszym upale.powiem wam ze bardzo to
                                            meczace nie miec swojego komputera.ten co mi ukradli byl dla mnie wystarczjacy,
                                            traz syn juz zrobil liste i jakies tam kryszalowe monitory flat screen,po co
                                            to,mnie wcale niepotrzebne ja poprostu lubie zajrzec troche poczytac,obejrzec
                                            ladne linki i tyle.
                                            bezpieczenstwo w pracy Iwonka ma racje,taki to jednak ten brudny kapitalizm,
                                            patrza glownie na dochod a reszta to potem.chociaz sa inspekcje i sa tez duze
                                            kary za zaniedbywanie obowiazkow.u mnie w miejscu pracy tez bylo kilka
                                            powaznych wypadkow,na szczescie nie smiertelnych.
                                            no i czytam ze niektorzy znowu w podroze rozne ruszaja.to mysle ze bedziemy
                                            mieli ladne reportaze,tak jak Ifa pisala dookola Australi.
                                            a Gunther ty mi brachu sie ostatnio nie podobasz ot co.zadzwon to pogadamy bo
                                            zes sam nabral wody i udajesz niewiadomo kogo.jak cos sie zaczeo to trzeba
                                            skonczyc.
                                            pozdrawiam wszystkich
                                            Kazik
                                            • Gość: Kazachstan Re: Powracajajace sny..... IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 15.01.05, 01:24
                                              no i jeszcze o tych snach.kazdy ma takie sny jakie sobie wysni,dlaczego
                                              kiczowate?ja bym sam chetnie pojechal i zobaczyl ten Meksyk i cala ta
                                              egzotyke.laski to Tizedik wydaje mi sie ze wszedzie czekaja i nie trzeba za
                                              nimi jehac az do Meksyku,no Gunther kiedys pokazal mi takie miejsca w Sydney ze
                                              nigdy nawet przez glowe mi nie przeszlo ze istnieja.dla jednego moze i
                                              kiczowate sny bo Iwonka tez to wszystko masz pod nosem jak Pysiek.dla innego
                                              bedzie to nastepna przygoda,bo okazuje sie ze Mojito co sni to i potrafi
                                              zrealizowac,ot co.
                                              to tyle ode mnie.mam nadzieje ze nastepnym razem to juz ze swojego komputera
                                              napisze.
                                              Kazik
                                            • Gość: Ifa sobotnie poranki down under IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 15.01.05, 02:26
                                              Kazik wiem co czujesz,ja meczylam sie bez mojego komputera przez ostatnie kilka
                                              miesiecy,zupelnie nie wiem jak to mozliwe ze kiedys nie mialam go w ogole ;-)
                                              moj laptop i inne goods dotarly do nas z irladnii dopiero trzy dni
                                              temu,myslalam ze juz nigdy ich nie zobacze,to czekanie to byly cale wieki
                                              Firma shippingowa wciaz przesuwala termin dostawy,potrzebowali cale dwa
                                              miesiace aby to przewiezc,
                                              tak mi przykro ze to wlamanie do ciebie do domu mialo miejsce!!!

                                              mnie sie tez marzy podroz do Meksyku no i na Kube,przede wszystkim na Kube,
                                              Tange pamietasz nasz dylemat: hiszpanski czy wloski,juz postanowialam a ty?
                                              hiszpanski,bo nastepna nasza daleka podoroz bedzie na Kube wlasnie,a blizsza do
                                              Nowej Zelandii,w Auckland mieszka krewana mojego meza,odwiedzimy ja niebawem
                                              a propos meksykanskich akcentow,polecam goraco film Frida? piekna Salma Hayek w
                                              roli glownej i jako rezyser,charakteryzacja i stroje oskarowe,film piekny taki
                                              meksykanski az do bolu,

                                              alez mam cudny koncert ptasi nad glowa,przy pierwszej kawie na tarasiku z
                                              przyjacielem lapotopem,siedzac pod palma na ktorej dwie kolorowe jak rainbow
                                              papuzki lorikeetki wyraznie probuja sie uwodzic nawzajem,spogladajac na mnie od
                                              czasu do czasu czy im tego nie zakloce
                                              ;-))))
                                              www.dziennik.endore.org/pictures/64-2004-02-26_Teczowy_Lorikeet.jpg
                                              podobaja mi sie tez sobotnie poranki down under ;-)))

                                              Yva dobrze ze ci sie poprawilo,dam ci jeszcze znac co do niedzieli,ale mysle ze
                                              podjade do ciebie,z moim chlopem albo bez ale raczej bede

                                              Guntheru,alez wszystko jest w jak najlepszym spokoju,jak to mowia:whatever...!
                                              ;-)))

                                              milego weekendu wszystkim
                                              ifa




                                              • Gość: szopen Re: sobotnie poranki right here IP: 206.73.209.* 15.01.05, 04:08
                                                No coz.... zycie dalej sie toczy.
                                                Lody sie robia.

                                                Co do tego wypadku i standartow OHS to szczerze wam powiem, ze standarty
                                                lokalne i ich zastosowanie sa naprawde bardzo ostre i przestrzegane i nikt nic
                                                na skroty ani taniej nic nie usilowal robic.

                                                Ogolnie to sprawa bardzo dziwna jest, przyjechal samochod dostawczy pewnej
                                                firmy i kierowca zaczal rozladowywac towar. W tym samym czasie jeden z moich
                                                ludzi przewozil wozkiem spory pusty zbiornik. Jako, ze nie za duzo widzial z
                                                przodu a musial przejechac miedzy 2 bydynkami (jakies 10metrow szeroki
                                                przejazd) najpierw spojrzal czy nikogo tam nie ma a potem zaczal jechac.
                                                Po kilku metrach wyczul ze na cos najezdza wiec cofnal i wyszedl.
                                                Na ziemi lezal gosc, martwy.
                                                Czemu rzecz dziwna: to sie zdarzylo kilkanascie metrow od miejsca gdzie ten
                                                kierowca rozladowywal towar (na rampe) jakos nikt nie wie co on w tym innym
                                                miejscu robil, ten wozek ma naprawde od cholery glosny alarm jak tylko jest
                                                uruchomiony, jako ze zbiornik lekki i chybotliwy nie da sie jechac szybciej niz
                                                jakies 3-4km na godzine. Jak mozna wpasc pod taki wozek? Nikt w okolicy nie
                                                uslyszal zadnego krzyku ani nic takiego, pracujacy na tej rampie ludzie nawet
                                                nie zauwazyli ze cos sie stalo.
                                                Cos jest nie tak.

                                                Zobaczymy co bedzie dalej.

                                                Ale podziele sie z wami czyms innym.
                                                Kilka lat temu mielismy w fabryce wypadek. Inna firma montowala u nas
                                                urzadzenia, ich sprzet ich ludzie, wstawili juz 5 sztuk. Jak wstawiali szoste
                                                to pekla lina stalowa na ktorej wisialo duze urzadzenie, na nim stalo 3 gosci,
                                                ja bylem na gorze na platformie moze metr od nich, jak zaczelo spadac zlapalem
                                                jednego, inny zlapal sie za lancuchy trzeci spadl kilkanascie metrow na ziemie.
                                                Urzadzenie spadlo i zmiotlo po drodze schody po ktorych ja wszedlem moze 60
                                                sekund wczesniej.
                                                To bylo wstrzasajace i ogromny szok, tygodnie pytan, zastanawiania sie i
                                                koszmarow.
                                                Natomiast w czwartek jakos zupelnie inna reakcja, pewne nerwy ale spokuj, cool,
                                                raczej zastanawianie sie nad tym jak ta sytuacje rozwiazac.
                                                Bardzo mnie moja reakcja zdziwila.





                                                • mojito I jeszcze jedno. 15.01.05, 05:23
                                                  Zdrowko Wszystkim absolutne,

                                                  pogoda szalona. Wczoraj 17C a dzisiaj 3C i pada.
                                                  I to nie marzec jeszcze.

                                                  Kumulacja drgnela zachecajaco. Na mily przypadek gdyby Lady Fortuna
                                                  chciala z nami numerek, tfu, numery szczesliwe nam podac kupilem
                                                  nam losy. Sa wazne na piec kolejnych losowan. Oto one:

                                                  06 24 39 40 52 PB 37,
                                                  07 16 19 44 47 PB 01,
                                                  02 03 19 34 41 PB 23. W sobote (jutro) do wygrania 14 workow jutowych.

                                                  Tizedik/Dyrektoriat, prosze miej na Fortune oko. Gdyby cos, to los na
                                                  lodowce przyczepiony magnesikiem. Nie bede wracal z Meksyku. Piernicze.

                                                  Za szesc godzin zjezdzam na dol przystrojony w latynowska "bizuterie"
                                                  z biletem elektronicznym w zebach. Taksowka, lotnisko i lot w kierunku
                                                  sol/soleil/sonca/sole/Sonne/zon /slonca :))))))))))))))))))))))))))))).

                                                  Hasta luego! Amigos,
                                                  mojito.

                                                  23:23/jutro la sopa de tortilla (sopa Azteca).
                                                  • Gość: szopen Re: I jeszcze jedno. IP: 206.73.209.* 15.01.05, 06:13
                                                    No to udanych wakacji.

                                                    • yvona73pol Re: I jeszcze jedno. 15.01.05, 12:36
                                                      no dobra, to ja sie juz nie czepiam (chcialam troche poszczuc ;))) zeby moze
                                                      jakas inspiracje zasiac...), ale skoro Kazik twierdzi, ze zle, no coz, nie
                                                      kazdy moze swoje fantazje realizowac, niekoniecznie ze swojej winy i tak to juz
                                                      jest pewnych rzeczy sie nie przeskoczy.... jedni jezdza w dalekie kraje i w
                                                      sumie nic z tego nie wynosza, inni "podrozuja" lokalnie, i zbieraja kosze pelne
                                                      wrazen i zaciekawienia, zachwytu nad cudami natury.... i odczuwaja wszystkimi
                                                      zmyslami piekno otaczajacej przyrody (tudziez architektury); wiec jest mi
                                                      troche przykro, jak tak ktos wypomina, ze na przyklad nie wcielam marzen w
                                                      zycie...
                                                      no, ale tak to juz jest...
                                                      udanych wakacji, anyway :)
                                                      Szopen, rzeczywiscie dziwna sprawa, albo fatum (pech?los tak chcial?), albo
                                                      moze jakies porachunki? no nie, nie wierze....
                                                      pozdrowionka,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: I jeszcze jedno. IP: 206.73.209.* 15.01.05, 14:00
                                                      Czasem wystarczy wyjsc z domu by podziwac cuda natury, platki sniegu,kwiaty na
                                                      palmie, sile wiatru tajfunu lub pokrecone syberyskie brzozy.

                                                      Gdziekolwiek nie jestesmy jesli sie dokladniej przyjrzec sa rzczy fascynujace.

                                                      Z tego wypadku pare lat temu to najdokladnie pamietam to co powiedzial manager
                                                      wykonawcy, ktory razem ze mna wszedl po tych schodach ktorych minute pozniej
                                                      juz nie bylo.

                                                      Powiedzial: zhe shi wo men de ming.
                                                      Znazcy sie: to jest nasz los (fate).

                                                      Nic dodac nic ujac.

                                                      Co do tego co sie zdarzylo w czwartek to prawie na 1005 nie porachunki ale byc
                                                      moze cos nie tak bylo z ofiara wypadku.

                                                      Ogolna teza w fabryce jest ze on juz lezal na ziemi i prawdopodonie nie zyl
                                                      kiedy ten wozek na niego najechal.

                                                      W gruncie rzeczy to i tak nie ma znaczenia, prawdopodobnie nic sie nie da
                                                      udowodnic.

                                                      I z tak prosto ludzkiego punktu widzenia zalezy mi na tym by jego rodzina
                                                      dostala jak najwieksza kompensacje.
                                                    • tangerin Re: I jeszcze jedno. 15.01.05, 14:36
                                                      A u nas ponuro, cisnienie spada, slonca niet:(
                                                      I jak mi tu piszecie o upalach, to jakos to tak dziwnie brzmi. A palmy to juz w
                                                      ogole:), chyba mi jedna wlasnie odbija, he he. Matrioszka, a jak ta Twoja
                                                      palma, ta od nasionka znana?

                                                      Tizedik, laska swietna!
                                                      MOjito, baw sie przednio, come sempre, (po hiszpansku to chyba jednak siempre
                                                      bedzie, co?, pojecia nie mam)
                                                      A truskawki w srodku zimy sa ok:)

                                                      Ifa, ja dalej nie wiem, wloski czy hiszpanski, po wlosku wiecej umiem i
                                                      rozumiem, moze oba? Hiszpanski bardziej przydatny, wloski ladniejszy. I ten
                                                      francuski mnie kusi, ale wymowa odrzuca, bo mam wrazenie, ze zawsze bede
                                                      mowic "dziwnie" i kaleczyc.

                                                      Yvette, z tym fryzjerem to nie wiem. Kolo mnie byl kiedys taki dla panow i
                                                      zbankrutowal. I tak a propos niektorych fajnych kawalkow w stylu "wedla", to ja
                                                      nei wiem, skad one sa. Dostaje od znajomych i rozsylam:) Czasami faaajne
                                                      kawalki sei trafiaja, po prostu szczena mi opada!
                                                      a na przeziebienia to czerwona bielizna pomaga;)

                                                      Szopen, to dziwne i tragiczne zarazem, to, co sie u was stalo. nie chce, nie
                                                      potrafie spekulowac. DObrze, ze sie trzymasz i dzialasz.

                                                      Spadam juz, buziaki 4 all.

                                                      ps. Tora, znalazlas? Daj znac!
                                                    • Gość: Ifa Re: I jeszcze jedno. IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 15.01.05, 16:02
                                                      Szopen alez reality tam wokol ciebie!!!trzeba miec naprawde nerwy aby zimna
                                                      krew w takich momentach zachowac...

                                                      Kazik czy to miejsce jakie ci pokazal Gunther to bylo przypadkiem King's
                                                      Cross???tam jest calkiem przyjemnie,laski na zewnatrz jak w emailu Tange o
                                                      fryzjerze i pimps,czyli rozebrane,kilka razy nawet zapraszali mnie i meza do
                                                      srodka,jak bylismy w okolicy,zachecajac ze to jest takze swietne miejsce dla
                                                      couples ;-)))calkiem kulturalnie i przyjemnie
                                                      a propos snow Kazik to podejrzewam ze nie chcial bys znac snow Mojtio a tym
                                                      bardziej wcielania ich w zycie,kto jak kto ale ty raczej nie ;-))))

                                                      Mandarynko podobno trzeba byc przed 10 rokiem zycia aby nauczyc sie jezyka bez
                                                      jego kaleczenia,wiec jakie mamy szanse??? ja moge tylko nie kaleczyc polskiego
                                                      tak naprawde ;-)))
                                                      zazdroszcze wloskiego,uwielbiam ten jezyk
                                                      nic trzeba sie zabrac do pracy jednym slowem

                                                      ach zapomnialam ostatnio Gunterku tez jak najbardziej wirtualnie cmokam ;-))

                                                      pozdrowionka slodkie
                                                      ifa

                                                    • tangerin Re: I jeszcze jedno. 15.01.05, 17:22
                                                      Ifus, kaleczenie gramatyki jakos mnie nie przeraza, ale ta wymowa, no qrcze, ja
                                                      wysiadam w podskokach. no przeciez ja sobie jezyk polamie na francuskich
                                                      slowkach! ja tego przeciez nie wymowie!

                                                      A co do snow, to moich tez nie chcielibyscie znac. Bylam na wlasnym pogrzebie,
                                                      oczywiscie jako duch. O windach jezdzacych w poprzek zamiast do gory lub na dol
                                                      nie wspomne, o kuchni ze szklana podloga przez ktora widac trumne tez nie.
                                                      Pocieszajace jest to, ze nie sa to horrory, nie budze sie zlana potem.Chociaz
                                                      tych proroczych nie lubie bardzo:(

                                                      A w ogole marzy mi sie pies. od dziecinstwa chodza za mna dwie rasy: foksterier
                                                      (kto pamieta taka bajke z Daszenka?) i golden retriever, ktorego widzialam na
                                                      zdjeciu tylko. Ewentualnie moze byc beagle albo labrador retriever, ale ten
                                                      biszkoptowy. No cholera, ale warunkow mieszkaniowych niet. O finasach na zakup
                                                      szczeniaka i potem utrzymania nie wspomne. Hmm, moze to tylko kwestia czasu?
                                                      Goldeny uwielbiaja zabawe, aportowanie, taplanie sie w blocie i kaluzach,
                                                      absolutnie do obronnych psow nie naleza (podobno potrafia zalizac zlodzieja
                                                      albo w ogole przespac wlamanie:))))))), lubia miec swoj fotel do spania.
                                                      szczegolnie pociagajace wydaje sei byc to taplanie w kaluzach (jakos do tej
                                                      pory nie rozumiem, dlaczego mama mi tego robic nie pozwalala;))
                                                    • matrioszkaa Re: I jeszcze jedno. 15.01.05, 21:34
                                                      Czesc ludziska!

                                                      Szukajac najmlodszej osoby na forum trzeba by spojrzec w kierunku Wroclawia, jak
                                                      mi sie wydaje.

                                                      Daszenke pamietam. Dzisiaj widzialam sporo psow, w muzeum; hybryde tygrysa z
                                                      lwem, wiewiorke albinosa i takie tam.
                                                      O posiadaniu wlasnego psa nawet nie mysle, na razie wystarcza mi w zupelnosci
                                                      kruki; a wlasnie starsze wytaplalo sie kiedys w kaluzy i jakos nie mialo ochoty
                                                      do powtorzenia tego czynu, co innego lazenie po kaluzach (co mi bylo zabronione,
                                                      dopiero rok temu nabylam sobie pierwsze w zyciu gumowce!)

                                                      Palmy wyrosly dwie, wygladaly dlugi czas jak trawa, ale powoli zaczynaja
                                                      nabierac lekko palmowy wyglad; ha, jak sobie je postawie nad glowa to moge sie
                                                      wylegiwac pod palma, niezle.

                                                      Pozdrowionka i spadanko.
                                                      Szopen, to co piszesz o wypadku pachnie jakims kryminalem, mozna by jeszcze
                                                      pojsc w kierunku , ze facet sam sie polozyl, ehh
                                                    • Gość: mojito Kolory i zapach Meksyku... IP: 200.53.117.* 16.01.05, 00:09
                                                      ...ciagle przede mna. Zyskalem godzine. Zamierzam ja uroczo
                                                      roztrwonic. Po wizycie w hotelu, prysznicu, malym co nieco
                                                      powrot na lotnisko w oczekiawniu na nastepne samoloty.
                                                      Jutro dalej. Dzisiaj Mexico City.

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      siempre = always.

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      17:09/20C/zupa tlalpeño (pociete w drobniutka kostke warzywa, kurczak,
                                                      avocago i chipotle chili).
                                                    • yvona73pol o beagle'ach... 16.01.05, 02:52
                                                      Tange, nie lam sie, francuski jest nie taki straszny, ja zaczelam sie uczyc
                                                      grubo po 10 roku zycia i francuzi mowia mi, ze wcale nie mam akcentu, a mowie
                                                      lepiej niz niejeden z nich ;)))) jedna osoba mi nawet powiedziala, ze moje
                                                      slownictwo jest bardzo wyszukane, takie "z wyzszej polki" ;)))) jak sporo
                                                      mowisz i czytasz to po jakims czasie niestraszne ci zadne popularnonaukowe
                                                      czasopisma i inne psychologiczne woluminy.... a wymowa - pestka ;)))
                                                      co do psow - bigli nie polecam, chyba ze chcesz miec minimum dwa - to sa psy
                                                      stadne i czuja sie nieszczesliwe same, najchetniej to takie stadko.... one sa
                                                      czesto widoczne na roznych malowidlach ze scenami polowan, jako ze mysliwskie
                                                      bestyje ;)))) u Kossaka na przyklad (akurat tego wszyscy znaja, poza
                                                      Matejka ;)))))
                                                      a ja bym chciala psa z dredami, takiego, co sie go kapie po polowie, bo jak sie
                                                      go zmoczy calego naraz to nie wstanie ;))) nie pamietam nazwy stwora (rasy);
                                                      co do jezykow - to u mnie na odwrot - wloski kiedys tam, dawno, dawno temu....
                                                      hiszpanski rozumiem nawet niezle, z gadaniem gorzej, ale mnie sie marzy
                                                      portugues ;)))) taki pojechany, do tej pory nie moge sie nadziwic, jak takie
                                                      cos istnieje ;))))
                                                      sny, hmmmm..... coz, sny, jakie miewamy, kazdy wie, a moze nie wie?... fajnie
                                                      jest notowac, moze wroce do tego zwyczaju? ...eeee... za leniwa jestem ;)))
                                                      Mojito, Mexico, najbardziej zanieczyszczona metropolia, uwazaj na plucka ;)
                                                      godzina to troche krotko.... a dalej? Tijuana? ;))) kurcze, moze ta kiczowata
                                                      plaza jednak ;))) a moze Palenque, tak bardziej ambitnie....
                                                      czekam na relacje;
                                                      co za pogoda sie zrobila, jakas sauna cholerna, ja sie tak nie bawie!!!
                                                      no, to tymczasem pozdrawiam, i musze sie zabierac za nauke :/
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • tizedik Re: o beagle'ach... 16.01.05, 14:47
                                                      A ja swoim starym zwyczajem (czy to już nałóg?) przeleciałam sie po sieci w
                                                      poszukiwaniu obrazków. Najpierw oczywiście tych najbardziej egzotycznych, czyli
                                                      związanych z aktualnymi wojażami Mojito. Efekt poniżej :-)
                                                      www.zanzig.com/travel/mexico-city-photos.htm
                                                      www.trekearth.com/gallery/North_America/Mexico/Central_Highlands/Federal_
                                                      District_(Mexico_City)/
                                                      www.anthroarcheart.org/palenque.htm
                                                      coed.org/photodb/folder.tcl?folder_id=4195
                                                      Ja byłam tylko tutaj
                                                      www.galenfrysinger.com/elderhostel_nogales_arizona.htm
                                                      Tutaj natomiast są zdjatka goldenów.
                                                      www.dogbreedinfo.com/goldenretrieverphotos.htm
                                                      U mnie na osiedlu sporo takich piesków, bo ktoś ma parkę chetnie rozmnażającą
                                                      sie..;-) U sasiadow z naprzeciwka jest jedna goldenowa dziewczynka, bardzo
                                                      mila. Odwiedza mnie czasami, jak tylko drzwi otwieram, a ona jest w okolicy.
                                                      Pies - przylepka, przyjaciel wszystkich ludzi.

                                                      A tutaj, moi drodzy, jest zdjątko z okolicy, w ktorej moglabym dzis mieszkac,
                                                      gdybym byla bardziej zdecydowana na zmiany, a okoliczności by temu sprzyjały....
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=vegasdealer&number=2&album_id=#slideanchor

                                                      Jeszcze jeden link www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                                                      Niestety, zero trafień na kuponie przyczepionym magnesem do lodówki :-(
                                                      Niektórym z nas nadal pozostaje więc nadal wojazowanie po sieci tylko...:-(

                                                      A wiecie dziewczyny, ze mój "element" gada po: angielsku, niemiecku, rosyjsku i
                                                      po wlosku? Ostatnio cwiczyl sie tez w hiszpanskim, ale byly to cwiczenia bez
                                                      ksiazki, więc skutkiem jest rozumienie przy nieznajmości zasad gramatyki...;-)

                                                      Szopen, ty chyba jednak powinienes zdecydowac sie na jakies zmiany... Tak mi
                                                      sie wydaje...

                                                      Pozdrawiam wszystkich :-))))
                                                      T.


                                                    • kazachstan Re: o beagle'ach... 17.01.05, 00:52
                                                      Dzien dobry,

                                                      ja psy i owszem lubie,dla mnie to jednak najwieksza przyjemnosc golebie,to taki
                                                      mily ptok.kiedys mialem nawet ponad setke,teraz no tylko dwie parki,taka
                                                      porzadna hodowle planuje dopiero na farmie.moze wiec niedlugo.
                                                      co chcialem napisac do Iwony,z tymi naszymi marzeniami.kazdy marzy i kazdy ma
                                                      inne marzenia alboz tylko plany.nie chcialem wcale urazic Ciebie,ze Ty swoich
                                                      marzen nie spelniasz,a ktoz to wie jakie to Ty marzenia masz ? ja tez prosty
                                                      czlowiek jestem i wielu rzeczy nie widzialem,a taka Ifa dopiero co tu przybyla
                                                      i objechala cala Australie.te drobne marzenia tez sie licza a najbardziej takie
                                                      ktore spelniaja sie nieoczekiwanie.dlatego napisalem ze kicz moze i kicz ten
                                                      Meksyk,nigdy nie bylem.jeden czlowiek wejdzie do zabytkowego kosciola ogladac
                                                      jakies malowidla drugi czlowiek podziwiac architekture,a prosty czlowiek jak ja
                                                      to tylko pomodlic sie boz nie pojme co takie dziwota.jak ktos mi nawet pokaze
                                                      to piekno,czy ja cos z tego zrozumiem.to musi byc wsrodku czlowieka i wiedza i
                                                      sposob widzenia swiata,ot co.
                                                      no juz w przyszlym tygodniu bede pisal na tym krysztalowym monitorze,ciekawe
                                                      czy zauwazycie roznice,smiechu warte
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen Zmiany i marzenia IP: 206.73.209.* 17.01.05, 02:16
                                                      Na zmiane to ja sie zdecydowalem juz dawno ale na razie nic z tego nie wychodzi.
                                                      To po czesci dlatego ze jesli mialbym zmieniac to na moich waronkach a nie w
                                                      ciemno biorac co sie nadarzy.

                                                      Sny i marzenia mamy rozmaite i tu zupelnie sie z Kazikiem zgodze, kazdy ma
                                                      inne, to co dla jednej osoby jest normalna codziennoscia dla drugiej moze byc
                                                      szczytem marzen.
                                                      Tak jak Kazik napisal z ta wizyta w zabytkowym kosciele bardzo roznie mozna cos
                                                      takiego odbierac i w sumie kazda wersja takiego odbioru jest prawdziwa i
                                                      prawidlowa.

                                                      Co do poruszanego tematu psow to moj wybor bylby foksterier.
                                                      W domu od dziecka zawsze mielismy od jednego do czterech psow byly to psy do
                                                      polowania (glownie) i aczkolwiek czesc ras sie zmieniala zawsze mielismy
                                                      jagteriera. W sumie mielismy chyba osiem albo dziewiec (psy bardzo szalone wiec
                                                      dlugo nie zyja).
                                                      To akurat pies "na uzytek domowy" raczej nie jest ale inni mysliwi mieli
                                                      foksteriery i te sie swietnie nadawaly.
                                                      Bardzo sa bystre.

                                                    • yvona73pol a moze sweter ;))) 17.01.05, 13:47
                                                      czyli seter - tez mysliwsko-biegajacy, a jaki piekny :)))))
                                                      Kazik, nie ma sprawy, juz nie pamietam ;)))) tak mnie tylko troche zaklulo, ale
                                                      to i powody byly o ktorych ty niekoniecznie moze wiesz.... :)
                                                      z tego ekranu sie nie smiej, to bardzo dobrze, zdrowszy dla oczu, mniej
                                                      promieniowania i generalnie ja uwazam, ze wzrok to chyba najwazniejszy..... tez
                                                      moze kiedys sobie taki sprawie (ten flat ekran), bo i popatrz jaka to
                                                      oszczednosc miejsca tez....
                                                      slusznie o tych malowidlach prawisz ;)))) jak kto nie ma w sobie, to nie ma...
                                                      ale nie uwierze, ze ty nie masz, masz, na pewno ;))))
                                                      no, psy psami, ale ja kociara jestem, Ifa ;))))
                                                      tyle zalet, a jakie charakterne stworzenie, i niezalezne, jak czlowiek
                                                      prawie :) i dobrze dziala na zlosc, jak sie tak kocisko poglaszcze, az iskry z
                                                      siersci leca, kot lubi zbierac wszelka zla energie, zywi sie nia, a nam
                                                      lepiej ;)))
                                                      no, caluski, i uwazajcie nurkujac, wlasnie obejrzalam "Open water", nigdy,
                                                      przenigdy nie zanurkuje w oceanie, za zadne pieniadze!!!!!! (tzn. jakie by mi
                                                      ewentualnie oferowali ;)))) co za historia, w dodatku prawdziwa, brrrr.....
                                                      cmok, cmok,
                                                      spadam,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: mojito Slonce, widze slonce :))). IP: 201.135.207.* 17.01.05, 18:30
                                                      Zdrowka i slonca Wszystkim,

                                                      piecdziesiat piec minut lotu z Mexico City i ladowanie w Acapulco.
                                                      Sentymentalna podroz. Wczoraj przywitanie sie z miastem w restauracji
                                                      El Campanario na wzgorzu. Ponizej bajecznie oswietlone miasto i zatoka
                                                      mrugaly przyjaznie i zachecajaco kolorowymi swiatlami. Po obiedzie/kolacji
                                                      spalanie kalorii odkurzajac moja salse w Palladium. Dzisiaj jestem z siebie
                                                      dumny. Nie mam bolu glowy :))).

                                                      Tizedik,
                                                      dzieki za wiadomosci loteryjne. Troche qrde liczylem. Ale nic to.
                                                      Nastepnym razem... W Palenque bylem podczas ostatniego pobytu w Meksyku.
                                                      Twoj link przyjemnie cofnal mnie w czasie.

                                                      Kazik,
                                                      jest w Meksyku miejsce ktore bedziesz bardzo lubil. Ty i Twoja Pani.
                                                      Morze kwiatow, altanki (plywajace), piwo i muzyka mariachi (meksykanska
                                                      kapela). O nim nastepnym razem gdy ochlone i wrzuce sobie kubelek lodu
                                                      za odziez.

                                                      Psy bardzo lubie. Rodzice maja jamniczke. Wszyscy ja kochamy. Moj wybor
                                                      bylby wiekszym psem. Owczarek/bulldog jest ok. Niestety, nie moge miec psa
                                                      sezonowo. A trudno mu wyrobic paszport. Swetry tez sa ladne.

                                                      Wasze zdrowko pite coco loco (rum, wodka, tequila i cos jeszcze wymieszane
                                                      kokosie). Dwa takie szalone kokosy do poludnia przy basenie i dzien jawi
                                                      sie przeuroczo i bezproblemowo.

                                                      Do nastepnego Amigos,
                                                      mojito

                                                      11:30/32C/o zupie nie mysle.
                                                    • Gość: szopen Re: Slonce, widze slonce :))). IP: 206.73.209.* 18.01.05, 08:45
                                                      U mnie tez dzisiaj ladnie slonce swieci.
                                                      W poludnie bylo jakies +25.

                                                      Mam nadzieje ze sie pogoda utrzyma.

                                                    • tizedik Slonce, slonce w Christchurch.I good life 18.01.05, 13:22
                                                      Sami zobaczcie, tak wlasnie ktos opisal te fotke :-)
                                                      www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=Fecas&number=4&album_id=12#slideanchor

                                                      Mam tez obrazek z Warszawy
                                                      www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=tomekandjola&number=365&album_id=68#slideanchor
                                                      w ktorej akurat teraz swieci piekne slonce.
                                                    • tizedik Re: Slonce, slonce w Christchurch.I good life 18.01.05, 13:24
                                                      Informuje uprzejmie, ze w tytule postu jest I jak i po polsku, a nie I po
                                                      angielsku. Alez wyszedl balagan jezykowy....
                                                    • Gość: mojito Me comprendo very dobrze i absolutnie :)))))))). IP: 201.137.159.* 18.01.05, 20:25
                                                      33C/13:25.
                                                    • tizedik Me comprendo very dobrze i absolutnie :)))))) 18.01.05, 22:35
                                                      Mojito, jakiz piekny balagan jezykowy... :-)
                                                      Zapytam podchwytliwie: jakie sa powody tak wspanialego twojego samopoczucia?
                                                      Tylko slonce?
                                                      ;-))))))
                                                    • Gość: szopen Re: Me comprendo very dobrze i absolutnie :)))))) IP: 206.73.209.* 19.01.05, 01:37
                                                      Mniejsza o powody liczy sie efekt.
                                                    • yvona73pol Re: Me comprendo very dobrze i absolutnie :)))))) 19.01.05, 03:45
                                                      i piaseczek (nie mylic z pieseczkiem ;))))) i pewnie szalone kokosy.... i ten
                                                      tego ;))))))
                                                      a u nas tez slonko i milusio, szkoda, ze czasu na plaze nie ma za bardzo, no,
                                                      ale to do nadrobienia ;)))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • pysiek13 wrong side of the road ;)))) 19.01.05, 04:05
                                                      Witajcie sonecznie :))))

                                                      cats or dogs? treadmill or couch? red or white? concierge or campfire? palm
                                                      trees or snow skis? chips or chocolate? driver or passenger? spender or saver?
                                                      half empty or half full?
                                                      eh te wybory ... ludziska lubia sobie wszystko po-klasyfikowac ;)))) bo tak
                                                      jest bezpieczniej.
                                                      czlowiek > gromada > ssaki
                                                      government > office > files ... i jusz, z-akwalifikowane, znane i nie niepokoi,
                                                      nie przeraza :))))

                                                      dawno dawno temu, w starozytnej Grecji zyl sobie filozof, ktorego wszyscy
                                                      zapamietali jako Platon. Platon byl uczniem innego madrali, Sokratesa i
                                                      wymyslil sobie, ze swiat nie wylonil sie wcale z chaosu, balaganu i ogolnego
                                                      pozaru w domu publicznym. wedlug niego swiat stworzyl niejaki Demiurg. gdzies
                                                      jednak po drodze doszlo do przeklaman, bo niestety nasza ziemia, ani ludzie tu
                                                      zyjacy doskonali nie sa ...
                                                      tli we mnie ciagle nadzieja, wiara w ludzi, tli. wiara pomimo. wiara wbrew.
                                                      do czego zmierzam ?
                                                      Tizedik :)))) moj element tez mowi w roznych jezykach, znaczy element MNIE.
                                                      czasem nie wiem ktory element mowi w ktorym jezyku i wtedy zupelnie mi piepszy
                                                      co do czego ...
                                                      ruszam wiec wielkimi krokami na przelaj laki przygod ;)))) lece do Korea ...
                                                      moze naucze tego jezyka tez? podobno najtrudniejszy z wszystkich azjatyckich ?
                                                      Szopen cos wiesz?
                                                      kiedys bylam na working holiday w Japan, niebywale osiagniecia, hermetycznosc i
                                                      egzoycznosc kultury, bardzo odmienne od europejskich czy amerykanskich
                                                      zachowania spoleczne, od lat mnie intrygowaly.potwierdzam ze o nich tez wiele
                                                      nie wiemy. chcemy w nich widziec uprzejmych, nieustannie usmiechnietych, nisko
                                                      klaniajacych ludzi, ktorzy chetnie przyjmuja zdobycze techniczne Zachodu,
                                                      udoskonalajac je i dzieki swojej niesamowitej pracowitosci zdobywaja swiat
                                                      gospodarczy. zapominamy, ze tradycja azjatycka jest posiadanie dwoch twarzy:
                                                      tej na pokaz i tej dla siebie. no wlasnie czy tylko to tradycja azjatycka?

                                                      zdrowko wszystkim P.
                                                      i malutki pi-esik: scientia potestas est :)))) wierze w moj comp :))))
                                                    • Gość: szopen Re: wrong side of the road ;)))) IP: 206.73.209.* 19.01.05, 05:28
                                                      Koreanski nie wydaje sie za trudny, kiedys przez kilka lat mialem kolezanke
                                                      wiec i ciut mowilem i sporo rozumialem.
                                                      Bylo minelo.

                                                      Z ta tradycja azjatycka a 2 twarzach to dosc duze uproszczenie, raczej inne
                                                      normy kulturowe wymagajace innych zachowan w danej sytuacji.
                                                      Po pewnym czasie czlowiek sie uczy jak odczytywac zachowania poprawnie.
                                                      Pamietac nalezy ze dla nich my tez jestesmy "inni", trudni do zrozumienia a
                                                      czesto podejmowane przez nas decyzje czy zachowania sa zupelnie nie zrozumiale.


                                                      Na dlugo do tej Korei???

                                                    • pysiek13 Re: wrong side of the road ;)))) 19.01.05, 05:42
                                                      ja tez chcialam bym wiedziec :))))
                                                      P.
                                                    • Gość: szopen Re: wrong side of the road ;)))) IP: 206.73.209.* 19.01.05, 06:47
                                                      No tak to w zyciu bywa.
                                                      Ja do Chin tez na rok pojechalem....
                                                    • gunther_0 Re: wrong side of the road ;)))) 19.01.05, 07:06
                                                      Siemanko :)

                                                      Asia ja kajal sie nie bede,taki juz jestem zimny dran ;)
                                                      Pysiek,ktore lotnisko?
                                                      Amigo,klaniam nisko, fajosko masz;)
                                                      czolko
                                                    • pysiek13 Re: wrong side of the road ;)))) 19.01.05, 07:18
                                                      eh?
                                                      fajosko Gunther? moze i fajosko ....
                                                    • yvona73pol Re: wrong side of the road ;)))) 19.01.05, 09:55
                                                      no, ale chyba nie na AZ tak dlugo????? ja sie tak nie bawie :(((((
                                                      a z tymi ludzmi i zachowaniami to mam podobnie - tzn. podobne odczucia....
                                                      troche znajomych skosnookich juz mialam i bedac tutaj sporo sie da
                                                      zaobserwowac, czasami jeden z naszych wykladowcow, pan z Malezji tez nam to i
                                                      owo wspomni....
                                                      human behavior to jedna z najciekawszych dziedzin nauki, niezglebiona, i moze
                                                      tak lepiej ;)
                                                      caluski
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: wrong side of the road ;)))) IP: 206.73.209.* 20.01.05, 01:40
                                                      Ciut spadlismy.

                                                      Dzisiaj w firmie bedzie Chinese New Year Dinner.
                                                      Wszyscy pracownicy, wystepy, lucky draw itd.

                                                      Najtrudniejsze jest to ze tradycyjnie grupa nazwijmy to management musi wypic z
                                                      kazdym stolikiem po kolei.
                                                      Stolikow jest chyba 80.
                                                    • Gość: mojito Plytkie zycie meksykanskie :))). IP: 201.137.159.* 20.01.05, 03:45
                                                      ¡Buenas noches! Amigos,

                                                      filozoficznie to u mnie obecnie plytko. Z Diogenesem mam tylko tyle
                                                      wspolnego, ze prosze ludzi aby nie zaslaniali mi slonca.
                                                      A slonce jest cudowne. Pieszczotami podnioslo slupek (rteci) do
                                                      wysokosci/dlugosci 36C. Zachodzac/wpadajac do oceanu obiecalo pieszczoty
                                                      slupka mañana. Me gusta mucho.

                                                      Dzisiaj prawie caly dzien w siodle, tfu, jeepie. Nauczylem sie jezdzic
                                                      po meksykansku. Noga ciezko na gazie i reka na klaksonie.
                                                      W nocy wypije zdrowie tego mezczyzny ktory "wynalazl" automatyczna
                                                      skrzynie biegow. Uwolnil nas mezczyzn od zbednych manewrow i dal nam
                                                      wolnosc. Prawej reki na pewno :))).

                                                      Turystow mniej niz zwykle. Luz w restauracjach i wszedzie.
                                                      A wczoraj w dyskotekach krolowala nawet kiszka. Bardzo cienki ftorek.
                                                      Wyladowalem wiec w Barbarroja. Jedyny znany mi calonocny/calodzienny
                                                      bar gdzie Feliz hora trwa ciagle. Zamowiony cocktail podwaja sie
                                                      natychmiast. Nie, nie w oczach :))). Odkurzylem moj hiszpanski i z kazdym
                                                      dniem komunikuje sie lepiej i precyzyjniej.
                                                      To niewatpliwa zasluga slonca, piasku, oceanu, tequili i ten tego tam.
                                                      Mexico es un pais muy bonito. I oczywiscie la vida es hermosa. Ole!

                                                      Spadam aby splukac z siebie prysznicem dzien i przygotowac sie do tropikalnej,
                                                      pulsujacej salsa nocy. Wasze zdrowko powinno sie radykalnie poprawic.
                                                      Moze nawet Fortuna nam bedzie przychylna. Bonita, hermosa, linda Fortuna.

                                                      ¡Hasta luego! Amigos,
                                                      mojito.

                                                      20:45/sopa pozole.

                                                    • Gość: szopen Re: Plytkie zycie meksykanskie :))). IP: 206.73.209.* 20.01.05, 04:17
                                                      By sie zyciem cieszyc nie zawsze potrzeba poszukiwac glebi.
                                                      Czasem najwiecej szczescia przynosza proste i nieskomplikowane rzeczy.
                                                    • kazachstan Re: Plytkie zycie meksykanskie :))). 20.01.05, 22:50
                                                      Dzien dobry,

                                                      ja tak krotko bo otworzylem radio i slysze ze trzesienie w New Zealand
                                                      bylo,wiec pytam Asie czy wszystko w porzadku.mysle,ze to nie byla strefa gdzie
                                                      mieszkasz.a u nas bylo gradobicie, w mojej dzielnicy tylko grad wielkosci 1.5cm
                                                      ale juz w North Sydney Hornsby,Turramarra byl az 4-5cm,szkody znowu narobil.jak
                                                      nie pozary to gradobicie,zupelnie jak w zyciu.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen No i po imprezie IP: 206.73.209.* 21.01.05, 03:50
                                                      Chinese New Year Dinner przezylem.

                                                      Dzieki sprytnym unikom i zniknieciom w odpowiednich momentach nieznacznie tylko
                                                      przekroczylem 30 szklanek piwa.
                                                      Jedzenie tez bylo w miare interesujace i cala impreza ogolnie sympatyczna.

                                                      Jakby nie bylo Nowy Rok sie zbliza.
                                                    • Gość: Asia Trzesienie Ziemi IP: 219.89.123.* 21.01.05, 04:59
                                                      cos tam mi malzonek wspominal ze bylo,, nawet nie bardzo wiem gdzie, wiec chyba
                                                      wiekszych szkod nie wyrzadzilo bo pewnie by wiecej mowili na ten temat.
                                                      Milo Kazik ze sie martwisz, pozdrawiam :)
                                                    • Gość: mojito Re: Trzesienie Ziemi IP: 201.128.187.* 21.01.05, 17:58
                                                    • Gość: mojito Re: Trzesienie Ziemi IP: 201.128.187.* 21.01.05, 17:58
                                                    • letnie_zauroczenie Falstart. Dwukrotny:))))))))) 21.01.05, 18:22
                                                      Na biezni odpadlbys z zawodow:)
                                                    • Gość: mojito Takie rozne meksykanskie :))). IP: 201.128.187.* 21.01.05, 18:44
                                                      Hola Amigos,

                                                      lekkie trzesienie sie palcow wyslalo post przedwczesnie.

                                                      A wiec Kazik,
                                                      w poludniowej czesci stolicy Meksyku lezy meksykanska Wenecja - Xochimilco
                                                      ( wymawiana - kso-chee-meel-co). W czasach Aztekow deficyt real estate
                                                      spowodowal, ze na jeziorze Texcoco umieszczano tratwy z mulem i sadzono
                                                      na nich kwiaty i warzywa. Na brzegach tratw sadzono wierzby aby korzeniami
                                                      zakotwiczaly te plywajace ogrody (chinampas). Miedzy wyspami powstaly
                                                      kanaly. Plywaja na nich bajecznie kolorowe/kwiatowe plaskodenne lodzie/gondole
                                                      (trajieras) o wdziecznych nazwach Conchita, Lupita i podobnych.
                                                      Lodzie tak jak w Wenecji "napedzane" sa dlugimi tyczkami. Mozna w nich siedziec
                                                      lub pol-lezec pic pyfko i sluchac serenad plynacych obok muzykow mariachi,
                                                      norteño lub jarocho. Obok plywaja rowniez rozne pamiatkowe "przedsiebiorstwa".
                                                      W soboty w Xochimilco jest olbrzymi targ kwiatowy. W niedziele zjezdzaja sie
                                                      cale rodzny meksykanskie na piknik na wodzie. Jedza, pija i spiewaja.
                                                      Ten gwar, muzyka, piwo i zapachy drazniace zmysly powonienia maja swoj urok.
                                                      Sadze, ze podobalby sie Tobie/Twojej Pani klimat Xochimilco.

                                                      W poblizu jest muzeum Dolores Olmedo Patino z pracami artystow Frida Kahlo
                                                      i jej meza Diego Rivera. Muzeum zalozyla Olmedo dlugoletnia modelka, patronka
                                                      i byla mistress D. Rivera.

                                                      Wczoraj bylem na kolacji w restauracji Kookaburra. Przy wejsciu siedzial
                                                      w klatce ptak kookaburra. To moje pierwsze z nim spotkanie.
                                                      Sadziem, ze jest mniejszy. Przy deserze zaczal krzyczec przerazliwie:
                                                      "Is Asia ok?, is she ok?" Slyszac uspokajajace si, si - zamilkl i patrzyl
                                                      na oswietlona kolorowo zatoke. I do konca mojego pobytu juz sie nie odezwal.

                                                      Powtornie zaliczylem pozole. Gesta zupe z kukurydzy (cztery razy wiekszej
                                                      od znanej mi wczesniej z kawalkami kurczaka lun wieprzowiny. Popularnej w
                                                      stanie Guerrero w ktorym lezy Acapulco.
                                                      Utrwalilem rowniez moja sympatie kulinarna do ceviche. Potrawy z surowych
                                                      marynowanych ryb wymieszanych z salsa (cebula, pomidory, papryka) i sokiem
                                                      z limetek. Ceviche robi sie tez z owocow morza (mariscos) ale za tym
                                                      rodzajem nie przepadam.

                                                      W niedziele zegnam Acapulco i przenosze sie na pare dni do stolicy.

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      11:44/29C.


                                                    • yvona73pol kookaburra... 21.01.05, 21:05
                                                      w Mexyku?? no, no... szkoda, ze w klatce, i w ogole biedna, ze sama... nie
                                                      bylo jakiegos kookaburra do towarzystwa?? i pytanie - czy ona cie obsmiala,
                                                      Mojito? tym swoim diabelskim chchotem-rechotem? ;)))
                                                      no, ja o gradzie nic nie wiedzialam, o trzesieniu - tym bardziej.... lalo, co
                                                      prawda tu i tam, z sila wodospadu ;)) ze tak sie wyraze.... nawet bardzo
                                                      zmoklam, ale wiekszych szkod nie bylo....
                                                      a ja znow do pracki, wiec narazieczka i calusy wszystkim ;)))
                                                      Iwona
                                                    • Gość: mojito Re: kookaburra... IP: 201.137.159.* 21.01.05, 21:39
                                                      ...niestety nie :(((. Liczylem na jej/jego diabelsko/szyderczy chichot.
                                                      Troche byl/byla osowiala. To na pewno brak towarzystwa i ten tego tam.
                                                      Poniewaz i kuchnia i widok byly wspaniale. Nie udalo mi sie plci ptaka
                                                      ustalic. I ta klatka... smutna sprawa. Zatrzymalem sie wychodzac ze slowem
                                                      wsparcia ale to nie ozywilo ptaka... Klatka nikogo nie ozywia...

                                                      Siedze czekajac na wprowadzenie sie do pokoju. Doba zaczyna sie od trzeciej
                                                      i ruch sie zaczal duzy. Zjezdzaja/zlatuja ludzie na weekend i dluzej.

                                                      Dostalem z kraju e-maila z innym spojrzeniem na zycie.
                                                      Co by bylo gdyby czas plynal w druga strone?
                                                      Przynosza nas faceci w drewnianej skrzyneczce. I od razu trafiamy na
                                                      imprezke. Mieszkamy sobie w domku i codziennie stajemy sie mlodsi.
                                                      Dostajemy odprawe pieniezna i przez nastepne czterdziesci lat pracujemy.
                                                      Pijemy wiecej i zdobywamy doswiadczenie. Jestesmy gotowi na podjecie
                                                      studiow. Mamy duzo wiecej czasu na picie i seks. Wychodzi nam to coraz
                                                      lepiej. Jestesmy coraz mlodsi i coraz mniej od nas wymaga sie.
                                                      Stajemy sie malutcy zupelnie. Az chowamy sie zupelnie...
                                                      Przez dziewiec miesiecy plywamy sobie az tu nagle bam, bam, bam...
                                                      Nasze zycie konczy sie orgazmem.

                                                      Pani z recepcji byla uprzejma poinformowac mnie, ze pokoj jest
                                                      gotowy. Hasta luego wiec... Zycie jest piekne. Niezaleznie w jakim kierunku
                                                      czas odliczamy :))). La vida es hermosa, absolutamente!

                                                      Milego weekendu,
                                                      mojito.

                                                      14:39.
        • pysiek13 Gear stick ;)))) 22.01.05, 02:42
          Mniej sonecznie, upalnie ale :))))

          chwilka ... co z tym gear stick, jak to po polsku SLUPEK?
          ja jestem moze i zacofany driver, ja automatic cars nie ten tego ale. tylko jak
          musze :(((( manual to jest to :))))absolutnie wszystko pod kontrola, spokojnie,
          czasem jak nastroj rozrywkowy mozna wystartowac z trojki, burn the wheelie,
          wyrwac asfalt a co ;))))nowoczesne skrzynie biegow maja teraz wszystko, dla
          mnie to jednak taka latwizna, nie lubie jak wszystko podane na talerzu, lubie
          czasem po-trudzic, wszystko zupelnie inaczej smakuje ;))))... takie specjalne
          roczniki, specjalnych samochodow, dosiasc takiego 'konia' to dopiero ...
          Mojito ;)))) widac ze szalejesz ... z ta skrzynia automatyczna absolutnie dales
          plame ;))))manual to jest to !!!! jak to wolna reka? do diabla z wolna reka ...
          lepiej robic one thing at a time ... tylko dobrze :))))))))))))))))
          zdrowko
          • pysiek13 Re: Gear stick ;)))) 22.01.05, 02:43
            aaaa ... i jeszcze nie z Korea :))))
            Yvona, don't worry Korea tylko pare dni :))))
            slonecznie
            • yvona73pol Re: Gear stick ;)))) 22.01.05, 05:37
              drazek, pysiaczku, drazek ;))))
              • Gość: mojito Goraczka nocy jeszcze niesobotniej. IP: 201.137.159.* 22.01.05, 18:17
                Buenos dias Amigos,

                Yo! Pysiek,
                trudno sie z Toba nie zgodzic, ze manualne manewrowanie nie jest
                przyjemne. Faktycznie mozna biegi dokladnie wyczuwac i delikatnie
                je zmieniac/przekladac. Manualnie mozna duzo i przyjemnie :))).
                Chociaz automatyczna skrzynia tez pozwala na manewry (manualne).
                Obecne samochody maja kombinacje obu skrzyni. Chyba nazywa sie to
                steptronic czy jakos tak.

                Wczoraj zatesknilem za zeberkami. Jest tutaj takie bardzo znane miejsce.
                Nazywa sie Carlos'N Charlie´s. Zeberka robia bosko. Lokal jest ciagle
                zapelniony. Pare Coron meksykanskich potrzeba aby je dokladnie splukac.

                Okolo polnocy niezobowiazujaco zajrzalem do El Alebrjie. To tylko tak
                w przygotowaniach do dzisiejszej Saturday Fever. Bylo sporo ludzi.
                Panie przy barze pily cos kolorowego. Uprzejmie wyrazilem zainteresowanie.
                Uprzejmie odpowiedzialy, ze cocktail nazywa sie orgazm.
                Zainteresowalem sie blizej. Na edukacje nigdy nie za pozno.
                Podaly skladniki : wodka, peach schnapps, Midori (likier z melona), Red Bull
                i sok pomaranczowy. Pijac to wydawaly sie szczesliwymi.

                W ramach przedsobotniego rekonesansu zajrzalem jeszcze do Mandara, Salon Q i
                Baby'O. Mandara wygladala najbardziej obiecujaca. Od niej dzisiaj zaczne.
                I moze zakotwicze. Tal vez...

                Klimat jakis dziwny sie zrobil. Jesc dzisiaj mi sie nie chce. Wode tylko
                pije. Litrami. Byc moze tez z powodu slupka/drazka wznoszacego sie ciagle.
                Obecnie wzniosl sie do 30C.

                Spadam, moze jednak cos lekkiego przekasze aby przygotowac sie do
                ewentualnej wieczornej sobotniej goraczki.

                Slonca i zdrowia zycze,
                hasta la vista, Amigos,

                mojito.

                11:16.
                • yvona73pol skladniki orgazmu 23.01.05, 01:13
                  no, Mojit, skaldniki, sklanikami, ale wazne proporcje...
                  ty jako wytrawny wjadacz powinienes o tym pamietac ;))))))))))
                  a tutaj nieladnie, borza z piorunami, leje, leje, leje,
                  juz nie wierze w water restriction, nie w Sydney.....
                  zamawiam slonce od jutra!!!! plissss.....
                  bo inaczej wielkimi krokami zbliza sie pani Deprecha.... a ja jej nie lubie....
                  bez wzajemnosci..... ;)))
                  coz, znajde sobie inne zajecie ;))))
                  caluski,
                  Iwona
                  • dyrektoriat meldunek loteryjny 23.01.05, 17:31
                    Uprzejmie informuje, ze znowu ktos wygral. Ten ktos wezmie sobie w gotoweczce
                    20 milinow zielonych papierkow. Ale to znowu nie my :-(


                    • yvona73pol Re: meldunek loteryjny 23.01.05, 22:50
                      dyrektoriacie, czemu zmieniles nicka????
                      • tizedik Re: meldunek loteryjny 23.01.05, 23:47
                        Iwona, tylko na chwile i tylko na te loteryjna okolicznosc :-)
                        To taka mala odskocznia od problemow, ktore ostatnio jakos mnie polubily...:-(
                        Oczywiscie usiluje sie nie poddac i szykuje sie do walki.
                        Trzymajcie za mnie kciuki!
                        Wasza T.
                        • yvona73pol Re: meldunek loteryjny 24.01.05, 00:04
                          trzymamy dzielnie :))))))))) gudlak ;)))
                        • kazachstan Re: meldunek loteryjny 24.01.05, 00:17
                          Dzien dobry,

                          no i co widac tutaj lepszy charakter pisma albo moze bardziej wyrazniej?no tak
                          juz mam caly nowiutenki sprzet i nawet powiem wam ze podoba mi sie. Yvonka masz
                          racje monitor bardziej czysty i wszystko bardzo ladnie wyglada ostrosc jak
                          nalezy i wogole.tylko gdyby mi tamtego nie ukradli to ja tak prawde mowiac bym
                          juz pozostal przy starym. nie potrzebne mi jakies tam upgrades, ot co.no i
                          jeszcze o internet providers chcialem napisac.nie wiem czy to tak wszedzie,ze
                          jest tyle roznych firm i tak rozne ceny ze w glowie metlik sie robi jak trzeba
                          wybierac. bylem dotychczas z Iprimus,no ale syn cos tam wyszperal ze teraz inna
                          firma lepsze warunki daje,wiec przelaczylem sie do tej lepszej.a tu juz syn
                          znowu przychodzi,ze nie ze jeszcze inna bedzie lepsza.no wiecie ludzie,to
                          naprawde od tego wyboru to w glowach nam sie przewraca a najlepiej jak by za
                          darmo dawali,to natychmiast wszyscy by sie tam przepisali.
                          Mojito bardzo pieknie opisales te ogrody,to dopiero musi byc piekny widok i
                          klimat.cos malo jednak o zwiedzaniu piszesz,ja rozumiem zes mlody,to i uzywasz
                          wszystkich przyjemnosci daj nam troche tu tej Meksykanskiej atmosfery.
                          Yvonka ja to ci powiem z doswiadczenia,ze styczen to pogoda tu rozna bywa niby
                          upalnie ale tez burze czeste.dzis na przyklad zupelnie duchota jak w pralni.
                          poczekaj jeszcze tydzien a dziecioki wracaja do szkoly to zobaczysz dopiero
                          lato sie zacznie,taka natura przekorna zupelnie jak ta nasza fortuna do
                          wygrania.no i przekorna jak Pysiek,lato tutaj to gdzie w te mrozy jedziesz? to
                          gdziez to jedziesz jakas Korea?czy tam mozna chociaz pogadac z ludzmi?
                          no dobrze moze sie nie znam powtorze za Asia dziwny ten swiat.Asia bardzo
                          ciesze sie ze wszystko w porzadku i jak to nigdy nic nie wiadomo,jednego dnia
                          kladziesz sie spac i wstajesz rano a tu tsunami albo trzesienie ziemi.nie ma
                          spokoju mozecie sie ze mnie smiac ze ciagle to powtarzam,ale popatrzcie sami
                          nie ma spokoju na ziemi.
                          pozdrawiam z mojego nowego nowoczesnego monitora i na co to mi przyszlo na
                          stare lata
                          Kazik
                          • kazachstan Re: meldunek loteryjny 24.01.05, 00:20
                            no i oczywiscie trzymam kciuki Tizedik lepiej zeby problemy nas wszystkich
                            omijaly
                            pozdrawiam
                            Kazik
                            • Gość: mojito Ciagle meksykansko :))). IP: 200.53.113.* 24.01.05, 01:54
                              Zdrowko absolutne Wszystkim,

                              juz w stolicy. Miasto moloch dotykakajace populacja 20 milionow.
                              Z najdluzsza ulica majaca 34 km. Po rynku zocalo w centrum miasta
                              tylko Matriosza moze chodzic wiekszym. Red Square jest najwiekszym
                              na swiecie. Temperatura odpowiednio nizsza - ok 18C.
                              No, i chyba zanieczyszczenie powietrza najwieksze na swiecie.

                              Pozegnanie Acapulco odbylo sie w Baby'O. Zabawa zaczyna sie po polnocy.
                              Nie wczesniej. Mialem okazje ogladac rzadko spotykane oberwanie chmury.
                              Miasto zamienilo sie w Wenecje. W Baby'O krolowaly nieduze czarne
                              przykrycia z przodu i brak jakiegokolwiek z tylu. Zdarzaly sie odwrotnosci.
                              Tuz przed piata pojechalem sie pakowac do hotelu.

                              Kazik,
                              blyszczy Twoj krysztalowy monitor z daleka. O zwiedzaniach mniej poniewaz
                              zwiedzania mniej. To moja chyba szosta wizyta w Meksyku. Obecna krotka i
                              glownie o zabarwieniu sloneczno rekreacyjnym i samochodowym. Ladowanie
                              akumulatora :))).

                              Tizedik,
                              qrne, musimy cos z tym Powerball zrobic. Mamy losy jeszcze na srode.
                              Kieliszki do tequili nazywaja sie caballito. I dwa takie wychyle
                              dzisiaj za zlamanie karku Twoich problemow :))). Na pohybel im.

                              Iwona,
                              pewnie, ze w ramach wymaganych do cocktailu "O" skladnikow sa indywidualne,
                              recznie robione proporcje. Kazdy dobry barman to powinien wiedziec.
                              I cocktaile mieszac odpowiednio. Z dodatkiem slonca i odrobina wkladanego
                              serca. W Szczecinie w hotelu Radisson byl przed laty sciagniety z Londynu
                              barman majacy za zadanie uatrakcyjnic picie w dyskotekowym barze.
                              Uatrakcyjnil tworzac bardzo popularny drink o nazwie "wielokrotny krzyczacy
                              O." Skladnikow juz nie pamietam. Bailey byl tam chyba. Kobiety z miasta
                              i okolic przyjezdzaly na dyskoteke zamawiajac wielokrotny krzyczacy O.
                              mowic do barmana, ze on robi to najlepiej. Ciekawe gdzie i jakie cocktaile
                              teraz miesza.

                              Lekko niepokoi mnie pogoda na Polnocy. Nie ogladam TV poniewaz widoki nie
                              sa zachecajace. Lotnisko w F. ma klopoty. Moze do srody sie poprawi.
                              Jezeli nie, to bylby wspanialy pretekst aby przeczekac pogode tutaj.

                              Dzisiaj przywitanie sie z miastem w Hiacienda los Morales. O 21:00.
                              Zrobilem juz rezerwacje.

                              Hasta luego Amigos,
                              mojito.

                              18:53.


                              rekreacyjnym.
                              • tizedik a tu zima..... 25.01.05, 10:29
                                Mojito, przygotuj sie.....
                                www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=Hollyecho&number=8&album_id=#slideanchor

                                Na razie ciesz sie tym, co masz
                                www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=AzSnake&number=0&album_id=#slideanchor

                                Z dolu globusa jest troche inaczej; cieplej, ale - jak juz wiemy - burze
                                czeste..
                                www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?ThumbSize=10&URL=/wximage/viewsingleimage.html&handle=cadfor&number=77

                                Lato maja, no lato prawdziwe..... przyznaje z zazdroscia
                                www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=MiekeWAMinkjan&number=100&album_id=67#slideanchor

                                U mnie ostatnio bylo tak:
                                www.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=Misiek&number=1&album_id=1#slideanchor

                                • yvona73pol misiek fajne zdjecia robi ;))) 25.01.05, 13:02
                                  a ty Tizedik szybka jak blyskawica ;)))
                                  mam maly problem z moim aparatem, chyba bede reklamowac, lampa chodzi jak chce,
                                  jak ma kaprys, scislej mowiac.... nie podoba mi sie to....
                                  burze, burze, deszcze, dnie steamy bardzo, czuje sie jakbym chodzila w jakiejs
                                  foliowej zbroi ;))) i dopada mnie wieczorna spiaczka.... jak sie tak nie bawie,
                                  przesypiam na pewno jakies fajne rzeczy, a potem bede plakac.....
                                  kurcze, ale sie porobilo, znowu ziewam....
                                  Pysiek, gdzie ty tam jedziesz do tej Korei, tam jakies przewroty/zamieszki sie
                                  szykuja, toz to niebezpieczne.... a moze to ty poprowadzisz lud na barykady?
                                  jak z Delacroix... ale moze skromniejsze wdzianko zalozysz? ;)))))))
                                  caluski dla wszystkich i duuuzo slonka, malo ulew ;)
                                  Iwona
                                  • Gość: szopen szybka wizyta IP: 218.19.150.* 25.01.05, 14:10
                                    Zyje,

                                    To jakby sie ktos martwil...

                                    W pracy internet z powodu zmiany systemu na razie nie dziala, w domu po
                                    przproeadze tez byly spore problemy, ale sie wlasnie polaczylem i donose ze
                                    jest ogolnie niezle.

                                    I cieplo sie robi tez...

                                    pozdrowienia kochani..
                                    • tizedik Re: szybka wizyta 25.01.05, 17:25
                                      Szopen, no to fajnie, ze jest OK.
                                      BTW, masz solidne uzasadnienie, zeby cos wypic... No to wypij za mnie, bo mi
                                      sie juz wszystko pieprzy. To znaczy, pardon, chcialam powiedziec wytwornie, ze
                                      te cholerne problemy mnie nie opuszczaja, a raczej odwrotnie....
                                      • Gość: mojito Mañana, mañana, mañana... IP: 201.128.122.* 26.01.05, 03:54
                                        ...wracam na Polnoc. Bardzo niechetnie. Linki Tizedik tylko mnie
                                        w tym utwierdzaja. Juz w hotelu na lotnisku w Mexico City.
                                        Ostatni tramwaj/samolot do Stanow jeknal na szynach. Lece wiec jutro.

                                        Wczoraj zacialem sie przy goleniu i z zadowoleniem zauwazylem, ze nie
                                        krwawie. Poplynela tequila :))). Na lotnisku oferuja miejscowa loterie.
                                        Mozna kupic losy/boletos. Ale chyba dam z tym spokoj. Poczekam na nasze
                                        worki jutowe. Co dolar to nie peso.

                                        Tizedik,
                                        ja dzisiaj bede pil bez powodu i pretekstu. Dzisiaj moja las noches
                                        w Meksyku. A wiec za zdrowie/powodzenie nas Wszystkich. Ole!
                                        La vida es heremosa. Absolutamente!

                                        Kazik,
                                        winien jestem Tobie opis meksykanskich piramid w Teotihuacan.
                                        Nie mniejsze niz egipski Cheops. Ale to po powrocie. Teraz klikam
                                        z qrewsko drogiego dostepu do internetu. A nie chce budowac hotelowi
                                        drugiego skrzydla. No, i napic sie z toastami obiecalem :))).

                                        Szopen,
                                        lekko sie niepokoilem :))).

                                        Iwona,
                                        siemanko.

                                        Wasze Wszyskie zdrowka za godzine bez ograniczen.

                                        Hasta luego Amigos,
                                        mojito.

                                        20:54/21C/sopa de tortilla.
                                        • Gość: szopen Re: Mañana, mañana, mañana.. IP: 218.19.58.* 26.01.05, 08:47
                                          Jako, ze w pracy dzis spokuj to sie troche urwalem i do domku wrocilem duzo
                                          wczesniej.

                                          Kurde, w pracy bez internetu to prawie jak bez reki.
                                          I nowej pracy szukac ciezko.

                                          Tizedik,
                                          powodow do picia to ja tez mam sporo i to niemalych.
                                          Wiec wlasnie Absolut sie jakos sam otworzyl .....

                                          Za zdrowie nasze i wasze...
                                          • tizedik Mañana.. 26.01.05, 11:01
                                            Moze byc Absolut, nie jestem przeciwna ;-) Nawet podlaczam sie wirtualnie,
                                            chociaz wolalabym osobiscie:-)

                                            Szopen, ty tez masz podobne powody do uzywania napojow z procentami? Nie
                                            napisze - wyskokowych, bo jakos na podskakiwanie nie mialabym sily..;-)
                                            Tylko pozazdroscic Mojito, ktory uzywa (napojow, napojow!) z calkiem innych
                                            przyczyn i w calkiem odmiennych okolicznosciach.

                                            Manana:-) Niech bedzie maniana... Niech to jutro, oczywiscie lepsze, jak
                                            najszybciej przychodzi do nas!
                                            • Gość: mojito Hasta luego Mexico :))). IP: 201.138.101.* 26.01.05, 18:54
                                              Zdrowka i pomyslnosci Wszystkim,

                                              "...nieprzespanej nocy znojnej jeszcze mam na ustach smak ...".
                                              Doprowazdony do porzadku, ogolony, lekko pachnacy tequila/sloncem
                                              ale bez sombrera i ostrog :))) siedze na bagazach na lotnisku.
                                              Za dwie godziny odlatuje El Norte. Z przesiadka w Dallas,Tx.
                                              W F. bede o 21:25. Snieg zobacze. Wcale nie tesknie. Na pohybel zimnu.

                                              Po sniadaniu w hotelu jedno piwo w Baron Rojo na lotnisku.
                                              Na drugie przenioslem sie do baru w La Pausa. Obsluga przeurocza.
                                              I wyrozumiala. Lekka czerwonosc oczu im nie przeszkadza.
                                              I aqua przyniosly przed piwem bez pytania. Co za goscinnosc!

                                              Zwazywszy snieg na Polnocy jedno, jedyne caballito tequli. Za podroz,
                                              za zdrowie/pomyslnosc nas Wszystkich, za super duper udane wakacje, za
                                              meksykanskie oczy czornyje, za Meksyk i generalnie :))).
                                              Uroczy i goscinny kraj. Caliente!

                                              Wlasnie bramke otworzono. Czas na mnie.
                                              Slonecznie pozdrawiam,
                                              mojito.

                                              11:52/22C.



      • pysiek13 a little bit of trivia ;)))) 27.01.05, 03:29
        Aloha wszystkim :))))

        raport pogody: 40F, feels like 32F-4C, cloudy, windy i ogolnie do d...
        no to po kolei;)
        najpierw przyznam ze po-mylilam samoloty, wsiadlam nie do tego co trzeba i
        jestem hm ... jestem na calkiem innym continent ;)))) to nic, do Korea polece
        troche pozniej co tam ... a bylo to tak: moj boss stojac przodem do lotniska
        podawal instruction, znaczy bylo tak: ty Roger masz samolot na prawo, Pysiek
        board your plane on left hand side, tylko ze ja stalam tylem do niego ... ha ha
        ha i widziecie sami jakie nieporozumienie ;)))) w samolocie wszyscy mowili z
        dziwnym gardlowym akcentem, w koncu jakis wazny facet podszedl do mnie i pyta:
        where R U from? bezczelny! jak to nie widac jaka jestem opalona i mialam na
        sobie nawet T-shirt w barwach narodowych ...
        I am, I am from Maroochydore (ha, na glupie pytanie glupia odpowiedz ;)
        Eh ... zdziwil grzecznie ... where from exactly?
        exactly? Manly BITCH ...
        i tak wyladowalam ... zgadujcie gdzie :)))) najpierw odwiedzilam miejsce w
        poblizu Potomac River, teraz jestem troche dalej obecnie u mnie godzina 8.27 pm
        i u mnie ciagle sroda :))))miasto nickname is Music City :))))
        ciag dalszy niewatpliwie ;) nastapi ....
        Yvona :)))) Delacroix? nee ... wiec hey dziewczyny drazki w dlon, drazki w
        dlon :))))
        zdrowko wszystkim
        P.
        • Gość: ifa hey tam w Washington! IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 27.01.05, 11:18
          No to musisz zjesc teraz wielkiego hamburgera kochana skoro juz u amerykancow w
          wyladowalas,mozesz odwiedzic Georga Junior Brain jesli jest akurat w bialym ;-))
          Podbno w Potomic River odbijaja sie w wodzie magnificent monuments of the
          Washington, Jefferson, and Lincoln memorials
          hihihi...

          mnie sie tylko raz zdarzylo cus podobnego,ale nie na taka skale,hehe
          zagadalysmy sie z kolezankami na lotnisku przez dwie godziny i nasza gate i
          check-in zamkneli,wiec musielismy sie odcheckinowac do innego lotu i zaplacic
          za zmiane lotu,ale wszystko bylo do Rzymu,no bo wiadome wszystkie drogi
          prowadza do Rzymu ;-))

          nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo,masz dodatkowy dzien zycia w
          prezencie,dwa razy sroda,ale ci dobrze,hihihi

          a ja dzis bylam na back shoulder and neck masazu u chinczyka i kurna felek
          chinczyk sie uparl i glownie mi masowal posladki,no niech go!!! wkoncu mu
          zwrocilam mu uwage zeby mi glownie kark ten tego bo mnie boli,
          wiec on owszem zaczal masowac kark...ale jedna reka a druga wciaz trzymal na
          moich posladkach!!! moze to te chinskie sposoby? ;-)))))no mowie wam!!!!
          jesli ktos zainteresowany moge podac namiary,calkiem calkiem sie teraz czuje ;-
          ))

          Pysiek no to milego wioslowania do Korea i to Polnocna,ups jakiego
          wioslowania,lotu znaczy,jak wyladujesz w Dublinie,daj znac,podam ci fajne
          miejsca na nastepny spacer

          milego wszystkim
          ifa - a - a - a - aaaa - to te posladki po chinczyku ;-))
          • Gość: ifa chociaz jak Music City to nie Washington!!! IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 27.01.05, 11:47
            och chyba nie po tej stronie rzeki jednak skoro to Music City!!!
            kurcze wszystko przez ten masaz!

            podobno Music City to Nashvill
            www.usatoday.com/travel/destinations/cityguides/nashville/worthdoing.htm
            ale gdzie Nasvill a gdzie Potomac River,ta rzeka nie doplywa do Nashvill
            en.wikipedia.org/wiki/Potomac_River#Geography
            sa jeszcze jakies pytania pomocnicze? ;-))

            • tizedik jak Music City to nie Washington!!! 27.01.05, 13:48
              www.musiccityattractions.com/
              :-)
              • yvona73pol Re: jak Music City to nie Washington!!! 27.01.05, 19:36
                a ja bym optowala za Canada.... ale z topografia/geografia ostatnio u mnie
                cieniutko....
                ale coz, skoro weszlas miedzy wrony ;))))
                chyba sobie jakis atlas kupie......
                buzka,
                Iwona
                • mojito Szok termiczny. 28.01.05, 00:03
                  Brrrr Wszystkim,

                  zycie jest brutalne tez :))). Zanurzylem sie od dzisiaj w kupy sniegu
                  i temperature mocno minusowa (-10C). W pracy pozwolono mi narzekac
                  na pogode, snieg i brak slonca do poniedzialku. Tego tylko.
                  A od poniedzialku klocek w zeby.

                  Yo! Pysiek,
                  co za straszna historia przytrafila sie Tobie z tym samolotem.
                  Co za szczescie mialem z Meksykiem. Drobna nieuwaga i ogladalbym
                  byc moze Brazilian waxing bikini w Polnocnej Korei :))).

                  Przez moment myslalem, ze jestes w Radio City Music Hall i tanczysz.
                  Teraz wiem, ze zobaczylas pieciokat a obecnie nagrywasz country music
                  lub muzyke plazowa/drazkowa z Manly.

                  Sadze, ze ewentualnie bedziesz wracala. Jezeli przez ktores z tych miast o
                  ksywce Quaker City/City of Brotherly Love (zapraszam), Big Apple/Empire City
                  lub Capital City w trojkacie niebermudzkim to prosze daj znac. To moja
                  "jurysdykcja/hood". Ty wybierz miasto i czas a ja wybiore stolik lub bar.
                  Welcome.

                  Ciepelka i slonka Wszystkim,
                  mojito.

                  18:03/-8C/bezzupowo.
                  • pysiek13 odbicia ... nie mylic z bekaniem ;)))) 28.01.05, 04:32
                    Witajcie brrrr........rzeczywiscie brr :))))

                    qrcze no no no jakie to towarzystwo wy-uczone, wszyscy wszystko wiedza :))))
                    Tizedik wiadomo :0 wiadomosci z pierwszej reki :))))
                    no tak, Mojito zgadles ten pieciokatny ;) budynek ... to bylo tak w biegu tylko
                    dwa dni, qrcze Ifa nie zdazylam wiec zauwazyc czy cos w Potomac River odbija
                    czy nie :))))
                    teraz tylek mi mrozi w Nashville :)))) bynajmniej moja wizyta nie muzykalna ...
                    Mojito, dzieki za zaproszenie :)))) perhaps ...
                    zdrowko wszystkim

                    • mojito Marzniecie tylka trwa... 28.01.05, 16:35
                      ...w moich okolicach. Dzisiaj -9C. Snieg zadowolony wyleguje sie
                      na ulicy i w parku. Topnienie mu nie grozi. Zmarzniete platki sniegu
                      tula sie do siebie nie wyzwalajac ciepla. Wyraznie im to nie przeszkadza.
                      W Nashville goscinnie sie ocieplilo i czas wolniej plynie. O godzine.

                      Ciagle zywo pamietajac pieszczoty slonca pozdrawiam Wszystkich,
                      mojito.

                      10:35.
                      • Gość: Ifa ;-)))) IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 29.01.05, 15:18
                        This is one of the strangest things I have ever encountered. Left brain,
                        right brain.
                        While sitting at your desk, lift your right foot off the
                        floor and make clockwise circles.
                        Now, while doing this,draw the number "6" in the air with your right hand.
                        Your foot will change direction and there's nothing you can do about it.
                        • yvona73pol Re: ;-)))) 30.01.05, 08:41
                          no, chodzilo to swego czasu w mejlach...
                          szczerze sie przyznam, z powodu lenistwa nie wykonalam...
                          Ifa, jak tam lekturka ;))))? i ogladanko? ;)))
                          dawno sie nie widzialysmy, moze w przyszlym tygodniu?...
                          wlasnie wrocilam z pracy, szykuje obiadek, i planuje nicnierobienie...
                          swoja droga, co mozna w takim Nashville robic? no, Pysiek? to chyba taka
                          wioskownia? ;))))
                          to kiedy do krainy szczescia zawitasz?
                          i czy ktos mi wyjasni jak dlugo bedziemy sie plawic w saunie? bo w tej chwili
                          wilgotnosc powietrza w Sy jest wlasnie taka.... tragedia.... choc byc moze
                          dobrze robi na cere, co nie dziewczyny? ;)))
                          caluski,
                          fioletowo/jagodowo dzisiaj ;)))
                          Iwona
                          • Gość: Ifa Re: ;-)))) IP: 202.12.185.* 31.01.05, 00:36
                            Hey Yvonne,wlasnie mialam siem kontakcic z toba
                            spotkanko koniecznie,co powiesz o niedzieli(6/02) i obiecanej polskiej
                            kolacyjce pt "U cioci Ify i wujka W.",mam juz wszystkie moje garnki,wiec moge
                            kuchcic no i troszke wiecej czasu,bo doszlam nieco do rownowagi psychicznej
                            tak przynajmniej staram siebie przekonowyac...
                            zadzwonie jeszcze,anyway
                            wiem ze to chodzilo w mejlach ale mialam zaleglych chyba ze 100 maili z zartami
                            ktore nie otwieralam wczasie podrozy,w sobote to przeczytalam po raz
                            pierwszy,niezle naprawde,sprobuj,nic z tym nie zrobisz ze noga zmienia kierunek
                            Demon i Panna Prym - przeczytalam zapartym tchem,wzielam sie za Kod i w tym
                            samym czasie zaczelam dla przypomnienia lekture ze studiow "Megatrendy" John
                            Nasbitt,jak nie czytalas podrzuce ci,to co prawda malo rozrywkowe,ale spotka
                            sie z twoimi zaintersowniami jako socjologa,


                            Pysiek gdzie teraz jestes?

                            a reszta?

                            musze wracac do pracy

                            PS nasz jedyny kolega w towarzystwie ktory mial dziewczyne wlasnie z nia zerwal
                            i dolaczyl do calej paczki chlopow singli w paczce
                            co za swiat,co za swiat!!!

                            ciaooooo
                            ifa


                            • tangerin Re: ;-)))) 31.01.05, 00:55
                              Reszta tez jakos zyje.
                              Tzn sie stara. Tzn mowie za siebie:)
                              Matrioszka, Ty zywiosz?
                              A Marza?

                              Oswiadczam wszem i wobec, ze Mandarynka sie obzarla i sie ruszac nie moze. I
                              zadnego machania dzis reka ani noga nie bedzie.
                              A jutro mam byc na placu nanewrowym o 7 rano, buuuuu, no kto za mnie wstanie
                              przed switem, no kto? W dodatku snieg i zimno, brrr
                              I ma byc podobno chlapa, i snieg z deszczem ma z nieba spadac.

                              Ifa, mowisz o kodzie pana Da Vinci? Wczoraj skonczylam. I teraz nie mam co
                              czytac.

                              No, widze, ze u Was ciagle cos sie dzieje, ciagle zmiany, samoloty, sauny...
                              Tizedik, mam nadzieje, ze juz cos na dobre sie zmienia.

                              Buzka 4 all!
                              • yvona73pol pan Leos 31.01.05, 07:29
                                Tange, ja sie wlasnie obzeram, po calym dniu o wodzie ;)))) i dwoch mango....
                                i musze powiedziec to, czego nie spodziewalam sie nigdy wyglosic... chyba mi
                                sie mango troche przejadly... ;) jak to mozliwe?? panie expercie M.???
                                po kodzie Leonarda polecam kolejna xiazke pana Brazowego, "Angels and demons",
                                tez niezla.... teraz czytam trzecia ;)))) tytul na zyczenie.....
                                Ifa, jak najbardziej :)))))) kolacyjka, cos mam przyniesc? mamy nowe filmiki ;)
                                rozne....
                                widzialam w sklepie Czlowieka co pogryzl psa, ale qrewsko drogi!!!! nie
                                powiedzialas mi, ze tam gra Polveedor, czy jak mu tam, taki swinski blondyn....
                                super komediowy aktor swoja szosa ;)))
                                a ja dzis sie opalilam noszac plecak, wiec mam mega biale ramiaczka a z tylu
                                wielki trojkat (bermudzki???) ;)))) jak zobaczylam, to szlam i sie smialam sama
                                do siebie.... niech zyje skleroza i niesmarowanie sie kremiszczami :0)
                                caluski wszystkim, ide pod szauer i zlec na kanapie ;)))
                                • Gość: ifa Re: pan Leos IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 31.01.05, 09:36
                                  "z czlowiekim ktory pogryzl psa" to tez zapomnialam ci powiedziec ze jest po
                                  francusku bo to beligijski film ale z francusko-jezycznej belgii,wiec nie
                                  bedziesz potrzebowac subtitles,(z moze ci mowilam?)
                                  wydaje mi sie ze widzialam w jakies wypozyczalni

                                  ja mam paskow juz kilka na ramionach,w roznych odcieniach i kolorach,jedne
                                  biale,drugie mleczna-czekolada
                                  juz mi kolega gay w pracy zwrocil uwage ze powinnam isc na solarium wyrownac
                                  opalenizne,a ja mu na to ze maz tak lubi w zebre ;-))))))
                                  ciekawa co by powiedzial na twoja ekstrawagancje opaleniowa ;-)))

                                  Tange slodka przesylam promyczki,bo dzis u nas nawet wyszlo zza chmurki aby
                                  swiec,weekend byl bardzo sticky
                                  Widzialas moze film "Pregi" w Polsce,tak go chwala wszedzie,ze jeden z
                                  najlepszych od wiekow,prawda to?
                                  a "Ono"? kurcze tak bym chciala zobaczyc ten film,bo ksiazka mi sie bardzo
                                  podobala

                                  ide podgrillowac prawns z honey soya,thai chilli and herbs&garlic na kolacyjke

                                  Yebo jak mowia afrykanie
                                  Ifa



                                • pysiek13 piekna niewiadoma ;)))) 31.01.05, 10:19
                                  Aloha wszystkim ;)

                                  Yvona trojkat nie trojkat, Kazik wie co pisze, natura/aura bywa przewrotna zeby
                                  nie pisac 'zlosliwa', jak wszyscy wroca do szkoly/pracy to zaczna porzadne
                                  upaly ;))))u mnie za to bledne KOLO, to tak zeby trzymac blisko geometrii ;))))
                                  nie zdazylam jeszcze rozejrzec w terenie ;)w dzien chodze jak lunatyk nie
                                  bardzo moge trafic z godzina, obecnie wedlug 'mojego' czasu powinien byc
                                  wieczor w AU okolo 8pm, tutaj jest bardzo bardzo wczesne rano. kiedy wiec
                                  zaczynam przy-sypiac, wlasnie trzeba zerwac i do ... roboty! qrde nooo .......
                                  zaczelam zwiedzanie terenu od roznych restauracji, postanowilam zdecydowanie
                                  utyc i to co-najmniej z 10 kg :) a co tam :))))
                                  ksiazka pana Brown? o Kod Leonardo to jusz chyba bylo ? ... moze mam zwidzenia,
                                  wybaczcie, trohe nie ten tego ..pan author miesza przecietna sensacje z motywem
                                  spisku, do gara dorzuca rzekoma tajemnice Kosciola i ... super bestseller ;))))
                                  nie ma problemu kiedy potraktujemy ksiazke jak chcial tego author, czyli jako
                                  literacka fikcje, urocza bujde. co innego kiedy dla niektorych ksiazka staje w
                                  pewnym sensie otwieraczem oczu wiedzy religijnej ;))))
                                  to inny temat ale?
                                  i praca ... no wlasnie, troche busy, Tubylcy narzucili tempo. nie ze jestem
                                  powolna, jak pracuje to pracuje cale 200% :)))) u mnie nie ma 'zmiluj sie' i
                                  taryfy ulgowej ;))))tylko wiecie jak nas z Oushtralii traktuja? AU dla US to
                                  taka mlodsza siostra, harrassssssment celowy, zeby sobie czasem za duzo nie
                                  myslala ;))))
                                  Mojito :)))) narazie time tables blizej nie sprecyzowane ... o ile nie pomyle
                                  flight numbers ... maybe :))))
                                  zdrowko wszystkim
                                  P.
                                  • pysiek13 Re: piekna niewiadoma ;)))) 31.01.05, 10:23
                                    aaa Ifa :))))
                                    gdzie te chinskie masaze? chinskie czy swedish?
                                    cheers
                                    • yvona73pol Re: piekna niewiadoma ;)))) 31.01.05, 13:36
                                      wiesz, Pysiu, te klimaty Browna to juz nieco znalam i troche szerzej nawet,
                                      ale, jak mowisz, z dystanem, z dystansem...
                                      aczkolwiek sporo ciekawostek dotyczacych symboliki tu i tam mozna sie
                                      dowiedziec, i o liczbie Phi - takie phi, phi, a okazuje sie, mocno stoi ;))))
                                      nie daj sie tam harrasssowac, z lokcia ich ;)))
                                      pogoda jakos zapowiada sie na przewrotna bardzo, jutro krem trzydziestka co
                                      najmniej, rozwazam bardzo zakryte wdzianko, choc z jednej strony nieco bolesne
                                      to bedzie ;)))
                                      a ja poluje na plytke Kid Loco, tu nie ma, nigdzie nie ma, nawet w rodzimej
                                      Francji niewiele osob o tym slyszalo, chyba zaglebie sie w jakas
                                      wyszukiwarke... albo zamowie w sklepie, to beda mieli zgryz ;))) zwlaszcza, ze
                                      ten sklep, o ktorym mysle szczyci sie szeroka wiedza i nieotrodoksyjnym wyborem
                                      towaru ;)
                                      caluski, ide spac....
                                      Iwona
                                      • tizedik LISTA OBECNOSCI 31.01.05, 22:02
                                        Hej no robaczki.... Dobrze nie jest, co widac golym okiem :-(
                                        Dobrze nie jest z frekwencja, a ta zapewne jest odbiciem jakiejs realnej
                                        sytuacji. U kazdego z watkowiczow zapewne innej, a jednak podobnej tez
                                        zapewne ;-) Jak znam zycie, to kazdy z nas zapieprza jak maly samochodzik, albo
                                        i lepiej...
                                        Na chwile wiec pobawie sie w lustratora (to taka polska moda, jak by ktorys
                                        z "zagranicznych" nie wiedzial...;-).
                                        Zaczne od siebie, zeby nie bylo juz tak samo...;-) [Od razu powiem, ze swoja
                                        teczke na pewno mam, bo w moim fachu wszyscy maja.. Tylko z rozna
                                        zawartoscia...]

                                        No wiec (nie zaczyna sie zdania od "wiec":-) ja mam klopoty. Powoli mijaja,
                                        furia tez mi mija, ale nadal na wojence jestem. Ale piwo pije juz tylko dla
                                        relaksu, wiec lepiej jest! Natomiast elementu losy (jak zwykle) zmienne sa,
                                        czyli - wiadomo - stresik mnie trzyma. Obiecuje, ze po roku od stabilizacji
                                        elementu mnie opusci;-)
                                        W kontekscie piwa Szopen mi od razu przychodzi na mysl..;-) A Szopen ma jakies
                                        klopoty tez, nie ulega watpliwosci. [Pora na zmiany, powtorze sie!] A juz na
                                        pewno ma klopot z dojsciem do internetu!
                                        Asia, nasza Asia... No cos sie z nia dzieje, skoro nas tak rzadko odwiedza.
                                        No co sie dzieje, Asiu?
                                        Matrioszka pewnie usiluje jakos sroga zime przetrwac.. Trzymamy kciuki za
                                        przetrwanie!!!
                                        Marzena moze ciezko pracuje, a moze stresuje ja ogolna sytuacja w jej firmie. A
                                        moze mysli juz o zmianach, a moze nawet cos na ich rzecz dziala...
                                        Saba, wiadomo :-))) Sliweczka, brzoskwinka - a moze juz sloniatkiem - zajeta ;-)
                                        Iwony obydwie ciezko pracuja nad swoja zamorska przyszloscia i zmagaja sie z
                                        upalnym latem. I pewnie tez tym latem sie ciesza...
                                        Peter, Numbat, Kangur.... Co slychac chlopaki u was?
                                        Kazik, ubezpieczenie juz dostales? Pokrylo straty? No i mysle, ze juz po
                                        stresie, chociaz przykre te bylo doswiadczenie. Jak twoj ogrodek?
                                        Gunther, przyjacielu na rozdrozu, wybrales moze jakas droge dla siebie?
                                        Mandarynko, jakos ucichlas... Ale ja sie nie dziwie i poczekam, az nam sama
                                        powiesz o zmianach, moze juz w marcu(?)...;-))))
                                        Mojito, juz po szoku termicznym? Czy tez moze nastepny szok cie dopadl, czyli
                                        Pysiek w odleglosci mniejszej niz jeden tysiac kilometrow/mil? Dziwnie
                                        milczysz, az sie niepokoje...
                                        Pysiek, z toba to tak zawsze :-))) Albo cisza i nic, a potem jakas bomba ;-)
                                        Teraz, jak od ciebie samej wiemy, zajeta jestes waznymi sprawami ludzkosci. My
                                        ci w tym - jak zawsze - wiernie kibicujemy :-)

                                        T.
                                        • Gość: Mar_za Re: LISTA OBECNOSCI IP: 212.160.172.* 01.02.05, 13:09
                                          Obecna:)
                                          Choc zabiegana, zapracowana, bez czasu na odpoczynek:). Cholerna jakas
                                          aktywistka ze mnie. Zawsze znajde sobie zajecie.
                                          Tizedik masz racje, nic sie nie zmienia u mnie w tym wzgledzie. Plany czynie, z
                                          rozmachem jak zawsze:). Zobaczymy jak z realizacja....

                                          Sytuacja mojej firmy mnie nie stresuje specjalnie, bo ja poniekad jestem po
                                          drugiej stronie barykady. Przez moje dzialania ludzi coraz mniej bedzie
                                          potrzeba...

                                          Realizuje sie tez pozapracowo - tanecznie:). Na razie trenuje salse i tylko
                                          patrzec jak bede kontynuowac moje zapedy tancowe na tzw. milongach.
                                          O i tyle u mnie. I nie mam chandry. Od Nowego Roku mam dobra passe, nie ma do
                                          czego sie przyczepic. Pijam dla przyjemnosci, a nie by zapomniec o tym i o owym.
                                          Pozdrowionka optymistyczne, Mar_za
                                        • Gość: szopen Re: LISTA OBECNOSCI IP: 219.136.220.* 01.02.05, 15:18
                                          szopen wlasnie jest na necie w domu

                                          wczoraj byl w Hongkongu z mama szopena wic nie pil
                                          dzisiaj tylko piwo do kolacjibo cos mu ochoty brak
                                          wyglada na to ze sie w pracy dostep pojawi moze juz jutro

                                          Zyje i liste podpisuje

                                          swoja teczke za czasow pobytu w PL widzialem
                                          nie za gruba
                                          ot pare cm

                                          ogolne stwierdzenie: nieszkodliwy wariat

                                          co tam oni wiedzieli....
                                          • mojito Re: LISTA OBECNOSCI 01.02.05, 18:15
                                            Piekny dzien dzisiaj. Sloneczny i pogodny.
                                            Platki sniegu skrza sie w sloncu. Jedne sie
                                            skrza a inne sie topia. Dwa stopienki plus sa.
                                            W parku trzy balwanki usmiechaja sie do przechodniow.
                                            Jeden wyraznie kobiecy, drugi z pioropuszem na glowie.
                                            Plci trzeciego na oko nie moglem okreslic.

                                            Aby dzien milo zaczac najdelikatniej jak umialem rozbilem dwa jajka
                                            i pieszczotliwie posadzilem je na oliwie na patelni. Zupelnie nagusienkie
                                            poniewaz cebula sie skonczyla i niczego innego w lodowce nie mialem.
                                            Prowadze nieregularne zaopatrzenie. Jajka siedzialy wspaniale i usmiechaly
                                            sie do mnie polyskliwa zolcia i biela. Jajka sadzone na sniadanie wprawiaja
                                            mnie w doskonaly nastroj.

                                            Moje przeczucie co do pieknego dnia zaczelo sie spelniac prawie
                                            od razu. Dwadziescia piec centow znalazlem wygladajace promieniscie
                                            spod sniegu. A to jeszcze nawet nie poludnie :))).

                                            W miescie zaczela sie goraczka. Nie, nie loteryjna. Lokalny zespol
                                            futbolu amerykanskiego Eagles gra w XXXIX Super Bowl w Jacksonville
                                            (Floryda) z New England Patriots. To pierwsze takie wydarzenie
                                            dla miasta od 24 lat. Miasto pustoszeje poniewaz kibice jada/leca
                                            do Jacksonville. To co sie dzieje w miescie okresla slowo "frenzy".
                                            To duza sprawa dla F. Mecz odbedzie sie w niedziele.
                                            W obu stanach ma podobno nie przyjsc w poniedzialek (call sick)
                                            do pracy poltora miliona kibicow. Tak wazne jest to wydarzenie.

                                            Iwona,
                                            mango sie przejesc?!! Prawie nie do uwierzenia. Prosze sprawdz raz jeszcze.
                                            Moze trzeba je jesc mniejszymi kesami. Moze nago i we dwojke...

                                            Tizedik,
                                            zamyslilem sie podczas weekendu... Pewnie, ze sie troche bam.
                                            Nigdy nie widzialem kobiety/kangura z bliska. Wiem, ze kangury
                                            boksuja dobrze i kopnac potrafia. Albo schowac do torby.
                                            Moze nie pomoc doswiadczenie ogolnokobiece. Z drugiej strony plotka
                                            mowi, ze traktowane dobrze moga byc bardzo ten tego - przylozone do rany.
                                            Sprawdzilem odleglosc. Z Filadelfii do Nashville jest 1274 km.
                                            Troche sie bam... Ale tylko troche :))).

                                            Pysiek,
                                            whenever you are ready. Dywanik latajacy dwuosobowy odkurzylem.
                                            Stolik skladany mam w pogotowiu. Czarodziejskie zaklecie "stoliczku
                                            nakryj sie" powtarzam dla wprawy akcentujac wyraznie. Whenever you are ready.

                                            Mar_za,
                                            salsa to jest to. Pare lat temu chodzilem na kurs. Gdy po raz pierwszy
                                            zobaczylismy instruktora pomyslelismy, ze to pomylka. Pan w srednim wieku
                                            z wydatnym brzuchem, niski i mocno lysiejacy. Matko jedyna jak on tanczyl!
                                            Pozniej juz nie bylo go widac. Caly byl oklejony kobietami. Kolejka do niego
                                            niknela za zakretem. Matko jedyna jak on tanczyl. Pozwol mi raz w zyciu tak
                                            zatanczyc. Aha, z Puerto Rico byl. Jak on tanczyl... Matko jedyna...

                                            Slonecznie pozdrawiam,
                                            mojito.

                                            12:15.
                                            • Gość: szopen Re: LISTA OBECNOSCI IP: 206.73.209.* 02.02.05, 02:01
                                              No to okazuje sie ze w pracy dziala.

                                              Jest dobrze, bedzie lepiej, nowy rok sie zbliza i swieta.
                                              W pracy dalej zajmuje sie glownie rozwiazywaniem problemow zwiazanych z
                                              wypadkiem.
                                              Poza tym to juz mniej wiecej ruszylismy z produkcja i wyglada na to ze nam
                                              idzie w miare dobrze.

                                              Mama moja do nas przyjechala, przywiozla kielbasy i sledzie.
                                              Podoba jej sie.
                                              To milo.
                                              • mojito Sledzie... 02.02.05, 02:11
                                                ... w jakiej postaci? Marynowane czy inne?
                                                • Gość: szopen Re: Sledzie... IP: 206.73.209.* 02.02.05, 02:39
                                                  Matjasy w paczkach.

                                                  Na razie.
                                                  Cos z tego wykombinuje.
                                                  Na razie.
                                                  Zjadlem wczoraj dwie paczki, ot tak po prostu.
                                                  Niebo w gebie.
                                                  Nie rozumiem dlaczego mama wolala kulki z osmiornicy smazone z trawa cytrynowa,
                                                  chili, selerem i sosem rybnym w tajskim stylu....
                                                  • mojito Re: Sledzie... 02.02.05, 02:55
                                                    Ile paczek zostalo? Moze osmiornica to dla mamy egzotyka.
                                                    Chociaz w Polsce w sklepach rybnych widac juz owoce morza.
                                                    Ale ta zjedzona to pewnie swieza. Za osmiornicami i kalmarami
                                                    nie przepadam. W Szczecinie najwieksze i najlepsze kalmary
                                                    sa w "Szpilce". Tuba duza, jasna i nawet nie lykowata.
                                                    Rozwaz nicnierobienie z matjasami. Zjedz je tak jak sa.
                                                    Co jeszcze mamie smakuje z kuchni chinskiej?
                                                    • Gość: szopen Re: Sledzie... IP: 206.73.209.* 02.02.05, 03:09
                                                      Sledzie beda z cebulka w oleju, to na 100%.
                                                      Paczek zostalo jeszcze 6.
                                                      Kulki byly mrozone ze sklepu juz gotowe, takie do kociolka.
                                                      Ja i osmiornice i kalmary i tym podobne bardzo lubie.
                                                      Tutaj jest szczegolnie kalmarow w miare swiezych spory wybor.

                                                      mamie z chinskiej kuchni smakuje prawie wszystko.
                                                      Juz pare razy w Chinach byla, ja tez juz ladnych pare lat po slubie wiec mama
                                                      jest w miare zoorientowana.
                                                    • mojito Re: Sledzie... 02.02.05, 03:32
                                                      Wszystkie szesc paczek beda w oleju z cebulka?
                                                      Dodasz jakies przyprawy? Kolendra? Pieprz?

                                                      Cholera, za malo sledzi zjadlem w zeszlym roku
                                                      w Polsce. Teraz mam niedobor/niedosyt sledziowy.
                                                      Bede sie musial za sledziami rozgladnac :))).
                                                      Sardynki tylko mam w puszce. Sa i owszem ten tego.
                                                      Ale gdzie im tam do szprotek no, i do sledzi w oliwie
                                                      i z cebulka.
                                                    • Gość: szopen Re: Sledzie... IP: 206.73.209.* 02.02.05, 04:01
                                                      Te paczki nieduze niestety.

                                                      A dodam rozmaitosci, tworczo w czasie przyzadzania, o wynikach doniose.
                                                      Podejrzewam ze w Filadelfi sledzie dostac mozna, ciut sie tylko trzeba
                                                      rozejrzec.
                                                    • mojito Re: Sledzie... 02.02.05, 04:27
                                                      Na pewno sa. Najlatwiej byloby je znalezc w polskiej
                                                      dzielnicy Bridesburg/Richmond. Sa tam polskie sklepy
                                                      ze wszystkim polskimi przysmakami. Sledzie, grzyby itp.
                                                      Ale to dla mnie wyprawa. Kolejka jedzie sie ok pol godziny.
                                                      Jutro rozejrze sie w paru delikatesach na miejscu.
                                                      Jak mi ochota na sledzie nie przejdzie wybiore sie do polskiej
                                                      dzielnicy. Ale najpierw "obdzwonie" jakie sledzie maja.
                                                      Te w puszkach nie warte sa chyba wyprawy.

                                                      Ide spac. Postawie butelke z woda w poblizu lozka na wypadek
                                                      gdyby mi sledzie sie snily. Qrde, przypomnialy mi sie teraz
                                                      sledzie smazone i wrzucone do octu z cebulka i pieprzem.
                                                      Moja mama takie robila. Pycha. Zwariuje dzisiaj z tymi sledziami.

                                                      Dobranoc,
                                                      mojito.

                                                      22:27/0C.

                                              • Gość: GUNTHER_0 Re: LISTA OBECNOSCI IP: 203.185.240.* 02.02.05, 04:22
                                                Siemanko kochani,
                                                tak wpadlem odmeldowac sie na liscie obecnosci.a tak notabene od kiedy ta liste
                                                sprawdzamy;)
                                                Tizedik kurde szyszka o moja droga pytasz? bardzo mi milo,widzisz ze ta droga
                                                no tego blizej niesprecyzowana.narzeczona Bill Gates dala noge i w ogole taka
                                                nieuchwytna to tego no dobra pozyjemy uwidzimy;)ja ogolnie jestem za uwiciem
                                                gniazdka tylko mam techniczne problemy ciagle mi czegos brakuje kurde.
                                                Amigos hola:)))toz o sledziach wy tu zasuwacie a nie ma to lepszego tematu.ja
                                                to tak po lepkach przeczytalem i Szopen z Twojego pisanie wyszlo co nastepuje:
                                                majtasy w paczkach doszly, twoja mama calkiem orientalna i kurde najgorzej to
                                                nie moglem zaskoczyc jaki NOwy Rok, czyzbym przespal?kurde naprawde jakas
                                                chataMorgana.
                                                dziewczyny wszystko w porzasiu?i tak trzymac kochanienkie,nie deklaruje sie juz
                                                z noszeniem na rekach bo znowu mi sie oberwie;) no dobrze Asia kajam sie
                                                kajam,mea culpa:(
                                                siemanko i spadanko lunch time kochani
                                                • mojito Chinski Nowy Rok. Rok koguta. 02.02.05, 04:44
                                                  Yo! Gunther Amigo,
                                                  siemanko. O sledziach z Szopenem posuwamy jak widzisz.
                                                  O sledziach mozna niemalo. Nowy Rok to chinski. Za tydzien.
                                                  Pije aby Ciebie Amigo kobieca amnestia objela :))).

                                                  Szopen,
                                                  napisz troche o chinskich zwyczajach noworocznych.
                                                  O tym nadchodzacym to wiem, ze zaczyna sie w srode za tydzien.
                                                  I, ze jest to rok koguta.

                                                  Zdecydowanie ide juz spac. Zlokalizowalem juz kordelke.
                                                  Raz jeszcze dobranoc,

                                                  m.
                                                  • Gość: szopen Chinski Nowy Rok i przepis na kulki IP: 206.73.209.* 02.02.05, 05:01
                                                    O zwyczajach noworocznych napisze jak bede mial chwile bo temat rzeka.

                                                    Narazie przepis na kulki:
                                                    Sezon jest kociolkowy, jednym z dodatkow sa kulki zarowno rybne, jak i z innych
                                                    owocow morza, krewetki, kalmary, osmiornice (fish balls, shrimp balls, squid
                                                    balls, octopus balls, lobster balls ….). W kociolku sa swietne ale mozna je
                                                    rowniez przyzadzic na inne sposoby.

                                                    Ponizszy ciut tajski jest.

                                                    Kulki z trawa cytrynowa, sosem rybnym, chili, i innymi dodatkami:

                                                    1. Paczka lub dwie mrozonych kulek tak w sumie jakies 2 szklanki.
                                                    2. Ped trawy cytrynowej posiekany drobno.
                                                    3. Pol lyzeczki siekanego imbiru.
                                                    4. Pol lyzeczki (lub wiecej) siekanej chili.
                                                    5. Dwie lyzki siekanych szalotek.
                                                    6. Cztery zabki czosnku posiekane.
                                                    7. Szklanka selera naciowego drobno pokrojonego (plasterki 1cm)
                                                    8. Lyzka siekanej kolendry.
                                                    9. Lyzka sosu rybnego.

                                                    Kulki rozdzielic, wrzucic do wody, zagotowac i pogotowac kilka minut w
                                                    zaleznosci od kulek wielkosci, odcedzic (jesli sa duze mozna na pol je
                                                    przeciac).

                                                    W patelni/woku rozgrzac 3 lyzki oleju, wrzucic imbir, chili I trawe cytrynowa,
                                                    posmazyc 1 minute.
                                                    Wrzucic kulki, posmazyc 1 minute.
                                                    Wrzucic seler, czosnek, szalotki, posmazyc 2 minuty.
                                                    Dodac sos rybny i kolendre, posmazyc 1 minute.
                                                    Podawac.

                                                    W czasie smazenia nalezy bardzo ostro wszystko mieszac/podrzucac.
                                                    • mojito Chinski Nowy Rok. 03.02.05, 01:57
                                                      Co ze sledziami?
                                                    • Gość: szopen Re: Chinski Nowy Rok. IP: 206.73.209.* 03.02.05, 02:15
                                                      Moje dalej w lodowce oczekuja.

                                                      A co u ciebie?

                                                      Tak sie zastanawialem czy glod sledziowy nie posle cie w srodku nocy na drugi
                                                      koniec miasta na zakupy.

                                                      Ja jakbym wiedzial ze sa dostepne to bym pewnie pojechal....
                                                    • mojito Re: Chinski Nowy Rok. 03.02.05, 02:47
                                                      W ciagu dnia nie mialem glowy do sledzi.
                                                      Teraz juz sklepy ze sledziami zamkniete.
                                                      Glod sledziowy zwieksza sie wieczorem.
                                                      Zobacze jak bedzie jutro. Do piatku bede wiedzial.
                                                      Na jak dlugo przyjechala Twoja mama?
                                                    • Gość: szopen Re: Chinski Nowy Rok. IP: 206.73.209.* 03.02.05, 03:12
                                                      Ohhhhh...
                                                      Ja znam ten glod.

                                                      Przed Bozym Narodzeniem popelnilem blad i zajrzalem do watku o sledziach na
                                                      formu kuchnia.
                                                      Alez mnie nosilo.
                                                      Jako, ze u mnie zupelnie nie ma gdzie tych sledzi kupic a ja w koncu inzynier
                                                      pomyslowy jestem to: wykombinowalem jak zrobic substytut sledzi z lososia.
                                                      Wyszlo niezle i glod na jakis czas zaspokoilo.
                                                      Tyle ze rozowe.

                                                      Mama przyjechala na dwa tygodnie.
                                                    • mojito Re: Chinski Nowy Rok. 03.02.05, 03:46
                                                      Odwrocono troche uwage od mojego glodu sledziowego.
                                                      Zadzwonil moj kolega, Wenezuelczyk. Leci jutro rano
                                                      do Caracas. Bedzie uczestniczyl w czterodniowym
                                                      festynie z corrida. I kusil, kusil, kusil...
                                                      Corridy nie lubie i biletow na nia nie kupuje.
                                                      Ale towarzyszace imprezy wygladaly zachecajaco.
                                                      Omowilismy ewentualnosci w Rouge. Nie bylo czasu
                                                      aby sie rozsiadac przy margaricie. Wiec wypilismy
                                                      dwie szybkie tequile. Jedna za jego szczesliwa podroz.
                                                      Druga tak ogolnie. Leci jutro sam.

                                                      Jak robisz tego lososia a la sledz?
                                                    • Gość: szopen Re: Chinski Nowy Rok. IP: 206.73.209.* 03.02.05, 03:58
                                                      Oto i link do calej z lososiem histori:

                                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=18386362&a=18386362
                                                    • mojito Losos a la sledz. 03.02.05, 04:21
                                                      Przeczytalem. Bardzo interesujace. Sprobowalem sobie wyobrazic
                                                      smakowo lososia w oliwie z cebulka i przyprawami. Prawie mi sie udalo.
                                                      Zaczalem nawet lekko sie slinic. Mysle, ze pomogloby jedzenie lososia
                                                      a la sledz z zamknietymi oczami aby tej rozowosci nie widziec.
                                                      Myslisz, ze odrobine sosu sojowego zmieniloby barwe?
                                                      A moze lososia lekko "przypudrowac" jakas przyprawa?

                                                      Gosc w restauracji narzeka: zawsze mialem dwa kawalki miesa a dzisiaj
                                                      mam jeden. Najmocniej przepraszam mowi kelner - zapomnialem przekroic.

                                                      Niedzielny XXXIX Super Bowl bedzie ogladalo ponad 100 milionow kibicow.
                                                      Trzydziesci sekund reklamy kosztuje 2.4 mil dolarow.
                                                    • Gość: szopen Re: Losos a la sledz. IP: 206.73.209.* 04.02.05, 01:56
                                                      Jedzony z zamknietymi oczami byl do sledzia ludzaco podobny.

                                                      Dzisiaj u mnie jest ciut cieplej i mgla sie pojawila, taka gesta, budynkow po
                                                      drugiej stronie ulicy nie widac.

                                                      Mojej siostrze zostaly 2 tygodnie do wyjazdu z Turkmenistanu.
                                                      Zadowolona od cholery, tylko ma problemy z zalatwianiem paszportu dla kota.
                                                      Chyba sie kot z lubym zostanie.

                                                      Cos dobry mam dzisiaj humor, wbrew problemom probujacym go popsuc.
                                                      Moze sie utrzyma.
                                                    • mojito Cos dla zdrowia :)))))))))))). 04.02.05, 02:56
                                                      Sloneczny i pogodny dzien. Slupek jeszcze ubozuchny i krotki.
                                                      Trzystopniowy ale wystarczajacy aby kupy sniegi sie zmniejszaly.

                                                      Zupelnie niespodziewanie luzniejszy dzien w pracy. Moglem dluzej
                                                      rozsiasc sie w porze lunchu i zujac wolno i dokladnie sandwicz
                                                      z indyka przejrzec w miare dokladnie prase.

                                                      Dwa artykuly zwrocily moja uwage. Picie alkoholu i utrzymujaca sie
                                                      ostrosc umyslu kobiet. Dwa powazne badania; jedno z udzialem 11 tys.
                                                      kobiet i drugie z okolo 4,5 tys. stwierdzily, ze jeden kieliszek
                                                      wina bialego, czerwonego, piwa lub alkoholowy cocktail utrzymuje
                                                      ostrosc umysly kobiet. Jeden. Nie wiecej. Nie bylo wzmianki o mezczyznach.
                                                      Przeczytalem raz jeszcze z uwaga oba artykuly. O mezczyznach ani slowa.
                                                      Ani jednego. Widocznie przeoczenie. Bywa.

                                                      Postanowilem zrobic cos dla zdrowia oraz z solidarnosci i sympatii do
                                                      kobiet. Wracajac z pracy zajrzalem do sklepu z winami. Zdecydowalem sie
                                                      solidaryzowac winem czerwonym. Jednym kieliszkiem dziennie. Absolutnie
                                                      nie drugim i trzecim.

                                                      Stalem przed polkami z rzedami win. Patrzyly na mnie z usmiechem
                                                      czerwone wina francuskie. Usmiechala sie do mnie przystojna butelka
                                                      bordeaux Mouton Cadet urodzona w piwnicach barona Rothschilda,
                                                      dalej butelka w cenie francuskiej kurtyzany Chateauneuf-du-Pape i
                                                      butelka o ciekawej nazwie Fat Bastard. Usmiechalem sie rowniez.
                                                      Przypomnialem sobie, ze jestem obrazony na Francje. Przeszedlem dalej.
                                                      Wybor dosc duzy. Postanowilem zadecydowac alfabetycznie.
                                                      Wybor padl na Argentyne i Australie. Stalem rozdarty jak sosna.
                                                      Etykieta argentynskiego malbec San Telmo przywolalo zmyslowe wspomnienia
                                                      z miejsca narodzenia sie tanga. Nie mialem czasu na sentymenty musialem
                                                      jednak zadecydowac.

                                                      Zdecydowalem sie na australijskie shiraz Jacob`s Creek z Poludniowej
                                                      Australii. Barossa Valley. Reserve 2001. Bardzo pomyslny wybor.
                                                      Doskonale. Zgodnie z naukowym podejsciem do sprawy poprzestalem na
                                                      jednym kieliszku. Mam jednak troche silnej woli. Lekko tesknie do
                                                      jutrzejszego drugiego kieliszka/lekarstwa. Sporo zrobie dla zdrowia.
                                                      No, i kobiet...

                                                      Szopen,
                                                      kibicuje Twojemu dobremu nastrojowi. Niech taki zostanie. Moze to jest
                                                      zarazliwe? Moj nastroj tez jest ok. I byl tak przed otworzeniem wina.
                                                      Chcialbym aby kot wyjechal z twoja siostra z Turkmenistanu.
                                                      Jutro lykne odrobine australijskiego shiraz za jego szczesliwe
                                                      przekroczenie granicy. Znasz moze jego imie?

                                                      20:56.
                                                    • Gość: szopen Re: Cos dla zdrowia :)))))))))))). IP: 206.73.209.* 04.02.05, 03:49
                                                      A imie kota jest......

                                                      Mi nieznane:)))
                                                      U nas w domu w Pl kotow i psow dostatek.

                                                      No i wlasnie sie dowiedzialem ze ostatnie spotkanie komisji badajacej wypadek
                                                      bedzie w poniedzialek rano. Zasugerowano nam by to spotkenie urzadzic w dobrej
                                                      restauracji jak kaze zwyczaj.
                                                    • mojito Podroze z kotem. 04.02.05, 04:16
                                                      Majac w rodzinie juz tyle kotow i psow spokojnie
                                                      znajdziecie miejsce dla jeszcze jednego.
                                                      Z Turkmenistanu. Bedzie mialczal z akcentem :))).

                                                      Z ilu dan sklada sie typowy obiad w restauracji?
                                                      I co pije sie w wiekszosci? Chyba nie kawe?
                                                    • Gość: szopen Re: Podroze z kotem. IP: 206.73.209.* 04.02.05, 04:38
                                                      Z miejscem dla kota nie problem.
                                                      Gorzej z dokumentami, tym bardziej ze siostra ma zamiar zabrac go do Irlandi
                                                      wiec ma miec jakis mikrochip zamontowany itp a w Turkmenistanie takich uslog
                                                      nie oferuja.

                                                      Ogolna zasada w Chinach jest ze zamawia sie po jednym daniu od glowy, a pic sie
                                                      chyba bedzie herbate.
                                                      Najpierw...
                                                    • mojito Re: Podroze z kotem. 04.02.05, 04:55
                                                      Szkoda qrde kota. Moze w konsulacie zrozumieja
                                                      brak chipa w Turkmenistanie. I pozwola wszczepic
                                                      juz w Irlandii.

                                                      To jak to? Jedno danie tylko? A zupa? I ewentualna salata?
                                                      Czytalem o chinskich bankietach skladajacych sie z wielu dan.
                                                    • Gość: szopen Re: Podroze z kotem. IP: 206.73.209.* 04.02.05, 05:07
                                                      Kot w najgorszym przypadku sie z lubym zostanie on tam jeszcze ma 2 lata
                                                      posiedziec.
                                                      Kota do Polski przywiezc w zasadzie mozna, ale Irlandia to wyspa i tam maja
                                                      ostre przepisy kwarantanny.

                                                      Zamawia sie jedno danie na osobe znaczy sie 10 osbo conajmniej 10 dan plus
                                                      zimne przekaski, plus, plus, plus....

                                                      Regularny bankient.
                                                    • mojito Re: Podroze z kotem. 04.02.05, 05:21
                                                      Kot bedzie tesknil za siostra. Luby pewnie zdaje sobie sprawe
                                                      jaka odpowiedzialnosc na nim spoczywa. Niemala, qrne szyszka.
                                                      Siersc kotu z glowy i ogona spasc nie moze.

                                                      A jak to jest z tym przysmakiem chinskim - gniazdem ptasim (kukulczym)?
                                                      Czy to nie wymysl literacki :)))? I te jajka wieloletnie?
                                                    • Gość: szopen Re: Podroze z kotem. IP: 206.73.209.* 04.02.05, 07:14
                                                      Gniazda ptasie "swallow nest" sa w rzeczywistosci. Pochodza chyba glownie z
                                                      Tajlandi i Indonezji, zbierane sa od ptakow gniezdzacych sie w jaskiniach,
                                                      proceder zbierania i ciezki i niebezpieczny a i troche pod kontroloa bo inaczej
                                                      wszystko by zebrali.

                                                      Jajka wieloletnie to terz rzeczywistosc, jest ich wiele rodzaji poczynajac od
                                                      solonych a na tych czarnych konczac. nie wiem dokladnie jak to sie robi ale
                                                      rzecz jest dosc popularna (i nie maja oczywiscie 100 lat).
                                                      Wprawdzie wyglad maja z naszego punktu widzenia nieciekawy a i smak ciut
                                                      powiedzmy to "inny" ale da sie zjesc.
                                                    • mojito W piatkowym nastroju. 04.02.05, 22:20
                                                      A wiec jaskolcze gniazda. Jajka w mojej lodowce nie maja
                                                      szans zalezenia sie do punktu zainteresowania chinskiego.

                                                      Miasto targane namietnosciami i wzrastajaca goraczka.
                                                      Widoczne zielone plamy na sniegu. Jeden z balwanow zostal
                                                      na zielono pomalowany. Kolor zielony to barwy Eagles.
                                                      Jezeli wygraja w niedziele to we wtorek bedzie olbrzymia parada
                                                      w miescie. Przygotowania sa nieoficjalne aby nie zapeszyc (to jinx).
                                                      Symulacja komputerowa zrobiona przez kibica ktory przepowiedzial
                                                      prawidlowo zwyciezce 13 razy na 17 wybrala jako zwyciezcow Patriots.

                                                      Wielki dzien dla pizzy. Domino`s Pizza przewiduje, ze sprzeda 1,5 mil
                                                      pizz. Najbardziej ruchliwy dzien w roku. Marzeniem firmy jest dogrywka,
                                                      ktorej nigdy dotychczas nie bylo. Drugim marzeniem firmy to deszcz
                                                      padajacy jednoczesnie w calych Stanach.

                                                      Jutro zaczyna sie Miedzynarodowy Pokaz Samochodow. Marki z calego
                                                      swiata. Bedzie co ogladac. Do wiekszosci samochodow oddelegowana
                                                      jest dziewczyna. Uatrakcyjnia pokaz.

                                                      Lutowe wydanie Travel & Leisure okreslily Sydney jako miasto slonca,
                                                      plaz i jako "sex capital". Ale wydanie bylo pewnie przygotowane do
                                                      druku miesiac wczesniej :))).

                                                      Zdrowego i pogodnego weekendu Wszystkim zycze,
                                                      mojito.

                                                      16:20/7C.
                                                    • yvona73pol jest mi glupio..... 07.02.05, 00:31
                                                      nie odzywalam sie szmat czasu ;) ale, ale, wlasciwie nie ma za bardzo o czym,
                                                      troche frustracju mnie dopadlo i ogolnie nie tak sobie, cale szczescie ze jest
                                                      Ifa ze swoimi pierogami i ogorkowa ;))) i balkonem.....
                                                      duuuzy relaks....
                                                      dzis ulubiony dzien wszystkich ;)))) czyli pre-wtorek, po ktorym juz z gorki, I
                                                      hope...
                                                      a jako, ze obowiazki wzywaja niestety, duza buzka wszystkim i spadam,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: jest mi glupio..... IP: 206.73.209.* 07.02.05, 07:19
                                                      Nie zawsze jest czas, ochota czy nastoj.
                                                      No problem.

                                                      Ja wlasnie wrocilem ze spotkania ktore sie oficjanie nie odbylo bo w ostatniej
                                                      chwili policja poinformowala, ze nie da rady sie zjawic.
                                                      Wiec jako, ze reszta byla obecna to spedzilismy caly ranek na Morning tea i
                                                      potem lanczyk a sprawa do przodu sie nie posunela.

                                                      Dzisiaj ostatni dzien produkcji i bedzie przerwa swiateczna.
                                                      I sloneczko swieci ladnie, jest + 25.
                                                      Luty.
                                                    • Gość: szopen Gong Xi Fa Cai IP: 206.73.209.* 08.02.05, 01:44
                                                      Wszystkim najlepsze zyczenia powodzenia i szczescia w Nowym Roku.
                                                      Usmiechu w zyciu, usmiechu Fortuny, ladnej pogody i szczescia w milosci.

                                                      Pamietac nalezy by dzis w nocy miec na sobie majtki w kolorze czerwonym.
                                                    • mojito Miasto w kolorze bluesa. 08.02.05, 03:57
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      miasto jest dzisiaj w kolorze niebieskim. Przygnebione. Przygaszone.
                                                      A mialo byc zielono i kolorowo. Ukochane Eagles przegraly.
                                                      Niby nieduzo ale to nikogo nie pociesza. Tylko wygrana sie liczy.
                                                      A tak ladnie sie zaczelo... Juz o ewentualnej paradzie myslelismy...
                                                      Niestety, zycie bywa brutalne. Eagles twardo ladowaly.
                                                      Boston szaleje ze szczescia. Trzy tytuly mistrzowskie w ciagu czterech
                                                      lat. Jak tak mozna? Nie ma sprawiedliwosci zupelnie. Wiemy teraz, ze
                                                      Pan B. nie mieszka w F. Inaczej by na taki obrot sprawy nie pozwolil.
                                                      Moze nie mieszka tez w Bostonie. Wygrali chyba lepsi. Ale dzisiaj jest
                                                      miasto smutne. Poniedzialkowy blues.

                                                      Iwona,
                                                      bywa. Chandra przysiada na ramieniu czasami. Nie na stale. Odpocznie sobie
                                                      i poleci dalej. Zrobi miejsce usmiechowi. On tez ewentualnie przysiadzie.
                                                      I tak sie to periodycznie kreci. Wierze, ze dzisiaj juz chandra
                                                      szykuje sie do odlotu. Moze Fortuna Ciebie/nas musnie skrzydlem?
                                                      Zacisnij piastki/kciuki i zobacz nizej :))).

                                                      Szopen,
                                                      szczesliwego Nowego Roku. Zdrowego i pomyslnego. Z pocalunkami Fortuny.
                                                      Rzucilem sie do szafy aby zobaczyc czy mam czerwone szorty.
                                                      Co za szczescie! Mam. Maja mala dziurke i mialy byc wyslane na
                                                      zaluzony wypoczynek. Ale to dopiero jutro. Dzisiaj w nich spie.
                                                      Dziurka nie dziurka. Spie i juz.

                                                      Kumulacja nam sie roztyla i napeczniala.
                                                      Nasze numery na srode:
                                                      01 31 41 43 49 PB 32,
                                                      20 23 24 27 49 PB 13,
                                                      02 13 29 35 52 PB 05. Do wygrania 32 worki jutowe. Prawie czuje pieszczoty
                                                      Fortuny. W chinskim Nowym Roku nie powinna nam szczescia odmowic.
                                                      I w czerwieni spie/spimy :))).

                                                      Kolorowo pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      21:56/6C.

                                                    • Gość: szopen Chyba za wczesnie IP: 206.73.209.* 08.02.05, 06:23
                                                      Mojito to ma byc w nocy z wtorku na srode.
                                                      U mnie dzis, u ciebie jutro.
                                                    • mojito Re: Chyba za wczesnie 08.02.05, 07:43
                                                      Mam juz czerwone szorty na sobie i rozgladam sie za kordelka.
                                                      Cala procedure powtorze tez jutro. Mysle, ze moze podwojne
                                                      spanie w czerwonym nie zaszkodzi? Jezeli zaszkodzi, napisz :))).

                                                      1:43.
                                                    • Gość: szopen Re: Chyba za wczesnie IP: 206.73.209.* 09.02.05, 04:20
                                                      Na pewno nie zaszkodzi.
                                                    • pysiek13 jaka nostalgia ? jaka melancholia? 09.02.05, 07:50
                                                      Nie jest tak, zebym zapomniala z wrazenia wypic mojej ulubionej herbaty, nie
                                                      bede czkawki dostawac z zachwytu NAD sytuacja w ktorej znalazlam ...
                                                      witajcie ale sonecznie :))))

                                                      na nostalgie, melancholie i inne cholery, najlepsza jest odrobina czarow :))))
                                                      taaa ... odrobina czarow potrafi roz-swietlic przygaszonego ducha, dzieki niej
                                                      mozna jeszcze chciec wracac do rzeczywistosci (czasem trudnej !) bo daje chwile
                                                      wytchnienia od swiata wokol nas od malych i wielkich spraw, klopotow i tak
                                                      dalej. nalezy wiec czarowac intensyvnie, z sercem i z wiara w spelnienie :))))

                                                      tymczasem po obfitej kolacji (pamietacie? jestem na 'zostac gruba' dieta?)
                                                      ledwo ruszam i takie to refleksje ... maja w okolicach tutaj doskonale wina,
                                                      rozne. dzis jednak jak facet zamawial wino zauwazylam ze pewne wina sa bardziej
                                                      popularne, bo ... latwiej wymawia ;))))wiec chardonnay i merlot go along their
                                                      merry way in the English speaking world kiedy gruner vetliner and
                                                      gewurztramminer struggle to make an impact :))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      a szkoda naprawde, bo nie oceniasz ksiazki za jej okladka ;)nie kazdy ma odwage
                                                      w towarzystwie lamac jezyk, a pokazac palcem (co nie Yvona? jakie to proste ;)
                                                      nie kazdy ma odwage. OK, panowie nie ten tego? dooobra, to zamowilam sama, co
                                                      tam ;) Tamar Ridge Gewurztramminer 2003 - doskonale Austrian made. w Au tez
                                                      bywaja dobre tylko z Tasmania, bo klimat najlepszy chlodny: swietny gruner:
                                                      Domaine Wachau Gruner czy cos podobnego, Kangur jest w okolicach ? sprawdz
                                                      nazwa:)))) no wiem, wiem Mornington Peninsula ... :)))))))))))))))))))))))))))
                                                      to i tyle, nic jusz nie napisze bo przy-sypiam
                                                      zdrowko wszystkim
                                                      P.
                                                    • yvona73pol uderz w stol.... 09.02.05, 11:09
                                                      ...pardon, w klawisze, a Pysiek sie odezwie ;)))))) i jakze slusznie ;)
                                                      Gewurtz, moje ulubione (along with riesling ;)))
                                                      to ja juz wiem czemu Bordeaux i Beaujolais taka marke sobie w swiecie
                                                      wyrobily ;)
                                                      ale, ale, wiecie, Aussie jednak mnie zaskakuje, jak sie szuka, to sie
                                                      znajdzie... otoz szukalam plytki Kid Loco i juz calkiem stracilam nadzieje, a
                                                      dzis - voila! dwie naraz... dalej nie szukalam, bo a nuz trzecia jest, a to juz
                                                      dla portfela sie robi niebezpieczne ;)))
                                                      wczoraj kino, "Million dollar baby", bym polecila, ale trzeba byc we w miare
                                                      dobrym nastroju... ogolnie mowiac - brilliant, masterpiece i tak dalej, ze tez
                                                      pan Clint takie dziela tworzy.... hmmm... zle faceta ocenilam ;)
                                                      przepiekny, ale i straszny, bardzo zyciowy i jednoczesnie stawiajacy mnostwo
                                                      pytan, wbija sie w glowe, w serce, pozostaje na czas dluzszy jako jeden z tych
                                                      niezapomnianych....
                                                      caluski dla wszystkich w Roku Koguta,
                                                      Iwona
                                                    • kazachstan Slonskie Beranie 09.02.05, 11:12
                                                      Moi Roztomili !

                                                      ja to nie wiem czy to juz nie mamy o czym pisac czy kazdy tak zajety swoimi
                                                      sprawymi ale cosik to ostatnio nam pisanie wolniej idzie albo tez tak piszecie,
                                                      ze trudno to wyrozumiec o co to chodzi.to i ja napisze po swojemu.
                                                      dajcie pozor!szkryflejcie mondrosci,szkryflejcie gupoty, do smichu,do placzu i
                                                      niy miyjcie zaroski pretynsji jak sie komus cosik niyzryncznie abo celowo
                                                      wymsknie ino.
                                                      ja to ostatnio malo w domu bywolem bo moja Pani dolegliwosci jakis dostala i
                                                      jest w szpitalu na obserwacji.miala atak woreczka zolciego i teraz ja toz
                                                      badaja czy operowac czy tez nie.trzeba bylo czesciej odwiedzic i za reke
                                                      trzymac dla dodania otuchy.i takoz to bywa,ze czlek zdrowy to inaczej ajak
                                                      tylko troche cos zaczyna w boku strzykoc to trwoga.
                                                      mam drobny interes do Gunthera i na gwalt jest mi potrzebny ales skoro Brachu
                                                      zamilk i glosu nie dajesz to trudno.tu Poloki zalozyli w sasiedztwie druzyne i
                                                      graja w fusbal jak masz ochote daj znac.
                                                      we fusbalu Slonsk byl richtik fest potyngom.Styknie pedziec ze byly czasy jak
                                                      pol piyrszyj ligi to byly druzyny ze Slonska.pierwszy klub fusbalokow na Gornym
                                                      Slonsku powstol w Raciborzu i bylo to w 1903.gralo sie ni tylko dla szpasu.trza
                                                      zauwazyc ze miyndzy 59-68 rokym niy bylo mistrza Polski spoza Slonska.7 razy
                                                      Gornik Zabrze,2 razy Ruch Chorzow i roz Polonia Bytom byly mistrzami.dzis
                                                      chociaz we fusbalu bardzij lo piniodze rozchodzi slonskie miasta maja ciagle
                                                      druzyny.kiedys Szombierki,Ruch,Gornik,Sosnowiec potem troche Legia namieszala.
                                                      ja to wyrastal na legendzie polskiego fusbalu i nawet jakem pojechal na
                                                      niymiecko strona do arbeitu to w Niymcach kazdy wiedzial ze Polska w fusbalu
                                                      jest mistrzem a rok 1974 i mistrzostwa w Angliy to bylo wydarzenie.

                                                      na zachete zebyscie wszyscy zaczeli znowuz ladnie pisac:
                                                      tak jak wszyndy w Australiy kwitnom pikne kwiotki,
                                                      ale nikaj nie treficie takij piyknyj jak u Asi godki.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • mojito Spanie w czerwieni. 09.02.05, 16:10
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      cos w tym spaniu w czerwieni musi byc. Podwojnie mi sie udalo.
                                                      Drugi raz jeszcze lepszy. I sny jakie...:))) Szkoda, ze nie moge
                                                      ich opisac. Troche mnie ten tego szorty cisnely/pily.
                                                      Rozwaze kupno nowych. Do spania tylko. Odrobine luzniejszych.

                                                      Dzisiaj wazny dzien. Sroda popielcowa, chinski Nowy Rok i Fortuna
                                                      sie do nas usmiecnie.. Bedziemy worki jutowe dzielic. Mile zajecie.

                                                      Gewurztraminera sie nie boje. Z nazwa juz sie oswoilem. Ze smakiem tez.
                                                      Ale teraz przy czerwonym winie zatrzymalem sie. Dla zdrowia oczywiscie.
                                                      Jestem przy drugiej austalijskiej butelce. Tym razem merlot z Murray
                                                      Valley z South Eastern Australii. Bin 3000 - 2002. Zupelnie dobre.

                                                      Kazik,
                                                      potege pilkarska Slaska pamietam. Z podziwem na Gornika Zabrze
                                                      zawsze patrzylem. W marcu 6-13 bedzie Philadelphia Flower Show.
                                                      www.theflowershow.com Zabieraj swoja Pania i jutro po podziale
                                                      workow jutowych zacznijcie sie pakowac.

                                                      Dotarl do mnie dzisiaj z Polski dowcip Valentynkowy.
                                                      Podziele sie nim z lekka obawa abym kiedys nie zalowal :))).
                                                      W dzien Walentynkowy na poczcie, mlody chlopak mowi do pani
                                                      w okienku - prosze dac mi 14 kartek z napisem: "Dla tej jedynej".

                                                      Musze leciec. Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      10:10/10C.

                                                    • Gość: szopen Re: Spanie w czerwieni. IP: 206.73.209.* 10.02.05, 04:43
                                                      No to nowy rok jest juz wszedzie, mam duuuza nadzieje ze nam wszystkim sie w
                                                      tym roku dobrze powiedzie.

                                                      Wczoraj wieczorkiem obejrzelismy "Terminal" Z Tom Hanks.
                                                      To sie kurde nazywa miec pecha, ale i w tak "podgatowej" sytuacji mozna sobie
                                                      poradzic.

                                                      Cit sie zimniej znowu zrobilo a bylo bardzo ladnie i milo tak jakies +27,
                                                      dzisiaj kolo +20 i wieje.
                                                      Wyglada jakby jesien sie robila.

                                                      Czerwone majtki rulez.
                                                    • mojito Rok koguta w Las Vegas. 10.02.05, 06:51
                                                      Amerykanska stolica hazardu (i grzechu) Las Vegas celebruje
                                                      nadejscie chinskiego Nowego Roku. Dziesiatki tysiecy chinskich
                                                      turystow ze Stanow, Hong Kongu, Taiwanu, Singapuru i Chin pojawilo
                                                      sie w miescie. Dwa najokazalsze i najelegantsze kasyna/hotele Bellagio
                                                      i Wenecjanin przystroily sie na ta okazje. W Bellagio pod szklana kopula
                                                      trzymetrowy kogut wita gosci piejac Hallo, szczesliwego Nowego Roku w
                                                      mandarynskim. Wenecjanin owinal jedwabna tkanina swoja imponujaca wieze
                                                      na czerwono ze zlotymi "krzaczkami". Polowa jego 4 tys. pokoi zarezerwowana
                                                      jest dla chinskich gosci. Inne hotele maja w lobby drzewa pomaranczowe
                                                      przyozdobione szczesliwymi czerwonymi kopertami. Przywieziono szefow kuchni
                                                      i artystow z Hong Kongu. Pelna gala. Przez pare dni Las Vegas bedzie chinskie.

                                                      Czerwone majtki faktycznie rulez. Moze z mala zlota aplikacja :))).
                                                      Iwona, czy Ty masz ten kolor na wyposazeniu?

                                                      Usmiech naszej Fortuny opozni sie o pare dni. Po prostu zadecydowala,
                                                      ze zaslugujemy na wiecej kasy. W sobote juz 41 workow jutowych.

                                                      Chyba pojde juz spac... a moze jeszcze nie od razu.
                                                      Pomyslnosci w kogucim roku Wam i sobie zycze,
                                                      mojito.

                                                      00:51/7C.
                                                    • Gość: Ifa Rok koguta IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 10.02.05, 10:17
                                                      No wlasnie a propos roku koguta przeczytalam gdzies ze bedzie to rok w ktorym
                                                      ludzie beda wkladac wiele wysilku w cokolowiek robia z niewymiernymi efektami
                                                      lub z brakiem efektu w ogole
                                                      i mnie jakby sie juz zaczelo sprawdzac,puk puk w niemalowane
                                                      wczoraj zostalam w pracy zaproszona na rozmowe na ktorej dowiedzialam sie
                                                      ze.....za duzo pracuje,zbyt duzo wysilku wkladam to co robie i owszem ma to
                                                      swoje efekty ale innych w teamie moze stawiac w niekomfortowej sytuacji i nie
                                                      taki styl pracy obowiazuje tam gdzie pracuje
                                                      dla mojego szefa najwazniejsze jest zeby ludzie byly zrelaksowani i byla
                                                      cudowna sielska atmosfera w pracy,a jak cos nie jest zrobione dzis bedzie
                                                      zrobione jutro albo nawet pojutrze i swiat sie przez to nie zawali...
                                                      przyznaje ze prawie spadlam z krzesla!!!
                                                      bo pracuje dla znanej globalnie korporacji i taki brak profesjonalizmu nie
                                                      miesci sie w moim rozumowaniu swiata biznes
                                                      pamietam te pierwsze ostrzezenia Yvonki,"w australii nie mozna sie
                                                      wychylac,trzeba stac w szeregu bo inaczej cie sami przytna do rownej"
                                                      kurcze Yva ales wywrozyla!!

                                                      Pysiek gdzie popijasz winka teraz?

                                                      Skoro juz o walentynkach mowa,ja z kolei widzialam zartobliwa oferte lini
                                                      lotniczych: po co moga byc walentynki? chocby po to aby sie przeleciec...

                                                      Kazik trzymam kciuki za zdrowie twojej Pani,ale z tego co widze sluzba zdrowia
                                                      w australii funkcjonuje znakomicie

                                                      Gong Xi Fatte Choi wszystkim
                                                      ifa



                                                    • tangerin Re: Rok koguta 11.02.05, 06:01
                                                      Ifa, no nie dobijaj mnie tym rokiem koguta, PLS
                                                      A swoja droga Twoje problemy w pracy nie brzmia zabawnie. Tez kiedys uslyszalm,
                                                      ze mam zwolnic, bo team sie zle czuje, szef dowal mi roboty, co by nie bylo, ze
                                                      mnie faworyzuje, na koniec sie zwolnilam i uslyszalam, ze nie moge odejsc, bo
                                                      beda musieli dwie osoby zatrudnic na moje miejsce, a ich na to nie stac. W
                                                      doope jeza:( No jasne, ze odeszlam, i to w podskokach:)
                                                      I nie wiem, czemu, ale snilas mi sie dzis. I nie rozumiem nic z tej manii
                                                      kapielowej, ktora Cie opetala, w moim snie oczywiscie. a wszystko przez te
                                                      morelowe reczniki!!!

                                                      Tizedik, na marzec czekam jak na wybawienie, robie jeszcze prawo jazdy i nie
                                                      wiem, kiedy skoncze. Jak zdzazylam sie zorientowac, to zycie ma w nosie moje
                                                      plany i sobie robi, co chce. Mam nadzieje,ze Twoje problemy rozwiazuja sie
                                                      powolutku...

                                                      Mojito, a nie lepiej sypiac naturalnie? Po cholere Ci szorty, nawet jesli sa
                                                      czerwone? Eh, ja facetow nigdy nei zrozumiem ;o)
                                                      Ps. Mexyk dotarl:)

                                                      Kazik, pisz o tych ogrodach, tu zimno i ponuro, wyglada jakby lato mialo nigdy
                                                      nie nadejsc. Kupilam juz ziemie i nasionka, i zaczynam hodowle:) Nietety, nie
                                                      dla siebie, dla mamy, w tym roku ogrodu na balkonie nie bedzie, bo mnie tu nie
                                                      bedzie. Kazik, i zdrowia zycze dla Twojej Pani!


                                                      Pysiek, na roztrzepanie pomaga podobno Ginko Biloba, czyli swojski milorzab
                                                      lekarski. Chociaz czasem chyba lepiej pomylic te samoloty, i jakie ciekawsze ma
                                                      sie wtedy zycie, nieprawdaz? w kazdym badz razie ja bym nie lykala:)

                                                      Szopen, a co Chinczycy mowia o nowym roku koguta? Moze jakas Fortuna w naszym
                                                      kierunku zmierza?

                                                      No spadam jesc sniadanko i kawusie zaparzyc.
                                                      I tak cichutko prosze wielkich nieobecnych o potwierdzenie, ze sa, i ze nie
                                                      znikneli na dobre!
                                                    • mojito Surrealistyczna wizyta. 11.02.05, 06:59
                                                      Ide spac. Za chwile. W szortach. Niebieskich dzisiaj.
                                                      Bez szortow nie ten tego jednak. Oziebilo sie znacznie.
                                                      Slupek zaden. Golutkie zero C. Wystawy miasto nawiedzaja.
                                                      Trwa samochodowa. W kolejce stoi kwiatowa. A zaraz
                                                      po Walentynkach przyjezdza surrealistyczny Katalonczyk.
                                                      Salvador Dali. U niego tez jest sporo czerwieni i snow.
                                                      Interesujaco wyglada Dream Caused by the Flight of a Bee.
                                                      Bedzie mieszkal w Muzeum Sztuki. Chetnie go odwiedze.

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      nas facetow niekoniecznie trzeba rozumiec. Nam wystarcza
                                                      sympatia kobiet. Zrozumienie tylko czesciowe tez nas satysfakcjonuje.
                                                      W szortach sypiam. Moge bez gory ale szorty powinny byc.
                                                      W szortach czuje sie uporzadkowany. Bez szortow miewam rozne
                                                      dziwne sny. Jade tramwajem na przyklad w poprawnej gorze i zupelnie
                                                      bez dolu. Tak sie mi potrafi przysnic. Jade wiec wowczas do koncowego
                                                      (petli) przystanku poniewaz wstydze sie wysiasc wczesniej czujac spojrzenia
                                                      wspolpasazerow na dolnych plecach. No, i co z portfelem?
                                                      W kieszeni spodni latwiej trzymac :))). Bywa rowniez, ze zasypiam
                                                      bez szortow. Z roznych powodow. Rzadko przez roztargnienie.
                                                      Ale wowczas szczesliwie nie duzo mi sie sni...
                                                      Co sie ma Tobie dobrego zdarzyc w marcu? Moge tez pic za powodzenie
                                                      nie wiedzac :))).

                                                      Ide juz spac kompromisowo - w szortach ale bez gory.
                                                      Dobranoc i dzien dobry odpowiednio Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      00:59.
                                                    • kwarkdziwny Re: Rok koguta 11.02.05, 16:09
                                                      kuuuukuuuuryyyykuuuu .. dziendobry
      • pysiek13 ckocko i reekooooooooooooooooo wiec ;)))) 11.02.05, 08:54
        Calkiem na NIE dzisiaj:
        nie-wyspana, nie-wypita, nie-ubrana i nie-w-humorze ;))))

        mnie tam ostatnio nic specjalnego nie sni i nie narzekam, real potrafi byc
        znacznie bardziej fascynujacy, czerwonego koloru nie ten tego, wiec pewnie ten
        Rok bede miala calkiem s-piepszony ... fakt jest, ze takie windy w poprzek co
        to sni Tangerin, to ja widuje w realu ;)))) a ostatnio i to chyba w ramach tych
        czarow (?) jak przechodze, to robie wszedzie spiecia electryczne, iskry sypia,
        TV gasnie, acumulator w samochodzie wysiada i gasna lampy uliczne :)))) nie
        wspominajac, ze jak dotkne comp toooo ...

        Ifa :)))) no to ladny pokaz dalas w pracy :-0 ja nie jestem za bardzo w temacie
        i nie moge powiedziec jak pracuja w AU, nie moge tez podpisac pod stwierdzeniem
        Yvony, wydaje mi ze jak jestes dobra, a jestes :)))) to mozesz pracowac tak jak
        lubisz i narzucic troche swoje tempo. obawa, zeby za bardzo nie wychylac,
        niczego nie ulatwia, ani niczego nie rozwiazuje, ale to tylko moja prywatna i
        po-piepszona opinia ...

        Mandaryyyna :)))) dzieki, nie bede pila zadnego szwynstwa :))))wow, jak milo ze
        odezwalas !!!! to co? tak jak Mis na zime za-kopujesz?
        Kazik :)))) ale zrobiles wpis, po-prosze ubersetzen Sie :))))
        Szopen :)))) namieszales z tym Nowym Rokiem no no i te majtki ...
        Mojito :)))) forum otwarte przeciez, dawaj te opisy snow, chyba dozwolone od
        lat 18, he? a zreszta nikt passport nie sprawdza przed wejsciem ;))))
        Yvona :)))) jak Ty znajdujesz czas isc do kina? ciekawe no no ... w AU odkrylam
        swietny niemiecki riesling Dr.Somebody. niestety due to koncowa faza Multiply
        Sclerosis, nie pamietam nazwy ;))))

        a teraz panow prze-prosze na kwilke, moga wylaczyc i prze-skoczyc ten kawalek i
        naprawde nie bedzie co zalowac, obiecuje ;))))
        po-patrze sobie nie raz dyskretnie znad compa, co to panowie wyprawiaja w
        pracy, pod tytulem 'nikt mnie nie widzi' ;)))) nie pisze o bekaniu, dubaniu w
        nosie neeee ... powiem wam ze jest to TEMAT!!!Dyrektoriat szanowny zgodzi ze
        mna? OK, ogolnie, zeby jednak nie burzyc nastroju przed Valentynem, powiem ze
        mezczyzne mozna lubic ... zaden czlowiek nie sklada tylko i wylacznie ze zlych
        cech, a czasem po prostu za bardzo koncentrujemy na negatywach. u mnie faceci w
        pracy troche mnie boja, bo duzo wymagam. trzeba jednak czasem zwyczajnie o nich
        zadbac, nie tylko mnozyc obowiazki i wymagania ;))))w domu tez, tu nie chodzi o
        obiad na stole, tak sobie mysle, chodzi raczej o to , ze by miec w sobie dosc
        ochoty by okazac mezczyznie, ze jest niezwykly ... wiecej nawet :)))) zeby w
        nim te dobre cechy widziec :)))) graniczy z cudem ? nee, to takie proste :))))
        kazdy potrzebuje w zyciu akceptacji ...

        zdrowko wszystkim, dzis nie -pilam, o tym jusz bylo? ciao
        P.


        • mojito Cala gama czerwieni majtek i rok koguta. 11.02.05, 17:25
          Dzien dobry Wszystkim,

          ja tam biernie nie pogodze sie z przeznaczeniem czerwonych majtek.
          Maja przynosic szczescie i zadowolenie. Jezeli nie, to kolor zmienie.
          Czy kogutowi bedzie sie to podobalo czy nie. Ja czuje, ze rok bedzie
          supero. Niech by sprobowal byc inny... Majtki nie majtki. Ma byc pomyslny
          dla nas Wszystkich i juz. Kolor majtek nie bedzie nie bedzie pecha nam
          niosl. Zawsze mozna majtki zdjac. Lub przynajmniej aktywnie probowac.
          Bedzie dobry rok. Kogucie, kogucie czy slyszysz :))).

          Mezczyzni ktorzy mysla, ze sa chwilowo nieobserwowani przez kobiety
          myla sie. Prawie nic nie ujdzie uwadze przenikliwemu spojrzeniu
          kobiecemu. Moga udawac, ze nie patrza i nie widza ale nie ma czegos
          takiego. Kobiety widza wszystko (prawie). I z tym powinnismy sie pogodzic.
          Pogodzenie sie z tym ulatwia zycie. Czasami uda nam sie niepostrzezenie
          przemknac ale sa to rzadkie przypadki. Wowczas kobiety zdecydowaly przymknac
          lekko oczy. Dla sobie tylko znanych powodow.

          My, mezczyzni widzimy mniej. Bardziej wybiorczo. Chociaz nowa sukienke,
          nowy szczegol garderoby i absolutnie nowa fryzure goraco polecam
          zauwazyc zawsze. Warto.

          Pysiek,
          dzisiaj bedziesz miala duzo lepszy dzien. Zobaczysz. Dzisiaj piatek.
          O swoich snach nie chce teraz zaczynac poniewaz mnie rozkojarza
          Jak zawsze gdy jest kwestia majtek lub ich braku. Kolorow nie dyskryminuje.
          Byc moze ten riesling z doktorem to Dr. Konstantin Frank?
          Rosjanin ktory przeprowadzil sie do Nowego Jorku.

          Skonczylem wczoraj druga butelke australijskiego wina. Stane wiec
          dzisiaj znowu przed polka i wyborem. Ale to mile zajecie.

          Slonecznego i pogodnego weekendu Wszystkim,
          mojito.

          11:25/2C.
          • yvona73pol Re: Cala gama czerwieni majtek i rok koguta. 11.02.05, 21:43
            a ja slyszalam, ze rok Koguta dla wielu (czyli dla nas ;))))) bedzie pomyslny...
            powiem, ze bardzo mi pasuje taka teoria ;)
            co do czerwieni, to jej odcienie i owszem, ale nie w czystej postaci... choc
            byc moze sie myle... jeszcze byc moze mi nic nie podpasilo (choc jak przez mgle
            przypominam sobie czerwone majtki porzucone w rodzinnym miescie ;)
            musze wam powiedziec, ze pan Agent Smith (Matrix) ma calkiem ladne potomstwo i
            zonke ;)))) sympatyczna rodzinka.....
            dzis slonecznie, wiec z tym wieksza ochota ruszamy na podboj dnia...
            Ifa, Pysiek, ja sie nie zgadzam z niewychylaniem sie z szeregu, powtorzylam
            tylko obserwacje z pewnej ksiazki, ja niestety juz taka nature mam, ze nawet
            jak nie chce, to sie wychyle ;))) im bardziej nie chce, tym wieksze ryzyko
            wychylenia ;)))) jakos mam taki kark niebendable ;)) i w zwiazku z tym twarda
            d... ;)))) jak to bywa....
            caluski dla wszystkich, lece, bo..... no, bo lece ;))))
            Iwona
            • Gość: Gunther_0 Re: Cala gama czerwieni majtek i rok koguta. IP: *.nsw.bigpond.net.au 12.02.05, 01:21
              Czolko wszystkim;)))
              no Kazek tak mnie ladnie podebrales tym SLONSKIM pisaniem notabene zacytowales
              moj kawelek mojego starego szreibowania, to tak zeby mnie ruszyc?no dobra
              Brachu zadzwonie nie ma sprawy.na kopanie w pilke to nie bardzo bedzie czas
              teraz chociaz i owszem lubie.
              no i mamy nasz ulubiony temat na wakandzie.Mojito Amigo:) w porzasiu?ja sie
              przyznam,ze czerwony kolor bardzo lubie,a szczegolnie jak taki rabek tajemniczy
              wychyla niespodzianie spoza neutralnych kolorow,to dopiero szyk mowie wam,od
              razu ..no tego.
              to dawajcie wiecej o tej milosci,Walentynki juz tuz tuz,moze i mnie wreszcie
              ustrzeli?
              siemanko i spadanko
              • Gość: Kazachstan Re: Cala gama czerwieni majtek i rok koguta. IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 12.02.05, 01:50
                Dzien dobry wszystkim,

                no wlasnie Gunther,bardzo nieladnie,chcialem juz dawno to powiedziec,wprawdzei
                nikt tu nikogo nie trzyma i nie zmusza,ale jak to tak pisales codziennie i
                nagle cisza,znikasz nie odzywasz sie albo udajesz ze ciebie nie ma.a i tak
                wszyscy wiedza ze czytasz tu.
                dzisiaj bardzo przyjemny dzien cieply i sloneczny chociaz juz zapowiadaja
                burze.w ogrodzie Tangerin,to musialem duzo powycinac,bo wszystko w tym klimacie
                rosnie jak szalone.co nowego to kupilem piekna odmiane jasminu,mam juz
                wprawdzie kilka ten ma wyjatkowe miesiste liscie i wielkie biale kwiaty.jest to
                odmiany z madagaskar.bardzo lubie star jasmine,bo ladnie mozna zakryc jakies
                miejsce jak na przyklad smietnik w ogrodzie.jest bardzo bushy,ma drobne jak
                gwiazdki kwiatki i delikatny perfumowany zapach.teraz jednak najladniej pachna
                u mnie gardenias,posadzilech je kolo altany coby zapach byl ladny jak sobie tu
                siedzimy.
                no o tym flower show Mojito to pamietam z zeszlego roku.chetnie bysmy pojechali
                czemu nie,tylko narazie ani zdrowia ani funduszy na taka daleka podroz nie ma.
                i tez bardzo serdecznie dziekuje wszystkim za mile zyczenia zdrowia dla mojej
                Pani.jeszcze ma byc w szpitalu do srody,a potem to zobaczymy.najwazniejsze ze
                moze nie bedzie potrzeba operacji,zawsze to dobrze umrzec majac wszystkie swoje
                czeci organow na miejscu tako prawdo.
                Iwonka widze zabiegana,tylko myk i zajrzy i nie rozpisuje sie dlugo.ciekawym co
                to teraz studiujesz? a Ifa jak Ty taka pracowita,to bedziesz tu kariere
                robic,ho ho bardzo mi sie to podoba,bo toz milo jak Polacy potrafia pracowac
                lepiej od Australijczykow,to bardzo milo laskocze nasza narodowa dume.
                a o milosci gunther to sam powinienes napisac,co to rzucisz haslo tutaj a sam
                znikasz.milosc jest bardzo wazna dla kazdego czlowieka, kazdy chce byc
                kochany,ot co.
                no Asia by nam sie tu przydala,ona to zawszec ladnie napisala i o fasoli i o
                kochaniu.
                pozdrawiam
                Kazik
              • mojito Czerwone majtki i Szczesliwy Kogut. 12.02.05, 02:37
                Yo! Amigos,

                dzisiaj wracajac z pracy postanowilem zajrzec do rzadko
                odwiedzanego baru The Happy Rooster. Nazwa na czasie.
                Usiadlem przy barze, zamowilem cuba libre i rozejrzalem sie.
                Bar sie troche odswiezyl od czasu mojej dawnej wizyty tutaj.
                Nazwa ciagle ta sama, zachecajaca i optymistyczna.
                O kolory barmanki nie musialem pytac. Widoczne byly golym
                okiem lekko wyciagniete ponad nisko zabudowane jeansy.
                Satynowe i zielone byly. Nad nimi gustowny kolorowy tatuaz
                uskrzydlonego smoka.
                Zamowilem druga cuba libre i zapytalem barowiczow o opinie
                o obecnym roku. Zdania lekko sie roznily. Wiekszosc zgadzala
                sie, ze rok bedzie ok. Tylko te okresy pomyslnosci wypadaly
                na rozny okres w roku. Wszyscy zgadzali sie, ze lato bedzie
                bardzo udane. Barmanka miala juz bardzo udany styczen.
                Tatuaz wlasnie byl nowy i styczniowy. Dlaczego smok a nie kogut?
                Nie zapytalem. Sama powiedziala, ze smoka zawsze chciala miec.

                Pozegnalem sie poniewaz spieszylem sie troche. Sklep z winami
                zamykano o 19:00. W sklepie ruch olbrzymi. Pewnie jakies swieto
                sie zbliza :))). Wewnatrz Panie z promocjami czegos slodkiego.
                Nie dalem sie rozproszyc. Od razu do win. Te czerwone kolory
                majtek, bordo raczej, popchnely mnie w kierunku Argentyny.
                Cabernet sauvignon z okolic Mendozy. Navarro Correas, 2000,
                Limited Release. Z artystycznie oddanym drzewem ombu z argentynskich
                pampasow na etykiecie. Drzewo drzewem ale mnie sie wino kojarzy
                z kolorami tanga. Z winem sie pewnie zaprzyjaznie przez tydzien.
                Nasze zdrowie!

                Gunther/Amigo,
                wiedzialem, ze i kolor i temat wywabia Ciebie. Temat sympatyczny
                nie ma co ukrywac :))). Zeglarski. Masz swoj ulubiony kolor i moze kroj?
                Czy nie dyskryminujesz :)))?
                W zwiazku ze zblizaniem sie duzego swieta bieliznianego dwa sklepy
                z bielizna oddelegowaly sprzedawczynie specjalnie do meskiej niesmialej
                i ciagle zagubionej w zawilosciach bieliznianej meskiej klienteli.
                Panie staja frontem do klienta :))).

                A wiec nasze argentynskim,
                mojito.

                20:37/1C.


                • Gość: szopen Re: Czerwone majtki i Szczesliwy Kogut. IP: 206.73.209.* 12.02.05, 04:01
                  Rok Koguta ma byc dobry.
                  Sadzac po ozywieniu na watku juz jest lepiej niz bylo a bedzie jeszcze lepiej.
                  I Fortuna sie do nas napewno usmiechnie.

                  Rzecz ciekawa czytajac o tych windach co sie horyzontalnie przemieszczaja to
                  jakis czas temu snilo mi sie cos podobnego, byl duzy ladny hotel nad rzeka i
                  tam wlasnie wjezdzalo sie najpierw winda pionowo w gore a nastepnie ta winda
                  sie poziomo przemieszczala wzdluz budynku. Sen byl odjazdowy.

                  Nurtuje mnie pytanie.
                  Z tego co wiem czy to z opowiesci mojego szefa (czesc rodziny prazuje w Oz) czy
                  z opowiesci innych, plus potwierdzenie Ify pare postow wyzej to w Australi
                  raczej nacisk jest na jakosc zycia a nie jakosc pracy. Szefa brat opowiadal, ze
                  bardzo ciezko jest sprawic by pracownincy sie codziennie w pracy zjawiali,
                  slyszalem rowniez wielokrotnie o tym nie wychylaniu sie i nie pracowaniu za
                  ostro bo to powoduje powiedzmy "social problems". Nie wiem czy tak mozna
                  uogolniac na wszelakie dziedziny zycia w down under.
                  Co mnie zastanawia to czy dokladnie tak samo jest w szkolnictwie czy tez
                  sluzbie zdrowia bo jakos ciezko mi przychodzi wyobrazic sobie np nauczyciela
                  czy lekarza ktoremu nie chcialo sie pojsc do pracy wiec po prostu nie poszedl.
                  ??????????
                  • mojito Re: Czerwone majtki i Szczesliwy Kogut. 12.02.05, 04:23
                    Rok Koguta bedzie dobry. I Fortune tez mamy w zasiegu reki.
                    Jutro po nia siegne. Zmienilem naszego dostawce losow
                    loteryjnych. Nie bylem zadowolony z naszego poprzedniego.
                    Ilez mozna, qrka wodna, sprzedawac losy bez pokrycia :))).
                    Przenioslem sie do Hindusa Singh`a Ajmara. Jego turban
                    budzi moje zaufanie. On tez uwaza, ze rok bedzie dobry.
                    Przy okazji zapytam go jak to jest z tym zaklinaniem.
                    Chcialbym nasza Fortune zaklac. Ciekawe jakiego koloru
                    majtki ma nasza Fortuna ? Moze teczowego :))).
                    • Gość: szopen Majtki Fortuny IP: 206.73.209.* 12.02.05, 04:56
                      Zielone chyba sa......
                      • mojito Re: Majtki Fortuny 12.02.05, 06:16
                        Zupelnie mozliwe. Zielony to ladny kolor.
                        Optymistyczny. Wzrok patrzac na zielen odpoczywa.
                        Banki lubia kolor zielony. Duzo kobietom zielen nie
                        przeszkadza. Wymieszany z zolcia tworzy niebieski.
                        Wiosenny kolor. Chyba zielone sa...
                        • tangerin Re: Majtki Fortuny 12.02.05, 07:36
                          Czy mi sie wydaje, czy to rzeczywiscie juz sobota?

                          Hmmm, ciekawe dlaczego zakladacie,ze pani Fortuna gacie nosi? A moze nie nosi?
                          Marlin Monroe podobno nie nosila;)

                          Mojito, no ciekawe rzeczy piszesz na temat snow w okresach bezszortowych. Moze
                          wiecej szczegolow?:)
                          Nie wiem, jak to jest, ale faceci, jesli chodzi o ubior nocny dziela sie na dwa
                          rodzaje, majtkowi i bezmajtkowi (do tzw majtek zaliczam spodnie od pidzamy,
                          slipki, szorty, bokserki, stringi itd), przy czym ci pierwsi podswadomie jakos
                          chyba sie boja utraty meskosci, czy jak? Nawet we snie chca pokazac, kto tu
                          nosi spodnie (lub ich substytut), he he. Panie tez maja chyba podobne problemy,
                          co widac zwlaszcza na filmach, kiedy za cholere nie pojda do lazienki nie
                          owinawszy sei wczesniej calym przescieradlem lub koldra. Cywilizacja? media?
                          Wychowanie? Wszystko na raz?

                          Yvette, pokombinuj, sa rozne "barwy" czerwieni, ostre, stonowane, czyste,
                          przelamane, kazdy powinien znalezc cos dla siebie. Uwielbiam gre w kolory:), na
                          zly humor lub wrecz dola zakladam ostry pomarancz albo malinowa czerwien i od
                          razu lepiej, mimo ze na co dzien nosze barwy ochronne.

                          Pysiek, gdybym mogla to zahibernetyzowalabym sie i przespala cala zime, no
                          dobra, obudzilabym sie powiedzmy na tydzien, by wyskoczyc na narty:)))

                          A czy ja Wam juz mowilam, ze zona pana Wisniewskiego z dawnego Ich Troje
                          nazwala sie ostatnio Mandaryna i co gorsza wydaje plyty?

                          Kazik, ja sobie nie wyobrazam sytuacji, aby przycinac cokolwiek, bo zbyt
                          wybujale! Pysiek tez pisala, ze miewa dzungle na balonie, no szok! I kupilam
                          takie dziwne cos, co nazywa sie Rhodochiton. Znasz? W opakowaniu jest tylko 5
                          nasionek!!!! Popatrzcie sobie!
                          vandusen.plantexplorers.com/product_info.php/products_id/350
                          Dobra, spadam
                          ciasteczka i cukiereczki 4 all
                          • Gość: Ifa Re: Majtki Fortuny IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 12.02.05, 12:41
                            Tangenus, a co ty taki poranny ptaszek? to znaczy taka poranna mandarynka?
                            tak wczesnie rano otwierasz oczy w najwspanialszy dzien tygodnia jakim jest
                            sobota ;-)
                            slyszalam o Wisniewskiej i o jej nicku ale nie przejmuj sie jej do slodkosci
                            jaka ty masz,brakuje milion lat
                            uzywasz skypa prawda?,przysle ci mojego nicka,mozemy sie dzwonic albo zchatowac,

                            Szopen, wczoraj przy piwie poruszylam temat z lokalami, o ktorym wczesniej
                            pisalam i dowiedzialam sie ze w 90% firm tak jest i tak naprawde kraj
                            funkcjonuje na tyle dobrze na ile funkcjonuje dzieki milionom emigrantow ciezko
                            pracujacym i wszystkim aussie ktorzy przywiezli jakies wzorce from overseas
                            wiec nie pozostaje nic innego jak tylko wychodzic z cala ferajna w pracy co
                            godzine na dluga przerwe,nudzic sie przy stoliku na dlugich lunchach gadajac o
                            przyslowiowej "dupie maryni"...
                            Tylko mnie jakos zawsze sie wydawalo ze zycie na to jest za krotkie aby go
                            przepalic na zbyt czestych przerwach na papierosa i nudzic na dlugich rozmowach
                            o niczym
                            ja juz tak mam ze jak szaleje to na calego,a jak pracuje tez na calego,bo
                            lubie miec zrobione na czas,lubie kiedy ci co sa zalezni od mojej pracy sa
                            zadowoleni bo wtedy i ja jestem zadowolona
                            Irladnia jest podobna z stosunkiem do pracy,ale tam przynajmniej ludzie jeszcze
                            udaja ze pracuja i nikt nikomu nie wadzi jak ktos lubi naprawde pracowac
                            a tutaj jak widac jest to wymog
                            nie widze zadnej przeciwnosci miedzy tzw jakoscia zycia a pracowitoscia,mysle
                            ze wrecz przeciwnie moze to isc w parze
                            Szef mial mi tez za zle ze jestem wymagajaca, a moja wymagalnosc dotyczyla
                            prosby zwiekszenia pamieci do mojego komputera ktory ma tylko 128ram czyli
                            najmniej ile mozna miec i wszystko mi sie wciaz zawiesza po czym musze
                            resetowac compa,tak 10 razy dziennie moze wykonczyc psychicznie
                            no ale nie bede juz zanudzac pilowaniem wkolko tego samego,choc wciaz jestem w
                            szoku
                            wczoraj tez przy piwku poznalismy przypadkowych "naszych",naszych to znaczy
                            irish z dublina i powiem szczerze lezka w oku mi sie zakreciala za starymi
                            katami i ten akcent miod na serce "feels like home"....

                            Tez chce wierzyc w w powodzenie roku koguta,ale znow jakos godzinke temu
                            zadzwnila dobra znajoma,ze mezczyzna od niej odszedl,troche owszem im sie nie
                            ukladalo ostatnio i kobieta wraca do domu a tu pustki,bo facet wzial wiekszosc
                            rzeczy ze soba i zostawil tylko liscik jak to on teskni za wolnoscia i odwoluje
                            wszytko co powiedzial o zalozeniu rodziny i dzieciach,juz mu przeszlo......
                            dziewczyna wrocila z kolacji od kolezanki i byla niezle wstawiona,i tak
                            nietrzezwa pojechala go szukac,uszkodzila samochod, miala nastepna fight po
                            czym wrocila zupelnie zalamana do domu i sama...jest w powaznym stanie
                            zalamania nerwowego,nie pracuje od dwoch tygodni,nie je, nie spi
                            coz mozna takiej osobie powiedziec w takim momencie? ze bedzie ktos inny?ze on
                            nie jest tego wart? nie chce tego sluchac a przeciez to prawda
                            ona nie chce innego bo to byl wlasnie ten,tylko ten i jedyny
                            "aby byc razem trzeba patrzec w tym samym kierunku"a on wyraznie zmienil kurs
                            wiem ze milionom ludzi sie to zdarza co dnia ale kiedy dotyka to dobrych
                            znajomych to smutne!

                            jutro jedziemy w Blue Mountains,Yvette wyslalam ci juz text ale jak nie dotarl
                            a chcecie/chcesz sie przylaczyc to give me a shout

                            Gunther co porabisz ciekawego ze taki jestes zapracowany?

                            tak niesmialo pozwole sobie zaproponowac: moze bysmy sie tak w wiekszej grupie
                            spotkali na drinka/Gunther,Iwa,Kazik i ktokolwiek jeszcze chetny?

                            pozdrawiam tez sobotnio,prawie juz niedzielnie
                            Ifa





                            • Gość: Ifa osmiornica IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 12.02.05, 13:47
                              a tak z innej manki,czy ktos zna jakos smaczna marynate do osmiornicy?
                              Szopen moze ty?

                              • yvona73pol Re: osmiornica 12.02.05, 15:09
                                hej, Ifa, co do pojemnosci mojej skrzynki, to... reklamacje do Pyska ;)))))
                                dzieki Pysiek za sliczny show, sama zrobilas???
                                nigdzie nie jade, niestety, wyjasnienia w mailu :(
                                ale, ale, co do spotkania, jak najbardziej ;)
                                co do kolorystycznego experymentowania, to podaj rasie Tange, ja tez tak
                                modyfikuje sobie nastroje... pomysle nad czerwienia....
                                w koncu to moj ulubiony kolor (zaraz po innych pozostalych ;))
                                caluski i ide spac, bo juz nie moge.....
                                • mojito Koloryt majtek Fortuny... 12.02.05, 17:23
                                  ...we snie mi mignal. I jej zalotny obiecujacy usmiech.
                                  Zdrowy sen mialam. Wypelniony kolorami, sloncem i tecza.
                                  Bajecznie kolorowy. Niechetnie sie budzilem.
                                  Poczatek dnia okazal sie zupelnie, zupelnie...
                                  Wariacje muzyczne na owsianke, mleko (2%), rodzynki i miod.
                                  Zycie jest piekne... Piekne absolutnie.

                                  Nasze numery na dzisiaj:
                                  05 15 22 25 33 PB 02,
                                  12 24 40 41 48 PB 35,
                                  18 26 29 30 39 PB 03. Do podzialu 41 workow jutowych.
                                  Wierze, ze Pani Fortuna w teczowych majtkach usmiechnie
                                  sie do nas wieczorem. Que sera, sera...

                                  Jeszcze pare godzin pracy i sobota, sobota, kochana sobota.
                                  Kolorowego weekendu, niedzieli Wszystkim,
                                  mojito.

                                  11:23/4C.


                                  • Gość: szopen Re: Koloryt majtek Fortuny... IP: 206.73.209.* 13.02.05, 03:43
                                    Zielone jak dolary......

                                    Co do marynaty do osmiornicy czy tez squida to ja nie marynuje a przyzadzam
                                    metoda "dalienska" (Dalien to takie miasto gdzie Ujgurzy z dalekiego Xinjiang
                                    robia z nich szaszlyki z ichnimi przyprawami).
                                    (Wczoraj wlasnie squidy robilem)

                                    Jesli na patelni to nastepujaco:

                                    Na patelni zrumienic spora posiekana cebule, ciut posolic i ulozyc cienka
                                    warstwa na talezu.

                                    Osmiornice/squidy umyc i pokroic w nieduze kawalki.
                                    Na patelni mocno rozgrzac olej,
                                    Wrzucic lyzeczke posiekanego imbiru,
                                    Wrzucic osmiornice/squidy,
                                    Ostro mieszac,
                                    Jak woda prawie wyparuje to posypac obficie suszona chili w proszku, dodac taka
                                    sama ilosc kminu (cumin) albo w ziarkach albo zmielonego,
                                    Dalej ostro mieszac,
                                    Skropic sosem rybnym lub jesli nie ma pod reka po prostu posolic,
                                    Smazyc az bedzie gotowe.
                                    Ulozyc na talezu z cebula, posypac siekana kolendra.
                                    • yvona73pol Re: Koloryt majtek Fortuny... 13.02.05, 12:08
                                      no, prosze, jak sie ruszylo....
                                      ale taki squid to czy to dobre? nie wiem... ;)))) pewnie trzeszczy w zebach.....
                                      Tange, naprawde masz skypa? bo ja tez, tylko pewne problemy techniczne ;)) cos
                                      ze sluchawkami, niestety, podobno sa skopane.... jak to ja, nie mam rachunku,
                                      wiec moge je jedynie na smietnik....
                                      poza tym nic nowego, byly dzisiaj Chinese New Year celebration, ale jak zwykle
                                      zagapilysmy sie z dziewczynami i przepadlo.... ale za tydzien replay, wiec tym
                                      razem nie popuscimy ;)))
                                      a ja mysle, ze Fortuna nosi hotpantsy w kolorze burgunda ;))) z lekkimi
                                      kremowymi koronkami tu i owdzie ;))))
                                      a worki jutowe beda przewiazane jedwabna wstazka - koloru blekitnego ;)
                                      caluski,
                                      Iwona
                                      • yvona73pol poniedzialkowo.... 13.02.05, 21:53
                                        ...tym razem, szybciutko, tuz przed wyjsciem w dzien:
                                        kochani, wesolych walentynek ;)))))) dla kazdego rozowe mysli w ten dzien
                                        wysylam,
                                        Tizedik :)))))))))
                                        and wszyscy absolutnie!!!!!!!!!!
                                        caluski,
                                        Iwona
      • pysiek13 A licence to thrill ;)))) 13.02.05, 22:04
        Witajcie wieczornie :))))

        w majtkach czerwonych czy teczowych, czy bez ;) mamy pelna demokracje w tym
        wzgledzie, eh? do wyboru do koloru :)))) i jak slusznie Tangerin pyta: czy
        Fortuna ma napewno gacie? Mojito zauwazyl teczowe kolory, bardzo
        optymistycznie ;)))) Yvona widzi bordowe majty i to jeszcze z koronkami,
        stare porzekadlo, kazdy widzi inaczej ...

        ja dzis troche o zdjeciach, nee artystycznych nee... to Yvona ma licence :))))
        ja nie wiem czy ja tylko tak mam, ze na wszystkich oficjalnych zdjeciach, na
        przyklad do driver's licence, entry pass, nie mowiac o pasport photo, wygladam
        jak ... nie ja ? zdjecie jest wazne, jakby nie bylo to twoja wizytowka, cos
        mowi o wlascicielu, wiec moje driver's licence photo mowi: Hi, I am a crack
        cocaine dealer rushing to meet my connection Mad Dog! my passport photo jest
        niewiele lepsze :(

        Ifa :)))) wydaje mi,ze dla kobiety roz-stanie z u-kochanym, to zwykle wielki
        dramat, koniec swiata, kiedy dla mezczyzny ... eh, co my wiemy o mezczyznach ;)
        nie lubie analizowac przyczyn, kto winny, dlaczego ... czesto dobrze spojrzec z
        obu stron na sytuacje, moze nikt in particular nie byl 'winny'? jest duzo ludzi
        samotnych z wyboru. czy to zle? ja na przyklad mam a bit of a marriage
        phobia :)))) nie uwazam ze papier jest wazny, a samotnym mozna byc pod jednym
        dachem i we wspolnym lozku. pewnie, smutne bywaja sytuacje, szczegolnie jesli
        dotycza bliskich. zakochanych nalezy pozostawic samych sobie, nie wolno
        wtracac. kiedy za-pytana wprost o opinie, odpowiadam ze jestem 'an apprentice
        romantic'. bedac w wieku pomiedzy 18 ( oh yeah, jestem pelna i letnia ;) and
        death ;)))) nie mam gotowych odpowiedzi na wszystkie pytania.
        a milosc ? cala nasza kultura oparta jest na wariactwie milosci ...
        wszystko co robimy, jest z jej powodu, albo dlatego ze jest albo ze jej nie ma,
        albo ze trzeba o nia walczyc, albo ze odeszla lub przeciwnie (i radosnie :))))
        ze nadeszla :)))) dla milosci warto jest poswiecic nawet wszystko. spokoj jest
        banalny ...
        zdrowko wszystkim
        P.


        • Gość: szopen Re: A licence to thrill ;)))) IP: 206.73.209.* 14.02.05, 01:41
          No i poniedzialek i pierewszy dzien normalnej pracy w nowym roku i walentynki
          i....licence to thrill.
          Ja tez przez wiele lat mialem paszport z odlotowym zdjeciem, przy przekraczaniu
          granicy pani/pan sprawdzajacy dokumenty zawsze wybuchal smiechem.
          Byly tez pewne uboczne zalety bo nikt mi nigdy nie skontrolowal bagazu, z takim
          zdjeciem to po prostu nikt by sie nie odwazyl nic przemycac.

          A w piatek dostalem nowy paszport, teraz sa nowoczesne juz nie recznie pisane i
          podobno maja sie nie marszczyc.
          Zobaczymy.

          Pozdrowienia dla wszystkich z okazji i bez okazji tez.
          • mojito A licence to laugh:))). 14.02.05, 04:01
            Zabawne z tymi zdjeciami w paszporcie, prawie jazdy i innych
            dokumentach. Jest nawet takie powiedzenie, ze jak wyglada sie
            tak w rzeczywistosci jak na zdjeciu w paszporcie to jest sie
            zbyt chorym aby podrozowac :))).

            Przez lata tez mialem "ciekawe" zdjecie w paszporcie.
            Widac bylo, ze jakis proces myslowy mial miejsce
            w glowie urzednika gdy je ogladal.

            Zdjecie w prawie jazdy bylo poczatkiem sympatii/litosci
            policjanta do mnie. Zarabialo na siebie mniejszymi mandatami.

            Przez lata wozilem ze soba przewodnik barmana z wklejonym
            swoim zdjeciem (odrzut paszportowego) i prosilem o stempel przy
            przekraczania granicy. Z reguly dostawalem. Az dokument alkoholowy
            zniknal mi gdzies. Moze teraz juz sam podrozuje?

            Kiedys postanowilem zrobic z oficjalnym zdjeciem porzadek.
            Wbilem sie w marynarke, starannie zawiazalem krawat.
            Urzedniczka zdjecie zrobila. Format byl za duzy wiec lekko
            je przyciela. Oczywiscie ciachnela po widocznym krawacie.
            I zdjecie wrocilo do normy. Teraz juz nie przykladam takiej
            starannosci do zdjecia.

            Pozdrowienia,
            mojito.
            • mojito Miasto w stanie wojennym. 14.02.05, 16:13
              Z ostatniej chwili...

              Dzisiaj miasto obudzilo sie zniewolone i osaczone. Dominuje kolor czerwony.
              Z dachow domow, z galezi drzew w parkach, latarni, zza rogow budynkow
              i z przejezdzajacych samochodow mlodzi, niedojrzali jeszcze i prawie nadzy
              chlopcy o twarzach cherubinkow strzelaja z lukow do bezbronnych mieszkancow.
              Ich ulubionym celem sa posladki. Nawoluja sie glosno i radosnie uzywajac
              imion Amor, Eros, Kupidyn itp. W miescie zapanowal terror milosci.
              Wszedzie slychac achy, ochy, jeki bolu i radosne westchnienia ulgi.

              Hordami lotnie przemieszczajacych sie i uzbrojonych po zeby cherubinow
              dowodzi rownie nieletni Amorrila Hun. Swoja kwatere dowodzenia zalozyl
              w centrum miasta na Placu Kennedy`ego w aluminiowej statui milosci.
              Znana statua sklada sie z czterech czerwonych liter LOVE. Amorrila Hun
              wygodnie ulozony w literze V wydaje rozkazy przez swoich adiutantow.

              Sterroryzowani mieszkancy miasta roznie zachowuja sie w obliczu terroru.
              Jedni zrezygnowani, z obnazonymi posladkami i wymalowanymi na nich
              tarczami biernie oczekuja na strzaly losu. Los trafi albo nie trafi.
              Inni ze stoickim spokojem przyjmuja uskrzydlony terror. Zdecydowali,
              ze beda szczesliwi w obu przypadkach. Inni jeszcze wpychaja sobie
              w spodnie grubozlozona gazete aby nie dopuscic do zranienia strzala.
              Ta dowolnosc wyboru i postepowania wydaje sie byc ostatnim, ciagle jeszcze
              funkcjonujacym demokratycznym prawem mieszkancow.

              Gielda oszalala. Akcje agresywnego militarystycznego amerykanskiego
              przemyslu zbrojeniowego skoczyly gwaltownie w gore. Koniunktura nakrecana
              jest masowa produkcja lukow, kolczanow, strzal, grotow i czekoladowych
              lasek dynamitow w ksztalcie serc.

              Niemoralni handlarze bronia podpisuja milionowe kontrakty z nieletnimi
              uskrzydlonymi terrorystami na dostawe sprzetu wojskowego. Spekulanci
              gieldowi zacieraja rece. Militarne lobby usmiecha sie radosnie.

              Prawie do zera spadla wartosc akcji koncernu produkujacego pokarm
              dla golabkow pokoju i plastrow na zranione serca. Zrozpaczony dyrektor
              finansowy wyskoczyl z okna siedziby koncernu. Szczesliwie dla niego
              bylo to trzecie (amerykanskie) pietro.

              Burmistrz miasta zabarykadowany w Czerwonym Domu potwierdzil w oredziu
              telewizyjnym do mieszkancow miasta groze i chaotycznosc sytuacji.
              Wyrazil rowniez optymistyczna opinie, ze do jutra sytuacja w miescie
              zostanie opanowana. Zastrzegl sie rowniez, ze miasto absolutnie nie ponosi
              zadnej prawnej odpowiedzialnosci za ewentualne trafienia lub chybienia
              strzaly z lukow watahy Amorrilo Huna. Obywatel miasta powinien sie kochac
              lub nie, tylko na swoja wlasna odpowiedzialnosc. Ubezpieczenie rowniez
              nie pokrywa kosztow leczenia zranionych posladkow i serc.
              Sytuacja w miescie jest trudna.

              Wkrotce zaczne byc glodny i bede chcial wyjsc po zupe. Po namysle
              zdecydowalem, ze smierc z glodu jest okrutniejsza niz smierc z milosci.
              Jezeli wiec jutro nie pojawie sie na forum to znaczylo to bedzie,
              ze cos mi sie przytrafilo w drodze po lub juz wracajac z zupa.
              Cos sie stalo miedzy ustami a brzegiem lyzki z zupa. Jestem dobrej mysli.

              Wszystki Paniom przesylam dzisiaj szczegolnie szeroki, sloneczny
              i bardzo cieply usmiech Walentynkowy.

              Lekko zaniepokojony plynnoscia sytuacji w miescie
              pozdrawiam Wszystkich,

              mojito.
              • Gość: Gunther_0 Re: Miasto w stanie wojennym. IP: *.a.004.syd.iprimus.net.au 14.02.05, 20:57
                Hola Amigo:)))ale dales zaru z tymi terrorystami,kurde a ja myslalem zes dawno
                juz ustrzelony a ty tu piszesz ze dopiero moze i ten tego.
                graba
                caluski dla wszystkich pan i dziewczatek,a do Was dziewczyny napisze w
                lunch,uzbieralo mi sie na dluzsze pisanie;)
                • yvona73pol Re: Miasto w stanie wojennym. 15.02.05, 02:05
                  oj, uzbieralo ci sie, uzbieralo ;))))
                  a ja ide na plaze ;)))))))))
                  • Gość: Gunther_0 Re: Miasto w stanie wojennym. ganz egal IP: 203.185.240.* 15.02.05, 05:17
                    Siemanko kochanency wiec,
                    uzbieralo sie uzbieralo to sobie ulze;)
                    a ty Iwona tam sie nie spal zbytnio,dzis ladnie upal daje do wiwatu co?
                    Ifa dziekuje za propozycje,bardzo milo bardzo milo,moi roztomili ale po kolei.
                    ja jestem czlowiek spokojny i z byle powodu nie wszczynam zamieszania.jak
                    potrzebuje dodatkowy excitement to sobie sam zorganizuje zaden to problem.
                    po kolei wiec.
                    wpisalem sie do Asi w 2003 bo bylo z sensem i z humorem pisane.jako stary
                    wloczykij,czasem doskwiera samotnosc i teskni sie coby pogadac ze
                    swoimi.lubilem zajrzec na forum po sniadaniu,sprawdzic co slychac,czasem w
                    lunch i nawet pod wieczor.kurde to bylo pisanie!sama radocha i ilez w tym bylo
                    rozrywki,kochani sami wiecie.pogadalimy my sobie na wesolo na rozne temty u
                    Asi,watek pobil wszelkie rekordy i bylo barzo sympatycznie,chociaz czasem
                    wpadali jacys dziwni ludzie i usilowali nam cos popsuc.ogolnie jednak bylo
                    fantastycznie kazdy cos od siebie dorzucil,ludzie znalezli czas, byly checi.ale
                    widac miedzy nami Polakami tak nie idzie.no kurde nie zebym byl wrogo
                    nastawiony,ale popatrzcie sami. nie wiem kiedy to sie zaczelo,niewazne
                    wkoncu,ludzie sa siebie ciekawi,lubia wiedziec.zaczelismy sobie pisac na
                    prywatne skrzynki,underground.i co ja wam powiem, ze ten underground zaczal
                    drazyc glowny nurt watku jak ten robak.i temat sie przestal kleic,ludzie
                    zaczeli pisac gdzes indziej i ogolny nurt w narodzie,tfu tfu watkowiczow duch
                    przygasl.nienarzekam,no zaden watek niemusi byc wieczny ale kurde szyszka jak
                    wszyscy sie rozpisuja w undergrandzie to czasu i checi juz nie starcza na
                    pisanie mna watku.to tez male piwo,niemoja sprawa kto pisze o czym i do
                    kogo,slowo daje guzik mnie obchodza jakies plotki,domysly, kto poco kiedy itp
                    no dobra taka ludzka natura ze musimy wiedziec i lubimy komentowac,ale czy to
                    nie da rady tak sobie na luzie, dla relaksu pisac?tak zupelnie spontanicznie i
                    bez powodu?
                    troche sie wkurzylem przyznaje sie bez bicia,ale spokojnie nikt nikogo nie
                    zmusza do pisania wiec nie pisze.dopieklo mi dopiero jak sie zaczely jakies
                    podchody, czy ja to Gunther czy DM czy Swiety Turecki, czy jeszcze ktos inny
                    prezydent Bush.o dupe takie pisanie otluc,nie pisalem tyle czasu to i jakos
                    dalej beze mnie mozecie sie obejsc,wiec znowu taki niezastapiony nie jestem ;)
                    nie czuje do nikogo zlosci,troche tylko mi glupio,ze Polacy jakis dziwny talent
                    maja jakis zgrzyt powstanie i po ptokoch.a pisalo sie bardzo przyjemnie.
                    a pisze to po to,ze nikogo nie udaje i nie sile sie byc kims kim nie jestem,ani
                    tez nie wysilam sie pisac o czyms czego nierozumiem.chociaz kto zna sie na
                    komputerach wie jakie sa mozliwosci przerozne;)
                    graba wszystkim, milo bylo
                    Gunther a tak naprawde Darek, DM to moje inicjaly
                    Ps dla Asi.

                    klaniam sie nisko i chociaz ostatnio byc moze troche sie na mnie gniewasz,kurde
                    moze i slusznie,chociaz ja sobie tak dedukuje ze nie slusznie.bo po prostu
                    niejest fajosko jak ktos z kim sie przekomarzalem ponad rok na naszym watku
                    probuje mnie jakos dziwnie podchodzic.
                    moze nie jestem zbyt blyskotliwy,ae nie zrozumialem co mialas na mysli bo:
                    - kochanki tez nie szukam,to one mnie szukaja
                    - zony nie mam i o zone jestem lzejszy
                    - pieniedzy nie mam to i glowa mnie nie boli
                    - strach?tutaj kurde masz racje rzeczywiscie ma wielkie oczy,tylko kto sie boi
                    kogo.ale to tez niewazne,WAZNE ze dziewczyna ktora odbiera moje telefony to nie
                    jakas laska ktora poderwalem w porze lunchu,tylko jedna z pracownic jest
                    mezatka z Serbi i na imie ma Nadia, anie Angelina.
                    • Gość: szopen Re: Miasto w stanie wojennym. ganz egal IP: 206.73.209.* 15.02.05, 05:37
                      A mi sie tu nadal bardzo podoba.
                      Po prostu.
                      Jest to miejsce gdzie moge sobie czasem ulzyc, czasem sie czyms podzielic,
                      czasem sie o cos zapytac i czegos dowiedziec.

                      No i mam nadzieje ze zle zrozumialem co Gunther napisal i nas nie opusci.
                      Czasem (a nawet zawsze) sa mniejsze i wieksze problemy tak zyciowej jaki i
                      miedzyludzki czasem nie tak latwo sie zrozumiec.
                      To nie dotyczy tylko tego watku ale zycie cale juz takie jest.
                      Po prostu.
                      • yvona73pol Re: Miasto w stanie wojennym. ganz egal 15.02.05, 10:19
                        no, Gunther, troche pojechales po rajtuzach, czuje sie w obowiazku conieco i ja
                        dorzucic;
                        ano, uwazam, ze underground to nieuniknione, pewne "podchody" rowniez, byle
                        sympatycznie uskutecznione....
                        spotkania pomiedzy poniektorymi rowniez, tymi dostepnymi lokalnie i czasowo ;))
                        bo nie ma mocnych, sympatia narodziwszy sie, prze do przodu....
                        ne rozumiem zas tych podchodow, o ktorych piszesz? ktos ciebie probowal
                        podchodzic, czy co? mam nadzieje, ze za podchody nie wziales zaproszenia na
                        wigilie... w koncu jakies rybne spotkanko z twoim udzialem kiedystam bylo, i
                        nie pamietam, abys byl jakos niezadowolony....
                        watek czasami cierpi posuche, ale to jak w zyciu, nie da sie utrzymac takiego
                        stream bez konca, to jest falowe, jak zreszta wiele fenomenow zyciowych....
                        ja sie staram raczej pisac over-ground, troche z lenistwa, troche z respektu
                        cudzej prywatnosci....
                        no i bywaja kwasy, ale jak to w zyciu, jak w rodzinie/przyjazni/relacjach
                        przeroznych... bo to nie na tym polega, aby byla sielanka, bo to nie sztuka tak
                        lasic sie do siebie... ale sztuka dac sobie nieraz po glowie i dopiec do
                        zywego ;))) a mimo to miec nadal checi ;))))
                        czego ja doswiadczam, i mam nadzieje, wiekszosc z nas,
                        caluski i pozdrowionka,
                        plaza cudowna, woda boska.... mmmm.... a potem male zakupowe szalenstwo
                        (Mojito ;))) klasyczna czern tym razem ;)))))
                        Iwona
                        • tangerin sorry, ale ja nie lapie 15.02.05, 12:04
                          nie jarze, nie kumam...
                          No po prostu. Tepota vulgaris mnie ogarnela. Kto, co, kogo, o co podejrzewa?
                          Szpieguje? Eh, Gunther, ze mna trzeba prosto, inaczej nie zalapie.
                          A moze to ociezalosc posniadaniowa?
                          Jescze kawy dzis nie pilam i to moze dlatego.

                          A tak w ogole to chcialam sie pochwalic, bo dzis pierwszy raz udalo mi sie
                          manewry wykonac bezblednie! przez przypadek, to fakt, ale zawsze:)))

                          Underground to jest to:)) I nie wiem, dlaczego akurat mnie to okreslenie bawi.
                          Jak dodam London Underground, to juz w ogole wspomnienia wciskaja mnie w
                          fotel:)))A co gorsza sobie podspiewuje:)

                          DO nastepnego:)
                          Trzymajcie sie sie cieplutko, chociaz niektorzy to chyba woleliby sie odrobine
                          w cieniu schowac, chociaz to na pewno nie ja, bo pragne slonca!
                          • tangerin Re: sorry, ale ja nie lapie 15.02.05, 12:07
                            I cholera, nic nie poradze, ale spokalabym sie z paroma osobami na kawie:) Albo
                            pifffku. Uwazajcie, bo nie znacie dnia ani godziny:)

                            ot co:)
                            • Gość: szopen Re: sorry, ale ja nie lapie IP: 206.73.209.* 15.02.05, 14:46
                              Na piwku czy tez innych rozweselajacych drinkach wg gustu pijacych to ja tez
                              bym sie chetnie spotkal.

                              Tak juz w zyciu jest ze z mojej (i pewnie z waszej tez) perspektywy ten swiat
                              jest malutki i okazja moze pojawic sie w najmniej spodzieawanym momencie.

                              Chyba sie jeszcze razem napijemy....
                              • yvona73pol Re: sorry, ale ja nie lapie 15.02.05, 19:41
                                swiete slowa ;)
                                • tizedik Re: sorry, ale ja nie lapie 15.02.05, 20:23
                                  No dobra, niech wam bedzie...;-)
                                  Gunther/DM sobie pogadal, bo mial chec, a moze nawet odczuwal przymus. I
                                  zapewne ma racje, wyrzucajac nam to i owo. Osobiscie przyznaje sie bez bicia,
                                  ze czasem uskuteczniam dodatkowa korespondencje, bo mam taka ochote, a nawet
                                  przymus...;-) Ostatnio tez tak zrobilam, aby jedna wiadomosc przekazac poza
                                  forum. Bo tak nalezalo!!!!
                                  Ten watek jest otwarty dla wszystkich, wiec i moze nas czytac, kto chce. A ja
                                  nie o wszystkim chce pisac tak publicznie. I nie odczuwam grafomanskich
                                  zapedow, a sklonnosc do pisania realizuje na rozne sposoby....;-)
                                  Tak jakos mi sie wydaje, ze Gunther z Asia powinni sobie pogadac tak solidnie,
                                  az do pelnego wygadania. Bo chyba jest taka potrzeba... I moga to zrobic
                                  wlasnie poza forum. Bo ja tez nie wiem, o co chodzi...;-)

                                  A poza tym, to chcialabym odzyskac spokoj, ale jakos ciagle mi sie nie
                                  udaje...:-(
                                  • pysiek13 Re: sorry, ale ja nie lapie 16.02.05, 00:07
                                    Witajcie witajcie, jestem calkiem po-mieszana :))))

                                    qrcze co to porobilo :0
                                    ale, ale ... dobrze mowi, dac mu wodki !!!! kto ? Szopen oczywiscie, dobrze
                                    mowi, znaczy pisze ;)))
                                    Tizedik, chociaz troche z rezygnacja 'no dobra, niech wam bedzie' tez dobrze
                                    mowi/pisze, dac jej wodki !!!!
                                    Yvona tez, wiecej wodki :))))

                                    Gunther no cos Ty :( taki z Ciebie komandos z Bielska Biala, z malym desantem
                                    sobie nie poradzisz? tak jak Tizedik radzi, pogadaj sobie szczerze z Asia.
                                    a takie rozne zyciowe sytuacje przyjemne i mniej przyjemne, sa wrecz potrzebne,
                                    zeby prawidlowo sie rozwijac ;))))
                                    Underground to piekne okreslenie Gunther, kiedys nawet taka byla czeska bajka
                                    dla dzieci o kreciku z underground, ktory wyciagal z kieszeni rozne skarby z
                                    cudownym okrzykiem zadziwienia: oh, yooooooooo .... i w zyciu podobnie ;))))
                                    wkladasz reke do kieszeni i ... suprise suprise ! zamiast krolika o puszystym
                                    futro, ktory stepuje i spiewa wszystkie przeboje Britney Spears, wyciagasz
                                    jakiegos zmoklego biedaka ...
                                    ja tam ogolnie wole outside, w promieniach slonca :)))) pisanie poza forum jest
                                    nie-uniknione, privacy jest wazna sprawa i nie wszystko i nie o wszystkim mozna
                                    pisac ... i basta :))))
                                    moje slonko tymczasem troche za chmurami :((((
                                    zdrowko wszystkim
                                    P.
                                    • Gość: Ifa Gunterku mate,what's up? IP: 202.12.185.* 16.02.05, 01:39
                                      Guthner slodziaszku,cos sie tak rozpalil????
                                      mam nadzieje ze to nie moja propozycja spotkania cie rozloscila ani wspomnienie
                                      kiedys tam ze piszemy z tych samych kafejek internetowych,bo to widac w adresie
                                      IP i jesli ktos sie nie loguje wowczas rozumiem ze nie ma nic przeciwko aby byc
                                      rozpoznawalnym gdzie akurat przebywa piszac post,bo to jest widoczne,
                                      mam nadzieje ze nie o to ci chodzi jak mowisz:szpiegowanie,bo to szpiegowaniem
                                      nie jest tylko informacja jaka sam udzielasz
                                      mnie osobiscie takie rzeczy ciesza jak odkrywam ze ktos kogo znam z watku byl w
                                      tym samym miejscu co ja albo mieszka w tym samym miescie co ja albo pije w tym
                                      samym pubie co ja itp itd
                                      przykro mi naprawde jesli to masz na mysli i to cie wkurzylo

                                      Ja jestem bardzo otwarta moze nawet za bardzo,emocjonalana i w ogole
                                      pisze rzadko ale jak juz to w wiekszosci osobiscie i szczerze,o tym co mnie
                                      wkurza,co raduje,zastanawia albo zeby sie czyms podzielic ...
                                      moze nie jest to takie zlosciste bla bla bla jak niektorzy potrafia ale taka
                                      moja przypadlosc i kilka osob to zaakceptowalo i dla nich glownie pisze, aby
                                      nie stracic tego co mamy wspolnego (to forum)no i reszte tez bardzo lubie,nawet
                                      sie przywiazalam bo czytam juz ponad rok....
                                      nie pisze na zadnym innym watku bo na to mi nie starcza czasu
                                      virtualny czas dziele miedzy wami/nami i tonami emaili od/do przyjaciol i
                                      rodziny
                                      underground owszem ale to nie uniknione kiedy chce sie zaprzyjaznic z kims
                                      bardziej,Yvona ma racje

                                      smutno bedzie bez twoich wpisow Gunther,dont go!!!


                                      PS Szopen dzieki za osmiorniczkowy przepis,bede probowac

                                      pozdrawiam
                                      Ifa


                                      • Gość: ifa jak do kina w Sydney to we wtorek IP: 202.12.185.* 16.02.05, 02:27
                                        Yva jak do kina to we wtorek ;-)

                                        Greater Union Cinemas is taking the extraordinary step of making the
                                        traditional MEGA Tuesday even bigger. From today, Tuesday 15th February
                                        2005 until Tuesday, 22nd March 2005 inclusive, all tickets to all
                                        sessions on Tuesdays will be just $5. ($1 booking fee per ticket applies
                                        for tickets purchased online; and offer excludes Gold Class and Silverscreen)
                                        This is an exciting opportunity for people to get out and catch some of
                                        the fantastic films in the 2005 Academy Awards race including "The
                                        Aviator", "Million Dollar Baby" and "Ray" plus other blockbuster and new
                                        release product currently showing in Greater Union cinemas in New South
                                        Wales.


                                        • tangerin Re: jak do kina w Sydney to we wtorek 16.02.05, 07:43
                                          U nas tez:) W takim jednym duzym kinie bileciki sa tansze wlasnie we wtorki!

                                          I jeszcze jedno, nie uwierzycie, SNIEG. Swiat zewnetrzny bielusienki jest. I
                                          jeszcze pada! A--ha, aaa-haa!
                                          :))

                                          Yvette, ja mam do Ciebie prywate zupelna. Znudzilam sie troche moim kolczykiem
                                          pepkowym i czas na nowy model chyba nastapil. I cholera, nie wiem, na jaki go
                                          wymienic. A Ty, zmieniasz? Mi sie jakis odjazd marzy:)

                                          Tizedik, jak znajdziesz spokoj, to daj znac, gdzie go szukac. Jesli niepokoj
                                          Twoj jest "ELEMENTOWY", to obawiam sie, konca nie ma. Tak twierdza moi rodzice,
                                          a oni w sumie kilka elementow maja:) Ja jestam ten "najgorszy", przynajmniej
                                          ostatnio, mam tylko nadzieje, ze widzac mnie szczesliwa przestana sie taak
                                          bardzo niepokoic. Bo ja sie niepokoje, ze oni sie niepokoja.
                                          • Gość: Saba Blog IP: *.adsl.wanadoo.nl 16.02.05, 11:21
                                            Czesc wszystkim !

                                            Z dlugiej nieobecnosci nawet sie nie bede probowala wytlumaczyc... mam nadzieje
                                            ze was przekupie blogiem :-)

                                            Wlasnie zalozylam bloga zebyscie mogli obejrzec zdjecia mojego juz 3-
                                            miesieczneo malenstwa. Dostep maja wybrani uzytkownicy, wiec jesli kogos
                                            zapomnialam wpisac to niech da znac a poprawie sie, ale warunkiem jest
                                            posiadanie zarejestrowanego logina w gazecie (gunter, Asia - jakie sa wasze
                                            loginy gazetowe?)
                                            Blog bede uaktualniac w miare czasu..
                                            No to zaczynamy :-)

                                            neslablog.blox.pl/html/1310721.html
                                            • yvona73pol Re: Blog 16.02.05, 11:31
                                              wszystko pieknie, ale jak sie dostac do fortecy (digital??)?? ;)))))
                                              az mnie klawiatura swierzbi ;)))))
                                              Tange, wiele razy myslalam, ogladalam, ale jakos nie moge sie zdecydowac.....
                                              jeszcze sie podziele przemysleniami (poszukiwaniami); tymczasem ide leczyc dola
                                              cmok, cmok,
                                              Iwona
                                              • Gość: Saba Re: Blog IP: *.adsl.wanadoo.nl 16.02.05, 11:40
                                                Iwona, powinnas widziec bloga, jesli nie przez link to wejdz na gorze w tym
                                                ekranie w ktorym jestes kliknij na BLOGI (obok czat, poczta, usenet) i powinnas
                                                widziec mojego bloga. Jesli nie to daj znac a bede kombinowac.
                                                • yvona73pol Re: Blog 16.02.05, 11:53
                                                  wiesz, chyba potrzeba czasu, zeby potwierdzenie sie uaktywnilo, bo kombinuje we
                                                  wszystkie strony i ni cholery ;)
                                                  wyszukiwalam tez recznie hie, hie ;)) z roznymi wariantami, ale dupa zbita...
                                                  coz, moze za niedlugo.....
                                                  • Gość: Saba Re: Blog IP: *.adsl.wanadoo.nl 16.02.05, 23:57
                                                    Yvona, nie wiem co ty kombinujesz, ale u mnie jestes juz uaktywniona co
                                                    oznacza, ze potwierdzilas automatycznego maila, ktory ci sie wyslal z mojego
                                                    bloga, moze nie skojarzylas bo jest inny nick - nesla, bo Saba nie jest moim
                                                    loginem. Mojito tez juz sie aktywowal z tego co widze. Pozostali niech sprawdza
                                                    skrzyneczki jesli chca obejrzec wycinki z zycia mojej coreczki (sie rymlo).
                                                    WLasnie powklejalam wszystkie tygodnie z jej zycia wiec jest co ogladac :-)

                                                    Pozdrawiam
                                                    Saba (tudziez nesla)
                                                    • yvona73pol Re: Blog 17.02.05, 00:25
                                                      bo wiesz co Saba, wlasnie sie okazalo, ze nie moge wejsc nigdzie, gdzie
                                                      potrzebny jest dostep, a takowy mialam od wiekow... jeszcze wczoraj po poludniu
                                                      bylo oki, a teraz nici, i stare nie dzialaja, i nowe (tez mnie ktos wpisal, z
                                                      godzinke temu i nic), cos ta gazeta bryka, nie wiem czy to sie wkrotce
                                                      odkreci...
                                                      tymczasem pedze na skrzynke ;))))
                                                    • tangerin Re: Blog 17.02.05, 06:40
                                                      Dzien dobry wszystkim:)
                                                      Saba, wlasnie sprawdzilam skrzynke i sie uaktywnilam, ale blog jeszcze u mnie
                                                      nie dziala:( Moze Yvette ma racje, na to potrzeba troche czasu.

                                                      Dobra kochani, spadam na te moje jazdy, dzis po sniegu. Wczoraj mi sie upieklo,
                                                      dzis juz sie nie da.
                                                    • Gość: Kazachstan Re: Blog IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 17.02.05, 08:48
                                                      Dobry wieczor,
                                                      no tak potwierdzam doastalem od Saby jakas poczte, ale poczekam na syna bo nie
                                                      wiem co mam z tym zrobic.jesli to zdjecia dzidziusia to bardzo dziekuje,bardzo
                                                      dobry pomysl toz kazdy moze sobie popatrzec.
                                                      no ale Gunther cos ty tak sie rozzalil,i to na kogo.no ale dobrze ulzyl zes
                                                      sobie,pogodajcie sobie z Asia i dalej tu wracaj i szrajbuj dalej.ten watek Asi
                                                      to historia miej to na uwadze brachu.
                                                      u mnie powiem wam roztomili,ze tez nie ciekawie boz to moja Pani chorenka.ja to
                                                      mowie ze jak czlowiek raz sie polozy to dohtory juz znajda jakas chorobe.i taka
                                                      to prawda,mial byc woreczek zolciowy a znalezli cosik na zoladku.rzadko tutaj
                                                      zagladam bo tylko z pracy i myk do szpitala.
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Kazachstan Re: Blog IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 17.02.05, 08:54
                                                      jeszcze sobie cos przypomniolem i wcale mi nie drukuje,Ywona ma racje cos ta
                                                      Gazeta szfankuje.chcialem zaptyc ino, gdziez to Mojito na tej wojence sie
                                                      zawieruszyl.tak ladnie napisal i pewnie sam zostal postrzelony,no i dobrze bo
                                                      toz gddzie tak blakac sie po swiecie samotnie.
                                                      najlepszego zycze
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Kazachstan Re: Blog IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 17.02.05, 08:51
                                                      a i chcialem spytac gdzie Mojito sie zawieruszyl na tej wojnie.tak ladnie o
                                                      wojowaniu napisal i pewnie go tam cosik trafilo.
                                                      pozdrawiam raz jeszcze
                                                      Kazik
                                                    • gunther_0 Re: Blog 17.02.05, 09:22
                                                      Witajcie to tak gwoli wyprostowania;)
                                                      ze na nikogo sie nie gniewam a ze sobie ulzylem to i moje.i racje maja
                                                      dziewczyny ktore tu napisaly,ze trzeba sobie po rajtuzach zasunac czasem,takie
                                                      zycie i fajosko.jak tylko czas pozwoli bed zagladal,narazie przebudowuje Sydney
                                                      i kto tu mieszka wie ze od cholery to roboty;-)
                                                      Ifa kochanenka nic do Ciebie nie mam dziecinko dam znac jak czas pozwoli,nawet
                                                      Kazek moj kumpel obrazil sie prawie ze sie nie odzywam.
                                                      Sabcia,no nareszcie dalas znak zycia.moj adres jak wyzej widzisz,skrobnolem do
                                                      Ciebie jakis czas temu,ale widocznie wpatrzona jestes w ten swoj cud to i moze
                                                      przeoczylas;)))
                                                      Kazek brachu a Ty pstrykosz i pstrykosz i dwoisz i troisz,prawie ze rozmnazasz
                                                      sie.co to z Pania?cosik powaznego?dejze pozor.
                                                      Mojito Amigo w porzasiu?
                                                      caluski dziewczyny, panowie piatka
                                                      Gunther
                                                    • Gość: Saba Re: Blog IP: *.adsl.wanadoo.nl 17.02.05, 09:27
                                                      Faktycznie gunter, juz cie wpisuje. Dziewczyny ja naprawde nie wiem dlaczego
                                                      nie mozecie wejsc na bloga, bo wszystko jest OK, sprawdzilam na innych ludziach
                                                      i oni wchodza i wszystko widza, niestety nie moge udostepnic bloga bez
                                                      ograniczen, wiec probujcie prosze, a jak sie nie uda to zakladajcie nowe nicki.
                                                      Pozdrawiam!
                                                    • tangerin Re: Blog 17.02.05, 11:29
                                                      Udalo mi sie, udalo:)
                                                      Musze sie pryznac, ze zalozylam sobie wlasnego bloga, aby wyczaic, ze to
                                                      dziala!!! Yvette, a moze musisz sie na blogach zalogowac raz jeszcze? Ja
                                                      musialam! Nawet nie wiem, dlaczego. Potem po lewej sa wymienione "twoje blogi"
                                                      i wystarczy kliknac i juz:)

                                                      Saba,jeszcze raz buziak dla Malenstwa!

                                                      Kazik, kiedy Twoja pani wychodzi z tego szpitala? W tej sytuacji moge tylko
                                                      trzymac kciuki, trzymajcie sie oboje!


                                                      Gunther, a moze ja Tobie tez przesle ten "underground" na gazete, jesli chcesz?
                                                      Po prostu ubawilo mnie pare skojarzen, wiesz, moze moj post wyzej byl troche
                                                      zakrecony, ale ja to juz mam twisted sense of humor:)

                                                      I oswiadczam, ze dzis jechalam pod prad. Nie potrafie jezdzic, jak ulice sa
                                                      pokryte sniegiem, pierniczy mi sie wszystko.

                                                      Tizedik, ja to jednak jestem ciapa czasem ;o) Tez chcesz underground? Szopen a
                                                      Ty?

                                                      Ps. Matrioszka, zaczynam sie martwic!!!!!!!!!!!
                                                    • tangerin Re: Blog 17.02.05, 11:34
                                                      Teraz tylko nowy test sygnaturkowy.
                                                      Tak mnie naszlo po tym dzisiejszym pod prad jechaniu, he he
                                                      I nie tylko...:)
                                                    • tangerin Re: Blog 17.02.05, 11:35
                                                      cos posty mi sie nie pokazuja:(
                                                      To co, kolejny test sygnaturki?
                                                    • szopen_cn Re: Blog 18.02.05, 04:53
                                                      Ja tez mam konto.

                                                      A tak ogolnie to mama pojechala, zrobilo sie znowu zimno ala za to pada, w
                                                      pracy kociol w pierwsze 4 dni tygodnia bylem tutaj 59 godzin glownie walczac z
                                                      plynnym azotem, ciut odpoczac mi potrzeba.

                                                      Ale od przyszlego tygodnia ma sie juz lato robic i ma byc cieplej, tak
                                                      zapowiadaja. Najwyzszy czas.
                                                    • Gość: szopen Re: Blog IP: 206.73.209.* 18.02.05, 15:34
                                                      Nie zebym sie kurde skarzyl ale jest piatek wieczor 22:30 a ja wciaz w fabryce.

                                                      Zapier,alam otwieram zawory zamykam zawory spuszczam ciekly azot czekolada
                                                      mnie oblalo, klucz francuski z reki nie wychodzi...

                                                      Ostatnio na Praca byl watek o tym ze ludziom po studiach nie przystoi praca
                                                      fizyczna.
                                                      Jak to powiedziec...
                                                      Zeby dostac taka prace fizyczna jak ja mam to trzeba i studiz skonczyc i miec
                                                      sporo doswiadczenia i krzepe w rekach i pelen brak strachu...

                                                      W zasadzie to mi chyba nie placa wystarczajaco.

                                                      Ale czasem mam ciekawa robote.
                                                    • mojito Wypadek przy pracy... 18.02.05, 17:41
                                                      ... moze sie z zdarzyc. Wracalem z zupa podczas stanu wojennego
                                                      w miescie i prawie oddychalem z ulga. Juz bylem w ogrodku, juz
                                                      witalem sie z gaska. Wchodzac do windy zobaczylem katem oka
                                                      wojowniczo nastawionego mlodzienca celujacego do wchodzacych
                                                      do windy. Wystrzelona strzala odbila sie rykoszetem od wypchanych
                                                      gazeta mezczyzny obok i drasnela w przelocie moj niezabezpieczony
                                                      posladek. Szczesliwie dla mnie wytracila swoj impet na grzebieniu
                                                      w kieszeni. Grzebien stracil dwa zeby. Poczulem pieczenie posladka
                                                      i inne sensacje. Mlody wojownik mial rysy indianskie i zachodzila
                                                      obawa, ze grot strzaly byl umoczony w kurarze. Z kurara nie ma zartow.
                                                      Medyczne opinie byly podzielone co do efektow zranienia.
                                                      Lekarz mowil, ze to byl lekki paraliz a zaprzyjazniona pielegniarka
                                                      sugerowala zesztywnienie. Sam nie wiem co o tym myslec.
                                                      Do poniedzialku bede pod nadzorem i opieka lekarza/pielegniarki.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      tez jestem lzejszy o zone :))). Chociaz podobno moze to byc slodki ciezar.

                                                      Saba,
                                                      Twoja corka urocza.

                                                      Kazik,
                                                      zycze zdrowia Twojej Pani.

                                                    • mojito Re: Wypadek przy pracy... 18.02.05, 17:55
                                                      ups, wypust przedwczesny :))).

                                                      Szopen,
                                                      to oblanie czekolada to moze byc plus pracy. Czy masz odpowiedni noz do
                                                      siekania? Zaprzyjazniony szef kuchni zwrocil mi ostatnio uwage na
                                                      olbrzymia waznosc takiego noza. Zobacz tutaj: www.japanese-knife.com

                                                      Hotel Casino & Spa Borgata w Atlantic City zwazyl wybiorczo swoje
                                                      127 cocktailowe kelnerki (Borgata Babes) i okreslil ich wage.
                                                      Przybranie wiecej niz 7% wagi spowoduje zawieszenie w pracy.
                                                      Nieudany powrot do wagi poprzedniej moze spowodowac zwolnienie.
                                                      Podniosl sie rwetes oburzenia.

                                                      Byc moze pojedziemy z kolegami w niedziele ze wsparciem moralnym
                                                      dla przesladowanych/ciemiezonych dziewczat. Zaraz po kosciele.

                                                      Milego i pogodnego weekendu zycze Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      11:55/-3C.
                                                    • tizedik Re: Wypadek przy pracy... 18.02.05, 20:35
                                                      Mojito, zostales trafiony??? Strzala???
                                                      Powiedzialabym, ze wreszcie, gdyby nie opisane okolicznosci...;-))))
                                                      Ale nic straconego ;-)
                                                      Szopen, twoje problemy zawodowe przypominaja mi bardzo niedawno minione czasy w
                                                      kochanym polskim kraju. Minione nie do konca, bo wiele zwyczajow pozostalo,
                                                      niestety.
                                                      Czy kontakt z cieklym azotem to calkiem nieszkodliwy jest? Z telewizyjnych
                                                      obrazkow kojarze bardzo glebokie zamrazanie, az do skruszenia.
                                                      Jeszcze jedno pytanie; czy przegladasz kulinarny atlas swiata, systematycznie
                                                      uzupelniany przez Gazete?
                                                      Bo ja owszem, od tej lektury raz na tydzien zaczynam sluzbowa prasowke, na
                                                      szczescie juz po sniadaniu, bo bym sie obslinila okrutnie. A ostatnio
                                                      prezentuja wlasnie kuchnie chinska.
                                                      kobieta.gazeta.pl/kuchnia/1634250,58060,2555412.html
                                                      Kazik, ja tam na co dzien nie ufam lekarzom, ale wiem tez, ze potrafia wiele
                                                      dobrego zdzialac.
                                                      Mandarynko, pewnie, ze chce dostac underground. Nawet podwojnie, bo na pewnym
                                                      info mi zalezy tez. Jak tam kolejne jazdy?
                                                      Matrioszko, u nas tez zima, nawet ladna, ze sniegiem, chociaz z niewielkim
                                                      mrozem. A ciebie pewnie zasypalo....
                                                      Do sabowego zwizualizowanego bloga sie dostalam. Fajna mala :-)
                                                      Gunther, poklociles sie juz z Asia? To znaczy, pardon, wyjasniliscie sobie co
                                                      trzeba?
                                                      Czy Asia to juz wcale nie chce tu bywac?
                                                      Pysiek, za ktorym oceanem jestes teraz?

                                                      A tak poza tym, to zmeczona jestem. Dzialam jeszcze, bo to i tamto trzeba
                                                      zrobic, ale chcialbym gdzies wyjechac. Najchetniej tam, gdzie w miare cieplo i
                                                      horyzont daleko...
                                                    • yvona73pol Re: Wypadek przy pracy... 18.02.05, 21:44
                                                      a ja zaspalam :((( ale nie tak siarczyscie i jeszcze sie wyrobie z dzisiaj ;)
                                                      no, ale ju z musze pedzic,
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                      p.s. a mnie strzala jakos nie trafia :(((((
                                                    • Gość: szopen Re: Wypadek przy pracy... IP: 206.73.209.* 19.02.05, 06:19
                                                      Cos relacja z tego wypadku niezbyt pelna.
                                                      Nie wiadomo np co sie ztalo z zupa???

                                                      Wyglada na to ze wczoraj w nocy w koncu rozwiazalismy glowny problem.
                                                      Dzisiaj rano oczywiscie pojawil sie nowy, ale juz tez przy pomocy kawalka drutu
                                                      rozwiazany.

                                                      Takie oblanie czekolada czy lodami to w zasadzie nic nadzwyczajnego.
                                                      Nawiasem mowiac to jestem jednym z nielicznych ludzi na swiecie ktorym zdarzylo
                                                      sie w czekoladzie plywac.

                                                      Po prostu bardziej slodki sie od tego robie.

                                                      Z tym plynnym azotem to rzeczywiscie nie jest najbezpieczniejsza zabawa, ale
                                                      jako ze trzeba bylo dokonac kalibracji czujnikow w systemie kontroli poziomu
                                                      cieklego azotu w zbiorniku w ktorym nastepuje separacja faz cieklych i gazowych
                                                      potrzebne nam bylo pare litrow cieklego azotu.
                                                      Mamy taki spory zbiornik w ktorym jest owego azotu kilkanascie ton ale
                                                      oczywiscie jest tak zbudowany i zabezpieczony by ten plynny azot sie z niego
                                                      nie mogl wydostac.
                                                      Operacja wymagala dosc karkolomych kombinacji ale w koncu wymyslilem jak to
                                                      zrobic i troche tego azotu spuscilismy, skalibrowalismy czujniki i
                                                      zamontowalismy do separatora, dziala.
                                                      Pisze w formie mnogiej -smy ale tak naprawde to wszelkie takie operacje
                                                      przeprowadzam sam a reszta stoi w bezpiecznej odleglosci.
                                                      Wiem ze sam sobie poradze i wiem ze jesli cos bedzie szlo nie tak to potrafie
                                                      odpowiednio zareagowac, zachowac zimna krew i lodowaty umysl.
                                                      Az tak duzego zaufania do moich ludzi nie mam.

                                                      Ale za to uzywajac takiej pewnie raz w zyciu zdarzajacej sie okazji zabawy z
                                                      plynnym azotem (temperatura -196 stopni C) po skalibrowaniu czujnikow to ja
                                                      uzywajac weza gumowego i stojac w sporej odleglosci skierowalem do
                                                      styropianowego pojemnika (gdzie ow spuszczony azot byl) dlugim lukiem strumien
                                                      wody.
                                                      Efekt jest ciezko opisac. cos jakby maly grzybek atomowy, to bylo piekne.
                                                      Czasem tez mam frajde w pracy.

                                                      Living on the edge.
                                                    • Gość: szopen Re: Wypadek przy pracy... IP: 206.73.209.* 19.02.05, 06:30
                                                      Zapomnialem odpowiedziec na kilka pytan.

                                                      1. Tak chcialbym dostac underground cokolwiek to jest.
                                                      2. Nie zagladalem jeszcze do atlasu kulinarnego, zwykle forum kuchnia i forum
                                                      PKS odwiedzam.
                                                      3. Co do noza do siekania to: nozy mam sporo, ale do tego celu uzywam noza w
                                                      stylu chinskim (taki bardzo bardzo bardzo ostry tasak), a wieksze ilosci to
                                                      siekam w maszynie (blenderze), te japonskie noze jakos mi do reki nie pasuja,
                                                      glowny noz uzywany w kuchni to przywieziony z Polski noz do filetowania firmy
                                                      Tescoma za kilkanascie zlotych, starcza na jakies 2 lata, potem wedruje do
                                                      smietnika i nowy wyjmowany jest z pudelka (mam zapas), do ostrzenia ostrzalka z
                                                      Ikei tez za kilka zlotych.
                                                      Nie uwazam ze to wlasnie drogi noz, patelnia, kuchenka itd czynia dobrego
                                                      kucharza.
                                                      Mimo ze mnie w zasadzie stac takiego nowoczesnego ceramicznego noza za 200 czy
                                                      300 dolarow bym nie kupil.
                                                    • mojito Re: Wypadek przy pracy... 19.02.05, 07:18
                                                      Faktycznie opis zupy niepelny. Niedopatrzenie. Przepraszam.
                                                      Wszystko przez to lucznicze zamieszanie.
                                                      Zupa - New England clam chowder. Kupiona u Di Bruno Braci.
                                                      Nalana do grubego papierowego pojemnika i dokladnie zalepiona
                                                      firmowa tasma. Wlozona do brazowej torby papierowej i z uwaga,
                                                      troskliwoscia i pewna doza czulosci niesiona.
                                                      Pewne oczekiwania sensoryczne byly z zupa zwiazane.
                                                      Moje odpowiednio skalibrowane czujniki, tfu, kubeczki smakowe
                                                      oczekiwaly na bezposredni kontakt. Zupie towarzyszyla bulka.
                                                      Normalna, sredniej wielkosci dodawana bezplatnie do zupy.
                                                      Jest opcja chlebowa ale ona mi nie ten tego. Bulke wiec wybralem.

                                                      Zraniony strzala zupy z reki (lewej) nie wypuscilem. Zaniepokojony
                                                      ewentualna obecnoscia kurary i rosnacym paralizem/usztywnieniem
                                                      dotykalem zranione/usztywnione miejsce prawa reka. Praworeczny jestem.

                                                      Chwilowo stracilem apetyt. Ale trzeba z uznaniem przyznac, ze pojemnik
                                                      trzymal cieplo. I gdy zaniepokojenie opadlo i apetyt wrocil zupa
                                                      ciagle byla wystarczajaco goraca. Zjadlem ja na stojaco poniewaz
                                                      siedzenie na zranieniu bylo bolesne. Zupa byla zgodnie z oczekiwaniem
                                                      bardzo dobra. O bulce tez pamietalem.

                                                      To plywanie w czekoladzie zainteresowalo mnie. Pozwolilem swobodnie
                                                      poruszac sie w niej (czekoladzie) mojej wyobrazni... Interesujace...

                                                      Azot ciekly niepokoi mnie. I chetnie trzymam sie od tej mrozacej cieklosci
                                                      z daleka. Podziwiam Twoje chlodne opanowanie i coolness :))).

                                                      Ceny nozy tez mnie zaskoczyly. Absolutnie, drogi sprzet nie swiadczy
                                                      o obecnosci sztuki kulinarnej.
                                                    • yvona73pol Murphy's law 20.02.05, 01:33
                                                      cytat dnia/weekendu:
                                                      If women didn't exist, all the money in the world would have no meaning
                                                      (Onassis's axiom) - to z mijego kalendarza o Prawie Murphyego i okolicznych...
                                                      troche przewrotne, nie? ale ja sie sklaniam ku drugiej wersji ;))))
                                                      Saba, dostalam sie na bloga! (jak chyba wiesz...), Milenia cudna, no, ale jaka
                                                      jablon ;)))).......
                                                      Kazik, mam nadzieje, ze Pani w lepszej kondycji... ja sie juz umowilam do
                                                      sadysty ups, sorry, dentysty, ale sie boje!!!!
                                                      Tizedik, ca va? ;)))
                                                      Gunther, cala w tobie nadzieje na to budowanie, bo jak tutejsi sie zabieraja,
                                                      to jakbym czasy komuny widziala.... pomalu, pomalu, schody na Centralu
                                                      zamkniete juz od trzech tygodni (a moze wiecej) az do polowy marca?!? prawie
                                                      dwa i pol miesiaca....
                                                      generalnie motto: "co masz zrobic dzis, zrob jutro" ;))) na szczescie w mojej
                                                      pracy troszke inna atmosfera panuje, no, ale tutaj nie maja za bardzo wyjscia...
                                                      wczoraj ulewa, dzis slonko - jak na razie, moze wybiore sie na sesje foto?
                                                      ponoc te obchody Chinskiego New Year... zobaczyy, postanowilam sie dzis
                                                      totalnie zrelaxowac....
                                                      czego i wam zycze, kochani ;)
                                                      caluski
                                                      Iwona
                                                      Tange, nie trenuj tyle bo zakwasow dostaniesz ;))))
                                                    • Gość: szopen Re: Murphy's law IP: 206.73.209.* 21.02.05, 01:00
                                                      A ta druga wersja to jaka?
                                                      If the money did not exist in the world women life would have no meaning????

                                                      U mnie strasznie zimno jest, mam na sobie 5 warstw, rece mi dretwieja, kawa
                                                      momentalnie stygnie, jest raptem +7 w biurze, ale... ma sie zrobic cieplej w
                                                      ciagu nastepnych dni skonczyc sie zima i zaczac lato.

                                                      Dzisiaj moj szef wraca z wakacji miesiecznych.
                                                      Ciut sie za nim steskinlem.
                                                      W porzadku jest gosc.
                                                    • mojito Re: Murphy's law 21.02.05, 01:47
                                                      Ja znam Murphy`s law jako stwierdzenie, ze wszystko co moze
                                                      sie zle ulozyc - wlasnie sie tak uklada :))).
                                                      W obu powyzszych przypadkach zgadzam sie. Zycie mialoby malutkie
                                                      "meaning" :))).

                                                      Moj kolega ma zwyczaj wzdychac od czasu do czasu mowiac: "Chcialbym
                                                      miec te wszystkie pieniadze wydane juz razem z kobietami."
                                                      Na pytanie co by z nimi zrobil - odpowiada: "Wydalbym je z kobietami
                                                      raz jeszcze". :)))))))))))))))))).

                                                      Slupek rteci podniosl sie troche. Obecnie plus trzy.
                                                      W nocy ma padac snieg. Zapowiada sie bialy poniedzialek.

                                                      Slonecznie Wszystkich pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      19:47/bz.
                                                    • yvona73pol Re: Murphy's law 21.02.05, 04:29
                                                      ale wiesz Mojito, ze: "If the Murphy law can go wrong, it will" to jest
                                                      poprawka taka mala, w ktorej upatruje nadziei ;))))
                                                    • yvona73pol Re: Murphy's law 21.02.05, 04:30
                                                      ale wiesz Mojito, ze: "If the Murphy law can go wrong, it will" to jest
                                                      poprawka taka mala, w ktorej upatruje nadziei ;))))
                                                    • yvona73pol Re: Murphy's law 21.02.05, 04:31
                                                      ale wiesz Mojito, ze: "If the Murphy law can go wrong, it will" to jest
                                                      poprawka taka mala, w ktorej upatruje nadziei ;))))
                                                    • mojito Re: Murphy's law 21.02.05, 04:59
                                                      Wiem :))). Ale nie zawsze sie sprawdza. Na szczescie :))).
                                                      Tez mialem chwilowe klopoty z poczta :))).
                                                    • yvona73pol Re: Murphy's law 21.02.05, 05:31
                                                      no wlasnie... ta gazeta doprowadza mnie do szalu ;)))))))
                                                    • yvona73pol Re: Murphy's law 21.02.05, 05:30
                                                      ale wiesz Mojito, ze: "If the Murphy law can go wrong, it will" to jest
                                                      poprawka taka mala, w ktorej upatruje nadziei ;))))
                                                    • mojito Szal (uniesien). 21.02.05, 05:56
                                                      Spoko. Szal tez moze byc inspirujacy i bardzo widowiskowy :))).
                                                      Zwroc uwage na wspaniale szalone polaczenie nagiej kobiety i konia.
                                                      Podkowinski nam to pokazal malujac :))).
                                                    • tangerin Re: Szal (uniesien). 21.02.05, 09:26
                                                      Yvette, to TY, czy Gazeta tak rozrabia?

                                                      OKi, Tizedik, Szopen: wyslane, mozna isc na poczte:)

                                                      I hm, snieg topnieje na moim balkonie. Wiosna? od dzis? Bo to slonce promienne
                                                      od samego rana. Ha, osoba odpowiedzialna za taki stan rzeczy dobrze o tym wie.
                                                      Thnx!
                                                      O szalach sie nie wypowiadam, bo oszaleje, ot co.
                                                    • Gość: Ifa Re: Szal (uniesien). IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 21.02.05, 11:22
                                                      To ja poprosze raz jeszcze bo nie doczytalam ;-)))))))
                                                      If the Murphy law can go wrong,to cooooooooo???????? ;-)))))))))))
                                                      alez sie Yvette zrelaksowala kurcze,na dobre ;-)))))))
                                                      no to co wkoncu jak law can go wrong,to co????????????

                                                      ciotka mialam mlyn w pracy nie sprawdzilam kino bambino,ale umowy sie tak czy
                                                      siak w stalym miejscu,pojdziem obadam zobaczym,

                                                      Dni coraz krotsze,juz o 19.30 robi sie ciemno
                                                      smutno troszku bo jeszcze trzy tygodnie temu ogladalismy zachody slonca o tej
                                                      porze a teraz ciemno jak w ciemnicy,
                                                      To chyba jakies disease bo tez mam ostatnio uczucie jakbym byla bliska szalu

                                                      Mialam ostatnio goscia z Philadelphia,goscia na stronie internetowej,szczerze
                                                      mowic nie znam nikogo z tamtych stron oprocz Mojito,jesli mozna w tym przypadku
                                                      powiedziec,znam,
                                                      gosc znalazl moja mnie po wpisaniu imienie i nazwiska na google
                                                      mowie od razu to nie szpiegowanie po prostu to widac takie rzeczy u mnie w
                                                      domowym zaciszu na sieci,ktorymi drzwiami goscie wchodza
                                                      Mojito to ty gosciles? podobalo ci sie?

                                                      sciskam cieplo bo temperaturka sie nawet podniosla po wczorajszej burzy

                                                      Ifa




                                                    • Gość: szopen Dalej zimno IP: 206.73.209.* 22.02.05, 01:22
                                                      A u mnie dalej zimno jak....
                                                      Na dworze +7. W srodku +7.

                                                      Jest tak zimno ze chyba wszyscy maja grzejniki wlaczone bo o 7 rano dzwonili z
                                                      energetyki z nakazem zaprzestania produkcji bo brakuje pradu.
                                                      Czesciowo sie podporzadkowalismy.

                                                      Okazalo sie ze szef wraca dopiero dzisiaj.

                                                    • mojito Zimno tak sobie. 22.02.05, 01:40
                                                      Snieg zgodnie z zapowiedzia spadl. I zgodnie z zapowiedzia stopnial
                                                      w wiekszosci. Jest troche pluchy. Do jutra powinien zniknac zupelnie.

                                                      Moj szef idzie na dzisieciodniowy urlop od czwartku. I on sam i my
                                                      wszyscy wiemy, ze na urlop pojsc powinien. Dobrze mu urlop zrobi.
                                                      Bardzo dobry szef ale i on i my czekamy na jego udany urlop.
                                                      Golfiarz. Leci na Floryde. Wszyscy teraz sledzimy pogode na Florydzie.
                                                      Od pogody duzo zalezy :))).

                                                      19:39/2C/owsianka dzisiaj.
                                                    • Gość: szopen Juz ciut ciut cieplej IP: 206.73.209.* 23.02.05, 02:00
                                                      Sie zrobilo, ot pare stopni w gore.
                                                      Aczkolwiek prognoza jest min +17 max +23 to aktualnie jest +10.
                                                      Ale to i tak cieplej.
                                                      Moj szef wrocil po miesiacu podrozy.
                                                      Z wakacji zadowolony ale wracac ciezko.

                                                      Dzisiaj jest taka smieszna pogoda bo troche mzawka, troche mgla i niskie chmury.
                                                      Nie widac daleko a i wyzsze budykni tak od 40 pietra znikaja w chmurach, takie
                                                      polaczenie tradycyjnego chinskiego obrazka przedstawiajacego gory we mgle i
                                                      krajobrazu wielkiego miasta.
                                                    • mojito U mnie tez :))). 23.02.05, 03:05
                                                      Po sniegu nie ma juz sladu. Wyschly nawet mokre plamy po nim.
                                                      Odrobine cieplej sie zrobilo. Ale jeszcze niewystarczajaco.

                                                      Moj szef ozywil sie i usmiechal sie dzisiaj czesciej. Wiadomo,
                                                      jutro ostatni dzien przed urlopem. Odgrazal sie, ze do pracy nie
                                                      zadzwoni ani razu. Zobaczymy...

                                                      Chinskie okruchy ekonomiczne z dzisiejszych gazet: ceny producentow
                                                      wzrosly w styczniu o 5.8 %. Najwolniej w ciagu ostatnich miesiecy.
                                                      Poluzowano przepisy na temat obrotu waluta przedsiebiorstwom krajowym.
                                                      Wkrotce zacznie latac pierwsza prywatna tania linia lotnicza w Chinach.
                                                      Nazywa sie Okay Airways i umieszczona jest w Tianjin.

                                                      Czy to dobre wiadomosci dla Ciebie, Szopen?

                                                      21:05/5C/bz.
                                                    • Gość: szopen Re: U mnie tez :))). IP: 206.73.209.* 23.02.05, 03:20
                                                      Wiadomosci o ozywieniu i polepszeniu nastroju szefa sa dobre na 100%.

                                                      Nawet jesli to nie moj szef.

                                                      Wzrost cen producentow tez nie jest zal wiadomosc.
                                                      To ostatniu bardzo podrozaly wszelkie surowce, nasza firme wprawdzie bije to po
                                                      kieszeni ale damy sobie rade, konkurencja natomiast jako ze sprzedaje tansze
                                                      produkty moze sie wykonczyc.

                                                      W drugiej polowie zeszlego roku cena czerwonej fasolki (takiej malutkiej i ciut
                                                      slodkawej) wzrosla czterokrotnie.

                                                      Pozostalismy jedynym producentem w okolicy ktory dalej lody z tej fasolki robil.
                                                      Sprzedawaly sie swietnie.
                                                    • mojito Lody fasolkowe... 23.02.05, 03:32
                                                      ...dla mnie nie ten tego. Pisalem juz. Ale mimo uplywu czasu
                                                      ciagle nie ten tego. Ty lubisz? Jak smakuja?

                                                      Fasolka szparagowa natomiast w bulce lub inaczej jest ok.

                                                      Przeprosilem sie na moment z winem francuskim. Wszystko to dla
                                                      zdrowia :))). Wpatruje sie w ksztaltna butelke Beaujolais-Villages
                                                      Louis Jadot 2003. Nie jestem pewien czy ja po oproznieniu ponownie
                                                      zaprosze. Sama ksztaltnosc butelki nie wystarcza :))).

                                                      Optymistycznie dodam o szefie: szanuj szefa swego - mozesz miec gorszego:).
                                                    • Gość: szopen Re: Lody fasolkowe... IP: 206.73.209.* 23.02.05, 07:08
                                                      Zjadliwe sa,
                                                      Wprawdzie mi tez az tak nie podchodza ale da sie zjesc.

                                                      O szefie prawda swieta.
                                                    • kazachstan Re: Lody fasolkowe...i butelki 23.02.05, 11:05
                                                      Dobry wieczor,

                                                      dzisiaj ladny dzien byl u nas,troszki tylko przygrzalo. wprawdzie co i raz
                                                      zapowiadaja burze ale dzis jakos i obeszlo bez deszczu.a deszcz dla roslinek
                                                      wszelakich dobry i nie trza wieczorem marnowac czasu i podlewac wszystko bo
                                                      inaczej to uschnie jak piprz.tu Tangerin kiedys pokazalas swoj zakup nowy,nowe
                                                      nasionka,ale mnie to sie wydaje ze w Polsce na taka odmiane to moze i bedzie za
                                                      chlodno.kto to jednak wie jak czlowiek nie robilby przroznych eksperymentow to
                                                      i sie by nie zwiedzial.
                                                      Mojito znowuz wpatruje sie w butelki,Ty musisz miec dobra pamiec ze tak
                                                      spamietasz te wszystkie nazwy,no i widze znawca jestes doskonaly.doszukales sie
                                                      nawet gdzies tam u siebie nawet australijskie wina ho ho to macie dobre tez
                                                      zaopatrzenie.jest powiedzenie ze czlowiek jak wino im starszy tym lepszy.nie ma
                                                      w tym wiele prawdy moim zdaniem,bo nie kazde stare wino takie dobre.przecie to
                                                      tyle roznych spraw przyczynia sie do jakosci i smaku wina.pogoda w roku kiedy
                                                      zbiory sie odbyly,potem warunki i czas lezakowania,a nawet jak trzyma sie to
                                                      wino w domu w dobrej temperaturze i zdala od swiatla.u nas w domu robilo sie
                                                      troche domowych win,ale tak na w;lasne potrzeby.znacznie wiecej robilo sie
                                                      bimbru. masz racje cuduja teraz z opakowaniem,butelki coraz to wymyslniejsze.
                                                      nawet nasze polskie wodki jakie maja piekne dekoracyjne butelki.moj syn to
                                                      nawet uzbieral calkiem niezla kolekcje.jak ktos jednak nie zna sie na rzeczy to
                                                      trudno powiedziec po samej nazwie czy po ksztaltach butelki czy to doskonaly
                                                      trunek.podlug mnie to bywa tez odwrotnie,ze prosta butelka nie wymyslna nazwa i
                                                      jaki doskonaly trunek.
                                                      powim wma,ze troche jestem zmeczony tym szpitalem.po pracy jade w odwiedziny i
                                                      wracam wieczorem.wolny dzien i tez do szpitala jade,zeby Pani sie nie nudzilo i
                                                      zeby wszystko miala tak jak lubi.lekarze zrobili juz wszytskie badania i
                                                      operacji nie da sie uniknac,wiec moja Pani troche teraz nerwowa.trzeba usunac
                                                      jednak kamien ktory blokuje cosik tam,podobno to tylko zabieg zadna tam
                                                      operacja,bo toz kamienie teraz rozbijaja laserem,strach jest jednak,ze cos tam
                                                      beda grzebac we wnetrznosciach.jak wszystko jest na miejscu i zdrowie dopisuje
                                                      to az milo,a jak cos zaczyna sie psuc to juz psuje sie i nie ma konca.no ale
                                                      trzeba byc dobrej mysli.
                                                      no i powiedzcie moi drodzy co wy to myslicie o tym slubie,toz by dali sobie
                                                      spokoj i zyli tak jak zyli do tej pory i nie robili zamieszania.mam na mysli
                                                      Charlsa i Kamile,nawet sama krolowa ma ich gdzies i nie pojawi sie na slubie.po
                                                      co to tak wydziwiac,nie rozumiem do czego im ten slub potrzebny,zeby cos
                                                      udowodnic,ale co i komu?zachodze w glowe.
                                                      pozdrawiam wszystkich serdecznie
                                                      Kazik
                                                    • yvona73pol Re: Lody fasolkowe... 23.02.05, 10:36
                                                      Mojito, jesli wszystko pojdze dobrze - zaprosisz wino ponownie... sila
                                                      Beaujolais tkwi nie w ksztaltnej butelce ;))))
                                                      gorliwych jego fanow jest rzesza ;)
                                                      fasolkowych lodow nie jestem sobie w stanie wyobrazic....
                                                    • mojito Ksztalt w swietle porannym. 23.02.05, 15:22
                                                      W lekkim pospiechu i katem oka zauwazylem, ze rano
                                                      butelka beaujolais wyglada rownie ponetnie jak wieczorem.
                                                      Nie bede jej jednak teraz dotykal z paru powodow.
                                                      Glowny to niechec dotykania w pospiechu :))).

                                                      Milego i zdrowego dnia Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      9:22/2C.
                                                    • yvona73pol Re: Ksztalt w swietle porannym. 23.02.05, 23:13
                                                      fakt, nie kazdy czlowiek jak wino, a moze jednak kazdy? i tak jak wina, sa i te
                                                      lepsze, i te gorsze....
                                                      wszystki zalezy od wielu czynnikow, no i jak potem czlowiek "lezakuje" ;))))
                                                      ja zdaje sie bym byla czerwonym winem, a moze rose? jak rose, to tylko z
                                                      Korsyki ;))) mocno schlodzone....
                                                      Kazik, czasami ludzie wlasnie chca sie tak zwiazac oficjalnie, i wcale nie po
                                                      to, bo komus cos udowadniac.... a zauwaz, ze tu to jest podwojnie chec mocna,
                                                      bo przeciez poprzedni ziwazek zostal zaaranzowany i wymuszony przez Pania
                                                      Matke, bo taki "ladniej wygladal".... i jak sie to skonczylo - kazdy wie;
                                                      a dzis zapowiada sie znow upal taki przyjemny, a ja znow w pracy :((((( kiedy
                                                      plaza??? nunca???
                                                      Ifa, juz po sesji foto, bylo zabawnie, trema mnie nie zezarla... ale jakos nie
                                                      sadze.... no, zobaczymy...
                                                      cos nam tu wszyscy pomilkli... Mar_za, Tizedik, Matrioszkaa, Gunther, Numbat,
                                                      Kangur(zajety ;))))), Pysiek, Asia, Peter, i inni - gdzie jestescie???
                                                      pusto tu bez was...
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: Ksztalt w swietle porannym. IP: 206.73.209.* 24.02.05, 02:05
                                                      Kazik,
                                                      Zycze i powodzenia i spokoju, wszystko bedzie w porzadku.

                                                      Co do malzenstwa wspominanej pary to szczerze wam powiem ze nie mam opini i
                                                      nawet miec jej nie pragne.
                                                      Jakos wszelakie problemy "slawnych" ludzi tego swiata po prostu mi wisza i nie
                                                      trace czasu na sledzenie kto z kim jak i dlaczego.
                                                      Dla mnie mogliby nie istniec.

                                                      Dzisiaj dalej mgla i dosc cieplo.
                                                      Mgla jeszcze bardziej gesta niz wczoraj.

                                                      Niezaleznie od ponetntnych ksztaltow butelek z rozweselaczami rano raczej
                                                      dotykac nie nalezy, no chyba ze sie lezy na plazy pod palma.
                                                    • mojito W wieczornym swietle... 24.02.05, 02:49
                                                      ... butelka wyglada ciagle ponetnie. A moze nawet...
                                                      Dotknac ja juz mozna. Z rannym niedotykaniem zgadzam sie.
                                                      Zle wyglada ranne dotykanie butelki. No, chyba ze pod palma :))).

                                                      Tez nie mam opinii o sprawach Karol/Camilla. Monarchia to dla mnie
                                                      odlegla abstrakcja.

                                                      Od dzisiaj na jednym z najbardziej niebezpiecznym skrzyzowaniu w F.
                                                      zainstalowane kamery beda robic zdjecia samochodow przejezdzajacych
                                                      czerwone swiatla. Pierwsze 120 dni beda pocztowym ostrzezeniem.
                                                      Po tym okresie poczta przyleci mandat studolarowy.

                                                      Dzisiaj w nocy ma znowu padac snieg. Slupek sie kurczy. Prawie go nie ma.

                                                      Pod oslona zmroku zblizylem sie do ksztaltnej butelki beaujolais.
                                                      Dotknalem ja delikatnie. Przyciagnalem blizej. Objalem za szyje.
                                                      Zajrzalem za etykiete. Nasz romans dobiega konca. Zostal tylko jeden
                                                      kieliszek. Spedzilismy tylko szesc nocy razem. Ale w kolorze czerwonym.
                                                      Ladna barwa i odcien...

                                                      Nasze zdrowie wiec, i Twojej Pani Kazik tez,
                                                      mojito.

                                                      20:49/1C/ciagle bz.
                                                    • Gość: szopen Re: W wieczornym swietle... IP: 206.73.209.* 24.02.05, 03:43
                                                      Szesc nocy...
                                                      To sie raczej nie spieszac.

                                                      Czy namietnie na tym skrzyzowaniu przejezdzasz na czerwonych swiatlach?
                                                    • mojito Szescionocna znajomosc. 24.02.05, 05:14
                                                      Tak. To raczej takie wolno poznawcze zblizenia. Z zainteresowaniem ale
                                                      bez wiekszej pasji. Jeden duzy kieliszek cowieczornie. Tak dla zdrowia.

                                                      Skrzyzowanie Roosevelt Boulevard i Grant Avenue jest w polnocno-wschodniej
                                                      czesci miasta. Zupelnie nie po drodze. Nie mam zreszta samochodu. Na znaki
                                                      stopu, pierwszenstwa przejazdu i czerwone swiatla zwracam uwage gdy jezdze.
                                                      Na predkosc, niestety, nie wystarcza mi uwagi. Bywa, ze wowczas zwracam uwage
                                                      policji drogowej. Kosztowny brak uwagi.
                                                    • Gość: szopen Re: Szescionocna znajomosc. IP: 206.73.209.* 24.02.05, 07:07
                                                      Ja tez nie mam samochodu.
                                                      Prawa jazdy tez nie mam.

                                                      Mam krzepe w nogch.

                                                      Tutaj czy to przechodzac przez ulice czy tez tylko w poblizu jezdni przebywajac
                                                      trzeba powaznie zwracac uwage.

                                                      Nalezy sprawdzic czy nic nie jedzie we wlasciwa strone, czy nic nie jedzie pod
                                                      prad, niezaleznie od koloru swiatel samochody, motocykle i inne pojazdy
                                                      poruszaja sie po ulicy w sposob dosc chaotyczny, w kazdej chwili z kazdej
                                                      strony moze cos wyjechac.
                                                      Moze to malo powiedziane z kazdej strony caly czas cos jedzie.
                                                      Najgorsze sa pojazdy na bialych rejestracjach, to ogolnie policja wojsko i inne
                                                      tego typu sluzby, czy tez samochody prywatne tam pracujacych.
                                                      Te pojazdy nie przestrzegaja zadnych zasad ruchu, naprawde.

                                                      Czasem az czlowiek sie dziwi jak to jest ze az tak bardzo nie widac wypadkow.
                                                      Otoz chinski kierowca ma po prostu ta swiadomosc ze w kazdej chwili moze sie
                                                      cos nieoczekiwanego zdarzyc, oczy dookola glowy, zimna krew i niezly refleks.

                                                      Mimo tego rocznie w Chinach na ulicach ginie ponad 80 tysiecy ludzi.

                                                      Tak wiec uwazac trzeba.
                                                      Sam jezdzic nie mam zamiaru.
                                                    • kazachstan Re: Szescionocna znajomosc. 24.02.05, 11:27
                                                      Dobry wieczor,

                                                      to Szopen dopiero ruch uliczny musi wygladac imponujaco,tyle ludzi i jeszcze
                                                      pojazdy we wszystkie strony.mnie to sie zawsze kojarzy obraz Chin z ludzmi na
                                                      rowerach bo takimi obrazkami karmili nas za komuny.tymczasem piszesz zupelnie
                                                      co innego.ja tez wiele autem nie jezdze teraz a wczesniej to raczej spokojnie i
                                                      nigdy brawurowo,raczej zgodnie z przepisami.w Sydney to kamer jest bez liku,sa
                                                      kamery od czerwonych swiatel i inne od lapania za szybkosc.sa to kamery
                                                      wmontowane na stale,wiec wszyscy wiedza gdzie zwolnic.mandat jest dosc wysoki
                                                      za przejchanie na czerwonym swietle, ale gorzej bo i punkty mozna stracic.jest
                                                      12 punktow na 3 lata bodajze. tylko u nas w Polsce to stali za krzakami i
                                                      lapali gdzie chcieli,tutaj natomiast sa kamery,o ktorych wszyscy wiedza,sa trzy
                                                      ogromne tablice przed kamerami ostrzegjace ze sa kamery a ludzie dalej lapia
                                                      mandaty i jak to wytlumaczyc.
                                                      Iwonka toz z ciebie dobra dziewczyna,co rusz to przypomina o wszystkich co to
                                                      sie gdzies zawieruszyli.bardzo ladnie z tym starzeniem tobie pisanie wyszlo,
                                                      masz racje sa rozne gatunki win i rozne smaki i tak samo z ludzmi jeden bedzie
                                                      kwasny jak ocet,a inny czlowiek znowu taki ze do kogo by nie przysiadl sie,to
                                                      go wszedzie lubia. ja tam takich eleganckich win nie znam Mojito mysle sobie ze
                                                      to picie nawet najlepszych trunkow to chyba nie jest taka znowu pasja i masz
                                                      lepsze.
                                                      no dobrze ja napisalem o tym slubie nie z checi plotkowania,bo tez zycie
                                                      slawnych mnie bardzo nie interesuje,a nawet o zyciu moich sasiadow duzo bym nie
                                                      potrafil powiedziec bo mnie to nie ciekawi.napisalem bo toz problem z tym
                                                      krolestwem w tej Australi.Charles sam sie zaprosil i przyjezdza w odwiedziny i
                                                      to nas podatnikow bedzie kosztowalo pnad milion z naszej kieszeni.a zaprosil
                                                      sie sam bo toz po trochu i jego sa krolewskie ciagle ziemie.maja swoje
                                                      posiadlosci w Australi i przyjezdzaja kiedy maja ochote.to wyglada dla mnie
                                                      tak,ze wzeni sie i bedzie chcial obwiesc swoja Pania po majatku.ajak by sie nie
                                                      zenil,to by siedzial tam w tej Angli i bylby spokoj bez niego.
                                                      ide wiec spac,dzis nie padalo i bylo bardzo upalnie.bez mojej Pani to i kolacji
                                                      mi sie nie chce jesc,obiad jak cie moge byle szybciej cos przygotuje,albo po
                                                      drodze z pracy w pubie. tylko na chipsach i T-bone steak to daleko chyba nie
                                                      zajade,dobrze iwec miec kogos milego na stare lata to wam powiem,zeby i mial
                                                      czlowiek do kogo zagadac i tak ogolnie.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen Re: Szescionocna znajomosc. IP: 206.73.209.* 24.02.05, 11:54
                                                      Kazik,

                                                      Ten ruch uliczny to rzeczywicie jest cos impnujacego,
                                                      nie tylko ilosc samochodow i motocykli (tu gdzie teraz mieszkam rowerow
                                                      niewiele) ale i rozmach i skala, moja mama wlasnie spedzila tu 2 tygodnie i
                                                      byla bardzo pod wrazeniem samochodow poruszajacych sie na estakadach na
                                                      wysokosci 8 pietra.

                                                      Tudziez auta zaparkowane tam gdzie mieszkam sprawily niezle wrazenie bo niezle
                                                      sa.
                                                      Pare rollsow, kilka ferrari, zolty lamborgini, lekssusy, mercedesy i BMW to
                                                      dolna warstwa.

                                                      Ale szczerze to uwazac na ulicy trzeba.

                                                      Co do Charlsa to jego "wlasnosc" jego prawo.
                                                      Sytuacja jest dosc surrealistyczna by nie rzec komiksowa.

                                                      Co do odzywiania sie i tego leku co z nami dalej bedzie to radze szczerze:
                                                      T-bone jest spoko, chipsy wyrzucic, jablko, pomarancz czy mango ze sklepu obrac
                                                      i zjesc z kazdym posilkiem, codziennie mala tabliczka czekolady, na sniadanie
                                                      muesli czy inne w fiber bogate, wiecej owocow i surowych warzyw.

                                                      Ten T-bone lepiej zamarynowac w chili, czosnku i pieprzu, do tego ziemniaczki z
                                                      koperkiem.

                                                      mala (nie wiem czy wypada) porada, ugotuj troche mlodych ziemniaczkow, posyp
                                                      swiezym koperkiem, do tego kwasna smietana (bullla albo to z NZ) i zanies pani
                                                      do szpitala.
                                                      Proste a skuteczne.
                                                      Na humor i zdrowie.

                                                      Ten strach by nie pozostac samotnie, nie wpatrywac sie w krzaki czy ina
                                                      wegetacje jest naturalny, wszyscy sie boja, nie wszyscy sie przyznaja.
                                                      Nie tylko o do kogo gebe otworzyc chodzi.

                                                      Najlepsze zyczenia dla pani powrotu do zdrowia.
                                                      Szczere.

                                                      Na tej farmie jeszcze razem pare zimnych piw wypijemy.

                                                    • yvona73pol Re: Szescionocna znajomosc. 24.02.05, 14:44
                                                      ha, to o to chodzilo z Charlesem ;))) no, jesli z kieszeni aussie podatnikow,
                                                      to nieladnie (tez place ;))), no, ale zauwazylam tu dziwny paradox - aussie tak
                                                      sie zzymaja na te krolewskie glowy, ale jak tylko ktoras, za przeproszeniem,
                                                      pierdnie, to juz sie sypia artykuly w brukowcach i raza z witryn w przechodniow;
                                                      jakas tam Mary z aussielandu chajtnela sie z niderlandzkim xieciem (o ile
                                                      dobrze pamietam), to teraz prasa sledzi kazdy jej krok, kiedy ubrala niebieska
                                                      sukienke, kiedy miala zgage, a kiedy z kolei kupila nowa kanape do salonu....
                                                      ze nie wspomne o Kidman i Kylie.... i o ile ta pierwsza faktycznie ma
                                                      osiagniecia, tak druga marna piosenkarka jest, no, moze nie tyle marna ile mdla
                                                      nieslychanie, ale oczywiscie tutaj we wszystkich rozglosniach Kylie szaleje ;))
                                                      no, tyle krytyki ;)))
                                                      co do samochodow sie nie wypowiadam, ja raczej z tych speedujacych, cos mam
                                                      takiego, ze albo szybko, albo wcale ;)))
                                                      Kazik, chipsy czasami nie sa zle ;) a co do ziemniaczkow ktore Szopen radzi
                                                      (naprawde samochody jezdza po osmym pietrze????) to nie jest to glupi pomysl ;)
                                                      i jakiegos fajnego chwasta Pani swojej przynies ;) sa takie fajne tutaj
                                                      roslinki, taka galazka Chinese Girl, czy jakos tak sie to nazywa, wiesz, takie
                                                      male fioletowe kwiatki lekko postrzepione i z bialymi brzezkami... ech,
                                                      rozmarzylam sie, mnie nikt kwiatow nie przynosi :((((
                                                      ale przyznaje sie, nie chcialabym zostac zjedzona przez owczarki alzackie ;))))
                                                      howgh!
                                                      Iwona
                                                    • mojito Czwartkowo... 24.02.05, 15:14
                                                      ... witam. To jechanie samochodow we wszystkich kierunkach
                                                      lekko niepokoi. Sa miejsc na swiecie gdzie tak tez sie jezdzi.
                                                      Chiny to wspanialy rozwijajacy sie ciagle rynek samochodowy
                                                      wiec moze byc jeszcze bardziej niepokojaco.

                                                      W Szczecinie w zeszlym roku bylo piec na stale ustawionych
                                                      kamer. Pozycje trzech znalem. Ciekaw jestem czy w tym roku
                                                      dodadza wiecej lub zmienia ustalona pozycje. Zobacze w lecie.

                                                      Jedynym widocznym dla mnie plusem bycia ksieciem Karolem jest
                                                      posiadanie "wlosci" w Australii. Ciekawe Kazik, czy on ma altanke.
                                                      I jakos nie doczytalem czy piwo on pije. Prasa pisze o wszystkim
                                                      z nadzieja, ze gazety sie beda sprzedawaly. Moze trafia w temat.

                                                      Ktos powiedzial, ze wiadomosc o tym, ze samolot wystartowal i szczesliwie
                                                      wyladowal to zadna wiadomosc. Podobnie z ugryzieniem czlowieka przez
                                                      psa. Natomiast ugryzienie psa przez czlowieka to juz sprzedajaca
                                                      gazety wiadomosc.

                                                      Zdrowko ogolne,
                                                      mojito.

                                                      9:14/-2C.
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Czwartkowo...o raneeeeeeeeeee ... IP: 203.185.240.* 25.02.05, 06:47
                                                      Siemanko,
                                                      Kazek ale dales rowno z ta samotnoscia !no moze nie po rajtuzach jak to Iwonka
                                                      nam pisze,ale napewno po jajach! kurdeee i raneee!no dobra dowaliles mi fest,
                                                      przyznam ze uderzyles w czula strune. a Szopen tak dla rownowagi dowalil mi z
                                                      drugiej strony ze niby wszyscy sie boja samotnosci a nie wszyscy sie do tego
                                                      przyznaja i leze kochani!no dobra tak tylko zartuje;)
                                                      bez urazy jednak.jasne ze bym wolal sie wpatrywac w mlode piersi na przyklad a
                                                      nie w krzaki na stare lata,no tego...jakby to powiedziec,roznie bywa w zyciu.

                                                      no to z innej banki,tak dla przypomnienia dodam pare do Murphy's Law
                                                      all the good ones are taken
                                                      if the person isn't taken,there's a reason (do siebie pije
                                                      sex is dirty only if it's done right
                                                      do it only with the best(kurde no ciagle wiec szukam,nie dane mi bylo)
                                                      love is the triumph of the imagination over the inteligence
                                                      i na dokladke Murphy's Law of Thermodynamics;)))
                                                      things get worse under pressure
                                                      pod presja nic mi nie wychodzi kochanenkie dziewczyny i teraz rozumiecie co
                                                      jest ze mna zle.jakos tej presji mniejszej czy wiekszej nie bardzo ten tego,no
                                                      nie lubie.ogolnie to jednak jak w starej posence "to all the girls I've loved
                                                      before" kocham wszystkie te z przeszlosci,te obecne i te ktore poznam i tak mi
                                                      dopomoz Bog i wszyscy swieci.szanuje wspomnienia, nie nosze zalu w sercu dlugo,
                                                      klaniam sie nisko i licze na wiecej. jak ktoras mnie nie chce,trudno jakos to
                                                      tez z trudem ale przelkne,serce mi krwawi po cichu;)

                                                      Szopen ta kompozycja samochodowa na osmiu pietrach! kurde to gdzie ty mieszkasz
                                                      to jakas kurde wielka metropolia,chociaz na skale Chin to moze i wioska.
                                                      rzeczywiscie po komunistycznych bajerach i ladowaniu w beben ludzi,wizja
                                                      chinczykow w Lamborghini trudna do przyjecia.ja raz przejechalem sie fajnym
                                                      Nissanem i bardzo mi sie spodobalo,chetnie bym sie jeszcze kiedys znowu
                                                      przejechal;) popatrzcie na nowe tegoroczne modele:
                                                      www.zchickz.com/month10.htm nie mam pojecia jak to sie robi zeby bylo
                                                      kolorowo;)
                                                      Kazek trzymaj sie,z Pania bedzie wszystko w porzasiu zycze ci najlepszego od
                                                      serca
                                                      Amigo w porzasiu?graba
                                                      i dla wszystkich dziewczyn caluski
                                                      Gunther
                                                    • Gość: szopen Re: Czwartkowo...o raneeeeeeeeeee ... IP: 206.73.209.* 25.02.05, 07:23
                                                      Wpatrywac sie w mlode piersi to kazdy by wolal.
                                                      Ot taka nasza meska natura.

                                                      Tu gdzie mieszkam miasto jest rzeczywiscie spore, mieszka tu ponad 10 milionow
                                                      ludzi (i nastepne 100 w promieniu 300km).
                                                      Jako ze ruch spory a na ziemi miejsca niewiele wiele ulic (i wiekszosc
                                                      skrzyzowan) jest wielopoziomowych i te najwzsze estakady sa rzeczywiscie na
                                                      poziomie 8 pietra. Wrazenie to robi, szczegolnie jak sie spoglada w dol.

                                                      Dla sporej liczby ludzi na swiecie Chiny to kraj pelen ludzi w szpiczastych
                                                      kapeluszach poganiajacych woly na polach ryzowych.

                                                      W szpiczastych kapeluszach to widzialem tylko turystow bo to dla nich sie
                                                      akurat takie kapelusze produkuje.

                                                      Faktem jest ze na wsi mieszka kilkaset milionow ludzi, zyja na roznym poziomie,
                                                      sa kawalki gdzie na wsi jest straszna bieda (to szczegolnie w miejscach gdzie
                                                      brak wody) ale jest tez ta inna wies w okolicy duzych miast gdzie ludzie zyja w
                                                      miare dostatnio.
                                                      A w duzych miastach zycie jest na dosc wysokim poziomie, wiezowce, ruch na
                                                      ulicy, restauracje, kluby, dyskoteki, swiatla wielkiego miasta.
                                                    • Gość: Mar_za Przedweekendowo... IP: 212.160.172.* 25.02.05, 11:04
                                                      Witajcie kochani:)
                                                      Oj dawno mnie tu nie bylo, ale nie podejrzewam, ze rozpaczaliscie z tego powodu
                                                      zbytnio:).

                                                      Hmmm... piszecie, ze wpatrywac sie w mlode piersi na stare lata kazdy by wolal.
                                                      Nie kazdy, nie kazdy...Ja tam mam inne preferencje:)))

                                                      Przeczytalam w gazecie jakiejs, ze w takiej Warszawie za 10 lat co druga,
                                                      wyksztalcona 30 latka bedzie mieszkala samotnie... Teraz proporcje sa nieco
                                                      mniejsze. Nie doczytalam co bedzie z facetami. Tak sobie wyobrazilam, ze
                                                      szczegolnie swieta beda strasznie wtedy smutne. Ja tradycyjnie lubie te
                                                      rodzinne spedy z obzeraniem sie przy stole i gadaniem o wszystkim i niczym....
                                                      A trendy beda takie, ze wtedy to sie bedzie uciekac z domu, byleby nie siedziec
                                                      samotnie...

                                                      Kazik Ty tak doradzasz, ze powinno sie laczyc w pary, bo tak lepiej i milej
                                                      tylko zadnych rad nie udzielasz jak tego dokonac. Cholera, ja nie wiem....
                                                      Wcale to takie proste to nie jest, nawet jakby sie tak chcialo. Ja na ten
                                                      przyklad mysle, ze odstraszam panow przez to ze taka niby zaradna jestem. A
                                                      znowu nie az na tyle, by byc ze mna dla tej zaradnosci:))))

                                                      W Warszawie w tym roku ma sie pojawic 80 kamer, ale zeby nie bylo tak latwo to
                                                      bedzie ok.300 opakowan/atrap a kamery beda przemieszczane, tak by kierowcy nie
                                                      bardzo wiedzieli, w ktorych dokladnie miejscach sa puste puszki czy cos tam. Ja
                                                      nie bardzo sobie wyobrazam jak my bedziemy jezdzic, bo przestrzeganie przepisow
                                                      predkosciowych zakorkowaloby miasto doszczetnie. Pewnie placic bedziemy mandaty
                                                      i zasilac budzety gminne.

                                                      A z ciekawostek to wyczytalam wczoraj w internecie, a propos smierci malarza
                                                      Z.Beksinskiego, ze policja po pierwszym dniu sledztwa odniosla prawie sukces i
                                                      wykluczyla samobojstwo. Zmarly mial kilkanascie ran od norza. Bystrosc
                                                      dzialania policji zadziwiajaca.

                                                      Pozdrawiam cieplo,
                                                      Mar_za

                                                    • kazachstan Re: Przedweekendowo... 25.02.05, 12:51
                                                      Dobry wieczor,

                                                      witaj Marza,no rozpaczac to nie rozpaczlismy ale smutno jak ludzie sie
                                                      wykruszaja wiec dobrze ze sie znowu odezwalas.
                                                      o tej samotnosci zaczolem bo udzielil mi sie nerwowy nastroj przed ta
                                                      operacja.operacja we wtorek a jak na cos sie czeka to czas sie dluzy w
                                                      nieskonczonosc.tak mnie cos naszlo nikomu nie chcialem dokuczac Gunther.
                                                      no i dobrze ze stac cie na troche samokrytyki, bo jakbys tak chlopie
                                                      troche sie zebral do kupy i skupil na jednej to moze i by cos z tego
                                                      tobie wyszlo,a ty probujesz zlapac kilka srok za ogon naraz ot co.
                                                      ja nigdy nie pisalem ze wiem jak to robic zeby sie laczyc w te pary,za
                                                      pierwszym razem to laczenie mi nie wyszlo,za drugim udalo mi sie lepiej.
                                                      dziwne jakos kazdy by chcial sie laczyc a tyle samotnych na swiecie.to
                                                      chyba nie tylko w Polsce tak jest Marza ze tyle samotnych.moze nie mam
                                                      racji ale ja mysle ze troche jest w tym wygodnictwa.latwiej zyc samemu
                                                      i martwic sie tylko o wlasne sprawy.
                                                      Szopen swieze ziemniaki i koper toz wysmienite danie na upalne dni a i
                                                      jest u nas butter milk co to przypomina zsiadle mleko. swieze warzywa
                                                      z wlasnego ogrodka a jeszcze troche to moze i wlasne hodowlane jajka
                                                      bede mial.tylko ze moja Pani przed operacja na diecie jest to i nic nie
                                                      moge jej przyniesc.
                                                      dobrej nocy zycze wszystkim i nie wiem kiedy teraz sie odezwe.
                                                      dziekuje wszystkim serdecznie za zyczenia zdrowia dla mojej Pani i za
                                                      toasty Mojito wypite i za te co beda wypite w przyszlosci.daj Boze moze
                                                      na naszej wygranej farmie Szopen.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • mojito Re: Przedweekendowo... 25.02.05, 15:51
                                                      Brrr, zdrowka i ciepla Wszystkim,

                                                      stukam spod sniegu. Wczoraj sypalo poteznie. I zimno jest. I bialo.
                                                      Prawie niewinnie.

                                                      Panowie przeglosowali moje rozterki w sprawie wpatrywania sie
                                                      na starosci. Tak jak oni, tez wole wpatrywac sie w opcje
                                                      niekrzakowa. Chociaz dzisiaj przy tym zimnie dobrze byloby
                                                      wpatrywac sie w plonacy krzak. Ale tak naprawde to chyba ta druga
                                                      opcja ciekawsza :))). Nawet nie chyba ale na pewno :))).

                                                      Mar_za,
                                                      milo, ze jestes. Tesknilem w milczeniu :))). Z meskiego egoistycznego
                                                      punktu widzenia ta proporcja kobieca w Warszawie wyglada korzystnie.
                                                      Moj kolega powtarza, ze jemu przedsiebiorcze kobiety nie przeszkadzaja.
                                                      Wrecz przeciwnie. Powtarza rowniez, ze przeszkadza mu czasami ich
                                                      przedsiebiorczosc skierowana w jego kierunku.

                                                      Spostrzegawczosc policji zawsze budzi podziw. Przypomina mi slynne
                                                      pytanie Sherlocka Holmesa skierowane do Dr. Watsona gdy biwakowali
                                                      w namiocie poza miastem. "Co widzisz Watsonie?" Gwiazdy widze - odpowiada
                                                      Watson. I co z tego dedukujesz? Jutro bedzie pogoda - odpowiada Watson.
                                                      Nie, nie - irytuje sie Holmes - namiot nam podpieprzono!

                                                      Nasz fundusz loteryjny znowu spadl i zaczyna od nowa. Musimy cierpliwie
                                                      poczekac na kumulacje. Duza farma/studio bedzie ewentualnie nasza. Ole!

                                                      Zdrowego, pogodnego i cieplego weekendy Wszystkim zycze,
                                                      slonecznie pozdrawiajac,
                                                      mojito.

                                                      9:51/-4.
                                                    • yvona73pol Murphy rulez ;))))) 25.02.05, 23:48
                                                      no to i ja sie podziele "slowem na weekend":
                                                      wczoraj w kalendarzu stalo tak: If you wait all day for the repairman, you'll
                                                      wait all day. If you go out for five minutes, he'll arrive and leave while
                                                      you're gone ;)) czyz nie prawdziwe? jak swiat szeroki i dlugi... w Polszy,
                                                      Aussielandzie, ni o w Ira ;)) co nie Ifa??? ;)
                                                      a dzisiejsze motto (juz mi sie spodobalo) Minton's law of Painting:
                                                      Any paint, no matter what the quality or composition, will adhere permanently
                                                      to any surface if applied accidentally ;))))
                                                      dodam, ze jest to szczegonie prawdziwe w odniesieniu do twarzy dziecka i
                                                      flamastrow ;)))) a proces czyszczenia jest wyjatkowo bolesny i halasliwy ;)
                                                      Kazik, juz niedlugo, niedlugo :)
                                                      Mar_za, jak fajne ze zajrzalas, tesknilo sie ;)) i nadal teskni.... Tizedik,
                                                      snilo mi sie, ze zmienilas stan cywilny, czy to tylko plotka??? ;)))
                                                      Masz racje z tym wyobrazaniem sobie Chin, Szopen, a dodam jeszcze, ze za
                                                      czasow "komuny" to ludzie na zachodzie (skadinad wyksztalceni) sadzili, ze w
                                                      Polsce nie ma czegos takiego jak na przyklad lodowka, pralka, telewizor... a po
                                                      ulicach chadzaja biale niedzwiedzie ;))))) no i toaleta na ten przyklad to
                                                      jedynie taka budka na dworze.... ciekawe jak by wygladaly miasta z taka rzesza
                                                      budek ;)))))
                                                      Gunther, ciekawe rzeczy prawisz... ;) cos w tym jest, ale nie do konca...
                                                      choc ja bym stawiala na wygodnictwo i wysrubowane wymagania... i dodam niechec
                                                      do wszelkich ustepstw..
                                                      tyle slowa na dzis, lece do pracy;
                                                      caluski,
                                                      iwona
                                                    • Gość: szopen Dziwne wyobrazenia IP: 206.73.209.* 26.02.05, 06:21
                                                      Z tym jak sobie ludzie nawet wyksztalceni wyobrazaja rozmaite miejsca na
                                                      swiecie to fakt.

                                                      Jeden z moich popisowych numerow jest nastepujacy.

                                                      Kiedy opowiadam jak zimno jest w Polsce zima i ile sniegu pada i jak te biedne
                                                      dzieci kilometrami przez zaspy sniezne do szkoly musza sie kazdego ranka
                                                      przedzierac zawsze dodaje ze ustawowo od poczatku grudnia do konca lutego kazde
                                                      dziecko po przyjsciu rano do szkoly dostaje do wypicia 50g wodki na rozgrzewke.
                                                      No i to samo oczywiscie po skonczeniu lekcji, przed pojciem do domu.

                                                      Zadziwiajace jak wielki procent (czytaj prawie kazdy) historie lyka bez
                                                      watpliwosci.
                                                      Jedynie ludzie ze wsi nie bardzo wierza.
                                                    • mojito Re: Dziwne wyobrazenia 26.02.05, 06:56
                                                      :))).
                                                      Ja tendencyjnie pytany o nasza narodowa potrawe zwykle
                                                      mowilem, ze na sniadanie jemy zupe spirytusowa i zagryzamy
                                                      toastem pumperniklowym. To dorosli. Dzieci poniewaz mniejsze,
                                                      jadly zupe piwna i kromke chleba zytniego z cukrem.

                                                      O bialych niedzwiedziach w Polsce wszyscy wiedza. I tym ktorzy wiedza
                                                      sami lepiej tylko potakuje. Pare lat temu nogi zdeptalem w Zakopanem
                                                      aby znalezc gorala w niedzwiedziej skorze i zdjecie sobie dla potwierdzenia
                                                      zrobic. To na uzytek tych ktorzy byli uprzejmi pokazac mi zdjecie
                                                      Polski z jakiejs ksiazki sprzed 100 lat i zapytac czy teraz jest podobnie.

                                                      Fakt, ze ten opisany przez Szopena "klasyczny" obrazek z Chin
                                                      widziany dawno kiedys w encyklopedii utkwil mi w pamieci.
                                                      Zaczynam teraz ten obrazek wymazywac :))).

                                                      Widzialem rozmowe z Japonczykiem w TV o stereotypach. Powiedzial,
                                                      ze kobieta w supermarkecie spojrzala na niego i powiedziala:
                                                      "Jeszcze ryz musze kupic ".

                                                      :))),
                                                      mojito.

                                                      00:56/-2/snieg lezy/bz.
                                                    • Gość: Ifa single-mingle i inne IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 26.02.05, 09:32
                                                      Tez ostatnio o tobie myslalam Mar_za,gdzie sie zapodzialas?

                                                      czytalam we Wprost o prognozach na przyszlosc dla wyksztalconych 30 latek,
                                                      i tutaj zgadzam sie zupelnie z Iwonka,o wygorowanych wymaganiach i braku checi
                                                      wypracowywania kompromisow,oczywiscie nie w kazdym przypadku ale w wielu
                                                      meskie single jakich spotykam w wiekszosci jak przedstawiaja swoje liste
                                                      wymagan co do kobiety to czasem top models odpadaja w przedbiegach
                                                      co do zaradnosci...rozmawialam z druga strona nieszczesliwego zakonczenia
                                                      zwiazku o ktorym wczesniej pisalam i mezczyzna twierdzi ze odszedl bo kobieta
                                                      byla zbyt malo pewna siebie,wciaz potrzebowala potwierdzenia jego milosci i ze
                                                      to ona jest ta jedyna a on zmeczyl sie tym "biedaczek"....zapytalam: co w tym
                                                      trudnego aby,codzinnie mowic: kochanie jestes piekna! zadna inna tylko ty!! i
                                                      tak dalej i tak dalej
                                                      z czasem kobieta osiaga punkt kiedy zaczyna w to wierzyc,jest silna i pewna
                                                      siebie
                                                      tylko trzeba miec checi popracowania nad zwiazkiem a nie tylko oczekiwania ze
                                                      to zwiazek bedzie pracowal dla nas
                                                      na moja pytanie jakiej kobiety szukasz kolego? uslyszalam: pewniej siebie,moze
                                                      byc nawet arogancka!!!tylko nie po raz kolejny insecure!!!!czy wszystkie
                                                      kobiety na swiecie sa takie insecure???.......
                                                      Daj mu Boze, tylko zeby potem kiedy znajdzie juz pewna siebie nie okazala sie
                                                      zbyt niezalezna bo za czesto wychodzi sama sie zabawic,moze nawet flirtuje z
                                                      innymi facetami i w ogole i w ogole!!!
                                                      czyzby moj kolega byl kolejna ofiara obecnych czasow: czekania na ideal ktory
                                                      nigdy nie nadchodzi az w koncu w wieku kiedy nie bedzie mogl przebierac bo za
                                                      duzo zmarszczek i za duzy brzuszek,pojdzie na kompromis!!????

                                                      Pysiek,a ty kochana gdzie sie zapodzialas?

                                                      Kazik ja tez trzymam kciuki!

                                                      Moja ciezka praca zostala nagrodzona,chairman jednej z firm ktora obsluguje
                                                      specjalnie przyjechal do mojego szefa aby mu osobiscie przekazac ze tyle ile
                                                      zrobilam dla nich przez ostatnie pare tygodni to tyle ile wszysycy razem
                                                      zrobili przez ostatnie pol roku!!!mozecie sobie wyobrazic moj triumf nad moim
                                                      szefem ktory kilka dni wczesniej mial pretensje o moj styl pracy!!!
                                                      chairman kazal szefowi kupic mi butelke wina,usciskal mi mocno reke i
                                                      serdecznie podziekowal!
                                                      wina sie nie doczekalam ale satysfakcja jest warta wiecej niz wszystko inne!!!!!

                                                      Mandarynko nie zakopalas sie gdzies w zaspie w czasie lekcji? jesli tak to mam
                                                      nadzieje ze z przystojnym instruktorem,hehe

                                                      pozdrawiam weekendowo
                                                      Ifa
                                                    • mar_za Re: single-mingle i inne 26.02.05, 11:35
                                                      Pozdrawiam w sobote,
                                                      Obiecuje poprawe w uczeszczaniu na stronie :).

                                                      Zapodzialam sie w codziennosci. Mam ciagle mlyn w pracy. Dzis tez przyszlam,
                                                      mimo soboty, bo nie zdazylam sie z czyms tam uporac. Tez mam (niestety) to
                                                      poczucie obowiazku i zdazylam przyzwyczaic otoczenie, ze na mnie mozna polegac,
                                                      a teraz niejako place za to cene. Zamiast na warsztatach z salsy siedze i
                                                      klikam w komputer:(
                                                      Ifa gratuluje sukcesow w pracy, ale obawiam sie, ze poza satysfakcja (chociaz i
                                                      ona moze byc wystarczajaca nagroda) to czesto z niczym innym sie to nie wiaze.
                                                      Obserwuje ludzi, ktorzy odpychaja od siebie robote jak moga, jak o cos ich
                                                      prosisz to nigdy nie maja czasu, wystarczajacych kompetencji itp. Probuje sie z
                                                      nimi cos negocjowac, raz czy dwa, a potem juz dajesz im spokoj i idziesz do
                                                      tego, ktory zawsze jest pomocny. Tym sposobem jedni maja wiecznie pelne rece
                                                      roboty, inni swiety spokoj. Czasami umiar w poswiecaniu dla dobra firmy jest
                                                      wskazany. I mysle, ze kobiety maja zdecydowanie wieksze sklonnosci do bycia
                                                      takimi ofiarnymi pracownikami. Obserwujac wlasne podworko widze, ze Panowie
                                                      czesciej wola rozprawiac o tym jak najlepiej cos zrobic, jakimimi nakladami,
                                                      srodkami itd. Godzinami potrafia rozprawiac nad metodologia. Kobiety zakasuja
                                                      rekawy i nie czekajac na te dywagacje odwalaja robote.

                                                      Mysle, ze wymagania wygorowane maja nie tylko meskie single, a moze nawet duzo
                                                      bardziej kobiety chca wiecej niz to tylko mozliwe. Co tu duzo mowic.
                                                      Kilkanascie lat temu zachwycil mnie heban w oczach faceta. A teraz sam heban to
                                                      zdecydowanie za malo, bym mogla sie "rozplynac". Z wiekiem sie zmieniamy i moze
                                                      nie tyle wymagania ile postrzeganie swiata i ludzi inaczej wyglada. I brac to
                                                      za podnoszenie poprzeczki? Czy godzic sie na cos wbrew sobie...

                                                      Mojito,
                                                      Milo, ze teskniles:)
                                                      Kobiety przedsiebiorcze inaczej sa moim zdaniem ciagle w cenie. Lubicie sie
                                                      przeciez opiekowac slabymi istotkami, pokazywac swa chojnosc i gest. Jest
                                                      wiecej mozliwosci sie wykazania, nawet gdy czuc to w portfelu:). W stosunku do
                                                      tych, na ktorych nie robi to duzego wrazenia, zdecydowanie wiecej trzeba wlozyc
                                                      staran, by osiagnac cel:)

                                                      Przesylam wszystkim usmiech :)

                                                      Mar_za
                                                    • Gość: szopen Re: single-mingle i inne IP: 206.73.209.* 28.02.05, 01:59
                                                      No to znowu mamy poniedzialek.

                                                      Sie pochwale.
                                                      Wczoraj mialem dzien wolny, po raz pierwszy od miesiecy.
                                                      Rano pojechalem na ryby, mimo ze zimno, padal deszcz i efekty byly znikome to
                                                      jednak cos takiego bardzo pomaga.
                                                      Posiedziec pol dnia i myslec tylko i wylacznie o jednym: co tu zmienic jak
                                                      inaczej moze tak a moze inaczej ....ta rybe zlowic.
                                                      Wiem ze wiele osob zastanawia sie nad tym co ci wedkarze robia na rybach, jak
                                                      im sie nie nudzi i o czym mysla.
                                                      Mysla tylko o jednym: jak zlowic rybe.
                                                      Wprawdzie jest to wielotorowy ale monotematyczny sposob myslenia.
                                                      A po poludniu z corka sobie poszlismy na kilkugodzinny spacer.

                                                      Mily dzien.
                                                      Wiecej takich.
                                                    • mojito Nowy tydzien. 28.02.05, 08:13
                                                      Tez mam poniedzialek. Weekend mialem udany. To znaczy niedziele.
                                                      Sobote pracowita ale niedziela moja. Cala moja. Odespalem.
                                                      Jajecznice zrobilem. Nawet o kosciele zaczalem myslec taki jakis
                                                      czulem sie uduchowiony. Nie udalo sie...
                                                      Znajomi namowili mnie na wypad nad ocean. Pojechalismy. Po drodze
                                                      ulozylismy strategie kasynowa. Wszyscy (czworo) wspolnie zakladamy kapital
                                                      hazardowy. I tylko nim operujemy. Rozdzielilismy sie w kasynie. Dwa stoly
                                                      do blackjacka, automat do pokera i ruletka. Fortuna nam sprzyjala kolektywnie.
                                                      Wygralismy na dobra kolacje i szybki powrot do F. Mandatu nie balismy sie
                                                      poniewaz na mandat tez nam zostalo.

                                                      Prognoza pogody straszy burza sniezna rano. Zobacze rano po obudzeniu
                                                      na ile przepowiednia sie sprawdzi. Kordelke znalazle i spac ide.

                                                      Milego tygodnia zycze, dzien dobry i dobranoc odpowiednio,
                                                      mojito.

                                                      2:12/0C/zupa cebulowa.
                                                    • Gość: szopen Niech mu bedzie wtorek IP: 206.73.209.* 01.03.05, 02:12
                                                      No i jest dzien kolejny.
                                                      Zyjemy do przodu.

                                                      Wczoraj moja siostra pojechala do Irlandi, wprawdzie nie w ciemno ale zawsze
                                                      jest pewna niepewnosc. Mysle ze da sobie rade.

                                                      Powracajac do dyskusji w kilku poprzednich postach na temat singli.

                                                      Tutaj w Chinach jest pewna dosc ciekawa sytuacja.
                                                      Otoz jest sporo dziewczyn w miare wyksztalconych, robiacych kariere, na pewnym
                                                      juz szczebelku drabiny i niby wszystko Ok ale...
                                                      Jako ze spoleczenstwo jest bardzo materialistyczne to te dziewczyny ktore maja
                                                      powiedzmy w granicach 30 lat i zarabiaja pewne pieniadze sa w bardzo ciezkiej
                                                      sytuacji jesli chodzi o znalezienie meza.
                                                      Z jednej strony w zasadzie nie do przyjecia jest by przyszly malzonek zarabial
                                                      od nich mniej z drugiej mezczyzni zarabiajacy wiecej sa albo juz zonaci albo
                                                      zainteresowani (i maja spory wybor) innym, powiedzmy ladniejszym i mniej
                                                      skomplkowanym modelem kobiety.

                                                      Widac w firmach te dziewczyny, niebrzydkie, zadbane, odnoszace sukces zawodowy
                                                      ale w zasadzie bez szans na malzenstwo.
                                                    • mojito Koniec krotkiego miesiaca. 01.03.05, 05:33
                                                      Zdowko absolutne Wszystkim,

                                                      pada snieg. Caly dzien padal i pada teraz. Ma padac jutro
                                                      do popoludnia. Powrot zimy i odsniezarek. Bialo wszedzie.

                                                      Dzisiaj w porze lunchu zmienilem diete. Znudzily mi sie
                                                      juz sandwicze. Przeszedlem na ryz (bialy) i kurczaka teryaki.
                                                      BBQ kurczak tez wygladal apetycznie. Sprobowalem i zjem jutro.

                                                      Zmiana diety ksztalci :). Jadlem na obrzezu promocji firmy kosmetycznej
                                                      Lancome. Dziewczeta chodzily dookola i wreczaly cos z numerami. Nie sposob
                                                      bylo im odmowic. Pod koniec mojego lunchu bylo losowanie. Ogloszono wygrane
                                                      numery. Sprawdzilem swoj. Moj byl wygrany. Zaczalem podekscytowany spekulowac
                                                      co moglem wygrac :))). Pomylilem sie jednak. Wygralem mascare. Podekscytowanie
                                                      troche zmniejszylo sie. Mascare moglem sobie wybrac. Byly cztery rodzaje.
                                                      Poprosilem dziewczyne o przyblizenie mi rodzajow mascary. Wiedzialem tylko,
                                                      ze najlepiej czarna. I ewentualnie wodoodporna. I to byl koniec mojej wiedzy.
                                                      Pani w fartuchu Lancome zaczela mi pojecia przyblizac. Moja wiedza
                                                      dramatycznie sie wzbogacila. Moglem zrobic teraz edukowany wybor.
                                                      Wybralem czarna Hypnose - Mascara Volume Sur Mesure. Dokonczylem ryz
                                                      i iced tea i wrocilem do pracy. Mam za soba krotki kurs mascarowy.
                                                      Jezeli kiedykolwiek zdecyduje zmienic prace dopisze ten kurs do resume (CV).

                                                      Tadzykistan pojawil sie dzisiaj w prasie w zwiazku z niedzielnymi
                                                      wyborami. Sadze, ze Twoja siostra bedzie "much better off" w Irlandii.

                                                      W Stanach tez kobiety wyksztalcone maja wyzwanie matrymonialne.
                                                      Jest spory deficyt szukanych przez nie partnerow. "Rynek" faworyzuje
                                                      mezczyzn. Nowoscia (chyba) jest "speed dating". Przy dlugim stole
                                                      siedza zainteresowani mezczyzni. Po przeciwnej stronie na krzeslach
                                                      siadaja na pietnascie minut kobiety. Krotka rozmowa, ewentualne
                                                      wziecie przez Panie "namiarow" na kontakt, notatki i do nastepnego
                                                      krzesla. W domu uporzadkowanie notatek, selekcja i ewentualnie...
                                                      Kobiety narzekaja, ze nie jest latwo. Mowia wrecz, ze trudno.

                                                      Prawie dobranoc,
                                                      mojito.

                                                      23:33/-3/bz.
                                                    • tangerin poczatek nowego miesiaca.... 01.03.05, 10:40
                                                      lubie tusze Lancome:) Tzn taki jeden, ale nie Twoj, Mojito... Bedziesz teraz
                                                      malowal rzesy?;)
                                                      A tak w ogole to od chyba dwoch lat zadnego tuszu nie posiadam. Hmm, jakas
                                                      dziwna jestem. Chociaz to raczej z lenistwa, bo zmywac mi sie tego cholerstwa
                                                      nie chce. Wodoodporne sa najgorsze!

                                                      Ifa, chetnie zakopalabym sie w zaspie z instruktorem, gdyby tylko byl
                                                      przystojny;)No cholera, nie jest. A takie fajne zaspy mamy... Sie rozmarzylam...
                                                      He, he, juz sobie wyobrazam Twoja satysfakcje. Czasami takie male triumfy sa
                                                      wiecej warte niz kasa, prawda?

                                                      Yvette, sesja? Mam juz gratulowac?

                                                      Marza, a jak tam piranie?

                                                      Aha, i zdalam dzis teorie. Pan sie mnie zapytal, czy na pewno przeczytalam
                                                      wszystkie pytania, bo zabralo mi to 3 minuty. W zyciu nie robilam latwiejszego
                                                      testu! No i bingo, komplet punktow. Tylko dlaczego jazda jest trudniejsza? Na
                                                      sama mysl trzese portkami!
                                                      Szopen, jesli w Chinach sie jezdzi gorzej niz w Palermo, to wiem, ze tam na
                                                      pewno nie zdalabym jazdy!

                                                      I wyrecze dzis Tizedik w linkowaniu:

                                                      www.internetia.pl/pogoda/?miasto=wroclaw
                                                      Zapraszam:)

                                                      I jeszcze jedno miasto, ktorego pogoda mnie ostatnio interesuje:
                                                      www.bbc.co.uk/london/weather/weathercams_static.shtml
                                                      caluje wszystkich w czolka i spadam! o psach pozerajacych zwloki innym razem;)
                                                      Teraz bede sie zastanawiac, czy pfarbowac wlosy na ognista czerwien, czy nie....
                                                    • Gość: szopen Re: poczatek nowego miesiaca.... IP: 206.73.209.* 01.03.05, 11:08
                                                      Podejrzewam ze jazda w Palermo top pestka w porownaniu z Kantonem ale....
                                                      Pamietac nalezy ze Kanton to wielkie miasto i w sumie dosc uregulowane i
                                                      wszelakich przepisow dosc przestrzegajace.

                                                      W mniejszych miastach tak ponizej 5-6 milionow to dopiero na ulicy jest frajda.

                                                      Wlosy na czerwien ognista zawsze warto...
                                                      Ognia dodac sobie.

                                                      A dlaczego Londyn tak interesuje, ze sie zapytam???
                                                    • yvona73pol Re: poczatek nowego miesiaca.... 01.03.05, 12:34
                                                      no to ja sie pobawie znow w cinefila ;)) i polece film Closer, ze szczerego
                                                      serca!!! dodam, ze pewnie nabede go na dvd, wiec... sami widzicie...
                                                      i jeszcze spiesze doniesc, ze Hilaria dostala Oscara, co mnie niepomiernie
                                                      cieszy, no i sam film - film roku - nieszczesliwie przetlumaczony na polski
                                                      jako "Za wszelka cene" - pomijam fakt, ze taki tytul juz byl i kryl za soba
                                                      malo ambitny film z pania Kidman... i boskim Joaquinem Phoenixem ;)))))))
                                                      wiesz, Mojito, tutaj to nawet i heterycy sie podmalowuja jak ida na impre ;)))
                                                      serio, sama widzialam... mascara wzbogacona byla jakze ladnym cieniem do
                                                      powiek ;) do czego to doszlo, chlopy sie maluja, a kobietom nie chce.... o
                                                      tempora... i tak dalej.....
                                                      ale, ale, czy ktos nie wie, kiedy pojawi sie kolejna xiazka o chorym garncarzu?
                                                      bo ja sie zaczelam niecierpliwic....
                                                      za to Chemiczni Bracia cos nowego zdzialali ;))))
                                                      jeszcze nie mam ;)
                                                      bosz... kiedy ja zaspy widzialam....
                                                      sesja zakonczyla sie nieobiecujaco, ale moze to i lepiej... nie znioslabym
                                                      siebie gapiacej sie na mnie na co drugim przystanku.... obciach ;)))
                                                      Tange, to ja ci juz moge powiedziec - w Ladku Zdroju pada ;)) czesto, przygotuj
                                                      sie ;)))
                                                    • Gość: szopen w sprawie filmow IP: 206.73.209.* 02.03.05, 01:58
                                                      To kilka dni temu ogladalem "Snatch" kolejny film Guy Ritchie (chyba tak sie
                                                      pisze) tego goscia od Smoking barrels i Formula 51.

                                                      Film doskonaly, bardzo polecam.
                                                    • mojito Re: w sprawie filmow 02.03.05, 02:23
                                                      Tez obejrzalem oba z przyjemnoscia. Tzn. "Snatch" i "Lock, Stock..."
                                                      Formuly 51 nie widzialem. G. Ritchie jest znany rowniez pod ksywka
                                                      Mr. Madonna :))).

                                                      Dzisiaj tez proszy snieg. Uparta ta zima. Ale troche cieplej.
                                                      Ostrzyglem sie dzisiaj. Krotko. Zaklad fryzjerski pomalowal drzwi
                                                      na czerwono. Kolor ladny. Czerwone drzwi prawie zawsze wywoluja
                                                      emocje. Zaniepokoilem sie czy te drzwi nie podniosa kosztow strzyzenia.
                                                      Pochwalilem drzwi i zapytalem o ceny. Cenny nie zmienily sie.

                                                      Szkoda, ze nie moge pofarbowac wlosow na czerwono. Czerwone wlosy
                                                      podobaja mi sie. Seledynowe nie. Seledyn mi nie lezy.
                                                      Mandarynko, zazdrosze mozliwosci wyboru :))). Co zdecydowalas?

                                                      20:21/2C/black bean soup.
                                                    • Gość: gunther_0 Re: w sprawie filmow i zapytanko IP: 203.185.240.* 02.03.05, 03:55
                                                      Hola kochaniency;)
                                                      w sprawie single-mingle nie bede sie wypowiadac,bo Kazik nas singli podsumowal
                                                      ze jestesmu samotni glownie z powodu wygodnictwa.no tego jestesmy
                                                      spoleczenstwem konsumpcyjnym tak czy nie?rynek duzy,wybor mamy wiec wybieramy i
                                                      to dotyczy obu stron. a malzenstwo sprowadza sie do tego czesto ze ludzie tkwia
                                                      przez lata w martwych zwiazkach,bo podpisali papierek.tak czy siak,w zwiazkach
                                                      oficjalnych czy poza,ludzie nie potrafia rozmawiac ze soba.facetowi sie marzy
                                                      seks oralny,a ona mowi ze to zboczenie,sama marzy za to o tym zeby miec z nim
                                                      dziki seks a nie potrafi okreslic swoich pragnien.i rozstaja sie bo nie
                                                      potrafia sie dogadac.a jakby sobie tak spokojnie pomalutku wytlumaczyli od razu
                                                      inna sprawa.inna tez sprawa ze nie zawsze kobiety daja nam szanse sie
                                                      wytlumaczyc;) z Twoim kumplem Ifa to tego tojakies nieporozumienie to co on nie
                                                      mial oczu,ze dopiero zobaczyl ze ona taka insecure dopiero po paru miesiacach
                                                      czy po paru latach?jakis mieczak i tyle,jak mezczyzna dogodzi kobiecie to i ona
                                                      wrecz kwitnie przy nim nie mowiac juz o tym ze dobry seks dodaje duzo pewnosci
                                                      siebie.sprawdzone i gwarantowane;)
                                                      Szopen, Amigo;)))piatka,filmy mnie tez przypadly do gustu.
                                                      tez bylem u stylistki,polecila mi nowy szampon i odzywke do wlosow,swietnie
                                                      strzyze i w cenie jest masaz glowy;))no tego,polecam;)
                                                      wpadlem na chwilke w lunch time spytac gdzie sie Pysiek zawieruszyla.nawet
                                                      email dostalem zwrotny.Pysiek jestes OK?
                                                      buziaczki dla dziewczyn
                                                      graba dla panow
                                                    • mojito Masaz glowy :))). 02.03.05, 06:00
                                                      Yo! Amigo/Gunther,

                                                      poruszyles interesujace tematy :))). Mycie glowy na przyklad.
                                                      W moim zaprzyjaznionym zakladzie fryzjerskim robi to dziewczyna
                                                      myjaca tylko glowe. Jako, ze tylko to robi, robi to dobrze :))).
                                                      Po umyciu oddaje mnie w rece stylistki. Przechodze wiec z jednych
                                                      rak kobiecych do drugich. Rownie profesjonalnych.

                                                      Zgadzam sie z Toba, ze wzajemna komunikacja jest bardzo wazna
                                                      w ukladach z kobietami. Dobrze jest bardzo wyraznie wyartykulowac
                                                      wzajemne oczekiwania. Pomoze to uniknac ewentualnie niewyjasnionych
                                                      nieporozumien i rozczarowan. I w druga strone - pomoze to ukladowi
                                                      "kwitnac" :))).

                                                      Swoje opinie o seksie dzisiaj opuszcze. Mialem dlugi dzien zakonczony
                                                      krotkim zakotwiczeniem przy barze w Alma de Cuba i kieliszkiem
                                                      chilijskiego vino tinto Los Vascos (dla zdrowia tylko oczywiscie).
                                                      Palce na klawiaturze moga "rozwiazac" sie mi niekontrolowanie :))).
                                                      Rano moglbym sie z czyms napisanym teraz nie zgodzic :). Innym razem wiec...

                                                      Dobranoc lub dzien dobry odpowiednio Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      Polnoc.



                                                    • Gość: szopen Re: Masaz glowy :))). IP: 206.73.209.* 02.03.05, 07:09
                                                      Ciekawym jak to po jednym kieliszku wina moga sie palce nad klawiatura
                                                      rozwiazac.
                                                      Co do opini gunthera na temat komunikacji i wplywu seksu na samopoczucie i
                                                      zadowolenie z zycia to zgadzam sie zupelnie.

                                                      Co do wlosow i masazy to:

                                                      Nie wiem ale jakos wszelakie masaze mi nie leza znaczy sie pomasowac to moge i
                                                      lubie ale bycie masowanym to nie dla mnie, nie sprawia mi to przyjemnosci a w
                                                      dodatku caly czas wydaje mi sie to strata czasu ktory moglbym spedzic robiac
                                                      cos ciekawszego.

                                                      No i ciut podobnie mam z fryzjerem bo zawsze najwazniejsza byla kwestia ktory
                                                      szybciej sie uwinie.
                                                      Problem rozwiazalem na skroty bo nabylem maszynke i teraz po ustawieniu
                                                      dlugosci na 6mm zona operacje owo wykonuje w kilka minut i na dwa tygodnie
                                                      problem z glowy :-)))
                                                      A poza tym to wlosow ogolnie nie mam za duzo wiec nawet najbardziej natchniona
                                                      stylistka wiele by nie wykombinowala.

                                                      I tak mam lepiej niz szef mojego szefa, wprawdzie jest podobnej "bujnosci" i
                                                      jak ja i tez go zona maszynka ale ma psa wiec w kazda sobote jest wyscig kto
                                                      pierwszy na miejsce strzyzenia, jak pies jest szybszy (a szybki jest bardzo) to
                                                      jest srzyzony w pierwszej kolejnosci a potem pan domu.
                                                      Pies tez woli w ten sposob bo chyba nie lubi byc strzyzony maszynka z ludzkimi
                                                      wlosami miedzy ostrzami.
                                                    • mojito Re: Masaz glowy :))). 02.03.05, 07:35
                                                      Pierwsza ofiara "rozwiazanych" palcow stala sie precyzyjnosc pisania.
                                                      Po Alma de Cuba powinno byc "i potem juz w domu" :))). Mialem przeczucie,
                                                      ze to moze wywolac zapytanie przyzwyczajonego do inzynierskiej dokladnosci
                                                      umyslu :))). W sumie w Almie byly dwie cuba libre i szybka pozegnalna tequila.

                                                      W dalszym ciagu bede uwazal z tymi rozwiazlymi, tfu, rozwiazanymi palcami.
                                                      Ale podpisze sie pod wplywem seksu na doskonale samopoczucie i zadowolenie
                                                      z zycia :))). Seks bardzo dobrze mi sie kojarzy :).

                                                      Za masazami nie przepadam. To bierne odbieranie przyjemnosci troche
                                                      mnie krepuje. Ale mycie glowy to troche inna sprawa. Przyjemna.

                                                      Zdecydowanie juz ide spac :))),
                                                      ostateczne dobranoc i dzien dobry.

                                                      01:35.
                                                    • Gość: Ifa Re: Masaz glowy :))). IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 02.03.05, 11:04
                                                      A ja wlasnie wrocilam od fryzjera,jakos tak wszystkich wzielo naraz na te
                                                      glowy;-)
                                                      Mandarynko ja tez uwielbiam czerwone wlosy,gdyby nie praca to bym chyba sobie
                                                      zrobila,takie wscielke czerwone
                                                      tylko ze do takich wlosow dobry bylby mocniejszy makijaz aby zbyt
                                                      blado/wsciekle nie wygladac
                                                      mam nadzieje ze przyslesz zdjatko jak juz sie wyczerwienisz

                                                      Uwielbiam masaz glowy,jak zreszta kazdy inny ;-)
                                                      chinczyk wciaz zarabia na przynoszeniu mi ulgi od czasu do czasu a wlasciwie
                                                      moim plecom i karczkowi,ale juz nie ten co tylko na posladkach sie skupia,inny
                                                      a tak poza tym kolega mi polecil aby sprobowac tajskich masazystow/stki,podobno
                                                      sa lepsi (niezaprzeczalnie dla panow,ciekawa jestem jak z wersja dla
                                                      kobiet,opcja tylko plecy)
                                                      przedostatnim razem jak bylam u fryzjerki to dziewczyna zrobila mi cudowny
                                                      masaz glowy ale byla jakos tak "women-oriented" za bardzo...wiec jakos nie ten
                                                      tego


                                                      Gutherciu,slodkie ty marzenie! mam nadzieje ze cie kobietki doceniaja z tym
                                                      dopiaszczeniem;tak masz racje koles to taki pampers co sam potrzebuje lulania
                                                      (choc po kilku piwach twierdzil,ze seks byl wspanialy)
                                                      a tak a propos to interesujace masz doswiadczenia...moja babcia zawsze
                                                      powtarzala slynny cytat: bo w tym caly jest ambaras aby dwoje chcialo naraz ;-)
                                                      w seksie jest to szczegolnie wazne,
                                                      Nie slyszalam od Pyska tez juz dlugo,zbieram sie z napisaniem do niej w
                                                      underground ale skoro mowisz Guther ze wrocilo?
                                                      jestem dobrej mysli,pewnie brak czasu na pisanie

                                                      Yvona wszystko ok miedzy-planetarnie?
                                                      obejrzalam wkoncu "in america" mialas racje,piekny,"mona lisa" tez mi sie
                                                      podobala,chwilami czuje sie tu u aussikow dokladnie jak bohaterka tego filmu
                                                      wybieracie sie na gay parade w sobote? podobno trzeba byc juz bardzo wczesnie
                                                      rano w miescie aby zajac miejsce ktore pozwoli cos zobaczyc o 19,

                                                      spadanko do lektury
                                                      ciao
                                                      Ifa
                                                    • yvona73pol Re: Masaz glowy :))). 02.03.05, 19:52
                                                      Szopen, tu cie musze zmartwic... Formula 51 jest dzielem niejakiego Ronny'ego
                                                      Yu, a nie pana Madonny....
                                                      no, ciutke moze sie kojarzyc, moze tez dzieki paru aktorom, ale jednak ;)))
                                                      a sobota, Ifa, ech... praca, choc, choc.... moze poranna, wiec jest szansa,
                                                      jakby co, to chetnie dam znac i moze wspolnie? ....
                                                      caluski, lece...
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: Masaz glowy :))). IP: 206.73.209.* 03.03.05, 01:02
                                                      Nie bede sie az tak martwil.

                                                      Ja nie mam talentu do zapamietywania nazwisk ani aktorow ani rezyserow wiec za
                                                      pomylke przepraszam.

                                                      Grunt ze filmy dobre.
                                                      To sie liczy.

                                                    • tizedik ......... 03.03.05, 23:41
                                                      Melduje poslusznie (panie sierzancie), ze jestem.
                                                      Jestem zmeczona:-(
                                                      Jestem zmeczona nadmiarem pracy, niezyczliwoscia ludzi, aktualnie prowadzona
                                                      wojna personalna (a nawet paroma wojnami:-(, gowniana polska rzeczywistoscia,
                                                      zima i.. itd. I ciagle mnie dopada zal po niedawnej smierci przyjaciela:-(
                                                      I... sami rozumiecie....
                                                      Byle do wiosny!!!!!!
                                                      Nie bardzo moge w tym stanie wlaczyc sie w nurt naszego watku. Zauwazam, ze
                                                      troche jakby przymarzal ten nasz watek. Dobrze zauwazam, czy zle? Juz sama nie
                                                      wiem, co widze....
                                                      Acha, z milych rzeczy moge wymienic kolejne podgladanie "elementu" przez
                                                      kamerki powszechnie dostepne w internecie. Fajna sesja byla:-))))) I fajne to
                                                      miasto, w ktorym teraz jest :-))))
                                                      Mojito, zadam pytanie w kwestii, jaka zajmuje sie zwykle dyrektoriat: od jakiej
                                                      stawki zaczynamy nasz watkowy hazard? Moze pora zaczac?

                                                      Pozdrowka dla wszystkich obecnych, dla nieobecnych chwilowo takze.
                                                      Wasza T.
                                                    • mojito W oczekiwaniu na wiosne. 04.03.05, 01:21
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      zero stopni C. Resztki sniegu na ulicach. Moze juz nie bedzie
                                                      padal? Wystarczy. Wiosne serdecznie zapraszam.

                                                      Jedzac lunch wpatrywalem sie w nowa reklame Victorii Secret:
                                                      "The World`s Most Advanced Bra - IPEX". Dzisiaj nie mialem
                                                      czasu aby sie tym zainteresowac. Zrobie to przy okazji.
                                                      Ciekawe jakie nowe nieznane wczesniej elementy sie pojawily :).

                                                      Tizedik,
                                                      progiem hazardu bylo 30 baniek. Ale zwazywszy ewentualna wiosne
                                                      i lato kasa by sie nam przydala juz. Obecnie jest 19 workow jutowych.
                                                      Jutro kupie nam losy i zaczniemy grac. Trzeba sie spieszyc.
                                                      Twoja sugestia cenna. Obnizymy prog i bedziemy teraz grali niezaleznie
                                                      od ilosci workow. Wezmiemy kazda ilosc workow.
                                                      Fajna sprawa z "elementem" :))).

                                                      Patrzac na kalendarz poczulem lekki bol w sercu. Nieuchronnie czas
                                                      podatkow sie zbliza. Nigdy sie nie przyzwyczailem do ich placenia
                                                      bez lekkiego narzekania. Place i narzekam :))).
                                                      Dzisiaj zaczal sie proces podatnika ktory ukryl przed wladzami podatkowymi
                                                      rekordowa w historii sume pol miliarda dolarow. Winien jest 200 milionow.
                                                      Nie wchodzac w etyczne rozwazania mozna podziwiac takie "osiagniecie".

                                                      Szopen,
                                                      jak jest z podatkami w Chinach?

                                                      Pozdrowienia,
                                                      mojito.

                                                      19:21/bz.
                                                    • Gość: szopen Re: W oczekiwaniu na wiosne. IP: 206.73.209.* 04.03.05, 03:07
                                                      Tez wyczekuje az zrobi sie cieplej.
                                                      Zimno juz nie jest ale cieplo jeszcze nie.
                                                      Wprawdzie wczoraj po kilku tygodniach pokazalo sie slonce ale to jeszcze nie to.

                                                      Oczekuje z nieciepliwoscia az sie temperatura wody podniesie i ryby zaczna
                                                      zerowac.

                                                      W sprawie podatkow.
                                                      W Chinach podatki sa dosc rozsadne.
                                                      Jest chyba 9 progow 5%, 10%....45% dosc powoli wzrastajacych i pobierane sa od
                                                      pensji tylko, czyli miesiecznie. Ten najwyzszy prog zaczyna sie gdzies od
                                                      rownowartosci 12 tysiecy dolarow miesiecznie wiec wysoko.
                                                      Chinczycy srednio placa pewnie od zera do 30% ale tez strasznie na to
                                                      narzekaja. Ten prsonal income tax jest w sumie rzecza tutaj nowa znaczy sie
                                                      ciut ponad 10 lat wiec ludzie nadal traktuja to jako zlodziejstwo.

                                                      W moim osobistym przypadku jest ciut inaczej bo ja podatkow nie place.
                                                      Nic, zero, nada.

                                                      Otoz mam w kontrakcie pensje netto wiec firma sie problemem lokalnych podatkow
                                                      zajmuje, pensje mi placa na konto w miejscu gdzie nie ma podatkow, wszelkie
                                                      oszczednosci czy tez investycje mam rowniez tylko off shore wiec sie z kwestia
                                                      podatkow nie zetknalem od lat bardzo wielu.
                                                      Troche mam ta kwestie oblatana.
                                                    • mojito Re: W oczekiwaniu na wiosne. 04.03.05, 03:30
                                                      Gość portalu: szopen napisał(a):


                                                      " W moim osobistym przypadku jest ciut inaczej
                                                      bo ja podatkow nie place. Nic, zero, nada."

                                                      Ja niestety musze :(((. Nie moge sie nawet asymptotycznie do Ciebie
                                                      zblizyc. W Stanach progi (brackets) to 10, 15, 25, 28, 33 i 35%.
                                                      Suma zalezy od statusu: sigle, married filing separately, jointly
                                                      lub head of household. W kwietniu zawsze malzenstwo rozwazam :))).
                                                      Podatki powinny byc placone na jesieni. Te kwietniowe placenie psuje
                                                      wiosne. Troche przygnebia. Na szczescie lato sie wychyla zza wiosny
                                                      i dobry humor wraca. Nie ma jak to slonce.
                                                      Tak czy inaczej pudelko po butach z roznymi pokwitowaniami/zaswiadczeniami
                                                      mam. W tym roku czarne. Taka czarna skrzynka. Bede teraz czul bolesne
                                                      szpileczki w sercu lub innym miejscu czesciej. W Stanach dwie rzeczy sa
                                                      pewne: smierc i podatki :))). Przed latem wybiore to drugie...




                                                    • Gość: szopen Re: W oczekiwaniu na wiosne. IP: 206.73.209.* 04.03.05, 04:02
                                                      Tu w Chinach placi sie co miesiac, po prostu firma odciaga od pensji
                                                      miesiecznej nalezna sume.
                                                      Kazdy placi tak samo i sam za siebie, status nie gra zadnej roli, zwolnien nie
                                                      ma, rocznego rozlicznia sie tez nie.
                                                      System prosty i skuteczny i w zasadzie bezstresowy.

                                                      I nie placa Chinczycy az tak duzo zona moja zarabia w granicach 2k$ miesiecznie
                                                      i placi jakies 15%.
                                                      Pamietac jednak nalezy ze tutaj szkoly, opieka medyczna i tym podobne uslugi sa
                                                      platne
                                                    • mojito Re: W oczekiwaniu na wiosne. 04.03.05, 04:19
                                                      W Stanach tez potracenia podatkowe i rozne inne sa robione
                                                      tygodniowo, dwutygodniowo lub miesieczne. W zaleznosci od
                                                      czestotliwosci pensji w roznych branzach. Tak srednio ok. 20%
                                                      a na koniec roku rozlicza sie calosc. I w zaleznosci od ogolnych
                                                      dochodow dostaje sie zwrot nadplaconej sumy, remisuje sie, lub
                                                      doplaca sie. Co jakis czas pojawia sie propozycja aby ujednolicic
                                                      podatki. Wszyscy np 15%. Ale budzi to burzliwe dyskusje.
                                                      I poza dyskusje dotychczas nie przeszlo. Faktycznie chinski system
                                                      mniej stresujacy :)).
                                                    • mar_za Re: W oczekiwaniu na wiosne i weekend. 04.03.05, 11:30
                                                      Dzien dobry/Dobry wieczor,

                                                      Zdaje sie, ze system podatkowy w Polsce mamy podobny do USA. Tez zaliczki
                                                      wplaca na podatek nam pracodawca miesiecznie, a do konca kwietnia musimy zlozyc
                                                      roczne zeznanie. Progi podatkowe sa nastepujace: 19,30 40%. I w najwyzszym prog
                                                      wpadamy gdy zarobimy powyzej tak na oko 25 tys USD w ciagu roku.
                                                      Przywileje maja malzenstwa i osoby samotnie wychowujace dzieci. Ja w
                                                      przeciwienstwie do Mojito w trakcie rozliczenia podatkowego, zazwyczaj mam
                                                      dobry humor:). Z uwagi na to, ze rozliczam sie w sposob uprzywilejowany, zawsze
                                                      odczuwam przyplyw gotowki. I nie musze rozwazac opcji malzenstwa:)))

                                                      A ja nie zgadzam sie z opinia Gunthera, na temat podejscia kobiet do seksu.
                                                      Sadze, ze takie myslenie jest stereotypowe. Kobiety teraz sa tak wyedukowane i
                                                      swiadome wlasnych potrzeb, ze nierzadko mezczyzni nie sa w stanie im sprostac.
                                                      Czasy sie zmieniaja:))). Natomiast przychylam sie do tego co wszyscy
                                                      potwierdzacie, ze komunikacja jest wazna w zwiazkach.

                                                      No a tak z informacji co u mnie to chyba zmienie troche zakres moich zadan w
                                                      firmie i na troche bede musiala pojechac do Paryza. Potem wroce, a potem znow
                                                      polece. Niby fajnie, ale komplikuje mi to nieco zycie rodzinne. Jakos to
                                                      przezyjemy, a perspektywa jest taka, ze po kilku miesiacach moze zaczne
                                                      wychodzic z biura jak normalni ludzie. Praca po 60-70 godzin tygodniowo nie
                                                      jest tym co lubie najbardziej.

                                                      Tangerin,,
                                                      Piranie maja sie dobrze. Starsza przerosla mnie juz!!!! Choc to akurat nie bylo
                                                      specjalnie duzym wyzwaniem:). Aktywistki sa (jak ja chyba). Wiec notorycznie
                                                      udzialaja a to we wszelakich konkursach szkolnych, pozaszkolnych, a to w
                                                      radiowezle, a to juz sama nie nadazam gdzie. I juz zaczynaja sie pierwsze smsy
                                                      pt. Chcesz byc moja dziewczyna?????????. A to dopiero 12 lat!!!

                                                      Pozdrawiam przedweekendowo. Mam zamiar jutro zabrac Piranie na lyzwy. Nie mam
                                                      pojecia o jezdzeniu na nich, wiec pewnie bedzie ubaw przedni jak bede wywijala
                                                      orly:) Mar_za


                                                    • Gość: szopen Re: W oczekiwaniu na wiosne i weekend. IP: 206.73.209.* 04.03.05, 11:58
                                                      To ze kobiety sa wyedukowane i swiadome swoich potrzeb to fakt.
                                                      Ze nierzadko mezczyzni sa w stanie im prostac tez fakt.

                                                      Ale jesli sprostaja to obie strocy sa zadowolone, nawet bardzo.
                                                      Opini Gunthera to wcale nie przeczy.

                                                      A tak ogolni to wczoraj bylem w pracy do polnocy, dzis jest piatek i tez sie
                                                      wczesne pojscie do domu nie zapowiada.

                                                    • Gość: szopen Po krotkim przemysleniu IP: 206.73.209.* 04.03.05, 12:20
                                                      To doszedlem do wniosku ze wszystkim potrzebom/wymaganiom kobiety nie jest w
                                                      stanie sprostac chyba zaden mezczyzna.

                                                      Ale chyba jest pewien prog % sprostania po ktorym jest juz OK.

                                                      No i jeszcze dodam ze oprocz komunikacji wazna jest tez tolerancja.
                                                    • mar_za Re: W oczekiwaniu na wiosne i weekend. 04.03.05, 12:32
                                                      Gunther napisal (cytuje):
                                                      "facetowi sie marzy seks oralny,a ona mowi ze to zboczenie,sama marzy za to o
                                                      tym zeby miec z nim dziki seks a nie potrafi okreslic swoich pragnien" - to
                                                      uwazam za stereotypowe podejscie. Pewnie, ze tak sie tez zdarza, ale nie mozna
                                                      uogolniac.
                                                      No, ale racja jak juz sie dogadaja to wszyscy sa zadowoleni:)
                                                      Mar_za

                                                    • mar_za Re: W oczekiwaniu na wiosne i weekend. 04.03.05, 12:48
                                                      Oj chyba nie tylko kobietom mozna sprostac w 100%, ale pewnie zdecydowanie
                                                      trudniej:)))
                                                      Zwiazek to sztuka kompromisow. Kazda ze stron musi z czegos tam zrezygnowac w
                                                      imie wspolnego dobra.

                                                      A tak z innej beczki
                                                      Ktoregos dnia zaszlam do jakiegos centrum handlowego i z wysokosci 1 pietra
                                                      obserwowalam kobiety krzatajace sie po stoiskach sklepowych. Panow bylo
                                                      niewielu. Czulam lekkie wspolczucie dla mezczyzn, ze naprawde mmusza sie mocno
                                                      poswiecac, zeby zniesc te nasze sklonnosci zakupowo-sklepowe. I zebysmy to
                                                      jeszcze podejmowaly decyzje natychmiastowe. Ile to trzeba kilometrow narobic by
                                                      cokolwiek kupic... Ciezko z nami wytrzymac:)
                                                    • Gość: szopen Re: W oczekiwaniu na wiosne i weekend. IP: 206.73.209.* 04.03.05, 13:30
                                                      No trudno nie przyznac racji nie tylko kobiecym wymaganiom i potrzebom trudno
                                                      sprostac w 100%.
                                                      Mezczyzn dotyczy to w prawie takim samym stopniu (z akcentem na prwie).

                                                      Co do shoppingu.

                                                      Dla mezczyzn nie jest to rzecz latwa, lekka czy tez bezstresowa.
                                                      Ale sa tacy ktorzy potrafia.

                                                      Niedawno byla tutaj moja mama, bylismy i w Hongkongu i sporo po sklepach tutaj.
                                                      Byla bardzo zdziwiona ze ja tak potrafie bo moj tata to da sie do sklepu
                                                      wyciagnac raz do roku jak mu sie buty rozpadna.

                                                      Co do kilometrow i predkosci decyzji to fakt niezaprzeczalny.
                                                      Nie wiem dlaczego ale chyba jesli mezczyzna idzie do sklepu to idzie kupic cos
                                                      konkretnego i potrafi sie na tym skupic.

                                                      Kobiety maja ciut inaczej.
                                                      Raczej w stylo zobaczyc bo moze bedzie cos ciekawego, moze buty a moze bluzka...

                                                      Oczywiscie ze mezczyzni dokladnie tak samo zachowuja sie np w sklepach
                                                      wedkarskich, oraz ci gotujacy w sklepach spozywczych, przyznaje sie bez bicia.

                                                      Inna taka obserwacja.
                                                      Idziemy z zona poszwedac sie po sklepach, domach towarowych czy rynkach.
                                                      Chodze sobie, rece w kieszeni, sie przygladam.
                                                      Zona przyglada sie chyba dokladniej, oglada to i owo, pyta sie czy sie podoba,
                                                      oglada dalej, sprawdza oferte kazdgo sklepu dosc dokladnie.
                                                      Kilometry i minuty (ze nie powiem godziny) na liczniku bija.
                                                      I nic.
                                                      Ja sobie dalej chodze, przygladam sie i ...
                                                      Czasem cos mi wpada w oko, mowie zobacz to jest niezle, moze sprobuj
                                                      przymierzyc....

                                                      To co zona zauwaza zwykle wedruje z powrotem na wieszak.
                                                      W 80% przypadkow konczy sie to zakupem tego co mi w oko wpadlo.

                                                      Nie zawsze cos wpadnie, czasem sa dni beznadziejne ale czasem cos ladnego sie
                                                      znajdzie.

                                                      No i jeszcze dodam jedno pytanie i jedno spostrzezenie.

                                                      Dlaczego kobiety spedzaja tyle czasu ogladajac i czasem przymierzajac rzeczy
                                                      ewidentnie na nie nie pasujace (typu rozmiar tak o 3 numery za maly, za krotka
                                                      koszulka itp)???

                                                      Nie wiem czy to tylko ja tak mam ale nie szkoda mi (znaczy sie nie mam
                                                      najmniejszych problemow z tym) jesli zona wyda nawet duze pieniadze na cos
                                                      wartego zakupu, co i wygodne i dobrze pasuje i jej i mi sie podoba, ale ciut
                                                      mnie rusza (to malo powiedziane) jesli pojdzie sama i kupi sobie za niewielkie
                                                      pienidze rzeczy o ktorych wiem, ze wyladuja w szafie i nigdy nie zostana
                                                      ubrane???

                                                    • yvona73pol Re: W oczekiwaniu na wiosne i weekend. 04.03.05, 20:51
                                                      no to ja sie czuje w obowiazku odpowiedziec ;))))
                                                      dlaczego zainteresowanie ewidentnie niepasujacymi rzeczami? ano, Szopen,
                                                      okazuje sie ze nasz oglad siebie jest nierzadko nieco inny niz rzeczywistosc,
                                                      nieco bardziej optymistyczny ;)))
                                                      ze swej strony dodam tez - czasami rzecz mi sie tak podoba, ze mowie sobie - a
                                                      noz widelec... zwlaszcza, ze rozmiarowo kazda firma inaczej szyje i czasami
                                                      jest tak, ze rozmiar powiedzmy 12 jest nieco za luzny, a w sklepie obok 16 nie
                                                      wchodzi.... i co ty na to?
                                                      w ogole zakupy to szerszy temat ;) ja tam uwazam, ze lekka modyfikacja
                                                      behavioru jest mozliwa, przykladem moj brat, z zakupofoba paroma drobnymi
                                                      sugestiami i ustepstwami zrobilam cos w stylu konesera sklepowego ;)))))))
                                                      no, caluski, szykuje sie do pracy, baaardzo spiaca, i jakos srednio w sosie....
                                                      Iwona
                                                    • mar_za Re: W oczekiwaniu na wiosne i weekend. 04.03.05, 23:38
                                                      Witajcie,
                                                      Mialam male odprezenie popracowo-alkoholowe, wiec jak to Mojito mowil moze
                                                      okazac sie, ze bede sie nie zgadzac ze soba jutro rano:). Ale ze jest mi poki
                                                      co wszystko jedno, panuje tumiwisizm, wiec poudzielam sie!. Co mi tam.
                                                      Iwona zgadzam sie z Szopenem, ze mamay sklonnosc do wciskania na sienbie
                                                      rzeczy absolutnie na nas nie pasujacych. A to, bo widzialysmy u kolezanki jakis
                                                      ciuch i na niej swietnie lezal to przeciez my gorsze nijak nie mozemy byc, wiec
                                                      wciskamy go na siebie czy nam to pasuje czy nie.
                                                      Albo widzialysmy to na ulicy, na manekinie w sklepie, a nie daj boze u jakiejs
                                                      licealistki. A my ryczace 30, 40, 50 myslimy, ze czas nie biegnie do przodu i
                                                      chcemy byc modne . Zakladamy wiec bluzki z pempkiem na wierzchu, wciskamy
                                                      stringi, choc sa cholernie niewygodne, by zmierzyc sie z czasem. A tu d...pa.
                                                      Kazdego dnia widac, ze dwadziescia lat to minelo i to dawno temu.
                                                      Szczesliwa tylko zona Szopena, bo ma przynajmniej kogos z krytycznym okiem u
                                                      boku:)) A my wolne, wyzwolone nawet na krytyczny osad kogos bliskiego nie
                                                      mozemy liczyc. No ale takie czasy. Zarabiamy 5 razy srednia krajowa a jak
                                                      przyjdzie do spedzania wolnego czasu to w towarzystwie rownie samotnej,
                                                      ryczacej 30-40 latki!. Ot swiat. Do czego to doszlo, choc co tu nasrzekac. same
                                                      do tego dazylysmy:)))). A nie bylo to byc skromna wiejska dziewucha. Wyjsc za
                                                      maz za wiejskiego obszarnika i byc przykladna zona, urodzic piatke dzieci i
                                                      czekac z obiadem na utrudzonego meza. Nie byloby teraz takich dylematow,
                                                      rozterek i watpliwosci. Miec wygorowanych oczekiwan, ktorych nawet krolewicz z
                                                      bajki nie jest w stanie sprostac....
                                                      Ok. to pisalam ja, ale uprzedzam jutro moge zmienic zdanie:)
                                                      Dobranoc. Mar_za

                                                    • gunther_0 Re: W oczekiwaniu na wiosne i weekend. 05.03.05, 00:22
                                                      Siemanko kochani ;)))
                                                      no dobra Mar_za porozmawiamy? chociaz nie czytasz mnie uwaznie;)

                                                      mar_za napisała:

                                                      > A ja nie zgadzam sie z opinia Gunthera, na temat podejscia kobiet do seksu.
                                                      > Sadze, ze takie myslenie jest stereotypowe <

                                                      nie zgadzac sie masz prawo,moj przyklad podalem w odniesieniu do braku
                                                      porozumienia w zwiazku.wiec przyklad byl ze mezczyzna marzy o oral seks,a dla
                                                      kobiety to zboczenie. kobiety rzadko mowia o swoich pragnieniach i to pisze w
                                                      odniesieniu do polskich (niestety) kobiet,ktore czesto tkwia w stereotypach
                                                      same i obawiaja sie powiedziec swojemu mezczyznie o tym o czym marza,bo on
                                                      sobie dopiero pomysli co z niej za dziwka,albo ze jest wyuzdana albo gdzie ona
                                                      tego sie nauczyla i z kim i w ogole.wiec mezczyzna skoro nie ma tego czego
                                                      lubi,szuka dalej i znajduje sobie taka ktora na przyklad lubi oral seks.
                                                      tymczasem gdyby sobie spokojnie o swoich preferencjach porozmawiali to moze i
                                                      by potrafili znalesc wspolny jezyk moze i francuski;)zamiast zrywac znajomosc.

                                                      i dalej co tu piszesz kochanienka?

                                                      > Kobiety teraz sa tak wyedukowane i swiadome wlasnych potrzeb, ze nierzadko
                                                      mezczyzni nie sa w stanie im sprostac <

                                                      i chwala im za to,ze wreszcie wyszly z kokona polskich zabobonow,koscielnej
                                                      edukacji seksualnej i wiedza co im naprawde sprawia przyjemnosc;)nie
                                                      zaprzeczam,ze zle jak kobieta jest wyedukowana,ja natomiast lubie tez te nie
                                                      wyedukowane;)))lubie je sam edukowac i to jest najlepsza przyjemnosc,wrecz
                                                      rozkosz dawania i cieszy mnie ogromnie jak nawzajem sie edukujemy i jak ta
                                                      rozkosz jest obopolna;)))
                                                      co do faktu czy mezczyzni nie sa w stanie niektorym kobietom sprostac,to
                                                      popatrz na to z innej meskiej strony.i tu klania sie wspomniane przeze mnie
                                                      wczesniej prawo Murphy'ego o termodynamice i presji.mezczyzna jest tak
                                                      zbudowany ze jego pozadanie jest widoczne i nie da sie tu nic ukryc czy
                                                      zakamuflowac;)podobnie jak sam fakt ejakulacji,kurde macie wszystko jak na
                                                      dloni kiedy u was kobiet roznie to bywa.wspomniana kiedys tu scena z Meg Ryan
                                                      kiedy w restauracji symuluje orgazm potwierdza ze kobiety to swietne aktorki;)
                                                      kobiety jak sie raz zadowoli to chca wiecej i wiecej..bo tak sie oczytala w
                                                      popularnych magazynach(wyedukowala) i napatrzyla na seriale typu Sex in a
                                                      City..ze to wlasnie tak ma byc,wszystko zaczyna praktykowac na swoim mezczyznie
                                                      a co z tego moze wyniknac to juz pewnie sama sobie dopowiesz.
                                                      kobieta z klasa to jest kobieta z klasa,ona wie kiedy powiedziec nie i potrafi
                                                      znalesc dobre proporcje we wszystkim to wam powiem ze takie kobiety tez czasem
                                                      spotykam,bywaja i wcale nie w bajkach;)

                                                      Szopen madre slowa;)graba ale z tolerancja to czesto ludzie sobie wycieraja tym
                                                      slowem twarz.latwo rzucic slowo bo tak wypada,a naprawde w duchu sobie mysla po
                                                      swojemu i obluda ludzka niema granic.
                                                      milego weekendu wszystkim zycze i spaddanko
                                                    • mojito W oczekiwaniu na wiosne, weekend i Fortune :))). 05.03.05, 04:47
                                                      Piatkowo witam Wszystkich,

                                                      temperatura ciagle "kreci" sie kolo zera. Kupy sniegu ciagle leza.
                                                      I wiatr sprawia, ze wydaje sie zimniej niz jest w rzeczywistosci.

                                                      Kobiece zakupy to ciekawe studium psychologiczne. Tak jak Szopen,
                                                      mam cierpliwosc towarzyszyc kobietom w ewentualnych wyprawach do sklepow.
                                                      Moge powiedziec, ze znam sie troche na garderobie kobiecej.
                                                      Rozmiary butow, sukienek i spodni moge "przetlumaczyc" z europejskiego
                                                      na amerykanski i z powrotem. Rozmiary latynowskie tez mi sie udaje
                                                      rozczytac. W duzych sklepach kobiecych sa wygodne fotele dla
                                                      mezczyzn lekko zmeczonych wedrowkami kobiecymi po sklepach.

                                                      Kobiece przymierzanie innych numerow/rozmiarow ma uzasadnienie.
                                                      Szyjacy konfekcje damska troche kreca z numerami. Wiadomo, ze
                                                      mniejsze numery sa czasami zblizone do numerow nastepnych w gore.
                                                      Powoduje to radosc i lojalnosc kobiet do producenta gdy wejda w numer
                                                      o ktorym wczesniej myslaly, ze moze byc za maly :))).

                                                      Mar_za, stringi rowniez najmniej pododaja mi sie u kobiet. Lubie dac
                                                      szanse mojej wyobrazni. Wiec praktycznie kazde inne tylko nie stringi.
                                                      Figi podobaja mi sie. Francuski kroj rowniez. Juz zdecydowanie wole bez
                                                      stringow niz w stringach :))). Podczas gdy z figami/stylem francuskim
                                                      nie jest to dla mnie takie oczywiste.
                                                      Ty rowniez potwierdzasz dochodzace do mnie opinie, ze stringi sa niewygodne.
                                                      Wygodnie nie wygladaja :))).

                                                      Staram sie nie klocic z kobietami. Nie na dluzsza mete przynajmniej.
                                                      Moja opinia o kobietach nie jest obiektywna. Lubie je. Te bardziej
                                                      wyksztalcone (i doswiadczone) i te mniej. Staram sie niczego nie udawac.
                                                      I tego samego spodziewam sie w rewanzu :))).

                                                      W Stanach popularny jest Brytyjczyk Marcus Buckingham. Ostatnio napisal
                                                      kolejna ksiazke na temat pracy, kariery i spraw zblizonych do nich.
                                                      Tytul: "The One Thing You Need to Know". Jego "career advice" : Quit doing
                                                      what you hate to do. Nie zawsze to sie udaje. Ale probowac uporczywie
                                                      nalezy. Nasza kolejna proba uwiedzenia Lady Fortuny:

                                                      03 15 16 29 37 PB 21,
                                                      03 04 15 42 46 PB 32,
                                                      04 10 17 24 53 PB 34. Do wygrania 19 workow jutowych. Jutro, w sobote.

                                                      I tutaj prawdopodobnie wszyscy sie zgodzimy: najwyzszy czas abysmy
                                                      wygrali. Good luck to us :))).

                                                      Z lekka niechecia patrze na rosnaca sterte potencjalnego prania
                                                      i czyszczenia chemicznego. Mam coraz mniejsze pole manewru.
                                                      Sprobuje sie tym zajac w niedziele.

                                                      Milego weekendu Wszystkim zycze,
                                                      mojito.

                                                      22:47/0C/bz.
                                                    • Gość: Ifa W oczekiwaniu raczej na jesien... IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 05.03.05, 07:27
                                                      Jedni oczekuja wiosny a u nas zbliza sie jesien...
                                                      Generalnie lato w Sydney choc cieple to w wiekszosci pochmurne,ale biorac pod
                                                      uwage problem z rakiem skory,chmurki nad Sydney moga uratowac kilka nastepnych
                                                      zyc (choc i tak trzeba sie smarowac nawet przy chmurach)

                                                      Mar_zo droga,tak to jest ze nam sie nazbiera a potem spotanicznie i pod wplywem
                                                      mozna z siebie to wyrzucic,
                                                      troche gorzkie co piszesz,moze jednak nie zgodzisz sie z tym na nastepny dzien?
                                                      ja osobiscie stringi bardzo lubie i wole niz standardowe,znam sporo kobiet
                                                      ktore tez wola,ale jak wiadome to bardzo indywidualne odczucie,moze po prostu
                                                      nie trafilas na wygodne i dopasowane?
                                                      zawsze tez wydawalo mi sie ze Polki maja szczegolny smak i wyczucie w dobrze
                                                      ubioru i czasem wrecz irytujace wydaja mi sie uwagi moich polskich kolezanek o
                                                      garderobie innych kobiet,ktore lubia sobie poeksmerymentowac w szafie,
                                                      ja osobiscie lubie ekstrawagancje i nie trzymanie sie kanonow,choc sama trzymam
                                                      sie "luznej klasyki" raczej.Niemniej mam wrazenia ze kto jak kto ale Polka
                                                      wyjatkowo nie wlozy na siebie czegosc co moze nie odpowiadac jej wiekowi albo
                                                      okazji
                                                      jesli chodzi natomiast o akceptacje wieku to rowniez spoleczenstwo polskie jest
                                                      wyjatkowo podatne na pogodzenie sie z faktem: a mnie juz nie wypada bo jestem
                                                      po 30-stce,40-stce,50-stce/juz jestem za stary/a itp itd
                                                      choc zaczyna sie to troszke zmieniac to wciaz ludzie latwo akceptuja co
                                                      powinno "sie" i nie powinno "sie" w ich wieku,az za latwo jak na moj gust
                                                      moze wspolczesna Polka rzeczywiscie diametralnie sie zmienila i cos mi umyka?

                                                      Ja osobiscie nie lubie chodzic z mezem ani z nikim innym na zakupy,bo wtedy mam
                                                      tyle czasu ile mi potrzeba na przymierzanie i przebieranie,nie ma nic gorszego
                                                      jak stac przed sukienka w pieciu roznych kolorach,analizowac do ktorych butow
                                                      moglaby pasowac lub jakiej bizuterii, a w tym samym czasie widziec te blagajace
                                                      oczy: no zdecyduj sie wreszcie please!;-))
                                                      Przyznaje Szopen ze tez mam kilka rzeczy w szafie ktore ubralam tylko raz albo
                                                      wcale po zakupie,ale zawsze swiecie jestem przekonana ze jeszcze mi sie przyda
                                                      i przewaznie sie nie myle
                                                      Z politowaniem patrze na tych znudzonych panow na szerokich kanapach,ktorzy
                                                      znudzeni i troche zaklopotani czekaja na swoje dziewczyny,

                                                      Chcialabym jeszcze cos dorzucic o seksie tez,
                                                      Slyszalam nie jedna 20letnia Polke,ktore mowiac o seksie wydaje sie, ze nie
                                                      jedna 40-latke moglaby czegos nauczyc,dokladnie wiedza co to jest punkt G,znaja
                                                      swoje i partnera strefy erogenne i z tego co mowia wygladaja na calkiem otwarte
                                                      i chetne do eksperymentow,
                                                      ale nie jest to niczym dziwnym kiedy te dziewczeta byly karmione juz jako mlode
                                                      nastolatki, listami w Bravo czy Popcorn od zaklopotanych 12 latek ktore
                                                      nie maja orgazmow i komiksami w ktorych zawsze sa sceny erotyczne
                                                      seksualna otwartosc to element kultury i edukacji,zgadzam sie z Mar_za i wiem
                                                      ze jest generacja Polek ktore zyjac w swoim kraju jako nastolatki nie byly
                                                      otoczone kultem seksu,ktory jest teraz i tonami magazynow z bielizna czy
                                                      poradami jak zrobic to czy tamto w lozku,a potem wyszly mlodo za maz i wciaz
                                                      zyja wedlug zakorzenionych wzorcow kulturowych ze swoimi mezami/partnerami
                                                      a moze niektore nie maja takich potrzeb i tyle? moze nie maja potrzeb seksu
                                                      oralnego i lubia ponad wszystko pozycje klasyczna?i co z tego? rozumiem ze dla
                                                      mezczyzny moga byc rozpatrywane jako:kiepkie w lozku,
                                                      kazda para pracuje indywidualnie nad swoim seksem i rozwija go lub nie,
                                                      grunt to sie dopasowac,no ale juz wszyscy wiemy dopasowanie jest najwiekszym
                                                      problemem wspolczesnej cywilizacji
                                                      ale przeciez nie mozna sie poddawac,trzeba szukac dalej,w koncu zycie jest
                                                      takie krotkie.....

                                                      leci program o Shanghaju w TV,miasto wyglada interesujaco

                                                      milego weekendu wszystkim
                                                      Ifa







                                                    • yvona73pol stringi sa wygodne ;) 05.03.05, 08:06
                                                      no to i ja sie ustosunkuje ;)))))
                                                      najpierw co do wciskania na siebie rzeczy ktore maja inni/sa modne/fajnie
                                                      wygladaja na manekinie/kolezance - otoz NIGDY w zyciu!!!! ja juz przeczuwajac,
                                                      ze jakas rzecz moze sie stac hitem sezonu, mimo, ze okrutnie mi sie podoba i
                                                      wypatrzylam ja przed (nikt jeszcze nie nosi), z wielkim bolem powstrzymuje sie
                                                      od zakupu....
                                                      nigdy, no prawie nigdy nie kupie tego co maja inni (wyjatek - sportowe obuwie
                                                      praktyczne, dzinsy czy inne takie "typowce")
                                                      drugie - co do uswiadomienia polskich nastolatek, to z tym bywa roznie, czasami
                                                      az sie mozna za glowe zlapac....(z braku, znaczy sie)
                                                      no i co do tego "nie wypada" to jednak Ifa, wole troche umiaru, vide angielki w
                                                      rozmiarze XXXXL w obcislych legginsach (swiecacych!!!! tzn. lycra) plus kusy
                                                      T-shirt, dla mnie lekka pomylka... a moglyby sie tak gustownie i pociagajaco
                                                      ubrac... serio....
                                                      jak zawsze - zloty srodek...
                                                      trzecia sprawa - stringi naprawde sa wygodne, zwlaszcza w upal ;))) a o ile
                                                      wiecej miejsca w walizce ;)))
                                                      no, dobra, inne kroje rowniez welcome ;))
                                                      i to byla trzecia rzecz...
                                                      a tak w ogole to ja chyba nie lubie szopingow, bo nawet jak sie entuzjastycznie
                                                      nan wybieram, to po niejakiej niedlugiej chwili zaczynam dostawac szalu, robi
                                                      mi sie duszno, goraco, chce to jak najszybciej skonczyc.... w kazdym razie
                                                      potrzebne mi sa wieksze przerwy reanimacyjne ;)))) i nie za czesto sie oddawac
                                                      temu zgubnemu nalogowi....
                                                      wyjatek stanowi bielizna ;))) i plyty cd/dvd ;)) a szczegolnie pewnien sklepik
                                                      na Pitt St. ;) z mnie tylko wiadomych powodow ;))))))
                                                      caluski, ide na Gay&Lesbian Parade (przejrzalam na www roll of dishonour,
                                                      Polski nie ma ;)))
                                                      Iwona
                                                    • tangerin Re: stringi sa wygodne ;) 05.03.05, 10:43
                                                      Ja tak szybciutko...
                                                      Stringi sa wygodne, potwierdzam! Ale tylko jesli sa hip:)Na lato nei mam nic
                                                      lepszego! W ogole wszystko hip jest hip hip hurray!
                                                      Zakupy tylko w pojedynke, nie znosze tego platania sie pod nogami i jojczenia,
                                                      ze za dlugo, krotko itd A juz wlasny facet na zakupach to porazka jak dla mnie.

                                                      A sex i upodobania? Najlepiej nie zagladac innym do lozka:) Najwazniejsze, zeby
                                                      ludzie sie dopasowali i tyle. rozmowa jak najbardziej wskazana! Czasami panowie
                                                      sa bardziej tradycyjni niz panie, zreszta roznie to bywa, jako barmanka
                                                      nasluchalam sie roznych historii i nic mnie juz nie zdziwi:) Zreszta mialam
                                                      kolezanke, ktorej trescia zycia bylo bzykanie, faceci sie zabijali, zeby z nia
                                                      byc, ona ich rzucala i rzucala sie w ramiona kolejego, zereczyny, i kolejne
                                                      rzucanie... Jak sie kiedys wywnetrzyla, jaki sex lubi, to sie poczulam przy
                                                      niej jak najbardziej wyuzdana panna lekkich obyczajow.

                                                      YVette, ja myslalam, ze Ty z drugiej strony aparatu:)Poprosimy o relacje z
                                                      parady!

                                                      A co do moich czerwonych wlosow, to sie jeszcze wstrzymam. Problem polega na
                                                      tym, ze mnie interesuja tylko intensywne kolorki, np taki malinowy, a ja bede
                                                      teraz pracy szukac i taki kolor troche nie ten tego... I znowu jestem miedzy
                                                      mlotem i kowadlem...
                                                    • yvona73pol parada 05.03.05, 12:43
                                                      ludzie, co za parada, w zyciu czegos podobnego nie widzialam, Ifa, zaluj,
                                                      trzeba bylo nie wsiadac do tego pociagu, tylko pojsc z nami ;)))
                                                      niesamowite, mam ze 300 fotek, jak znajde sposob na zmniejszenie bajtow, to
                                                      wrzuce na galerie, bedziecie miec co ogladac ;)))
                                                      kurcze, ale zorganizowana spolecznosc... i jak sie bawic potrafia :)
                                                      pozdroffka, ide ladowac foty i inne takie pierdoly przed zasnieciem....
                                                    • Gość: Ifa Re: parada IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 05.03.05, 14:10
                                                      No wlasnie co za przypadek,spotkalismy sie z Yvona i znajomkami w drzwiach
                                                      pociagu,spotkac sie w takiej zaludnionej Sydney z tyloma liniami pociagow to
                                                      naprawde nielada wyczyn ;-)))
                                                      Yva zwierze ci sie szczerze,ze ja nie mam nic ale to absolutnie nic
                                                      przeciwko,ale jakos patrzec za bardzo nie lubie kiedy oni tacy homo wyuzdani i
                                                      poprzebierani w te swoje skory sa a moj maz to wogole,wlasciwie ja chcialam
                                                      isc,ale on od poczatku nie chcial,a ja nie wiedzialam ze sie wybieracie i
                                                      zaplanowalismy juz wieczor wiec nie moglam meza zostawic tak na srodku
                                                      platformy samego i pojsc z wami (ale zdjecia obejrze owszem)
                                                      ale wieczor na Bondi byl cudowny,woda ciepla,atmosfera tetniacego night life
                                                      fantastyczna,
                                                      stwierdzialam dzis ze my mieszkamy w strasznie nudnej,spokojnej dzielnicy

                                                      PS1 co do ubioru XXXXXL-owek i tlustych brzuchach na wierzchu zupelnie zgadzam
                                                      sie z toba Yva,mialam na mysli ze lubie ekstrawagacje ale w dobrym guscie i
                                                      stylu

                                                      PS2 opinie nastolatek o seksie i ich swiadomosc znam poprzez pryzmat mojej 18
                                                      letniej siostry i jej kolezanek,niekoniecznie jest tak generalnie

                                                      PS3 zgadzam sie z Mandaryncia ze lepiej do lozka innym nie zagladac,ale nasz
                                                      Gunther sam odkryl kolderke

                                                      nocne pa
                                                      Ifa
                                                    • gunther_0 Re: parada 06.03.05, 02:38
                                                      Siemanko wszystkim,
                                                      zaraz zaraz jak to latwo wszystko przekrecic kurde szyszka, ja pod kolderke
                                                      nikomu nie zagladam co wy dziewczyny ladnie to tak?ja zaledwie odslonilem rabek
                                                      a porozmawiac sobie mozemy nikomu to nie zaszkodzi.Amigo Mojito ja z nikim sie
                                                      nie kloce,spokojny czlowiek jestem.Mar_za na mnie sie przeciez nie pogniewa,
                                                      prawda Mar_za? na wszelki wypadek buziaczek wirtualny wysylam:) taka luzna
                                                      dyskusja nikt nikomu do oczu nie skacze.no tego, najwazniejsze ze wszyscy sie
                                                      zgodzili ze nalezy z soba rozmawiac wtedy mozna uniknac roznych nieporozumien i
                                                      nie krzywdzic sie nawzajem.jedno cos strzeli niebacznie, drugie nie zrozumie
                                                      dokladnie intencji i juz zale i juz gniewy.najgorsze jest milczenie,kurde tego
                                                      nie lubie,lepiej powiedziec sobie szczerze co lezy na watrobie i no tego.
                                                      Yvona;))) rasia - ja tez bylem,widzialem i podziwialem parade,potrafia ludzie
                                                      sie bawic.
                                                      bardzo ladny dzien dzisiaj sloneczny wcale nie upalny,skoro swit wyskoczylem
                                                      sprawdzic jak ryby biora.teraz mam samotny lunch, wrzucilem rybe z przyprawami
                                                      do grilla,mam troche anti pasto i niestety piwo tylko,wszystkie wino wyszlo a
                                                      szkoda bo do rybki przydaloby sie jakies.niestety Amigo do wpatrywania sie w
                                                      ksztalt butelki mam do wyboru butelke po piwie,ktora jakos nie dziala na moje
                                                      zmysly albo butelka po soku pomidorowym,ktora jest jeszcze mniej seksowna.ja
                                                      tez jestem raczej za dziewczyna bez stringow niz w stringach ale to jest wasz
                                                      wybor kochanienkie;)
                                                      no dobra przespie sie i ruszam w miasto w poszukiwaniu ladniejszych
                                                      ksztaltow;)))
                                                      spadanko wiec kochani
                                                    • yvona73pol Re: parada 06.03.05, 02:40
                                                      Ifa, nie zgodze sie z toba, zadnego wyuzdania nie bylo... prawda, byly skory,
                                                      SM, marynarze i inne takie, ale to dlatego, aby pokazac/wysmiac panujace
                                                      stereotypy wsrod heterykow, ze jak homo, to juz koniecznie taki, jak
                                                      w "Blekitnej ostrydze" (Akademia policyjna - swoja szosa, to policaje tez
                                                      byli ;))); poza tym oprocz swietnej organizacji to byla parada naprawde z
                                                      przeslaniem, byly reprezentacje firm, ktore otawrcie nie dyskryminuja swoich
                                                      pracownikow nie-straight, byly podnoszone rozne kwestie, no, za wiele tego, by
                                                      tu opisac; bardzo mi sie podobala reakcja publicznosci.... w Polsce, pomijajac
                                                      fakt, ze w zyciu nie doszloby do takiej parady, nawet w mikroskali (juz boski
                                                      Roman by sie tym zajal ze swoimi bojowkami Polish Jugend) to zostaliby
                                                      obrzuceni kamieniami przez tlum.... niestety...
                                                      zero tolerancji....
                                                      no, nie bede sie emocjonowac, ide w miast, bo mi dzien ucieknie,
                                                      caluski,
                                                      o kolderce moze kiedy indziej ;))
                                                      Iwona
                                                    • yvona73pol Re: parada 06.03.05, 02:42
                                                      no to oboje ruszamy w miasto ;))) ale ja bede sie odchamiac ;)))
                                                      a gdzie/w ktorym miejscu podziwiales?? G&L mam na mysli....
                                                    • mar_za Niedzielnie 06.03.05, 08:57
                                                      Witajcie:)
                                                      No dobra nie zgadzam sie ze wszystkim co napisalam "pod wplywem". Ale czasem
                                                      niesmiale mnie dopada poczucie samotnosci, choc przyznaje, ze walcze zazarcie,
                                                      by zdarzalo sie to jak najrzadziej. Stad pewnie te moje milion roznych zajec i
                                                      pomyslow na spedzanie wolnego czasu, by nie miec zbyt wiele go wolnego, bo to
                                                      prowokuje do myslenia i zastanawiania sie nad soba.

                                                      Gunter:)
                                                      Naturalnie, ze sie nie gniewam i nie odebralam Twojego postu jak klotni. Tylko
                                                      Ty wysunales jako jeden z glownych powodow nieporozumien w zwiazkach brak
                                                      rozmowy o wzajemnych oczekiwaniach seksualnych. A to jest tylko jeden z wielu.
                                                      Znalam pare, ktora miala ten dziki seks jak to okresliles. Wszyscy sasiedzi w
                                                      bloku mieli szanse slyszec go nie raz. I co z tego? Rownie czesto slyszelismy
                                                      dzikie awantury za dnia. Tak wiec sam udany seks to tez nie wszystko.
                                                      A poza tym to my kobiety (nie wiem czy tylko w Polsce) jestesmy tak wychowane,
                                                      ze nam nie wypada glosno mowic o tym co nam sie podoba w lozku, czego
                                                      chcialybysmy, opowiadac o naszych fantazjach itd. Bo kobieta rozwiazla jest od
                                                      razu.... Z facetami bywa nieco inaczej w tym wzgledzie. O i jeszcze nie daj
                                                      Boze powiedziec obecnemu partnerowi ilu kochankow bylo przed nim, nawet jak sie
                                                      tego mocno domaga. Zazwyczaj dziala to na nasza (kobiet) niekorzysc.

                                                      Dziewczyny (Ifa i Yvona),
                                                      Rzeczywiscie swoje rozwazania na temat ubioru ograniczylam do wlasnego
                                                      podworka. Ale macie racje na tle innych narodowosci Polki pod tym wzgledem
                                                      wypadaja bardzo korzystnie. Mnie raczej chodzilo o psychologiczny aspekt, ze my
                                                      kobiety ciagle nie mozemy sie pogodzic z mijajacym czasem. Nawet jak
                                                      deklarujemy sie, ze akceptujemy swoj wiek. Ba ja tez nie chcialabym miec 20
                                                      lat. Ale nie znaczy to, ze nie zastanawiam sie nad tym jak bym wygladala w
                                                      ciuchach, ktore nosi na sobie 20 latka. Ciagle jak cos wkladam to patrze w
                                                      lustro, czy oby ten fason mnie nie postarza:)
                                                      No a stringi? Same przyznalyscie, ze musza byc bardzo dobrze skrojone, by byly
                                                      wygodne. Inne fasony sa zazwyczaj wygodne, a czasami tylko zdarza sie, ze nie
                                                      leza jak ulal.

                                                      I jeszcze na koniec.
                                                      Bylam wczoraj na slizgawce. Pierwszy raz w zyciu mialam lyzwy na nogach. 3 razy
                                                      sie wywalilam, ale po dwoch godzinach karkolomnych zmagan opanowalam na tyle
                                                      jade, ze jestem w stanie utrzymac rownowage. Naprawde sie ciesze. Dzis zrobimy
                                                      powtorke. Tak mi dobrze idzie :):) Piranie, z racji, ze jezdza na rolkach to po
                                                      prostu przesiadly sie na lyzwy i slizgaly sie jakby to robily od wiekow. No ale
                                                      dzielnie wspieraly mame, by zbyt nie kompromitowala sie i nie przynosila im
                                                      wstydu:)

                                                      Pozdrawiam, Mar_za
                                                    • Gość: Ifa Re: Niedzielnie IP: 220.237.231.* 06.03.05, 11:04
                                                      Hello Milusinscy,

                                                      Rzeczywiscie pogoda byla dzis boska w Sydney tylko chyba ultrafiolet szalal
                                                      nieziemsko,bylo jakies masakryczne natezenie bo posmarowalam sie chyba z trzy
                                                      razy 30+ na 2 godzinnym spacerze a mimo to mam przypalone policzki,bo ramiona
                                                      przezornie przykrylam

                                                      Yva przekonalas mnie,widzialam tez urywki w TV i nastepny rok bezwzgeldu na to
                                                      czy moj stary idzie czy nie,ja ide
                                                      ale powiem ci ze to tez troche wina aussikow ode mnie z pracy,bo oni mi tak
                                                      naopowiadali jak to podstarzali rozebrani geje z owlosionymi duzymi brzuchami w
                                                      tylko pantalonach skorzanych biegaja na paradzie,i jakos mnie to zniesmaczylo
                                                      no ale przekonaliscie mnie kochani,wiec za rok - na pewno
                                                      czekamy na zdjecia!

                                                      moj kolega jak jego sasiedzi bardzo sie rozpedzili w nocy i na dosc dlugo, a on
                                                      biedaczek nie mogl spac,to po prostu stukal kijem od miotly w sufit,ale nie
                                                      zbyt pomagalo,wiec wrzucil prosbe na pismie do skrzynki pocztowej sasiadow aby
                                                      wymienili sobie skrzypiace lozko ;-))))

                                                      Mar_za ja tez bym chciala aby moje trzy w wieku stanelo w miejscu i zeby nigdy
                                                      nie zamienilo sie w cztery....a potem pewnie aby tylko nie zamienilo sie w
                                                      piec...ale kto by nie chcial...;-(
                                                      gratuluje postepu lyzwiarskiego ;-)ja uwielbiam jezdzic na lyzwach,moze dlatego
                                                      ze tak rzadko mnie sie to zdarza

                                                      jejku tak mi sie nie chce zaczynac nowego tygodnia,dobrze ze swieta i cztery
                                                      wolne dni pod rzad zapasem,wybieramy sie do Hunter Valley,pora napic sie winka
                                                      przy winnicach

                                                      ciekawe jak tam Pysiek?wciaz cisza w eterze,

                                                      milego tygodnia wszystkim(St.Paddy's tuz tuz)
                                                      Ifa




                                                    • tangerin Re: Niedzielnie 06.03.05, 12:23
                                                      Przy niedzieli oglaszam, ze pierwszy bocian przylecial do PL i podobno jest
                                                      zdziwiony widzac snieg. Czyzby pani Wiosna miala zamiar sie tu zjawic? Hmm,
                                                      wlasnei 5 minut temu przestal padac snieg...

                                                      Ivette, czekam na zdjecia z parady:) U nas byla kiedys w Lodzi, ale po
                                                      protestach ja zawieszono, czy jakos tak. Zreszta, tutaj juz nie tylko Romek
                                                      grasuje, ale takze o. Rydzyk partie moherowych beretow zalozyl! Tak sobie
                                                      mysle, ze po wyborach to bedzie wesolo. Nie wiem, co jeszcze sie tu wydarzy,
                                                      czasy Endrju chyba juz dobiegly konca. jak brzmialo to przeklenstwo? Obys zyl w
                                                      ciekawych czasach... Strach sie bac!

                                                      Ifa, nie wiem, czy Wasza dzielnica nudna, ale za to ladna:)

                                                      NIe straszcie mnie tak uplywem czasu, bo ja zupelnie nie czuje tej czyhajacej
                                                      trojki z przodu. MOja 18letnia siostra podbiera mi ciuchy i pol kpiaco mowi, ze
                                                      jak zaczne sie ubierac stosownie do swojego wieku to przestanie. Figa z makiem!

                                                      Lyzwy? Nie umiem jeszcze, ale b.lubie, chociaz wole narty.

                                                      Spadam do swoich 1000 i 1 spraw. Szkoda,ze nowy tydzien juz tuz tuz... Bawcie
                                                      sie dobrze:)

                                                      Ps Pysiek, dlugo tak bedziesz sei bawic w seek and hide? Wylaz! Matrioszka tez!
                                                    • yvona73pol wiekowo.... 06.03.05, 12:55
                                                      tak na szybkensa ;)
                                                      co do wieku - to nie tak, ze sie nie chce czlowiek pogodzic, naprawde sie
                                                      wydaje, ze AZ tyle czasu nie minelo, no, przeciez to bylo wczoraj ;)))))
                                                      po prostu wiek w glowie to inna rzecz, znalam tez "stare" nastolatki, lub tez
                                                      dwudziestki, a juz najgorsza rzecz to "stare" dzieci.... takie akuratne,
                                                      lubiace towarzystwo doroslych, rezonujace na rozne powazne tematy i w ogole...
                                                      w ogole taki mily dzien, wystawa powalajaca, LOTR oczywiscie, kostiumy,
                                                      rysunki, bron, bizuteria i inne miscancellous... az ma sie wrazienie, ze to
                                                      wystawa historyczna, a nie z filmu, powaga ;)
                                                      calusy, ide poserfowac....
                                                      Iwona
                                                      (ale zdjec nie pozwolili robic :(((
                                                    • Gość: szopen Poniedzialkowo IP: 206.73.209.* 07.03.05, 02:21
                                                      No ten tydzien juz sie zaczal.
                                                      Ale swieci slonce i cieplo jest, no moze cieplej wyglada na to ze bedzie lato.

                                                      Tez wczoraj rano bylem na rybach ale rezultaty mizerne, woda jeszcze za zimna i
                                                      ryby nie zeruja, jesli to slonce tak poswieci tydzien powinno sie poprawic.
                                                      Nadzieje miec nalezy.

                                                      Taka drobna uwaga z boku (z usmiechem).
                                                      Na watku bylo dosc cicho a jak sie tematy okoloseksowe pojawily ozylo.

                                                      Slowa tolerancja nie rzucam ot tak sobie. Moze to ja a moze to szczegolna moja
                                                      sytuacja czyli zwiazek z kims z innej (zdecydownie innej) kultury ale wiem
                                                      doskonale ze bez tej tolerancji nie da sie zajsc za daleko.

                                                      Czy stringi sa wygodne czy nie to nie wiem, nie przymierzalem.

                                                    • mojito Niedoszle pranie. 07.03.05, 02:41
                                                      Niedzielnie Wszystkich witam,

                                                      sympatyczny i spokojny dzien. Temperatura ociera sie o dluzszy slupek.
                                                      Moze bedzie juz wiosennie... Snieg jeszcze lezy.

                                                      Odespalem zaleglosci i prawie cale popoludnie walczylem z koniecznoscia
                                                      zrobienia prania. Nie bylo latwo. Wymyslalem inne mniej uciazliwe czynnosci.
                                                      Nawet ziemie uzupelnilem w doniczkach roslinnych.
                                                      I gdy juz zmeczony walka i zrezygnowany zjechalem z praniem na dol okazalo
                                                      sie, ze automat "nabijajacy" karte do pralek/suszarek nie przyjmuje pieniedzy.
                                                      Moja karta miala tylko wartosc jednej pralki i krotkiego suszenia.
                                                      Stanowczo za malo. Automat powinien zostac naprawiony w ciagu paru dni.
                                                      I znowu zacznie sie walka. Ale pewna satysfakcje mam.

                                                      Kobiece zakupy to erotyczne doswiadczenie. Butow szczegolnie. Ile krokow
                                                      lekkiego tanca i piruetow jest w proces przymierzania zaklete wszyscy
                                                      wiemy. Mile doswiadczenie. I bardzo widowiskowe.

                                                      Niestety, nic nie wygralismy w sobote. Bank rozbil ktos ze stanu Indiana.
                                                      Moze Fortuna usmiechnie sie do nas w srode :))).

                                                      Gunther, Amigo,
                                                      moje nieklocenie sie z kobietami dotyczylo tylko mnie. Nie mialo zadnych
                                                      podtekstow. Po prostu zblizajac sie do kobiet staram sie unikac
                                                      klotni. Zblizam sie w innym celu :))).

                                                      Mar_za,
                                                      wiek ponadtrzydziestoletni jest bardzo interesujacym u kobiet.
                                                      Nie mowi sie o tym powszechnie poniewaz my, mezczyzni, uczestniczymy
                                                      w konspiracji aby utrzymywac kobiety w lekkiej niepewnosci.
                                                      Pomaga nam to wyrownac nasze szanse :). Qrcze, jak dawno nie jezdzilem
                                                      na lyzwach. A kiedys to nawet w hokeja gralem.

                                                      Szopen,
                                                      chyba wchodzimy w tydzien Twoich urodzin. Jezeli tak, to co Tobie
                                                      nalezy zyczyc?

                                                      W miescie otworzono dzisiaj Flower Show. Bedzie trwal do nastepnej
                                                      niedzieli. Podobno mnostwo kwiatow i orgia kolorow.
                                                      Przylatujcie zobaczyc :).

                                                      Improwizowalem dzisiaj z lunchem przy prawie pustej lodowce.
                                                      Zjadlem gotowane jajka z chrzanem, bulka z maslem i cebula.
                                                      I iced tea oczywiscie. Kombinacja nawet, nawet...

                                                      Konsekwentnie chodze kolo polki z winami. Wrocilem do chilijskiego
                                                      merlot. Reserva Santa Rita, 2003. Z doliny Maipo. Nazwa kobieca.
                                                      Troche szkoda, ze swieta.

                                                      Wasze zdrowia,
                                                      mojito.

                                                      20:41/9C/bz.
                                                    • kazachstan Re: Niedoszle pranie. 07.03.05, 05:18
                                                      Dzien dobry,

                                                      Szopen toz ty powinien poczytac od poczatku ten watek,ile razy to tu zeszlo na
                                                      takie rozne tematy ale jak na seksualny temat schodzi to zaraz ozywia.nie
                                                      krytykuje przeciez,piszcie jak chcecie jak wszystko w granicach dobrego smaku
                                                      to nie przeszkadza jak mlodzi sobie porozmawiaja.
                                                      pogoda u nas rzeczywiscie wysmienita,moja Pania przywiozlem do domu w sobote
                                                      tutaj to nie trzymaja dlugo w szpitalu po operacji,sprawdza,postukaja i do
                                                      domu,oby tylko zwolnic miejsce dla nastepnego chorwego.no bylo strachu bylo
                                                      niemalo ale juz po wszystkim,teraz tylko w kucharza sie bawie i gotuje co
                                                      lekarze przepisali.tak bedzie jakis czas na diecie a przy okazji i ja bo nie
                                                      chce mi sie gotowac odzielnie.
                                                      Tizedik ja dobrze wiem jak sie czujesz,bardzo szczerze wspolczuje tobie to jest
                                                      zawsze tak jak ktos odchodzi niespodziewanie.zwykle bywa ze niespodzianie i nie
                                                      jestesmy na to przygotowani.pozostaje takie uczucie pustki i niespelnienia,bo
                                                      to czegos waznego sie nie zdazylo powiedziec,albo tez uslyszec.tak mnie
                                                      napadaly rozne dziwne mysli,bo to operacja niby nie powazna ale zawsze jest
                                                      niepewnosc.nie ma reguly bo i dzieci umieraja i jest to dopiero tragedia,albo
                                                      mlodzi ludzie,wtedy nas dopada jaks dziwny smutek ze toz mogl jeszcze pozyc
                                                      czlowiek.
                                                      to i wlasnie jak to przewidziec co to moze stac jutro,dobrze wiec byc wszystkim
                                                      zyczliwym i nie chowac w sercu urazy.
                                                      pozdrawiam wszystkich i tez mam nadzieje ze Pysiek zapracowana,dlatego sie nie
                                                      odzywa a nie nie daj Boze jakis problem ze zdrowiem
                                                      Kazik
                                                    • yvona73pol Re: Niedoszle pranie. 07.03.05, 11:30
                                                      no wlasnie, gdzie Pysiek??? prosimy o meldunek ;))))
                                                    • Gość: szopen Tilapia z Mozambiku IP: 206.73.209.* 08.03.05, 01:32
                                                      Wlasnie wczoraj ciut w necie szperajac przypadkiem znalazlem co za rybe tutaj
                                                      lowie.
                                                      Otoz ta afrykanska ryba bardzo tutaj popularna to wlasnie Tilapia z Mozambiku.
                                                      Kiedys (za lat chlopiecych) mialem w akwarium tilapie ale wygladaly
                                                      zdecydowanie inaczej, wczoraj sie okazalo, ze to tutaj to po prostu inna
                                                      odmiana.

                                                      Czlowiek sie uczy cale zycie.
                                                    • mojito Re: Tilapia z Mozambiku 08.03.05, 05:35
                                                      Tilapie znam. Bardzo dobra ryba. Jasne mieso o zwiazanej konsystencji.
                                                      Milej pamieci DelColle czesto ja sprzedawala. Juz upieczona.
                                                      Lekko posypana drobno posiekanymi pomidorami i kaparami wymagala
                                                      tylko podgrzania w mikrofali i pokropieniem cytryna. Wspaniala :))).

                                                      Od dzisiaj chyba wiosna. Dzien byl sliczny. Cieply i sloneczny.
                                                      Snieg zniknal. Moze juz w marcu nie wroci. Obecnie plus jedenascie C.

                                                      23:35.
                                                    • Gość: Melody z Sydney Re: Tilapia z Mozambiku IP: 202.74.179.* 08.03.05, 07:20
                                                      Czesc,
                                                      to znowu ja! pewnie mnie pamietacie ze kiedys osmielilam sie skrytykowac ze M
                                                      pisze o swoich gaciach.no wlasnie a jak nie o gaciach to jak miesza owsianke
                                                      albo jajecznice.dalej was czytam bo niektorzy pisza bardzo ciekawie i mimo
                                                      wszystko tworzycie strasznie fajna grupe.
                                                      nie bede sie czepiac kazdy pisze o tym co zna najlepiej jak sam M skwitowal.
                                                      dziwne tylko ze tu podziwia i wacha kwiatki,udajac romantyka, kiedy na innym
                                                      watku rozpisuje sie o swoich przygodach seksualnych(vide;Tajlandia i
                                                      seksturystyka)kolego raz sie pomyliles i podpisales swoim nickiem.prosta dla
                                                      mnie sprawa jestes facet moze i atrakcyjny, ale dla mnie znudzony licznymi
                                                      romansami, a w relacjach damsko-meskich interesuje ciebie wylacznie seks i te
                                                      wszystkie piekne opisy to tylko puszczanie zaslony dymnej.
                                                      odwazylam sie napisac bo tez jestem ze Szczecina i chyba twoja osoba jest mi
                                                      znana z Polski. lepiej zeby wszyscy wiedzieli z kim maja do czynienia.lepiej
                                                      powiedziec sobie prosto w oczy nie?
                                                      M.
                                                    • letnie_zauroczenie Hej, Melody... 08.03.05, 08:35
                                                      Moze powiesz cos o sobie dla odmiany? Jakis facet zrobil Ci kiedys krzywde i
                                                      stad ten "demaskujacy" ton?

                                                      Milego dnia i wyluzuj odrobine... to tylko forum.
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Tilapia z Mozambiku IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.03.05, 08:36
                                                      O kurde Melody ale dalas teraz ty po rajtuzach!czy ty czasem nie wyciagasz
                                                      jakis personalnych pretensji moze znacie sie z Polski wiec teraz walisz jak
                                                      leci po jajach.no i co dla mnie tez jest wazny seks,a czy tylko seks to moze
                                                      powiedziec tylko ktos kto mnie poznal osobiscie z jakiegos tam pisania to nic
                                                      ie wynika.a tak walisz kula w plot my tu jestesmy solidarni.
                                                      spadanko
                                                    • Gość: gunther_0 Re: Tilapia z Mozambiku IP: *.nsw.bigpond.net.au 08.03.05, 08:38
                                                      o kurde Melody ale teraz dalas po rajtuzach.dla mnie to wyglada ze cos
                                                      personalnego wyciagasz.ja tez powiem interesuje sie seksem i co z tego.
                                                    • yvona73pol Re: Tilapia z Mozambiku 08.03.05, 13:16
                                                      wiesz, Melody, ja sadze, ze sprawa jest nie tak do konca niewiadoma,
                                                      przynajmniej sporej czesci tutaj watkowiczow ;)))
                                                      ja moge sie wypowiedziec co do mnie - kazdy ma prawo do jakiejstam prywatnosci
                                                      i zaslony dymnej, (pytanie tylko jak sie z tym czuje i czy nie jest to troche
                                                      smieszne, ale jesli nie widzi problemu, to jest jak jest ;))) - aczkolwiek...
                                                      hmmm... moze podziele sie wrazeniami kiedy indziej.....
                                                      i ja, i kazdy jak sadze, zostawia sobie pewien margines, i w sumie zdrowo... z
                                                      mojej strony tylko staram sie byc w miare accurate, jak to mowia, i raczej
                                                      dymow nie puszczam, bo i po co ;)))
                                                      tyle na razie....
                                                      pozdrowionka,
                                                      wiecej nie bedzie, bo jutro budzik zawyje o piatej rano!!!! :(((( a juz po
                                                      jedenastej, ludzie, kiedy ja sie wyspie....
                                                      a Pyska jak nie ma tak nie ma, co ona tam wyprawia w tej Hameryce??? a moze juz
                                                      w KP?? ;))
                                                      pa,
                                                      Iwona
                                                    • mojito W marcu jak w garncu... 08.03.05, 17:55
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      co za ohydna pogoda. Wczoraj pieknie, cieplo i slonecznie.
                                                      Dzisiaj minus jeden C wiatr i prawie rownolegle do ziemi
                                                      padajacy snieg. Ohyda. W marcu jak...

                                                      W taka pogode na pewno zupa przyniesie lekkie ukojenie pogodowe.
                                                      Jedzac zupe bede myslal o letnich zauroczeniach :))). Robi sie
                                                      wowczas cieplej i cieplej...

                                                      Melodio Powracajaca witaj,
                                                      milo, ze jestes ciagle z nami. Twoje spostrzezenia sluszne. Seks mnie
                                                      rzeczywiscie aktywnie interesuje. Romantyczny tez jestem czasami.
                                                      Natomiast slow romans i nuda nie lacze. Sadze, ze oba rzeczowniki
                                                      sie wykluczaja. Pukanie nudy do drzwi przyspiesza eksmisje romansu.

                                                      Letnie_zauroczenie,
                                                      czesc.

                                                      Kazik,
                                                      gratuluje okolicznosci w jakich teraz gotujesz.

                                                      Slonca i pogody ducha Wszystkim zycze,
                                                      mojito.

                                                      11:55/lekkie podekscytowanie niewiadoma co do zupy.
                                                    • pysiek13 jestem,jestem ... :)))) 08.03.05, 19:35
                                                      O qrcze, powiem Wam ze troche narobilo ... moj pociag zycia znowu przystanal na
                                                      kwilke ...
                                                      Melody phuuuuuuuu ... troche tu wylewasz zolci, Gunther ma racje troche zbyt
                                                      personalenie ... tak reaguja ludzie po-rzuceni, skrzywdzeni, odtraceni,
                                                      ignorowani, nie-akceptowani ... a zycie jest piekne do obledu :))))))))))))))
                                                      nie kazdy odrzucony potrafi zachowac twarz ale ...
                                                      phuuuuuuuu ... pozbieram rozsypane mysli i za kwilke napisze wiecej :))))))))))
                                                      Yvona :))))))) dzieki za pamiec i cieple slowa :)))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      zdrowko wszyskim
                                                    • Gość: Asia Stan ducha i takie tam IP: *.akl.callplus.net.nz 08.03.05, 22:21
                                                      kurcze Wy tu tak ladnie o sexie a mnie nie ma :))))
                                                      cos mnie gnebi, nawet wiem co, nie moge sie przelamac zeby sprawe zamknac i
                                                      wyprostowac sobie stan mojej swiadomosci,,

                                                      zaniedbalam ostatnio wyszystkich swoich znajomych, Was Kochani, i tych ktorych
                                                      poznalam w innych okolicznosciach,,

                                                      dostalam dzisiaj po lapkach, bo okazuje sie ze inni nie zapominaja tak szybko
                                                      jak ja, i pomimo ze powinni dac sobie ze mna spokoj to w dalszym ciagu sa, i
                                                      zycza mi dobrze :))))

                                                      z nowinek, zrezygnowalam z pracy :)))), znudzily mi sie cyferki, chociaz
                                                      liczydla trzymam i odkurze kiedy przyjdzie taka potrzeba

                                                      kiedys juz pisalam iz wierze w to ze wszystko sie zdarza w zyciu czlowieka z
                                                      jakiegos powodu, wiec wierze i w to ze cos na mnie czeka, od nastepny zakret w
                                                      moim zyciu

                                                      wczoraj pierwszy raz od dluzszego czasu wybralam sie na rower, fantastyczne
                                                      uczucie :)))male przyziemskie przyjemnosci :)) za jakis czas bede musiala
                                                      pomyslec jakby tu jakies kieszonkowe zarobic,, narazie nie mam pomyslu, ale moze
                                                      mnie cos natchnie, moze gift baskets z nowozelandzkimi wyrobami???? sa chetni?
                                                      hihihihi

                                                      ciesze sie ze jestescie wszyscy :)) nie bede Was wymieniac imiennie, ale
                                                      wszystkich serdecznie pozdrawiam, i dziekuje ze jestescie :)))))))))))))))))
                                                    • tizedik Stan ducha i odwilż 08.03.05, 22:47
                                                      Patrze, patrze i oczom nie wierze.....
                                                      Czy wy widzicie to samo co ja???????
                                                      Bo ja widze i Pyska, i Asie!!!!
                                                      Dziewczyny mile, to naprawde mile was widziec :-))))))))))
                                                      Aska, ty sie nam tu nie zalamuj!!!!! A bo to raz zycie daje nam w dupe..?
                                                      Ja to w dodatku mam taka nature, ze wtedy pazury wysuwam. Mowie wam, grozna
                                                      wtedy jestem.
                                                      Pysiek, co sie dzialo? Dobrze sie dzialo? No powiedz, bo przed kompem nie
                                                      wysiedze ;-)
                                                      A u nas sniegi i odwilz rownoczesnie. No nie, okresowo, raz snieg przy mrozie,
                                                      raz snieg bez mrozu. Oj beda powodzie....
                                                      Pozdrowka dla wszystkich:-)
                                                      T.
                                                    • Gość: Asia Re: Stan ducha i odwilż IP: *.akl.callplus.net.nz 08.03.05, 23:26
                                                      Tizedik, zle mnie odczytalas, w dupe nie dostalam ani sie nie zalamuje,, mam
                                                      takiego robaka ktory sie za mna ciagnie od lat, i chociaz wiem co powinnam
                                                      zrobic poprostu nie moge sie przelamac, uparta jak koza w kapuscie

                                                      wszystkie inne sprawy sa OK, poza tym ze znowu jestem na rozdrozu drog, ale ja
                                                      tak lubie :)) cos mnie korci jak za dlugo w jednym miejscu sie krece, jestem
                                                      wiecznie nienasycona i szkoda mi tych chwil ktore przemijaja beze mnie. Wiecznie
                                                      glodna i jak to moj malzonek mowi, ze mna nie mozna sie nudzic.


                                                      Chyba kazdy miewa takie uczucia, ze cos, gdzies na niego czeka, ze powinnien
                                                      wlasnie tak postapic chociaz to malo logiczne w tym momencie. Ja znam siebie od
                                                      podszewki, jestem spokojna o to co przede mna bo mam swiadomosc ze wszystko co
                                                      za mna do tego wlasnie prowadzi. Zycie jest piekne bo niewiadome ale kiedy raz
                                                      dojdziemy to pewnej swiadomosci przestajemy sie bac, zostaje tylko ciekawosc
                                                      jutra. :))))))
                                                    • Gość: Ifa Re: Stan ducha i odwilż IP: 202.12.185.* 09.03.05, 01:00
                                                      no prosze jakie ozywienie!czyzby to Melody czy przypadek ze tyle wpisow sie
                                                      posypalo?
                                                      Asia naprawde zazdroszcze ci odwagi,jak Boga kocham! porzucic prace i wsiasc na
                                                      rower nie wielu potrafi,ja tez nie
                                                      moze dlatego ze wychowana zostalam w duchu ze praca to najwyzsze i
                                                      najwazniejsze dobro czlowieka,
                                                      ale przeciez to troche takie niewolnicze myslenie z mojej strony!
                                                      dla mnie najgorszym koszmarem jest mysl ze jednej pracy juz nie mam a drugiej
                                                      jeszcze nie rozpoczelam a nie daj Boshe nie moge jej dostac!

                                                      Pysiek wszyscy sie o ciebie niepokoilismy,biorac pod uwage
                                                      circumstances...dobrze sie odezwalas,bo my juz tu pewnie towarzystwo
                                                      zanudzlismy aby cignac wateczek a bohaterow serialu zabraklo

                                                      Gunther
                                                      ogladales wczoraj news? z okazji miedzynarodowego swieta kobiet przedstawiono
                                                      obraz przecietnej australijki:
                                                      wiek 36
                                                      single
                                                      mother of 2
                                                      overweight
                                                      chyba niezbyt optymistycznie biorac pod uwage twoje intesywne poszukiwania (?)
                                                      z drugiej strony to kwestia gustu,co nie?

                                                      slonecznie
                                                      ifa

                                                    • Gość: Asia Re: Stan ducha i odwilż IP: *.akl.callplus.net.nz 09.03.05, 01:40
                                                      Ifa, zdaje sie ze wiele osob jest w takim duchu wychowane, no coz ja zawsze
                                                      bylam rebeliantka i zawodowo i prywatnie. Od klku miesiecy wydawalo mi sie ze
                                                      nie jestem tam gdzie powinnam byc jezeli chodzi o wykonywane czynnosci
                                                      przynoszace dochod.

                                                      Popracowalam ile musialam na caly etat, w koncu czesci do roweru nie sa takie
                                                      drogie :))) a ja lubie sie usmiechac do swojego odbicia w lustrze rano.

                                                      Obiecalam sobie ze do swiat nawet nie spojrze w strone pracy zawodowej,, no ale
                                                      obiecanki cacanki,, nieopatrznie wzielam dzisiaj gazete do reki jutro ide na
                                                      interview, nie wiem czy to dla mnie, bo biura i cyferek mam dosyc na dlugo, a to
                                                      zupelnie cos nowego, no ale pojde, pogadam, zobacze

                                                      dla mnie jest najwazniejsze zeby mi nikt kajdanek nie zakladal i nie zmuszal do
                                                      niewolniczego myslenia. Tak naprawde to zazdroszcze tym ktorzy maja wolne
                                                      zawody, szkoda ze mnie Bozia jakims talentem nie obdarzyla

                                                    • mojito Hello Dali ! 09.03.05, 02:48
                                                      Snieg sypal i temperatura spadla ponizej zera. Zupa (tomato Florentine)
                                                      i lunch okazaly sie inspiracja. Wpatrywalismy sie z kolegami w plakat
                                                      "Lobster Telephone" zapraszajacy na wystawe Dali`ego. Wtorek dzien dobry.
                                                      Bez tlumow. I w ciagu dnia maja znizke na wstep :))). Pojechalismy wiec.
                                                      Satysfakcjonujaco spedzony czas i wydane pieniadze.
                                                      Sto piecdziesiat obrazow i rzezb. Bardzo lubie Salvadore Dali. Pare godzin
                                                      przelecialo jak moment. Zycie jest piekne. Czasami suerralistyczne
                                                      ale piekne rowniez.

                                                      Kazdy moze znalezc cos dla siebie ogladajac jego dziela. The Sea of Tears,
                                                      Unsatisfied Desire, The Dream, Sleep, Enigma of Desire, Lago Di Garda,
                                                      The Woman in Flames, Illumined Pleasures, Tuna Fishing, Chocolate,
                                                      Metamorphosis of Narcissus, Venus and a Sailor i oczywiscie Composition
                                                      of the Leg oraz May. Podoba mi sie niezmiennie Triangular Hour.
                                                      Jak wygramy wreszcie to kupie sobie cos tanszego z jego tworczosci :))).

                                                      Bardzo milo spedzone popoludnie. Po wystawie zdazylismy nawet na
                                                      Happy Hours do Alma de Cuba aby Dali` ego i jego zone Gale omowic :))).

                                                      Czesc Asiu,
                                                      uspokoilas mnie z tym liczydlem. Praca nie praca chce aby bylo w
                                                      odpowiednich rekach. Teraz zgodnie z delikatna sugestia Dyrektoriatu
                                                      bedziemy sprawdzac Fortune dwa razy w tygodniu. Niezaleznie od kumulacji.
                                                      Az do prawie lata.
                                                      Amerykanska legenda baseballu Yogi Berra powiedzial kiedys: "If you come
                                                      to a fork in the road, take it". Zabawny facet byl :))).
                                                      Gratuluje rozstania sie z nielubiana praca. Rower super sprawa.
                                                      Sprawdzasz cisnienie (w oponach) i jedziesz. Raz szybciej raz wolniej.
                                                      Czasami bez "trzymanki" :))). Ekscytujace zajecie. Podoba mi sie.
                                                      Sam zawiesze praca na letnie miesiace. Pracuje nad zawieszeniem rowniez
                                                      na wiosenne. Ale musze w to wlozyc jeszcze troche pracy :))).

                                                      Z lekko surrealistycznym pozdrowieniem,
                                                      mojito.

                                                      20:48/-5C.
                                                    • Gość: Melody Re: Hello Dali ! IP: 202.74.179.* 09.03.05, 05:11
                                                      Czesc!
                                                      zgodze sie troche przesadzilam, ale co racja to racja. troche mnie zalalo
                                                      zolcia, faktycznie zerwalam z chlopakiem wlasnie podobny typ do M, dlatego
                                                      odwazylam sie napisac ku przestrodze.
                                                      jestem socjologiem z wyksztalcenia wiec nie powinnam dac sie wrobic w takie
                                                      uklady z facetami o watpliwej wartosci, al \ widac wiedza nie chroni nas przed
                                                      roznymi wpadkami.
                                                      teraz mam pewnosc M znam ciebie z Sz.:-) Twoje opisy wakacji w Polsce duzo
                                                      mowia za siebie. co tylko ci powiem, ze taki styl zycia jaki zachwalasz i
                                                      przeskoki z jednej na druga, to powoduje stepienie uczuc.
                                                      brak umiejetnosci zachowania twarzy jak ktos mi tu wypomnial, to chyba nie do
                                                      mnie sie dotyczy a raczej do M bo ile razy ktos mu podpadnie tutaj w pisaniu to
                                                      dziwne ale po prostu zaczyna ta osobe traktowac jak powietrze, po prostu nie
                                                      potrafisz przegrywac to ci powiem. ja sama nie pisze bo troche jestem zbyt
                                                      wybuchowa jak widzicie sami, ale podczytuje was regularnie.
                                                      dam juz wiec spokoj, olewam co sobie M myslisz o mnie, nie musisz sie trudzic z
                                                      odpisaniem, bo nie bylo to wcale dowcipne. wiecej mnie tu nie bedzie ale czytam
                                                      was dalej i ciesze sie ze wszyscy glowni bohaterzy serialu wrocili.
                                                    • Gość: Ifa Re: Hello Dali ! IP: 202.12.185.* 09.03.05, 07:18
                                                      Melody jestes socjologiem? studiowalas w Sz?
                                                      masz jakiegos prv emiala?

                                                      Ja osobiscie czesciowo zgadzam sie z Melody i moja pierwsza reakcja byla
                                                      podobna (a to dran,tu wacha kwiatki a tam pisze jak bajerowac dziewczyny aby je
                                                      wykorzystac seksualnie)bo wiele rzeczy o ktorych pisze Mojito na wspomnianym
                                                      watku dotyczy kobiet ogolnie nie tylko prostytutek,wiec jesli kobiet ogolnie to
                                                      tak samo wszystkie ktore sa na tym watku,
                                                      i mnie osobiscie najbardziej uderzyl instrumentalizm w traktowaniu kobiet po
                                                      tym co przeczytalam,
                                                      zgadzam sie tez z Melody ze Mojito traktuje mnie jak powietrze ale mnie to w
                                                      ogole nie przeszkadza,bo osobiscie po tym co przeczytalam to nawet lepiej,
                                                      pisze tu bo mam ochote i sa inni fajowi ludzie
                                                      tez przez chwile nie moglam jakas polaczyc tego obrazu czlowieka tutaj z tym co
                                                      czytalam gdzie indziej (zmiana nicku nie potrzebna,bo styl pisania jest nie
                                                      zaprzeczalnie ten sam)ale przeciez juz wiemy ze najwieksi perwerci tego swiata
                                                      to w codziennosci average Joe albo przeciwnie specjalisci i ludzie pozornie
                                                      bardzo uzyteczni spolecznie,utalentowani ,popatrzmy na takiego Andrzeja
                                                      Samsona!!!
                                                      Melody przykro naprawde jesli kiedys padlas ofiara takiego czlowieka ktory moze
                                                      cie czarowal w ten sposob... (bo na to wyglada)
                                                      (tak a propos Daliego tez)

                                                      Autor: syfilis
                                                      Data: 24.03.2004 05:07

                                                      Wiesz, tydzien to troche za malo na bezpieniezna znajomosc.
                                                      Dziewczyny mysla troche inaczej i wyczuwaja ten nasz wyglodzony
                                                      seksualny pospiech. Tydzien z reguly to minimum na przygotowanie
                                                      bezpienieznej znajomosci. Jezeli masz miesiac. Jezeli nie to bardzo
                                                      trudno. Trzeba tygodnia aby dziewczyne oswoic i zapewnic, ze o
                                                      seksie nigdy nie slyszales i w ogole pierwsze slyszysz.
                                                      Kino, galerie, wystawy, filharmonia (tfu), niekonczace sie ,
                                                      debaty nad wyzszoscia kobiet (zawsze przytakujesz), spacery do bolu nog,
                                                      wszystkie te a e (nie mam ogonka) bulke przez bibulke. Tydzien niestety malo.
                                                      Dziewczyny znaja ta historie - on pojechal, ona plakala.
                                                      Nie chca sie angazowac na tydzien bezpienieznie. Za duzo maja do stracenia.



                                                    • yvona73pol Re: Hello Dali ! 09.03.05, 07:20
                                                      no i ja tutaj musze sie z Melody zgodzic... z tym powietrzem... ignorowanie
                                                      dobre jest - czasami... chowanie glowy w piasek - tez, jak wyzej...
                                                      czasami jednak warto powiedziec A i B i moze nawet wiecej, inaczej troche
                                                      zalosne sie to robi.....
                                                      Mojito, ty to jak Jekyll i Hyde, raz jeden, raz drugi sie ujawnia, czy
                                                      rownolegle ida leb w leb? ten jeden sam jest za mdly, drugi.... no, nie daj
                                                      boze sie spotkac, choc wlasciwie czemu nie, i tak przejdzie obok, bo na co
                                                      innego patrzy :/
                                                      tyle o strusich zachowaniach i w ogole o zachowaniach ;)
                                                      no to juz sobie zalatwila, bede powietrzem ;)))))
                                                      Asienko, Pysiek, nareszcie!!!!! czekamy na wrazenia, reportaze, takie sobie
                                                      bajeczki i inne bzdety ;)
                                                      ja tam dobrze wiem co to jest jak czlowieka nosi, rowniez jak cos tam siedzi,
                                                      wiadomo co sie powinno zrobic, ale.....
                                                      tez tak mam, juz Pysiek wie co ;))))
                                                      Melody, szewc bez butow chodzi ;))) ja tez szewc ;))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • yvona73pol jeszce o Dalim 09.03.05, 07:23
                                                      Dali kiedys moze mnie krecil, nie przecze, ze gosc niesamowity, ale... no, dla
                                                      mnie wazne tez jest kto jakim jest czlowiekiem, to co zrobil Bunuelowi, jakby
                                                      nie bylo przyjacielowi, to byl noz w plecy, niezaleznie co mu Bunuel zrobil (o
                                                      ile w ogole) - tak sie nie robi moi panowie/panie.....
                                                      wiec Dalego wymazalam z pamieci (a ja dosc tolerancyjna i wyrozumiala jestem)
                                                    • Gość: szopen Re: Hello Dali ! IP: 206.73.209.* 09.03.05, 07:49
                                                      Mi tez sie Dali bardzo ale to bardzo podoba.
                                                      Nie sile sie na zrozumienie glebszych tresci zawartych w jego dzielach, po
                                                      prostu podoba mi sie i koniec.

                                                      Post Melody spowodowl ze przejrzalem saobie ow watek o Tajlandi i
                                                      seksturystyce, bylem bardzo pozytywnie zaskoczony poziomem toczacej sie tam
                                                      dyskusji.
                                                      Kazdy ma prawo zyc tak jak chce.
                                                      Co ciekawe na tym samym forum pojawil sie watek na temat damskiej seksturystyki
                                                      i tam juz nie bylo tak milo ani tak ciekawie.

                                                      Do zycia nalezy podchodzic z pewnym dystansem a do innych ludzi z duza doza
                                                      tolerancji, wtedy latwiej.

                                                      Wydaje mi sie rowniez ze przykladanie pewnych ramek wynikajacych z naszych
                                                      doswiadzczen zyciowych do ludzi ktorych albo bardzo malo albo wcale nie znamy
                                                      nie jest rzecza odpowiednia.

                                                      I to tyle na ten temat.

                                                      A teraz jeszcze male pytanko: kto jeszcze zaintrygowany watek ow przejzal???

                                                      Witaj Asiu, kilkaset postow sie pojawilo w czasie twojej nieobecnosci, nasze
                                                      worki jutowe wciaz gdzies tam w przyszlosci (jesli wygramy to i Mojito bedzie
                                                      sie mogl na rower przesiasc i w dowolne strony swiata na nim pojechac).

                                                      Co do pracy i kajdanek to ja sie przyznam, ze jesli mialbym tak codziennie
                                                      zajmowac sie cyferkami i liczydlem potrzasac to uzylbym duzo bardziej dosadnego
                                                      okreslenia na takie zycie.
                                                      Wprawdzie nie moge sie zaliczyc do ludzi o wolnych zawodach ale w mojej pracy
                                                      ciagle cos sie dzieje, czasem jest to malo przyjemne, czasem tak dostaje w kosc
                                                      ze noga ruszyc nie daje rady ale czasami zdarza sie robic cos po raz pierwszy w
                                                      zyciu i to czesto wynagradza ow codzienny trud.

                                                      Kto moze sie pochwalic plywaniem w czekoladzie, wlewaniem wody do plynnego
                                                      azotu, wspinaczka w studzienkach kanalizacyjnych kilkadziesiat metrow i tym
                                                      podobnymi "ciekawostkami" z pracy.

                                                      Nie o to chodzi ze cos mam do ludzi pracujacych z cyferkami (bardzo sobie cenie
                                                      ich fachowosc) po prostu to nie dla mnie.
                                                      Dodac oczywiscie powinienem ze ja tez spedzam jakies 30% czasu w pracy na
                                                      masowaniu i ustawianiu rozmatych cyferek w budzetach czy sprawozdaniech i to
                                                      jest dla mnie najmniej przyjemna czesc.

                                                      W kazdym badz razie Asiu gratulacje i wyrazy uznania dla odwagi i powodzenia
                                                      nowych planow.
                                                      A robaka co drazy to chyba nalezy:
                                                      - wydlubac i uzyc jako przynete do ryb lowienia
                                                      - zalac niech sie utopi
                                                      - puscic w zapomnienie wtedy robak zdycha z braku pozywienia bo on wlasnie sie
                                                      naszym ciaglym o nim pamietaniu zywi
                                                      - stanac face to face z robakiem i problem rozwiazac.

                                                      Latwo radzic.
                                                      Wiem.

                                                      No i jeszce sie przyznam.
                                                      Mojito mial racje w sobote bede mial urodziny, skoncze lat 35.
                                                      Z jednej strony mentalnie naprawde dalej czuje sie jakbym mial lat kilknascie a
                                                      z drugiej jestem szczesliwy z powodu zebranych w zyciu doswiadczen i dobrych i
                                                      zlych. To co przezylem i czego sie nauczylem o sobie, o innych i o swiecie
                                                      ogolnie to moje.
                                                      Ogolnie z zycia jestem zadowolony, sa wprawdzie pewne niemale problemy ale
                                                      jakos sie to wszystko w koncu napewno rozwiaze.

                                                      I dziecko mam wspaniale i zone tez.

                                                      Zona za efekty w pracy (w jej sektorze najlepsze w calej Azji) dostala
                                                      wyroznienie i jutro jedzie na spotkanie tak wyroznionych czyli kilka dni
                                                      spotkan z calym szefostwem firmy i innymi wyroznionymi w atrakcyjnym miejscu w
                                                      swietnym hotelu itd.
                                                      Problem jest taki ze w tym roku na to miejsce wybrano Macau czyli siedlisko
                                                      hazardu i rozpusty o rzut beretem od nas. Moze i dla wiekszosci to wielka
                                                      atrakcja ale zona troche klnie.
                                                      Ja korzystajac z okazji tez wzialem czwartek i piatek wolne i w piatek do niej
                                                      dolacze, urodziny spedze w Macau.

                                                      Jako ze kasyna mnie nie kreca wezme ze soba wedki, moze sie da cos zlowic.

                                                      W poniedzialek bede z powrotem.

                                                    • yvona73pol Dali i robak.... 09.03.05, 08:01
                                                      Dali pojechany gosc byl, prawda, perwers niezly tez ;))) ale zareczam ci
                                                      Szopen, ze troche rozdmuchana ta popularnosc, a inni w cieniu, a czesto lepsi,
                                                      taki Modigliani na przyklad, albo i na przyklad Mikulski... cholerka, wiele
                                                      tego....
                                                      albo na przyklad Munch - ostatnio na tapecie z powodu kradziezy; albo Mucha,
                                                      albo Kokoshka, Miro, Mondrian, albo taka Kozyra.... (albo ja ;)))))))
                                                      no dobra, koncze...
                                                      robakiem sie zajme:
                                                      otoz nie ma lekko, Asia, robak, to takie cos male w mozgu, z tylu czaszki,
                                                      faktycznie alkohol na niego bardzo dziala (stad mowi sie "zalac robaka" - skad
                                                      te cwaniury to wiedza??;)))), nawet w biblii robak ow jest wspomniany, a to z
                                                      okazji ostatniej xiegi ;) kto ciekawy niech poczyta...
                                                      mnie zawsze intrygowalo, co taki robak czuje jak sie go "haczykuje" zupelnie
                                                      wbrew jego woli, potem topi, a potem jakis potwor go pozera.... jakas
                                                      groteska ;))))
                                                      no, koncze, ide pisac pracke ;)
                                                      caluski,
                                                      powietrze, ups, Iwona
                                                    • tizedik ... i robak.... 09.03.05, 09:34
                                                      Kobitki, no nie.... Przesadzacie!
                                                      Szybka refleksja, bo czasu teraz nie mam.
                                                      I co bedzie, jak takiego dwu-nickowego faceta sie pozna...? Ano fajnie bedzie -
                                                      zapewniam was, bo poznalam. Fajny jest :-) I fajnie sie gadalo, i o zupie, i o
                                                      d.upie. O zyciu tez. A przy okazji nawet sie pilo. To chyba strasznie naganne,
                                                      moze nie powinnam o tym pisac...?
                                                      Moglabym o naszym M. powiedziec wiecej, bo wiem wiecej, w tym o jego
                                                      dzialaniach pozaseksualnych i pozaforumowych, za ktore jestem mu wdzieczna.

                                                      Jakas jedna sfrustrowana panienka wprowadza tu zdecydowanie za duzo zametu.
                                                      Ja osobiscie na takie prymitywne prowokacje nie reaguje. Teraz tez nie -
                                                      informuje, jesli by ktos nie odczytal moich intencji wlasciwie. Natomiast
                                                      zaniepokoila mnie reakcja naszych stalych watkowiczek.

                                                      Milego dnia/wieczoru zycze:-)
                                                      T.
                                                    • tizedik i zalany robak :-) 09.03.05, 09:42
                                                      Szopen, wszystkiego najlepszego :-))))))))
                                                      Z okazji calkiem fajnej rocznicy urodzin.

                                                      BTW, jakos nie moge sobie wyobrazic Chinki, ktora klnie.... Kojarzy mi sie
                                                      zupelnie inaczej... Ale to wszystko dlatego, że osobiscie nie znam zadnej
                                                      Chinki ani Chinczyka, wiec bazuje na stereotypach.
                                                      Pamietam tylko, ze kiedys zapytalam dwoch polskich mezow Tajek wlasnie o to,
                                                      czy ich kobitki wlasnie takie potulne i ugodowe sa, jak sie je powszechnie
                                                      pokazuje. Oj, jak chlopaki sie ze mnie smialy...:-)
                                                    • Gość: Asia Sami Swieci czy raczej Sami Swoi IP: *.akl.callplus.net.nz 09.03.05, 09:56
                                                      Zdaje sie ze zlamie swoje zasady i wypowiem sie na temat o ktorym nic nie wiem.

                                                      Mile Panie, wydaje mi sie ze troszeczke za daleko posunelyscie sie w swojej
                                                      krytyce czy tez z wyrazaniem swoich subiektywnych opinii.

                                                      Wiekszosc kobiet uwaza sie za lepszy gatunek niz mezczyzni, co nie przeszkadza
                                                      ze daja sie nabrac na bajki ktore juz nasze prapraprababki slyszaly. Raczej
                                                      zadko ktora sie przyzna do kilku dniowej lub jednorazowej znajomosci opartej na
                                                      sexie. Jestesmy naiwne, i zadne studia jak widac nie pomagaja, nawet socjologiczne.
                                                      Co gorsze, zawsze obarczamy o NASZE bledy plec przeciwna. To nigdy nie jest
                                                      nasza wina, zawsze ich.

                                                      Uzyje tutaj okreslenia ktore zaslyszalam kiedys od Gunthera, w wieku lat 30
                                                      zaczynamy tracic naftalina, robimy sie w naszym mniemaniu swietsze od Matki
                                                      Teresy a w skrytosci ducha zazdroscimy tym z nas ktore ta naftalina nie pachna,
                                                      ktore maja na tyle odwagi zeby zyc pelnia zycia i zajac sie soba zamiast zerkac
                                                      na boki i winic wszystkich wokolo tylko nie siebie.

                                                      Wspolczuje tym wiecznie niezadowolonym swietoszkom, bo brak im odwagi zeby sie
                                                      na takie tygodniowe wakacje wybrac i nikt ich nie chce postawic na piedestale
                                                      zeby sie do nich modlic. Nie maja tez odwagi na klasztor. I chcialabym i boje sie.

                                                      Zastanawialyscie sie kiedys dlaczego sa takie kobiety obok ktorych zawsze sie
                                                      kreca faceci i takie od ktorych faceci uciekaja?


                                                      Z innej nuty, co to robak wiem :)) ale dziekuje za informacje, zalewanie
                                                      skutkuje na krotka mete, faktycznie drazy to swinstwo czlowiekowi mozg, czasem
                                                      pomaga jak czlowiek sie wygada,, ale to zalezy do kogo gada :))))
                                                    • Gość: szopen Sami Swoi IP: 206.73.209.* 09.03.05, 11:12
                                                      Po prostu tak.

                                                      Ludzie.

                                                      Kazdy inny.

                                                      Nawet zdecydowanie inny.

                                                      Przez los/przypadek tutaj wlasnie polaczeni.

                                                      I to wszystko.


                                                      A wyobrazenia o kobietach z Azji jako uleglych, spelniajacych wszystkie
                                                      zyczenia i zachcianki partnera kobietach to sobie mozna wlozyc w ....

                                                      Jakos tak jest ze potrafia one doprowadzic do sytuacji wprost odwrotnej.

                                                      Wiem co mowie.

                                                      Za zyczenia dziekuje.
                                                    • Gość: Asia Re: Sami Swoi IP: *.akl.callplus.net.nz 09.03.05, 11:18
                                                      masz racje Chopin, kazdy inny i pozwolmy wszystkim byc takimi jakimi chca byc,,
                                                      tolerancja to jest to slowo ktore zbyt zadko w polskim jezyku jest uzywane,,
                                                    • Gość: Ifa Re: Sami Swieci czy raczej Sami Swoi IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 09.03.05, 11:29
                                                      Asiu droga tym razem to chyba ty przesadzialas ze swoja subiektywna opinia,nie
                                                      my
                                                      wiesz co zdziwilabym sie gdybys kiedykowiek stanela w obronie jakiejkolwiek
                                                      kobiety bo odkad pamietam zawsze bronisz mezczyzn bezwzgledu
                                                      na to jakiego temat to dotyczy,moze sama cierpisz na jakas kobieto-alergie?

                                                      jesli do mnie kochanienka pijesz to ja osobiscie powiem nieskromnie ze naleze
                                                      do kobiet obok ktorych faceci sie kreca i zawsze krecili,nawet teraz jak jestem
                                                      mezatka (czasem mam z tym problem) i nigdy nie padalam ofiara faceta pokroju
                                                      Mojito i nie mam nic przeciwko sexowi co noc z innym mezczyzna/kobieta
                                                      pod warunkiem ze taka jest umowa od poczatku i dwie strony sa takiego samego
                                                      zdania,ale na instrumentalne traktowanie czlowieka i wymiana uwag i opini o
                                                      kobietach jako towarze mnie oburza i odraza,
                                                      nie zapominajmy ze wiele prostytutek szczegolnie w krajach azjatyckich jest w
                                                      tym zawodzie nie ze swojego wyboru,sprzedane jako dzieci zostaja w burdelach,
                                                      Mojito tez wspomina o przelatywaniu malolatow i to tez pewnie przesada jesli
                                                      sie na to oburzamy,tak??
                                                      jasne zrobmy przyzwolenie na pedofilie i prostytucje nieletnich
                                                      jasne powiedzmy ze zlamane serca to tylko sprawa naiwnosci kobiet ze mezczyni
                                                      moga i maja prawo zapewniac o uczuciach w imie seksu a kobieta ma obowiazek i
                                                      nakaz w to nie wierzyc i od razu zakladac ze on to robi dla seksu,
                                                      nie jestem idealistka i wiem jak swiat jest skonstruowany,wiemy juz ze czlowiek
                                                      nie jest monogamiczny z natury,

                                                      nasze oburzenie i zaszokowanie(moje i Melody podejrzewam tez) wyniknelo z tak
                                                      zbieznego obrazu czlowieka ktory karmi nas wszystkich poetycznymi postami
                                                      miedzy innymi o kobietach a gdzie indziej kobiete traktuje jak sztuke i kawalek
                                                      miesa ktory zawsze mozna kupic albo ewentualnie mozna miec za darmo wkladajac
                                                      troche wiecej wysilku!


                                                      nie wiem tez skad u was ta bzdurna teoria z naftalina w wieku 30 lat,moze tak
                                                      sie wydaje ludziom ktorzy wchodza juz w menopauze???

                                                      ifa
                                                    • Gość: Asia Re: Sami Swieci czy raczej Sami Swoi IP: *.akl.callplus.net.nz 09.03.05, 11:46
                                                      nasze oburzenie i zaszokowanie(moje i Melody podejrzewam tez) wyniknelo z tak
                                                      > zbieznego obrazu czlowieka ktory karmi nas wszystkich poetycznymi postami
                                                      > miedzy innymi o kobietach a gdzie indziej kobiete traktuje jak sztuke i kawalek
                                                      >
                                                      > miesa ktory zawsze mozna kupic albo ewentualnie mozna miec za darmo wkladajac
                                                      > troche wiecej wysilku!
                                                      >
                                                      >
                                                      prawda jest taka ze tak samo kobiete jak i mezczyzne mozna kupic, wszystko
                                                      zalezy od tego jaka iloscia gotowki czy innej przetargowej waluty dysponujesz


                                                      > nie wiem tez skad u was ta bzdurna teoria z naftalina w wieku 30 lat,moze tak
                                                      > sie wydaje ludziom ktorzy wchodza juz w menopauze???

                                                      rozejrzyj sie wokolo, ja mam kolezanki ktore dobrze naftalina zalatuja w wieku
                                                      lat 30, chyba niepotrzebnie sie za to obrazasz bo nie robilam osobistych
                                                      wycieczek do nikogo, a juz zdecydowanie nie mam pojecia w jakim Ty jestes wieku Ifa

                                                      moze tak
                                                      > sie wydaje ludziom ktorzy wchodza juz w menopauze???

                                                      Ciebie widze cos gryzie bo masz chec mnie osobiscie dotknac, zle trafilas bo
                                                      stwierdzenie faktu mnie nie dotyka

                                                      nie cierpie na kobieto-alergie, poprostu poznalam wiecej glupich kobiet w swoim
                                                      zyciu niz glupich mezczyzn

                                                      a osobiscie powiem nieskromnie ze naleze
                                                      > do kobiet obok ktorych faceci sie kreca i zawsze krecili,nawet teraz jak jestem
                                                      >
                                                      > mezatka (czasem mam z tym problem)

                                                      jaki masz problem jezeli moge zapytac? :)))
                                                    • Gość: Ifa Szopen urodzinowo! IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 09.03.05, 11:56
                                                      Szopen 35 lat? kurcze zaskoczyles mnie,masz tyle doswiadczenia,dojrzalosci i
                                                      osiagniec ze dalabym ci wiecej,ale dla mezczyzny mysle ze to komplement,prawda?
                                                      dolaczam sie do zyczen,nie wiem co ci szczegolnie zyczyc,bo widac jestes
                                                      zadowolonym i szczesliwym czlowiekiem,wiec moze zycze ci jeszcze wiecej
                                                      zadowolenia i szczesliwosci
                                                      takie troche banalne,ale uwierz mi bardzo szczere ;-)
                                                      pozdrawiam

                                                      Ifa
                                                    • Gość: szopen Re: Szopen urodzinowo! IP: 206.73.209.* 09.03.05, 12:03
                                                      Prosze mi zyczyc Taaaakiej ryby bo w tej kwesti jednak wiele zalezy od
                                                      szczescia.

                                                      Z reszta problemow zyciwych chyba jakos sobie poradze.

                                                      A i jeszce raz dzieki za zyczenia.
                                                    • Gość: szopen ojojojojjjjjoj IP: 206.73.209.* 09.03.05, 11:57
                                                      Alez iskry.

                                                      Po pierwsze pazurki schowajmy.
                                                      Po drugie jestesmy tutaj razem bo jak by nie bylo cos nas laczy.
                                                      To dotyczy zarowno piszacych/odzielajacych sie jak i tylko czytajacych ten
                                                      watek. (czytacze ujawnijcie sie:-))))) )

                                                      Co nas laczy???

                                                      Cholera go wie, ale cos w tym jest.

                                                      Chinczyk by powiedzial: zhe jiu shi wo men de ming.
                                                      Taki juz nas los.

                                                      A lecace iskry to tez wlasciwie czesc naszego zycia.

                                                      Ja jestem z natury monogamiczny i wcale nie mam z tym problemu, ze spotykam
                                                      codziennie ludzi ktorzy nie sa tacy jak ja to po prostu fakt w zyciu.

                                                      Ja w tej Azji mieszkam juz lat kilkanascie, moze mi sie to wydaje, ale wydaje
                                                      mi sie ze troszeczke o tym zakatku swiata wiem.

                                                      Mam znajomych/znajome z obu stron tej barykady, niektorych/niektore szanuje
                                                      innych nie.

                                                      You can not get offended at reality.

                                                      To nie dotyczy tylko seksualnej sfery zycia ale wszystkich innych tez.

                                                      Tak jeszcze dorzuce drewna do ognia.

                                                      1. Uwaga o menopauzie wydaje mis sie zdecydowanie nie na miejscu.
                                                      2. Mojito, jesli cos cie zapedzi w moje okolice napewno pojdziemy razem na piwo.

                                                      Obydwie uwagi szczere.

                                                      A i mam nadzieje ze jakos sobie tutaj na tym watku te iskry wygasimy.


                                                    • yvona73pol wygaszanie iskier... 09.03.05, 12:27
                                                      no to i ja sie odezwe, skoro z pisania pracy nici (a wlasciwie film ;)))
                                                      pierwsza rzecz zanim zapomne: 100 lat!!!! Szopen, i taaaakich ryb, ale samych
                                                      ciekawych i nietrujacych ;)
                                                      co do uleglosci Azjatek... hmmm.... mam maly oglad sprawy, widzialam jednak jak
                                                      pewna Tajka byla na kazde zawolanie swojego europejskiego chlopaka, niezaleznie
                                                      od tego jak absorbujaca rzecz ja pochlaniala - po prostu rzucala wszystko i
                                                      poslusznie szla... zakupy nosila ona, on mial motor - troche to w rownowadze
                                                      przeszkadza; a, i jeszcze nie zawsze chodzili razem na imprezy... po prostu
                                                      ona czekala, az on laskawie wroci "wybawiony"; no, ale, ludziska sa rozni....
                                                      i tu dochodzimy do iskier...
                                                      czy ja kiedys powiedzialam, ze jestem nietolerancyjna? kazdy z nas ma na
                                                      sumieniu sporo.... zlego jak i dobrego ;)
                                                      powiedzialam, co mialam ochote powiedziec, i to chyba lepsze, niz kiszenie we
                                                      wlasnym sosie?... tak sadze... wypraktykowalam to z moimi przyjaciolmi, czasami
                                                      szlo na szable, ale zawsze wyprowadzalo to nas na prosta :)
                                                      wlasnie, zebrali sie tu ludzie charakterni, wiec i nie dziwota, ze iskry leca,
                                                      a moze to odreagowanie na... big marazm jaki dopadl ten watek? bo ostatnio to
                                                      az sie echo slyszalo....
                                                      Szopen, te chinskie dzwieki jakie tu napisales, to sluszna sprawa (czy czyta
                                                      sie tak jak widzi? ;)));
                                                      na piwo sie chetnie wybiore ze wszystkimi, a najchetniej naraz, a jak sie nie
                                                      da, to po kolei ;) i mam nadzieje, ze ktos jednak podniesie ze mna kufel....
                                                      tyle na dzis,
                                                      z wieczornego Sydney mowila do panstwa w studio
                                                      Iwona ;)))
                                                    • letnie_zauroczenie Opinia czytacza (wywolanego:) 09.03.05, 12:42
                                                      Tizedik, Asia, Szopen – chyle glowe przed rozsadkiem i opanowaniem.

                                                      Panie I i Y z Antypodow... zwlaszcza Pani I... moglyby rozwazyc nabycie droga
                                                      dlugiej, zmudnej pracy ww. zalety.
                                                    • Gość: Ifa Re: Sami Swieci czy raczej Sami Swoi IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 09.03.05, 12:44
                                                      Ok Asiu przepraszam za menopazue,naprawde przepraszam,Szopen masz racje to bylo
                                                      nie na miejscu,
                                                      przeczytalam to co wyslalam i tez doszlam do tego wniosku,dobrze wiec ze Asia
                                                      jest mniej emocjonalna niz ja i sie szybko nie obraza

                                                      Asiu ok teraz na spokojnie,
                                                      przekroczylam jakies cztery tygodnie temu 32 i naprawde nie wiem skad ta
                                                      teoria,nie wiem jakie masz Asia kolezanki,ale ja osobiscie jestem chyba
                                                      zaprzeczeniem jesli chodzi o teorie naftaliny,jestem coraz bardziej liberalna w
                                                      swoich pogladach,zreszta zawsze bylam,ale tak jak pisalam wczesniej nie mylic
                                                      liberalizmu z przyzwoleniem na wszystko,
                                                      rozmowy z moimi z kolei kolezankami w podobym wieku wskazuja ze kobiety wlasnie
                                                      wtedy odkrywaja w sobie dzikosc miedzy innymi w seksie,zreszta jest to
                                                      wytlumaczalne biologicznie
                                                      bo z racji tego ze to ostatnie lata kiedy jest to przyzwoity biologicznie wiek
                                                      aby miec potomstwo,hormony kobiety sa bardzo aktywne aby spelnic ten
                                                      biologiczny obowiazek i stad wieksza aktywnosc seksualna,
                                                      ale ja oczywiscie znam to tylko ze zwierzen kolezanek,a Gunther zna pewnie z
                                                      praktyki,
                                                      ale i tak uwazam ze swieta Teresa to byla przesada Asia

                                                      Nie pije tez osobiscie do ciebie nic,wrecz przeciwnie podziwiam cie jak juz
                                                      wczesniej wspominalam za odwage i podejscie do zycia,ale naprawde odkad
                                                      pamietam twoje opinie sa antykobiece,byc moze to przypadek,
                                                      ale skoro poznajesz tyle jak piszesz "glupich" kobiet,to moze wszystko tlumaczy
                                                      ja osobiscie nie mysle o ludziach w kategorii glupi bo to slowo nic nie
                                                      znaczy,zawsze jest przyczyna czyjegos zachowania,ludzie owszem potrafia byc
                                                      prymitywni

                                                      Problemy? faceci czesto okazuja mi adoracje,kiedy meza nie ma kolo mnie,ale
                                                      musze byc bardzo czujna,bo czasami chcialbym sie z kims zaprzyjaznic na
                                                      przyklad w pracy,ale okazuje sie ze jak nie pozostaje chlodna i z dystansem to
                                                      delikwent robi sobie tak zwana nadzieje...
                                                      obraczka na palcu ani fakt malzenstwa czasami nic nie znaczy,
                                                      ostatnio przeszlam problem z moim szefem i wiem ze tak naprawde to bylo
                                                      przyczyna jego czepiania sie do mojego stylu pracy,a nie praca sama w sobie

                                                      ja naleze do takiej kategorii czlowieka ktory mowi co mysli,wyjasnia a potem
                                                      przechodzi do nastepnego tematu,wiec jesli cos tam ostrzej pojdzie Szopen to
                                                      wcale nie znaczy ze to zaraz jakis ogien,
                                                      nie znosze tez cichych dni i nigdy tego nie ma u mnie w domu,przez 7.5 roku
                                                      malzenstwa nie mielismy nigdy tzw cichego dnia,najwazniejsze zeby wyjasnic
                                                      sobie wszystko,czasem nawet emocjonalnie

                                                      pozdrawiam serdecznie
                                                      Ifa
                                                    • Gość: szopen Re: Sami Swieci czy raczej Sami Swoi IP: 206.73.209.* 09.03.05, 13:08
                                                      No u mnie w domu tez nie ma cichych dni.

                                                      Wszystko musi byc wyjasnione, doglebnie, oczywista zgoda z punktem widzenia
                                                      malzonki uzyskana, inaczej nie ma jak pojsc spac o ktorejs juz tam w nocy...

                                                      Samo zycie, sami swoi...

                                                      Tak juz jest.
                                                      I moze byc milo i przyjemnie.
                                                      I moze nie byc.

                                                      Ja nie mam problemu z ludzmi wyrazajacymi swoje opinie.
                                                      Uwazam ze do wlasnej opini kazdy ma prawo.

                                                      Tak samo jak do wlasnego podejscia do zycia.

                                                      Your life, your problems.


                                                      I jeszcze jedno.

                                                      Przyjazn damsko meska istnieje.

                                                      Czysta taka przyjaz rzadko.

                                                    • mar_za Swieci Nieswieci 09.03.05, 16:56
                                                      Witam,
                                                      Uuuuu, przeczuwalam, ze ktoregos dnia ten temat bedzie na wokandzie:)

                                                      Coz ja tez czytalam posty Mojito jakis czas temu, co nie przeszkodzilo mi
                                                      spotykac go w realnym swiecie. Jest bardzo uprzejmym, kulturalnym, zabawnym
                                                      facetem. Potwierdzam co powiedziala Tizedik, ze mozna z nim porozmawiac o
                                                      wszystkim - i o rzeczach powaznych i o d.pie Maryni.
                                                      A jego pomysl na zycie jest jego wlasnym pomyslem. Tolerancja dla mnie to
                                                      powazne slowo. Nie chlapie nim na wszystkie strony. I cenie ludzi, ktorzy
                                                      akceptuja odmiennosc innych i staram sie tez akceptowac ludzmi takimi jakimi sa.

                                                      Poza tym to stosunek prawie kazdego mezczyzny do kobiet jest "podwojny". W
                                                      relacjach z nami sa mili, uprzejmi itd. Bo tego od nich oczekujemy. A we
                                                      wlasnym gronie rozmawiaja zupelnie inaczej o kobietach. Wiem cos o tym, bo
                                                      siedze sama w pokoju z kilkoma panami. Jak sie czasem zapomna ze tam jestem i
                                                      zagalopuja to instrumentalne traktowanie kobiet jest na porzadku dziennym.

                                                      Ifa
                                                      Musze zaprotestowac:)
                                                      Ja:
                                                      wiek 36 - za 3 lata
                                                      single
                                                      mother of 2
                                                      overweight- no to za bardzo sie nie zgadza
                                                      Napisalas , ze to chyba niezbyt optymistycznie. Dlaczego sie pytam? Jesli
                                                      wszystko przez overweight to ok.:):):) W przeciwnym razie czuje sie dotnieta:)

                                                      Asia,
                                                      oprocz naiwnych kobiet, ktore daja sie nabrac na kilkudniowa znajomosc (choc
                                                      wierzyly, ze to bedzie cos powaznego) sa tez takie, ktore swiadomie sia na
                                                      znajomosc oparta na seksie decyduja. I nie chodzi o te kobiety, dla ktorych
                                                      seks jest profesja. Tez nie uwazam ich za gorszy gatunek kobiet. Kwestia
                                                      wyborow zyciowych. Albo okolicznosci. I nam wara do tego. Pod koldre sie nie
                                                      zaglada ktos tu mowil niedawno...

                                                      Szopen,
                                                      wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Taaaaaakiej ryby i w ogole:)

                                                      Ok. Zmykam. Ide popracowac jeszcze. Pozdrawiam, Marzena
                                                    • Gość: Asia Re: Swieci Nieswieci IP: *.akl.callplus.net.nz 09.03.05, 21:03
                                                      Termin pachnace naftalina zaczerpnelam od Gunthera, 30 dodalam od siebie, nie
                                                      dlatego ze tak wszystkie maja w tym wieku ale raczej dlatego ze kiedys mnie to
                                                      zaszokowalo ze w takim wieku mozna juz ta naftalina pachniec. Roznym kobietom to
                                                      sie zdaza w roznym wieku, niektorym wcale. Tyle gwoli wyjasnienia.
                                                      (niechcialabym zeby jeszcze Guntherowi sie dostalo za cos czego nie powiedzial)

                                                      Zaskoczyly mnie opinie tu wypowiadane na temat kogos kto pisze na tym watku od
                                                      dluzszego czasu. Wyglada na to ze uwazacie iz jego prawdziwa osobowosc zostala
                                                      na tym innym watku, a ta na tym to tylko sciana dymna.

                                                      Latwo jest zminic swoja opinie o kims, a najlatwiej jezeli ta osoba nie spelnia
                                                      NASZYCH oczekiwan. My wyrobilismy sobie kiedys opinie o tym czy innym czlowieku,
                                                      i ma on postepowac tak ja MY uwazamy ze postepowac powinien.
                                                      Zadnych zaskoczen, zadnych odchylek, ma byc wlasnie taka osoba jaka My sobie
                                                      wymyslilismy.

                                                      Latwo jest w kogos zucac kamieniem, uzywac ciezkiego kalibru slow, zboczenie,
                                                      pedofilia itp , gorzej jest te slowa cofnac.

                                                      Co sie stalo z regula Not quilty till proven otherwise.

                                                      Jest mi ciezko zrozumiec jak mozna kogos osadzac nie znajac tej osoby osobiscie,
                                                      i wiedzac o niej tylko tyle ile sama o sobie pisze.

                                                      Rowniez uwazam ze zebrali sie na tym watku nieprzecietnego kalibru ludzie, i
                                                      jestem swiecie przekonana ze gdybysmy mieli odwage szczerze o sobie
                                                      opowiedziec, niejedna brew by sie uniosla, i niejedna osoba na cos oburzyla.
                                                      Nieprzecietni ludzie maja nieprzecietne spojrzenie na swiat :)))))



                                                    • pysiek13 Diabel ciagle zmienia reguly 09.03.05, 21:29
                                                      Witajcie slabowicie, radosnie ale :))))

                                                      Asia :)))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      ciesze bardzo ze jestes ze piszesz ze trzymasz dzielnie
                                                    • Gość: Asia Re: Diabel ciagle zmienia reguly IP: *.akl.callplus.net.nz 09.03.05, 22:27
                                                      Pysiek ciesze sie bardzo ze sie cieszysz, smuci mnie ze cos u ciebie slabowicie
                                                      :(((( ale znajac ciebie troszke wiem ze zawsze zdazasz pod prad i zawsze
                                                      wygrywasz :)))
                                                      Trzymaj sie dzielnie :))
                                                    • pysiek13 Re: Diabel ciagle zmienia reguly 09.03.05, 23:16
                                                      o qrcze znowu mi cos urwalo :0
                                                      troche nie ten tego jestem, ogolnie do krzanu Asia, wiec zebranie mysli troche
                                                      zabralo mi czasu ;)ostatnio czas wypelniam poznawaniem systemu opieki medycznej
                                                      w United States ;) powtorze jednak za Misiem Paddington, dobrodusznie i
                                                      lagodnie:
                                                      'oh, jakos sobie poradze ... jestem dobrej mysli' :))))

                                                      Melody, Avenger poszukiwany ? mysle sobie ze to zbyt pochopnie kogos oceniac
                                                      tylko 'po pisaniu'. i piszesz ze jestes socjologiem ?
                                                      ja napisze tak z wlasnego podworka: pracujac w pralni ;) zdarza mi prac ludzkie
                                                      brudy i powiem wam ze ludzie czasami robia rozne dziwne rzeczy ... cholernie
                                                      dziwne rzeczy :))))
                                                      a moze spojrzec na subject pod innym katem bynajmniej nie-usprawiedliwiajac ?
                                                      na przyklad, moze kogos poniosla troche wyobraznia ? a moze nie ?

                                                      kiedys znajomy w Polsce opowiedzial mi jak bedac na sluzbie w wojsku zalatwial
                                                      pisanie listow za kolegow do narzeczonych dla calej kompanii :)))) zeby uniknac
                                                      wpadki i nie mylic imia, zawsze zwracal do nich
                                                      per 'kwiatuszku', 'zlotko', 'serduszko' :)))))))))
                                                      inny, moze troche smieszny przyklad to Karl May i slynny Winnetou, kiedy May
                                                      nie opuszczajac swojego poddasza na niemieckich przedmiesciach, polowal na
                                                      bizony ujezdzal dzikie konie i tak dalej ... dla wyobrazni nie ma horyzontu :)
                                                      no wiec moze i bujna wyobraznia polaczona z lekka reka do pisania ? na to
                                                      pytanie to tylko Mojito potrafi odpowiedziec, a czy tak naprawde chcemy
                                                      wiedziec ? jak latwo przylepic latke, a przeciez to forum to tylko forum,
                                                      zastanowmy moze czego tu szukamy, czego oczekujemy od innych ? po co piszemy ?
                                                      jest sympatycznie, jest milo wiec niech tak zostanie. co nie znaczy wcale ze
                                                      iskry maja nie iskrzec :))))inaczej by bylo zbyt monotonnie prawda ?
                                                      absolutnie zeby cos powiedziec, wydac opinie o czlowieku trzeba go posluchac i
                                                      poznac osobiscie i tyle ...

                                                      dziekuje raz jeszcze za cieple slowa wszystkim Asia, Ifa, Yvona, Tange,
                                                      Tizedik, Kazik, Gunther i wszyskim ktorzy moze nie pisali ale cieplo
                                                      mysleli ;))))

                                                      Mojito :)))) u Ciebie wiosna ? chyba w sercu :))))super i tak trzymac :))))
                                                      ja przezylam piekna burze sniezna, taka porzadna burze ze nawet lotnisko w NY,
                                                      Boston i chyba w Philadelphia bylo zamkniete. takiej burzy nawet w EU nie
                                                      mialam okazji podziwiac :))))
                                                      a teraz wylaz spod kordelki i piszemy dalej :)))) LCB
                                                      to be heard - speak up
                                                      to be noticed - stand up

                                                      Kazik najlepsze zyczenia zdrowia dla Twojej Pani. usmialam Twoja uwaga na temat
                                                      slubu Ch&K. ja sobie mysle ze powinni wziasc slub w Las Vegas on 1st of April i
                                                      to by rozwiazalo wszystkie problemy :))))

                                                      Szopen wszystkiego naj ... no nie taaakiej ryby nie bede Tobie zyczyc. zycze
                                                      Tobie zebys przezyl cos niecodziennego jeszcze ... wart jestes :))))

                                                      ... i tak na koniec z cholernym optymizmem dodam ze bede tu dalej zagladac i ze
                                                      bedzie po co :))))
                                                      zycie jest zbyt krotkie by bez konca nosic w sobie urazy, zal i gorycz, zycie
                                                      jest piekne do obledu :))))
                                                      zdrowko wszystkim
                                                      P.
                                                    • pysiek13 Re: Diabel ciagle zmienia reguly 09.03.05, 23:28
                                                      oh, jeszcze jedna mysl mi uciekla ;))))
                                                      kiedys pod swoim wlasnym nick pisalam na forum zdrowie. zaciekawil mnie kogos
                                                      wpis pt: schizofrenia jest uleczalna i wdalam w dyskusje :)))) dlugo na efekt
                                                      nie musialam czekac, ciekwascy mnie znalezli na forum u Asi i bez pukania i
                                                      czesto walili na prywatna poczte ;))))
                                                      neee, nie jestem chora. mojej kolezanki syn, bardzo utalentowany chlopak
                                                      zachorowal bedac na ostatnim roku Graphic Design. do dyskusji dolaczylam z
                                                      ciekawosci. jak sami widzicie nic darmo ;))))

                                                      i jeszcze: Gunther a Ciebie to coooo tak zamurowalo ? :))))))))))))))))))))))
                                                      tymrazem ja spadam
                                                    • yvona73pol Re: Diabel ciagle zmienia reguly 09.03.05, 23:38
                                                      Pysiek, alez ty jestes podobna do mojej przyjaciolki ;)))))
                                                      tesknie za nia bardzo....
                                                      (i nie tylko za nia ;)))
                                                      cmok, cmok...
                                                      tyle na razie...
                                                      Ivo
                                                    • pysiek13 Re: Diabel ciagle zmienia reguly 09.03.05, 23:54
                                                      a moze nie jestem tylko podobna ? :))))
                                                      moze jestem ?

                                                      przyjazn nie jest czyms, co sie deklaruje.o niej nigdy nie mowi.ona jest :))))
                                                      smok cmok Yv :)))))))))))))))))))))))))
                                                    • yvona73pol Re: Diabel ciagle zmienia reguly 10.03.05, 00:20
                                                      to sie wie ;))))))))))))))))) :)))))))))))))))))))))))
                                                    • Gość: Ifa Diabel ciagle zmienia reguly IP: 202.12.185.* 10.03.05, 00:42
                                                      Mar_za droga,jetem pewna ze jestes atrakcyjna i fajna babka i nie masz nic
                                                      wspolnego z przecietna australijka,pomimo tych kilku cech,
                                                      dla mnie nic komplentie nic zlego ani w byciu overweight ani single mother
                                                      nawet of 5 nie tylko 2,
                                                      gdybys poznala niektore aussie girls szczegolnie te z ktorymi ja mam ta
                                                      nieprzyjmnosc pracowac to wiedzialbys o czym mowie
                                                      chcialam tak trosze podpuscic naszego Guntherka,aby cos tam znowu napisal bo
                                                      wiem ze on ma swoje upodobania i prawdopodonie wymagania tez,

                                                      A propos tolerancji,owszem jedna z najwazniejszych i najwartosciowszych
                                                      cech,ale czesto ludzie zaslaniaja tym brak checi brania odpowiedzialnosci za
                                                      zlo tego swiata i komfort nie zastanawiania sie nad nim,nie mowiac o
                                                      dzialaniach,toleruja sobie to i tamto aby moc spokojnie w noc spac
                                                      (i jest to uwaga ogolna prosze nie brac tego personalnie tutaj)

                                                      Mar_zo zyczylabym sobie i innymi aby na tym swiecie prostytucja to byl wybor
                                                      kobiety w 100%, duzo z nich nie robi tego z wyboru,czesto jest zmuszana od
                                                      dziecka,
                                                      jesli chociaz 60% w skali swiatowej robi to z wyboru w obecnym swiecie,to jest
                                                      naprawde dobrze(biorac pod uwage bardzo mocno kraje azjatyckie i ameryki
                                                      poludniowej)!

                                                      milego
                                                      Ifa






                                                    • mojito Kolorowy sen :))). 10.03.05, 02:09
                                                      Snila mi sie dzisiaj jazda na rowerze. Jechalem polna droga w kierunku
                                                      widocznej w oddali wioski. Dzien byl ladny, cieply i sloneczny.
                                                      Z prawej strony kwitly chabry z lewej maki. Z oddali nioslo sie zalosne
                                                      kwilenie skrzypiec ukladajace sie w znana mi wczesniej melodie.
                                                      Tlem dla skrzypiec byl choralny duet glosow kobiecych. Slychac bylo
                                                      coraz wyrazniej crescendo oburzenia.

                                                      Wjechalem na wyasfaltowany odcinek drogi i szpaler drzew czeresniowych
                                                      doprowadzil mnie do wsi. Wygladala prawie na wymarla. Na obsadzonym
                                                      rabatami placu jezdzila na rowerze w kolko kobieta. Zauwazylem,ze jadac
                                                      do przodu krecila pedalami do tylu. Na szyi miala duzy ryngraf
                                                      z podobizna sw. Teresy. Uprzejmie ja pozdrowilem. Kobieta pochlonieta
                                                      patrzeniem na swoj pepek nie odpowiedzila. Jezdzac w kolko odmieniala
                                                      zaimek osobowy ja, ja, ja...
                                                      Na obrzezu rynku stal maly drewniany kosciolek z wysoka dzwonnica.
                                                      Na szczycie dzwonnicy krecil sie blaszany kogucik. Raz w lewo, raz w prawo
                                                      - w zaleznosci od wiejacego wiatru.
                                                      Droga z rynku wyprowadzila mnie ze wsi. Na rogatkach miauczaly koty.
                                                      Jechalem dalej... Smetna melodia pozostawala w tyle.

                                                      Po przejechaniu osmiu i pol kilometra pojawilo sie przede mna kolorowe
                                                      miasteczko. Z daleka widac bylo czerwone dachy bialych domow z zoltymi
                                                      okienicami. Droga wysadzana olchami dojechalem do kolorowego rynku i
                                                      zatrzymalem sie. Na rynku byli ludzie. Rozni. Biali i zieloni. Zolci i
                                                      niebiescy. Granatowi i brazowi. Obu plci. Wymieniali poglady i opinie.
                                                      Czasami chwilowo milczeli. Nad rynkiem unosil sie srebrny balon z napisem
                                                      Agora. Calosc wygladala sympatycznie. Motley/medley crew. Zdecydowalem, ze
                                                      zatrzymam sie tutaj na troche. Usiadlem pod teczowa markiza na zielonej lawce
                                                      z malym pulpitem na ktorym lezal laptop i ... obudzilem sie :))).

                                                      Szczecin jest moim rodzinnym miastem. Rodzinne miasto lubi sie
                                                      i przymyka sie oczy na pewne niedoskonalosci. Mimo to przykro, ze
                                                      ciecia budzetowe na lokalnym uniwersytecie i kierunku wspomnianym
                                                      ostatnio dwukrotnie na tym watku zamienily drozsze wyklady z dobrych
                                                      manier i taktu na tansze wyklady z egzaltacji i zapatrzenia w siebie.
                                                      Jest to bolesnie widoczne dla wiekszosci czytajacych.

                                                      Nasze numery na dzisiaj:
                                                      12 15 18 21 51 PB 02,
                                                      03 07 28 34 36 PB 01,
                                                      03 12 29 33 42 PB 23. Do wygrania 10 workow jutowych. Numery sa wazne
                                                      na trzy kolejne losowania. Good luck to us.

                                                      Szopen,
                                                      milo mi. I wzajemnie. Zyczenia zloze w piatek (moj). W piatek tez
                                                      dostarcze "recznie" wybrany prezent urodzinowy :))).

                                                      Iwona,
                                                      nie zapytam o kolor. Jest dla mnie teraz oczywiste, ze nadajemy na roznych
                                                      czestotliwosciach fal.

                                                      Pysiek,
                                                      zdrowia zycze.

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      20:09/-2C/bz.
                                                    • Gość: Ifa Re: Kolorowy sen :(( IP: 202.12.185.* 10.03.05, 06:32
                                                      Bez wzgledu ma implikacje i skutki dobrze bylo wyrzucic z siebie cos co
                                                      siedzialo gdzies tam gleboko od jakiegos czasu.

                                                      Stali i nagminni klienci domow publicznych calego swiata zawsze budzili we mnie
                                                      niechec,mozna ich tolerowac owszem, ale nie znaczy ze trzeba tym samym
                                                      akceptowac fakt ze robi sie przy okazji krzywde dzieciom i kobietom,
                                                      sa faceci ktorzy nie wiem jak wyglodniali nie pojda do takiego miejsca i tacy
                                                      zasluguja na szacunek

                                                      zostalam okrzyknieta Sw Teresa,no coz? smutne jest to jak sie taka osobe jak
                                                      Sw Teresa obraza,

                                                      Kazdy zyje wedlug swojego sumienia - to prawda,
                                                      i nie mam juz nic do dodania

                                                    • tangerin Re: Kolorowy sen :(( 10.03.05, 08:12
                                                      Was to na chwile spuscic z oczu i dzieje sie...oj dzieje....
                                                      Witam zaginione w czasie i przestrzeni, Pysiek, nie ukrywam, ze znowu mnie
                                                      niepokoisz!!! Zdrowotnie. Wysylam Ci troche zdrowka, lap! x
                                                      I Asia nas odnalazla! W koncu. Myslalam sobie, ze zostawila nas na pastwe losu!
                                                      Decyzje o rzuceniu pracy popieram, w koncu kasa nie jest najwazniejsza, spokoj
                                                      ducha wart jest wiecej. jak tam nowe interview?

                                                      Szopen, najlepszego!!!! Juz Ty tam najlepiej wiesz, czego!!! Myslala ci ja, zes
                                                      starszy:)To byl komplement, jak by co:)

                                                      I sie pochwale. ZDALAM egz na prawko!!!!!! Za pierwszym razem. Nie wiem, jak ja
                                                      to zrobilam, do tej pory w to nie wierze. Normalnie szok. Wrocilam wczoraj, juz
                                                      jako kierowca, autobusem, zeby nie bylo:) Tzn jako pasazer! Teraz marzy mi sie
                                                      prawko motocyklowe. Moze kiedys?
                                                    • tangerin Re: Kolorowy sen :(( 10.03.05, 09:51
                                                      A teraz powazniej w osobnym poscie. Bylo do przewidzenia, ze kiedys sparawa
                                                      wyjdzie na jaw. Melody, dowalilas do pieca! Nie mnie to oceniac, czy dobrze,
                                                      czy zle. I nie martw sie, nawet profesura z psychologii nie jest w stanie
                                                      ochronic nas przed "zwiazkami", po ktorych zostaja tylko lzy i zgliszcza. Life
                                                      is brutal, jak to u nas mowia. I co jakis czas prasa podaje info o kolejnej
                                                      prawniczce, czy pani psycholog, ktora sie nabrala na zaloty tzw Tulipana i
                                                      stracila kawal majatku i nie wiadomo, czy smiac sie, czy plakac.

                                                      I nie zgadzam sie z osobami, twierdzacymi, ze nei ocenia sie czlowieka po
                                                      pisaniu. Ocenia sie. Toz przeciez piszemy w internecie, a to jest takie wlasnie
                                                      medium. Jak to bylo? Nigdy nie wiesz, kto jest po drugiej stronie! No nie
                                                      wiesz, i to jest to ryzyko, ktore trzeba podjac. Jeszcze jedno, czesto ludzie
                                                      przybieraja rozne pozy i maski, zza ekranu komputerowego nie widac, jacy tak
                                                      naprawde jestesmy, mozemy byc tym, kim chcemy i mozemy bezkarnie grac. Czasem
                                                      do czasu;) JEsli przenosimy znajomosc do reala, to juz inna broszka. I dlatego,
                                                      dziewczyny, nie dziwcie sie, ze ktos podchodzi tak emocjonalnie to tego, co
                                                      ktos tam napisal, bo nie ma innej mozliwosci, opiera sie tylko na slowie
                                                      pisanym. Wy moglyscie sie przekonac namacalnie:), reszta nie.
                                                      I wiadomo, ludzie sa rozni i roznie reaguja, jedni bardziej emocjonalnie, inni
                                                      mniej. I zgadzam sie z Ifa, ze lepiej wyrzucic z siebie, oczyscic atmosfere. I
                                                      jest jeszcze cos takiego jak rozmowa. Zawsze mozna pogadac!!!! Nawet w
                                                      undergroundzie:) Osobiscie nie znosze obrazania sie, cichych dni, udawania, ze
                                                      nic sie nie stalo. Kawa na lawe, awantura, jesli potrzeba, wymiana mysli i
                                                      pogladow, i po krzyku, krotka pilka!

                                                      Tak, pisalam, ze do lozka lepiej nikomu nie zagladac. I nie zagladam. Jednak na
                                                      dzwiek slow prostytucja, pedofilia, manipulacja uczuciami czasami warto sie
                                                      zatrzymac. Jesli chodzi o pedofilow, to reaguje cholernie nerwowo, powiesilabym
                                                      ich na najblizszym drzewie. Nie jestem w stanie wyobrazic sobie, ze mozna tak
                                                      skrzywdzic dziecko! Zbyt osobiscie podchodze do tego tematu, ale mam prawo, bo
                                                      w jakims sensie bardzo osobiscie mnie to dotyczy. Prostytucja? Na ten temat juz
                                                      sobie dyskutowalismy, Poeto, pamietasz? Nie mam nic przeciwko, jezeli jest
                                                      swiadomy wybor dziweczyny i jej wolna nieprzymuszona wola. Skoro chce, to
                                                      dlaczego nie. W koncu skoro popyt jest to i znajdzie sie podaz. Ale podkreslam,
                                                      wolna i nieprzymuszona wola, a nie zmuszanie, handel kobietami na czarnym rynku
                                                      itd. Wszyscy wiedza, o co chodzi, prawda? A zycie prostytutek nigdy nei bylo
                                                      najlatwiejsze. Skoro juz malarstwem tracilo, to moze znacie tworczosc mojego
                                                      ulubionego Toulouse Lautrec, szczegolnie serie z domow publicznych, te malowane
                                                      po godzinach pracy?

                                                      Wykorzystywaniu i manipulacji uczuciowej rowniez stanowcze nie. Ifa podpisuje
                                                      sie obiema lapkami!! Brzydze sie manipulcja, zarowno w wykonaniu kobiety, jak i
                                                      mezczyzny. Cenie sobie o wiele bardziej faceta, ktory prosto z mostu rzuca
                                                      propozycja, i potrafi w razie czego przelknac odmowe:), niz manipulanta, ktory
                                                      uzywa tych wszystkich slow jak: zawsze, nigdy, tylko ty, itd. Na BOga, przeciez
                                                      jestesmy dorosli. PRzeciez sa kobiety, ktore potrzebuja tylko, sorry za
                                                      wyrazenie, fuckera, i nie interesuje ich zaden zwiazek! Tak samo faceci.
                                                      Zreszta, ludzie rozne etapy przechodza, i tyle. Swietoszkowatosc, naftalina?
                                                      jesli komus to odpowiada, to dlaczego nie. No moze tylko jesli taka osoba nie
                                                      bedzie probowala mnie nawracac na swoja modle, bo akurat tego nie zniose, he he
                                                      I swietoszkowatosc i owa naftalina z wiekiem nei maja nic wspolnego, tak samo
                                                      jak staropanienstwo!

                                                      I jeszcz jedno, to co wyzej napisalam jest pozbawione osobistych wycieczek,
                                                      ukrytych "hints", zlosliwosci, rzucania oskarzen itd. Zabezpieczam sei na
                                                      zapas, he he, bo pisze na szybko i robie jednoczenie kilka rzeczy:) Moglabym
                                                      dlugo jeszcze klikac w te klawisze, ale czasu mi brak ostatnio. Walizki itd:)
                                                      Jak znikne na jakis czas, to nei dlatego, ze sie obrazilam, czy cos w tym
                                                      stylu, ale dlatego, ze moge nei miec dostepu do naszego cudownego medium, jakim
                                                      jest internet!
                                                      Spadam moi drodzy, postaram sie wpadac, tylko cholera czas nie jest z gumy!

                                                      Ps. Sorry Ifa, ale tu akurat pozwole sobie na osobista wycieczke. Ubawilam sie
                                                      sie wyobrazajac sobie Ciebie, jako Matke Terese (nie obrazajac Matki Teresy!)
                                                      PO prostu, no sorry, nie moglam sie powstrzymac i przestac rechotac. NIe
                                                      pamietam juz, kto wyciagnal to porownanie, ale trafil, jak kula w plot, bo
                                                      chyba mial na mysli pozorna siwtoszkowatosc,albo chec zmieniania swiata.
                                                      A z drugiej strony, jestem pewna, ze Matka Teresa byla bardziej tolerancyjna
                                                      niz niejeden z nas i na pewno byla niezwykla osoba!
                                                      Ifus, tak na marginesie. Cmok:)

                                                      Ps.2 Kolejna osobista. Mojito, nie zabieraj zabawek z piaskownicy. Pytnanie o
                                                      kolory niewiele ma wspolnego ze swiatopogladem i jest raczej wyrazem
                                                      zainteresowania kolorami, tak po prostu. Lubilam owa kolorowa wymiane mysli:)

                                                      Ps.3 sorry, za rozpisanie:o), wydaje mi sie, ze to reakcja na przyszly tryb off
                                                      line!
                                                    • Gość: Asia Re: Kolorowy sen :(( IP: *.akl.callplus.net.nz 10.03.05, 10:06
                                                      A propos tolerancji,owszem jedna z najwazniejszych i najwartosciowszych
                                                      > cech,ale czesto ludzie zaslaniaja tym brak checi brania odpowiedzialnosci za
                                                      > zlo tego swiata i komfort nie zastanawiania sie nad nim,nie mowiac o
                                                      > dzialaniach,toleruja sobie to i tamto aby moc spokojnie w noc spac
                                                      > (i jest to uwaga ogolna prosze nie brac tego personalnie tutaj)

                                                      Nie biore personalnie

                                                      Moze przeczytaj to conapisalas i zastanow sie chwile

                                                      Na ogol ludzie ktorzy sie zastanawiaja nad zlem tego swiata i podejmuja
                                                      dzilania, robia to cicho. Im nie rozchodzi sie o rozglos i oznajmianie wszem i
                                                      wobec ze cos robia, oni wierza w to co robia i nie oburzaja sie na innych,
                                                      poprostu staraja sie cos zmienic na lepsze.

                                                      Stali i nagminni klienci domow publicznych calego swiata zawsze budzili we mnie
                                                      >
                                                      > niechec,mozna ich tolerowac owszem, ale nie znaczy ze trzeba tym samym
                                                      > akceptowac fakt ze robi sie przy okazji krzywde dzieciom i kobietom,
                                                      > sa faceci ktorzy nie wiem jak wyglodniali nie pojda do takiego miejsca i tacy
                                                      > zasluguja na szacunek

                                                      Watpie zeby wyzej wspomnianym klientom zalezalo na Twojej czy mojej akceptacji.
                                                      Jaka Twoim zdaniem jest roznica miedzy tolerancja i akceptacja?? I co robisz
                                                      zeby pomoc tym krzywdzonym dzieciom i kobietom?

                                                      O tych wyglognialych ktorzy zeby nie wiem co nie pojda,, nie jedna historie
                                                      prawdziwa mozna by opowiedziec.


                                                      zostalam okrzyknieta Sw Teresa,no coz? smutne jest to jak sie taka osobe jak
                                                      > Sw Teresa obraza,

                                                      Nikt cie nie okrzyknal sw Teresa, to by byla profanacja i zdecydowana obraza dla
                                                      Matki Teresy.
                                                      To ze sie czujesz w pewien sposob zbawicielka swiata stajaca w obronie
                                                      pokrzywdzonych (slownie), w zadnej mierze nie rowna sie czynom. Wiekszosc z nas
                                                      mowi duzo i nie na temat dla poprawienia sobie wlasnego humoru i wizerunku w
                                                      naszych wlasnych oczach.

                                                      zgadzam sie tez z Melody ze Mojito traktuje mnie jak powietrze ale mnie to w
                                                      ogole nie przeszkadza,

                                                      czyzby? :)


                                                    • Gość: Asia Re: Kolorowy sen :(( IP: *.akl.callplus.net.nz 10.03.05, 10:34
                                                      Tangerin ,

                                                      Interview udane, nawet wyjatkowo, tyle ze nie wiem czy mam chec na ta prace,,
                                                      umowilam sie ze wpadne w poniedzialek na dwie godziny zeby popatrzec i podjac
                                                      decyzje

                                                      po interview doszlam do shoping centre,, wlasnie wchodzilam do baru cos zjesc i
                                                      sie napic, kiedy zadzwonil telefon. Wycofalam sie z baru, okazalo sie ze dzwoni
                                                      jakis facet ktoremu ktos powiedzial ze szukam pracy i ktory mialby mnie chec
                                                      zobaczy ok 15tej, byla 12:30, pytam gdzie, mowi ze Marivale, ja wlasnie tam
                                                      jestem, wiec szybko myslac mowie ze albo teraz albo nigdy bo nie chce mi sie
                                                      wracac do domu i znowu wychodzic. Facet mowi ok to za 15 min, podal adres,
                                                      wzielam taksowke, krotka pilka, on zaoferowal prace, ja powiedzialam tak,
                                                      szczegoly dogadamy jutro.

                                                      Jutro tez mam interview na ktore pojde, pieniadze pewnie marne, ale praca ktora
                                                      moglabym wykonywac przez kilka godzin w tygodniu.

                                                      Ot jak to w zyciu bywa, czlowiek nie wie co za rogiem.


                                                      Mojto,, kurcze Ty to masz sny :)))) ja to albo nie pamietam albo latam sobie pod
                                                      sufitem lub wyzej, albo mowic mi sie nie chce nawet hihihi

                                                      Szopen,, wszystkiego co naj naj, a dodatkowo moze synka? (ale tylko jezeli sobie
                                                      sam tego zyczysz :)

                                                      Tangerin

                                                      napewno jakas tam opinie wyrabiamy sobie czytajac to co ludzie pisza,, moja
                                                      wypowiedz sklaniala sie do tego ze tylko i wylacznie na takiej podstawie nie
                                                      mozna osadzac czlowieka. Internet ma to do siebie ze pozwala nam byc anonimowymi
                                                      autorami, mniej lub wiecej. Tutaj ludzie czesto wyrazaja takie opinie do ktorych
                                                      nigdy by sie nie przyznali wsrod swoich znajomych.
                                                      Rzeczywistosc na ogol koryguje nasze wyobrazenia, wyrabianie sobie opinii o
                                                      autorze na podstawie napisanej przez niego ksiazki moze byc bardzo mylace.

                                                      Nie kazdy zdaje sobie sprawe z tego, ze nasza wyobraznia podpowiada nam to co my
                                                      chcemy widziec.
                                                    • Gość: Ifa Re: Kolorowy sen :(( IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 10.03.05, 11:45
                                                      wiesz co Asiu,wydawalo mi sie ze ciagniecie tematu moze przyczynic sie do
                                                      zmeczenia materialu,ale jesli pytasz to oczywiscie nie odpada odmowic tak
                                                      cenionej internautce

                                                      Na ogol ludzie ktorzy sie zastanawiaja nad zlem tego swiata i podejmuja
                                                      > dzilania, robia to cicho. Im nie rozchodzi sie o rozglos i oznajmianie wszem i
                                                      > wobec ze cos robia, oni wierza w to co robia i nie oburzaja sie na innych,
                                                      > poprostu staraja sie cos zmienic na lepsze.

                                                      Asiu gdyby to byla jednyna metoda zmiany swiat to pewnie byli bysmy jeszcze w
                                                      epoce kamienia lupanego a zadna rewolucja nie mialaby miejsce.
                                                      Sa dzialania wielkie i dzialania tzw "okolo" ktore wlasciwie robia
                                                      najwiecej,ale aby moc rozpoczac dzialania mniejsze-skuteczniejsze czesto jest
                                                      potrzebna rewolucja i wstrzas
                                                      I prosze nie przypisuj mi nic i nie wyciagaj jakis daleko,stanowczo za daleko
                                                      idacych wnioskow ze ja czuje sie zbawicielka swiata,
                                                      wybacz ale to jakis farmazon???


                                                      I co robisz
                                                      > zeby pomoc tym krzywdzonym dzieciom i kobietom?

                                                      czesto pisalismy ze nie wycigamy bardzo personalnych szczegolow naszego
                                                      zyciorysu ani dzialalnosci,ale skoro tak daleko zaszlismy,dobrze powiem o
                                                      jednej rzeczy
                                                      co miesiac wplacam sume pieniedzy na organizacje ktora opiekuje sie wyciaganymi
                                                      kobietami z burdeli w Kambodzy,stworzyla ta organizacje kobieta ktora sama byla
                                                      sprzedana jako dziecko do burdelu w wieku 10 lat,wyciga/odkupuje dzieci z
                                                      burdeli albo pomaga im uciec,potem sie nimi opiekuje,kobiety maja schronienie i
                                                      pozywienie oraz w miare mozliwosci edukacje,aby ochornic je przed
                                                      powrotem,roznie bywa ale wielu udaje sie uratowac
                                                      los takich ludzi przejmuje mnie najbardziej i na chwile obecna to jest jedyna
                                                      forma pomocy jaka moge zaoferowac ale kto wie moze kiedys bede robic wiecej
                                                      i powiem wam szczerze ze nikt o tym nie wie,nikt ani rodzina ani
                                                      przyjaciele,nie szukam rozglosu ani przyklasku
                                                      naprawde nie chcialam o tym pisac,ale skoro spytalas

                                                      marze takze aby zaadoptowac jakies dziecko ajzatyckie aby ochronic je od
                                                      takiego losu,ale ta opcja wchodzi w rachube jak juz nasze zycie bedzie bardziej
                                                      stabilniejsze

                                                      i bardzo prosze powstrzymywac sie od takich stwierdzen "To ze sie czujesz w
                                                      pewien sposob zbawicielka swiata " bo nie ma to nic wspolnego z rzeczywistoscia

                                                      Moim zdaniem prostytucja powinna byc zalegalizowana forma dzialalnosci,burdele
                                                      powinny placic podatki,"pracownice" powinny miec obowiazkowe badania lekarskie
                                                      i powinny byc przestrzegane takie same prawa pracy jak w kazdej innej firmie np
                                                      o nie zatrudnianiu nieletnich,
                                                      kontrakt powinny podpisywac obydwie strony

                                                      > Moze przeczytaj to co napisalas i zastanow sie chwile
                                                      Asia nie wiem co mi chcesz udowodnic,ale wiem co pisze,moze zauwazylas ze nawet
                                                      jesli na chwile sie zapomne,uprzejmie zwracam honor

                                                      z poszanowaniem
                                                      Ifa

                                                    • letnie_zauroczenie Pregierz:)))))))))) 10.03.05, 12:13
                                                      Moj kot nie ma dzis apetytu. Za oknem leje od dwoch dni. W Afryce panuje glod.
                                                      Szukam winnego. Mojito chyba sie nadasz?
                                                      :)
                                                    • uroczadominika Re: Pregierz:)))))))))) 10.03.05, 13:04
                                                      > Moj kot nie ma dzis apetytu.

                                                      Moze nakarmiles go wczoraj jakims paskuctwem,hihi

                                                      >Za oknem leje od dwoch dni.

                                                      o tej porze roku to chyba normalka,na jednej polkoli wiosna-deszczowo,na
                                                      drugiej polkuli jesien-tez deszczowo

                                                      >W Afryce panuje glod.

                                                      za sucho i nic tam nie rosnie,a zwierzeta w wiekoszosci juz zjedzone
                                                      (przynajmniej w Zimbawawe)

                                                    • tizedik Stos jeszcze płonie 10.03.05, 12:26
                                                      Wokół coraz mniejszych płomieni stoi mała grupka. To sędziowie, czyli nicki
                                                      wszystkowiedzące.
                                                      W pewnej odległości od nich kolejna grupa nicków, z której co jakiś czas
                                                      dobiega szlochanie, czasem krzyk złości, a potem dłuższe, ale ciche i
                                                      uspokajające rozmowy. W pozycji żony Lota trwa Szopen, czasem wygłaszając
                                                      dłuższą przemowę do kolejnego nicka, jaki się do niego zbliża.
                                                      Z oddali dobiega jakaś melodyjka, troche zgrzytliwa; tę bezpieczną pozycję
                                                      zajął jeszcze jeden nick, nie za dobrze znany wszystkim pozostałym.
                                                      **************************************

                                                      W gromadzie nicków wszystkowiedzącyh widać poruszenie. Dyskusja staje się coraz
                                                      głośniejsza, niektóre wskazują na kogoś z oddalonej od stosu grupy nicków.
                                                      Potem sędziowie podchodzą i już wiadomo, że interesuje ich Tizedik. Słychać
                                                      słowa: za dużo kochanków, za dużo...
                                                      - Miałaś 40 kochanków - krzyczy do niej jeden z nicków wszystkowiedzących.
                                                      - Nieprawda - broni sie przerażona Tizedik - tylko trzydziestu ośmiu.
                                                      - To skleroza - jakis wszystkowiedzący stawia diagnozę.
                                                      - Nieprawda - krzyczy oskarżająco kolejny - to menopauza!
                                                      Wszystkowiedzący próbują wyrwać oskarżoną z grupy, jej kompani starają się ją
                                                      obronić. Jakiś współtowarzysz Tizedik cicho coś do niej mówi. Ta powtarza za
                                                      nim. Potem krzyczy: sędzia Virginia to lesbijka! Sędziowie patrzą po sobie i
                                                      decydują: najpierw Tizedik, Virginią zajmiemy się później.
                                                      Zaczyna sie przepychanie, wrzawa rośnie.
                                                      ************************************

                                                      Nagle wszyscy nieruchomieją. Ogarnia ich jakaś mgła, mleczny tuman. Kiedy
                                                      wreszcie znika, zauważają wielkie oko, które na nich patrzy z uwagą. Czy to
                                                      Wielki Brat czy Matka Teresa??
                                                      - Z podmalowanymi rzęsami?????? - zauważa nick - mężczyzna, nie wiadomo z
                                                      której grupy.
                                                      ************************************

                                                      Pysiek zamyka laptopa, którego wcześniej otworzyła na szpitalnym łóżku i
                                                      nerwowo woła pielęgniarkę.
                                                      - Proszę o termometr! Na pewno mam gorączkę, chyba majaczę. To nie mogło się
                                                      zdarzyć!!!
                                                    • yvona73pol Re: Stos jeszcze płonie 10.03.05, 13:51
                                                      widze, ze alegorie zapanowaly na forum....
                                                      nie zawsze spotkamy osoby myslace podobnie, nie zawsze bedziemy sobie
                                                      przyklaskiwac...
                                                      pewna doza faux-cul jest wskazana, ale nie zawsze... czasami jednak cos sie
                                                      powie;
                                                      aluzje ptasia zrozumialam, niekoniecznie sie poczuwam; czlowiek jest bardziej
                                                      skomplikowany..
                                                      Asia, co do tych osob wokol ktorych sie kreca, a kolo innych nie, to sa rzeczy,
                                                      ktorych nie wiesz, i sie nigdy nie dowiesz, wolalabym nie mowic o tym nikomu,
                                                      choc moze kiedys... komus...
                                                      nie teraz...
                                                    • mojito Brzydki zwyczaj sati. 10.03.05, 14:39
                                                      Zdrowko Wszyskim,

                                                      obudzilem sie dzisiaj nic nie sniac. Troche dobrze, troche szkoda.
                                                      Z jednej strony zaluje, ze nie mam zony z drugiej moze to i dobrze.
                                                      Gdybym mial, na pewno bym ja bil, albo ona mnie. Przed biciem na pewno
                                                      zabralbym jej zegarek. Albo ona mnie. Tak czy inaczej bylbym zamieszany
                                                      w bicie zony i kradziez zegarka. I mialbym zszargana reputacje.
                                                      Chociaz bez reputacji tez zle. Cholera, sam teraz nie wiem - dobrze to
                                                      czy zle?

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      gratuluje sukcesu z prawem jazdy. Motor tez fajna sprawa.
                                                      Ladujac w Europie stoje przez dluzsza chwile przy wypozyczalni
                                                      motocykli. Harley D. mnie kreci. Ale to skorzane oprzyrzadowanie
                                                      mnie zniecheca. Bez oprzyrzadowania nie mozna. Mandaty sa.
                                                      No, i ta laska na wyposazeniu siedzaca z tylu lub przodu.
                                                      W obu przypadkach trzymanie sie w gre wchodzi. Wyzej lub nizej.
                                                      Taaa, motor fajna rzecz.
                                                      Czytam Twoj infomercial i sadze, ze niezupelnie jestes obiektywna.
                                                      Twoja bohaterka infomercialu potknela sie widocznie dla wszystkich
                                                      i runela na twarz. Kon jaki jest kazdy widzi. I do czasu gdy tego
                                                      nie skomentujesz a bedziesz pisala o nagannosci pedofilii, manipulowaniu
                                                      uczuciami (?) i znuszaniu biednych kobiet do czegokolwiek ( w Polsce
                                                      na przyklad) to Twoje strzelanie groszkiem bedzie nieobiektywne.
                                                      Swoja wroclawska (?) psiapsiulke kochajaca pieniadze (i seks) wyciagasz
                                                      z pudeleczka na potrzebe innych dyskusji. Tutaj poszerzasz argumentacje
                                                      o ciezki kobiecy los. Urzedniczki w banku tez maja ciezko. Nie otwieraj
                                                      sluzy na temat lekkosci zycia. Zwroc na to uwage przy nastepnych swoich
                                                      wypowiedziach. Masz prawo sympatyzowac z kim chcesz ale publicznie
                                                      staraj sie byc obiektywna. Jak zawsze - z sympatia m.

                                                      Tizedik,
                                                      nic nie wygralismy, niestety. Twoj scenariusz auto de fe interesujacy.
                                                      Piromani sa wsrod nas :))). Dobrze jest sie ogrzac w nie swoim ogniu.
                                                      Piszac o stosach - co sadzisz o zwyczaju (brzydkim podkreslam) sati?

                                                      Musze leciec, bede staral sie manipulowac uczuciami mojego szefa
                                                      moze mnie nie potraktuje instrumentalnie,
                                                      milego dzionka Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      8:39/-4C.

                                                    • Gość: szopen Pozycja zony Lota + woda na stos IP: 218.20.66.* 10.03.05, 14:10
                                                      Wysmienity post powyzej.

                                                      Aczkolwiek sie ciut odniose.

                                                      Wcale nie widze siebie jako osoby w pozycji zony Lota, skamienialej ze
                                                      strachu... czy cos w tym stylu.

                                                      Zauwazylem ze dotad sa wypowiedzi damskiej czesci towarzystwa obecnego na tym
                                                      watku.
                                                      Podejrzewam, ze pozostali panowie sa po prostu zajeci czyms innym bo do glowy
                                                      mi sie nie miesci ze potrafia sie powstrzymac od wypowiedzi.

                                                      Ponizsze mozna posadzic o ta wstretna meska solidarnosc.

                                                      Ja nikomu nie zagladam do lozka.
                                                      Nie interesuje mnie zupelnie (czytaj nic a nic) co kto, gdzie, jak i z kim robi.

                                                      Mam znajomych ktorzy zaliczaja po kilka panienek w tygodniu (za pieniadze) ale
                                                      w kontaktach osobistych sa swietnymi ludzmi i w chwili kiedy mi potrzeba pomocy
                                                      moge na nich liczyc, mam rowniez znajomych spelniajacych wszystkie wymagania
                                                      prawowitego malzonka ale w pracy zachowujacych sie jak ostatnia kanalia i tylko
                                                      szykajacych okazji by komus noz wbic w plecy.

                                                      Wiec nauczylem sie oddzielac zycie prywatne znajomych osob od zycia zawodowego
                                                      z ktorym mam akurat kontakt.

                                                      Tak wiec nie widze powodu by dalej rozdmuchiwac plomienie, dorzucac drew czy w
                                                      jakikolwiek inny sposob przyczyniac sie do prob spalenia mojego PRZYJACIELA
                                                      Mojito na tym stosie.

                                                      Pozwolicie ze zacytuje (mniej wiecej...) z otwieracacego poprzednie watki postu
                                                      Asi: "zebrala sie tu grupa ludzi, rozrzuconych po calym swiecie...." i dalej od
                                                      siebie " majacych o tyle wspolnego ze sie z Polski wywodza i jakims trafem sie
                                                      tu spotkali"

                                                      Koniec cytatow i ich interpretacji.

                                                      Nie wydaje mi sie ze to jest watek na ktorym ludzie szukaja ewentualnych
                                                      partnerow = bilzszych znajomych itp.

                                                      O ile pani Fortuna do nas sie nie usmiechnie prawdopodobnie nigdy sie nie
                                                      spotkamy wszyscy razem osobiscie a nawet jesli sie usmiechnie to i tak nie
                                                      bedziemy skazani na wspolne zycie.

                                                      Jakos mi sie tak wydaje ze o ile tu na watku wszyscy do siebie jakos pasujemy
                                                      pomimo zdecydowanie innych miejsc i styli zycia tak w realu mogloby nie byc az
                                                      tak wesolo i szczesliwie.

                                                      Pozostawmy ten watek tym czym zawsze byl, znaczy sie miejscem gdzie spotyka sie
                                                      grupa PRZYJACIOL rozrzuconych po calym swiecie i to wszystko.

                                                      Mojito druhu.
                                                      Sny masz rzeczywiscie kolorowe.
                                                      Ja snie o rurach, maszynach i innych tego typu problemach.
                                                      Rownie duzo snie o ryb lowieniu.
                                                      I rownie duzo (badz duzo wiecej) snie o seksie,
                                                      Tak juz jest mezczyzna skonstruowany.

                                                      Zadna swieta, nawet na rowerze jeszcze mi sie nigdy nie snila.





                                                    • mar_za Re: Pozycja zony Lota + woda na stos 10.03.05, 17:44
                                                      Witam,

                                                      Mam teraz dylemat:
                                                      - Jestem wszystkowiedzaca?
                                                      - Raz w lewo raz w prawo?
                                                      Nie mam takich aspiracji, ale kto wie moze tego nie zauwazam....

                                                      Z egoistycznego punktu widzenia trzydziestoparolatki palenie na stosie wdow
                                                      zmniejszaloby konkurencje miedzy nami kobietami single. Tylko co jak ta wolna
                                                      teraz trzydziestoparolatka zostalaby za jakis czas wdowa? Nie jest juz tak
                                                      rozowo.

                                                      Bylam ktoregos dnia w restauracji. Stoliki strasznie blisko siebie. Obok dwoch
                                                      facetow. Przyszli na piwo. Rozmawiaja. Sila rzeczy slychac o czym mowia.
                                                      -Fajna babka?
                                                      -Fajna.
                                                      -Fajne cycki miala?
                                                      -Fajne.
                                                      -Fajna d...e miala?
                                                      -Fajna.
                                                      -Fajna w lozku byla?
                                                      -Fajna.
                                                      Tyle jej intelekt ich obchodzil.

                                                      Mam dosc zimy. Srodek marca a tu -11 C. A wakacje dopiero w koncu czerwca. W
                                                      tym roku pozwole sobie na szalenstwo. Jade do Grecji. Na cale dwa tygodnie.
                                                      Wykupilam wycieczke, wiec raczej to juz nie tylko plany.

                                                      Pozdrawiam, Mar_za
                                                    • mojito Klienci domow publicznych. 10.03.05, 20:49
                                                      Gość portalu: Ifa napisał(a):

                                                      " Stali i nagminni klienci domow publicznych calego swiata zawsze
                                                      budzili we mnie niechec... sa faceci ktorzy nie wiem jak wyglodniali
                                                      nie pojda do takiego miejsca i tacy zasluguja na szacunek..."

                                                      No, no. I stali. I nagminni. Tylko pozazdroscic zdrowia i pieniedzy.
                                                      Gdybym dozyl stu lat to byc moze chcialbym miec takie epitafium
                                                      na nagrobku. Niech ludzie wiedza, ze dobrze mi sie powodzilo :))).

                                                      Ze zdenerwowania gryza paznokcie ci sezonowi kienci, ci nienagminni i
                                                      i niestali - nie objeci klasyfikacja. Nie wiedza, czy tez sa niechetnie
                                                      postrzegani czy juz moze nie. Czy czasami jest ok?

                                                      Szacunek nalezy sie niekwestionowanie tym mezczyznom (Australijczykom)
                                                      ktorzy w sobotni wieczor samotni i zaplakani gromadza sie przy piwie
                                                      wokol szczesliwie poslubionel Pani socjolog i jej meza i sluchaja opowiesci
                                                      i rad z tysiaca i jednej nocy. Co za cudowne spedzanie czasu.
                                                      Moga sobie otworzyc serca i wylac gorycz samotnosci uzyskujac zrozumienie
                                                      i pocieszenie. To taka forma/filia kolka rozancowego.

                                                      O perwersji slow kilka. Wyraz trudny do zdefiniowania w sypialni za
                                                      zamknietymi drzwiami. Dla jednych to juz perwersja dla innych jeszcze nie.
                                                      Nie wszyscy pozostali na poziomie poprawnie religijnej misjonarskiej
                                                      pozycji.

                                                      Interesujace sa rowniez opinie szczesliwie poslubionej mezatki zza
                                                      plecow meza wypowiadajacej sie na temat burdeli. Rzeczywiscie mozna
                                                      sie czegosc ciekawego dowiedziec z tej drugorecznej wiedzy.
                                                      Maz oczywiscie o burdelach nie slyszal ale ma kolege. I kolega powiedzial,
                                                      ze burdele sa be.

                                                      Na zarzuty pedofilii, dreczenie kota :))), spadku dolara odpowiem
                                                      hurtowo jezeli jeszcze sie troche zarzutow nazbiera. W co nie watpie.

                                                      Ciekawa nauka ta socjologia. Sa tutaj dwa przypadki. Oba smutne.
                                                      Byc moze uda mi sie poznac socjolozke z wieksza wyobraznia i troche
                                                      mniejsza wszechwiedza na temat psychiki mezczyzna zanim moja opinia
                                                      o socjologii zakrzepnie. Moze w lecie?

                                                      Mar_za,
                                                      moje w lewo i w prawo nie dotyczylo Ciebie. Podobaja mi sie Twoje opinie.
                                                      Niekoniecznie zbiezne do moich. I niekoniecznie pochlebne. Sa ciekawe.

                                                    • Gość: Ifa Re: Klienci domow publicznych. IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 10.03.05, 22:36
                                                      Szacunek nalezy sie niekwestionowanie tym mezczyznom (Australijczykom)
                                                      > ktorzy w sobotni wieczor samotni i zaplakani gromadza sie przy piwie
                                                      > wokol szczesliwie poslubionel Co za cudowne spedzanie czasu.
                                                      > Moga sobie otworzyc serca i wylac gorycz samotnosci uzyskujac zrozumienie
                                                      > i pocieszenie. To taka forma/filia kolka rozancowego.



                                                      Cudowne spedzanie czase?????? ZALOSNE,najbardziej zalosne jakie kiedykowiek
                                                      widzialam.I piszac ta historie tak wlasnie to przedstawilam.
                                                      Zdarzylo mi sie cos takiego raz w zyciu i to w wyjatkowo sprzyjajacych ku temu
                                                      warunkach bo po meczu crickieta,a na takie events chodza glownie jak wiadomo
                                                      mezczyzni.Znalazlam tam z checi uczestniczenia w wydarzeniu ktore jest znaczaca
                                                      czescia kultury australijskiej

                                                      Pani socjolog i jej meza i sluchaja opowiesci
                                                      > i rad z tysiaca i jednej nocy.



                                                      Bardzo bym byla wdzieczna za nie wciaganie w to mojego meza,bo ja nie wycigam
                                                      tutaj niczyjch wspolpartnerow ani wspolmalzonkow,czy rodzicow
                                                      moj maz ma zgola odmienne zdanie na wiele tematow,co nie przeszkadza nam na
                                                      wymiane opinii i zycie ze soba pomimo roznic,jak rowniez maz nie daje nikomu
                                                      zadnych cudownych rad,ani nie karmi opowiesciami.


                                                      Nie zaslaniam sie ani nie uzywam jako sztandaru do moich opinii i wypowiedzi
                                                      faktu co studiowalam,nigdy tego nie podkreslalam ani nie wspominalam,takze
                                                      niepotrzebnie i niesluszenie sobie twarz socjologia Mojito wycierasz!

                                                      Nie wiem tez skad twoje domniemania o jakis religino-misjonarskim tle tego
                                                      wszystkiego?
                                                      Moze dlatego ze nie przyjdzie ci do glowy ze ludzia moga miec po prostu serce i
                                                      uczucia a moze nawet wrazliwosc? ale taka prawdziwa,a nie taka udawana i bycie
                                                      smacznym koktajlem na jednym watku a syfilisem na drugim - nomen omen,drugi
                                                      nick calkiem trafny

                                                      Mozesz sobie oszczedzic dalszego ciagniecie tego,bo to do niczego i tak nie
                                                      doprowadzi a nie ma sensu innym psuc humor tutaj
                                                      dobrze znac twoja opinie,ale wybacz ona nic dla mnie nie znaczy podobnie jak
                                                      moja opinia nie znaczy nic dla ciebie

                                                      zegnam
                                                      Ifa

                                                    • yvona73pol przypadki 10.03.05, 23:37
                                                      jak sie tak przyjrzec, to wiecej tych smutnych przypadkow... c'est la vie,
                                                      niestety;
                                                      nigdy nie twierdzilam inaczej;
                                                      fajnie tak zawsze wiedziec lepiej, i kwieciscie to wyrazic...
                                                      ja niestety nie wiem lepiej i raczej nigdy nie bede wiedziala....
                                                    • pysiek13 strasznie brzydka zaba z duzym question mark :)))) 11.03.05, 00:31
                                                      Witajcie kochani wszyscy :))))

                                                      Tizedik :))))))))))))))))) exactly !!!

                                                      qrde nie widze stosu, nie widze pregierza, nie widze roznych obozow ... a
                                                      najgorsze, bo nie widze problemu, no qrde nie widze ... jestem troche nie ten
                                                      tego ale, chociaz to nie schizophrenia przypominam ;) wiec to dlatego pewnie
                                                      nie moge sie wy-artykuowac?
                                                      neee ...
                                                      moj stan obecny bynajmniej mnie nie usprawiedliwia ale ;))))pod-reguluje moje
                                                      receptory, s-koncentruje jak przecier pomidorowy i ...
                                                      ... i widze wymiana roznych pogladow, nie zawsze trafnie uzasadnionych, nie
                                                      zawsze w sposob taktowny i kulturalny podawane, to widze ...
                                                      nie lubie jednak wskazywac paluchem ...
                                                      powinnam zajac jakas pozycje, ustosunkowac do tematu, powiedziec swoja opinia ..
                                                      powinnam? a kto tak powiedzial, ze powinnam ? bo co ? tak wypada ?
                                                      eeniee meeenie i bec !
                                                      czy mam kogos wspierac, czy kogos skreslic ? Y ... oh why ?

                                                      a ja to piepsze kochani :)))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                                      moja opinie o Mojito mam, swoja bardzo prywatna opinie, i on tez zna moja
                                                      opinie o nim, szczera az do bolu ;) i to wystarczy, co nie znaczy ze o tym
                                                      musze glosno mowic. zgadza czy nie zgadza ?
                                                      stanelo na tym, ze na podstawie wpisow Mojito na innym forum, ktos go
                                                      podsumowal, ze jest kto: sex maniac ? perwert ? dwu-licowy ? a moze jeszcze
                                                      zboczeniec ? czy ktos potrafi mi podac jasna definicje powyzszych ? czy nie
                                                      stanowi (to powyzsze) czesci naszej ludzkiej zmiennej natury ? kazdego z nas ?
                                                      zglaszam na ochotnika wiec, mozecie mnie spalic pierwsza na stosie, bo to
                                                      wszystko jest we mnie, qrde nie zaprzeczam i wcale nie wstydze ;))))

                                                      teraz Szopen cos pojechal o tym co nas laczy tutaj, cos o korzenieach, ze
                                                      wszyscy z jednego kraju i tak dalej. to ja osmiele od-laczyc ;)))) ja nee ...
                                                      kocham ten Wasz/Nasz kraj, ja urodzilam i uroslam poza, moze dlatego mam opinie
                                                      troche tak z boku ?

                                                      ... i trzeba zadac duzo trudu odlaczyc te plewy i wyluskac zdrowe ziarnko ;))))
                                                      warto jednak, warto ... jak to dobrze potem smakuje ale :))))

                                                      smok, smok, buziaczek i odpowiednio wszystkim dzien dobry i dobranoc
                                                      P.
                                                    • yvona73pol Re: strasznie brzydka zaba z duzym question mark 11.03.05, 01:11
                                                      to moze plewa sie odlaczy...
                                                      w sumie na razie i tak pisalaby w powietrze, a tego nie lubi...
                                                      fajnie jest jednak, ze stalo sie jak sie stalo, pokazalo to wiele demonow
                                                      drzemiacych w podswiadomosci (nie brac do siebie, pisze o jednej li tylko
                                                      osobie), i tego, ze pewnych spraw sie nie zapomina, chocby nie wiem jak sie
                                                      chcialo....
                                                      coz, zaczynamy prace mentalna, i przede wszystkim koniec z negacja, choc to
                                                      akurat bedzie ciezkie....
                                                    • pysiek13 Re: strasznie brzydka zaba z duzym question mark 11.03.05, 03:39
                                                      Yvona,
                                                      lubisz rysowac zdecydowana linie. odlaczyc plewa ?
                                                      kto jest plew, ocena znowu wzgledna ... plew w Twojej opinii ?
                                                      moze tez byc odwrotnie ... moze zdarzyc, ze plew jestes Ty w opinii innych ?

                                                      dobra, starczy ode mnie ... i nagle zapachnialy konwalie :))))
                                                      zegnam - wasza brzydka zaba ;))))przemawiala ciagle w pozycji horyzontalnej

                                                    • Gość: Gunther_0 Re: strasznie brzydka zaba z duzym question mark IP: *.nsw.bigpond.net.au 11.03.05, 04:02
                                                      Siemanko,
                                                      zaczalem cos wczesniej pisac i mnie rozlaczylo.korzystam wiec z cafejek a tu
                                                      pisac i skupic sie na czyms nie jest latwo.
                                                      no dobra,jedziemy z tym koksem.kochanienkie dziewczyny ogolnie powiem i
                                                      krotko,zycia nie znacie!nie bede sie rozpisywal bo to moj lunch time.
                                                      Mojito Amigo jest moj kumpel i tyle, podpisze sie pod stwierdzeniem ze nie
                                                      widze nic zdroznego w pisaniu na tamtym watku.gdybym wiedzial wczesniej tez bym
                                                      sie sam wpisal.to tez jestem plew z tego powodu,no tego.racja,ze po pisaniu nie
                                                      mozna ocenic czlowieka.internet pozwala na kreowanie roznych charakterow,
                                                      piszemy to co nam sie podoba i pokazujemy tyle ile chcemy innym.to tak do
                                                      siebie pije bo ja tez jestem caly wykreowany.troche mi sie nie udalo pokazac
                                                      wam jakis piekny image twardego chlopa z sentymentalna dusza;)chyba
                                                      przesadzilem gdzies bo jakos nie udalo mi sie zwabic zadnej kobitki kurde
                                                      szyszka.
                                                      dosc tego bajerowania.
                                                      Asia klaniam nisko:)
                                                      lece kochani napisze moze z domu,spadanko
                                                    • tangerin Re: strasznie brzydka zaba z duzym question mark 11.03.05, 08:17

                                                      Dzien Dobry:)
                                                      Znowu padnieta jestem po nieprzespanej nocy. ALe za to projekt skonczony i
                                                      wydrukowany.

                                                      I tak jakos moja percepcja jest przytlumiona i nie lapie, o co biega, Mojito.
                                                      Przeczytalam Twoja wypowiedz, potem moja, potem wszystko od nowa i dalej nie
                                                      lapie. Jaka bohaterka, jakie padanie, to o mnie bylo? Mam cos wyjasnic?
                                                      Wyjasnie, tylko prosze o wiecej info. Moze byc na maila, co by nie zasmiecac
                                                      watku. Tym bardziej, ze biorac moj ograniczony przyszly dostep na pewno
                                                      skrzynke bede sprawdzac zawsze, na reszte moze nie starczyc mi czasu.

                                                      W swoim poscie nie rzucalam kamieniami, nie podpalalam stosu. Opinia na owe
                                                      trzy tematy byla wysoce subiektywna, powiedzialam, co ja sadze na temat
                                                      pedofilii, prostytucji, manipulacji. Nie bylo tam zadnych ukrytych podtekstow.
                                                      Czy ja cos pisalam na temat ciezkiego zycia kobiety? Wiem, ze panie w banku tez
                                                      maja ciezko, panie na poczcie... itd. W ogole nasz kraj to dziwny kraj i dlugo
                                                      mozna by pisac o "lekkosci" bytu. I tak sobie mysle, ze dobrze, ze mi ten
                                                      dostep sie ograniczy, potrzebuje przerwy i dystansu.
                                                      Tym bardziej, ze zaczyna sie cos nowego w moim zyciu,troche sei boje, ale chyba
                                                      bardziej jestem zadowolona, ze cos w koncu sie ruszylo.

                                                      Takze, jak juz powiedzialam, skargi i wnioski na skrzynke poprosze:) Jak kogos
                                                      urazilam, obrazilam, to sorry!
                                                      I zyczcie mi szczescia, bo go bede teraz potrzebowac.
                                                      A teraz szykuje sie do urzedu skarbowego. Sie bedzie dzialo!
                                                    • italian96 Re: strasznie brzydka zaba z duzym question mark 11.03.05, 09:01
                                                      Tak glosno i ciekawie dyskutujecie ze sie przylacze.
                                                      M a wlasciwie S znam z tematu turystycznego i... innego jeszcze. Rzeczywiscie
                                                      potwierdzam potrafi byc romantyczny i subtelny. Dziewczynom kolana miekly na
                                                      jego teksty.


                                                      Mojito, uklony dla kolorowej pani:D
                                                    • yvona73pol pysiek - totalne nieporozumienie ;) 11.03.05, 11:43
                                                      Pysiek, az sie usmiechnelam....
                                                      bo wlasnie to myslalam co ty piszac te slowa, no, ja czasami pisze o sobie w
                                                      trzeciej osobie - krotko mowiac, to bylam ja, ta plewa/jestem ;)
                                                      a i czasami ostra kreska jest, przyznaje...
                                                      no, to zlamalam slowo i napisalam, ale wydawalo mi sie sluszne wyjasnic ;)
                                                      papa,
                                                      plewa
                                                    • mojito Happy Birthday :))). 11.03.05, 15:26
                                                      Szopen,

                                                      wszystkiego najlepszego, kolorowego, panoramicznego.
                                                      Duzych i czestych ryb oczywiscie.

                                                      Moj prezent dla Ciebie to ewentualny papierowy dotyk Fortuny.
                                                      Wybralem numery: 03 08 13 35 48 PB 35.
                                                      Trojka - Twoj numer rodzinny. Osiem - szczesliwy chinski.
                                                      Trzynascie - suma kierunkowego do Pily. Trzydziesci piec - wiadomo.
                                                      Czterdziesci osiem - kierunkowy do Polski. Dodatkowa PB - wiadomo.
                                                      Los ma czerwony napis Szopen i wisi na lodowce.
                                                      Czesc prawnicza we mnie poleca mi dopisac, ze ewentualna wygrana
                                                      (12 milionow zielonych) jest cala Twoja i tylko Twoja.
                                                      Numery mozesz sprawdzic na powerball.com albo poprosic Tizedik.
                                                      Losowanie w sobote (moja) o godzinie 23:00. Good luck :))).
                                                      Napisz troche o Macao. Czytalem, ze ostatnio inwestuje sie tam duzo.
                                                      I wyglad zmienia sie dramatycznie.
                                                      Co do snow to podobno sny erotyczne sa oznaka zdrowia.
                                                      Sen o swietych lub ich dalekich kuzynkach podobno klotnie.

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      spoko. Moja dygresja o bohaterce infomercial nie dotyczyla Ciebie.
                                                      Z perspetywy to teraz niewazne. Trzymam kciuki za Twoje powodzenie.

                                                      Zdrowego, milego i pogodnego ( z dotykiem slonca) weekendu zycze Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      9:26/2C.
                                                    • Gość: Asia Zmiana tematu IP: *.akl.callplus.net.nz 12.03.05, 22:45
                                                      Kochani, od poniedzialku zaczynam nowa prace, po pracy mam jeszcze jedno
                                                      interview,mam nadzieje ze nie bedzie ze mna tak jak z tym ruskim ktory nie mogl
                                                      sie na koszule zdecydowac bo mial za duzy wybor.

                                                      Od kilku miesiecy szukalam nowej pracy bez efektow, teraz ludzie sie do mnie
                                                      zglosili sami, gdybym wiedziala to pewnie bym sie wczesniej zwolnila, chociaz z
                                                      drugiej strony widac tak mialo byc.

                                                      Pysiek Ty sie podnos kochana, pozycja horyzontalna jest dobra jak jej jakis
                                                      przystojny cel przyswieca hahahaha


                                                    • Gość: Gunther_) Re: Zmiana tematu IP: *.nsw.bigpond.net.au 13.03.05, 05:09
                                                      Siemanko wszystkim, witaj Asienko:)))
                                                      gratulacje najszczersze,to sie nazywa sila przebicia kurde szyszka;)

                                                      a ja spieklem raka dzisiaj,fest przygrzalo i chociaz smarowalem sie regularnie
                                                      no kurde nie da rady,nie uniknie sie tego slonka.lowilem z lodki i niby jest
                                                      trche cienia ale odbicie od wody robi swoje.wygladam wiec (to tak w ramach
                                                      poprawiania swojego image;) jak marynarz z ogorzala sloncem spalona
                                                      geba,rowniez ramionka oj, boli przy kazdym skrecie ciala,rowniez pod kolanami.
                                                      kurde no to miejsce za kolanami to powiem wam przypieklem sobie kilka razy juz;)

                                                      Amigo Mojito;) jak zdrowko?sypie sniegiem u was czy juz calkiem wiosennie.pije
                                                      za pomyslnosc nas wszystkich dzisiaj w pubie wieczorkiem a co tam niech bedzie
                                                      moja strata.wypije podwojnie,za lepsze porozumienie tutaj,no tego tak ogolnie.

                                                      po calym dniu w sloncu powiem szczerze ze nie bardzo mam rozped zeby zaczynac
                                                      jakis bardzo ambitny temat,niedziela uplynie wiec na rozmyslaniach,wolne
                                                      popoludniowe godziny przeciekaja przez palce i znowu nic sie nie dzieje.
                                                      no kochaniency meldowac sie prosze.powiedzielismy sobie troche,pare spraw sie
                                                      wyjasnilo ale no dobra juz tego wystarczy.
                                                      caly promienny pozdrawiam
                                                      Gunther
                                                    • mojito Brazylijska bossa nova. 13.03.05, 07:57
                                                      Zdrowko Wszystkim lekko podchmielone,

                                                      wessalo mnie dzisiaj/wczoraj do "Zanzibar Blue". W tym tygodniu gra na
                                                      pianinie i spiewa brazylijska gwiazda Eliane Elias. Ostatnia jej
                                                      plyta "Dreamer" cieszy sie duzym powodzeniem. Powialo klimatami latynoskimi.
                                                      Mialem dobry punkt sluchania/widzenia przy barze. Krolowala caipirinha.
                                                      Kilka wypilem. Powinnismy miec dobry tydzien :))). Za pomyslny nasz nowy
                                                      tydzien pilem. Sluchalem od czasu do czasu muzyki i spiewu z zamknietymi
                                                      oczami. Przy otwartych oczach artystka mnie troche rozpraszala. I odbior
                                                      muzyki lekko sie zacieral.

                                                      Pamietacie moze, Jerzy Kosinski pisal w jednej ze swoich ksiazek
                                                      o graniu w duecie na pianinie i ten tego. Nie moglem sobie przypomniec
                                                      w ktorej. Moze w Passion Play?
                                                      W przyszlym tygodniu wystapi w Zanzibar Blue Ann Hampton Callaway.

                                                      Asiu,
                                                      gratuluje i kciuki trzymam. Dzisiaj mialem je zacisniete na szklance
                                                      z koktajlowej :))). Bedzie wiec ok.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      sniegu juz nie ma. Slupek tez sie lekko podniosl. Wiosne zaczynam czuc.
                                                      Siedzac przy barze dowiedzialem sie, ze w termometrach przed uzywaniem
                                                      rteci uzywano brandy. Siedzenie przy barze ksztalci :))).

                                                      Ide spac. Ciekawe czy cos mi sie przysni?
                                                      Dobranoc i dzien dobry odpowiednio Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      1:57/3C.

                                                    • mar_za Re: Brazylijska bossa nova. 13.03.05, 10:29
                                                      Witajcie,

                                                      No, no gtatuluje gustu Mojito:).
                                                      Eliane Elias znam. Musze sie zainteresowac ta druga, bo niezaprzeczalnie sa to
                                                      klimaty muzyczne, w ktorych sie poruszam. Jak mi brakuje takich wlasnie barow z
                                                      jazzem, smooth, bossa nova itd. Niby sa nieliczne jakies u nas, ale mnie
                                                      przeszkadza, ze to sa takie miejsca snobistyczne, gdzie "odpowiedni" ludzie
                                                      powinni bywac. Jak tak kiedys sie zastanawialam gdzie chcialabym mieszkac poza
                                                      Polska to wlasnie z powodow klimatow muzycznych wybralabym Ameryke:)
                                                      W Polsce ostatnio glosno o innej brazylijce - Ive Mendes, ktora okrzyknieto
                                                      brazylijska Sade. Byla tu na koncertach. Ale ta to zaczyna przygode ze
                                                      spiewaniem. Nagrala dopiero jedna plyte. Jej cover "If you leave me now"
                                                      (Chicago to kiedys spiewalo) byl wielkim przebojem lata. Wygladem dorownuje
                                                      Eliane czy Ann.

                                                      Znowu mnie zaczely przesladowac mysli, co by tu zmienic w swoim zyciu. Ze
                                                      stabilizaja jakos na dluzsza mete zle sie czuje :) Trafilam na ten watek kiedys
                                                      jak poszukiwalam informacji o tym jak sie zyje Polakom na emigracji, jak sobie
                                                      poradzili ze zmiana itd. Tez rozwazalam wtedy ewentualnosc wyjazdu z kraju.
                                                      Potem mi jakos przeszlo, a teraz znow niesmialo powracaja mysli, a moze by
                                                      jednak sprobowac? Pewnie byloby mi latwiej podjac taka decyzje gdybym nie miala
                                                      specjalnych wyborow tutaj. A jak jest praca, jakos wszystko sie w miare uklada
                                                      to trudniej. No i tak tylko co jakis czas planuje, planuje i nic nie dzialam. Z
                                                      drugiej strony zycie za krotkie jest, by nie probowac roznych opcji. Co prawda
                                                      ciagle szlifuje angielski na randkach z Irlandczykiem , w koncu sie moze
                                                      zmotywuje, rozesle swoje resume i znajde jakas robote poza Polska.... Albo tak
                                                      bede tylko tak planowac z rozmachem, planowac, a potem to juz bedzie za pozno
                                                      na realizacje. Trzebaby podjac meska decyzje:)

                                                      Iwona, a Ty nie zbieraj zabawek! Na moj gust to zachowujesz sie niedojrzale:).

                                                      Asia,
                                                      Zyczylabym sobie takiego komfortu tutaj. Ze rzucam robote jak mam jej dosc. I
                                                      znajduje nastepna. Abstrakcja w naszej szerokosci geograficznej. Gratuluje.

                                                      A ja dzis kochani wyprawiam przyjecie urodzinowe Piranii. Na szczescie poza
                                                      domem. Z 14 rozbrykanych dwunastolatkow nie wiem jakbym sobie poradzila!.

                                                      Tyle. Jak Was zanudzilam to przepraszam.
                                                      Mar_za
                                                    • Gość: Asia Re: Brazylijska bossa nova. i zupa ogorkowa IP: *.akl.callplus.net.nz 13.03.05, 11:29
                                                      Przypomnialy mi sie czasy kiedy czesto wpadalam do Akwarium, i zawsze tam byli
                                                      znajomi, na ogol luzacy, nikomu z nas wtedy nie w glowie byly kariery,
                                                      pieniadze. Jak czlowiek mial na herbate z cytryna to bylo niezle, a jak na
                                                      lampke albo dwie wina, to siedzialo sie do rana w dobrym towarzystwie i przy
                                                      dobrej muzyce :) rane kiedy to bylo

                                                      Gunther, Ty lepiej z tym slonkiem uwazaj, nie ma zartow. Ja pierwszego roku
                                                      pobytu w NZ spalilam sobie buzke, od tamtego czasu mam bielactwo, dobrze ze nie
                                                      gorzej.

                                                      Mojito, nie watpie ze wszystko sie dobrze ulozy, jak Ty pijesz za powodzenie nie
                                                      moze byc inaczej. :))

                                                      Mar_za angielski szlifuj, a jeszcze jak Irlandczyk przystojny to tym bardziej :)
                                                      Reszta w odpowiednim czasie, ja tez od dluzszego czasu myslalam o wyjezdzie,
                                                      przez kilka lat trzymala mnie dobra praca i dobra placa. Teraz jestem wdzieczna
                                                      losowi ze ta prace stracilam. Na kazdego cos tam czeka, wszystko w swoim czasie.


                                                      Przez te pare dni ktore w domu siedzialam udalo mi sie ugotowac zupe ogorkowa,
                                                      pierwszy raz od ponad poltora roku, tutaj zeby sobie taka frajde zafundowac
                                                      najpierw trzeba wychodowac swoje ogorki, a potem je zakisic :) ale przyjemnosc
                                                      podwojna za to.
                                                      Zrobilam tez kapuste faszerowana, i przymierzam sie do kiszenia kapusty coby w
                                                      koncu bigosu ugotowac. Jak widzisz Mar_za to bardzo przyziemne sprawy na
                                                      emigracji i w Polsce nikomu nie przychodzi do glowy zeby swoja kapuste kisil.
                                                      Stare polskie przyslowie mowi, wszedzie dobrze gdzie nas nie ma,, wszedzie sa
                                                      jakies wady i zalety, chociaz zycie na emigracji jest zdecydowanie latwiejsze
                                                      (to oczywiscie moja opinia)

                                                      Serdeczne zyczenia urodzinowe dla Piranii :))
                                                    • tizedik Re: Brazylijska bossa nova. i zupa ogorkowa 13.03.05, 14:24
                                                      Marzena, jak sie czegos chce, to trzeba to zrobic. Albo przynajmniej sprobowac.
                                                      Jak stale Asia przypomina: lepiej grzeszyc i potem zalowac, anizeli zalowac, ze
                                                      sie nie zgrzeszylo;-) Moze nie calkiem odpowiada twoim dylematom, ale cos w ty
                                                      jest....
                                                      Wiec zrob to!!!!
                                                      My ci bedziemy wiernie kibicowac:-)))))
                                                      Mandarynka juz chyba to zrobila, no ale ja mobilizowala sytuacja, przymus
                                                      rzeklabym.
                                                      Juz nie wspomne o "elemencie", ktory po swiecie sie wloczy....;-)
                                                      No i nasz Gunther, z niego to dopiero wloczykij...;-)
                                                      Tyle ze wszyscy wymienieni wlocza sie solo, a ty masz Piranie.
                                                      Ciekawe, jak one podchodza do sprawy; pytalas je? Ale w tym wieku bardzo czesto
                                                      najwazniejsze sa kolezanki szkolne, chociaz... Jedna z nich juz wyrasta z wieku
                                                      zainteresowania kolezankami jedynie ;-) Zaczynaja sie nowe zainteresowania;-)
                                                      Moze to dobra okazja do zmian.
                                                      Aska, jak ja lubie te wszystkie kwasne potrawy:-)))
                                                      Szopen, losowanie na urodziny nie przyniosla spodziewanych workow. Ale za to
                                                      masz nasze dobre zyczenia. Jak tam mija czas na wyjezdzie? Czekamy na relacje.
                                                      Mojito, kaca nie masz? U ciebie wiosna powinna sie lada moment rozpoczac. U nas
                                                      najpierw sniegi musza stopniec.

                                                      Pysiek, hart ducha to ty posiadasz wielki, zycze wiec, aby i cialo do niego sie
                                                      dostosowalo :-)))))))

                                                      BTW, zmiana tematu byla juz ze wszelkich miar wskazana, jednak ja nadal nie
                                                      moge wyjsc ze zdziwienia, ze do tak absurdalnej sytuacji tutaj doszlo.

                                                      Pozdrawiam.
                                                      T.
                                                    • Gość: szopen No i jestem z powrotem IP: 206.73.209.* 14.03.05, 02:06
                                                      Dziekuje wszystkim za zyczenia.

                                                      Tak mnie troche zastanowilo zdziwienie moim wiekiem, czy ja naprawde brzmie
                                                      duzo starzej???

                                                      Spedzilem czas pewien w Macau, rzeczywiscie rozwija sie dosc szybko, jest tam
                                                      aktualnie maly property boom. Jako, ze jakis czas temu tamtajszy rzad
                                                      zdecydowal sie udzielic licencji na operacje kasyn dwom innym fimom (bo
                                                      od "zawsze" prawie to tylko Stanley Ho byl w zasadzie monopolista) to powstalo
                                                      sporo nowych kasyn, hoteli i centrow rozrywki.
                                                      Widac tez kilka w budowie.

                                                      Nowo otwarte kasyna sa dosc odjechane, niektore bardzo ladne, a wszystko w
                                                      srodku urzadzone wedlog zasad feng shui bo tam o szczescie chodzi.
                                                      A dokladniej o szczescie wlascicieli a nie grajacych wiec zbudowane i urzadzone
                                                      sa tak by "zabierac" pieniadze odwiedzajacym.

                                                      Pogoda byla paskudna, zimno i troche padalo, ale i tak dalem rade ryby polowic,
                                                      wprawdzie bez wiekszych rezultatow ale tak to juz czasami jest.

                                                    • kazachstan Re: No i jestem z powrotem 14.03.05, 03:55
                                                      Dzien dobry,
                                                      wprawdzie zmienilismy juz temat ale ja to wolno wszystko kojarze.zabralo mi
                                                      troche czasu,zeby sobie poczytac i pomyslec o tym wszystkim.co ja to mysle
                                                      sobie,no mysle ze ogolnie to jestem rozczarowany i to niemilo rozczarowany.
                                                      najprzod to ze tak sobie tu niektorzy skakali do oczu,ze to na spokojnie nie
                                                      mozna sobie podyskutowac.osoba Mojito tez mnie rozczarowal,wprawdzie nie padlo
                                                      tu zadne slowo tlumaczenia to jednak tego wytlumaczenia troche oczekiwalem,ot
                                                      co.ja swoje lata mam jak wiecie wszyscy,takie tematy poruszane na innym watku
                                                      to nie dla mnie.jednak nie krytykuje bo toz nie moja sprawa co kto robi.tylko
                                                      jakos przykro mi sie zrobilo ogolnie,ze czlowiek ktorego uwazalem za
                                                      wartosciowego i zawsze z przyjemnoscia czytolem,kobiety traktuje tak
                                                      przedmiotowo.cos tu sie nie zgadza.ale nie bede dociekal co,bo to nie moja
                                                      sprawa.
                                                      teraz niby czytam co Mojito piszesz o wystawach artystycznych,sluchaniu muzyki
                                                      ale toz brzmi jakosik dziwnie i nieszczerze. ale moze to ja jestem zacofany i
                                                      za stary na to wszystko.
                                                      nie bede wiecej tu zagladal chociaz bylo bardzo milo i powim wam,ze lubilem ten
                                                      nasz watek.no i Asia nasza wrocila.przykro mi naprawde.
                                                      Zegnam wszystkich i zycze powodzenia
                                                      Kazimierz
                                                    • mojito Powracajacy watek. 14.03.05, 07:44
                                                      Once upon a time... byl sobie watek "Tajlandia i seksturystyka"
                                                      czy podobnie. Ktos wybierajacy sie do Tajlandii zalozyl watek
                                                      w ktorym wyrazil ubolewanie, ze nie widzial watku ktory laczylby
                                                      podroze i ewentualnie seks. Temat chwycil i respondenci piszacy
                                                      wczesniej od czasu do czasu na forum turystycznym na potrzeby
                                                      podrozy utworzyli swoisty Pen Club.

                                                      Watek rozwijal sie. Pisali mezczyzni i kobiety. Zwazywszy temat watku
                                                      interesujacym bylo to, ze nikt nikogo nie obrazal i watek byl utrzymany
                                                      w przyjaznej i prawie kulturalnej atmosferze. Pojawilo sie pare oburzonych
                                                      glosow ale wiekszosci watek dal pewna doze rozrywki. I tak powinien
                                                      byc glownie odbierany.

                                                      Na potrzeby watku przybierano rozne nicki. Jednym z wyzwan bylo
                                                      znalezienie nicka aby w jednym slowie zawieral podroz, seks i
                                                      zwrocenie uwagi na ewentualne jego konsekwencje. Tak powstal jeden
                                                      z nickow uczestnikow watku - syfilis. To, ze syfilis ma seksualne
                                                      konotacje, ze podrozuje (przemieszcza sie) i, ze dobrze zdawac sobie
                                                      sprawe z jego obecnosci zgadzamy sie wszyscy. Nawet ci oburzeni.

                                                      Jak na kazdym watku gdzie miejsce maja opowiesci meskie o doswiadczeniach
                                                      bylo troche konfabulacji i luznej wyobrazni. Konfabulacja lub
                                                      opowiesciami z drugiej (meskiej) reki byly opowiesci z Azji daleko-
                                                      wschodniej. Wiem na pewno, ze syfilis nigdy nie byl tak daleko w Azji.

                                                      Sporo osob pisalo i towarzyszylo w podrozy (w duzej mierze seksualnej)
                                                      jednemu z owczesnie podrozujacemu uczestnikowi- respondentowi watku
                                                      niejakiemu M-ski. Jeszcze wieksza liczba osob czytala. Niektorzy czytajacy
                                                      zaznaczyli swoja obecnosc na watku ale zastrzegli sie, ze bedac zonatymi
                                                      pisac o ewentualnych doswiadzeniach nie beda. Watek byl demokratyczny.
                                                      Mozna bylo pisac lub nie pisac. Czytac lub bedac oburzonym nie czytac.

                                                      Watek najlepiej bylo czytac w odpowiedniej konwencji w jakiej powstal.
                                                      Zawieral troche logistycznych informacji dla mezczyzn podrozujacych
                                                      samotnie i niepruderyjnie. Byla zywa wymiana opinii na temat z tym zwiazany.
                                                      Nie sadze, aby w czymkolwiek obrazal kobiety albo przedstawial je
                                                      w zlym swietle. Nie zawieral specjalnie niczego o czym prawie wszyscy
                                                      nie wiedzieli. Zajmowal sie pewna nisza zwiazana z podrozowaniem.
                                                      Cieszyl sie duza popularnoscia i byl nikomu nie wyrzadzajacym krzywdy
                                                      watkiem. Byl to watek z przymruzeniem oka. Pisali dorosli ludzie.
                                                      I tacy mam nadzieje czytali. Nie zgodzam sie z opiniami instrumentalizmu
                                                      jakiegokolwiek. Sadze, ze to zmeczony i nieokreslony blizej pusty slogan.
                                                      Obecnie zalozono watek podobny w tematyce ale z kobiecego punktu widzenia.
                                                      Watek sympatyczny i zle o autorce nie swiadczacym. Wrecz przeciwnie.

                                                      Z nadejsciem lata watek umarl smiercia naturalna. Korespondencji watkowi
                                                      rozjechali sie na wakacje. Watek w pewnym sensie dopelnil sie i czytany
                                                      przez wiekszosc z przymruzeniem oka odszedl oficjalnie w niebyt.
                                                      Okazalo sie, ze tylko pozornie . Duch watku zszedl do "podziemia".
                                                      Watek krazyl dalej sila inercji. Nie bylo specjalnie tajemnica kto na
                                                      watku pisze. Sporo osob wiedzialo. Ktos stwierdzil, ze kolejny wpis na
                                                      watku to tak jak indywidualny odcisk klawisza klawiatury/palca i ewentualnie
                                                      mozna wpis polaczyc z osoba. Uwaga nie pozbawiona slusznosci.
                                                      Zabawnym bylo to, ze w roztargnieniu ktos przeslal syfilisowi dwukrotnie
                                                      link do krazacego w "podziemiu " watku. Bez oburzenia i z uwaga ktora
                                                      mozna bylo odebrac jako komplement.

                                                      W swoich podrozach watek dotarl do Australii i spoczely na nim
                                                      trzy pary bardzo oburzonych oczu. I postanowily... cos z tym w wiekszosci
                                                      martwym watkiem zrobic. Ozywic go metoda usta usta. Watek zostal
                                                      lekko odkurzony, odprasowany i puszczony w kolejna podroz :))).
                                                      Nielatwe jest zycie popularnego watku. Jest kotem o kilku zyciach.

                                                      Watek ten o niczym w zasadzie nie swiadczy. Moze o pewnym doswiadczeniu
                                                      podrozniczym piszacych i byc moze o pewnej zdolnosci w ich przekazniu.
                                                      Troche swiadczy o wyobrazni. Tych piszacych i tych czytajacych.

                                                      Podobal mi sie komentarz na obecnym, znacznie dluzej trwajacym i bardziej
                                                      zblizonym do realiow zycia watku o tym, ze trudno utozsamiac osoby
                                                      piszace z dowolnie wybranym watkiem a zaprzeczeniem im normalnej osobowosci
                                                      na watku innym. Internet/pisanie daje nam mozliwosci najprzerozniejszego
                                                      pisania i wyrazania opinii co wcale nie swiadczy, ze wypelniaja nas
                                                      one calkowicie.

                                                      Bardzo sluszna byla rowniez uwaga o wyobrazni Karola Maya ktory napisal
                                                      szalenie popularne historie o wczesnej Ameryce bez postawienia nogi
                                                      na kontynencie amerykanskim. Wszystko to napisal nie opuszczajac Niemiec.
                                                      Mozna go podciagnac pod rasiste i niekochajacego zwierzat (bizonow).

                                                      Bylem lekko zdziwiony reakcja i ewentualna proba potepienia za to
                                                      co sie pisze na precyzyjnie przykrojonym do tematu watku.
                                                      No, moze nie reakcja wszystkich. Yvony lekko bylem :))).

                                                      Co do wyrazonych tutaj opinii o rozczarowaniu to chcialbym uprzejmie
                                                      przypomniec, ze rozczarowanie towarzyszy pewnym oczekiwaniom.
                                                      A tutaj byc ich nie powinno . Mam przyjemnosc i swobode o pisaniu
                                                      o tym o czym mam ochote w danej chwili napisac i ewentualnie mam
                                                      ochote z czytajacymi sie podzielic. I tak samo odbieram pisanie
                                                      watkowiczow. Z zaciekawieniem i pewna doza wyobrazni.

                                                      Byloby dobrze gdyby pojawil sie wkrotce watek o podrozach swietego
                                                      Augustyna. Z przyjemnoscia dopisze sie tam wielokrotnie i byc moze
                                                      ktos tez moje wpisy przyjmie za absolutnie dobra monete.
                                                      Rozwazam nawet odpowieni do okazji nick - swietoszek :))).

                                                      Ide spac. Kordelke znalazlem. Wszedlem juz w poniedzialek.
                                                      I Wam i sobie zycze udanego tygodnia. Kumulacja wzrosla do 18 workow.
                                                      Slonecznie pozdrawiam (ciagle bez slonca w realu),
                                                      mojito.

                                                      1:44/2C/bz.



                                                    • Gość: szopen Re: Powracajacy watek. IP: 206.73.209.* 14.03.05, 08:17
                                                      Wydaje mi sie ze once upon a time... byly sobie pewne oczekiwania i wyobrazenia
                                                      ktorych jak Mojito pisze byc tu nie powinno.

                                                      Mam przyjemnosc i swobode o pisaniu
                                                      > o tym o czym mam ochote w danej chwili napisac i ewentualnie mam
                                                      > ochote z czytajacymi sie podzielic. I tak samo odbieram pisanie
                                                      > watkowiczow. Z zaciekawieniem i pewna doza wyobrazni.

                                                      Ja tez, czasem dodajac lekkie przymruzenie oka.

                                                      A swoja droga to moim skromnym zdaniem syfilis to rewelacyjny nick.
                                                    • Gość: wkurzona Aska Bal Wszystkich Swietych IP: *.akl.callplus.net.nz 14.03.05, 09:10
                                                      jestem zezlona,, wpadlam coby sie odprezyc a zezlilam sie jeszcze bardziej

                                                      postaram sie po kolei, chociaz nie wiem czy mi sie to uda:

                                                      1. Kazik
                                                    • yvona73pol i o to chodzilo... 14.03.05, 09:49
                                                      no, lamie sie ;)
                                                      Mojito, o to wlasnie chodzilo, o tego maila, wlasnie once upon blabla.... az
                                                      tyle i tylko tyle....
                                                      co do par oczu to pozwole sie nie zgodzic, trzy to raczej za malo ;)
                                                      Augustyn to odrebna bajka, ten to sobie dopiero uzywal...
                                                      Mar_za, aczkolwiek za dojrzala (hmmm, ktoz jest?) sie nie uwazam, to jednak
                                                      hece z zabawkami to nie to... uwazam, ze trzeba nieco ochlonac... czasami...
                                                      overreacted... i generalnie reacted - to jest bardzo bliskie ludzkiemu
                                                      rodzajowi, jak sadze...
                                                      vide historia Kazika i paru kasliwych uwag pod jego adresem swego czasu (Asia
                                                      powinna pamietac ;)))
                                                      Asiu, to przykre z tymi pracowymi miszmaszami, ale... rozstac sie z klasa nie
                                                      kazdy potrafi (smiem twierdzic ze niewiele osob...) za bardzo jestesmy
                                                      emocjonalne zwierzeta... tak to bywa pieknie i slicznie tylko w hamerykanskich
                                                      telenowelach, gdzie wszyscy tysiace razy rozmawiaja wielce empatycznie ze
                                                      wszystkimi (swinie sobie aczkolwiek podkladajac)...
                                                      no i co, lamliwa istota... slaby kregoslup? zbytnia emocjonalnosc? przywiazanie?
                                                      powiem wam, ze troche jak family.... z family ponoc tylko na zdjeciach...
                                                      no, z moja sa duzo bardziej skomplikowansze uklady ;)))
                                                      na razie tyle, ide pichcic jakies thai chicken&red pepper,
                                                      Iwona
                                                    • pysiek13 Wyrzuty sumienia tanio sprzedam ...;)))))))) 14.03.05, 12:56
                                                      Wow, qrde i wow raz jeszcze :)))) chyba swita jusz, czy mi to przy-snilo ?

                                                      Kazik to nie bedzie tak latwo, wyjsc i cihutko zamknac drzwi za soba. brakowalo
                                                      Tobie zaginiony puzzle/wy-tlumeczenia - here we are :)))) wracaj, rozmowa
                                                      trwa ... od samego mieszania herbata nie robi slodsza :))))

                                                      Yvona :))))
                                                      zgadzam absolutnie, jak ta dojrzalosc zmierzyc ? pewna czescia tej dojrzalosci
                                                      jest poczucie odpowiedzialnosci za hm ... rodzine, dzieci ... za zaplacone
                                                      rachunki na czas, za decyzje podjete ... czasem czlowiek dojrzewa cale zycie a
                                                      czasem w ogole ...

                                                      MOjito :))))))))) dzieki za blabla ...

                                                      ... i zupelnie spokojnie teraz moge odwrocic na drugi bok i jeszcze do-spac.

                                                      zdrowka wszystkim smok, smok
                                                      P.
                                                    • italian96 Re: Wyrzuty sumienia tanio sprzedam ...;)))))))) 14.03.05, 14:39
                                                      Osoby zainteresowane romantycznym obliczem M/S na forum, proszone sa o nie
                                                      zasmiecanie mi skrzynki i troche wlasnej inwencji w szukaniu:)
                                                    • pysiek13 Re: Wyrzuty sumienia tanio sprzedam ...;)))))))) 15.03.05, 03:20
                                                      Italian,
                                                      grande bullshit
                                                      nikt z nas do ciebie nie napisal.
                                                      metode Gunthera polecam: SPADANKO :))))

                                                      ... i pisze dalej
                                                    • italian96 Re: Wyrzuty sumienia tanio sprzedam ...;)))))))) 15.03.05, 08:11
                                                      Pysiek,
                                                      na Tobie, Was swiat sie nie konczy:))
                                                    • Gość: szopen tekst szopena z zupelnie innego watku IP: 218.20.66.* 14.03.05, 14:47
                                                      Coby potem nie bylo ze mam wiele osobowosci.
                                                      Bo mam.

                                                      Odpaly z dziecinstwa Hard Core.

                                                      W wieku moze 12 lat nauczylem sie robic petardy i fajerwerki.
                                                      Umiejetnosci rozwijalem.
                                                      Cieszylem sie duzym powodzeniem wsrod kolegow z podworka, szczegolnie w
                                                      okolicach nowego roku.
                                                      Potrafilem zrobic i takie co bardzo glosne sa i takie co sa kolorowe (kolory na
                                                      zyczenie), z zapalnikiem lektrycznym, udarowym i wiele innych.

                                                      W szkole bylem "dosc aktywnym" czlonkiem kolka chemicznego.
                                                      Wiedze i umiejetnosci dalej rozwijalem.
                                                      Majac lat 15 gdzies tak wiosna pewnego dnia wykombinowalem nowa recepture na
                                                      material wybuchowy.
                                                      Po przeliczeniu na papierze milo dzialac bezblednie, policzylem sobie
                                                      odpowiednie proporcje i na zajeciach kolka w pracowni chemicznej przystapilem
                                                      do produkcji.
                                                      Jako ze jednoczesnie pracowalismy nad dwoma innymi srodkami stalo obok mnie
                                                      dwoch kolegow, wyznaczylem im zadania i przystapilismy do pracy.
                                                      Po jakims czasie jeden z nich poszedl do toalety, a drugiego wyslalem z
                                                      powrotem do klasy po cos tam.

                                                      Do duzego porcelanowego mozdzierza wsypalem pierwszy skladnik, dokladnie go
                                                      utarlem, wsypalem drugi skladnik i .... dotknalem tylko ta paleczka od
                                                      mozdzierza.

                                                      Wielka kula ognia, huk, piekny wybuch.

                                                      Ocknalem sie lezac na podlodze w rogu pracowni, powoli sprawdzam, rece mam
                                                      czuje ze mam zlamanych kilka palcow, nogi mam, w ustach smak krwi, otwieram
                                                      oczy i niewiele widze mylse zobie oczy mi zasypalo ale...
                                                      Zdejmuje okulary i wszystko jest OK tylko na okularach jak i na calej gornej
                                                      czesci ciala osadzila sie sol potasowa, jakbym byl maka obsypany.
                                                      Rozgladam sie dookola, kiepsko to wyglada, wiekszosc szkla w rozsypce, pali sie
                                                      dookola, Nikogo innego w pracowni nie widac

                                                      Najpierw szybko ugasilem co wieksze skupiska ognia, nastepnie stwierdzilem ze
                                                      chyba powinienem sie udac do szpitala.
                                                      Wychodze wiec z pracowni do klasy a tam zarowno cale kolko chemiczne jak i
                                                      nauczycielka siedza w bezruchu.
                                                      Wyslalem dwoch kolegow do gabinetu dyrektora zeby zadzwonli po pogotowie.
                                                      Podszedlem do umywalki i ciut sobie twarz umylem, wyciagnalem tez co wieksze
                                                      kawalki mozdzierza wciaz w policzkach sie znajdujace, efektem ubocznym bylo
                                                      sporo krwi co spowodowalo omdlenie mniej wiecej polowy obecnych, poprosilem
                                                      nauczycielke by pomogla mi ugasic pozar w pracowni wiec razem tam poszlismy,
                                                      ona dalej w szoku, nie bardzo sobie z kocem pozarowym radzi, pomoglem i jakos
                                                      to wszystko ugasilismy.

                                                      Potem poszedlem do gabinetu dyrektora poczekac na karetke, przyjechala,
                                                      pojechalem do szpitala, spedzilem tam kilka dni.

                                                      Jakies kilka tygodni pozniej byly zawody matematyczne I bralem w nich udzial,
                                                      ludzie ciut sie bali bo wygladalem jak z horroru, ale je wygralem.

                                                      Palce sie zrosly, po oparzeniach slady zniknely, kawalki mozdzierza to jeszcze
                                                      dlugo wychodzily.

                                                      Wiekszych strat nie bylo. Gdybym nie nosily okularow to oczu bym nie mial bo na
                                                      szklach pozostaly widoczne miejsca gdzie uderzyla porcelana robiac male
                                                      odpryski.

                                                      Jak odpaly to odpaly…..
                                                      W ogolniaku nie pozwolili mi sie do kolka chemicznego zapisac.
                                                      Do dzis nie wiem dlaczego :-))))
                                                    • tizedik ....z zupelnie innego watku ? 14.03.05, 23:40
                                                    • tizedik ....z zupelnie innego watku ? 14.03.05, 23:49
                                                      Przepraszam, ale moja mysz wariuje, a mi sie nie chce do sklepu isc po nowa,
                                                      stad ten pusty post.
                                                      A chcialam zaczac w ten sposob:
                                                      Szopen, ty potworze!!!!
                                                      Ilez "okropnych" spraw watkowiczow jeszcze tutaj wyjdzie? Az sie boje...;-)

                                                      Ale tak w ogole, to mam juz dosyc! Mam juz dosyc podsycania stosu (vide jakis
                                                      italianiec), kolejnych wpisow, ktorych juz nie potrafie odniesc do poczatku
                                                      calej tej groteskowej sytuacji (vide Iwona), prob zracjonalizowania tej
                                                      sytuacji, itd, itp.
                                                      Swoje zdziwienie absurdem sadu nad nickiem juz wyrazilam.

                                                      Pozdrowienia moje serdeczne dla Mojito :-))))))))))
                                                      T.
                                                    • Gość: szopen Re: ....z zupelnie innego watku ? IP: 206.73.209.* 15.03.05, 03:26
                                                      No oczywiscie ze rozmaitych okropnosci mam na sumieniu wiele.

                                                      Ale ze rozpoczyna sie nowa strona proponuje temat sie ciagnacy (zbytnio)
                                                      porzucic.
                                                      Okazja jest dobra.

                                                    • pysiek13 Re: ....z zupelnie innego watku ? 15.03.05, 04:39
                                                      Witajcie,

                                                      phuuu, cos pisze ...

                                                      Szopen Twoja 'potworna' historia fantastyczna :)))) to z Ciebie wybuchowy
                                                      czlowiek, shake hands, me too ;) chociaz z zupelnie innego powodu ...
                                                      czasem robi cos co jest szalenstwem, tak bardzo nie pasujacym do tego po-
                                                      ukladanego swiata, ktory niekoniecznie takim jest, bardzo ale stara takim byc.

                                                      z tym wy-tlumaczeniem Kazik. od samego poczatku urzeklo mnie u niektorych brak
                                                      pytania 'dlaczego':))))
                                                      kazdy od-czytuje ludzi na swoj sposob ... Asia ma racje, Ty chcialbys odtruc i
                                                      przeniesc czlowieka w lepszy swiat.

                                                      troche smetnie dzisiaj :(
                                                      pozdrawiam ale serdecznie wszystkich
                                                      P.
                                                    • yvona73pol jestem groteska ;) 15.03.05, 04:55
                                                      no, skoro inni tak mnie widza... ;)
                                                      ja sie przyznaje ze raczej psychopata... w dziecinstwie dusilam chomiki i
                                                      wyrywalam muchom skrzydelka ;)))
                                                      poza tym jem mieso ;) i takie tam....
                                                      dobrych manier mnie nie uczono (poza tym ze starsi zawsze maja racje i lepiej
                                                      wiedza, hie, hie, juz od dawna mit obalony); rezultat jest jaki jest...
                                                      co mie znaczy, ze constans;
                                                      tyle gwoli groteski, no, w sumie byc moze jestem jakas biologiczna pomylka, ale
                                                      mam to w nosie ;) poki co nikt sie jeszcze nie zorientowal ;))))
                                                    • tizedik groteska 15.03.05, 09:27
                                                      Iwonko mila, przypomne ci tak mimochodem - pycha jest grzechemn.
                                                      Twoj wpis podalam jako przyklad odnoszenia sie do sprawy, ktorej poczatek juz
                                                      zanika w pomroce dziejow, tak ze kolejny (i to nieprecyzyjny) wpis nic juz nie
                                                      wnosi, za to niepotrzebne podgrzewa atmosfere/stos.
                                                      Groteskowa jest natomiast (mam nadzieje, ze juz BYŁA) cala ta sytuacja.

                                                      Erystyka jest sztuka trudna, nie ulega watpliwosci. Udowodnilismy to sami (a
                                                      przynajmniej niektorzy z nas) na tym wlasnie watku. Zastepowanie sily
                                                      argumentow argumentem sily, to juz klasyka. Ale rozdawanie ciosow na oslep i
                                                      bezmyslnie ten nedzny poziom dodatkowo obniza.
                                                      Przestanmy juz!!!!!!

                                                      Wiosna sie zbliza:-)
                                                      Jeszcze tylko zapowiadana powodz i juz bedzie mozna sie nia cieszyc.

                                                      Wasza T.
                                                    • kazachstan Re: ....z zupelnie innego watku ? 15.03.05, 05:00
                                                      Dzien dobry wszystkim,
                                                      no to jak ja taki rwetes wsrod kobiet podnioslem to musi byc jakis powod,to ja
                                                      sie zastanowilem powaznie.o co to za dziwota Pysiek ze chce poprawic swiat.
                                                      nie Asia ja latwy czlowiek nie jestem.nie mam nic na swoje usprawiedliwienie
                                                      moze i macie racje zbyt pochopnie sie pozegnalem,wiec jak nie macie nic
                                                      przeciwko,to bede tu czasem zagladal.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen :-) IP: 206.73.209.* 15.03.05, 05:15
                                                    • Gość: szopen Re: :-) IP: 206.73.209.* 15.03.05, 07:36
                                                      Dear Mum & Dad,



                                                      I am well. Hope you are. Tell me big brothers Doug and Phil the Army is

                                                      better than working on the farm - tell them to get into the Army quick

                                                      before the jobs are all gone.



                                                      I was a bit slow in settling down at first, because you don't get outta bed

                                                      until 6am. I like sleeping in now, but all you do before brekkie is make ya

                                                      bed and shine your boots and clean your uniform. No cows to milk, no

                                                      calves to feed, no feed to stack-nothing.



                                                      Men must shave, but its not so bad, coz there's hot water and a light to

                                                      see what ya doing.



                                                      Breakfast has cereal, fruit and eggs but there's no kangaroo steaks or

                                                      possum stew. You don't get fed again until noon, and by that time all the

                                                      city boys are buggered because we've been on a 'route march' just like

                                                      walking to the windmill in the back paddock.



                                                      This will kill Doug and Phil with laughter. I keep getting medals for

                                                      shooting - dunno why. The bullseye is as big as a bloody possum's head and

                                                      it doesn't move and its not firing back at ya like the Johnson's did when

                                                      our bull got their cow pregnant before the Easter Show. Alls ya gotta do

                                                      is make yourself comfortable and hit the target - piece of cake. You don't

                                                      even load your own cartridges - they comes in boxes and ya don't have to

                                                      steady yourself against the rollbar of the roo shooting truck when you

                                                      reload.



                                                      Then ya gotta wrestle with the city boys and I gotta be real careful coz

                                                      they break easy - its not like fighting with Doug and Phil and Jack and

                                                      Boori and Steve all at once like we do.



                                                      Turns out I'm not a bad boxer either and it looks like I'm the best the

                                                      platoon's got, and I've only been beaten by this guy from 5RAR - he's 6

                                                      foot 8 and 13 stone and I'm 5 foot six and seven stone, but I fought to the

                                                      end.



                                                      I can't complain about the Army - tell the boys to get in quick before word

                                                      gets around how good it is.







                                                      Your loving daughter,



                                                      Sally
                                                    • mar_za Re: :-) 15.03.05, 12:43
                                                      Dzien dobry/dobry wieczor,

                                                      Szopen
                                                      jak to tez Twoj post to zaskoczyles mnie:) no, no...

                                                      Tizedik,
                                                      Sama widzisz z Piraniami sie wloczyc to dodatkowa odpowiedzialnosc. One
                                                      poznawanie swiata maja we krwi wiec tylko im powiedziec, ze moze gdziesbysmy
                                                      sie wybraly, a one juz w podskokach. Ewentualny wyjazd jest im na reke.

                                                      Asia,
                                                      Zgadzam sie z Toba, ze wszystko w swoim czasie. Moze rozwina sie jakies
                                                      ewentualnosci i wtedy bede bardziej efektywnie dzialac w kierunku wyjazdu.
                                                      Ja raczej kucharka doskonala nie bede. Mam sporadyczne "napady", ze cos tam
                                                      ugotuje, ale wypadam z wprawy i coraz czesciej jadam na miescie. Nawet
                                                      zagranica nie jest w stanie chyba tego zmienic.
                                                      I wiem, ze emigracja to i plusy i minusy.

                                                      Ywona i Pysiek,
                                                      Macie racje i nie macie:)
                                                      Dwulatek jest wystarczajaco dojrzaly, by samodzielnie jesc zupe.
                                                      Pietnastolatek, by byc zbuntowanym.
                                                      25-latek, by nie byc na utrzymaniu rodzicow.
                                                      Ja bym nie obwiniala swiata za wlasne bledy.
                                                      A Iwona, by nadal pisala na forum:)
                                                      Ale zgoda trudno te dojrzalosc zmierzyc.

                                                      Pozdrawiam, Mar_za
                                                    • yvona73pol Re: :-) 15.03.05, 19:37
                                                      no to ja sie musze przyznac, ze nie wiem o co chodzi z tym podgrzewaniem?....
                                                      nie poczuwam sie do ponownego podgrzewania....
                                                      a, i o co chodzi z obwinianiem swiata za wlasne bledy? bo to akurat rzadko
                                                      stosuje ;) raczej w ramach terapii i przypomnienia, ze niekoniecznie zawsze i
                                                      wszystko jest moja wina ;))) takie to sa skutki wychowania, a moze i
                                                      samowychowania/braku tegoz? ;)) ale to trzeba w sobie wypracowac.... choc
                                                      niektorzy maja jakas latwosc (w sensie winni sa inni, tylko nie oni...czasami
                                                      chyba tak fajniej, klopot z glowy ;))));
                                                      no dobra, nie marudze, bo za wczesnie, dochodzi szosta rano, a ja zaraz do
                                                      pracy :((((((
                                                      cmok,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: mar_za Re: :-) IP: *.spray.net.pl 15.03.05, 20:12
                                                      Iwona,
                                                      w swoim wywodzie
                                                      wymienialam dwolatka, 25 latka i siebie (czyli MAR_ZE)
                                                      Ja naprawde sie nie czepiam.
                                                      Przesylam usmiech:)
                                                    • mojito Niesmialosc wiosenna :))). 15.03.05, 21:57
                                                      Witam Wszystkich :))),

                                                      slonce jest i owszem ale ciagle chlodno i wietrznie. Wiosna
                                                      na razie tylko na wystawach z damska konfekcja. Miasto zastanawia
                                                      sie jak wiosne osmielic i zachecic do wprowadzenia sie.

                                                      Dzisiaj postanowilem, ze zaczne po dluzszej przerwie plywac.
                                                      Dwa, trzy razy w tygodniu chcialbym. Wyznaczylem sobie ostateczny
                                                      termin na 2 kwietnia w sobote. Piatek bylby niepowazna data :))).

                                                      Mar_za,
                                                      Ann H. Callaway jest dobrze znana w Stanch. Ma okolo 40 swoich albumow.
                                                      Jej strona to www.annhamptoncallaway.com
                                                      Rzeczywiscie, jest sporo miejsc w miescie do sluchania muzyki na zywo.
                                                      Jedna z Piranii jest wokalnie utalentowana, prawda? Starsza - Pamela(?)
                                                      Czy myle imiona? I gdzie lecicie do Grecji?

                                                      Pysiek,
                                                      dzisiaj moze lepiej :)))?

                                                      Tizedik,
                                                      manana! :))).

                                                      Szopen,
                                                      przypomina mi to list mleczarza do domu z wojska: "Moge sie wylegiwac
                                                      do piatej rano".

                                                      Slonca nam wszystkim i pogody ducha :))),
                                                      mojito.

                                                      15:56/5C/sni/marzy sie mi zupa ogorkowa.

                                                    • pysiek13 Re: Niesmialosc wiosenna :))). 16.03.05, 08:18
                                                      Witajcie,

                                                      niesmialo wiec pisze i wiosennie i jesiennie i ... Sting w swojej piosenka
                                                      spiewa, ze kobieta jest jak cztery pory roku w ciagu jednego dnia :))))

                                                      obejrzalam film 'The Motorcycle Diaries' czy ktos widzial ? extra ! polecam,
                                                      chcialam zobaczyc glownie z powodu fantastycznych zdjec by camerman Eric
                                                      Gaultier, sam film okazal tez swietny ... nie jest za duzo o powstawaniu'hero'.
                                                      jest bardzo ciekawie uchwycony ten moment w zyciu 'Che', ktory prawie kazdy z
                                                      nas przezywa. cos takiego co powoduje, ze decydujesz zmienic swoja sciezke
                                                      (jak Asia ;) zostac plumber, a writer, albo revolutionary ... wazny episod,
                                                      ktory powoduje zmiany na cale zycie, do ktorego tez czesto wracamy smiechajac.

                                                      'Silence is an argument carried out by other means ' 'Che' Guevara :)))) to tak
                                                      dla przypomnienia do tych co nie pisza chwilkowo :))))

                                                      Mojito :)))) Kosinski ? znam tylko The Painted Bird. czepiano go (Kosinski)za
                                                      sexual deviance, ze byl Zydem, ze tez podobno byl wielki plagiarist i w
                                                      koncu ... popelnil samobojstwo.

                                                      zjadlam dziwne hongo hongo chyba, jak pisanie bez sensu, to wiecie dlaczego ...
                                                      zdrowka wszystkim
                                                      P.
                                                    • Gość: Asia moment Che? IP: *.akl.callplus.net.nz 16.03.05, 09:13
                                                      no u mnie to chyba momenty,, mialam ich co najmniej kilkanascie w swoim zyciu,
                                                      pare ladnych razy zaczynalam od poczatku. Dla mnie w tym wlasnie cala uroda, nie
                                                      pociaga mnie stabilizacja zyciowa.

                                                      Chociaz sa jeszcze mniej ustabilizowani niz ja na tym swiecie, dla nich pewnie
                                                      jestem tak stabilna ze az niedobrze im sie robi.

                                                      W poprzedniej pracy mialam kolege, facet z Konga, ma chyba tyle garniturow ile
                                                      ja par butow. Co rano w windzie patrzy w lustro i wygladza swoj krawat,
                                                      delikatnymi powolnymi ruchami. Nieraz patrzac na niego myslalam sobie ze gdyby
                                                      mi przyszlo zyc z takim mezczyzna to bym sie musiala wlasna piescia zabic.

                                                      Z drugiej strony patrzac na niego zawsze sobie uswiadamialam ze wszyscy jestesmy
                                                      inni, co dla jednych wada dla drugich jest zaleta. Chociaz niektore jego cechy
                                                      mnie drzaznily, nie mozna mu odmowic tego ze jest chyba najlepiej ubranym
                                                      facetem w N.Z. Do tego jeszcze przychodzil mi spiewac czasami i prosil zebym mu
                                                      jakas polke za zone znalazla :)
                                                      Moze zabawie sie w swatke :), jezeli jest tu jakas pedanktka oczywiscie.


                                                      Kazik, ciesze sie bardzo ze zmieniles zdanie, zawsze chetnie czytam Twoje
                                                      wypowiedzi, i mam nadzieje ze nie tylko bedziesz czytal ale i pisal.

                                                      Pysiek ty dlugo jeszcze po obcych landach bedziesz sie szwendac?

                                                    • Gość: Asia Re: :-) IP: *.akl.callplus.net.nz 16.03.05, 09:21
                                                      Mar_za, tez nie jestem nie bylam i nie bede kucharka doskonala, dokad pracowalam
                                                      na caly etat chyba czesciej gotowal maz niz ja, nigdy mnie do gotowania nie
                                                      ciagnelo i jezli perfecja to 10 punktow to ja jestem na 1.

                                                      Gdybym mieszkala w Au, Kanadzie, USA, to i ogorkow bym nie kisila bo bym sobie
                                                      mogla w sklepie kupic, tutaj nie kupie niestety bo ich nie ma. Za kielbasa juz
                                                      nie placze, bo cos podobnego mozna kupic, chociaz ostatnio mi sie marzy
                                                      poledwica sopocka hahaha.

                                                      Czlowiek to takie bydle ze zawsze chce tego czego nie ma :)

                                                      Tak ze jak sie zdecydujesz na emigracje, wez pod uwage brak kapusty i ogorkow
                                                      kiszonych w N.Z. hahahaha
                                                    • Gość: szopen Re: :-) IP: 206.73.209.* 16.03.05, 10:10
                                                      To ja sie pochwale.

                                                      Ogorki kiszone z Niemiec czy ze stanow mozna u mnie kupic, nie calkiem to samo
                                                      co swieze kiszone w Pl ale jak dla mnie wystarczy.

                                                      Rzecz ciekawa corka bardzo je lubi.

                                                      A i poledwicy sopockiej tez mam jeszcze jeden kawalek w zamrazarce.
                                                      I paczke sledzi tez mam.
                                                      I ciut roznych kielbas i kawalek boczku wedzonego.

                                                      Mama przywiozla.

                                                      O swoich talentach kulinarnych nie bede pisal.
                                                    • Gość: Asia Re: :-) IP: *.akl.callplus.net.nz 16.03.05, 20:00
                                                      Szopen to moze wpadne do ciebie i zrobimy jakas bibke, mnie mama nie przywiezie
                                                      zeby nawet chciala bo poprostu nie przepuszcza na lotnisku.
                                                      Poledwice kupuje tutejsza, robia na ostro, dokladnie zmywam przyprawy i
                                                      obgotowuje, ale to oczywiscie nie to samo co sopocka

                                                      Teraz i tak jest duzo lepiej niz za mojej pierwszej tutaj bytnosci, wtedy to
                                                      nawet swoj chleb czasem pieklam bo nie mozna bylo kupic przyzwoitego pieczywa,
                                                      teraz chociaz to sie poprawilo.

                                                      Ostatnio widzialam w TV pokazywali hiszpanskie delikatesy zdaje sie w Sydney,,
                                                      mmmmm az mi slinka leciala, tutaj niestety Hiszpanow prawie wcale a Wlochow jak
                                                      na lekarstwo, wiec i takich wyrobow nie ma. :(
                                                    • yvona73pol Re: :-) 17.03.05, 00:19
                                                      Mar_za, jakby co to moje picie ciebie nie dotyczy ;)))) jedynie to picie
                                                      toastowe, gdzie wznosi sie zdrowko i te pe - to jak najbardziej ;)))) i ja nie
                                                      wierze, ze ty o cokolwiek obwiniasz kogokolwiej, a juz najmniej swiat ;)
                                                      idziesz jak burza :)))))
                                                      Asia, nie to, zebym cie szczula, ale tutaj jest wiele i to prost z Polski
                                                      (Krakus na przyklad), kiszona kapusta, ogorki, chrzan, buraczki marynowane,
                                                      grzybki w zalewie (jakiej - nie wiem - bandycko drogie ;)))) co do kielbas....
                                                      hmm... wiejska, mysliwska, krakowska, jalowcowka, jaka chcesz?? ino w paczce
                                                      raczej nie przepuszcza ;)))
                                                      slodycze tez - delicje, sezamki (ble...) i inne takie, zurki i puszki(ryby,
                                                      paprykarz);
                                                      jakos nie bardzo mi sie chce wierzyc w te punktacje kulinarna... ostatnio
                                                      gotowalas zdaje sie ogorkowa? ...
                                                      moj chicken & red pepper nie bardzo mi wyszedl, a moze tym razem zbyt oszczedna
                                                      bylam z curry paste - nauczona poprzednim doswiadczeniem, gdzie o malo nie
                                                      stracilam zoladka ;)
                                                      Pysiek, Kosinskiego za bardzo nie znam, co do plagiatow to nie wiem, tyle tylko
                                                      ze swego czasu czytalam o tej wsi, o ktorej on pisal, i ponoc te jego
                                                      okupacyjne historie to bujda na resorach... ludzi ktorzy go ukrywali i pomogli
                                                      zrobil potworami, jak przyjechal do Polski na promocje ksiazki to odwrocil sie
                                                      do nich plecami i nie chcial nawet gadac.. jesli tak bylo, no to szkoda, choc
                                                      jak wiadomo takie straszne losy sprzedaja sie o niebo lepiej niz happy end,
                                                      widocznie nie za dobrze sie jednak z tym czul... zreszta...
                                                      ale "wystarczy byc" w wersji filmowej mi sie podobalo... tylko nadal nie wiem,
                                                      czy to byla autobio, czy nie...
                                                      Jak ktos ma odpornosc, to polecam "Hotel Rwanda" znow chuteczki kinowiczow byly
                                                      aktywne... pewnie niektorzy widzieli pierwszy raz te historie, na ten koniec
                                                      swiata niewiele w sumie dociera...
                                                      Tange, napisze wkrotce, ja tylko bede na czasie, teraz bieganina....
                                                      caluski,
                                                      Ivo
                                                    • Gość: szopen Re: :-) IP: 206.73.209.* 17.03.05, 01:35
                                                      Asiu,

                                                      No u mnie to taka jest w zasadzie jednorazowa dostepnosc coniektorych
                                                      smakolykow, mama czesto nie przyjezdza.

                                                      Ale za to w NZ sa rozmaite inne smakolyki.
                                                      Wczoraj kolega mi przyslal zdjecia z Wild Food Fest gdzie mozna bylo sprobowac
                                                      rozamaitosci od slimakow, przez krowie wymiona na "Nuts in a creamy seamen
                                                      souce" konczac, wprawdzie nie napisal czy probowal wszystkiego ale...

                                                      Dla kazdego cos dobrego.
                                                    • mojito :))). 17.03.05, 02:45
                                                      Qrde, te NZ przysmaki/delicje :). Chyba bym sobie odpuscil
                                                      niezaleznie w jakim sosie. Poledwicy sopockiej nie pamietam.
                                                      Przy okazji zapytam mame czy ocieralem sie o nia w Polsce.

                                                      Sting spiewa rowniez - Let your soul be your pilot.
                                                      Nastroj kobiecy dobrze jest utrzymywac w dwoch sezonach.
                                                      Wiosenno-letnim. Jesienno-zimowy moze byc nie ten tego:).

                                                      Film "Hotel Rwanda" jest doceniony przez krytyke. Byl nominowany
                                                      do Oscara. Przygnebiajaca tematyka.

                                                      Pysiek,
                                                      Kosinski byl kolorowa i kontrowersyjna postacia. Napisal rowniez
                                                      Steps, Cockpit, Pinball, Blind Date, The Devil Tree i pare innych.
                                                      Interesowalem sie kiedys jego tworczoscia poniewaz podziwialem
                                                      szybkosci w jakim zaczal pisac po angielsku nie majac z jezykiem
                                                      do czynienia w Polsce.
                                                      Bezprzecznie jego sfilmowana nowela Being There to zreczny plagiat
                                                      Kariery Nikodema Dyzmy - Mostowicza. Pisal tez pod pseudonimem
                                                      Jozef Nowak. W swoim czasie gazeta Village Voice zarzucila mu, ze
                                                      placil ghostwriters za tlumaczenie swoich kompilacji. Kosinski
                                                      kategorycznie zaprzeczal i sprawa do konca pozostala nie wyjasniona.
                                                      Ale pewna kontrowersja pozostala.
                                                      Jego seksualne opisy i zainteresowania byly poza glownym nurtem.
                                                      Troche graniczyly z S&M. Nawet forma jego samobojstwa wywoluje
                                                      kontrowersje. Zdania sa podzielone czy to bylo samobojstwo z premedytacja
                                                      czy nieszczesliwy wypadek w poszukiwaniu nowych doznan. Udusil sie
                                                      workiem plastykowym nalozonym na glowe. Rozmawialem z nim raz na
                                                      jego odczycie w F. Wiem, ze uzyskal pozniej pewna popularnosc w Polsce ale
                                                      szczegolow jego podrozy do Polski nie znam. Rowiesnik Polanskiego.
                                                      Obaj znali sie z Lodzi. Zaginiecie jego bagazy w Londynie spowodowalo,
                                                      ze spoznil sie na party w Los Angeles na ktorym zginela Sharon Tate, Folger
                                                      i Frykowski. Kismet ktory czesto podkreslal.

                                                      Za dwie i pol godziny bedziemy wlascicielami 18 workow jutowych.
                                                      Asia kupi/pozyczy wiekszy gar na zupe ogorkowa. Dla tych oczywiscie
                                                      ktorzy ta zupe lubia. Stac nas bedzie na kazda zupe gotowana oddzielnie.

                                                      Slonecznie Wszystkich pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      20:45/6C/bz.

                                                    • Gość: Gunther_0 Re: :))). IP: 202.134.255.* 17.03.05, 03:10
                                                      Siemanko kochaniency;)))
                                                      wy tu o smakolykach,a ja wlasnie podziwilem polityczna manifestacje przeciwko no
                                                      tego Mr Howard.grzecznie bylo nie powiem, policaje z przodu na motorach,po
                                                      bokach rowniez a ws rodku manifestanci sobie cos tam krzycza.ludziom to kurde
                                                      trudno dogodzic,najwiecej bylo bezrobotnych krzyczacych.nie intersuje sie
                                                      zbytnio polityka tak sobie stanalem i patrzylem.teraz sprawa grzecznie
                                                      przebiegla i pod pelna kontrola.pare dni temu policja nie bardzo potrafila sie
                                                      wykazac i nie mogli opanowac revolty w Macquarie Fields dalekie przdmiescia Sydney.
                                                      unas pochmurno i deszczowo dla odmiany,a takie byly ladne sloneczne dni ostatnio
                                                      do Swiat sie napewno wypogodzi.ale ten czas leci,no dopiero co choinke zdazylem
                                                      sprzatnac a juz jaja trzeba swiecic;)))
                                                      nie rozpisuje sie ostatnio bo troche nam kota pogonili w pracy i siedze do
                                                      pozna.wpadlem sprawdzic i trzymam reke na pulsie,szafa gra.jeszcze do banku
                                                      musze wpasc a tam zawsze kurde kolejka.
                                                      xiemanko i czolko
                                                    • mar_za Re: :))). 17.03.05, 12:24
                                                      Witajcie,
                                                      Ale mialam wczoraj przygody, mowie Wam! Zdeklarowalam sie zawiezc kolezanke z
                                                      lotniska w Warszawie do Bialegostoku. Po drodze w jakims lesie wysiadlo mi
                                                      auto. Odholowano nas do warsztatu. Po 3 godzinach otrzymalam zastepcze.
                                                      Dojechalysmy jakos do Bialegostoku. Po czym wrocilam do Warszawy ok. polnocy.
                                                      Watpliwa przyjemnosc jechac nieznanym samochodem, w deszczu i mijac dziesiatki
                                                      TIR-ow.
                                                      Dzis sie okazuje, ze uszkodzenie auta jest mechaniczne (co znaczy, ze z mojej
                                                      winy! sic!) i gwarancja nie obejmuje naprawy, a koszty wynajecia samochodu
                                                      zastepczego tez pokryje ja. No ale mam zamiar z nimi powalczyc! Zobaczymy
                                                      jeszcze... Nie miala baba klopotu i kupila sobie samochod;)

                                                      Mojito,
                                                      Dzieki za stronke. Nie omieszkam skorzystac.
                                                      Sara to imie starszej Piranii. Ma naprawde talent muzyczny. I z cala pewnoscia
                                                      muzyka jest jej prawdziwa pasja. Jest spelnieniem chyba moich marzen jak mi
                                                      ktos niedawno powiedzial. Ja wszystko lubie po trochu. Nie mam zainteresowan,
                                                      ktorym oddana bylabym bez reszty. A Ona ma. I dlatego moze kiedys przy
                                                      sprzyjajacych okolicznosciach zrobi ze swojego talentu uzytek. Na razie chodzi
                                                      na koncerty muzyki powaznej, uczy sie grac na fagocie, slucha jazzu z mama,
                                                      ale "sieczki" i MTV jak jej rowiesnicy rowniez. Chociaz z drugiej strony to nie
                                                      wiem czy chcialabym, by moje dziecko nalezalo do tego proznego, pustego swiata
                                                      artystow. O bycie szczesliwym tam bardzo trudno.

                                                      Lecimy na Krete. Wiem, ze nie zrobilam najrozsadniej, bo wykupilam
                                                      zorganizowane wczasy w jednym z wakacyjnych miast. Ale chcialam na moment
                                                      przestac organizowac, planowac, decydowac. Niech ktos zrobi to za mnie:) Mam
                                                      wiec zamiar saczyc drinki calymi dniami i wygrzewac sie w sloncu. Ale to
                                                      dopiero przelom czerwca i lipca.

                                                      Kosinskiego znam tylko z tego, ze byl z Ula Dudziak (byla zona Michala
                                                      Urbaniaka).

                                                      A dzis chyba jest dzien sw. Patryka. Jak bedziecie to swiecic to polecam sie
                                                      rowniez. Tak ogolnie. Specjalnych intencji nie mam. No moze te worki jutowe by
                                                      sie przydaly tylko:)

                                                      Mar_za
                                                    • pysiek13 Re: :))). 17.03.05, 13:12
                                                      Mar_za :)))) Kreta ? super :)))) napisze cos o Kreta, bylam kiedys na working
                                                      holiday.
                                                      zdrowka
                                                    • pysiek13 Re: :))). 17.03.05, 13:06
                                                      Hoi wszystkim :))))

                                                      eee, Gunther Ty chyba nie tak w pospiechu, jak nie w humorze. znowu jakis
                                                      dolek? nie daj sie ...

                                                      Yvona :)))) no juz martwilam o Ciebie i mialam spytac w jakim kolorze
                                                      biegasz :)))) eh, jeszcze pomysla ze jestem nie ten tego, to moze
                                                      nieeeeeeee ... lepiej spytam o kolor Kazika :))))))))))) Kazik, w jakich
                                                      majtkach biegasz ?

                                                      Mojito :)))) sypiesz z rekawa takie informacje ... hm, dziwny facet wiec byl
                                                      ten Kosinski, na swoj sposob. przykre tylko, ze szukajac odpowiedzi na trudne
                                                      pytania nie znalazl jej w pore ...

                                                      co do bankow w Au i kolejek, to zgadzam Gunther. zeby nie wiem o ktorej porze,
                                                      zeby nie wiem do jakiej branch wejsc, zawsze jest kolejka. raz tylko udalo mi
                                                      wejsc do banku i nie bylo ani jednego czlowieka przy 'okienku', z wrazenia
                                                      upuscilam moj shotgun ... banki tlumacza, ze utrzymuja stary wyprobowany system
                                                      obslugi 'przez okienko' ze wzgledu na starszych ludzi, ktorzy nie dowierzaja
                                                      nowoczesnej technologii. a ja znowu pytam Y ? if you ever seen an oldie ( bez
                                                      urazy )down at the pokies ? wyglada ze rozumieja TA technologie pretty well ...
                                                      banki powinni s-konstruowac combination of the two: po wy-stukaniu PIN number w
                                                      autobank i cash amount do wyplaty, powinna ukazac flashing message:
                                                      go on, double or nothing :))))))))))))))))
                                                      nie wiem czy to tak jest wszedzie jak w AU ale jest w supermarket express line,
                                                      less than 12 items, gdzie przy odrobinie szczescia mozna wpasc do sklepu,
                                                      zlapac z polki makaron i wypasc rowniez szybko korzystajac z express line.
                                                      wypasc ... albo wpasc, bo jak trafisz na przyklad przed toba na babcia, ktora
                                                      nie dosc ze przemyca 14 items, to przy kasa jednak placac card uparcie po raz
                                                      dziesiaty wystukuje social security numer zamiast PIN ... chyba cos dzis
                                                      czepiam starszych ?

                                                      Asia :)))) qrcze zapachu narobilas ta zupa ... z drugiej strony Szopen cos
                                                      kucharzy apetycznego, a ja po wczorajszym lunch i grzybkach hongo hongo nie
                                                      moge dojsc do siebie :(
                                                      ... i jeszcze slowko do Mojito: show me the money, znaczy te worki jusz? czy
                                                      jeszcze ?

                                                      zdrowko wszystkim
                                                    • yvona73pol Re: :))). 17.03.05, 13:41
                                                      a mnie sie wydaje, ze Kosinskiemu ktos tlumaczyl... a pisal po polsku...
                                                      ci ghostwriters to nie takie glupie, i teraz tysiace pisarzy (no, troche
                                                      przesadzilam ;))) z tego korzysta, moze nawet pan Brazowy Daniel ;)))
                                                      jedno jest pewne - pani Rowling pisze sama ;))) i czekam na jej xiazke,
                                                      ma "wyjsc" w czerwcu, ciekawe kiedy bedzie tu, down under?....
                                                      Mar_za, organizowane nie zawsze jest zle, a niech sobie kolo ciebie poskacza, i
                                                      to jeszcze na Krecie, uwazaj na Minotaura ;))
                                                      mnie od jazzu boli glowa ;)) powaznie, nie wiem, czy to jakis defekt, kilka
                                                      razy atakowalam, i naprawde staralam sie sluchac i konczylo sie potwornym bolem
                                                      lba ;) wiec dalam siana ;)
                                                      kolejki w banku, to jakos nie moaj specjalnosc, unikam tego miejsca jak ognia..,
                                                      O panie pramierze slyszalam, ze ma wdzieczna xywke John Coward ;))) i nie lubi
                                                      queer, usilujac to nielubienie przelozyc na konkretne poczynania w stylu
                                                      anulowanie ich przywilejow ewentualnie skuteczna blokade kolejnych.... co do
                                                      reszty to sie nie wyznaje ;)
                                                      caluski i ide sie szauerowac, i spanko, mmmm......
                                                      na rozowo Pysiu ;)))
                                                      Iwona
                                                    • pysiek13 Re: :))). 18.03.05, 01:07
                                                      Witajcie wieczornie,

                                                      Yvona :))))jedyna odmiana roz ktora toleruje, to antic or dusty pink.
                                                      a Pani Rowling tak dobrze pisze, bo wierzy 100% w magic, powaznie :))))i jakie
                                                      to proste: odrobina czarow na codzien ...

                                                      Crete, Mar_za, qrcze dobre czasy przypomnialy, beztroskie, czekalam kiedy tylko
                                                      szkole zamykali na czas wakacji i sruuu ... gnalo mnie gdzies, byle dalej od
                                                      domu :)))) a ze bogato w domu nigdy nie bylo, to trzeba bylo tak po-kombinowac
                                                      zeby jeszcze zarobic na te szalenstwa ... na Kreta ciagnelo mnie ( glownie )
                                                      dwie sprawy: Mount Olympus i Zagoria i jej monasteries przylepione do skal.nie

                                                    • Gość: szopen Re: :))). IP: 206.73.209.* 18.03.05, 01:15
                                                      Ja sie tez do wakacji szykuje.
                                                      Wyszlo nam na Filipiny.

                                                      Troche trudno wybrac gdzie dokladnie jechac, bedzie albo Puerto Galera albo
                                                      Negros Oriental.

                                                      Pojedziemy gdzies na poczatku kwietnia.

                                                    • yvona73pol Re: :))). 18.03.05, 02:01
                                                      no to bys Pysiek umarla, gdybys mne zobaczyla w mojej pajamce ;))) obrzydliwy
                                                      klasyczny pink, w male nadrukowane kwiecie ;))))))))
                                                      ja generalnie nie-rozowa jestem i to jest bodajze trzecia rzecz w tym kolorze
                                                      moja (pierwsza to dajaca po oczach bluza z kapturem Nike - urzekl mnie maly
                                                      szary znaczek (swoosh) na tym oczojebnym tle ;))
                                                      i jeszcze klapki na obcasie, ale to jest dopiero odjazd, z elementami
                                                      metalowymi i wcieranym "starym zlotem" - wiec podchodzi pod antic ;)
                                                      moje wakacje to jeszcze dlugo sie nie odbeda, ale czasami (w przerwach od
                                                      pracy) przypomina mi sie film Jarmusha, a wlasciwie tytul - Nieustajace
                                                      wakacje... czasami tak sie czuje....
                                                      chce/chcialam? kupic sobie bilet na pewien koncert, ale nie wiem gdzie, nie mam
                                                      pojecia gdzie jest ten ticketek ;) moze jak sie zakrece to jeszcze dzis?...
                                                      pada, szaro i chlodno, a ja chce pogode na weekend!!!!!!
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Z zielona koniczyna na policzku :))). 18.03.05, 02:50
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      dzisiaj wszyscy bylismy Irlandczykami. Erin go bragh!
                                                      Panie przyniosly irlandzkie slodkie wypieki do pracy.
                                                      Zniknely blyskawicznie jak Mar_zy placek ze sliwkami.
                                                      W porze lunchu wszyscy zostalismy napietnowani zielona
                                                      koniczynka (czterolistna). Byla opcja czola i policzka.
                                                      Dalem do pietnowania prawy. Praworeczny jestem.

                                                      Po pracy zajrzelismy gromadnie do Irish Pubu. Gdzie indziej?
                                                      Troche spieszylismy sie wszyscy wiec malo bylo piwa a wiecej
                                                      mocniejszego alkoholu. Za ogolna pomyslnosc wypilismy.
                                                      I powtorzylismy. Najbardziej spieszyl sie nasz kolega.
                                                      Jest w nowej znajomosci i nowa znajomosc obiecala mu specjalny
                                                      zielony wieczor. Wspominal cos o wiazaniu zielonej wstazki.
                                                      W gwarze baru nie uslyszalem czy na biodrach kobiecych czy
                                                      jeszcze gdzies indziej :))).

                                                      W zeszlym tygodniu wygralem zaklad. Dzisiaj kolega przyniosl
                                                      butelke chilijskiego merlot o zachecajacym imieniu Carmen.
                                                      Przyjrze sie jej pozniej dokladnie. I szyje Carmen odslonie.

                                                      Nasza kumulacje zabral przez pomylke Fortuny ktos inny.
                                                      Trudno. Nastepny przystanek loteryjny w sobote. Worki jutowe
                                                      beda nasze w sobote :))).

                                                      U mnie kolejki sa glownie na poczcie. Prawie zawsze. W bankach
                                                      idzie w miare sprawnie. Sa osobne skrzynki na depozyty.
                                                      No, i karty w ATM sa w popularnym uzyciu.

                                                      Asiu,
                                                      ten Twoj niezwykle elegancko ubierajacy sie gentleman z Konga
                                                      moze miec klopoty ze znalezieniem zony. Moja znajoma powiedziala,
                                                      ze jest podejrzenie, ze mezczyzna przykladajacy niebywala uwage
                                                      do ubioru i ciagle poprawiajacy sie moze skladac i wieszac bardzo
                                                      dokladnie zdjete spodnie. Mogloby to ostudzic ewentualna pasje.
                                                      A bez pasji trudno ten tego.

                                                      Mar_za,
                                                      kolejnosci i imiona Piranii poukladaly mi sie teraz. Chcesz sie
                                                      zalozyc o zlotowke, ze za pare lat Sara bedzie sensacja wokalna
                                                      w Polsce ?

                                                      Szopen,
                                                      na dlugo lecicie?

                                                      Mam jutro dlugi i ciezki dzien. Chyba kordelki poszukam wczesniej.
                                                      Ale jeszcze przed snem usta Carmen otworze. Zobacze jak do mnie
                                                      przemowi. Za nasza ogolna pomyslnosc wiec raz jeszcze,

                                                      mojito.

                                                      20:50/4C/zupa irlandzka (ziemniaczana).
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: :))). IP: 202.134.255.* 18.03.05, 03:00
                                                      Siemanko kochani;)
                                                      no ja prosilem zebysmy juz wylaczyli te monitory,podgladacze tudziez inny
                                                      sprzet elektroniczny.dobra sobie zartuje,taka deprecha mnie dopadla Pysiek a
                                                      skad to wiesz widac kurde?no i cos cie znowu urwalo,znaczy twoj wpis,czekamy na
                                                      ciag dalszy.
                                                      ta Kreta przypomniala mi Gaucho trek w Ameryce Dolnej,bo Kreta to chyba po
                                                      Szwajcarii najbardziej wysoko gorzysty kraj w Europie.moze siade wieczoekiem i
                                                      opowiem.kurde Amigo ta Ameryka Dolna,to byly czasy;)))
                                                      Asienko slonko Nowo-zelandzkie,ten twoj koles z windy pachnacy i wyprasowany
                                                      tez mi kilku znajomych przypomina.i mowisz,ze szuka Polki,dalej jazda od
                                                      naszych dziewczyn,co on sobie wyobraza.
                                                      Iwona hhtp://premier.ticketek.com.au a na co bilety jesli mozna spytac?tez
                                                      chcialem kupic bilety na Norah Jones a za pozno sie obudzilem i wykupili.ma byc
                                                      w Sydney w kwietniu.
                                                      najblizsza Ticketek ode mnie jest na Market St.
                                                      kolor rozowy kochane dziewczyny jak jest ladnie polaczony na przyklad z brazem
                                                      to mi nie przeszkadza,a jak zbyt jaskrawy co za problem,trzeba dziewczyne
                                                      rozebrac i po problemie;)))
                                                      no ciekawi mnie bardzo co to nam Kazek napiszeo tych majtkach,juz na zapas
                                                      kulgam sie ze smiechu:)))
                                                      spadanko,lece dalej,koniec lunchu
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: :))) i dopisze sie wiec pod siebie IP: *.nsw.bigpond.net.au 18.03.05, 08:41
                                                      Siemanko znowu,
                                                      pisalem kiedys o tym kochaniency.dawno dawno temu jak szwendalem sie po Ameryce
                                                      Pld moj pobyt feralnie przedluzyl sie, bo pewna kobitka rabnela mi paszport.o
                                                      pieniadzach nie wspomne kurde szyszka niech jej na zdrowie wyjdzie,bardzo sie
                                                      tam nie wzbogacila.przy okazji wiec zwiedzlaem country i zarabialem na zycie
                                                      roznymi metodami i tyle.
                                                      wysokie gory zawsze mnie pociagaly,powiem ze nawet bardziej niz plaskie
                                                      krajobrazy i jak Mar_za wspomniala ta Krete to od razu mi sie skojarzyla moja
                                                      gorska wyprawa.gory zeby nam pokazac swoja urode,to wymagaja od nas wysilku,
                                                      zeby cos zobaczyc trzeba sie troche napracowac fizycznie,kurde ale jaka
                                                      satysfakcja potem mowie wam.
                                                      trafilo mi sie ze zawedrowalem do najbardziej na dole wysunietego cypelka
                                                      Tierra Del Fuego opisalem taka historie z Ana wlascicielka lodge,pewnie tylko
                                                      starzy bywalcy pamietaja.pokrecilem sie tam troche i sukcesywnie ruszalem w
                                                      gore roznymi srodkami lokomocji,w roznym czasie i jak zarobilem troche szmalu,
                                                      nastepny krok i tak pomalutku dotarlem do San Carlos de Bariloche stolicy
                                                      Patagonii.tam poznalem grupe dwoch studentow ze Szwecji,z jedna dziewczyna
                                                      ktorzy to wybierali sie na eco-adventure trek do Cerro Tronador (The Thunderer
                                                      wys.3554 m npm)szczyt w Andach.dolaczylem do nich,raz kozie smierc sobie
                                                      mysle,byc w Rzymie no nie?trek byl przebojowy kochani. momenty kiedy mialem
                                                      ochote zamknac oczy i dac sie poniesc koniu trafily mi sie nie raz a do
                                                      strachliwych nie naleze.sciezki tak waskie ze nawet gorskie kozy mialyby klopot
                                                      sie przeslizgnac a my na koniach,ktore nagle strasznie mi sie wydaly grube i
                                                      namolne.z boku przepasc z gory stromizna i to nie dosc,bo na lep sypaly sie
                                                      kamienie. mowie do Ernesto naszego przewodnika "no way Jose!" a on tylko sie
                                                      usmiecha si,si. Los cabellos se. co znaczy mniej wiecej ze konie wiedza
                                                      lepiej.i rzeczywiscie wiedzialy,przeszlismy.nocleg w Otto Meiling Refugio i
                                                      powiem wam,ze ten nocleg to na dlugo utkwil mi w pamieci,jedno z moich
                                                      najpiekniejszych wspomnien a myslalem ze reka noga nie rusze;)))ach sobie
                                                      westchne.na kolacje byla oczywiscie wspominana wolowina,ktora chyba tylko w
                                                      Argentynie tak potrafia przyprawic.kto raz probowal to wie o czym pisze.Amigo?
                                                      zgoda?do tego vino tinto i tam takie rozne przysmaki lokalne.drugi dzien z
                                                      plecakami marsz od rana, rowniez malowniczy dzien,ponad dwie godziny szybki
                                                      marsz w kompletnej mgle.to nawet mialo swoja dobra strone,bo te urwiska nie
                                                      jawily nam sie tak przerazliwie.sciezka gorska coraz to wyzej i wyzej az
                                                      dotarlismy do szczytu Tronador, jedna noga w Argentynie, jedna noga w Chile a
                                                      pod nami w ciszy rozleglej szybujace z pradem powietrza kondory.widok
                                                      zatykajacy dech w piersiach mowie wam warto bylo trzasc portkami.rozgrzalismy
                                                      sie cafe con leche i po krotkim postoju zeszlismy do schroniska w Pampa Linda
                                                      na parilla, czyli znowu meat feast barbecue style.
                                                      i powiem wam ze objechalem kawalek swiata,widzialem b.duzo,teraz wyglada ze
                                                      zwalniam tempo i zostawiam takie tam no tego wyczyny szalone dal
                                                      mlodszych.kurde ale mam wspomnienia i to moje kochaniency,nikt mi tego nie
                                                      odbierze;)
                                                      dobra lece kurowac swoja depreche,rzeczywiscie zielono u nas od paru dni,obale
                                                      pare kufelkow za nasze i wasze.szczesliwego Sw.Patricka wszystkim
                                                      Gunther
                                                    • yvona73pol Re: :))) i dopisze sie wiec pod siebie 18.03.05, 16:17
                                                      Gunther, ten koncert to Nightwish, jakas gotycka kapela ze Szwecji, ktorej
                                                      wlasciwie nie znam ;))) biletow juz nie ma, ale i tak we srode zjawie sie pod
                                                      Metrem i moze kupimy z kolega jednak ;))) zobacze, moze bedzie fajnie...
                                                      tymczasem impressska, opowiesci dziwnej tresci .... a za pare godzin,
                                                      konkretnie za niecale trzy - wstawanko i do pracy... oj, bedzie bolalo ;))))
                                                    • Gość: Asia Re: :))) i dopisze sie wiec pod siebie IP: *.akl.callplus.net.nz 18.03.05, 21:31
                                                      Mojito, absolutnie zgadzam sie z Toba, podejrzewam ze wlasnie tak dlugo i
                                                      namietnie swoje spodnie sklada. Kilka razy dyskutowalam z nim na temat jego
                                                      ewentualnej wybranki, wymogi ma niemale w zamian oferuje pedantycznie zlozone
                                                      spodnie hahaha.

                                                      No coz kazdy ma inne spojrzenie na swiat.

                                                      Gunther, slicznie opisales ten swoj wypad w gory, prawie namacalnie :) az
                                                      zazdrosc bierze.

                                                      Malo ostatnio pisze, moj stan ducha chyba jest nie taki, a i ciala tez nie
                                                      bardzo. Cos mnie ostatnio polamalo, polknelam tone tabletek ktore chyba zle na
                                                      moj umysly wplywaja, wczoraj malzonek zafundowal mi szklanke gorocej wodki z
                                                      miodem i cytryna, dzisiaj sporo lepiej. Wyglada na to ze maz najlepiej wie co
                                                      zonie pomaga :))
                                                    • mojito Dopisze sie pod Asia :))). 19.03.05, 02:03
                                                      Zdrowko absolutne Wszystkim,

                                                      chyba juz bedzie wiosna. Dzisiaj sloneczny i suchy dzien.
                                                      Jeszcze troche chlodno ale nie od razu Krakow ten tego.
                                                      W niedziele wiosenka kalendarzowa. A to juz cos :))).

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      wspomnienia dobrze miec. Jak najwiecej :))). Na starosc jak znalazl.
                                                      Usiade na laweczce w slonku i bede sie do wspomnien usmiechal. O ile
                                                      mnie skleroza wczesniej nie nadgryzie :))).
                                                      Ladnie i interesujaco opisales Argentyne. Tak daleko na poludniu
                                                      nie bylem. Bardzo ciekawy kraj. Carne, bife, parrilla, asado i vino
                                                      tinto opanowalem. Niesamowita wolowina. Herbata mate zrobila na mnie
                                                      tez wrazenie. Nie tyle picie ile sposob przyrzadzania przez "herbaciarke".
                                                      Maja nawet okreslenie na siedzenie po posilku i leniwe gaworzenie
                                                      - sobremesa. Dla mnie Buenos Aires to latynowski Paryz. A wiec
                                                      podwojnie Paryz :))). Ciekawa mieszanka kobiet europejsko-latynowska.
                                                      No, i to tango... Do tanga zawsze trzeba dwojga :))).

                                                      Bardzo niesmialo wyraze swoja opinie, ze kobiecie jest dobrze w kazdej
                                                      bieliznie. Nie spotkalem dotychczas mezczyzny ktory by mial nieudana
                                                      randke z powodu bielizny damskiej :))).

                                                      Nasze worki z juta maja nastepujace numery:
                                                      16 21 30 37 39 PB 23,
                                                      15 21 22 28 32 PB 24,
                                                      21 29 32 38 50 PB 13. Numery wazne sa na trzy kolejne losowania.
                                                      Sobota, sroda, sobota. Dobrze byloby pruc te worki na wiosne :).

                                                      Wczorajsze otworzenie ust Carmen (vino tinto) bylo milym doswiadczeniem.
                                                      Dzisiaj je tez powtorze. Nasze zdrowie i zdrowie wiosny.

                                                      Pogodnego i wiosennego weekendu Wszystkim zycze,
                                                      mojito.

                                                      20:03/6C/pomidorowa z ryzem i bazylia.


                                                    • Gość: Asia Zmiana pozycji, Asia pod Mojito :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 19.03.05, 09:42
                                                      a co tam, moze sie ktos zgorszy i znowu sie poprzekomarzamy

                                                      moj malzonek powtorzyl mi dzisiaj wczorajsza kuracje :) nie protestowalam :))

                                                      u mnie wyjatkowo piekna koncowka lata, od jutra zmiana czasu wiec chyba zaczyna
                                                      sie jesien, ale przez ostatnie 2,5 miesiaca nie mozna narzekac na pogode, co
                                                      prawda grudzien byl do bani ale od stycznia do tej pory mamy piekna pogode.

                                                      Dzisiaj znowu zebralam kosz ogorkow, i drugi wysyp truskawek, o fasolce juz nie
                                                      wspominam bo to samo rozumie sie samo przez sie.

                                                      Swieta za pasem, uprzejmie poprosze o jakies dobre i latwe przepisy, zrobilabym
                                                      cos innego niz zawsze, nigdy np nie piekalam sama mazurka, do babek tez jakos
                                                      talentu nie mam, jezeli ktos ma niezawodny przepis to poprosze

                                                      jakis ciekawy farsz do jajek tez by sie przydal

                                                      Yvona tym zurkiem to mnie lekko podrzaznilas kochana, moge przezyc brak bialej
                                                      kielbasy ale braku zurku nie moge przezyc, cala nadzieja w tym ze moze za jakies
                                                      20 lat i tu dotrze

                                                      Kazik nie daj sie prosic kurcze,, powiedz jaki kolor :)))))))))))
                                                    • yvona73pol Re: Zmiana pozycji, Asia pod Mojito :))). 19.03.05, 14:23
                                                      Asia, a chcesz zurek? moze hermetycznie zamknieta paczuszke, fabrycznie znaczy
                                                      sie, przepuszcza? oczywiscie to nie to samo co robiony, ale tu mozna
                                                      poexperymentowac i pododawac po swojemu i potem "poudawac" ;)) ze domowy ;)
                                                      ej no, ta zmiana czasu w sydnejowie tez jutro?? czemu ja nic o tym nie wiem? a
                                                      moze kiwisi inaczej? ;)
                                                      w sumie to pojde spac, bo finalement bylo tylko dwie godziny snu wczoraj, a
                                                      dzis juz wieczor, oups, wlasciwie to juz jutro, bo po polnocy ;)
                                                      calus,
                                                      Iwona
                                                    • mar_za W polowie weekendu 19.03.05, 23:33
                                                      Dobry wieczor:)

                                                      Dla mnie weekend zabiegany. Odzyskalam moje autko. I docenilam, ze o niebo
                                                      lepsze od tego pozyczonego. Uznano moja gwarancje. Tak sie ucieszylam, ze
                                                      naprawa samochodu mnie nic nie kosztowala, az poszlam na zakupy, by uczcic ten
                                                      fakt. Ale lepiej chyba miec czerwona spodnice niz wydac na jakas samochodowa
                                                      czesc. Sami przyznacie:)

                                                      Gunther
                                                      Ja tak sobie mysle, ze te wszystkie miejsca warte obejrzenia na swiecie jeszcze
                                                      przede mna. Dotre i do Argentyny...Na pewno. Moje mlode lata to byly pieluchy,
                                                      gary, szkola. Teraz swiat przede mna stoi otworem. Nie zamierzam sie
                                                      stabilizowac. Chociaz moze nie tak ekstremalnie nad przepascia jak Ty i nie tak
                                                      na zywiol.

                                                      Mojito
                                                      Tak sie zastanawialam nad tym zakladem. Chyba z przyjemnoscia bym go przegrala.
                                                      Dobra przyjmuje go:)

                                                      Tango argentynskie jest the best. Bezsprzecznie.

                                                      A Ty tak tym czerwonym winem sie delektujesz, bo tak grzecznie sluchasz
                                                      lekarza, czy tak Ci posmakowalo, ze i po skonczonej kuracji sie ciagle
                                                      rozpijasz? :)


                                                      Dobra lece. Jutro do Paryza. Tam jest wiosna. Mowil ktos, ze na pewno. Sprawdze
                                                      empirycznie i opowiem jak wroce. Za tydzien.

                                                      Jutro niedziela palmowa.

                                                      Pozdrawiam, Mar_za


                                                    • pysiek13 World's richest list of people 20.03.05, 01:26
                                                      Witajcie :))))

                                                      niedawno opublikowali World's richest i tak dalej i ... wiecie co ? moje imie
                                                      tam jest :)))))))))))))))))))))
                                                      dlaczego ? no jak to dlaczego, jestem jedna z najbogatszych ludzi na swiecie,
                                                      powaznie, bo mam takich przyjaciol i takiego przyjaciela, ze robi mnie to
                                                      najbogatsza :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                                      hm ... moj ostatni wpis rzeczywiscie ... unpredictable situation ... urwalo mi
                                                      kawalek. takie rozne sympatyczne rzeczy wydarzyly na Kreta. jak przeczytalam
                                                      wpis Gunther ale, to wszystko jakos wyblaklo ... moze wiec innym razem :))))

                                                      zdrowka wszystkim :))))
                                                      P.
                                                    • Gość: Asia Zurek IP: *.akl.callplus.net.nz 20.03.05, 05:07
                                                      Yvonka nie powiem nie na ten zurek, mozna by sprobowac moze sie uda :) az mi
                                                      slinka cieknie :)))

                                                      Nie wiem czy kiedys pisalam ale czesto tu kupuje topiony serek krowke,, alez
                                                      mnie zdziwienie caplo jak po ponad roku doczytalam sie ze jest produkowany w
                                                      Polsce :))) , w Polsce go zadko kupowalam bo byl inny lepszy, ale tutaj smakuje
                                                      zdecydowanie lepiej,,

                                                      Pysiek, rozumiem ze moje imie tez tam jest :)))


                                                    • yvona73pol Re: Zurek 20.03.05, 05:45
                                                      to ja sie jeszcze spytam, czy te twoje maile (kotka i brygida ;))) dzialaja
                                                      jeszcze? bo bede sie kontaktowac :)
                                                    • Gość: kazachstan Re: Zurek IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 20.03.05, 07:56
                                                      Dzien dobry,

                                                      ho ho Pysiek to zawsze lubi podkrecic tempo na watku.jakby to powiedziec nie
                                                      spodziewalem sie takiego pytania nigdy w zyciu i nie bardzo wiedzialem jak tu
                                                      by sie wymigac. teraz Asia podpytuje to znaczy wymigac sie nie da.w Polsce to
                                                      wiadomo bylo,trudno bylo o ta czesc gardroby wiec nosilo sie biale.u mnie w
                                                      domu to sie nawet bielizne krochmalilo i prasowalo.biale bylo symbolem
                                                      czystego.takoz tradycje w domu przechowalem,posciel tez bialo i koniecznie
                                                      krochmalona.
                                                      u nas moze jesien za progiem ale toz przepiekna pogoda,pryszczyl deszcz troche
                                                      w czwartek i piatek tez bylo pochmurno, ale dzisiaj pogoda wyborowa i calkiem
                                                      nawet goraco. u mnie byl wiekszy zlot rodziny od czasu kiedy przywiozlem Pania
                                                      ze szpitala,no brakowalo mi ciasta do herbaty popoludniowej.Pani jeszcze troche
                                                      slabienka wiec nic nie piekla,ale juz porusza sie po domu, spaceruje a
                                                      najwazniejsze ze dobrze sie czuje. obiecala ze na Swieta bedzie baba i sernik,
                                                      wiec juz sie nie moge doczekac.
                                                      Asia to naczytalem sie tez masz nature wojownicza,zostawic prace i szukac nowej
                                                      to nie lada odwage trzeba miec.ale sama piszesz ze malzonek z Toba sie nie
                                                      nudzi,wiec wprowadzasz duzo urozmaicenia do zycia.kiwam glowa bo takie kobiety
                                                      rzadko sie zdarzaja.auwazylem ze dla wielu kobiet mezczyzna jest celem,szybko
                                                      dodam zeby nie bylo znowu jakies awantury.kobiety lubia sie poswiecac rodzinie,
                                                      lubia troszczyc sie o mezczyzne. dla mezczyzn kobieta nie jest celem,bym
                                                      powiedzial ze kobieta jest jakby z boku,robimy co nas do nalezy, pracujemy
                                                      zarabiamy pieniadze,dbamy o dom. ufamy naszej kobiecie,ze ona swoja czesc
                                                      dobrze wykonuje.zeby gdzies nie zapedzic sie niepotrzebnie tutaj zakoncze
                                                      temat. moze to niezrecznie mi sie pisze ale chcialem zaznaczyc ze moja Pania
                                                      szanuje taka jaka jest i za ta wlasnie wyjatkowa trosklwosc o mnie. a przeciez
                                                      nie musi.ma swoja solidan emeryture, ma rodzine tu porozrzucana w Australii ma
                                                      tez gromadke znajomych. jakos tak dzieki Bogu i dobrze toz ze sie spotkalismy i
                                                      dogalimy ladnie,bo to lzej na stare lata we dwoje.
                                                      od jutra wracam na trzy dni przed Swietami do pracy i potem mam nadziej ze
                                                      wszystko znowu wroci do normy.
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • dyrektoriat siodemka 21.03.05, 00:01
                                                      Melduje uprzejmie, ze w naszych trzech (zakladach) trafilismy trojke i mamy
                                                      siedem (dolcow) na koncie.
                                                      :-)
                                                      Pozdrawiam.
                                                      D/T
                                                    • Gość: szopen Re: siodemka IP: 206.73.209.* 21.03.05, 01:16
                                                      Zawsze cos.

                                                      W sprawie zurku to na forum Chleb domowej roboty widzialem kilka razy przepisy
                                                      jak zakwas wlasnorecznie zrobic.
                                                      A od zakwasu do zurku juz blisko.

                                                      Co do bielizny to ja jedwabne bokserki w odjazdowych kolorach, czasem nawet z
                                                      myszka miki...
                                                    • mojito Re: siodemka 21.03.05, 02:34
                                                      Wiosenne czolko Wszystkim,

                                                      dzisiaj pada i dzien jest przygnebiajacy. Taki jakis szary.
                                                      Nieciekawy. Zupelnie bez slonca. Mimo, ze wiosna i Niedziela Palmowa.

                                                      Fortuna puscila nam "oczko". Siedem dolarow to siedem dolarow :).
                                                      Mamy oplacone dwa kolejne losowania a po nich kupie za calosc losy.
                                                      Moze kumulacja nam znacznie przytyje do tego czasu :))).

                                                      Mar_za,
                                                      jestesmy wiec zalozeni :). Zobaczysz, za piec lat bedziesz menedzerem
                                                      zespolu Sara Band lub Sarabanda i bedziecie mialy swiatowy tour.
                                                      Picie czerwonego wina to przyjemny pretekst zdrowotny. Slysze same
                                                      pozytywne opinie o jego korzystnych dla zdrowia wlasciwosciach.
                                                      O kieliszku wieczorem pisze, nie wiecej. Francuzi jedza mnostwo sera
                                                      i lykaja gesie watrobki a czerwone wino im to wszystko rozciencza.
                                                      Bon voyage.

                                                      Panie wyciagnely z Kazika jego bielizniany sekret :))).
                                                      Iwona, tez biel nosisz? Ja lubie bawelne w dotyku szortow.
                                                      I kolory nosze. Szalone rowniez.

                                                      Pysiek,
                                                      dawaj ten opis Krety.

                                                      Szopen,
                                                      co sie dzieje w akwarium?

                                                      Cos mnie dzisiaj w gardle drapie. I taki jestem lekko przymulony.
                                                      Lyknalem aspiryne i popijam herbata z miodem. I zaraz zaczne kordelki
                                                      szukac. Wierze, ze od poniedzialku bede w formie.

                                                      Prawie dobranoc wiec,
                                                      mojito.

                                                      20:34/5C/zupa fasolowa.
                                                    • gunther_0 Re: siodemka 21.03.05, 05:09
                                                      Siemanko kochani,

                                                      Kazik ale dales brachu,majtki krochmalone toz przeciez sobie za przeproszeniem
                                                      poobcierosz.no tego dobra dam spokoj i tez te kobietki to wszystko z chlopa
                                                      wyciagna.jakie to podchwytliwe widzieli panstwo,Pysiek zaczela, Asienka
                                                      podchwycila raz prask i chlop sie nam rozbiera.poczekam jeszcze troche a moj
                                                      slonski ziomek,na dziewczynki ze mna wyruszy.dobra dobra spoko Kazek,
                                                      zartuje;)))

                                                      Pysiek a w ogole to gdzie sie wloczysz,tak nic konkretnego nie piszesz gdzie
                                                      obecnie przebywasz,no i nie badz taka skromna dawaj te przygody Krecie.
                                                      kurde szyszka Amigo wygralismy,seeriooo? kurde to dobry znak.fortuna napewno
                                                      jest wiec kobieta,flirtuje z nami zabawia sie pokaze kawalek zgrabnej nozki i
                                                      chowa.ale my jestesmy cierpliwi,pomalu i systematycznie,wiec chociaz za
                                                      wytrwalosc nam sie nalezy nie?
                                                      Asienko a Ty co tylko napiszesz o swoich nastrojach albo rozmyslanich to jakbys
                                                      o mnie pisala,tylko widzisz mnie nikt grzanej wodki nie poda i pracy tez rzucic
                                                      chwilowo nie moge.no wprzaglem sie w zaprzeg i narazie musze orac,ale tak mi
                                                      sie marzy no moze nie kurna chata,marzy mi sie cos, czegos mi zal.dobra no tego

                                                      Dyrektoriat szanowny,klaniam nisko,listy obecnosci cosik nie sprawdzasz?jak
                                                      wiosna w Polsce?jak nastroje zawodowe?jak element?przemykasz jak meteor,
                                                      raporcik tu,link tam i juz cie nie ma.
                                                      Szopen zurek nie zurek,tyle fajnych przepisow tu dowaliles kolego,nalezaloby
                                                      jakos Ciebie wyroznic.w jednym zawsze tobie podam grabe to wedkarstwo i wolny
                                                      styl,chociaz jests no tego zonaty i dzieciaty,ale duch wolny.
                                                      lece kochani koniec lunchu a dzis posiedze do poznego wieczora
                                                      caluski dla dziewczyn wszystkich i czolko dla panow
                                                    • Gość: Asia Re: siodemka IP: *.akl.callplus.net.nz 21.03.05, 10:54
                                                      Yvonka, maile dzialaja :) obydwa

                                                      Kazik biale to niewinnosc :)
                                                      Wiesz jak czlowiek ma zaplecze to mu latwiej byc odwaznym, a tak wlasciwie to
                                                      nie byla odwaga ale swego rodzaju przymus.

                                                      A bylo tak: jezdzilam do pracy czasem z bardzo sympatyczna kobietka ktora
                                                      poznalam w autobusie a ktora pracuje w tym samym budynku w ktorym ja pracowalam,
                                                      ona na 1 pietrze ja na 4. Czesto sobie gadalysmy o pracy i takich tam. No wiec
                                                      jade sobie z nia a ona pyta co nowego w pracy, a mnie lzy zaczely leciec. Wiec
                                                      jak poszlam do pracy pomyslalam sobie ze wyglada na to ze moja czarka sie
                                                      przebrala.
                                                      Wyszlam sobie na papierosa coby sie troszke uspokoic, patrze a tu za pare minut
                                                      leci za mna nowy szef, akurat juz wracalam ale chetnie bym sie dowiedziala co by
                                                      zrobil gdybym jeszcze stala na ulicy i palila, moze by mnie wzial za reke i do
                                                      biura na sile przyprowadzil. No tak czy inaczej tego bylo juz za duzo dla mnie,
                                                      dzialo sie to w piatek, w poniedzialek zlozylam wymowienie.
                                                      Przez ostatnie pare miesiecy nic tylko wkolko o pracy gadalam, po nocach mi sie
                                                      snila, i zaczelam popadac w depresje. W koncu doszlam do wniosku ze nie mam
                                                      checi w obozie koncentracyjnym pracowac, i nikogo nie zabilam zeby czuc sie w
                                                      pracy jak w wiezieniu.
                                                      Od kilku miesiecy szukalam pracy bez efektow, biorac to pod uwage decyzja o
                                                      zwolnieniu sie nie byla latwa, ale okazalo sie ze jak sie zwolnilam to i praca
                                                      sie znalazla :) Moze powinnam sie wczesniej zwolnic, a moze to byl wlasnie ten
                                                      czas zeby sie zwolnic.

                                                      Mojito,, hurra wygralismy,, nastepnym razem moze byc 7 z wieksza iloscia zer :)

                                                      Szopen, wiesz nawet probowalam taki zakwas zrobic, ale nic mi z tego nie wyszlo,
                                                      co prawda robilam to na chlopski/babski rozum, bez przepisu. Moze poszukam tego
                                                      przepisu i sprobuje jeszcze raz :)

                                                      Gunther, w zaprzegu takim czy innym to my wszyscy jestesmy. Pracowac tez raczej
                                                      wszyscy musimy, jedni mniej drudzy wiecej, no ale

                                                      to czy bedzie mial ci kto podac grzanej wodki, tylko od Ciebie zalezy, to jest
                                                      nasz wybor. Wyglada na to ze narazie jestes zadowolony ze swojego wyboru, jak ci
                                                      zacznie doskwierac to jestem pewna ze podejmiesz kroki zeby to zmienic. :))
                                                      Jedni maja chec na takie zmiany wczesniej inni pozniej.
                                                      Ja wiem ze zdecydowanie niechcialabym byc sama, ma to pewne uroki jak wszystko,
                                                      ale to nie jest cos co mnie pociaga.
                                                      Nie moglabym tez zyc w zwiazku tylko dlatego np ze mam slub.
                                                      Uczucia sie zmieniaja, byl okres kiedy myslalam sobie ze np po 20 latach
                                                      malzenstwa, ci ktorzy chca w dalszym ciagu pozostac w malzenstwie/zwiasku,
                                                      powinni odnawiac swoje sluby. Ci ktorzy ich nie odnowia, malzenstwa powinny byc
                                                      rozwiazane. :)
                                                      Teraz doszlam do wniosku ze dobrze ze tak nie jest, tak czy inaczej nie uwazam
                                                      malzenstwa za kajdanki, zawsze mozna z niego zrezygnowac. Tamten trudny okres
                                                      burzliwie przetrwalismy. Teraz dazymy sie nawzajem wiekszym szacunkiem i nasze
                                                      uczucia weszly na inne glebsze tory.
                                                      Cenie sobie kazdy dzien ktory moge z moim malzonkiem przezyc, a do tego jeszcze
                                                      mamy ubaw po pachy.
                                                      Mamy rowniez wieksza wyrozumialosc dla naszych slabosci, i swiadomosc wygranego
                                                      losu.

                                                      Kurcze alez to wszystko patetycznie brzmi hahahaha,, ale taka jest prawda w moim
                                                      przypadku :)))


                                                      I co z tymi przepisami swiatecznymi,, moze chociaz jakies jajka faszerowane?

                                                      cieplutko wszystkich pozdrawiam

                                                    • yvona73pol blanc... 21.03.05, 13:26
                                                      ano, biel pijam, ;))) biel tez nosze, ale tylko w postaci kohonek ;))) akropol,
                                                      panie z Polski wymyslily-wydziergaly szydelkiem... kostiumy kapielowe
                                                      (koniakowskie koronki ;))))
                                                      Asienko, napisze jutro, obiecuje, dzis juz za pozno ale... mam napisana prace
                                                      do szkoly, hurraaa!!!!! cudowne uczucie... jutro pobudka o piatej i smigam po
                                                      przedmiesciach Syd...
                                                      szkoda, Pysiek, ze cie tu nie ma, bo by sie jakies jajo zrobilo ;)))) no nie? a
                                                      ty Kazik gdzie swiecisz? malujecie? ja tym razem nie, bo nie mam farbek, a ja
                                                      maluje szpilka i goracym woskiem, do tego sa potem specjlne farbki i pozniej
                                                      sie robi wydmuszki.....
                                                      a co do zakwasu, to jak bede do domu dzwonila, to poprosze Mistrza Zakwasow i
                                                      Barszczy/Zurkow o przepis i tym razem wyryje nie tylko w swej pamieci, ale tez
                                                      zapisze tu i tam i podam na forum, a co mi tam! ;)))
                                                      no, spadam spac,caluski,
                                                      Iwona,
                                                      ps. tez kupilam losik, ale dopiero na kwietniowa kumulacje, poluje ne grubego
                                                      zwierza ;))))
                                                    • Gość: szopen Re: siodemka IP: 206.73.209.* 21.03.05, 13:41
                                                      No dobra ja dzisiaj znowu siedze pozno w pracy...

                                                      Mam czas to sie troche wypowiem.

                                                      > Szopen, wiesz nawet probowalam taki zakwas zrobic, ale nic mi z tego nie
                                                      wyszlo
                                                      > ,
                                                      > co prawda robilam to na chlopski/babski rozum, bez przepisu. Moze poszukam
                                                      tego
                                                      > przepisu i sprobuje jeszcze raz :)

                                                      Ja tez probowalem dokladnie w taki sam sposob i z taki samym wynikiem...

                                                      Szczerze mowiac to jakos dalej nie probuje, az tak bardzo to zurku mi sie nie
                                                      chce.
                                                      Kulinarnie to dodam ze wlasnie mi sie naparza blyskawiczny makaron na ostro bom
                                                      strasznie zglodnial a nie wyglada na to ze sie do domu szybko wybiore.

                                                      Donosy:

                                                      W sobote po poludniu udalo mi sie na ryby pojechac, zlowilem po raz pierwszy w
                                                      zyciu mietusa. taki ciut ponad kilo wzial na krwetke z gruntu.

                                                      W akwariom w miare spokojnie, w miare jak cos oddaje ducha to uzupelniam,
                                                      wypadaloby szyby umyc ale moze jutro, rybom to chyba nie przeszkadza.

                                                      Na wakacje na Filipiny jedziemy 8go kwietnia, wracamy 17, dalej jeszcze
                                                      dokladnie nie wiadomo gdzie ale jedziemy.
                                                      Time to go fishing and diving.

                                                      A teraz o mojej gorskiej przygodzie.

                                                      Na studiach w miescie Shenyang bylem rok 1993, w zimie w okolicach Chinskiego
                                                      Nowego Roku jest 5 tygodni wakacji.
                                                      Bylo gdzies na poczatku stycznia.

                                                      Dowiedzielismy sie jakos, ze Tybet zostal otwarty dla indywidualnych
                                                      podroznikow (byl przez wiele lat zamkniety).

                                                      Wraz z dwoma kuplami zdecydowalismy sie pojechac na Mt. Everest, dotrzec do 2
                                                      bazy, popatrzyc na gore i wracac.

                                                      Plan niezly, docelowa okolica dosc powiedzmy to niegoscinna, wiec wyjazd
                                                      nalezalo dobrze zaplanowac.
                                                      To znaczy i sprzet i jedzenie.
                                                      Po przeliczeniu potrzeb kalorycznych nabylismy odpowiednia ilosc zywnosci.
                                                      To znaczy 60 Mars bars, 60 Snikers Bars, inne czekolady, muesli, sery, maka,
                                                      mleko w proszku, przyprawy, suszone mieso i warzywa, kuchenki polowe, spiwory
                                                      na -30, namioty, filtry do wody itp itd.
                                                      W sumie mielismy wystarczajaca ilosc by tylko przy dostepie do wody ze stumyka
                                                      przezyc 8-9 dni.

                                                      Grunt to sie dobrze przygotowac.

                                                      W podroz wybralismy sie w trojke, ja, Rob z Minessoty i Pekka z Finladnii, jak
                                                      bacia bylismy albo i blizej.
                                                      W pierwszej czesci podrozy tzn do pekinu towarzyszyl nam kolega Tomek ten drugi
                                                      Polak z polnocy Chin.

                                                      Pierwszy maly skok pociagiem do Pekinu jakies 12 godzin bez problemu.
                                                      Niestety problem sie pojawil, byl to czas Chinskiego Nowego Roku i wszyscy
                                                      Chinczycy jechali do domu, tak wiec ni cholery nie moglismy kupic biletow na
                                                      pociag by podroz kontynuowac.
                                                      Jak zupelni frajerzy siedzielismy w jakims schronisku w pekinie cale dnie
                                                      spedzajac w poszukiwaniu blietow oficjalnych, czarnorynkowych, jakichkolwiek,
                                                      dalej to juz gdziekolwiek byle sie z tego miasta wydostac.

                                                      Troszke tez imprezowalismy oczywiscie...

                                                      Na jednej z imprez kolega Tomek poznal kolezanke z Bostonu i w koncu pomimo
                                                      wczesniejszych zarzekan tez zdecydowali sie do naszej wyprawy dolaczyc.

                                                      Po wielu (chyba 6) dniach bezowocnych wysilkow udalo nam sie w koncu nabyc
                                                      bilety na pociag w kierunku Tybetu.

                                                      W sumie w Pekinie zmarnowalismy 9 dni tak wiec nie starczylo by nam czasu by do
                                                      tej 2 bazy dotrzec (to jest trek po 4-5 dni w kazda strone) wiec ta swietna
                                                      idee porzucilismy i zdecydowalismy sie pojechac tylko do Lhasy i w okolice.

                                                      Wsiedlismy do pociagu, pojechalismy.

                                                      45 godzin z pekinu do Xinning, jedna noc przerwy, 32 godziny z Xinning do
                                                      Golmud gdzie sie tory kolejowe konczyly.
                                                      Tam jakims cudem udalo nam sie zapakowac do autobusu do Lhasa.
                                                      Jak sie potem okazalo to mielismy wielkie szczescie bo w tybecie byly jakies
                                                      zamieszki i to byl ostatni autobus ktory odjechal na kilka miesiecy.

                                                      No i autobus ruszyl.

                                                      Czy ja wczesniej pisalem ze to byl styczen wiec nie najcieplej?
                                                      Wrecz troche zimno.

                                                      Oczywiscie przed wyjazdem troche sie naczytalismy o roznych rzeczach i
                                                      najwieksze obawy budzila AMS (Acute Moutain Sickness, pojawiajaca sie powyzej
                                                      3000m npm).

                                                      Ale autobus pojechal, po kilku godzinach wspial sie na przejazd prze przelecz
                                                      Kunlun (jakies 4 tysiace) a my nic.
                                                      Wiec towarzystwo (bo w miedzyczasie jeszcze nam sie kilka osob do wyprawy
                                                      nazbieralo) zadowolone.

                                                      Niestety jak zaczelismy wjezdzac na przelecz Tangula zaczelo sie robic
                                                      nieprzyjemnie.
                                                      Zapadla noc, teperatura spadla ponizej -30, w autobusie kierwca walczal i
                                                      wylaczal ogrzwanie, ciemno i brak tlenu zaczal robic swoje.

                                                      W penym momencie siedzialem w tym autobusie, caly w spiworze, czapce,
                                                      rekawiczkach, bylo mi zimno i niedobrze, nastepnie przestalem widziec, pozniej
                                                      stracilem sluch, pozostale czucie...

                                                      Sziedzialem tam trzesac sie po wybojach majac swiadomosc tego ze mam mozg i to
                                                      w zasadzie wszystko co czuje, wiedzialem ze umre i zastanawialem sie jaka
                                                      cholera mnie podkusila na taka wyprawe.

                                                      Dziwny taki stan egzystencji, zero bodzcow odczuwalnych od swiata zewnetrznego,
                                                      ot moj mozg i to jest cala rzeczywistosc.

                                                      Autobus dalej jechal do gory.

                                                      Ale w pewnym momencie nastapil cod.

                                                      Autobus stanal na noc.

                                                      W jednym z najwyzszych miast na swicie gdzies 5170 m npm.
                                                      Wysoko.

                                                      Ale ja wiedzilalem ze przezyje bo dostane troche wody i bede sie mogl na moment
                                                      polozyc.

                                                      Cod po prostu.

                                                      No i jakos wypakowalismy sie z tego autobusu, poszlismy do takich betonowych
                                                      jakby kojcow z dachem i garem wegla do grzania, dostalem pare lykow wody czy
                                                      innej zupy i poszedlem spac na chwile.

                                                      Nie bede sie chwalil ale okazalo sie ze ja i tak bylem w najlepszym stanie z
                                                      calej grupy.

                                                      Pozostale towarzystwo spedzilo te kilka godzin wymiotujac i krazac jak zombi
                                                      dookola kojcow.

                                                      Po kilku godzinach przerwy zapakowalismy sie dalej do autobusy i wyruszylismy w
                                                      dalsza podroz.

                                                      Ja zemdlalem po jekiejs godzinie.

                                                      Jak sie ocknalem to juz zjezdzalismy w dol do Lhasy.

                                                      A wiecie co z tej calej podrozy sprawilo najwieksze wrazenie?

                                                      Otoz podczas tego "noclegu" musialem pojsc za potrzeba, na dworze -35, noc
                                                      wieje wiatr, trzeba bylo sobie miejsce na stoku gory znalezc, przykucnac i...
                                                      spojrzec sie w niebo, po prostu uslane gwiazdami, nie setki ale tysiace
                                                      tysiecy, jedna obok drugiej, niesamowite.
                                                    • mojito Zupelnie inny dzien :))). 21.03.05, 16:42
                                                      Wyspanie sie czyni cuda. Dlugie i dokladne. Zupelnie inny poranek.
                                                      Sloneczny, teczowy, w gardle niedrapiacy. Od rana jak szczygiel
                                                      gotowalem owsianke. Jeszcze w reczniku. Niebieskim. Z muzyka walaca
                                                      na pograniczu aresztowania :))). Zycie jest piekne. Absolutnie jest.

                                                      Biale, koronkowe lub dziergane wzgorze Akropolu przyciaga turystow
                                                      jak magnes:).

                                                      Szopen,
                                                      plastycznie opisane. Razem z Toba meczylem sie jadac pod gore.
                                                      Razem z Toba marzlem i chorowalem. I razem z Toba z ulga ogladalem
                                                      niebo uslane gwiazdami :)).

                                                      U mnie w pracy byl kryminal akwaryjny. Ktos polozyl teczke z papierami
                                                      na kloszu akwaryjnym i dwie rybki wyzionely ducha. Nie wiadomo czy
                                                      z powodu braku powietrza czy to tylko przypadek. Recepcjonistka dostala
                                                      szalu i teraz wszyscy unikamy jej z duza obawa. Staramy sie znalezc
                                                      winnego i rzucic go jej na pozarcie - moze sie uspokoi.
                                                      Jak dzisiaj nie znajdziemy - bedziemy ciagnac zapalki. Winny musi byc :).

                                                      Asiu,
                                                      w srode dodamy zera do wygranej :))).

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      :))).

                                                      Musze juz leciec,
                                                      sloneczka Wszystkim,

                                                      mojito.

                                                      10:41/5C.
                                                    • Gość: tangerin Re: Zupelnie inny dzien :))). IP: 193.114.111.* 21.03.05, 18:09
                                                      tak tylko wpadlam, zeby dac znak, ze zyje.
                                                      Zaraz mi sie kredyt skonczy, wiec tak na momencik...
                                                      Zawalilam dzis rozmowe o prace. no coz, zdarza sie:)
                                                      Keeps ur fingers crossed 4 me, pls:)
                                                    • Gość: tange Re: Zupelnie inny dzien :))). IP: 193.114.111.* 21.03.05, 18:12
                                                      keep, cholera, mialo byc keep!!!
                                                      moj angielski jest beznadziejny, he he
                                                      ok, pa pa
                                                      ps.
                                                      inna 'raza' przeczytam, co tam wyzej wystukaliscie!
                                                    • yvona73pol Re: Zupelnie inny dzien :))). 21.03.05, 19:46
                                                      no to lux wiadomosc ;) fingersy trzymamy ;)))
                                                      obojetnie jak gramatycznie...
                                                      chcialam sie wpisac chronologicznie, ale GW szaleje...
                                                      piata rano (!!!!!!!!!), z naszego studia w Sydney mowila do panstwa Iwona,
                                                      ciao ;))))
                                                    • mojito Jutro tez jest dzien :))). 22.03.05, 05:47
                                                      Dzien byl ok. Nawet jak na poniedzialek. Mogloby byc troche
                                                      cieplej. Pogoda uczy cierpliwosci. Moze wkrotce sie ociepli.

                                                      Yo! Mandarynko (Slodka),
                                                      Twoj angielski jest ok. Masz prawo byc troche rozkojarzona.
                                                      Trzy przydatne slowa: perseverance, persistence and tenacity.
                                                      Luzne tlumaczenie: nieustanny ciag na bramke :))).
                                                      Sooner or later the job will be yours for keeps. Absolutely!
                                                      Trzymam mocno kciuki.

                                                      Dzisiaj bez "prochow" wiec wrocilem do Carmen (vino tinto).
                                                      Patrzac na butelke widze, ze zawartosci wystarczy nam jeszcze
                                                      na dwie randki :))). Nasze zdrowie i Mandarynkowej pracy.

                                                      Prawie wtorek. Spac ide. Kordelke wyciagne.
                                                      Dobranoc i dzien dobry zgodnie z pora dnia.

                                                      mojito.

                                                      23:46/4C/zupa krem z ziemniakow z porem.
                                                    • Gość: szopen Re: Jutro tez jest dzien :))). IP: 206.73.209.* 23.03.05, 01:10
                                                      No jest.

                                                      Ciut spadlismy.

                                                      Moje znaczy sie nasze plany wkakcyjne powoli sie krystalizuja, jedziemy 8go
                                                      wracamy 17go kwietnia, gdzie dokladnie to jeszcze nie wiemy ale jedziemy.
                                                      Ciekawa sprawa, ze sporo interesujacych miejsc nie ma wolnych pokoi.

                                                      Wyglada na to ze wiekszosc ludzi planuje wakacje z troche dalszym wyprzedzeniem.

                                                      Cos tam sie i dla nas znajdzie.

                                                      Juz mi sie lowienie ryb po nocy sni.

                                                      Jeszcze chwileczka jeszcze momencik....
                                                    • mojito Troche cieplej i sloneczniej... 23.03.05, 02:21
                                                      ...bylo dzisiaj. W poludnie zupelnie przyjemnie grzalo slonce.
                                                      Pojawily sie spod ukrycia pepki. Niektore bizuteryjnie ozdobione,
                                                      niektore zdecydowaly sie byc piekne same w sobie. Sponad nisko krojonych
                                                      spodni/spodnic zaczely sie wspinac na dolne plecy tatuaze. Rozne.
                                                      Niebieskie, czarne i bajecznie kolorowe. Wiosna bedzie na pewno...

                                                      Na rogu ulic Siedemnastej i Kasztanowej uliczny muzyk gral na trabce.
                                                      Troche falszujac ciagnal uparcie Summertime:
                                                      "Summertime (sweet summertime)
                                                      and the living is easy (living is easy),
                                                      fish are jumping, the cotton is high (sky high)..."
                                                      Wydmuchiwane nuty lecialy do gory, zatrzymywaly sie niechetnie w locie
                                                      i opadaly na przechodniow. Pamietam muzyka z zeszlego roku. Gral tak samo.
                                                      Lekko kaleczyl melodie w tych samych miejscach. Widocznie zime spedzil nie
                                                      grajac :))).

                                                      Jedna z nutek musiala wpasc mi do ucha wewnetrznego i ciagle ja
                                                      slysze powtarzajaca refren - summertime, oh, summertime...


                                                    • Gość: szopen Re: Troche cieplej i sloneczniej... IP: 206.73.209.* 23.03.05, 02:29
                                                      U mnie tez dzisiaj swieci slonce.
                                                      Pomimo tego ze prognoza zapowiadala deszcz i pochmurne niebo.

                                                      Zakolczykowane pepki sie zdarzaja ale nie czesto.
                                                      Podobnie tatuaze.

                                                      Powoli czestotilwosc wzrasta.

                                                    • mojito Re: Troche cieplej i sloneczniej... 23.03.05, 02:39
                                                      Moze slonce nie wie o zapowiedzianej prognozie :)?

                                                      Pepki zakolczykowane zdarzaja sie teraz w miare czesto.
                                                      Na "zapleczu" pepki maja tatuaze. Ale nie wszystkie.
                                                      Sa tez pepki zupelnie nagie. Bez niczego. No, moze z
                                                      odrobina kokieterii i lekka obietnica :))).
                                                    • yvona73pol Re: Troche cieplej i sloneczniej... 24.03.05, 00:40
                                                      no to zuras poszedl ;))) Asiu,
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Troche cieplej i sloneczniej... IP: *.nsw.bigpond.net.au 24.03.05, 08:55
                                                      Siemanko kochaniency;)))
                                                      przycichlo cosik,co wy to porzadki robicie albo moze jakies ciasto wygniatacie?
                                                      dawac tu ferajna spowrotem wracac i pisac,ladnie to tak przed Swietami sie zmyc?
                                                      ja dopiero z roboty wypadlem i powiem ze nawet dobrze w lunch nie pojadlem taki
                                                      zapieprz w robocie.jutro Wielki Piontek to wszystko zamkniete bedzie wiec
                                                      jeszcze wpadne do sklepu na malutkie zakupy browarowe i gra kapela.
                                                      to ja tak zaczne zyczenia dla wszystkich serdeczne przesylam no tego,zeby wam
                                                      sie fajnie polewalo w smigusa,smacznego jaja i co tam jeszcze,no tak ogolnie
                                                      swietujcie odpoczywajcie i piszcie do diaska.
                                                      siemanko i spadanko
                                                      Ps.
                                                      Ifa gdzie sie podziewasz?
                                                      Mar_za w Paryzu
                                                      Tizedik? liste obecnosci w zastepstwie sprawdzam
                                                      Asienka na stanowisku mam nadzieje;)))
                                                      Matrioszka nas olala
                                                      Yvona no fajnie ze jestes;)
                                                      Tangerin zrobila prawko i sie pewnie wozi
                                                      Pysiek? me ves y sufres,odzywaj sie tu do nas czasem kurde szyszka
                                                      Panowie w porzasiu? i tak trzymac,dzisiaj Wasze zdrowko nieustajace wypijam!!!
                                                    • kazachstan Re: Troche cieplej i sloneczniej... 24.03.05, 09:26
                                                      Dobry wieczor,
                                                      no ja tez zagladam i zagladam i tak jakos pusto tutaj,wiec tez sie nie odzywam.
                                                      mysle toz pewnie panie na zakupach,porozchodzili sie wszyscy gdzies ano tak
                                                      bywa w zyciu.
                                                      ja tez wiec dolacze sie do zyczen,zeby to jajko w gronie rodziny albo tez
                                                      przyjaciol spedzic nie samemu.troche zielonego na stol potrzeba koniecznie i
                                                      atmosfera zaraz robi sie wysmienita.reszta to jak kazdy uwaza,nie bede juz nic
                                                      pisol o Kosciele bo niektorzy tu ze mna sie w tej sprawie ni zgadzaja.pieknie
                                                      jednak jest pojechac do kosciolka w Berrima do braciszkow poza Sydney,bo tam to
                                                      dopiero ladnie celebruja Swieta.w LAny Poniedzialek to jakby komus trafilo sie
                                                      tam byc to oblewanie odchodzi na calego i braciszkowie nie patrza ani na wiek
                                                      ani na plec,leje wszystkich wiaderkami.
                                                      Gunther a toz wywolales wszystkie Panie oprocz melody,co to wpadla na chwilke
                                                      narozrabiala a teraz toz co,wstydzi sie wysciubic nosa.i po co to wszystko
                                                      bylo.mowie ze ludzie to nie potrafia spokoju utrzymac ot co.\
                                                      pozdrawiam\
                                                      Kazik
                                                    • yvona73pol a ktoz mnie oleje ;))) 24.03.05, 13:40
                                                      ?? no, kto?? tutejsze zwyczaje nie tak malownicze ;))
                                                      ach, tak sie wykapac w szampanie.... ;)))) rozmarzylam sie.....
                                                      no wlasnie, Kazik pisze.. zagladam, i nic sie nie dzieje, to i ja nie
                                                      pisze...nie ogladac sie na innych, tylko do piora mosci panowie ;))
                                                      wielu osob brakuje, Matrioszki bardzo, no, a jeszcze inni, pamietacie? Tora,
                                                      Iza, ciekawe co porabiaja... Poeta to juz chyba wrocil z tej Afryki ;)) no, ale
                                                      troche ma mlynku teraz to i nie dziwota, ze nie pisze... ;))) ale mogluby tak
                                                      od czasu do czasu, no nie?....
                                                      Easter.. no coz, zakupy jeszcze nie zrobione, ale jakos mi sie nie chce
                                                      swietowac... kupilam tylko malego kurczaczka i mieszkanko na swieczke - jajko
                                                      malowane, szklane... to tak na zastepstwo...
                                                      no i mala impresska sie szykuje jutro z wieczorka...
                                                      to ja juz teraz pozycze wam wszystkim: Wesolych Swiat, milej atmosfery, milych
                                                      ludzi wokol, pogody sprzyjajacej, i jajka, i dyngusa jak kto woli ;) lac czy
                                                      byc lanym, oto jest pytanie ;)))
                                                      no i relaxu, i tak dalej i ...........(tu prosze sobie wstawic co kto chce),
                                                      Pysiek, ty sie nie wyglupiaj i wracaj ;)))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Asia :))) IP: *.akl.callplus.net.nz 24.03.05, 23:03
                                                      Kochani, to wszystkiego co naj, zdrowych , wesolych pogodnych, z calego serca
                                                      wszytkim razem i kazdemu z osobna :))))))))))

                                                      Yvonka dzieki, teraz tylko czekac zostalo i trzymac kciuki zeby przepuscili :)))
                                                    • mojito Przedswiatecznie :))). 25.03.05, 01:14
                                                      Zdrowko Wszystkim (i slonca),

                                                      wczoraj lalo przez caly dzien. Bylo szaro, wilgotno i przygnebiajaco.
                                                      Dzisiaj bez deszczu ale ciagle chlodno. Pepki sie pochowaly.

                                                      Nastroju Swiat jakos jeszcze nie czuje. W sobote pracuje wiec nie
                                                      wiem czy pojade do siostry na Swieta. Na dwoje babka na razie wrozyla.

                                                      Kumulacja przytyla. Do podzialu w sobote bedzie 19 workow jutowych.
                                                      Byc moze wiec bedziemy sie oblewali w poniedzialek szampanem, winem
                                                      (bialym lub czerwonym)lub piwem. Mozna bedzie tez woda.

                                                      Szopen,
                                                      wczoraj dowiedzialem sie o istnieniu ryby z Amazonii. Nazywa sie
                                                      tambaqui. Je jagody i ma mieso o smaku wieprzowiny. Zapowiadaja
                                                      jej glosna kulinarna przyszlosc.

                                                      Taaa... Brakuje Matrioszki. Pisala o swojej malomownosci ale nie
                                                      wspominala o nicniepisaniu. Moze miala zatarg z moskiewska policja
                                                      i chwilowo pisac nie moze :))). A Karampuki sa za male aby znalezc
                                                      watek.

                                                      Wszystkim piszacym i czytajacym zycze zdrowych i pogodnych Swiat.

                                                      mojito

                                                      19:14/6C/zupa fasolowa.
                                                    • Gość: szopen Re: Przedswiatecznie :))). IP: 206.73.209.* 25.03.05, 02:03
                                                      Test.

                                                      Cos mi zjada posty.
                                                    • Gość: szopen Re: Przedswiatecznie :))). IP: 206.73.209.* 25.03.05, 02:12
                                                      Dziala.

                                                      Ja rowniez zycze wszystkim wesolych, szczesliwych i spokojnych swiat.

                                                      Smacznego jajaka, mokrego dyngusa, i co najwazniejsze kilku dni spokoju.

                                                      U mnie niestety zero swiat, pracujemy normalnie.

                                                      A w dodatku wczoraj malzonka zmienila zdanie z prawie do konca dogranych
                                                      wakacji nici, bo na zdjeciach plaza nie taka, hotel nie ten tego...

                                                      No i trzeba kombinowac od nowa.

                                                      Wez tu czlowieku zrozum kobiete.
                                                    • mojito Re: Przedswiatecznie :))). 25.03.05, 02:46
                                                      Zmiana zdania to kobieca prerogatywa :))).
                                                      Zwyczajowo i konstytucyjnie zagwarantowana.
                                                      Ale kierunek zostal niezmieniony?
                                                    • yvona73pol Re: Przedswiatecznie :))). 25.03.05, 03:06
                                                      nadal nic...
                                                      zero zakupuw, nie bardzo sie chce, ale w nastroju raczej nie wisielczym, tylko
                                                      takim jakims polsnie....
                                                      i niesmiale plany, ze moze uda sie zrobic niektore rzeczy, ktore nie daly sie
                                                      zrobic do tej pory (rozpracowanie programu graficznego, nagranie paru plyt,
                                                      sprzatanie ;))))))
                                                      Szopen, plaza to wazny element ;)))))
                                                      no to teraz przewrotnie - to lubie :

                                                      cos dla oka ;)

                                                      caluski, Iwona
                                                    • yvona73pol Re: Przedswiatecznie :))). 25.03.05, 03:07
                                                      ale lobuzy, strona zniknela ;)))) bede pracowac nad problemem
                                                    • pysiek13 Chcesz pisac ? Nie pisz ;)))) 25.03.05, 11:15
                                                      Witajcie przed-swiatecznie jeszcze :))))

                                                      zjawisko powtarzalnosci i epigonstwa jest wpisane w egzystencje kultury
                                                      popularnej i bardzo slusznie. typowy Mr Smith lubi tylko muzyke, ktora slyszal
                                                      wczesniej, on nie szuka niczego nowego ( jak Yvona na przyklad ;), w kinach
                                                      powielaja do obrzydzenia te same schematy fabularne, ktore publika uwielbia, a
                                                      w literaturze jak komus uda napisac cos fajnego, natychmiast inni autorzy
                                                      zaczynaja tworzyc 'cos w tym stylu'. podobnie jest ze swietami, tradycja ...
                                                      czlowiek powielajac zachowanie swoich pra-dziadkow czuje u-porzadkowany,
                                                      bezpieczny w tlumie identycznych reakcji ...
                                                      Kazik :)))) nie ma tu glupkow, ktorzy nic nie rozumieja. myslacy czlowiek to
                                                      czlowiek pelen watpliwosci ... a kwiaty ? kwiaty zawsze poprawiaja atmosfere :)

                                                      Gunther :)))) czytales ? naprawde ? to taka szokujaca ksiazka. Tytul oryginalny
                                                      nie pamietam ... 'Me ves y sufres'? przypomnij prosze. sama walka sadowa o
                                                      zycie skazanego chlopaka to tylko pretekst do analizy zachowan ludzkich
                                                      rozpatrywanych z punktu widzenia pomylek. blad to glowny motyw ksiazki, blad
                                                      tez czesto bywa glownym motywem zycia ...
                                                      ... a z pisaniem to tak jak z jedzeniem czekolady ;)))) ale ...

                                                      Asia :)))) oczywiscie ze lista tych nooooo ... najbogatszych, najbogatszych
                                                      inaczej, istnieje. jestes, jestes na liscie, nawet calkiem na gorze i jeszcze
                                                      pare innych znajomych imion blyszczy z daleka :))))

                                                      Yvona :)))) bedzie jajo, bedzie polewanie, moze nie w tym roku :( bedzie
                                                      napewno, wierze gleboko ... daj mi troche czasu, zeby oddech zlapac, would
                                                      you ? :)))) moja obecna sytuacja przypomina quantum theory, ktora jest based on
                                                      constant and quantum. problem w tym ze essence of the constant nie jest jasny.
                                                      ze mna tez nic nie jest jasne. przypomina to usmiech kota Cheshire w opowiesci
                                                      Lewis Carrol: there is a quantity of something, but this something is not yet
                                                      or already seen ...

                                                      co by tu zyczyc sobie i Wam ? odrobine poezji na-codzien, szczypte wrazliwosci,
                                                      zyczliwego podejscia do ludzi ... pogody ducha, troche zielonego na stole ( jak
                                                      poleca Kazik ;) i oczywiscie usmiechow, cale mnostwo usmiechow
                                                      zdrowka wszystkim
                                                      P.
                                                    • Gość: MASAZ WARSZAWA MASAż WARSZAWA THAI MASSAGE WARSAW SALON tajskie IP: *.l2.c5.dsl.pol.co.uk 28.11.05, 17:18
                                                      Doświadczona wykwalifikowana specjalistka masażu tajskiego, indonezyjskiego,
                                                      masażu stóp, z wykorzystaniem ziół.

                                                      +48 513 973161

                                                      Nauczenie indywidualne albo w malej grupie.

                                                      Qualified Thai massage therapist teacher of Thai massage. I do therapeutic thai
                                                      massage, foot massage, herbal massage and indonesian massage

                                                      HTTP://WWW.MASSAGETHAI.INFO

                                                      WARSAW WARSZAWA WOLA PRAGA BIELANY WAWER MARKI OCHOTA URSUS białołęka Włochy
                                                      Śródmieście Ursynów Mokotów żoliborz Białołęka Rembertów Targówek Wilanów

                                                      MASAż TAJSKI INDONEZYJSKI WARSZAWA THAI INDONESIAN MASSAGE WARSAW SALON STUDIO
                                                      THERAPY HEALTH MEDICINE ZDROWIE MEDYCYNA TERAPIA

                                                      www.therapeuticmassage.info
                                                      www.massagelondon.org London Massage Therapist
                                                      www.massagelondon.biz massage therapy West London UK
                                                      www.massagelondon.me.uk London chair Massage UK www.health-
                                                      resources.co.uk Medical Alternative Medicine resources in London England UK
                                                      www.mobilephonesites.co.uk Nokia Free Mobile Phones Sites London England
                                                      UK www.massagelondon.org.uk London Alternative Medicine UK
                                                      www.massagelondon.info www.centrallondonmassage.co.uk W1 Massage
                                                      Therapy Central London West End UK www.centrallondonmassage.me.uk W2
                                                      Paddington Therapeutic Massages Alternative Therapies London
                                                      www.centrallondonmassage.org.uk W3 Acton Complementary Health Clinic
                                                      London www.eastlondonmassage.co.uk E1 Eastern Medicine London City of
                                                      www.londonclinic.me.uk W4 Chiswick Health Clinic ME London
                                                      www.londonmassagecentre.co.uk W5 Ealing Holistic Centre London UK
                                                      www.londonmassagecentre.me.uk W6 Hammersmith Healing Massage London
                                                      www.londonmassagecentre.org.uk W7 Hanwell Wellness Centre London
                                                      www.londonmassageclinic.co.uk W8 Kensington Technique London Clinic
                                                      www.londonmassageclinic.me.uk Thai Massage London Center W9 Maida Vale
                                                      www.londonmassageclinic.org.uk W11 Notting Hill Alternative Health in
                                                      London W10 www.londonmassagetherapy.co.uk W12 Shepherd's Shepherds Bush
                                                      Complementary Therapies London www.londonmassagetherapy.me.uk W14 West
                                                      Kensington On Site Office Chair Massage London www.ilovemassage.co.uk
                                                      www.ilovemassage.me.uk www.ilovemassage.org.uk
                                                      www.imassage.info www.massageme.co.uk www.mymedicine.co.uk
                                                      www.mytherapy.co.uk www.mylove.org.uk EAST ACTON SHEPHERDS
                                                      SHEPHER'S BUSH www.mywellness.me.uk CHISWICK HAMMERSMITH FULHAM SOHO
                                                      WESTMINSTER NOTTING HILL GATE BAYSWATER QUEENSWAY HOLLAND PARK KNIGHTSBRIDGE
                                                      PICCADILLY LEICESTER SQUARE GREEN PARK HYDE PARK EARLS COURT TURNHAM GREEN WC1
                                                      Euston Bloomsbury WC2 Holborn Covent Garden Strand Fitzrovia Mayfair Soho
                                                      Chinatown SW1 Victoria Belgravia www.londonmassagetherapy.org.uk Massage
                                                      Tables Couches Chairs UK MASSAGE THERAPY THERAPEUTIC MASSAGE THAI MASSAGE
                                                      TRADITIONAL THAI MASSAGE INDONESIAN MASSAGE HAWAIIAN MASSAGE COMPLEMENTARY
                                                      HEALTH ALTERNATIVE THERAPIES COMPLEMENTARY MEDICINE ALTERNATIVE MEDICINE
                                                      HOLISTIC MASSAGE BOWEN TECHNIQUE BOWEN THERAPY CRANIOSACRAL THERAPY CRANIO
                                                      SACRAL THERAPY LONDON THERAPIST THERAPISTS LONDON MASSAGE TREATMENT TREATMENTS
                                                      LONDON MASSAGE www.londontherapist.me.uk Hawaiian Huna Bodywork London
                                                      www.londontherapist.org.uk Healthy Massage Treatment
                                                      www.massagecentrallondon.co.uk Lomi Lomi Kahuna Oil Massage
                                                      www.massagecentrallondon.me.uk Holistic Therapists London
                                                      www.massagecentrallondon.org.uk Craniosacral Therapy London
                                                      www.massageclinic.me.uk Manual Lymph Drainage London
                                                      www.massageclinic.org.uk Massage Experienced Qualified Insured London
                                                      www.massagelondon-home.me.uk London Therapy at Home or Clinic
                                                      www.massagelondon-home.org.uk Home Wellness London Therapy
                                                      www.massagelondoncentral.co.uk Complementary Alternative Medicine West
                                                      London www.massagelondononline.me.uk Generic Domain Names Google Ranked
                                                      Sale www.massagelondononline.org.uk Info on Massage Equipment Sale UK
                                                      www.massagelondonpage.me.uk Information Site about Massage Therapy
                                                      London UK www.massagelondonpage.org.uk London UK complementary therapies
                                                      massage www.massagelondonweb.me.uk alternative health London UK thai
                                                      massage www.massagelondonweb.org.uk www.massagelondonwest.co.uk
                                                      traditional thai indonesian massage therapy London
                                                      www.massagenorthlondon.co.uk www.massagepractitioner.co.uk
                                                      www.massagepractitioner.me.uk www.massagepractitioner.org.uk
                                                      www.massagesouthlondon.co.uk www.massagetherapylondon.co.uk
                                                      www.massagetherapylondon.me.uk <a href="www.massagetherap
                                                    • Gość: MASAZ WARSZAWA MASAż TAJSKI WARSZAWA THAI MASSAGE WARSAW SALON .. IP: *.l2.c5.dsl.pol.co.uk 28.11.05, 17:29
                                                      Doświadczona wykwalifikowana specjalistka masażu tajskiego, indonezyjskiego,
                                                      masażu stóp, z wykorzystaniem ziół.

                                                      +48 513 973161

                                                      Nauczenie indywidualne albo w malej grupie.

                                                      Qualified Thai massage therapist teacher of Thai massage. I do therapeutic thai
                                                      massage, foot massage, herbal massage and indonesian massage

                                                      HTTP://WWW.MASSAGETHAI.INFO

                                                      WARSAW WARSZAWA WOLA PRAGA BIELANY WAWER MARKI OCHOTA URSUS białołęka Włochy
                                                      Śródmieście Ursynów Mokotów żoliborz Białołęka Rembertów Targówek Wilanów

                                                      MASAż TAJSKI INDONEZYJSKI WARSZAWA THAI INDONESIAN MASSAGE WARSAW SALON STUDIO
                                                      THERAPY HEALTH MEDICINE ZDROWIE MEDYCYNA TERAPIA

                                                      www.therapeuticmassage.info
                                                      www.massagelondon.org London Massage Therapist
                                                      www.massagelondon.biz massage therapy West London UK
                                                      www.massagelondon.me.uk London chair Massage UK www.health-
                                                      resources.co.uk Medical Alternative Medicine resources in London England UK
                                                      www.mobilephonesites.co.uk Nokia Free Mobile Phones Sites London England
                                                      UK www.massagelondon.org.uk London Alternative Medicine UK
                                                      www.massagelondon.info www.centrallondonmassage.co.uk W1 Massage
                                                      Therapy Central London West End UK www.centrallondonmassage.me.uk W2
                                                      Paddington Therapeutic Massages Alternative Therapies London
                                                      www.centrallondonmassage.org.uk W3 Acton Complementary Health Clinic
                                                      London www.eastlondonmassage.co.uk E1 Eastern Medicine London City of
                                                      www.londonclinic.me.uk W4 Chiswick Health Clinic ME London
                                                      www.londonmassagecentre.co.uk W5 Ealing Holistic Centre London UK
                                                      www.londonmassagecentre.me.uk W6 Hammersmith Healing Massage London
                                                      www.londonmassagecentre.org.uk W7 Hanwell Wellness Centre London
                                                      www.londonmassageclinic.co.uk W8 Kensington Technique London Clinic
                                                      www.londonmassageclinic.me.uk Thai Massage London Center W9 Maida Vale
                                                      www.londonmassageclinic.org.uk W11 Notting Hill Alternative Health in
                                                      London W10 www.londonmassagetherapy.co.uk W12 Shepherd's Shepherds Bush
                                                      Complementary Therapies London www.londonmassagetherapy.me.uk W14 West
                                                      Kensington On Site Office Chair Massage London www.ilovemassage.co.uk
                                                      www.ilovemassage.me.uk www.ilovemassage.org.uk
                                                      www.imassage.info www.massageme.co.uk www.mymedicine.co.uk
                                                      www.mytherapy.co.uk www.mylove.org.uk EAST ACTON SHEPHERDS
                                                      SHEPHER'S BUSH www.mywellness.me.uk CHISWICK HAMMERSMITH FULHAM SOHO
                                                      WESTMINSTER NOTTING HILL GATE BAYSWATER QUEENSWAY HOLLAND PARK KNIGHTSBRIDGE
                                                      PICCADILLY LEICESTER SQUARE GREEN PARK HYDE PARK EARLS COURT TURNHAM GREEN WC1
                                                      Euston Bloomsbury WC2 Holborn Covent Garden Strand Fitzrovia Mayfair Soho
                                                      Chinatown SW1 Victoria Belgravia www.londonmassagetherapy.org.uk Massage
                                                      Tables Couches Chairs UK MASSAGE THERAPY THERAPEUTIC MASSAGE THAI MASSAGE
                                                      TRADITIONAL THAI MASSAGE INDONESIAN MASSAGE HAWAIIAN MASSAGE COMPLEMENTARY
                                                      HEALTH ALTERNATIVE THERAPIES COMPLEMENTARY MEDICINE ALTERNATIVE MEDICINE
                                                      HOLISTIC MASSAGE BOWEN TECHNIQUE BOWEN THERAPY CRANIOSACRAL THERAPY CRANIO
                                                      SACRAL THERAPY LONDON THERAPIST THERAPISTS LONDON MASSAGE TREATMENT TREATMENTS
                                                      LONDON MASSAGE www.londontherapist.me.uk Hawaiian Huna Bodywork London
                                                      www.londontherapist.org.uk Healthy Massage Treatment
                                                      www.massagecentrallondon.co.uk Lomi Lomi Kahuna Oil Massage
                                                      www.massagecentrallondon.me.uk Holistic Therapists London
                                                      www.massagecentrallondon.org.uk Craniosacral Therapy London
                                                      www.massageclinic.me.uk Manual Lymph Drainage London
                                                      www.massageclinic.org.uk Massage Experienced Qualified Insured London
                                                      www.massagelondon-home.me.uk London Therapy at Home or Clinic
                                                      www.massagelondon-home.org.uk Home Wellness London Therapy
                                                      www.massagelondoncentral.co.uk Complementary Alternative Medicine West
                                                      London www.massagelondononline.me.uk Generic Domain Names Google Ranked
                                                      Sale www.massagelondononline.org.uk Info on Massage Equipment Sale UK
                                                      www.massagelondonpage.me.uk Information Site about Massage Therapy
                                                      London UK www.massagelondonpage.org.uk London UK complementary therapies
                                                      massage www.massagelondonweb.me.uk alternative health London UK thai
                                                      massage www.massagelondonweb.org.uk www.massagelondonwest.co.uk
                                                      traditional thai indonesian massage therapy London
                                                      www.massagenorthlondon.co.uk www.massagepractitioner.co.uk
                                                      www.massagepractitioner.me.uk www.massagepractitioner.org.uk
                                                      www.massagesouthlondon.co.uk www.massagetherapylondon.co.uk
                                                      www.massagetherapylondon.me.uk <a href="www.massagetherap
                                                    • Gość: hippo Re: MASAż TAJSKI WARSZAWA THAI MASSAGE WARSAW SAL IP: *.crowley.pl 16.12.05, 23:11
                                                      elo elo
                                                      widzę że reklamy tutaj na wontku i śmieję sie i szydzę.. kolejną kanapkę gryzę
                                                      ciekawe tematy widzę czytam i myslę swojej wypowiedzi słowa kreślę wierszem
                                                      tekstem kolejnej książki okładkę zamykam.. na dwoje babka wróżyła jak nastepną
                                                      pościel szyła haftem zdobioną nicią złotą i misterną robotą powiedziała ze
                                                      szczęście będzie pełzać krążyć trzeba tylko do szczęścia dążyć i nie czekać bo
                                                      ucieknie odejdzie a trzeba zdążyć tunel drążyć i nosić swoje przeznaczenie
                                                      majac za plecami wrogie cienie w dzień i nocą i dłonie się pocą światła migocą
                                                      bo cienie są wredne nocą za nami kroczą deptają i w głowie obrazy powstają
                                                      które mamroczą kołują umysł rozum trują jadem zapluwają....
                                                      wniosek albo sie uda albo nie......cholera.......
      • mojito Good Friday. 25.03.05, 07:46
        Bardzo ladne zdjecia. Mozna z nich zrobic kalendarz/album.

        Alma de Cuba byla nawet zatloczona. Wszyscy spieszyli sie
        aby skonczyc picie przed Wielkim Piatkiem. Wiekszosci sie
        to udalo. Dominowala cuba libre. Do mieszania koktajli podawano
        galazke bazi. Znak, ze Wielkanoc nadciaga.

        Katem oka widze, ze moj ulubiony klasyk "Dzien Szakala" leci w TV.
        Chetnie po raz kolejny troche poogladam. Lubie metodyczna i konsekwentna
        precyzyjnosc tego filmu. Obie strony daza do jasno okreslonego celu
        z dokladnoscia neurochirurga. Przyjemnie sie akcje oglada.

        Troche poogladam i pojde spac. Jutro/dzisiaj tez jest dzien.
        Calkiem nowy i niezapisany :))).

        Dobranoc/dzien dobry.

        01:46.



        • pysiek13 Re: Good Friday i znaczenie pojedynczych chwil ? 25.03.05, 11:41
          Yo, Mojito :))))

          jestem przekonana, ze zaden dzien nastepnego dnia nie jest taki sam jak
          poprzedniego :))))

          zdrowka
        • yvona73pol Re: Good Friday. 25.03.05, 12:17
          to jeszcze raz ja i sprobuje ponownie :

          frangipani;))))

          ;)))
          • Gość: tangerin Re: Good Friday. IP: *.range81-154.btcentralplus.com 25.03.05, 12:44
            A ja Wam wszystkim zycze Happy Easter:)
            NIech ktos jutro za mnie pojdzie poswiecic jajka w koszyczku, co?
            Bo nie dam rady....

            • Gość: Kazachstan Wielka Sobota IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 26.03.05, 01:10
              Dzien dobry,
              no to ja sie poswiece i poswiece te jajka za wszystkich co nie maja czasu albo
              inne okolicznosci im to utrudniaja.jedziemy za chwilke na swiecenie i potem do
              znajomkow na symboliczne jajko,podzielic sie i wypic za rozne okazje.
              no i naprawde nie wiem jak to pisac,zeby nie byc zle zrozumianym,albo toz kogos
              nie urazic.Pysiek ja wcale nie napisalem ze uwazam kogos tutaj za glupka.mamy
              inne opinie na temat tradycji i swietowania ot co.napewno przyznasz ze tradycja
              i religia jednoczy ludzi,no tak daleko od Polski i zobacz sama w kosciolku
              pelno Polakow z koszyczkami dzis bedzie.no nie wiem,ostatnia rzecz ze bym
              chcial kogos obrazic.
              pozdrawiam wszystkich i raz jeszcze wesolych Swiat
              Kazik
              • mojito Re: Wielka Sobota - jutro bedzie :))). 26.03.05, 02:24
                Kazik,
                dzieki. Ja chetnie przyjme poswiecone i podzielone jajko.
                Nie bede mial jutro okazji. Zastanawiam sie, czy po poludniu tez swieca.
                W lokalnym sklepie sprzedaja male plastykowe opakowania dwoch gotowanych
                jajek z torebka soli i pieprzu. Ciekaw jestem czy ksiadz poswiecilby je
                w takiej uproszczonej postaci. Koszyka nie mam. Przy okazji zapytam.
                Zgadzam sie z Toba. Tradycja jednoczy. Tradycja ma swoje zalety :))).

                Pysiek,
                zdrowko :))).

                W Stanach nie ma zwyczaju polewania sie woda w poniedzialek.
                Byc moze ludzie obawiaja sie bycia skarzonym sadownie w przypadku
                przeziebienia :). Latwo procesujace sie spoleczenstwo.

                Raz jeszcze wiec Wszystkim zdrowych i pogodnie wiosennych Swiat.

                20:24/5C/bz.
                • mar_za Wielka Sobota - juz :))). 26.03.05, 11:53
                  Witajcie Kochani,

                  Wrocilam z Paryza dzis w nocy. Przepakuje torbe i pedze na swieta do mamy.
                  Swieconki już nie zdaze przygotowac, ale na pewno na naszym rodzinnym stole jej
                  nie zabraknie.
                  Spedzilam intensywny tydzien. Praca, a po niej zwiedzanie i rozkoszowanie się
                  paryskimi urokami. Kilka razy już mialam okazje tam bywac, ale za kazdym razem
                  mnie zachwyca na nowo.
                  Pogoda w Paryzu taka, ze nic tylko się zakochac:))).

                  Paryskie metro
                  11 przystankow codziennie do pokonania w moim przypadku. Czas wystarczajacy na
                  obserwacje. Paryzanie czytaja. Duzo czytaja. Rano kroluje prasa codzienna. W
                  srodku dnia kobieca i programy telewizyjne. Po poludniu obszar zainteresowan
                  się zmienia: można spotkac Tolstoja, Dostojewskiego, podreczniki medyczne,
                  specjalistyczne periodyki itd. Gdy robi się na ktoryms z przystankow tloczno
                  natychmiast wszyscy wstaja ze skladanych miejsc. Niepisany zwyczaj.

                  Kobiety
                  Paryzanki w przewazajacej wiekszosci sa szczuple. Tym bardziej jest to
                  zauwazalne, jak się widzialo 3 miesiace temu obraz kobiet amerykanskich. Ale
                  dzieje się tak dlatego, ze one nie chodza, ale biegaja. Ciagle sa zajete. Nie
                  spaceruja, ale truchtaja. Spalaja kalorie. W Ameryce na ulicach prawie nie
                  widac nikogo. Nawet do bankomatu podjezdza się samochodem. Efekty widac golym
                  okiem.
                  Paryzankli odzywiaja się zdrowo. Wieczorem jak się obserwuje w sklepie co
                  laduje w ich koszykach to sa to bagietki, sery i zielona salata.
                  Paryzanki ubieraja się modnie. Zastanawialam się dlaczego one wygladaja tak
                  kolorowo. W pierwszej chwili nie dostrzeglam, az odkrylam, ze to co czyni je
                  gustownie ubranymi to sa dodatki. Przywiazuja wage do apaszek, kolczykow,
                  torebek, butow. W Polsce torebki zazwyczaj mamy czarne, bo uniwersalne i do
                  wszystkiego pasuja. Tam kolorowe, w najrozniejszych ksztaltach. Kobiety
                  wygladaja szalenie kobieco:))
                  Kolejna rzecz to kobiety nawet w dojrzalym wieku maja swietnie utrzymane cery.
                  Mysle, ze widac zdecydowana roznice pod tym względem miedzy polskimi i
                  francuskimi kobietami. U nas to się zmienia, ale jeszcze musi potrwac zanim
                  nasze staruszki będą mialy lsniace i nie wysuszone buziaki.
                  To sa moje subiektywne obserwacje. Zastrzegam:).
                  A i jeszcze nie mogę ciagle zrozumiec dlaczego Francuzi (Panowie) do
                  eleganckich garniturow maja w zwyczaju nosic obuwie sportowe. Widzialam to jak
                  przyjezdzali tutaj do pracy, ale myslalam ze to dotyczy tylko tych wybranych.
                  Okazuje się, ze to ogolnonarodowa tendencja.

                  Jedzenie
                  Co ja mam Wam pisac. Wszystko i tak na ten temat wiadomo. Potrawy we Francji to
                  uczta dla podniebienia, a posilek to czysta poezja. Kawa smakuje jak nigdzie
                  indziej. I wino. Ile ja go wypilam w ostatnich dniach to glowa mala. Malo tego
                  zabralam ze soba zapasy. Mogę teraz rozkoszowac się smakami Bordeux, L’Anju,
                  Cotes du Rhone czy Beoujolais .
                  Jedyna rzecz do ktorej się mogę przyczepic to papierosy. Francja to kraj
                  palaczy. Bez skrepowania chodza z papierosami w reku po ulicach. Zarówno
                  kobiety jak i mezczyzni. Nie mam tak jak to u nas wydzelonych miejsc dla
                  niepalacych. Z brasserii, kawiarni czy restauracji zawsze wraca się
                  przesmiardnietym na wylot. Podobno rzad ma w planach jakies akcje
                  antynikotynowe, bo zachorowalnosc na raka pluc jest narodowym problemem.

                  Spacery
                  Wczoraj jako, ze tak się zlozylo ze mialam duzo wolnego czasu przed wylotem to
                  wybralam się na spacer po Montmartre. Wedrowalam uliczkami na których krecona
                  była Amelia. Pogoda przecudna 20 st. C. Kiedy dotarlam do bazyliki Sacre Coeur
                  na samym szczycie wzgorza trafilam na nabozenstwo wielkopiatkowej Drogi
                  Krzyzowej. Niesamowite wrazenie. Procesja wokół bazyliki. Przepiekne spiewy
                  choru zakonnic i widok Paryza roztaczajacy się wokół. Nawet jak nie rozumiem
                  francuskiego niezapomniane doznania pozostana. Możliwe, ze nigdy wiecej się to
                  już nie powtorzy.

                  Kochani
                  To tyle tak na szybko. Jak cos mi jeszcze przyjdzie do glowy po tej wycieczce
                  to się podziele jeszcze.
                  Przylaczam się do zyczen wielkanocnych. Zycze Wam cieplych, rodzinnych spotkan.
                  Czasu spedzonego w gronie najblizszych. Zdrowia (szczególnie dla Pysiek).
                  Odpoczynku od codziennego zabiegania. Pogody ducha i duzo, duzo usmiechu:):):).

                  Pozdrawiam serdecznie Mar_za
                  • mojito Re: Wielka Sobota - juz :))). 26.03.05, 14:51
                    Yo! Mar_za,

                    bardzo interesujaca relacja paryska. Faktycznie Paryzanki
                    jedza czesciej ale mniej. "Dziubia" wlasciwie. Od dziecka
                    je tak ucza. I to co jedza nie tuczy. Moze ser ale w polaczeniu
                    z czerwonym winem i ruchem "spala sie".

                    Kampania antynikotynowa we Francji dziala opornie. Bez widocznych
                    efektow. Probowano nawet straszyc mezczyzn konsekwencjami
                    niewydolnosci ten tego. Mimo to, nie specjalnie to dziala.
                    Pare lat temu byla glosnia sprawa zapalenia papierosa przez
                    pare francuska na pokladzie samolotu miedzykontynentalnego
                    (zakaz palenia) i wczesniejszego ladowania z prawnymi konsekwencjami.
                    Mozna ich opornosc do niepalenia porownac do niemieckiej opornosci
                    wprowadzenia ograniczenia szybkosci na autostradach.
                    Obuwie sportowe - adidasy?

                    Ide do pracy. Nie jade :). Ale i nie biegne. Niejako wolny wybor.
                    Lato sie zbliza :))).

                    Swiatecznie Wszystkich,
                    mojito.

                    8:51/slonecznie.
                    • yvona73pol Re: Wielka Sobota - juz :))). 27.03.05, 12:26
                      to ja cos dorzuce - co do cery... po prostu we Francji dobrej jakosci kosmetyki
                      nie sa bandycko drogie, czasami mozna sie szarpnac na jakas mega-rzecz nawet, a
                      i sa takie przystepne i bdb jakosci tansze, moj hit - Yves Rocher ;))) w Polsce
                      drogi, we Francy - tani jak barszcz, w Polsce w w/w sklepach czuje sie jak
                      uboga krewna ktora smie zajmowac cenny czas pani sprzedawczyni, we Francy - jak
                      pampered i wyjatkowa klientka, cokolwiek by nie kupila, no, a serwis i oferta
                      takie, ze kupuje sie czesto i pogaduje z paniami expedientkami i wszystkim i
                      niczym...
                      no i przede wszystkim - woda, woda mineralna, duzo wody, i generalnie naprawde
                      super kuchnia, nawet ta z poludnia Pirenejow, nawet zaprawiane serem i
                      zapiekane zupy... i wino, wino, wino ;))))) mniam....
                      a ja dzis w Koala park, uzbrojona w fure zdjec wrocilam, kangury sa milusie,
                      jak lubia byc smyrane ;)))) koale to takie "stare" cpuny, zaspane i zabawne
                      mimo wszystko, takie male glupolki ;))) no i rzeczywiscie smelly ;)
                      caluski,
                      Iwona
                      • Gość: szopen A u mnie juz poniedzialek IP: 206.73.209.* 28.03.05, 02:34
                        I mgla jest gesta ze nozem ja mozna kroic.
                        Budynki znikaja powyzej 15 pietra.

                        Dalej kombinuje z wakacjami.

                        Co do Francji to mozna tez chyba znalezc zwiazek miedzy paleniem papierosow i
                        szczuploscia kobiet, albo moze mi sie tak tylko wydaje???
                        • mojito U mnie koniec niedzieli. 28.03.05, 03:58
                          Padac ma jutro obficie, wiosennie. Dzien spedzilem na dolce far niente.
                          Prawie nic nie robilem. Wyspalem sie, posadzilem dwa sloneczne jajka
                          na patelni. Dodalem odrobine cebuli i szynki z indyka.
                          Posiedzialem w parku przegladajac gazety. Zjadlem lekki lunch
                          Caesar salad z pieczonym kurczakiem. Przenioslem sie z gazetami
                          na kanape. W drodze do Alma de Cuba zajrzalem do pustego kosciola.
                          W Alma de Cuba "podpisalem" w barze cotygodniowa liste obecnosci.
                          I wrocilem do gazet i kanapy. Spokojny i pogodny dzien mialem.
                          Takiego wlasnie potrzebowalem.

                          Podczas tego prawie nicnierobienia kumulacja nam urosla do 25 workow.
                          W srode zainwestujemy nasze wygrane siedem dolarow. Mam przeczucie...
                          Lewa dlon mnie swedzi :))).

                          20:58/6C/bz.
      • pysiek13 EGGstravaganza ... 28.03.05, 15:50
        Jajkowo jeszcze ?

        pewnie siedzicie tam gdzies za siedmiomia gorami, za roznymi stolami objadajac
        sie chocolate eggs tak jak to bylo powiedziane w Bible ;))))
        P.
        • mojito Poswiatecznie. 28.03.05, 16:13
          Zupelnie poswiatecznie. Dzien bezsloneczny i pochmurny.
          Ma padac. Od rana juz w pracy.
          Pozdrowienia.

          9:13/5C.
          • Gość: szopen Re: Poswiatecznie. IP: 206.73.209.* 29.03.05, 02:20
            U mnie to bylo raczej bezswiatecznie.
            Normalne dni pracy.

            Ale...

            Cieplej sie w koncu zrobilo, juz w zasadzie drugi dzien w krotkim rekawku, jak
            zreszta wiekszosc.
            No chyba w kocu bedzie lato.

            W planach wakacyjnych nastapila kolejna zmiana.
            • mojito Ulewnie. 29.03.05, 02:49
              Leje caly dzien. Z roznym natezeniem. Troche sie ocieplilo.
              Dwanascie C sie zrobilo ale deszcz nie pozwala tego zauwazyc.

              Otworzylo sie nowe wloskie miejsce z kawa: Hausbrandt Caffe.
              Napis na szybie zacheca - Be happy for a moment. Postanowilem byc
              przez dluzsza chwile. Wewnatrz nowoczesny bar kawowy. Podswietlane
              menu i bezplatny dostep do internetu. Wypilem podwojne espresso,
              zagryzlem biscotto. Szczesliwosc zgodnie z obietnica utrzymywala sie.
              Zeby tylko lac przestalo...

              Zmiana terminu wakacji? Czy tylko miejsca?

              19:49/bz.
              • Gość: szopen Re: Ulewnie. IP: 206.73.209.* 29.03.05, 03:22
                Termin na razie wciaz wazny miejsce jeszcze nie ustalone.

                Juz mi sie ryb lowienie po nocach sni nieustannie.
                • mojito Sennik polsko-chinski :))). 29.03.05, 03:38
                  Ryby snic rozne, lowic je - mila niespodzianka zdarzy sie wkrotce.
                  • Gość: szopen Re: Sennik polsko-chinski :))). IP: 206.73.209.* 29.03.05, 05:16
                    Mila niespodzianka znaczy sie w koncu cos zlowie?
                    • mojito Re: Sennik polsko-chinski :))). 29.03.05, 05:39
                      Sen wskazuje na duuuza i baaardzo mila niespodzianke.
                      Niewykluczone sa dwie, trzy i wiecej niespodzianki.
                      Na co najczesciej lowisz? Krewetke? Sa robaki w Chinach?
                      • Gość: szopen Re: Sennik polsko-chinski :))). IP: 206.73.209.* 29.03.05, 05:49
                        Tu w Chinach to na krewetke z guntu i ciasto na splawik, z robakami ciezko.

                        Na wakacjach to trolling, glownie Rapale, sztuczne osmiornice czy inne skirted
                        lures, plus surffishing z plazy.

                        Universalny jestem, zawsze gotowy.

                        To wprawdzie pociaga za soba wozenie sporej ilosci (wagi) sprzetu ale warto.
                        • mojito Re: Sennik polsko-chinski :))). 29.03.05, 06:14
                          Pamietasz z Polski: ryby beda czy nie beda rybak zawsze stoi
                          z weda. I powiedzenie, ze wedkarz trzyma swiezego robaka pod
                          jezykiem :))).
                          Ciasto ryzowe?
                          • gunther_0 Re: Sennik polsko-chinski :))). 29.03.05, 23:15
                            Czolko kochani !
                            no to ja nie wiem jakim cudem wczoraj Szopen i MOjito zescie sie tu wgryzli,bo
                            ja to caly dzien probowalem i d.pa zimna.za cholere nie moglem wejsc na nasz
                            watek,ale probowalem i gdzie indziej i tez nici wiec chyba byla glowna awaria.
                            no dobra,chcialem podzielic sie nie jajkiem ale wrazeniami.Swieta jak to Swieta
                            byly i minely,wczoraj tez mialem wolne bo mielismy doroczny picnick day off
                            work.na jajko bylem zaproszony do moich znajomych Niemiaszkow co to dwojke
                            dzieci maja i bylo calkiem sympatycznie.potem pojechalismy do Hunter Valley
                            kurde jakos tamte okolice przypadly mi do gustu,dobrze sie tam czuje.a ze u nas
                            pod jesien juz wiec celebrowano zbiory,harvest festival i te winne grona i ten
                            tego.nie powiem poprobowalem roznych win i nie tylko.
                            Yvonka to ja zawsze pisalem, ze miski koala to alkoholiki kurde szyszka i
                            troche waniaja.jest nawet taki zart pytanie,czym misiek koala przypomina Polaka?
                            pociagiem do..no tego.zdjecia obejrzalem i stwierdzam ze masz zaciecie
                            artystyczne.powinnas cos z tym zrobic kochanienka,no chyba ze juz o tym wiesz i
                            nie odkrywam dla ciebie Ameryki?
                            Pysiek zdrowko!no tak ksiazke czytalem tytul jest "Vernon" ale ja nie o tym.no
                            dobra to przy okazji innej,jak tam w Ameryce?wracasz juz,bo tutaj napewno w
                            Australi tez ciebie nie ma.
                            Kazek brachu!nikt sie tu nie obraza byle powodu,ale ty tak ciagle w okolicach
                            swiat na ta sama nute przygrywasz.jak tam zdrowie Twojej Pani?
                            Asienko,dziewczyny? w porzasiu?
                            graba panowie lece i w lunch cos moze jeszcze skrobne
                            • mojito Wczorajsza "zimna d..a." 29.03.05, 23:58
                              Yo, Gunther/Amigo :))),

                              wczoraj Gazeta miala problemy z forum. Chyba przez trzy/cztery
                              godziny. Nie mozna sie bylo "otworzyc". Zwroc uwage na luke
                              czasowa we wpisach na wszystkich forach.
                              Chcialem zapytac wczoraj Ciebie na co Ty lapiesz (ryby - :)))?

                              Dzisiaj piekny sloneczny dzien. D..a cieplejsza :). Jutro ma byc
                              jeszcze cieplej. Moze juz nareszcie wiosennie bedzie.

                              Lece cos zjesc bo o "suchej bulce" tylko dzisiaj jestem.
                              Taki mialem zapieprz. I losy nasze na worki z juta musze kupic
                              bo jutro nie bede mial okazji.

                              Spadam, padam, padam...,
                              zdrowko Wszystkim,

                              mojito.

                              16:58/14C.

                              • Gość: szopen Re: Wczorajsza "zimna d..a." IP: 206.73.209.* 30.03.05, 02:11
                                Rankiem mojego czasu dzialalo, potem rzeczywiscie klapa.

                                Zdarza sie.

                                Z wakacjami chyba sie cos powoli dopina wyglada na to ze bedzie to Bohol,
                                Panglao Island.
                                Bilety juz mam zarezerwowane teraz jeszcze rezerwacja miejsca do spania i szafa
                                gra, mam nadzieje ze dzisiaj sie uda wszystko dograc.

                                A worki to maja byc jutowe z interesujaca zawartoscia a nie z juta w srodku....

                                Czas na nas.

                                Ja tez ciekawy jestem gdzie jak i jakie ryby Gunther polawiasz?
                                • Gość: Gunther_0 Re: Wczorajsza "zimna d..a." IP: 202.134.255.* 30.03.05, 04:56
                                  Siemanko,
                                  jasne o rybkach to ja moge bez konca.szczegolnie tutaj kurde to sa warunki.ja
                                  glownie polegam na locals advices, lowie roznie z brzegu z lodki zalezy jaka
                                  sytuacja.na lowienie inland i z brzegu trzeba licence,na 3 lata kosztuje $70
                                  mozna wytrzymac.z lodki to glownie livebait,prawns ale nie uwierzycie jak bylem
                                  w Snowy Mountains w zeszlym roku,to miejscowe chlopaki lowili pstragi w
                                  potokach na bulke.aja stalem jak ten pozal sie boze i lowilem na bait,ktory mi
                                  wcisneli w fishing shop.najlepiej to wziasc lodke,taki fishing charter,nigdy
                                  nie wrocilem bez ryby.a taki jeden moj ulubiony to mowi ze on nie jest fishin'
                                  boat on jest catchin' boat.kurde szyszka jest roznica. no dobra,moze jednak
                                  tymrazem przeskoczymy temat,bo dziewczyny cos sie wylaczyly.ciekawe czy ktoras
                                  z was probowala fishing. Asienko?Ty jestes kobitka aktywna i probujesz roznych
                                  no tego,smakow zycia.lowilas rybki Sloneczko?
                                  lece kochani,lunch w pracy w biegu zjem chyba,mam dzis lasagne.
                                  spadanko i caluski dla dziewczyn wszystkich
                                • mojito Dlugi dzien... 30.03.05, 05:16
                                  ...mialem. Ale pogoda coraz lepsza. Slonecznie i coraz cieplej.

                                  Po raz siodmy z rzedu zjadlem w orientalnym stoisku ryz, brokuly
                                  z kawalkami kurczaka. Daleko od znudzenia a wiec moze jeszcze
                                  tydzien lub dwa pociagne na tej monotonii. Lubie ryz. Bialy tylko.
                                  Innych kolorow i kombinacji z ryzem nie ten tego. Gdyby Chinczycy
                                  nalozyli embargo na ryz chyba bym sie przeprowadzil do Chin.
                                  I zapisal na kurs jedzenia paleczkami :))).
                                  Szopen, Ty pewnie z zamknietymi oczami paleczkami operujesz?

                                  Rzeczywiscie sama juta nas nie interesuje. Obojetnie z czego worki
                                  wazne aby tylko zawartosc byla odpowiednia :))).
                                  Nasz siedmiodolarowa wygrana/inwestycja na jutro:
                                  12 15 22 38 43 PB 14,
                                  18 21 32 35 50 PB 17,
                                  09 22 49 50 53 PB 12,
                                  02 04 15 18 46 PB 42,
                                  30 31 34 46 52 PB 18,
                                  05 09 28 44 52 PB 26,
                                  18 25 42 51 52 PB 11. Do wygrania 25 workow. www.powerball.com
                                  Good luck to us.

                                  Obejrzalem Bohol. Plaze odlotowe. Siedzenie na brzegu na krzesle
                                  i wpatrywanie sie w ocean ma swoj kojacy urok. Piwo w zasiegu dloni
                                  tez pomaga. Intelektualne zajecie :))).

                                  Kolebie sie troche wiec chyba poszukam kordelki.
                                  Siemanko zdrowe wszystkim i troche szczescia jutro.

                                  22:16/15C/bz.

                                  • Gość: szopen Re: Dlugi dzien... IP: 206.73.209.* 30.03.05, 05:33
                                    > Obejrzalem Bohol. Plaze odlotowe. Siedzenie na brzegu na krzesle
                                    > i wpatrywanie sie w ocean ma swoj kojacy urok. Piwo w zasiegu dloni
                                    > tez pomaga. Intelektualne zajecie :))).

                                    Taaaaaa

                                    Siedzenie na brzegu na krzesle....

                                    Jakos takie sobie po prostu siedzenie nam sie raczej nie zdarza, moze
                                    wieczorkiem czasem ale tez zadko, zwykle raczej przyspieszony ruch od jednej
                                    rzeczy do drugiej, w planach sporo nurkowania, ryb lowienie itd.

                                    Aczkolwiek mozna niby za takie siedzenie uznac czas kiedy sie siedzi na lodce i
                                    czeka na uderzenie ryby ale to tylko pozornie.

                                    Bo wtedy czlowiek caly czas kombinuje, rozglada sie za ptakami, ciut poprawia
                                    zestawy albo przygotowuje nowe.
                                    Niby stresujace zajecie ale takie 100% skupienie sie na jednej i tylko jednej
                                    rzeczy w moim przypadku bardzo pomaga rownowadze psychicznej, ot spedzenie
                                    czasu bez nawet jednej mysli poswieconej czemus innemu.

                                    Jak dla mnie to rewelacja.
                                    • mojito Wpatrywanie sie w ocean :))). 30.03.05, 06:06
                                      Zauwaz, ze reklamuje sie plaze o wschodzie lub zachodzie slonca
                                      z zapraszajaco ustawionymi krzeslami/fotelami. Przysiasc na moment
                                      nie zawadzi. O butelce piwa w zasiegu juz pisalem. Taka reklama ma
                                      szerszy zasieg. Siedzenie w lodce tez sie liczy. Na Florydzie
                                      siedzi sie na rufie kutra na krzeselku z dluga wedka miedzy nogami
                                      i lapie sie/lub nie tunczyki.

                                      Jak sobie radzi siostra w Irlandii?
      • pysiek13 Okrucienstwo nie do przyjecia ;)))) 30.03.05, 08:12
        dorzuce tak na 'rybi' temat jeszcze i gotowania rakow.
        No to czolko :))))

        sezonowo odwiedzajac moja babcie na Mazurach widzialam jak lowi raki w jeziorze
        po ciemku z latarka i niestety widzialam jak je gotuje :(((( podobno z rakow
        zjada tylko zawartosc szczypiec i mieso z odwloka, przewrotnie nazywane szyja.
        zdecydowanie wole nie jesc.

        Gunther :)))) w Australii dziewczyny lowia ryby, jest to nawet bardzo
        popularne. ja nee, sama nie lowie ale nawet lubie towarzyszyc wedkarzom tylko
        nie z boat, przenigdy :0 o tym pisalam chyba ? cierpie na wyjatkowo zlosliwa
        odmiane sea sick :)))) a na pytanie 'where is Willy ?' to powiem Tobie ze:
        Ameryka jest swiatem, swiat jest Ameryka.

        Mar_za :)))) dzieki za pamiec i zyczenia :))))raport z Paryz bardzo brief
        ciekawie ale. tylko nie zgadzam z Toba ;) French women do TOO get fat :))))
        prawda ale bywaja szczuple, zadbane, a Polki moze NIE ? hey, to nie regula ze
        wszystkie French women takie cienkie, wiecej confidence ;) nie jest tak
        zle :)))) The French have elaborate food rituals :)))) wydaje mi, moze zle, a
        moze dobrze, ze oni wiecej przykladaja uwagi JAK jedza i CO jedza. owszem
        kochaja cheese, foie gras i croissants i wino ale ... czesciej odwiedzaja vege
        markets, wiecej jedza seasonal food ... reszta to tak samo :))))Yvona mam
        racje ? i z czytaniem to chyba na calym swiecie podobnie, ludzie czytaja
        • Gość: Gunther_0 Re: Okrucienstwo nie do przyjecia ;)))) IP: 202.142.53.* 30.03.05, 08:21
          ha ha :) i co dalej i co?znowu cos ci urwalo;)
        • Gość: Gunther_0 Re: Okrucienstwo nie do przyjecia ;)))) IP: 202.142.53.* 30.03.05, 08:25
          ha ha:)i co dalej i co?znowu cos ci urwalo;)
          • Gość: szopen No i nowa strona, z usmiechem szczesliwe 8 IP: 206.73.209.* 30.03.05, 08:44
            :-)
            • yvona73pol francuskie ryby.... 30.03.05, 09:14
              no to i ja sie wpisze, bo znow sie niedokopie do stronki - gazeta szaleje...
              czyzby wiosna?? ;))) tam znaczy sie....
              no to o wedkowaniu - tu sie Gunther nie ucieszysz, mam awersje, bo raz, ze sie
              meczy biednego robaka ;))) to dwa, ze mam tak zwane fixacje z domu wyniesione,
              a to takie, ze dla mojego taty ryby byly zawsze wazniejsze niz my, czyli jakby
              nie bylo jego familia... :( doszlo do tego, ze po pewnym czasie kazdy sie
              cieszyl jak on jechal, bo w domu byl swiety spokoj..... i inne takie....
              generalnie zawsze wazniejsze byly zachcianki, taki juz typ :(

              no wiec, nie mowie, ze ta awersja moja nieuleczalna, bo gdyby na ten przyklad
              jakis przystojny nauczyciel sie znalazl ;)))

              co do Francuzek - nie chcialam ci Mar_za lamac serducha, ale sporo jest tych
              fat, glownie pokolenie mlode, i niekoniecznie z powodu McDo, jak to oni
              mawiaja ;))) sery, bagietki i inne takie (fondue) tez czynia "cuda" ;))))
              ale one sie tym nie przejmuja wcale a wcale...
              Paryzanki to generalnie troche inny typ francuzek, taka special edition, wiec
              im zawyzaja rankingi ;)))))
              Asia, no i co? doszlo????
              caluski przesylam i tez rakow nie jem ;)))))
              Iwona
            • yvona73pol Re: No i nowa strona, z usmiechem szczesliwe 8 30.03.05, 09:16
              a tak w ogole to czemu szczesliwe 8??? skoro to podwojna czworka, czyli
              nieszczescie, to... a moze jak z minusami, niweluje sie? ;)
              • Gość: szopen szczesliwe 8 IP: 206.73.209.* 30.03.05, 09:36
                Osiem jest dla Chinczykow liczba szczesliwa.
                Cztery bardzo nieszczesliwa.

                Dlaczego?

                Osiem wymawia sie "ba" i brzmi to podobnie do slowa "fa" czyli wzbogacic sie (w
                wolnym przekladzie).

                Cztery wymawia sie "si" i to jest dokladnie tak samo jak "si" czyli umrzec.

                No a teraz o drobnym usmiechu fortuny.

                Wlasnie do mnie zadzwonila zona ze dostala list z bonusem za poprzedni rok, w
                ich interesach dostaje sie pewien bardzo niewielki procent od wypracowanego
                przez jej departament zysku netto.
                Wyszlo tego sporo, ponad 5 miesiecznych pensji.

                Niezle.

                To chyba dobrze wrozy.
                • pysiek13 Re: szczesliwe 8 30.03.05, 09:46
                  congratulations Szopen :))))
        • pysiek13 Re: Okrucienstwo nie do przyjecia ;)))) 30.03.05, 09:42
          eeee ... cos mi urywa ostatnio ;))))

          o czym bylo ? aaa ...
          czytaja ludzie wszedzie. moj kolega Bob w Au na przyklad, to jest complete book
          worm, on to czyta: przy stole, na ulicy, na spacerze, w autobusie, na plazy, w
          parku, w lozku, w pracy, podobno nawet w toilet !! ma wiedze ma, indeed :)))
          erudycja ale, to nie tylko przeczytanie wiekszej liczby ksiazek niz przecietny
          HSC student. nie wazne co czyta, wazne jak. zaliczenie ( co za piekne slowo ;)
          jeszcze jednej pozycji ksiazkowej, to przeciez takie nobilitujace, jest zawsze
          dobrze widziane. no moze poza paroma patologicznymi przypadkami ludzi, ktorzy
          nie czytaja i reaguja na temat ksiazkowy grymasem twarzy jakby uslyszeli dobry
          kawal ;) a ja czasem dla przekory w towarzystwie przyznaje publicznie, ze
          czegos NIE przeczytalam (eh, ta natura szydercy ;) do czego wlasciwie
          zmierzam ? do stwierdzenia ze sa ludzie ktorych 'Popcorn' czegos nauczyl i
          ludzie ktorych Horacy sprowadzil do poziomu Downe'a. sam fakt ze ktos czyta nie
          prowadzi do conclusion, ze narod bardziej wy-edukowany :)))) zgoda ?
          Mojito :)))) jak lubisz Day of Jakal, czytales 'Avenger' ? styl podobny ...

          ... i Kazik :))))
          myslalam, ze skonczylismy temat, tymczasem ... hm ... lubisz drazyc. z jednej
          strony rzuciles slowo 'tolerancja' jednak cos nie daje Tobie spokoju i
          truchcikiem ( w boxers shorts koloru bialego ;) z uporem przebiegasz te same
          sciezki. znaczy chowasz za slowo, a myslisz co myslisz :)))) bronisz przed
          dyskusja za pomoca dogmatow i nie dopuszczasz do swiadomosci, ze przeciez wolna
          wola i rozum jest nam dane po to zeby z nich korzystac :))))
          i czy tradycja rzeczywiscie laczy ? ... no comments, I've zipped my lips :))))

          dzis do obiadu mialam swietne wino, VCPRD :)))) slyszymy czasem opinie, ze
          np.2000 jest dobry rozcnik albo zly, kiedy nie powinnsimy tak u-ogolniac, bo
          moze byc to dobry rocznik dla win z Burgundy, a mniej dobry dla tych z Toscana
          czy Alzac. wszystko zalezy tak jak nam to Kazik ladnie wyjasnil, od czas
          dojrzewania/lezakowania, od klimatu, gleby, wilgotnosci, opadow i innych
          lokalnych czynnikow. im dluzszy czas dojrzewania, tym wyzsza jakosc ;)))) ...
          tak sobie mysle, ze to podobnie jest z niektorymi mezczyznami :)))) wazniejsze
          niz lata, sa warunki jego prze-chowywania, tez w domu. trzymac nalezy je w
          odpowiednim miejscu, w pozycji lezacej, co nie pozwala zeby kork wysychal :))))

          zdrowka wszystkim
          • kazachstan Re: Okrucienstwo nie do przyjecia ;)))) 30.03.05, 12:38
            Dobry wieczor,

            zaraz jaki korek,komu ma uschnac?jak nic to nic a potem tyle jest pisane ze
            trudno nadazyc.
            Szopen,to taki bonus to ladny finansowy zastrzyk musisz brachu dobrze sie tez
            napracowac,skoro tak ladnie ciebie docenili.ho ho,widac tu zebrala sie
            najlepsza grupa pracownikow przodownikow.Ifa sie pochwalila a teraz Szopen.
            mysle ze wiecej was by mialo sie czym pochwalic wynikami.Tizedik to juz wogole
            nic nie pisze a jestem pewny ze tez moglaby sie pochwalic.no i Pysiek.no
            wlasnie pysiek,ja taki mocny w pisaniu nie jest.jakbys tak miala chwilke i
            ochote nas spotkac,to latwiej by mi bylo sie wyrazic niz tu pisac,ot co.no ale
            jak podrozujesz niewiadomo gdzie to trudno.napisze krotko moze i nieporadnie
            ale tak jak mysle.wyrastalem w takiej wierze i tak byl wychowany.proste i
            sprawdzone,zawsze wedlug dekalogu.nie zaslaniam sie dogmatami,ale pytajac za
            duzo i szukajac dziury w calym, zaczyna czlowiek tez sie sam gubic i tyle.
            pozdrawiam
            Kazik
            • yvona73pol za co kochamy Australie ;) 30.03.05, 14:05
              no wlasnie moi kochani, cosik na tzw. cheer up ;))))

              <a href="www.plfoto.com/zdjecie.php?
              picture=611594/"target="_blank>misio</a>
              caluski,
              Iwona
              • yvona73pol Re: za co kochamy Australie ;) 30.03.05, 14:11
                cholerka, ja jakas niekumata w tej informatyce jestem ;)))) za co mnie tak pan
                B. pokaral??? ;))))))))
                no to riplej:

                www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=611594#
                tym razem musi byc!!!!!!!!
                • mar_za Przed Omara Portuondo 30.03.05, 17:46
                  Witajcie,
                  Swieta, swieta i po swietach....
                  Objadalam sie, a teraz narzekam. Te podlaskie domowe wedzonki i cwikla z
                  chrzanem! Uwielbiam je kazdego roku. Za czekolada nie przepadam, wiec
                  czekoladowe jajka nie byly obiektem moich westchnien;).
                  Mozna powiedziec, ze jestem indywidualistka, to jednak czasami lubie tez pobyc
                  w wiekszym stadzie. Swieta sa ku temu dobra okazja. I moze tez dlatego, ze
                  widze jakie to wazne dla moich Piranii...

                  Iwona
                  misio slodki jest:)

                  Tak wlasnie myslalam, ze Paryzanki moga nie byc grupa reprezentatywna. Z dala
                  od stolicy generalny obraz szczuplych francuskich kobiet moze sie nieco
                  zacierac. I potwierdzam, ze pozytywnie mnie zaskoczyl sposob traktowania
                  klientow w sklepach. Mozna mierzyc i mierzyc, a ekspedientka z usmiechem podaje
                  nastepne egzemplarze odzierzy do przymiarki. W Polsce jak sie tak wyjdzie bez
                  niczego w sklepie to wzrokiem pani sklepowa moglaby porazic, gdyby tylko mogla.

                  Pysiek,
                  stwierdzajac, ze Francuzi duzo czytaja w metrze wcale nie dowodzilam tym, ze to
                  oznaka wyedukowania. Raczej znow porownujac to do polskiego podworka mam
                  wrazenie, ze jest to bardziej roznorodne i bardziej popularne zagospodarowanie
                  czasu. U nas czytanie jest pretekstem, by nie ustapic miejsca starszej lub
                  chorej osobie (ogolnie, bo zdarzaja sie wyjatki). A najczesciej podrozujacy
                  gapia sie w okna z posepnymi minami.

                  Mojito
                  Adidasy, czy inne tego typu obuwie. Do garniturow.

                  A dzis wieczorem ide na koncert Omary Portuondo (gwiazdy Buena Vista Social
                  Club dla tych co sie orientuja). Bedzie towarzyszyc mi starsza Pirania. Sama
                  jestem ciekawa jak odbierze ten wystep.

                  Pozdrawiam, Mar_za(ryb nie lowilam i nie lowie).
                  • Gość: Asia O rybach i o grzybach IP: *.akl.callplus.net.nz 30.03.05, 22:27
                    rane pare dni mnie tu nie bylo i trudno za Wami nadazyc

                    Yvonka jeszcze nie doszlo, cierpliwie czekam, wiesz swiateczna wymiana listow
                    miedzy Au i NZ jest spora, stad opoznienia, mam nadzieje ze dojdzie :)


                    Gunther, wyobraz sobie ze pare razy lowilam rybki i bardzo mi sie to podoba. Za
                    pierwszym naszym pobytem przywiozlam ponton z Au, z takim malutkim silniczkiem,
                    ale dla takich dwoch laikow rybnych jak ja i moj malzonek wystarczal.
                    Uwielbialam siedziec na pontonie moczac kij w wodzie, popijac goraco herbatke z
                    termosu. Wtedy bylismy w cieplejszych stronach wiec najczesciej lowilo sie Snapper

                    Teraz tez mamy ponton, jeszcze nie jest rozpakowany niestety, kiedy dwie osoby
                    pracuja na caly etat, niewiele czasu zoastaje na przyjemnosci. Dlatego wlasnie
                    serdecznie mialam dosyc pracy na caly etat i mam nadzieje rozpakowac ponton
                    niedlugo. Rybak ze mnie marny, na ogol lowilam na Mullet, ale sprawia mi to
                    ogromna frajde ;))))

                    Ide sobie we wtorek rano do pracy, siapi drobny deszczyk, patrze a tu pod
                    brzozka rosna sobie kozlaczki, serce mi podskoczylo na ten widok,, zebrac nie
                    mobe bo mam ze soba torebeczke w ktorej mieszcza sie papierosy, klucze i
                    telefon, nic wiecej nie wejdzie. Nie mam ze soba zadnej torebki w ktoa moglabym
                    te grzybki pozbierac.
                    O.K. mysle sobie, tu grzybow nikt nie zbiera, poczekaja na moj powrot. Wracam
                    grzybow nie ma :((((
                    Pomyslam ze moze warto by pod innymi brzozkami popatrzec, co tez uczynilam po
                    drodze do domu,, znalazlam 8 prawdziwkow i pewnie z 15 kozlakow :))))))

                    od razu pomyslam jaka to by byla frajda gdyby tak Yvonki barszczyk dotarl :))))
                    mmmmmmm bialy barszczyk z grzybami

                    pierwsze grzyby na patelnie, udusilam i sie zajadam, nastepnego dnia tez pare
                    kozlaczkow znalazlam, te poszly do sloiczkow do octu, moja rodzina woli w occie
                    niz swieze. Teraz mam zajecie wypatrywania grzybow kiedy wracam z pracy.

                    W poniedzialek bylismy na proszonej kolacji i na odchodne dostalismy
                    swiezutkiego pstraga (zlowiony tegoz dnia rano) mmmmmmmmmmmm yum yum,

                    i co mi wiecej do szczescia potrzeba?? :))))

                    A swoja droga jak juz o tuszach, to mnie sie przytylo 10 kg od kiedy
                    wyladowalismy na tej bezludnej wyspie. Tak sobie mysle ze chyba musze cos z nimi
                    zrobic :)

                    pozdrawiam wszystkich cieplutko
                    • yvona73pol Re: O rybach i o grzybach 30.03.05, 23:19
                      Mar_za - no ja mysle ze misio slodki ;)))
                      we Francji klient ktory nic nie kupi, to niekoniecznie klient stracony - moze
                      nie kupil teraz, moze nie mial przy sobie kasy albo sie namysla... jak
                      pani "asystent" bedzie miluchna, to szanse na powrot takowego wzrastaja... no i
                      nabierasz tzw. habitu przychodzenia do tego wlasnie sklepiszcza, bo wiesz, ze
                      cie nikt nie pogoni... czesto obcujac z ich produktem nabierasz ochoty.. a
                      potem to juz wiadomo; w skrocie - czysty zysk i komercja ;))))
                      poza tym francuzi to takie stworzenia, ktore uwielbiaja blabla, wiec i z
                      klientem, jesli on rowniez przejawia ochote ;))) zawsze to czas szybciej
                      zleci...
                      a w Sy deszcz, deszcz od 2 dni, troche to dolujace, ale czasu nie mam na
                      pomartwienie sie glebsze, dzis wychodze o osmej, a wroce jak dobrze pojdzie
                      kolo jedenastej.... jakos doba coraz krotsza sie robi, nie zauwazyliscie? ;)))
                      Tange, 3-mamy kciuki ;)
                      caluski dla wszystkich,
                      Iwona
                    • Gość: natasza Re: O rybach i o grzybach IP: *.block.alestra.net.mx 31.03.05, 01:09
                      Asiu,
                      z zainteresowaniem poczytalam wiele Twoich watkow, czy moglabym skontaktowac
                      sie z Toba droga mailowa, chcialabym prosic Cie o pewne informacje.
                      Z gory dziekuje, pzdr.
                      Natasza
                      • Gość: szopen Re: O rybach i o grzybach IP: 206.73.209.* 31.03.05, 02:16
                        Dzien dobry.

                        Coby wyjasnic to ten bonus dostala moja malzonka a nie ja, ona ogolnie jest
                        przodownikiem w pracy, efekty ma swietne, dostaje rozne nagrody itd.
                        A ze nie za bardzo sie przemecza to ja po prostu jestem pelen podziwu jak jej
                        to wychodzi.

                        Ma leb do interesow.

                        Moj bonus pod koniec kwietnia przypadnie, wprawdzie wyjdzie pewnie wieksza suma
                        ale procentowo to jednak nie to samo bedzie.

                        Dalej nie mam potwierdzenia accomodation, na Filipinach chyba zycie sie duzo
                        wolniej toczy, czasem ciezko sie dostosowac.

                        Mojej siostrze w Irlandi podoba sie.
                        Z jednej strony spore pieniadze, wyzsze stanowisko i ludzie mili, z drugiej to
                        pracy mniej, to co u niej w Turkmenistanie robila jedna osoba tam robia dwie
                        lub trzy, praca do osiemnastej, zero pracy w soboty i niedziele.
                        Narzeka tylko na pogode i jedzenie ale mysle ze sie da rade jakos dostosowac.

                        • Gość: Gunther_0 Re: O rybach i o grzybach IP: 202.134.255.* 31.03.05, 03:02
                          Witajcie kochenency,

                          Yvonka czolko,swietne zdjecie,mowie - marnujesz sie dziewczyno.rzeczywiscie
                          pogoda jesienna ale nie dajemy sie.ja dzis sobie pospalem nie powiem,zaczynam
                          dopiero po lunch.
                          Asienko Slonko NowoZelandzkie;) that's my girl,sle wirtualny calus,kurde no
                          bylem pewien ze lowisz. o rzesz krzyknalem na wiadomosc o kozlarkach,naprade
                          rosna u Ciebie?tu mozna o maslaki sie przewrocic ale prawdzikow nie uwidisz.
                          Pysiek no nie badz taka tajemnicza gdzie jestes?rabnij jakies sprawozdanko nie
                          badz zyla;) a to wino VCPRD to pewnie znaczy Very Cienkie Popluczyny Raczej
                          Dziwne?i no no wypraszam sobie odpadanie korka,do kogos in particular pijesz?
                          Szopen, Kazek,Amigo w porzasiu wszystko?graba serdeczna
                          spadanko
                          i do Nataszy;)no co Ty tak wpadlas tylko z interesm do Asi czemu z nami nie
                          zostaniesz nawet na chwilke?od razu nura w underground,kurde te dziewczyny,no
                          nie maja dla nas litosci
                          • mojito Re: O rybach i o grzybach 31.03.05, 07:00
                            U mnie z rybami podobnie do Asi. Sam proces przygotowywania sie
                            do wyprawy na ryby lubie. Lubie tez siedzenie z wedka nad woda.
                            Moge siedziec zupelnie cicho. Moge siedziec na brzegu, na lodce,
                            stac na moscie. Zupelnie nie zalezy mi na zlapaniu. Moge moczyc
                            kij bez przynety. Lubie wiec prawie wszystko z lapania ryb z
                            wyjatkiem ich rzeczywistego lapania. Nie lubie procesu odhaczania ryb.

                            Mialem kiedys zawirowanie wedkarskie. Pozyczylem od ojca spinning
                            i przy pierwszym rzucie zlapalem w jeziorze szczupaka. Przy trzecim
                            drugiego. Oszalalem. Przez nastepny tydzien rzucalem blyskiem
                            rano, w poludnie i wieczorem. Nic juz nie zlapalem. Byl pazdziernik
                            i w miare czesto blysk zaczepial sie o cos w wodzie. Balem sie
                            urwac blysk i rozmowy z ojcem i wchodzilem do wody aby poplynac
                            z zylka w przeciwnym kierunku i odhaczyc kotwiczke. Woda byla coraz
                            chlodniejsza i moj zapal wedkarski stopniowo "rozwodnil sie".

                            Z grzybami tez nie szaleje. Grzyby w Polsce pojawiaja sie na poczatku
                            wrzesnia a wowczas wracam. W ogrodzie u rodzicow rosna pod brzozami
                            kozlaki. Kiedys rosly kanie. W Stanach zbieranie grzybow nie jest popularne.
                            Chociaz chodzenie po lesie i rozgladanie sie jest przyjemne.

                            I ryby i grzyby natomiast jesc lubie.

                            W loterii trafilismy "powerball" i wygralismy trzy dolary.
                            Nastepne losowanie mamy za darmo.

                            Spac ide. Moze przysni mi sie duza ryba.

                            Polnoc/11C/zupa rosol z kukurydza.
                            • kazachstan Re: O rybach i o grzybach 31.03.05, 11:29
                              Dobry wieczor,

                              ja i owszem lubie lowic ryby,kiedys w mlodych latach to potrafilem przesiedziec
                              cale dnie na rybach ze znajomkami.teraz po wypadku to jest mi trudniej,bo ani
                              dlugo stac nie moge ani siedziec.chetnie jednak jade jak mam okazje.nie ma nic
                              bardziej przyjemnego posiedziec nad woda troche sie zamyslic i oczywiscie,nie
                              ma nic bardziej przyjemnego jak usmazyc wlasna rybke,tak ze rozumiem wedkarzy.
                              co tu nam Mojito opisal o szczupaku, to ja mialem podobna historie.tez
                              wybralismy sie nad jezioro ale nie udalo mi sie za pierwszym zarzuceniem o
                              nie.siedzieli my nad wedkami ladnych pare godzin,wypilismy sporo na rozgrzywke
                              i juz nawet mielimy sie zbierac do domu,az moja wedka drgnela.tez byl szczupak
                              i tyle radosci ho ho.
                              Asia to dopiero niespodzianka,idac do pracy grzyby zbierasz?rzeczywiscie
                              Gunther ma racje w Australi nie ma prawdziwkow ani kozlakow,sa rydze i maslaki
                              i jest naprawde duzo.moja Pani przygotuje rydze takie malutkie w marynacie i sa
                              bardzo smaczne tez,bo rydz jest twardy grzyb,wiec w marynacie sie nie rozpada
                              jak maslak.najlepsze oczywiscie rydze sa prosto na patelke swiezutkie zebrane
                              na lace,obsmazone na masle.tuatja nie ma sezonu na grzyby bo sa prawie caly
                              rok,tylko zalezy od deszczu czy grzyby sie wysypia czy nie.
                              no tak chcialem cos jeszcze napisac ale poczekam co to Pysiek mi w temacie
                              odpisze,a czekam niecierpliwie,bo jak dyskutujemy to rozumiem ze wody w usta
                              nie nabierasz tylko takoz rozmowa trwa.
                              pozdrawiam
                              Kazik
                              • kazachstan Re: O rybach i o grzybach 31.03.05, 11:46
                                i jeszcze sobie cos przypomnialem.no Gunther i chyba Mojito napisali ze zdjecia
                                Ywony ladne a ja nie moge otworzyc strony,wiec nie wiem czy ja taki nieporadny,
                                czy cos jest nie tak.zdjecie koala bardzo ladne Ywonka rzeczywiscie,czy to bylo
                                w Koala Park czy prosto w buszu ciekaw jestem.no dobre zdjecie to tez sztuka
                                moze byc zdjecie bardzo artystyczne i powiem wam ze nawet mi sie podobaja
                                niektore fotografie.dostalem od rodziny z Polski bardzo piekny album Polskie
                                krajobrazy i zdjecia byly robione przez bardzo mlodego czlowieka.teraz nazwac
                                cos sztuka to jest trudno bo to co kiedys bylo uwazane za cos pospolitego jest
                                teraz sztuka,a sztuka coto byla kiedys sztuka prawdziwa nie jest ceniona tak
                                jak kiedys.odwiedzam roznych ludzi i oni nie dbaja zeby miec jakis ladny obraz
                                w domu,powiesza plakat na scianie albo jeszcze gorzej gole sciany.ja nie jestem
                                znawca,ale jak bywalem w Polsce w odwiedzinach to zawsze przeszabrowalem nowy
                                obraz do Australi.moze wartosci pienieznej one nie maja ale oko mozna
                                pocieszyc.tym razem to juz dobranoc
                                • yvona73pol Re: O rybach i o grzybach 31.03.05, 12:25
                                  Kazik, to nie ty, to ja nieporadnie wklejam linki ;))) niektore dzialaja, inne -
                                  nie;
                                  opracowuje technike wklejania, powinno wkrotce byc lepiej ;)
                                  sztuka - najgorsze chyba jest kupowanie obrazu/dziela "zeby pasowalo do
                                  dywanu" ;))) i generalnie ciasny umysl....
                                  co do sztuki wspolczesnej, to sie zgodze, trzeba miec pewne wyrobienie i
                                  sledzic na biezaco, duzo czytac... poczatkowo sie jezylam , a pozniej szalalam
                                  na jej punkcie i tylko to sledzilam ;) teraz sie troche opuscilam, ale jak juz
                                  sie czlowiek wkreci, to....
                                  generalnie zamet wprowadzaja krytycy, ktorzy w ogole sie nie znaja, i patrza
                                  jeden na drugiego, boja sie wyrazic opinie, boja sie powiedziec ze krol jest
                                  nagi i wynosza pod niebiosa badziewia (no, nie zawsze) a wartosciowe dziela
                                  gina....
                                  no, ale... kogo to?.... oprocz nielicznych wariatow ;)))
                                  koncze i ide sie najesc ;))
                                  papa,
                                  Iwona
                                  • Gość: Asia E-mail dla Nataszy IP: *.akl.callplus.net.nz 31.03.05, 13:53
                                    Natasza moj e-mail: brigyd@yahoo.com

                                    Kazik, Gunther, tez nie moglam wlasnym oczom uwierzyc ze kozlaczki tu rosna :),
                                    maslakow tez tu pelno, ale rydzy jeszcze nie widzialam ale nie trace nadziei :)

                                    Mojito coraz czesciej nam sie zdarza wygrana, fortuna tuz tuz :)

                                    Yvonka, jestem laikiem jezeli chodzi o sztuke, ale dla mnie dobra sztuka to dla
                                    kazdego cos innego, mnie specjalnie nie podnieca powielanie puszek np, ale sa
                                    tacy ze sie zachwycaja, niektorzy tylko dlatego ze artysta zostal okrzykniety
                                    geniuszem, inni ze snobizmu i tacy ktorym sie to podoba. Wybieranie pod dywan,
                                    dla jednych moze byc zupelne no no, dla innych to zupelnie naturalne :)

                                    No coz ponoc o gustach sie nie dyskutuje :))

                                    W NZ jest pani wiekowa zreszta chyba po 80tce, ktora maluje rozne kurki i
                                    koguciki, baletniczki, kwiatki w doniczkach itd, tak jak to dzieciaki maluja,
                                    maluje od lat. Od kilku lat ktos tam sie zainteresowal jej malunkami, zostala
                                    okrzyknieta wielkim talentem :) jej obrazy osiagaja nawet kilku tysiecznie ceny,
                                    maluje na papierze, czasem farbami czasem kredkami swiecowymi.

                                    wydaje mi sie ze trudno mowic o ciasnym umysle, ludzie poprostu maja rozne gusta

                                    • yvona73pol powielanie puszek 31.03.05, 14:41
                                      wiesz Asia, z tym powielaniem puszek to nie jest tak do konca tak...
                                      zalezy kto powiela i w jakiej intencji, czy cos sie dzieje, czy temat jest ze
                                      tak powiem "odkrywczy" i generalnie czy jest to robione z potrzeby
                                      poszukiwan... albo instynkt... jak to zwal;
                                      co do wybierania "pod dywan" - zupelnie mi to nie przeszkadz u tzw. "prostych
                                      ludzi", za to bardzo drazni u snobow-burakow co to e i a (wstawcie ogonki) i
                                      wszystkie rozumy pozjadali ;)))
                                      • Gość: szopen Re: powielanie puszek i grzyby IP: 206.73.209.* 31.03.05, 14:58
                                        Ludzie typu a i e sa drazniacy niezaleznie od ich gustow "obrazowych".

                                        Nie wiem czy to poprawnie zabrzmi ale ja uwazam siebie za bardzo prostego
                                        czlowieka. Sztuka, muzyka czy szczegolnie poezja mogly by dla mnie nieistniec.
                                        Podobalo mi sie w zyciu kilka obrazow, czy rzezb, czasem lubie posluchac
                                        pewnych typow muzyki (co ciekawe spora grupa moich przyjaciol w Polsce to
                                        muzycy), poezja do mnie nie dociera.

                                        Ale potrafie zachwycic sie pieknem natury czy w wodzie czy nad woda a
                                        szczegolnie poczuciem jednosci z ta natura.

                                        To akurat czuje najbardziej wlasnie lowiac ryby, nurkujac czy polujac bo
                                        polowanie to tez jedna z moich pasji.
                                        Chyba krwiozerczy jestem...

                                        Co do grzybow to ktos mi opowiadal ze w Tasmani sa kozaki i inne bodobne do
                                        polskich grzyby.
                                        • mar_za Re: powielanie puszek i grzyby 31.03.05, 20:05
                                          Czesc:)
                                          Co tu duzo mowic koncert byl mioooooooodzio. Wiecie ze ta kobietka ma juz 75
                                          lat!!! Ale jaka energia. Jest jedyna zyjaca gwiazda Buena Vista Social Club.
                                          Tymczasem promuje swoja solowa plyte. Tak porwala publicznosc, ze po kilku
                                          kawalkach nikt nie chcial siedziec na swoim miejscu. Nogi same rwaly sie do
                                          tanca... A jacy muzycy wystapili u jej boku! Smietanka kubanskich i
                                          brazylijskich wyborowych muzykow. Fortepian, trabki, kontrabas, saksofon i
                                          czarny, przystojny jak cholera saksofonista:)))). Uwielbiam muzyke prawdziwa,
                                          zywa, taka co to w duszy gra. Pirania byla rownie zachwycona jak ja. Pani Omara
                                          jak juz nie miala sil, by tanczyc w takt goracych rytmow kubansko-brazylijskich
                                          to tanczyly jej chociaz same rece. Chcialabym byc tak energiczna staruszka jak
                                          ona. Niewyobrazalne, ale na pewno zapalu jej wystarczy jeszcze na dlugo. Warto
                                          bylo tam byc!

                                          Tak wiec moge powiedziec, ze muzyczka to cos co mnie interesuje bardziej. Nie
                                          mam odwagi powiedziec, ze sie na niej znam, bo to obszar rozlegly jak ocean.
                                          Nieprzebrany. Jednym sie podoba w niej to innym tamto. I nawet nasze wlasne
                                          gusta sie zmieniaja. A co tu dopiero kwestionowac lub dyskutowac o cudzych.

                                          Grzybobranie lubie, ale bardzo dawno nie mialam okazji. Moja rodzinna wioska
                                          lezy w otoczeniu gigantycznych lasow. Chodzenie na grzyby jest tam tak
                                          popularne i naturalne, ze oczywistym jest, ze kazdy mieszkaniec chodzi na
                                          grzyby jak tylko zaczynaja sie pojawiac. Oj cale wieki nie lazilam po lesie...

                                          A jesli chodzi o obrazki na scianach to u mnie calkiem przypadkiem moje dziecie
                                          namalowalo kiedys obrazek z zyrafami. Tak mi sie spodobal, ze zostal
                                          umieszczony w centralnym miejscu pokoju rodzinnego. Stal sie tez pretekstem do
                                          pozniejszego wystroju mieszkania. Zyrafy rozsialy sie po firankach,
                                          filizankach, figurkach itd. Kiczowato, ale mnie sie podoba. Doszly do tego
                                          afrykanskie batiki. No i teraz juz obrazka w kwiatki bym nie uwiesila. Nawet
                                          gdyby byl uznanego malarza. Poczekalby na lepsze miejsce do ekspozycji.

                                          Pozdrawiam wieczrnie, Mar_za

                                      • Gość: Asia Re: powielanie puszek IP: *.akl.callplus.net.nz 31.03.05, 23:20
                                        Yvonka, i to wlasnie kto te puszki powiela i w jakiej intencji wydaje mie sie
                                        sednem sprawy, bo jakby nie chodzi o samo dzielo ale o podtekst. Najlepiej jak
                                        jest to jakis excentryk i stworzy cos czego to tej pory nikt nie stworzyl bo mu
                                        nie przyszlo na mysl ze to moze byc art.
                                        Dobrze tez jak wyszacuje swoje dzielo wysoko, zeby inny excentryk milioner mogl
                                        to dzielo kupic, wtedy inni milionerzy tez chca

                                        Nie no oczywiscie upraszczam :)) ale w sumie raczej podziwiamy artyste ktory ma
                                        odwage zyc inaczej od tych ktorzy zycie przezywaja pod linijke niz samo dzielo.
                                        Punkt widzenia jak zawsze zalezy od punktu siedzenia, zalezy ile sie ma do
                                        powieszenia na scianie.
                                        Ja osobiscie uwazam ze gdyby np Picasso namalowal obraz (juz wtedy kiedy byl
                                        znany) i podpisal sie jako Kowalski, nikt by sie pewnie specjalnie nie
                                        zachwycil. Chociaz niektore jego obrazy calkiem mi sie podobaja, ale raczej z
                                        tych wczesniejszych.

                                        Snobow raczej trudno polubic, bo to gatunek ludzi ktorzy uwazaja sie za lepszych
                                        od pozostalych z roznych powodow. Czasem jest to ilosc pieniedzy, czasem
                                        przodkowie, czasem wyksztalcenie, prawdziwe lub kupione czasem itd itd.
                                        Pamietam kiedy w Polsce byla moda na przodkow, co poniektorzy wieszali sobie
                                        jakies stare portrety na scianach wmawiajac innym ze to ich przodek i zmieniali
                                        nazwiska z buraka na Burakowski. No coz co kto lubi.
                                        • peter2715626 Re: powielanie puszek 31.03.05, 23:35
                                          Witam,

                                          Zagladnalem tu wczoraj po dluzszej przerwie i tak mnie wciagnielo, ze caly
                                          dzien w pracy czytalem posty z ostatnich miesiecy. Prawie jak kod Da Vinci.

                                          Naprawde Mojito = Syfilis?


                                          Od kilku godzin Nowej Zelandia wpuszcza Polakow bez wizy !
                                          Rzekomo Polacy wykupili wszystkie bilety na kwiecien, maj i czerwiec.
                                          Singapore Airlines i New Zealand Air sprzedaly wszystko na pniu.
                                          Ekipy techiczne na Heathrow pospiesznie dokrecaja nowe rzedy foteli do B-747.

                                          A ekipy techniczne na lotnisku w Auckland pospiesznie instaluja nowe smietniki
                                          i lawki. Podobne srodki podjeto na glownym dworcu
                                          autobusowym w Auckland.
                                          Juz zainstalowano kamery w miejscach, gdzie Polacy beda sie gromadzili.
                                          New Zealand TV wykupila prawa autorskie na reality show z najazdu Polakow..
                                          Za kilka godzin oczekiwany jest pierwszy samolot z bezwizowymi Polakami...
                                          • yvona73pol Re: powielanie puszek 01.04.05, 02:28
                                            ty Peter to zartujesz z tymi Polakami bezwizowymi???
                                            nie bardzo widze stream jaki zdarzyl sie w Anglii, za daleko ;)))
                                            i niepewniej...

                                            Asiu, slusznie prawisz, tak wlasnie ze sztuka jest...

                                            Mar_za, podoba mi sie ta historia z zyrafami ;))) widzisz, o to chodzi o taki
                                            autentyczny ciag przypadkow (namalowane zyrafy pociagnely za soba caly
                                            wianuszek "zyrafich" wydarzen;))))

                                            generalnie ciezko o tym mowic, bo troche sie to opiera na niedopowiedzianym -
                                            chociaz tu panowie profasorowie z lodzkiej ASP by mnie zlinczowali - wg. nich
                                            wszystki jest rozumowo wytlumaczalne i uzasadnialne ;)))) z czym nie do konca
                                            sie zgadzam, jak sie slusznie domyslacie...
                                            pogoda piekna, mniam, az sie chce wyjsc z domu ;)))
                                            caluski slonecznie dla wszystkich :)
                                            Iwona
                                            • Gość: szopen Szafa gra IP: 206.73.209.* 01.04.05, 03:44
                                              Dostalem wlasnie potwiedzenie rezerwacji miejsca do spania, jeszcze tylko jeden
                                              drobny problem bo na jednym z powrotnych lotow jestesmy na waiting list ale to
                                              sie chyba da zalatwic.

                                              Wakacje dograne wiec prawie do konca.
                                              Jedziemy na ryby i nurkowac.

                                              W sprwie Picasso to mi sie tez podoba a najbardziej podoba mi sie film
                                              pokazywany w muzeum Picasso w Paryzu. Film jest o tym jak on malowal jakis
                                              obrazek, od kreski poprzez kilkanscie roznych przeobrazen do efektu koncowego.
                                              Podobalo mi sie to nawet bardzo.

                                              Z innych zwiazanych z tematem ciekawostek to wiele lat temu po kilku piwach
                                              chodzilismy z zona i kolega po miescie w Tianjin, w jakims malym sklepiku
                                              (nawet nie mam pojecia dlaczego tam weszlismy) nabylismy za jakas absurdalnie
                                              niska kwote taki niby obrazek znaczy sie widok na dom w lesie ale zrobione to z
                                              galazek, trawy, lisci i kory. W zasadzie trojwymiarowe.

                                              Zawislo to na scianie.

                                              Od tego czasu kazdy nas odwiedzajacy zachwyca sie owym "dzielem sztuki", rzecz
                                              naprawde ladna.
                                              • mojito Pozegnanie z marcem. 01.04.05, 06:03
                                                Dzien byl mrowczopracowity. Milo, ze coraz cieplej. Szesnascie Ce dzisiaj.
                                                Miasto wchodzi w kwiecien. April to dosc popularne imie kobiece. Podoba mi
                                                sie. Kojarzy mi sie z dotykiem, zapachem i teczowym optymizmem wiosny.

                                                Sztuke odbieramy w wiekszosci chyba podobnie. Definicja sztuki jest
                                                bardzo szeroka i bywa kontrowersyjna. Pamietam niekonczace sie dysputy
                                                starajace sie zdefiniowac tworczosc Nikifora.
                                                Mam podobna do Mar_zy i Szopena sympatie do czegos co mi sie podoba.
                                                Niezaleznie czy moze to byc powszechnie odbierane jako sztuka.
                                                U mnie wisi reprodukcja S.Dali. Podoba mi sie. Na Mazurach kupilem
                                                obrazek od wiekowej Pani malujacej urocze i kolorowe sceny znad jezior.
                                                Przywiozlem ze soba i oprawilem. Umowilismy sie luzno i niezobowiazujaco
                                                w tym roku na Mazurach. Obiecala namalowac dwa obrazki dla mnie.
                                                Wiem gdzie siedzi na rynku i gdzie rozklada swoje kolorowe obrazki.
                                                Chyba, ze pada... Nie bedzie wiec to randka w ciemno ze sztuka :).

                                                Mam pare szkicow od uzdolnionych znajomych ktorzy dali mi je w prezencie.
                                                Podobaja mi sie. Oprawilem je i rowniez zawisly. Mar_za, Twoje zyrafy,
                                                Twoje mieszkanie. Najwazniejsze, ze sa Tobie bliskie i sie Tobie podobaja.
                                                I, ze patrzenie na nie sprawia Tobie przyjemnosc.

                                                W filadelfijskim teatrze Amaryllis ma wystapic w sobote znany aktor
                                                szwajcarski, czesto wystepujacy w niemieckich filmach i mieszkajacy
                                                w Berlinie - Bruno Ganz. Teatr przygotowywal sie do utalentowanej wizyty
                                                i rozsylal zaproszenia. I szafa grala. Az gruchnela wiadomosc, ze
                                                aktor to podobno dran, lajdak i prawdopodobnie niepoprawny sqrwysyn.
                                                Okazalo sie, ze zagral Hitlera w filmie Der Untergang/Downfall/Upadek.
                                                Natychmiast podzielily sie opinie. Jedna z glosnowyrazanych natychmiast
                                                potepila go. Wiadomo, porzadny czlowiek/aktor nie zdecydowalby sie na
                                                taka role. Predzej umarlby z glodu niz zagral Hitlera. O Hitlerze wszyscy
                                                swoja zla opinie mamy. Miasto zaczelo sie burzyc i zadac odwolania wizyty.
                                                Postulowano aby nie wpuscic lajdaka - Bruno Ganza do miasta. Nigdy-przenigdy.
                                                Inni chcieli aktora obejrzec i ewentualnie wysluchac. Nawolywali do rozsadku.
                                                Interweniowal burmistrz. Wystapil w TV. Zapowiedzial zwolanie w trybie
                                                przyspieszonym komisji majacej ustalic charakter moralny aktora.
                                                Osobiscie on (burmistrz) i jego zona Drahma, nie maja nic przeciwko goszczeniu
                                                aktora w miescie. Ale jego ciotka, Malignity, jest zdecydowanie przeciwna.
                                                Uwaza, ze Bruno G. to lotr i zimy dran. I wywiera naciski na burmistrza
                                                -bratanka aby zamknal bramy miasta przed aktorem. Jej zdaniem aktor jest
                                                jeszcze gorszy od Hitlera poniewaz zyje. Opinia ciotki Malignity trafila na
                                                podatny grunt. Sytuacja w miescie zaczela byc trudna.
                                                Oba obozy, za i przeciw, wokalnie uaktywnily sie. Obawiano sie zamieszek.

                                                Burmistrz zaproponowal wszystkim chetnym bezplatne szczepienie nowoodkrytym
                                                srodkiem - tolerancja. W newralgicznych punktach miasta ustawily sie liczne
                                                szpitalne autobusy z pielegniarkami oferujacymi szczepienia.
                                                Dla tych ktorzy obawiali sie zastrzykow przygotowano szczepionki doustne.

                                                Utworzyly sie natychmiast kolejki. Niektorzy chcieli sie zaszczepic,
                                                inni obejrzec pielegniarki. Po trzech godzinach miejska sluzba zdrowia
                                                oglosila, ze zaszczepiono dwiescie tysiecy ludzi i zabraklo szczepionek.
                                                Rozgoryczeni mieszkancy zaczeli sie ponownie burzyc. Burmistrz obiecal,
                                                ze w ciagu nocy polaczy sie telefonicznie z burmistrzami zaprzyjaznionych
                                                stanow i do poludnia do miasta dotra wyslane UPS/Federal Express wystarczajace
                                                dla wszystkich chetnych ilosci szczepionki "tolerancja" produkowanej przez
                                                firme farmaceutyczna Merck. Mieszkancy troche uspokoili sie i postanowili
                                                poczekac do jutra. Ciotka burmistrza, Malignity, pozostala nieprzekonana.
                                                Ma swoja zdecydowana opinie. I nie zmien jej. Hitlera aktorowi nie wybaczy.

                                                Zdecydowano nie informowac na razie aktora o wywalanej przez niego
                                                kontrowersji nierozwaznym utozsamieniem sie z austriackim malarzem pokojowym.

                                                Co bedzie jutro - nikt nie jest w stanie przewidziec. Jedni wierza w
                                                skutecznosc szczepionki inni lekarstwom nie wierza. W miescie wyczuwa
                                                sie chwilowo zawieszone napiecie. Ja tez jestem miotany sprzecznymi uczuciami.
                                                Tez Hitlera osobiscie nie lubie. Czy aktora lubie czy nie zadecyduje jutro.

                                                Po wrazeniach dnia ide spac. Kordelke juz widze. Usmiecha sie do mnie.
                                                Uwazajcie na siebie dzisiaj, Amigos.
                                                Dobranoc i dzien dobry odpowiednio Wszystkim,

                                                mojito.

                                                23:03/w dzisiejszym zamieszaniu bez zupy :(((.





                                              • starypolonus Re: Szafa gra 22.04.05, 05:54
                                                Gość portalu: szopen napisal
                                                > Z innych zwiazanych z tematem ciekawostek to wiele lat temu po kilku piwach
                                                > chodzilismy z zona i kolega po miescie w Tianjin, w jakims malym sklepiku
                                                > (nawet nie mam pojecia dlaczego tam weszlismy) nabylismy za jakas absurdalnie
                                                > niska kwote taki niby obrazek znaczy sie widok na dom w lesie ale zrobione to
                                                z
                                                >
                                                > galazek, trawy, lisci i kory. W zasadzie trojwymiarowe.
                                                >
                                                > Zawislo to na scianie.
                                                >
                                                > Od tego czasu kazdy nas odwiedzajacy zachwyca sie owym "dzielem sztuki",
                                                rzecz
                                                > naprawde ladna.


                                                hahaha wlasnie takie dwa obrazki nabylismy z zona 16 kwietnia 2004 w Texasie
                                                naprawde ciekawe
      • pysiek13 abra macabra ;)))) 01.04.05, 06:21
        Witajcie :))))

        macabra, bo Peter strzelil kawal na Prima Aprilis ...

        co do sztuki to mysle, ze znalezlismy w momencie kiedy nikt doslownie nikt nie
        potrafi sprecyzowac, co jest sztuka, a co nia nie jest. dawno przestalam
        ekscytowac dyskusjami nad formuowaniem definicji. najprostsze co przychodzi mi
        do glowy, to w kontekscie sztuki, to mysli i dzialania kreatywne. na pewno
        szalone pomysly hamuje lek przed zblaznieniem. niektorzy artysci, albo inaczej
        ludzie kreatywni tego leku sa zupelnie pozbawieni, a w tworzeniu fascynuje ich
        po prostu radosc tworzenia.
        poznalam w NL na wreczeniu nagrody im.Vincenta w Museum Bonnefanten bardzo
        fajnego Polaka Pawel Althamer. przypomnial mi on kiedy Mar_za opisala te swoje
        zyrafy w mieszkaniu ;))))wiec on mial podobna wizje tylko z wielbladami.
        pojechal nawet do Afryki zeby sprawdzic jak to jest i po powrocie do Polski
        (tak wrocil do Polski bo stwierdzil, ze Polska jest bardziej egzotyczna niz
        Afryka ;) zrobil projekt 'Astronauta' - chodzil po miescie z kamera na plecach.
        idac za dromaderami mozna bylo interpretowac siebie jako przybysza z kosmosu ;)
        mysle ze to jest fantastyczne: przekazanie ze roznica w odbiorze kryje tylko w
        percepcji i w konwencji odbioru.
        Szopen :)))) na pytanie what is art ? Balzac odpowiedzial: nature concentrated.

        do Kazika za chwilke napisze oddzielnie
        zdrowko
        • Gość: Gunther_0 Re: abra macabra ;)))) IP: 202.134.255.* 01.04.05, 07:03
          Siemanko wszystkim;)
          O Boze jaki cudny dzien dzisiaj, conie Yvona, conie Kazek, conie Ifa? Pysia nie
          pytam bo nie ma Ciebie tutaj,sprawdzilem 100% i bardzo jestem ciekaw gdzie
          obecnie przebywasz.
          no o sztuce to ja mysle,ze trzeba to cos w sobie miec talent,i to inne
          spostrzeganie swiata.ja tam nie cuduje,obrazow zadnych nie mam w domu,bo moj dom
          to stacja kolejowa ale jak kiedys bede mial to bardzo lubie wesole zywe
          kolory.moze byc Dali,moga byc kwiaty byle duze wyraziste, moga byc gole
          dziewczyny.nie mam tez nic przeciwko plakatom Kazek no cos ty,ja widzialem
          swietne postersy,fotografie artystyczne czarno biale,super i na pryzklad takie
          bym chial miec w domu.wlasnie czarno-biale artystyczne akty kobiet :)))
          no dobra to nikt nic wiecej nie wymysli dla kawalu?
          lece dalej,kurde ale pogoda piekna zyc nie umierac
          czolko wszystkim
          • pysiek13 Re: abra macabra ;)))) 01.04.05, 08:48
            ... i ciag dalszy :))))

            Gunther zycie nam czasem takie fajne kawaly samo wymysla, ze tych kawalow
            narazie wystarczy ;))))
            VCPRD - vino de calidad producido en region demar-cada, Twoja interpretacja ale
            bardzo zabawna. i co Ty taki dociekliwy, gdzie jestem ? ciagle gdzies jeszcze
            jestem :( ... niektorym mezczyznom wielka radosc sprawia samo polowanie ...

            Kazik :)))) z tym bladzeniem to chyba bylo inaczej: kto pyta nie bladzi ?
            na pogrzebie Kieslowskiego w 1996 ksiadz Tischner powiedzial, 'ze Bog daje
            ludziom taka sama porcje wiary co nie-wiary, a nie-wiara tez pochodzi od Boga'.
            ja wiem tylko tyle, ze wiara bez watpliwosci nie jest wiara - tylko wiedza.
            czlowiek, ktory nigdy nie przezywal watpliwosci zwiazanych ze swoja wiara, albo
            nie wierzy albo przezyje je jusz niedlugo ...

            Mar_za :)))) a ja myslalam, ze w Polsce bardzo duzo wszyscy czytaja.

            Yvona :)))) nie wiem czy znasz spanish writer/psychiatrist ;)))) Jose Carlos
            Samoza ? taka ksiazka The Art of Murder ? niby thriller, troche SF, troche
            straszna, inna ... a do czego zmierzam, no wlasnie tam Samoza ciekawie pokazal
            SZTUKE jako chorobe, ktora niszczy piekno, czlowieka, etyke ... i takie
            aktualne pytanie: gdzie konczy sie a gdzie zaczyna czlowiek ? jest podmiotem
            czy przedmiotem ? czy wszystko co jest 'trendy' jest tego warte ... OK, nie
            nudze jusz :))))

            Mojito :))))

            zdrowka wszystkim i sobie
            P.
            • mojito Pomaranczowy sen przerwany :))). 01.04.05, 09:28
              Qrde, az sie obudzilem... Snilo mi sie, ze siedzialem
              na lotnisku w luznej pomaranczowej szacie, z gladko ogolona
              glowa i walilem w bebenek (nieblaszany) powtarzajac mantre:
              Hare Krishna, Hare Krsna, Krsna, Krsna,
              Hare Hare, Hare Rama, Hare Rama,
              Rama Rama, Hare Hare...
              Lotnisko pozostalo mi nieznane. Kolor pomaranczowy lubie.
              Muzycznych uzdolnien nie mam. Blizne na glowie we snie widzialem.
              Nie pamietam, czy mialem bilet. Pamietam, ze nie mialem bagazu.
              Qrde, co to moze znaczyc? Do zasniecia bede teraz o tym myslal :))).

              Zdrowko Pysiek :))).
              • pysiek13 Re: Pomaranczowy sen przerwany :))). 01.04.05, 10:01
                Yo, Mojito :))))

                in a restless mood, you'll be ebbing and flowing like a tide, which is why
                youneed really practical mates around to be protective. you may be sensitive to
                the undercurrents in the atmoshere which will make more sympathetic but it
                could also leave jungled or confused. orange is a vital color and drumming is a
                symbolic expression of yourself. you are trying to avoid tricky situation, but
                cannot keep your feelings to yourself.
                cheers :))))))))))))))))))
                • mojito Re: Pomaranczowy sen przerwany :))). 01.04.05, 10:40
                  Muchos gracias, Amiga. Entiendo :))).
                  Teraz zasne spokojniej :)))))))))))).
                  Salud!
                  • pysiek13 Re: Pomaranczowy sen przerwany :))). 01.04.05, 11:13
                    :))))))))))))))))))
                    • yvona73pol Re: Pomaranczowy sen przerwany :))). 01.04.05, 16:03
                      Pysiek, spotkalas Althamera??? zazdroszcze...
                      tez bym chciala spotkac Kozyre, jest zreszta pare takich osob ;)))
                      wlasnie, teraz na topie sa dzialania, i o ile nie sa to "modne" dzialania,
                      tylko faktycznie cos z nich wynika, albo one wynikaja z potrzeby, to sztuka
                      pelna geba ;)
                      ja raczej nie z tych konceptualnych, troche dinozaur jestem, bo glownie plotno
                      widze, lub dykte, jak juz co do czego przyjdzie ;)))) malo modna i w sumie to
                      lubie tez ;)
                      Pogoda byla dzis przecudna;
                      a fakt, ze niektorzy panowie to tylko by gonili i polowali ;))) tym
                      intensywniej, im "zwierzyna" oporniejsza...
                      no, a ja was pozegnam, bo .... ide spac ;)))
                      cmok, cmok,
                      Iwona
                      • mar_za Re: Pomaranczowy sen przerwany :))). 01.04.05, 19:35
                        Witam,
                        Dzien i u nas byl sloneczny, aczkolwiek nieco zimny. Poza tym jakos udziela sie
                        atmosfera z Watykanu wiec mimo Prima aprilis jest raczej nostalgicznie. Media
                        przesadzily jak zwykle i juz prawie pochowaly papieza.
                        Abstrahujac od tego, czy powinien sprawowac w tym stanie wladze czy nie to co
                        wlasnie sie dzieje z Janem Pawlem II dla mnie oznacza odejscie wielkiego
                        Polaka. Takiego, dzieki ktoremu wiele w swiecie zrobiono dobrego. Bez niego
                        Polska pewnie nie wygladalaby tak jak wyglada obecnie. Szkoda, ze z tak
                        intymnych wydarzen jakim jest schylek zycia robi sie publiczne
                        przedstawienie...

                        Pysiek,
                        statystyczny Polak czyta 1 ksiazke rocznie.

                        Mojito,
                        a moze Ty tesknisz za Mandarynka?:)


                        Dzis bylam na obiedzie na sushi. Byla to pierwsze doswiadczenie, jako, ze
                        dotychczas nie mialam okazji. Ciekawe smaki, ale nie powiem, ze powalilo mnie
                        to na kolana. Pewnie trzeba sie przyzwyczaic. Jak z kazda inicjacja, po
                        pierwszym razie nie zawsze wie sie jak to naprawde smakuje:))))
                        Towarzyszyla mi Francuzka, ktora przyjechala dla odmiany pierwszy raz tutaj. No
                        i rozmawiamy, rozmawiamy, a ona mi mowi, ze duze wrazenie zrobili na niej
                        Polacy, bo sa szczuplejsi od Francuzow!!!! A dopiero co ja wyrazalam podobna
                        opinie o Paryzanach:).

                        Pozdrawiam. Z pracy jeszcze. Jutro musze zahaczyc o robote niestety...Mar_za
                        • Gość: Kazachstan Re: Pomaranczowy sen przerwany :))). IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 02.04.05, 05:20
                          Dzien dobry wszystkim,
                          rzeczywiscie swiat caly pokryl sie juz w zalobie,co to zrobic bedac tak
                          Dostojna osoba nie uda ukryc sie przed swiatem ani choroby, ani obecnego
                          stanu.coz ludzie pograzyli sie w smutku. Mar-za niestety nasz Papiez jest osoba
                          publiczna wiec to jego umieranie chcacy czy nie, stalo sie bardzo publiczne.
                          no i Pysiek ja poczekam jak wrocisz do austrli.spokojnie sobie usiadziemy w
                          altanie czy za stolem i porozmawiamy.ja w pisaniu nie mocny a Ty za kazdym
                          razem zrecznie sie mi wymigujesz.
                          piekny dzien dzis tez,kwieciec jest bardzo przyjemny miesiac bo nie za
                          goraco,chociaz dzis fest przygrzalo nawet.u mnie w ogrodzie jeszcze kwitnie
                          frangipani,bardzo aromatyczny krzew.a znajomek to nawet zrobil nalewke na jej
                          kwiatach.
                          Szopen pewnie na urlop juz wyjechal cos nie pisze.z decyzjami to zwykle tak
                          bywa,ze ty czlowieku glowe lamiesz zeby Pani dogodzic,a Pani i tak zrobi po
                          swojemu.no ale jedzeicie na urlop,jak Twoja zona zadowolona i wszystko po jej
                          mysli to juz dobrze.
                          dostalem bardzo ladnie napisany list i powiem wam ze ciezko sie zamyslilem,tak
                          nad wszystkim nad zyciem,nad naszym tu pisaniem i kolejnosciami losu.nie chce
                          zeby to zbyt patetycznie wypadlo,ale osobka ktory ten list do mnie napisala
                          mardoscia zyciowa przemawia ot co.szczerze powiem wam ze pomoglo mi to troche
                          sie przelamac do tej sytuacji co u nas wynikla na Asi wontku.nie wolno oceniac
                          ludzi zbyt pochopnie.nie podoba sie nam czyjas wypowiedz,czy ktos nie pisze
                          zeby nam sie przypodobac i juz ferujemy wyroki,sady.tak toz napisalem,ze troche
                          zbyt szybko i bez zastanowienia unioslem sie.teraz ta przenosnia Mojito tez
                          troche wyjasnila.ciesze sie ze jestem tu z wami.
                          pozdrawiam\Kazik
                          • Gość: szopen Re: Pomaranczowy sen przerwany :))). IP: 206.73.209.* 02.04.05, 05:35
                            Ja tez dzisiaj w pracy, to w zasadzie nic dziwnego....

                            Na urlop jade w nastepny piatek, juz mamy wszystko dograne, w poniedzialek
                            wystawia nam bilety i pstryk.

                            Co do sushi to moja zona uzyla nastepujacego sformulowania: "bird food" a
                            sake "podrabiana wodka".

                            Ja wiem ze to jest aktualnie dosc modne na swiecie ale wydaje mi sie ze ludzie
                            sie ciut ciut za bardzo tym ekscytuja bo tak naprawde to jest po prostu
                            japonska czy koreanska wersja kanapki.

                            Ot po prostu tak.

                            Jako ze mam pewne doswiadczenia w pomieszkiwaniu z ludzmi z tamtych rejonow to
                            wiem jakie jest ich do tego podejscie.

                            U mnie tez dzien sie ladny zrobil, nawet nie pada (padalo w zasadzie caly
                            tydzien) troszke tez zza chmur sloneczko sie probuje wydostac wiec...

                            bede spadal na ryby.

                            Kazik co do zadowolenia malzonki to masz racje w 100% to jest wlasnie
                            najwazniejsze.
                            Cala sztuka to przekonac ze cala idea jest jej pomyslem i wtedy latwiej.
                            • Gość: Gunther_0 Re: Pomaranczowy sen przerwany :))). IP: *.nsw.bigpond.net.au 02.04.05, 06:11
                              Siemanko:)
                              ladnie zes to przekrecil brachu,no uwazaj Szopen bo sie tobie oberwie ;)

                              Pysiek no dobrze,klaniam sie nisko,zrozumialem.jakos ostatnio przenosnie
                              zawitaly na naszym watku,alegorie no tego.
                              mezczyzni lubia rozne takie podchody, polowanie,jasne robimy to z
                              pasja.domyslam sie chcialas dopisac,ze sama zdobycz nas nie interesuje zbytnio.
                              polujemy,obejrzymy zdobycz i porzucamy ja. dobra dobra nie migaj sie to mialas
                              na mysli? no nie robmy z tego reguly,nie zawsze porzucamy czasem nam zdobycz
                              sie spodoba.
                              kobiety sa wielkimi marzycielkami za to i najlepszy afrodyzjak dla nich to
                              slowa, slowa i jeszcze raz slowa;)przez cale zycie na cos czekaja na lalke
                              Barbie, na pierwszy pocalunek,na ksiecia z bajki, na meza,na dziecko,na
                              listonosza, na emeryture,na Pana Boga i takie duperele.wasze zycie czasem
                              przeobrza w poczekalnie a latka lece no tego,bez urazy.
                              dobra dzis piekna pogoda podobnie jak wczoraj,przejde sprawdzic czy rybki biora
                              na cypelku niedaleko domu.
                              czolko wszystkim
                              • mojito Re: Pomaranczowy sen przerwany :))). 02.04.05, 07:41
                                Zdrowka Wszystkim,

                                dzien tez sloneczny i cieply. Refleksyjny i melancholijny
                                z powodu wiadomosci z placu Sw. Piotra. Duzo Polski, Wadowic
                                i Krakowa, w TV. Pontyfikalne podroze po swiecie. Duzo wywiadow
                                z ludzmi. Zyczliwych i cieplych. Rowniez tych o innych wyznaniach.
                                Ave atque vale...

                                Mar_za,
                                niewykluczone, ze z podswiadomosci sie cos wydostaje :).
                                Myslalem, ze moja luzna szata byla koloru pomaranczowego ale
                                teraz nie jestem pewien. Mogla byc koloru mandarynkowego :))).

                                Jedna statystyczna ksiazka przypomina mi stary dowcip:
                                "Co kupic synowi na urodziny?" pyta ojciec sprzedawczyni.
                                Moze ksiazke? sugeruje kobieta. Eee, ksiazke to on juz ma.

                                Sushi srednio lubie. Sake kojarzy mi sie z poznanska chinska
                                restauracja "Panda". Wole takie sushi "kalifornijskie" - w otoczce
                                z ryzu rozne warzywa w srodku. W zeszlym roku eksplodowaly bary
                                sushi w Moskwie. Jak moda to moda.

                                Gunther,
                                ostroznie i z pewna doza niepokoju zblizajac sie do tematu :))) dodam,
                                ze na ewentualne reformowanie tez mozna. Reformowanie nas, oczywiscie.
                                Duzo pracy wymagamy i poprawek :). A to wymaga zblizenia.

                                Szopen,
                                na elektronicznych biletach lecicie? Amber nie placi, prawda?

                                Kazik,
                                :))).

                                Chyba pojde spac zamyslony,
                                pozdrowienia,

                                mojito.

                                00:41/16C - ma padac,
                                07:41 w Rzymie - moze bedzie pogodny dzien...
                                • yvona73pol oj, Szopen, Szopen.... 02.04.05, 11:19
                                  ... to ty niebogo nie wiesz, ze ten proceder (przekonac kogos, ze to jego
                                  pomysl) to najszerzej panie stosuja? ;))))) albo w blogiej nieswiadomosci
                                  zyjesz ;))))
                                  dzieje sie ostatnio dziwnie, roznie, rozniscie...
                                  zwierzyna ma wychodne ;))) a moze mysliwy ;)
                                  chorobsko sie przyplatalo i atakuje, chyba trzeba jakies radykalne srodki
                                  przedsiewziac... tylko co? moze vinko? ;))) wlasciwie to juz sie kuruje ;)
                                  caluski,
                                  Iwona
                                  • mojito Niby weekendowo. 02.04.05, 21:37
                                    Siemanko Wszystkim,

                                    leje. Jest szaro i przygnebiajaco.
                                    Nastroj dostroil sie do pogody. Tak ogolnie.

                                    Nasze numery na dzisiaj:
                                    02 05 17 19 48 PB 31,
                                    07 24 35 46 51 PB 12,
                                    04 10 39 42 46 PB 09.
                                    Do wygrania 10 workow jutowych z zawartoscia.

                                    Milego weekendu zycze. I pogodnego.

                                    14:37/14C/bz.
                                    • yvona73pol Re: Niby weekendowo. 03.04.05, 02:37
                                      :((((((((((((((((((((
                                      • pysiek13 Re: Niby weekendowo. 03.04.05, 04:07
                                        no wlasnie :(((((((((((((((( wiadomosci ze swiata ...

                                        Gunther, tak krotko: latka lece wszystkim jednakowo. i masz racje troche
                                        jestesmy marzycielki, romantyczki niepoprawne, tylko troche ale ...
                                        tez calowalam rozne zaby, w poszukiwaniu swojego ksiecia mniejsze wieksze i
                                        roznego koloru i wiesz co ?
                                        znalazlam :))))
                                        naprawde znalazlam mojego ksiecia :))))
                                        ... ale, ale, w miedzy czasie sama zamienilam w zabe i on chyba wiec mnie
                                        takiej nie lubi anymore :))))
                                        dalej wiec czekam ...

                                        zdrowko wszystkim
                                        P.
                                        • mar_za Re: Niby weekendowo. 03.04.05, 16:20
                                          Oj smutno ..... Dzisiaj w Polsce koscioly sa przepelnione. Nigdy nie widzialam
                                          w swojej parafii tylu ludzi ilu bylo ich dzisiaj. Na placu Pilsudskiego zebraly
                                          sie tysiace Warszawiakow, gdzie odprawia sie wlasnie nabozenstwo Milosierdzia
                                          Bozego... Ludzie sie zjednoczyli bardzo.... szczegolna atmosfera panuje....
                                          A dzien jest wyjatkowo piekny. Pieknie jest byc teraz razem ze wszystkimi.
                                          Mar_za
                                          • tangerin Re: Niby weekendowo. 03.04.05, 16:54
                                            Tutaj wszystko wyglada tak, jak by nic sie nie stalo. Zycie plynie dalej...
                                            A ja nie mam sily tlumaczyc, dlaczego swiat wyglada troche inaczej od wczoraj.
                                            I skad we mnie tyle zadumy, skoro pogoda dzis sloneczno - letnia.
                                            I ze to nie jest kwestia bycia, czy nie bycia religijnym.
                                            Eh....
                                            [']
                                            • Gość: szopen juz po weekendzie IP: 206.73.209.* 04.04.05, 01:59
                                              Ale dalej swieci slonce, to juz 3 dzien pod rzad, rewelacja, wprawdzie od jutra
                                              ma znowu padac ale moze sie pomyla.

                                              Metody perswazji mniej lub bardziej pokretne stosuja plcie obie, czasem
                                              skutecznie czasem mniej.

                                              W sobote na rybach efekty zerowe ale za niecaly tydzien ja tym rybom pokaze.
                                              Bilety bedziemy mieli normalne, Amber nie jedzie, jedziemy we dwojke, Amber
                                              zostanie z dziadkiem.


                                              • mojito Bardzo osobiscie... 04.04.05, 07:33
                                                Podoba mi sie sposob bardzo obszernej relacji prasy i TV z ostatniego
                                                swiatowego wydarzenia. Gazety umiescily na pierwszych stronach jedyna
                                                wiadomosc.

                                                Z obszernych relacji w prasie i TV przebija cieplo, sympatia, szacunek
                                                i podziw. Duzo historii i relacji ludzi ktorzy mieli szczesliwa okazje
                                                byc blizej. W olbrzymim tyglu etnicznym jakim jest Ameryka dominowala
                                                rzadko spotykana zgodnosc opinii. Odszedl nadzwyczajny czlowiek.

                                                Milo to bylo slyszec z ust ludzi o roznych przekonaniach religinych.
                                                I tych ktorzy nie sklaniali sie do zadnych przekonan. Z ta opinia
                                                zgadzali sie rowniez ludzie o opiniach rozniacych sie od watykanskich.

                                                Osobiscie bardzo milo mi bylo slyszec zyczliwe slowa na temat wrazenia
                                                i pamieci jakie ludziom pozostaly. Doszlo do sporu pomiedzy imigrantem z
                                                Meksyku i Panamy. Obaj pamietali, ze Papiez odwiedzil ich kraje zaraz po
                                                objeciu urzadu. Obaj pamietali, ze ich kraj byl wczesniej odwiedzony niz
                                                drugi. Nie moglem rozstrzygnac sporu. Nie sposob pamietac tylu podrozy.

                                                Ameryka ma swoje bardzo popularne i osobiste pytanie: Gdzie bylas/es
                                                gdy dotarla do Ciebie wiadomosc o smierci Kennedy`ego? I kazdy pamietajacy
                                                wydarzenie ma historie do opowiedzenia.

                                                Wszyscy pamietamy gdzie dotarla do nas wiadomosc o wyborze Papieza.
                                                I ci, ktorzy byli wystarczajaco dorosli aby pamietac to wydarzenie
                                                maja swoja opowiesc. Wydarzenia ostatnich tygodni przygotowywaly nas
                                                do smutnej i nieuchronnej nieodwracalnosci.

                                                Przypadkowo moj smutek i dotkniecie skrzydlem melancholii zarejestrowane
                                                zostaly na forum o godzinie 21:37. Godzina ta stala sie oficjalna godzina
                                                smutnego wydarzenia.

                                                Jako narod osobiscie mielismy przez 26 lat bardzo pomyslna konstelacje
                                                gwiazd. Okresu tego nie przerwaly nawet cztery kule. Bywa przeciez, ze
                                                tylko jedna zmienia bieg wydarzen. Przez 26 lat mielismy honorowego i
                                                charyzmatycznego sympatyka naszego kraju ktory przyblizyl Polske geograficznie
                                                i etnicznie calemu swiatu.

                                                Wczoraj przesunalem wskazowki zegara o godzine do przodu.
                                                Zblizylem sie wiec w czasie do Europy :))).

                                                Pozdrowienia,
                                                mojito.

                                                01:33/14C/bz.



                                                • matrioszkaa Re: Bardzo osobiscie... 04.04.05, 13:45
                                                  Czesc i czolem.
                                                  No wiec ja bylam w samolocie, kierunek Moskwa i dowiedzialam sie z rosyjskiej
                                                  gazety, a ze przez tydzien nie ogladalam TV o niczym nie mialam pojecia, tym
                                                  wiekszy szok.

                                                  Nie pisalam czas dluzszy, albowiem jedyne co moglabym zakomunikowac, to ze jest
                                                  zima, snieg, mroz i tak na okraglo. Wybralam sie w koncu do Kraju Ludzi Wysokich
                                                  Blad, by przekonac sie, czy i tam jest zima. Na szczescie tam wiosna,
                                                  przyjezdzam z niechecia (zly symptom) do domu, i tu tez jakby sie pojawila.
                                                  Wlasnie odsniezam balkon.
                                                  Napisze jeszcze jak sie pozbieram.
                                                  Pozdrowionka
                                                  m.
                                                • borysa Re: Bardzo osobiscie... 04.04.05, 15:14
                                                  Mojito,

                                                  bardzo dziękuje ci za twój ostatni post, był on tu nam wszystkim potrzebny...

                                                  Pozdrawiam piszących i czytających,
                                                  borysa
                                                  • mar_za Bardzo, bardzo osobiscie... 04.04.05, 20:11
                                                    Witajcie,

                                                    W pracy rozpoczelismy dzis dzien od wspolnej modlitwy. Ludzie z roznych krajow,
                                                    Zydzi, Katolicy, ateisci wszyscy sa jednakowo poruszeni ostatnimi
                                                    wydarzeniami......

                                                    Dotarlo do mnie, ze dane mi było zyc w epoce, w ktorej papiezem był ktos
                                                    Wielki. W czasach gdy zyl czlowiek, który wywarl wplyw na caly swiat jak nikt
                                                    inny w nowozytnej historii...
                                                    Przez to, ze zostal nim gdy bylam malym dzieckiem wlasciwie pamietam tylko tego
                                                    papieza.
                                                    Kiedy zostal powolany przyjelam to jak dziecko przyjmuje kolejne informacje o
                                                    otaczajacym go swiecie. Pamietam rodzicow jak się cieszyli. Pamietam potem ich
                                                    uwielbienie dla niego.
                                                    Owszem wiedzialam, ze jest to osobowosc wielka i wyjatkowa. Kiedy przyjezdzal
                                                    do Polski robily na mnie wrazenie pielgrzymki, sledzilam homilie itd. Ale tak
                                                    generalnie On po prostu był dla mnie osobowoscia koscielna. Nie traktowalam go
                                                    z takim holdem i czcia jak moi rodzice, ich sasiedzi, czy starsze babcie. Kiedy
                                                    w telewizji w niedzielne poludnie trafilam na Aniol Panski sprawowany przez
                                                    niego przelaczalam telewizor na inny kanal. Nie skupialam się zbytnio na tym co
                                                    chcial ludziom powiedziec w tamtym momencie... Przeczytalam nawet ze dwie jego
                                                    ksiazki, ale wywarly na mnie takie wrazenie jak wiele innych.
                                                    Wiadomosci telewizyjne o Jego swiatowych pielgrzymkach tez przyjmowalam z
                                                    pewnym przyzwyczajeniem. Tyle ich bylo...Nie zawsze podzielalam jego radykalne
                                                    poglady. Kiedy schorowany nadal pelnil Swoja funkcje nawet sadzilam, ze w tym
                                                    wieku powinien spokojnie odpoczywac na emeryturze... ze rzady Stolica
                                                    Apostolska powinien pelnic ktos bardziej energiczny...

                                                    Ostatnie wydarzenia zrewidowaly sposób mojego myslenia i postrzegania Jana
                                                    Pawla II. Może emocje spowodowaly, ze nagle mam wrazenie, ze cos przegapilam.
                                                    Wiedzialam, ze ktoregos dnia umrze, ze będzie smutno itd. Wybiora nastepnego
                                                    papieza i swiat będzie zyl swoim dotychczasowym zyciem. Ale nie sadzilam, ze
                                                    reakcja calego swiata, reakcja naszych rodakow będzie az tak nieprawdopodobna.
                                                    Może tyle wspomnien w telewizjii, może obecnosc nasza w Jego ostatnich dniach
                                                    uruchomila nasze emocje ze zwiekszona sila. Obejrzalam wiele dokumentalnych
                                                    filmow o nim, Jego historii. Wspomnien ludzi, którzy Go znali. Doznalam
                                                    olsnienia jak Wielka to postac była. Było 26 lat jego obecnosci w Watykanie, a
                                                    dopiero teraz gdy umarl zauwazam, ze nie docenialam Go z nalezyta mu chwala.
                                                    Jego zycie było misja. Nie ma tam kompromisow. Oddawal się bez reszty
                                                    wszystkiemu co robil. I był nieslychanie w tym wszystkim autentyczny . Jak
                                                    uznal, ze Bog wyznaczyl mu droge bycia Glowa kosciola, to nie było tam miejsca
                                                    na rezygnacje. Jedynie Bog mogl zwolnic Go z tej misji. Żadne inne prawo, czy
                                                    niemoc... Teraz to zrozumialam.

                                                    Spieszcie się kochac ludzi tak szybko odchodza.... Znamy to wszyscy.....

                                                    Cos zrozumialam...
                                                    Dlaczego ja nie umiem znalezc w tym czym robie takiej pasjii i oddania? Ciagle
                                                    mysle, ze gdybym robila w zyciu cos innego może bylabym bardziej zadowolona,
                                                    gdybym mieszkala nie tu tylko gdzie indziej bylabym bardziej szczesliwa....
                                                    gdyby to, a nie tamto to by było tak i siak...itd. Dlaczego nie umiem znalezc
                                                    wlasnej drogi, która bylaby ta wlasciwa? Nie na skale Jana Pawla II, ale rownie
                                                    wierna sobie....

                                                    Pozwolilam sobie dzis na te sentymenty, ale wierze, ze nie odbierzecie tego
                                                    jako nazbyt osobiste. I nie urazilam Was tym samym....

                                                    Chyba nigdy nie zapomne tych dni....

                                                    Mar_za


                                                    • yvona73pol Re: Bardzo, bardzo osobiscie... 05.04.05, 00:28
                                                      Mar_za, po to ten watek, by pisac, my, aby sluchac/czytac, ty, aby sie
                                                      dzielic :)))) ......
                                                      takie przemyslenia niejeden raz tu goscily, ja na razie sie nie przylacze, bo
                                                      jak zaczne... przerwana tama ;)))
                                                      tutaj bardzo malo refleksyjnie, wlasciwie wcale, choc pare gazet, wiadomosci, a
                                                      i owszem...
                                                      glownie zdaje sie tutejsi Polacy i troche innych imigrantow, ktorzy tak nie do
                                                      konca czuja sie Aussie, mysle, ze glownie w sobie kontempluja.... i mysla...
                                                      Matrioszka, milo cie widzec, na przyszly raz pamietaj, ze ciekawi nas nawet to,
                                                      ze u ciebie wciaz snieg i niewiele sie dzieje (nieprawda, z takimi Karampukami
                                                      musi sie cos dziac ;)))))
                                                      ja jeszcze dodam, ze papiez zawsze mi sie kojarzyl z moim dziadkiem (zwlaszcza
                                                      podobienstwo fizyczne dosc mocne) wiec jakos zawsze mi sie wydawalo, ze to ktos
                                                      z mojej rodziny...
                                                      ide w deszcz, pozdrowionka...
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Asia Barszczyk IP: *.akl.callplus.net.nz 05.04.05, 04:12
                                                      Yvonka, dotarl, :))) bardzo bardzo dziekuje, mielsmy wczoraj frajde, barszczyk z
                                                      grzybami i ziemniaczki mmmmmmmmmm yum yum

                                                      wczoraj wracajac z pracy postanowilam wdepnac pod znajome brzozki, w weekend
                                                      jakos nie mialam czasu wybrac sie na grzyby, a ze pogoda wspaniala, slonecznie i
                                                      noce cieple, okazalo sie ze kozlakow co nie miara. Nazbieralam chyba ze 3 kg
                                                      albo i lepiej, az mnie lapka bolala od niesienia.
                                                      Pozniej chyba ze 3 godziny przerabiania, no ale dla mnie to sama frajda.

                                                      Ludzie sie na mnie dziwnie patrza, bo zagladam w rozne dziwne miejsca i zbieram
                                                      jakies dziwne grzyby, ale co mi tam, ich strata, :)))) Wyglada na to ze jestem
                                                      tu jedyna osoba zbierajaca grzyby :))

                                                    • Gość: Asia Wiersz IP: *.akl.callplus.net.nz 05.04.05, 04:35
                                                      SPIESZMY SIE

                                                      Spieszmy sie spieszmy kochac ludzi
                                                      Jak poucza nas poeta ksiadz Twardowski Jan
                                                      Oni naprawde tak umieja odejsc nagle
                                                      Tak nie wrocic zawieruszyc sie na amen
                                                      Zatrzec slad
                                                      Jeszcze sie rece wyciagaja jeszcze witac
                                                      Mocno jeszcze objac chca
                                                      A tu juz puste miejsca po nich
                                                      Fotografie telefony glucho milcza
                                                      Dzien i noc

                                                      Spieszmy sie spieszmy bo przemija mlodosc predko
                                                      Ilez predzej niz w to sama wierzyc chce
                                                      I mija gdzies ta latwosc serca z ktora kiedys
                                                      Tak w nieznane lekko tak umialo biec
                                                      Zagarnie nas wezbrany nurt
                                                      Pochyli nas powaga dat
                                                      I w wirze tylu tylu spraw
                                                      To porzucimy zapomnimy
                                                      To co naprawde wazne bylo w nas

                                                      Spieszmy spieszmy sie
                                                      Bo krucha jest materia naszych dni
                                                      Bo snia sie szare coraz bardziej puste sny
                                                      Bo zasypiaja serca w nas
                                                      Nie zbudza sie ktoregos dnia...

                                                      Spieszmy sie spieszmy zeby zdazyc zeby rozdac
                                                      Ten majatek serca z tylu tylu lat
                                                      Po co nam diwigac taki ciezar
                                                      Az na tamta strone swiata
                                                      Po co nam to wszystko z soba po co brac?

                                                      O niech to lepiej tu zostanie
                                                      Nasze mysli radosc oczu czulosc rak
                                                      Bo jesli z nas ma cos ocalec to niech innych
                                                      Pamiec o nas niech nam bedzie tak jak schron

                                                      Spieszmy sie spieszmy kochac ludzi
                                                      Tych realnych niezmyslonych
                                                      Ale takich jacy wokol jacy sa
                                                      Umiejmy sobie to wybaczyc ze nie lepszych
                                                      Nie piekniejszych dal nam tu nawzajem los
                                                      Serdecznym cieplem sie podzielmy obdarzmy swiatlem
                                                      Co w nas moze jeszcze drga?
                                                      Bo gdy gestnieje mrok pod wieczor ono niech
                                                      To swiatlo niech wspomaga nas prowadzi nas...

                                                      Spieszmy spieszmy sie ,
                                                      Bo nieustannie wieje ten - wiadomy wiatr
                                                      Bo nawet to skad wiedziec
                                                      Skadby wiedziec nam - ktora z milosci naszych
                                                      Wlasnie... Moze jest juz ta ostatnia?

                                                      Spieszmy sie spieszmy kochac ludzi
                                                      Jak poucza nas poeta ksiadz Twardowski Jan
                                                      Oni naprawde tak umieja odejsc nagle
                                                      Tak nie wrocic zawieruszyc sie na amen
                                                      Zatrzec slad
                                                      Wystarczy wiatru nagly poryw jedno slowo
                                                      Nieostrozny czasem gest
                                                      Zostaja gluche telefony
                                                      Krzesla stoly
                                                      Lampy
                                                      Okna
                                                      Za oknami pochylone cienie drzew...

                                                      Ks Twardowski
                                                    • kazachstan Re: Wiersz 05.04.05, 05:14
                                                      Dzien dobry wszystkim,

                                                      kochani powim wam ze jestem wzruszony jak piknie zescie tu wszyscy
                                                      napisali.Papiez byl wspaniala postacia w naszej historii i napewno dlugo nie
                                                      bedzei zapomniany.w wiadomosciach pokazywali Polske i jaka to straszna zaloba
                                                      narodowa.no coz,stary czlowiek byl i czas na niego,pieknie jednak potrafil
                                                      umierac nawet i dostojnie.u nas w Sydnej jest nabozenstwo w katedrze St.Marys w
                                                      Domain,napewno mnostwo ludzi bedzie i nie tylko Polakow.
                                                      ja dzis w domu sie ostal,bo moja Pani cos goraczki dostala.mam nadzieje ze to
                                                      tylko jakies przesilenie.tak patzymy troche w telewizor i rozmawiamy.nie kazdy
                                                      jednak potrafi tak ladnie te odczucia przelac na papier jak Mojito.nawet Mar-za
                                                      nam tez sie troche pozwierzala.a Asi wiersz to jak najbardziej na czasie.czasem
                                                      nie zdajemy sobie sprawy jak szybko ludzie znikaja i wtedy dopiero zal,ze cos
                                                      chcielismy przekazac co jeszcze powiedziec waznego.
                                                      serdecznie pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • Gość: szopen Opinia ciut inna IP: 206.73.209.* 05.04.05, 05:53
                                                      Nie wiem czy nie wywola to pewnego zgrzytu.

                                                      Ja mam na obecne wydarzenia ciut inna opinie.
                                                      Zoorganizowanego kosciola nie darze szacunkiem, dla mnie jest to po prostu
                                                      pewna instytucja i grupa ludzi majaca na celu przekonanie pozostalych ludzi do
                                                      ich wersji wiary, wladze i wplywy.
                                                      I to niezaleznie od tego jaka religie ten kosciol reprezentuje.

                                                      Rowniez moim zdaniem to, ze papiez byl Polakiem powodowalo ze kosciol katolicki
                                                      w Polsce mial zdecydowanie za duzy wplyw na rzeczywistosc.


                                                      I dodam rowniez ze moim zdaniem najlepsze co mogloby sie teraz zdarzyc dla
                                                      sytuacji w Polsce to wybranie na nastepnego papieza czarnego kandydata z Nigeri
                                                      chyba.

                                                      Jesli kogos to co napisalem urazilo to przepraszam.

                                                      Ot taka wlasnie mam opinie.
                                                    • yvona73pol Re: Opinia ciut inna 05.04.05, 06:41
                                                      no to czekamy na lincz ;))))))
                                                      hie, hie.....
                                                      ja postoje z boku ;)
                                                    • mojito Roznosc opinii :))). 05.04.05, 07:46
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      wczoraj byl wspanialy sloneczny dzien. Poznowiosenny i wczesnoletni.
                                                      Przyjemnie mozna bylo przejrzec gazety w parku na lawce.

                                                      Zauwazylem, ze ostatnie wydarzenie zmienilo sposob pisowni miasta
                                                      Krakow z Cracow. Nawet pisze sie o Krakovians czego nigdy wczesniej
                                                      nie widzialem. Nie moglem uwierzyc oczom gdy w brytyjskiej gazecie
                                                      pojawila sie kreseczka (`) nad "o" w Krakowie. Nawet poskrobalem
                                                      paznokciem podejrzewajac przypadek. Kreskowane "o" pojawilo sie
                                                      jeszcze w Krakowie trzykrotnie :). Czytajac dalej o Wadowicach i
                                                      kremowkach papieskich natknalem sie na dziwne slowo - "opominki".
                                                      Widocznie dziennikarz spieszyl sie z wierszowka albo szyld sie zatarl.

                                                      Wybor kardynala Francis Arinze z Nigerii jest calkiem realny.
                                                      Moze tak sie stac. Dwadziescia szesc lat temu nie do pomyslenia
                                                      bylo przerwanie hegemonii wloskiej. Moze tez byc papiezem kardynal
                                                      z Ameryki Poludniowej. Polowa katolikow tam mieszka. Sa tez inne
                                                      przypuszczenia. Ciekawe czy angielscy bookmacherzy przyjmuja zaklady na
                                                      poszczegolnych kardynalow ? Moze letnie_zauroczenie to sprawdzi :)?

                                                      Zlamano kolejna tradycje. Zawsze na pogrzeby latal wiceprezydent.
                                                      Mowi sie, ze to jego glowne zajecie. W srode poleci prezydent.

                                                      Sloneczny nastroj pogodowy lekko zaklocila mi moja niemozliwosc
                                                      zblizenia sie do dwoch pudelek po butach nr 10. W Stanach dwie
                                                      sprawy sa oczywiste: smierc i podatki. Chcialbym lata doczekac
                                                      wiec nie mam wyboru :))). Absolutnie zajrze do nich jutro.

                                                      Pod oslona roznych wydarzen do uzytecznosci kosmetycznej probuje
                                                      wrocic silikon. Usunieto go z chirurgii w 1992. Teraz odwoluje sie
                                                      do odpowiednich wladz z prosba o przywrocenie go do lask.
                                                      Podobno lepszy, zdrowszy i praktyczniejszy.

                                                      Z nowinek kuchennych to zaczalem uzywac patelni aluminiowej
                                                      zamiast teflonowej. "Odkrylem" ja wsunieta daleko i nieuzywana
                                                      w piekarniku. Odkleilem etykiete i uzywam patelni do smazenia jajek.
                                                      Jakos ja bardziej polubilem. Wydaje mi sie, ze smazy lepiej :).
                                                      Slyszy sie wyrazniej skwierczenie i smazenie. Chociaz myje sie trudniej.

                                                      Spac ide lekko zaniepokojony zawartoscia pudelek po butach nr 10.

                                                      Sloneczne ciao dla Wszystkich,
                                                      mojito.

                                                      1:46/17C/bz.
      • Gość: as Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.zgrudna.kghm.com.pl / *.kghm.pl 05.04.05, 08:03
        a
        • Gość: Asia Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 05.04.05, 10:19
          b

          no coz jesli wierzyc przepowiedniom to zdaje sie ze przepowiadany jest czarny
          papiez

          Szopen chyba burzy nie wywolasz swoja wypowiedzia, ja mam podobna opinie jezeli
          choedzi o kosciol.

          Yvonka a Ty co tak z boku? to jest wolne forum, kazdy ma prawo do swojej opinii
          wiec nie daj sie prosic i powiedz jaka jest Twoja. :)
          • yvona73pol Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 05.04.05, 10:40
            e, no, zartowalam ;))))
            fajnie ze barszczyk dotarl :)))))))))
            moja opinia - no, jakby tu powiedziec, papiezowi przychylna, katolicyzmowi i
            instytuci KK nie za bardzo, a to z wielu przyczyn, ktorych wolalabym, zeby nie
            bylo, swego czasu grzebalam w "niechlubnej" przeszlosci KK i az wlos sie na
            glowie jezy....
            no, ale, jak to mowia, mniej wiesz, dluzej zyjesz ;)))))
            caluski i do wkrotce,
            Iwona
          • yvona73pol cos dla ciebie Mar_za ;)))) 05.04.05, 10:46
            www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=615336
            • mar_za Re: cos dla ciebie Mar_za ;)))) 05.04.05, 11:55
              Czesc,

              Dzieki Iwona:)))))). Sliczna buzka, mlodsza troche od moich Piranii zdaje sie.

              Szopen,
              nie uwazam tez, ze Twoja opinia jest rozna zasadniczo od naszych opinii.
              Wiekszosc z nas odnosi sie do Wielkiego czlowieka, nijak nie identyfikujac sie
              z kosciolem jako instytucja. Ba jakby spojrzec na polski kosciol to ja moge
              glosno powiedziec, ze nie przepadam za jego glowa, Jozefem Glempem. Drazni mnie
              jego obecnosc w mediach. Jest typem urzednika, a nie duchowego przewodnika.

              W Polsce kosciol mial zawsze silny wplyw na rzeczywistosc. Nie tylko za czasow
              Karola Wojtyly, choc teraz szczegolnie wyjatkowo. Jak siegniemy do historii,
              gdy Polska byla pod zaborami i zginela z mapy Europy kosciol odegral niemala
              role w utrzymaniu polskosci, utrzymaniu jezyka, wzniecaniu ducha wolnosci.

              A myslisz, ze Watykanowi papiez-globtroter byl na reke? Te wszystkie
              pielgrzymki na koszt kosciola?

              No i az taka idealistka nie jestem, by wierzyc, ze swiat sie zmieni pod wplywem
              ostatnich wydarzen. Moze pare osob zastanowi sie na chwile, cos do nich dotrze.
              Przewartosciuja conieco. Generalnie zlodziej jak byl zlodziejem tak bedzie.
              Wojny jak byly tak beda, a dzieci jak glodowaly w Afryce tak beda glodowac...
              Dzis widzialam kierowce, ktory na znak zaloby przewiazal sobie wstazka czarna
              antene w samochodzie. I co? Nie przeszkadzalo mu to wpychac sie na sile,
              obtrabic kogos, kto chcial sie wlaczyc do ruchu...

              Zycie toczy sie dalej....

              Nie mam nic przeciwko czarnemu papiezowi, wrecz przeciwnie:). Chociaz tutaj
              spekuluje sie tez, ze nieujawnionym, a mianowanym przez papieza kardynalem jest
              Chinczyk. I to On moze miec duze szanse.

              Pozdrawiam wszystkich wiosennie, Mar_za
              • letnie_zauroczenie 1920-2005 05.04.05, 15:36
                forum.gazeta.pl/forum/1,59000,2637787.html
                • yvona73pol Re: 1920-2005 05.04.05, 15:48
                  ze niby dyskutujemy o doktrynie??? ciekawe gdzie.....
                  ja tam bylam powsciagliwa.... i wcale nie dlatego, ze jakas gazeta mi kazala;
                  po prostu, taka juz jestem; czasami powsciagliwa ;)))
                  no, chyba, ze to takie memento, ku pamieci dalszych postowiczow....
                  • letnie_zauroczenie Re: 1920-2005 05.04.05, 15:52
                    "Ze nie niby". Bez osobistych wycieczek to bylo. Cytat i tyle.
                    Moze komus przyda sie.
                    • yvona73pol Re: 1920-2005 05.04.05, 16:02
                      oki doki ;)
                      • tizedik 2005 05.04.05, 23:04
                        Melduje, ze jestem.
                        I nadal jestem zmeczona. Praca, a przede wszystkim jej nadmiarem, a dokladniej
                        harowka bez cienia wdziecznosci za nia, niekoniecznie wymiernej;-) Ponadto
                        sytuacja ogolna i wynikajacym z tego moim zniecheceniem wywolanym
                        instrumentalnym traktowaniem i wykorzystywaniem smierci Wielkiego Czlowieka i
                        polityka, czyli papieza, przez "wladcow" wszelakich. Ponadto demonstracja zalu
                        przy rownoczesnym praktykowaniu bardzo prymitywnych, a nawet wrednych zachowan
                        nie tylko przez tychze "wladcow", chociaz to wlasnie oni - jak zwykle - probuja
                        zbic kapital polityczny na ludzkich emocjach.
                        Chyba mam juz tego wszystkiego dosc!
                        Moze bysmy porozmawiali o du.pie Maryni, albo chociaz o pogodzie....?

                        PS.
                        Jak mnie juz wszystko totalnie wkurza, to ogladam sobie obrazki na zywo z
                        miasteczka, do ktorego chetnie bym wrocila, chociaz na chwile.
                        www.lvhelicopters.com/Heli/Las_Vegas/Helicopters/heliportvideoindex.html
                        Wasza T.
                        • mojito Re: 2005 05.04.05, 23:48
                          Yo! Tizedik,

                          masz moja sympatie i empatie:))). O d.pie Maryni i pogodzie zawsze
                          chetnie porozmawiam. W tej kolejnosci. Albo na zyczenie - odwrotnej.

                          Pogoda jest super. Cieplo, slonecznie. Park wysprzatany.
                          Swieza ziemia przywieziona. Lawke trudno zdobyc.
                          Widze okazje komercjalna - zrobienie lawkowej rezerwacji.
                          I pobierania przedplat :).

                          Miasto zalaczylas fajne. Rozrywkowe. I w pewnym sensie religijne.
                          Ma ksywke Sin City :))). Moze jutro? Kumulacja 12 workow :))).

                          Z Las Vegas tylko krok do zakladow brytyjskich. Dzisiejsza prasa
                          pisze, ze Irlandczyk Paddy Power, bookmacher, zaczal przyjmowac
                          zaklady na wynik konklawe. Najwiecej szans daje J. Ratzinger (7:1),
                          F.Arize (11:4), D.Tettamanzi (11:4), R. Maradiaga (9:2) i C.Hummes (9:1).
                          Bedaca na londynskiej gieldzie firma Cantor Index Ltd. najwiecej szans
                          daje (i placi najmniej) za zaklady na Arize (Nigeria) i Hummes (Brazylia).
                          W 1978 roku Karol Wojtyla mial notowania 1:66.

                          Musze wrocic jeszcze na troche do pracy. Byle do lata...
                          A wczesniej do pudelek po butach. Eeeh, zycie...

                          :))) Wszystkim,
                          mojito.

                          17:48/19C/zupa z soczewicy.
                          • yvona73pol Re: 2005 06.04.05, 00:28
                            pogoda do d.upy... nie Maryni ;)))
                            ale... moze jutro?...
                            caluski
                            Y.
                            • Gość: szopen Stawki IP: 206.73.209.* 06.04.05, 02:02
                              Wczoraj nie wiedzialem czy to napisac gdyz nie bylem pewien czy wypada.

                              Juz przedwczoraj wieczorem TV z Hongkongu podawala dosc dokladne stawki
                              zakladow jakie sa przyjmowane na to kro bedzie nastepnym papiezem.

                              Pogoda: pochmurno i ma padac ale juz jest cieplo wiec spoko.

                              Zaraz bedziemy w pracy wyalczali prad wiec wroce dopiero po poludniu.
                              • Gość: Gunther_0 w tym samym nastroju IP: 202.134.255.* 06.04.05, 05:18
                                Siemanko kochaniency;)

                                smutna wiadomosc to fakt i nie wypowiadalem sie nic a nic,bo mam podobna opinie
                                do Tizedik.smierc Wielkiego Czlowieka to co innego a jaka z tego szopke robia
                                to tez zupelnie inny paragraf.
                                letnie_zaouroczenie przypomina nam ;) zeby grzecznie sie prowadzic,ale ja tu
                                zadnej dyskusji nie widze,jest grzecznie i poprawnie kazdy sobie napisal co
                                mial ochote.znam podobnie jak Yvona zaplecze KK,ciekawe swoja droga skad,ale to
                                moze przy innej okazji napiszesz.moj brat jak pisalem wczesniej,jest ksiedzem,
                                no tego ale dobra temat odpuszcze tym razem.
                                dzis u nas cieplo,slonecznie i wiosennie chociaz pare ostatnich dni troche
                                siapilo deszczem.szkoda dnia zeby isc do roboty.w lunch wszyscy zajmuja stoliki
                                outside,dziewczyny porozbierane az milo;)to lubie taka jesien,porozbierana.
                                Amigo siemanko, w porzasiu szafa gra?no to wygrywajmy te worki kurde,az rece i
                                nogi mi chodza niemoge usiedziec na miejscu.no powiem wam ze do stalej pracy na
                                etacie nie nadaje sie kurde szyszka.pracuje i po cichu modle sie zeby cos sie
                                stalo.nie moge powiedziec praca fajan,dobrze platna,ludzie tez w porzasiu,tylko
                                czegos mi brak kurde czegos mi brak. ja to jak te cyganskie dziecie;)))))))))))
                                moc caluskow dla dziewczyn wszystkich,oddzielnie dla Zaby,panowie graba
                                czolko wszystkim czytajacym
                                • Gość: szopen Prad wlaczony i szafa gra IP: 206.73.209.* 06.04.05, 07:21
                                  No i juz podstacje sprawdzilismy.
                                  Wszystko w porzadku, system dziala.
                                  Jeszcze tylko wykorzystujac okazje montujemy urzadzenie do zmiekczania wody i
                                  po poludniu dalej ruszamy z lodami.

                                  A w dodatku...

                                  Dzisiaj rano zadzwonino do mnie z informacja jaki bonus dosatje za poprzedni
                                  rok.
                                  Suma zdecydowanie wyzsza niz sie spodziewalem, dwa razy wyzsza.

                                  Teraz pewnie powinienem sobie cos sprezentowac.
                                  Juz kombinuje.
                                  • pysiek13 Re: Prad wlaczony i szafa gra 06.04.05, 08:02
                                    nowa wedke for sure :))))
                                    • Gość: szopen Re: Prad wlaczony i szafa gra IP: 206.73.209.* 06.04.05, 08:08
                                      Sonar mi po glowie chodzi.

                                      Ale sie jeszcze nie zdecydowalem.

                                      Ach te ciezkie decyzje...
                                  • mojito Zadziwiajace... 06.04.05, 08:18
                                    ...ile rzeczy mozna zrobic aby tylko nie robic tego co sie nie lubi
                                    i odpycha (rozliczanie sie z podatkow). Mozna: odkurzyc, przejrzec
                                    raz jeszcze szybko gazety, wyrzucic smieci, poprawic odkurzenie,
                                    lekko uprzadkowac w szafie/garderobie, usmazyc jajecznice, zadzwonic
                                    do kolegi i powiedziec, ze nie napije sie z nim piwa poniewaz jestem
                                    bardzo zajety podatkami. Wlaczyc na chwile TV, ogladac przez pol godziny
                                    historie Watykanu a przez drugie dyskusje o konklawe. Wylaczyc TV
                                    i otworzyc ksiazke z aktualnymi przepisami podatkowymi. Przysunac krzeslo.
                                    Zamknac ksiazke i zadzwonic do siostry z pytaniem "co robi"?
                                    Ponarzekac troche na brak czasu i koniecznosc zajecia sie podatkami.
                                    Otworzenie ksiazki ponownie i zastanowienie sie co moze byc na kanale
                                    Travel. Sprawdzenie. Krakow byl. Ogladanie przez nastepne pol godziny.
                                    Zamkniecie ksiazki i ulozenie rowno formularzy podatkowych.
                                    Sprawdzenie czy pudelka po butach sa tam gdzie mysle, ze sa. Sa.
                                    Rozwazenie szybkie zajrzenie do Alma de Cuba aby przygotowac sie
                                    po wypelniania oswiadczen. Zrezygnowanie z tego pomyslu z powodu
                                    koniecznosci zajecia sie podatkami. Obejrzenie prognozy pogody na srode.
                                    Zadumanie sie. Otworzenie ksiazki. Westchniecie. Zamkniecie ksiazki
                                    i odlozenie wszystkiego na srode wieczorem. Schowanie formularzy
                                    podatkowych do szuflady. Rozgladniecie sie za kordelka. Wlaczenie kompa.
                                    Zastanowienie sie jaki nowy sprzet wedkarski Szopen kupi za bonus?
                                    I czy pogoda sie zmieni w Australii? Czy Pysiek zdrowieje, czy tylko
                                    tak jak ja robie podatki :))). Pamietac, zeby jeszcze troche poczekac
                                    z wdziecznym tematem zaproponowanym przez Tizedik...
                                    Z zadowoleniem przypomnienie sobie, ze to juz dzisiaj wieczorem bedziemy
                                    posiadaczami dwunastu workow z juty... Zastanowienie sie na moment co
                                    z moja dzialka zrobie. Zaniepokojenie sie pozna pora i krotkoscia ewentualnego
                                    spania. Ale co tam, byle do wieczora...

                                    Dobranoc i dzien dobry Wszystkim,
                                    mojito.

                                    2:18.


                                    • pysiek13 Re: Zadziwiajace... 06.04.05, 08:50
                                      the difficulty in life is the choice :))))))))))))))))))
                                      • Gość: szopen Re: Zadziwiajace... IP: 206.73.209.* 06.04.05, 09:05
                                        The problem with tax is : no choice.
                                        :-)
                                        • pysiek13 Re: Zadziwiajace... 06.04.05, 09:13
                                          if you see only problem there is no choice :))))
                                          • yvona73pol Re: Zadziwiajace... 06.04.05, 14:47
                                            no, filozoficznie sie zrobilo ;))
                                            to ja dodam: If everything comes in your way, you are in the wrong lane ;)))
                                            mam nadzieje, ze nie pokrecilam ;)
                                            • Gość: szopen Re: Zadziwiajace... IP: 206.73.209.* 07.04.05, 02:23
                                              No to dzisiaj ostatni dzienw pracy.

                                              I jutro rano mykamy.

                                              Nawet juz bilety mamy.

                                              I spakowani mniej wiecej jestesmy.
                                              Jeszcze tylko kilka malych drobiazgow dograc nalezy.

                                              Jesli uda sie z jakims dostepem do internetu to cos z wakacji napisze jesli nie
                                              to jak wroce.

                                              Ciao.
                                            • mojito Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). 07.04.05, 02:41
                                              Siemanko Wszystkim,

                                              oczy mam jeszcze czerwone jak krolik. Taka dzisiaj byla pogoda.
                                              Dwadziescia piec stopni C. Slonce swieci. Ludzie lekko odziani.
                                              Tatuaze wszedzie najprzerozniejsze. W taka pogode pracowac serce boli.
                                              Gunther/Amigo, dotarlo do mnie dzisiaj, ze tez w lecie stalej pracy
                                              nie ten tego. Nie ten tego i juz. Moge na jesieni, moge w zimie (z mala
                                              przerwa), no i z trudem na wiosne moge ale w lecie absolutnie nie
                                              ten tego. Rozszlochalem sie wiec niekontrolowanie. Wszystko sie ostatnio
                                              zlozylo na ten szloch. Ktos mi uprzejmie chusteczke higieniczna
                                              podal abym lzy osuszyl. I zostawiono mnie w spokoju. Wiadomo, czasami
                                              dobrze sie jest wyplakac.

                                              Zjadlem rozmoczony sandwicz, dopilem rozwodniona iced tea, osuszylem
                                              lzy i wracajac niechetnie z ociaganiem sie do pracy kupilem nam losy
                                              na dzisiejsze losowanie. Dzisiaj wygramy na pewno. Dlon mnie swedzi.

                                              Nasze numery:
                                              09 16 19 37 38 PB 32,
                                              23 24 27 33 50 PB 30,
                                              01 09 14 45 50 PB 25.
                                              Do wygrania tuzin workow.

                                              Szopen,
                                              Ty juz pewnie na walizkach i wedkach siedzisz. Dobrze byloby abys
                                              przed odlotem kliknal trzy 888. Wiadomo, chinskie szczescie :))).

                                              I jeszcze prosba do frakcji warszawskiej. Jak to jest z tym Placem
                                              Pilsudskiego? To nowy? Przemianowany? Moze to ten przed byla Victoria?
                                              Czy z drugiej strony? Teatralny? A co z Placem Zwyciestwa?
                                              Cos mi sie one ten tego obecnie.

                                              Lece poczytac sobie Forms and Instuctions - Income Tax 2005.
                                              Dzisiejsza pogoda zachecila mnie do lektury.

                                              Slonecznie Wszystkich,
                                              mojito.

                                              20:41/17C/bz.
                                              • Gość: szopen Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). IP: 206.73.209.* 07.04.05, 03:02
                                                Na 888 bede sie czail.

                                                Jeszcze w pracy ten dzien dzisiejszy jestem.

                                                U mnie tez juz cieplo jest.
                                                Podejrzewam ze za tydzien juz klimatyzacje wlaczyc trzeba bedzie.
                                                • mojito Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). 07.04.05, 03:22
                                                  Duzo sprzetu wedkarskiego zabierasz?
                                                  Z postanowiles z bonusem?
                                                  • Gość: szopen Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). IP: 206.73.209.* 07.04.05, 03:58
                                                    Wlasciwa ilosc sprzetu wedkarskiego to jest rzecz bardzo ale to bardzo
                                                    subiektywna.

                                                    Jedna osoba mysli ze zdecydowanie za malo.
                                                    Inna osoba uwaza ze zdecydowanie za duzo.

                                                    Co sobie kupic to zdecyduje po powrocie z wakacji, bogatszy w doswiadczenie.
                                                    • mojito Ilosc sprzetu wedkarskiego. 07.04.05, 04:04
                                                      Ty uwazasz, ze za malo :).
                                                      Twoja zona, ze za duzo :).
                                              • pysiek13 Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). 07.04.05, 04:10
                                                Mojito :))))

                                                metoda na Tax: JUST DO IT :))))))))))))))))
                                                zdrowka
                                                • pysiek13 Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). 07.04.05, 04:19
                                                  ooops, wpisalam zupelnie w innym miejscu, a wyladawalam w innym :(((((
                                                  skoro jednak ... hm, let me think ... maybe wszystko po-uklada :)))))))))))
                                                  zdrowka raz jeszcze wszystkim
                                                  • Gość: szopen Uuupssssik IP: 206.73.209.* 07.04.05, 04:23
                                                    No coz,

                                                    Nie wyczailem.

                                                    Ale nic to.

                                                    Good luck to us all.

                                                    Szczegolnie w sprawie workow jutowych.
                                                    • pysiek13 Re: Uuupssssik 07.04.05, 04:31
                                                      bardzo przepraszam Szopen, nie chcialam wpychac, podziele z toba i z
                                                      wszystkimi, taka greedy na SZCZESCIE nie jestem :))))))))))))))))
                                                • mojito Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). 07.04.05, 04:26

                                                  Yo, Pysiek!
                                                  chyba tak zrobie :))). To druga taka zdecydowana
                                                  OPINIA/RADA. Pierwsza byla mojej siostry.

                                                  Szopen,
                                                  bon voyage, Amigo. Have a fun/sun/big fish.

                                                  Zanurzam sie w "pasjonujacej" lekturze. Eeeh, zycie...
                                                  • pysiek13 Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). 07.04.05, 04:41
                                                    Cheer up, cheer up, cheer up :)))))))))

                                                    poradzisz sobie z tym tax no worries, a moze pomoc cos i poprzestawiac cyferki ?
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). IP: 202.134.255.* 07.04.05, 06:57
                                                      Siemanko Amigos;)
                                                      u nas ciagle wiosenny klimat,slonce swieci i pogodnie,chociaz cosik zapowiadali
                                                      jakies zmiany deszczowe.w tygodniu to jeszcze odpuszcze niech pada,byle pogoda
                                                      na weekend dopisala to wazne.
                                                      Amigo widze ze meczysz sie nad rachunkami? kurde tutaj to jest tak,normalni na
                                                      etacie ludzie rozliczaja sie raz w roku od lipca do pazdziernika.jak ktos na
                                                      wlasnym rozrachunku,to jest businessman jego mac to rozlicza sie wedlug systemu
                                                      "as you go" co miesiac,inni na contract rozliczaja sie tez inaczej.tak czy siak
                                                      placic trzeba,jak nie ze swojej tygodniowki to potem raz do roku.cala filozofia
                                                      rozliczeniowa i tu chyba na calym swiecie ten system panuje,polega na tym,zeby
                                                      wyrwac jak najwiecej co sie zaplacilo;)a na pomoc w liczeniu to lepiej nie
                                                      liczyc wedlug zasady Murphy'ego tez licz na siebie;))
                                                      Szopen milych wakacji zycze rowniez i taaaakiej ryby.chociaz samo siedzenie nad
                                                      wedka tez przyjemne zajecie.nie rozumiem za bardzo co zescie z dzieckiem
                                                      zrobili?wprawdzie nie moje dziecko kurde :)ludzie zwykli ciagac za soba
                                                      dzieciaki,dlatego sie dziwie,co zdziwic sie nie wolno?
                                                      lece dalej
                                                      graba wszystkim
                                                    • Gość: szopen Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). IP: 206.73.209.* 07.04.05, 07:26
                                                      Wlasni koncze sobie robic oseke i gut saver.

                                                      Dziecko zostaje w domu.
                                                      Zajmie sie nim dziadek (moj tesc) i nianka.
                                                      Nie pierwszy i nie ostatni raz.

                                                      Tak przynajmniej my dwoje mozemy sobie naprawde wyluzowac.
                                                      Jak podrosnie odpowiednio (na razie niecale 3 lata) to tez pewnie bedzie z nami
                                                      jezdzic.

                                                    • mar_za Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). 07.04.05, 10:31
                                                      Witajcie,
                                                      Wiosna pachnie tutaj, przeorganizowalam zatem swoja szafe, mniej warstw ubrania
                                                      na mnie tez sie znalazlo... Dzis ma byc okolo 20 st. C.

                                                      Wiekszosc polskich firm ma jutro wolne. Zaplanowano na najblizsze dni wiele
                                                      akcji zwiazanych z pogrzebem papieza. Szczegolnie mnie wzruszyl pomysl, by
                                                      wzdluz calej al.Jana Pawla II (dawna Marchlewskiego) miedzy 20 a 21.37 zapalac
                                                      znicze. Wiele akcji zorganizowali studenci, harcerze itd.

                                                      Nie bede juz narzekac, ze jednak wiele zachowan odbieram jak szopki. Nie
                                                      powinnam mowic, ze wystapienie Glempa na Placu Pilsudskiego podczas mszy
                                                      narodowej znow mnie zniesmaczylo, bo znow ktos "przypomni" mi na ile moge sobie
                                                      tutaj pozwolic:). Ale... ludzie przyszli, by poczuc jakas glebie, a sluchali
                                                      usprawiedliwienia dlaczego biskup byl w czasie pamietnych dni w Argentynie, a
                                                      nie gdzie jego miejsce. Wsrod ok. 250 000 audytorium agitowal swoj pomysl
                                                      budowy nowego kosciola na Sadybie i tylko czekalam jak rozesle w tlum
                                                      kwestarzy, ktorzy by zbierali na tace...

                                                      Mojito
                                                      Plac Pilsudskiego to byly Plac Zwyciestwa. Miedzy byla Viktoria, Hotelem
                                                      Europejskim, Placem Teatralnym, ten na ktorym jest Grob Nieznanego Zolnierza.

                                                      Twoje zmagania z podatkami przypominaja mi, ze musze zajac sie swoimi. Ten sam
                                                      deadline mam.
                                                      I nie placz juz. Usmiechamy sie do Ciebie:)))

                                                      Szopen,
                                                      Milego wakacjowania.
                                                      Ja po mojej samotnej podrozy do Ameryki i po tym jak tesknilam za Piraniami juz
                                                      nie pojade na wakacje bez nich. Ale moje potomstwo jest na tyle duze, ze
                                                      spokojnie mozna je ze soba ciagac. Byleby kasy starczylo:)))

                                                      Matrioszka,
                                                      Pada jeszcze snieg? Ciekawi mnie prognoza pogody w Twoim wydaniu:))))


                                                      A z ciekawostek dodam, ze Pirania nr 2 zostala wytypowana do powitania
                                                      prezydenta Warszawy na pewnej szkolnej uroczystosci. A ten prezydent ma
                                                      ostatnio wysokie notowania w sondazach jesli chodzi o wybory prezydenta Polski.
                                                      Kto wie moze uscisnie dlon przyszlemu wodzowi kraju:).


                                                      Pozdrawiam, Mar_za


                                                    • Gość: szopen Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). IP: 206.73.209.* 07.04.05, 11:15
                                                      No to bedzie potem Pirania mogla sie pytac:

                                                      A wiesz kto ta raczke sciskal???

                                                      No dobra, na mnie czas.

                                                      Spadam.

                                                      Bawcie sie dobrze.
                                                    • yvona73pol Re: Na brzegu lawki usiadlem i plakalem :))). 07.04.05, 13:07
                                                      bon voyage :)))))
                                                    • mojito Dzisiaj troche lepiej :))). 07.04.05, 17:29
                                                      Obudzilem sie w lepszym nastroju. Swiadomosc absolutnej
                                                      koniecznosci zajecia sie podatkami w ciagu najblizszych
                                                      dni nie zostawia mi wyboru i wnosi spokojna rezygnacje :).

                                                      TV pokazuje sceny z Placu Sw. Piotra. Duzo uwagi poswiecila
                                                      pielgrzymom z Polski szacujac ich liczbe na ok. milion.
                                                      Cwiartka wszystkich odwiedzajacych. Ilosc bialo-czerwonych
                                                      flag potwierdza licznosc Polakow.

                                                      Mar_za,
                                                      dziekuje za wyjasnienie. I nie placze juz. Usmiech pomogl :).
                                                      Aleje Jana Pawla II znam. Mieszkalem tam krotko na wysokosci
                                                      hotelu Mercure. Zylem z Hala Mirowska :).Po zmianie nazwy mieszkancy
                                                      podawali adres jako Al. Jana Pawla II - Marchlewskiego :).
                                                      W Szczecinie teraz tez poruszam sie "na pamiec" poniewaz zmiany
                                                      nazwy ulic wprowadzily pewne zamieszanie i potrzebe wyjasniania.
                                                      Uchowala sie ul. Obroncow Stalingradu:). Obecnie zaczal sie "ruch"
                                                      przemianowania ul. A. Struga na Jana Pawla II. Ulica nieciekawa i
                                                      wierze, ze razem z nazwa miasto zmieni nawierzchnie.

                                                      Matrioszka,
                                                      no, sztosz? Kak diela?

                                                      Fortuna poprosila nas o cierpliwosc. Kumulacja wzrosla do 19 workow.

                                                      W duzo lepszym nastroju pozdrawiam Wszystkich,
                                                      mojito.

                                                      11:29/24C/jeszcze bz.

                                                    • Gość: Asia Zapalmy swieczke IP: *.akl.callplus.net.nz 07.04.05, 22:04
                                                      jezeli ktos chcialby to podaje link, www.ojciec-swiety.7u.pl/
                                                    • yvona73pol a ja nie moge.... 09.04.05, 03:33
                                                      ... nie moge jeszcze nic wstawic na strone foto :((( dopiero za 30h30min.....
                                                      slonce piekne, samopoczucie mezzo-mezzo, trzeba wyruszyc w dzien; leniwie, i
                                                      rozpedzajac sie coraz bardziej...
                                                      pokrecone ostatnio to wszystko....
                                                      caluski z kolejnej stronki ;)))
                                                      Iwona
                                                    • mojito Cyferki, cholerne cyferki. 09.04.05, 07:11
                                                      Nasze na dzisiaj:
                                                      19 27 31 45 49 PB 29,
                                                      02 03 14 19 48 PB 04,
                                                      03 11 24 25 37 PB 38.
                                                      Do wygrania 19 workow.

                                                      Pogodnego weekendu zycze,
                                                      mojito.

                                                      1:11/11C
                                                    • tizedik Cyferki, cholerne cyferki. 10.04.05, 00:09
                                                      Zmieniaja sie w szybkim tempie. Wczoraj jeszcze osemka, teraz stuknie
                                                      dziesiatka, ani sie obejrzymy, jak juz bedzie dwudziestka. I z dnia na dzien to
                                                      samo, niemal codziennie robota (dzis tez pracowalam:-(
                                                      Meczy mnie to! Czuje sie udupiona!
                                                      Musze gdzies pojechac, dalej niz tylko na odleglosc 300 km. Musze zobaczyc
                                                      horyzont daleko przed soba!
                                                      Nosi mnie, musze wam powiedziec.
                                                      Na razie swoim zwyczajem uruchomilam internet i powedrowalam po swiecie. Nie
                                                      tylko w poszukiwaniu wiosny.

                                                      Wiosna jest juz tutaj, calkiem niedaleko
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=Sukiesioux&number=84&album_id=27&thumbstart=&gallery=#sl
                                                      ideanchor
                                                      Jesien podobno blisko Sydney. Ale na "mojej" stronie jakies remenenty, bo na
                                                      pierwszym miejscu obrazki nawet z 2002 roku. Dwa razy wpadl mi ten, wiec
                                                      wkleilam. Troche nostalgiczny jest, ale dla mnie osobiscie tez troche
                                                      wkurzajacy (dlaczego, nie powiem;-). No i lekko wprowadza w blad, bo kabina
                                                      takas jakas europejska, ale liczba osi juz zdecydowanie ponad europejska.
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=TheLighthorseman&number=9&album_id=5&thumbstart=&gallery
                                                      =#slideanchor
                                                      Jesien znalazlam, ale taka jeszcze sprzed dwoch lat, u Asi
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=BabsinTN&number=7&album_id=16&thumbstart=&gallery=#slide
                                                      anchor

                                                      Najbardziej aktualne jest zdjecie z ulicy, przy ktorej jest moje miejsce pracy
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=tomekandjola&number=439&album_id=88&thumbstart=&gallery=
                                                      #slideanchor
                                                      Wiosny jeszcze u mnie nie widac, o czym zaswiadcza kolejna fotka
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=tomekandjola&number=423&album_id=85&thumbstart=&gallery=
                                                      #slideanchor
                                                      Zalaczam tez aktulany obrazek z rejonow najblizszych miejsca zamieszkania Mojito
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=nikonsidekick&number=32&album_id=14&thumbstart=&gallery=
                                                      #slideanchor

                                                      No i jeszcze po raz kolejny pokaze wam najbardziej ulubione przeze mnie rejony
                                                      palmspringscam.com/index.php?module=PostWrap&page=f
                                                      Fajnie tam, co nie?
                                                      Przydalyby sie nam te jutowe worki.....



                                                    • Gość: Asia Bad news IP: *.akl.callplus.net.nz 10.04.05, 01:24
                                                      dostalismy wiadomosc ze tesciowa jest umierajaca, maz poszedl zalatwiac bilet do
                                                      Polski, w poniedzialek bedzie musial cos w pracy zalatwic, jakis bezplatny urlop
                                                      na miesiac lub dwa. Tesc praktycznie sam nie da rady, jest po wylewie i bez
                                                      tesciowej poprostu klapa. Nie wiem co pisac i nie wiem co robic. Sytuacja patowa
                                                      :(((((
                                                    • yvona73pol Re: Bad news 10.04.05, 01:47
                                                      ojej.... no, po wylewie to nieciekawie.. moj tata tez, choc jak sie ma
                                                      mlodziej, to jeszcze jakos sie potem lepiej czlowiek trzyma; ale tez zdany
                                                      bardzo na innych, tez psychicznie slaby...
                                                      kurcze, trzymam kciuki, zeby wszystko teraz jakos sie poukladalo, gladkie
                                                      zalatwianie "administracyjnych" bo odpadnie chociaz to uzeranie sie...
                                                      ja bym widziala wyjscie jedno - tescia do NZ; ale... ale... no wiasnie, to nie
                                                      jest takie proste... kurcze, tyle zalatwiania; Asia, 3majcie sie tam, my
                                                      sciskamy kciukacze i myslimy ostro :)
                                                      caluski,
                                                      ps. dzis ostatni dzien lata Tizedik, postaram sie go wykorzystac na maxa
                                                      Iowna
                                                    • kazachstan Re: Bad news 10.04.05, 13:06
                                                      Dobry wieczor,
                                                      no jakos trzeba zlamac to niepowodzenie ostatnich dni.wydarzenia jedne za
                                                      drugim wcale nie pomyslne.moja Pani dostala jakies dziwnej infekcji i tez
                                                      niedomaga i jest na antybiotyku.ja mysle Asia ze sobie poradzicie,no chyba ze
                                                      tesc nie ma w Polsce zadnej rodziny to bedzie klopot.a znowu starszego
                                                      czlowieka przywiesc na stale bez zadnego przygotowania do obcego kraju,to tez
                                                      trudno bo nie kazdemu si ebedzie podobac.no i powiem szczerze,ze spotykam tu na
                                                      rozne narodowosci i patrze tutaj na tych rodzicow emigrantow,ktorych to dzieci
                                                      posciagaly aby im latwiej bylo na stare lata.malo co ktory mowi w jezyku
                                                      zagranicznym,towarzystwa swojego niemaja,telewizjie obejrza,popatrza ale nic
                                                      nie rozumieja,ani tez gazet nie poczytaja.w Polsce moze i biedniej maja,ale to
                                                      nawet w sklepie porozmawiaja z kims albo z sasiadami.nie czuja sie tak samotni
                                                      jak tutaj i odizolowani,bo dzieci do pracy, wnuki do szkoly i a oni co troche
                                                      kolo domu sie pokreca i potem nuda.taka to moja tylko opinia.
                                                      teraz to tylko nalezy nam zyczyc tych workow Mojito,juz Ty dobrze businesu
                                                      pilnujesz i jakoz ostatni pare groszy wpadlo to moze i wreszcie na wieksza
                                                      wygrana kolei.u nas to sie mowilo,bo chudym roku bedzie i tlusto.
                                                      pozdrawiam i na lepsze samopoczucie i za zdrowie tu wszytkich i pomyslnosc
                                                      wypije.dzis krupniok.
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Asia Re: Bad news IP: *.akl.callplus.net.nz 10.04.05, 20:51
                                                      Masz racje Kazik, kiedys moja mama byla u nas przez 18 miesiecy, pod koniec
                                                      przykro bylo patrzec jak jej sie tesknilo za Polska. Tak jak piszesz jezyka nie
                                                      znala, pogadac z kim nie miala. Jak to mowia starych drzew sie nie przesadza.

                                                      Maz leci w srode. Cos bedzie musial wymyslec na miejscu.
                                                    • mojito Wiadomosci zle i dobre. 11.04.05, 05:56
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      macie racje. Starsi ludzie nie chca sie "przesadzac".
                                                      Moi rodzice odrzucili nasza (siostry i moja) propozycje
                                                      przeniesienia sie do Stanow. Ojciec tez o tym starych drzewach
                                                      mowil. Z perspektywy czasu widze, ze podjeli sluszna decyzje.
                                                      Badziej szczesliwi sa tam gdzie sa. Wizyty u nas nigdy nie byly
                                                      dluzsze niz miesiac. I tak tesknota ich nadgryzala.

                                                      Mama przy roznych niepowodzeniach i przeciwnosciach losu mowila,
                                                      ze najwazniejsze, ze zdrowi jestesmy. Wowczas nie bylem tak do
                                                      konca przekonany, ze to takie wazne. Teraz zgadzam sie z nia zupelnie.

                                                      Tizedik,
                                                      te linki bardzo ciekawe. Potrzebuje teraz "na gwalt" tego kojacego
                                                      spokoju emanujacego z okolic pensylwanskiej stodoly aby popracowac
                                                      nad cyferkami. Palm Springs tez kojaco dziala :). Asi "miejsce" to odlot.

                                                      Wygralismy trzy dolary. A wiec Fortuna nie opuscila nas tak zupelnie.
                                                      W srode do wygrania bedzie 25 workow jutowych. A wiec wszystko przed nami.

                                                      Za pare minut wejde w poniedzalek i ostatni tydzien podatkowy.
                                                      Ciagle jestem w lesie. Cholera jasna. Coraz mniej czasu zostalo
                                                      mi do narzekania. Do piatku wlacznie.

                                                      Zdrowia wiec Wszystkim i pogody ducha,
                                                      mojito.

                                                      23:56/12C/bz.


                                                    • yvona73pol Re: Wiadomosci zle i dobre. 11.04.05, 15:36
                                                      no i prosze, znow spadamy na leb, na szyje ;)))
                                                      szopen przestal pisac ;)))))
                                                      reszta sie jakos nie kwapi.....
                                                      a szkoda....
                                                      a ja pi-jana z lekka, wiec nie bede sie tu produkowac tylko lulu i jutro
                                                      pobudka o swicie :(((
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • gunther_0 Kwapi, kwapi sie 11.04.05, 23:19
                                                      Siemanko kochaniency;)
                                                      bylo to tak juz nie raz,cisza na morzu wicher dmie kto pierwszy odezwie sie ?
                                                      robilem za tego balwana,nie powiem,teraz Szopen no tego bez urazy kolego ;)ma
                                                      wiecej do powiedzenia,schylam glowe,ustepuje miejsca.
                                                      dzisiaj u nas deszczowo ale ciagle bardzo cieplo.dzisiaj z ranca skoczylem na
                                                      cypelek sprawdzic jak lokalne chlopaki daja sobie rade z rybami.z rana to nie
                                                      ma za duzo czasu na polowy,ale popatrzyc fajnie.powietrze dziarskie,zatoka we
                                                      mgle,woda wcale nie za zimna,zyc nie umierac;)
                                                      Asienko przykro slyszec o Twoim klopocie.z rodzicami tak to juz jest,poki
                                                      zdrowie jest to jeszcze jakos to wszystko sie kreci ale jak zaczynaja sie rozne
                                                      chorobska to dopiero klopot.tak jak Kazek napisal,niewiadomo co lepsze, moim
                                                      zdaniem samotnym byc w Polsce to zupelnie co innego niz samotnym byc w obcym
                                                      kraju.najgorsze jak nie ma juz nikogo w Polsce do opieki nad rodzicami,to
                                                      dopiero trudna decyzja.Amigo dobrze napisal,zdrowie kurde to najwazniejsze:))
                                                      moja bratowa tez jakos wyszla z choroby,ale ciagle na kontrole jezdzi i
                                                      pozostala ta niepewnosc,ze choroba moze sie nawrocic.
                                                      no i zeby nie rzepolic na smutna nute.Diana Krall bedzie trzy dni w Sydney,
                                                      Mar_za wpadniesz?a ja dostalem bilety w pracy na wystepy latino dancers i kurde
                                                      lza w oku mi sie zakrecila.pojechaloby sie gdzies do Argentyny albo wpadlo do
                                                      Kostaryki,mowie wam i ludzie sympatyczni,nie drogo i to slonce,klimat.no tego
                                                      tak tu sie rozpisalem ze spalilem prawie moja jajecznice,kurde szyszka;)a ja
                                                      bez sniadanka nie moge caly dzien tylem chodze;)
                                                      lece kochani,trzymajcie sie dzielnie i piszcie,o d..pie Maryni tez
                                                    • mojito Policyjny numer :))). 12.04.05, 08:32
                                                      Zdrowko absolutne Wszystkim,

                                                      dlugi dzien i czesc nocy. Jak z gumy. Rozciagaly sie bez konca.
                                                      Odkurzalem swoja wiedze przepisow i interpretacji podatkowych.
                                                      Fascynujaca lektura. Na bezsennosc doskonala. I bardzo skuteczna.
                                                      Zawiera watek optymistyczny. Mozna "odpisac" od dochodow granie
                                                      w totolotka. To dobra wiadomosc. Zla, ze tylko wowczas gdy sie
                                                      wygra i zachowa "przegrane" losy. Czego to urzednik podatkowy
                                                      nie wymysli...

                                                      Glowa mi spuchla od czytania aktualnych przepisow i ich interpretacji.
                                                      Po nich pewnie pokwitowanie ze skladu opalowego bedzie sie czytalo
                                                      jak najwspanialszy romans. Ach! ty gejsza, jeszcze dwa dni tego
                                                      czytania mnie czekaja.

                                                      Dzisiaj moja mama ma zabieg zdjecia katarakty z oka. Bede trzymal ucho
                                                      przy ziemi w oczekiwaniu na wiadomosci z kraju.

                                                      Rzuce teraz okiem na skodyfikowane przepisy podatkowe i zasne natychmiast.

                                                      Milego dnia zycze,
                                                      mojito.

                                                      2:32/13C/bz.
                                                    • matrioszkaa Pogoda. 12.04.05, 09:45
                                                      Witojcie!
                                                      Alez mnie Mar_za wkurzylas tym sniegiem!!! Nie pada! Lezy. Od 2 dni deszcz pada,
                                                      to moze ten snieg wyplucze do ostatka. +6. Wlasnie przejezdzalam droga w
                                                      kierunku lotniska, i donosze, ze przygotowania do obchodow 9 maja zaczely sie:
                                                      delegacje, ktore tu przyjada (54 roznych glow) beda mogly ujrzec piekne, zapewne
                                                      trawniki, udekorowane kwiatami, najczesciej uformowanymi w gwiazdy.

                                                      Widzialam tez roznych moczykijow, ktorzy na zamarznienietej odnogie rzeki lowili
                                                      w przereblach ryby. +6 dzisiaj!!! Definicje wedki zapewnie wszyscy znaja; no te
                                                      ktora zaczyna sie od slow: kij zakonczony z jednej strony haczykiem, a z drugiej...
                                                      Pozdrawiam nie tylko wedkarzy, Asia trzymaj sie! A Pysiek wracaj do domu!
                                                    • mar_za Re: Pogoda i kadra wyzsza. 12.04.05, 14:14
                                                      Czesc,
                                                      Przerwa w spotkaniu. Najwieksza ilosc dyrektorow na metr kwadratowy w calej
                                                      stolicy o ile nie w kraju mi sie trafila. Jak troche ochlonee to sie do Was
                                                      odezwe na dluzej.
                                                      Pozdrawiam i zdrowka, zdrowka, zdrowka zycze. Cos na okolo sie rozchorowalo
                                                      jakos.
                                                      Buzka, Mar_za
                                                    • Gość: Mar_za Re: Pogoda i kadra wyzsza. IP: *.spray.net.pl 12.04.05, 22:13
                                                      Witam,
                                                      Zageszczenie dyrektorow wokol zmalalo do zera. Uff to byl ciezki dzien. Na
                                                      szczescie sie skonczyl. To dobra wiadomosc. Zla, ze w przyszlym tygodniu
                                                      powtorka z rozrywki. Znow mam mlyn w robocie niestety.

                                                      Matrioszka :))))))
                                                      Wcale nie wierze, ze Cie wkurzylam. Nic a nic:))) Za to juz wiem, ze nie mam co
                                                      narzekac na pogode. Wiosna zdaje sie do nas zawitala na calego. Wislane
                                                      chaszcze z dnia na dzien ubieraja sie w zielen.

                                                      Mojito
                                                      Musze Cie zawstydzic, bo ja juz uporalam sie z moja deklaracja podatkowa. Bez
                                                      marudzenia zbytniego wypelnilam komputerowo PIT i czeka na wyslanie do
                                                      wlasciwego urzedu. A mowia, ze to kobiety maja klopot z podejmowaniem decyzji.
                                                      A Ty drogi Mojito nie mozesz sie cos zdecydowac na wypelnianie tych rubryczek i
                                                      nie mozesz:))).

                                                      Gunther
                                                      Diane Krall lubie. Byla niedawno w Polsce, ale tutaj jak ktos przegapil zakup
                                                      biletow w rozsadnej porze (jak ja) to u konikow przed samym koncertem osiagaly
                                                      kosmiczne ceny. Moze przy nastepnej okazji pojde na nia. Z tego co wiem nie
                                                      zaluje sie obecnosci na jej koncertach.
                                                      A ja mam w uszach glos, ktory uslyszalam w jakims radiowym koncercie
                                                      poswieconym zmarlemu papiezowi. Nie mam pojecia do kogo nalezal, ale ciagle
                                                      slysze go jeszcze. Co to byl za spiew. Boszze!!!! I kurcze nie wiem jak odkryc
                                                      kim byl wykonawca.

                                                      Asiu,
                                                      wspolczuje kolejnych schodow. Poradzicie sobie. Na pewno. Opcji innej nie ma.

                                                      Pysiek,
                                                      Ty sie tez zaniedbujesz w pisaniu. Bynajmniej nie chce wytykac palcami:))))

                                                      Pozdrowka dla wszystkich wymienionych powyzej i nie wymienionych, Mar_za
                                                    • Gość: tizedik sila wyzsza? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.04.05, 22:57
                                                      Marzena, czy ta komasacja (kumulacja? takie powerball'owe skojarzenie;-)
                                                      dyrektorow zwiazana byla z twoja praca, czy moze z akcja strajkowa w twojej
                                                      firmie? Mam nadzieje, ze z tzw. szarym czlowiekiem jeszcze ktos w tym kraju sie
                                                      liczy....
                                                      Ja, moi drodzy, nadal zapieprzam jak maly samochodzik i coraz bardziej mam tego
                                                      dosc!
                                                      A na dodatek humor juz zupelnie popsula mi wiadomosc, ze moj "element" stracil
                                                      komorke w wyniku naglej akcji jakiegos mlodzienca wieczorowa pora. A juz
                                                      zupelnie przestraszylo mnie, ze efektem byl poscig za zlodziejem, oczywiscie
                                                      bezskuteczny.
                                                      :-(((
                                                    • gunther_0 Witajcie dziewczyny:) 12.04.05, 23:24
                                                      Siemanko;)
                                                      to ladny musi byc "numerek" z Twojego elementu Tizedik,taka odwaga,kurde to
                                                      przeciez tylko komorka.machnac reka i dawac drapaka jak najpredzej a nie gonic.
                                                      ladnie ladnie,nie dziwie sie wiec wcale ze teraz sie pewnie zamartwiasz.
                                                      ja dzieci nie mam ale jak sobie przypomne co to sie wyrabialo w mlodosci,to zal
                                                      mi moich rodzicow.tylko czlowiek w amoku szalenstw wtedy o rodzicach nie bardzo
                                                      myslal;) Twoj element bardzo mlody,osmiele sie zapytawowywac?mlode lwy,no tego
                                                      gdyby mozna tak sie cofnac w czasie conieco;)to by bylo fajosko;)
                                                      dzisiaj tez piekny dzien wiosennej jesieni w Sydney.slonko swieci od rana,
                                                      cieplutko.Mar_za pisze ze w Warszawie tez wiosna.to znaczy ze mamy globalna
                                                      temperature wyrownana.ja to w glowe zachodze,ze jakims dziwnym trafem tutaj na
                                                      tym wontku spotkaly sie takie wazne osoby.u mnie zadnych zjazdow dyrektorow nie
                                                      ma jak u Mar_zy,nie mam takich stresow jak Tizedik,nie zapieprzam jak Ifa,nie
                                                      latam tak czesto samolotem ale tez nie latam za dzeiciakami tak jak Matrioszka,
                                                      nie mam rozterek jak Yvona,nie zmieniam pracy jak mi znudzi sie jak Asia,nie
                                                      uganiam sie za buzinesem tajemniczym,jak moj Amigo Mojito;)bo kurde naprawde to
                                                      nikt nie wie co ty tam robisz,nie plywam w czekoladzie,czy nie bawie sie
                                                      cieklym azotem jak Szopen,nawet kurde nie moge powiedziec ze mam spokojna prace
                                                      chociaz nieciekawa prace jak Kazek!!!musze jakos poprawic swoj image;)bo na tle
                                                      tych wszystkich waszych osiagniec jakos blado wypadam kurde szyszka.
                                                      no dobra spadanko kochani,zrobilem dzis rundke naookolo domu,takie male
                                                      exercises;)jajecznica z 6 jajek,pol bochenka chleba i leciemy do roboty;)
                                                      caluski dla dziewczyn i graba dla panow
                                                    • gunther_0 Re: Witajcie dziewczyny:) 12.04.05, 23:30
                                                      o pracy pewnej osoby nawet nie wspomne,bo cos znowu cicho,chociaz wczoraj
                                                      wieczorem w poblizu stawu slyszalem jakis taki znajomy rechot:-))))))))))))
                                                      czy to Ty moze?Pysiek? mam nadzieje ze sie nie obrazisz ?
                                                      zdrowia zycze
                                                    • yvona73pol Re: Witajcie dziewczyny:) 13.04.05, 00:30
                                                      Gunther, to ciebie taniej ubrac niz wyzywic widze ;)))) no, moze nie w Aussie,
                                                      ceny zarla przyzwoite ;)
                                                      a ja tez jak Tizedik zapieprzam jak samochodzik, ale niewiele z tego mam :(((
                                                      rozterko powiadasz.... chyba kazdy ma jakies, a zwlaszcza osobnicy, ktorzy
                                                      jeszcze do konca nie sa okresleni... chociaz tutaj towarzystwo dosc mocno
                                                      okreslone ;) wiec jakby co - posluzy pomoca ;)
                                                      caluski dla wszystkich, a szczegolnie dla Zielonej ;)
                                                      Iwona
                                                    • mojito A ja ciagle swoje :))). 13.04.05, 05:26
                                                      Zdrowko,

                                                      dzien pogodny i pomyslny. Mama-pacjentka zabieg miala udany.
                                                      Po dwoch nocach w szpitalu wraca jutro/dzisiaj do domu.

                                                      Mar_za,
                                                      nie moge :). Wstydze sie ale nie moge. Cos mnie odpycha. Taka jakas
                                                      impotencja mnie ogarnia gdy zblizam sie do podatkow. Pudelka juz
                                                      przeszukalem i podatki robie recznie na piechote. Mozolnie cyferki
                                                      dodaje i odejmuje. Nie spiesze sie poniewaz okazalo sie, ze jestem
                                                      dluznikiem Wuja Sama. W ciezkim tygodniu jak ten obecny tesknie do
                                                      ewentualnej zony. Koniecznie niepracujacej :))). Tak czy inaczej
                                                      podatki zalatwie w czwartek. W czwartek zajecze po raz ostatni w tym roku.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      jestes ok in my book :))). Nam mezczyznom latwiej. Musimy tylko od
                                                      diabla byc przystojniejsi:). Plywania w czekoladzie tez Szopenowi
                                                      zazdroszcze. W sprawie pracy wyjasnie niejasno :). Troche szarej sfery,
                                                      wiecej bialej, czasami asymptotyczne zblizenie sie do ciemnej.
                                                      Najogolniej posrednictwo w handlu snami/marzeniami. W rownej czesci
                                                      nieruchomosci i finanse.

                                                      Tizedik,
                                                      jednocze sie w bolu z Elementem. Mialem podobny przypadek w Warszawie.
                                                      Goowniane uczucie. A swoja droga sprawca mial szczescie ze umknal :)).

                                                      Iwona,
                                                      dawaj te zdjecia!

                                                      Asiu,
                                                      3majcie sie. Maz juz pewnie w drodze.

                                                      Pysiek,
                                                      Ty zdrowiejesz?

                                                      Pozdrowienia dla Wszystkich,
                                                      mojito.

                                                      23:26/11C/pomidorowa z ryzem.
                                                    • Gość: Asia Bad news IP: *.akl.callplus.net.nz 13.04.05, 11:55
                                                      Dzieki za slowa wsparcia, wszystkim dziekuje uprzpejmie

                                                      Malzonek nie w drodze jeszcze, nistetey
                                                      na 13tego to bylo na Stand-by, nie udalo sie, leci 15tego - pewne

                                                      ja sie chyba postarzalam 10 lat, tak mi zle tak mi zle tak mi szaro

                                                      wiem ze ciezko jest wypowiadac slowa picieszenia, bo wlasciwie nie wiadomo co
                                                      powiedziec, ale wierzcie mi ze kazda objawa wspolczucia podnosi na duchu :)

                                                      pozdrawiam wszystkich cieplutko :)
                                                    • gunther_0 Re: Bad news 13.04.05, 12:22
                                                      Asienko Slonko NowoZelandzkie:)
                                                      trzymaj sie skarbie i nie dawaj sie :)wiem ze jak komus zle to zle i trudno
                                                      dobrac slowa pociechy.wiec tak bez slow pomilcze z sympatii do Ciebie.caluje
                                                      raczki
                                                      DM
                                                    • matrioszkaa Re: A ja ciagle swoje :))). 13.04.05, 13:19
                                                      Czolko!
                                                      Mar_za - a to ciekawe czemu nie wierzysz? Czy, cholera jasna przez komputer
                                                      widac, ze ja sie nieczesto wkurzam?!?! He?

                                                      Mojito-zaniepokoiles mnie swoimi rozterkami podatkowymi, myslalam ze ja tez juz
                                                      musze, ufffff, na szczescie jeszcze poltora miesiaca mi zostalo na kombinowanie.

                                                      Asia-faktycznie cos pokrzepiajacego powiedziec w takiej sytuacji ciezko; tyle
                                                      tylko, ze wszystkich nas to czeka, kto sierota nie jest.
                                                      Moi tesciowie wlasnie przeprowadzaja sie "na starosc" blizej syna (placzemy nad
                                                      tym strasznie, bo z miesjcem zwiazani bylismy).

                                                      Co do komorki, to moja choruje, pewnie po tym praniu i ciezkiej zimie(okropnie
                                                      trzeszczala na mrozie); moze by jej uszyc szube na przyszly rok? Wlasnie
                                                      zapisalam sie na kurs szycia, na pierwszych zajeciach przejawilam swoj niezwykly
                                                      talent-popsulam maszyne.
                                                      Spoko, naprawilam. Nastepne zajecia za tydzien;-)

                                                      Szopen, strasznie mnie to meczy, wiec sie spytam: w czym plywales w tej czekoladzie?

                                                      Zdrowka i pozdrowka
                                                      m.
                                                    • yvona73pol niesmialo pokazuje ..... 13.04.05, 16:14
                                                      ... nie ma sie czym chwalic ;) ostatnia fota raczej z tych przyjacielskich -
                                                      australijska plaza inaczej ;))))
                                                      nie za bardzo sie spodobala, bo i autor niewprawny jeszcze w te klocki ;)
                                                      o prosze:

                                                      www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=618586
                                                      Asiu, myslami jestem przy was; moze to zbyt rzewnie i kiczowato brzmi, ale tak
                                                      jest ;) poleruje slonce i odganiam chmury...

                                                      i szukam mieszkania... szukamy wlasciwie, bo wieksza grupa... tylko co z
                                                      kompem? .... czekaja mnie chude tygodnie, trzeba bedzie od zera sie opierzac ;)
                                                      z drugiej strony moze byc fajnie/zabawnie... no i jakies zmiany - wreszcie,
                                                      czyzby na lepsze?....

                                                      tez jestem ciekawa
                                                      a) w czym Szopen plywal (odzienie)
                                                      b) co potem zrobiono z czekolada (mam nadzieje, ze nie powstaly jednak z niej
                                                      lody ;))) pamietacie film brytyjski - czarny humor - o fabryce czekolady? zdaje
                                                      sie "Slodki interes/biznes" tytulowal)
                                                      caluski, spadam bo juz strasza - po polnocy ;)
                                                      Iwona
                                                    • mar_za Dylematy codzienne matki 13.04.05, 22:03
                                                      Dobry wieczor,
                                                      Pirania dzis miala wypadek. Wpadla pod wozek dzieciecy jezdzac na rolkach.
                                                      Zapiera sie, ze na plac zabaw nigdy juz w zyciu nie pojdzie. Wszyscy widzieli
                                                      jej upadek i beda mowic ze jezdzic nie umie. Nie moze sie na oczy nikomu tam
                                                      pokazac. Taki wstyd! Poobijane kolana, pare guzow na glowie, rozcieta warga a
                                                      tu z Kaczynskim spotkanie twarza w twarz lada dzien jeszcze. Jak w takim stanie
                                                      pokazac sie swiatu???? Tragedia zyciowa.
                                                      Natomiast w imieniu drugiej Piranii ide jutro interweniowac do szkoly, bo
                                                      dostala uwage do dzienika, ze w dniach narodowej zaloby nie chodzila w czerni
                                                      lub w bieli do szkoly. A tak zarzadzila dyrekcja. Nie zgodzilam sie na ta
                                                      szopke, wiec teraz ide protestowac. Jakim prawem szkola ma mowic co jest zaloba
                                                      a co nia nie jest????

                                                      Matrioszka,
                                                      Absolutnie nie wygladasz mi na osobe, ktora moglaby sie wkurzac na dluzej:)))
                                                      Przez monitor wyczuwam sympatie:)))

                                                      Mojito,
                                                      Ja tak sobie mysle, ze bedzie nam brakowac Twojego narzekania jak juz uporasz
                                                      sie z fiskusem. Twoje marudzenie jest wdzieczne:)))

                                                      Gunther,
                                                      Z boku to zawsze sie wydaje, ze cudze zajecia sa ciekawsze od naszych. A nasze
                                                      klopoty najwieksze. Ja tam zazdroszcze Ci chocby Argentyny:))). No moze nie
                                                      calkiem zazdroszcze, ale tez bym chciala. Ja sie musze niestety produkowac i
                                                      zadowalac roznej masci dyrektorow. Nie jest wcale tak slodko. Chociaz lubie te
                                                      prace. Co by nie mowic.

                                                      Tizedik,
                                                      Spotkania dyrektorskie bezposredniego zwiazku ze strajkami nie maja. Maja za to
                                                      za zadanie ustalic jak bedziemy funkcjonowac w zmniejszonym skladzie. A
                                                      przeciwko redukcjom sa strajki. Wszystko ze soba jest jakos powiazane.

                                                      Asiu,
                                                      Przesylam usmiech:)))

                                                      Iwona,
                                                      poruszasz sie w kompletnie mi obcej dziedzinie. Fajne te fotki robisz. A te
                                                      komentarze jak czytam pod Twoimi zdjeciami? Nic nie rozumiem czasami, ale
                                                      zauwazam, ze znawcy potrafia wiecej dostrzec niz tylko moje: fajne, mile dla
                                                      oka, ciekawe:)))

                                                      A Ifa to sie chyba na nas wszystkich wypiela?

                                                      Dobrej nocy/dnia zycze , Mar_za
                                                    • tizedik Dylematy codzienne matki 13.04.05, 23:35
                                                      W temacie - jak w tytule watku - to ja bym mogla dlugo....;-) Ale ze "element"
                                                      na pewno pod wieloma wzgledami wdal sie w rodzicielke, wiec nie moge miec
                                                      pretensji;-)
                                                      Nawiasem mowiac, numerek to ja, Guntherze, bo tizedik to liczebnik, tyle ze w
                                                      calkiem obcym jezyku;-)
                                                      Ja ty sie mozesz pytac, czy element jest mlody?! To oczywiste! Ma przeciez
                                                      mloda matke! Na "dowod" moge tylko wspomniec o klopotach elementu z zakupem
                                                      piwa, bo przy tej okazji jest zazwyczaj legitymowany. Tak samo tutaj, jak i
                                                      tam, gdzie - jak moze potwierdzic Mojito - do tej sprawy podchodzi sie bardzo
                                                      zdecydowanie, a nawet restrykcyjnie.
                                                      Z pewna niechecia dodam, ze po wylegitymowaniu klopoty znikaja....;-)
                                                      Mojito, tak do konca nie wiem, czy napastnik bylby w niebezpieczenstwie po
                                                      bezposredniej "konfrontacji" z elementem. Bo chociaz wzrostu ponoc byl
                                                      mniejszego, to jednak mogl byc biegly w dzialanich takich, ktore element raczej
                                                      tylko z filmow zna...
                                                      A, pochwale ci sie; ja mam juz gotowe zeznanie podatkowe! Tylko tez po cichu
                                                      dodam, ze dzieki uprzejmosci zyczliwej kolezanki. Bez pomocy ani rusz!
                                                      Niestety:-(
                                                      Marzena, piszesz o tym, czego niestety sie spodziewalam; ludzie walcza o
                                                      zachowanie swoich miejsc pracy, a zwierzchnictwo juz debatuje nad systemem
                                                      pracy w zmniejszonym skladzie. No i znowu bezrobotnych w Warszawie przybedzie:-(
                                                      Iwona, wiesz, ja ciagle mam tylko klopoty z tym cholernym C8080:-( Przy tym
                                                      cwicze w tak malo fotogenicznych okolicznosciach, ze dodatkowo mnie to
                                                      zniecheca.
                                                      Matrioszce podsylam moskiewska zime...;-)
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=Snowdrop&number=9&album_id=7&thumbstart=&gallery=#slidea
                                                      nchor

                                                      W zwiazku z przypadkami i wypadkami niektorych watkowiczow chcialam
                                                      zadeklarowac co nastepuje:
                                                      CHOROBOM MOWIMY ZDECYDOWANE: NIE!!!! (to prawie plagiat, czyli trawestacja
                                                      znanej (czy wszystkim watkowiczom?) odzywki z pewnego polskiego filmu. jakiego?)
                                                      Niech wszyscy szybko zdrowieja!!!!!

                                                      PS.
                                                      Czy wiecie, dlaczego poeta do nas nie wraca? Bo z tej poludniowej Afryki juz
                                                      chyba powinien byl wrocic...
                                                      T.
                                                    • mojito Niedysponowane forum. 14.04.05, 08:45
                                                      Witajcie nocna pora,

                                                      forum bylo niedysponowane i nie moglem numerow podac.
                                                      Trzykrotnie odrzucalo posty. Rozwazalem rozeslania golebi
                                                      ale nie bylo gwarancji, ze dotra na czas. Jaskolki tez nie
                                                      podjely sie dostarczenia numerow. Jaskolcza specjalnosc
                                                      to krotki dystans. W sprincie sa doskonale.

                                                      W miedzyczasie losowanie sie odbylo. Zla wiadomosc - nic nie
                                                      wygralismy. Dobra - w sobote do wygrania 32 worki jutowe.

                                                      W mrocznym nastroju pod oslona nocy dodaje i odejmuje cyferki
                                                      podatkowe. Kalkulator woda polewam poniewaz zagrzal sie jego mac.
                                                      Skoncze albo dzisiaj albo jutro. Raczej jutro. Wrzuce oswiadczenie
                                                      podatkowe do skrzynki pocztowej, odetchne z ulga i przestane juz o
                                                      tym pisac :)).

                                                      Bede pisal o poszukiwaniu nowego mebla do spania poniewaz moja kanapa
                                                      juz na ostanich nogach ciagnie. Nie sadze, aby nasz zwiazek dotrwal
                                                      do lata. Klade sie bardzo ostroznie, z obawa przewracam sie na bok
                                                      i spie prawie nie oddychajac. W kazdej chwili nasz dlugoletni zwiazek
                                                      moze sie zalamac. Co najmniej do soboty bedziemy razem sypiali.
                                                      A w sobote wszyscy bedziemy spali na workach z juty :))).

                                                      Ostroznie, bardzo ostroznie zblizajac sie do kanapy,
                                                      zycze Wszystkim pogodnego i slonecznego dnia,
                                                      mojito.

                                                      2:45/11C/zupa vichyssoise (krem z ziemniakow na zimno).
                                                    • matrioszkaa Re: Dylematy codzienne matki 14.04.05, 09:04
                                                      Ha! Ciekawa jestem, Mar_za, co im tam nagadalas w szkole! I co odpowiedzieli.
                                                      (Swoja droga myslalam, ze jestes starsza, Piranie Cie postarzaja;-))

                                                      Gunther-mam dla Ciebie propozycje na zime, ja do Australii, Ty tutaj, na jakis
                                                      miesiac; dzieciakami sie zajmniesz. Jajecznice tez lubia, problemu nie
                                                      bedzie.Uczciwie przyznam: ze starszym spoko, z mlodsza moze byc wariant taki:
                                                      narysuj mame i tate, mama spodnie, tata czapka, mama czapka, pinki(pingwin),
                                                      kot, kura, teraz mama, mama buty. Swinka. Koziol. Kot. Nie. Krowa. (Przynosi
                                                      nowa kartke).Jeszcze raz!
                                                      Ha, ha!!!
                                                      I nie dam swojego numeru telefonu.
                                                      Bo co ja te dzieciaki tak zawsze ciagam ze soba?!

                                                      Mojito! Urrrra!!!
                                                    • yvona73pol pijcie, pijcie... 14.04.05, 16:11
                                                      kochani, pijcie na okolicznosc tarasu, tyle wam powiem ;)))))
                                                      jutro (byc moze) wszystko sie rozstrzygnie..... ja leze plackiem co prawda nie
                                                      w kosciele, ale na drewnianej podlodze ;)))))
                                                      jak ja chce ten nowy appartment to wy nie macie pojecia ;) z tarasem wlasnie;
                                                      jak zapijecie na okolicznosc, to wam podesle foty ;0))))))\caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Asia Re: pijcie, pijcie... IP: *.akl.callplus.net.nz 15.04.05, 02:43
                                                      Yvonka, pije, pije, kawe co prawda ale ponoc ma taka sama moc czarodziejska jak
                                                      i inne napitki. :) napewno sie uda

                                                      Dzieki wszystkim za slowa otuchy i usmiechy, wlasnie wrocilam z lotniska,
                                                      malzonek wystartuje o godz 13tej czasu miejscowego czyli za jakies min 30, w
                                                      Warszawie bedzie w sobote o 9:30. Tyle konkretow, reszta wyjdzie w praniu

                                                      musialam sie nauczyc jak kosiarke wlaczyc :) dwa miesiace nie da rady nie kosic :)

                                                      tez chyba na jajecznicy bede zyla, bo jak narazie chec na gotowanie mnie odeszla.

                                                      Corka w poniedzialek wrocila z urlopu, byli w Malezji, bajecznie kolorowe
                                                      zdjecia ale na widok Bankoku robilo mi sie duszno. Nowa Zelandia czy Australia
                                                      maja to do siebie ze po pewnym czasie czlowiek przyzwyczaja sie do otwartych
                                                      przestrzeni i sam widok wielkich zatloczonych miast z milionami ludzi i
                                                      samochodow przyprawia go o dusznosci. Ale The Beach,, cudowna :) tez tam chce

                                                      Malzonek przed odlotem martwil sie tym jak on wytrzyma te dwa miesiace w bloku.
                                                      No coz do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic po pewnym czasie.

                                                      Tesciowie mieszkaja na 14 pietrze, pamietam po powrocie z N.Z nie chcialam u
                                                      nich wyjsci na balkon, oddalona metr od okna spogladalam z niepokojem na ulice i
                                                      czulam jak sie budynek kolysze. Po pewnym czasie przywyklam.

                                                      Bedzie mi markotno przez nastepne pare miesiecy, wiec piszcie, piszcie, zebym
                                                      miala co czytac i czuc ze gdzies tam jestescie :)


                                                      Cieplutkie pozdrowionka dla Wszystkich bez wyjatku :)
                                                    • mojito Sen nieerotyczny. 15.04.05, 03:52
                                                      Zdrowka Wszystkim i tarasu,

                                                      zycie jest piekne. Podatki dzisiaj zrobilem, zanioslem na poczte
                                                      i za pokwitowaniem nadalem. Alleluja! Stanie w kolejce zbliza.
                                                      Przez godzine stalem. Jutro bedzie jeszcze gorzej. Ostatni dzien.
                                                      W kolejce omowilismy sprawy polityki swiatowej, slubu Karola, wolnego
                                                      dzialania poczty, ponarzekalismy ogolnie i pozegnalismy sie zaprzyjaznieni
                                                      zyczac sobie do zobaczenia za rok. Podatki te glowne (bolesne) to
                                                      federalne. Stanowe zostawilem sobie na jutro ale po federalnych beda
                                                      one prawie przyjemnoscia.

                                                      Snila mi sie ogromna hala z siedzacymi powaznie i bez usmiechu
                                                      urzednikami panstwowymi. Koedukacyjna. Z przewaga kobiet.
                                                      Wysypywano z koszy sterty nadchodzacych oswiadczen podatkowych,
                                                      rozcinano koperty i wyjmowano czeki. Podobna do odkurzacza maszyna
                                                      zasysala pieniadze z kont za posrednictwem czeku. Slychac bylo
                                                      miarowe i rownomierne odglosy ssania. Widzialem zblizajacy sie niechetnie
                                                      do maszyny moj czek z pomaranczowa kropka dla odroznienia.
                                                      Zniknal w przewodach rzadowej maszyny ssaco-kasujacej. Arrvederci Amigo,
                                                      bedzie mi ciebie troche brakowalo :).

                                                      Sen interpretowalem otymistycznie (zawsze tak robie) i okazalo sie,
                                                      ze slusznie. Dzien byl wspanialy, sloneczny i bardzo cieply. Zakonczony
                                                      podatkowym sukcesem. Amen.

                                                      Czytajac o codziennych wyzwaniach i dylematach mam nie moge nie podziwiac
                                                      Waszej kondycji. To dodatkowo pelny etat lub dwa :).
                                                      Cholera, przypomnialem sobie, ze zaniedbalem plywanie. Moze zaczne chodzic
                                                      na basen w przyszlym tygodniu. Dobrze jest miec nadzieje :))).

                                                      Sadze, ze weekend spedze na ogladaniu mebli do spania. Dyskretnie
                                                      i taktownie aby nie urazic starej kanapy. Eeech, lza sie w oku kreci.

                                                      Poeta_l ma pewno teraz nowe obowiazki. I doskonala kondycje :))).

                                                      Wszyskim dzisiaj :)))))))))))))))))))))))))),
                                                      A Asi :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).

                                                      mojito.

                                                      Czy to wazne ktora teraz godzina? Szczesliwi czasu nie mierza :))).
                                                      I zupe nie zawsze jedza. Ole!

                                                    • Gość: Asia Re: Sen nieerotyczny. IP: *.akl.callplus.net.nz 15.04.05, 05:14
                                                      Mojito, widze ze faktycznie pozbycie sie pewnej czesci majatku ci ulzylo, az
                                                      slonko przez ciebie przemawia, taki ten wpis optymistyczny.
                                                      Tez bede sie musiala zabrac za swoje podatki, chociaz tutaj mnie tak nie mecza
                                                      jak w Polsce, tam tez mi zawsze pare dni zajmowalo zeby sie z fiskusem rozliczyc
                                                      i jakos zawsze mi sie udawalo od niego wyciagnac pieniadze, tak ze tego bolu
                                                      czeku z pomaranczowa kropka nie znam. Znam natomiast bol wielokrotnego
                                                      rozliczania tychze podatkow bo w Polsce swoje robilam na ogol na zamkniecie
                                                      sezonu, pierwsze szefa, pozniej roznych znajomych ktorzy zupelnie nie dawali
                                                      sobie rade, a moje to juz byla pestka po takich wprawkach.

                                                      Dzieki za usmiech wielki, wez moze wygraj te 32 worki, bo jak tak dalej pojdzie
                                                      to moze mi byc ciezko na powietrze do roweru wyskrobac.

                                                      Optymistycznie wszystkim nam zycze tych 32 workow, no ewentualnie paru wiecej :))))
                                                    • mojito Re: Sen nieerotyczny. 15.04.05, 05:39
                                                      Wygramy worki w sobote. Ta najblizsza :))).
                                                      W Polsce te comiesieczne rozliczanie sie przedsiebiorstw
                                                      srednich i mniejszych to ohyda. Cala para prawie idzie
                                                      na rozliczanie. Biurokracja podatkowa nakreca biurokracje.
                                                      Nic dziwnego, ze tak trudno jest cokolwiek prywatnie prowadzic.

                                                      Z utrata czesci posiadanych pieniedzy stoicko sie pogodzilem.
                                                      Tylko to piepszone rozliczenie mnie meczylo.

                                                      Jest opcja, ze po zadeklarowaniu dochodow urzad moze za nas
                                                      rozliczyc podatki :))). Ale kto by tam do konca ufal urzedowi :).
                                                      Urzad tez musi zyc :).

                                                      :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).
                                                    • gunther_0 Sen nieerotyczny a szkoda;) 15.04.05, 05:34
                                                      Witajcie kochani:))

                                                      no kurde Yvona ale dalas po rajtuzach,no kurde szyszka nie wytrzymam kochani,co
                                                      to za moda z tymi tarasami w Sydney.czy wszyscy musza miec zaraz tarasy w
                                                      Sydney?to balkon nie wystarczy?ja tak sie nie bawie,te tarasowe opowiesci tylko
                                                      mi maca w glowie.ja mam wprawdzie malenki balkonik ale taras to taras,oj Yvona
                                                      dalas dalas po rajtuzach teraz bede sie zwijal z zazdrosci,ale zycze powodzenia
                                                      mam nadzieje ze bedzie w zwiazku z tym wiecej zdjec?i jaka dzielnica jesli to
                                                      nie tajemnica?
                                                      no i Matrioszka;)taka propozycja nie do odrzucenia!!!absolutnie nie moge tego
                                                      przegapic;)lubie dzieci czemu nie,szczegolnie dlatego ze sa nie moje;)o jakiej
                                                      porze roku droga moja zyczylabys sobie zrobic ten swap?czy mam wyslac
                                                      referencje? mam nawet takie od moich znajomych Niemiaszkow,oni maja dwoch
                                                      chlopakow i chyba pisalem kiedys jak z powodu jednego utknalem w rurze?z
                                                      chlopakami wiec nie ma problema,a z dziewczynka?mowisz ze ma gadane,ja tez;)
                                                      lubi rysowac,ja tez;)bajki tez umiem opowiadac;)dobra dawaj wiecej szczegolow
                                                      kochanenka,moze ten swap dopracujemy;))
                                                      Asienko:)))Slonko NowoZelandzkie;)))wspomnialas ze przybylo ci 10 lat ze
                                                      zmartwienia i chcialem ci rasie podac,bo mnie tez przybylo.tak martwie sie tak
                                                      ogolnie ale tez bardzo szczegolnie;)sa na tym swiecie ludzie co to sobie
                                                      mysla,ze wcale nie trzeba sie o nich martwic i wszelakie objawy serdecznej
                                                      troskliwosci odrzucaja bo wola zachowac dystans rezerwe no tego.co ja bede sie
                                                      tu pieprzyl i owijal w bawelne,chodzi tu pewnie niektorym ludziom o ta
                                                      niezaleznosc.ale tak naprawde przeciez mozna byc niezaleznym ale tez mozna no
                                                      tego jak by to napisac.nie wiem jestem zly i ide sie upic dzisiaj,zadnych
                                                      wiadomosci nic nothing nieczewo nada nichts co ja bede glowe sobie lamac w
                                                      domyslach jak nic to nic,ale powiem wam ze mi przykro i tyle no.
                                                      Amigo Mojito,to wysnij te sny erotyczne teraz dla odmiany a co tam,nikt sie nie
                                                      wyprze ze takich niemiewa;)))
                                                      spadanko
                                                    • mojito Sny erotyczne dla odmiany... 15.04.05, 06:07
                                                      ...na pewno wroca, Gunther/Amigo. Niezaleznie od kanapy. Starej
                                                      albo nowej :))). W podatkach nie ma erotyzmu. Moze troche masochizmu.
                                                      A dla mnie masochizm nie jest erotyczny :).

                                                      O podatkach jeszcze na moment. Przyslano mi z kraju kolorowe zdjecie
                                                      przystojnego kobiecego posladka z duza czarna pieczatka na nim mowiaca,
                                                      ze 22% VAT-u pobrano :))). Urzad podatkowy jest bezwzgledny.

                                                      Ide spac z nadzieja, ze zdrowe sny powroca...

                                                      00:07/14C.
                                                    • Gość: Asia Re: Sen nieerotyczny a szkoda;) IP: *.akl.callplus.net.nz 15.04.05, 07:06
                                                      No wlasnie Gunther, czlowiek sie martwi tak ogolnie czasem i tak szczegolnie
                                                      bywa. Ja tez sie martwie jak rechotania nie slychac. Nie wiem moze sa tacy co to
                                                      niechca zeby sie o nich martwic, albo w dalszym ciagu mysla ze sa Zosie samosie,
                                                      albo jeszcze jakies inne powody. Ale chca czy nie chca (a moze tylko nie chca
                                                      sie przyznac) inni i tak sie o nich martwia.

                                                      Jakby niebylo kazdy z nas potrzebuje takich wokol siebie ktorzy choc troche beda
                                                      sie o nas martwic. Moze niektorzy sa takimi szczesliwcami ze maja tych
                                                      martwiacych sie wiecej niz potrzebuja. Inni za nic nie chca sie przyznac ze im
                                                      zle, bo to by wskazywalo na to ze sa tylko ludzmi :)))))

                                                      Wysprzatalam chalupe w miedzyczasie, to tak zeby za duzo nie myslec, sprzatanie
                                                      to malo myslace zajecie.
                                                      Chyba bede musiala sie za jakies malowanie wziac, bo przez 2 miechy moge kicia
                                                      dostac jak bede siedziala wiele nierobiac.

                                                      Yvonka moze masz chec przyleciec na pare tygodni? :)))) (niestety u mnie
                                                      beztarasowo)

                                                      Pysiek odezwij sie, znowu zaczynamy sie martwic Twoim milczeniem :)))
                                                    • kazachstan Re: Sen nieerotyczny a szkoda;) 15.04.05, 11:40
                                                      Dobry wieczor,
                                                      sen jak sen ale te podatki to naprawde uprzykrzenie.jest roznica jak kto
                                                      pracuje, bo toz tacy zwykli ludzie jak ja to placa podatek przeciez od pensji
                                                      co tydzien.rozliczamy sie tez tylko raz w roku i jest na to sporo czasu od
                                                      lipca do konca pazdziernika.tak to napisal tez Gunther tak to sie rozliczaja
                                                      zwykli pracowanicy,busines to juz wieksza filozofia i ci to pewnie musza placic
                                                      a my jeszcze mamy nadzieje ze cos uda sie wydusic z powrotem od biura.
                                                      Asia ato sprzatanie to nie praca? przeciez ze praca i jaka czasem upierdliwa
                                                      nie powiem bo sam sprzatam.metoda jednak dobra bo jak sie czlowiek zajmie to
                                                      nie mysli tyle o glupstwach.a juz najlepiej popracowac w ogrodku. trzeba byc
                                                      dobrej mysli i wszystko sie ulozy.tego tez zycze.
                                                      w niedziele wplynie do Darling Harbour Endavour statek-replika Kapitana Cooka
                                                      wybudowany na wzor tego XVIIIwiecznego w Perth.najpierw zatrzyma sie w Watson
                                                      Bay a potem przycumuje w zatoce Darling kolo Maritime Museum.to dopiero
                                                      dzieciaki beda mialy radosc idziemy wszyscy ogladac zaglowiec,moj syn to ma
                                                      jakis sentyment to zaglowcow.ja pamietam ze on to od dziecka chcial byc
                                                      marynarzem,no zostal kim innym ale widac marzenia ciagle ma.
                                                      caly czas popijam za zdrowie wszystkich,moja Pani tez bardzo slobowicie o ile
                                                      nie bedzei lepiej to wezme znowu pare dni wolnego.cos ostatnio kuleje z
                                                      obecnoscia w pracy ale trzeba wiedziec co to wazniejsze.no Gunther ja bym tak
                                                      nie lindzil z tym brakiem wiadomosci,bo jak nijak nie idzie pisac to jak pisac.
                                                      trzeba byc dobrej mysli,dobre mysli sciagaja dobre wydarzenia ot co.
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • yvona73pol Re: Sen nieerotyczny a szkoda;) 15.04.05, 18:49
                                                      no to tak- Asienko, chetnie, ale.... wlasnie, taras wymaga poswiecen ;))))
                                                      bedzie trzeba troche kaski na uposazenie wylozyc i potem sie pozbierac ;)
                                                      kurcze... ale.. ale.... nie zapeszajac - taras - w kieszeni;
                                                      Gunther - nie taras zamiast balkonu, ale oprocz ;)))))))) balkon tez jest ;)
                                                      jak chcesz, to sie zapisz na parapetowe, moze byc odrebna, tylko dla
                                                      forumowiczow ;)))
                                                      tych z Sydnej ;)
                                                      Pysia sie zmaga ze smokiem, na razie tyle wiadomo, wiecej nie...
                                                      zosia samosia, coz, syndrom ten panoszy sie tu i owdzie, i sadze, ze i ja
                                                      zainfekowana jestem, aczkolwiek umiarkowanie, bo wobec wielu osob nie
                                                      przejawiam (ale wobec reszty...)
                                                      pije nadal, bo jeszcze kluczy nie mam... ;)))
                                                      a dzielnica... no coz, za daleko sie nie "muwne" czyli wciaz ta samam blue line
                                                      Illawara ;)))) Skalne Miasto ;)
                                                      caluski i papa, ide spac, bo juz trzecia rano ;))))
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Asia Re: Sen nieerotyczny a szkoda;) IP: *.akl.callplus.net.nz 16.04.05, 09:38
                                                      Dzisiaj mialam pracowity dzien, rano sie do biblioteki przelecialam, strasznie
                                                      dawno nie bylam, alez tam sie mozna roznych rzeczy dowiedziec. :) Po bibliotece
                                                      postanowilam maly spacerek, moze jakies grzybki beda, no i byly :) kozlaczki i
                                                      prawdziwki :))))

                                                      Wrocilam do domu, cos tam przekasilam i do ogrodka, przeflancowalam buraczki i
                                                      cebulke, cos tam poobcinalam, i zabralam sie za malowanie alatanki, tak sobie
                                                      mysle ze pewnie mi z tydzien zajmie zeby ja cala pomalowac. Skonczylam prace w
                                                      ogrodku tuz przed 18ta, zrobilam sobie duza salatke, z wlasnych dopiero co
                                                      zebranych warzyw.

                                                      Ogladajac dziennik obieralam swoje ulubione grzybasie, przybly dwa sloiczki w
                                                      occie, reszta sie suszy. Mialam nie brac tej suszarki z Polski, ale jednak sie
                                                      okazalo ze dobrze zrobilam.

                                                      Kazik, sprzatanie to oczywiscie praca, przeciez nie mowilam ze nie, tyle ze nie
                                                      trzeba specjalnie umyslu wysilac i daje mozliwosc odreagowania stresow na
                                                      brudnej szafce np. :)

                                                      Mam nadzieje ze Twoja Pani wkrotce poczuje sie lepiej. Dobrze miec takiego
                                                      przyjaciela jak Ty kiedy czlowiek nie w formie. A kiedy w formie tez dobrze :)))

                                                      Yvonka no to gratuluje tarasu :) szkoda ze troche daleko, chetnie bym wpadla na
                                                      ta parapetowke. :)))

                                                      Chlopcy nam sie zawieruszyli weekendowo widze :))

                                                      Malzonek pare min temu powinnien wyladowac na Okeciu, jeszcze z polgodzinki i
                                                      bede dzwonic :)

                                                      Pysiaczku, uporaj sie z tym smokiem :)))) i wroc do nas, I know u r one tough
                                                      cookie, u can do it :))))
                                                    • mojito Sobotni business w pospiechu tylko :). 16.04.05, 20:30
                                                      Zdrowenka Wszystkim,

                                                      szalony, zabiegany dzien mam dzisiaj. Z numerami/cyferkami wiec
                                                      tylko zagladam:
                                                      01 23 28 37 38 PB 25,
                                                      07 20 34 45 46 PB 39,
                                                      05 13 31 32 38 PB 40.
                                                      Dzisiaj 32 worki jutowe do wygrania. Yo! Fortuno urocza, please!
                                                      Pretty please :))). Usiadz kolo nas. Na chwile, chwilke, chwileczke
                                                      tylko. Musze spadac. Do jutra. Raz jeszcze zdrowenka nam Wszystkim
                                                      i workow jutowych oczywiscie zycze :))).

                                                      mojito.

                                                      14:30/12C/bz.
                                                    • dyrektoriat Re: Sobotni business w pospiechu tylko :). 17.04.05, 18:14
                                                      Workow przybylo! Jest juz 39!
                                                      A my nie trafilismy w tym losowaniu nawet za 3 dolce.
                                                      D.
                                                    • yvona73pol Re: Sobotni business w pospiechu tylko :). 18.04.05, 00:37
                                                      dlaczego? :((((((((((((((((
                                                      ja sie tak nie bawie!!!! ;)
                                                    • matrioszkaa Szczegoly dla G. 18.04.05, 07:07
                                                      No to po koleji: wskutek dlugiej zimy ludziska wpadaja tu w depresje,
                                                      alkoholizm, albo jak moj maz(z braku tej mozliwosci)-anoreksje; aby uchronic
                                                      system nerwowy nalezy conajmniej 1 zimowy miesiac spedzic w cieplym kraju; wiec
                                                      czemuz by nie w Australii?! Zwykle jezdzimy z dzieciakami, wskutek czego:
                                                      placimy za tani hotel w ktorym chcielismy tylko wypoczac przed dalsza droga
                                                      poczwornie(wzywanie slusarza o polnocy w dzien swiateczny), albo ostatnio-jedno
                                                      wlazlo krokiem marsowym do sadzawki (Wielkanoc, sklepy zamkniete, buty
                                                      przemoczone), drugie nasikalo na wszystkie czyste rzeczy; o takich zwyklych
                                                      wypadkach jak zwracanie w samolocie czy awantura na lotnisku nie wspomnajac. I
                                                      to sie nazywa wakacje?!
                                                      No wiec Guntherku kochany, zamiana mialalby miejsce zima (moja). Dla
                                                      urozmaicenia moglbys troche pozwiedzac, jest basen (najlepiej bez dzieciakow:
                                                      wczoraj mlodsze zdjelo wszystkie kamizelki, skrzydelka i kolka ratownicze, bo
                                                      juz nie chcialo plywac, po czym rzucilo sie w wode...a rodzice zagadani na
                                                      drugim koncu basenu, brrr), lodowisko, sanki i opiekunka do pomocy.
                                                      O rurze cos nie pamietam, wiec przypomnij.

                                                      Troche sniegu jeszcze widze.
                                                      Zdrowka i pozdrowka dla wszystkich!
                                                      m.
                                                    • kazachstan Re: Szczegoly dla G. 18.04.05, 08:23
                                                      Dobry wieczor kochani,
                                                      no i jak to milo Asie poczytac,Ty to naprawde nigdy sie nie nudziesz.ale
                                                      prawdzikow to ja nie widziol z 10 lat. taki prawdziwek to i inaczej pachnie.
                                                      jakie to utrapienie z dziecmi to ja wiem.bylismy z taka gromadjka obejrzec
                                                      wczoraj ten zaglowiec o ktorym pisalem.zaglowiec piekny i jak trza pod nogami
                                                      deski skrzypialy.dzieci mialy frajde i opowiesciom o piratach nie bylo konca.
                                                      akurat teraz w kinach jest film o autorze Piotrusia Pana i tak sobie mysel ile
                                                      to marzen my dorosli skrywamy.
                                                      dziekuje Asia za pamiec z moja Pania pewnie byloby znacznie lepiej,tylko ona
                                                      nie mloda juz wiec to dochodzenie do siebie zabiera troche wiecej czasu.
                                                      trzymam wiec kciuki za worki jutowe i zeby ta Fortuna wrescie mrugnela do nas
                                                      zdecydownie.
                                                      pozdrawiam i gratuluje nowego miejsca Yvona
                                                      Kazik
                                                    • mar_za I znow poniedzialek 18.04.05, 10:42
                                                      Witajcie,
                                                      No wiec Matrioszka jak czytam o wymyslach Twoich pociech to sie niezmiernie
                                                      ciesze, ze zainteresowalam sie robieniem dzieci dawno, dawno temu:))). Ten etap
                                                      rodzicielstwa co u Ciebie na szczescie juz za mna. A teraz juz tylko
                                                      zastanawiam sie, czy przypadkiem nie zabronic Piraniom uzywania slowa "mama" w
                                                      miejscach publicznych, bo wtedy widac, ze taka mloda to calkiem nie jestem!
                                                      Szczerze to jestem naprawde szczesliwa z takiego obrotu sprawy. Odchowalam
                                                      dzieci, calkiem przyzwoity wiek mam jeszcze:))) i moge cieszyc sie teraz zyciem
                                                      do woli. Teraz naprawde, bo jestem dojrzalsza zdecydowanie i bez wiekszych
                                                      ograniczen. A Piranie sa moimi bardziej przyjaciolkami niz gdyby roznica miedzy
                                                      nami byla powiedzmy 30 letnia. Zatem z mojej perspektywy odkladanie
                                                      rodzicielstwa na bardziej "odpowiedni" moment nie zawsze ma sens. Ten moment
                                                      moze nigdy nie nadejsc, a mozna nawet cos pieknego przegapic.

                                                      Mojito,
                                                      dlatego, ze my kobiety mamy te 2 lub wiecej etaty to idziemy na emeryture
                                                      wczesniej niz Wy. Chociaz niektorym panom to sie nie podoba, argumentujac, ze
                                                      nie dosc ze statystycznie zyjemy dluzej, to jeszcze chodzimy na emeryture
                                                      wczesniej. Z ekonomicznego punktu widzenia czuja sie niektorzy panowie
                                                      poszkodowani.

                                                      Asia,
                                                      szczerze mnie rozbawily Twoje zmartwienia, ze "sama" przez 2 miesiace musisz
                                                      funkcjonowac:))). Wiekszosc z nas (watkowiczow) Kochana latami sama sobie
                                                      radzi, wiec i Ty poradzisz sobie przez te 2 miechy. Inna sprawa, ze kazda
                                                      zmiana jakos sie niepokoimy, dopoki nie przystosujemy sie do nowych uwarunkowan.

                                                      Kwitna sliwy i wisnie. Jak ja lubie te soczysta zielona wiosne. Ach!!! Zyc sie
                                                      chce:)))). Tylko zeby jeszcze te worki jutowe byly w naszym posiadaniu...Nie
                                                      musialabym chodzic w poniedzialki do roboty:)))). Wiem,wiem... nie mozna miec
                                                      wszystkiego naraz:)))
                                                      Mar_za
                                                    • Gość: Asia Re: I znow poniedzialek IP: *.akl.callplus.net.nz 18.04.05, 11:42
                                                      Kazik mam dla ciebie propozycje, chetnie ci podesle sloiczek marynowanych
                                                      kozlaczkow i troche suszonych jak chces, nawet jakies prawdziwki sie miedzy nimi
                                                      trafiaja :) jezeli masz chec to podaj adres, mozesz mi wyslac na maila :
                                                      brigyd@yahoo.com

                                                      Mar_za , wiesz ja juz nie raz dawalam sobie rade sama (malzonek np pracowal w
                                                      Irladnii, we Wloszech) i oczywiscie dam sobie i teraz. Tyle ze ja jestem z tych
                                                      kobiet ktore nie lubia bez faceta, jest mi potrzebny w domu, w ogrodku, w
                                                      samochodzie i w lozku.
                                                      Tak ze przezyc mam nadzieje przezyje, ale zeby to byla przyjemnosc to nie powiem .

                                                      Jezeli chodzi o macierzynstwo to taka wlasnie 30 letnia roznica jest pomiedzy
                                                      mna a moja corka, nigdy zadna z nas nie miala z tym problemu, jestesmy matka i
                                                      corka oraz przyjaciolkami. Nieraz robilysmy sobie damskie wieczory, i robimy
                                                      dalej, obie potrafimy popic, potanczyc, dobrze sie pobawic i pouwodzic facetow.
                                                      Wlasnie za jakies dwa tygodnie planujemy nastepny damski wieczor, bedzie jeszcze
                                                      jedna 40+ i jedna chyba 19, zawsze jak sie we czworke spotykamy mamy ubaw jak
                                                      cholera, i czasem sobie mysle ze ci co nas ewentualnie z boku obserwuja pwenie
                                                      sobie mysla ze my jakies rabniete jestesmy. Wydaje mi sie ze sedno sprawy chyba
                                                      nie jest w wieku, raczej w osobowosci.
                                                      Mnie zawsze sie wydawalo ze urodzilam w najlepszym wieku w jakim moglam, i
                                                      podejrzewam ze dla niektorych z nas ten wiek to moze byc rownie dobrze 20,30 lub
                                                      40 dla innych.

                                                      Ja nigdy nie mialam zapedow do dzieci w mlodszym wieku, i widocznie musialam do
                                                      macierzynstwa dorosanc. Nie wydaje mi sie zebysmy ja czy moja corka cokolwiek
                                                      stracily na tym ze mialam tyle wlasnie lat kiedy Ania sie urodzila. Znajac
                                                      siebie chyba moge smialo stwierdzic ze niebylabym taka matka jaka jestem gdybym
                                                      urodzila wczesniej. Co nie znaczy ze bym byla gorsza czy lepsza, poprostu troche
                                                      inna. :)
                                                    • yvona73pol Re: I znow poniedzialek 18.04.05, 16:01
                                                      to ja tak leniwie zupelnie :

                                                      www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=624223
                                                      ;))))
                                                      i w skrocie powiem - vive las taras!!!!! decyzja/klamka zapadla, podpisujemy
                                                      umowe ;)))))
                                                      dzieki Kazik za gratulejszyn, jak je czytalam, to jeszcze nie wiedzialam, woz
                                                      czy przewoz :)
                                                      Asia, z tymi dziecmi to sie zgodze - a i z Mar_za nieco tez, bo i jej argumenty
                                                      sluszne, choc nie jedyne ;)
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Re: I znow poniedzialek 18.04.05, 17:13
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      wspanialy sloneczny dzien. W parku zielono. Kwitna drzewa.
                                                      Magnolie znam ale dwa sa mi nieznane. Ludzie zwalniaja idac
                                                      przez park. Rozciagaja w czasie przyjemnosc ogladania zieleni.
                                                      W taki dzien to dobrze byc emerytem lub magazynierem workow z juta.

                                                      Moje weekendowe plany polowania na nowa kanape wziely w leb.
                                                      Wtulam sie wiec ciagle w ta kanape dojrzala. Moze w srodku tygodnia
                                                      zajrze do krolestwa mebli do spania. Byc moze...

                                                      W sobote jade do siostry i w niedziele lecimy razem na dwie noce
                                                      do Chicago. Okolicznosc to slub corki naszych przyjaciol ze Szczecina.
                                                      Para mloda cala polska. Cala szczecinska. Dawno nie podrozowalem
                                                      z siostra wiec jestem przyjemnie podekscytowany tym krotkim wypadem.
                                                      Poza tym Chicago podoba mi sie. Interesujace miasto. Ma klimat.

                                                      Iwona,
                                                      taras dobrze miec :). Zdjecie niepokojaco interesujace.

                                                      Mar_za,
                                                      zlosliwi twierdza, ze mezczyzni umieraja wczesniej aby troche samotnie
                                                      pobyc w niebie zanim zona dotrze. Ale ja im nie wierze :).
                                                      Pirania zagoila sie juz? I widziala kandydata?

                                                      Chyba juz wkrotce Szopen wroci odpoczety i objuczony rybami.
                                                      Samymi duzymi.

                                                      Oh, Monday, beautiful Monday



                                                    • mojito Re: I znow poniedzialek 18.04.05, 17:18
                                                      ... beautiful i taki niecierpliwy, rwacy sie...
                                                      Musimy cos zrobic z ta srodowa kumulacja.

                                                      Pozdrowienia sloneczne Wszystkim,

                                                      11:18/chyba z 20C/przed zupa.
                                                    • yvona73pol ech te duze ryby... 18.04.05, 22:12
                                                      ... zaraz duze... czyzby size does matter? ;)))))
                                                    • Gość: szopen Re: ech te duze ryby... IP: 206.73.209.* 19.04.05, 02:41
                                                      Jestem juz od wczoraj.
                                                      Ale czasu by wiecej napisac njet.
                                                      Moze ciut pozniej.
                                                    • Gość: Gunther_0 jak rosnie para jeansow;) IP: *.nsw.veridas.net 19.04.05, 03:33
                                                      Witajcie kochaniency:))
                                                      dzisiaj w znacznie lepszym humorze.w piontek wieczorkiem poszedlem zalac robaka
                                                      i spotkalem kumpla.kumpel wybieral sie do Moree na weekend tak sie przejechac i
                                                      rozejrzec po okolicach.700k od Sydney w glab country.no wiec dolaczylem i
                                                      jestem tu jeszcze,troche zesmy zapili pyski a poza tym fajne okolice.najwieksze
                                                      atrakcje to termiczne zrodla,ktore okoliczni buznesmani ograniczyli w baseny i
                                                      za wstep ten tego.podobno tydzien moczenia sie w tych zrodlach wraca
                                                      zdrowie,pomaga na reumatyzm,bole plecow,kuski stawanie,bezplodnosc i leczy
                                                      nowotwor skory;)pusto,malo ludzi,wokolo uprawiaja wlasnie cotton i jest teraz
                                                      sezon mozna zobaczyc jak wlasne portki rosna i sie produkuja;)oprocz tego to sa
                                                      farmy z pecan nuts i niedaleko kopalnia opali w Lighting Ridge.wszystko juz
                                                      mamy obcykane.w kopalni opali zesmy nie znalezli,nawet jednego marnego
                                                      agata,ale mozna je kupic taniej niz w Syndey.wieczorkiem przesiadujac w roznych
                                                      pubach zamyslilem sie nad ludzkim zywotem.ludzie tu specjalnie nie narzekaja na
                                                      nude a ja po paru dniach bym chyba zdechl no tego.kazdy czlowiek innego czegos
                                                      w zyciu szuka.no i jest nawet fajna rzeka w ktorej cos tam podobno mozna
                                                      zlowic,ale nie mialem mojego kija.Matrioszka Ty uwazaj,bo z tym kijem sie
                                                      narazisz;))wracajac do pubow to fajosko rozmawia sie z truckies,oni to maja
                                                      fajny zywot.cale zycie w trucku od miejsca do miejsca.a w domu zona czeka albo
                                                      dziewczyna.jednego takiego zagadalem,chlop jak dab nawet potezniejszy ode
                                                      mnie.mowi ze wygral kiedys w totka kawalek grosza.i co nie zrezygnowales z
                                                      jazdy? pytam.co ty don't be silly.ja nic innego juz nie potrafie robic a
                                                      jeszcze miec 24 godzin kobite u boku to lepiej skoczyc z mostu.kurde i
                                                      przyznalem mu racje;)Asienko bez urazy,ty lubisz miec mezczyzne w poblizu to
                                                      tez rozumiem ze nie caly czas?
                                                      no i Matrioszka,wiesz ja tak latwo nie rezygnuje,jakies tam rzyganie dziatwy
                                                      czy psoty,czy po prostu fantazja tak latwo mnie nie zlamia.tylko ja to myslalem
                                                      ze chodzi o moja zime a Twoje lato,no ale dobra cos pomysle.na sankach tez
                                                      dawno nie jezdzilem,narty,lyzwy szafa gra.tylko jedno mnie martwi:pieluchy no
                                                      chyba ze juz z nich wyszly.dawaj wiecej szczegolow do zimy moze to dopracujemy;)
                                                      Yvonka gratulacje wiec i ja skladam, na parapetowke chyba sie nie zalapie ale
                                                      dziekuje za zaproszenie.i zdjecie swietne,mnie to przypomina wejscie do
                                                      piekla,chociaz jeszcze tam nie bylem;)
                                                      Mar_za co Ty tak z tym wiekiem ostatnio posuwasz?no bez przesady dzieci dziecmi
                                                      a niekotre dziewczyny maja to do siebie ze w ogole sie nie starzeja albo
                                                      starzeja sie ladnie.popatrz na taka Szapolowska ma 50 albo Janda tez juz po,albo
                                                      ..co ja tu sie bede roztkliwial same wiecie.jedna kobitka bebechy wypruje zeby
                                                      dobrze wygladac,a druga tak juz ma i wyglada ladnie obojetnie w jakim wieku,a
                                                      jeszcze sa takie ze nawet jak nie maja wygladu maja taki dziwny czar ze i tak
                                                      za nimi latamy jak opetani.dobra czas wracac do sydney upal od rana fest okolo
                                                      35 stponi w Sydney chlodniej i jutro znowu do roboty.kurde Amigo to wygraj juz
                                                      te worki,jutro nie musialbym sie zrywac;)
                                                      czolko wszystkim
                                                      Gunther
                                                    • mojito Ryby duze, ryby mniejsze... 19.04.05, 05:35
                                                      Tego tam... zdrowka,

                                                      dzien dlugi i pracowity. Pogoda nie sprzyja pracy. Jutro ma byc
                                                      jeszcze cieplej. Slupek wzniesie sie poza 25 C. I nikt nie wie,
                                                      gdzie moze sie zatrzymac. Patrzylem dzisiaj tesknie na kalendarz.
                                                      Oko piescilo jego srodkowe miesiace. Te letnie, te sloneczne.
                                                      Z koncentracja u mnie coraz gorzej. Koncentruje sie niewlasciwie :).

                                                      Iwona,
                                                      does size matter? Zdania sa jak zawsze podzielone. Boy-Zelenski tez
                                                      sie kiedys wypowiedzial. Zaniepokojonym mezczyznom kobiety odpowiadaja
                                                      uprzejmie i wymijajaco. A tak naprawde wszystkie sie zgadzaja, ze size
                                                      nie zaszkodzi :).

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      jednego Agata? Jednej Agaty chyba :))). W Stanach tez truck driver
                                                      to ciekawa i kolorowa spolecznosc. Tacy drogowi marynarze.
                                                      O tych workach jutowych intensywnie mysle i Fortunie rose garden obiecuje.
                                                      Ale Wy tez, qrna, kciuki zaciskajcie.

                                                      Szopen,
                                                      ciut ciut pozniej dawaj ten opis ryb i krajobrazu.

                                                      Spac ide zasluzenie dzisiaj, milego dnia Wszystkim,

                                                      mojito.

                                                      23:35/15C/bz.
                                                    • Gość: szopen Re: Ryby duze, ryby mniejsze... IP: 206.73.209.* 20.04.05, 03:05
                                                      No dzisiaj juz ciut luzniej.

                                                      Wiec po pierwsze w sprawie plywania w czekoladzie.
                                                      W czasie rozruchu fabryki czekolady ktora budowalem po wyprodukowaniu pierwszej
                                                      parti czekolady (jakies 5 ton) i przepompowaniu jej do zbiornika w ktorym sie
                                                      owa czekolade produkuje okazalo sie ze zawor spustowy na owym zbiorniku nie
                                                      dziala.
                                                      Do wyboru bylo: zdjac zawor i pozwolic czekoladzie sie wylac na podloge lub
                                                      zatkac wylot od srodka i zmienic zawor.
                                                      To byla pierwsza partia czekolady wiec jej przeznaczeniem bylo i tak
                                                      wyczyszczenie rur i zbiornikow wiec nie o strate czekolady chodzilo ale raczej
                                                      o to jak zebrac z podlogi 5 ton czekolady.
                                                      Zdecydowalem ze bedziemy zatykac otwor od srodka.
                                                      Zbiornik bardzo duzy i wysoki, w srodku goraco (+45C), slisko i zejsc na dol
                                                      mozna tylko po mieszadle (jakies 7-8 metrow w dol).
                                                      Pomyslalem ze jesli wysle jednego z moich pracownikow, ten sie posliznie,
                                                      spadnie czy zrobi sobie krzywde w jakikolwiek inny sposob to nie bedzie
                                                      najciekawiej wiec postanowilem sam owa operacje wykonac.

                                                      W godzine czy dwie skonstruowalismy prowizoryczny stroj ochronny z workow
                                                      foliowych oraz cos do zatkania otworu i myk do zbiornika.

                                                      Ogolnie to bylo przezycie dosc traumatyczne ale zakonczylo sie bez problemow,
                                                      po wyjsciu ze zbiornika dostalem brawa od zgromadzonej publicznosci.

                                                      Czekolada zostala uzyta do przeplukania wszystkich rur i zbiornikow jak
                                                      planowano a nastepnie w kontrolowany sposob spuszczona z systemu i wywieziona
                                                      na smietnik.

                                                      Tak wiec nikt owej czekolady nie jadl.

                                                    • Gość: szopen Re: Ryby duze, ryby mniejsze... IP: 206.73.209.* 20.04.05, 03:28
                                                      A teraz na temat wakacji.

                                                      Ogolnie to bylo bardzo ciekawie.
                                                      Polaczenie lotnicze okazalo sie dosc dobre tak ze podroz w kazda strone zajela
                                                      jakies 12+ godzin door to door.
                                                      Resort tez calkiem calkiem, troche lepiej niz sie spodziewalismy, polozony nad
                                                      woda ale kilkadziesiat metrow od glownej plazy wiec spokojniej.
                                                      Domek mial AC co okazalo sie zupelnie niepotrzebne bo az tak goraco nie bylo,
                                                      no TV, no phone, no newspapers przez caly czas, luzik.

                                                      Diving.
                                                      Oboje bylismy pod woda 12 razy, widocznosc swietna, naprawde jest co ogladac,
                                                      wprawdzie niewiele w okolicy wiekszych ryb ale mniejszych i ryb i korali i
                                                      slimakow i innych mnostwo.
                                                      Szczerze mowiac to naszym zdaniem okolica bije na glowe Wielka Rafe w Oz, takie
                                                      rzczy jak np Clown Fish (czyli Nemo) zyjace w anemonach na GBR byly czyms
                                                      specjalnym a tutaj to co kilka metrow, tak samo Lion Fish, tudziez koniki
                                                      morskie, i to z czego okolica slynie czyli rozmaite kolorowe podwodne slimaki.
                                                      Z ciekawszych rzeczy to mialem okazje sprawdzic co sie dzieje kiedy w butli
                                                      konczy sie powietrze (zupelnie inaczej niz na powierzchni) i pare podobnych
                                                      trickow.
                                                      No i niestety ale bez strat sie nie obylo.
                                                      W czasie moze piategop zejscia pod wode na jakichs 15 metrach wyjalem z
                                                      kieszeni aparat by zrobic zdjecie.
                                                      Patrze a w obudowie jest moze 1/5 wody i cieniutki strumyczek babelkow
                                                      powietrza ucieka w miejscu gdzie o-ring sie przycial.
                                                      To bylo troche za gleboko by szybko wyplynac do gory wiec wsadzilem aparat do
                                                      kieszeni i kontynuowalem. Nie byla to udana godzina.
                                                    • Gość: szopen Re: Ryby duze, ryby mniejsze... IP: 206.73.209.* 20.04.05, 04:05
                                                      Oops, nie to nalezalo nacisnac.

                                                      W sprawie ryb lowienia.
                                                      Okazalo sie ze lowienie z brzegu raczej nie wchodzi w rachube bo bardzo plytko
                                                      i wylapane.
                                                      Po jakichs 2 dniach spania i nurkowania czas przyszedl cos zoorganizowac.
                                                      Dogadalem sie z jednym z gosci od lodek wazacych turystow tu i tam i rankiem
                                                      sie wybralismy.
                                                      Poplynelismy w strone pobliskiej wyspy Balicasag. Dotarlismy okolo 6 rano,
                                                      woblery do wody i zaczynamy jezdzic dookola.
                                                      Nie minelo nawet 5 minut i jest uderzenie na jednej z wedek, ja wedke do reki a
                                                      deckie zwinal druga. Pierwszy odjazd moze 100 metrow, nie do zatrzymania, potem
                                                      mozolne odzyskiwanie zylki, jakies 30 metrow od lodki nastepny odjazd rownie
                                                      sily i dlugi, ryba nas troche po wodzie holuje, zylki odzyskac sie nie daje,
                                                      akcja od wyspy sie oddala, nadal nie wiadomo co to jest nie wyglada na
                                                      barrakude.
                                                      Nastepne 20 minut silowe zmaganie sie na dlugiej zylce, zarowno ryba i ja
                                                      powoli sie meczymy, w koncu ciut sie zbliza do lodki ale odjezdza raz jeszcze.
                                                      Nastepne 10 minut powolnego odzyskiwania zylki metr po metrze, w koncu widac
                                                      gleboko duza jasna plame, mysle ze trafil sie spory jack ale po podciagnieciu
                                                      blizej okazuje sie ze to tunczyk.
                                                      Kilka prob zachaczenia oseka boat driver nie bardzo sobie radzi, ciut mu
                                                      pomagam, siedzi. Koles nie moze ryby podniesc z wody, pomagam raz jeszcze i
                                                      jest w lodce.
                                                      Duza, nawet bardzo.
                                                      Walka trwala 40 minut.

                                                      Jezdzimy jeszcze z godzine i spadamy do domu bo czas na dive trip.
                                                      W resort troche konsternacji i oburzenia bo jak to diver ryby lowi ale i spore
                                                      zaciekawienie.
                                                      Okazalo sie ze to dogtooth tuna i ma 20 kilo, jak dla mnie dotychczas
                                                      najwieksza.

                                                      Nastepnego dnia rano w tej samej okolicy lowia sie 2 male barrakudy i co
                                                      ciekawe coral trout.

                                                      Nastepne 3 czy 4 wyjazdy bez efektow wedkarskich ale widzialem delfiny razy
                                                      kilka, raz skakaly przy samej lodce. Jednego dnia zuwazylismy duza pletwe z
                                                      wody wystajaca wiec sie ciut zbizylismy i okazalo sie plywa sobie spory
                                                      sailfish, otworzyl sail widok naprwade imponujacy.

                                                      Czyli ogolnie niezle.

                                                      No ale nastepne wakacje to chyba gdzies gdzie ryb wiecej.


                                                    • matrioszkaa !Z?!/7ZZZZ!!!!!! 20.04.05, 14:35
                                                      Snieg!
                                                    • yvona73pol Habemus Papam Blanco 20.04.05, 14:37
                                                      no i w leb wziely przepowiednie o koncu swiata - papiez czarny nie zaistnial
                                                      (ale co sie odwlecze ;))))....
                                                      Chopin, malowniczo piszesz....
                                                      z ta czekolada uspokoiles mnie (i nie tylko mnie jak sadze;))) ale - nadal mnie
                                                      ciekawi - jak ty tam oddychales? bo z opisu widze spory nur, ale przeciez nie w
                                                      torebce foliowej na glowie....?....
                                                      bo te sie zaklada w celach raczej nie survivalu....
                                                      jak przeczytalam ten tytul o rosnacych jeansach, to sobie pomyslalam ze to taki
                                                      przytyk do size does matter ;)))) ale... jednak nie :))))
                                                      obiecuje myslec bardziej na temat w przyszlosci ;))))
                                                      nie mam glowy do niczego kompletnie, pewnie przez te przeprowadzke... problemy
                                                      transportowe i finansowe glownie mnie/nas zajmuja... i zgranie wszystkiego w
                                                      czasie... letko nie bedzie ;)
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Asia Re: Habemus Papam Blanco IP: *.akl.callplus.net.nz 20.04.05, 23:29
                                                      znalezione w necie



                                                      Przepowiednie Malachiasza
                                                      Roman Zaroff
                                                      Podczas pewnego spotkania towarzyskiego mialem okazje uczestniczyc w
                                                      dyskusji dotyczacej stanu zdrowia papieza. Nie wchodzac w szczególy podczas
                                                      rozmowy wyplynela kwestia wyboru nastepcy Karola Wojtyly. Jedna z dyskutantek
                                                      poruszyla wtedy "armagedonowy" temat rzekomej przepowiedni Malachiasza.
                                                      Oczywiscie pani ta nie wiedziala kim byl Malachiasz, przepowiedni nie czytala a
                                                      slyszala o niej od "jednej pani". Jak podaje "jedna pani" ów Malachiasz
                                                      przewidzial papieza z Polski, po nim ma nastapic Murzyn, nastepnie Piotr
                                                      Rzymianin a zaraz potem bedzie koniec swiata. Straszne rzeczy - Jezus! Maria!
                                                      Argumenty, których uzylem przedstawiam ponizej. Z przykroscia musze jednak
                                                      stwierdzic, ze nie przyniosly one opamietania sie mojej dyskutantki.

                                                      Malachiasz urodzil sie w Irlandii w roku 1094. Przez pewien okres czasu
                                                      sprawowal funkcje arcybiskupa w Armagh, a nastepnie byl papieskim legatem w
                                                      Irlandii. Zmarl w roku 1148 a w roku 1190 byl kanonizowany jako pierwszy
                                                      irlandzki swiety. Istnienie jakichkolwiek pism jego autorstwa nie jest
                                                      potwierdzone przez inne niezalezne zródla.

                                                      W roku 1590 pojawilo sie w Europie wspólczesne dzielo zatytulowane
                                                      "Przepowiednia papiezy", której autorstwo przypisano Malachiaszowi. Jest to
                                                      lista papiezy od Celestyna II, wybranego papiezem w roku 1130, do "konca
                                                      swiata". Liste ta trudno nazwac jakakolwiek wskazówka dotyczaca poszczególnych
                                                      papiezy bowiem sa oni okresleni tam iluzorycznymi epitetami, których
                                                      interpretacja moze byc najdowolniejsza. Jesli nie bedziemy liczyc anty-papiezy
                                                      Karol Wojtyla plasowalby sie na trzeciej od konca pozycji z przydomkiem ab
                                                      labore solis - co mozna przetlumaczyc "Z dziela slonecznego". Twierdzenie mojej
                                                      dyskutantki, ze Malachiasz przepowiedzial papieza pochodzacego ze wschodu jest
                                                      tu oczywiscie bezpodstawne. Ab laboris solis mozna sobie interpretowac na
                                                      wszystkie dowolne sposoby. Dla przykladu papiez z Afryki bo jego karnacja mogla
                                                      by byc zinterpretowana jako "dzielo Slonca", jak zreszta kazdego innego faceta z
                                                      cieplego kraju. Syn wlasciciela winnicy równiez pasuje, bo winorosl dojrzewa w
                                                      promieniach slonca, milosnik dobrych win takze, na tej samej zasadzie, itd.,
                                                      itd. Dla rozrywki czytelnicy moga sobie powstawiac osoby z najprzerózniejszych
                                                      krajów i miejscowosci i zauwaza, ze przy odrobinie fantazji kazdy i kazde
                                                      miejsce bedzie tu doskonale pasowac. Podobnie ma sie rzecz z nastepca Karola
                                                      Wojtyly, któremu wedlug listy powinien przypasc tytul: Gloria Olivae - "Chwala
                                                      oliwna". Tutaj równiez pasuje oliwkowy Murzyn, lub mieszkaniec Ameryki
                                                      lacinskiej, smakosz oliwek, ktos z kraju, gdzie one rosna, milosnik potraw na
                                                      oleju lub oliwie, kierownik McDonalda itd., itd., Ostatnim z papiezy ma byc
                                                      ponoc Petrus Romanus, "Piotr Rzymianin", za którego kadencji ma nastapic koniec
                                                      swiata i Sad Ostateczny.

                                                      Pisanie proroctw i horoskopów, które zawsze sie "sprawdzaja" to jest
                                                      naprawde sztuka. Ten ktos, moze nawet Malachiasz, co owa liste papiezy stworzyl
                                                      mial niewatpliwie talent. BBC podalo taka liste potencjalnych 9 kandydatów:

                                                      Cardinal Dionigi Tettamanzi, the Archbishop of Milan - Wlochy sa krajem
                                                      oliwek. PASUJE!
                                                      Cardinal Francis Arinze is a Nigerian - Czarne oliwki tez sa, choc ja ich
                                                      nie lubie. PASUJE!
                                                      Cardinal Giovanni Battista Re, an Italian - Wlochy sa krajem oliwek. PASUJE!
                                                      Cardinal Claudio Hummes, Brazil - Latynosi maja oliwkowa skóre. PASUJE!
                                                      Cardinal Oscar Maradiaga of Honduras - Latynosi maja oliwkowa skóre. PASUJE!
                                                      Cardinal Norberto Rivera Carrera , Mexico, Latynosi maja oliwkowa skóre.
                                                      PASUJE!
                                                      Cardinal Ivan Dias the Archbishop of Bombay, tez Latynos! PASUJE!
                                                      Cardinal Joseph Ratzinger jest od pilnowania doktryny. Obj. 11:4-5 "Ci sa
                                                      dwie oliwy i dwa swieczniki, stojace przed obliczem Pana wszystkiej ziemi. A
                                                      jesliby im kto chcial szkodzic, ogien wynijdzie z ust ich i pozre nieprzyjacioly
                                                      ich; a jesliby im kto chcial szkodzic, ten tez tak musi byc zabity." PASUJE!
                                                      Cardinal Godfried Danneels of Belgium - Lukasz 10:34, "(Samarytanin)
                                                      podszedl do niego i opatrzyl mu rany, zalewajac je oliwa i winem; potem wsadzil
                                                      go na swoje bydle, zawiózl do gospody i pielegnowal go." Danneels poparl
                                                      uzywanie kondomów jesli chce sie uniknac zarazeniem HIV. Czyli jest ta "oliwa"
                                                      leczaca wiernych, lub zabezpieczajaca przed choroba. PASUJE!
                                                      Cardinal Christoph Schonborn of Vienna - Jest Dominikaninem. Dominikanie
                                                      otworzyli w roku 1882 klasztor w Jerozolimie usytuowany wsród sadów oliwnych.
                                                      PASUJE!
                                                      Mnie to zajelo ze 30 minut. Ale pewnie mozna lepsze "argumenty" znalezc jak
                                                      ktos sie ma ochote pobawic. Jak wybiora kogos spoza tej listy tez bedzie
                                                      pasowac. Ja bym tez pasowal, bo lubie czasem wypic, czyli po zgredowsku jestem
                                                      "oliwa".

                                                      Jak widac z XVI-to wiecznych przepowiedni przypisywanych Malachiaszowi nic
                                                      nie wynika, podobnie jak z równie mglistych przepowiedni Nostrodamusa. Z
                                                      interpretacji listy i powtarzania bredni wynika natomiast, ze ogromna jest sila
                                                      zabobonu w spoleczenstwie i sa wciaz ludzie lubiacy powtarzac niesprawdzone
                                                      plotki. Zadziwiajace jest, ze mojej dyskutantce jakos nie przyszlo do glowy, ze
                                                      najprostszym rozwiazaniem byloby tu oczywiscie nigdy nie wybierac papieza w
                                                      jakikolwiek sposób zwiazanego poprzednio z Rzymem i nie dopuscic aby przyjal
                                                      imie Piotra II.


                                                      Wisznu64, 2005-04-18 06:31

                                                      Anna Duszkiewicz


                                                    • mojito Upalnie. 21.04.05, 03:15
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      dzisiaj upal. Trzydziesci stopni C. Upewnialem sie ciagle czy
                                                      to jeszcze kwiecien. Prawie slyszalem bijace rytmiczne tam-tamy
                                                      zblizajacego sie lata. Podobno od soboty ma sie ochlodzic
                                                      ale wylaczylem prognoze aby jej nie sluchac. Jest dobrze jak jest :).

                                                      W porze lunchu otarlem sie o licytacje przedmiotow uzytku glownie
                                                      kobiecego aby uzyskac fundusze dla miejscowego szpitala dzieciecego.
                                                      Licytacja polaczona byla z pokazem jesiennej kolekcji Ralph Lauren.
                                                      Po pewnym czasie z wybiegu wialo monotonia. Jak dlugo mozna ogladac
                                                      ponad tuzin kobiet zapietych pod szyje i tylko od czasu do czasu
                                                      pokazujace polowe kostki sunacych tam i z powrotem? Zmeczylem tylko
                                                      wyobraznie :). Zalowalem, ze przeoczylem kolekcje wiosenno-letnia :).

                                                      Podobaly mi sie pierwsze zdjecia nowego papieza i jego promieniujace
                                                      usmiechem oczy.

                                                      Szopen,
                                                      interesuje sprawozdanie. Gratuluje tunczyka. Podaj tylko orientacyjnie
                                                      dlugosc. Dlugosc bardziej przemawia do mojej wyobrazni niz waga.

                                                      Matrioszka,
                                                      wyrazajac swoja empatie dla Twojej sniegowej sytuacji moge tylko
                                                      dodac: o, zesz ty gejsza!

                                                      Asiu,
                                                      dopuszczajac ewentualnosc naglego konca swiata od lat traktuje
                                                      kazde swoje wakacje jako ostatnie. Tak na wszelki wypadek :))).

                                                      Iwona,
                                                      nasze numery kumulacyjne na wypelnienie czarnej dziury budzetowej:
                                                      18 21 34 48 53 PB 15,
                                                      09 24 41 43 53 PB 06,
                                                      11 20 43 44 50 PB 33.
                                                      Do wygrania dzisiaj 39 workow jutowych. Lady Luck usmiechnij sie do nas.

                                                      W oczekiwaniu na wplyniecie do portu naszych workow jutowych
                                                      slonecznie pozdrawiam,

                                                      mojito.

                                                      21:15/27C/zupa gazpacho.
                                                    • Gość: szopen Re: Upalnie. IP: 206.73.209.* 21.04.05, 06:04
                                                      Tu jest zdjecie.

                                                      www.ausfish.com.au/cgi-ausfish/board/YaBB.cgi?board=Reports;action=display;num=1114063935
                                                    • mojito Taaaka ryba!. 21.04.05, 06:14
                                                      Wow! Robi wrazenie. Miales okazje ja przyrzadzac?
                                                    • Gość: szopen Re: Taaaka ryba!. IP: 206.73.209.* 21.04.05, 06:23
                                                      No oczywiscie, ze mialem.

                                                      Przez kilka dni jedlismy tunczyka na rozne sposoby.
                                                      Przy okazji demonstrujac szefowi kuchni rozmaite techniki chinskiej kuchni.

                                                      To jest swietna ryba na sashimi ale nam troche odwagi zabraklo.
                                                    • mojito Re: Taaaka ryba!. 21.04.05, 06:33
                                                      Grilowales ja tez? Ja bardzo lubie "seared" tunczyka.
                                                      Gwaltownie przypalonego z zewnatrz i prawie surowego
                                                      w srodku. Z musztardowym sosem. O matko jedyna ale
                                                      sie zaslinilem :))). Jak sie robi sahimi?
                                                    • Gość: Asia No moze nie upalnie ale IP: *.akl.callplus.net.nz 21.04.05, 06:41
                                                      Kochani, dzisiaj mialam nauke jazdy, po raz kolejny, bo jakby prawojazdy mam od
                                                      zawsze, ale jezdzic tak naprawde nigdy nie jezdzilam. Postanowilam ze tym razem
                                                      bede. Instruktor nie uciekl z samochodu, wiec moze nie bedzie tak zle. Co
                                                      prawda stuknelam leciutko kogos kto stal za mna, ale jak widzi ze sie ucze to
                                                      po co tak blisko staje???? zreszta to tylko lekkie wgiecie tablicy
                                                      rejestracyjnej, i obylo sie na usmiechach. Jutro trenuje dalej a w week-end mam
                                                      nadzieje sama pare razy okrazyc najblizsze okolice. Trzymajcie za mnie
                                                      kciuki :)))

                                                      Swoja droga dobrze ze malzonek nie wie, bo pewnie by sie bardzo martwil
                                                      o "swoj" samochod. A o co tu sie martwic, toc to tylko troche metalu. Tak czy
                                                      inaczej troche wieksza dzialka mi by mi sie przydala, bo mam lekkie trudnosci z
                                                      wykreceniem samochodu. Powinno byc odgorne zarzadzenie, ze wszystkie dzialki
                                                      maja byc takiej szerokosc zeby mozna bylo bez problemu wykrecic, ot co.

                                                      Chyba musze petycje w tej sprawie do Wellington wyslac.

                                                      Pogoda u nas wyjatkowa, poprzedniego roku o tej porze bylo zimno, mokro i malo
                                                      przyjemnie, w tym roku praktycznie od Stycznia mamy piekna pogode i oby tak
                                                      dalej.

                                                      Po probnej jezdzie i kawie na uspokojenie co nieco rodygotanych nerwow,
                                                      malawalam altanke, bardzo odprezajace zajecie. Maluje ja coby dobrze wygladala
                                                      jak juz te worki bedziemy przekladac z jednego miejsca w drugie.

                                                      Mojito, i tak trzymaj, nigdy nie wiadomo.

                                                      Co prawda z tego co mnie jakas tam ciotka kiedys mowila, to chyba mialo byc tak
                                                      ze nastepny papierz po J.P.II bedzie dosyc krotko na Stolicy Piotrowej, po nim
                                                      ma byc czarny, a dopiero potem koniec.

                                                      Ale kto wie ile tych wakacji nam zostalo, wiec lepiej na zimne dmuchac, a
                                                      gorace wabic do siebie. :))

                                                      Gunther, co u ciebie?

                                                      Pysiaczku a jak Ty?



                                                    • mar_za Re: No moze nie upalnie ale mrozno!!!! 21.04.05, 10:38
                                                      Wlasnie -1st.C bylo jak wychodzilam z domu. A juz pialam, ze tak ladnie. No na
                                                      oko to moze ladnie wyglada.Gorzej, ze skora cierpnie z zimna!!! A fuj!!!

                                                      Dobra juz nie zajmuje sie datami urodzin wiecej.Tym razem tez bylo na dygresje
                                                      Matrioszki.

                                                      Jazde samochodem uwielbiam. Choc jak pamietam swoje poczatki to tez myslalam,
                                                      ze sie nigdy nie naucze. A juz kierunki prawa-lewa to kompletnie nie chcialy mi
                                                      sie poukladac w glowie. Nie zebym juz sie z tym uporala. Czasem nabieram
                                                      jeszcze oddechu jak ktos obok mi mowi skrec w prawo:))). Pokonujac codzienna
                                                      droge do pracy i z pracy mam takie 30 minut dla siebie. Miedzy obowiazkami w
                                                      domu, a obowiazkami w robocie czas na odsapniecie. Fajna muzyczka w srodku i
                                                      chwila relaksu.

                                                      Fajne wakacje miales Szopen i fajna ryba:))).

                                                      Ja musze jeszcze 2 miesiace czekac na swoje. A niebawem zbiera mi sie znow na
                                                      maraton - komunia mlodszej Piranii. Jakies przygotowania koscielne, przyjecie,
                                                      kreacje, gosci i caly ten rozgardiasz przede mna. Byle do lata:))


                                                      Spotkanie z kandydatem na prezydenta Pirania ma jutro. Rany prawie wylizane,
                                                      ale juz sie balam, ze wystapi w roli maltretowanego dziecka i wyciagac zaczna
                                                      wobec mnie jakies konsekwencje:)))


                                                      Wybor papieza mnie zaskoczyl. Sadzilam, ze bedzie to ktos, kto nie byl brany
                                                      publicznie pod uwage. Ale chyba dobry, spokojny czlowiek z tego Benedykta XVI.
                                                      Choc Kosciol pod jega wodza niewiele pojdzie do przodu. Jest jeszcze wiekszym
                                                      konserwatysta niz nasz Jan Pawel II. Ale zobaczymy...kardynal to co innego niz
                                                      papiez. Swiat chyba go pokochal.

                                                      Party firmowe mam dzisiaj. Ale jakos nie mam ochoty na picie, zarywanie nocy
                                                      itd...Przesilenie wiosenne czy cos....
                                                      Pozdrawiam, Mar_za
                                                    • yvona73pol przepowiednie bis 21.04.05, 15:49
                                                      no, wlasnie, lud glosi, ze ponoc ma byc ktos przed czarnym, co to odwiedzie
                                                      wiele owieczek "od" ze tak powiem, swoimi rzadami ;)))
                                                      jak ma byc, to bedzie, a tymczasem zycie toczy sie dalej, Asia jezdzi (bravo,
                                                      bravo), dziura budzetowa czeka na zalatanie ;)))))
                                                      a Szopen plawi sie w rybie ;))) wlasnie, co to jest sashimi, to takie sushi,
                                                      tylko bardziej hard, znaczy sie raw i bez zielonego liscia wokolo (znaczy sie
                                                      sushi nori ;)))) ?? czy dobrze kombinuje??
                                                      Czekamy tez z m=niecierpliwoscia na Pyska, ale tutaj to nie wiadomo jaki czas
                                                      uplynie zanim dostep do kompa bedzie....
                                                      coz pozostaja toasty na okolicznosc...
                                                      caluski wszystkim i ide lulu ;)
                                                      Iwona
                                                    • tizedik przepowiednie 21.04.05, 17:19
                                                      47 workow bedzie dla nas!!!!!!
                                                      No chyba, ze ktos z was ma jakas inna przepowiednie ;-)

                                                      Informuje, ze zalatana jestem i nie zawsze w poblizu kompa.
                                                      Milo was poczytac w krotkiej wolnej chwili.
                                                      A teraz przemieszczam sie do domu, aby choc troche odpoczac przed kolejnym
                                                      maratonem ciezkiej roboty.
                                                      No zmeczona juz jestem....:-(

                                                      Pozdrowka.
                                                      T.
                                                    • yvona73pol Re: przepowiednie 22.04.05, 00:10
                                                      tizedik, ty uwazaj, bo sie zarobisz i juz nawet worki ci nie pomoga.... mam
                                                      nadzieje, ze chociaz regularnie impressskujesz w milym towarzystwie ;))))
                                                    • Gość: szopen Sashimi IP: 206.73.209.* 22.04.05, 02:21
                                                      Robi sie bardzo prosto.

                                                      Kawalek (filet) surowy dobrej swiezej ryby (losos, tunczyk, i wiele innych
                                                      raczej morskich) lub osmiornicy (ugotowanej) pociac w cieniutkie plasterki i
                                                      ulozyc na talezu.

                                                      Przygotowac sos: do sosu sojowego dodac troche (lub duzo zaleznie od gustu)
                                                      wasabi, wymieszac.

                                                      Plasterki ryby wkladac paleczkami na moment do sosu i jesc ze smakiem.

                                                      Ot wszystko.

                                                      Aha, mozna jeszcze uzyc swiezego homara, tez rewelacja.

                                                      No i nalezy zachowac czystosc co w warunkach wakacyjnych nie bylo az tak
                                                      mozliwe wiec sobie darowalismy.
                                                    • mojito Sashimi, spanie i worki z juty. 22.04.05, 03:17
                                                      To chyba jadlem nie wiedzac, ze to sashimi. Podawano to na malej kupce
                                                      ryzu w towarzystwie sosu z soi, musztardy wasabi i rozowych platkow
                                                      "ginger". Ryba byla surowa. Calosc smaczna.

                                                      Dzisiaj przyjrzalem sie wstepnie meblom do spania. Sklaniam sie
                                                      do zastapienia rozkladanej kanapy lozkiem (materac + skrzynia/podstawa
                                                      + rama na kolkach) zdecydowanie bez tych przykrecanych drewnianych
                                                      zakonczen (cholera, nie pamietam jak sie to nazywa przy lozku :).
                                                      Lezalem przez pare minut na rozmiarze queen (152.4 cm X 203.2).
                                                      Bardzo wygodny mebel. Wygodniejszy od mojej kanapy. Chyba dam sie
                                                      uwiesc. Przespie sie jeszcze na tym pomysle do przyszlego tygodnia.
                                                      W przyszla srode umowilem sie niezobowiazujaco ze sprzedawczynia
                                                      na dalsze mnie namawianie. I wyjasnianie roznej miekkosci/twardosci
                                                      materaca. Byc moze pojde sie tam zdrzemnac w porze lunchu :))).

                                                      Sasiedni stan New Jersey oszalal kumulacyjnie. Maja do wygrania jutro
                                                      205 workow. Szansa trafienia jest dwukrotnie trudniejsza niz przy naszej
                                                      kumulacji. Stad te olbrzymie ilosci workow. Dalem sie lekko uniesc ekscytacji
                                                      i zamowilem nam jeden szczesliwy zestaw numerkow. Jutro dostane i podam
                                                      numerki razem z naszymi na sobote.
                                                      Dyrektoriat znajdzie i poda nam link wrzucajac do google haslo:
                                                      New Jersey Mega Lottery. Wierze, ze przepowiednia sie sprawdzi.
                                                      Bedziemy cholernie bogaci :))).

                                                      21:17/16C/zupa z czarnej fasoli.

                                                    • mojito Mnostwo pieniedzy :))). 22.04.05, 21:36
                                                      Mamy dwie kumulacje.
                                                      Nasza www.powerball.com ma 47 workow z juty do zaoferowania
                                                      w sobote. Nasze numery:
                                                      03 10 11 12 17 PB 29,
                                                      14 22 37 51 52 PB 38,
                                                      01 09 10 24 34 PB 38.

                                                      Druga z New Jersey www.njlottery.net nazywa sie Mega Millions
                                                      i ma do wygrania 205 workow z juty dzisiaj wieczorem. Nasze numery:
                                                      03 06 17 24 52 Mega 04.

                                                      Pada i jest pochmurno. Wierze, ze przeniesiemy sie do tropiku
                                                      od poniedzialku :))).

                                                      Milego weekendu Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      15:36/10C/bz.
                                                    • Gość: szopen Re: Mnostwo pieniedzy :))). IP: 206.73.209.* 23.04.05, 02:55
                                                      Czyli goraczka rosnie.

                                                      Czas na nas chyba.
                                                      Najwyzszy.
                                                    • matrioszkaa Re: Mnostwo pieniedzy :))). 23.04.05, 13:06
                                                      Przydaloby sie i to jak! Tu znow snieg. Ilez mozna?!?!!!

                                                      Szopen-jakie sa najlepsze wina chinskie, znajoma jakims sie zachwycala, ale
                                                      zapomniala nazwy, a ja tu wlasnie znalazlam spory wybor chinskich i japonskich,
                                                      bladego pojecia o nich nie mam.

                                                      Gunther! No problem, dzieci bezpieluchowe juz dawno. Do zamiany jeszcze daleko,
                                                      sadzac z kalenarza, bo za oknem, eh, szkoda gadac; Twoja zima jest zapewne
                                                      przyjemniejsza niz tutejsze lato.

                                                      Spogladamy na cieplejszy wschod, ktos byl w Gruzji? Uzbekistanie?

                                                      Pozdrowionka
                                                      m.

                                                    • mojito Mniejsze mnostwo pieniedzy :))). 23.04.05, 16:13
                                                      Mega miliony ktos zagarnal. Szansa trafienia jest 1:135 145 929!
                                                      Pozostaje nam dzisiaj wieczorem 47 workow. Tez wystarczy.
                                                      Szansa trafienia 1:120 526 770. A wiec mamy wiecej szans.
                                                      Fortuna nie musi sie tak wysilac.

                                                      Pada deszcz i jest pochmurno. Te jednodniowe 30C wydaja sie byc snem.
                                                      W Gruzji nie bylem. Moze by trzeba. Same dobre rzeczy o Gruzji slyszalem.
                                                      Za dwie godziny jade do siostry. A jutro Chicago, Chicago...

                                                      Mandarynka (Slodka) nam zaginela :(.

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      10:13/14C.
                                                    • yvona73pol Re: Mniejsze mnostwo pieniedzy :))). 24.04.05, 01:07
                                                      Mandarynka londyni sie nam i pracuje, nie jest zle; tyle z ostatnich
                                                      wiadomosci ;))) progres cieszy :)
                                                      a ja wlasnie wstalam, jest niedziela, za chwile ide do pracy, i takie tam...
                                                      wieczorem czeka mnie kopiowanie zdjec na plytki cd (czyli ciag dalszy), wczoraj
                                                      wytrwalam do osmiu sztuk; a to nawet nie polowa ;0))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • kotkanadachu Zima 24.04.05, 03:15
                                                      rane wczoraj u mnie byla burza jak sie patrzy zaczelo sie gdzies tak ok 23 z
                                                      minutami, grad tak zacinal w okna ze myslalam ze mi szyby w kuchni powybija. Po
                                                      kilku minutach zrobilo sie zupelnie bialo. W nocy chyba musialo byc zimno bo mi
                                                      sie snilo ze nie moglam znalezc wlacznika to koca elektrycznego, ktorego
                                                      zreszta nie mam :)

                                                      Dzisiaj od rana leje, wieje, i wogole nieprzyjemnie. Musialam sie przeleciec do
                                                      sklepu po mleko (no dobra przyznam sie bardziej mi o papierosy chodzilo). Mam
                                                      pewnie jakies 200 m do naroznego sklepiku, ale i te 200 m bylo nielada wyczynem
                                                      zeby przejsc. Poza mna, zywego ducha na ulicy nawet samochodow nie bylo.
                                                      Wyglada na to ze wszyscy siedza przy piecach dzisiaj, biorac pod uwage ze
                                                      wczoraj byl sliczny sloneczny dzien, zmiana zaszla bardzo szybko. Miejmy
                                                      nadzieje ze nasza Pani Fortuna rownie szybko nadzejdzie.

                                                      Do malzonka dzwonie codziennie, tam bez wiekszych zmian, raz lepiej raz gorzej,
                                                      najchetniej by juz wrocil, no ale

                                                      mam 4 dni wolne, u nas ANZAC day w poniedzialek, ide do pracy dopiero we srode.
                                                      Jedno co mnie cieszy to, to ze nie pracuje juz na caly etat, przynajmniej moge
                                                      troche pozyc. Jak juz czlowiek wpadnie w ta caloetatowa harowke, to pracuje i
                                                      mysli sobie ze tak wlasnie musi byc. Okazuje sie ze nie musi, i ze wiele ludzi
                                                      doszlo do tego przekonania duzo wczesniej niz ja :((

                                                      Kazik jak tam Twoja Pani? odezwij sie

                                                      Yvonka czy ty juz sie tarasujesz?

                                                      Guntherku, a co z Toba? cos sie nam nie odzywasz ostatnio

                                                      cieplutkie pozdrowiona z zimnego Chch dla wszystkich bez wyjatku

                                                      P.S. czy ktos wie co sie dzieje z Numbatem???
                                                    • kazachstan Re: Zima 24.04.05, 06:44
                                                      Dzien dobry kochani,
                                                      no usiadlem tutaj i czytam Was z przyjemnoscia.pogoda skacze u nas w Sydney tez
                                                      w ostatnim tygodniu byly wszystkie pory roku i troche deszczu i troche
                                                      upalnie.ja nie odzywal sie bo troche bylo biegania z synem takie rozne sprawy
                                                      do zalatwienia a powiem wam ze urzedy tutaj otwarte sa w bardzo dziwnych
                                                      porach.wiekszosc okolo 5.oo zamyka drzwi i podobnie banki.jak sie pracuje to
                                                      tego czasu niewiele zostaje na zalatwienie wszystkiego.i taki mlyn praca,pomoc
                                                      synowi wypada i jeszcze Pani troche jeszcze niedomaga.Asia bardzo dziekuje za
                                                      te grzybki ale toz nie dojdzie.ja probowal nawet przewiesc suszone kiedys z
                                                      Polski i zabrali.jak wszystko dobrze po mojej mysli pojdzie to w Swieta w
                                                      grudniu moze wybierzemy sie do Polski ale to zalezy jak bedzie sytuacja ze
                                                      zdrowiem.i te worki pelne to by sie przydaly i widze ze juz zaczynamy grac w
                                                      kilku stanach,to dopiero Mojito masz zaciecie.ja tutaj w Sydney to tylko kupuje
                                                      losy jak jest wieksza wygrana.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik

                                                    • Gość: Kazachstan Re: Zima IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 24.04.05, 06:53
                                                      wpisalem sie tak szybko bo wlasnie gotuje obiad.jak tak dalej pojdzie to nauki
                                                      do Szopena bede musial sie zapisac.dzisiaj gotuje wiec pomidorowa z bazylia,na
                                                      drugie beda kluski slaskie i gulasz.ja lubie na ostro ale to oddzielnie sobie
                                                      podprawim na talerzu bo dla Pani to musiala byc cielecina gotowana.no i duzo
                                                      swiezej salaty.
                                                      przepis na zupe dostalem od Pysika,bo zgadali my kiedys co z tej bazylii
                                                      robic,jak ktos na tarasie hoduje wszystkie ziola to wie wiecej a zreszta my w
                                                      Polsce bazyli za duzo nie uzywalimy.to tak przypominam sie ze dobrze jakas
                                                      wiadomosc uslyszec od ciebie Pysiek.mysle ze wszystko dobrze ze zdrowiem i
                                                      tegoz zycze.skoro tu piszemy to i niepokoimy sie wszyscy wiec nie dziwota tylko
                                                      napisz czasem.
                                                      pozdrawiam raz jescze
                                                      kazik
                                                    • Gość: szopen Wpadlo mi w oko IP: 206.73.209.* 24.04.05, 08:16
                                                      New pope.

                                                      Moze i ciut niestosowne, ale dobre.

                                                      www.ausfish.com.au/cgi-ausfish/board/YaBB.cgi?board=Test_Board;action=display;num=1114252111
                                                    • yvona73pol Re: Wpadlo mi w oko 24.04.05, 13:41
                                                      heh, niestosowne, ale zabawne rowniez ;)))
                                                      zreszta...
                                                      Asia, tarasowac sie bede juz od przyszlej srody ;))) polowicznie, bo bez
                                                      sleepingu; zasiedzenie ostateczne nastapi w piatek po przeniesieniu wszystkich
                                                      gratow, ktorych przybywa ;))) - zakupy meblowo-przerozne, na okolicznosc;
                                                      z roslinek jest tylko krasula (a wlasciwie crassula), moze ktos zna, to taki
                                                      sukulent zabawny ;)))
                                                      dzis chyba byla ladna pogoda, nie wiem, bo z pracy nosa nie wychylalam, jutro
                                                      Anzac, ale tez rabotaju, i wlasciwie to sie ciesze, bo kaska sie przyda ;) i to
                                                      wieksza - swiateczna stawka;
                                                      inni za to poszaleja sobie na dlugim weekendzie, cos za cos....
                                                      Numbat to juz sie taki szmat czasu nie odzywal, ze az nieprzyzwoicie ;)
                                                      no, ale, kazdy pisze jak chce;
                                                      a ja wlasnie koncze, bo cedesy czekaja na grawerowanie ;))))))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: Wpadlo mi w oko IP: 206.73.209.* 24.04.05, 15:21
                                                      No...
                                                      A jest juz po dziewiatej wieczorem.
                                                      Do pracy wpadlem na moment o 11 rano.
                                                      Nie wyglada na to bym wkrotce do domu wrocil.

                                                      Ech, Fortuno usmiechnij sie wkrotce.....
                                                    • tizedik Re: Wpadlo mi w oko 24.04.05, 16:34
                                                      Gość portalu: szopen napisał(a):
                                                      > Ech, Fortuno usmiechnij sie wkrotce.....

                                                      Najwczesniej w srode :-)))) 54 worki!!!!
                                                      Ale Mojito chyba wyjechal, wiec nie ma pewnosci, czy szczesliwe numerki miec
                                                      bedziemy....
                                                    • Gość: szopen Cos dzis cichutko (n/t) IP: 206.73.209.* 25.04.05, 11:21
                                                    • tizedik Re: Cos dzis cichutko (n/t) 25.04.05, 13:39
                                                      Może to po prostu szewski poniedziałek.....;-)
                                                      Ja nadal mam za duzo roboty i czekam z utesknieniem na długi weekend.
                                                      Pozdrawiam.
                                                    • Gość: mojito Chicago, Chicago... IP: 63.164.145.* 25.04.05, 16:37
                                                      ...piekne miasto. Wczoraj wietrznie. Duze fale na jeziorze.
                                                      Wieczorem troche cieplej. Bardzo przyjemny obiad we wloskiej
                                                      "Bici". Kelner powiedzial, ze to pieszczotliwie od Patrycji.
                                                      Tym lepiej. Kuchnia doskonala. Obsluga tez. Tunczyka jadlem.
                                                      Z rozkosza. Dwie butelki merlot poszly. Nasze zdrowie i zdrowie
                                                      Fortuny zdazylem zaliczyc.
                                                      Od Tizedik wiem, ze troche pomoglo. Nie wygralismy glownych workow
                                                      ale Fortuna czeka na nas. Jutro wracam i losy nam kupie.
                                                      Fortuna bedzie nasza :))).

                                                      Dzisiaj piekny sloneczny dzien. W planie na lunch pizza.
                                                      W Chicago wynaleziono "deep pan pizze" (chyba w latach 40).
                                                      I podobno od tego czasu robia ja bardzo dobrze.
                                                      I Kosciuszke i Kopernika wczoraj widzialem.

                                                      Musze leciec :))). Zdrowia i Fortuny nam Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      9:37/piekny dzien.
                                                    • Gość: szopen Kosciuszko i Kopernik... IP: 206.73.209.* 25.04.05, 18:14
                                                      Siedzieli w barze, pili piwo i pogryzali piernik.

                                                      Tak mi sie rymnelo.

                                                      Jest ciut po polnocy.
                                                      Wlasnie sie w pracy ponownie pojawilem.
                                                      Wczoraj do domku o 2 rano poszedlem.

                                                      Cos czuje ze dzisiaj tez podobnie sie to skonczy.
                                                    • Gość: mojito Uzaleznienie loteryjne :))). IP: *.chi1.dsl.speakeasy.net 25.04.05, 19:45
                                                      Kosciuszko z Kopernikiem mogli siedziec w barze Rock Bottom.
                                                      Bar szeroki i wygodny. Ciekawe co by pili? Ciekawe czy jest
                                                      piwo torunskie?

                                                      Dzien nadal wspanialy, sloneczny. Kolorowo wygladaja tulipany
                                                      na ulicznych rabatach kwiatowych. Bardzo sympatyczny akcent miasta.

                                                      Na rogu ulicy siostra Fortuny usmiechala sie do mnie zachecajaco.
                                                      Chicago ma tez swoja loterie. Dzisiaj do wygrania 37 i pol worka.
                                                      Oczywiscie nie moglem nie odpowiedziec potwierdzajacym usmiechem.
                                                      Grek Zorba powiedzial, ze mezczyzna mowiacy "NIE" kobiecie to albo
                                                      impotent albo swinia. Nie chcemy byc zadna z tych opcji:))).
                                                      Kupilem nam los. Nasze numery na dzisiaj:
                                                      02 10 22 40 50 51,
                                                      17 20 22 23 47 52. Prawie czuje zapach workow jutowych. Nie wiem gdzie mozna
                                                      sprawdzic numery. Na pewno Google wyrzuci po wpisaniu Illinois State Lottery.

                                                      Slonecznie pozdrawiam,
                                                      m.

                                                      12:45/przed zupa chilli.



                                                    • szopen_cn Re: Uzaleznienie loteryjne :))). 25.04.05, 20:38
                                                      Czyli gramy w zasadzie gdzie tylko sie da...

                                                      Uzaleznienie chyba....
                                                      Aczkolwiek kazda wygrana jest OK.

                                                      Wedkarsko:
                                                      Hi I'm Piotr And I'm a tackle whore...

                                                    • dyrektoriat Re: Uzaleznienie loteryjne :))). 25.04.05, 23:30
                                                      www.illinoislottery.com/numbers.htm
                                                      Pod tym linkiem mozna znalezc wyniki losowania.
                                                      Nas interesuje Lotto.
                                                      D.

                                                      Ide spac, bo padam.
                                                      Szopen, jak ty znosisz taka harowke? I jak to znosi twoja zona? Mam nadzieje,
                                                      ze przynajmniej rekompensuja ci ten wysilek odpowiednia placa. Bo mnie nie :-(
                                                      T.
                                                    • Gość: mojito Re: Uzaleznienie loteryjne :))). IP: *.chi1.dsl.speakeasy.net 26.04.05, 03:04
                                                      Jasne. Gramy gdzie sie da. Uzaleznienie miejsca nie wybiera :))).
                                                      Za godzine i pol bedziemy worki liczyc. Powiedziano mi w barze, ze
                                                      zaraz po dziewiatej losowanie.

                                                      Dzisiaj zjadlem najlepsza w moim zyciu pizze. Na cienkim ciescie jednak.
                                                      Z podwojnym serem, z zielona papryka i grzybami. Odlotowa byla.
                                                      W Giordano`s (Rush i Superior).
                                                      Pozniej grill w Des Plaines. Przypadkowo tequile mieli :))).
                                                      Bedziemy sie jeszcze rozgladali dzisiaj za dobra chinska restauracja.
                                                      Ide tequile espresso rozcienczyc.
                                                      Siemanko,
                                                      m.
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Uzaleznienie loteryjne :))). IP: 202.134.255.* 26.04.05, 05:35
                                                      Hola Amigos:)
                                                      ja tam nie powiem uzalezniony tez jestem.po pierwsze od komputera to
                                                      pewniakiem,zaraz potem od kobiet jak by to krotko okreslic,no tego od ich
                                                      obecnosci.jak sa blisko to juz dobrze,jak ze mna to jeszcze lepiej;)tez jestem
                                                      uzalezniony od alkoholu ale umiarkowanie to nie nalog i jeszcze od paru innych
                                                      rzeczy \.tak ogolnie uzalezniam sie w zaleznosci od sytuacji.
                                                      dobra troche jestem rabniety alkoholowy.nie zeby mnie zalalo z nog ale fest
                                                      szumi.lunch buzinesowy z drinkami.moj przedluzony ubiegly weekend moi bosowie
                                                      sobie odbija z nawiazka i zapieprzam prawie jak Szopen dlatego czasto tu nie
                                                      bywam ale czytam.
                                                      na wszelaki sluczaj nie bede sie rozpisywal bo jeszcze cos pardon mi sie wymsknie
                                                      caluski dla dziewczyn wszystkich lacznie z zaba
                                                      graba dla panow
                                                    • Gość: szopen Re: Uzaleznienie loteryjne :))). IP: 206.73.209.* 26.04.05, 06:01
                                                      Taa...
                                                      Ciut rzeczywiscie zasuwam.
                                                      Wczoraj (dzisiaj???) do domu wrocilem o 6 rano.
                                                      Tak to juz jest jak sie w fabryce pracuje.
                                                      Faktycznie moze i niezle mi za to placa ale zaczynam miec dosc.

                                                      Hello Foruno!!!!

                                                      Zona rozumie. To nie jest tak ze codziennie takie problemy ale rzeczywiscie
                                                      czesto.

                                                      No i ja tez mam pewnie pare uzaleznien, w tym kilka takich samych jak Gunter...

                                                    • dyrektoriat Uzaleznienie :))). 26.04.05, 08:59
                                                      Fortuna chyba cos na nas obrazona... Ciekawe za co.... Ja w kazdym razie sie
                                                      nie poczuwam...;-)

                                                      Chłopaki, miłe te wasze uzależnienia....;-)
                                                      D/T
                                                    • mar_za Re: Uzaleznienie :))). 26.04.05, 16:19
                                                      Witam,
                                                      Oj uzaleznienia jakies tam mam niestety. Ale od kobiet, a co gorsza ani nawet
                                                      od mezczyzn nie jestem uzalezniona:))). Takie sa milsze od moich.

                                                      Zabiegana tez jestem bardzo. Praca, a jakze bez zmian. Na szczescie na place
                                                      nie moge narzekac. Mnie to w zupelnosci satysfakcjonuje i rekompensuje te
                                                      dlugie godziny i przychodzenie czasami w weekend tez. Naturalnie cos za cos.
                                                      Dwugodzinna mama jestem w srodku tygodnia i sie "wymadrzam", ze dobrze mi idzie
                                                      w tym obszarze. Niby wydaje sie, ze Piranie rozumieja sytuacje, ale kto wie
                                                      jaki to moze miec wplyw na ich psychike. Zycie nie zawsze nas rozpieszcza.

                                                      We wtorki wieczorem zamiast pilnowac potomstwa uczeszczam na salse. Niebawem
                                                      bede uzalezniona:))). Zadowolona matka lepsza niz nieszczesliwa. Takie mam
                                                      zalozenie. Nie wiadomo czy sluszne. Baaaardzo lubie tanczyc. W przypadku
                                                      kobitek nie jest zbyt oryginalne. Wszystkie raczej lubimy ruszac biodrami.
                                                      Chlopcy dla odmiany nierzadko pitrzebuja alkoholowych wspomagaczy zanim wyrusza
                                                      na parkiet.

                                                      W poniedzialki i czwartki dla odmiany mam angielski. Od bodajze pol roku ucze
                                                      sie pilnie indywidualnie z Irlandczykiem. I idzie mi coraz lepiej, choc zabiera
                                                      tez czas. W kazdym razie czuje progress.

                                                      Nie mam czasu w zwiazku z tym wszystkim na gotowanie bigosow na przyjecie
                                                      komunijne co go miec bede za dwa tygodnie. Jak przystalo na zorganizowana,
                                                      nowoczesna kobiete podzwonilam tu i tam i jedzenie dostarcza mi na miejsce. Uff.
                                                      Teraz bede skupiac sie na samej uroczystosci.

                                                      Kandydat Kaczynski w ostatniej chwili przyslal na uroczystosc szkolna swojego
                                                      vice prezydenta, burmistrza gminy i innych mniej waznych dostojnikow. Mial
                                                      powazniejsze zajecia niz nadawanie szkole imienia. Tyle bylo przygotowan, a tu
                                                      rozczarowanie. Nawet nowe "lakierki" zostaly na te okolicznosc zakupione.
                                                      Konsekwencja bedzie taka, ze straci jeden glos w wyborach prezydenckich:))). Co
                                                      to za nie dotrzymywanie obietnic?!?

                                                      Pozdrawiam cieplo, Mar_za
                                                    • Gość: szopen Re: Uzaleznienie :))). IP: 206.73.209.* 27.04.05, 02:56
                                                      Kandydat Kaczynski pewnie z bratem znowu kradli ksiezyc...
                                                    • mojito Re: Uzaleznienia :))). 27.04.05, 03:26
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      powrot do miasta F. Podroz udana. Pogodna i sloneczna.
                                                      Miasto Ch. niezmiennie ladne i turystycznie przyjazne.
                                                      Zwykle kaprysna pogoda utrzymala sie slonecznie.
                                                      Zeby jeszcze Fortuna zechciala sie do nas usmiechnac.

                                                      Uzaleznienia i owszem mam :))). Wieksze i mniejsze. W tej chwili
                                                      uzalezniony jestem od czterodniowej bulki ktora szczesliwie znalazlem
                                                      lezaca za mikrofala :))). Nie mialem pojecia, ze tak moze smakowac.
                                                      Uzalezniony jestem od iced tea, slonca i malego niegroznego jeszcze
                                                      zakladania sie. Zaklady moge przyjac prawie na wszystko. Nawet na pogode.

                                                      Uzaleznienie wieksze sprobuje ukryc przed Wami :))). Gdyby mi sie nie
                                                      udalo to Gunther/Amigo potwierdzi, ze z takim uzaleznieniem zyje sie
                                                      przyjemnie :). W wiekszosci przypadkach. To raczej slabosc niz uzaleznienie.

                                                      Mar_za,
                                                      zasugeruj Piranii napisania rozczarowanego listu do Kandydata
                                                      z zalaczanym rachunkiem za lakierki. Jezeli chce miec glos wyborcy
                                                      to powinien odpowiedziec i zwrocic koszty niepotrzebnie kupionych
                                                      lakierek. Jezeli nie odpowie ja tez solidarnie wstrzymam moj glos.
                                                      Slownosc polityka powinna byc jego mocna strona. To go odroznia od
                                                      innych nieslownych.

                                                      Ide spac odrobine utrudzony podroza. Jutro mamy ponownie spotkanie
                                                      z atrakcyjna Fortuna i chce wygladac jak najlepiej.

                                                      Kolorowych i slonecznych snow Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      21:26/15C/wysuszona bulka.


                                                    • matrioszkaa Re: Uzaleznienia :))). 27.04.05, 07:02
                                                      Priwiet!

                                                      Od kilku dni sunje sie po domu w pizamce, szlafoku i cieplych bamboszach. Troche
                                                      podrzemie, to poogladam nieskomplikowany film, to poczytam, to wezme kapiel.
                                                      Zastanawialam sie czy moze by uzaleznic sie od takiego stanu. Chyba nie, bo
                                                      przyczna jest straszne przeziebienie. Fuj. Zima musiala jeszcze przed odejsciem
                                                      pobrac ostatnia ofiare. Psiakosc.

                                                      A tanczyc nie umiem i nie lubie. Wyrodzilam sie, bo rodzina tanczaca.
                                                      Rok temu kolezanka podstepem zaciagnela mnie na salse, nie powiem fajnie bylo.
                                                      Ale jakos i tak nie ten tego.

                                                      Na szczescie pare uzaleznien mam i to mnie trzyma przy zyciu;-)
                                                      No to pa i zdrowka komu trzeba.
                                                      m.
                                                    • Gość: szopen Juz za chwileczke, juz za momencik IP: 206.73.209.* 27.04.05, 08:11
                                                      Bedzie.
                                                    • Gość: szopen 1000 postow IP: 206.73.209.* 27.04.05, 08:19
                                                    • tizedik 1001 post! 27.04.05, 08:49
                                                      To ja zacznę nowy tysiąc:-)

                                                      Dziś znowu czeka mnie ciężki dzień, nie tylko z powodu nadmiaru roboty, ale
                                                      raczej za przyczyną, że tak powiem, klimatu....
                                                      Trzymajcie za mnie!
                                                      T.
                                                    • Gość: Asia :) IP: *.akl.callplus.net.nz 27.04.05, 09:59
                                                      wczoraj postanowilam sie pouzalac nad soba, wiadomo uzalanie idzie w parze z
                                                      alkoholem, wiec sobie chlapnelam co nieco, stara baba i glupia, mialam 4 wolne
                                                      dni i wybralam ostatni, dzisiaj na kacu musialam do pracy, wiec chec na uzalanie
                                                      sie mi szybko przeszla hihihihi

                                                      Jutro idziemy z corka do fryzjera, zmienie sobie image :) a co tam jak mi to nie
                                                      pomoze to pewnie nic mi nie pomoze. Mam nadzieje ze jakis starszy Pan sie za mna
                                                      obejrzy jak juz wyjde od fryzjera, nic mnie tak nie podnosi na duchu jak
                                                      usmiechajacy sie do mnie Panowie. :)))

                                                      U mnie jesiennie, ale przynajmniej nie pada chwilowo, dzisiaj znowu sie pokazaly
                                                      grzybki po deszczach, chociaz nie w takiej ilosci jak poprzednio, wlasciwie to
                                                      chyba mam wystaraczajaco suszonych i marynowanych do nastepnego sezonu. Przydalo
                                                      by sie kapusty zakiscic.

                                                      Uprzejmie donosze ze udalo mi sie skontaktowac z Numbatem, caly i zdrowy.

                                                      Piotr moglybys sie odezwac :) zebysmy wiedzieli ze Ty tez caly i zdrowy.

                                                      Australia ostatnio cos zamilkla, Yvonka, Gunther, Kazik, Zabcia, Kangur to juz
                                                      chyba nas na stale opuscil :(( piszcie kochani piszcie, bo znowu zaczne sie
                                                      uzalac nad soba :((

                                                      cieplutko pozdrawiam tych piszacych i tych co lapia oddech :)
                                                    • pysiek-tizenharom how fast does the hair grow ? :))))))))))))))))))) 27.04.05, 11:28
                                                      prosze o informacje w kilometrach na godzine ;))))

                                                      Witajcie mniej sonecznie :( bedzie lepiej ale :))))
                                                      pij Asia pij ja tez bym cos wypila ... tymczasem tez sobie poprawilam
                                                      image ;)))) a co !
                                                      Mojito a jusz myslalam ze to Twoj slub w Chicago byl i ja prze-gapilam no no no
                                                      qrcze ... takie wydarzenie prze-gapic ;)))) mam nadzieje ze pochwalisz nam
                                                      jakby co ?
                                                      panna mloda powie: '... i nie dopuszcze cie az do smierci' a potem tylko kiss
                                                      the bride i jusz z gorki ;))))
                                                      Czarownice :)))) dzieki za cieple slowa, jeszcze dobrze nie po-czytalam odpisze
                                                      i napisze tylko troche pozbieram :))))
                                                      wpis troche z do-skoku nie mam jeszcze comp. wszystkie cieple i serdeczne mysli
                                                      Wasze do mnie przy-frunely dziekuje bardzo bardzo dziekuje i bardzo pieknie
                                                      wszystkim klaniam
                                                      zdrowko wszystkim
                                                    • Gość: Asia Re: how fast does the hair grow ? :)))))))))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 27.04.05, 11:48
                                                      No Zabcia, kamien mnie z serca spadl, ciesze sie ze jestes cala i zdrowa, teraz
                                                      tylko ksiecia ci potrzeba coby pocalowal zebys znowu sie Pyskiem zrobila. Jak
                                                      juz sobie image poprawilas to jeden czuly pocalunek wystarczy.

                                                      w miedzy czasie popracuje nad tymi wlosami, czy wszystkim rosna jednakowo
                                                      szybko? hmmmmm 0,000000000005? :)))))

                                                      Pysiu moze bys sie pochwalila swoim imagem,, znasz moj email, moze bym cos od
                                                      ciebie sciagnela :))
                                                    • tizedik od dziesiatki do 13 :-))))))))))))))))) 27.04.05, 14:59
                                                      Specjalne pozdrowienia od dziesiatki dla trzynastki:-)))))))))))))))))))

                                                      Pysiek, bardzo sie ciesze, ze ciebie tu widze:-))))))))))))))))
                                                      Tym bardziej, ze jak widze, twoja kondycja calkiem niezla jest; fizyczna widac,
                                                      bo klepiesz juz w klawiaturke, intelektualna tez widze...;-)
                                                      Pokonalas nawet opor tak obecej materii, jak ten bardzo obcy jezyk!
                                                      Tizedik.
                                                    • Gość: szopen co do wlosow IP: 206.73.209.* 27.04.05, 15:07
                                                      To mi te na czubku glowy nie rosna.

                                                      Jak widac na ostatnio zalinkowanym zdjeciu.

                                                      Albo moze i rosna ale z predkoscia lodowca.

                                                    • yvona73pol aaa..... to to... ;))) 27.04.05, 16:49
                                                      tizedik wyjasnila mi to, co zaczelo zaprzatac moja glowe jakies trzy posty
                                                      temu ;)))
                                                      a moze i ja jakos liczebnik sobie nadam ;)))
                                                      ale kurka wodna, troche za wielki ten moj ;)))
                                                      Asia, ja nie pisze, bo nosze, przeprowadzka reczna bardzo nieporeczna (jest),
                                                      howgh!
                                                      Pysiek, bo juz myslalam o jakims mailu przeszpiegowczym w twojej sprawie ;) i w
                                                      ogole myslalam od kilku dni mocno ;)
                                                      czy ty masz teraz cos na ksztalt irokeza, czy moze half-half, moitie-moitie,
                                                      kif-kif ;))) ?
                                                      no to teraz sobie poszalejesz....
                                                      jakby co to na zyczenie ... sama wiesz ;)
                                                      a moje hery... no coz, dosc czybko, bo ponad 1cm miesiecznie, tak ok. poltora
                                                      (ale niestset nie caly tor ;)))))
                                                      caluski wszystkim i ide wypalac
                                                      Iwona
                                                      p.s. a uzaleznien to mam ze ho, ho.....
                                                    • mojito Ballada fryzjerska. 27.04.05, 17:15
                                                      Siemanko Wszystkim,

                                                      pochmurnie i mzy dzisiaj. Pietnascie Celsjusza. Ale obleci.
                                                      Rano podjalem wazna decyzje. Za lozkiem zaczne rozgladac sie
                                                      po wakacjach. Bede sie jeszcze troche tulil do starej kanapy.
                                                      Grunt to podjecie decyzji (meskiej).

                                                      Z wlosami tez sie polepszylo. Zauwazylem, ze te moje dotychczasowe
                                                      strzyzenie sie na prawie zapalke jest w mniejszosci. Pozwole sobie
                                                      wiec troche zarosnac. A niech tam :).

                                                      Asiu,
                                                      nowa fryzura i nowa para butow dzialaja bez pudla. Kobieta wowczas
                                                      kroczy w powietrzu. Nie sposob sie do niej nie usmiechnac :))).
                                                      Na pewno zostanie to zauwazone :))). Pamietaj, ze czasami mezczyzni
                                                      patrza niezauwazalnie. Takie doswiadczenie i wprawe maja :))).

                                                      Matrioszka,
                                                      to uzaleznienie chodzenia caly dzien w szlafroku i pizamie mial tez
                                                      Hugh Hefner (ten od Playboya). Zdrowiej szybko.

                                                      Szopen,
                                                      mezczyzni z wysokim czolem maja wiecej miejsca do calowania :).
                                                      Nalezy im tego zazdroscic.

                                                      Yo! Pysiek,
                                                      milo Ciebie widziec. I czytac. Oczywiscie, ze ewentualnie powiem.
                                                      Ale na pewno nie bedzie to mialo miejsce przed wakacjami. I podczas
                                                      wakacji tez nie. No, i styczen jest nie ten tego. Ale pozostale
                                                      miesiace to kto wie :))). Zdrowiej i juz!

                                                      Tizedik,
                                                      dzisiejsze numery podam po poludniu gdy juz dopchne sie do budki
                                                      loteryjnej :). Kciuki za Twoja pomyslnosc trzymam juz teraz.

                                                      Spadac musze, musze, musze,
                                                      mojito.


                                                    • mojito Wilgotna randka z Fortuna. 28.04.05, 01:55
                                                      Padalo dzisiaj po wyjsciu z pracy. Nie mialem parasola.
                                                      I jakos dzisiaj mi to nie przeszkadzalo. Czulem duze, pelne krople
                                                      spadajace mi na glowe. Po chwili odpoczynku krople splywaly dalej.
                                                      Z uplywem czasu i kropel bylem wilgotniejszy i wilgotniejszy. Nie bylo
                                                      to przykre. Wprowadzilo mnie to w doskonaly nastroj. Moglbym spiewac ale
                                                      pamietalem, ze ze spiewaniem u mnie nie ten tego.

                                                      Zastanawialem sie czy zaprzyjazniony Hindus w kiosku loteryjno-gazetowym
                                                      przyjmie wilgotne banknoty. Przyjal. Uprzejmie zauwazylem, ze kupuje
                                                      u niego losy od dluzszego czasu bez jakiegokolwiek wiekszego sukcesu.
                                                      I zaczyna to byc nudne. Wyrazil zrozumienie. Powiedzial, ze czuje, ze
                                                      Fortuna czeka na mnie/nas prawie za rogiem. Poprosilem aby potarl nasze
                                                      losy na szczescie o turban. Zrobil to trzykrotnie. Nasze numery:
                                                      20 24 36 39 51 PB 32,
                                                      15 23 27 30 49 PB 12,
                                                      05 09 16 28 39 PB 27. Do wygrania dzisiaj 54 worki. Zobaczymy czy tarcie
                                                      o turban pomoglo. Obiecalem sprzedawcy Hindusowi ze swojej dzialki siedem
                                                      jedwabnych zwojow turbanowych. W roznych kolorach. I skrzynie bogato
                                                      intarsjowana na turbany. Za okolo trzy i pol godziny bedziemy bogaci jak
                                                      maharadza i marahini. Albo nabab. Bedzie nam to bez roznicy :))).

                                                      Iwona,
                                                      jaki kolor pocisz przy recznej przeprowadzce :)?

                                                      Zdrowka Wszystkim i skonsumowania naszej randki z Fortuna,
                                                      mojito.

                                                      19:55/14C/bz.
                                                    • kazachstan Re: Wilgotna randka z Fortuna. 28.04.05, 04:30
                                                      Dzien dobry kochani,
                                                      jak to milo wiedziec ze sa ludzie ktorzy tez lubia sobie golnac jak im
                                                      smutno.Asia toz ja tak samo jak cos mi dokucza albo jakis niehumor napadnie to
                                                      sobie strzele jednego albo i wiecej i od razu humor sie poprawia.mam nadzieje
                                                      ze malzonek dobrze sie miewa i wszystko wkrotce wroci do normy.a fryzjer i
                                                      kosmetyczka to podobno lepsze od lekarstwa dla kobiety.no i bardzo dobra
                                                      wiadomosc ze Pysiek sie odezwala,nie bardzo choc zrozumialem co za historia z
                                                      tymi wlosami.czy to nowa fryzura czy masz klopot z wlosami.ja moge tylko podac
                                                      recepte ogrodnicza, aze Ty tez lubisz w ogrodzie pracowac to pewnie sie nie
                                                      obrazisz.z glowa jest jak z ziemia trzeba dobrze uzyznic zeby cos roslo,wiec
                                                      musisz uzywac duzo witamin i odzywek do wlosow.taka staro recepta mojej babci
                                                      to jest olejek rycynowy nie smiejcie sie prosze bo to prawda.nie pomylilem do
                                                      czego sie go uzywa nie ma obawy,olejek ma bardzo duzo witamin i smarujac glowe
                                                      wzmacnia sie wlosy i to jest gwarantowane ot co.
                                                      poza tym u nas w Sydney piekno pogoda bardziej wiosna niz jesien ale to juz i
                                                      coraz z rana chlodem powiewa.Mar-za wspomniala o tancach,ja to powiem ze bardzo
                                                      lubilem wyjsc wieczorem w sobote do klubu i sobie potanczyc w towarzystwie.
                                                      tylko do spokojnej muzyki.nie przepadam za jakims tam hura bura lupucupu gdzie
                                                      nie wiadomo co i do czego tanczyc.teraz jednak przesiaduje w altanie sobotnie
                                                      wieczory dopoki pani nie wyzdrowieje to i tak bedzie.
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Wilgotna randka z Fortuna. IP: *.nsw.bigpond.net.au 28.04.05, 06:16
                                                      Kochaniutcy co ja tu widze;) siemanko wszystkim tak na poczatek.

                                                      dziewczyny nam szyfrem zaczynaja pisac,co to jakies dziwne tizediki i
                                                      tizenharomy brzmi to jakos zagranicznie,tutenhamon,albo tamtenhamon.po jakiemu
                                                      to piszemy teraz prosze wyjasnic to moze na jakies nauki tez pojde;)ja wiem ze
                                                      dzieczyny tu na naszym wontku roznymi jezykami wladaja i no tego nie w ciemie
                                                      bite sa,ale to cos nowego,czuje tu moze nie pismo nosem ale czuje Tizedik
                                                      sprawka.hungarian czy barbarian?pije dzisiaj Twoje zdrowie Tizedik tak ogolnie
                                                      zeby wszystkie sprawy Twoje sie ulozyly wedlug numerkow,tylko jesli to nie
                                                      tajemnica dlaczego jestes "dziesiata"?ja bym dal ci lepszy numerek;)

                                                      no dobra, Kazek rzeczywiscie pogoda nam sprzyja slonecznie i kurde cieplo,a jak
                                                      weekend przyjdzie to juz zapowiadaja przelotne opady.he he ale ten olejek
                                                      rycynowy to ladnie pojechales mowisz na porost wlosow?kurde moze sprobuje.my to
                                                      kiedys tak koty zalatwialismy jak ich bylo za duzo w sasiedztwie,zeby czasem
                                                      tylko nie obrazic cat lovers.

                                                      tymczasem do roboty. wczoraj troche przesadzilismy z pijanstwem,wale sie w
                                                      klate i szczerze przyznaje ze za duzo bylo.takie prawie ruskie party,przy
                                                      kazdym nakryciu flaszka Smirnoffa i by bylo w porzasiu gdybysmy nie zaczeli
                                                      mieszac.po powrocie do roboty nic jakos nie chcialo sie dac skonczyc.
                                                      pomarudzilismy i poszlismy do domu odespac.Asienko sloneczko NowoZelandzkie
                                                      kurde dzis tez wypije za Twoje zdrowie podwojnie,toz nie wypada zeby kobieta
                                                      sama pila.no i fryzurki dziewczyny jak najbardziej prosze nam tu za-prezentowac.

                                                      Pysiek milo ciebie tu widziec z powrotem:)))to jak bedzie z ta zaba? bedziemy
                                                      sie calowac?jakby co to daj znac:)))jak tam zdrowko w porzasiu?mysle ze lepiej
                                                      juz,ze skoro sie wynurzylas to juz musi byc lepiej i tego ci zycze no tego bo
                                                      bez zdrowia to no co ja tu bede pitolil,no wiesz sama ze dobrze ci zycze:)))
                                                      wlosy rosna srednio 0.5cm na miesiac podobno mnie jakos szybciej chyba,bo musze
                                                      przejsc sie do fryzjera ze dwa razy w miesiacu inaczej jestem bardzo no tego
                                                      jakby to powiedziec po australijsku 'bushy';))

                                                      Amigo piatka:)))tez kurde az goraco mi sie zrobilo z tym slubem.az nagle
                                                      wytrzezwialem na chwile jak przeczytalem.no uff co za ulga.kurde nie ma co sie
                                                      zastrzegac nie znamy ani dnia ani godziny kiedy nas to oczarowanie dopadnie.na
                                                      dodatek masz juz chyba niedlugo wakacje?jakby co to rzeczywiscie daj znac.na
                                                      ochotnika zglaszam sie do trzymania panny mlodej sukienki tfu tfu tren czy jak
                                                      go zwal to co sie za nia ciagnie;)tylko ty uwazaj Amigo z ta panna mloda ze to
                                                      niby nie dopusci az do smierci? no kurde szyszka to po co sie zenic?

                                                      Mar_za:))bardzo lubie jak dziewczyny kreca ladnie pupa.tanczyc tez lubie tylko
                                                      ja troche jak ten slon,no coz duzy jestem i niewymiarowy.ubranie nawet tutaj na
                                                      tym dzikim zachodzie gdzie ponoc wszystko jest,mnie trudno jest znalesc.
                                                      najgorszy problem mam z lozkiem,bo tutaj przecietny materac ma dlugosc 200cm sa
                                                      220cm robione na zamowienie ale przy moim wzroscie to mnie nie satysfakcjonuje
                                                      kochaniency.sypiam wiec po przekatnej i powiem wam ze nie kazda kobieta to lubi
                                                      no tego;))

                                                      Matrioszka kurde jak dzieciaki bez pieluch to znaczy ze obleci.napisz moze co
                                                      one takiego robia jak masz ich powyzej uszu;)kochaniutka tylko szczerze;)musze
                                                      sie przygotowac psychicznie i fizycznie.

                                                      lece dalej,za Wasze zdrowie znow dzis wypije zeby wyrownac poziom alkoholu bo
                                                      dzis troche mnie suszy.Zaba uszy do gory,Asienko trzym sie,Tizedik po
                                                      dzisiejszym pijanstwie wierze ze wszystkie twoje klopoty diabli wezma,Ifa
                                                      napisz czasem, Szopen ty mnie tymi rybami nie denerwuj,ale gratuluje
                                                      polowow,Yvonka juz na nowym?dawaj jakis reportaz tu,Mar_za wiecej opisow prosze
                                                      Amigo,Kazek graba jak kogos pominalem to troche jestem niedysponowany;))
                                                      wybaczcie prosze
                                                      troche czkajac spadanko
                                                    • mojito Re: Wilgotna randka z Fortuna. 28.04.05, 14:33
                                                      Dzien dobry Wszystkim,

                                                      wspanialy, sloneczny dzien widze. Slupek oscyluje na wysokosci 11C
                                                      ale sadze, ze w ciagu dnia podniesie sie optymistycznie wyzej.

                                                      Randka z Fortuna nie ten tego. Ale ciagle wabi nas kobieca obietnica.
                                                      Kumulacyjnie pula wzrosla do 63 workow. Na tarcie o turban nie
                                                      ma co liczyc. Z lekkim rozczarowaniem powiem to Hindusowi przy okazji.

                                                      Sprobujmy wiec inaczej. Prosze podajcie swoje numery. Od 1 do 53 i PB
                                                      od 1 do 42. Piec pierwszych "recznie" wypelnie. Moze osobisty dotyk pomoze?

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      z tym niedopuszczaniem do smierci (bez roznicy czyjej) to jakies
                                                      religijne nieporozumienie. Moze celibat? Wierze, ze mnie nie dotknie.
                                                      Zarzekac sie tez nie powinno. To fakt. Nigdy nic nie wiadomo.
                                                      Chociaz w lecie szanse sa mniejsze.

                                                      Spadam ten tego i wlaczam sie w nurt,
                                                      zdrowka Wszystkim,

                                                      mojito.

                                                      8:33.
                                                    • Gość: szopen Re: Wilgotna randka z Fortuna. IP: 206.73.209.* 28.04.05, 14:49
                                                      Sie przyznam ze nie zalapalem o co Gutherowi z tym slubem chodzi.

                                                      Co do wysokiego czola to zawsze mialem a teraz w dodatku czubek tez musze
                                                      kremem od slonca smarowac. Bo inaczej to kiepsko sie konczy.

                                                      No i jakie denerwowanie rybami....


                                                      Ogolnie to u mnie juz w zasadzie lato czyli i cieplo i parno i wilgotnie i
                                                      potno. (+ 20 C RH 95%)
                                                      Czuc sie samego nosem czuje.

                                                      Zrobi sie jeszcze cieplej i wilgotniej i czlowiekowi sie nos przyzwyczai.

                                                      Fortuna sie widac szykuje na odpowiednie wejscie smoka.

                                                      Celibat????

                                                      Tfu Tfu Tfu po trzykroc przez ramie splunac...
                                                    • letnie_zauroczenie Werbalna literowka przed oltarzem:) 28.04.05, 15:16
                                                      ... oraz, ze cie nie (d)opuszcze az do smierci...

                                                      Trzeba uwazac i w stresie nie dodac "d":)))))
                                                    • mojito Re: Werbalna literowka przed oltarzem:) 28.04.05, 20:51
                                                      Ufff, co za ulga. To na pewno literowka :))).
                                                      Przerazony wirtualnym scenariuszem w ktory mozna sie
                                                      uwiklac przy oltarzu omylkowo w stresie dodajac litere
                                                      "d" nie (do)puscilem zadnej innej opcji.

                                                      Pozny chinski lunch mi sie trafil. Kurczak (chop-chop), ryz
                                                      i brokuly. Dzien ciagle wspanialy - glorious.

                                                      Dowiedzialem sie dzisiaj, ze turbanow nie robi sie z jedwabiu.
                                                      Nosi sie bawelne.
                                                    • mar_za Re: Werbalna literowka przed oltarzem:) 28.04.05, 22:47
                                                      Czesc,
                                                      Malzenstwo kojarzy mi sie ze swobodnym dostepem do wielu przyjemnosci. Jednym z
                                                      argumentow, by pojsc do oltarza jest wlasnie to "i dopuszczam Cie az do
                                                      smierci" :)))). Przynajmniej na ten moment tak mi sie wydaje:)))

                                                      Mojito,
                                                      chyba to bylo ustalone, ze Ty na ozenek wybierasz kwiecien. Ze wzgledow
                                                      podatkowych:)))
                                                      Zasugerowalam Piranii Twoja propozycje zlozenia zazalenia, ale powiedziala, ze
                                                      nie traktuje lakierek jak niepotrzebny zakup:))).

                                                      Gunther,
                                                      Dziekuje za przyblizenie swoich gabarytow. Nie moglam sobie jakos wczesniej
                                                      Ciebie wyobrazic. Teraz juz wiem.
                                                      Na ostatnich zajeciach salsowych pojawila sie nowa instruktorka. Ruszala sie
                                                      tak, ze oczu nie mozna bylo od niej oderwac. A panowie z grupy orzekli, ze o
                                                      niczym innym nie beda snic przez najblizsze 2 tygodnie jak o naszej
                                                      instruktorce. Obiecali opowiedziec o tym jak sie spotkamy znowu. Nie ma nic
                                                      bardziej erotycznego niz taniec:)

                                                      Asia,
                                                      Nie tylko Ty lubisz adoracje mezczyzn. Wszystkie nas to mile lechce. Po co my
                                                      sie tak stroimy niby??? Wystarczy, by z rana ktos powiedzial, ze ladnie
                                                      wygladamy i caly dzien nasz:) Flirtowanie tez jest ok. Jak ktos moze sobie na
                                                      nie pozwolic:)))

                                                      Pysiek,
                                                      Super, ze sie odzywasz. Tesknilismy tu za Toba:)))))

                                                      Tizedik,
                                                      Spacerowalas juz tej wiosny nad Wisla? Niedaleko mnie otwarli bar z piwkiem,
                                                      grillem i innymi atrakcjami. Tuz nad sama woda. Widzialas? Czy Ty nie docierasz
                                                      w te rejony?

                                                      Ywona,
                                                      reportaz z przeprowadzki mnie tez interesuje

                                                      Kazik,
                                                      Teraz tez jak sie chce to sie tanczy nie tylko lubudubu. Ale prawda, ze jak
                                                      starszy jakis pan poprosi do tanca, to takiej elegancji u mlodych szukac ze
                                                      swieca. Nikt tak nie potrafi trzymac partnerki jak pokolenie naszych ojcow:)))

                                                      Ifa,
                                                      Ty tak ostentacyjnie sie pozegnalas, a nic nie stoi na przeszkodzie jakbys
                                                      klikala nadal:))

                                                      Tangerin,
                                                      Zeszlas do podziemi? Odzywaj sie do nas. Juz mas nas gdzies?

                                                      Matrioszka,
                                                      Poprosze o usmiech. Bo ostatnio poddenerwowana bywasz:)))

                                                      Letnie_zauroczenie
                                                      Witaj:)))

                                                      Kogos pominelam? Moze nie, ale pozdrawiam wszystkich.

                                                      Dzis moja przyjaciolka, co wyemigrowala 3 lata temu do Australii powiedziala
                                                      mi, ze spelnilo jej sie jedno z marzen. Kupila sobie mercedesa jakiegostam. I
                                                      jest szczesliwa. A ja sobie pomyslalam, ze ja to wcale nie potrzebuje
                                                      mercedesa, by byc szczesliwa. Wystarczy mi pare cieplych ludzi wokol, Piranie,
                                                      prace, ktora lubie i zdrowie. I to wszystko mam:)))). Mercedes nie byl i nie
                                                      jest obiektem moich westchnien.

                                                      I tym optymistycznym akcentem na dzis koncze:)))
                                                      Moze nawet buziaki Wam przesle:))))... Hmmm cos za bardzo ja zadowolona jestem
                                                      ostatnio:))))
                                                      Mar_za

                                                    • yvona73pol kurczak chop chop... 29.04.05, 00:37
                                                      a moze hop hop? ;)))ortograficznie sluszniej ;)))
                                                      kochani moi najdrozsi,
                                                      otoz, przeprowadzka dopedzila do finiszu, ostatni ranek na starych smieciach;
                                                      plytki ze zdjeciami wypalone (niestety, te z muzyka nie :((((), psiapsiola ze
                                                      Skypa pozegnana i uprzedzona co do ciszy w eterze.... jeszcze ze trzy walizki
                                                      rzeczy pojada dzisiaj, no i spozywka ;)))
                                                      reszta sie juz zadomowila, ze tak powiem; generalnie wsjo gra, tyle, ze pralka,
                                                      co to ja nabylismy przecieka wiec dzis dzien zazalen ;) za to lodowencja tip-
                                                      top (chop chop ;))))
                                                      reszty sprzetu nie ma sensu wymieniac, za sporo tego.... no i jeszcze nam tivi
                                                      zostalo, a w poniedzialek wazny program (Queer eye i tak dalej, kto wie, to
                                                      rozumie, ze obejrzec trzeba ;)))) to taki jedyny nalog telewizyjny moj/nasz;
                                                      building jest niewykonczony jeszcze, na przyklad na ostatnim pietrze robotnicy
                                                      szaleja (zwiedzalismy, a jakze ;))) zdaje sie nie za bardzo legalnie ;))) alez
                                                      piekny apartament, a ile powierzchni balkonowej!!! no, ale my mamy taras ;)))))
                                                      basen zlokalizowany, ale jakos troche liscia w nim plywa, sadzimy, ze to
                                                      chwilowe ;)
                                                      jak ktos chce pozwiedzac, to zapraszam ;)))
                                                      co do pocenia kolorow ;)) oj, bylo tego... nie, zartuje, ostatnio przerzucilam
                                                      sie na klassik czern, i tez piknie ;)
                                                      no, misie, koncze, szaueruje sie, i zaczynam kolejny - ostatni juz - etap
                                                      exodusu walizkowego,
                                                      pozdrawiam kolektywnie ;))))
                                                      i nie wiem kiedy sie odezwe :((((((
                                                      cmok, cmok,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: kurczak chop chop... IP: 206.73.209.* 29.04.05, 14:11
                                                      Cos dzisiaj cicho.
                                                      Post cobysmy nie spadli.

                                                      Z drugiej strony to juz nie pamietam ile jest limit postow w watku, szkodnik
                                                      pisal gdzies kiedys.

                                                      Gunther, tak sie zapytam to ile ty masz wzrostu???

                                                      Ja wprawdzie wiem ze moje 180 to w Pl sie do kurdupli zalicza ale jesli ktos
                                                      nie moze spac na lozku 220 to wzbudza podziw...

                                                      No i tak nawiasem to znowu dzisiaj jestem w pracy.

                                                      szlag by to ...
                                                    • mojito Spanie po przekatnej. 30.04.05, 04:11
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      dluuugi dzien mialem. Wrocilem czosnkiem pachnacy. Trafilem na
                                                      moje ulubione wloskie kopytka (gnocchi) mocno przyprawione czosnkiem.
                                                      Dobrze, ze nie korzystam ze srodkow komunikacji miejskiej.
                                                      Pewnie bym sie ludziom narazil. Tym tylko, ze oddycham :).

                                                      Na mojej biednej kanapie tez spie po przekatnej. Kanapa jest krotsza
                                                      i Guntherowi zwisalyby nogi. Moja kanapa coraz niechetniej rozklada sie
                                                      i sklada. Steka i rzezi. Czesto opiera sie. Coraz czesciej mysl moja
                                                      wybiega na spotkanie nowego lozka rozmiaru queen z dlugoscia 203 cm.

                                                      W hotelu w Buenos Aires pokazano mi pokoj w ktorym spal Ch. de Gaulle.
                                                      Zbudowano specjalne dlugie lozko na ta okolicznosc. Gdziekolwiek general
                                                      nocowal slychac bylo stuk zbijanego odpowiednio dlugiego lozka. Szczesliwie
                                                      dla niego mogl sobie na to pozwolic :). Ciekawe ile general mial wzrostu?

                                                      Mar_za,
                                                      kwiecien jest dobrym miesiacem do malzenstwa. W kwietniu chcialbym aby
                                                      moja ewentualna zona nie pracowala i miala latwosc robienia czestych
                                                      zakupow. Ale tylko i wylacznie w kwietniu :). W pozostale miesiace
                                                      chcialbym inaczej :))).

                                                      Szopen,
                                                      Twoj wzrost jest znacznie powyzej polskiej sredniej dla mezczyzn.
                                                      Bije nawet srednia Skandynawow.

                                                      Iwona,
                                                      apartament z tarasem chetnie bym obejrzal. Niestety na parapetowe
                                                      nie bede mogl przyleciec. W zastepstwie wysylam golebia z losem
                                                      loteryjnym. Byc moze kupisz caly budynek i conocnie bedziesz podziwiala
                                                      widok z innego tarasu :). Twoje numery: 01 08 16 22 50 PB 14.
                                                      Dodam tylko klauzule: The lottery ticket is yours and yours only
                                                      with no strings attached :))). Good luck.

                                                      Przy okazji nasze numery na jutrzejsze spotkanie z przeurocza Fortuna:
                                                      04 07 37 42 47 PB 14,
                                                      05 32 42 45 50 PB 35,
                                                      09 30 32 46 47 PB 22. Do wziecia 63 worki jutowe.

                                                      Ide spac po przekatnej ale najpierw bede sie szarpal z kanapa.
                                                      Szarpanie sie przed snem jest nie ten tego :).

                                                      Dobranoc i dzien dobry odpowiednio wiec,
                                                      mojito.

                                                      22:11/14C/bz.
                                                    • gunther_0 waga,wzrost, kolor oczu;) 30.04.05, 04:25
                                                      Hola Amigos:))
                                                      od rana dzisiaj trenuje kondycje,skoro swit rybki,zlowilem takie pstynki wiec
                                                      nie ma czym sie chwalic,pare rundek kolo domu (niestety nie mam plazy tak pod
                                                      nosem do biegania jak niektorzy)potem sniadanko wiadomo tradycyjnie jajecznica
                                                      nie bede przynudzal i truchtem do miasta.slonko swieci cieplo ludzie sie
                                                      usmiechaja i w porzasiu.jak sie do mnie jeszcze usmiechaja to nie jest zle;)
                                                      wedlug Asienki zyczenia usmiecham sie do wszyskich sympatycznych kobitek:))
                                                      Mar_za i Szopen czolko:)
                                                      od razu widac ze nie czytaliscie od poczatku Asinego watku,nic nie szkodzi,juz
                                                      wyjasniam.ja swego czasu tu sie u Asi rozebralem ze tak powiem wirtualnie;)bylo
                                                      tez o moim wzroscie.wiec przyznaje sie do 190cm bo troszki sie schodzilem na
                                                      stare lata ale mam chyba w rzeczywistosci troche wiecej;)waga no tego staram
                                                      sie usilnie utrzymac moje 110kg zeby nikogo nie przerazac.Szopen Ty brachu
                                                      jestes swoj czlowiek chociaz nie ze Slonska;)pokazales sie nam no dobra z ryba
                                                      nie z kobitka,ale to rozumiem.taki jestem i mozecie mnie lubic albo nie a ja i
                                                      tak sie tym bardzo nie przejmuje.graba brachu,fajny jestes gosc. ja swojego
                                                      zdjecia nie bede publikowal wiecej,wyslalem swego czasu i niektorzy do mnie sie
                                                      nie odzywaja od tamtej pory wiec dobra.wiecej sie nie bede wyglupial;)
                                                      boska dzis pogoda naprawde,chyba po lunchu skocze sie wykapac.tylko jescze na
                                                      krotko musze wpasc do roboty i potem na Bondi do clubu.plaza na Bondi podobno
                                                      bardzo popularna ale mnie cos ona nie lezy.cos nie ten tego;)
                                                      caluski dla wszystkich dziewczyn,Zabcia no i co z tym naszym calowaniem?
                                                      graba Panowie
                                                    • gunther_0 Re: waga,wzrost, kolor oczu;) 30.04.05, 04:28
                                                      Hola Amigo:))
                                                      hey kolega to zwisanie z kanapy nieladnie mi sie kojarzy;)slowo daje ze nic mi
                                                      nie zwisa
                                                      czolko
                                                    • mojito Jego generalska wysokosc :))). 30.04.05, 04:39
                                                      Poszperalem troche i wzrost generala znalazlem - 194 cm.
                                                      Chyba bez degolowki :).

                                                      Siemanko Gunther/Amigo :))),
                                                      zdjecie tez mam :))). Bez ryby ale z ogorkiem. Z siostry ogrodu.
                                                      I tak sobie mysle...:))).
                                                    • gunther_0 Re: Jego generalska wysokosc :))). 30.04.05, 04:43
                                                      kurde szyszka mowisz ze ja jak general?no to od razu uroslem;)
                                                      dawaj to zdjecie,chyba nie zastrezone?
                                                      czolko
                                                    • mojito Re: Jego generalska wysokosc :))). 30.04.05, 04:52
                                                      Zupelnie jak general Amigo :))). Przy takim wzroscie nie moze byc
                                                      inaczej. Zdjecie nie zastrzezone. Przyzwoity na nim jestem.
                                                      Musze jednak pretekst znalezc :))). Tak bez pretekstu nie ten tego :).
                                                    • mojito Zwisanie :))). 30.04.05, 04:44
                                                      Yo! Gunther/Amigo,
                                                      cofnalem sie raz jeszcze do poprzedniego postu. Ufff! sa nogi.
                                                      Z uwaga szczegolna pisalem :))). Z mojej kanapy zwisalyby
                                                      Tobie nogi. Nawet po przekatnej. Moze jednak przeredaguje
                                                      zdanie:). Z mojej kanapy wystawalyby Tobie nogi :).
                                                    • Gość: Asia Re: Zwisanie :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 30.04.05, 07:06
                                                      widze Panowie aktywini, jak milo :) Gunther Ty mi tego swojego wzrostu nie
                                                      przypominaj bo przy moich 150 cm na Gazecie Wyborczej to nawet jak glowe do gory
                                                      zadre i to pewnie nie bede mogla spojrzec w Twoje oczy, no chyba ze znowu mnie
                                                      zaczniesz na rekach nosic :)

                                                      Mojito na rane ten teg, dajze tej staruszcze odpoczac, wyslij ja na emeryture i
                                                      zamien na nowy sprezysty model, taka zmiana dobrze zrobi i Tobie i Jej :))

                                                      Szopen, nie daj sie prosic, chciales pretekst - prosze bardzo, wlasnie dokladam
                                                      do swojego albumu nowe zdjecia ktore oczywiscie udostepnie do wgladu jezeli ktos
                                                      bedzie zainteresowany obejrzec jesien w Christchurch. Mysle ze to dobry
                                                      preteksts zebys sie zrewanzowal i pokazal na swoje zdjecia. :)))

                                                      ostani album nosi nazwe Jesien w Christchurch photos.yahoo.com/brigyd
                                                    • Gość: szopen Cieplo IP: 206.73.209.* 02.05.05, 04:54
                                                      No jak by tego nie interpretowac to u mnie sie juz cieplo zrobilo.
                                                      I wilgotno.

                                                      Czyli razem potno, a nawet bardzo potno.

                                                      Lato.

                                                      Chwile trzeba sie bedzie przyzwyczajac.
                                                      Nie po raz pierwszy i chyba nie ostatni.

                                                      Dzisiaj rano byla naprawde solidna burza, chyba ze 4 godziny pioruny bily
                                                      kilkanascie razy na minute, i ulewa, a teraz sie zrobilo pieknie, swieci
                                                      slonce, niebieskie niebo, czystsze powietrze bo taki deszcz jednak pomaga.

                                                      A ja w pracy.

                                                      No coz z innych ciekawostek to wczoraj po poludniu nabylem maszyne do robienia
                                                      chleba, pierwsze podejscie, wyrabia sie ladnie, rosnie, znowu wyrabia i...

                                                      brak pradu,
                                                      (zdarza sie moze raz do roku),

                                                      Po jakis 2 godzinach prad sie zjawil ponownie i maszyne wystartowalem ponownie,
                                                      chleb nie za bardzo wyrosl (czytaj zakalec) i w dodatku byl niesamowicie slony
                                                      (pomylily mi sie mala i duza lyzeczka do dodawania soli).

                                                      No coz...

                                                      Dzisiaj kolejna proba.
                                                      Ja tutaj a chleb sie robi.

                                                      O wynikach doniose.

                                                      W sobote bylem tez na rybach, kilka ladnych tilapi sie udalo zlowic.
                                                      Ale najwieksza satysfakcja to bylo ze zaraz obok siedzialo 4 Chinczykow i nic.
                                                      Zupelnie zero.
                                                      Jako ze nie wiedzieli iz znam jezyk wiec dosc swobodnie sobie na moj temat
                                                      rozmawiali, podchodzili, sprawdzali co i jak ja robie, a ja nic, spoko.
                                                      Pelni podziwu byli.

                                                      Ze zdjeciami to na razie ciezko albowiem jak pisalem cyfrowki nie za bardzo
                                                      lubia wode a nowej jeszcze nie kupilem, komp w domu nie dziala wiec nie mam
                                                      photoshopa by obrobic jakies starsze.

                                                      Czy slusznie wnioskuje ze niektorych ciekawosc drazy co do wygladu mojej
                                                      malzonki???
                                                    • yvona73pol jestem/bywam 02.05.05, 05:45
                                                      no, kochani, udalo mi sie wskoczyc na chwile do szkolki i zasiasc za kompem ;)))
                                                      i widze, dyskusja zeszla na fizys i inne takie gabaryty ;) no i etap pikczersow
                                                      nadszedl, w sumie Y not? ;)
                                                      ja bym wam chetnie pokazala to i owo, no i taras of korrs, ale nie mam gdzie,
                                                      postanowilam sobie zalozyc jakis albumix na necie, bo tam, gdzie
                                                      sie "wystawiam" to takie familiaki nie przejda, dostane bana, i tyle...
                                                      bo to taka "artystyczna" stronka, i slusznie, inaczej by tam groch z kapusta...
                                                      no to ja bede myslala nad albumem, a wy nad reszta ;))
                                                      Mojito, dziekuje za los - moze z twoich rak wiecej luck emanuje, bo ja to
                                                      jestem loteryjny mega-looser ;)))
                                                      Guntherowy wzrost znany byl/jest faktycznie stalym pisalcom, aczkolwiek zadnej
                                                      foty sobie nie przypominam, sciemniasz bracie ;)
                                                      a co do Bondi Bicz to jej plus jest takowy, ze jak sie fajnie umoscisz to za
                                                      sasiadow z recznika mozesz trafic na Kanadyjczykow francuskojezycznych i
                                                      wsluchiwac sie w ten ich niesamowity akcent i sposob mowienia niepodobny do
                                                      zadnych innych ;))) albo zaglebiac sie w meandry brazylijskiej odmiany
                                                      portugues i obiecywac sobie solennie, ze juz od jutra, od poniedzialku to juz
                                                      na pewno otworzysz te ksiazke i odpalisz plytke, co to sie kurzy na polce ;)
                                                      takie sa plusy bondajskiej plazy....
                                                      a jak ktos chce spokoju i pieknych widokow, to polecam Curl Curl ;)))
                                                      ewentualnie Warriewood, ale tam to juz psy odwlokami szczekaja (jak to sie
                                                      niepopularnie mowi ;))) i male toto ;))))
                                                      no i tyle z novinek, teraz troche popracuje i poszperam za materialami
                                                      naukowymi,
                                                      caluski,
                                                      papa,
                                                      Iwona
                                                    • mojito Majowo juz :))). 02.05.05, 08:14
                                                      Absolutne siemanko Wszystkim,

                                                      glownie spalem dzisiaj. I snulem sie troche po mieszkaniu bez
                                                      wyraznego celu. W szortach (niebieskich) i T-shirt (o ton jasniejszej).
                                                      Po poludniu sprawdzilem pogode na zewnatrz. Wspaniala. Powietrze
                                                      oczyszczone nocnym deszczem, trawa soczysta. Co ma kwitnac w parku
                                                      kwitnie. Mocne i liczne psie lobby na spacerze z grabkami i woreczkami
                                                      foliowymi. Grunt to porzadek :).

                                                      Gazety troche przejrzalem i newsy wybiorczo ogladnalem.
                                                      W stanie Georgia zniknela na trzy dni przed slubem 32-letnia Jenifer.
                                                      Nastapily szeroko zakrojone poszukiwania. Obawiano sie najgorszego.
                                                      Znalazla sie w stanie Nowy Meksyk. Cala, zdrowa i z obcietymi wlosami.
                                                      Powiedziala, ze zostala porwana przez dwoch latynowskich mezczyzn.
                                                      Po trzech dniach wypuscili ja bez zadnego uszczerbku. Tak powiedziala.
                                                      Policja jednak drazyla temat. Prawda okazala sie mniej dramatyczna.
                                                      Jenifer miala w sobote wyjsc za maz. Zaproszono 600 gosci. Czternascie
                                                      druhen suknie uszylo. Zwiazany z wydarzeniem stres zaczynal Jenifer
                                                      nadgryzac. Wyszla na moment z domu pobiegac... Wsiadla w autobus
                                                      i pojechala do Las Vegas. Obciela wlosy i pojechala dalej. Wymyslila
                                                      porwanie. Cholerny stres. Z sympatia pomyslalem o jej trudnych chwilach :).

                                                      W powaznym i konserwatywnym Financial Times ze zdumieniem przeczytalem
                                                      o londynskiej agencji towarzyskiej. W sekcji Business Life.
                                                      Oczom nie wierzylem. www.friendsintown.co.uk
                                                      Okazalo sie, ze to bardzo kulturalna agencja. No sleaze, please - we are
                                                      a British escort agency. Niekonwencjonalna. No any nookie at all.
                                                      Dziennikarz ktoremy koszty kulturalnego damskiego towarzystwa pokryla
                                                      redakcja (300 funtow/$572) uwazal to za wyrzucone duze pieniadze.
                                                      Przed kulturalna randka musial zarejestrowac sie, podac e-mail adres
                                                      i pozniej pokazac paszport. Czego to ludzie nie wymysla?
                                                      Zastanawial sie, czy niekonwencjonalna agencja utrzyma sie w businessie.

                                                      Ze zdjeciami to na razie spoko. Na razie korzystam z uslug mojego
                                                      konwencjonalnego Olympusa. Cyfrowy ewentualnie pozniej. A moj komp
                                                      ma tylko najniezbedniejsze oprzyrzadowanie. I obrabiac zdjec nie umiem.

                                                      W totka nic nie wygralismy. Ani my ani Iwona :(((.
                                                      Dobra wiadomosc, ze w srode do wygrania 72 worki jutowe.

                                                      Szopen,
                                                      gratuluje tilapi. Ryby czuja Twoja sympatie do nich i na Ciebie plyna :).

                                                      Cholera, jak pozno. Znowu bede sen gonil. Nie mam dlugiego polskiego
                                                      weekendu :).

                                                      Dobranoc/dzien dobry.

                                                      mojito.

                                                      2:14/14C/niedzielna owsianka.
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Majowo juz :))). IP: 202.134.255.* 02.05.05, 11:52
                                                      Siemanko:))
                                                      kochani dzis zupelnie jestem padniety na p..Pysiek bez urazy;)
                                                      taki zapieprz w pracy ze ledwo zipie ale widac wszystkich cos dopadlo bo jakos
                                                      tu pusto.

                                                      Asienko slonko nowozelandzkie,Bubu,ja nie zapomnialem o noszeniu ciebie nigdy w
                                                      zyciu.przeze mnie tylko niesmialosc przemawia,nawet bym nie odwazyl sie spytac
                                                      czy mi znowu wolno ciebie nosic.z najwieksza ochota zawsze o kazdej porze,
                                                      szczegolnie jak malzonka nie ma w okolicy;)no i z tym patrzeniem w oczy to bez
                                                      przesady, podlozymy Yellow Pages i no tego bedzie fajosko:))

                                                      Yvona siemanko,wiesz ja nie wiem ale w tym programie jakos nic nie widze
                                                      smiesznego czy jestem moze out of date czytaj "za stary"? co do sciemniania to
                                                      kurde szyszka ja nie pisalem ze publikowalem swoje zdjecia na forum,nie
                                                      kochanenka.kiedys dziewczyna mnie poprosila zebym jej wyslal to wyslalem i jak
                                                      mnie zobaczyla to przestala pisac.pisalem kiedys tutaj tez ze facjata kiedys w
                                                      beton zarylem,kiedy brat chcial sprawdzic czy potrafie fruwac i wypchnal mnie z
                                                      okna z pierwszego pietra i tak zostalo.zdjecia mam moderne bo moj drugi brat w
                                                      Bundes prowadzi studio fotograficzne,wiec portrety robi fachowo.kiedys staralem
                                                      sie o prace jako bramkarz w ekskluzywnym klubie nocnym i jak zalaczylem takie
                                                      zdjecie to mnie wyslali wlasnie do pracy do agencji towarzyskiej.\no tego dla panow.

                                                      Amigo czolko:))historia smieszna z ta Jenifer przypomina film z Julia Roberts
                                                      Runaway bride chociaz Julia bardziej mi sie podobala w Pretty Women;)nie
                                                      przepadam za takimi filmami zupelnie nie,ale czasem gdzies tam po drodze w oko
                                                      wpadnie.nic dodac nic ujac dziewczyna pewnie bala sie presji rodziny i napewno
                                                      gniewu narzeczonego wiec sobie bajke wymyslila o porwaniu.ach ta milosc lepiej
                                                      dwa razy pomyslec niz potem sie meczyc nie z tym czlowiekiem co trzeba.ale
                                                      czlowiek glupi jest do konca,bo milosc zaslepia:)

                                                      Pysiek jak zdrowko?w porzasiu?cos znowu cicho u Ciebie.namacilas z tym "nie
                                                      dopuszcze" i zniklas:)wiesz jakbys podala namiary to ja bym podrzucil ci ten
                                                      komputer,nawet nie wiemy gdzie jestes w Australii czy na Biegunie Polnocnym?i co
                                                      z ta fryzura?skoro interesuje cie tempo wzrostu wlosow to chyba krotko teraz.co
                                                      tam kurde szyszka to tylko wlosy dawaj zdjecie ocenimy:)))

                                                      i na koniec taki moze nieciekawy akcent,to znowu z Polski nadchodza wiadomosci
                                                      przedziwne.ostatnio nasilila sie liczba listow ktore dostaje od przeroznych
                                                      znajomkow ktorzy chca wyjechac z Polski,prosza sie o informacje chca wyjezdzac z
                                                      Polski na sile.wiecie to nic nowego to juz bylo kurde,nawet tutaj na tym watku
                                                      wiele osob nieraz podpytuje Asie prosi o porady w sprawie emigracji.mnie tylko
                                                      zastanawia czemu teraz skoro juz jestesmy w Unii i sa podobno wieksze nawet
                                                      mozliwosci pracy. pamietacie ten stary dowcip z lat siedemdziesiatych,otworzyc
                                                      granice na zachod i ostatni gasi swiatlo? no tego nie wiem,nie bardzo kapuje co
                                                      jest grane.

                                                      dobra kochaniency posuwam w strone domu.troszki sie u nas dzis ochlodzilo i
                                                      wieje od oceanu,dochodzi osma wieczor jeszcze wdepne na jedego zeby lepiej sie
                                                      spalo jeszcze moze przeplyne pare razy basen dla kondycji,jeszcze sobie westchne
                                                      tak ogolnie do wszystkich dziewczyn i palulu karaluchy pod poduchy a szczypawy
                                                      do zabawy:))

                                                      siemanko spadanko
                                                    • mojito Melancholia znikad. 03.05.05, 02:48
                                                      Obudzilem sie dzisiaj nie sam. Nie patrzac wyczuwalem czyjas obecnosc.
                                                      Po delikatnych musnieciach i zapachu przypuscilem obecnosc rodzaju
                                                      zenskiego. Mzylo. Dzien byl szary i ponury. Wialo chlodem. Niechetnie
                                                      zwloklem sie z lozka/kanapy i poszedlem sie ogolic. Apetyt tez nie ten
                                                      tego. Odlozylem sniadanie na pozniej. Duzo pozniej. Golac sie czulem na
                                                      sobie baczne spojrzenie z brzegu wanny. I otulanie. Staralem sie zignorowac
                                                      dotykajaca mnie delikatnie obecnosc. Nie udawalo mi sie. Wyszlismy razem
                                                      do pracy. Nasz nowy i luzny zwiazek utrwalal sie. Postanowilem strzasnac
                                                      towarzyszacy mi nastroj w porze lunchu. Bez sukcesu. Zdecydowalem sie wiec
                                                      nic nie robic. Trwac w nastroju i pozwalac sie unosic lekko kolyszacym falom
                                                      melancholii. I fale unosily mnie przez wiekszosc dnia. I ciagle lekko
                                                      obmywajac niosa. Wierze, ze to chwilowe. W demokracji ludzie maja prawo miec
                                                      towarzystwo roznych nastrojow. Przyjrze sie sobie dokladnie jutro. Moze to
                                                      niewyjasniona chwilowa melancholia a moze to siostra poniedzialkowego bluesa?

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      lubie melodie/piosenke z filmu Pretty woman :). Film tez chetnie obejrzalem.
                                                      Przekonywujaca rola Julii Roberts. Taka sobie historyjka z happy endem.

                                                      Saga Jenifer ciagle trwa. Narzeczony zdecydowal sie nie rezygnowac ze slubu.
                                                      Wladze rozwazaja jednak wystapienie do sadu o ukaranie Jenifer za skladanie
                                                      nieprawdziwych oswiadczen lub odzyskanie czesci ogromnych kosztow zwiazanych
                                                      z trzydniowym poszukiwaniem rzekomo zaginionej. Ciag dalszy nastapi.

                                                      Pokrece sie jeszcze troche ponownie probujac zgubic towarzyszacy mi
                                                      nastroj. Zobacze czy zasniemy razem z Melancholia czy moze uda zasnac
                                                      sie mi samemu :).

                                                      Pozdrowienia lekkosloneczne,
                                                      mojito.

                                                      20:47/11C/zupa z soczewicy.
                                                    • pysiek13 I beg to differ :)))) 03.05.05, 07:50
                                                      Witajcie ksiezycowo dla odmiany, a co :))))

                                                      nasz watek snuje sie i snuje, jusz ponad 1000 wpisow qrcze, i to mialo byc tak
                                                      temporary ;)))) coraz to przypomina gawede, opowiesc wiec gleboko zakorzeniona
                                                      w kulturze oralnej :))))
                                                      moze powinien byc czytany na dobranoc w TV w odcinkach ? zamiast ... i tu
                                                      wpisac odpowiednio. brakuje tylko akcentow sensacyjnych ;))))

                                                      Gunther napisal: < ... karaluchy pod poduchy a szczypawy do zabawy < ... a
                                                      pluskwy szeregiem maszeruja loza mego brzegiem ;)))) a co dalej ?

                                                      Gunther :))))
                                                      dziekuje za comp, nie w tym ale problem. chwilkowo nie moge za duzo udzielac w
                                                      pisaniu ;))))
                                                      dowcip z lat 70-tych jak najbardziej aktualny ... niedawno byl opublikowany w
                                                      Gazecie artykul Tomasz Lisa 'Nazwac polskie marzenia' i cos w tym jest. jako
                                                      outsider nie powinnam wypowiadac na tematy polskie, bo znowu uslysze ze:
                                                      (niepotrzebne skreslic;) jestem popaprana/zboczona/niepelnoletnia i co ja moge
                                                      wiedziec, a w ogole to powinnam przestac pic, isc pobawic sie lalkami albo udac
                                                      do psychiatry;) tak krotko i ogolnie piszac,to wydaje mi, ze Polacy
                                                      reprezentuja zanik jakiegokolwiek instynktu spolecznego.

                                                      co do milosci ze niby oslepia :O to tez nie zgadzam ;)))) qrcze cos jestem dzis
                                                      na 'nie' ... bo tak jak bycie w zwiazku nikomu nie za-szkodzilo, to jednak
                                                      milosc wlasnie odwrotnie, to potezne swiatlo, ktore oswietla wszystkie nasze
                                                      zle cechy tez. dlatego kiedy dochodzi do jakiegos crisis, to dwoje najblizszych
                                                      ludzi potrafi najbardziej nawzajem ranic ...

                                                      Mojito :)))) cheer up !!! dmucham w Twoja strone :)))) moze z-dmucham
                                                      melancholy, chociaz jak jest kobieta to moze dobrze Tobie zrobi takie
                                                      towarzystwo ?
                                                      Pretty Women ? rzeczywiscie music OK ;) generalnie staram nie generalizowac.
                                                      generalnie tez staram nie narzekac. szczegolnie na sprawy mesko-damskie - razem
                                                      i osobno wziete. tez na mozg i plec mozgu, ciezka nie-uleczalna depresja to
                                                      grozi. nie narzekam tez na jadra i na jajniki (w sensie abstrakcyjno-
                                                      teoretyczno-egzystencjonalnym rzecz jasna ;) bo skoro mowi sie facet bez jaj,
                                                      to kobieta co? bez jajnikow ?
                                                      I bet z zamknietymi oczami ;) ze wsrod wielu kobiet, ciagle jest pelno takich,
                                                      ktore w mit, spelnienie histori Kopciuszka wierza gleboko, i jest to temat
                                                      ktory dlugo jeszcze bedzie niewyczerpanym zrodlem inspiracji filmow i typowych
                                                      tear jerk, wyciskaczy lez ;))))
                                                      eh, te czasy gdy jeszcze czekolada nie byla wielkim zagrozeniem, nikt nie
                                                      slyszal o wolnych rodnikach czy wodnych rolnikach ;) Microsoft nie istnial a
                                                      listy pisalo normalnie znaczy od reki. tata byl jedynym moim autorytetem a
                                                      jednoczesnie stanowil glowna bariere w stosunkach towarzyskich ;))))i powiem
                                                      wam ze jakos bajek u mnie w domu nie przerabialo ;))))

                                                      Asia :)))) Tobie za to poczucia humoru nie brakuje :)))) super :))))
                                                      poczucie humoru dzieli ludzi tak jak polityka, medycyna, religia, prognosa
                                                      pogody, personal assets i podzialy classowe na kolei i w samolot ;)))) ludzi
                                                      dziele wiec na tych co szczerza zeby szczerze i tych co szczerzej szczerzac sa
                                                      szczerze przeciw :)))))))))))))))))))

                                                      busiaczek dla wszystkich piszacych i czytjacych smok cmok
                                                    • casperr Re: I beg to differ :)))) 03.05.05, 08:57
                                                      sprzedaliscie sie. i tyle.macie kase, przyklejony usmiech i tak naprawde wcale
                                                      nie jestescie szczesliwi jakie pozory dajecie przyjezdzajac do kraju w
                                                      odwiedziny.trzeba tu zyc zeby uwierzyc.ja chwilowo na wakacjach i probuje sie
                                                      zaczepic gdzies do roboty na czarno.prawda jest taka ze w tym kraju nie da sie
                                                      zyc.wielu mlodych ludzi mowi o Polsce jak McDonaldzie,bar szybkiej obslugi i
                                                      tak jest nie sciemniam.kazdy oczekuje zeby latwo szybko i przyjemnie.ale nie
                                                      jest wiec mlodzi wychodza.naprawde jest hujowo.
                                                    • zuzka09 Re: I beg to differ :)))) 03.05.05, 09:28
                                                      witam,
                                                      ja z tych raczej czytajacych.pewnie mnie nie pamietacie ale czasem dorzucilam
                                                      swoje trzy grosze.teraz nie wytrzymalam,wcale nie czuje sie zle ze wyjechalam z
                                                      kraju,nie czuje sie winna czy jak uciekinierka, bo do cholery jestesmy raczej
                                                      bezsilni.zmiany w Polsce sa tak wolne i jak jednoczesnie patrzy sie na tych z
                                                      gory co zamiast wprowadzac jakies reformy i poprawiac to czekaja aby sie tylko
                                                      nachapac.kazdy w Polsce patrzy zeby wyjechac bo perspektyw nie maja ani mlodzi
                                                      ani starzy.a na tych ostatnich to az przykro patrzec bo walczyli cale zycie o
                                                      ta Polske zeby byla jaka jest i g..z tego maja.jakie te renty,jaka to pomoc
                                                      rzadu dla starszych.tutaj zapieprzam chociaz wiem za co i po co.ja nie mysle
                                                      Gunther ze sytuacja jakos sie zaostrzyla po wejsciu do Unii raczej ludziom
                                                      rozwiazalo rece wiec szukaja wyjscia ze slepej ulicy.szukaja pracy wszedzie bo
                                                      w Polsce jest o nia trudno.a nawet jak sie znajdzie ta wymarzona prace to co to
                                                      za warunki,kazdy pracodowca wielka laske robi.
                                                      nie wiem jakie jest rozwiazanie,bo jak wszyscy mysla tylko zeby wyjechac jak
                                                      najdalej i kazdy mysli o sobie,tak jak ja zreszta,to co bedzie z krajem.w koncu
                                                      znowu sie ruszy bo ludzie w biedzie dlugo nie wytrzymaja a nie jestesmy znowu
                                                      tacy glupi, zeby wiecznie sluchac politykow ktorzy obiecuja rzeczy nierealne.
                                                      nie mam specjalnie wyrzutow sumienia ani nie tesknie za krajem,ciagle mam tam
                                                      rodziny i wiem jak im ciezko.
                                                      napisalam co mysle i mysle ze nikt tu nie poczuje sie urazony
                                                      pozdrawiam
                                                    • krotkilos Re: I beg to differ :)))) 03.05.05, 10:00
                                                      mlodym ludziom przestalo juz sie "chciac" cokolwiek,szczegolnie mieszkancom
                                                      prowincji.zauwazcie ze wszystko sie robi w tym kraju na pokaz,sztuczne tzw
                                                      plastik.w mediach slyszy sie o mlodziezy dla ktorej jedyna rozrywka jest
                                                      wypic,okrasc a nawet zabic.ladny przyklad maja z samej gory,gdszie czlowiek
                                                      czlowieka zgnoi za jedna zlotowke.ktos napisal "jestes uczciwy jestes glupi" bo
                                                      jak ty kogos w Polsce nie zgnoisz to ciebie zgnoja.takie prawa rzadza w naszym
                                                      kraju.latwo powiedziec niech kazdy zacznie od siebie,gorzej tylko sie o tym
                                                      ladnie mowi.jeszcze kilka lat temu i mlode pokolenie wystawi rachunek,bo
                                                      przeciez zacznie kierowac krajem.co dal nich przygotuje pokolenie 40 50 latkow?
                                                      kupe gow ...i kazcie im sobie z tego cos wybudowac.smieszne jest jeszcze to ze
                                                      u nas tylko panuje myslenie o chwili obecnej.aby miec kase,zabawic sie a co
                                                      bedzie kiedys to nie moja spraawa.niech inni sie martwia taka filozofia
                                                      tepakow,ktorzy po chudych latach dorwali sie do kasy.gorzka prawda,tutaj nie ma
                                                      przyszlosci.probowalem na zachodzie tez,ale tam nie jestem u siebie ale tutaj
                                                      tez juz nie.wiecie naprawde to wszystko bardzo zalosne.wy tu sie fajnie
                                                      zabawiacie ale tak naprawde patrzycie na sprawy Polski z dalekiej perspektywy i
                                                      g..was obchodzi bo juz macie wygodnie.
                                                      pozdrawiam gdansk
                                                    • mar_za O polskich realiach tez 03.05.05, 13:05
                                                      Witajcie,
                                                      Dlugi weekend trwa, wiele osob wyjechalo na majowke, a ja niestety w pracy.
                                                      Dzis jestem pod telefonem. Jak trzeba bede musiala dojechac. Zaraz jendak
                                                      zbieram towarzystwo i wyruszam do Powsina. Pogoda przecudna, a tam jest piekny
                                                      ogrod botaniczny.

                                                      Sytuacja w Polsce rzeczywiscie bywa czasami trudna. Nie zgodze sie jednak z
                                                      opinia, ze jest tylko h..owo, bez sensu i bez zadnych perspektyw. Mozliwe, ze
                                                      ludzie, ktorzy nie maja pracy, ewentualnie sa kiepsko oplacani czuja sie jak w
                                                      marazmie. Szukaja roznych mozliwosci, by swoja sytuacje pozmieniac.
                                                      Co w tym zlego, ze chca wyjechac stad? Gunther Ty tez wyjechales. Wiec czemu
                                                      sie dziwisz innym? A ze latwiej podpytac kogos znajomego, kto juz przetestowal
                                                      droge emigracji wiec zwracaja sie do Ciebie. Chyba lepiej, ze chca zmian niz
                                                      zeby wegetowali.

                                                      Wejscie do Unii wcale nie otworzylo nam wiekszych mozliwosci tu lokalnie.
                                                      Przynajmniej nie tak od razu odczuwalnie. Moze naszym dzieciom bedzie tutaj
                                                      latwiej. Nam doroslym i juz pracujacym jeszcze nie. Latwiej teoretycznie jest
                                                      wyjechac za praca do Anglii, Irlandii, bo tam mozemy juz pracowac legalnie. Ale
                                                      latwiej tym, ktorzy tam kogos znaja, maja kontakty. Jesli ich nie ma bez
                                                      roznicy jest czy wyjada do UK czy Australii.

                                                      Jest grupa ludzi, ktorzy nawet w trudnych obecnie warunkach radza sobie niezle.
                                                      Chociaz przewazaja opinie, ze aby miec fajna prace trzeba miec znajomosci,
                                                      koneksje itd. Albo zamozna rodzine. Jestem dowodem na to, ze bez tego
                                                      wszystkiego mozna tutaj godnie zyc. Zarabiam 10 razy tyle niz emerytura mojej
                                                      mamy. Nikt mi nic nie podal na tacy. Wszystko wypracowalam sama uporem, sila
                                                      woli i wiara, ze sie uda. I niech mi tu nikt nie mowi, ze mialam szczescie. Bo
                                                      nic samo nie przyjdzie. Czy w Polsce, czy gdziekolwiek indziej. A to, ze
                                                      chcialabym czasami gdzies tez wyjechac? To tylko przeswiadczenie, ze podroze
                                                      ksztalca i czlowiek przez to staje sie bogatszy. Moze wiec kiedys zdecyduje sie
                                                      na pomieszkanie poza Polska. Na razie mieszkam tu i obalam mity, ze tutaj jest
                                                      do niczego, bez sensu itp. Edukuje od lat tez spoleczenstwo w kwestiach
                                                      rasizmu, ze nie taki diabel straszny jak go maluja :)))) Wszedzie moze byc bez
                                                      sensu jak tego bedziemy tam szukac i wszedzie moze byc ok. jesli sie mocno nad
                                                      tym popracuje.

                                                      Zgadzam sie z Pysiek, ze zycie spoleczne tutaj prawie nie istnieje. Nawet nie
                                                      mam pomyslu co ja moglabym zrobic, by aktywnie zaczac dzialac na rzecz ogolu.
                                                      Moze z wygodnictwa. Moze nikt nas nie nauczyl jak byc spolecznikiem (co w
                                                      Australii jest czescia edukacji szkolnej), a moze brakuje wiary, ze mozna cos
                                                      zmienic w tym skorumpowano-pokreconym srodowisku. Wiem, ze jak ja nie zaczne
                                                      dzialac na swoim wlasnym podworku to inni tez za mnie tego nie zrobia. Sama
                                                      poniekad jestem winna tej sytuacji. Mnozac to przez wielu takich jak ja mamy
                                                      efekt ogolnego braku zycia spolecznego.

                                                      Pozdrawiam wszystkich cieplo z przyklejonym usmiechem. Ale on mi sie tak
                                                      przykleil bodajze od narodzin. Nic na to nie poradze, ze geba mi sie czesciej
                                                      usmiecha niz smuci.
                                                      Mar_za
                                                    • Gość: tangerin Re: O polskich realiach tez IP: 17.255.248.* 03.05.05, 14:31
                                                      A ja zupelnie nie na temat.
                                                      Znowu udalo mi sie dostac do kompa. znowu na chwile. Taaa, te kolejki okropne, do darmowego
                                                      interku sa szczgolnie dlugie, he he he

                                                      Zyje, jakos, ale zawsze:)
                                                      Sciskam Was wszystkich i znowu spadam. na jak dlugo nie wiem... Jakos zajeta bywam ostatnio
                                                      gromnie...
                                                      Moze ta fortuna by sie tak usmiechnela na chwile, co? Ktos zna sposoby?
                                                      Pysiek, jak zawsze trzymam kciuki i cieplo mysle:)
                                                      O reszcie tez mysle:) I sie zastanawiam, kiedy ja te wszystkie posty przeczytam...
                                                      Buziaki
                                                      Wasza zagubiona w czasie i przestrzeni
                                                      Mandarynka
                                                    • tizedik I beg to differ :-( 03.05.05, 13:42
                                                      Co wpis, to inna opinia...
                                                      Co gorsze; i chamstwa troche tez:-(
                                                      A my tu, na tym watku, wcale nie zbawiamy swiata, ani nawet Polski tylko.
                                                      I tylko nieuwazny "czytacz" wywnioskuje, ze zebrala sie tu grupka ludzi ze
                                                      swiata jedynie zadowolonych z zycia na obczyznie. (O tych paru z Polski nie
                                                      powiem, bo pewnie zaginelismy w grupie emigrantow...:-(
                                                      Nasza - nas wszystkich tutaj piszacych - sprawa, o czym piszemy!

                                                      Ale niech mi mlody krotkilos z Polski nie podskakuje i na dodatek niech mi nie
                                                      grozi wystawieniem rachunku. Jak dorosl do pisania, to pewnie do roboty w tym
                                                      kraju tez! Jak dorosl do wyjazdu na Zachod, to pewnie do wyborow zyciowych tez!
                                                      Niech wiec wybiera, a nie osadza! Niech pracuje, a nie zazdrosci wygody(?)
                                                      zycia na obczyznie!
                                                      Jesli my tutaj mamy ochote sie zabawic (chyba z czytaniem jakies klopoty...;-),
                                                      to mamy!
                                                      Rozgrzeszyc go troche moge jedynie dlatego, ze wyraznie widac jego
                                                      rozgoryczenie, co zapewne jest powodem zlej oceny calej polskiej sytuacji, w
                                                      tym smutnie nieprawdziwego generalizowania.

                                                      A ze bedzie u nas coraz "weselej", to pewne! Wlasnie zaczyna sie kampania
                                                      wyborcza, a kandydatow na prezydentow u nas dostatek;-) Kurtyna odsunieta, nowi
                                                      aktorzy w grze!

                                                      Gunther, po wejsciu do Unii u nas jest troche lepiej i troche gorzej. Niestety,
                                                      przecietny obywatel odczuwa przede wszystkim wzrost kosztow utrzymania.
                                                      Tymczasem nie przybywa miejsc pracy, a podwyzki widac tylko w kosztach, w
                                                      placach generalnie wcale nie. Ciagle brakuje miejsc pracy i cala rzesza mlodych
                                                      wyjezdza w jej poszukiwaniu za granice.
                                                      W mojej branzy widac tez glupote prawa, a raczej tworzacych je urzednikow
                                                      (poslowie potrafia tylko zaklepac gotowe teksty). I to wszystko niby pod
                                                      dyktando Unii, tak tlumacza kazdy idiotyzm, zupelnie niezgodnie z prawda. Bo to
                                                      jest nasza krajowa glupota.
                                                      Moja branza walczy o swoje prawa zbiorowo (to informacja dla Pyska:-). Ludzie
                                                      sie wprawdzie kloca miedzy soba, ale na zewnatrz wystepuja jednomyslnie. To
                                                      jednak mozna podciagnac pod typowa dla Polakow ceche, czyli pospolite ruszenie
                                                      w obliczu wroga zewnetrzego. Wiadomo jednak, ze najblizsze miesiace nic nowego
                                                      nie przyniosa, bo rzad i parlament juz na wychodnym zajety jest raczej
                                                      urzadzaneim swojej (osobistej i indywidualnej) przyszlosci po wyborach. Jedni
                                                      walcza o pozostanie na najwyzszych politycznych pozycjach, inni szukaja nowych
                                                      posad. Ale to akurat jest typowe dla polityki w ogole, nie tylko dla polskiej.

                                                      Z racji swego zawodu obserwuje, klasyfikuje i oceniam. Teraz jednak mam
                                                      mniejsze niz kiedys mozliwosci dzialania (przeciwdzialania;-). Nadal jednak
                                                      mnie - starego wrobla - na plewy propagandy trudno nabrac, no i jakies
                                                      narzedzia aktywnosci mi jednak pozostaly. To je wykorzystuje, chociaz na tyle
                                                      skromniutko, ze zupelnie mnie to nie satysfakcjonuje.
                                                      A funkcjonujac bardziej niz Marzena w srodku tego, co sie w Polsce tworzy,
                                                      czesciej mam powody do zniechecenia.
                                                      I jesli jakis totalny pajac, politycznie nawiedzony, z zerowym poczuciem
                                                      dyplomacji i z zupelnym brakiem poczucia misji spolecznej (juz moglabym wskazac
                                                      nazwiska) zastanie wybrany na prezydenta (w ramach przeciwdzialania oczywiscie
                                                      osobiscie bede glosowac), to ja wyjezdzam! Mimo ze podobnie jak Marzena mam sie
                                                      tu dobrze, to nie podoba mi sie pomysl, ze jako czlonek tego spolecznstwa
                                                      mialabym swoja osoba firmowac byle kogo, nawet jesli bylby to prezydent.
                                                      Ech, szkoda juz gadac wiecej....;-)

                                                      No i jak wam zabrzmial ten nasz polski wieloglos w sprawach spolecznych....?
                                                      Musze sobie porownac poglady swoje i Marzeny...;-)

                                                      Pozdrawiam.
                                                      T.
                                                    • letnie_zauroczenie Jak milo.... 03.05.05, 16:59
                                                      ...ponarzekac sobie spolem w narodowe swieto zreszta.
                                                      H..., g... i do d... jest, albo moze byc wszedzie na swiecie, jak ktos sie
                                                      uprze i ma potrzebe pojeczec.
                                                    • krotkilos Re: I beg to differ :-( 05.05.05, 04:26
                                                      Sluchaj no,co ja powiem.wulgaryzmow nie da sie uniknac patrzac na ta syuacje w
                                                      Polsce.ladnie zescie wszyscy tu nas mlodych podsumowali najlepiej sie zabic a z
                                                      tym usmiechem to juz zupelnie przesada.to jest po prostu fkt ze na godne zyie
                                                      ma szanse co dziesiata osoba swiat jest piekny wszedzie ja sie ma pelna
                                                      lodowke,kiedy ma sie mieszkanie kiedy idziesz do sklepu i nie zastanaiasz sie
                                                      nad zakupami.chyba tylko z Was Aska to zauwazyla ze jak nie ma pracy to i w
                                                      najlepszym swiecie rzygac sie chce.nie chodzi o to zeby zarabiac 130 tysiecy
                                                      miesiecznie jak szef Orlenu, ale zebysmy my mlodzi wiedzieli ze praca w tym
                                                      kraju sie oplaca.Tizedik ma racje nasze zycie w rekach politykow ale jak ludzie
                                                      nie sa swiadomi kogo wybierac,albo jeszcze lepiej nie ma kogo wybierac i wybory
                                                      sa olewane.zaspiewac trzeba jak Kazik Staszewski do politykow "coscie skursyny
                                                      uczynili z ta kraina" jedyna rozsadna decyzja to Antyklerykalna Partia Postepu.
                                                    • Gość: Asia Re: I beg to differ :)))) IP: *.adsl.xtra.co.nz 04.05.05, 01:44
                                                      Absolutnie zgadzam sie z tym ze Polacy reprezentuja zanik instynku spolecznego.
                                                      Nie wiem co jest tego przyczyna ale widac to wszedzie nawet na tym watku.

                                                      Nie zgadzam sie z tym ze ci ktorzy wyjechali, zaprzedali sie. W pewnym momencie
                                                      czlowiek ma dosyc walki z wiatrakami. Wyjezdzalam dwa razy, dwa razy z innych
                                                      powodow. 20 kilka lat temu, mialam dosyc pukania do drzwi o godz 6 rano, panow
                                                      chodzacych parami i legitymujacych sie milicyjnymi ksiazeczkami. Wywalania
                                                      wszystkiego z szaf i innych szafek na podlego w poszukiwaniu nielegalnych
                                                      materialow. Spedzania 24 godzin na posterunku i traktowania mojej osby gorzej
                                                      niz zloczynce. Niestety wtedy ludzie gineli z rak naszych "dobroczyncow",
                                                      tracili zdrowie i dorobek calego zycia.

                                                      Kiedy sie zmienilo, sprobowalam jeszcze raz, juz madrzejsza o dawne
                                                      doswiadczenia. Wlasciwie od poczatku smutno bylo patrzec na to co sie w Polsce
                                                      dzieje bo na pierwszy rzut oka bylo widac ze to nie moze trwac. No coz po tylu
                                                      latach ludzie mieli prawo zachlysnac sie "dobrobytem" i jestem w stanie to
                                                      zrozumiec.

                                                      Drugim razem, tez mialam wybor, moglam zostac i starac sie rozkrecic jakas
                                                      wlasna dzialalnosc, tyle ze po przeanalizowaniu za i przeciw, wyszlo na nie.

                                                      Ci ktorzy dobrze w Polsce zarabiaja nie widza tego co sie dzieje obok nich. Ja
                                                      tez nie widzialam dokad pracowalam. Moze nawet nie dlatego ze nie chcialam
                                                      widziec ale dlatego ze czlowiek nie ma czasu zeby sie przygladac, bo jest ciagle
                                                      zaganianay.
                                                      Kiedy juz mialam czas zeby sie rozejrzec na okolo siebie, okazalo sie ze jest
                                                      duzo gorzej niz myslalam. Biorac pod uwage stopien bezrobocia w Polsce plus
                                                      osoby zarabiajace 800-1500 zl miesiecznie, miliony ludzi zyja w biedzie.

                                                      Nieraz bylam swiadkiem placzacych osob w aptece bo nie mieli pieniedzy na
                                                      lekarstwa, obce osoby opowiadaly mi na ulicy ze po oplatach rachonkow zostaje in
                                                      sie na bochenek chleba i 1/2 cebuli dziennie. Ludzie nie mowia takich rzeczy dla
                                                      zabawy, ale z desperacji. W Polsce jest zle a nawet bardzo zle, i ci ktorzy tego
                                                      nie widza, sa albo zbyt zaganiani zeby spojrzec na sasiada albo nie chca tego
                                                      widziec.

                                                      Kazdy z nas ma jedno zycie, i kazdy musi dokonac pewnych wyborow. Ktos tu
                                                      napisal ze sie sprzedalam, mozliwe ale kupilam sobie zycie. Mlodzi szykuja sie
                                                      do wystawienia nam rachunku? - bardzo prosze, tylko wezcie pod uwage Nasze I
                                                      Wasze zaslugi.
                                                      Ja nie mieszkalam do 30 lat u rodzicow, nie oni zaplacili za moje wyksztalcenie,
                                                      nie kupili mi mieszkania ani nawet mebli. Jak mi bylo zle nie mialam nawet Forum
                                                      zeby sie wyzalic, szlam w ciemny kat zeby sobie poplakac i wracalam silniejsza
                                                      bo wiedzialam ze moge liczyc tylko na siebie.

                                                      Kto wystawi rachunki tym 26-35 latkom ktorzy mieszkaja u mamy bo im tak
                                                      wygodniej? Glosna krzyczycie o Waszych zaslugach, czyli o skonczonych studiach
                                                      za ktore zaplacili rodzice, dawali jesc, ubierali i nianczyli dotad az niektorzy
                                                      z Was zostali przekazani w rece zony.

                                                      Zanim zaczniecie nam wystawiac rachunki, wezcie sie sami do roboty, my Wam
                                                      wypracowalismy wolnosc, niektorzy z nas ciezko za to zaplacili. Co Wy zrobicie z
                                                      ta Wolnoscia to Wasza sprawa.

                                                      Jezeli jest wiecej takich osob jak ta mloda osoba ktora tu sie wypowiedziala, to
                                                      nastepny powod dla mnie do tego zebym mieszkala tu gdzie mieszkam, chociaz i bez
                                                      tego tych powodow mialam wystarczjaco duzo.
                                                    • mojito Nocne pisanie :). 04.05.05, 07:41
                                                      Ksiezycowo wiec pozdrawiam,

                                                      obudzilem sie rano sam. Melancholia mnie porzucila :). Jej nietrwalosc
                                                      w zwiazku ma olbrzymi urok. W porze lunchu rozmowa zeszla na swieta
                                                      narodowe. Milo mi bylo stwierdzic, ze wlasnie mamy swoje.
                                                      Pamietalem, ze nasza Konstytucja urodzila sie jako druga na swiecie.
                                                      Zrobilismy cos co tak dlugo przetrwalo. Meksyk ma swoje swieto jutro.
                                                      Zaganiany bylem wiec nie wiem co dalej dzieje sie z saga Jenifer.
                                                      Jestem pewien, ze media mnie jutro/dzisiaj poinformuja.

                                                      W poruszonym temacie kupna-sprzedazy uwazam, ze warto starac sie podniesc
                                                      swoja cene rynkowa nabywaja ewentualna wiedze lub umiejetnosci majace
                                                      wartosc dla innych. To na wypadek gdybysmy mieli kaprys sprzedac sie
                                                      lub dac sie kupic. Niekoniecznie tanio. Samo rozgoryczenie i jeremiady
                                                      maja bardzo mala wartosc rynkowa.

                                                      Sytuacja polityczna i gospodarcza w Polsce interesuje mnie. Nie ma wiec
                                                      mowy aby tak zupelnie g. mnie obchodzila. Serdecznie i zyczliwie
                                                      kibicuje Polsce poniewaz chce aby ludzie tam mieszkajacy zblizyli sie
                                                      wreszcie do upragnionej normalnosci. Po prostu normalnosci.
                                                      I zeby wreszcie opuscila ich ta piepszona uciazliwosc zycia i pracowania
                                                      w kraju.

                                                      Slizgajac sie pobieznie wzrokiem po ekranie TV podczas pobytu w Polsce
                                                      zastanawiam sie jak dlugo bedzie sie widzialo te same gadajace polityczne
                                                      glowy. Rzekomo zatroskane dobrem ogolu, majace monopol na uzdrowienie
                                                      gospodarki i zmieniajace ugrupowania lub tworzace nowe udoskonalone.
                                                      Widze to jako ciagle ta sama dobrze wysluzona talie tasowanych kart.
                                                      Zastanawiam sie kiedy wreszcie elektorat wstanie, kopnie krzeslo
                                                      i powie: co jest qrwa?

                                                      Yo! Pysiek,
                                                      dzieki za dmuchanie w moim kierunku. Wierze, ze pomoglo :).

                                                      Mar_za,
                                                      mi tez usmiech sztuczny lub nie latwo sie przykleja.
                                                      Mozna podobno operacyjnie usunac i zmienic na standardowe
                                                      wieczne nadasanie. Ale po co?
                                                      Lekarze mowia, ze przy grymasie niezadowolenia pracuje wiecej
                                                      miesni niz przy usmiechu. Po co sie wiec wysilac :)))?

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      :)))))))))))))))))). Troche sie niepokoilem.
                                                      Fortuna moze usmiechnac sie do nas dzisiaj. Tizedik da znac.

                                                      Zuzka09,
                                                      ja Ciebie pamietam. Czolko :).

                                                      Nasze numery na dzisiaj:
                                                      11 21 28 49 53 PB 21,
                                                      08 28 35 41 42 PB 07,
                                                      04 07 11 12 22 PB 02.
                                                      Do wygrania 72 worki jutowe. Goraczka zlota w miescie rosnie.

                                                      Ide spac bezmelancholijnie :))),
                                                      zdrowka i usmiechu Fortuny Wszystkim,

                                                      mojito.

                                                      1:41/10C/bz.
                                                    • pysiek13 Apocalipse now ... 04.05.05, 08:12
                                                      Aleksadr Solzehenitsyn napisal:
                                                      'a man is happy as long as he chooses to be happy and nothing can stop him'...

                                                      Czarowne Czarownice dzieki sloneczne za mile listy :)))))))))))))))))))))))))

                                                      0.98mm ;) continuous grow :))))
                                                    • Gość: Gunther_0 Olabogareta! IP: 202.134.255.* 04.05.05, 09:18
                                                      Siemanko kochani;)

                                                      mialem pytanko oj mialem i doczekalem sie.
                                                      no dobra,kto lubi niech dalej pisze smutne piosenki,nostalgiczne wiersze a
                                                      jeszcze lepiej popelni mlodo samobojstwo,albo jeszcze lepiej zbiorowe
                                                      samobojstwo i powiedziec sobie "jestem milion i za miliony" no tego. koniec
                                                      podsmiehujek;))) ja bym proponowal na poczatek zmienic lektury w szkolach i
                                                      przestac wpajac mlodziezy obraz Polski wiecznie cierpiacej.Inaczej za kazdym
                                                      razem gdy przegramy na przyklad w jakiejkolwiek dziedzinie sportu panuje wrecz
                                                      zaloba narodowa.swoja droga nie wiem,czy to tylko moja chora wyobraznia,ale
                                                      mam wrazenie ze jak nie mamy jakiegos Narodowego Wroga to go sobie sami
                                                      stwarzamy.innymi slowy znowu cierpimy jak nie przez Wroga,to przez symboliczny
                                                      przemarsz wojska.dziadkowie nasi cierpieli bo wojna,rodzice za komuny,a mlodzi
                                                      cierpia przez kapitalizm do ktorego przeciez "nie byli gotowi".
                                                      mysle ze istota naszego szczescia lezy w odwadze ciaglego zaczynania
                                                      wszystkiego od nowa,przyklad nasza Asienka:)))
                                                      kochani lece dalej,czolko wszystkim

                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Olabogareta! IP: 202.134.255.* 04.05.05, 09:19
                                                      Pysiek no co ty? serioo?

                                                    • kotkanadachu Pink Bats 05.05.05, 05:45
                                                      Krotkilos, rozumiem Twoje rozgoryczenie, ale nie win nas tutaj piszacych za to
                                                      co sie dzieje w Polsce, i nie miej pretensji o to ze my sie tu zabawiamy. Wez
                                                      pod uwage to ze kazdy z nas ma w Polsce rodzine, i kazdy z nas pomaga tyle ile
                                                      moze. Pomnoz to przez liczbe polakow mieszkajacych poza granicami Polski.

                                                      Wez rowniez pod uwage fakt, ze jalmuzna (bo nasza pomoc to jalmuzna) jeszcze
                                                      nikomu nie pomogla na dluzsza mete.

                                                      Jak sam zauwazyles, wybory sa ignorowane, ludzie nie wiedza lub nie maja na
                                                      kogo glosowac. Prawda jest taka, ze zeby cos w Polsce zaczelo sie dziac
                                                      inaczej, ludzie musza zmienic swoja swiadomosc, musza wiedziec czego chca i
                                                      walczyc o swoje. Nauczyc sie rozliczac politykow za to co robia i jak robia. Do
                                                      tego wszystkiego potrzebna jest swiadomosc spoleczna.

                                                      Ja osobiscie moge ci wspolczuc ze tam ci zle i w innym kraju tez ci nie bylo
                                                      dobrze, ale co ci moje wspolczucie da? Chcesz tam zostac, rob cos zeby bylo
                                                      lepiej, nie chcesz zostac, wyjedz i rob wszystko zeby Tobie bylo
                                                      lepiej.Najciezej nam zawsze przychodzi podjecie decyzji, jak sie juz ta decyzje
                                                      podejmie sprawy zaczynaja sie ukladac, bo czlowiek ma cel do ktorego dazy.

                                                      Pozdrawiam i zycze powodzenia


                                                      A teraz z innej beczki

                                                      pod nieobecnosc malzonka, co by mi sie nie nudzilo robie rozne robotki na
                                                      naszej farmie :)

                                                      wczoraj zakupilam 9 belek Pink Bats, coby ocieplic sufit. Dzisiaj ubralam sie
                                                      jak pszczelarz i pomaszerowalam na strych. Podczepilam sobie swiatlo coby mi
                                                      bylo widno, i na dol po drabinie po pierwsza beleczke. Beleczki sa mojego
                                                      wzrostu i dwa razy taka jak ja maja objetosc.

                                                      Z pierwsza sie bardzo nameczylam coby ja na strych jakos wsadzic, spocilam sie
                                                      jak mrowka i raczki mi sie trzesly jak po 3/4

                                                      po zlapaniu oddechu, postanowilam popracowac glowa nie miesniami, przezucilam
                                                      line przez belke, podczepilam belke i ciagne :) ok, duzo latwiej tym sposobem,
                                                      wciagnelam 3

                                                      uzbrojona w odpowiednie narzedzia, wtelepalam sie na strych i na czworakach
                                                      rozkladam to paskudztwo. Rozlozylam dwie, biore sie za trzecia, trafilam na
                                                      jakies malo dostepne miejsce, moje krotkie lapki nie moga dostac, wyciagam sie
                                                      jak moge, jakos mocniej zaparlam sie jedna nozka, pot sie po mnie leje, w lewa
                                                      nozke cos mi zimno.
                                                      Spogladam na nozke i coz ja widze? swoja pralnie - rane goscia wiaterek mi na
                                                      nozke zawiewa, mysle sobie nic tylko sie przeziebie. Postanowilam zlesc po
                                                      drabinie w dowl. Patrze ja ci do gory a tam dziura wielkosci mojej hmmmmm pelno
                                                      brudu jakiegos pospadalo, sufit do wymiany

                                                      Dobra mysle sobie, ta pralnia mi na nerwy juz od dawna dzialala, nie ma to jak
                                                      nowy sufit. Wykonalam telefon do insurance company, powiedzieli przysla
                                                      assesora w ciagu 48 godzin.

                                                      Teraz niech ktos wypije uprzejmie za to zeby moj malzonek za wczesnie nie
                                                      wrocil :)

                                                      Zostalo mi jeszcze 7 beleczek do rozlozenia, wiec niech ktos moze jeszcze cos
                                                      chlapnie w intencji braku nastepnej demolki :)

                                                      Swoja droga, praktyke juz mam, bede mogla do CV dopisac :) a co
                                                    • kotkanadachu Re: Pink Bats 05.05.05, 05:48
                                                      hehe, zapomnialam ze bylam zalogowana, no ale teraz przynajmniej wiecie skad
                                                      moj nick sie wzial LOL

                                                      zwariowana jak zawsze Aska
                                                    • matrioszkaa Re: Pink Bats 05.05.05, 07:09
                                                      Hej Asia-pozdrawiam Cie na tym dachu;-)

                                                      Gunther-zeby dlugo sie nie rozwodzic, podam od razu recepte na moje dzieciaki:
                                                      nalezy je w miare mozliwosci trzymac z daleka od siebie: wtedy to aniolki, razem
                                                      tworza bande nie do pokonania. Czasami mam na obiedzie jeszcze dwojke, a na
                                                      podwieczorku juz szostke dzieciarow, za to mozna wlasne tez czasem gdzies
                                                      poslac, wtedy bedziesz mial chwilke, zeby cos napisac na forum, pod warunkiem ze
                                                      juz zrobiles 2 prania, oczywiscie;-)))

                                                      Szopen-jak chleb? Tez sie bawilam taka maszynka (mieszasz sam, czy masz do
                                                      dyspozycji gotowe mieszanki), potem wszystkim juz sie znudzilo, wiec zaczelam
                                                      wyrabiac marmolade, maszyna przezyla kilka wybuchow;-), moze znow zobacze jak
                                                      sie ma?

                                                      Zyje w oblezonym miescie, na ulicach jednostki specjalne, na kazdym kroku
                                                      milicja. Donosze, ze jest zbyt zimno, zeby tulipany (miliony ich nasadzono, jak
                                                      nigdy!) zakwitly, jesli bedziecie ogladac jakies wiadomosci z 8-9 maja to
                                                      przypatrujcie sie dobrze, czy w tle nie pojawi sie jakies kwiecie i czy nie jest
                                                      ono sztuczne przypadkiem;)

                                                      Niedawno na spacerze odkrylismy nowe centrum sportowe otworzone obok nowo
                                                      wybudowanych domow, korzystanie z niego kosztuje na rok:58 752, miesieczna
                                                      zaplata lekarza, na jednym z koncow tego panstwa wynosi 1 800 (1§=27,50)!
                                                      Nie bede tego komentowac, bo i bez tego..., eh, szkoda slow.

                                                      No i jak sie dzielic, to sie dzielic: zmarla moja ciocia. Moze to irracjonalne,
                                                      ale boje sie..., no mysle, ze oni teraz zaraz wszyscy
                                                    • matrioszkaa Bogatsi, ale nieszczęśliwi 05.05.05, 08:05
                                                      Bogatsi, ale nieszczęśliwi


                                                      Ostatnie 15-lecie to w Polsce okres imponującego sukcesu gospodarczego - mówią
                                                      statystyki. Ale Polacy uważają, że żyje im się źle, a gospodarka jest w
                                                      kryzysie. Co zrobić, żeby poczuli się szczęśliwsi? Przełamać tabu, że lepsze
                                                      samopoczucie zapewnią im pieniądze, większe mieszkania, lepsze samochody -
                                                      podpowiadają psychologowie społeczni.


                                                      Skoro jest tak dobrze, czemu jest tak źle? Średnio co miesiąc w gazetach pojawia
                                                      się publicysta, który cytuje statystyki i próbuje wytłumaczyć Polakom, że
                                                      powinni bardziej doceniać to, co osiągnęli. "Przybyło dóbr uznawanych za
                                                      luksusowe" - podsumowywał dorobek III RP Wojciech Szacki w noworocznej "Gazecie"
                                                      ("Kapitalizm nas zmienił", 31 grudnia 2004 r.). "Już na początku lat 90. prawie
                                                      każdy miał np. lodówkę, ale mnóstwo było przedmiotów, których na początku
                                                      transformacji nie miał prawie nikt, a teraz spowszedniały" - pisał, wyliczając
                                                      imponujący wzrost liczby samochodów, telewizorów i komputerów osobistych w
                                                      polskich domach.

                                                      "Porównanie lat 1992 i 2003 pokazuje, że w tym czasie wynagrodzenie realne
                                                      powiększyło się o ponad jedną trzecią, emerytury i renty - realne - rolników
                                                      wzrosły o 56 proc., a nierolników - o prawie 34 proc." - pisał Ernest Skalski w
                                                      "Rzeczpospolitej" ("Bo Stwórca straci cierpliwość", 5 lutego 2005 r.). "W całym
                                                      okresie transformacji przeciętna polska rodzina dwukrotnie (z 51 do 25 proc.)
                                                      mogła zmniejszyć udział wydatków na żywność, odżywiając się lepiej i zdrowiej.
                                                      Całkiem nieźle jak na stan upadku i katastrofę".

                                                      Wzrosła średnia długość życia, a śmiertelność niemowląt spadła do poziomu krajów
                                                      cywilizowanych - podkreślają publicyści i politycy.

                                                      "Produkt krajowy brutto (PKB) w 2003 r. był w Polsce o 35 proc. wyższy niż w
                                                      1989 r., w Słowenii o 20 proc., na Węgrzech o 15 proc., na Słowacji o 14 proc.,
                                                      w Czechach o 8 proc. W tym samym czasie w Rosji PKB spadł o 23 proc., na
                                                      Ukrainie o 49 proc., w Mołdawii o 59 proc." - wykazywał w "Gazecie" jeden z
                                                      głównych architektów polskiego sukcesu prof. Leszek Balcerowicz ("Polska
                                                      transformacja", 26 lutego 2005 r.).

                                                      Statystyki dowodzą również, że przez 15 lat rozwarstwienie społeczne - wbrew
                                                      obiegowej opinii - zwiększyło się nieznacznie. Co roku III RP przeznacza do 40
                                                      proc. budżetu na cele socjalne. To ogromny strumień pieniędzy, nawet jeśli nie
                                                      wszystkie trafiają do potrzebujących.

                                                      Dzięki tej ogromnej redystrybucji tzw. współczynnik Giniego - pokazujący zasięg
                                                      nierówności - wzrósł z poziomu 0,28 do 0,31 (im wyższy, tym większa nierówność)
                                                      i nadal znajduje się poniżej poziomu wielu krajów Europy Zachodniej - np.
                                                      Francji (0,35) - nie mówiąc już o Rosji (0,60) i innych krajach byłego ZSRR.

                                                      Te liczby - w odróżnieniu od peerlowskich statystyk - opisują sukces prawdziwy,
                                                      a nie naciągany. Dlaczego się z niego nie cieszymy?
                                                      Szczęście tylko prywatne

                                                      Sondaże nie pozostawiają wątpliwości: Polacy z rozwoju swojego kraju nie są
                                                      zadowoleni. Ściślej biorąc, powszechnie uważają, że Polska się nie rozwija. Z
                                                      przeprowadzonego w styczniu badania CBOS wynika co prawda, że w porównaniu z
                                                      końcówką PRL liczba ludzi szczęśliwych znacznie wzrosła - z 18 proc. w 1988 r.
                                                      do 33 proc. w 2004 r. - ale to szczęście daje Polakom przede wszystkim życie
                                                      rodzinne (źródło satysfakcji prawie dla każdego z nas), a nie wzrost poziomu
                                                      życia, którego w ogromnej większości nie dostrzegają.

                                                      - Szczególnie źle oceniamy działanie państwa - mówi prof. Krystyna Skarżyńska,
                                                      psycholog społeczny. - Według niepublikowanych jeszcze danych IPSOS z marca
                                                      ponad 80 proc. jest z niego niezadowolonych.

                                                      Krytycznie oceniamy nie tylko instytucje państwowe, ale także znaczną część
                                                      życia publicznego. Według badań OBOP ze stycznia Polacy wystawiają oceny
                                                      znacznie poniżej średniej krajów uprzemysłowionych nie tylko partiom politycznym
                                                      (które we wszystkich krajach demokratycznych mają kiepskie notowania) i służbie
                                                      zdrowia, ale nawet bankom i sklepom!

                                                      - Rozbieżność pomiędzy ocenami życia prywatnego i publicznego osiąga dziś poziom
                                                      porównywalny z końcem epoki gierkowskiej - mówi prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog.

                                                      Nie spodziewamy się też poprawy w przyszłości. Według badań OBOP na początku
                                                      marca tylko co dziesiąty Polak oceniał sytuację gospodarczą pozytywnie, a
                                                      negatywnie ponad połowa!
                                                      Na pytanie: "Kiedy będzie lepiej" , większość odpowiada konsekwentnie: "Już
                                                      było". Blisko połowa Polaków spodziewa się pogorszenia poziomu życia w
                                                      przyszłości. To ma być samopoczucie mieszkańców kraju spektakularnego
                                                      gospodarczego sukcesu?

                                                      Kto ma rację

                                                      Powszechny wzrost poziomu życia jest faktem. Społeczna frustracja i
                                                      niezadowolenie również. Jak mogą istnieć obok siebie?

                                                      Publicystycznych teorii tłumaczących ten fenomen jest kilka. Frustracja ma
                                                      wynikać z tęsknoty za przaśnym bezpieczeństwem socjalnym, które dawał PRL (źle
                                                      myślą o III RP "ludzie pracy okadzeni demagogią społeczną" - pisze Ernest
                                                      Skalski). Winą za społeczne niezadowolenie - jaskrawo kontrastujące z realnym
                                                      rozwojem kraju - Leszek Balcerowicz obarcza populistycznych polityków, którzy
                                                      budują swoją karierę na wmawianiu Polakom, że żyje im się coraz gorzej.

                                                      Oba te wyjaśnienia mają tę wspólną cechę, że traktują niezadowolonych
                                                      paternalistycznie, przedstawiając sfrustrowanych Polaków jako zmanipulowane
                                                      ofiary cwanych demagogów albo odziedziczonego po przodkach narodowego
                                                      charakteru. Naprawdę żyje im się coraz lepiej, ale tego nie wiedzą!
                                                      Główna wada tych teorii - z których każda może być w części prawdziwa - jest
                                                      jednak inna. Ignorują podstawową wiedzę socjologów i psychologów społecznych,
                                                      którą w uproszczeniu można przedstawić jako parafrazę starej ludowej mądrości
                                                      głoszącej, że pieniądze szczęścia nie dają. Pieniądze dają szczęście, ale tylko
                                                      w bardzo szczególnych warunkach.

                                                      Szczęśliwi jak w Wenezueli

                                                      Poziom zamożności kraju ma związek z satysfakcją życiową jego obywateli, ale to
                                                      zależność bardzo ograniczona. Chociaż pomiędzy 1960 a 1987 r. produkt krajowy
                                                      brutto Japonii wzrósł ponadczterokrotnie, a Japonia z bardzo biednego kraju
                                                      stała się drugą potęgą gospodarczą świata, Japończycy nie stali się przez to -
                                                      jeśli wierzyć socjologom - nawet odrobinę szczęśliwsi.

                                                      W światowych rankingach poziomu szczęścia i zadowolenia z życia pierwsze miejsca
                                                      regularnie zajmują Latynosi i Afrykanie, mieszkańcy krajów nieporównanie
                                                      biedniejszych od Polski i w większości stojących niżej w międzynarodowych
                                                      klasyfikacjach poziomu korupcji (a więc gorzej rządzonych).

                                                      Ronald Inglehart, twórca "światowego sondażu wartości" - wielkiego projektu
                                                      badań postaw i nastrojów ludzi z całego świata - zaobserwował, że wzrost
                                                      gospodarczy przysparza szczęścia tylko mieszkańcom krajów biednych. Powyżej
                                                      granicy ok. 13 tys. dol. na głowę mieszkańca rocznie (liczonych według parytetu
                                                      siły nabywczej) przyrost narodowego bogactwa nie zwiększa w zauważalnym stopniu
                                                      zadowolenia obywateli z życia.
                                                      My na razie tylko zbliżamy się do tej granicy. Według szacunków Banku Światowego
                                                      w 2004 r. polski PKB w przeliczeniu na jednego mieszkańca przekroczył 12,5 tys.
                                                      dol. Być może to tłumaczy zauważalny wzrost liczby szczęśliwych z własnego życia
                                                      Polaków w latach 90., ale to oznacza także, że dziś przyrost PKB nie poprawi już
                                                      automatycznie nastrojów.

                                                      - Jeszcze w latach 80. mój kolega zaobserwował, że chociaż po śmierci jednego z
                                                      członków rodziny u przeciętnego Polaka zwykle drastycznie spadało poczucie
                                                      zadowolenia z życia, ale już po kilku miesiącach było nieznacznie wyższe niż
                                                      przed tragedią - mówi psycholog społeczny prof. Dariusz Doliński. - Bardzo
                                                      prawdopodobnie dlatego, że zwalniała się powierzchnia życiowa w zatłoczonych
                                                      mieszkaniach.

                                                      Dziś mamy większe ambicje konsumpcyjne, choć Polacy nadal uważają, że do
                                                      szczęścia brakuje im przede wszystkim dóbr materialnych. Na początku 2004 r. na
                                                      pytanie, "co dałoby Ci najwięcej szczęścia w tym roku", aż 44 proc. wybrało
                                                      odpowiedź "duża suma pieniędzy", 12 proc. "miłość", a tylko 1 proc. "zdobycie
                                                      sławy i
                                                    • Gość: szopen Drobne zawirowanie, ostre slowa IP: 206.73.209.* 05.05.05, 08:48
                                                      Ciut zawirowalo.

                                                      Pare uwag.

                                                      Jasne ze sie sprzedalem, sprzedaje sie w zasadzie codziennie, sa tacy co kupuja
                                                      to co mam do zaoferowania, jak dotad wprawdzie czasem narzekam kiedy mi zle ale
                                                      dalej ta sprzedaz siebie kontynuuje.

                                                      Cos za cos.

                                                      Moze ja z tych tepawych ale na moj prosty rozum to kazdy ma wlasnie tak samo.
                                                      I to niezaleznie od tego czy jest w Chinach, Australi, USA czy tez w Motylewie
                                                      pod Pila.

                                                      Czy pieniadze szczescia nie daja?

                                                      Moze niektorym daja, sa tacy ludzie dla ktorych najwieksza przyjemnoscia jest
                                                      liczenie posiadanych pieniedzy i to wlasnie daje im szczescie, karykaturane
                                                      zlote dublony przez palce przeplywajace.
                                                      Ale takich ludzi jest bardzo niewielu.

                                                      Duzo wiecej jest takich ktorym sie wydaje ze jesli beda mieli jakas tam sume
                                                      pieniedzy to beda szczesliwi i brak tej sumy powoduje ich poczucie
                                                      nieszczescia, dodatkowo to w miare przyrostu konta owa dajaca szczescie suma ma
                                                      tendencje wzrostowe oddalajac moment szczescia coraz dalej, dalej i dalej.
                                                      Zawsze gdzies tam poza granice osiagalnosci.

                                                      Jak napisala Pysiek:
                                                      'a man is happy as long as he chooses to be happy and nothing can stop him'...

                                                      I to jest jedyna prawda o szczesciu.
                                                      Czasem naprawde niewiele do szczescia potrzeba, czasem bardzo duzo ale to jest
                                                      w nas w srodku i od nas samych tylko zalezy.

                                                      To fakt ze jesli czlowiek nie musi sie zastanawiac czy mu starczy pieniedzy do
                                                      konca miesiaca nie musi sie w sklepie zastanawiac nad codziennymi zakupami itd
                                                      to w zyciu latwiej, ale ze szczesciem to nie ma wiele wspolnego.

                                                      Mi sie wydaje ze w zyciu jestem szczesliwy.

                                                      No i mam szczescie tez, w sensie ze pare razy w zyciu zdarzylo mi sie byc at
                                                      the right place at the right time i to robi duza roznice.

                                                      Musze zniknac na moment, pekla rura sciekowa, ide sprawdzic sytuacje.
                                                    • Gość: szopen Re: Drobne zawirowanie, ostre slowa IP: 206.73.209.* 05.05.05, 09:36
                                                      Wyciek scieku opanowany.

                                                      Ciag dalszy.

                                                      Krotkilos napisal ze szanse na godne zycie ma co dziesiata osoba.
                                                      Mi sie wydaje ze szanse to ma kazdy. Moze tylko co dziesiatej osobie sie uda
                                                      odniesc pewien sukces.
                                                      No i wiele zalezy od naszej definicji tego co to znaczy godne zycie.
                                                      Tak sie sklada ze juz bardzo dlugo mieszkam w kraju gdzie naprawde biednych
                                                      ludzi jest duzo, nawet bardzo duzo. Bywalem w miejscach gdzie bieda az piszczy,
                                                      gdzie roczny dochod rodziny jest w granicach 1000PLN i glownie dlatego ze nie
                                                      ma wody to i szans wielkich na poprawe nie ma, a wszedzie indziej ludzi juz
                                                      gesto.
                                                      Co najbardziej uderza w oczy to dzieci. Brutalnie to zabrzmi ale one wielkich
                                                      szans w zyciu nie maja.
                                                      To sa miejsca extremalne ale i w pozostalych czesciach kraju zdecydowanej
                                                      wiekszosci ludzi az tak swietnie tez sie nie powodzi.

                                                      Jakos tak mi sie wydaje ze miedzy nasza a lokalna kultura konsumpcyjna jest
                                                      jedna bardzo duza roznica.
                                                      W Polsce/Europie itd ludzie mysla ze nalezy im sie zycie na pewnym
                                                      poziomie/standardzie i cokolwiek ponizej jest nie do zaakceptowania.
                                                      Chinczycy na calym swiecie patrza na to ciut inaczej. Nizaleznie ile zarabiaja,
                                                      polowe odkladaja do banku a zyja za reszte, zyja na takim poziomie na jaki im
                                                      ta reszta pozwala. Nie ze nie maja aspiracji ale maja zupelnie inne podejscie.

                                                      Jeszcze jedno: nasze zycie w rekach politykow????

                                                      Tu sie zupelnie nie zgodze.
                                                      Nasze zycie w rekach naszych i w rekach losu/przypadku.
                                                      Jesli czlowiek mysli ze wszystko w jego zyciu bedzie zalezec od "dobrych"
                                                      politykow podejrzewam ze dobrze na tym nie wyjdzie.

                                                      Co do rachunkow miedzypokoleniowych to ja moze z tego pokolenia pomiedzy, walka
                                                      z komuna to bylo dla nas cos czym zajmowali sie starsi i przynajmniej z naszego
                                                      punktu widzenia "nawiedzeni", liberalnych i religijnych radykalow jeszcze nie
                                                      bylo, kiedy dorastalem ow system byl taki bardziej z przymrozeniem oka, nowy
                                                      jeszcze nie nastal. Chyba wyroslo kilka rocznikow dosc apolitycznych.

                                                      A teraz z innej beczki.
                                                      To co Gunther napisales o zwiekszonym zainteresowaniu Australia w ostatnim
                                                      czasie to jest pewnie tez troszke wynik tego, ze ludzie czekali na wejscie do
                                                      uniu, otwarcie rynkow pracy i mieli nadzieje ze to rozwiaze wszystkie problemy.
                                                      Kiedy okazalo sie ze sytuacja nie jest az tak rozowa, rozpoczely sie
                                                      poszukiwania nowego ElDorado. Ta zielensza trawa ....

                                                      Tak piszac to rowniez sie szczerze przyznam ze i mi Australia coraz bardzie po
                                                      glowie chodzi.
                                                      Powody: multiracial society (podobnie jak Mar_za czesc mojej rodziny (ta lepsza
                                                      czesc) nie jest biala i jakos ciezko mi wyobrazic sobie powrot do Polski),
                                                      zdecydowanie lepsze warunki wedkarskie, lata leca i moze by juz byl czas gdzies
                                                      mniej wiecej na stale zamieszkac.
                                                      Problemy: ciut za ostre slonce (bo ja z tych najbielszych rozowych wrecz),
                                                      pensje i podatki.

                                                      Wiec tak sobie mysle i mysle.

                                                      No i jeszcze w sprawie maszyny do chleba.
                                                      Wyglada na to ze opanowalem owa maszyne.
                                                      Chleby nr 2,3 i 4 wyszly bardzo dobre, razowce jak sie patrzy.
                                                      Matrioszka to rzeczywiscie moze okazac sie krotkotrwala zabawa szczegolnie
                                                      jesli w miare porzadny chleb mozna nabyc w sklepie, ale u mnie nie mozna
                                                      takowego nabyc wiec wydaje mi sie ze urzadzenie bedzie w uzyciu. Jeszcze musze
                                                      tylko ayiee nauczyc jak chleb robic.

                                                    • dyrektoriat worków przybyło!!!!!!!!!! 05.05.05, 12:00
                                                      Dziś jest ich już 83!!!!!!
                                                      Co oznacza $ 47.1 Million Cash Value.
                                                      Kwota nie do pogardzenia;-)
                                                      Mojito, inwestuj!
                                                      D/T
                                                    • Gość: yvona73pol Re: worków przybyło!!!!!!!!!! IP: *.kentinstitute.nsw.edu.au / *.46.240.220.dsl.comindico.com.au 06.05.05, 04:43
                                                      alescie popisali...
                                                      a ja nie mam czasu czytac...
                                                      ani pisac..
                                                      zabieganam...
                                                      caluski i lece, odezwe sie wkrotce
                                                    • Gość: Kasik Emigracja IP: *.hsd1.ca.comcast.net 06.05.05, 05:26
                                                      Co Wy tak uzalacie sie nad sytuacja rodakow w Polsce, co niektorzy
                                                      nawet chwala sie jak to pomagaja swoim rodzinom. Oczywiscie ze rodzicom
                                                      zawsze trzeba pomoc ale to tylko dlatego ze sa starsi i zwykle schorowani,
                                                      ale nie ze mieszkaja w Polsce. Czyzby w miejscach Waszej emigracji nie bylo
                                                      ludzi glodnych, zaniedbanych i ogolnie takich ktorym nalezy wspolczuc.
                                                      Czy my emigranci nie jestesmy obiektem wspolczucia dla rodowitych mieszkancow.
                                                      Zawsze wydaje nam sie ze gdybysmy zostali w Polsce jedyne czym bylibysmy
                                                      ubozsi to ciekawoscia "smaku emigracji".
                                                      Pozdrawiam Wszystkich, Kasik
                                                    • Gość: szopen Re: Emigracja IP: 206.73.209.* 06.05.05, 05:42
                                                      Kasik,

                                                      Jakos nie zauwazylem uzalania sie.

                                                      W moim poscie powyzej napisalem ze tutaj ludzi bardzo biednych jest duzo.
                                                      Tak kilkaset milionow.

                                                      Z tym wspolczuciem i ciekawoscia to nie kojarze.

                                                      A poza tym to tylko tymczasowo za granica przebywam, jeszcze nie wyemigrowalem.
                                                    • Gość: Kasik Re: Emigracja IP: *.hsd1.ca.comcast.net 06.05.05, 05:58
                                                      My tez tylko tymczasowo, chociaz 14 lat toczy sie to wszystko i trudno nie
                                                      nazwac tego emigracja. Wlasnie dlatego bedac w takim stanie niewazkosci trudno jest
                                                      zdecydowac sie nawet na kupno nieruchomosci.
                                                      A teraz o wspolczuciu, przewija sie w postach jak to niektorzy wyjechali z
                                                      Polski czesciowo z powodu wszechobecnej biedy. Mnie wydaje sie ze bieda w Polsce
                                                      nie rzucala sie tak bardzo w oczy jak w naszym nowym miejscu zamieszkania.
                                                    • Gość: szopen Re: Emigracja IP: 206.73.209.* 06.05.05, 06:12
                                                      Ja tez juz tymczasowo ponad 15 lat.

                                                      A wyjechalem bo sie jakos tak zycie potoczylo.
                                                      Fortuna mrugnela okiem...

                                                      Tez nie mam wlasnego mieszkania.
                                                      Ani widokow na owe.

                                                      Nie wiem czy ludzie tu piszacy wyjechali z powodu wszechobecnej biedy, nie
                                                      zauwazylem by ktos tak pisal.

                                                      Moze raczej z braku perspektyw coniektorzy, inni w poszukiwaniu lepszego jutra,
                                                      wiekszosc pewnie nie potrafilaby podac jednego najwazniejszego powodu.

                                                      Bo nie potrzeba.

                                                      Nie o to chodzi.
                                                    • mojito Tymczasowosc :))). 06.05.05, 06:23
                                                      Ja tez z tymczasowym zalozeniem wyjechalem.
                                                      Nie ma podobno nic trwalszego niz prowizorka :))).
                                                    • mojito Och, szczesliwym byc... 06.05.05, 06:10
                                                      ...to bardzo przyjemny stan. W olbrzymim stopniu zalezny od nas
                                                      samych. Pyskowi uklon za przytoczenie Solzenicyna w tym kontekscie.
                                                      Opinie Szopena na temat tego, ze wszystkim ludziom na swiecie jest
                                                      tak samo/podobnie podziela moj ojciec i teraz ja. Kiedys tego nie rozumialem
                                                      i lekko watpilem. Chodzi oczywiscie o szczescie. Kazdy ma swoje radosci
                                                      i smutki. Moga one byc rozne w zaleznosci od okolicznosci ale podciagamy
                                                      to pod szczescie.

                                                      Kiedys slyszac o niebywalym sukcesie planu piecioletniego postanowilem
                                                      swoje szczescie zaplanowac. Postanowilem, ze bede szczesliwym natychmiast
                                                      gdy tylko zaoszczedze wiecej z mojej tygodniowki, ta piegowata buzia
                                                      z warkoczami z trzeciej lawki usmiechnie sie do mnie i pozwoli niesc
                                                      swoja ksiazke, wakacje beda dluzsze, lody beda tansze i pokoj zapanuje
                                                      na calym swiecie. Plan jak to plan wymagal korekty. W oczekiwaniu na
                                                      szczescie trwalem w nieszczesciu. Zdecydowalem egoistycznie byc/bywac
                                                      szczesliwym wbrew wszystkiemu. I jusz :). I w duzej mierze mi sie udawalo.
                                                      Gdzies po drodze przeczytalem, ze tylko czlowiek szczesliwy moze dac
                                                      szczescie innym. Sprobujmy byc szczesliwymi z ciagle nieszczesliwymi :)).

                                                      Graham Greene powiedzial: "Pokazcie mi czlowieka ciagle szczesliwego
                                                      a pokaze Wam idiote." Stwierdzenie troche ekstremalne. Nikt nie jest
                                                      szczesliwym ciagle. Te kaniony przelotnych nieszczesc pozwalaja tylko
                                                      cieszyc sie bardziej powrotem stanu bycia szczesliwym.
                                                      Znamy wszyscy bajke o poszukiwaniu w krolestwie X. czlowieka prawdziwie
                                                      szczesliwego. Jego koszula miala uleczyc umierajaca corke krola.
                                                      Czlowieka szczesliwego wreszcie znaleziono. Okazalo sie, ze nie mial koszuli.
                                                      Znamy rowniez historie bycia nieszczesliwym z powodu braku butow.
                                                      Do czasu gdy spotka sie czlowieka bez stop.

                                                      Bylem juz szczesliwym w miejscach w ktorych niby nie powinienem.
                                                      Odsiadujac w areszcie wojskowym wielokrotne samowolne oddalania sie.
                                                      Jadlem ustawowo wowczas ograniczenie, spalem twardo i cieniutko przykryty
                                                      i jutro mialem niepewne ale samooddalenie sie mialem bardzo udane i to mnie
                                                      robilo szczesliwym. I drobne lub wieksze niedogodnosci nie byly w stanie
                                                      robic mnie nieszczesliwym. Nikt i nic nie mial wowczas wplywu na moje
                                                      szczescie :))).

                                                      Uwazam, ze pieniadze nie maja duzego wplywu na nasza zdecydowana
                                                      determinacje bycia szczesliwym. Zgadzam sie z opinia mojego kolegi
                                                      ktory mowi, ze pieniadze ulatwiaja nam bycie nieszczesliwym.
                                                      Faktycznie wygodniej byc nieszczesliwym w komforcie.
                                                      Przykladow na temat bogatych nieszczesliwych ludzi nie ma sensu podawac.
                                                      Kazdy z nas moze podac pare przykladow. Nie znam filmu " Spotkalem
                                                      nawet szczesliwych Cyganow" ale tytul bardzo mi sie podoba. Milo jest
                                                      spotkac szczesliwych ludzi.

                                                      Szczescie to tez nasze nastawienie do zycia. Pomaga zdecydowana chec
                                                      bycia szczesliwym. Attitude is everything. Na pewno co najmniej 95% :))).

                                                      Asiu,
                                                      podziwiam Ciebie z tymy pink belkamy :).

                                                      Matrioszka,
                                                      wyrazy wspolczucia.

                                                      Dyrektoriacie,
                                                      zgodnie z dyrektywa zainwestuje nasze trzy wygrane dolary i za trzy
                                                      kupie dodatkowo losy. Goraczka zlota w miescie zarzy sie.

                                                      Ide spac slonecznie pozdrawiajac Wszystkich,

                                                      mojito.

                                                      00:10/12C/brak zupy to niedogodnosc ale nie nieszczescie :))).
                                                    • Gość: szopen donos do konsulatu wlasnie zlozylem IP: 206.73.209.* 06.05.05, 06:23
                                                      Donioslem w zaufaniu jako zyczliwy ze ...


                                                      Ryby biora.

                                                      Podejrzewam ze polkna przynete.

                                                      Zobaczymy.

                                                      No i z ciekawszych przynajmniej dla mnie wiadomosci to moj szef jest w drodze z
                                                      Pekinu i wiezie kabanosy.
                                                      Ciut dookola jedzie bo wczoraj wieczorem byla niezla burza i lotnisko w
                                                      Kantonie bylo zamkniete wiec wyladowal dosc daleko ale chyba juz wkrotce
                                                      dojedzie.

                                                      Kabanosy rulez.
                                                    • mojito Rybne donosy. 06.05.05, 06:30
                                                      Caly taki polski konsulat rybny sie trafil?
                                                      Qrde, myslalem nacjonalistycznie, ze kabanosy
                                                      to polski wynalazek :). Jesz je tak od razu czy
                                                      przyrzadzasz jakos i moze psujesz :)?
                                                    • Gość: szopen Re: Rybne donosy. IP: 206.73.209.* 06.05.05, 06:38
                                                      Konsulat jest niewielki.
                                                      Jest 2 konsuli, obaj zapaleni wedkarze.
                                                      Ich zony nie lowia.

                                                      No i jeszcze jest Wojtek czyli "pan od komputerow", tak z 205 wzrostu, dosc
                                                      szerki w barach, krotko ostrzyzony.
                                                      Wojtek ryb nie lowi.
                                                    • Gość: Kasik do Szopena IP: *.hsd1.ca.comcast.net 06.05.05, 06:39
                                                      "Kiedy juz mialam czas zeby sie rozejrzec na okolo siebie, okazalo sie ze jest
                                                      duzo gorzej niz myslalam. Biorac pod uwage stopien bezrobocia w Polsce plus
                                                      osoby zarabiajace 800-1500 zl miesiecznie, miliony ludzi zyja w biedzie.
                                                      Nieraz bylam swiadkiem placzacych osob w aptece bo nie mieli pieniedzy na
                                                      lekarstwa, obce osoby opowiadaly mi na ulicy ze po oplatach rachonkow zostaje in
                                                      sie na bochenek chleba i 1/2 cebuli dziennie. Ludzie nie mowia takich rzeczy dla
                                                      zabawy, ale z desperacji. W Polsce jest zle a nawet bardzo zle, i ci ktorzy tego
                                                      nie widza, sa albo zbyt zaganiani zeby spojrzec na sasiada albo nie chca tego
                                                      widziec."
                                                      Czy naprawde 1500zl w Polsce czyli teraz $500 to tak malo majac dach nad glowa.
                                                      Tutaj na emigracji jestesmy zdani calkowicie na samych siebie.


                                                    • mojito Re: do Szopena 06.05.05, 06:54
                                                      Wojtek pewnie poluje :))).
                                                      Czesc Kasik.
                                                    • Gość: szopen Re: do Szopena IP: 206.73.209.* 06.05.05, 07:57
                                                      Kasik,

                                                      Asia pisala o tym co widziala kiedy juz miala czas sie rozejrzec, po tym jak
                                                      sie zdecydowala wyjechac, a zdecydowala sie wyjechac z chyba ciut innych
                                                      powodow.

                                                      Nie mnie oceniac czy pensja pewnej wielkosci w Polsce to duzo czy malo, mam
                                                      niewielki kontakt z tym co sie tam dzieje.

                                                      Co do tego ze mieszkajac za granica jestesmy zdani tylko na siebie to w
                                                      zasadzie prawda.

                                                      Pisze w zasadzie bo jednak czesto zdarza sie ze ktos czasem zupelnie obcy i
                                                      czasem zupelnie bez powodu ot z dobrego serca wyciagnie pomocna dlon.

                                                      Co do kabanosow to chyba a nie jest to produkt pochodzenia polskiego. Moj szef
                                                      byl wczoraj w deli w Lido (hotelu) w Pekinie i tam je sprzedaja
                                                      jako "cabanossi", niepatriotycznie dodam ze sa lepsze od tych dostepnych w Pl,
                                                      wprawdzie cenowo tez sie troche roznia ale jak tu nie skorzystac z takiej
                                                      okazji.

                                                      A Wojtek nie poluje, to wiem na 100%, on bardzo spokojny czlowiek jest, zone ma
                                                      z tej samej prowincji co ja, w dodatku jeszcze o ciut mniejszych gabarytach niz
                                                      moja.

                                                      Jak to sie czasem ludzie dopasuja.

                                                      No i rzeczywiscie dodac nalezy:

                                                      Czesc Kasik, witaj u nas.
                                                    • Gość: Asia Re: do Szopena IP: *.akl.callplus.net.nz 06.05.05, 07:56
                                                      Kasik

                                                      1500 zl w Polsce miesiecznie to bardzo malo, biorac pod uwage ze jest to kwota
                                                      brutto, litr benzyny ponad 4 zl, komorne 65 m mieszkania ok 500 zl, plus swiatlo
                                                      plus telefon, plus dojazdy do pracy, nie wspominajac o tym ze zywnosc jest
                                                      sporo drozsza niz np w N.Z, jezeli masz np dwojke dzieci ktore trzeba ubrac,
                                                      wyslac do szkoly czy przedszola, (wszedzie dodatkowe oplaty za roznego rodzaju
                                                      dodatkowe zajecia)

                                                      Nie zgodze sie z Toba ze pomaga sie rodzicom dlatego ze sa w podeszlym wieku,
                                                      pomaga sie dlatego ze mieszkaja w Polsce i maja takie emerytury jakie maja.

                                                      Ja osobiscie nie wyjechalam dlatego ze mi bylo biednie, bo nie bylo (do czasu),
                                                      bo szans na prace w moim wieku nie mialam zadnych, (no moze ewentualnie cos za
                                                      ok 800 zl miesiecznie), na rente ani emeryture sie nie kwalifikowalam, zasilek w
                                                      Polsce wynosi cos ok 400 zl miesieczie, i wyplacany jest przez 6 miesiecy. Po 6
                                                      miesiacach nikogo nie obchodzi czy masz na chleb czy nie. Sprobuj zaplacic
                                                      komorne, swiatlo, telefon i nie umrzec z glodu.
                                                      Wez pod uwage ze nie wszyscy mieszkaja w duzych miastach, nie wszyscy maja po 30
                                                      lat itd itd

                                                      Oczywiscie ze w kazdym kraju sa biedni ludzie, mniej lub bardziej. Ale w takich
                                                      krajach jak Australia czy Nowa Zelandia, sa zasilki dla ludzi niepracujacych z
                                                      takich czy innych powodow. Nikt ci tego zasilku nie zabiera po 6 miesiacach,
                                                      masz ta swiadomosc ze jezeli cos sie stanie, ze nie bedziesz mogla pracowac, nie
                                                      bedziesz musiala grzebac w smietniku ani prosic o jalmuzne bo nie masz na chleb.
                                                      Tych ludzi ktorych uwaza sie za biednych tutaj (zyjacych z zasilkow) w Polsce
                                                      niejeden pracujacy by sie z nimi zamienil.

                                                      Dla mnie trudne do przelkniecia jest to, ze ktos kto np pracowal w Polsce 20-30
                                                      lat i straci prace, praktycznie nie ma prawa do zadnej pomocy.

                                                      Owszem statystyki moga pokazywac jaki to mamy przychod na glowe mieszkanca, ile
                                                      ludzie maja telewizorow i samochodow itd, tyle ze to wszystko ma sie jak piesc
                                                      do oka dla przecietnego Polaka.

                                                      Oczywiscie ze ludzie bogaci w Plosce, i bardzo bogaci tez, i tacy ktorzy
                                                      zarabiaja 5-20 tys miesiecznie, tyle ze jest to garstka
                                                    • Gość: szopen Szef dolecial IP: 206.73.209.* 06.05.05, 10:15
                                                      I walowke dowiozl.

                                                      Siedze wiec i kabanosa pogryzam.
                                                      Trzeciego juz.

                                                      Achhhh

                                                      A w dodatku swieci ladnie slonce.
                                                    • Gość: szopen donosu efekty IP: 206.73.209.* 07.05.05, 03:58
                                                      W konsulacie przynete polkneli jedziemy jutro bo dzis niestety maja cos tam
                                                      zaplanowane. Zony znaczy sie cos tam zaplanowaly wiec panowie sie nie wyrwa.
                                                      No dobra bedziemy lowic w niedziele.

                                                    • mojito Niedzielne lowienie. 07.05.05, 06:17
                                                      Teraz tylko pozostaje przekonac ryby aby przynete polknely :).
                                                      Taaakich ryb tylko zycze.
                                                    • mojito Wspanialy dzien do dzielenia kasy (workow). 07.05.05, 21:13
                                                      Glorious day. Kasztany i krzewy kwitna w parku. Ciala leza na trawie
                                                      pekajacej od chlorofilu. Leza pojedynczo, parami i grupowo.
                                                      Nie za goraco nie za chlodno. Akurat. Piekny dzien. Powraca melodia
                                                      piosenki z Polski - "nic nie robic, lezec w trawie... chlodne piwko w
                                                      cieniu pic" - chyba to Rynkowski? A moze sie myle?

                                                      Dookola parku ruch kolowy zamkniety. Jakis festiwal. Tlumy ludzi.
                                                      Zespoly graja, restauracje sprzedaja swoje wytwory na stoiskach.
                                                      W taki dzien szukalem "perfect" sandwicza. Grilowany kurczak tandoori
                                                      z grilowana czerwona papryka i odrobina vinaigrette zblizyl sie
                                                      do idealu. I butelka wody. Niegazowanej.

                                                      Dla zainteresowanych koniami wielkie wydarzenie dzisiaj - Kentucky Derby.
                                                      Sto trzydzieste pierwsze. Biegnie 20 koni. Faworytem jest Bellamy Road pod
                                                      dzokejem Castellano. Przyjmuje sie zaklady 5-2. Nie ma duzych pieniedzy w
                                                      obstawianiu faworyta. Co innego gdyby kon Spanish Chustnut wygral.
                                                      Placa 1-50. Filadelfia i Pittsburgh kibicuja konskiemu mieszkancowi
                                                      regionu - Afleet Alex. Odds 9-2.
                                                      Eleganckie panie beda mialy dzisiaj podczas gonitwy na glowie kapelusze
                                                      z kwiatowymi motywami. Beda saczyly wolno "mint julep". Wysoka szklanka
                                                      wypelniona struganym lub miazdzonym lodem, bourbonem, syropem i galazka
                                                      miety. Moze Queen Elizabeth II przyleci? Lubi konie. Ma swoja stajnie w
                                                      Kentucky. Ma kapelusz z kwiatami. I podobno lubi mint julep :).
                                                      Dla tych ktorzy nie przepadaja za Derbami pozostaje muzyka blue grass.

                                                      Asiu,
                                                      jakie Ty masz piwo u siebie? Jak w ogole piwo nowozelandzkie? Jest takie?

                                                      Szopen moze wrocic z ryb do zrewaluowanego yuana.

                                                      Nasze numery na dzisiajsze gorace losowanie:
                                                      07 15 21 50 53 PB 07,
                                                      06 14 16 17 39 PB 38,
                                                      06 16 20 33 47 PB 06,
                                                      07 14 25 31 44 PB 18,
                                                      24 25 29 31 39 PB 38,
                                                      06 10 12 37 49 PB 18.
                                                      Do podzialu 83 worki jutowe.

                                                      Do zobaczenia wiec we ftorek w Christchurch :))).

                                                      Piernicze, nie wracam juz do pracy. Nie w taki cudowny dzien :).

                                                      Zdrowka Wszystkim i usmiechu Fortuny.

                                                      mojito.

                                                      15:13/17C/bz.


                                                    • dyrektoriat 96 workow 08.05.05, 13:56
                                                      Melduje uprzejmie, ze liczba workow wzrosla do 96. Niezla liczba:-)

                                                      No i na caly nastepny tydzien zapowiadaja w Philly wysoka temperature,
                                                      zdecydowanie powyzej 20 stopni C w czwartek, mimo prawdopodobienstwa opadow.
                                                      tez dobra pogoda...;-)
                                                      U nas sie ochlodzilo znaczaco, czego tak do konca wczoraj nie
                                                      zaakceptowalam/zauwazylam, wiec dzisiaj odczuwam skutki:-( Mam nadzieje, ze do
                                                      jutra mi przejdzie.

                                                      Ciekawe, jakimi sukcesami pochwali sie polska ekipa po chinskich ryb lowieniu;-)

                                                      Pozdrawiam wszystkich.
                                                      D/T
                                                    • gunther_0 Re: 96 workow 09.05.05, 02:53
                                                      Siemanko kochani,
                                                      ja tez melduje ze pogoda w Sydney dopisuje.jest fantastycznie i wczoraj tu
                                                      obchodzono Mother's Day wiec wszystkie knajpy obstalowane na rodzinne
                                                      celebracje.towarzystwo wymiotlo po lunch i na druga ture zameldowaly sie
                                                      mamusie bardziej nowoczesne.w Lowenbrau Keller byly darmowe drinki dla
                                                      pan.zalapalem sie nawet na darmowy striptease,bo jakies towarzystwo w knajpie
                                                      celebrowalo hen's party i koledzy zamowili kumplowi taka tego;)byla niezla nie
                                                      powiem.
                                                      Matrioszka:)))fajne dzieciaki masz,mysle ze dam sobie rade,troche ta przerwa na
                                                      kawe mnie zaniepokoila ale sobie jakos poradzimy.jesli dziecko pelne energii to
                                                      tylko sie cieszyc,ale to jest tez metoda, zmeczyc je na tyle ze nie maja sily
                                                      rozrabiac.nie martw sie stary komandos przemawia tutaj,zrobimy dzieciakom mala
                                                      zaprawe i zobaczymy kto kogo;)a bedac przy temacie lozkowym,jaki macie rozmiar
                                                      malzenskiego loza?no tylko mi nie mow ze goscie u was sypiaja na polowcu.
                                                      troche dzisiaj w snietym nastroju i tak ogolnie troche nie ten tego.
                                                      caluski dla wszystkich dziewczyn,graba dla panow
                                                      ach bym zapomnial,Szopen to sie pochwale, wczoraj 3kg flathead,oddalem rybe
                                                      znajomym do spreparowania i pichcenia,sam nie przepadam za nia.spadanko lece do
                                                      roboty
                                                    • Gość: szopen sukcesy i wpadki IP: 206.73.209.* 09.05.05, 03:43
                                                      Wedkarsko poszlo niezle, ryby braly w miare dobrze, mniejsze poszly do wody na
                                                      koniec zostalo sie 8 ponad kilowych tilapi, sumy nie braly.

                                                      Padal deszcz caly prawie czas, ale ze bylo cieplo to nie za bardzo to
                                                      przeszkadzalo.

                                                      Wpadka nr. 1.

                                                      Kolo szostej wieczorem, przez moment patrzylem sie w druga strone, odwracam sie
                                                      a moja wedka wciagana jest do wody, wiec musialem wykonac skok do jeziora,
                                                      wedka chwycilem ale ze bylo ciut slisko wyladowalem na dupce w wodzie. Rybe
                                                      zlowilem, nie jakis okaz ale znosna.
                                                      Spodnie i tyl mokre, telefon w kieszeni ale go szybko wyciagnalem nawet sie nie
                                                      zamoczyl.

                                                      Wpadka nr. 2.

                                                      Wracajac do domu, wysiadam z windy, wszelakie klamoty w rekach, siegam po
                                                      klucze, z powodu mokrych spodni telefon trzymam w tej samej rece, telefon spada
                                                      na podloge i dalej wpada w szpare pomiedzy winda a pietrem.
                                                      Siedem pieter w dol szybem windy spadl.
                                                      Tesc zoorganizowal ekipe winde unieruchomili i potrzaskany telefon wydostali.
                                                      Wlasnie probuje go zlozyc z powrotem.
                                                      Szanse na powodzenie chyba niewielkie.
                                                      Bede sie musial do sklepu wybrac chyba.
                                                      Najwiekszy problem to szeroki telefonow wybor.
                                                    • Gość: szopen Re: sukcesy i wpadki IP: 206.73.209.* 09.05.05, 03:53
                                                      No niestety ale telefon po zlozeniu nie dziala.

                                                      3kg flathead to jest sie czym chwalic, nie jadlem ale slyszalem ze niezla jest.
                                                    • mojito Wpadki :))). 09.05.05, 04:27
                                                      Ryb Wam gratuluje.
                                                      Wpadke mialem podobna z kluczami od mieszkania.
                                                      W Sz. wynajmowalem mieszkanie na wyzszym pietrze. Przypadek chcial,
                                                      ze o 4:30 tylko w szortach i T-shirt bez obuwia (lato) wsiadlem
                                                      do windy na parterze. Klucze od mieszkania wpadly mi w szpare miedzy
                                                      podloga a winda. Dwa metry. Nawet je widzialem :))).
                                                      Zesztywnialem caly wobec takiego pechowego zrzadzenia losu.
                                                      Wciagnalem dywanik do drzwi do budynku aby mi sie nie zatrzasnely,
                                                      usiadlem na murku przed budynkiem i obmyslalem strategie.
                                                      Nie bede pisal, ze galazka ulamana bez najmniejszego sukcesu kluczy nie
                                                      ruszylem. Ludzie z psami wychodzili na spacer. Udawalem, ze po rannym
                                                      biegu odpoczywam. Nic do glowy mi nie przychodzilo. Adresu wlascicieli
                                                      mieszkania nie znalem. Rodzicow o tej porze i tak ubrany (rozebrany)
                                                      nie chcialem budzic. Nie bylem pewien czy taksowkarz nie widzac niczego
                                                      u mnie czym moglbym zaplacic przyjalby kurs. I tak by to nic nie zalatwilo,
                                                      klucze musialbym jakos wydostac. Wrocilem do windy i przeczytalem ja od
                                                      wewnatrz dokladnie. Zapamietalem numer pogotowia windowego. Miasto budzilo
                                                      sie i ludzie szli/jechali juz do pracy. Nabralem glebokiego oddechu i
                                                      pomaszerowalem w kierunku niedalekiego hotelu. Przymknalem lekko oczy i
                                                      udawalem, ze wszystko jest w porzadku :). Musialem przejsc przez podwojne
                                                      pasy dla pieszych.
                                                      Modlilem sie aby ktos jadacy tramwajem nie poznal mnie i zadzwonil
                                                      z informacja do rodzicow w jakim stanie maszeruje od rana po miescie.
                                                      Wszedlem do hotelu. Jeszcze dzisiaj czuje marmur pod bosymi stopami.
                                                      Doskonale szkolonej recepcjonistce nawet powieka nie zadrgala :).
                                                      Uprzejmie polaczyla mnie z pogotowiem windowym i juz sama zapytana czy
                                                      sprawa pilna powiedziala - TAK!.
                                                      Jeszcze tylko powrot przez podwojne pasy na ulicy i czekanie dwadziescia
                                                      minut na pana od windy. Przyjechal. Podciagnal winde do gory, wskoczyl
                                                      i podal mi klucze. Wjechalismy razem na odpowiednie pietro, uregulowalem
                                                      rachunek, zamknalem drzwi za panem z pogotowia. Zasypialem jako
                                                      najszczesliwszy czlowiek w miescie. Snil mi sie koszmar... Klucze od
                                                      mieszkania mi wpadly do ...:))).

                                                      Mam nadzieje, ze nie pisalem o tym wczesniej :). Jezeli tak, to trudno.
                                                      Wowczas jeszcze telefony komorkowe byly rzadsze :). I chyba nikt by
                                                      mi nie pozyczyl :).
                                                    • Gość: szopen Twardziel IP: 206.73.209.* 09.05.05, 05:51
                                                      Z tego telefonu.

                                                      Po drugim zlozeniu pomimo braku kilku elementow (czesc lezy obok czesc dalej w
                                                      szybie windy) telefon dziala.

                                                      Ide kupic sobie nowy i na 100% tej samej firmy (siemens).

                                                    • matrioszkaa Wojna z chmurami... 09.05.05, 09:26
                                                      czasem dobrze tu mieszkac, wlasnie swieci slonce, chociaz rano padalo;-)))

                                                      Uczciwie zmierzylam lozko: 200 x 184, zmieszcisz sie;-)))

                                                      No to pa! Kiedy wygrywamy? Bo takie sztuczne rozpedzanie chmur tylko w wazne
                                                      rocznice i wybory (coby wiecej ludzi przyszlo).
                                                    • Gość: yvona73pol Re: Wojna z chmurami... IP: *.rivrw7.nsw.optusnet.com.au 09.05.05, 12:49
                                                      oj, wygrajmy, wygrajmy, bo ja wciaz bez netu, korzystam z uprzejmosci
                                                      znajomych, ale to nie to samo; mieszkaniowe atrakcje umilaja zycie, nie mamy
                                                      nawet jeszcze gniazdka na telefon, ino kable ze sciany, teoretycznie landlord
                                                      powinien to zalozyc...
                                                      jeszcze sie wypowiem.... czemu wyjechalam? ano, nie wiem, ze strachu? dlatego,
                                                      ze Polska stala sie dla mnie monotonna? a lubie wlasnie multi-itp, rozne
                                                      jezyki, rozne kolory, rozne kultury... moze pochodze z regionu, gdzie wszystko
                                                      (prawie) mnie mierzilo... gdzie mydlo znane jest glownie z telewizji....
                                                      poprawna polszczyzna juz nawet jedynie z ksiazek, ktorych nikt nie czyta...
                                                      a moze z przekory, bo nie wierzylam, ze moge wyjechac... ze Australia to dla
                                                      mnie tak jak wyprawa na ksiezyc? ;)))) w sumie sama juz nie wiem....
                                                      ale i ponarzekac sobie czasami ponarzekam, ludzka rzecz, ino z umiarem ;)))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • mar_za Re: Wojna z chmurami... 09.05.05, 18:13
                                                      Oj tu tez zimno i chmury, choc zdaje sie, ze pod wieczor sie odrobine
                                                      przejasnia. A ja jeszcze w biurze i pedko nie wyjde dzisiaj.
                                                      Mam straaaaaaaaasznie ciezki tydzien. Juz po nocach spac nie moge. I to
                                                      bynajmniej nie z tych przyjemniejszych powodow! Prowadze 3 dniowe warsztaty od
                                                      srody i nie czuje sie zbyt pewnie w temacie. 17 osob bedzie mnie sluchac
                                                      (oby!), a ja czuje, ze niewiele madrzejsza bede od sluchaczy. Tak wiec pijcie,
                                                      trzymajcie kciuki i modlcie sie kto jest w stanie, bo to wszystko jest mi
                                                      potrzebne niewatpliwie. Do tego w najblizsza niedziele komunia mlodszej
                                                      Piranii. Proby od jutra do konca tygodnia codziennie wieczorem mnie czekaja.
                                                      Jakby malo bylo to w ramach podwyzszania mojej wartosci rynkowej zdaje jakies
                                                      egzaminy i w nastepna srode wypada kolejny termin. W tzw. miedzyczasie musze
                                                      sie do niego przygotowac jeszcze.
                                                      Nie wiem jak ja to wszystko zniose. Ile mnie to bedzie kosztowac nerwow i
                                                      nieprzespanych nocy to tylko ja wiem.
                                                      Bawcie sie dobrze tutaj, a ja sie pojawie jak ochlone po tym maratonie. Na
                                                      razie musze w odstawke dac angielski, salse i internetowanie.
                                                      Pozdrawiam, Marzena
                                                    • Gość: szopen Re: Wojna z chmurami... IP: 206.73.209.* 10.05.05, 10:39
                                                      Cos dzisiaj cichutko.

                                                      Mi praca tez daje w kosc, wczoraj do polocy.

                                                      Ale u mnie cieplo, a nawet za cieplo.

                                                      Mar_za powodzenia.
                                                    • mojito W samo poludnie. 10.05.05, 18:00
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      dzien cudowny. Z nog zwalajacy. Slonecznie akurat. 18C.
                                                      Jajka dzisiaj na patelni posadzilem. Po dluzszej przerwie.
                                                      Ich sloneczny zolty usmiech utrzymal moj dobry nastroj.
                                                      Do szesciu to mi daleko :))). W dobry dzien moge sie tylko
                                                      z trzema uporac. Zaczalem pic ostatnio goraca herbate.
                                                      Na wypadek gdybym w Anglii wyladowal :).

                                                      Od poniedzialku pracuje u nas dziewczyna z Kiszyniowa (Moldawia).
                                                      Odswiezylem uprzejmosci rosyjskie. I nauczylem sie nowych.

                                                      W drodze do pracy znalazlem mocno pogniecionego, przybrudzonego
                                                      i czesto deptanego dolara. Rozprostowalem go i pozwolilem mu
                                                      odpoczac. Jutro zainwestuje go jako "lucky dolar" w nasza
                                                      www.powerball.com zobaczymy czy okaze wdziecznosc:))).

                                                      Miasto przygotowuje sie do jutrzejszego losowania. Reklamy w TV
                                                      i duza ilosc ludzi laczacych sie we wspolnym zakupie losow.
                                                      Statystyka mowi, ze tak wlasnie wiecej wygranych pada. Sa juz robione
                                                      plany. My juz swoje mamy :). Najpierw do Asi do garazu...
                                                      Mam przeczucie, ze jutro jest nasze. I lewa dlon mnie swedzi :))).

                                                      Mar_za,
                                                      3maj sie. Juz kiedys pisalismy, ze najlepiej wyobrazac sobie sluchajacych
                                                      nago. Wowczas oni sie powinni czuc speszeni a nie Ty :). Tak radza tym
                                                      ktorzy niechetnie i z obawa zabieraja publicznie glos.

                                                      Pozdrowionka sloneczne,
                                                      mojito.

                                                      12:00/jeszcze bez zupy.
                                                    • tizedik Re: W samo poludnie. 10.05.05, 23:25
                                                      mojito napisał:
                                                      > Zaczalem pic ostatnio goraca herbate.
                                                      > Na wypadek gdybym w Anglii wyladowal :).

                                                      Mam pytanie a propos: planujesz czy masz juz pewnosc? A moze bilet juz kupiles?
                                                      Pytam, bo planuje;-) Mozna by urzadzic spotkanie trojstronne;-)
                                                      Jutro spisze sobie grafik obowiazkowych zajec w maju, czerwcu i w lipcu, od
                                                      ktorych nie pozwola mi sie wymigac i przymierze sie do urlopu. Wczesniej chce
                                                      urzadzic sobie krotki rekonesans;-)

                                                      U nas calkiem swiezy snieg pada w gorach, a na nizinach zimno jak cholera.
                                                      Przemarznieta jestem i nawet gorace chwile w robocie nie potrafia zmienic tego
                                                      stanu. A przeciez mamy wiosne.... A u innych to nawet jesien jest cieplejsza,
                                                      stwierdzam z nieukrywana zazdroscia.
                                                    • mojito Londynska high tea :))). 11.05.05, 04:32
                                                      Wiem juz na pewno. W czwartek, drugiego czerwca rano laduje w Londynie.
                                                      Bede do soboty (4) poludnia (samego :) i odlatuje dalej. Bedacych w poblizu
                                                      zapraszam na piwo, pizze lub high tea. :))))))))))))))))))))))))))))))))).

                                                      P.S. Chyba, ze wygramy jutro :))). Bede wowczas wczesniej.
                                                    • tizedik Re: Londynska high tea :))). 11.05.05, 10:11
                                                      No to nici ze spotkania na szczycie:-( Czterostronnego, bo takie mialam na
                                                      mysli.
                                                      Teraz faktycznie pozostaje mozliwosc spotkania trojstronnego, ale bez mojego -
                                                      niestety - udzialu.
                                                      T.
                                                    • gunther_0 Re: Londynska high tea :))). 11.05.05, 11:07
                                                      Siemanko kochani,
                                                      co za problem macie,jak mnie poniesie to moze was wespre w tym spotkaniu na
                                                      szczycie w Londynie;)tylko zachodze w glowe czemu to az cztero-stronne?juz
                                                      teraz mnie cos rece swierzbia ile razy przechodze kolo biura podrozy,kurde no;)
                                                      u nas pora wieczorna i troche mzy,ale cieplota nadal sie utrzymuje.dzisiaj
                                                      jakos mi sie udalo wyjsc o kulturalnej godzinie z pracy,a tak poza tym to
                                                      zapieprz na sto fajerek bo zbliza sie koniec roku finansowego.na pocieche i
                                                      poprawienie nastroju przed spaniem,to sobie do pubu wieczorowa pora zawedruje,
                                                      wypije za wasze zdrowko i Zaby tez,bo znowu cos przycichla.no i co z tym
                                                      calowaniem Zabcia?ksiaze Karol juz niestety odpada,bo wreszcie sie ozenil,to
                                                      jak bedzie?
                                                      Asienko:)))Bubu,przeciez ta Twoja walka na stryszku z belkami to jest dopiero
                                                      historia,kurde no,to jest material na dobra komedie.bym dodal jeszcze pare
                                                      Twoich poprzednich opowiastek,za pozwoleniem oczywiscie i jest film do Oscara;)
                                                      te historie Szopena z telefonem i Amigo z kluczami,wprawdzie winda to tutaj
                                                      byla kiedys opisana,winda i majtki;)))pamietacie? no tego, to moze film
                                                      przygodowo-komediowy nakrecimy?
                                                      te dopiski naszej mlodziezy tutaj przypomnialy mi to,jak kiedys chcialem
                                                      przechytrzyc wszystkich i kupilem tani bilet na pociag bez miejscowki i stalem
                                                      cala droge w korytarzu kolo toalety.poniewaz nie bylo naprawde zadnych miejsc,
                                                      scisk panowal jakich malo,ale wtedy podobno poznaje sie blizej blizniego swego;)
                                                      ludzie tez stali w toalecie,a jak ktos potrzebowal to wychodzili i potem znowu
                                                      wchodzili. cyrki ale takei byly czasy za naszej pieknej komuny.i pech chcial,ze
                                                      mnie sie tez zachcialo i przeprosilem towarzystwo,wszyscy wyszli.a w kibelku
                                                      ktos po przyjacielsku zostawil swierszczyki i zaskoczylem czemu taki tu ruch.no
                                                      tego.bylismy kiedys pelni inwencji kochani,solidarni,pelni fantazji,moze jednak
                                                      jestem stary juz i dlatego nic nie rozumiem.
                                                      spadanko lece dalej,caluski dla wszystkich dziewczyn i tych zapracowanych
                                                      szczegolnie.panowie czolko
                                                    • mojito Fortuna 96 pod pelnymi zaglami :))). 12.05.05, 00:44
                                                      Siemanko absolutne Wszystkim,

                                                      dzien przyjemny i cieply. Tatuaze zupelnie odsloniete. Widzialem
                                                      caly dekolt wytatuowany i tak daleko jak moglem zobaczyc :).

                                                      W porze lunchu zdecydowalem sie lekko przyciac. Wszedlem do nieznanego
                                                      mi wczesniej zakladu i oddalem sie w rece zupelnie nieznajomej stylistki.
                                                      Moja ufnosc w profesjonalnosc kobiet zostala wynagrodzona.
                                                      I nie bolalo i dobrze zostalo zrobione. Zupelnie nie widac ostrzyzenia :).
                                                      Jedyna obawa bylo to, ze jakims przypadkiem zobaczy mnie moja stylistka
                                                      i potraktuje to jako niewiernosc :).

                                                      Z ciekawostek to znany szef Wolfang Puck firmuje puszke z kawa latte.
                                                      Puszka z tlenkiem wapniowym po nacisnieciu przycisku samoogrzewa kawe
                                                      do temperatury ok 65C w ciagu szesciu-osmiu minut.
                                                      Przypomina mi to dowcip o otwieraniu puszki :).

                                                      Dzisiaj bedziemy bogaci. Nieprzyzwoicie bogaci. Widze okret Fortuna 96
                                                      na horyzoncie. Plynie w kierunku naszego portu. www.powerball.com
                                                      Nasze numery na dzisiaj:
                                                      08 15 29 37 44 PB 27,
                                                      12 16 36 51 52 PB 07,
                                                      14 18 22 35 48 PB 12,
                                                      01 07 13 28 47 PB 24,
                                                      05 12 13 32 43 PB 03.
                                                      Umeczony, pomiety dolar powedrowal jako ekwiwalent do Hindusa.

                                                      Tizedik,
                                                      ewentualnie wiec wypijemy Twoje/Wasze zdrowko. Czym chcesz?

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      temat morski o majtkach pamietam :). Jak mozna majtki zapomniec?
                                                      Z winda skleroza mnie nadgryzla. Podroze PKP to sentymentalna podroz :).
                                                      Byli czasy :))).

                                                      W oczekiwaniu na dokerow do rozladunku workow slonecznie pozdrawiam,

                                                      mojito.

                                                      18:44/16C/bz/21 :).

                                                    • Gość: Asia Re: Fortuna 96 pod pelnymi zaglami :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 12.05.05, 01:44
                                                      Gunther jakby ktos sie zdecydowal nakrecic film o mnie to by musiala byc
                                                      Tragy-comedia lol

                                                      dzisiaj przyjdzie dwoch mam nadzieje sympatycznych panow popatrzec na moj sufit.
                                                      Pan Asessor powiedzial ze zrobia mi sufit w kuchni rowniez, hurraj , maja jakies
                                                      caculko zrobic zeby nie bylo widac pekniec, ktore zreszta juz tam byly, no moze
                                                      dolozylam jedno lub dwa. Tak ze z sufitem wyszlo calkiem niezle.

                                                      Nie pisalam bo mi wstyd bylo, ale wjechalam samochodem na framuge, i to mnie
                                                      bedzie kosztowalo z $500 zeby wyklepac i polakierowac zanim malzonek wroci.
                                                      Chyba stracilam chec do jazdy samochodem, swoja droga jak ja to zrobilam do dzis
                                                      nie mam pojecia. Nigdy nie myslalam ze az taka zdolna jestem lol

                                                      Rane jeszcze jeden miesiac, jak tak dalej pojdzie to moge niezlo demolke zrobic
                                                      zanim malzonek wroci. Nastepnym razem dwa razy sie zastanowi zanim mnie sama
                                                      zostawic na tak dlugo.

                                                      U nas ostatnio piekne dni, slonko, cieplo, uroczo. Robie chwilowa przerwe w
                                                      remontach, bo mi szkoda takiej pogody tracic na lazenie po strychu albo
                                                      przyklejanie kafelkow. Aha uroczyscie oswiadczam ze wiecej domow remontowac NIE
                                                      BEDE i basta.

                                                      Jezeli chodzi o jazde pociagiem w naszej pieknej krainie, pamietam jak w zime
                                                      stulecia jechalam na wczasy do Zywca bodajze, Pociag byl opozniony 4 godizny, do
                                                      Krakowa stalam w korytarzu, nie bylo nawet mowy zeby do toalety sie dostac, bo
                                                      scisk byl taki ze przewrocic sie nie dalo rady. Oczywiscie bylam lekko spozniona
                                                      na pociag, tzn bylabym gdyby pociag nie byl spozniony.
                                                      Z tego pospiechu zostawilam w taksowce czapke z lisa za ktora dalam 5tys zl.
                                                      (prawie cala moja wyplata wtedy a co poniektorzy zarabiali jakies 2,5 tys w tym
                                                      czasie)

                                                      Jak sie w Krakowie poluznilo, i moglam sobie usiasc to nie tylko sobie usiadlam
                                                      ale sie polozylam na kolanach sympatycznego mlodzienca i spalam do konca
                                                      podrozy. Ten ze mlodzian okazal sie takim uroczym facetem ze nie tylko
                                                      spedzilismy wczasy razem ale jeszcze kilka lat po powrocie.


                                                      Nostalgia, hahahaha az sie lza w oku kreci .

                                                    • mojito Sentymentalne podroze kolejowe :). 12.05.05, 02:03
                                                      Asiu,

                                                      wygramy zanim maz wroci. I to rozwiaze wyzwania budowlano-remontowe
                                                      i samochodowe. Z jazdy samochodem nie rezygnuj. Pamietasz ksiezniczke
                                                      Anne, ta ktora spadla z konia? Trzeba natychmiast wdrapac sie na konia
                                                      ponownie poniewaz uraz moze sie utrwalic :).
                                                      A swoja droga wjechanie w cos kazdemu sie zdarza. Shit happens :))).

                                                      Lza sie kreci z pociagami. Zycie towarzyskie i erotyczne kwitlo :).
                                                      Nie to samo co w samolotach :(((. Czlowiek w wiekszosci pasem przypiety
                                                      do kolan kobiecych reka nie dosiegnie a co dopiero o przysnieciu na nich
                                                      marzyc :))). I ciagle stewardesa przeszkadza. Chociaz koce sa...

                                                      W PKP zawsze mozna bylo liczyc na opoznienie. Ludzie prowiant wozili.
                                                      Jajka na twardo. Wedliny. Zawsze ktos "przypadkiem" mial pol banki.
                                                      Byli czasy :))). Lza sie kreci...
                                                    • Gość: Asia Re: Sentymentalne podroze kolejowe :). IP: *.akl.callplus.net.nz 12.05.05, 07:43
                                                      Mojito niezle sie usmialam z tych jajek, no ale tak bylo faktycznie, w pociagu
                                                      zawsze sie zawieralo jakies znajomosci, moze niektorzy blizsze niz inni, ale to
                                                      jakby normalne bo szkoda bylo czasu marnowac nie robiac nic.

                                                      Tak czy inaczej towarzystwo wtedy bylo gadatliwe, bo wszyscy na jednym stolku
                                                      siedzieli, w samolocie jakos faktycznie nie to samo, kocyki cienkie, jakas
                                                      dodatkowa osoba obok siedzi, nie wiadomo czy ma takie same upodobania jak my LOL

                                                      no to moze cos chlapne w intencji tych workow jutowych, na konia to ja bym sie
                                                      wdrapala ale gdzies prysnol chwilowo LOL a z jazda zobacze :( chwilowo mam $500
                                                      uraz :(
                                                    • dyrektoriat 111 workow!!! 12.05.05, 09:04
                                                      $ 111 Million
                                                      $ 62.4 Million Cash Value

                                                      No to teraz wszyscy do roboty, pardon, do kieliszkow, pucharkow, kufli, itp.
                                                      Trzeba cos chlapnac w intencji wygranej:-)

                                                      Pozdrawiam i spadam do roboty:-))))
                                                      D/T
                                                    • Gość: szopen Re: 111 workow!!! IP: 206.73.209.* 12.05.05, 09:38
                                                      No to juz chlup chlapnalem, pod te worki.
                                                    • letnie_zauroczenie Chlapniecie w pracy:)))) 12.05.05, 09:51
                                                      No wlasnie... w pracy?!!!!!!!
                                                    • pysiek13 Chlapniecie w stawie z kaczkami :)))) 12.05.05, 10:48
                                                      Witajcie slonecznie :))))

                                                      chlapnac, nie chlapnac oto jest odwieczne pytanie, Shakespeare niemial takiego
                                                      dylema, u niego za to trup slal gesto jak w nowoczesnym kryminale ...
                                                      ktos powiedzial, ze zycie jest suma przegapien. bron Boshe, chlapniecia nie
                                                      wolno prze-gapic :)))) cotam, chlapie wiec w stawie z kaczkami :)))) Mojito
                                                      kusi wielka fortuna, a ja tu zamiast dotrzymac kroku, wleke gdzies troche
                                                      kontuzjowana i ogolnie nie ten tego. pelna mobilizacja wiec :))))

                                                      Asia oczywiscie film, koniecznie, przeciez to bedzie magnum opus, jusz na zapas
                                                      smieje, super !!! niech tylko ta fortuna przysiadzie/przyplynie/przyfrunie :)
                                                      Yvona dawno w planach miala studio, nooo moze nie filmowe a raczej artystyczne.
                                                      sorry, AAArtystyczne ;)))) przerobimy eventually ...

                                                      tymczasem zaprzyjazniona nurse zrobila konkurs wsrod pacjentow na imie dla
                                                      swojego psa. najlepsze propozycja miala byc nagrodzona. wygralo imie 'whiskey'
                                                      hm ... ludzie to maja pomysly, zeby tylko inne psy sie z niego nie smialy :))))
                                                      taa, powiem wam z lekkim ubolewaniem, ze czas szpitalny to jest czas s-
                                                      powolniony, a samo przezycie nie jest wielkim sukcesem.
                                                      OK nie nudze ...
                                                      dobranoc, dzien dobry odpowiednio, busiaczek smok cmok
                                                    • pysiek13 Re: Chlapniecie w stawie z kaczkami :)))) 12.05.05, 10:50
                                                      aaa, zapomnialam :))))

                                                      0.97mm qrcze, musze kupic nowa linijke :))))
                                                    • kazachstan Re: Chlapniecie w stawie z kaczkami :)))) 12.05.05, 11:16
                                                      Dobry wieczor wszystkim,

                                                      no dobrze co tu zajrze to cicho,nikt jakos nie pisze ostatnio,czy wszyscy tacy
                                                      zapracowani?niektorzy pracuja ciezko a jednak pisza.jakis maly ruch ostatnio.
                                                      dopiero fortuna nam urosla i jak do wznoszenia toastow,to nawet Pysiek sie
                                                      odezwala.bardzo sie ciesze,tylko toz dziwie sie ze ciagle jeszcze w szpitalu.
                                                      jak to tak?
                                                      Mojito to nam taka frajde tutaj zrobil z tymi losami jakich malo,my tak krecimy
                                                      sie za ta fortuna ponad rok i w koncu moze i trafimy.siedze nieraz w altanie i
                                                      sobie rozmyslam,sam sie do siebie smieje ze to dopiero bylaby heca jakbysmy
                                                      wygrali.wyszedlem wiec wieczorem do ogrodu,troche kropi ale ciagle cieplo.a
                                                      dzisiaj mialem na obiad golonke z kapusta,wiec deseru juz mi nie wolno.Pani
                                                      moja juz znacznie lepiej sie czuje to i ugotuje cos do smaku.a zrobila
                                                      ostatniej niedzieli na Mothers Day doskonaly piernik.syn nas zaprosil do
                                                      restauracji na obiad i bylo duzo radosci,bo jak to nie sie nie cieszyc jak
                                                      wszyscy tak kupa zasiada do stolu.
                                                      no jutro rano pobudka,rano musze wstac bo kolega ktory mnie podwozil do przacy
                                                      ma wolne, wiec ja autobus i pociag do pracy.nie ma co nazekac trzeba sie
                                                      cieszyc z tego co sie ma.
                                                      pozdrawiam wszystkich i zycze milego wieczoru
                                                      Kazik
                                                    • letnie_zauroczenie Pytac, nie pytac, pytac, nie pytac...:))))))))) 12.05.05, 11:24
                                                      oto jest pytanie...
                                                      W pierwszym przypadku mozna po lapach dostac.
                                                      W drugim posadzonym byc o obojetnosc.

                                                      Pytac, nie pytac...
                                                    • Gość: szopen Re: Pytac, nie pytac, pytac, nie pytac...:))))))) IP: 206.73.209.* 12.05.05, 11:41
                                                      W pracy, ale nie sam,
                                                      z szefem moim i jego szefem tez.

                                                      Jutro mamy wizyte z dalekiej Europy, dzisiaj zakupilismy odpowiednie trunki
                                                      coby na jutrzejszej kolacji z wizytujacymi Szkotami nie bylo niedomowien.

                                                      No i musielismy sprawdzic czy nam sie falszywki nie trafily.
                                                    • Gość: szopen No i jeszcze dodam IP: 206.73.209.* 12.05.05, 11:45
                                                      Kazik gratulacje z powodu polepszenia sie sytuacji u pani.
                                                      To chyba jednak najwazniejsze.

                                                    • letnie_zauroczenie Re: No i jeszcze dodam 12.05.05, 12:18
                                                      Ze Szkotami to chyba szkocka obciagniecie?:) Fajna robote masz. Prawie tak jak
                                                      degustator w winiarni.
                                                      Dylemat z pytaniem/nie_pytaniem rosniecia dotyczyl. Spodziewam sie ciekawie
                                                      wymijajacej odpowiedzi:))))
                                                    • Gość: szopen Re: No i jeszcze dodam i 1100 IP: 206.73.209.* 12.05.05, 12:31
                                                      Tez mi sie cos wydaje ze ja z tych niekumatych i dopiero teraz zaczynam lapac o
                                                      co z tymi wlosami chodzi.

                                                      Ale moze i tylko mi sie wydaje.

                                                      Ze zaczynam lapac/kojarzyc.

                                                      Z osobistego punktu widzenia wlosy, ich brak czy tez tempo przyrostu problem
                                                      zupelnie nieistotny.

                                                      Zawsze i wszedzie liczy sie tylko to co pod wlosami.

                                                      Nie mowie o wlosach na klacie u dam.
                                                      Oczywiscie.



                                                    • mojito Same dobre wiadomosci :))). 12.05.05, 16:51
                                                      Pogodowo dzien bez slonca, mzy ale cieplo jest.

                                                      Od rana czuje na sobie w pracy spojrzenia pelne wyrzutow. Dziewiecdziesiat
                                                      szesc przeszlo bokiem. Jest jedna ulga i tlaca sie nadzieja. Sto jedenascie
                                                      piekna liczba. Jednolita :))). Dziewczyna z Kiszyniowa losy jutro bedzie na
                                                      kartce kleila i fotokopie robila. Duza odpowiedzialnosc ja czeka. Nikt jeszcze
                                                      nie nie wie, ze to my wygramy :))). Jestem prawie absolutnie o tym przekonany.

                                                      Same dobre wiadomosci :))). Kazik odciazony od gotowania - znak ze Jego
                                                      Pani czuje sie dobrze. Pysiek zbliza sie do stawu z kaczkami - to tez
                                                      optymistyczne i kojace. Byc moze bedzie kaczki wkrotce karmila i kaczki
                                                      po wodzie puszczala. Salud! O dlugosc wlosow pomniejsza. Zgadzam sie
                                                      z Szopenem. Asi uraz bolesny ale przy samochodzie zawsze moze byc
                                                      bolesniejszy. Chociaz ten niby maly ale cholernie piecze. W sobote juta
                                                      posmaruje sie pieczace miejsce :))) i pieczenie ustapi.

                                                      Pytanie (i odpowiedz) nasuwala sie wolno i nieuniknienie. Strukture
                                                      przedsiewziecia loteryjnego mamy w miare przejrzysta. Mamy Dyrektoriat
                                                      (jednoosobowy) i mamy Bardzo Glowna Ksiegowa (liczaca i dzielaca worki).
                                                      I na pewno mamy demokratyczny i okragly stol z uczestnikami przedsiewziecia.
                                                      Jako szeregowy czlonek (nie boje sie tego okreslenia :)) uwazam, ze staz
                                                      i wyrazenie zainteresowania kwalifikuja do udzialu w przedsiewzieciu.
                                                      I taka jest moja niewymijajaca odpowiedz :))). Oczywiscie ciagle nieoficjalna.
                                                      Vide struktura :).


                                                      Chlupnac do poznego wieczora dzisiaj nie moge. Ale zrobie to pozniej.
                                                      Wszyscy powinnismy partycypowac w chlupnieciu, trzymaniu kiciukow lub
                                                      sugestii co do "szczesliwych" numerow. Losy kupie jutro. Piatek, trzynasty
                                                      ma dla mnie szczesliwa magie. Dla sadzacych inaczej moge dokupic tez losy
                                                      w sobote.

                                                      Spadam juz i zanurzam sie w dlugi i pracowity dzien przedloteryjny,
                                                      zdrowia i workow nam wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      10:51/17C/bz/20:).
                                                    • pysiek13 Same dobre wiadomosci i na dodatek TRZYNASTEGO 13.05.05, 03:15
                                                      Witajcie :)))))

                                                      Mojito, tak wpadlam dla towarzystwa :))))
                                                      Letnie_Zauroczenie:
                                                      charm is a way of getting the answer 'yes' without asking a clear question :))))

                                                      zdrowka wszystkim
                                                    • mojito Nareszcie :))). 13.05.05, 03:26
                                                      Samotnosc mnie tu juz nadgryzala :))). Milo mi Pysiek. Zdrowko.
                                                      Kaczki widzisz z oddali ?
                                                    • Gość: szopen Re: Nareszcie :))). IP: 206.73.209.* 13.05.05, 04:52
                                                      No i ja tez czuwam.

                                                      I cos dzisiaj mam swietny humor.
                                                      Slonce ladnie swieci.

                                                      Ogolnie jest niezle.
                                                    • mojito Dobry humor... 13.05.05, 05:52
                                                      ...dobrze miec :). Tez mnie sie dzisiaj trzyma. Nie wnikam dlaczego.

                                                      Zabawna historie chinsko-loteryjna podano w Nowym Jorku.
                                                      Piec grajacych dwa tygodnie temu osob wygralo druga nagrode.
                                                      Wszyscy otrzymali 100,000 dolarow. Zapytani w jaki sposob
                                                      wybrali numery powiedzieli, ze spisali numery z "fortune cookies".
                                                      Wladze loteryjne podejrzewajac jakis "przekret" sprawdzily historie.
                                                      Okazaly sie prawdziwe.

                                                      W chinskich restauracjach w Stanach przy zakonczeniu posilku
                                                      kazdemy podaje sie fortune cookie - maly zapieczony wafel w ksztalcie
                                                      pieroga z paskiem papieru wewnatrz z przepowiednia (zawsze pomyslna),
                                                      motto lub numerami loteryjnymi. I te numery wlasnie skreslili.

                                                      Rozwazam wlamanie sie w nocy do trzech pobliskich chinskich restauracji
                                                      i rozlamaniu wszystkich fortune cookies w poszukiwaniu szczesliwych
                                                      numerow. Do rana powinienem sie uporac :).
                                                    • tszynastka Re: Dobry humor... 13.05.05, 08:51
                                                      Witajcie :))))
                                                      najpierw sie przedstawie: jestem TSZYNASTKA i piepsze, oglaszam oficjalna
                                                      separacje z Pysiek, a co !!! enough is enough.
                                                      nie dosc, ze w dziecinstwie chodzila po drzewach pod wplywem teorii Darwina, to
                                                      teraz tez przez nia mamy same klopoty. chyba nas wywalili z pracy taka prawda.
                                                      ona ma no tego, oops czyli Okropny Odruch Pisania Spontanicznego, wiec pisze co
                                                      mysli, kto to widzial ... tak mnie zmylila, bo mowila ze jest short sighted i
                                                      nie widzi co pisze. w pracy u nas trzeba przejsc przez rozne section, pozbierac
                                                      rozne stempelki, a na koncu sie okazalo, ze nie gramy jusz w tym serialu, a
                                                      nowy boss jest LEO i nie leza mu STRZELCE.
                                                      to jeszcze malo, ostatnio placze ze jest odcieta od swiata, od cywilizacji i
                                                      nie ma dobrego samo-poczucia. tu niedaleko jest staw i plywaja kaczki w stawie
                                                      i slychac ich kwak kwak, a ona mowi, ze kaczki jej nie znaja i chce do domu.
                                                      glowa boli od tych wymyslow.
                                                      chcialam powiedziec ze dzis sa moje urodziny i musimy wygrac, ja ale wygrywam
                                                      solo i basta
                                                    • tizedik Dobry humor :-))))) 13.05.05, 09:39
                                                      No, no, jakies ruchy separatystyczne zauwazam...;-)
                                                      Czy to jest juz zdecydowane odcinanie sie od siebie samej, czy tylko proba
                                                      spojrzenia na siebie z boku? Swoja droga, rzadko spotykana umiejetnosc, a
                                                      bardzo w zyciu (nie tylko wirtualnym) przydatna.

                                                      PS.
                                                      Pysiek, w wolnej chwili zrobie grafik przyrostu wlosow (czas i dlugosc).
                                                      Ciesze sie, ze zdrowiejesz, co widac wyraznie:-)

                                                      T.
                                                    • Gość: Asia Re: Dobry humor :-))))) i urodziny IP: *.akl.callplus.net.nz 13.05.05, 11:59
                                                      no to wszystkiego co naj z okazji urodzin, tyle ze od maja do strzelaca troche
                                                      daleko, jak to nowy boss nie lubi strzelcow???????????//// to jest niemozliwe,
                                                      nie ma takich co nie lubia strzelcow i basta :)))

                                                    • letnie_zauroczenie Pytania niejasne... 13.05.05, 13:59
                                                      ... maja te zalete, ze dostaje sie kilka odpowiedzi.
                                                      Calkiem satysfakcjonujacych.

                                                      Milego weekendu:)))
                                                    • mojito Wzbogacenie slownictwa :). 13.05.05, 16:05
                                                      Piekny dzien. Sloneczny i zielony.

                                                      Przegladajac Gazete nauczylem sie nowego slowa - transparentnosc :).
                                                      Niepruderyjnosc i asertywnosc znam juz z poprzednich lat.

                                                      A tak naprawde to chce zobaczyc trzy jedynki obok siebie.
                                                      www.powerball.com :))). Ide ustawic sie w kolejke.

                                                      10:05/18C/19:).
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Wzbogacenie slownictwa :). IP: *.nsw.bigpond.net.au 14.05.05, 04:30
                                                      Siemanko kochani:))
                                                      zaraz zaraz ty Tszynastka sie nie wyglupiaj,co jakies separacje odstawiasz.a
                                                      ladnie to tak,gdzie ta damska lojalnosc,gdzie przyjazn.nie zawracaj glowy i
                                                      zaraz wracaj na swoje miejsce,no cos ty.
                                                      Amigo czolko:)stol owszem otworzyles bardzo demokratyczny,okragly nie powiem
                                                      bardzo ladnie.tylko jeszcze jak wszyscy by tu nam sie meldowali od czasu do
                                                      czasu regularnie to byloby jeszcze lepiej.Ifa Twoje krzeselko tu czeka niemysl
                                                      sobie i wszyscy co tu zajrzeli kiedys i gdzies ich wcielo.czasem niektorzy daja
                                                      nura w underground pod stolem,tylko prosze sie nie kopac po kostkach a bedzie
                                                      dobrze.to jak wygrywamy Amigo to swietnie,moze wiec bede mogl zadzwonic do
                                                      szefa w poniedzialek i powiedziec ..no tego;))))))))))kurde,ale to jest swietna
                                                      mysl.
                                                      pogoda w Sydney nam troche przygasla i troche kropi,cieplo jest dalej
                                                      jednak.dzis do poludnia w robocie i teraz cale piekne popoludnie przede mna.co
                                                      by tu zrobic?no pub to juz troche przesady,zaczynam dbac o poziom alkoholu we
                                                      krwi a ostatnio bylo,no tego bylo troche za duzo.ide na pozny lunch i po drodze
                                                      moze mnie oswieci.
                                                      caluski dziewczyny, graba panowie
                                                    • Gość: Asia Milionerowo IP: *.akl.callplus.net.nz 14.05.05, 08:11
                                                      Mojito, ty sie w zadnej kolejce nie ustawiaj, wygrywamy i nie ma ten tego,
                                                      jestes pierwszy i jedyny w tej kolejce czyli nie ma zandnej kolejki, czasy
                                                      kolejkowe mamy za soba :))))

                                                      Dzisiaj wtaszczylam nastepne 2 woreczki na strych i rozlozylam, w miejscach malo
                                                      dostepnych, czyli na lezaco i na kolanach, po ostatniej dziurze w suficie,
                                                      postanowilam zimowo wykorzystac swoja deske do plywania, do ocieplania sufitu
                                                      nadaje sie wysmienicie :)) ze tez mi wczesniej nie przyslo na mysl, ale gdyby,
                                                      to by mi sufitu nie wymienili w pralni i nie zrobili upiekszenia w kuchni, takze
                                                      uwazam ze nie ma tego zlego ....

                                                      Kazik ciesze sie ze Twoja Pani lepiej, dbaj o nia i odzywaj sie czesciej do nas.

                                                      Gunther tez dbam o poziom alkoholu we krwi, dzisiaj bloody May na tapacie :))

                                                      U mnie pogoda wspaniala, zdecydowanie lepsza niz w zeszlym roku o tej porze,
                                                      dzisiaj bylo pieknie, slonko, cieplo, a na strychu to nawet sie pot po mnie lal,
                                                      dzisiaj ukladalam w malo dostepnym miejscu, zostaly 3 beleczki, do ulozenia
                                                      praktycznie tam gdzie mozna stac. Powiedzilam mezowi ze zostawiam dla niego,
                                                      zeby mogl sie poczuc jak gospodarz :))) rane alez on ma dobra zone

                                                      jutro bede konczyc ukladanie kafelkow, gruntowanie, itd, czyz moje week-endy nie
                                                      sa do pozazdroszczenia :))

                                                      w czwartek bylam w Lyttelton, na poznym lunchu, knajpka ma chyba 6 stolikow
                                                      plus ze 4 w ogrodku, wszystko wyglada jak 100 lat temu, ale jedzonko pyszne :))
                                                      Nazywa sie tak jaki nick mial jeden z najwiekszych jezzmanow :)) jestem pewna
                                                      ze wiecie.

                                                      wczoraj corka wpadla z butelka wina, kasetami z "Only fools and horses" mialysmy
                                                      fajny wieczorek :))

                                                      ok, dzisiaj postanowilam, koncze kafelki, a jak skoncze to nic tylko do powrotu
                                                      malzonka samych przyjemnosci bede zazywac :) i tak mi dopomoz

                                                      zycie jest piekne :)))))))))))))
                                                    • mojito Zeglowanie z Fortuna. 14.05.05, 19:51
                                                      Zdrowka Wszystkim,

                                                      dzien piekny i sloneczny. Dwadziescia C. Wietrznie jednak.
                                                      Ma byc silny wiatr wieczorem. Pogoda dla dobrych zeglarzy.

                                                      Mile niespodzianki mieszkaja czasami za rogiem. Tak wczoraj
                                                      odkrylem mila niespodzianke z wloskimi delikatesami braci Di Bruno.
                                                      Ich poprzednie dwa male, pekajace w szwach sklepiki zostaly zamkniete.
                                                      Myslalem, ze wyszly z businessu. Nawet zalowalem. Wczoraj za rogiem
                                                      zobaczylem ich nowe miejsce. Wow! Duze, przestrzenne, dwupoziomowe.
                                                      Z kawa (espresso), z wyrobami cukierniczymi. Nigdy wczesniej nie widzialem
                                                      tak duzych cannoli. Maja co najmniej 1000 kalorii. Kola serow wielkie
                                                      jak opony samochodow Formuly 1. Oliwki w beczkach wielkie jak mandarynki.
                                                      Pieczywo z ciabata wlacznie. Sandwicze przerozne. Diavolo nawet.
                                                      Tlumy ludzi. Sprzedawcy oprowadzaja po sklepie i karmia promocyjnie.
                                                      Prawdziwie free lunch mialem wczoraj :). W czerwcu otworza gore.
                                                      Bedzie paninoteca, bar serowy (!), dostep do internetu i miedzynarodowe
                                                      gazety. Di Bruno Bros. zrobili na mnie duze wrazenie. Milo widziec ich
                                                      doskonale prosperujacych.

                                                      Stojac na srodku mostu Beniamina Franklina przerzuconego nad rzeka
                                                      Delaware widzialem odchodzcy od kei nasz okret Fortuna.
                                                      Bialopomaranczowe zagle byly juz prawie wciagniete na maszty.
                                                      Widzialem krzatajace sie na pokladzie majtki(ow:)) ukladajacych
                                                      rowno jutowe worki. Manifest okretowy mial wpisana ich liczbe - 111.
                                                      Ksztaltnie zbudowana rufa wolno obracala sie do wiatru. Wytezalem
                                                      wzrok probujac odczytac na rufie port macierzysty Fortuny. Napisany
                                                      byl malymi literami. Wreszcie mi sie udalo. Portem macierzystym jest
                                                      World. Na tylnej bombramrei powiewaly na wzmagajacym sie wietrze nasze
                                                      dzisiejsze numery. Widzialem je wyraznie:

                                                      12 36 41 51 52 PB 31,
                                                      22 40 41 48 53 PB 35,
                                                      14 15 21 32 45 PB 21,
                                                      12 13 22 40 43 PB 28,
                                                      03 09 33 40 42 PB 41.

                                                      I troche nizej recznie wyhaftowane zielona nitka nasze przypadkowe
                                                      forumowe numery: 03 07 10 13 35 PB 13. www.powerball.com

                                                      Okret byl juz na srodku rzeki i kierowal sie w strone oceanu.
                                                      Plynal juz pod wszystkimi zaglami. Pelna gala i gracja. Anglicy
                                                      wiedzieli co robia okreslajac rodzaj rzeczownika okret jako zenski(she).
                                                      Tylko kobiety potrafia tak plynac... i miec tyle gracji.

                                                      Nikt nie wie gdzie okret wplynie dzisiaj do portu. Ta niepewnosc tez
                                                      ma swoj urok. Znany jest tylko czas zawiniecia do szczesliwego portu.
                                                      22:58 lokalnego czasu. Stojacy razem ze mna na moscie ludzie patrzyli
                                                      w milczacym podziwie na oddalajaca sie rufe okretu.
                                                      Ktos kiedys napisal, ze zaglowce plynace na horyzoncie niosa na pokladzie
                                                      sny i marzenia ogladajacych je z brzegu ludzi. Sympatyczne przypuszczenie.

                                                      Wydaje sie, ze bedziemy mieli pomyslny weekend i dalej tydzien.
                                                      Lewa dlon zaczyna mnie swedziec :))).

                                                      Buena suerte! Amigos,
                                                      m.

                                                      13:51/bz/18:).
                                                    • yvona73pol dobre wiesci ;)) 15.05.05, 05:39
                                                      zyje, pije i takie tam ;)))))
                                                      na intencje pije....
                                                      zyje w celach przeroznych; intencyjnych rowniez ;)))
                                                      generalnie sprawa telefonu/internetu w powijakach, ale postepuje wolno do
                                                      przodu ;)
                                                      Asia, modyfikacje karoserii (lekkie) sa mi znane ;)))
                                                      mocno sciskam wszystkich (kwa, kwa ;)))) i spadam,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: tizedik Re: dobre wiesci ;)) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.05.05, 20:32
                                                      Pij, pij Iwonka. Intencji przeroznych cala masa przeciez.

                                                      W sprawie modyfikacji karoserii niejakie doswiadczenie ma "element".
                                                      Trzykrotne... Za trzecim panowie mundurowi mielie wielkie pretensje o
                                                      zniszczenie placka, jaki wiozla pani pasazerka drugiego autka. Bo takie wlasnie
                                                      pretensje sama wykrzyczala pare ladnych razy. Chyba mniej ja biedaczke w tym
                                                      momencie obchodzilo, ze jej autko trzeba bylo odwiezc na lawecie, bo o wlasnych
                                                      silach nie dalo by rady. Nasze pokonalo potem ponad 300 kilometrow, z
                                                      przymusowym ograniczeniem predkosci do 60 km/godz, a naprawa kosztowala solidna
                                                      podwyzke ubezpieczenia.
                                                      BTW, wina lezala po stronie elementu!
                                                    • dyrektoriat Re: Zeglowanie z Fortuna. 15.05.05, 20:32
                                                      Z lekkim zniecierpliwieniem informuje, ze worki jutowe do nas (jeszcze) nie
                                                      trafily.
                                                      Z tym wieksza nadzieja dodaje, ze jutowy ladunek sie rozrosł do imponujacej
                                                      liczby 129 workow!
                                                      Ze wspolczuciem mysle o Mojito, przed ktorym nieunikniona koniecznosc odstania
                                                      swojego w kolejce do workow.
                                                      I juz z radoscia oczekuje kolejnej barwnej opowiesci o okrecie zwanym Fortuna.
                                                    • tizedik Re: Zeglowanie z Fortuna. 15.05.05, 20:36
                                                      Gdyby ktos sie zdziwil, ze moje 2 posty weszly w tej samej minucie i
                                                      podejrzewal, ze przynajmniej jedna ja to nie ja, to od razu informuje, ze za
                                                      kazdym razem pisalam ja, czyli Tizedik vel Dyrektoriat.
                                                      Dla zabawy i z ciekawosci dokonalam drobnego manewru i prawie sie udalo:-)
                                                      Prawie, bo raz system nie pozwolil mi sie zalogowac.

                                                      Pozdrawiam wszystkich.
                                                      Tizedik/Dyrektoriat
                                                    • Gość: szopen Re: Zeglowanie z Fortuna. IP: 206.73.209.* 16.05.05, 02:46
                                                      Czyli dalej zeglujemy w strone workow.

                                                      Dobrze jest.

                                                      Ilosc workow staje sie rzeczywiscie imponujaca.

                                                      U mnie jest juz zdecydowanie za cieplo, mimo tego wczoraj na rybach bylem z
                                                      dosc dobrym skutkiem, teraz w domu bedziemy musieli jesc tilapie chyba
                                                      codziennie bo nastepnt weekend sie zbilza.

                                                      Swieci slonce, ja swietnie spalem i dzisiaj mam znowu super humor.

                                                      Nie jest zle.
                                                    • mojito Re: Zeglowanie z Fortuna. 16.05.05, 03:01
                                                      Dobrze jest :). Zycie jest piekne.
                                                      Navigare necesse est, vivere non est necesse :))).
                                                      Zycie byloby jeszcze piekniejsze gdyby nie koniecznosc
                                                      zeglowania w poniedzialek.
                                                    • mojito Zeglowanie z Fortuna - ciag dalszy :))). 16.05.05, 02:44
                                                      dyrektoriat napisała:

                                                      "Z lekkim zniecierpliwieniem ..."

                                                      Tizedik milo mi. Doceniam eufemistyczne sformulowanie. Jutro stane
                                                      oko w oko z calodniowymi wyrzutami niekoniecznie wyrazonymi w tak
                                                      uprzejmej formie. Ludzie na przemian obiecaja mi zlote gory i rozane
                                                      ogrody lub kwestionowac beda mnie calego a uprzejmiejsi tylko niektore moje
                                                      czesci. Nielatwy jest los zaklinacza deszczu i cyganskiej Fortuny.

                                                      Z panem z Indii opanowalismy duza oszczednosc czasu. Idac do pracy
                                                      wreczam mu bez slowa koperte z pieniedzmi i modlitwami do Fortuny.
                                                      Po poludniu koperta zmienia ponownie rece zanim ktos z kolejki skrzywi sie.
                                                      Ludzie raczej nie wtracaja sie i nie sarkaja poniewaz odbywa sie to
                                                      juz zrecznie i wyglada tak jak gdyby ... tak jak kto chce :).

                                                      Dzisiaj jeszcze troche ciszy morskiej ale jutro zacznie sie krzatanina
                                                      na pokladzie okretu Fortuna. Porzadkowanie i mycie pokladu - przeglad
                                                      takielunku. Majtki(owie) moga sie spodziewac dwoch dni pracowitych
                                                      przygotowan do srodowego rejsu na pokladzie Fortuny z wieksza iloscia
                                                      workow jutowych. Wieksze cargo - wiekszy wysilek i odpowiedzialnosc.

                                                      Swoje doswiadczenia z odksztalcaniem karoserii mialem. W wiekszosci
                                                      udawalo mi sie je przywrocic do poprzedniego ksztaltu. Za cene mniejsza
                                                      lub bolesniejsza. Raz tylko koszt ewentualnego klepania, wymieniania
                                                      czesci, wstawiania przedniej i tylnej szyby byl ekonomicznie nieuzasadniony.
                                                      Odprowadzilem samochod wzrokiem do lawety-karawanu i uronilem lze zalu
                                                      podczas rozstania sie. Wtedy to wlasnie podejrzewajac, ze jednak mam
                                                      ogromne szczescie zaczalem grac w totka :))).

                                                      Pysiek,
                                                      czy wiesz dlaczego Aborygen nie moze kupic sobie nowego bumeranga?
                                                      Poniewaz nie moze wyrzucic starego :).

                                                      Milego tygodnia Wszystkim,
                                                      mojito.

                                                      20:44/18C/bz/17:).
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Zeglowanie z Fortuna - ciag dalszy :))). IP: 202.134.255.* 16.05.05, 07:12
                                                      Siemanko kochaniency;))
                                                      Amigo graba:) jasne, ten kawal z bumerangiem to jest moj stary exportowy
                                                      kawal.bumerang ciagle wraca kurde i trudno sie go pozbyc,cale szczescie ze w
                                                      Australii tylko bumerangi wracaja do swoich wlascicieli.zony na przyklad nie
                                                      wracaja no tego.
                                                      a mnie okropnie smieszy jak ludzie pala kawaly.kiedys opowiedzalem znajomej
                                                      dowcip o dwoch pchlach.mowi pchla do pchly:wiesz bylam na wakacjach na Krecie.a
                                                      znajoma potem powtarza ten dowcip mezowi i to w dodatku w moim towarzystwie:
                                                      wiesz pchla do pchly mowi: bylam na wakacjach na Bermudach:))
                                                      i to jest samo zycie kurde jacy ludzie potrafia byc zabawni:))
                                                      jak nasza Asienka:))bez urazy Slonko NowoZelandzkie:))przeciez ten Twoj remont
                                                      w domu to naprawde swietny material na komedie.a co do stluczki to napewno
                                                      malzonek nie bedzie sie gniewal.to przeciez tylko samochod i najwazniejsze ze
                                                      cala jestes.ja to mialem rozne przygody samochodowe.oj rozne kochani,bylo tych
                                                      stluczek oj bylo i nie zawsze ja bylem winny.pamietam nawet takie swietne czasy
                                                      kiedy Syrenka z kumplami dojechalismy do Paryza i nas nie wpuscili, kurde juz
                                                      nie wiem dlaczego.biwakowalismy pod Paryzem i po kieszeni nawet nam sie to
                                                      oplacilo.pech chcial,ze kiedy spalismy wsrodku, facet na campingu przywalil nam
                                                      w d.pe,bo myslal ze to dekoracja.kurde to byly czasy.
                                                      zaczynam ostatnio na ckliwa nute,trzeba zmienic plyte.dobra kochanency.
                                                      u nas w Sydney deszczyk dla odmiany,przyznam sie ze czekalam na jakas wiadomosc
                                                      od rana w sprawie fortuny zeby moc zadzwonic do roboty w poniedzialek z ranca.
                                                      no dobra znaczy sie czekamy dalej.ja weekend tez przyznam sie Szopen ze na
                                                      rybach spedzilem, bylem z dwoma kumplami dosc daleko na pstragach,przywiozlem 5
                                                      calkiem niezlych. powiem wam ze bardziej mi smakuja pstragi z rzeki, niz te
                                                      hodowlane.na miejscu przy wodeczce sobie zrobilismy BBQ troche juz chlodno z
                                                      rana,musialem wiec ubrac katane ale reszta to sama przyjemnosc,to
                                                      oczekiwanie,to poderwanie ryby,zyc nie umierac kochani.ja to swoje polowy
                                                      rozdaje po znajomych Szopen,bo przeciez to mozna umrzec z nudow codziennie taka
                                                      rybke obsunac.ja to z tych co lubia troche urozmaicenia i nie tylko w
                                                      jedzeniu;))
                                                      dzisiaj na luch veal chops Milanese receipt,cos mi ostatnio apetyt rosnie.
                                                      zauwazylem ze rosnie proporcjonalnie do temperatury chlodniej jem wiecej,goraco
                                                      jem mniej,pije wiecej za to:))
                                                      dobra lece dalej kochani.Pysiek jak tam humorek,lepiej?zdrowka zycze,odzywaj
                                                      sie czesciej
                                                      spadanko i oby ta fortuna znalazla kurde droge do nas:))
                                                    • Gość: szopen Re: Zeglowanie z Fortuna - ciag dalszy :))). IP: 206.73.209.* 16.05.05, 07:49
                                                      No przeciez nie sama tilapia czlowiek zyje.
                                                      Inne rzeczy tez jadamy.

                                                      Smakowite tez.

                                                      Kabanosy na ten przyklad.

                                                      I tak dodam ze co ciekawe moja corka ma dosc ciekawe upodobania spozywcze, a
                                                      przynajmniej "dziwne" jak na tutejsze waronki.

                                                      Znaczy sie lubi bardzo: musztarde, kielbase, chleb, kiszone ogorki, mieso
                                                      ogolnie no i lubi tez seaweed.
                                                      Ryz i warzywa tak sobie.

                                                      Zarowno tesc jak i ayee twiedza ze to musi byc genetyczne.
                                                      Ja tam odpowiadam ze dziecko wie co dobre.
                                                    • yvona73pol Re: Zeglowanie z Fortuna - ciag dalszy :))). 16.05.05, 08:34
                                                      no to telefon juz jest ;) z internetem to juz insza inszosc, ale jakos sprawa
                                                      sie posuwa ;))) i inne rzeczy... ;)))
                                                      poza tym finansowo to tesknie za okretem ;) cierpliwa jestem, poczekam....
                                                      kawalu z bumerangiem nie slyszalam, fajny, fajny....
                                                      a rybke bym zjadla, ale jakos nikt nie chce pichcic....
                                                      no, caluski,
                                                      do nastepnego,
                                                      Iwona
                                                    • matrioszkaa Re: Zeglowanie z Fortuna - ciag dalszy :))). 16.05.05, 19:05
                                                      Pod fortune dzisiaj-Henkell, mam otwarta buteleczke wlasnie:-)))

                                                      Moja dziatwa ma tez zdecydowanie polskie podniebienie: ogorki kiszone na
                                                      pierwszym miejscu!, kiszona kapusta, tylko kiszona w Polsce, parowki, ziemniaki
                                                      przysmazane na cebuli. Co jest o tyle dziwne, ze raczej po polsku nie gotuje.
                                                      A znajome dziecko wietnamsko-polskie urodzone w Polsce nie jadlo nic oprocz ryzu!

                                                      A teraz Henkell!
                                                    • mojito Dobry omen. 16.05.05, 20:12
                                                      Pogoda odlotowa. Slonce, cieplo, 23C.
                                                      Mlodziezy duzo na czarno luzno ubranej sie widzi. Graduation.

                                                      Dzisiaj rano idac przez park az stanalem. Przede mna wolno na
                                                      wozku akumulatorowym jechaly worki. Przetarlem oczy. Tarcie
                                                      powtorzylem. Okazalo sie, ze pracownik parku oproznial kosze
                                                      na smieci. Worki byly czarne i plastykowe ale zawsze...
                                                      Wielkosc mialy odpowiednia. Naliczylem ponad dwanascie. Krecimy
                                                      sie wiec ciagle wokol workow. Dobry omen.
                                                      Byc moze wieczorem wybiore sie na Penn`s Lending nad rzeke
                                                      zobaczyc jak idzie ladowanie workow na okrecie Fortuna.

                                                      Nasze zdrowko teraz iced tea,
                                                      m.

                                                      14:12/zupa z soczewicy/16:).


                                                    • mojito Zaladunek okretu "Fortuna". 17.05.05, 05:23
                                                      Pojechalem wieczorem na Penn`s Landing. Na Bulwarze Kolumba
                                                      stoi przycumowany okret-restauracja Moshulu (www.moshulu.com)
                                                      Wszedlem po schodach do okretowego baru Bongo. Usiadlem przy bulaju
                                                      aby popatrzec na trwajace prace pokladowe na naszym okrecie Fortuna.

                                                      Przyszla kelnerka. Zaproponowala Sex on the Beach. Koktajl oczywiscie.
                                                      Podziekowalem uprzejmie. Skladniki sa dla mnie za slodkie.
                                                      Kelnerka zwrocila moja uwage na erotyczna strone koktajlowego menu:
                                                      Fuzzy Navel, Screaming Orgasm i Slippery Nipple. Podziekowalem rownie
                                                      uprzejmie usprawiedliwiajac sie bolem glowy. Okrety zawsze kojarza mi
                                                      sie z ciemnym rumem. Cuba Libre zamowilem. Z dwoma cwiartkami limonki.

                                                      Za oknem widzialem wspaniale oswietlony most Franklina. Przejezdzajacy
                                                      przez most pociag uaktywnil komputerowe czujniki mostu i powstala
                                                      kolorowa feeria swiatel. Efekt swietlny odbijal sie w rzece Delaware.

                                                      Troche blizej stala przycumowana nasza Fortuna. Zwiniete zagle wisialy
                                                      na rejach. Na oswietlonym pokladzie widzialem krzatajace sie majtki.
                                                      Rozne. Dluzsze, krotsze, kolorowe. Niektore z koronka.
                                                      Luk ladowni byl otwarty i bom pokladowy opuszczal pekate worki jutowe
                                                      pod poklad. Liczylem worki do czterdziestu czterech i stracilem rachube.
                                                      Gdy ostatni worek jutowy zniknal pod pokladem luk zostal zakryty brezentem
                                                      i obwiazany lancuchem. Rozlegl sie przyciszony dzwiek dzwonu okretowego.
                                                      Wiekszosc majtkow zniknela pod pokladem i tylko kilku zostalo na nocnej
                                                      wachcie pokladowej siedzac na luku ladowni. Poklad pograzyl sie w polmroku.

                                                      Dopilem swoja cuba libre i zamowilem nastepna. Nie spieszac sie wolno
                                                      saczylem koktajl patrzac na rozswietlany pociagami most. Swiatla noca
                                                      maja swoja magie. Na dwoch koktajlach poprzestalem. Zapytany, powiedzialem,
                                                      ze bol glowy ustapil prawie zupelnie. Podziekowalem za zainteresowanie.
                                                      Uspokojony wiedza co to miejsca pobytu naszych workow jutowych wrocilem
                                                      do domu i dziele sie z Wami tym co widzialem :))).

                                                      Dobranoc lub dzien dobry odpowiednio,
                                                      mojito.

                                                      23:23.
                                                    • mojito Re: Zaladunek okretu "Fortuna". 17.05.05, 05:25
                                                      Nawias zbyteczny www.moshulu.com
                                                    • Gość: Asia Re: Zaladunek okretu "Fortuna". IP: *.akl.callplus.net.nz 17.05.05, 08:16
                                                      Mojto, kurcze pije pod ten luk, fantastyczna opowiesc, smiac mi sie chcialo bo
                                                      pomyslam sobie w trakcie czytania, ze jakby na koncu bylo ze wlasnie wyralismy
                                                      to bym chyba spadla z krzesla ze smiechu :) opowiastka jakby prosi sie wlasnie
                                                      takiego zakonczenia :)

                                                      Uprzejmie donosze ze wlasnie polozylam ostatni kafelek, teraz tylko poczekam az
                                                      wyschna, zagruntuje i po ptokach. umywlam sufit Janola, poskrobalam co potrza,
                                                      polatalam dziury, odkrecilam jakis stary (nie antyk) kinkiet, popatrzylam,
                                                      posprzatala, rane jestem dumna z siebie. Jeszcze z tydzien i skoncze :)

                                                      Poniewaz zostalo mi sie kupe klajstru, postanowilam zalatac dziure w scianie w
                                                      mniejszej sypialni, (ktora zrobilam nie tak dawno mocujac sie z lozkiem dwa razy
                                                      wiekszym ode mnie) Coby ta dziure zaklajstrowac musialam zerwac kawal tapety,
                                                      wiec sypialna to moj nastepny projekt.
                                                      Sa tacy co sie mnie pytaja czy ja robie to wszystko "to keep out of trouble" po
                                                      jednym glebszym, chyba im przyznaje racje :)

                                                      Teraz Uwaga!!! Nie jestem przekonana do tej naszej wygranej, bo jak juz sobie
                                                      wszystko zrobie co mam zrobic, a bysmy kurcze wygrali, to moja robota pojdzie na
                                                      marne, bo pewnie bym chciala wszystko zmienic. Wiec niechze ta Nasza fortuna
                                                      wezmie to pod uwage, bo moge sie bardzo zedrzaznic.

                                                      I tym pozytywnym akcentem, pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkich bez wyjatku
                                                      forumowiczow. :)))))))))



                                                    • pysiek13 Re: Zaladunek okretu "Fortuna". 17.05.05, 09:15
                                                      Phuuuuuuuuuuuuu :))))))))))))) Asia, YOU ARE THE BEST :)))))))))))))))

                                                    • pysiek13 nowe slowo :)))) 17.05.05, 09:20
                                                      Mojito super, wygrywamy ? :))))

                                                      dodam nowe slowo do Twojego slownika: paraskevidekatriaphobia :))))
                                                      z greckeigo:
                                                      paraskevi - Friday
                                                      dekatri - 13
                                                      phobia to wiesz :))))

                                                      zdrowko wszystkim
                                                    • Gość: Asia Re: nowe slowo :)))) IP: *.akl.callplus.net.nz 17.05.05, 09:37
                                                      E tam zabcia, ja Tobie do piet nie dorastam :((

                                                      juz chyba bedzie ze centymetr ej? a jak cala reszta? i co z ta trzynastka?
                                                      cholerny ksiaze cie nie chcial pocalowac czy co? a moze calowal i nie mozesz sie
                                                      nastepnego 13tego piatku doczekac. Nie badz taka malo slowna, wiesz dobrze ze tu
                                                      niektore ksiazeta tylko wtedy sie odzywaja kiedy jasnie Pani zechce sie odezwac,
                                                      wiec nie rob nam tego i napisz cos co mi w piety pojdzie coby sie troche
                                                      ruszylo. :)))
                                                    • pysiek13 Re: nowe slowo :)))) 17.05.05, 10:08
                                                      no cos Ty Asia, jestes przeciez super i atrakcyjna kobieta :)))) i jeszcze do
                                                      tego jaka zaradna :))))
                                                      linijka mi sie zlamala i nie moge podac biezacego raportu :( ogolnie troche nie
                                                      ten tego ostatnio, bedzie lepiej ale :))))all things are difficult before they
                                                      are easy :))))
                                                      i ta fortuna !!! wygrywamy tym razem for sure !!! na bardzo inteligentne i
                                                      szlachetne pytanie: czy woilsz 'byc' czy 'miec'? odpowiadam wy-mijajaco, ze
                                                      wole byc majac :))))
                                                      a Ksiaze ? chyba takich u nas nie bywa eh ?
                                                      zdrowka i dobrego humoru
                                                    • kotkanadachu Re: nowe slowo :)))) 17.05.05, 10:51
                                                      wow, Pysiaczku super atrakcyjna kobieta? i do tego zaradna? a kto ci takich
                                                      glupot nagadal jezeli moge zapytac? Atrakcyjna dla kogo? lol

                                                      napewno bedzie lepiej, just hang on there :)

                                                      a Ksiazeta, hmm no coz jakby pierwszy lepszy byl ksieciem to byl by zbyt
                                                      pospolity, ale bywaja, bywaja :)

                                                      zawsze wierze w to co mowisz, wiec jezeli wy-mijajaco uwzasz ze lepij byc majac
                                                      to ja juz dla dobra ogolnego poswiece ta swoja robote, jak juz kiedys pisalam
                                                      nie przywiazuje sie ani do rzeczy ani do miejsc.

                                                      Humorek dopisuje, mam nadzieje Tobie tez, a zdrowko - no coz chwilowo nie bede
                                                      sie wyglupiac bo nie ma mnie kto dogladac :)

                                                      No to "na zdrowko" :)
                                                    • tizedik Re: nowe slowo :)))) 17.05.05, 17:32
                                                      Jade. Na pare dni. Wracam w niedziele.
                                                      Sprawowac mi sie tu dobrze. Jak zwykle....;-)
                                                      No i pilnowac, wiadomo czego. Przyjade i sprawdze. Gdyby co, to szukajcie mnie
                                                      przez umyslnego. Poslanca, znaczy sie;-)

                                                      Buziaczki:-)
                                                      T.
                                                    • kazachstan Re: nowe slowo :)))) 18.05.05, 02:10
                                                      Dzien dobry wszystkim,

                                                      no Asia ja przyznam sie,ze tez jestem pelen podziwu.kafelki sama ukladasz,
                                                      izolacje,z dziura w suficie tez sobie poradzilas.prace zmieniasz jak ci
                                                      pasuje,niemasz tez klopotu ze znalezniem nowej.Twoj maz to dopiero ma z Ciebie
                                                      pozytek a ty tu piszesz ze nie jestes zaradna.bym cos napisal tutaj ale moja
                                                      Pani lubi czasem zajrzec co ciekawego sie tu dzieje,wiec napisze tylko
                                                      ogolnie,ze niektore kobiety maja swoje specjalizacje.moja Pani wiec ma
                                                      specjalizacje w porzadkach i gotowaniu.a Ty Asia widze we wszystkim sie
                                                      specjalizujesz i powiem ze jakbys to napisala ze wyklepalas swoj samochod totez
                                                      bym sie nie zdziwil.jestes naprawde przebojowa.
                                                      w Australi natomiast zbliza sie koniec roku finansowego i jakies zamieszanie
                                                      sie zrobilo z naszymi podatkami,niby maja nam uciac podatki,ze bedzie sie
                                                      placilo mniej,ale kto na tym dobrze wyjdzie to nie wiadomo jeszcze.no i jakas
                                                      dziwna rywalizacja sie zaczelo miedzy naszym priminister i ministrem skarbu.
                                                      jakos tak trudno mi to wszystko ogarnac i nie moge sie rozeznac o co chodzi.
                                                      najwazniejsze ze ciagle jest cieplo,chociaz wczoraj to ladnie padalo.jeszcze
                                                      kilka dni bedzie cieple i potem juz chlodnawo,zima nadchodzi i o tym daja znac
                                                      zimne ranki.
                                                      Mar-za zniknela zapracowana,Pysiek sie kuruje,Yvonka ciagle sie chyba mebluje,
                                                      nawet Szopen jakis zapracowany i nie pisze duzo i jakos przycichlo ostatnio.no
                                                      ale Mojito o nas pamieta i to jest najwazniejsze,bo rzeczywiscie jak my jakims
                                                      cudem upolujemy ta fortune to sami zobaczcie ile to dobrego z tego wyniknie.nie
                                                      ze jeden czlowiek sie nachapie,nas jest tu cala kupa do obdzielenia i to jest
                                                      sprawiedliwie.
                                                      z tym 13 to jest tak ze sa ludzie zabobonni i nic sie na to nie poradzi.ja tam
                                                      w zadnego pecha czy wyjatkowe szczescie nie wierze.ta 13 to chyba z ostatniej
                                                      wieczerzy,bo Judasz byl 13 ktory sie dolaczyl i kiedy Pana Jezusa krzyzowano to
                                                      byl piatek.tak tez zostalo w ludzkiech glowach,bo nawet teraz jak usiadzie do
                                                      stolu 13 osob to zabobon mowi, ze ktos z tych gosci umrze w ciagu roku.w
                                                      ostatni piatek 13-tego to wszystkie totalizatory pekaly w szwach,bo tyle ludzi
                                                      jednak kupowalo losy.tak ze z jednej strony piatek 13 moze byc pechowy a dla
                                                      innych jest szczesliwy.
                                                      Mojito ta restauracja na wodzie bardzo elegancka,to ten twoj bizness musi
                                                      dobrze prosperowac ze przesiadujesz w drogich lokalach.tego tez zycze wszystkim
                                                      ale wygranej tez.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • mojito Nowa fobia :). 18.05.05, 03:21
                                                      Qrde, tez wyjezdzam jutro do siostry na dwa dni. W czwartek wieczorem
                                                      wracam. Kto bedzie workow jutowych pilnowal? www.powerball.com
                                                      Byloby glupio gdybysmy usmiech Fortuny przegapili. Nigdy by nam tego
                                                      Fortuna nie wybaczyla.

                                                      Nasze numery:
                                                      05 21 36 37 52 PB 14,
                                                      02 06 21 22 36 PB 32,
                                                      02 04 18 31 32 PB 21,
                                                      22 28 41 44 52 PB 41,
                                                      16 20 24 26 49 PB 12.
                                                      I powtorzone "recznie" wybrane numery: 03 07 10 13 35 PB 13.

                                                      Kolacje mialem dzisiaj z Di Bruno Bros. Salatka z kury na ciabacie.
                                                      Po raz pierwszy widzialem maliny-albinosy. Zlota odmiana.
                                                      Trzeba sie przyzwyczaic do widoku.

                                                      Duze zainteresowanie badaczy w Stanach wzbudzila ostatnio roslina kudzu.
                                                      A wlasciwie jej korzen. Powoduje, ze po zazyciu pije sie mniej:).
                                                      Przyszla do Stanow z Chin gdzie podobno znana jest od wiekow.
                                                      Nazywa sie ge-gen. Byc moze Szopen wyjasni wiecej.

                                                      Pysiek,
                                                      wyraz dla mnie rzeczywiscie nowy. Tylko fobia jest mi znana :). Zdrowko.

                                                      Kazik,
                                                      w Moshulu bylem niejako "sluzbowo". Mialem oko na worki jutowe.
                                                      I tylko pilem. Nie jadlem. Rachunek mam i byc moze BGK (Bardzo Glowna
                                                      Ksiegowa) rachunek zaakceptuje i pozwoli mi odliczyc od naszej wygranej :).
                                                      Mar_za powinna sie wkrotce pojawic po przejsciach/przezyciach :))).

                                                      Asiu,
                                                      Ty zadziwiasz :). O firmie Asia-Zlota Raczka Ltd. myslalas?

                                                      Do piatku wiec, moze juz bogatsi :))). O workach pamietajcie.

                                                      mojito.

                                                      21:21/bz/14:)/
                                                    • Gość: szopen Zadnych fobi IP: 206.73.209.* 18.05.05, 04:42
                                                      No rzeczywiscie w pracy ciezko.
                                                      A w dodatku wczoraj wieczorem przechodzac obok lozka zawadzilem ciut noga o
                                                      owego lozka noge. Ciut mocno i jako ze trafienie ograniczylo sie tylko do
                                                      najmniejszego palca ow palec zostal ciut zmasakrowany.

                                                      Jako doswiadczony czlowiek ciut palec naprawilem i biorac na znieczulenie
                                                      szklanke poszedlem spac.

                                                      Dzisaj ze mna cienko i chyba zaraz z praca sobie dam spokuj i spadam do domu bo
                                                      chodzic nie moge.

                                                      A podobno w domu jest bezpiecznie.

                                                      Mojito to ten kudzu "zamiast" alkoholu???
                                                    • Gość: Asia zlota raczka IP: *.akl.callplus.net.nz 18.05.05, 04:52
                                                      Rane Mojito alez sie usmialam, ty to masz pomysly, w sumie niezla nazwa dla
                                                      firmy ale moze nie na Antypodach lol
                                                      Swoja droga calkiem niezla ksiegowa ze mnie, wiec jak juz te worki beda nasze to
                                                      odliczaj co chcesz i ile chcesz, np okreslona lub nieokreslona ilosc drinkow
                                                      codziennie do konca swiata i dalej :)

                                                      Wiesz Kazik, ze mna to bylo tak ze od malego musialam rozne rzeczy sama robic,
                                                      wode nosic, drzewo rabac, kominy czysci, owoce zrywac na bazar nosic do
                                                      sprzedania lub je przerabiac, szyc, gotowac, swiatlo zreperowac, wtyczke
                                                      wymienic itd itd

                                                      Tak mi to weszlo w krew ze gdybym nie miala tych $500 na wydanie to moze nawet
                                                      bym sie i za wyklepanie drzwi wziela, w koncu przyslowie mowi ze nie swieci
                                                      garnki lepia. U mnie chyba ten problem tkwi w glowie, jakos do mne nie dociera
                                                      ze moge czegos nie umiec zrobic. Ale wiesz jak to z takimi zlotymi raczkami,
                                                      umia wszystko po trochu, a nic naprawde dobrze.

                                                      Mialam chec zagruntowac te kafelki dzisiaj, ale pada jest zimno i malo
                                                      przyjemnie, wiec sobie odpuszcze do jutra, no i bede miala pewnosc ze wyschly :)

                                                      U mnie chyba juz prawie zima, ostatnie pare dni mokro i zimno, ale w domu jednak
                                                      duzo cieplej :) Ogrzewam teraz cale mieszkanie bo nie cierpie jak w jednym
                                                      pokoju jest cieplo, a w innych brrrrrrr

                                                      poprzedniej zimy wydalismy $1200 na gaz, zobaczymy czy cos sie zmiejszy w tym
                                                      roku, ale tak naprawde to nie chodzi o to zeby sie zmniejszylo tylko zeby
                                                      cieplej bylo. :)

                                                      Sezon grzybowy chyba mi sie konczy pomalu, ale ostatnio mialam frajde bo kiwisi
                                                      jedli moje marynowane kozlaczki i sie zachwycali :))

                                                      Malzonek wraca za miesiac, wiec juz z gorki :)))
                                                    • mojito Och, ty gejsza !!! 18.05.05, 06:25
                                                      Z tym palcem. Cholernie bolesne. W zeszlym roku spieszac sie
                                                      nieuwaznie na bosaka przywalilem drugim palcem od nogi w otwarte
                                                      drzwi. Och, ty gejsza... Zlorzeczylem i przeklinalem na zmiane.
                                                      Dlugo i soczyscie. Trzy dni cierpialem w milczeniu zanim palec
                                                      przeswietlilem. Pekniety byl. Przez dwa tygodnie nosilem taki
                                                      cholerny sandal/kapec. Obrzydlistwo. Chociaz temat do konwersacji
                                                      dobry :). Ludzie nie patrza czlowiekowi w oczy tylko na kapec :).
                                                      Chociaz ten maly to chyba trudno zlamac? Szopen, przeswietlij palec
                                                      moze.
                                                    • mojito Re: Och, ty gejsza !!! 18.05.05, 06:35
                                                      Wyslalo sie nawet przedwczesnie. Wszystko to z przypomnienia
                                                      sobie bolu palca u nogi. Bardzo bolesne doswiadczenie.

                                                      Ten ekstrakt z korzenia kudzu uchowaj P. Bosze nie zamiast picia.
                                                      Picie swoja droga. Ale dla pijacych wiecej zmniejsza on przepustowosc.
                                                      Badania na "heavy drinkers" pokazaly, ze po wzieciu kudzu piwosze
                                                      pili srednio w ciagu godziny trzy butelki piwa zamiast zwyczajowych pieciu
                                                      lub szesciu. Mysle, ze lobby piwne bedzie zwalczalo kudzu :).
                                                      Badania byly przeprowadzane na malpach, szczurach i chomikach.
                                                      Ciekawie byloby zobaczyc pijanego chomika. Chociaz malpe tez...

                                                      Ide spac. Ostroznie patrzac pod nogi.
                                                      Dobranoc i dzien dobry.

                                                      00:35.
                                                    • pysiek13 superstitions ? no no :)))) 18.05.05, 07:35
                                                      Witajcie slonecznie :)))) w sercu, w sercu slonecznie jak nigdy :))))

                                                      13 jest i moze byc szczesliwa i zawsze dla mnie byla :)))) recent wylom mojej
                                                      13 od starych nawykow, to dobry wylom. kazda zmiana to dobra zmiana, odswieza
                                                      relacje ;))))

                                                      najbardziej tragiczne wydarzenie, kojarzone z pechowa 13 to byl wybuch Apollo
                                                      11. launch 11.04.70( suma liczby daty tworzy 13) from Pad 39 (3x13) at 13:13
                                                      and struck by explosion on April 13.

                                                      Szopen prze-swietlij sobie wszystko i nie tylko palec, a co tam :))))no no
                                                      uwazaj na siebie :))))

                                                      Life can be bizarre - lie down (like myself;) and enjoy it :))))
                                                      Kazik, mowiac o podatkach, to nastepna polityczna wielka zagadka w Au to jest:
                                                      horizontal fiscal equalisation. i nie jest to politycznie poprawny term of sex.
                                                      to jest nie-wytlumaczalna formula opracowana przez ministra finansow Peter
                                                      Costello a polega na po-dzieleniu ilosci dziur na drogach w Tasmanii przez
                                                      ilosc osob korzystajacych z Social Security i potem przez po-mnozenie tej
                                                      liczby przez IQ of Peter Costello.
                                                      za-dziwiajace jest tez czemu w Au ceny petrol skoczyly ponad $1. surowy produkt
                                                      kosztuje 25c-40c a litre, w zaleznosci czy US w dalszym ciagu prowadzi wojne i
                                                      czy Russians accidentially nie wysadzili jednej ze swoich rafinerii. jakim wiec
                                                      cudem petrol kosztuje ponad $1 at the pump? reszta to excise tax i GST ...

                                                      Jest wiele rzeczy na tym swiecie, ktore wydaja nam absurdem, albo AA czyli
                                                      absolutnym absurdem, z tych co to nie ma odpowiedzi. na przyklad ostatnio
                                                      pomijajac moja osobe(skromna) w Au ludzi fascynuje nowy hair style tak ogolnie,
                                                      a Ian Thorpe szczegolnie i nie moga tez wyjsc ze zdziwienia czemu nasza Miss
                                                      Universe Jennifer Hawkins zmienila kolor wlosow? wiec wlosy, lately to trendy
                                                      temat ;))))
                                                      pomijajac wiec blahe ludzkie problemy, pytania bez odpowiedzi, everyday chores,
                                                      za-trzymac nalezy przy tych problemach bardziej istotnych dla ludzkosci i
                                                      naszego well being, w rodzaju:
                                                      czy Kazik ciagle w bialej bieliznie popija drink w swojej altanie ?
                                                      czy Asia zdazy naprawic sufit i stukniete drzwi, przed przyjazdem meza ?
                                                      z kim Mojito po-pijal cuba libre i podziwial swiatla migajace na moscie ?
                                                      (hm...bylo widac tylko plecy :((((
                                                      czy Szopen ma zlamany palec czy cos innego ?
                                                      co porabia Ifa ?
                                                      gdzie wy-jechala Tizedik ?
                                                      czy Gunther jusz odebral tytul SIR od krolowej angielskiej ?
                                                      czy Yvona jest ciagle w Australii ?
                                                      czy Tangerin wyszla z underground ?
                                                      czy Matrioszka zmiesci sie w lozku Gunthera ?
                                                      czy Mar_za zdala exam i czy wygrala elekcje ?
                                                      czy Saba do nas kiedys zaglada ?
                                                      najlepiej jednak te wszystkie s-komplikowane sprawy rozwazac w pozycji
                                                      horyzontalnej :))))
                                                      raison d'etre ?
                                                      origin tego fenomenu pochodzi od Archimedesa, ktory bardzo dawno temu jusz s-
                                                      twierdzil ze w pozycji lezacej mozg wydziela noradrenaline odpowiedzialna za
                                                      koncentracje i efectywne myslenie. hm ... nie wymyslil tylko co dzieje, jak
                                                      czlowiek za dlugo lezy :((((

                                                      zdrowka wszystkim

                                                      i PI-ESIK kochani :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                                      jest nas Bakers Dozen ... si si
                                                    • pysiek13 Re: superstitions ? no no :)))) 18.05.05, 07:40
                                                      sorki Letnie_zauroczenie :)))))))))))))))))))))
                                                      malo o Tobie wiemy, klaniam pieknie ale.
                                                    • letnie_zauroczenie Uklony rowniez:) 18.05.05, 09:10
                                                      Dla lezacych szczegolnie cieple:))
                                                    • Gość: Asia Re: Uklony rowniez:) IP: *.akl.callplus.net.nz 18.05.05, 09:33
                                                      samochod wyklepany, nawet mi $100 na opicie zostawili , wiec zostaja sufity,
                                                      usmiechalam sie tak uroczo jak tylko moglam do obydwu panow od sufitow, czy
                                                      podzialalo, zobaczymy LOL (cholera jak nie zdaza na czas to bedzie znaczylo ze
                                                      juz powinnam przestac sie usmiechac do obcych panow, tragedia)
                                                    • yvona73pol Re: Uklony rowniez:) 18.05.05, 11:01
                                                      zyje, zyje, ale jak mi sie cholernie nie chce... to znaczy spac mi sie chce...
                                                      i nic mi sie nie chce - a tu juz paradox....
                                                      pijanego chomika nie widzialam, pijanego - lekko - kota - owszem, zabawny
                                                      widok ;))))
                                                      netu nie mam wciaz, korzystam ze szkolnego....
                                                      ja ostatnio odkrylam Asiu, ze zlota raczka nie jestem (chociaz tak mi sie
                                                      zdawalo, zwazywszy moj pociag do wiertarek, pil, tarnikow, gwozdzi i innych
                                                      desek ;)))) zakupiwszy biurko pod kompa w Ikei wyjelam zawartosc kartonu w
                                                      salonie i zaczelam mu sie badawczo przygladac z coraz wiekszym obledem w oku...
                                                      na co przygladajacy mi sie wspollokator (plci meskiej ;) wstal z kanapy,
                                                      westchnal wymownie i zaczal montowac ;))))) nie wiem, jak on to zrobil, ale w
                                                      pare chwil biurko powstalo z chaosu rurek, srubek i blatow roznego
                                                      autoramentu ;)))
                                                      zalamalam sie.....
                                                      dlaczego technika wywoluje u mnie pustke w czaszce??? ja sie tak nie bawie ;)))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • matrioszkaa Re: Uklony rowniez:) 18.05.05, 12:41
                                                      Iwona! Nalezalo mnie zawolac, od skladania mebli specjalista jestem. (A swoja
                                                      droga-zazdroszcze wspollokatora).

                                                      Asia-jak bedziesz zakladac firme zlota raczka to wez moja kandydature pod uwage,
                                                      kafelki jeszcze nigdy, ale dachowke raz ukladalam (i do tej pory sie trzyma!).
                                                      Moim ulubionym serialem w dziecinstwie byli "Sasiedzi"-to wszystko wyjasnia;-)))

                                                      Pysiek-powiem jak sprawdze:-))) Co widzisz za oknem?

                                                      Mowi sie, ze tu sa dwie zimy: biala i zielona. Nastala zielona. Kasztany
                                                      potrzebuja jeszcze troche czasu, ale bzy powoli zaczynaja kwitnac; na razie
                                                      zolci sie od mleczow. Roslinnosc balkonowa mierna i zielona, wbrew swoim
                                                      pryncypiom kupilam wczoraj stokrotki, przynajmniej tez cos kwitnie. Tangerin
                                                      przepadla i bezbalkonowa w tym roku, kwietnych opowiesci mi tu brakuje...A jak
                                                      tam Warszawa?

                                                      Pozdrowionka i obiecuje znow Henkell wieczorem w naszych zdrowotno-fortunowych
                                                      intencjach; jesli nie pomoze to zaczne pic cos innego;-)))
                                                    • mojito Ten tego... 18.05.05, 17:37
                                                      Zdrowia, slonca i Fortuny Wszystkim,

                                                      dzien wczesny i pracowity. Skonczony na dzisiaj. Za godzine jade.
                                                      Chce zdazyc przed popoludniowym traffic.
                                                      W parku kiermasz roslin doniczkowych. Wiszacych i tych na ziemi
                                                      stojacych. Miasto robi plany co bedzie robilo jak dzisiaj wygra.
                                                      Biedne nie wie, ze pozny wieczor z Fortuna do nas nalezy :).

                                                      Lezenie i myslenie jest ok. Samo lezenie tez lubie.
                                                      Samo myslenie czasami boli :).
                                                      Yo! Pysiek - Ty oprocz lezenia i myslenia zdrowiejesz
                                                      pewnie rowniez. Nie zapominaj o tym :))).
                                                      Od samego myslenia mysliwi powstaja. Zdrowko.


                                                      Glowe mialem kiedys przeswietlona. Ktos zyczliwie sugerowal.
                                                      Przeswietlenie nic nie wykazalo w glowie. Absolutnie nic :).
                                                      No, moze... :).

                                                      Do zlotych raczek kobiecych mam duzy szacuneczek. Odpowiedni dotyk,
                                                      uchwyt i manualna zrecznosc budzi moj nieklamany podziw :).

                                                      Iwona,
                                                      to chyba nie Morfeusz? On niczego nie skladal. Mial inne uzdolnienia :).

                                                      Szopen,
                                                      trzymasz palec w lodach? Czekoladowych czy waniliowych :)?

                                                      Spadam i jade, bez mandatu mam nadzieje. Pijcie i trzymajcie kciuki.
                                                      Dzisiaj mamy randke z Fortuna. Nie w ciemno. www.powerball.com

                                                      mojito.

                                                      11:36.
                                                    • Gość: Asia Int'l IP: *.akl.callplus.net.nz 19.05.05, 00:09
                                                      No prosze dziewczyny, wyglada na to ze od razu zaczniemy na szeroka skale nie
                                                      tam jakas lokalna zlota raczka ale oddzialy na caylym swiecie.

                                                      Yvonka jestem pelna podziwu, ja dachowek jeszcze nigdy,, no ale kto wie kto wie,

                                                      Czytajac o biurku przypomnialo mi sie jak malzonek skladal nasze BBQ, gdzies mu
                                                      sie wkrecilo nie ta czesc co potrzeba i pozniej za cholere nie mogl sobie dac
                                                      rady bo pozostale czesci nie pasowaly. Biorac pod uwage ze on tez jest zlota
                                                      raczka, specjalnie jezeli chodzi o memble, montowanie kuchni np z roznymi
                                                      nowoczesnymi cackami, jednyne wytlumaczenie bylo ze byl po paru piwach, ja
                                                      zreszta tez.
                                                      No ale jak po dwoch godzinach dal sobie spokoj, (wczesniej oczywiscie zadnych
                                                      sugstii od takiej marnej plci jak jego malzonka nie przyjmowal) postanowilam
                                                      sprobowac swoich sil. Udalo mi sie tylko dlatego ze poprostu mam wiecej
                                                      cierpliwosci.

                                                      Uwazam ze calkiem niezle tam wychodzi praca we dwojke, bo tam gdzie moj malzonek
                                                      rzuca zdegustowany, ja podejmuje, no i jakos wspolnymi silami idziemy do przodu.

                                                      Oczywiscie malzonek bardzo pomocny tam gdzie potrza sily, wiekszego wzrostu, lub
                                                      np zrobienia szafki, regalu, itd od podstaw. Pare lat temu maz zrobil corce
                                                      regal uzywajac do tego roznego rodzaju drzwiczek, ktory to regal corka ma do tej
                                                      pory i ktory budzi ogolny podziw i zainteresowanie. Napewno drugiego takiego
                                                      nigdzie nie ma.

                                                      Swoja droga dziewczyny, ciesze sie ze nie ja jedna mam zboczone nawyki, co
                                                      prawda o tym ze Matrioszka lubi majsterkowac wiedzialam :) ale ciesze sie ze
                                                      jest nas wiecej.

                                                      Ktos mi tu kiedys zarzucil ze ja nielubie kobiet (co nie jest prawda bo lubie)
                                                      tyle ze dla mnie rozmowy nt. zielonych kupek, wypiekow, przystawek, dan glownych
                                                      itd , nigdy nie byly priorytetem, i moze biorac pod uwage inne moje zaciecia
                                                      dlatego wlsanie lepiej mi sie z mezczyznami rozmawia (chociaz nie jest to jedyny
                                                      powod hihihi)

                                                      Rane jak tak dalej pojdzie to towarzystwo forumowiczow bedzie wiedzialo wiecej o
                                                      mnie niz moja rodzona matka.
                                                    • Gość: szopen Re: Int'l IP: 206.73.209.* 19.05.05, 03:57
                                                      Palec sie chyba goi, od tego sie nie umiera, zlamany czy pekniety to on nie
                                                      jest napewno.
                                                      Tylko ciut poharatany bo trafilem w ostra krawedz wiec palec sie troche
                                                      rozdwoil, przez jakis czas mialem palcow 6, przezyje tylko w butach ciezko
                                                      chodzic.

                                                      Nic to.

                                                      Jesli w interesie "zlota raczka" potrzeba bedzie kogos do pracy "jednym palcem"
                                                      (reki oczywiscie) to ja sie tez pisze ;-)


                                                    • Gość: Asia Re: Int'l IP: *.akl.callplus.net.nz 19.05.05, 04:09
                                                      Szopen, przydal bys mi sie z tym jednym palcem, coby wyrownywac moja zaprawe
                                                      miedzy kafelkami.

                                                      Rane, zajelo mi 4 godziny, ale tym razem porzadnie wyczyscilam kafelki przed
                                                      zupelnym wyschnieciem, poprzednio tego nie zrobilam i zajelo mi pare dni zeby je
                                                      doczyscic. Tak czy inaczej to ciezka praca.

                                                      Szopen, wspolczuje serdecznie, wiem jaki to bol, chyba wszystkim nam sie takie
                                                      wypadki zdarzaja, a swoja droga ponoc najwiecej wypadkow sie zdaza wlasnie w domu
                                                    • Gość: szopen Re: Int'l IP: 206.73.209.* 19.05.05, 04:17
                                                      Widzialem statystyki co do wypadkow.

                                                      Rzeczywiscie najwiecej zdarza sie w domu, na drugim miejscu sa uprawiane dla
                                                      zdrowia (nie profesjonalnie) sporty...

                                                    • pysiek13 Re: Int'l 19.05.05, 07:41
                                                      Czolko :)))))

                                                      a ja utwardzam sie w przekonaniu, ze najwiecej wypadkow jest z powodu super
                                                      glue. utwardzam sie albo znaczy moje palce sie utwardzaja ;))))
                                                      zdrowka wszyskim
      • gunther_0 Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 19.05.05, 09:06
        Siemanko,

        zaraz zaraz Asienko,to ladnie tak ze mnie sie podsmiewac? mnie to raczej daleko
        do blekitnej krwi,z Walbrzycha jestem,przeciez pisalem o tym.prosty czlowiek
        zaden tam ksiaze no tego.czekaj Asia jak tam wpadne do tej Nowej Zelandii to
        pogadamy sobie;)

        proba calowania Pyska oficjalnie sie przyznaje bez bicia,nie udala mi sie bo ja
        trudno zlokalizowac,jak babcie w kapciu ona sie ukrywa i niewiadomo gdzie
        jest.ostatni slad byl Washington i potem moj wywiad zgubil trop.wszelakie proby
        wywabienia Pyska za pomoca gorzkiej czekolady,spalilo na panewce.no kurde jak
        ktos wie prosze o blizsze informacje,no ludzie nie bede calowal monitora,
        chcoiaz o takich odbiciach tez slyszalem w damskich wykonaniu ;))no wiec Zabcia
        na zgode dawaj blizsza lokalizacje i pogadamy,moze mi sie uda ciebie odczarowac?

        ja wczoraj zmoklem jak przyslowiowa zmokla kura,niby nie pada slonce swieci i
        nagle pierdut i jak nie lunie.kurde zmoczylo mnie do majtek.nasz ulubiony temat
        nie ma co;))moze nie byloby w tym nic smiesznego gdyby mi majtki nie
        zafarbowaly.ja sie patrze a po tylku mi splywaja strugi wody w kolorze
        niebieskim, a mialem jasne spodnie.kurde no wiecie co!wrocilem do domu
        wieczorem i za pranie sie wzialem.powiedzcie mi kochane dziewczyny,jak to sie
        dzieje ze skarpetki raz wlozone do pralki gdzies sie rozpuszczaja?ciagle
        niemoge sie doliczyc.talent do farbowania roznych ciuchow to ja mam
        wyjatkowy.pranko staram sie dzielic na jasne i ciemne i szafa gra.czasami tylko
        sie okazuje ze te jasne ciemniejsze sie robi no tego,ktoby kurde bawil sie w
        czytanie instrukcji prania no bez przesady.

        skoki benzyny w Sydney jakos mnie nie bola bo uzywam public transport.z
        podatkami jakos sie uporam,albo tax agent sie upora,cala filozofia kto kogo,ja
        rzad czy rzadowe przepisy mnie rabna po kieszeni.w zeszlym roku nawet dostalem
        dobry refund i to cieszy,ze cos sie udalo wyrwac z powrotem.
        dobra spadam, troche mi popsulyscie dziewczyny humor,ladnie to tak z kolegi sie
        podsmiewac?
        czolko
        • Gość: szopen Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 206.73.209.* 19.05.05, 10:12
          Nie moglem sie powstrzymac.

          Jak nie niebieska krew to chociaz niebieskie jajka....
          • letnie_zauroczenie Powstrzymywanie sie:))))))) 19.05.05, 10:18
            Niebieskie jajka to pisanki...
            • Gość: Asia Re: Powstrzymywanie sie:))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 19.05.05, 10:36
              no nie zuplenie, niebieskie jajka to niebieskie jajka, pisanki to cos innego,
              swoja droga ciekawie byloby zobaczyc lol
              • Gość: gunther_0 Re: Powstrzymywanie sie:))))))) IP: 202.142.53.* 20.05.05, 02:26
                Siemanko kochani:)
                no dobra, nie ma co ukrywac wyszlo ze "laska nebeska".
                gratuluje Szopen poczucia humoru;)
                Asia poczekaj no ino ja sie do tej Nowej zelandii wybiore:))to nie tylko bede
                ciebie nosic na rekach, no tego;)
                graba lece dalej
                • Gość: Asia Re: Powstrzymywanie sie:))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 20.05.05, 03:56
                  Gunther czyzbys probwal mi powiedziec ze masz ochote zebym ja ciebie nosila na
                  rekach? hmmmm , przykro sie przyznac ale nawet moje zlote raczki nie dadza
                  rady,, ale jezeli bedziesz mial na sobie te farbujace gatki LOL

                  a tak wogole to sobie zadnych podsmiechujek z ciebie nie robie :)))
                  • gunther_0 Re: Powstrzymywanie sie:))))))) 20.05.05, 04:25
                    Asienko:))slonko,to przeciez ja zadeklarowalem i trzymam slowo:))jak nosic to
                    nosic,powiedz tylko slowko.nigdy bym nie smial czegos podobnego od ciebie
                    zadac,kobieta nosic mezczyzne?nie no bez przesady.zreszta zebys nie wiem jaka
                    miala krzepe to chyba bys jednak nie dala rady;)wlasnie sprawdzalem moja wage
                    na biezaco,kurde 108kg!!!!!nie ma lekko codziennie plywanie i pompki wpisuje do
                    grafiku.
                    caluje zlote raczki

                    • Gość: Asia Re: Powstrzymywanie sie:))))))) IP: *.akl.callplus.net.nz 20.05.05, 09:37
                      Gunther to Ty sie moze pospiesz z tym noszeniem bo jak stracisz pare kilo i to
                      sily ci ubedzie, a ja raczej dokladam swoich faldek, wiec moze sie okazac ze ty
                      za malo wazysz a ja za duzo i z noszenia nici

                      • mojito Szybciej, coraz szybciej :))). 20.05.05, 19:06
                        Zdrowko absolutne Wszystkim,

                        powrot do F. Wypad bardzo udany. Opalilem sie nawet. Byla wspaniala
                        letnia pogoda. Jazda bez mandatu. Nawet "gume" zjapalem juz po dotarciu
                        na miejsce. Jak szczescie to szczescie. Wypozyczalnia zamienila mi
                        samochod. Z czerwonego na bialy :). Obejrzelismy z zainteresowaniem
                        film z Nicole Kidman i Sean Penn - The Interpreter.

                        Z Fortuna tez jest dotychczas ok. Wyszly numery Iwony, Pyska i Szopena.
                        Wygralismy siedem dolarow. Zainwestujemy je w sobotnie 155 workow.

                        Z New Jersey przywiozlem nam prezent. Trzy losy na Mega Millions.
                        Do wygrania 60 workow. Nie moglem sie powstrzymac :))).
                        Losowanie dzisiaj www.state.nj.us/lottery

                        Dzisiaj dzien ponury i chlodny. Pada. Zaczalem poruszac sie coraz szybciej.
                        Mowic szybciej rowniez. W oddali slysze miarowo bijace tam-tamy lata.
                        Dzisiaj rano spieszac sie kopnalem bosa noga w krzeslo. Musze zaczac uwazac :).

                        Podsluchane kiedys o malowaniu pisanek: kobieta mowi do kolezanki - moj
                        maz maluje jajka na Wielkanoc. Elegant - stwierdza kolezanka z uznaniem.

                        Gunther,
                        podziwiam zdyscyplinowanie sportowe. Ja, niestety, nie dotrzymalem danej
                        sobie obietnicy z plywaniem. Nadzieja jest, ze spalam duzo mimo tego :))).

                        Nasze numery kumulacyjne jutro.

                        Musze leciec, czolko wszystkim,
                        mojito.

                        13:06/ciagle bez zupy/12:).

                        • mojito Re: Szybciej, coraz szybciej :))). 20.05.05, 19:10
                          Wlasnie. Ten cholerny pospiech. Numerow naszych
                          na dzisiaj nie podalem. Oto one:
                          02 22 31 32 34 Mega 27,
                          01 09 24 42 50 Mega 52,
                          07 13 37 41 45 Mega 44.
                          Good luck to us.
                          Spadam :))).
                          • kazachstan Re: Szybciej, coraz szybciej :))). 21.05.05, 05:46
                            Dzien dobry,

                            no tak Mojito szybciej coraz szybciej do wakacji.ja rozumiem i lato i wyjazd do
                            kraju i te wszystkie atrakcje z tym zwiazane,od razu czlowiekowi szybciej krew
                            plynie.milego pobytu w kraju zycze.chociaz nie tylko w kraju bedziesz chyba,co
                            nam pokazales w zeszlym roku,ze podrozujesz gdzie sie da.czekam wiec na ladne
                            sprawozdania znowu i mam nadzieje,ze w wakacje tez czasem do nas tu bedziesz
                            zagladal.
                            u nas w tygodniu rzeczywiscie padalo,ale ten deszcz potrzebny w ogrodzie.nie
                            dziwie sie ze Gunther zes tylek zmoczyl, atoz parasola nie masz? dzisiaj za to
                            przepiekna pogoda chyba bedzie 25 albo i wiecej.Pysiek z ciebie to dopiero
                            trzpiotka,oczywiscie ze zawsze w altanie siedze w bieliznie.no toz dopiero na
                            co mi to przyszlo jakby nie bylo dosc ze kobiety tu ode mnie wyciagnely w
                            jakiej bieliznie chodze.ach te nowoczesne rozmowy komputerowe do czego to
                            dochodzi.a ze siedze czesto w altanie to prowda,bo to mile miejsce,slonce tylko
                            przez liscie przeswieca i milo jest w poludnie jak teraz posiedziec,podumac i
                            wypic szklaneczke.moja Pani w kuchni sie kreci,obiad pachnie i napewno bedzie
                            jakies ciasto na deser.co ja zrobie jak ja lubie po obiedzie herbate i
                            ciasto.ja do gimnastyki nie uprawiam zadnej,dosc bedzie ze kolo ogrodu porobie
                            i uprzatne wszystko o wlasnych silach,to juz bardzo duzo.po wypadku to ja
                            troche jestem niezbyt sprawny,ale trzeba sie cieszyc z tego co sie ma czyli
                            zdrowie ogolnie jest.
                            Asia wiesz ja to mysle,ze w Polsce wielu ludzi potrzeba nauczyla wiele.tylko,ze
                            nie kazdy sie do tych nauk tak garnie jak Ty.sa ludzie wygodni ktorzy wola sie
                            ogladac na kogos innego.albo tez sa ludzie po prostu leniwi i wola zaplacic a
                            nie robic samemu.jestem naprawde pelen podziwu dla ciebie.
                            milego weekendu zycze wszystkim i tez wygranej
                            pozdrawiam
                            Kazik

                            • Gość: Asia Re: Szybciej, coraz szybciej :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 21.05.05, 06:23
                              Kazik,

                              tez lubie ciastko i herbatke po obiedzie ale nie ma mi kto upiec, kurcze zona by
                              mi sie przydala bo nawet ostatnio malo gotuje, chociaz dzisiaj sie zebralam i
                              calkiem nizly obiad upichcilam, z grzybami nawet, mozlie ze to ostatnie
                              kozlaczki w tym sezonie.

                              Nie wiem czy mnie potrzeba nauczyla roznych zeczy, czy poprostu fakt ze w mojej
                              rodzinie zawsze sie cos robilo, czasem sobie patrze jak ludzie mieszkaja, i co
                              robia, wyglada na to ze sporo osob tutaj nawet nie pomysli o tym zeby cos samemu
                              zrobic, uwazaja ze nawet malowonie to tylko dla malarza, i czasem sobie mysle ze
                              moze im lepiej wlasnie tak, nie narobia sie, jezeli cos robia to dla
                              przyjemnosci. Jak to mowia, glupiego robota lubi. :)

                              Mojito , rane ty sie zastanow co ty robisz, bo jak bysmy wygrali tu i tam to nam
                              sie w glowach poprzewraca

                              Nasze Panie ostatnio cos umilkly, Yvonka rozumiem sie przeprowadza i chwilowy
                              brak internetu, ale co z reszta?

                              U mnie zimowo, pogoda ok 11 stopni, pada juz ktorys dzien z rzedu, chociaz po
                              poludniu troche przestalo i nawet slonko wyjrzalo.

                              W Tauranga (polnocna wyspa) powodzie, zbocza sie poobsuwaly, domy sie
                              porozwalaly, wspolczuje ludziom serdecznie. Sama mialam stracha dzis rano bo
                              wyjrzalam przez okno i cala ulica byla pod woda. Pozniej jacys panowie w
                              kamizelkach chodzili i przepychali odplywy, i jakos kolo poludnia woda opadla.

                              Dzisiaj mam leniwy dzionek, posprzatlam chalupke i ugotowalam pozny
                              lunch-wczesny dinner. Postanwilam zrobic sobie dzien wolny :) i zebrac sily na
                              nowy tydzien. :)

                              • Gość: szopen Re: Szybciej, coraz szybciej :))). IP: 206.73.209.* 21.05.05, 07:38
                                Szybko oj szybko swiat sie kreci.

                                Ale i tak zawsze nalezy znalezc ta ktotka chwile bys ie zyciem cieszyc.

                                W sumie 7 dolcow to nasza najwieksza wygrana do tej pory (o ile sie nie myle)
                                no i sto kilkadziesia workow tez zaraz wygramy.

                                Oj wtedy to dopiero zycie przyspieszy.

                                Z ciekawszych rzeczy filmowo to ostatnio obejrzelismy "Be Cool" i bardzo nam
                                sie podobal, obejrzelismy rowniez film zatytulowany "Demonlover" no i sie
                                przyznam ze chyba za bardzo skomplikowany jak na nasze mozliwosci bo chyba nie
                                do konca zrozumielismy o co w koncu chodzilo. A ogladalismy trzezwi prawie
                                zupelnie.

                                O mud floods w NZ slyszalem ale glownie chyba na polnocnej wyspie. Nie wiem czy
                                pisalem ale ja mam kolege z liceum w Christchurch i on donosi ze wprawdzie ciut
                                pada ale w miare spokojnie.

                                U mnie tez ciut pada.
                                Spora burza 3-4 razy dziennie, i to jak pada to niezle, parasol to mozna
                                sobie....
                                Ale tutaj to normalka po prostu taki klimat i taka pora roku.
                                A wlasnie swieci slonce i jest bajer.
                                Tyle ze ciut cieplo.
                                • mojito Re: Szybciej, coraz szybciej :))). 21.05.05, 08:11
                                  Wczesnie sobotnio,

                                  w New Jersey nic nie wygralismy. Null, nada, zero. Nie mam do niej (Mega)
                                  przekonania. Ta nazwa Mega mnie zniecheca. No, i szansa jest mniejsza.
                                  1 do 135 milionow. W naszej Powerball mamy juz "tylko" 1 do 120 milionow.
                                  Tak czy inaczej dzisiejsze worki beda nasze. Wierze, ze glowy nam wytrzymaja.
                                  Chociaz przyspieszenia znacznego mozemy dostac.

                                  Siedem dolarow zdarzylo sie nam juz pare razy. Dobrze byloby wspiac
                                  sie wyzej. Te 155 workow wyglada zachecajaco.

                                  Powodz na wyspie Polnocnej widzialem w TV. Wygladalo nieciekawie.
                                  Wczesniej nie slyszalem o powodziach w tamtych rejonach.
                                  Co nie znaczy, ze ich tam nie ma.

                                  Przestalo padac. Ale jest chlodno. Ciagle jeszcze nie moge sie
                                  pzryzwyczaic do widoku ludzi idacych ulica i mowiacych do siebie.
                                  Maja sluchawki i mikrofon i tak rozmawiaja przez telefon.
                                  Ciagle to dla mnie dziwnie wyglada. Troche niepokojaco :))).

                                  Ide spac. Dzisiaj tez mam dlugi dzien. Ale przed snem kawalek
                                  pieczonego schabu przywiezionego od siostry "przetrace" :))).
                                  Z chrzanem i marynowana papryka. Ciastka z herbata tez lubie.
                                  Ale te nieskomplikowane. Kruche najlepiej. I bez cukru na wierzchu.

                                  Acha, Kazik,
                                  chodzenie w bialej bieliznie jest coraz bardziej popularne :).
                                  Dzisiejsza prasa brytyjska pokazala zdjecia w bialej bieliznie
                                  niejakiego Saddama H. Pewnie aby go uczlowieczyc :).

                                  Dobranoc i dzien dobry zgodnie z pora,
                                  mojito.

                                  2:11/11:).
                                  • Gość: szopen Re: Szybciej, coraz szybciej :))). IP: 206.73.209.* 21.05.05, 08:16
                                    Tytusa tez kiedys uczlowieczali.
                                    Z interesujacymi wynikami.
                                    • Gość: Asia Re: Szybciej, coraz szybciej :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 21.05.05, 11:00
                                      Szopen, chyba nigdy perzed tem nie wspominales ze masz kolege w chch, kiedy sie
                                      wybiera w Twoje strony? moze bym ci cos podeslala :)
                                      • mojito Randka z Fortuna. 21.05.05, 18:58
                                        Nasze numery na dzisiaj www.powerball.com
                                        10 14 20 35 51 PB 08,
                                        09 16 19 51 52 PB 33,
                                        08 12 33 36 53 PB 05,
                                        14 26 37 48 53 PB 40,
                                        04 14 24 33 44 PB 03,
                                        02 08 17 24 48 PB 39,
                                        01 08 15 22 52 PB 29.

                                        Fortuno, urocza, kaprysna kobieca istoto - usmiechnij sie dzisiaj
                                        do nas szeroko :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))).

                                        Pogoda wspaniala. Trzeba pracowac z zamknietymi oczami. Inaczej sie
                                        nie da :). Wszystko rozprasza. W taka pogode siedzenie w szortach
                                        w altance i ten tego byloby najlepsze.

                                        Zdrowego, pogodnego weekendu z dotykiem Fortuny Wszystkim,
                                        mojito.

                                        12:58.
                                        • tizedik Randka z Fortuna. 22.05.05, 22:25
                                          Halo everybody:-)
                                          Wrocilam. Bylam na polnocy, z pewnym odbiciem na wschod, jakies 1500 kilometrow
                                          dalej niz mam do Gdanska na przyklad. Slonce bylo, zimno tez. I ladnie bylo, i
                                          sympatycznie tez.

                                          Po przyjezdzie sprawdzilam notowania. Wychodzi na to, ze nasza randka z fortuna
                                          sie przedluza. No i fajnie jest!
                                          Do wziecia jest $ 180 Million, czyli $ 102.2 Million Cash Value. Gotoweczka
                                          warta zainteresowania;-)

                                          Iwona, ja wiem, ze ty nie masz teraz za duzo mozliwosci, ale moze chociaz podaj
                                          jakis link do strony, na ktorej moglabym zamiescic zdjecia. Sporo ich zrobilam,
                                          szkoda, zeby sie zmarnowaly....
                                          T.
                                          • Gość: szopen Re: Randka z Fortuna. IP: 206.73.209.* 23.05.05, 04:23
                                            Czyli stawka po prostu rosnie.
                                            Widoki coraz lepsze.
                                            • Gość: Gunther_0 Re: Randka z Fortuna ? IP: 202.134.255.* 23.05.05, 07:09
                                              Witajcie kochaniency:)
                                              no co to tak przycichlo,czyzby kazdy juz zatopil sie w planach co zrobi
                                              jak...ja wam powiem,duzo nie wymagam od zycia,ale jakbysmy tak tego i trzasneli
                                              banke to kurde szyszka jacht szykuje.moze sie nazywac GINekologiczny,majtkow
                                              tez uzbieramy.
                                              nie bede pisal o sobie bo ostatnio cos mi nie wychodzi pisanie.pogoda kurde
                                              taka jak drut,cudownie prosta i nieskomplikowana po prostu cieplo i slonecznie,
                                              a mnie cos kurde nie pasuje.no niemoge tak mnie jakis robak gryzie.Asienko
                                              znasz ten bol?wypije dzisiaj za robaka i pod robaka.jakas jesienna chandra
                                              psiakostka.to najlepszego wszystkim i za ta wygrana tez wypije
                                              spadanko
                                              • Gość: Asia Re: Randka z Fortuna ? IP: *.akl.callplus.net.nz 23.05.05, 08:33
                                                Gunther znam ten bol moj kochanienki, mnie to albo gryzie, albo korci albo nosi,
                                                w jakim stanie Twoja lazienka? moze bys wykafelkowal, pomaga hihihihi

                                                u mnie zimno i mokro, dzisiaj dla poprawienia humoru wybralam sie do
                                                kosmetyczki,to zawsze pomaga :)
                                                Moze tez sprobuj Gunther, takie trzepanie po buzce niezle robi na samopoczucie.

                                                Swoja droga jak juz ten jacht wyszykujesz wciagnij mnie na liste jako starszy
                                                majtkowy, co prawda na zeglowaniu sie ani ciut nie znam, ale kto powiedzial ze
                                                nie moge sie nauczyc, rozumiem ze jako starszy majtkowy i w jakis sposob znajoma
                                                kapitana nie zaczniesz mnie szkolic od szorowania pokladu, ale jakby nawet to
                                                tez przezyje :)

                                                Szopen i co z tym Twoim kolega w Chch? kiedy sie wybiera w Twoje strony?
                                                podeslie ci grzybkow marynowanych albo cos innego gdybys chcial :)

                                                • Gość: szopen Re: Randka z Fortuna ? IP: 206.73.209.* 23.05.05, 09:30
                                                  Kolega moj to sie do Chin raczej nie wybiera.
                                                  Zyje sobie spokojnie w ChCh, dosc z zycia zadowolony.

                                                  On to byl ogolnie ciekawy przypadek bo w zasadzie od konca studiow sie do NZ
                                                  wybieral ale potem w Pl pracowal i dosc dobrze mu to szlo, jakos brak mu chyba
                                                  bylo odwagi dokonac tego kroku.

                                                  A potem dosc nagle stwierdzil ze jednak wyemigruje, ze swiadomoscia ze zarabial
                                                  bedzie mniej niz zarabial w Pl ale raczej za innym zyciem i cos go kurde tam
                                                  ciagnelo.
                                                  Wzial sie i pojechal.
                                                  • Gość: szopen Re: Randka z Fortuna ? IP: 206.73.209.* 23.05.05, 09:40
                                                    Tak sie jeszcze pewna z zycia ciekawostka podziele.

                                                    Studia skonczylem w 1994, dostalem jakis tam dyplom, wsadzilem do szuflady i
                                                    sobie tam lezal. Pewien bylem na 100% ze jestm po prostu Diploma Engineer.

                                                    Dopiero w zeszlym tygodniu po raz pierwszy w zyciu sie ktos mnie o ten dyplom
                                                    zapytal, poszukalem, znalazlem i okazalo sie ze jestem Bachelor of Science in
                                                    Mechanical Engineering.

                                                    Ot niespodziewajka.
                                                    Teraz musze sobie CV poprawic.
                                                    • dm2004 Re: Randka z Fortuna ? 23.05.05, 10:40
                                                      Siemanko:))
                                                      Szopen ja tez jestem bachelor kurde jego mac;)

                                                      Asienko SlonkoNowozelandzkie,Ty bedziesz ten najwazniejszy majtek na naszym
                                                      jachcie.az geba mi sie smieje ty jestes swoja droga udana dziewczyna.buzienka
                                                    • Gość: szopen Re: Randka z Fortuna ? IP: 206.73.209.* 23.05.05, 11:00
                                                      Cala frajda w tym ze ja przez ponad 10 lat bylem pewien ze nie jestem a tu
                                                      nagle okazalo sie ze jestem.

                                                      A jeszcze dodam ze jutro Amber ma 3 urodziny, wzialem sobie dzien wolny z tego
                                                      powodu.
                                                      Szybko jednak te dzieci rosna.

                                                      No i mam w domu nowy komputer tez, juz dziala ale jeszcze mu troche czesci
                                                      brakuje, juro zakupie i dalej poskladam.

                                                      Szybka bestia bedzie.
                                                    • Gość: Asia Re: Randka z Fortuna ? IP: *.akl.callplus.net.nz 23.05.05, 11:56
                                                      Gunther, i dobrze myslisz, najwazniejszy majtek moze sie przydac jakby cos sie z
                                                      zaglem stalo, rozmiarowo pewnie by bylo ok, powiedz tylko jaki kolor lubisz
                                                      zebym byla przygotowana w razie awarii LOL
                                                    • Gość: szopen Re: Randka z Fortuna ? IP: 206.73.209.* 23.05.05, 12:05
                                                      W sprawie zagli to chyba nalezy unikac koronek.

                                                      Majtki z "zaglowego" plotna chyba by sie najbardziej nadaly.

                                                      Tyle za jak glowny majtek bez majtek to chyba reszta majtkow by o zglach nie
                                                      myslala....

                                                      Czas do domu panie szopen...
                                                    • Gość: szopen Re: Randka z Fortuna ? IP: 206.73.209.* 23.05.05, 12:29
                                                      Taaak,

                                                      szopen juz byl w domu.
                                                      I z powrotem w pracy jest.

                                                      Nie bede klac.

                                                      Jutro bedzie na pewno swietny dzien.

                                                      Jak to bylo Hoooka Yiii?
                                                      Czy cos takiego?
                                                    • mojito Jacht Gin.ekologiczny? 23.05.05, 21:05
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      dzien jakis taki. Dzdzysty i zamglony. I taki nastroj.
                                                      Cialo wiem gdzie jest ale duch bladzi sobie gdzies w oddali.
                                                      Po poludniu przetarlo sie i wyjrzalo slonce.
                                                      Wedrujacy duch zblizyl sie do ciala. Momentami sie juz laczy.

                                                      Fortuna kusi teraz wszystkich. W ostatnim losowaniu bylo piec
                                                      losow po piec trafien. Wszystkie wygraly 100,000.
                                                      Nasza randka w srode ciagle aktualna. Numery jutro wieczorem.
                                                      Jacht Gin.ekologiczny warto by w lecie miec. Z majtkami lub bez :).
                                                      Faktycznie koronkowe i azurowe zagle na jachcie nie ten tego.
                                                      Powiewajaca na wietrze bandera moze ewentualnie byc.


                                                      Przypadek Szopena z dyplomem zastanowil mnie. Postanowilem tez
                                                      do swojego zajrzec. Od studiow nie zagladalem. Moze nie jestem tym
                                                      kim mysle, ze jestem? Musze zastanowic sie gdzie go mam. Wydaje mi
                                                      sie, ze zawsze odbieralem go z baru po zastawieniu :).

                                                      Slonecznie mimo ponownego zachmurzenia pozdrawiam,
                                                      mojito.

                                                      15:05/18/bz/9:).
                                                    • mar_za Re: Jacht Gin.ekologiczny? 23.05.05, 22:17
                                                      Dobry wieczor,
                                                      No wiec jestem z powrotem. Przyznaje moglam wczesniej sie jakos zmobilizowac,
                                                      ale jakos tak wyszlo, ze dopiero teraz zabralam sie za napisanie.
                                                      Wiec zdaje relacje:
                                                      Szkolenie odbylo sie i musze przyznac, ze niepotrzebnie sie tak stresowalam
                                                      przed nim. Ale to przynajmniej jakos mnie spielo, by sie lepiej przygotowac.
                                                      Rady Mojito, by sluchaczy wyobrazac sobie nago nie dzialaja jakos na moja
                                                      wyobraznie. Zawsze najbardziej stresujace dla mnie nie jest samo wystapienie
                                                      przed ludzmi, ale ewentualnosc, ze beda zadawac pytania, na ktore mimo, ze sa
                                                      oczywiste ja moge nie znac odpowiedzi. Bez pytan sie nie obylo, ale bylo
                                                      powiedzmy ok.

                                                      Nastepne przejscie pt. Komunia zaliczone. Pierwsza parafianka teraz jestem w
                                                      miescie:)))). Tyle przed i po uroczystosci razy bylam w kosciele, ze
                                                      wczesniejsze braki w frekwencji nadrobilam z nawiazka. Pirania byla
                                                      najpiekniejszym dzieckiem w kosciele oczywiscie. Najpiekniej czytala Biblie
                                                      itd. Kolega stwierdzil, ze ze mna wszystko ok. jesli chodzi o instynkty
                                                      macierzynskie. Cos byloby nie tak, gdybym sadzila inaczej.

                                                      Koniec sukcesow na tym. Na egzamin nie poszlam. Nie mialam sil juz sie do niego
                                                      przygotowywac. A poza tym w robocie tego dnia mialam prawie trzesienie ziemi
                                                      wiec i tak nie dostalabym wolnego. Zal mi na prozno wydanej kasy, bo niezla
                                                      kiecke mialabym w zamian, gdybym od razu przewidziala, ze nic z tego nie
                                                      bedzie. Troche szkoda, bo od dwoch lat nie moge sie z nim uporac, a ewentualna
                                                      poprawka dopiero w lutym przyszlego roku.

                                                      A odnoszac sie do tematu majster kowaniato juz tu kiedys sie wypowiadalam, ze
                                                      antytalencie majsterkowe jestem totalne. I wcale nie chodzi o lenistwo jak
                                                      mowil Kazik. Mnie po prostu (jak Iwonie) poskladanie czegos z wielu elementow
                                                      wydaje sie nie do przebrniecia. Nienawidze jak mi sie cos popsuje w domu, bo to
                                                      oznacza poszukiwania magika od razu (ostatni, ktory sie trafil jak pamietam, to
                                                      przybyl prosto z solarium, a po naprawie rury biegl juz do silowni poprawiac
                                                      swoj image). Jak sama sie dla odmiany za naprawe zabiore to i sobie i otoczeniu
                                                      napsuje nerwow, ze lepiej jak sie wcale nie dotykam. Pomalowanie sciany (sztuk
                                                      jeden) bylo szczytem moich mozliwosci. Podziwiam za to panie, ktore sobie
                                                      doskonale z majsterkowaniem radza.

                                                      Ostatnio u mnie tez jakos nie najweselej. Moje rutynowe zadania w pracy nie
                                                      wychodza ostatnmio tak jak bosowie sobie pozakladali, wiec obrywam po tylku.
                                                      Sukcesy sa oczekiwane, a tu ich brak.
                                                      Fizycznie troche tez czuje sie przemeczona. Zimno tu ciagle, choc od weekendu w
                                                      koncu mozna chodzic bez kurtki. No wiec potrzebuje wakacji. Ten miesiac jakos
                                                      przetrzymam jeszcze chyba. No chyba, ze Fortuna sie wczesniej do Nas
                                                      usmiechnie:)))

                                                      Moj dyplom zostal namaszczony sosem pomidorowym w dniu, w ktorym go odebralam.
                                                      Pirania zajadala najpierw rekami spagetti, a tuz potem poszukiwala cukierkow w
                                                      mojej torebce, ktora nieopatrzne zostawilam w jej zasiegu. Moge miec tytul
                                                      kucharza:)

                                                      Pozdrawiam wszystkich i zdrowka zycze. Mar_za

                                                    • tizedik Jacht NIE Gin.ekologiczny! 23.05.05, 23:37
                                                      Ja protestuje. Zdecydowanie! Taka nazwa dla jachtu mi sie nie podoba! Takim
                                                      jachtem ja nie poplyne!
                                                      W zamian proponuje miano, jakie kiedys Pysiek nadala nasze grupie w swoim
                                                      znakomitym dziele literackim (niech to bedzie - jak chcieliscie - literatura z
                                                      gatunku sensacji), czyli: The Professionals. Bez okreslania, w jakiej
                                                      dziedzinie;-) Kazdy z nas przeciez cos robi najlepiej...
                                                      Ja na przyklad jestem porzadnie wyedukowanym balastem jachtowym. Nawet potrafie
                                                      dokladnie wykonac podane komendy. Zaswiadczyc moze element, ktory posiada
                                                      calkiem prawdziwe papiery sternika.
                                                      Tylko ze mna jeden klopot... Nie poplyne bez porzadnego drinka, na jedna nozke
                                                      i na druga. Bez tego zielenieje po pierwszym porzadnym przechyle!
                                                      A poza tym nie umiem nic porzadnie upiec (zadnych ciasteczek!), nie mam tez
                                                      talentu do majsterkowania. Ale musze sie pochwalic; po latach cwiczen
                                                      opanowalam wkrecanie zarowek bez oblewania sie potem ze strachu przed pradem.
                                                      Posiadam tez ceche inna; potrafie walczyc! Nawet grozna bywam....

                                                      No to co? Moge poplynac tym jachtem?
                                                    • mojito Ok. Nie Gin.ekologiczny jacht wiec :). 24.05.05, 01:44
                                                      Ja tam sie nie bede upieral przy tej Gin.ekologicznej nazwie.
                                                      Skoro plyniemy razem nazwe nalezy wybrac przez aklamacje :).
                                                      Professionals - nazwa ladna. Kojarzy mi sie z filmem L.Bessona
                                                      - Leon Zawodowiec :). Dobry byl w tym co robil.

                                                      W srode bedziemy wszyscy mieli tyle szmalu, ze z Guntherem mozemy
                                                      sobie sprawic lodke/jolke/jacht jaki bedziemy chcieli. Papiery bachelors
                                                      mamy. Mozemy miec nawet w malej przystani maly jacht o nazwie
                                                      Gin.ekologiczny. Z majtkami lub bez. Jalowcowka ekologiczna jakos nie pasuje.

                                                      Gotowac tez na jachcie nie bede. Chyba, ze Szopen sie podejmie.
                                                      Ale nie musi. Na jachcie zycie ma byc lekkie, latwe i przyjemne.
                                                      Mozemy ewentualnie w porze obiadu podejsc do abordazu i spladrowac
                                                      lodowke zaczepionego jachtu. Bez rozboju i palenia.

                                                      Jezeli jednak ta opcja wiekszosci zalogantom nie odpowiada zastanowimy
                                                      sie jeszcze co zrobimy z aprowizacja. Mozna tez zamowic posilki
                                                      w jakiejs duzej metropolii z dostawa helikopterem. Tysiac w ta lub tamta
                                                      nie bedzie dla nas grala roli po srodowej randce z Fortuna.

                                                      Tizedik,
                                                      cechy jachtowe masz wspaniale :))).
                                                    • matrioszkaa jacht wiec :). 24.05.05, 06:40
                                                      Tez pisuje sie na balast:-)
                                                      Tizedik-bylas tam gdzie ja wiosna? Czy mozna jeszcze bardziej na polnoc?
                                                      W piatek wybieram sie na przed-wakacje; wyjezdzam z Dworca Leningradzkiego,
                                                      miasto jest w obwodzie leningradzkim; pewne rzeczy tu sie nie zmieniaja.
                                                      A teraz ide na tenis-wczoraj gralam 1 raz w zyciu, myslalam, ze sprawa jest
                                                      prostsza, oj-nadawaly by sie moje poczynania o komedii.
                                                      Szopen, wszystkiego najlepszego dla coreczki, co dostanie w prezencie-nie
                                                      komputer chyba;-))) A -wlasnie -do ojca zadzwonic nalezy-tez ma dzis urodziny.
                                                      Tutaj upaly 30-stopniowe; okazuje sie, ze kobiety caly majatek wlozyly w szuby i
                                                      teraz zupelnie gole chodza, na inagda w jakis szczatkowych szmatkach.
                                                      m.
                                                    • yvona73pol Re: jacht wiec :). 24.05.05, 07:17
                                                      to ja bede mlodszymi majtkami i kucharzem w jednym ;))))) tylko warunek -
                                                      wszyscy maja palce lizac ;)))) i chwalic!
                                                      tizedik, na tej stronie co ja umieszczam, to ty raczej nie bardzo, bo - raz ze
                                                      sa rozne wymogi co do zdjec - zadnej obyczajowki, a bron boze familiady,
                                                      (generalnie "artyzm" panuje), no i jedna fota co piec dni - chyba by cie qrwica
                                                      trafila, zanim bys wrzucila co chcesz...
                                                      ja proponuje - zalozyc konto na serwerze, ktory oferuje tez cos takiego jak
                                                      album foto on-line (zdaje sie ze yahoo, hotmail i inne takie), swoja droga tez
                                                      o tym mysle, bo mam pare fot, ktore sa innej tematyki niz te akceptowane przez
                                                      plfoto ;))))
                                                      poza tym poznalam "fachowcow" australijskich i rozne perypetie podczas
                                                      zakladania telefonu - chcieli mi zalozyc dwa razy, dwie linie i of kors
                                                      podwojna oplata ;))))) przy okazji dowiedzialam sie, ze zalozenie gniazdka w
                                                      scianie kosztuje 250 dolarow (jakies piec minut roboty "pana Rysia");
                                                      poza tym mialamjedna sesje foto rowniez i obiecuje wyniki soon ;)
                                                      co do ciuchow - farbowania, to ja piore wszystko razem i jeszcze nic mi nigdy
                                                      nie ten tego ;)
                                                      i jeszcze oprocz majsterkowania (ale naprawde niektore rzeczy potrafie, kiedys
                                                      na przyklad kladlam panele i bejcowalam i montowalam parapety, i inne takie
                                                      rzeczy typu cement i cegly.....) okazalo sie, ze jestem nedza matematyczna...
                                                      nic tylko sie zalamac...
                                                      na szczescie jest wspollokator ;)))) nie Morfeusz ;) human speciMen, z Europy
                                                      export, moze dlatego taki z zaletami wieloma ;)))
                                                      no, caluski i spadam,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: jacht wiec :). IP: 206.73.209.* 25.05.05, 03:52
                                                      Kucharzyc moge, z przyjemnoscia nawet.

                                                      Na jachcie tez, chyba ze bedzie kiwac, wtedy ciezko o kuchenne mistrzostwo.

                                                      Wczorajszy dzien uplynal milo.

                                                      Dzisiejszy dzien tez w dobrym humorze, rano udalo sie wstac i pojsc poplywac,
                                                      woda w basenie juz bardzo ciepla.

                                                      Jeszcze tylko dzisiaj wygrajmy i bedzie dopiero super.
                                                    • mojito Re: jacht wiec :). 25.05.05, 04:08
                                                      To fajnie. Mamy szefa kuchni, mamy majtki.
                                                      W porze posilkow bedziemy wplywac do laguny
                                                      aby nie kiwalo. Zycie bedzie piekne :).

                                                      Duzo mlodziezy trzyletniej mieliscie wczoraj na urodzinach?
                                                      Cos gotowales? A co z lodami? Byly?

                                                      Wygramy jutro. Prawie na pewno. Losy kupie jutro.
                                                      Dzisiaj nie moglem sie dopchac do Hindusa. Dopcham
                                                      sie na pewno jutro :).
                                                    • Gość: szopen Re: jacht wiec :). IP: 206.73.209.* 25.05.05, 05:05
                                                      Imprezy dal mlodziezy nie wyprawialismy.

                                                      Wychodzac z zalozenia ze oboje spedzamy za duzo czasu w pracy i za malo w domu
                                                      po prostu spedzilismy wiekszosc dnia z corka.
                                                      Bardzo byla zadowolona.
                                                    • pysiek13 In my dreams :)))) 25.05.05, 05:55
                                                      Slonecznie :))))

                                                      ... wrzucenie jedynki szybko rozgrzewa potezny 4-cylinder silnik. motor z
                                                      charakterystycznym rykiem wyrywa do przodu, wskaznik obrotomierza pokazuje
                                                      4000, 5000 obrotow/min i strzalka uparcie pnie do gory. przy 6000 obrotow motor
                                                      zaczyna zyc :)))) i dalej ma chec przy-spieszac. 8000 przednie kolo zaczyna
                                                      lekko unosic do gory, przy 11000 zmiana biegu ... na liczniku 130km/h w zapasie
                                                      drugie tyle ... oh, yeah in my dreams :)))) obudzilam kurczowo trzymajac
                                                      kordelke i zaniepokojona nurse z troska w glosie pyta, czy mialas nightmare ?
                                                      odpowiadam pytaniem: czy warczylam przez sen ? :))))

                                                      majac dostep do compa tylko z do-skoku, z do-skoku do Was zagladam, drapie po
                                                      glowie i nie wiem od czego zaczac, tyle tu piszecie ;)))) co najpierw, co tu
                                                      widac ? widac, ze maluczko a bym prze-gapila wielki REJS ;) jacht almost
                                                      ready, tylko te worki qrcze no te woooorki :))))
                                                      Gunther :)))) masz wiec tak duzy wybor majtkow, ze bedziemy plynac codziennie
                                                      pod inna bandera, moja bandera w roznych kolorach, dominuje kolor zwart ale.
                                                      trudno sobie wrecz wy-obrazic swiat przed edition of 'Playboy' kiedy mezczyzni
                                                      who wants to peep up a women skirt musieli polegac na underground porn peddlers
                                                      albo czekac na laskawe podmuchy wiatru mozliwie porywistego ;)
                                                      co do roli na jacht to jak nikt nie zglasza na ochotnika, to ja moge byc ta co
                                                      to ciagle wypada za burte ;)))) nooo cooo ciagle mi to zdarza ;)))) a w ogole
                                                      to ja i plywanie ?!!! ja podobnie jak Tizedik, albo nic nie jem albo chociaz
                                                      musze sobie cos ten tego na obie nogi. pisalam o tym kiedys, ze lekarze odkryli
                                                      u mnie pierwszy przypadek wystepowania choroby morskiej na spokojnie stojacym
                                                      statku, a nawet gorzej bo sam widok bujania jusz i ja jestem zielona :((((
                                                      podczas wielu podrozy ferry z NL do GB i z Manly do City, z mojego wlasnego
                                                      doswiadczenia najlepszy advise to gleboki gumowy kalosz i odrobina samotnosci.
                                                      i ... macie mnie z glowy :))))
                                                      teraz nazwa jacht. hm ... The Professionals nee, nie ten tego, bo w koncu jak
                                                      wygramy to chyba no nie wiem, mysle, ze bedzie duzo innych fajnych rzeczy do
                                                      odkrywania. trzeba ruszyc glowa, po-prosze tylko dorzucic eventually do nazwy
                                                      number 13 :)))) nie mam zastrzezen do zadnej nazwy, no moze nie Pikus Zdobywca,
                                                      no moze nie Jurny Labadz, czy imie jakiegos laureata nagrody Nobla w dziedzinie
                                                      chemii ...

                                                      teraz widok z okna dla Matrioszki :))))
                                                      obecnie mieszkam w takiej kotlinie, obok jest jezioro z kaczkami (prawdziwe nie
                                                      wypchane;)i obok jest las, bo taka ze mnie romantyczka. a jak jest kotlina to
                                                      musza byc i gory, a jak jest ladna pogoda to slychac odglosy dalekiego miasta.
                                                      syreny ambulans, stukot pociagu, klaksony i tam takie rozne ...
                                                      czesto zdaza, ze pozbawieni dzieciecej spontanicznosci przezywania swiata,
                                                      przyjmujemy sprawy obojetnie czasem wrecz ze znudzeniem. szukamy dodatkowych
                                                      impulsow, zeby miec poczucie intensywnosci wlasnego zycia. wydaje nam, ze ta
                                                      zwykla banalna wrecz czasem rzeczywistosc rozlozy nas rutyna i szaroscia. mamy
                                                      taki swoisty apetyt na rozne szalenstwa i to tak naprawde to nie jest zle :))))
                                                      bo po kazdym szalenstwie chcemy wrocic do tej niby zlej banalnosci, do zwyklych
                                                      rozmow do stalego rytmu zycia ... chwilowa innosc sytuacji pozwala nam docenic
                                                      wielka wage zwyklosci ...
                                                      no tak sobie pisze :((((
                                                      zdrowka wszystkim

                                                      1.01mm :))))
                                                    • pysiek13 Re: In my dreams :)))) 25.05.05, 05:58
                                                      phuuuu tyle 'piatek' mi uzbieralo ;)))) czy '5' cos znaczy po chinsku Szopen :)
                                                      P.
                                                    • Gość: szopen Re: In my dreams :)))) IP: 206.73.209.* 25.05.05, 06:07
                                                      Tez dzisiaj mnogosc piatek zauwazylem.
                                                      Sie o znaczenia szczegolne zapytalem ale nie uzyskalem jednoznacznej odpowiedzi.

                                                      Dzien jak dzien.

                                                      Bedzie na 5 z plusem.
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: In my dreams :)))) IP: 202.134.255.* 25.05.05, 06:22
                                                      Siemanko kochaniency,
                                                      to ja czekam az reszta zalogi sie tu odmelduje.jak mamy kucharzy i glowna
                                                      MAJTKOWA to juz szafa gra.mamy dwa balasty,jestescie wspaniale dziewczyny a co
                                                      reszta?dobra Pysiek calowac sie nie dasz,to bede wylawial Ciebie bosakiem.cala
                                                      przyjemnosc po mojej stronie;)z nazwa nie ma keine problem ja mysle,ze nazwa
                                                      sama sie wymysli, potrzebny nam wiec ten impuls no tego,kurde ta wygrana;)
                                                      moze Yo-Asia?
                                                      lece dalej kochani,pozny lunch,dziewczyny caluski, panowie graba
                                                      przepraszam corecta Yo-Asia13 ??
                                                    • Gość: Asia Re: In my dreams :)))) IP: *.akl.callplus.net.nz 25.05.05, 07:05
                                                      ohhhh cholerka Gunther, tera to sie w Tobie zakochalam, cala dusza, cialem i
                                                      zapasowymi zaglami jestem za. Jeszcze nikt nie nazwal jachtu moim imieniem, rane
                                                      duma mnie rozpiera. Dobra Mojito dawaj te worki, bo to moja jedyna szansa zeby
                                                      moje imie plywalo po oceanach. :)))) czyzby to moje 5 minut slawy? hihihi
                                                    • Gość: Asia Re: In my dreams :)))) IP: *.akl.callplus.net.nz 25.05.05, 07:07
                                                      faktycznie cos z tymi piatkami dzisiaj, u mnie jeszcze siodemka, trzymam kciuki
                                                      :))))
                                                    • yvona73pol Re: In my dreams :)))) 25.05.05, 10:36
                                                      jakie znowu 5 minut??? slawy... przeciez nie zatoniemy zaraz po wodowaniu ;))))
                                                      a to by bylo 5 minut....
                                                      teraz ogloszenie: Sprzedam 25kilo niesmialosci tanio... moze byc z zamiana na,
                                                      na przyklad 2 kg szarych komorek, albo chociaz 1 kg silnej
                                                      woli/perseverance ;))))
                                                      oferta wazna do konca swiata, a moze i jeden dzien dluzej ;)
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Asia Re: In my dreams :)))) IP: *.akl.callplus.net.nz 25.05.05, 13:00
                                                      Yvonka jakiej niesmialosci? nie uwierze, Ty ? niesmiala? no cos Ty

                                                      soja droga przerost szarych komorek nie jest wskazany, ci ktorzy mieli na ogol
                                                      konczyli w Dolnej Grupie Malej albo i Duzej hihihi
                                                    • Gość: szopen Re: In my dreams :)))) IP: 206.73.209.* 25.05.05, 13:05
                                                      Niesmialosci mozna sie nagle nabawic w roznych sytuacjach.

                                                      Nawet ludziom zwykle smialym czasem w pewnych okolicznosciach przyrody, lub
                                                      obecnosci pewnych osobnikow smialosc zanika nagle.
                                                    • tangerin Re: In my dreams :)))) 25.05.05, 15:18
                                                      Czesc i czolem kochaniutcy.
                                                      Widze, ze tu i yacht i majtki posiadmy, fortuna ciagle sie tylko tajemniczo (a
                                                      moze tylko niesmialo) usmiecha, zamiast wybuchnac serdecznym smiechem, wszyscy
                                                      skads wracaja, gdzies sie udaja, czyli ogolnie life is in flux:)
                                                      Sorki, tak szybko wszystko przelecialam, i o liniach telefonicznych, i o
                                                      gniazdkach, zdjeciach, lozkach, biurkach (uwielbiam skladac meble z ikei, to
                                                      tak btw, he he)....
                                                      U mnie oki, zawsze jakos tam:)Mandarynki generalnie sobie radza!! Troche
                                                      narzekam na brak czasu, ale tylko troche... Jak zwykle chcialabym, aby doba
                                                      trwala co najmniej 36 godzin! Przekupilam Morfeusza, aby mnie do wyra nie
                                                      ciagnal za brdzo, a pozniej by mnie ze swych objec na ranem bez problemow
                                                      wiekszych wypuszczal, chociaz wolalabym prawde mowiac brutalne wykopanie
                                                      czasem,bo wiadomo, lozko to pociagajaca rzecz, pod wieloma wzgledami;)
                                                      I w ogole moje konto mailowe spuchlo do jednego giga, super nie? Tak wiec
                                                      prosze mnie zawalac zdjeciami, moja skrzynia wszytko zniesie, Yvette, to do
                                                      Ciebie szczegolnie, bo wiem, ze duzo zdjec posiadasz!

                                                      Cos tam wyczytalam o spotkaniu londynskim, prosze o szczegoly na skrzyneczke
                                                      takze:) Najlepiej w trybie asap:) Zobacze, czy mi sie czas rozciagnie, sie
                                                      postaram! Bo ja pracuje wieczorami, niesety.

                                                      I chyba interek bede miec juz w domku, czyz to nie piekne? Gdyby tylko mi sie
                                                      jeszcze wspollokatorka wyprowadzila, to bylby juz szczyt szczescia, bo od
                                                      patrzenia na wiecznie skrzywiona buzie cos sie moze w czlowieku przekrzywic.
                                                      Buziaki dla wszystkich
                                                      Wasza jak zawsze, Mandarynka

                                                      Ps. Kawalek ogrodka tez tu mam!!! Jeszcze marnie wyglada, ale wkrotce, to kto
                                                      wie, na razie posialam "male co nie co"
                                                      Ps2. Pysiek, a Ty wracasz do zdrowka, prawda? wychylam czasem pinte albo i
                                                      dwie w odpowiedniej intencji:)
                                                    • Gość: szopen Re: In my dreams :)))) IP: 206.73.209.* 25.05.05, 15:41
                                                      No i u mnie dzisiaj znowu dluuuuugi dzien.

                                                      Jak sobie tak pomysle o lozku ponetnym to ....

                                                      No i mam w domu komputer juz parwie zlozony, wszelakie pozostale ptrzebne
                                                      elementy tez juz sa i pod owym lozkiem sobie leza.

                                                      I kupilem sobie Doom 3 za 5 zlotych.

                                                      Dzisiaj juz sie chyba nie uda.
                                                      Jutro napewno nie bo mam wizyte.

                                                      Ojjjjjjj.

                                                      Fortuno sie do nas usmiechnij szeroko please.

                                                      Tak na marginesie to nie moge sie doczekac momentu nie tyle wygrania (bo to
                                                      utrzymam w tajemnicy) ale kiedy poprosze malzonke o sprawdzenie stanu konta.
                                                      I momentu kiedy bede mogl powiedziec: whatever you want baby!
                                                    • mojito Zeglujemy wiec :))). 25.05.05, 18:21
                                                      Czolko Wszystkim,

                                                      dopchalem sie dzisiaj do pana z Indii i losy nasze na randke
                                                      z Fortuna mam. Wiekszosc kupujacych dzielila sie ze sprzedawca
                                                      planami co zrobia z wygrana. Ja nasze plany owinalem mgla tajemnicy.
                                                      Ja tak jak Szopen, jezyk za zebami umiem trzymac. Chociaz czasami trudno :).

                                                      Nasze numery na dzisiaj:
                                                      04 12 30 35 38 PB 11,
                                                      04 10 30 32 53 PB 13,
                                                      09 20 27 31 38 PB 34,
                                                      23 32 44 46 48 PB 35,
                                                      05 06 16 36 39 PB 01.

                                                      No i te "piatki" Pyska. Moze Fortuna chce nam cos powiedziec?
                                                      Zobaczymy: 02 05 13 15 25 PB 05.
                                                      Do wygrania oszalamiajaca suma www.powerball.com
                                                      Fortuno, kaprysna Pani, usmiechnij sie do nas dzisiaj slonecznie,
                                                      promiennie i szeroko, please, please, pretty please :))).

                                                      Zwyczajnosc tez jest ok i doceniana. Zwyczajnosc to to w czym uczestniczymy
                                                      czekajac na zdarzenie sie spraw nadzwyczajnych.

                                                      Pysiek,
                                                      z wlosami jest widoczny postep. Warczenie motoru na wysokich obrotach
                                                      (nawet we snie) tez jest dobrym znakiem :))). Zdrowiej i gromadz suchy
                                                      chleb dla kaczek. Przyda sie :))).

                                                      Mandarynko (Slodka),
                                                      lekko za tydzien laduje w L. Kontakt wrzuce do Twojej skrzynki.
                                                      Zapraszam na piwo/tea. Moze byc do poludnia lub wczesnym popoludniem.

                                                      A wiec zdrowka i usmiechu Fortuny dla nas Wszystkich dzisiaj,
                                                      spadam,
                                                      mojito.

                                                      12:21/12C/bz/7:).

                                                    • tizedik Zeglujemy wiec :))) 26.05.05, 00:28
                                                      Pijac w intencjach wszelakich - wypijmy wiec! Za powodzenie w losowaniu!

                                                      W ostatnim kolorowym kulinarnym dodatku do Wyborczej pn. Kulinarny Atlas Świata
                                                      podano przepis na mojito. Malinowe.
                                                      Składniki:
                                                      - 40 ml białego rumu
                                                      - 1 limonka pokrojona na 14-16 cząstek
                                                      - 5-6 łyżeczek brązowego cukru lub 30 ml syropu cukrowego
                                                      - 8 listków mięty
                                                      - kruszony lód
                                                      - 40 ml wody sodowej
                                                      - 8 malin
                                                      Sposób przyrządzania:
                                                      Utrzyj limonki z cukrem, malinami i miętą, dodaj rum i lód, dopełnij wodą
                                                      sodową, wymieszaj. Brzeg kieliszka udekoruj listkiem mięty, wlej koktajl.
                                                      Podawaj od razu.

                                                      Kolejna propozycja w tym samym wydaniu, zawierajacym "potrawy" z Karaibow byla
                                                      tez pinacolada.
                                                      Składniki:
                                                      - 60 ml białego rumu
                                                      - 20 ml syropu kokosowego
                                                      - 80 ml soku ananasowego
                                                      - 40 ml mleka
                                                      Sposób przyrządzania:
                                                      Składniki zmiksuj w blenderze. Brzegi kieliszka udekoruj cząstką ananasa, do
                                                      środka wrzuć kilka kostek lodu i wlej koktajl. Uwaga: prawdziwą pin~acoladę
                                                      podaje się w ananasie: trzeba odciąć kawałek owocu z pióropuszem - to będzie
                                                      pokrywka. Potem należy wydrążyć miąższ z dolnej części ananasa, wlać koktajl i
                                                      przykryć 'pokrywką'.

                                                      Egzotyczne, nieprawdaz?
                                                      Po samym przeczytaniu przepisow natychmiast przychodza mi na mysl kiszone
                                                      ogorki;-) Nie za dobrze sie komponuja, ale po takich drinkach chyba trzeba
                                                      cos "zazyc" dla przelamania smaku...;-)



                                                    • mojito Zeglujemy wiec z rumem :))). 26.05.05, 00:51
                                                      Za powodzenie w losowaniu koniecznie :))).
                                                      Ten przepis na nick jest za slodki. O maliny.
                                                      To niepotrzebne poprawianie dobrego juz produktu
                                                      tak jak piwa sokiem malinowym :(((.
                                                      Powinno sie czuc miete www.bacardimojito.com
                                                      Z kliknieciem na moh-HEE-toe :))).
                                                      Chyba wyskocze na moment do Alma de Cuba aby zespol
                                                      napiecia przedloteryjnego stepic troche :))).
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Zeglujemy wiec z rumem :))). IP: 202.134.255.* 26.05.05, 04:58
                                                      Siemanko wszystkim,
                                                      chyba przekwitam,to sie nazywa hot flushes?na zmiane zrobilo mi sie zimno i
                                                      goraco;))Asienko klaniam sie tak nisko jak moge i zapewniam Ciebie ze napewno
                                                      masz nie tylko swoje 5 minut na tym globie:))))))))))kurde szyszka,ale z ciebie
                                                      goraca kobitka;)) buzienka
                                                      Amigo czaruj ta fortune,dziewczyny czarujesz no tego to i fortune moze ci sie
                                                      uda co?tak mysle,moze sie zdaze zalapac na londynskie wasze spotkanie.juz mnie
                                                      mierzi to wstawanie rano i ciagle ta sama trasa,autobus,winda,biurko a po
                                                      poludniu odwrotnie no i oczywiscie na zakonczenie trasy pub:))
                                                      Yvona hello,to juz masz dojscie do netu a zdjec ani widu ani slychu.natomiast
                                                      ciagle dochodza tu wiadomosci ze rozsylasz swoje dziela w underground.no
                                                      pochwal sie czyms,ja osobiscie lubie bardzo czarno-biale zdjecia obojetnie jaka
                                                      technika robione,takie jakies staroswieckie byc moze upodobania mam.lubie i
                                                      tyle.
                                                      graba panowie, caluski dziewczyny
                                                    • Gość: gunther_0 Re: Zeglujemy wiec z rumem :))). IP: 202.134.255.* 26.05.05, 05:02
                                                      Pysiek,to wypadanie za burte to mam rozumiec za burte zycia?
                                                      dawajcie dziewczyny,brakuje nam kapitana,brakuje nam entertainer,moze Mar_za?
                                                      Kazek a ty co tam w tej altanie nie usnoles czasem?
                                                      spadanko
                                                    • mojito Rum i andropauza. 26.05.05, 05:52
                                                      Siemanko Gunther/Amigo :))),
                                                      nasze przekwitanie nazywa sie andropauza. Spada nam ten tego testosteron.
                                                      To zla wiadomosc. Dobra, ze spada wolno. Nie spieszy sie na szczescie :).
                                                      Mozna sobie testosteron uzupelnic kupujac czerwona lub zolta pigulke
                                                      o dzwiecznej nazwie Ferrari Testarossa :). Taka z czarnym rumakiem.
                                                      Mamy do wyboru PADAM (Partial Androgen Deficiency in Aging Male) lub
                                                      ADAM (Androgen Deficiency in Aging Male). Dobrze jest miec wybor :))).

                                                      Zgodnie z zyczeniem czarowalem/zaklinalem Fortune siedzac przy barze
                                                      w Alma de Cuba. Obiecywalem jej zlote gory i rozane ogrody. W ciemne
                                                      aksamitne oczy jej gleboko zagladalem. Zdrowie jej pilem i prawie
                                                      delikatnie ja dotykalem. Muskalem ja raczej przelotnie niby przypadkiem.
                                                      Odnioslem pewien polowiczny sukces. Losowanie zostalo wstrzymane.
                                                      Naprawde, nie zartuje. Podano komunikat, ze opozniono losowanie z powodu
                                                      zamieszania w jednym ze stanow. Losowanie odbedzie sie pozniej.
                                                      Ja tam swoje wiem :). Fortuna zastanawia sie teraz jak dac nam wygrac aby
                                                      plotek nie bylo. I na to potrzebuje troche czasu. Czekalismy czasu tyle
                                                      poczekamy jeszcze chwile :). Wierze, ze czarowanie Fortuny nie jest
                                                      przestepstwem. Fortuna wygladala mi na kobiete prawie dojrzala :).

                                                      Byloby fajnie spotkac sie ten tego w Londynie :).
                                                    • matrioszkaa W sprawie jachtu. 26.05.05, 06:40
                                                      Osobny/odosobniony pokoiczek ma byc-dla aktualnie
                                                      chorych/zniedysponowanych/niech-sie do mnie-teraz-nikt-nie-odzywa towarzszy
                                                      podrozy. Na razie ja go zajme. Cholera. Przeziebilam sie i to tak, ze z wyjazdu
                                                      nici:-(((
                                                      Szare komorki mam na zbyciu, zima mysle tylko, ze zimno, latem, ze za goraco; po
                                                      co mi takie mysli...bierz Iwona ile nada.
                                                    • pysiek13 Re: W sprawie jachtu. 26.05.05, 08:43
                                                      Aloha :))))

                                                      Matrioszka :)))) to ja obok nadaje po-ro-zu-mie-wa-wczo przez sciane
                                                      Morsem ;)))) --.. -.. .-. -
                                                    • Gość: Asia Malo widze malo slysze, ale pije za Nasza Fortune IP: *.akl.callplus.net.nz 26.05.05, 07:21
                                                      musicie mi wybaczyc moj dzisiejszy wpis, padam na morde, nie mam sily myslec,
                                                      wiec jakies wypociny bo musze sobie przerwe zrobic

                                                      Uwazam tak, poniewaz jacht Gunthera- no to ty jestes Kapitanem oczywicie, chyba
                                                      ze wolisz oddac kapitanskie dystynkcje Mojito, bo za jego wygrana kupujesz ten
                                                      jacht, Ty oczywiscie wlasciciel ktory siedzi na kanapie w otoczeniu majtek w
                                                      roznych kolarach i oczywiscie kapitanem do towarzystwa.

                                                      Pysiek - Pierwszy officer, czyli tak naprawde najwazniejsza osoba na jachcie,
                                                      odpowiedzialna za to gdzie i jakim zygzakiem plyniemy, i za bezpieczenstwo, nie
                                                      przejmuj sie Gunther pierwszy oficer znajdzie czas zeby z Toba i Mojito
                                                      posiedziec :)

                                                      Kazik - lubi dobrze zjesc, uwazam ze szef kucharzy to niezla fucha, ale moze sie
                                                      myle, jestesmy otwarci na sugestie

                                                      teraz musze sie wygadac

                                                      caly czas wojuje z lazienka, dzisiaj wygladzalam sciany i sufit, zrobilam tam
                                                      sporo latek, wiec trzeba bylo (co poniektorzy pewnie pamietaja ze renowacje
                                                      lazienki zaczelam jakies 1,5 roku temu), po wygladzeniu tu i tam trzeba bylo
                                                      odkurzuc i przetrzec wszystko wilgotna szmata coby zetrzec kurz.

                                                      Do slepu po farbe, i inne oprzyrzadowanie, farbe wstawilam do koszyczka na
                                                      rowerze, rewerk sie przechylil, denko sie otworzylo, farba sie ulala. Aska cala
                                                      ubabrana, uprzejmy Pan ze slepu wyszedl, pomogl pozbierac, obmyc itd itd

                                                      wrocilam ze sklepu, wzielam sie za silikonowanie, rane zrobilam 3/4 lazienki
                                                      (swoja droga facet ktory mi sprzedal grout z piekla nie wyjrzy, mial byc do
                                                      lazienki, okazalo sie ze jest cement based, przez tego dupka musze wszystko
                                                      silikonowac

                                                      tak sobie dzisiaj pracuje i mysle sobie ze malowanie to cos tak jak jak
                                                      zalozenie szpileczek kiedy sie wybieram na jakies party, czyli ostatnia rzecz
                                                      jaka robie przed wyjsciem

                                                      Dobra nie bede marudzic, jeszcze dzien jeszcze dwa. Dobrze ze jutro ide do
                                                      pracy, odpoczne sobie.


                                                      Mojito zdecydowanie polecam ADAM, PADAM jakos nie brzmi tak jak potrzeba.
                                                      Ja sie dziele swoim testostoroem z moja lazienka, ale jezeli ktos ma deficyt to
                                                      chetnie sluze w duzych ilosciach :)

                                                      Swoja droga pomimo ze jestem urobiona po czubek glowy, tak sobie mysle ze jak by
                                                      sie znalazl jakis odwazny zeby mnie wzial na aprinership to bym chetnie
                                                      skorzystala, jestem samouk i wirze w to ze mogla bym lepiej, szybciej i
                                                      przyjemniej, jezeli nauczylabym sie paru trickow.

                                                      Zdecydowanie co robie w domu sprawia mi wieksza przyjemnosc niz praca w biurze,
                                                      chociaz dobrze ze jest bo moge sobie tam odpoczac.

                                                      Ubranie robocze mam, czapeczke z daszkiem do tylu tez, narzedzia swoje, chyba
                                                      sie rozejrze :)

                                                      Patrzac na muskajace slowa Mojto, i moje robocze wypociny - przyszlo mi do glowy
                                                      ze chyba jestesmy z innych planet. Ja z Marsa, Mojito z Venus :)

                                                      Aha jeszcze ostatnia mysl ktora mi sie nasunela po przeczytaniu postu Szopena.
                                                      Fajnie to ujoles Szopen, "what ever u want babe" Wyglada na to ze chodzi nam o
                                                      to (pisze nam bo mam podobne zapedy no moze nie az tak what ever lol) zeby
                                                      sprawic przyjemnosc tym ktorych kochamy :). Tak naprawde to gdyby mnie ktos
                                                      zapytal na co bym wydala wygrana to ciezko by mi bylo podac jakias rzecz ktora
                                                      bym chciala dla siebie :)

                                                      Wasza ubabrana Aska

                                                    • Gość: szopen Re: Malo widze malo slysze, ale pije za Nasza For IP: 206.73.209.* 26.05.05, 09:30
                                                      Masz zupelna racje Asiu.

                                                      Mi tez ciezko wymyslec cos co bym chcial tylko dla siebie.
                                                    • dyrektoriat Pije za Nasza WIEKA Fortune 26.05.05, 14:43
                                                      PULA JESZCZE BARDZIEJ UROSLA!!!!!!!!
                                                      Jest juz 215 Million Dollars, co daje w gotoweczce 121.9 Million $.!!!!!!
                                                      Szykuje sie kolejna goraczka sobotniej nocy.
                                                      Jak my to przetrzymamy........?
                                                    • tizedik ...ale pije za Nasza Fortune 26.05.05, 14:43
                                                      Znana to prawda: przyjemnosc dzielona z druga osoba nalezy pomnozyc przez dwa;
                                                      smutek podzielony z kims drugim zmniejsza sie o polowe.
                                                      Ja tez nie mam szczegolnego pomyslu na spozytkowanie wiekszej ilosci pieniedzy
                                                      na siebie, ale wiem, na co i dla kogo innego bym wydala. Wiadomo, element...:-)
                                                      Ach, przypomnialam sobie, co chce dla siebie;-) Pustynia!!!!!!
                                                    • Gość: szopen Re: ...ale pije za Nasza Fortune IP: 206.73.209.* 27.05.05, 02:46
                                                      Drazni sie z nami Fortuna, apetyt podsyca, coraz wieksza niespodzianke szykuje.

                                                      Typowo kobiece zachowanie.

                                                      Czarujmy ja dalej i pijac i myslac.

                                                      A noz nam sie uda juz w sobote.
                                                    • kazachstan Re: ...ale pije za Nasza Fortune 27.05.05, 04:46
                                                      Dzien dobry wszystkim,
                                                      ho ho to co ja tu widze,znowu atmosfera sie rozgrzala i znowu ta wygrana nas
                                                      drazni.tym razem to cos czuje ze strzelimy i dobrze by bylo najwyzszy czas.ja
                                                      Gunther nie spol w altanie brachu tylko pracuje i rodzinie troche pomagalem.
                                                      czasu tak jakos mi ubylo wiec.Szopen ladnie napisal i reszta tez ladnie sie
                                                      dopisala.radosc lepiej dzielic z drugim,wszystko i nie tylko radosc jest dobrze
                                                      dzielic conajmniej na dwoje ale to tez zwykle sie wraca do czlowieka.
                                                      tylko z tym szefem kucharzy to nie bardzo Asiu.ja moge byc jakis dyzurny
                                                      porzadkowy, jakis starosta na statku jesli takoz pozycja jest uwzgledniana.ja
                                                      to lubie porzadek trzymac.kucharze tacy doskonali ze pilnowac ich nie trza, a
                                                      Ty Asia to koniecznie pierwszy oficer jakze inaczej.nawigotor to chyba Szopen,
                                                      a kapitan to koniecznie Gunther jakbyscie go poznali blizej to wypisz wymaluj
                                                      morski wilk.nazwa jachtu ladna,ja to bym proponowal Yoo-Asia13 Tentego.bo to
                                                      ten tego to tak niekotrym weszlo w krew,ze i ja zaczal uzywac na codzien i
                                                      smieje sie sam do siebie.bo to nie tylko serial tu piszemy z zycia,nawet
                                                      komedie,jak czytam Asi przygody z izolacja albo z farba na rowerze,ale tez swoj
                                                      jezyk jakis tworzymy.
                                                      ja troche w domu mialem zajecia,syn swoje a ja swoje.co to zrobic jak dzieci
                                                      swoja droga ida i na starosc tez nie posluchaja porady ojca.takie to zycie.
                                                      no do roboty.wietrze u nas w Sydney,wiatr nawial kupe lisci.pogoda piekna
                                                      chlodno ale bardzo slonecznie.
                                                      pogody i wygranej wszystkim zycze i tez wypije za nasze powodzenie
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • mojito Fortuna przed nami :))). 27.05.05, 09:27
                                                      Siemanko ogolne,

                                                      dlugi dzien mialem. Troche deszczowy. Jutro/dzisiaj ma byc
                                                      podobnie. I dlugosc dnia i pogoda.

                                                      Tez sadze, ze Gunther powinien byc kapitanem. Jego jacht,
                                                      wzrost wiecej niz sluszny i ze Slaska (solidnosc ma we krwi).
                                                      I z jakiegos powodu Slazacy morze/ocean lubia.

                                                      Kazik, mamy wakat na jachcie ktory byc moze Tobie bedzie pasowal.
                                                      Bosman. Bardzo wazna pozycja. Oparta na doswiadczeniu i solidnosci.
                                                      Bosman nadzoruje prace na pokladzie i ogolnie ma na wszystko oko.
                                                      Porzadek musi byc. I poklad czysty tak, zeby mozna bylo w bialych
                                                      majtkach usiasc :). Bosman to przedluzenie prawej reki kapitana.

                                                      Sadze, ze moglbym sie sprawdzic w obowiazkach ochmistrza. Potrafie
                                                      dobre rzeczy taniej kupic. Wiem gdzie moga byc i jak je dostarczyc
                                                      na poklad jachtu. W wolnej chwili moglbym miec na boku pol etatu
                                                      impresaria rozrywkowego. Wiem gdzie sie mozna zabawic zupelnie przyzwoicie
                                                      i byc moze moje sugestie by sie Wam podobaly :))).

                                                      Zagle recznie malowane przez Pyska/Iwone powinny byc ok. Bardziej niz ok.
                                                      I apartament dla chwilowo niedysponowanych tez moga pomalowac.

                                                      Nazwa Yo-Asia 13 bardzo odpowiednia. Port macierzysty moglby byc Ten Tego.
                                                      Byc moze pisalem, ze kiedys pracowalem z kolega z Polski i przysluchujac
                                                      sie naszej rozmowie Amerykanin zapytal co znaczy po polsku "tego" bo
                                                      "ten" to wie, ze dziesiec :).

                                                      Z loteria bylo zawirowanie. Losowanie opoznilo sie o czterdziesci minut.
                                                      Fortuna sie wahala, wahala... Konkurencja w jej czarowaniu/zaklinaniu
                                                      duza. Oczarowac ja zdecydowanie warto :). Dwiescie pietnascie milionow
                                                      zieloniutkich to nie w kij dmuchal.

                                                      Pysiek,
                                                      na Venus byc nie chce. Wole na Ziemi. Moze byc z mermaids. Moze byc z
                                                      rusalkami, nimfami lub polboginkami lesnymi :))).
                                                      Ich dotyk ma dzialanie kojace i terapeutyczne. Podobno :).
                                                      Karmienie kaczek na wodzie tez uspokaja. Mile zajecie.

                                                      Wow! Juz tak pozno! Spac ide. Kanape teraz rzadko skladam. Skrzypi bardzo.
                                                      Wierze, ze przysni mi sie nasze wsplne dzielenie workow jutowych
                                                      i powtarzanie za Goethe/Faustem - Chwilo trwaj, jestes piekna :))).

                                                      Dobranoc i dzien dobry odpowiednio.

                                                      3:24/13C/bz/5:).

                                                    • Gość: szopen Re: Fortuna przed nami :))). IP: 206.73.209.* 28.05.05, 04:22
                                                      Juz za chwileczke juz za momencik...

                                                      A tutaj tymczasem cicho, czyzby chwila zadumania?

                                                      U mnie dzisiaj wyjatkowo ladna pogoda (znaczy sie jest juz 10:30 i jeszcze nie
                                                      padalo, swieci slonce) bo juz od dluuugiego czasu pora deszczowa deszczem i
                                                      burzami daje znac o swojej obecnosci. Burze sa tak 2-4 razy dziennie i jak pada
                                                      to pada.
                                                      Wlasnie sprawdzilem prognoze pogody na nastepne 10 dni i bez zmian bedzie tak
                                                      samo.
                                                      a ja zamiast: byc na rybach, w domu nowy komputer oswajac, bawic sie z
                                                      dzieckiem czy jeszcze wiele pozytecznych rzeczy robic znowu w pracy.


                                                      Czas na usmiech Fortuny.
                                                    • Gość: Piotrek Re: Fortuna przed nami :))). IP: 203.108.87.* 28.05.05, 05:00
                                                      No to siemanko,
                                                      zajrzalem tu bo zaintrygowla mnie liczba wpisow,o czym to tak mozna pisac w
                                                      nieskoczonosc ? no i oczywiscie poczytalem tylko ostatnie,czy robicie jakas
                                                      zrzutke na ta loterie w stanach czy mozna sie dolaczyc ?
                                                      kto pyta nie bladzi, jesli to elitarna loteria to przepraszam
                                                      pozdrawiam
                                                    • mojito Latynoski wieczor :))). 28.05.05, 08:02
                                                      Yo! Amigos,

                                                      dzisiaj prowadze myszke optyczna pod znaczym wplywem alkoholu.
                                                      Nic tego nie zapowiadalo ale zycie jest pelne niespodzianek.
                                                      Zaczelo sie od banalnej pizzy. Mialem na nia ochote. Bywa :).
                                                      Pojechalismy z kolegami na South St. Interesujaca ulica.
                                                      Jest tam wszystko. Absolutnie. Takie filadelfijskie Montmartre.
                                                      Krolowaly tatuaze i niezwykla lekkosc odziezy.
                                                      Dzisiaj bylo goraco. Wiem, ze w Polsce tez. Trzydziesci stopienkow bylo
                                                      gdzieniegdzie. W Szczecinie na przyklad. Czulem pocalunek i pieszczote
                                                      lata. Muzyka latynowska piescila moj zmysl sluchu. Moja pizza byla
                                                      z kurczakiem i ostra papryka - jalapeno. Hot, very hot, caliente!
                                                      Piwo jedyne wypilem aby uspokoic podraznione kubeczki smakowe.
                                                      Lokalne oczywiscie - yuengling. Trzeba popierac lokalny browar.

                                                      I wrocilem do domu myslac, ze odespie sobie. Mylilem sie jednak.
                                                      Zadzwonil moj prawie przyjaciel Wenezuelczyk Roger i powiedzial,
                                                      ze odbierze mnie ze swoja zona i jej siostra za pol godziny i cos
                                                      mi pokaze... Ciekawosc zwyciezyla :).

                                                      Zaczelismy w Alma de Cuba. Dzisiaj mojito za mna chodzilo. Od niego
                                                      wiec zaczalem. Dobrze tam je mieszaja. Pozniej pojechalismy po
                                                      hiszpanskojezycznym miescie. Salsa undregraound. Motyw przewodni picia
                                                      to: salu, dinero y amor. O matko jedyna! Zazdroszcze im etnicznej solidarnosci.
                                                      Wyladowalismy w Cafe*Habana. Jakis zespol gral. Bosze, jak gral.
                                                      Pare kolejnych mojitos. Zgodzilismy sie wszyscy, ze zycie jest piekne.
                                                      La vida es hermosa. Przyszedl szef kuchni aby sie przywitac. Zaprosil na
                                                      niedzielny brunch. Wczesniej kucharzyl w hotelu Four Seasons w Caracas.
                                                      A wiec dobry jest. Umowilsmy sie na wrzesien. Kolejne mojito.
                                                      Przedostatnie. Zapamietalem imie - Miguel Leon. We wrzesniu zajrze.
                                                      Pilem z akcentem na dinero :). Pamietalem o Fortunie. I do niej sie
                                                      usmiechalem cieplo, prawie goraco. Amor pozniej. Nie wszystko od razu :).
                                                      Zdecydowalem, ze nasze numery jutro skresle manualnie. Niech to bedzie
                                                      osobisty i czuly dotyk. Jezeli macie ochote podac swoje numery to
                                                      prosze to zrobic w ciagu nastepnych dwunastu godzin. www.powerball.com
                                                      Pozniej odwiedze pana z Indii. Zobacze na ile mam uzdolnienia manualne.
                                                      Jezeli nie mam to trudno. Ale probowac trzeba. Absolutamente!

                                                      Piotrek,
                                                      czesc. Nie ma u nas niczego elitarnego i eksluzywnego. Demokracja rulez :).
                                                      Ja jestem dzisiaj mocno naprany i zadnej decyzji ze mnie sie nie wycisniesz.
                                                      Ale nieoficjalnie zyczliwie podpowiem, ze powinienes sie zwrocic z tym
                                                      pytaniem do naszego Dyrektoriatu (taka jedna Pani z W-wy - Tizedik)
                                                      lub Bardzo Glownej Ksiegowej (ostatno farba upapranej) z Wyspy Polnocnej
                                                      w Nowej Zelandii. Fakt, kto pyta nie bladzi :))).

                                                      Ide spac i ten tego. Mam dzisiaj tez dlugi dzien. W Stanch zaczal sie
                                                      dzisiaj dlugi weekend. Memorial Day (poniedzialek) - Dzien weteranow wojen.
                                                      Zyjacych i niezyjacych. Nieoficjalny poczatek lata.
                                                      Dzisiaj tez mamy randke z urocza i kaprysna Fortuna. Licze na jej szeroki
                                                      i sloneczny usmiech. Wszyscy trzymajmy kciuki i pijmy w miare mozliwosci
                                                      za nasze powodzenie. Przeogromna ilosc workow jutowych do wygrania.
                                                      Niech bedzie nasza!

                                                      mojito.

                                                      2:02/20C/bz/4:).
                                                    • Gość: Asia Re: Latynoski wieczor :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 28.05.05, 09:20
                                                      Mojto, no ciesze sie bardzo ze opijasz i czarujesz to Nasza Fortune, ale widac
                                                      ze z tymi Mojito lekko przesadziles, ta ubabrana jest z wyspy POLUDNIOWEJ ,
                                                      pozwole sobie 2 numerki, coby inni tez mieli szanse, 7,20 :)
                                                    • mojito Re: Latynoski wieczor :))). 28.05.05, 09:32
                                                      Podejrzewalem, ze troche ten tego przesadzilem.
                                                      Wyspy mi sie pomylily :))). Niech bede przykladem,
                                                      ze picie ma wplyw zakrecony na geografie :).
                                                      Mamy dzisiaj piec zestawow liczb po piec numerkow
                                                      plus powerball. Mozesz wiec podac wiecej numerkow.
                                                      Asiu, cala zmyta juz z farby jestes?
                                                      Wstalem na moment bo "sushi" mnie troche :).
                                                    • Gość: szopen Re: Latynoski wieczor :))). IP: 206.73.209.* 28.05.05, 09:54
                                                      Taaa, "sushi" troche.... a potem rano zegarek chodzi: kac, kac, kac, kac...

                                                      Och jak ja dobrze znam to.

                                                      numerek 28, nie mam pojecia dlaczego.
                                                    • tizedik Re: Latynoski wieczor :))). 28.05.05, 13:48
                                                      Lato, lato wszedzie:-)))))))))))))))))))))))))))))

                                                      Stacja meteo: Warsaw, Poland (History)
                                                      Uaktualniono: 12:30 CEST dnia 28-maj-2005
                                                      Elevation: 351 ft / 107 m
                                                      84 °F / 29 °C
                                                      pogodnie
                                                      Wilgotność: 30%
                                                      Punkt rosy: 50 °F / 10 °C
                                                      Wiatr: 2 mph / 4 km/h zmienny
                                                      Ciśnienie: 30.09 cali / 1019 hPa

                                                      Philadelphia, Pennsylvania

                                                      Uaktualniono: 06:54 EDT dnia 28-maj-2005
                                                      Stacja meteo: Northeast Philadelphia, Pennsylvania (History)
                                                      Elevation: 118 ft / 36 m
                                                      57 °F / 14 °C (dojdzie w ciagu dnia do jakis 23 st. C)
                                                      pogodnie
                                                      Wilgotność: 82%
                                                      Punkt rosy: 52 °F / 11 °C
                                                      Wiatr: cisza
                                                      Ciśnienie: 29.87 cali / 1011 hPa
                                                      Widzialność: 10.0 mil / 16.1 km.

                                                      Guangzhou, Guangdong
                                                      acanay.com/china/food/imagepages/16.html
                                                      Uaktualniono: 19:00 CST dnia 28-maj-2005
                                                      Stacja meteo: Guangzhou, Guangdong (History)
                                                      Elevation: 26 ft / 8 m
                                                      86 °F / 30 °C
                                                      obłoki zanikające
                                                      Odczucie gorąca: 95 °F / 35 °C
                                                      Wilgotność: 70%
                                                      Punkt rosy: 75 °F / 24 °C
                                                      Wiatr: 2 mph / 4 km/h zmienny
                                                      Ciśnienie: 29.71 cali / 1006 hPa
                                                      Widzialność: 5.0 mil / 8.0 km.

                                                      Szopen, czy wszystko co tutaj napisano, to prawda?
                                                      alpha.mini.pw.edu.pl/~buba/chiny2.html
                                                      Troche jesiennie tez......
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=AussieMike&number=16&album_id=9&thumbstart=&gallery=#sli
                                                      deanchor
                                                      Sydney, New South Wales

                                                      Uaktualniono: 21:00 EST dnia 28-maj-2005
                                                      Stacja meteo: Sydney, New South Wales
                                                      Elevation: 10 ft / 3 m
                                                      54 °F / 12 °C
                                                      pogodnie
                                                      Wilgotność: 47%
                                                      Punkt rosy: 34 °F / 1 °C
                                                      Wiatr: 13 mph / 20 km/h from the zachodni
                                                      Ciśnienie: 30.06 cali / 1018 hPa

                                                      Przez ten upal postanowilam dzien spedzic w domu, na niezbednych robotkach
                                                      domowych.
                                                      I - jak widac - robie wszystko, aby sie do nich nie zabrac....;-)


                                                    • dyrektoriat dzis wieczor :))))))))))))) 28.05.05, 13:48
                                                      Moja propozycja: 7, 11, 26. Ale przyczepilo sie do mnie tez: 2.
                                                      W sumie (na razie) nasze liczby to: 2, 7, 11, 20, 28. Trzeba jeszcze dorzucic
                                                      powerballa.

                                                      Do Piotrka:
                                                      Nie odczytales prawidlowo naszych intencji pisania o nieskonczonosci...;-)))))
                                                      W czasie i przestrzeni...;-)
                                                      Zapraszam na dluzej:-)
                                                      Juz i tak frakcja australijska tutaj zdecydowanie dominuje nad reszta swiata;-)
                                                    • dyrektoriat Re: dzis wieczor :))))))))))))) 28.05.05, 13:54
                                                      Zgubilam 26!
                                                      Powinno byc: 2,7,11,20,26,28.
                                                      D/T
                                                    • mar_za Upalnie jest:))))))))))))) 28.05.05, 18:00
                                                      Czesc i czolem:))))
                                                      Prawda Tizedik, ze pieknie jest!!!! Jak ja tego potrzebowalam. Uwielbiam
                                                      ciepelko nawet w nadmiarze jak dzisiaj. Ja tylko przelotem w domu. Biegam tu i
                                                      tam. Nie pojechalam nigdzie na czterodniowy weekend, bo musialam byc w robocie
                                                      wczoraj. Ale i tak duzo wolnego ostatnio. Sprzatanie ograniczylam do
                                                      niezbednego minimum. I sie za to szlajam po Powsinaach, Zalewach Zegrzynskich.
                                                      Jutro na festyn z okazji dnia dziecka-mamy na Starowce sie wybieram, a
                                                      wieczorem na koncert gospel. Szkoda w taka pogode w domu siedziec.

                                                      Zatesknilam za beztroska zabawa wspomagana procentami po tych opisach Mojito
                                                      latynoskiej imprezy. Dobrze, ze niedlugo wakacje:))))

                                                      Odjazdowa wygrana moglaby sie nam trafic w koncu. Ja tam taka altruistka az nie
                                                      jestem jak Wy tu wszyscy. Dla siebie tez bym cos zafundowala. Niech mi bedzie:
                                                      egoistka jestem! Nicnierobienie przez jakis czas sprezentowalabym sobie z mojej
                                                      dzialki na pewno:)))).

                                                      Na balkonie w tym roku zalozylam hodowle truskawek. Demokratycznie uparly sie
                                                      Piranie. Czynie juz rozlegle plany co ja z tegorocznym urodzajem zrobie.
                                                      Konfitury, dzemy, czy swieze z bita smietana.... Co bedzie jak w nadmiarze
                                                      obrodza? Zapowiada sie jak nic truskawkowe lato:))))

                                                      Pozdrawiam upalnie
                                                      Mar_za

                                                    • matrioszkaa Re: Upalnie jest:))))))))))))) 28.05.05, 18:15
                                                      E tam, nie bawie sie tak:7,11,28 to sa moje numery!!! No dobra, jeszcze 18.
                                                      Jak dotad tylko jeszcze nimi nigdy nic nie wygralam.
                                                      Swoja droga-mam wujka, ktory przez cale zycie gra na jednych numerach-bo w koncu
                                                      kiedys musza wypasc-jak dotad bez skutku; drugi gra jak mu popadnie-czasem cos
                                                      trafi.
                                                      Wspolnymi silami mamy wiecej szans, no nie?
                                                    • mojito Upalne marzenie loteryjne :))). 28.05.05, 19:19
                                                      Zdrowka wsiem,

                                                      juz mnie nie "sushi" ani nie kac-cyka :). Duzo wody przed snem
                                                      wypilem i butelke mialem w zasiegu reki. Pomoglo.

                                                      Miasto wyludnione. Ludzie wyjechali na dlugi weekend.
                                                      Sporo osob lezy na trawie w parku. I ruch ciagle jest przy
                                                      kiosku z loteria. Atrakcyjnosc Foruny niekwestionowana www.powerball.com

                                                      Wlasnie kupilem nasze losy. Cos musza miec w sobie poniewaz kupon
                                                      nie chcial drukowac numerow. Trzeba bylo recznie zniewolic potencjalna
                                                      Fortune. Zobaczymy czy slusznie :).

                                                      02 07 11 20 26 PB 28,
                                                      03 08 28 35 41 PB 28,
                                                      07 13 20 49 52 PB 20,
                                                      09 10 23 38 53 PB 13,
                                                      01 05 12 38 43 PB 07.

                                                      Matrioszko,
                                                      odczytalem Twoj post juz po kupieniu losow. I bede siedzial w pracy
                                                      az do zamkniecia budki hinduskiej. Trzy Twoje numery sa. Nalezy sie
                                                      teraz modlic aby 18 nie wyszla. Wdzieczny numer. Ma jeszcze czas.
                                                      Niech poczeka :). Statystyka loteryjna mowi, ze wiecej jest wygranych
                                                      "grupowych".

                                                      Ci co wyjechali z miasta dzwonia teraz z prosba o kupienie losow.
                                                      Na dziesiec telefonow szesc bylo z tym zyczeniem :).

                                                      Trzymajmy wiec kciuki, pijmy, czarujmy i zaklinajmy Fortune.
                                                      Byc moze bedzie nam zyczliwa dzisiaj :))). Czego nam zycze slonecznie.

                                                      13:19/upalnie/bz.
                                                    • tangerin Re: Upalne marzenie loteryjne :))). 29.05.05, 09:56
                                                      Pic to ja pije:) Kawe. Ale bue wiem, czy to sie liczy...
                                                      I wiecie co? Fajnie Was znowu rano "widziec"
                                                    • dyrektoriat :-( 29.05.05, 18:51
                                                      Nastepnym razem?
                                                    • matrioszkaa Re: :-( 29.05.05, 20:15
                                                      Jasne!!!

                                                      A teraz zajmijmy sie jakis czas czyms innym; tu jest test;-)))

                                                      here are at least SEVEN types of ORGASM of a WOMAN:
                                                      1. The Optimist - Oh Yes, Oh Yes, Oh Yes..................
                                                      2. The Pessimist - Oh No, Oh No, Oh No....................
                                                      3. The Confused - Oh Yes, Oh No, Oh Yes, Oh No....
                                                      4. The Traveler - Ahh, I'm coming, I'm coming..............
                                                      5. The Religious - Oh God, Oh God............................ .
                                                      6. The Userer - Ahh, More, More, More.....................
                                                      7. The Murderer - Ahh, If you take it out, I'll kill you....
                                                      ---
                                                    • Gość: szopen Re: :-( IP: 206.73.209.* 30.05.05, 03:52
                                                      Najpozniej nastepnym razem.

                                                      Tizedik,

                                                      To co tam pisza to w wiekszosci prawda, troszke drobnych bledow (2 kasy w
                                                      Carefour??? itp) ale ogolnie mniej wiecej poprawnie.

                                                      Wczoraj udalo mi sie na ryby wyskoczyc i rezultaty nawet bardzo kilka sporych
                                                      tilapi a i wegorz sie jeden trafil, znowu byla sytuacja kiedy ja lowilem ryby a
                                                      gosie po prawej i po lewej nic, milo tak.
                                                    • kazachstan Re: :-( 30.05.05, 05:42
                                                      Dzien dobry,
                                                      nastepny raz wiec,ja jestem pewny ze nasza jest wygrana.
                                                      u nas moze i jesien ale taka co to zazdroscic,bo w ciagu dnia jest peiknie i
                                                      cieplo jak w lato.bylismy w Katoomba z moja Pania,bo znajomi zaprosili nas nas
                                                      na rocznice slubu na obiad i tak sobie pochodzilismy troche spacerkiem po
                                                      gorach.obiad byl proszony w Szwajcarskiej restauracji,serwowali rosti czyli
                                                      placki ziemniaczane na rozne sposoby ale najlepsza byla zupa,swietnie
                                                      przyprawiona pumpkin z grzankami.ja nie lubie pumkin soup bo jest dla mnie
                                                      troche za mdla ale ta byla swietna.no i deser czekoladowe fondou chyba tak sie
                                                      pisze.co chcialem napisac tylko o tych znajomych,bo obchodzili 30 rocznice
                                                      slubu.znamy sie jakis czas i tak na temat naszych tutaj rozwazan na tematy
                                                      malzenskie i milosci.patrzac na nich to powiem ze miloscia jest czasem dane
                                                      slowo.
                                                      no nic biore sie za sprzatanie lisci, a to bardzo jesienne zajecie.
                                                      pozdrawiam
                                                      Kazik
                                                    • mojito Re: :-( 30.05.05, 07:29
                                                      Oh, well... Probowalismy :))). Pilismy w miare mozliwosci i czarowalismy
                                                      Fortune. Konkurencja byla ostra i ktos okazal sie bardziej "czarujacym".
                                                      Calosc (220.3 mil) wygral los kupiony w stanie Idaho. Stan znany z
                                                      najlepszych ziemniakow w Stanach. Wierze, ze nastepnym razem...:))).

                                                      Dobrze, ze Szopenowi Fortuna wedkarska sprzyja. Tilapie lubie.
                                                      Zupe z dyni tez. Ale tak jak Kazik, dobrze przyprawiona.
                                                      I skoro przy kaloriach jestesmy to dodam do podanych wyzej siedmiu
                                                      rodzajow kobiecego O. jeszcze jeden. Podobno podczas tego prawdziwego
                                                      kobieta spala 750 kalorii, a podczas udawanego 1200 :))).

                                                      Wczoraj zakonczylem tygodniowy maraton w pracy. Dzisiaj obchodzone
                                                      jest oficjalne swieto panstwowe (Memorial Day/Dzien Pamieci).
                                                      Jeszcze popracuje we wtorek i w srode bede mogl odciac kotwice
                                                      i odkurzyc wyjete z szafy skrzydla. Polece w strone wakacji i slonca.
                                                      Pamietajac oczywiscie o przypadku Ikara :).

                                                      Tizedik, przy okazji prosze o link z pogoda w Londynie (bez deszczu :)
                                                      i czyms ciekawym :).

                                                      Zdrowka Wszystkim a Pyskowi podwojnego zycze,
                                                      Dobranoc/dzien dobry.

                                                      1:29/15C/krem pomidorowy z ryzem i bazylia/2:).
                                                    • tizedik :-) 31.05.05, 00:01
                                                      Mojito, ja pogode w L. podgladam tutaj
                                                      www.virtual-london.co.uk/interactive/default.asp?type=webcams
                                                      Co sie dzieje (deszcz, czy slonce) najlepiej widac na obrazku z kamery z Covent
                                                      Garden Market. I smiesznie wychodzi, kiedy na ikonce w prognozie
                                                      www.weather.com/weather/local/UKXX0085?
                                                      par=internal&site=magnet&promo=english&code=120054 widac chmury deszczowe, a
                                                      aktualny obrazek z kamery pokazuje piekne slonce. Albo odwrotnie....

                                                      Jak bys sie wybieral na Covent Market, daj wczesniej znac. Moglbys nam pomachac
                                                      do kamery:-)

                                                      A tutaj mozna poogladac rozne rejony L. na obrazkach z roznych kamer
                                                      www.bbc.co.uk/london/travel/jamcams/camloco/camlist.shtml
                                                      Wiecie, ze w L. jest ponad 500 tysiecy kamer? Podobno jest to miasto, ktore
                                                      tych kamer ma najwiecej na swiecie!

                                                      Szopen, czytales?
                                                      - Gdyby wielki kupiec i podróżnik Marco Polo odżył, na pewno byłby zmartwiony,
                                                      widząc, jak dzisiejsza Europa zamyka się przed Chinami - skarżył się w
                                                      poniedziałek chiński minister handlu Bo Xilai.
                                                      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2737661.html
                                                      Pysiek, --.. -.. .-. -
                                                    • yvona73pol czyli udawac?? ;))) 31.05.05, 07:06
                                                      no nie, wnioski nieciekawe ;)))
                                                      raczej autentycznosci holduje, choc nie wiem, czy tego nie zmienic - za bardzo
                                                      wtedy czlowiek w doope dostaje; i w ogole uwazany jest za wariata... choc
                                                      czasem milo jest byc wariatem ;)))) w moim malym miasteczku na ten przyklad
                                                      uchodzi mi wiele rzeczy plazem (chocby nieortodoxyjny styl zycia i
                                                      inna "sciezka kariery" ;)))))
                                                      no, ja tak sobie myslalam jak przeczytalam o tej wyspie asinej, ze raczej
                                                      poludniowa, no, ale.... po takich ilosciach mojito... ;))) "sushi" jest mi
                                                      skadinad dobrze znane, ale generalnie obchodzi sie ze mna laskawie, o ile nie
                                                      pokusze sie na jakiejs podejrzanej proweniencji trunek ;)))
                                                      Kazik, a ja dzis bywalam w Pendle Hill, cos twoje okolice, no, jesien piekna,
                                                      ale.... wieczorami i w nocy/rano zimno, a my bez ogrzewania, wiec cierpimy....
                                                      cale szczescie jest goracy prysznic.... i kocyki ;)))
                                                      Gunther, jeszcze nie mam netu, raz w tygodniu zagladam do szkoly ;) czekam na
                                                      decyzje, czy pan owner zwroci mi kase za gniazdko telefoniczne... wtedy biegne
                                                      do sklepu na ten tychmiast (ten tego ;))))) ale... nie wiem, czy decyzja mnie
                                                      zadowoli;
                                                      czarno-biale foto tez lubie, mam sentyment, choc troche juz sie przekonalam do
                                                      kolorowego, raz, ze finansowo wychodzi ciekawiej, dwa, ze czasami trudniej
                                                      wlasnie kolor zrobic tak, aby byl efekt; wiadomo, cz-b czasami wystarczy ze
                                                      takie wlasnie jest, czyli niekolorowe, a juz gros ludzi widzi w tym artyzm...
                                                      to tak jak ze sztuka wspolczesna - czasami przecietnemu widzowi ciezko sie
                                                      polapac, czy to jeszcze sztuka, czy juz podpucha i chalturzenie ;))))
                                                      misie drogie, musze konczyc, obowiazki wzywaja ;)
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Asia Nie miala baba.... IP: *.akl.callplus.net.nz 31.05.05, 10:42
                                                      Rane dzisiaj bylam 10 godz w pracy z 15 min przerwa na lunch i szybkimi 3
                                                      papierosami. Ponoc to mial byc part time, niech to dunder swisnie, jestem
                                                      wykonczona.

                                                      zostalo mi jeszcze raz pomolowac lazienke, sprzatam bajzel i nic wiecej do
                                                      powrotu malzonka nie robie. W przyszlym tygodniu maja robic moje sufity, to by
                                                      bylo na tyle remontow na najblizsza przyszlosc.

                                                      Nastepne 10 godzin w pracy czeka mnie ostatniego czerwca, wiec pewnie do tej
                                                      pory przyjde do siebie. Swoja droga zupelnie tego nie rozumiem, jakby ostatni
                                                      dzien miesiaca byl jedynym dniem w ktorym trzeba uporzadkowac caly ten pip...
                                                      bajzel.

                                                      Dobra, nie marudze wiecej, wypieje jakies drinka, poczytam w lozku, i rano
                                                      grzeczie pojde do pracy.

                                                      Swoja droga, moze bysmy sie skoncentrowali na wysnieniu tych szczescliwych dla
                                                      nas numerkow, ponoc takie rzeczy sa mozliwe.

                                                      Po dzisiejszym dniu zdecydowanie chce zostac milionerka :)
                                                    • Gość: szopen Re: Nie miala baba.... IP: 206.73.209.* 31.05.05, 11:07
                                                      Tak w temacie to ja wczoraj 17 godzin,
                                                      Z tego spora czesc pracujac fizycznie.

                                                      Dzisiaj spoko ale jutro sie tez zapowiada dlugi dzien.

                                                      Oj wygrajmy, bede pod to dzisiaj i pil i snil.
                                                    • tizedik Re: Nie miala baba.... 31.05.05, 13:00
                                                      Ja mam podobnie:-(
                                                      Tylko caly ten czas spedzam przed monitorem:-(
                                                      Pic juz nie dam rady (Szopen, wez na siebie moja porcje tez, dobrze...), moze
                                                      snic mi sie uda.

                                                      Zakret jego mac!!!
                                                    • Gość: szopen Re: Nie miala baba.... IP: 206.73.209.* 31.05.05, 14:37
                                                      Ano kurde nie miala.

                                                      Mial byc spokojny wieczor.
                                                      Nie jest.

                                                      Z powrotem w pracy.

                                                      Nie bede tutaj wpisywal cytatow z moich przeklenstw.
                                                      Nie wypada.
                                                      Klne w myslach od czasu do czasu glosno bluzgajac po polsku (przynajmniej nikt
                                                      nie rozumie), ludzie sie usuwaja widzac mnie w korytarzu, w zasadzie czuje sie
                                                      jakbym ja w tej fabryce kur...a mieszkal.

                                                      Wracalem do domu i bylo jasno na dworze.
                                                      Troche szokujace.

                                                      Teraz juz ciemno.

                                                      Porcji za kilka osob wypije, no problem.
                                                      Rade dam.

                                                      Zakret za zakretem....
                                                    • mojito W poszukiwaniu walizki :))). 01.06.05, 01:13
                                                      Siemaneczko zdrowe Wszystkim,

                                                      w zasadzie jestem spakowany. Wirtualnie oczywiscie, poniewaz
                                                      nie moge za wczesnie. Nie moge i juz. Nie zebym nie probowal.
                                                      Probowalem - a jakze! Ale pakowanie z wyprzedzeniem stresuje mnie
                                                      i nie daje zadowolenia. Musze pakowac sie na ostatnia chwile.
                                                      Wowczas jest ok. Nerwowo ale i tak lepiej. Przestalem gwalcic nature :).

                                                      Wczoraj obejrzalem swoja walizke.Wydala mi sie zmeczona podrozami.
                                                      I porysowana przezyciami. Na dwoch rogach zza przetartego materialu
                                                      wygladal drut. Usiadlem i zaczalem debatowac. Moze jeszcze raz obroci?
                                                      A moze nie? A moze tylko w jedna strone i wracajac bede musial
                                                      rzeczy trzymac w reku :)? Za duzo bylo niewiadomych. Przypomnialo mi
                                                      sie dramatyczne opowiadanie mojej znajomej z pracy. Na tasmie slimaka
                                                      pojawila sie jej walizka a obok, na rozrzuconej kupce jej rzeczy.
                                                      Pasazerowie z zainteresowaniem ogladali jej rzeczy. Bielizna wzbudzila
                                                      najwieksze zainteresowanie. Klasycznie i spokojnie ubierajaca sie pani
                                                      miala pare kompletow bielizny ze ho, ho! Slyszala lekko zdziwione
                                                      zyczliwe komentarze. Przyjela to jako komplement ale doswiadczenie bylo
                                                      nie ten tego.

                                                      W porze lunchu poszedlem obejrzec co nowego ma do zaoferowania
                                                      technologia walizkowa. Sporo ma. Przede wszystkim wszystko juz na
                                                      kolkach. Nikt nic nie nosi. Wszystko ciagnie sie na kolkach.
                                                      Sa walizki rozszerzajace sie w miare potrzeby. Rozpina sie zamek
                                                      i uzyskuje dodatkowa przestrzen do pakowania. Ladna sprawa.
                                                      Znalazlem odpowiednia dla siebie. Czarna, przystojna i calosc ten tego.
                                                      Miala tylko jedna, jedyna wade. Cene. Cena mi sie nie podobala.
                                                      Mimo calej walizkowej urody. Cena byla nie ten tego.

                                                      Wyszedlem ze sklepu i przeszedlem dwie przecznice do sklepu kupca
                                                      z Hong Kongu. Wymienilismy uprzejmosci. Opisalem nature mojej wizyty
                                                      u niego. Wyrazil radosc i zrozumienie. Opisalem walizke w drogim
                                                      sklepie. Powiedzialem, ze lubie ja prawie cala. Z wyjatkiem ceny.
                                                      Poprosil o ponowny opis. Ponownie opisalem ze szczegolami i sympatia.
                                                      Kupiec z Hong Kongu pokrecil sie po sklepie i zniknal za drzwiami malego
                                                      magazynu. Pojawil sie i wyrazil ubolewanie. Nie ma w sklepie ale wie
                                                      kto ma. Wykluczylismy drogi sklep. Poprosil o numer telefonu i powiedzial,
                                                      ze zadzwoni w ciagu dwoch godzin. Zadzwonil po 95 minutach. Ma walizki.
                                                      Dwie. Czarna i bezowa. Bezowa znacznie tansza. Bezowej nie chcialem
                                                      niezaleznie od ceny. Zaoferowal przyslanie kogos z walizka. Podziekowalem.
                                                      Chcialem zobaczyc najpierw. Zobaczylem. Taka jak chcialem i taka jaka
                                                      kupiec z Hong Kongu obiecal. Zaczelismy rozmawiac o cenie. Mielismy
                                                      troche rozne oczekiwania. Dal mi druga ostateczna cene. Wahalem sie.
                                                      Pokazal mi zdjecie studiujacych dzieci. Wyjalem kalendarz z zaznaczonym
                                                      okresem moich letnich podrozy. Zastanowil sie gleboko. Powiedzial, ze
                                                      nizej juz zejsc nie moze. Wyrazilem zrozumienie i poprosilem o wzajemnosc.
                                                      Po krotkim namysle dal mi trzecia, asolutnie ostateczna cene.
                                                      Ta absolutnosc przewazyla. Dobilismy targu. Mam walizke. Czarna, na kolkach
                                                      i pakowna. Jutro sie bede ostatecznie pakowal. Dzisiaj nie moge:).

                                                      Bylem pelen podziwu i uznania dla kupca z Hong Kongu. Dostarczenie
                                                      poszukiwanego towaru za rozsadna cene moze niepokoic politykow.
                                                      Uwazam, ze przyszlosc handlu moze nalezec do Chin :).

                                                      Szopen,
                                                      naucz mnie dwoch chinskich zwrotow. Jednego wyrazajacego uznanie
                                                      a drugiego wrecz przeciwnie :). Czy ten drugi jest w uprzejmym jezyku
                                                      mandarynow?

                                                      Pare zwrotow w jezyku Hindu znam na wypadek gdybym chcial kupic
                                                      gazete w Londynie.

                                                      Tizedik,
                                                      dziekuje za linki.

                                                      Slonecznie pozdrawiam Wszystkich,
                                                      mojito.

                                                      19:12/18C/fasolowa/1:).
                                                    • Gość: szopen Re: W poszukiwaniu walizki :))). IP: 206.73.209.* 01.06.05, 05:28
                                                      Mojito,

                                                      Jesli kupiec jest z Hongkongu to moze niestety nie znac Mandarin.
                                                      Anyway.

                                                      Zwrot pierwszy znaczy "niezle":
                                                      "bu cuo" wymawiany jako bu clo (clo przez l z kreska jak clo na granicy), mozna
                                                      powtorzyc kilka razy: bu cuo, bu cuo, bu cuo.

                                                      Zwrot drugi: "nie dobrze / nie OK":

                                                      "bu xing" wymawiany bu sing (s z kreska jak snieg), tez mozna powtorzyc.

                                                      A jeszcze w temacie zakupowym to wczoraj malzonka moja nabyla sobie 5 par butow
                                                      marki "Clark's" w nowo znalezionym sklepie. To sa ogolnie niezle i ladne buty
                                                      ale zwykle cenowo tez sa "niezle".

                                                      W nowo znalezionym sklepie buty owe byly po mniej wiecej 12 dolarow za pare.
                                                      Normalnie kosztuja kilkanascie razy tyle.

                                                      Ponoc maja w tym sklepie rowniez buty meskie i pare roznych marek, jako ze
                                                      sklep jest niedaleko w porze lanczykowej sie wybiore zobaczyc.


                                                    • mojito W poszukiwaniu butow :))). 01.06.05, 05:43
                                                      Kupowanie butow zawsze utrzymuje kobiety w dobrym nastroju.
                                                      Piec par butow utrzyma dobry humor przez co najmniej tydzien.
                                                      Bu cuo, bu cuo, bu cuo :))).
                                                      Moj kupiec towar sciaga z Hong Kongu. Skad jest nie pytalem.
                                                      Przy okazji "przemowie" do niego i zobacze czy mnie zrozumie :).
                                                      Jak nie zrozumie to bu xing, bu xing :(.
                                                      Jaki rozmiar nosisz przy swoim wzroscie?
                                                    • Gość: szopen Re: W poszukiwaniu butow :))). IP: 206.73.209.* 01.06.05, 06:23
                                                      Wlasnie sie przebieram i ide polanczykowac i za butami sie rozejrzec.
                                                      Ja mam mala stope wiec rozmiar 44-45 pasuje dobrze.

                                                      Kupiec towar to sciaga wprawdzie z Hongkongu ale to tylko chyba stacja
                                                      przesiadkowa. W samym Hongkongu juz prawie nic sie nie produkuje (albo bardzo
                                                      niewiele) fabryka swiata jest doslownie za Hongkongu granica.

                                                      No i powodzenia z rozmowkami :-)
                                                    • mojito Re: W poszukiwaniu butow :))). 01.06.05, 06:41
                                                      Stopa w stope. Czterdziesci i cztery tez mi pasuje :).
                                                      Ide spac. To juz dzisiaj. Probowalem sie spakowac.
                                                      Kismet. Nie moglem. Ale walizka mi sie podoba.
                                                      Rano powiem kupcowi WALIZKA bu cuo, bu cuo!
                                                      Dobranoc.

                                                      00:41.
                                                    • Gość: szopen Re: W poszukiwaniu butow :))). IP: 206.73.209.* 01.06.05, 08:34
                                                      Sklep znalazlem, butow rozmaitych marek sporo Clark's, Hush Puppies,
                                                      Timberland, CAT itd itd.
                                                      Glownie jednak damskie, wybor niesamowity ceny zdecydowanie atrakcyjne.

                                                      Z meskich to raczej solidne zimowe buty przewazaly a tutaj cieply kraj.
                                                      Jakos mi nic w oko jednak nie wpadlo.

                                                      Na usprawiedliwienie sklepu to moge tylko powiedziec ze ja chyba sporo ponad 10
                                                      lat nosze w zasadzie te same buty.
                                                      Dwie pary zawsze mam jedne do pracy (steel toe) drugie poza fabryka, DrMartens
                                                      sie klania.

                                                      Kupuje owe buty wchodzac do sklepu podajac numer modelu i rozmiar, nawet nigdy
                                                      nie przymierzam.
                                                      Prosta technika.
                                                    • mar_za Re: W poszukiwaniu butow :))). 01.06.05, 11:44
                                                      Witajcie,
                                                      10 lat w jednych butach?!?!?!?! Absolutnie nie da rady:))) Pozbawiac sie
                                                      przyjemnosci ich kupowania nigdy:))) Zwlaszcza, ze moda sie ciagle zmienia i
                                                      choc ciut ciut trzeba za nia nadarzac. Nie mowie, ze wszystko mi pasuje. Na
                                                      przyklad nie lubie butow z zaokraglonymi noskami jakie teraz sa modne. I
                                                      rozmiar to do 44 mi baaaaaaardzo daleko:)

                                                      U mnie jeszcze pracowicie a nie wakacyjnie niestety. Opieprzaja mnie ciagle, ze
                                                      cos nie tak, nie na czas itd. Jak sie czlowiek przyzwyczai to juz i takie
                                                      rzeczy jest w stanie przetrwac, ze coraz mniej go to stresuje. Nie ma jak to u
                                                      siebie pracowac:)

                                                      Plantacja jak najbardziej sie rozwija. Jedna zielona truskawka sie pojawila.
                                                      Chyba bedzie losowanie, albo jakis konkurs kto zje te truskawke gdy dojrzeje.
                                                      Na razie uwiecznilysmy ja na zdjeciu, na dowod, ze truskawki na balkonie moga
                                                      miewac sie doskonale.

                                                      Mlodsza Pirania przebywa na tzw. "zielonej szkole". Dla niewtajemniczonych
                                                      mowie, ze w Polsce jest teraz taki nowy zwyczaj, ze dzieciaki co roku na
                                                      przelomie maja i czerwca wyjezdzaja ze swoimi nauczycielami na tygodniowy
                                                      wyjazd gdzies poza swoje miasto. Temat tej wycieczki to "sladami Krzyzakow",
                                                      czyli rejon Malborka, Grunwald . Wczoraj dzwonie wieczorem, by sie dowiedziec
                                                      co i jak, a moje dziecie mowi, ze nie ma czasu ze mna gadac, bo wlasnie chlopcy
                                                      przyszli do ich pokoju i zaczynaja gre w butelke!!!!!!!!!! Matko kochana swiat
                                                      zwariowal. Dziewieciolatki caluja sie. Mowila, ze w ma byc w policzek:))))
                                                      Tylko z oczu stracic dzieciaki i juz rozrabiaja.

                                                      I pochwale sie jeszcze, ze po pewnych zabiegach moje gabaryty sie nieco
                                                      zmniejszyly. Tak w ramach przygotowan do wyjscia na plaze:) Trzeba by teraz
                                                      mnie 2 i jeszcze kawalek na jednego Gunthera:)

                                                      Pozdrawiam i przesylam usmiech:)
                                                      Mar_za
      • pysiek13 Marzenia bez zycia sa glupie ;)))) 01.06.05, 09:42
        Slonecznie :))))

        Mojito :)))) z nowa walizka bedziesz czul jak apprentice traveller ;)
        open you wings wiec:
        have fun
        enjoy your holiday
        nie zapomnij o naszych numerkach
        i ... o nas ;))))

        nie mam comp yet :(
        zdrowka wszystkim
        • Gość: szopen Re: Marzenia bez zycia sa glupie ;)))) IP: 206.73.209.* 01.06.05, 10:10
          Mysle ze nowa walizke daloby sie w przyspieszonym tempie ciut "postarzec".
          Pare zjazdow po schodach, przetarcie kilkakrotne szmata nie pierwszej
          czystosci, wylanie na nia kubka kawy, ciut ketchupu, pare innych trickow i nowa
          walizka bedzie wygladala dostojnie.

          A Mojito jak stary traveller.

          :)
          • mojito Walizka i ciag dalszy pakowania :). 01.06.05, 14:50
            Dzien dobry,

            piekna pogoda. Dobra do pakowania. Z walizka spoko.
            Jej urok oprocz ceny to to, ze nie wygladala tak bardzo nowa.
            Ciagnalem ja juz po ulicy bez pokrowca obijajac o kosze
            na smieci i krawezniki. Moze wezme ja jeszcze na krotko
            na spacer do parku i potraktuje :). Moze golebiom sie spodoba :).

            Rzeczywiscie sposob kupowania butow uproszczony. Sprawdza sie
            nie ma wiec co zmieniac. I Timberlandy trudno zedrzec w ciagu
            roku lub dwoch. Martensy tez :).

            Pysiek,
            dzieki. Kaczki ciagle widzisz? Zdrowka zycze i kompa :).

            Zajrze jeszcze tutaj po poludniu juz podenerwowany i ciagle (jak znam
            siebie) pakujacy sie :). Kanape ostatecznie zlozylem. Odcialem sobie
            odwrot :).

            :))))))))))))))) i slonca Wszystkim zycze.
            • mojito Zmiana strefy czasu :))). 01.06.05, 23:35
              Siedze juz na walizce. Pomiescila absolutnie wszystko.
              Za pol godziny jade na lotnisko a za trzy odlatuje.
              Jutro zmiana czasu :).

              Pysiek,
              Twoja uwaga loteryjna sluszna. Nie wolno pozwolic Fortunie o nas
              zapomniec :). Kupilem od kupca z Indii dla nas los na dwadziescia
              szesc kolejnych losowan.
              Nasze numery: 12 23 25 36 44 PB 25. www.powerball.com
              Dyrektoriat and Company prosze o sprawdzanie czasami. Kto wie :))?
              Los z napisem Forum przypialem do korkowej tabliczki na lodowce.
              Good luck to us.

              W Londynie zobacze sie z naszym najatrakcyjniejszym polskim eksportem :).
              Do Filadelfii wracam na poczatku wrzesnia.

              Zdrowia, slonca i odrobine szczescia Wszystkim zycze,
              mojito.

              15:35/17C/bz/take-off :))).
              • Gość: Gunther_0 Re: Zmiana strefy czasu :))). IP: 202.134.255.* 02.06.05, 05:30
                Siemanko kochaniency:))
                kurde szyszka ale mnie grypa zmogla.Matrioszka to chyba od Ciebie sie zarazilem?
                i na dodatek do pracy trzeba bylo sie zwlec nie ma lekko.zimno nad ranem
                rzeczywiscie,ja tez nie mam Yvona ogrzewania.tutaj to chyba dopiero w Victorii
                maja na stale instalowane ogrzewanie. w Sydney to jak ktos "se" kupi niestety.
                moja prywatna porada to zrobic rundke dookola domu z rana,pare przysiadow i od
                razu wszystko sie podnosi,znaczy poziom dobrych hormonow,lepszy apetyt,
                cisnienie krwi no tego.zeby nie bylo na mnie.
                Amigo wysokich lotow:))powodzenia i pozdrow ode mnie Stary Kontynent.mimo
                najszczerszych checi nie dam rady w tym roku,za duzo naciagnalem firme w
                ubieglym roku i teraz nie ma przepraszam.nie ma co sie jednak zbytnio
                przejmowac wyrownamy sobie krzywdy przy najblizszej okazji.
                z butami to u mnie jest tak ze tez jestem niewymiarowy.rozmiar 12 z plusem.
                lubie buty wygodne ale nigdy bym nie kupil wiecej niz jedna pare.nawet jesli
                marka wyprobowana.ja musze przymierzyc ponosic,potem czasem wroce do tego
                samego modelu buta a czasem nie.wlosi sa bezkonkurencyjni w robienu dobrych
                jakosciowo butow.dosc o butach,nasze drogi sie chyba nie rozchodza ze o butach
                nadajemy co?
                Asienko jak tam humorek?dziewczyny w porzasiu?kurde nawet apetyt do alkoholu mi
                odszedl przez ta grype.Szopen zrob tam jakas zapore na te wszystkie wirusy co
                tu nam podsylacie z Azji.co jakis nowy wirus to z Azji.
                nie bede sie wiecej produkowal,bo gardlo mnie boli,mowie przez nos i pewnie
                trudno mnie zrozumiec;))
                zdrowenka wiec wszystkim,spadanko

                • Gość: szopen Re: Zmiana strefy czasu :))). IP: 206.73.209.* 02.06.05, 06:25
                  Ooooo to ja widze ze Mojito na takie krotkie wakacje sobie jedziesz.
                  Do wrzesnia.

                  Niezle.

                  Baw sie dobrze.

                  Gunther.

                  Faktem jest ze wirusy z tych okolic sie rozprzestrzeniaja ale zapore chyb
                  ciezko bedzie wykombinowac. Chociaz pomysle.
                  • Gość: Asia Re: Zmiana strefy czasu :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 02.06.05, 06:41
                    Szopen, proponuje zapore lodowa, waniliowe, orzechowe, truskawkowe, jagodowe i
                    inne, wirusy napewne sie skusza :) i dalej nie beda sie rozprzestrzeniac bo i po co?

                    Gunther, humorek dopisueje, dzieki, nawet sobie podspiewuje, wczoraj kupilam
                    sobie parke butow jak juz o butach mowa, dzisiaj rano tez sie wybralam do
                    miasta, tez cos tam kupilam, wiec nie moge narzekac. Jak wiadomo zakupy i
                    kosmetyczka to dla kobiety zdecydowana poprawa humoru.

                    Licze dni do powrotu malzonka :) jakos mnie dzis rano wzielo zeby sobie
                    przypomniec pewne fragmenty z naszego wspolnego zycia, na koniec doszlam do
                    wniosku ze gdybym mogla cos zmienic to nic bym nie zmieniala :)

                    Mojito udanych wakacji, wracaj milionerem :)

                    Pysiu, dlugo jeszcze bedziesz od swiata odcieta? Pozdrawiam cieplutko :)

                    • Gość: Gunther_0 Re: Zmiana strefy czasu :))). IP: 202.134.255.* 03.06.05, 05:33
                      Siemanko kochaniency,co to wszyscy na chorobowym?

                      Asienko dobry humorek to samo zdrowie,trzymac tak dalej:))pomysl z zapora
                      lodowa doskonaly,tylko nie daj Boze jak ktos potem mialby te lody zjesc z tymi
                      wirusami.
                      dzisiaj juz zdziebko lepiej.wczoraj sobie strzelilem grypoline w postaci
                      kielicha a nawet dwoch i juz mi lepiej.
                      to ja dzis zrobie prasowke.
                      w Austalii ostatni na pierwsyzch stronach sprawa Kylie minogue i Shapelle
                      Corby.czemu takie wazne?ano kochani wkurza mnie czasem takie dziennikarskie
                      uproszczenie sprawy.przeczytalem o KM w ten sposob: jednego dnia ogloszono ze
                      ma raka piersi, drugiego dnia operacja,trzeciego dnia jest juz cured! kurde
                      szyszka ja niedawno z choroba sie zetknalem,moja bratowa przeszla prze ten
                      horror calkiem niedawno i nie ma gwarancji.zyje tak na pol gwizdka.ale tutaj
                      wielka gwiazda.znowu to robia dla publisyty czy jaki grzyb.jedno tylko mam
                      pozytywne odczucie na ten temat,ze mala(153cm)Kylie nie jest taka calkiem
                      plastikowa jest smiertelna jak my wszyscy i co za ulga.
                      druga sprawa to dziewczyna ktora skazano niedawno na 20lat wiezienia za przemyt
                      narkotykow,ktorych nie przemycala podobno.podobno jej podrzucili i kto?laguage
                      handlers w Sydney airport.i to jest ostrzezenie kochaniency.tak mi cos
                      skojarzylo jak Amigo pisal o swojej walizce.Amigo;))uwazaj na walizke!ciekawe
                      rzeczy moga sie przydarzyc na lotnisku.
                      i tak nic sie wlasciwie nie dzieje.wczoraj w pubie podczas mojej kuracji
                      wszedlem na znajomka.ucieszylem sie okropnie bo dawno go nie widzialem.on jest
                      podobny do Danny DeVito i kurde nie wiem jak on to robi ale zawsze spotykam go
                      z fajnymi dziewczynymi;)jak dobrze jest nie siedziec w domu co,zawsze kogos sie
                      spotka cos nowego mozna uslyszec,czlowiek nie gnusnieje;)
                      Asienko zakupy i kosmetyczka to zdecydowana poprawa humoru dla kobiety?no tego
                      ja bym jeszcze dodal jeden powod.
                      spadanko kochani dziewczyny caluski,panowie graba
                      • Gość: Asia Re: Zmiana strefy czasu :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 03.06.05, 05:41
                        Gunther, pewnie tez bym mogla dodac jeszcze jeden powod, ale po co ??? LOL

                        Dzisiaj mam zdecydowanie gorszy humor, obudzilam sie z grypa czy innym wirusem,
                        widac za pozno o tej zaporze pomyslalam. Wczoraj mialam gosci na kolacji i
                        wszystko bylo ok, dzis rano nie moglam palecem ruszyc.

                        Jakos ok 10 zebralam sie i pojechalam do apteki po lekarstwa, wrocilam, cos tam
                        zjadlam, polknelam tabletki i do lozka, troche poczytalam, usnelam, teraz sie
                        obudzilam, nastepnea partia lekarstw, i do lozka

                        Mam nadzieje ze za dzien dwa mi sie polepszy, bo zdecydowanie mam placzliwe
                        tendecje dzisiaj. :((

                        Pozdrawiam wszystkich cieplutko, i trzymajcie sie z dala od wirusow
                        • Gość: szopen Re: Zmiana strefy czasu :))). IP: 206.73.209.* 03.06.05, 06:22
                          No to wszyscy chorzy prosze szybko do zdrowia dochodzic.
                          Teraz jest pewnie Down Under ta pora roku kiedy wszelakie wirusy i bakterie
                          atakuja.

                          O sprawie KM nie slyszalem ale Shapelle Corby tak.

                          Z tego co mi sie wydaje to nie jest to az tak jednoznaczna sprawa i trial by
                          media nie jest chyba na miejscu.


                          • Gość: mojito Londyn, Londyn, Londyn... IP: *.bulldogdsl.com 03.06.05, 18:05
                            Ladies and Gentlemen, Siemanko,

                            lot mialem ok. Pogoda londynska nietypowa. Od dwoch dni sloneczne i cieplo.
                            Miasto przyjemne i cywilizowane. Wczoraj wieczorem spotkalem sie na zywo
                            z Elementem i Mandarynka. Mialem bardzo mily i sympatyczny wieczor i czesc
                            nocy. Wlacznie z piciem mojito :). W restauracjach londynskich zbyteczny
                            jest obecnie jezyk angielski. Mozna sie spokojnie dogadac po polsku :).
                            Obsluga bardzo sympatyczna.

                            Przypadki obu wspomnianych wyzej Pan znam. O tej spiewajacej Aussie pisze
                            dzisiejsza prasa brytyjska. Przygotowano jej caly oddzial do operacji.
                            O druga nie mam opinii. Z walizkami na lotniskach jest obecnie bezpiecznie.
                            Nikt nie ukradnie cudzej walizki poniewaz nie wie co moze byc w walizce:).
                            Ludzie dziwne rzeczy w walizkach maja. Przypadek indonezyjski jest pouczajacy.

                            Asiu,
                            zdrowka zycze. Moze ubozszy bede wolniej poniewaz euro spadlo
                            10% w stosunku do dolara :). Ile to dni do powrotu meza :)))?

                            Gunther/Amigo,
                            nawet rozgladalem sie za miejscem gdzie ewentualnie moglibysmy
                            piwo i ten tego wypic. No coz, nastepna raza :).
                            Z robieniem prezentow kobietom z obuwia uwazam. Wiem, ze istnieje
                            przesad i buty prezentem moga byc nie ten tego. Ryzykowne:).
                            Prezent zazwyczaj drogi a z podziekowaniem moga byc nieporozumienia:).

                            Szopen,
                            dziekuje. So far bu cuo :).

                            Ozywilem sie troche poniewaz nasza kumulacja zaczela sie znowu wspinac.
                            Nawyzszy czas wygrac. Europa nie jest tania. Jest nawet ten tego ...
                            Jutro lece dalej. To znaczy blizej kraju. W Londynie wdzieczny jestem
                            miastu za napisy przy przejsciach: patrz w lewo/prawo. O maly figiel
                            nie wpadlem pod rowerzyste/cykliste. Ze wstydu bym chyba umarl:))).

                            Wasze zdrowka dzisiaj pinta piwa,
                            mojito.

                            17:04/20C/wczoraj zupa minestrone.




                            • Gość: Asia Re: Londyn, Londyn, Londyn... IP: *.akl.callplus.net.nz 04.06.05, 01:52
                              Mojito tylko 12 :) lub az

                              baw sie dobrze :)
                              • Gość: mojito Re: Londyn, Londyn, Londyn... IP: *.client.stsn.net 04.06.05, 02:11
                                Asiu, az dwanascie :))). Wlasnie wrocilem z miasta.
                                Glowne sprawy mamy opite :))).
                                Walac sie spac pozdrawiam,
                                m.

                                01:11
                                • kazachstan Re: Londyn, Londyn, Londyn... 04.06.05, 06:02
                                  Dzien dobry,
                                  zima i grypa to chyba zwykle tak bywa.ja wam powiem tylko,ze mnie jakos nie
                                  rusza i odpukac.duzo jem owocow,chociaz moja Pani doradza ze tak zeby calkiem
                                  sie uodpornic to trza cebule i czosnek zajadac.ja jem umiarkowanie majac na
                                  wzgledzie ze ludzie nie zawsze lubuja sie w tym specyficznym zapachu no i jak tu
                                  polaczyc to jedzenie dla zdrowia i jeszcze elegancko do tego pachniec.no nie da
                                  rady.
                                  ho ho Mojito juz w Londynie.ze Polakow tam duzo to nic dziwnego,wystarczylo ze
                                  jakas mozliwosc pracy sie otworzyla i nasi pierwsi jak zwykle.pewnie nie
                                  pamietacie jak jezdzilo sie w latach 60 do DDR i na Wegry,a nawet do Szwecji, w
                                  latach 70 do Rosji i do Turcji,w 80 do Tajlandii,potem to juz stracilem rachube.
                                  ale Polacy jak zwykle wszedzie sie wkreca.
                                  ja na temat Schapelle Corby nie mam zdecydowanej opinii tez,bo kto to wie.to nie
                                  chodzi Mojito,ze nikt tobie nie ukradnie walizki ale moze cos tam podlozyc i
                                  dopiero to ambaras.jej podobno nie do walizki podlozyli tylko w desce do
                                  surfingu byly te narkotyki,wiec jak to mogl ktos podlozyc.nawet jak wine chca
                                  zwalic na tych bagazowych z lotniska,to jak to oni mogli wiezdziec rozmiar tej
                                  deski i tak perfekcyjnie dopasowac ten ladunek.nie cos mi sie wydaje,ze to tu
                                  ona taka calkiem niewinna nie byla,nie jestem sedzia tez wiec nie mowie tak czy
                                  siak,moze jest niewinna.ale widac ze z tego jakas polityczna afera sie moze
                                  jeszcze wyklarowac ot co.
                                  no nic dzisiaj na obiad mam zupe grochowa na wedzonce,tylko dla mnie bo dla
                                  mojej Pani za tlusto.zrobila wiec dietetyczny barszczyk czerwony.no dobrze tylko
                                  taki barszczyk to sie zje i zaraz lece do lodowki cos zakasic bo glodnym.na
                                  drugie za to zawijasy wolowe i buraczki na jarzyne na ostro podane.znajomi
                                  podali nam nowy adres do cukiernika przy Orange Grove Road.chleba to on dobrego
                                  nie ma ale cukiernicze wypieki pyszne nawet moja Pani przyznala,ze dobrze mu to
                                  wychodzi.na sprobowanie kupilismy wczoraj malenkie rogaliki nadziewane powidlami
                                  i kilka czekoladowych piernikow jakby wnuki nas odwiedzily w weekend to jak znalazl.
                                  tymczasem tyle ode mnie.zycze wszystkim powrotu do zdrowia i zeby nas grypa nie
                                  atakowala.i ciekaw jestem co to Asia znowu zmajstrowala.
                                  pozdrawiam
                                  Kazik
                                  • matrioszkaa Re: ... 04.06.05, 08:40
                                    Gunther to milo, ze wziales sobie ode mnie chorobsko;-))) I jak szybko na Asie
                                    przerzuciles;-)
                                    Asia, daj znac, kiedy skonczysz z robotami, bo ja juz mam plany w tym wzgledzie.
                                    W przyrodzie nic nie ginie.
                                    Tez jestes marudna jak masz grypopodobne objawy? Ja jestem straszna, nawet na
                                    was chcialam nakrzyczec, za to kupywanie butow, walizki i podroze. Ale sie
                                    zmoglam ostatkiem woli. Postanowilam, ze nie bede tu pisac w wypadku choroby i
                                    zlej pogody;-).
                                    No to milego dzionka
                                    m.
                                    • Gość: szopen Za kupowanie butow???? IP: 206.73.209.* 04.06.05, 09:14
                                      W sumie rzecz drobna.
                                      I tak nalezy ja traktowac.

                                      Marudnosc w czasie grypy to rzecz dosc normalna.
      • Gość: hipopotam Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.pl / *.crowley.pl 04.06.05, 09:51
        a oco chodzi ????? może mnie ktoś uświadomi????
        • dyrektoriat Niedokonczony business (wontek) :))) 05.06.05, 16:12
          Uprzejmie informuje, ze w dwoch losowaniach nic dla nas!
          Pula wzrosla do 20 mln $.
        • tizedik :-( 05.06.05, 16:12
          Element wlasnie wyladowal w szpitalu:-(((((((((((
          A ja tu siedze i czekam na jakakolwiek informacje:-(
          • Gość: mojito Zdrowie nieustajace. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.05, 19:38
            Wszystkich obecnie niedomagajcych i profilaktycznie
            nas wszystkich obecnie zdrowszych margarita juz ze Szczecina.

            Tizedik,
            wszystko bedzie ok. Element na niezniszczalny wyglada :).

            Pogoda deszczowa, niestety.
            • yvona73pol Re: Zdrowie nieustajace. 06.06.05, 10:12
              lol, lol, lol, choroby, szpitale, co sie dzieje?....
              no, ja sie 3mam i nie choruje, profilaktycznie jem duzo ginger, Kazik, to tak
              akropol zapachow - nie znosze czosnku!!!! moze jestem wamp(ir)em ?;))))))
              do prasowki sie odnoszac, to wtrace jeszcze swoje 3 grosze, ze troche mnie to
              drzazni, bo jest tysiace chorych osob, a tutaj jedna Kylie i zaraz sie
              rozczulaja, jaka to biedna, jaka dzielna i w ogole wspaniala osoba (jaka ona
              biedna, stac ja na najlepsze kliniki i terapie - sorry, to moj cynizm
              wychodzi... wielu ludzi nie ma nawet procenta tego; fakt, psychiczne obciazenie
              i bravo, ze sobie daje rade, ale zeby zaraz tak trabic o tym wszedzie, to az
              niezdrowe....i nudne ;))))
              z Shapelle to pierwszy raz slysze, ze to bylo w desce... wersja ktora do mnie
              dotarla, to taka, ze w bagazu, ktory nadawany byl lzejszy a odbierany ciezszy...
              no i ze faktycznie byla szajka bagazowych i ze mieli zmiane w momencie jej
              lotu... sa tez niezgodnosci w procedurze aresztowania (niedopatrzenia spore), w
              przeciwlenstwie do modelowo poprowadzonej akcji kilka dni/tygodni pozniej kiedy
              to kilku panow szmuglowalo duuuzo wiecej i konkretniejszy staf, no i tutaj to
              juz koledzy raczej zawisna.... albo co tam innego im robia....
              ta dziewczyna to tzw. zlota mlodziez, surfing, imprezy, manicure, drogie
              kosmetyki, i poczucie bezkarnosci... pech chcial, ze utarcie nosa nastapilo
              akurat na tym egzemplarzu....
              rewelacje z deska sa dla mnie nowe i niewatpliwie przedyskutuje to z moimi
              wspollokatorami, o Kylie raczej nie wspomne......
              coz, z radoscia donosze, ze cieplo jest ostatnio na przekor wszystkiemu :))) ku
              mojej uciesze....
              i w ogole sympatycznie...
              a Tange nam tu zniknela, Mojito, jestes pewien, ze nie zdradzala jakichs
              dziwnych symptomow/objawow? na przyklad disapparatum subitum? ;)))
              caluski,
              Iwona

            • pysiek13 Ergo bibamus :)))) Pijmy wiec :)))) 06.06.05, 10:48
              Slonecznie :))))
              Hi Hippo,

              a z ktorego polskiego ZOO piszesz ?
              pytanie 'o co chodzi ?' jest absolutely impossible, bo tak naprawde to chodzi
              o wszystko i o nic ... jest to bardzo dziwny WONTEK i bardzo dziwni ludzie tu
              zagladaja. jest gorzej ze zrozumieniem tego co tu piszemy, niz ze zrozumieniem
              comedy Monty Python.
              a i napewno nie bedziemy nikogo 'uswiadamiac' Hippo ;) matter of fact: jestes
              pelnoletni czy srednio letni ?
              taa, rzadko zdarza zeby kogos jusz na poczatku zniechecic do pisania/czytania,
              to jednak nie jest takie absurdalne jak myslisz ... lepiej ale poczytaj sobie
              cos ciekawszego ;))))

              no wiec, od 'wiec' sie nie zaczyna jak uprzejmie po-ucza nas Tizedik vide
              Dyrektoriat. podkresla zwykle tez znaczenie SLOWA, nalezy miec to na uwadze
              piszac cokolwiek. Tizedik tez jest dobra w prognoza pogody, znaczy potrafi
              szybko z-lokalizowac takie-tam rozne informacje, rowniez pogoda ;)dobrze
              wychodza jej tez inne rzeczy, o tym ale cicho sza :)))) Tizedik wiec, vide
              Dyrektoriat vide Chmurka lubi otwarta przestrzen najlepiej desert (niemylic z
              deser, chociaz tez lubi ;)aaa i lubi marszczyc czasem czolo, bo Element robi
              czasem dziwne rzeczy zupelnie bez uprzedzenia.

              Asia kiedys napisala 'zebrala sie tu grupa przeuroczych ludzi, Polakow
              porozrzucanych po calym swiecie'i to jest wlasnie to :)))) mamy 'swoich ludzi'
              prawie wszedzie jusz :))))
              ab ovo wiec: Asia jest najwazniejsza persona :)))) a naj-popularniejszy temat
              oczywiscie majtki, niewazne czyje, jaki rozmiar i jakiego kolor, wazne ze
              majtki :))))Asia w wolnych chwilach robi bardzo smieszne rzeczy, sprawdza
              odpornosc swojego ceiling albo kapie w farbie emulsyjnej ... to sa typowe
              objawy tesknoty za mezem ale. bo podobno kobieta bez mezczyzny to jak ryba bez
              roweru ...
              nasz WONTEK jak stary wysluzony jacht raz przyspiesza raz zwalnia. prze-rabiamy
              prze-rozne tematy, oplywamy rozne lady i continent, po to tylko zeby z uporem
              maniaca wrocic do tematu ... majtek :))))z opinia na tym forum tez trzeba byc
              ale ostroznym, bo ja ostatnio napisalam ze Asi nalezy stanowisko Pierwszych
              Majtek, znaczy Pierwszego Oficera na naszym zaglowcu YOO-Asia 13 i od razu mi
              oberwalo !! dostalam poczte pelna oburzenia na privatna skrzynke. Asia nie
              gniewaj, bez urazy :)))) taki jest tu custom, ze jak ktos chce cos wygarnac to
              czesto robi to po cichu, bywaja ludzie niesmiali, bywaja. chociaz to tez nie
              regula, bo czasem ludziska lubia sobie wygarnac otwarcie, a co :))))

              nasz jacht spokojnie plywa po wodach all over the world, jak wspomnialam
              mamy 'swoich ludzi' prawie jusz wszedzie. nawet w dalekiej Azji nasz czlowiek
              Szopen, ktory stracil zamilowanie do muzyki kiedy poznal pewna piekna Chinke.
              Szopen na codzien uczy Chinczykow gotowac, robic lody i lowic ryby, nie
              wspominajac ze plywa w czekoladzie. nie na codzien natomiast, robi rozne
              wybuchy. nie zdarza mu jednak to czesto, zwazywszy ze pracuje srednio 18 godzin
              na dobe i po prostu czasu mu jusz nie starcza :))))

              oprocz wiec glownego nurtu oficjalnego WONTKU, jak slusznie zauwazyl Gunther,
              wielbiciel wszystkich kobiet :)))) plynie sobie po cichutku Underground
              potoczek i to naprawde nikomu nie przeszkadza. czasem przeszkadza to
              Gunther ,ktory przez to ma porysowane rajtuzy ;))))
              Gunther tez ma szczescie spotykac rozne VIP w pubie. ostatnio pochwalil sie ze
              spotkal Danny deVito i bardzo dziwil, ze on zawsze ma takie fajne dziewczyny do
              towarzystwa.
              z doswiadczenia innego znam dziewczyne, look alike Angelina J. tez zawsze ma
              fajnych mezczyzn wokol siebie, tylko psiakref nie dluzej niz kilka miesiecy ;)

              kto zna Neil Gaiman i czytal 'NeverWhere' dobrze wie o co chodzi z tym
              Underground :))))to jest tak jak LondonNAD i LondonPOD :)))) bedac przy temacie
              London, mamy obecnie tez tam swoja reprezentacje. Mandarynka (czy slodka?)
              oprocz ze bedzie Pani Inzynier, ma donosny glos, piekne marzenia, potrafi mixed
              super drinks, to jeszcze pracuje nad nowa lepsza wersja ogrodow Queen Semiramis
              w Wroclaw :))))
              • yvona73pol Re: Ergo bibamus :)))) Pijmy wiec :)))) 06.06.05, 10:54
                ach, Pysiek, ty to masz pisane.... (z nutka podziwu i zadumy pomieszanej z
                uncja zdrowej zazdrosci ) ;)))))))
                Iwona
                • pysiek13 Re: Ergo bibamus :)))) Pijmy wiec :)))) 06.06.05, 11:03
                  Aloha Yvona :))))))))))))))))

                  ja pisanie ???? ja to czuje jak bez comp jak ... jak ... jak ryba bez
                  roweru :)))))

                  zdrowka i koncze swoja mysl
              • pysiek13 Re: Ergo bibamus :)))) Pijmy wiec :)))) 06.06.05, 12:14
                czemu mi urywa ?
                ciag dalszy wiec Ergo bibamus :)))))

                obsada glowna wiec mniej wiecej jest stala, bardziej trafne bedzie okreslenie
                ze obsada jest prze-plywowa i jak odplywy przyplywy dobrego i mniej dobrego
                humoru/weny, regulowane podmuchami cieplego nastroju, erozja monotonii dnia
                codziennego, melancholia ale i euforia oczekiwania na wygrana :))))
                tu nie ma co oszukiwac, w oczy klamac, tego nie da po prostu ukryc ;))))
                Fortuna jest to najbardziej spojna czesc tego WONTKU, od razu nastroj ozywa,
                temperatura rosnie ...
                mamy tez visitors sezonowych z doskoku, ktorzy podrozuja z nami as long as they
                wish ;))))podrozowac lubimy wszyscy, najbardziej aktywna persona lately jest
                Mojito, ktory jak Latajacy Holender prawie, podrozuje at least twice a year on
                regular basis. ostatnio dla zmylenia Customs tu i owdzie, a pewnie to owdzie,
                kupil nowa walizka z SSS (super secret schowek;)od czlowieka z PingPong. po
                zeszlorocznych doswiadczeniach z James Bond w Portugal, nie ryzykowal przemytu
                drugs w condoms. ciekawe jak i co przemycal w tym roku :))))ja wiem napewno
                tesknote :))))
                podroze ucza, podroze z-blizaja i dlatego taki styl zycia, znaczy podrozniczy
                jest mi najbardziej bliski, nobo ja, ja holender tez ... lubie podrozowac :))))
                LCB

                Yvona :)))) uprawia tak zwany hip-hop-continents, to jest nowy sport uprawiany
                dla tak zwanej 'niepoznaki' w celu nauki jezykow obcych. trasa Europe-Canada-
                Australia to jest tylko maly example. uprawia tez re-search w lokalnym
                supermarket, pod tytulem "how long my patience last' :))))aaaaaaaaa ... i lubi
                czerwone wino i ma wy-obraznie :))))

                dziwnosci pisaniu dodaja rozne takie prze-dziwne wkrety, cudaki, metaphory,
                dziwne skroty i jezykowe wy-kretasy dodawane przez wszystkich uzytkownikow i
                stosowanie cudzych jezykow (nie mylic z cudzolozeniem;))))najlepiej potrafi to
                prze-tlumaczyc Matrioszka, chociaz ja tez trudno czasem zrozumiec. na przyklad
                przez dlugi czas myslalam, ze piszac o Karampukach pisze o swoich boobs :)))))
                nobo jak inaczej z-rozumiec, ze po urodzinowym party cale byly umazane
                czekolada ? wow, mysle sobie to dopiero goraca dziewczyna :)))) no no no :))))
                ogolnie jednak mysle, ze Matrioszka to taka cicha woda i malo-mowi, zupelnie
                jak ja ;))))nigdy nie mowie jak nie pytaja :)))) Matrioszka ale czasem pisze i
                jak pisze to jusz fajnie pisze. na przyklad o orgasm ostatnio, nie bylo tylko a
                szkoda, o odmiana russian orgasm. hm ... kiedys jak bylam w odwiedzinach w
                Russia to slowo ktore najbardziej za-pamietalam to bylo 'nielzja' ...

                Mar_za :)))) za to potrafi :)))) co potrafi ?
                kobiety zwykle miotaja miedzy wzorem kury domowej a businesswomen, ktora na
                pierwszym miejscu stawia siebie. Mar_za potrafila nam pokazac, ze oba
                stereotypy sa nie-realistyczne i niesprawiedliwe. bo ani kura domowa nie jest
                taka idiotka, ani kobieta wyzwolona taka zimna egoistka. nie chodzi tu o to by
                zyc w zgodzie z lansowanym wzorem, tylko zeby byc szczesliwa :))))

                a czasem tez ktos wiersz tu napisze chociaz Poeta gdzies zgubil sie w
                Afryce ;))))
                czasem nasz WONTEK zamysli na kilka ladnych godzin :)))) czasem underground
                potrzebny, zeby powiedziec ze smierc to taka ciekawostka ze trzeba isc dalej ...

                nad naszym watkiem unosi tajemniczo Letnie_Zauroczenie i niewiadomo kiedy, kogo
                i o ktorej godzinie :)))) za-uroczonym zostal Kangur i od tamtej pory przestal
                do nas pisac :(((( a szkoda, bo Kangur mial zawsze dobre informacje i pil dobre
                wino. wiadomo Mornington Peninsula :))))
                Kazik ma za to porzadek, u niego wszystko wedlug dekalogu, wlasnego dekalogu,
                nie Kieslowskiego ;)dlatego spokojnie moze po-pijac siedzac w swojej altanie,
                bo ma tak zwane czyste sumienie.
                don't worry Kazik, o bieliznie nie bedzie tym razem ;))))

                Ifa :)))) qrcze to jest dopiero odwazna dziewczyna :)))) zostawic ciepla
                posade, z-organizowane zycie w Dublin, rodzine, znajomych i ruszyc na podboj
                Australii :))))
                ktos zawiodl, ktos zrobil cos dziwnego ... tez lubie zamknac wtedy na 4spusty i
                jusz. bez cienia ochoty by cos latac, wyjasniac ...
                najlatwiej powiedziec sobie: to nie ma sensu ...
                zrezygnowac ?
                nee :)))) trzeba znowu probowac, znowu chciec, dac zyciu i ludziom nowa
                chance ... ciagle od nowa probowac i wbrew logice u-wierzyc, ze tym razem moze
                uda, napewno uda ... i mimo, ze nie ma zadnej gwarancji ze uda, bo skad niby,
                nie moze byc takiej gwarancji.
                po co probowac wiec ?
                zeby kiedys nie zalowac czegos, czego sie nie zrobilo :)))))))))))))))))))))))

                a ja ? ja obecnie jestem ofiara takiej przypadlosci, ktora nosi nazwe esprit
                d'escalier :)))) czyli czlowiek ktory doznal olsnienia za drzwiami, na schodach
                czyli troche za pozno ;)))))))))))))
                ogolnie swiat w ktorym zyjemy to jest calkiem niezly swiat. ludzie maja bardzo
                specyficzna umiejetnosc zrobienia z piekla z nieba, ale i nieba z piekla :))))
                bardzo mi podoba taki swiat, nigdy nie bylo tak zeby nie spotkac sympatycznych
                ludzi. kazda planeta gdzie serwuja dobre czerwone wino dla mnie jest
                odpowiednia :))))
                zdrowka wszystkim i tym ktorych wspomnialam/nie wspomnialam o wszytskich mysle
                jednakowo cieplo :)))))))))))))))

                • Gość: szopen szybko piszac jednym palcem IP: 219.136.129.* 06.06.05, 15:01
                  W sobote po poludniu w drodze z pracy sie ciut potknalem i zarylem facjata w
                  chodnik. Mocno zarylem. Nie dosc ze wygladam jak przystojniaki z Doom 3 to i
                  jeszcze raczki w nie najlepszej kondycji.
                  Siedze sobie w domu wiec.
                  Jednym palcem komputer obsluguje.

                  Jeszcze chyba kilka dni posiedze.

                  Z usmiechem wkraczajac do frakcji tymczasowo chorych.

                  Porada zyciowa.

                  Nalezy sie patrzec na chodnik a nie myslec o jedzeniu i piwie.
                  • Gość: mojito Nie ten tego... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 19:38
                    ...pogoda jest. Popaduje i chlodno bywa. Czasami tylko slonce
                    krotkim rzutem na tasme przedziera sie spoza peletonu chmur.
                    Pod koniec tygodnia miasto bedzie celebrowalo Dni Morza.
                    Moze sie wiec przetrze ...

                    Iwona,
                    Mandarynka (Slodka) niczego/nikogo nie zdradzala. Niestety :(.
                    Jest albo zapracowana albo zaromansowana. Z brytyjskim akcentem
                    na to drugie :))).

                    Pysiek,
                    wierze, ze dlugosc Twojego tekstu jest jaskolka (niejedna) powrotu
                    do zdrowia. Twoje uwazne oko celnika widzi prawie wszystko :).
                    Portugalia przede mna. Jako ze drugs cum condoms sa teraz latwe
                    do wykrycia nalezy zastanowic sie nad ich przerzutem osobno.
                    Moze alfabetycznie :). Walizka zostala juz zdrowo poobijana i porysowana.

                    Szopen,
                    szkoda, ze wywinales orla w sobote na weekend. Poniedzialek
                    bylby lepszy. Wiem poniewaz tez raz przydarzylo mi sie runac
                    na twarz w miejscu publicznym. W poniedzialek wlasnie.
                    Juz po milo spedzonym weekendzie. Od tego czasu przynajmniej
                    jednym okiem patrze pod nogi.

                    Cieple i sloneczne siemanko Wszystkim,
                    mojito.
                    • tizedik ktos musi byc chory.... 06.06.05, 23:16
                      ...aby zdrowy mogl byc ktos! Albo odwrotnie...
                      No, raczej odwrotnie;-)

                      Nie policzylam, chociaz moglam nawet na palcach tych rachunkow dokonac, (jednak
                      wieczorem po calym dniu juz mi sie nawet palcem kiwnac nie chce;-), ale chyba
                      liczba chorujacych watkowiczow przewaza obecnie nad liczba zdrowych.
                      [BTW, Szopen, rzadka to umiejetnosc smiac sie z samego siebie! Pysiek w tym
                      celuje, ja tez potrafie. Kto jeszcze?]
                      Nie do smiechu mi bylo, gdy czekalam na wiesci od Elementu. Gdyby ktos pytal (a
                      pytal - dzieki za zainteresowanie:-), to wyjasnie: przydarzyl sie Elementowi
                      ciezki przypadek tzw. korzonkow. Nie wiem, po kim ta dolegliwosc, bo nie po
                      mnie! Wiem jednak, ze dokuczliwe i bolesne jest to gadziajstwo! Kiedy proba
                      porannego wstania skonczyla sie rozlozeniem sie ponownym i w trybie naglym kolo
                      wlasnego lozka, bo nogi nie utrzymaly, interwencja lekarza okazala sie
                      niezbedna. A bylo to 2 dni po wizycie u innego lekarza, ktory byl uprzejmy po
                      badaniu stwierdzic, ze on nie wie, jaka jest przyczyna dolegliwosci (wtedy
                      jeszcze nieco slabszych) i beztrosko odeslac bez zadnych lekow do domu!
                      Teraz Element moze sie ruszac czasami, a czasami tylko przy pomocy innych.
                      Szykuje sie na porzadne badania, jak juz zacznie sie ruszac lepiej. I jak
                      lekarz w przychodni bedzie uprzejmy sie pojawic, a nastapi to dopiero w
                      czwartek.
                      Oglaszam wiec oficjalnie, ze wyspiarskiej sluzbie zdrowia nie zaufam!

                      Wszystkim chorym z powodu wirusow oraz chwilowo uposledzonym ruchowo, a takze
                      na wlasnym wizerunku - ZDROWIA ZYCZE!!!!!!!!!!!
                      • Gość: Gunther_0 Re: ktos musi byc chory.... IP: 202.134.255.* 07.06.05, 05:43
                        Witajcie kochaniency;)
                        no Pysiek jak nic to nic a jak juz napisze to nie tylko ze daje po rajtuzach
                        ale tak napisze ze wszystkie struny ruszy w czlowieku:))slowo daje,ze warto by
                        bylo podrzucic ci ten komputer zebys tylko wiecej pisala:))i bardzo dobra
                        nowina bo widze,ze coraz lepiej sie czujesz,forma dopisuje i tak trzymac.z tym
                        Danny DeVito to nie otym chcialem,ale to tak przy innej okazji.i co to jest to
                        LCB jesli mozna spytac?
                        chyba sie rozpije znowu z powodu choroby swojej i dolegliwosci innych.Tizedik
                        zdrowie Twoje i twojego prywatnego Elementu jest wlaczone do mojej listy
                        toastow.korzonki to jest upierdliwa i bolesna choroba szczerze wspolczuje.
                        Szopen tobie rasie moge tez podac,ja swoja facjata zarylem w beton lata temu i
                        dlatego tak wygladam jak wygladam.to bylo przy znanaej tu juz wszystkim histori
                        kiedy moj brat sprawdzal czy umiem fruwac i wypchnal mnie z okna.posiedzeic w
                        domu dobra rzecz i pisanie jednym palcem nie zubozy twojego tekstu bez obawy,
                        pisz nawet jednym palcem.
                        ja z siebie samego smiac sie potrafie i nawet powiem wiecej,bo nie przeszkadza
                        mi nawet jesli ktos ze mnie sie czasem tez smieje pod warunkiem ze ma sluszny
                        powod.kiedys w Urugwaju wsiadlem do autobusu,ktory mial bardzo niski sufit i
                        stalem potem cala droge z glowa przekrzywiona na lewo a potem na prawo.caly
                        autobus lokalnych ludzi mial super ubaw i ja nie powiem smialem sie z nimi bo
                        to byla naprawde sytuacja smieszna.co ja winien ze taki uroslem.
                        dobra kochaniency lece dalej
                        nie caluje nikogo,bo nie chce zarazic.czy caluski mozna wyslac kodem Morsa?
                        zdrowia wiec zycze dla odmiany
                        • Gość: szopen Re: ktos musi byc chory.... IP: 219.137.41.* 07.06.05, 06:06
                          Z tymi niskimi autobusami to nalezy stanac pod szybem w dachu, przez ow szyb
                          wystawaijac glowe, uzywac gogli i za duzo sie nie smiac bo wtedy komary sie na
                          zebach rozbijaja.
                        • Gość: gosciu Re: ktos musi byc chory.... IP: 202.142.53.* 07.06.05, 06:12
                          jasne ktos tu jest chory psychicznie,jakiesgos dowartosciowania komus brakuje
                          czy jakie licho.ani sensu nie widze tymbrdiek logiki.
                          wypic,zapalic,przeleciec laske i to jest to.jakie analizy tuzforvic.mozna walic
                          glowa w sciane,bo jak nie mam szmalu to nawet prprzone marzenia nie pomohga.
                          wypic zapalic sex i to jest tak caly czas.nikomu sie nie udalo wyrwac,z nalogu
                          nikomu nie udalo wyjsfc nie musicie klamac.
                          • kotkanadachu Pod gorke 07.06.05, 07:02
                            Goscu, masz racje, wszyscy jestesmy psychiczni a do tego jeszcze mamy nalogi od
                            ktorych nie mozemy sie uwolnic. Swoja droga i Ty i my wszyscy podazamy w jednym
                            kierunku.


                            Rane ja to sie mam, 4 dni spedzilam w lozku, ledwo reka moglam siegnac po
                            lekarstwa, dzisiaj troche lepiej wiec wybralam sie do pracy. Pod koniec moich
                            pracujacych godzin, przywedrowal szef zeby mi powiedziec ze niestety zabraklo
                            dla mnie pracy. Faktycznie od paru tygodni malo bylo papierkow do przerabiania,
                            wiec nawet nie moge miec zalu do nikogo.
                            Szkoda mi bo pieniadze byly dobre, godzin malo, i wyjatkowo spokojna praca.

                            Od jutra zaczynam od nowa, to juz 4 raz, niech to dunder swisnie. Nic to Panie
                            Dziejku, jakos sie ulozy.

                            W kuchni pod moja dzisiaj nieobecnosc zrobiono mi sufit, schnie, jutro pewnie
                            przyjda pomalowac :)

                            jeszcze pralnia mozliwe ze tez w tym tygodniu i wszelkie slady zostana zatarte.


                            Pysiaczku, ciesze sie ze Ci lepiej, od razu widac ze humor ci sie poprawil. :)
                            Trzymaj sie cieplutko :)

                            No ja dzisiaj nalogowo pije, ze nerwow, za zdrowie wszystkich poszkodowanych i
                            poturbowanych, za tych co na morzu i na ladzie, za chorych i za zdrowych i ku
                            pokrzepieniu serc :)
                            • yvona73pol Re: Pod gorke 07.06.05, 07:34
                              poki nie zapomne - do goscia: no, wypic, moze i tak, zapalic rzadziej, bo
                              rzucilam ;)) ale... jakos przeleciec laske mi nic nie mowi ;)) moze faktycznie
                              jestem powalona? ;)
                              a moze sa inne rozrywki niz jedynie czysta fizjologia i napychanie samary?
                              tak sadze.....
                              chociaz wegetacyjne czynnosci wazne sa rowniez ;)
                              Tizedik, ja nie wiem co to korzonki, choc czasami mam wrazenie ze chyba
                              niebawem sie dowiem :((( to cos takiego co kluje mocno w srodku plecow? i
                              czasami dotkliwie pozbawia powietrza? .....
                              moze jakas terapia homeopatia? jestem za ;)
                              lekarze na Wyspach ponoc polskim nie dorastaja... generalnie sluzba zdrowia
                              jesli chodzi o przygotowanie zawodowe.. nie wnikam, bo nie wiem, slysze jedynie
                              opinie....
                              Asia/kotka trzymam kciuki i pije w intencji ;))) i wszystkich potrzebujacych,
                              jest okazja, bo nam kolega kolegi (i troche nasz) wyjezdza do domu, do
                              Szczecina wlasnie.. a moze w okolice?.....
                              ja chwilowo we frakcji zdrowych, i jezeli pogoda nadal bedzie taka mila, to jak
                              najchetniej i jak najdluzej ;)))
                              Pysiek :))))))))))))))))))))))))))))))
                              i wszyscy :))))))))))))))))))))
                              caluski,
                              Iwona
                              • matrioszkaa Re: Pod gorke 07.06.05, 09:30
                                "Porada zyciowa.

                                Nalezy sie patrzec na chodnik a nie myslec o jedzeniu i piwie."

                                Porada zyciowa nr.2

                                Nalezy sie patrzec na chodnik a nie myslec o ksiazkach.

                                Raz wychodzac z biblioteki (swoja droga paskudne wyjscie-wprost na podstepne
                                tramwaje) przeskoczylam przez barierke, a ze akutat bylo bloto...-skutek-zlamany
                                przedni zab. Zeby wam wyobrazninia za bardzo na ten temat nie pracowala, dodam,
                                ze na tym miejscu mam sliczny, niedoodroznienia nowy zab, tzw. 3-ci.

                                Jednym slowem-chodnik-i nie myslec w ogole.

                                Pysiek-na temat russian o. nistety nic nie wiem;-)))
                                Pozdrowionka
                                m.
                              • zuzka09 Re: Pod gorke 07.06.05, 09:32
                                Czesc wam powiem znowu bo i mnie ruszylo,
                                ja to nie bardzo lubie jak ktos sie ze mnie smieje. moze dlatego ze jestem
                                troche niesmiala i nie potrafie tak odparowac jak niektorzy.smiac sie z siebie
                                czasem nalezy tak dla rownowagi. przypadek Guntera rozbawil mnie do rozpuku, a
                                i Szopen dolozyl kawalek z ta glowa wystajaca przez dach autobusu,to juz mozna
                                boki zrywac.ten pomysl z filmem to calkiem nie taki glupi pomysl. wy jestescie
                                po prostu bezkonkurencyjni :-)
                                Gunther mnie uprzedzil, tez chcialam napisac ze Pysiek to jak napisze to
                                czlowiekowi no moze nie w piety pojdzie ale do serca napewno. czasami to
                                zupelnie piszesz jakbys byla mna tylko, ze ja tak nie potrafie tego przekazac.
                                Iwona zaganiana tez zupelniejak ja. praca jedna, praca druga i czasu dla siebie
                                niewiele. a podrozowac tez bardzo bym chciala, tylko to dla mnie nie realne.
                                podobaja mi sie wiec wasze wszystkie opisy, szczegolnie jak Mojito zacznie tu
                                malowac to naprawde lepsze niz reklamowka z biura podrozy. takjak Kazik lubie
                                sobie poczytac. moze jestem bierna ale lojalna wasza czytelniczka :-)
                                Asia moc pozdrowien i dla wszystkich
                                Zuzka
                                • Gość: Aska Re: Pod gorke IP: *.akl.callplus.net.nz 07.06.05, 13:22
                                  O ironio losu, ile trzeba soli zjesc zeby zrozumiec proste rzeczy, ktore sa
                                  proste kiesy sie je zrozumie

                                  opowiem Wam bajke

                                  ona- nad wyraz inteligentna, IQ dorownujace Sharon Stone a moze wyzsze a do tego
                                  nie przecietnej urody

                                  On - nie az tak inteligetny, ale posiadajacy wszystkie meskie atrybuty,
                                  przystojny, wysportowany, meski, doswiadczony, uczuciowy, nie sposob wszystkich
                                  zalet wymienic

                                  dla kontrastu potrzeba kogos bardzo przyziemnego, kogos kto ma swoje mocne
                                  zasady ktore dawno wyszly z obiegu

                                  no i oczywiscie publicznosc, zachwycajaca sie jej inteligencja, jego oddaniem,
                                  jak najbardziej klocacymi sie z kontrastem, aplaus, fantazja, uniesienia, poklask.

                                  Od czasu do czasu ktos podsycajacy cala farse, publicznosc klaszcze, wszyscy sie
                                  zachwycaja oh i ah

                                  podobno wszyscy przestepcy maja jedna wspolna ceche, tak naprawde chca byc
                                  zlapani/rozszyfrowani

                                  ile beczek, ile lat

                                  im wieksze rozdwojenie jazni, tym trudniejszy lup, im mniejsze zainteresowanie
                                  tym wieksze podsycanie :)

                                  kilka znanych nazwisk cisnie sie na usta, alez nie, to niemozliwe zeby tacy juz
                                  byli w przeszlosci, jestem jedna jedyna :)
                                  • Gość: mojito Ciagle pada. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.05, 19:50
                                    Siemanko ogolne,

                                    pogoda ciagle ohydna. Zimno (7C)i pada prawie ciagle.
                                    Pogoda i nastroj barowy. Jutro sie nam wszystkim powinno
                                    zdrowko poprawic. Moja ubiegloroczna karta dyskontowa
                                    z paru barow zostala juz uaktywniona. Ceny margarity
                                    pozostaly na poziomie ubieglorocznym. Ceny benzyny niestety nie.

                                    Smiac sie z siebie potrafie. Bywam czasami smieszny/zabawny :).
                                    I zarty innych z siebie docenic potrafie. Ktos kiedys powiedzial,
                                    ze testem na poczucie humoru jest smianie sie z dowcipow z siebie
                                    samego.

                                    Dzisiaj moj, narzekajacy ostatnio na pobolewanie w klatce piersiowej,
                                    ojciec dal sie namowic na EKG. Lekarz orzekl migotanie przedsionkow.
                                    Zrobiono badania. Zalecal pozostanie na noc w szpitalu na obserwacji.
                                    Po badaniach ojciec wypisal sie ze szpitala na wlasna prosbe.
                                    Ma duza niechec do szpitali i brak dotychczasowego doswiadczenia.
                                    Teraz wiem po kim mam czasami upor :).

                                    Spadam wiec i zanurze sie w barowa atmosfere. W taki wieczor
                                    to atrakcyjna perspektywa. Nasze kolektywne zdrowko bede pil.
                                    Z umiarem oczywiscie :). I jeden cocktail za usmiech Fortuny.

                                    • mar_za Nie pada, nie pada, ale zimno jest 07.06.05, 21:54
                                      Witajcie,
                                      Wlasnie dzis zauwazylam na wystawach sklepowych, ze zaczynaja sie niebawem
                                      letnie wyprzedaze. A tu na palcach mozna policzyc ile tych upalnych dni w tym
                                      roku bylo u nas. Wyprzedawac im sie juz chce, a my nawet nie zdazylismy sie
                                      poubierac w modne tego lata ciuchy. Mozna stracic cierpliwosc do pogody, chocby
                                      sie bylo najcierpliwszym czlowiekiem na swiecie. Slowo.

                                      Bardzo podobala mi sie charakterystyka przedstawiona przez Pysiek. Obserwacje
                                      na moj gust niezwykle celne. No i obszernosc wywodu odbieram jako poprawe
                                      samopoczucia autorki. Mam taka cicha nadzieje.

                                      Krytyke na swoj temat odbieram z usmiechem. Naturalnie jak jest przedstawiana w
                                      zartobliwy sposob. Jak mnie ktos krytykuje z kamiennna twarza potrafie
                                      sie "zagotowac", albo "najezyc". Choc mowi sie, ze sluszna krytyka bywa
                                      pouczajaca. Az taka 100% dojrzaloscia nie moge sie zawsze pochwalic. Niestety.

                                      W kwestii nastepnego aktualnego tematu: wpadek to ja nie wylozylam sie w
                                      publicznym miejscu jeszcze. Aczkolwiek zdarzylo mi sie zgubic obcas na
                                      Marszalkowskiej. I kustykac na oczach przechodniow kilkadziesiat (albo i
                                      kilkaset) metrow. Mentosa nie mialam pod reka, by zrobic jak ta panienka z
                                      reklamy :))) Chyba juz zdazylam Wam sie tym pochwalic nawet tutaj.


                                      I tyle jakies nudy straszne u mnie ostatnio. Motywacji jakos brak do nowych
                                      dzialan. Nic mi sie nie chce. Irlandczyk sie wkurza, ze prac domowych nie
                                      odrabiam. Salse jak zawiesilam w maju tak cisza. W robocie co prawda przestali
                                      mnie nekac, bo sukcesy zaczelo widziecc na horyzoncie szefostwo i maja sie czym
                                      chwalic innym, ale i tak mnie to jakos nie kreci. No nic jakies przesilenie
                                      wiosenne czy cus. Chyba trzeba jechac juz na wakacje.

                                      Pysiek, a Ty sie deklarowalas, ze napiszesz cos o tej Krecie i cisza. Moze
                                      zdarzysz cos o niej opowiedziec zanim sie tam wybiore. Zostalo mi 3 tygodnie do
                                      wyjazdu. Chetnie czegos sie jeszcze dowiem, poza tym co wyczytalam w internecie.

                                      Acha a moim sasiadom urodzilo sie dziecko. Piranie tak sa zachwycone
                                      malenstwem, ze powaznie zaproponowaly mi, bym im urodzila brata lub
                                      siostre:))))) Takie ciekawe propozycje dostaje! Sami widzicie.

                                      Moja balkonowa truskawka zaczela sie rumienic. Niebawem owocobranie:)))

                                      Pozdrawiam wieczornie, Marza




              • Gość: hippo Re: Ergo bibamus :)))) Pijmy wiec :)))) IP: *.pl / *.crowley.pl 09.06.05, 09:26
                elo maine klaine zanajomalos..
                po stokroć dziękówa za opsanie sytuacji kierującej WONTKIEM.. nie jestem
                małolatem co jest zbuntowany jest przez młodość ani sezonowy pocisk co
                przeszywa psuje zostawia ślad i znika.. mam lat tyle że jak na życiodajny
                chmiel lub winogron dawno powinienem wyparować po rozkładzie, ale jak na górę
                niezacząłem sie nawet wypiętrzać.... jak na człowieka mam lat dość żeby
                powiedzieć że doswiadczyłem wiele i dużo więcej niż nie jeden z rówieśników ale
                napewno nie tyle żeby powiedzieć że przeżyłem wszystko..kumasz o czym produkcja
                moich słów jest??
                połknęło mnie to co dzieje sie z ziomalami z jednego kraju rozsianego po
                świecie całym i jak bardzo chęć powiedzenia chćby słowa nie monologu ludzi
                przyciąga..
                a ZOO na śląsku sie mieści tylko nie wiem jak długo.. praca w zakładach
                zamkniętych powoli sie kończy przez amerykańskie ekonomiczne ekonomistów
                podejście do kapitalizmu na ziemi białych murzynów..
                Ojciec mój od lat wielu stolicę wyzwolenia dywizionu 303 okupuje i wiedzie mu
                sie tak że wiary brak. Brata starciłem jakiś miesiąc temu bo udał sie do ojca
                kraju w maju po zwolnienui w japońskim raju przejetym przez okupantów z
                teksasu..mam jeszcze siostrę żonę i dwójkę dzieci które wierz mi dobrze dziadka
                znają i o wujku dobre zdanie maja a babcie moją matkę moją ponad wszystko
                kochają..
                czytam to co napisałeś i wlałeś w słowa swoje by powiedzieć mi na czym stoję...
                wiem że gubię interpunkcyjność ale tobie przeszkadzać nie będzie że dużych
                liter brak lub ze brak kresek i krat dzieląch zdania mojego opowiadania
                kończących zdania.
                dodałeś do tego ego wielu dla mnie istotnych person co mają miejsce ponad next
                one lesson która mówi że mogę ochoty nie mieć by odpowiedzieć i czytać lub ze
                cztać powinienem ciekawszego coś......
                teraz moja kolejność
                teraz mówisz swoje slowa sklej, więc jadę zdanie o mnie i opinie dobrą miej..
                jestem tym kim nie byłem mówilem dużo słuchałem mało i to mnie zgubilo wcięło i
                zatkało
                rodzine swoją chronilem przed złem i wiem ze byłem tym czym nie wielu ludzi
                chce być dla zon oraz madonn swoich
                miałem marzenia i wiarę w ludzi i że przyjaciół nic nie zmienia.. błąd..myliłem
                się..mają zimną krew i mały view znajomych i przyjaciół stu a każdy jak ch..
                mysli jak skorzystać i prysnąć stąd jak lojalność wykorzystać by przed
                wyrocznią nie pozostać i rozliczenia nie doznać..
                takie lajf...
                a o słowie że jesteś na schodach.. kumam bazę.. mam tą sama jazdę.. wiem że
                mowa o słońcach co o dużych mocach świecą dla nas i gasną.... na schodach....
                reszta jest milczeniem.. bielizna majtki i kuter rybacki... carpe diem to ten
                tego wiem to że płynie statkiem i że każdy z nas dostatkiem dręczony nie jest i
                każdy tekst dniem jego jest....
                pozdro dla tych co swój image trzymają na finish tego co myślą i w co wierzą z
                rzeczywistością się zderzą i wygraja a do powiedzenia swoje mają....
                hipopotam
                • pysiek13 Sprostowanie i ... coup de grace ... myself 09.06.05, 10:47
                  Witaj Hippo :)))))))))))))))

                  cos wyczuwam ... cieplo, cieplo ... pisz pisz wiecej, moze zaskocze :))))
                  wierze jeszcze w radosci ni z tego ni z owego
                  wierze w usmiech i wierze w szczerosc
                  wierze tez, ze ktos wymyslil sobie koniec koncow i jeszcze mowi po co i
                  dlaczego ...
                  moj infantylny idealism powoduje ze dostaje wiecej po glowie ;))))

                  ... i sprostowanie, ja jestem TA - Pysiek chociaz niektorzy ostatnio maja
                  watpliwosci. nie jestem tez 'prowadzacy' o ile w ogole ktos taki tu istnieje,
                  to Asia, bo ona zaczela pisac.
                  powodzenia w czytaniu
                  zdrowka
                  • Gość: hippo Re: Sprostowanie i ... coup de grace ... myself IP: *.pl / *.crowley.pl 09.06.05, 16:27
                    witaj TA..
                    Pysiek... :)))))
                    przepraszam za słaby recognizing za brak rozróżnienia płci po słowach pisanych
                    wierzę że nie byłaś zła za wbicie ciebie w męską postać bo przecież istota
                    dotyczyła wyrazami kierowania sklejania w zdania o sobie opowiadania
                    jesi obraziłem wybacz
                    co się tyczy prowadząego.. wypisałaś wszystko co powinienem wiedzieć..
                    a Asi dzięki że słowem swoim skierowała mnie do ciebie..
                    wiara jest jak pociąg co jedzie po szynach duza maszyna
                    jest też jak okręt podwodny.. jak samochód sportowy
                    co znika w kurzu tumanach lub w ciszy taflą wody przykryty
                    ale dla tych w srodku obecnych szczęście prowadzi serce i uśmiech z ust nie
                    znika....
                    • Gość: hippopotam Przyjaźń..Ani Mi Nie Minie Ani Nie Ominie Mnie.... IP: *.pl / *.crowley.pl 10.06.05, 00:47
                      to co przeminie to zginie a to co nie przeminie nie zginie..
                      proste??? łatwe?? zadawło by się takie normalne banalne
                      moja przyjaźń nie zginie ani minie ani nieominie mnie ale pozwól winie że
                      zginie bo zanim minie i odpłynie trzeba powiedzieć nie bo w poczuciu winy
                      przyjaźń nie rozwinie się..
                      pytasz co? mówię pstro i choć narażam sie wiem że jestem w sobie zwarty na
                      każdy dzwięk otwarty na oszustwo martwy
                      zachwiane wyniki rozmów zastrzyki w tekstach byki chore nawyki graja mi styki
                      rozmawiałem z Wiki tłumaczy znajome motyki co chamstwem rozgrzewają moje styki
                      tworzc nieznane mi szyki
                      tworząc plotki płodząć wiodąc ludzi fałszywe debaty młodząc specjalnie błądząc..
                      nie dopadną mnie dla siebie jestem ten co wie że strach i obciach robią ciach a
                      życie mija skrycie i rodzinne chwile chronią własne style topiąc w jeziorze
                      złudzeń marzenia skrycie zabijając pragnienia obficie
                      ludzi wielu znam i przyjaciół różnych mam ale wiem...
                      przyjaźń żądzi sie swoimi prawami i nie szuka dziur zaklejanych tłumaczeń
                      słowami
                      wiem też że nie pozwolę się porównać do twoich znajomych wielu co bez celu
                      szukają kleju co poskłada życie i wierzą skrycie że będą jak inni czyści i
                      niewinni że ziomale zapomną ze wybaczą i pozwola sie w obrazek wkleić..
                      teraz przyjaźń minie ale mi nie i nie ominie mie.. teraz wiem że gem nad dnem
                      rozgrywać było danie mi
                      ze ktoś ze mnie drwi choć teraz śpi zrobił w dzień dziurę mi w duszy
                      serce moje zawód suszy a rozczarowanie je rozkruszy...
                      .. chciałem optymizmem błysnąć jak fontanną trysnąc..nie udało sę.....
                      kiedys mama powiedziała mi ze niewarto publicznie gadac o problemach
                      codziennych bo każdy ma to every day.... ludzie chcą usłyszeć o nadziei... o
                      obietniaqch totalnie nierealnych...wyśnionych ale chcą mieć nadzieję....
                      ...................................niech ktoś da im nadzieje bo ten WONTEK
                      czyta naprawdę olbżymia ilość ludzi....i niech ich to nie udzi...
                  • Gość: Asia Re: Sprostowanie i ... coup de grace ... myself IP: *.akl.callplus.net.nz 10.06.05, 00:15
                    Pysiaczku, przepraszam. Zdaje sie moj infantylny idealizm tym razem mnie
                    zawiodl, jak czlowiek jest zedrzazniony doglebnie to zaczyna myslec ze rzeczy
                    niemozliwe sa mozliwe.
                    Jeszcze raz przepraszam, sprawy sie chyba lekko wyjasnily, chociaz ktos sie moim
                    kosztem zabawia. Jak mowi przyslowie, glupich nie sieja, sami sie rodza. Pewnie
                    zrobilam sobie tutaj wystarczajaco duzo wrogow. :))))
                    • pysiek13 Re: Sprostowanie i ... coup de grace ... myself 10.06.05, 01:55
                      Asia :))))))))))))
      • pysiek13 Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 08.06.05, 07:58
        Sonecznie :))))

        ... i powstala specyficzna Grecka tragedia - hybris, gdzie duma i pycha i cos
        tam jeszcze, doprowadza bohaterow do tragedii :))))
        aaa ... i nie mozna pominac istnienia Dead Hackers Society :))))

        zdrowka
        • Gość: Asia Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 08.06.05, 08:16
          bohaterowie juz sa tragiczni, a Dead Hackers Society mam nadzieje otrzyma
          obiecany message LOL
          • Gość: hipopotam Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.pl / *.crowley.pl 08.06.05, 08:56
            UŚWIADOMCIE MNIE WKOŃCU!!!!!!!!!!!!!!! NIE KUMAM O JAKICH FRAZACH TUTAJ MOWA...
            PROSZE O WSKAZÓWKI DROGI KOŃCA TĘCZY!!!!!!!!!
            • Gość: Asia Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 08.06.05, 09:23
              Hippciu,

              my tu juz dwa lata sie produkujemy wiec trudno kogos uswiadomic, chociaz Pysiek
              strescila co i jak

              Pierwszy watek byl zalozony 2003r i nosil tytul Wyjazd z kraju, potem byla czesc
              II i III , czwarty mial tytul Tak daleko i tak blisko, ten jest piaty (jezeli
              dobrze pamietam, wszystkich wpisow razem pewnie ponad 5tys, masz chec poszukaj w
              archiwum i poczytaj :)
              • Gość: hipopotam Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.pl / *.crowley.pl 08.06.05, 09:31
                ok jak jeszcze są a oczy nawijacie???? jakiś konkret?
                coś co mozna ująć w słowa?
                czy raczej tajemne znaki i zaklęcia wiadome tylko zakletemu kręgowi?
              • Gość: hipopotam Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.pl / *.crowley.pl 08.06.05, 09:40
                jestem pełen podziwu dla tych co stworzyli enklawę znajomych pod szylem
                gazety... pomysł godny podziwu i jednorazowy.. tego sie nie da powtórzyć ani
                skopiować..i tyle lat..tylko nie bardzo kumam oco chodzi z tymi informacjami
                nasyconymi z giełdy wyrazami przeplatanych o życiu słowami...pzdr dla
                wszystkich co temat łapią i słowem tu jadą i wiedzą gdzie szukać sensu tekstów
                pisanychna forum tematem tym zapodanym
                • Gość: mojito Dzisiaj slonce :))). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 13:55
                  Zdrowka Wszystkim,

                  dzisiaj dzien piekny. Sloneczny i usmiechniety. Stopni 17C.
                  Na razie wystarczy. Wierze, ze pewien maly wplyw na pogode mialem.
                  Przy barze wczoraj margarite pod pogode wypilem.

                  Idac za ciosem i czujac swedzenie dloni od rana, kupilem nam
                  loterie krajowa. Bez kumulacji co prawda ale zawsze pieniadze.
                  Nasze numery na dzisiaj: 09 17 21 24 25 28. www.lotto.pl
                  Moze uda nam sie oczarowac/uwiesc Fortune krajowa. Laska kobiet
                  na pstrym koniu jezdzi :).

                  Hipo,
                  robisz tak: siadasz i klikasz/nawijasz/snujesz o czym chcesz.
                  Po prostu. Nie ma zadnych ograniczen ani wymogow. Wybierz sobie
                  temat lub dwa. O gastronomii, piciu, pogodzie, seksie nawet :),
                  to co wyjdzie Tobie spod palca. Znakow tajemnych i klucza do zrozumienia
                  watku nie ma. Zgubilismy :). Wije sie on swoim zyciem. Czasami skroty
                  myslowe sa spowodowane tym, ze temat sie powtarza i jest walkowany dokladnie.
                  Tak jak ciasto na pizze. O pogodzie na przyklad i ten tego.

                  Spadam na obiad i zielen ogladac,
                  siemanko,
                  mojito.
                  • Gość: szopen Re: Dzisiaj slonce :)))///exterminacja///autobus IP: 219.136.128.* 08.06.05, 14:31
                    Mnie sie tez wydaje ze slow czy znakow tajemnych tutaj nie widac moze tylko
                    rzeczywiscie pewne skroty myslowe.

                    Ale do rzeczy.

                    Ostatnimi dniami pojawily sie u nas w mieszkaniu termity.
                    Wiec dzisiaj przyszlo dwoch panow z workami, spryskiwaczami, srubokretami,
                    drutami, buteleczkami, bez piwa, opakowaniem szmat, drabina i jeszcze spora
                    iloscia rozmaitych przydasiow no i przec caly ranek odsuwali, pryskali,
                    zagladali, pryskali, odginali i pryskali i potem wszystko dokladnie
                    uporzadkowali, podloge wytarli, meble na miejsce odsawili i zostal sie po nich
                    tylko pewien zapaszek.

                    Co cieakwe pieniadze wezma dopiero za tydzien po ponownym sprawdzeniu i
                    stwierdzeniu ze termitow nie ma.

                    O tym jak sobie radzic w za niskim autobusie to wiem po troche z autopsji bo tu
                    gdzieniegdzie w autobusach jest 170 od podlogi do sufitu a i troche bo mam
                    kumpla tez slusznego wzrostu i w normalne autobusy tzn 185 od podlogi do sufitu
                    on sie nigdy nie miesci wiec stoi pod tym szybem.
                    • tangerin Re: Dzisiaj slonce :)))///exterminacja///autobus 09.06.05, 03:27
                      Hej, hej!
                      Ja jak zwykle znaowu tylko na chwile, chcialam tylko zajrzec i zostalam na
                      troche dluzej, bo sie zaczytalam... Oczy mi sie juz kleja, o kontaktach nie
                      wspomne (mam nadzieje, ze dadza sie wyciagnac, tzn sciagnac, tzn odkleic), moze
                      powiem tylko tyle, ze za 4 godziny bede je, tzn owe kontakty musiala zalozyc.

                      Tizedik, Mojito ma racje, Element wygladal na silny i stabilny, moze odrobine
                      zmeczony, wiec generalnie powinno byc oki. O brytyjskiej sluzbie zdrowia nie
                      powiem nic, bo mnie po drodze cos trafi... Zreszta, sama wiesz...

                      Pysiek, boobs Matrioszki to calkiem calkiem:) Naprawde. Pozyczylabym czasem na
                      jakies roz...ehm ten tego;), bo moje to... Eh...

                      A co do nurtu undergrandowego, to obiecuje, ze sie wlacze. Jutro. Tzn dzis.
                      Chyba. Bo ostatnio jak wychodze z domu po 7, to wracam po 24, ale jutro mam
                      chyba wolny wieczor. tzm mam nadzieje.

                      Mojito, romanse mi nie w glowie, ostatnio tak zamieszalam, tzn zakrecilam, ze
                      sie wykrecilam:) Uff..... Tzn pozostal jeszcze pan problematyczny, jak sie
                      okazalo glownym jego problemem sa procenty, i, o dziwo, moja skromna osoba. nad
                      wykreceniem sie sianem pracuje, tzn zamierzam, bo na razie czasu mi brak, co
                      samo w sobie tez jest jakims rozwiazaniem.

                      Szopen, u nas tez dzis byla eksterminacja. tzn jej bezowocna proba. Myszy nie
                      zanotowano. To chyba dobrze!

                      Ok, chyba czas doczolgac sie do lozka, bo padam. Na klawiature. I nie tylko.
                      Wszystkim chorujacym zdrowka zycze, a zdrowym tego samego, bo wiadomo, tego
                      towaru nigdy nie za duzo...

                      Hipopotam:) Hip hip hurra!
                      • Gość: szopen Re: Dzisiaj slonce i pogoda piekna IP: 218.20.58.* 09.06.05, 05:53
                        Wiec mimo kontuzji wlasnie sie spakowalem i jade na ryby.
                        Co mi tam.

                        Nad jeziorem tez moge sie kurowac.
                  • Gość: hippopotam Re: Dzisiaj slonce :))). IP: *.pl / *.crowley.pl 09.06.05, 23:42
                    elo elo mojito
                    dookoła smutny dźwięk budzi lęk balon pękł i rozsypał się
                    słowami zdaniami przykryty temat szyfrowany sylem nieznajomych słów z waszych
                    głów dawaj i dalej mów
                    dziękówa za mapę do skarbu zdobycia bez dobrego wybicia zwykłego sobą samym
                    bycia
                    umiejętnośc pisania tematów z palca wyssanych u mnie żadna
                    marna też pociecha ze wiem co zrobić by rym spłodzić
                    jak tematu nie ma mówie sie ma i siedzę cicho powiedziałem wszycho
                    taki styl mój żaden bój o wolność i wbicie sie w rozmów tematy
                    jak duży goliat przez dawida rzucony dostał baty
                    jak na nogach z waty padł upadł spadł na glebę
                    kamieniem w głowę trafiony dalej siedzę zamyślony...
                    myśle jak wy nakręcacie mój wzór snów skarbów wyspy mapy schemat wyśniony
                    dalej pisać nie będę jak badzo dziękuje i jak sie zajebiście czuję
                    mówiąc wam elo i słysząc w odpowiedzi hello
                    jak pisząc w głowie ułożonym w rym słowie spowiedź
                    odpowiedzi czytam temat niepowtarzalny jak emblematu schemat
                    byłem siedziałem klikałem w głowie info dla ciebie miałem...
                    teraz gdy napisałem siebie wlałem choć sie bałem
                    kodu nie stosowałem ale wytrwalem i powiedziałem to co myślałem
                    życzę dnia lepszego od poprzedniego
                    hippo
                    • Gość: Asia Re: Dzisiaj slonce :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 10.06.05, 00:35
                      Hippciu,

                      serdecznie witamy w naszych progach, widze ze zlapales przynete :))) mielismy tu
                      kiedys poete ale wierszy nam nie pisal, Twoja proze zycia czyta sie jak wiersz,
                      nie wszyscy z nas sa tak uzdolnieni, ale jest tu wystarczajaca ilosc miejsc dla
                      tych mniej i bardziej zdolnych :)

                      Mam nadzieje ze zagoscisz u nas na dluzej :)
                      • Gość: hippopotam Re: Dzisiaj slonce :))). IP: *.pl / *.crowley.pl 10.06.05, 01:10
                        słońce... nie jestem uzdolniony i nie mam na głowie korony..
                        jestem jak powiew wiatru co przemija i rosę z twych ust spija...
                        mam do powiedzenia wiele ale mówią w publicznej tele że te menele co rymem jada
                        na szpic dzidy niedługo spadną i sie zajadą i do wspólnego grobowca pojadą..
                        nie jestem poetą .. ci dla mnie są za wielcy..... i słowa więcej nie powiem...
                        ....to poand tym czym mój rym....
                        dzięki za zaproszenie i tematów streszczenie
                        rozpalacie moje dźwięki i dzięki że ktoś ożywił moje w slowach zaklęte męki...
                        mam wam tyle do powiedzenia i nakręcenia tematów tyle teraz poczekają jeszcze
                        moje style...
                        ale coś bez rymy muszę słowem ty tu..
                        takiego przyjęcia niespodziewałem sie..........
                        nie wiem co mam powiedzieć..
                        jedyne słowo co przychodzi mi do głowy to
                        DZIĘKUJĘ.....
                        szczerze i w siebie i was wierzę...
      • Gość: Gunther Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 61.8.3.* 09.06.05, 07:26
        Spadajcie lepki,tyle powiem

        Siemanko Kochaniency:)
        wlasciwie to nie wiem od czego by tu zaczac.moze ja tez mam nie ten tego pod
        sufitem;)
        jestem mezczyzna chce zakrzyknac a tu mnie posadzaja ze nie,jestem
        kobieta.dobra nie jestem chociaz kurde czasem moze to byloby rozwiazanie.
        napewno nie jestem trzmiel and company,chociaz na internecie tez nie wiadomo na
        100% wiec rozwniez dobrze moge byc.a moze jestem Asia?napewno nie jestem P
        kurde dam juz spokoj

        Szopen alez zes pojechal z tymi rybami.ale mnie korci pojsc w tango,a przede
        mna jeszcze pare godzin za biurkiem i powiem wam ze ledwo siedze.wczoraj
        wzialem sobie sicka,odlezalem przepilem robaka i nic.dalej ledwo chodze jakas
        cholerna grypa.musze chyba jednak do lekarza nie da rady bez antybiotyku widac.

        do czego zmierzam ano zmierzam ze widac temat nam do tego stopnia znudzil ze
        doszukujemy innych atrakcji we wlasnych wypowiedziach.mnie to nie bawi.
        wyjezdzalem z tematem wczesniej,teraz temat wraca,ja juz nie wracam przestalo
        mnie to bawic kochaniency i tyle.
        dzisiaj wieczorkiem jak obiecalem Szanownej Pani,klaniam sie uprzejmie i
        melduje sie poslusznie;)i to byloby na tyle.
        milo bylo,pisalo sie fajosko
        spadanko wiec zycze wszystkim powodzenia
        Darek
        • Gość: Gunther Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: 61.8.3.* 09.06.05, 07:28
          widocznie nie ma nasze forum opiekuna Szkodnik na urlopie chyba wiec takie
          badziejstwo tu wpada.panie Administrator co jest grane?
          dziewczyny caluski raz jeszcze, panowie graba
          • pysiek13 Re: Niedokonczony business (wontek) :))). 09.06.05, 10:51
            Aloha Gunther :))))

            jak ja to Ty a Ty to ja, to przestan sie mazac ;))))do siebie mowie, do siebie
            beter to bend now. you'll grow stronger and wont break later :))))
            czolko
          • Gość: hippo Re: Niedokonczony business (wontek) :))). IP: *.pl / *.crowley.pl 10.06.05, 17:07
            elo
            dzień jak codzień tylko deszczu więcej
            nic dzisiaj nie zrobiłem nawet mleka nie kupiłem
            ciśnięcie musiało opadnąć poniżej magicznej granicy dobrego samopoczucia..
            nic mi sie dzisiaj nie chce..
            wilgoć czuć w powitrzu osiadła na szybach wewnatrz samochodu
            powieki przymykają mi się same ale jest nadzieja...
            podobno w przyszłym tygodniu zrobi się cieplej...
            ..3maj się brachu i nie daj sie złamać...
            • fasolencja Do Tangerin 04.07.05, 16:40
              Odezwij sie pls olvjose@wp.pl
      • kocuuurek Tu nie o biznes chodzi... 09.06.05, 12:08
        ...to wątek literacki:)))
        --
        lubię takie woooontki;)
        --
        miau:P
        • tizedik O co chodzi? 10.06.05, 00:50
          Ja sie pytam!!!!!!!!!
          Pytam sie stalych watkowiczow.

          Przed chwila wrocilam z roboty (na "wyjsciu" byla), ale rano zauwazylam tu
          jakies glupie posty i dlatego teraz jeszcze zajrzalam.
          Czy jakies durnowate wpisy maja nam popsuc NASZ watek?????

          Wasza (zmartwiona) Tizedik.
          • Gość: hippopotam Re: O co chodzi? IP: *.pl / *.crowley.pl 10.06.05, 01:30
            czy do mnie ten temat?? bo innego nowego nie widzę ani jednego...
            nie chciałem sie wbijać....i nie mam zamiaru zajmować miejsc należnych tym co
            siedza w tym dłużej ode mnie..
            stem gdzieś z boku staram sie i dotrzymuję kroku
            nie chcę nic zepsuć i nic złego durnowatego pisać nie będę
            nie martw sie ja tylko poznać was chcę...
            wyluzuj
            • yvona73pol hippo... 10.06.05, 03:15
              ..oszalales??? to nie do ciebie; fajnie piszesz.. i generalnie welcome; chociaz
              czasami mam mozgoszalenstwo czytajac twe wpisy ;)))))
              to do innych zwierzat, raczej tych latajacych ;)
              Gunther, nic nie kleje z tym doszukiwaniem sie, choc tez by mi sie chyba nie
              podobalo... wyczuwam tu/wesze pismo nosem ;))) underground, znaczy sie....
              ale zeby tak zaraz podkulac ten tego i wiac?... no, nie godzi sie....
              i innym (tym co sie nie doszukuja) przykro/smutno bedzie....
              Tizedik, ja o niczym nie wiem, ale degeneracja/wirus jakowys na wlasne oczy
              widze, niestety, jakas grypa forumowa?
              jeszcze wroce pamiecia do tego smiania sie z wlasnej osoby - jak
              najbardziej,ale... no wlasnie, jeszcze jest taka kategoria, ze pewni ludzie
              lubia sie nasmiewac dosc zlosliwie, jednoczesnie stwarzajac pozory, ze nie... i
              jak osoba brana na tapete to wyczuwa, to jest oskarzana o brak dystansu do
              wlasnej osoby... a jesli w dodatku byla obiektem takich "zabaw" w przeszlosci -
              z przyczyn roznych, jest ich wiele; to nie ma sie co dziwic, ze po jakims
              czasie jej poziom fun'u nieco spada ;))))
              zawisc ludzka jest dosc szeroka i ekspansywna, niestety....
              szczypta zdrowej zazdrosci, mobilizujacej do dzialania, tudziez sympatyzujacej
              (typu "fajnie masz, ciesze sie z tego i tez bym tak chcial/chciala") jest
              natomiast zrozumiala i wielce wskazana....
              zaczely sie znowu jakies gry okoloforumowe, o ktorych ciezko mi cokolwiek
              powiedziec, bo w nich nie uczestnicze, moze to jakies prowokacje, coz
              szalencow/frustratow w necie ci u nas dostatek ;)
              caluski i na razie - bez-internetowo jeszcze (ilez jeszcze????)
              Iwona
              • Gość: szopen Re: hippo... IP: 61.144.149.* 10.06.05, 03:48
                Hipopotam witaj.

                Ja wprawdzie czytajac tez prawie mozgoszalenstwa dostaje ale ja bardzo prostym
                czlowiekiem jestem. Ladnie piszesz, mam nadzieje ze z nami zostaniesz.

                Szkodnik juz nie opiekuje sie forum, szukaja nastepcy.
                Rozmaite latajace i nielotne trolle/robaki byly i beda nalezy po prostu
                ignorowac.

                Iwona, sa tacy ludzie znam paru, co ciekawe zwykle bardzo sie jeza/oburzaja
                jesli da im sie sprobowac tego samego lekarstwa, czesto sa to ludzie o pewnej
                pozycji i probuja owa pozycja sie zaslaniac.

                Gunther,
                Ryby wczoraj braly jak glupie, zlowilem chyba ze 30 tialpi w tym kilka sporych
                (jak na tilapie sporych czyli ponad kilo), co rzut to branie, nawet zaplic nie
                dawaly. Urwalo sie tez sztuk kilka.

                Ale....

                Idac za ciosem...
                Siedze sobie i ryby lowie, dzwoni telefon, konsule sie chca na dzis na ryby
                umowic. Chyba sie bede musial poswiecic i dzisiaj tez pojechac....
                Och ciezkie zycie czlowieka chorego.

                No co do nadzieji na .... lepsze jutro, sloneczny dzien, szczescie, milosc,
                loda i tabliczke czekolady to chyba wszyscy tutaj ja mamy.

                Nie wiem czy mi tylko sie tak wydaje ale jestesmy chyba grupa ludzi w miare
                szczesliwych nawet jesli czasem sobie na to czy tamto ponarzekamy.
                • yvona73pol Re: hippo... 10.06.05, 04:07
                  swiete slowa Szopen ;) i tego sie trzymajmy...
                  poki co ide popracowac nad moja "tezyzna fizyczna" hie, hie.... ktora w zaniku
                  jest ;))))))
                  papa,
                  Ivo
                  • Gość: szopen Dla odmiany IP: 61.144.149.* 10.06.05, 04:15
                    A furniture dealer from Arkansas decided that he wanted to expand the line of
                    furniture in his store, so he decided to go to Paris, France to see what he
                    could find.

                    After arriving in Paris (this being his first trip ever to the French capitol),
                    he met with some manufacturers and finally selected a line that he thought
                    would sell well back home in Arkansas.

                    To celebrate the new acquisition, he decided to visit a small bistro and have a
                    glass of wine. As he sat enjoying his wine, he noticed that the small place was
                    quite crowded, and that the one other chair at his table was the only vacant
                    seat in the house.

                    Before long, a very beautiful young Parisian girl came to his table, asked him
                    something in French (which he did not understand), and motioned toward the
                    chair. He invited her to sit down.

                    He tried to speak to her in English, but she didn't speak his language so,
                    after a couple of minutes of trying to communicate with her, he took a napkin
                    and drew a picture of a wine glass and showed it her.

                    She nodded, and he ordered a glass of wine for her.

                    After sitting together at the table for a while, he took another napkin, and
                    drew a picture of a plate with food on it, and she nodded. So, they left the
                    bistro and found a quiet cafe that featured a small group playing romantic
                    music.

                    They ordered dinner, and after he took another napkin and drew a picture of a
                    couple dancing. She nodded, and they got up to dance. They danced until the
                    cafe closed and the band was packing up.

                    Back at their table, the young lady took a napkin and drew a picture of a four-
                    poster bed.

                    To this day, he has no idea how she figured out he was in the furniture
                    business.
                    • Gość: gocha SPAĆ a nie przed kompem siedziec... IP: *.tomaszow.mm.pl 10.06.05, 04:27
                      ja własśnie ide :>
                      • kotkanadachu Moze nie tak subtelnie ale do smiechu 10.06.05, 08:38
                        Fajne Szopen, :)

                        mam nadzieje ze nikt sie nie obrazi, postawilam zamiescic dowcip ktory pare dni
                        temu otrzymalam i niezle sie usmialam :)


                        > Dwom przyjaciolkom po dlugich namowach, udalo sie wreszcie przekonac mezow,
                        > zeby zostali w domu i same wychodza na kolacje do knajpy zeby przypomniec
                        sobie "dawne czasy".
                        > Po zabawnie spedzonym wieczorze, dwoch butelkach bialego wina, szampanie i
                        > buteleczce wodki opuszczaja restauracje calkowicie pijane!
                        > W drodze powrotnej obie nachodzi "nagla potrzeba", moze dlatego ze duzo wypily.
                        > Nie wiedzac gdzie isc siê wysikac, bo by³o juz bardzo pozno, jedna wpada na
                        > pomysl i mowi do drugiej:
                        > - wejd¼my na ten cmentarz, tutaj napewno nikogo nie bedzie,
                        > Wchodza na cmentarz, najpierw jedna sciaga majtki, sika, wyciera sie
                        > tymi majtkami i oczywiscie je wyrzuca...
                        > Widzac to, druga od razu sobie przypomina, ze ma na sobie droga markowa bielizne
                        > i szkoda by ja bylo tak wyrzucic. Sciaga wiec majtki, wklada je do kieszeni,
                        > sika i zrywa kokarde z pierwszego lepszego wienca, zeby sie "podetrzec".
                        > Na drugi dzien maz pierwszej, dzwoni do meza drugiej:
                        > - Jurek, nawet sobie nie wyobrazasz co sie stalo! To koniec mojego malzenstwa!
                        > - Dlaczego?
                        > - Moja zona wrocila o 5 rano kompletnie pijana i na dodatek bez
                        > majtek. Od razu wywalilem ja z domu.
                        > Na to drugi:
                        > - Marek, to jeszcze nic, wiesz co do wykombinowala moja? Nie tylko przyszla
                        > pijana i bez majtek, ale miala wlozona w tylek czerwona kokarde z
                        > napisem:
                        > "NIGDY CIE NIE ZAPOMNIMY, LUKASZ, IGNAC, STASIEK I POZOSTALI
                        > PRZYJACIELE Z SILOWNI"

                        • Gość: mojito :)))))))))))))))))))))))). IP: 62.244.139.* 10.06.05, 13:17
                          Dowcipy rozbawily mnie :))). Prezydent Clinton
                          pochodzi z Arkansas. Przemysl meblowy jest mu bliski :).

                          Pogoda taka sobie. Zamglona. Bez deszczu. Miasto przygotowuje
                          sie do obchodow Dni Morza. Glowna czesc Walowch Chrobrego przed teatrem
                          juz zamknieta. Jest na szczescie dostep do pubow Colorado i Columbus.

                          Mandaty za parkowanie w strefach platnych zaczynaja mnie uwierac.
                          Pojechalem sie rano rozliczyc. Po wyjsciu z urzedu mialem nastepny
                          mandat wlozony za wycieraczke. Och, ty gejsza :). Bede musial rozwazyc
                          placenie :(.

                          Znajoma wrocila z dwutygodniowej objazdowki po Chinach Cesarskich.
                          Siedem miast widziala i mur. Od Pekingu do Szanghaju.
                          Wrocila pod wrazeniem rozmachu budowy, uprzejmosci ludzi i jedzenia.
                          Nie spotkalem jeszcze nikogo komu by sie Chiny nie podobaly.

                          Jezeli pogoda da powod to moze zajrze nad morze. W przeciwnym
                          razie zakotwicze na Walach. W zadaszeniu lub nie.

                          Pozdrowionka sloneczne Wszystkim,
                          mojito.

                          • matrioszkaa Re: :)))))))))))))))))))))))). 10.06.05, 17:39
                            Mojito,dobra wiadomosc: cos mi sie obilo o uszy/wpadlo w oczy, ze mandatow za
                            wycieraczka sie juz nie placi;-)))Sad powiedzial.

                            Pogoda tu dobra tylko pod wieczor; rozwazam gdzie by sie tu wybrac na wakacje,
                            jeszcze miesiac, miesiac jeszcze...

                            Tange, zalatwione z ta zamiana;-)))Nawet na stale. Swoja droga, gdzieniegdzie
                            przyjaciolki od serca nie nazywaja sie "od serca", tylko wlasnie od b...

                            Milego weekendowania; a my tu nawet i poniedzialek mamy wolny:-)))
                            m.
                            • Gość: mojito Re: :)))))))))))))))))))))))). IP: 62.244.139.* 10.06.05, 22:48
                              Matrioszka,
                              dzieki. Moja mama tez mi powiedziala, ze widziala cos o mandatach
                              wycieraczkowych w TV. Zaplacilem dzisiaj dwa a 20 PLN kazdy :(.
                              Koszt dwoch margarit i piwa. Nabylem tez odpowiednie druki.
                              O jutra raczej przepije niz dam miastu na mnie zarobic wiecej.

                              Moze Mikolajki? Znasz Mazury? Sa tez rozrywki dla Karampukow.
                              Na przyklad Tropikana w Golebiewskim. Beda tam siedzialy przez
                              tydzien co najmniej :). Nie zauwaza wcale Twojej nieobecnosci
                              gdy przeplyniesz motorowka po wiekszosci jezior .

                              W londynskim hotelu gosc zwraca sie do uroczej pokojowki
                              (prawdopodobnie Polki :) - prosze mnie obudzic rano pocalunkiem.
                              Dobrze odpowiada pokojowka - przekaze pana zyczenie portierowi.

                              Lalo prawie caly dzien. Wierze, ze zamiar umycia samochodu przyspiesza
                              padanie. Jade osuszyc zmokniete mysli na stolku barowym.
                              Nasze zdrowie!
                            • Gość: mojito Re: :)))))))))))))))))))))))). IP: 62.244.139.* 10.06.05, 22:48
                              Matrioszka,
                              dzieki. Moja mama tez mi powiedziala, ze widziala cos o mandatach
                              wycieraczkowych w TV. Zaplacilem dzisiaj dwa a 20 PLN kazdy :(.
                              Koszt dwoch margarit i piwa. Nabylem tez odpowiednie druki.
                              O jutra raczej przepije niz dam miastu na mnie zarobic wiecej.

                              Moze Mikolajki? Znasz Mazury? Sa tez rozrywki dla Karampukow.
                              Na przyklad Tropikana w Golebiewskim. Beda tam siedzialy przez
                              tydzien co najmniej :). Nie zauwaza wcale Twojej nieobecnosci
                              gdy przeplyniesz motorowka po wiekszosci jezior .

                              W londynskim hotelu gosc zwraca sie do uroczej pokojowki
                              (prawdopodobnie Polki :) - prosze mnie obudzic rano pocalunkiem.
                              Dobrze odpowiada pokojowka - przekaze pana zyczenie portierowi.

                              Lalo prawie caly dzien. Wierze, ze zamiar umycia samochodu przyspiesza
                              padanie. Jade osuszyc zmokniete mysli na stolku barowym.
                              Nasze zdrowie!
                            • Gość: mojito Re: :)))))))))))))))))))))))). IP: 62.244.139.* 10.06.05, 22:48
                              Matrioszka,
                              dzieki. Moja mama tez mi powiedziala, ze widziala cos o mandatach
                              wycieraczkowych w TV. Zaplacilem dzisiaj dwa a 20 PLN kazdy :(.
                              Koszt dwoch margarit i piwa. Nabylem tez odpowiednie druki.
                              O jutra raczej przepije niz dam miastu na mnie zarobic wiecej.

                              Moze Mikolajki? Znasz Mazury? Sa tez rozrywki dla Karampukow.
                              Na przyklad Tropikana w Golebiewskim. Beda tam siedzialy przez
                              tydzien co najmniej :). Nie zauwaza wcale Twojej nieobecnosci
                              gdy przeplyniesz motorowka po wiekszosci jezior .

                              W londynskim hotelu gosc zwraca sie do uroczej pokojowki
                              (prawdopodobnie Polki :) - prosze mnie obudzic rano pocalunkiem.
                              Dobrze odpowiada pokojowka - przekaze pana zyczenie portierowi.

                              Lalo prawie caly dzien. Wierze, ze zamiar umycia samochodu przyspiesza
                              padanie. Jade osuszyc zmokniete mysli na stolku barowym.
                              Nasze zdrowie!
                              • Gość: szopen Re: :)))))))))))))))))))))))). IP: 206.73.209.* 11.06.05, 05:55
                                No i zycie dalej sie toczy do przodu.

                                Wczoraj na rybach tez cos o tych wkladanych za szybe mandatach slyszalem.
                                Jako ze mnie problem nie dotyczy to nie sluchalem zbyt dokladnie.

                                Ryby braly rewelacyjnie, w sumie zlowilismy ponad 100 sztuk.
                                Wszystkie wypuscilismy.

                                • Gość: kazachstan Re: :)))))))))))))))))))))))). IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 11.06.05, 06:24
                                  Dzien dobry,
                                  to ja tylko napisze ze wiele z tego nie rozumiem co ostatnio jest pisane.
                                  przeczekac moze nalezy,bo ja jak Szopen prosty czlowiek i nie bardzo wiem o co
                                  chodzi.
                                  w Sydney cieplo,ostatnie dni to wrecz przepiekne i cieple,ale dzisiaj dla
                                  odmiany troche pada deszcz.dawno nie padal nawet do tego stopnia jest susza,ze
                                  council wprowadzil zaostrzenia w uzywaniu wody.i mamy dlugi weekend,wprawdzie
                                  wiekszosc australijczykow opiera sie krolowej,ale celebrowac jej urodziny to
                                  wszyscy maja ochote,bo wolny dzien od pracy.wiec tak mamy poniedzialek wolny.
                                  pozdrawiam Hipopotama tez milo ze ktos nowy do nas dolaczyl.tylko tak jak
                                  napisalem do mnie to trzeba prosto pisac.i ja tez ze Slaska to bys byl trzeci
                                  Sonzak brachu tu u Asi.
                                  pozdrawiam wszystkich
                                  Kazik
                                  • Gość: Asia Re: :)))))))))))))))))))))))). IP: *.akl.callplus.net.nz 11.06.05, 08:45
                                    Nareszcie, skonczylam lazienke, sciany malowalam 3 razy bo poprzedni wrzosik
                                    przebjal, dzisiaj rano posprzatalam

                                    przykrecenie puleczek i wieszaczkow zostawie dla malzonka

                                    dzisiaj po raz pierwszy od dwoch miesiecy zrobilam wieksze zakupy, malzonek
                                    zazyczyl sobie pierogow na powitanie, powiedzialam mu ze to polska potrawa zeby
                                    sie najadl tam gzie jest, a on mi na to ze tam takich nie ma

                                    przyszly tydzien spedze na gotowaniu i sprzataniu, a pozniej to juz tylko byczyc
                                    sie bede.

                                    U mnie zimno, wczoraj mielismy chyba 6 stopni, dzisiaj moze z 11 ale smetny
                                    pochmurny dzien.

                                    Szopen, rane tyle ryb, gratuluje, niezly z ciebie wedkarz :)

                                    Kazik, nie przejmuj sie ja tez czesto nie rozumiem o co chodzi, ostatnio to tak
                                    sie zaplatalam ze chyba i mnie przestano rozumiec, ale mam nadzieje ze wszystko
                                    wroci do normy i znowu zaczniemy sie rozumiec.

                                    Matrioszka, chyba pytalas kiedys kiedy koncze remonty,, no wiec prawda jest taka
                                    ze konca nie widac, ale to nie przeszkadza w tym zebys mnie odwiedzila jezeli
                                    bedziesz w tych stronach. :)

                                    • matrioszkaa Re: :)))))))))))))))))))))))). 11.06.05, 10:02
                                      Asia-dzieki za zaproszenie:-)))
                                      Jesli uda mi sie z Guntherem zima zrobic zamiane, to i do Ciebie skocze;-)))
                                      • Gość: mojito Pogoda, och pogoda. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.05, 13:26
                                        Zdrowko ogolne,

                                        dzien bylejaki. Chlodno i na pograniczu deszczu. Oby do lata...
                                        Do morza sie nie zblizam poniewaz and morzem taka pogoda przygnebia.

                                        Dzisiaj pomoglem wykapac moja 28-letnia (w latach ludzkich) przyjaciolke
                                        Game. Jej brazowe cialo (siersc) lsni teraz wspaniale i odbija sie
                                        w jej wilgotnych duzych oczach. Kapiel zniosla ze stoickim spokojem.
                                        Widocznie uznala, ze poczatkowy opor bedzie bez sensu.

                                        Szopen,
                                        ilosc zlowionych ryb imponujaca. Pare dni temu czytalem o zawodach
                                        lapania karpia pod Nowym Jorkiem. Lapie sie na wage i wypuszcza.
                                        Glowna nagroda 50 tys. $. Lowi sie w zespole dwuosobowym przez 24h.
                                        W przyszlym roku powinienes rozwazyc uczestnictwo. Moze konsul tez
                                        lapie dobrze i bylibyscie zgrane duo?

                                        Mar_za,
                                        znalazlem Twoja zeszloroczna CD z warszawskimi kawalkami. Dzisiaj
                                        wiec katuje od rana warszawskie klimaty.

                                        Z pogoda na dwoje babka wrozyla. Obecnie smutna. Nie kusze licha
                                        i o myciu samochodu nie mysle.

                                        Marynarz wraca z polmiesiecznego rejsu do domu. Wita sie z zona.
                                        Prowadzi ja do okna i mowi - popatrz na drzewa, zielen i niebieskie
                                        niebo. Zapamietaj, kochana. Teraz przez trzy dni tylko bialy sufit
                                        bedziesz widziala. Asiu, ten dowcip to tylko przypadkowy zbieg
                                        okolicznosci nie majacy odniesienia do czegokolwiek :))).

                                        Och, co za pogoda!

                                        Slonecznie pozdrawiam,
                                        mojito.
                                        • tizedik numerki w PB 11.06.05, 14:23
                                          Sprawdzilam.
                                          Pula rosnie.
                                        • tizedik Re: Pogoda, och pogoda. 11.06.05, 14:23
                                          Pogoda.... Jaka pogoda? Nie widze, nie czuje:-(
                                          Przez 2 dni pracowalam 25 godzin w okolicznosciach, delikatnie mowiac -
                                          niemilych. Jeszcze nie doszlam do siebie.
                                          W dodatku, a raczej przede wszystkim, nastroj obnizaja mi wiesci od Elementu.
                                          Nie jest na chodzie, lezy. Bierze silne leki, moze pomoga...
                                          Dzis sprawdzilam w necie, co wyspiarscy lekarze przepisal; poza lekami, ktore
                                          moze wylecza, dostaje tez cos uspokajajacego. Tez by mi sie przydalo...

                                          No to jak, panowie (i panie tez)...
                                          Pijemy za zdrowie....?
                                          • tangerin Re: Pogoda, och pogoda. 12.06.05, 04:09
                                            Ja wypilam:) I teraz tocze sie do lozka. Tzn morf mnie ciagnie. Moglby tylko
                                            cholernik wymasowac mi zmeczone, po kilkunastogodzinnym dniu pracy, stopy...
                                            • Gość: Asia Zarty i rzeczywistosc IP: *.akl.callplus.net.nz 12.06.05, 23:06
                                              Mojto,

                                              oczywiscie ze twoj dowcip nie ma nic wspolnego z moja rzeczywistoscia, w koncu
                                              moj malzonek nie jest marynarzem.

                                              A tak swoja droga mam nadzieje ze dlugosc ogladania sufiutu ma sie wprost
                                              proporcjonalnie do dlugosci nieobecnosc, czyli jezeli marynarza nie bylo dwa
                                              tygodnie, hmmmm lucky me LOL

                                              Swoja droga jak to milo ze ludzie sie o nas martwia, corka mi zaproponowala
                                              zebysmy sie wybraly razem na zakupy, zaproponowala zebym sbobie kupila nowa
                                              koszulke nocna LOL , uprzejmie podziekowalam bo znajac swojego malzonka wiem ze
                                              wiekszego zaintereswoania koszulkami nie przejawia :)))

                                              Wczoraj wybralam sie do kina na "Ladies in lavender", polecam bardzo fajny
                                              film, warty obejrzenia.

                                              Ostatnio ogladalam dwa ciekawe programy w TV , jeden o parkowaniu w Filadelfii,
                                              drugi o Chinach. Obydwa bardzo interesujace. Nabralam ochoty zeby Chiny kiedys
                                              odwiedzic, swoja droga w jakim Ty miescie mieszkasz Szopen?
                                              • Gość: szopen Re: Zarty i rzeczywistosc IP: 206.73.209.* 13.06.05, 02:42
                                                Asia,

                                                Ja mieszkam w Kantonie czyli Guangzhou, takie "nieduze" (10 milionow) miasto na
                                                poludniu Chin.

                                                No niestety ale czas rekonwalescencji sie skonczyl i ja z powrotem w pracy.

                                                Buuuuuuu
                                                • Gość: mojito Wloska kawa - espresso. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.05, 13:09
                                                  Zdrowko Wszystkim,

                                                  wstac musialem wczesniej i niechetnie. Z zaleglosciami w spaniu
                                                  z poprzedniej nocy.
                                                  Wszedlem do coffeeheaven. Zapach mielonej/tartej kawy piescil
                                                  i budzil moj zmysl wechu i smaku. Patrzylem na mielenie, porcjowanie
                                                  i ubijanie startych ziaren kawy. Funkcje barista pelnila usmiechnieta
                                                  dziewczyna. Usiadlem przy kontuarze przy oknie i gryzac biscotto
                                                  wpatrywalem sie w stojace przede mna kobiece arcydzielo kawowe.
                                                  Odpowiednia gestosc i intensywny zapach pokryty byl orzechowego koloru
                                                  pianka - crema. Atrakcyjny wyglad espresso (doppio) nie rozczarowal
                                                  mnie smakowo. Pomogl sie lekko wepchnac w budzacy sie dzien.
                                                  Poniedzialek i trzynasty :). Zycie jest piekne. Absolutnie jest.

                                                  W sobote ojciec wyrazil zgode na polozenie sie i przebadanie
                                                  w szpitalu. Moj slownik zaczal wzbogacac sie o migotanie przedsionkow,
                                                  umiarowienie, koronoskopie, stenty, by-passy i podobne.
                                                  Dzisiaj zawiozlem go do szpitala.

                                                  Asiu,
                                                  ta dlugosc koszulki przypomina mi porade ekspedientki udzielonej
                                                  pannie mlodej przed noca poslubna. Stwierdzila, ze dlugosc jest
                                                  bez znaczenia i tak i tak pan mlody sobie z dlugoscia lub krotkoscia
                                                  poradzi :).

                                                  Mandarynko (Slodka),
                                                  na zmeczenie kobiecych stop najlepsze jest ich uniesienie powyzej glowy.
                                                  Jestem pewien, ze Morf bedzie o tym wiedzial :).

                                                  Szopen,
                                                  okres rekonwalescencji bywa przyjemny. Powrot do pracy bu xing, bu xing
                                                  i jeszcze raz bu xing.

                                                  Pogoda sie poprawila. Slonce bywa i nie ma deszczu. Moze ...
                                                  Ale samochodu dzisiaj nie umyje.
                                                  Znajomi przeslali mi orzeczenie Wojewodzkiego Sadu administracyjnego
                                                  w Bydgoszczy o efektywnosci wkladania mandatow za wycieraczki.
                                                  Orzeczenie wskazuje na brak skutecznosci takiego zawiadamiania.

                                                  Slonecznie pozdrawiam,
                                                  mojito.
                                                  • fasolencja Re: Wloska kawa - espresso. 13.06.05, 20:23
                                                    Tangerin-przypomnisz swojego maila?, przypadkiem mi sie wykasowal..
                                                    pozdrawiam, F.
                                                    • fasolencja Re: Wloska kawa - espresso. 13.06.05, 21:58
                                                      Jeszcze moj nowy mail olvjose@wp.pl
                                                    • yvona73pol Re: Wloska kawa - espresso. 14.06.05, 07:14
                                                      Szopen,
                                                      powiedzialam mojemu chinskiemu koledze, ze znam dwa chinskie slowka; niestety
                                                      moja pronunciation byla tak mizerna, ze zaskoczyl dopiero po translacji na
                                                      inglisz ;))) ale juz drugie (to bu xing) zrozumial, tylko tam na koncu zdaje
                                                      sie lepiej zeby bylo n z kreska, jak w polskim "kon" ;))))
                                                      caluski i biegne, bo po przeczytaniu nie mam juz czasu i w ogole nie mam glowy
                                                      dzisiaj do niczego, ale to takie moje perypetie chwilowe - a moze nie takie
                                                      znowu chwilowe? ;))))
                                                      papa,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Bu cuo IP: 206.73.209.* 14.06.05, 07:39
      • pysiek13 25-ta godzina i tesknota za krzeslem :)))) 14.06.05, 08:56
        Witajcie slonecznie :))))

        taa, godziny calkiem mi po-mieszaly, dziwne jakies skojarzenia miewam,
        pamietacie The Magic Mountain ?
        no no od patrzenia w sufit, to moze cos po-przestawiac pod sufitem ;))))
        tak sobie pisze na wlasnym przykladzie, nikomu niczego nie zazdroszcze nee :(
        ode mnie daleko od morza, marynarza brak :))))

        po obejrzeniu briefly dzisiejszej porannej gazeta, doszlam do wniosku ze czytac
        news nie warto, mozna wpasc w gleboka depresje ...
        wiecie co czytam ? nie jest to jakas bardzo wybitna/ambitna lektura ;))))nie ...
        czytam ksiazke kucharska, a co :)))) lepsza niz telefoniczna ...
        ta jest bardzo specjalna ksiazka kucharska, bo po pierwsze dostalam ja na
        present, a po drugie to nie jest 'normalna' ksiazka kucharska. Robert Maklowicz
        bardzo fajnie pisze, a poza tym jest pelna rysunkow podpisow i roznych takich
        dygresji nie na temat zupelnie. extra, Szopen napewno bys lubil ;))))
        zaczynam sobie wy-obrazac na poczatek wiec, zeby za bardzo nie wpadac w
        euforie, zaczynam sobie wy-obrazac moja lodowke ;))))

        Mojito :)))) jak wakacje ? jak tam szmery :)))) lepiej ? mysle, ze lepiej :))))
        I've crossed all my fingers for your szmery ;))))
        i jak tam sytuacja w Polsce ? od Tizedik, czy Mar_za wiadomosci mamy ;) Ty
        patrzysz troche z boku ale ...
        wiadomosci ktore nadchodza od znajomych, to co dzieje teraz nie wrozy nic
        dobrego. zawsze dziwie, ze niejedna z afer, ktora wydarzy w Polsce zmiotlaby
        kazdy Government w innej czesci swiata i zastanawiam, ile jeszcze potrzeba zeby
        wszystko rozwalilo ? temat nie-wakacyjny ... nie przeszkadzaj sobie ale ;)

        Yvona :)))) zwolnij :))))

        i jeszcze moj ulubiony temat. jakie slowo jest wazne ;))))
        Robert (inny Robert) M.Parker Jr taki jeden bardzo influential American wine
        critic dal wysokie bardzo wysokie nota dla wina z Chambers Rosewood Vineyards
        and RL Buller in Rutherglen z Victoria. i co ? wino dostalo 100 out of 100
        points i wszystkie mozliwe dostepne butelki zostaly sprzedane w ciagu kilku dni
        do America :((((
        moze wiec by tak zostac critic, tylko kogo/co krytykowac ;)))) eeh ...
        zdrowka wszystkim


        • Gość: mojito Wiadomosci poranne :))). IP: 62.244.139.* 14.06.05, 13:00
          Yo! Pysiek,

          dziekuje. Szmery dzisiaj w szpitalu sa badane. Po poludniu zajrze
          na dziesiec minut. Dluzej nie ten tego. Moze bedzie diagnoza.
          A Ty zdrowiejesz, prawda? Kaczki widujesz? Zdrowie nasze komunalne
          wczoraj pilem. Salud!

          Wiadomosci gazetowe rzeczywiscie przygnebiaja. Rano, przy sniadaniu,
          rozkladam tylko pierwsza strone i czytam tytuly. I czasami, rzadko
          wybiorczo wiecej. Sceny politycznej unikam jak zarazy. Czasami
          lokalnych ludzi pytam. Tez czytam etykiety win. I porto.
          Fascynujaca lektura :).

          W Avanti jest nowy szef kuchnii - z zacieciem francuskim.
          Jedzenie super. Wszystkie kombinacje z lososiem lubie.
          No, i tiramisu... O matko jedyna! Pan B. wjezdza w aksamitnym
          plaszczu w podniebienie.

          Pogoda dzisiaj sloneczna. Chyba 19C. Przy nadbrzezu Walow Chrobrego
          sporo okretow, jachtow i roznych plywajacych lodek.
          Pozostalosci po Dniach Morza. Wypatruje naszego okretu Fortuna.
          Coraz wiecej workow jutowych gromadzi sie na jej pokladzie.

          Dzisiaj robie obiad ja. To znaczy zupe mama. Ja kopytka (gnocchi)
          z Avanti i kurczak z rozna przyy Bramie Portowej. Zobacze jak mi
          wyjdzie:). Gdzie mi tam do recznie robionego obiadu Szopena.
          Ale jesc trzeba :))).

          Zdrowia i slonca Wszystkim,
          mojito.



        • Gość: mojito Wiadomosci poranne :))). IP: 62.244.139.* 14.06.05, 13:00
          Yo! Pysiek,

          dziekuje. Szmery dzisiaj w szpitalu sa badane. Po poludniu zajrze
          na dziesiec minut. Dluzej nie ten tego. Moze bedzie diagnoza.
          A Ty zdrowiejesz, prawda? Kaczki widujesz? Zdrowie nasze komunalne
          wczoraj pilem. Salud!

          Wiadomosci gazetowe rzeczywiscie przygnebiaja. Rano, przy sniadaniu,
          rozkladam tylko pierwsza strone i czytam tytuly. I czasami, rzadko
          wybiorczo wiecej. Sceny politycznej unikam jak zarazy. Czasami
          lokalnych ludzi pytam. Tez czytam etykiety win. I porto.
          Fascynujaca lektura :).

          W Avanti jest nowy szef kuchnii - z zacieciem francuskim.
          Jedzenie super. Wszystkie kombinacje z lososiem lubie.
          No, i tiramisu... O matko jedyna! Pan B. wjezdza w aksamitnym
          plaszczu w podniebienie.

          Pogoda dzisiaj sloneczna. Chyba 19C. Przy nadbrzezu Walow Chrobrego
          sporo okretow, jachtow i roznych plywajacych lodek.
          Pozostalosci po Dniach Morza. Wypatruje naszego okretu Fortuna.
          Coraz wiecej workow jutowych gromadzi sie na jej pokladzie.

          Dzisiaj robie obiad ja. To znaczy zupe mama. Ja kopytka (gnocchi)
          z Avanti i kurczak z rozna przyy Bramie Portowej. Zobacze jak mi
          wyjdzie:). Gdzie mi tam do recznie robionego obiadu Szopena.
          Ale jesc trzeba :))).

          Zdrowia i slonca Wszystkim,
          mojito.



          • Gość: Asia Re: Wiadomosci wieczorne IP: *.akl.callplus.net.nz 14.06.05, 13:45
            No to jak o kucharzeniu to to podziele sie moimi przemysleniami po dzisiejszym
            kucharzeniu,, mniej wiecej od godz 13tej zabralam sie do robiernia pierowgow,
            zmielilam 5 kg miesa, dodatki, zagnitlam ciasto ,, itd itd nie bede opisywac bo
            chyba wszyscy wiedza jak pierogi sie robi.
            O 18tej przyszla corka zeby mi pomoc, moj malzonek zawsze chce zeby bylo
            conajmniej 100 pierogow no i tak juz jest w mojej rodzinie ze na ogol robimy
            pewnie 200+. Skonczylysmy pierogowa sage okolo godz 21szej :)

            Pomyslalam sobie ze jestesmy takim madrym narodem, mamy tylu wyksztalconych
            ludzi, wszystkie inne nacje uwazamy za mniej bystre od nas, ale kurcze nikt nie
            wpadl na pomysl zeby zautomatyzowac produkcje pierogow, chociaz jest to narodowa
            potrawa i pewnie nie ma domu zeby chociaz raz do roku nie gotowalo sie pierogow.

            Sama osobiscie nawet mam pomysl na taka maszynke, potrzeba mi inzyniera
            lubiacego pierogi :) Jestem przekonana ze maszynki do robienia pierogow by sie
            sprzedawaly jak przyslowiowe cieple buleczki.

            Jutro robimy salatke :) pojdzie szybciej, 2-3 godziny :)

            Musze chyba rodzine na fish & chips przestawic :)

            P.S. kopytek robic tym razem nie bede
            • Gość: szopen Re: Wiadomosci wieczorne IP: 206.73.209.* 14.06.05, 15:14
              Coby nie bylo ze na swiecie nie ma sprytnych inzynierow.

              Maszyn do wyrobu pierogow w roznych ksztaltach i krojach jest sporo.

              Naprawde.

              Najlepsze sa japonskie firmy kobird chyba.

              W sklepie mrozone pierogi raczaj nie sa recznie zawijane.

              Kiedys mialem bliska kolezanke z krainy makaronow.
              Posiadala ramke plastikowa do pierogow robienia.
              Walcowalo sie jenda warstw ciasta, wyciskalo wzor ramka w sorodek wzorku kladlo
              nadzienie, lekko reka uciskalo i dalej ramka owa plastikowa pierogi wycinalo.

              Wtedy bylem pod wrazeniem.
              Nie widzilaem jeszcze maszyny co 500 pierogow robi na minute.

              Now I know better.

              Ciekawe gdzie hippopotam?
              • matrioszkaa Re: Wiadomosci wieczorne 14.06.05, 17:37
                Asia-50 pierogow za malosolne, co Ty na to?

                Mojito-dzieki za wskazowke mikolajowa;-), ba-to propozycja na dlugie, deszczowe
                dni, tak czy owak, Krukow nie wyciagne stamtad, w razie dobrej pogody zdecyduje
                sie na raczej na jakies mniej luksukowe miejsce-chodzi mi o to, zeby te
                Kruczyska jak najwiecej na swiezym powietrzu przebywaly.

                Tu przez caly dzien burze i deszcze, o prostu padlam i przespalam godzinke.
                U kogo slonce? Dlaczego u mnie, jak zwykle, najgorsza pogoda?!!!
                • mojito Re: Wiadomosci wieczorne 14.06.05, 19:20
                  Na spacerze z jamnikiem (czka) bylem pod nieobecnosc wlasciciela.
                  Mile i pouczajace doswiadczenie. Czesc jeziora obeszlismy.
                  Gama w kagancu. Zabawny widok. Ale koniecznosc. Ma bardzo niewyszukane
                  maniery kulinarne. Lubi nadgryzc wszystko. Ze wskazaniem na rozne
                  swinstewka. Byla otwierana juz dwa razy i pani weterynarz cos tam z jelit
                  wyciagala. Powiedziala, ze przy trzecim przypadku wszyje zamek blyskawiczny.
                  Sam lubiac wolnosc ze smyczy ja spuscilem. Bylem mile zaskoczony
                  tym, ze trzymala sie w poblizu i nie musialem jej gonic. Dobrze jest dac
                  kobiecie wolna reke :). Coraz mocniejsza wiez sie miedzy nami tworzy :).

                  Wieczorna wizyta w szpitalu u ojca. Bez dramatycznych zmian. Pani
                  doktor powiedziala, ze gromadza obserwacje. Ojciec w tajemnicy powiedzial
                  mi co mu sie wydarzylo nad ranem. Sprawa zabawna wiec dziele sie :).
                  Rano czujac bol w klatce siegnal do szafki poniewaz sadzil, ze przynioslem
                  mu wczoraj nitrogliceryne w aerozolu. Niezupelnie. Byla to mala
                  fiolka piany do golenia. Tez pomogla :))). Ludzie pienia sie czasami
                  bez powodu :).

                  O maszynie do pierogow slyszalem w spolecznosci polskiej w Stanach.
                  Podobna sa juz. Zwazywszy nasza milosc do pierogow.
                  Sprawdzilem koszt biletu do pachnacego pierogami domku w Nju Ziland.
                  Unfortunately, nie ten tego :(((. Zjem je chyba na Odrze na Ladodze.

                  Matrioszka,
                  deszcze zawsze podrozaja pobyt na Mazurach lub nad Baltykiem.
                  Moze pomysl o polwyspie helskim? A moze jakies spokojne zadupie nad
                  Baltykiem? Gdybys miala ochote dotrzec az do Miedzyzdrojow to moge
                  polecic miejsce za 60/65 PLN od osoby w centrum miasta i rzutem
                  beretem do plazy. Gotowac sobie samemu tez tam mozna.
                  Ale trzeba sie zastanowic. Miedzyzdroje zrobily sie qrewsko drogie.
                  Zawsze zreszta byly.

                  Od zeszlego roku widoczna zmiana w miescie jest wolniejsza jazda kierowcow.
                  Czeste kontrole predkosci i konsekwentnosc mandatow maja w tym swoj duzy
                  udzial. Na znanych odcinkach w miescie gdzie wszyscy jezdzili sniac
                  o mistrzostwach Formuly I (z piszacym to rowniez) teraz lad i porzadek.
                  Uprzejmosc i widoczny brak pospiechu. Nikt sie nie wychyla :).
                  Byt (ekonomiczny) ksztaltuje swiadomosc :))). Mandaty bola.

                  Lece pokrecic sie po miescie i przysiasc gdzies przy barze pijac
                  zdrowie nasze i naszej Fortuny oczywiscie.

                  Siemanko Wszystkim.
                  • tizedik Wiadomosci wieczorne:-( 14.06.05, 19:30
                    Operacja. Juz za chwile.
                    Pij Mojito!
                    • Gość: Asia Re: Wiadomosci poranne IP: *.akl.callplus.net.nz 14.06.05, 23:37
                      Szopen, ramke do wycinania pierogow to ja mam, ale to nie to, przy takiej
                      ilosci pierogow jak ja robie potrzebne mie cos bardziej zmechanizowanego niz
                      ramka.

                      Mojito, jak juz wrocisz na swoje smieci, uprzejmie sie zorientuj co to za
                      maszynka, bede szczerze zobowiazana :)

                      Matriszka, malosolne mmmmm, chetnie zrobie wymiane, rodzina lubi nie mniej niz
                      pierogi :), pogoda sie nie przejmuj, ktoregos dnia wyjdzie slonko, u mnie tez
                      zimno i pochmurno.

                      Szopen wiesz moze jak ta maszynka do pierogow sie nazywa?
                      • Gość: Asia Re: Wiadomosci poranne IP: *.akl.callplus.net.nz 14.06.05, 23:40
                        Szopen pytam o nazwe tej japonskiej maszynki, bo akurat znajomy jest w Japonii,
                        jakbym wiedziala co i jak to moglabym go poprosic zeby mi kupil, inaczej nie
                        dam rady mu wytlumaczyc bo on nie ma pojecia co to pierogi :)))
                    • pysiek13 Re: Wiadomosci wieczorne:-( 15.06.05, 01:58
                      O Boshe jaka operacja ?
                      Tizedik pisz cos :(
                      jusz calkiem mam wszystko po-krzyzowane i palce i w ogole wszystko, co jest ?
                      zdrowka x 100 do potegi 16-tej
                      • tangerin Re: Wiadomosci wieczorne:-( 15.06.05, 02:06
                        tizedik, wlasnie dotarlam z pracy do domu. Rany boskie! Rozmawialam z Elementem
                        wczoraj, dzis wieczorem wyslalam sms, juz wiem, dlaczego jeszcze nei doszedl.
                        Jesli moge cos zrobic, to daj znac, pls. Pytalam dzis o ten szpital, ktos mi
                        powiedzial, ze dobry jest! Oby. Trzymam kciuki, i czekam na wiesci. Jesli
                        czegos potrzebujecie, to daj znac. Nie wiem, na ile moge sie przydac, ale
                        zawsze...
                    • pysiek13 Re: Wiadomosci wieczorne:-( 15.06.05, 02:03
                      O Boshe jaka operacja ?
                      Tizedik pisz co jest ? :(
                      jusz wszystko mam po-krzyzowane i palce i w ogole.
                      zdrowka x 100 do potegi 16-tej
                      • matrioszkaa Re: Wiadomosci wieczorne:-( 15.06.05, 08:27
                        Tizedik-jak tam? Mam nadzieje, ze ok. juz. Daj znac, bo sie martwimy tu spolem.

                        Mojito-dawaj namiary na wszystkie zadupia, jakie znasz;-)))
                        Jakos polskie morze nie ten tego, ale kto wie, gdzie mnie zaniesie jesli juz sie
                        stad rusze...Kruki sa wybitnie miastowe(niestety) i szykuje im zwykle jak
                        najwiecej naturo-wiejsko-szokoterapii.
                        • yvona73pol Re: Wiadomosci wieczorne:-( 15.06.05, 09:13
                          Tizedik, i co? i co? ja krzyzowalam troche pozniej, ale chyba pomoglo... (bo
                          wczesniej nie wiedzialam);
                          bedzie okej;
                          Matrioszka, ja polecam zadupie pod tytulem Miedzywodzie (kolo Dziwnowa), wsiowe
                          klimaty gwarantowane, ladnie i tanio, z tego co pamietam (choc ja pamietam pole
                          namiotowe ;))) i zarcie niedrogie, i panie w sklepikach europejsko mile ;)))
                          Mojito dostal nam tu czkawki ;) postowej/postnej? ;))) i dubluje...
                          maszynke do makaronu mamy w domu (tzn. w Polsce), maszynka do pierogow - brak,
                          choc zapewne istnieje; tutaj sa w sprzedazy pierogi pod wdzieczna
                          nazwa "parcels", czyli paczuszki, z zawartoscia przerozna, jeszcze nie
                          probowalam bo cholery drogie;
                          mam pytanie Asia, jak ci sie udaje ciasto zrobic, bo jak probowalam, to
                          wychodzilo cos dziwnego, w konsystencji betonu po ugotowaniu, moze
                          niepotrzebnie uzylam plain flour? a moze to byla self-raising? ;))) eee...
                          chyba nie...
                          Pysiek, te moje troubles to tylko rumiencow nabieraja, a nie znikaja, ale moze
                          cosik ciekawego z nich wyniknie ;))) mam nadzieje ;))) na razie moge tylko
                          zdradzic, ze ma to zwiazek z chemia i mozgiem ;))) ale nie tylko.. no i troche
                          sensacji i watku typu "thriller" tez jest niestety....
                          caluski dla absolutnie wszystkich, a szczegolnie Elementu, wezme i cos kupie po
                          drodze do domu na okolicznosc ;)
                          papa,
                          Iwona
                          • Gość: Asia Re: Wiadomosci wieczorne:-( IP: *.akl.callplus.net.nz 15.06.05, 10:59
                            Matrioszka, tym razem polowa pierogow jest z self rising ale normalnie robie z
                            czystej maki, sekret chyba taki zeby nie zaduzo jajek, rozrabiac ciasto ciepla
                            woda, mozna dodac troche oleju lub innego tluszczu wtedy jest bardziej elastyczne.

                            Dostalam dzisiaj u fryzjera 15 minutowy masaz glowy,, rame calkiem przyjemne :))

                            salatka zrobiona, opilysmy z corka butelka wina, jutro odkurze i basta,,
                            wlasciwie tak sobie mysle zeby sobie jutro wieczor panienski czy tez
                            slomiano-wdowianski zrobic, to w koncu ostatni dzien wolnosci lol

                            • Gość: szopen Re: Wiadomosci wieczorne:-( IP: 206.73.209.* 15.06.05, 13:44
                              Asia,

                              Te maszyny do robienia pierogow ktore ja widzialem to ciut bardziej przemyslow
                              zabawki sa.
                              Ceny owych maszyn tez sa "przemyslowe" czyli tak w granicach kilku Ferrari.

                              Do domowego uzytku nie widzialem.

                              Niestety.

                              Ostatni dzien wolnosci nalezy swietowac bo potem to tylko ten sufit...

                              Czy ja moze z tych co poza kregiem poinformowanych?
                              Ale cos mi sie wydaje ze o pewnej operacji to wiedziala czesc.

                              W domu walcze z satelita.
                              Bez efektow.
                              Cos nie az tak bardzo rozumny chyba jestem.
                              • Gość: mojito Wczesnie popoludniowo :). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 14:51
                                Zdrowka Wszystkim,

                                Tizedik,
                                nasze ogolne zyczenia zdrowia powinny przyniesc efekt i wlac
                                odrobine spokoju do rozkojarzonego serca matczynego :).

                                Asiu,
                                w maszynach do robienia pierogow po powrocie rozejrze sie.
                                Ja pierogi zawsze chetnie :).

                                Matrioszka,
                                ja czuje sie terytorialnie odpowiedzialny za odcinek morski
                                od Swinoujscia do Pogorzelicy. Iwony Miedzywodzie tez znam.
                                Jest ok. Moze byc tez Wiselka chociaz tam do morza najdalej.
                                Jest ukryte w lesie Grodno II (siedem i pol km od Miedzyzdrojow).
                                Plaza super. Klifowa. Dwa lata temu wystroj byl jeszcze pozny-Gierek.
                                Wszystkie te miejscowosci zbliza komercjalnie Kruki do wielkiego
                                miasta kosztami gier i przeroznych karuzelowo-gokartowych rozrywek.
                                Dobrze jednak aby pogoda byla. A moze chcialabys cos z agro-turystyki.
                                Przypomina mi sie okrzyk zdziwionego miejskiego chlopca: mamo, mamo
                                popatrz sliwki na drzewie. Wczesniej widzial je tylko w koszyku lub
                                wiaderku na rynku :))).
                                W okolicach Miedzyzdrojow jest Park wolinski i zubry mozna zobaczyc.
                                Opisz swoje i krucze wymagania i zainteresowania terytorialne :).
                                Acha, jest podforum Morze na Forum turystycznym Polska. I tam tez zajrzyj.

                                Pogoda po wczorajszej burzy piekna i sloneczna. Dwadziescia dwa stopnie.
                                Wiadomosci ze szpitala tez pomyslne. Jutro jeszcze przyjrzenie sie dokladne
                                sercu i jezeli wszystko/wiekszosc bedzie ok w piatek ojciec wroci do domu.

                                Duze wrazenie zrobily na mnie krajowy chleb wieloziarnisty, jajka i truskawki.
                                Truskawki wizualnie ladniejsze sa w Stanach ale smak nieporownywalnie
                                slodszy w kraju.

                                Zdrowia i slonca wszystkim,
                                m.
                                • tizedik Wczesnie popoludniowo...:-) 15.06.05, 15:31
                                  Dostałam przed chwilą pierwsze informacje. Chyba optymistyczne. Teraz boli
                                  tylko rana, ale nogi juz zaczynaja ja nosic. She is walking - moi drodzy, taki
                                  SMS do mnie dotarl. Mniej wazne jak, bo sama tendencja dobra....
                                  Mandarynko, przez 2 dni zostanie na OIOM-ie, a tam nie wolno wlaczac komorki.
                                  Nie musze chyba mowic, ze taki uklad mi sie nie podoba....

                                  Dzieki wszystkim za zainteresowanie i za zyczenia zdrowia:-)

                                  Pysiek, ty tez wstawaj juz z tego lozka! Ilez mozna patrzec tylko w sufit,
                                  niezaleznie od okolicznosci....!
                                  • mojito Patrzac w sufit... 15.06.05, 19:20
                                    ...dziewczyna mysli - zajde w ciaze czy nie,
                                    prostytutka - zaplaci czy nie zaplaci,
                                    a zona - jednak nalezy pomalowac ten sufit :).
                                  • tizedik Re: Wczesnie popoludniowo...:-) 15.06.05, 21:28
                                    Powoli wychodze z szoku. To za szybko sie dzialo:-(
                                    I teraz dotarl do mnie kawalek postu Szopena, ktory chyba sadzi, ze o
                                    problemach Elementu ze zdrowiem pisalam maile do wybranych watkowiczow.
                                    Szopen, nie pisalam. Nawet nie byloby kiedy, bo to dzialo sie szybko, niemal z
                                    godziny na godzine. Tu wczesniej pisalam o niby - korzonkach i wyspiarskiej
                                    sluzbie zdrowia. Bez brzydkich wyrazow, ktorych w tym kontekscie chcialam uzyc.
                                    W poniedzialek Element wybral sie na zalecona gimnastyke do przychodni w
                                    komplekscie szpitalnym. I zostal zatrzymany, tak ja przyszedl, o pozyczonych
                                    kulach (dobrze, ze z komorka). Potrzymano ja o glodzie do wtorku (z tego glodu
                                    zwiac stamtad chciala). We wtorek zrobiono badanie na tej maszynie, ktorej nie
                                    znosza ludzie cierpiacy na klaustrofobie. I niedlugo potem zadecydowano o
                                    koniecznosci operacji, ktora zrobiono wieczorem. O czym napisalam w skrocie, bo
                                    ze strachu cierpialam na szczekoscik potezny. A kiedy dostalam pierwsza
                                    konkretna wiadomosc, od razu wam ja przekazalam, zeby podzielic sie swoja
                                    pierwsza radoscia.
                                    Jeszcze do normy oczywiscie nie wrocila, ale mysle, ze juz jest na dobrej
                                    drodze. To znaczy mysle, ze mysle, bo pewnosci nie mam...
                                    • Gość: Asia Re: Wczesnie popoludniowo...:-) IP: *.akl.callplus.net.nz 16.06.05, 01:03
                                      Tizedik
                                      ciesze sie bardzo ze Twojemu elementowi lepiej, wszystko bedzie dobrze :)

                                      Szopen tylko mi smaku na ta maszyne do pierogow zrobiles, ze komercyjne sa to ja
                                      wiem, ale wtedy zamiast business zlota raczka musialabym zalozyc Pierogi w
                                      nadmiarze

                                      Mojito licze na ciebie, w Twoich stronach miliony polakow to moze faktycznie
                                      ktos taka domowa maszynke juz wymyslil, jezeli chodzi o sufit - to jest
                                      pomalowany wiec napewno nie o tym bede myslec :)) ciaza tez mi nie grozi, wiec
                                      skoncentruje sie na chwili :)

                                      Ywonka co u ciebie, piszesz tak zagadkowo ze ani rusz nie wiem o co chozi :)
                                    • pysiek13 Wczesnie i radosnie :)))) 16.06.05, 01:36
                                      Yooopieeee :))))))))))))))))))

                                      ufffff i bardzo super, oczywiscie, ze bedzie chodzila :))))
                                      i bardzo dobrze tez, ze tak szybko wszystko stalo, bo nikt nie zdazyl porzadnie
                                      prze-straszyc ;) i bedzie lepiej, for sure :))))
                                      Tizedik dzieki :)))) z ogladaniem sufitu jest jak z jedzeniem makaronu, o tym
                                      bylo ale ... zawsze mozna zrobic swap ;))))

                                      Yvona :)))) hm ... chemia i mozg, wow :))))))))))))))))))))))) bravo, bravo !!!
                                      tez tego mi potrzeba, mam deficyt :(

                                      Asia :)))) zapachu tymi pierogami narobilas :)))) z wrazenia chyba stad wy-
                                      skocze ...

                                      Mojito :)))) energia wakacyjna Ciebie rozmnaza czy co ? double wpisy swiadcza
                                      tylko o nie-cier-pli-wo-sci ;)))) wiadomosci szemrane bardzo dobre, Tata tez
                                      bedzie OK, wierze ze w Piatek bedzie w domu i zdrowszy :))))

                                      Hipopotam :)))) where R U ?

                                      zdrowka wszystkim, trzeba znowu cos wypic ;)
                                      • Gość: szopen Re: Wczesnie i radosnie :)))) IP: 206.73.209.* 16.06.05, 03:44
                                        Tizedik,

                                        Wybacz pytania, nie skojarzylem ze to o sprawek korzonkow Elementu chodzi.

                                        Co do pierogow to w Chinach sa w sprzedazy juz gotowe krazki ciasta do pierogow
                                        robienia, samemu robi sie tylko farsz wypelnia i zakleja, ani mieszac ciasta
                                        ani walkowac nie trzeba. Sa tez gotowe kwadraciki do wontonow. Wygodny narod.
                                        • matrioszkaa Re: Wczesnie i radosnie :)))) 16.06.05, 09:30
                                          Ktos mi ostatnio powiedzial, ze marzenia to nie plany i nie musza byc
                                          realistyczne(chyba za mocno stapam po ziemi), no wiec wymarzony moj urlop
                                          wygladalby nastepujaco: ja+20kg ksiazek, chatka, z jednego okna widok na morze,
                                          z drugiego na gory,jakis ogrodek kwiatowo-warzywowy, temperatura 25 (wody 35) i
                                          zeby do mnie nikt nic nie mowil i nic ode mnie nie chcial. Tydzien min.
                                          Kruki sa zadowolone, gdy maja rowiesnikow do zabawy i mnie z plastrami i zimna
                                          poduszka w poblizu. I jak pogodzic jedno z drugim?

                                          I jeszcze dowcip (tlumaczony), musze uwazac, zeby nie spalic:
                                          Przechadza sie Jezus po niebie i spotyka starszego czlowieka, ktory siedzi i placze.
                                          -Dlaczego placzesz-pyta Jezus-przeciez tu jest tak pieknie.
                                          -Ach-odpowiada starszy czlowiek-gdy jeszcze zylem, bylem ciesla. Moj jedyny syn
                                          umarl mlodo. Myslalem, ze go tu zobacze, ale nie moge go znalezc.
                                          -Tata-wola Jezus z radoscia.
                                          Starszy czlowiek podnosi sie i lka:
                                          -Pinokio!
                                        • mar_za Re: Wczesnie i radosnie :)))) 16.06.05, 10:44
                                          Czesc,
                                          Troche sie tu dzieje ostatnio, a ja nie mam nawet kiedy cokolwiek napisac. U
                                          mnie w robocie mlyn, poza robota tez aktywnie. Ale na szczescie bezchorobowo.
                                          Nie wiem za bardzo jak korzonki moga sie skonczyc operacja, ale najwyrazniej
                                          jest to mozliwe. Tizedik i tak dzielnie to przezylas. Ja nie wiem co bym
                                          zrobila gdyby ktorejs Piranii cos sie stalo tyle kilometrow ode mnie.

                                          Zdegradowano mi dyrektora. Tylko do konca miesiaca jest tutaj. Potem bedzie na
                                          rownorzednym stanowisku co ja i gdzies indziej. Dla mnie oznacza to
                                          niebezpieczenstwo przeniesienia mnie do........LUBLINA! Troche wprowadza to
                                          zametu. Nie bardzo mi to na reke, ale musze pracowac, wiec kto wie co sie moze
                                          wydarzyc. Narzekalam na nude i stabilizacje, wiec wykrakalam! Moze bedziecie
                                          miec swoja reprezentacje i tam?

                                          Niedlugo koniec roku szkolnego. Piranie wyczekuja z niecierpliwoscia wakacji.
                                          (zreszta nie tylko one). Egzamin w muzycznej zdany na 5. Srednia na koniec w
                                          zwyklej szkole 5,33. Mlodsza tez nie gorzej, ale poki co bez ocen numerycznych
                                          (tutaj od 4 klasy wprowadzaja stopnie) Oczywiscie chodze dumna jak paw:))).

                                          Cieplo. Nareszcie!!!! W kwiecistych letnich sukienkach od razu sie czuje
                                          bardziej kobieco:)))). I niesmialo tesknie za zmianami w moim mozgu, ale on
                                          cholernie oporny na reakcje chemiczne sie zrobil:))) Iwona super, ze Tobie sie
                                          udaje:))).

                                          Pozdrowionka dla wszystkich,
                                          Mar_za
                                          • tangerin Re: Wczesnie i radosnie :)))) 16.06.05, 12:18
                                            Troche mniej radosnie, i chyba juz nie tak wczesnie, co?
                                            Z ta radoscia to jest tak, ze mi wczoraj szlag telefon trafil!!! Wtdy, kiedy
                                            go najbardziej potrzebowalam!!!!! Kilka waznych sms-ow i nie odebranych rozmow
                                            dlugo bedzie jeszcze w eterze bladzic. Niech to szlag! ide dzis kupic nowy.
                                            Mimo, ze teoretycznie lepiej mi bez smyczy... A najgorsze jest to, ze karta
                                            czipowa mi poszla, pol ranka probowalam odtwarzec wszelkie wazne nr tel,
                                            zapisan gdzies na skrawkach papieru..

                                            Tizedik, jak tylko bede miec nowy nr, to sie odezwe do Elementu. mam nadzieje,
                                            ze dzis jeszcze!Najwyzej komorke wlaczy pozniej:)

                                            Matrioszka, wakacje? O tak, cisza i spokoj na poczatku, potem jakos tak aktwnie
                                            i zwiedzajaco, a potem znowu cisza i spokoj. I ksiazki, i lody smietankowo-
                                            waniliwo-kawowe:) i masazysta, koniecznie!

                                            I nie piszcie mi tu prosze o pierogach, bo mnie trafia. Wczoraj dostaly mi sie
                                            ravioli, pyszne byly, ale nic wspolnego z pierogami to niestety nie mialy....

                                            Mar_za, wszelkie zmiany sa dobre i z reguly wychodza na dobre:) A co na to
                                            Piranie? Szkola, znajomi i ten tego?

                                            Szopen, a Ty rzuc prosze jakims chinskim przepisem, byle nie z owocmi morza.
                                            Nie mam czasu na gotowanie, ale przepisy gromadze i czytam, ale wkrotce, to kto
                                            wie...

                                            Yvette, reakcje chemiczne sa spoko:)no coz, sama mialabym ochote czasem
                                            poekspeymentowac, ale...

                                            Duza buzka dla wszystkich, wychodze w poszukiwaniu nowego telefonu.
                                            • Gość: mojito Zycie jest piekne :))). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.06.05, 13:56
                                              Zdrowka Wszystkim,

                                              dzisiaj od rana szpitalnie. Znajoma noge nadwyrezyla.
                                              Ze szpilki spadla :))). Na schodach. Noga spuchla powaznie.
                                              Z pracy zawiozlem ja do przychodni. Z przychodni do szpitala.
                                              Ze szpitala do lekarza pierwszego kontaktu. I po krotkich
                                              czterech godzinach miala juz polecenie lezenia z okladem :)
                                              piec razy dziennie i zwolnienie na dziesiec dni.
                                              Swoja droga trzeba miec konskie zdrowie aby chorowac :).

                                              Pogoda marzenie. Dwadziescia piec Ce. Szorty i krotki rekaw.
                                              Szyby opuszczone, pieszczoty slonca, muzyka niecicho :).

                                              Mar_za,
                                              gratuluje. Masz powody do dumy. Ale pod nogi patrz.
                                              Przypadek Szopena pouczajacy :).

                                              Matrioszka,
                                              bede rozgladal sie za hamakiem pod grusza kolo podrecznej polki
                                              z ksiazkami z ktorego z lewej strony widac zarys gor a z prawej
                                              szumialo bedzie kojaco morze/ocean.
                                              W poblizu bedziesz miala konsole GPS do ustalania aktualnego
                                              polozenia/przebywania Krukow :).

                                              Mandarynko(Slodka),
                                              strata telefonu to pain in the ass. Masz moja empatie.

                                              Pysiek,
                                              Twoja diagnoza sluszna. Niecierpliwosc i ten tego zarazem.
                                              Nie bede zaprzeczal. Wakacje mi sluza :))).
                                              Dostalem przed chwila wiadomosc, ze ojca jutro wypisza ze
                                              szpitala :))). Wez z niego przyklad :).

                                              Spadam sie ogolic. Gole sie do drugi dzien i jest ok.
                                              Ale dzisiaj jest trzeci i chyba nie ten tego. Ranny szpital stanal
                                              mi chwilowo na drodze. Chcialem podkreslic dramatycznosc chwili :).

                                              Piatka i buzka sloneczna odpowiednio,
                                              mojito.
                                              • yvona73pol Re: Zycie jest piekne :))). 17.06.05, 04:11
                                                :)))))))))))))))))))))))))))))
                                                • pysiek13 Re: Zycie jest piekne :))). 17.06.05, 04:39
                                                  :))))))))))))))))))))))))))))))))))))
                                      • Gość: hippo Re: Wczesnie i radosnie :)))) IP: *.pl / *.crowley.pl 17.06.05, 12:11
                                        elo elo
                                        jestem tu wśród ziomali stu pozdro wszystkich ciepło i serdecznie
                                        pogodna nam się nieco na lepsze pozmieniała ludzi na słońce nad jezioro
                                        powyciągała
                                        na twarzach uśmiech swoją dłonią kreśli pompując w trzewia kolorowych uczuć
                                        treści
                                        i wierz mi czytać pytań słowa miło gdzie sie bujam jak mnie tutaj nie było..
                                        odrobiłem zaległość tematów słów pozytywów treści przepłynąłem
                                        łapiąc w żagle wiatr by bez czasu strat streścić scen ostatnich dni minionych
                                        chwil w oczach moich ocen
                                        z chińskimi pierogami specjalnych smaków porcjami do czynienia nie miałem ani
                                        nie próbowałem anie nie smakowałem
                                        bardziej smakują mi PYZY OBŻARTUCHÓW moja mama robi takie pyzy dla łasuchów
                                        swoich dzieci najlepiej na świecie
                                        palce lizać
                                        na chemii w mózgu znać sie nie znam ale ostatnio zakochałem sie na nowo w żonie
                                        mojej .. to chyba dobry oznak zapachów wiosennych... nareszcie po dniach
                                        zimowych sennych ale ale przecież lato puka do drzwi.. siostra wiosna musiała
                                        gdzieś przybaletować z jakimś szczeniakiem że zawiodła nas ciepła brakiem
                                        poza tym nie wiem co za łowienie ryb co to za życia tryb
                                        i jeszcze słowo do śląskiego ziomka... postaram sie więcej między wersami nie
                                        lewitować mówić słów prostych treści opisując życia wieści by czasu na myślenie
                                        nie marnować jasne zwroty stosować i kontemplować...
                                        matrioszkaa
                                        umysł otwarty masz jak po marzeniach widzę..
                                        jak już znajdziesz taki plejs to wbiję sie do ciebie na ogródek... powieszę
                                        sobie hamak i będę leżał....nic tylko leżał....
                                        zdrowia życzę tym których ono opuściło trzeba prosić by ono przybyło...
                                        pozdro
                                        • Gość: mojito Stosunkowo :) pozno i radosnie :)))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.06.05, 20:10
                                          Helo yellou Wszystkim,

                                          Hippo,
                                          fajny rap :).

                                          Wiosna najwidoczniej gdzies ten tego ze szczeniakiem.
                                          O szczeniaku dobrze to swiadczy poniewaz wiosna jest zdrowo
                                          zakrecona. Cieplo inwestuje gdzies indziej. Prawie cale
                                          w szczeniaka. Pada/leje na zmiane. Tak naprawde to do doopy
                                          z taka pogoda. Mozna sie rozpic i ten tego zupelnie lub na smierc.
                                          Nieprzerywane slonce by sie przydalo na troche chociaz.
                                          Przerywane moze byc stresujace i ewentualnie niezdrowe.

                                          Ojciec w juz w domu. Szpital mu nie ten tego. Wcale sie nie dziwie.
                                          Kto szpital lubi? Pies czule wital wlasciciela.

                                          Dzisiaj otwiera sie nowa restauracja/pub "Chrobry" u podnoza Walow
                                          Chrobrego. Pelna gala i rewia brazylijska bedzie.

                                          Placki ziemniaczane dzisiaj na obiad jadlem. Z duzym apetytem.
                                          Pyzy to chyba tylko z miesem? Smak pyz/ow jeszcze ciagle w pamieci
                                          moich kubeczkow smakowych trwa. Chociaz wolno sie zaciera...

                                          Qrde, co za pogoda! Kaprysna, wilgotna, prawie kobieca :).
                                          Slonca, slonca nam trzeba. No, i pocalunku Fortuny. Kumulacje
                                          nam ten tego pecznieja. Na dwoch kontynentach.

                                          Zanurzajac sie w wieczor i ewentualnie dalej w noc slonecznie
                                          Wszystkich pozdrawiam,
                                          m.
                                          • Gość: Gunther_0 Re: Stosunkowo :) pozno i radosnie :)))) IP: *.nsw.bigpond.net.au 18.06.05, 03:41
                                            Siemanko i wyprostowanko;)
                                            wpadlem tutaj na chwilke wyprostowac,ze wcale na nikogo sie nie pogniewalem,
                                            wrecz przeciwnie przyjazn z Asia kwitnie jak najbardziej:))) ja tam wpadne
                                            Asienko do Niulziland pewnego pieknego ranka z bukietem kwiatow i wycaluje cie
                                            w oba policzki w obecnosci meza,co mi tam;)
                                            no tego,oficjalnie oswiadczam,ze kto chcial nas tutaj poroznic to mu sie nie
                                            udalo.
                                            inne dziewczyny nic nie pisza tylko sie usmiechaja,to znaczy kurde zakochane po
                                            uszy i tylko sie cieszyc.kobiety niektore to maja dobrze,moga sobie wybierac.
                                            Mojito Amigo;)Tobie tez dobrze,teraz to pewnie uzywasz kurde na calego,nie ma
                                            to jak wakacje i te nasze kochane polskie dziewczyny.rozmarzylem sie no tego.
                                            no dobra spadam
                                            czolko wszystkim
                                          • Gość: Gunther_0 Re: Stosunkowo :) pozno i radosnie :)))) IP: *.nsw.bigpond.net.au 18.06.05, 03:44
                                            Czesc Hippo,
                                            graba ja tez ze Slaska i Kazik.to jestesmy ten tego jak Trzej Muszkieterowie;)
                                            zakochanie w zonie od nowa po raz kolejny kurde,to nie slyszalem takiego
                                            przypadku ale tutaj spotkali sie wyjatkowi ludzie,wiec przestalem sie juz
                                            dziwic.na tym watku wszystko jest mozliwe.
                                            mamy tez chyba prywatny jakis firewall,te rozne takie gdzies poznikaly.
                                            caluski dziewczyny, graba panowie
                                            • Gość: hippo Re: Stosunkowo :) pozno i radosnie :)))) IP: *.pl / *.crowley.pl 18.06.05, 23:36
                                              elo elo
                                              a podobno ślązaków trzech przynosi pech...pies zdechł.. heh.. jak muszkieterów
                                              trzech..elo elo zomki z ziemi śląskiej i witam wszystkich wsród azjatów niskich
                                              żyjących pierogi serwujących
                                              oraz tych ze stron innych świata całego
                                              moją noga niedotkniętego
                                              oraz strzłka dla mieszkających na ziemi orła białego wegetujących..
                                              mam dzisiaj dziwne uczucie
                                              coś jak zębów zepsucie albo pościeli prucie
                                              że ominęła mnie
                                              dzisiaj po porannym śnie
                                              jakaś ważna gruntu rzeczy treść..
                                              jakaś wieść co mózgiem niezarejestrowanym
                                              stonowanym mówionym nie pisanym słowem
                                              coś jak człowiekowi człowek mówi coś w tajemnicy
                                              by w słów ukrytej matrycy pamięci
                                              zakodował zarejestrował i w określonej chwili pomógł
                                              i chwyt ju jit su wykonał problem pokonał...
                                              jestem w kropce..
                                              coś ominęło mnie
                                              we mnie coś mówi nie
                                              kto wie kto chce kto opamięta mnie
                                              coś ominąłem i zapomniłem na siebie kląłem nożem słów siebie ciąłem...
                                              niepamiętam...
                                              skleroza...
                                              złe uczucie jak w serce kopią kłucie jak szczurów trucie
                                              gdy do snu czas kolejny znów a na mapie uczynków brak kolejnych słów:
                                              POSZŁO JAK PO MAŚLE.......
                                              • yvona73pol Re: Stosunkowo :) pozno i radosnie :)))) 19.06.05, 14:24
                                                Gunther, z tym love to nie tak prosto :((((((( znowu cos sie chrzaNI NA
                                                DOBRE...
                                                dobrze ze chcociaz ty jestes.,.. ;)))))
                                                a ja mam malego dola niestety przed-finalnego, mar_za, zachcialo mi sie twoja
                                                historie powtarzac :(((((((
                                                no i tyle, fajnie bylo, ale sie skonczylo :/
                                                caluski,
                                                Iwona
                                                • Gość: Asia Re: Stosunkowo :) pozno i radosnie :)))) IP: *.akl.callplus.net.nz 19.06.05, 22:36
                                                  Melduje sie poslusznie, malzonka juz mam w domu :)) chociaz na lotnisku
                                                  przezylam chwile zwatpienia bo on nie wychoszil godzine a policja wchodzila i
                                                  wychodzila tu i tam. Okazalo sie ze zabubili malzonka walizke wiec dlatego
                                                  wyszedl jako ostatni. Walizke na drugi dzien dostarczono, tak ze wszystko jest
                                                  ok i idac w slady hippo tez sie na nowo zakochalam :))))))

                                                  Gunther z tym calowaniem w obecnosci mojego malzonka sie wstrzymaj, on co prawda
                                                  sporo mniejszy od ciebie i krzywdy ci nie zrobi, ale zadziora jak cholera :))))
                                                  Ktos kto nas chcial poroznic musi wymyslec cos bardziej inteligetnego, ale my
                                                  sie i tak nie damy :)))))) swoja droga po co to komu trudno wydedukowac.


                                                • Gość: hippo Re: Stosunkowo :) pozno i radosnie :)))) IP: *.pl / *.crowley.pl 19.06.05, 22:54
                                                  elo yvona
                                                  przeczytałem twoje słowa przecztałem
                                                  rozumieć się starałem o powtórce historii
                                                  ale chyba nie wiele do pomocy się przydałem
                                                  miałem swoje sny tak jak ty i wszyscy tak jak mają śniąc swoim snem
                                                  i naszych niespenionych marzeń oddechem drąząc dziurę pechem mamy uczuć zawiechę
                                                  mam i ja...
                                                  uczuć wypadki i rozbicia na drzewach samochodem wpadki
                                                  czujac zawsze ciepły oddech w ramionach mojej matki
                                                  odpychałem złe chwile te jak pchając kamień który cofa nas na dół góry
                                                  natury rytmem pompowane serce rozbijające pamięci mury w nieludzkiej męce..
                                                  i tylko smak pozostał dziwny w ustach co jak rym w taktach zapisany w moich
                                                  aktach..
                                                  w głowe na pociechę słów matki mam CO MA WISIEĆ NIE UTONIE..przekazuje je teraz
                                                  tobie..
                                                  take carre your self...
                                                  • Gość: Gunther_0 Re: Stosunkowo :) pozno i radosnie :)))) IP: 202.134.255.* 20.06.05, 07:19
                                                    Siemanko Kochaniency;))

                                                    niejasna sytuacja na forum prawie,prawie sie wyjasnila.jeszcze tylko dorwe tego
                                                    kawalarza i publicznie powiesze za jaja;)

                                                    Hipopotam,no nie tak zaraz pechowo,trzech Slonzakow to zaden pech napewno kazdy
                                                    z nas jest inny.popatrz na Kazka jaki on jest poukladany,wszystko jak w zegarku
                                                    chodzi,a jaki ja.troche samokrytki nie zaszkodzi,potrafie sie kurde smiac z
                                                    siebie ale nie ma to nic wspolnego ze Slaskiem.o tak wspomnialem Slask,tak
                                                    prawde mowiac to duzo z mojej slaskosci czy polskosci dawno wywietrzalo ze
                                                    mnie.tak wytarlo sie jak moje podroznicze stare buty marki Redback;)a
                                                    zjechal;em kilka kontynentow i to jest naprawde super doswiadczenie.wracam na
                                                    Slask i ten Slask jakby inny,kumasz o czym pisze?

                                                    Yvonka:)trzymaj sie,kurde to jusz po ptokach? a juz myslalem ze cos powaznie
                                                    skoro nawet napisalas o tym.znam ten bol,mierzysz wysoko a tu pudlo.jednocze
                                                    sie "zestoba" i buziaczek wirtualny sle
                                                    Pysiek jakos dalej sie usmiecha i nie odzywa sie wiec pewnie u niej chociaz
                                                    wszystko w porzasiu.pochwal sie kto taki szczesciarz?zdrowko juz lepiej?

                                                    Asienko skarbie,ja tez zachodzilem w glowe po co komu takie glupoty i doszedlem
                                                    do najprostszego wniosku,a mianowicie ze Polacy sa po prostu zazdrosni i robia
                                                    takie numery zupelnie bezinteresownie znaczy bez celu,zeby tylko popsuc komus
                                                    zabawe.co ja poradze tym kawalarzom,zeby zajeli sie czyms innym jakas robota,
                                                    albo uporzadkowac swoje prywatne smieci.
                                                    a wycalowac Ciebie wycaluje,no i jak mowisz ze malzonek taki zadziorny,to
                                                    spytam najpierw o zgode;)

                                                    Tizedik czekamy na dalszy ciag raportu.mam nadzieje ze Element teraz cwiczac
                                                    intensywnie dochodzi do siebie w trybie przyspieszonym.zycze jej tego bardzo
                                                    serdecznie.
                                                    Amigo tez wcielo,nic nie pisze o szalenstwach w Polsce.hola Amigo,dawaj nam tu
                                                    jakies sprawozdanie na biezaco.jak tam nasze kochane dziewczyny?cos ten tego?

                                                    lece dalej.a wlasciwie mam jeszcze pytanko dla Szopena,graba kolego.
                                                    czy wiesz czemu wegorze tak gleboko polykaja przynete?bylismy w weekend na
                                                    wegorzach i nikt z wedkarzy nie potrafl na to odpowiedziec.wegorze mam wedzone
                                                    teraz.brakuje jakiegos dobrego trunku pod rybke.jakies sugestie kochani?co jest
                                                    dobre pod wedzonan rybke?
                                                    spadanko juz teraz bo jestem spozniony
                                                    • yvona73pol Re: Stosunkowo :) pozno i radosnie :)))) 20.06.05, 07:29
                                                      bedzie okej, wiem, wiem....
                                                      takie to wszystko pokrecone... Hippo, dzieki wielkie za slowa otuchy, Gunther -
                                                      jak wyzej :)))))))) przynajmniej mam za darmo diete-cud, hie, hie, chociaz
                                                      wolalabym w innych okolicznosciach, no coz, jak to ktos madrze powiedzial jest
                                                      tak jak jest, a nie tak jak powinno byc ;))) stad te historie na forum rowniez
                                                      i jakies podgryzanie jedni drugich, tak z czystej, bezinteresownej
                                                      zlosliwosci...
                                                      wiec chwilowo mowie gudbaj roznym takim historiom i bede zajmowac sie tym, czym
                                                      powinnam ;))))
                                                      no, i tyle chcialam,
                                                      caluski dla wszystkich,
                                                      Iwona
                                                      ps. z tymi wegorzami, to moze jest tak, ze wcale nie gleboko jak sie przyjrzec
                                                      ich anatomii ;))) bo taki wegorz, to kto kiedy ustalil, gdzie mu sie gardlo
                                                      konczy, a gdzie zaczyna, he? :))
                                                    • Gość: Asia Re: Stosunkowo :) pozno i radosnie :)))) IP: *.akl.callplus.net.nz 20.06.05, 09:24
                                                      Gunther zabawy to nam chyba nikt nie popsul i nie bardzo jest w stanie, ja tak
                                                      czy inaczej z takiego faceta co mnie na rekach chce nosic i jacht moim imieniem
                                                      nazywac bym nie zrezygnowala, no i jezeli chcesz mnie wycalowac i to przy mezu a
                                                      do tego jeszcze za jego pozwoleniem, to wyglada na to ze ty z tej zabawy tez
                                                      zrezygnowac nie chcesz :))))))))) wiec wszystko jest fajnie moze nawet fajniej

                                                      dzisiaj wkoncu sie wybralam do lekarza po antybiotyk, bo od ponad 3 tygodni nie
                                                      moge dojsc do siebie, co prawda rozne perypetie po drodze mialam wiec moze to
                                                      dlatego. Mam uroczego lekarza ktory o dziwo mnie pamieta a nawet moje imie
                                                      pamieta. Czyz to nie jest mile :))

                                                      Jak sie juz wykuruje, na nowo zaczne szukac jakiegos part time zajecia, chwilowo
                                                      nawet nie bardzo wiem co bym ewentualnie chciala robic, wiec jak zwykle zostawie
                                                      to przypadkowi i losowi.

                                                      Mielismy dzisiaj ladny, sloneczny dzien ale zimnawo, jutro ma byc pochmurnie i
                                                      deszczowo ale za to 19 stopni, chyba jednek wole sloneczko. :)))

                                                    • Gość: Mar_za Re: Niestosunkowo :) i nie pozno :)))) IP: 212.160.172.* 20.06.05, 12:04
                                                      Czesc:)
                                                      Poniedzialek rano to nie jest to co kroliczki lubia najbardziej(:. Ale jak mus
                                                      to mus. Mialam za to fajny weekend. Bardzo aktywny. Spotkalam sie z kolezanka z
                                                      Martiniki i jej kuzynka nie mowiaca ani w zab po angielsku. Ja nic po
                                                      francusku. Moje dzieci kiepsko po angielsku i wcale po francusku. Mimo tych
                                                      lekko niesprzyjajacych uwarunkowan udalo nam sie milo spedzic czas. Ale moje
                                                      gwiazdy mialy namacalny dowod, ze znajomosc jezykow obcych jest przydatna.
                                                      Wieczorkiem udalysmy sie na Noc Muzeow, ktora zorganizowano w Warszawie w nocy
                                                      z soboty na niedziele. Bylo otwartych ok. 30 muzeuw, ale nam udalo sie dotrzec
                                                      do 3. Warszawska Praga zmienia swoje oblicze. Powstaje tu wiele ciekawych
                                                      miejsc, galerii, klubow itp. Artysci coraz chetniej sie tam osiedlaja. Fabryka
                                                      Trzciny to jedno z takich modnych, z klimatem miejsc no i tam miedzy innymi
                                                      trafilysmy podczas naszej nocnej eskapady.

                                                      Wczoraj byl spacer nad Zalewem Zegrzynskim (za zimno, by sie opalac) i obiad
                                                      typowo polski w miejscowej Karczmie Klepisko.

                                                      A za tydzien wakacje. Nie moge sie doczekac. Jak poszukiwalam chetnego wsrod
                                                      znajomych zeby ze mna pojechal to kazdy mial inne plany w tym terminie. A teraz
                                                      niektorzy mowia, ze gdybym wiedzial, ze jedziesz to tez bym sie wybral, bo
                                                      samemu to glupio.... Glupio nie glupio a ja zdecydowalam sie jechac tylko w
                                                      towarzystwie Piranii. Ma byc super i oczywiscie bedzie:)))

                                                      Iwona,
                                                      zastanawialam sie ktore Ty z moich bledow popelniasz:)))) Tyle ich mi sie
                                                      zdarza, ze nie bardzo kumam, w czym mnie nasladujesz:)))


                                                      Buziaki dla wszystkich i pozdrowionka poniedzialkowe.
                                                      Mar_za




                                                    • Gość: szopen Re: Stosunkowo :) pozno i radosnie :)))) IP: 206.73.209.* 20.06.05, 12:25
                                                      Zawirowania mam ostatnio rozmaite.
                                                      Wyglada na to ze pojade latem do Polski gdzies tak od polowy lipca do polowy
                                                      sierpnia.

                                                      Szybka odpowiedzw kwesti wegorzy.

                                                      Otoz potrafia one polknac nawet spora rybe. Pamietam lowienie wegorzy na 15-20
                                                      cm ukleje jako przynete i takiej przynety tak szybko nie polykaja, najpierw
                                                      lapia i uciekaja nawet minute a potem dopiero ja polykaja.
                                                      Tak wiec jesli uzywa sie malej przynety typu robak czy krewetka to po prostu
                                                      wegorzowi jest to bardzo latwo polknac tak jak nam maly kasek, polyka gleboko i
                                                      szybko bez problemu i stad wlasnie czesto sa tak gleboko zahaczone.
                                                    • Gość: mojito Nocny lot w kierunku slonca, oceanu... IP: 81.193.75.* 20.06.05, 20:07
                                                      ... i ten tego :))). Samolot po polnocy wyladowal w Lizbonie.
                                                      Slonce dzisiaj jest - 31 C. Ocean bedzie jutro w okolicach Peniche.
                                                      Dokladniej w Praia D`El Ray. Bede w Portugalii przez nastepne siedem
                                                      nocy. Dzisiaj wieczorne i nocne przywitanie sie z miastem.
                                                      Prawdopodobnie w Conventual. Wierze, ze nie bedzie przerwane :))).
                                                      Klimat mi bardzo odpowiada - goraco, parnie, miejscami wilgotnie
                                                      i zmyslowo. O wznoszacym sie slupku (rteci) nie bede pisal :).

                                                      Tizedik/Mar_za,
                                                      bylem tylko przez trzy godziny w Warszawie. Chce zwrocic Wasza
                                                      uwage, ze Bar w Oficynie na Chmielnej ma nowy cocktail (mojito)
                                                      nazywany tam "czerwcowym zawrotem glowy". Sprobujcie przy okazji.
                                                      Dodaja soku z limetki i syropu zamiast cukru trzcinowego.
                                                      Podaja w dzbankach pol i litrowych. Mieta swieza i aromatyczna.
                                                      Mozna pic za wszystko. Doskonale sie wciaga.

                                                      Zastanawialem sie nad chemia. U mnie to raczej elektrycznosc :).
                                                      Iskry, przelaczniki, ewentualnie gniazdka i wtyczki :). Napiecie
                                                      i opor lub jego brak. Wyladowania elektryczne i piorunochrony.
                                                      I towarzyszace temu odglosy :).

                                                      Mialem pierwszy kontakt z policja za szybkosci. Noge mam przyciezka.
                                                      Mandat bolesny mi grozil. Pan sierzant po namysle i mojej skruszonej
                                                      sugestii zdecydowal sie mnie tylko pouczyc z opcja bolesna przy nastepnym
                                                      razie. Bede musial uwazac.

                                                      Szopen,
                                                      gdy bedziesz w zaprzyjaznionym wojewodztwie daj znac. Moze ewentualnie
                                                      piwko jedno lub dwa ten tego...

                                                      Upal jednak jest. Dzisiaj podczas autobusowego zwiedzania miasta widzialem
                                                      krople potu wdziecznie posuwajaca sie na poludnie srodkiem przewodniczki
                                                      pracujacej z mikrofonem. Kropla splywala wolno, dokladnie i bez pospiechu
                                                      po przewodniczym ciele. Zastanawialem gdzie sie wedrujaca kropelka zatrzyma
                                                      sie lub zniknie gdy schowa sie poza zasiegiem wzroku turystow. Moze wyparuje?
                                                      Zastanawiajac sie stracilem czesc opisu jakiejs historycznej kamienicy.
                                                      Na szczescie Lizbona ma ich wiele :).

                                                      Upalne pozdrowienia dla Wszystkich,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: hippo Re: Nocny lot w kierunku slonca, oceanu... IP: *.pl / *.crowley.pl 20.06.05, 21:23
                                                      zazdroszę ci ....to grzech ale ci zazdroszczę....
                                                      ja w sobie pragnienia poszczę ale i tak tobie zazdroszczę...
                                                      ale tak żebym ja jak ty miał i na słońcu kiedyś spał....
                                                      i nie życzę sobie by tobie dano to dno co wokół ma to ludzi gro bo
                                                      to na czczo i sto i na sto ma w gardle mdło od kapitalizmu pro...
                                                      POLSKO chcę kiedyś przestać narzekać!!!......
                                                    • tizedik w kierunku slonca, oceanu... 20.06.05, 23:31
                                                      Hippo, zazdrosc - mowia - to brzydkie uczucie... Ale czasem bywa tworcze, kiedy
                                                      czlowiek z zazdrosci do "zazdroszczonego" celu sam zdola dojsc...;-)

                                                      Popatrz, ile pieknych miejsc nad oceanami jeszcze do zdobycia (dwa pierwsze w
                                                      Portugalii, kolejne juz gdzie indziej - od razu informuje, ze najpiekniejsze
                                                      plaze zostawiam na koniec...;-):
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=fap77&number=555&album_id=58&thumbstart=9&gallery=#slide
                                                      anchor
                                                      polish.wunderground.com/wximage/viewsingleimage.html?mode=singleimage&handle=Zahara&number=1&album_id=1&thumbstart=9&gallery=#slidean
                                                      chor

                                                      photosbymartin.com/images/pcd3321/ia-9.3.html
                                                      photosbymartin.com/images/pcd3321/kefalonia-cove-20.3.html
                                                      www.abiyoyo.com/grecia/continente/pelion/pelion8.htm
                                                      www.pbase.com/ckuhn55/image/25953125
                                                      www.abiyoyo.com/grecia/islas/syme/syme9.htm
                                                      www.byguide.com/gallery/jun00/bg_002_001R.jpg
                                                      www.pbase.com/ckuhn55/image/29238965
                                                      www.milana.ca/photos/image/2/big-sur-esalen.html
                                                      www.photographersdirect.com/buyers/pe_buyer.cgi?imageid=239408
                                                      www.travelpictures.co.uk/TP/ITALY%20AMALFI%20COAST/adr18.html
                                                      www.photoatlas.com/pics02/pictures_of_usa_09.html
                                                      home.btconnect.com/free-desktops/latest/aug-2-3.jpg
                                                      Tu sa obrazki najpiekniejsze:
                                                      www.kirikou.com/tahiti/moorea/moorea.htm
                                                      www.thetahititraveler.com/islandguide/boraphoto.asp
                                                      A tu na zywo mozna poogladac plaze, oczywiscie o odpowiedniej porze, czyli za
                                                      (lokalnego) dnia...;-)
                                                      www.kiteloft.com/webcam/
                                                      A tak poza tym, to wszyscy juz wiedza, ze na punkcie podgladania swiata to ja
                                                      mam po prostu hopla.....:-))))))




                                                    • tizedik w kierunku..... 20.06.05, 23:32
                                                      Przeczytalam wasze posty, ale - z wiadomych powodow - skupic sie nie moge na
                                                      ich tresci.
                                                      Asi maz przylecial z Polski - to fajnie. Ciekawe, co on teraz mysli o zyciu w
                                                      Polsce...
                                                      Gunther nigdzie nie poszedl od nas - fajnie jest:-)
                                                      Iwona przecwiczyla wplyw chemicznych reakcji na zywy organizm.. Zdarza sie;-)
                                                      Iwona, nie bedzie ten, to bedzie inny...
                                                      Szopen lowi (ryby) i ma chyba jakies problemy. Nie daj sie, Szopen!
                                                      Pysiek na pewno zdrowieje!
                                                      Mojito, wiadomo, ten tego...;-)
                                                      I przy wspoludziale Hippo zmobilizowal mnie do moich ulubionych dzialan w
                                                      necie. Poogladalam sobie az do bolu piekne obrazki, ktorych czesc wam tez
                                                      przekazuje. Popatrzcie sobie, jaki ten swiat piekny jest:-)

                                                      Wracajac do spraw najwazniejszych....
                                                      Element w szpitalu byl krotko, dzieki wykorzystaniu nowoczesnych technologii w
                                                      chirurgii. Przestalo bolec, ale do normy wracac bedzie jeszcze czas jakis. To
                                                      znaczy, ponoc normy poprzedniej nie osiagnie:-( Ale ma byc dobrze.
                                                      Szopen, to sa wlasnie korzonki, znane tez pod paroma innymi nazwami:-( Teraz
                                                      juz wiem:-( I was przy okazji uswiadamiam, ze to zawsze kregoslup:-( Niektorych
                                                      boli cale lata, inni maja niemal od razu problemy powazniejsze. A z nich
                                                      wynikaja kolejne:-(
                                                    • Gość: Asia Re: w kierunku..... IP: *.akl.callplus.net.nz 21.06.05, 01:29
                                                      Tizedik,

                                                      co moj maz mysli na temat zycia w Polsce - ano nic ciekawego, ciszy sie ze
                                                      wrocil i ze dane mu mieszkac tu gdzie obecnie mieszka :))) jego poglady od czasu
                                                      naszego wyjazdu na temat zycia w Polsce niewiele sie zmienily. Tak to juz na
                                                      ogol jest ze ci ktorzy wyjechali uwazaja ze gdzie indziej zyje sie lepiej, ci
                                                      ktorzy zostaja uwazaja ze immigrant zawsze bedzie czlowiekiem drugiej kategorii.
                                                      Prawda jest zawsze subiektywna i zmienna, w pewnych okresach zycia czlowiek
                                                      uwaza tak w innych inaczej. My obecnie obydwoje mamy przeswiadczenie ze jestesmy
                                                      w odpowiednim czasie w dopowiednim miejscu.

                                                      Chyba nie ma sensu zebym sie rozpisywala co mojemu malzonkowi przeszkadzalo w
                                                      Polsce bo wszyscy wiemy co moze przeszkadzac, sprawy sie maja tak ze jezeli tam
                                                      sie mieszka to sie czlowiek poprostu przyzwyczja i uwaza ze tak musi byc, jezeli
                                                      sie tam nie mieszka to mu sie trudno przyzwyczaic.

                                                      Tak naprawde najgorzej jest chyba tym ktorzy gdzieby nie mieszkali uwazaja ze
                                                      trawa jest zielensza po drugiej stronie. My mamy to szczescie ze uwazamy ze nasz
                                                      trawnik jest soczysto zielony. :))))))
                                                    • Gość: szopen Re: w kierunku nowych lepszych horyzontow IP: 206.73.209.* 21.06.05, 03:20
                                                      Sie wiele osob ciagle wybiera.

                                                      Tizedik,
                                                      Az tak wielkich problemow to nie mam, tylko te normalne.
                                                      W pracy normalna sytuacja, dzisiaj zaraz bedzie nas sprawdzala inspekcja prawie
                                                      ze robotniczo chlopska, za duzo pracuje za duzo pije ale jakoz do przodu zyje.

                                                      Z wyjazdem do Polski to taki byl plan do wczoraj, troche sie byc moze zmieni, a
                                                      cala idea to jest taka ze musze w ciagu tego roku wyjechac z Chin na 31 dni
                                                      kalendarzowych jednym ciagiem, chodzi o pieniadze oczywiscie czyli podatki w
                                                      tym przypadku.

                                                      Tak wiec gdzies pojade, albo z rodzina albo sam, plany zmieniaja sie co chwila.

                                                      Co do bycia w odpowiednim czasie i miejscu to ja chyba aktualnie nie jestem.
                                                      Sa obecnej czasobytnosci plusy ale kude cos (albo wiecej niz tylko cos) nie
                                                      zupelnie tak.

                                                      Swedzi mnie.

                                                      Ale nie latwo takie miejsce z zielensza trawa znalezc.
                                                    • yvona73pol Re: w kierunku nowych lepszych horyzontow 21.06.05, 06:35
                                                      no to kochani, mala korekta...
                                                      strach/czy jak go tam zwal, ma wielkie oczy ;)))) czyli chwilowo jest, Tizedik,
                                                      opcja pod tytulem "kto wie, kto wie" lub "a noz widelec"; krotko mowiac, chemia
                                                      wciaz pracuje ;))) i chwilowo w kierunku in plus :)))))))
                                                      fajnie ze Elamant juz ok, nadal bedziemy wznosic toasty, a jakze;
                                                      Mar_za, ja kiedys ci wyjasnie, moze niebawem ;)))
                                                      caluski dla wszystkich;
                                                      zaczynam sie niepokoic, bo musze do pracy leciec, a tu kolega mi zostawil swoj
                                                      plecak i wyskoczyl "na sekundke" po cos do picia, no i nie ma drania ;)))
                                                      cholerka, spoznie sie, czy co? ;)
                                                      caluski,
                                                      w duuuuzo lepszym nastroju,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: hippo Re: w kierunku..... IP: *.pl / *.crowley.pl 21.06.05, 23:48
                                                      i idę i widzę przemykam cicho tu jak wróg co u twoich stóp usta zamykam
                                                      wszycho w sobie chowam słowa wykrzyczane cofam i nie życzę nikomu za wstyd się
                                                      czerwienić w złości ścięte nadzieje niepokoju zamienić..
                                                      teraz jestem nikim co nie zrobie i nie stanie przy kim jestem zerem..
                                                      nisko opuszczony mój czerep..
                                                      ............
                                                      dziekuję wam że was mam i że czasem czytam i swe imię uśmiechem witam wśród
                                                      wyrazów i słów mazów odkrywam...
                                                      odpywam
                                                      zastygam w bezruchu i od braku głosu waszego burczy mi w brzuchu
                                                      pozdrawiam was i w głowie mam was...
                                                    • Gość: Asia Re: w kierunku..... IP: *.akl.callplus.net.nz 22.06.05, 01:18
                                                      Hippo,,jakos mi sie strasznie smutno zrobilo po przeczytaniu Twojego postu :
                                                      ((wiesz chyba nie ma wsrod nas takich ktorym czasami nie bywa zle a nawet
                                                      bardzo zle

                                                      wydaje mi sie ze lepiej jest wykrzyczec to co nas boli niz dusic w sobie ten
                                                      krzyk
                                                      nikt nie jest zerem i Ty tez nie, wiem ze czesto boli to jak nas los
                                                      potraktowal, ale tak naprawde boli nas to jak my to przyjmujemy, podnies glowe
                                                      i zapomnij o wstydzie nie daj umrzec swoim nadziejom, tylko wtedy zyjemy jezli
                                                      dajemy do glosu dojsc naszym nadziejom i jestestmy gotowi na nowe wyzwania :))

                                                      pozdrawiam cieplutko i gdybs chcial prywatnie pogadac, daj znac :)
                                                    • pysiek13 przed uzyciem wstrzasnac ;)))) 22.06.05, 05:57
                                                      Aloha i slonecznie i radosnie i w ogole ;))))

                                                      odrzucajac non-szalancko grzywke z oczu ... no nie ;)))) bez zmyslania ...
                                                      ciagle in my dreams, jest ale okolo 2 cm i troszke :)))) i nawet tak lubie :))))

                                                      od rana dzis zamieszanie, maja nam zrobic zdjecie grupowe. straaaszneee, nie
                                                      cierpie zdjec, a grupowe to jusz tragedia. zdecydowalam jednak, po dluzszym
                                                      przemysleniu, ze nie bede nic utrudniac, chce stad wyjsc wiec pozwole
                                                      sfotografowac, co tam ;))))najwyzej cross my eyes albo 'cus'. przeciez im o nic
                                                      innego nie chodzi tylko jest potrzebna dokumentacja do teczki, nie ma co
                                                      oszukiwac jestem 'case number 13' i tyle ...
                                                      zadne tam emocje ...

                                                      last SatireDay wstrzymalam oddech, bo ... o malo by mnie wypisali. niestety ale
                                                      testy wykazaly, ze nie, ze cos jeszcze jest nie ten tego. taki test to wyglada
                                                      zupelnie jak przeglad samochodu przed registration: widzi, slyszy, mowi,
                                                      porusza o wlasnych silach, lewy blinker, prawy blinker, zderzaki w porzadku (te
                                                      to maja bardzo dobrze), karoseria zadbana (w genach to mam, po Tatusiu ;)rdzy
                                                      brak, troche zbyt male zuzycie paliwo (no co, tylko cieszyc, glod na swiecie ;)
                                                      chlodnica w porzadku, bateria prze-ladowana od swietnych pomyslow ;))))
                                                      engine ? ... no wlasnie engine :(((( ma zaciecia. wiec jak w tytule 'przed
                                                      uzyciem wstrzasnac'
                                                      aaa ... i chlapaczki (screen sprinklers;) tez nie dzialaja, zaciely kilka lat
                                                      temu i nic. mam nad tym po-pracowac, bo doctor powiedzial ze duszenie emocji do
                                                      niczego nie prowadzi. ja tam ich nie dusze, naprawde, moje emocje sa free free
                                                      calkiem free :))))
                                                      czytajac Hippo, jakos smutkiem powiewa rzeczywiscie, Hippo nie daj sie :))))
                                                      nie dus emocji, glowa do gory, jakie zero, no cos Ty :)))) widzisz z wlasnego
                                                      doswiadczenia to pisze :)))) dawaj tu story, nie ma co martwic ... i usmiech tu
                                                      dawaj :))))

                                                      wracajac jednak do gromadki rozbieganych pacjentow i do zdjecia grupowego. mnie
                                                      ustawili w srodku, bo jestem srednio wysoka, wiec nikogo nie zaslaniam. mali na
                                                      skrzynkach w ostatnim rzedzie, wysocy na kleczkach z frontu i wydawalo by takie
                                                      proste. oh, nooo !!! wcale nie proste. wysocy zdecydowali, ze nie beda klekac
                                                      przed nikim, oni chca dostojnie siedziec. dobra, na ochotnika wiec zamieniam.
                                                      buntuja sredniacy, oni tez chca siedziec. taki jeden co ciagle je (ten to ma
                                                      zuzycie paliwo;) bulke z miodem wysmarowal sobie swoja wyjsciowa koszule. ktos
                                                      radzi, zeby stanal z tylu to nie bedzie widac plamy. gruby jest za wysoki zeby
                                                      stac z tylu i zreszta ma lek przestrzeni, wiec skrzynki odpadaja. ja wtracam:
                                                      niech odwroci tylem, nie bedzie widac plamy ... eh, ta natura szydercy ;))))

                                                      dla nie w-tajemniczonych wyjasniam, ze to jest bardzo dziwne miejsce, nad
                                                      wejsciowa brama jest dyskretny napis: The Institute dla Zmeczonych Codziennym
                                                      Odbijaniem Pileczki ...

                                                      OK, jusz nie wyglupiam, zip, teraz powaznie bedzie :))))
                                                      mam nadzieje, ze w tym week uda mi pass the registration test i beep beep
                                                      rozwijam zagle :))))
                                                      goraczkowo wiec przegladam takie tam rozne websites, just in case.

                                                      Tizedik :)))) dzieki, Twoje links sa rewelacyjne :))))
                                                      przegladam tez ... wyciag z konta :(((( hm ... hm ... pierwsze kroki po wyjsciu
                                                      stad, skieruje chyba do kasyno albo cos ... qrde, cienko, cienko, a tymczasem
                                                      marzy mi Bora Bora. zacinam moze ? ;)

                                                      Yvona :)))) trzymam kciuki i krzyzuje wszystko :)))) i ... ja tez, ja tez,
                                                      lecisz do EU ? kiedy ? poczekaj na mnie, potrzebuje ale 4-5 weeks :((((

                                                      co do chemii, physics czy za-uroczenia, to u mnie wszystko po trochu. glownie
                                                      jednak Intymna Teoria Wzglednosci i nie-prze-wi-dy-wal-nosc ;)))) absolutely
                                                      nie toleruje bylejakosci, a tak poza tym to jak wszyscy :))))

                                                      Gunther :)))) fajnie, ze nie mazesz :P

                                                      Asia :)))) napisze, tymczasem szare komorki pracuja ;)

                                                      Mojito :)))) Tobie, to chyba 'dzien dobry' jusz mowia w Portugal :))))
                                                      extra, super, nie ma to jak wakacje, ciepelko i slonko :))))

                                                      Mar_za :)))) Krecia historia wymaga solidnego zakrapiania, poradzisz sobie bez
                                                      niej, jestem pewna :)))) jak wrocisz, to byc moze uda nam spotkac ;))))

                                                      Tizedik :)))) teraz moj turn picia za Wasze zdrowie, z uwzglednieniem
                                                      szczegolnym Elementu :)))) nie jest zle, bedzie napewno lepiej :)))))))))))))

                                                      troche jeszcze ogladam do tylu, troche szkoda mi jezioro, kaczki ... doctors,
                                                      fajni ludzie co spotkalam.
                                                      ... i elfy kiedys tez musza odplynac z Szarej Przystani :))))
                                                      eee tam, nie ma co ogladac :)))) pelna optimism jak jak dzownica pelna dzzu po
                                                      deszczu, sylam usmiechy :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))

                                                      i busiaczki dla wszystkich i serdeczne dzieki za picie za moje zdrowie i cieple
                                                      zyczenia i pieknie klaniam
                                                      P.
                                                    • yvona73pol Re: przed uzyciem wstrzasnac ;)))) 22.06.05, 07:29
                                                      eno, Pysiu, ja tak szybko nie wylece stad (choc bym chciala, oj, chciala)
                                                      trzymiesieczne haracze mnie nadwerezaja :/
                                                      trzymam kciuki za przeglad, no i za chlapaczki, coby sie "od-ciely" ;))))
                                                      tymczasem chwilowo :)))))) jak sadze,
                                                      hippo, fajnie ze tu jestes z nami i piszesz, ty to masz fantazje, gruuubo
                                                      powyzej zera ;)))) no nie?
                                                      Mojito, boa tarde, cos sie za-uroczyl porto ;)))
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                      cholera, znow sie spoznie ;))))) do pracy of korrrs, a gdziezby....
                                                    • Gość: szopen W sprawie deszczu. IP: 206.73.209.* 22.06.05, 07:52
                                                      W sprawie deszczu za moment.

                                                      Najpierw gratulacje pysiek, i powodzenia w testach.

                                                      Teraz w sprawie deszczu.
                                                      Ja wiem ze troche ma prawo padac, w koncu totego typu swiata kawalek ale...

                                                      Pada juz chyba 3 miesiace, w sumie moze bylo z 5 dni bez deszczu, burza dwa do
                                                      pieciu razy dziennie, juz nawet miejscowi narzekaja.

                                                      Dodam ze jak pada w granicach szostej to nie ma szans na taksowke (znaczy sie
                                                      sa ale bardzo nikle) i musze spory kawalek w deszczu na autobus zasuwac.
                                                      Ostatnio to w zasadzie codziennie pada rowniez o tej porze.
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: W sprawie deszczu. IP: 202.134.255.* 22.06.05, 09:40
                                                      Siemanko kochaniency,
                                                      deszczowo to i u nas troche sie zapowiada.dzis kurde troche zimno.jak nie ma
                                                      blisko bus stop,to Szopen wspolczuje.wprawdzie cieply deszcz to przyjemnosc,ale
                                                      ta przyjemnosc troche przewrotna.tez sie podpisze pod twoim stwierdzeniem,ze
                                                      nie znalazles swojego miejsca jeszcze.rasia Amigo;)ciagle szukam i troche to
                                                      szukanie mnie miota po wszystkich kontynentach.wcale to nie jest tak,ze za ta
                                                      bardziej zielona trawa tak sie miotam.
                                                      Pysiek gratulacje:))co tam dla Ciebie taki test poradzisz sobie.to kiedy jestes
                                                      z powrotem w Sydney?
                                                      Asienko caluje raczki,cala przyjemnosc po mojej stronie.kombinuje jak urwac z
                                                      pracy dlugi weekend i wyskoczyc na narty do New Zealnd.a nawet jak nic nie
                                                      wykombinuje teraz to nie ucieknie.byle nie bylo gorszych zmartwien to juz
                                                      wszystko w porzasiu.buzienka;)
                                                      Dziewczyny wszystko w porzasiu? Tizedik pije za zdrowie Elementu regularnie,
                                                      musi duzo cwiczyc dziewczyna ale to sama wiesz.nie potrzebuje czasem personal
                                                      trainer?
                                                      Hippo graba.nasza polska rzeczywistosc moze byc przygnebiajaca,ale chyba nie z
                                                      tak zeby zwieszac glowe.zdrowie tez twoje wypije,trzym sie brachu.
                                                      Amigo w porzasiu? i tak trzymac.
                                                      graba panowie, caluski dziewczyny i spadanko trzeba sie jakos rozgrzac od srodka
                                                    • Gość: Asia Re: W sprawie deszczu i wogole IP: *.akl.callplus.net.nz 22.06.05, 11:08
                                                      Pysiek bardzo sie ciesze ze przeglad prawie przeszlas, jeszcze ciut i dostaniesz
                                                      WOF :))) z chlapaczkami bywa roznie, ponoc lepiej jak od czasu do czasu chlapia,
                                                      ale czasem nam sie cos zacina i to tez trzeba przezyc

                                                      Ciesze sie ze niektorym sie poprawia, ale chyba juz taka natura swiata ze jak
                                                      sie jednym poprawia to innym pod gorke, u mnie wlasnie zdecydowanie pod gorke a
                                                      chlapaczki tez sie zatly, niech to dunder

                                                      Mojito opowiedz nam o swoich wakacjach, zawsze dajesz powod to usmiechu swoimi
                                                      opisami.

                                                      Kazik a Ty gdzie?

                                                      Gunther niewiem na jaki dlugi weekend sie wybierasz, ale zdaje sie ze warunki
                                                      narciarskie chwilowo zadne, poczekaj az troche sniegu spadnie :) jezeli
                                                      oczywiscie masz chec na tych nartach jezdzic

                                                    • matrioszkaa Re: W sprawie deszczu i wogole 22.06.05, 18:21
                                                      Aha-tu tez kilka dni(i nocy) padalo bez przerwy+burze, na szczescie dzis
                                                      pokazalo sie slonce, bo juz mysli samobojcze mialam. Ale i tak szlocham, gdy
                                                      widze prognozy pogody troche na zachod ode mnie. Zimno, cholerka.

                                                      Pysiek-super nowiny!

                                                      Mar_za-a ja myslalam, ze nie piszesz, bo zajmujesz sie realizacja zamowienia
                                                      Piranii(znaczy sie produkcja nowych;-)))

                                                      Mojito-mam nadzieje, ze zwawo rozgladasz sie za moim wymarzonym miejscem
                                                      urlopowania; tak przy okazji oczywiscie...

                                                      Wszystkim pozdrowionka, dni slonecznych i bezdeszczowych.
                                                      Na zdrowie (!) Elementu i reszty pic bede dzis Jacob´s Creek.
                                                    • Gość: mojito Bez deszczu :))) i z litera Çç. IP: 62.48.173.* 23.06.05, 00:34
                                                      Ola Amigos,

                                                      deszczu nie ma. Slonce wali jak oszalale. Kochane sloneczko. Dzisiaj
                                                      widzialem slupek na wysokosci 33C. Prezyl sie dumnie i bunczucznie :).
                                                      Kobiety sie do niego usmiechaly. Ocean piekny ale wyniosly i chlodny.
                                                      Lekko z dystansem. Wycofuje sie na noc. Gdzie? Nie wiem. Moje pytanie
                                                      zagluszyl falami. Nie powtorzylem pytania. Nie moja broszka.

                                                      Namiot/jurte rozbilem w Praia D`El Rey. Ocean widze i slysze. Dwadziescia
                                                      pare kilometrow od Peniche. Trzeba uwazac z pytaniem kobiet o droge.
                                                      Przy nieprawidlowej wymowie dostaje sie rozne odpowiedzi :))).
                                                      Peniche, oh Peniche.

                                                      Turystow jeszcze nieduzo. Jeszcze nie sezon. Czuje sie wiec walke
                                                      o potencjalnego klienta. Mile to. Slyszalem, ze w Fatimie mozna uzyskac
                                                      odpust zupelny. Oczyscic sie z grzechow i zrobic miejsce pod nastepne.
                                                      Pielgrzymke do Fatimy rozwaze.

                                                      Pysiek,
                                                      bardzo sie ciesze :))))))). Pozdrowienia dla kaczek.

                                                      Iwona,
                                                      muito obrigato :))). Portugalia fajna jest. Sun/sol, sand, sea/ocean,
                                                      porto/vinho i ten tego.

                                                      Hippo,
                                                      zachmurzenia i nize bywaja z reguly przelotne. Hippos wracaja do swojej
                                                      pogodnej natury :))). Hippos nie powinno nic specjalnie ruszac.

                                                      Matrioszka,
                                                      a co myslisz o Chorwacji? Rozgladam sie jednak nadal (przy okazji :).
                                                      Jacob`s Creek znaju - oczien charoszy.

                                                      Asiu,
                                                      :)))))))))))))).

                                                      Ten tego, lece juz. Mam jeszcze pare rzeczy do zrobienia :).
                                                      Dzisiaj Wasze zdrowia i Elementu dois copos de vinho tinto.

                                                      Boa noite,
                                                      mojito.
                                                    • yvona73pol Re: Bez deszczu :))) i z litera Çç. 23.06.05, 03:39
                                                      ojej, jaka ladna litera ;))))) ja takiej nie mam w kompie ;)
                                                      ale generalnie jest fajnie - chyba....
                                                      z tym miejscem, to nie do konca latwo, tyle fajnych miejsc i nigdy nie wiadomo,
                                                      ja sadze, ze inne czynniki sa konieczne :)) a moze tak to jest, ze zawsze
                                                      bedzie ten niepokoj i mrowienie, zeby nie wpasc w marazm, zeby wciaz miec
                                                      marzenia i podazac za swoja legenda? ;)))) nie stac w miejscu...
                                                      a czlowiekowi nigdy nie dogodzisz (patrz Fromm, "Ucieczka od wolnosci" bardzo
                                                      madry facet);
                                                      caluski i spadam, nie bede sie rozgrzewac bo pracuje, ale mimo chlodu, sa pewne
                                                      atrakcje ;)))) niektore niekoniecznie welcome, ale coz, jak juz pisalam, la
                                                      vida es buena y hermosa ;)))))
                                                      ciao,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: Bez deszczu :))) i z litera Çç. IP: 206.73.209.* 23.06.05, 07:05
                                                      U mnie dalej pada.
                                                    • Gość: kazachstan Re: Bez deszczu :))) i z litera Çç. IP: *.nsw.bigpond.net.au 23.06.05, 11:38
                                                      Dobry wieczor,

                                                      no u nas slonca dszis zbraklo i pod wieczor pada.nawet nad ranem bylo okolo 5
                                                      stponi tylko wiec zima u nas w Sydney.
                                                      Asia dziekuje za pamiec,u mnie w miare wszystko w porzadku.ja to ostatnio co
                                                      zajrze to tak nie bardzo rozumiem co o czym,wiec i nie pisze.ale o sluzbie
                                                      zdrowia to napisze.Tizedik tu narzekala na brytyjska opieke a tu u nas nie
                                                      lepiej.kto pracuje to ma niby Medicare,to jest tak ze jak idzie sie do lekarza
                                                      GP z wizyta to nic sie nie placi.to samo za szpital jak wypadek czy cos,to
                                                      Medicare pokryje koszty.ale dentysta czy specjalista to samemu trzeba
                                                      placic.wiec zeby sie zabezpieczyc wykupic nalezy prywatne ubezpieczenie.i to
                                                      tak wyglada,ze za Medicare to nic darmo,bo pod koniec roku finansowego co tez
                                                      teraz nastapil 30-go czerwca,to z pensji rozcznej trzeba zaplacic 1.5%.u mnie
                                                      to wyglada spora suma,bo zarobki mam $56 tys rocznie z tego troche wytarguje
                                                      zwrotu,ale za Medicare czy bylem chory czy tez nie to trzeba zaplacic.
                                                      bezrobotni nie placa za opieka bo maja karte darmowa,to samo emeryci.znizki na
                                                      lekarstwa male.tak ze ja place Medicare kilka setek rocznie,obojetnie czy chory
                                                      czy nie i nastepne kilka setek za prywatny insurance od zdrowia,bo to w moim
                                                      wieku nie wiadomo.lepiej byc ubezpieczonym.wiec ja tak mowie,to oszustwo ta
                                                      Medicare.to ja wole tylko zaplacic prywatny insurance i mam wszystko pokryte.
                                                      Medicare to tylko o tylek obic,bo jak trzeba sie nagle zoperowac,to okazuje sie
                                                      ze nie ma lozek wolnych i trzeba czekac na waiting list.
                                                      no dobrze ulzylem sobie.i z tymi emocjami to tez Pysiek ma racje,bo owszem
                                                      lekarz obstuka i lekarsta przepisze,pielegniarka zajrzy i tyle.reszte zwalaja
                                                      na rodzine i przyjaciol. jak ktos ma jakis ciezki przypadek,to trzeba wesprzec
                                                      takiego czlowieka na duchu tez.mnie toz sie wydaje ze lekarze tutaj to
                                                      odzielaja co fizyczne zdrowie i o psychiczne juz tak nie mysla.ja po wypadku
                                                      samochodowym akurat mialem taki niedobry czas,ze nie moglem za bardzo sie
                                                      ruszac,rozumiem wiec Tizedik jaki problem.bylem calkiem zalamany,bo nie wiadomo
                                                      bylo tez wlasnie czy bede mogl normalnie sie poruszac,czy chodzic samemu czy o
                                                      kulach.syn zapracowany,corka tez.i bylem zdany na ich czas i laske obcych
                                                      ludzi.pielegniarka i owszem przyszla nakarmila ale zeby ze mna porozmawiac to
                                                      juz nie,bo zabiegana.
                                                      nie wiem czy to jasno pisze,najlepiej jednak byc zdrowym i tego wszystkim
                                                      zycze.tez w szpitalu nie trzymaja dlugo,operacja i obejrza i zaraz do domu
                                                      wyganiaja bo miejsc nie ma.nie wiem Pysiek ty chyba w jakims sanatorium
                                                      jestes,bo w szpitalu tak dlugo to cos mi sie nie zgadza.no nie wiem,dobrze ze
                                                      juz wszystko dobrze i wychodzisz.trzeba dbac o siebie i unikac lekarzy i
                                                      szpitala.
                                                      w Polsce tez narzekaja na sluzbe zdrowia,bo za taka ciezka prace to malo tam
                                                      placa.tutaj w Australi duzo Polek pracuje jako pielegniarki,bo to taki kobiecy
                                                      zawod i mowia ze dobre wynagronadzenie,nie narzekaja.
                                                      ja tak troczhe tu ponarzekalem na ta opieke,bo to na stare lata nic nie wiadomo
                                                      co moze sie przytrafic.i teraz tez widzailem jak to moja Pani byla w
                                                      szpitalu.tak traktuja ludzi bezosobowo i tylko aby wypchnac czlowieka do
                                                      domu.no inaczej calkiem jest w prywatnym szpitalu,ale to straszne pieniadze sie
                                                      placi.nawet z prywatnym ubezpieczeniem cos tam pokrywa a juz inne rzeczy
                                                      nie,wiec tez trzeba uwazac,jakie ubezpieczenie i jaka firma.
                                                      no rozpisalem sie.
                                                      u mnie kominek plonie,bo zimno.pozdrawiam wzystkich i przepraszam ze tak na
                                                      jeden temat
                                                      Kazik
                                                    • Gość: Asia Sluzba zdrowia IP: *.akl.callplus.net.nz 23.06.05, 12:59
                                                      Wiesz Kazik, narzekanie chyba lezy w ludzkiej naturze, i wszyscy wszedzie na
                                                      sluzbe zdrowia narzekaja. Ja osobiscie bym wolala zaplacic te 1,5% i miec Medic
                                                      Care, w N.Z. tego nie ma. Kazda wizyta u lekarza kosztuje $45 plus za kazde
                                                      lekarstwo $15, jezeli ktos malo zarabia lub nie pracuje placi $28 za wizyte u
                                                      lekarza.

                                                      Powiesz to lepsze, bo jak nie choruje to nie place, ale z drugiej strony jezeli
                                                      wezmie sie pod uwage ze do lekarza chodzic trzeba a do tego jak sie ma dzieci..
                                                      no w sumie to nie jest tanie, o dentyscie nie wspominam bo wszedzie drogo.

                                                      Pielegniarki moze z Toba nie pogadaja bo faktycznie zaganiane, ale malzonek jak
                                                      byl w Polsce, musial kupowac dla tesciowej podklady na lozko i inne rzeczy,
                                                      salowa bierze 10 zl za kazde umycie pacjenta itd itd,nie liczac lapowek dla
                                                      lekarzy, ciasteczek i kawy dla pielegniarek i koniaczkow tu i tam, wiec jak
                                                      widzisz nigdzie nie jest wesolo. Tak jak piszesz, najlepiej zdrowym byc, tyle ze
                                                      nie zawsze nam sie to udaje.
                                                      Trzymaj sie zdrowo i odzywaj sie czesciej :))

                                                      Szopen pokazywali w T.V powodzie w Chinach,, paskudnie to wyglada, mam nadzieje
                                                      ze wkrotce przestanie padac :)
                                                    • tizedik Re: Sluzba zdrowia 23.06.05, 22:53
                                                      Z polska sluzba zdrowia ja osobiscie nie mam zlych doswiadczen, rodzinne tez
                                                      nie najgorsze, mimo chorob rozmaitych, w tym bardzo groznych rowniez. Mam
                                                      nadzieje, ze i teraz nie bedzie najgorzej. Tyle, ze juz wiem, ile mnie to
                                                      bedzie kosztowac. Element na rehabilitacje zjezdza do domu i to juz w przyszlym
                                                      tygodniu. Robilam rozpoznanie i musze wam powiedziec, ze stawki za godzine
                                                      rehabilitacji rozlozyly mnie na lopatki. Jednak rozne sa, wiec moze nie pojde z
                                                      torbami.
                                                      Gunther, a jak (na ile) ty cenisz rehabilitacje w swoim wykonaniu? I, pardon,
                                                      ze zapytam, jakie masz kwalifikacje?.......;-)
                                                      Pysiek, jeszcze czekasz na kolejny test i do domu? Wychodz jak najszybciej!
                                                      I pamietaj, ze samochod, jak dlugo postoi, to ciezko go ruszyc z miejsca. Ale
                                                      niech tylko ruszy... Wystarczy maly przebieg, zeby znowu poszedl jak burza..;-)
                                                      Asia, chyba nie myslisz, ze ja - pozostajaca ciagle w Polsce - moglabym
                                                      traktowac emigrantow z Polski jako ludzi gorszej kategorii...? I to nawet nie
                                                      ze wzgledu na osobiste doswiadczenia...;-) Po pierwsze - uwazam, ze kazdy ma
                                                      prawo szukac swojego miejsca do zycia i nie musi to wcale byc miejsce
                                                      urodzenia. Po drugie - to szukanie oznacza trudnosci, a wiec i umiejetnosc ich
                                                      przezwyciezenia. Po trzecie - nie napisze, ze Polacy sa gorsi od innych nacji,
                                                      ale czy Polska jest najlepszym miejscem do zycia...... Kwestia oceny, wyboru i
                                                      determinacji. A poza tym, dlaczego niby nalezy cale zycie spedzic w jednym
                                                      miejscu/kraju? Mozna tez sobie wedrowac. Yvona przykladem;-)
                                                      Szopen, ja czasem wpadam w ton prawie mentorski (wiem o tym...;-), ale nie moge
                                                      sie oprzec - moim zdaniem naprawde powinienes zmienic miejsce.
                                                      Nie tylko ze wzgledu na deszcze, ulewy, powodzie....
                                                      serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34199,2782738.html
                                                      Poczytaj tez tutaj serwisy.gazeta.pl/swiat/0,34199.html
                                                      Jaka u nas jest pogoda, nie calkiem dostrzegam. Moze Marzena napisze. Co innego
                                                      mnie zaprzata teraz. Ale deszcze byly/bywaja i goraco tez chyba jest/bywa. No i
                                                      klime wlaczaja w pracy, czego dowodem moje przeziebienie. Malo odporna jestem
                                                      na te nowosc.
                                                      Kazik, ja sie qrde nie dam! Nie zmoga mnie/nas choroby, ani dretwa i droga
                                                      sluzba zdrowia! Sam wiesz, ze ten opor mozna pokonac!
                                                      Mojito, toascik za zdrowie przy kazdej lampce porto nadal pozadany. Pamietaj!

                                                    • dyrektoriat Re: Sluzba zdrowia 23.06.05, 22:57
                                                      Na okolicznosc wymieniona w tytule postu sprawdzilam nasze numerki w PB
                                                      www.powerball.com/powerball/pb_numbers.asp
                                                      No......wiecie sami.....:-(
                                                      Ale pula wzrosla do 62 milionow.
                                                    • Gość: hippo ...dziękówa.... IP: *.pl / *.crowley.pl 23.06.05, 23:09
                                                      elo ziomki i poziomkowo-malinowe kobiece ziomki
                                                      dziś lepiej??? może...
                                                      moje córeczki zrobiły mi prezent na dzień ojca.. dostałem laurki i jeszcze
                                                      troszkę różnych dużych i małych upominków..
                                                      dziś sobie słowem spokojnie nie żonglować nie będę..
                                                      Najpierw do wszystkich
                                                      Przepraszanie za moje zachowanie.. wybaczcie.. postaram sie głowę wyżej trzymać
                                                      ręce moich problemów moją siłą wyginać
                                                      Asiu!
                                                      nie chciałem złego nastroju w spokojne twoje kąty sprowadzać i w dziwny nastrój
                                                      wprowadzać..sie poprawić obiecywać trol swoim słowem i literą ze smutkiem
                                                      walczyć obiecywać..krzyczeć będę aż spokoju niezdobędę...słowa twe otuliły
                                                      kocem mnie i kto wie ile ze mnie we mnie od ciebie dla mnie obudziło się---
                                                      dziękuję
                                                      Pysiek
                                                      dziękówa za pociech i otuchy słowa ta przemowa dla ciebie głowę do góry
                                                      poniosłem i rozumem we wszystkie strony trzepię słowem twoim po ramieniu się
                                                      klepię... będzie lepiej..krzyczeć będę
                                                      Ywona
                                                      ano fantazyjnośc we mnie duza jestem dorosły a jak dziecko się wkurzam i z dna
                                                      rymów wynurzam swój umysł odkurzam i w swój świat sie zanurzam tak odpoczywam
                                                      ale słowem prawdziwym kłamstwem niezłamanym poprostu prawdziwym przemawiam i
                                                      kilka liter zawsze po sobie zostawiam...
                                                      Gunther
                                                      rzeczywistośc bywa trudna przygnębiająca ohydna i nudna...poprostu
                                                      smutna..dzięki za kielona wypitego za mojego smutnego dzwona... napewno też po
                                                      części pomógł...
                                                      Mojito
                                                      no liter magazyn masz zapchany chyba masz mocno...jak to się wymawia???
                                                      właśnie staję na nogi pogrzebałem nastrój wrogi odchodzi powoli jak ruch
                                                      stonogi nogi czwartej mocno przy piątej zwartej i powoli do przodu pchają całe
                                                      brzydkie smutku ciało co tutaj na tym forum swoją chwilę miało..
                                                      Kazik
                                                      nie narzekaj zawsze może być gorzej..a co będzie jak nikt ci nie pomoże???
                                                      luzik ziomal... w polsce płaci sie ubezpieczenie a w lipcu cokolwiek nie chcesz
                                                      wyleczyć musisz zapłacić bo z NFZ nie ma już kasy....wyluzuj a jak ci tam źle
                                                      to warcaj w narodowe progi swe...ale z australii nie wróciłbym... tam musi być
                                                      pięknie .. no i w telewizorni mówią że macie tam 3 razy więcej owiec niż
                                                      ludzi.... widzisz gdzieś to???zauważasz róznice???
                                                      Szopenowi
                                                      dużego parasola i pożądniego pontona życzę bo deszczu podobno dużo pada i
                                                      wielka rzeka wylew zapowiada.....
                                                      wszystim nie wymienionym i z imienia wyróżnionym...
                                                      Dziekówa...
                                                    • Gość: mojito Swietojanskie puszczanie wiankow :))). IP: 62.48.173.* 23.06.05, 23:32
                                                      Siemanko Wszystkim, zdrowia i slonca,

                                                      ocean wrocil na swoje miejsce. Byl spokojniejszy dzisiaj.
                                                      Moze zmeczony szumieniem? Moze zamyslony? Dzien byl goracy
                                                      i sloneczny.

                                                      Dzisiaj pojechalem do Nazare - dawna malownicza wioska rybacka.
                                                      Obecnie bardzo przyjemny kurort z ladna plaza.
                                                      Chcialem zobaczyc przygotowania do swietojanskiej nocy puszczania
                                                      wiankow przez corki rybakow i turystki. Rzeczywiscie przygotowania
                                                      sa w toku. Jest co puszczac :). Milo, ze tradycja nie ginie.

                                                      Litera Çç podoba mi sie bardzo. Szkoda, ze takiej nie mamy.
                                                      Mamy z ogonkiem ale przy innych literach. Dzisiaj widzialem
                                                      ja w brazylijskiej wodce cachaça. Podstawa do cocktailu caipirinha.

                                                      Jutro troche religijnie. Do Fatimy jade. Zamowienia na rozance mam.
                                                      I pochopnie poswiecic je obiecalem. Ciezki dzien moze byc :).

                                                      Pol butelki vinho tinto mi zostalo. Lokalne z regionu Estremadura
                                                      - cabernet Sanguinhal. Zupelnie dobre. Mysle, ze je dokoncze patrzac
                                                      na ciemny ocean i rozswietlony dalej przyladek Peniche.

                                                      Saude,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Swietojanskie puszczanie wiankow :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 24.06.05, 00:02
                                                      Dzisiaj bede miala gosci wieczorem, co prawda pare lat temu wstawili Janina do
                                                      kalendarza ale w jakis inny dzien a mnie juz we krwi to puszczanie wiankow
                                                      zostalo i zmieniac nie bede.

                                                      Hippo, zadnego zlego nastroju nie wprowadziles i u mnie nigdy nie bylo i nie
                                                      jest spokojnie, ja juz taki niespokojny duch jestem.
                                                      Od dni paru wlasciwie moglabym sie obiema rekami pod Twoim poprzednim wpisem
                                                      podpisac, ale zdaje sobie sprawe ze moje postrzeganie swiata jest w mojej
                                                      glowie, wiec staram sie na wszelkie sposoby widziec lepiej. Od czasu do czasu
                                                      zaklne sobie bo pic ostanio nie moge. Ot zycie

                                                      Tizedik- nie mialam Ciebie na mysli Boze bron, ot tak mi sie powiedzialo wiec
                                                      nie bierz tego do siebie. :)
                                                      Jezeli chodzi o rehabilitacje- to pamietam ze z panem/pania rehabilitantka mozna
                                                      sie prywatnie umowic i czasem to kosztuje polowe :)

                                                      Mojito jak bedziesz w tej Fatimie to zmow pare zdrowasiek za tych tu obecnych,
                                                      wyglada na to ze ostatnio wiekszosci z nas niebianska pomoc by sie przydala :)
                                                    • Gość: szopen Re: Swietojanskie puszczanie wiankow :))). IP: 206.73.209.* 24.06.05, 02:56
                                                      Dalej pada,

                                                      W obecnej sytuacji to miejsce zamieszkania jest w sumie w porzadku, kraj tez,
                                                      po tych ponad 15 latach troche sie zaczynam przyzwyczajac.
                                                      Jest pare problemow typu pollution i brak czystego oceany ciut obok ale...

                                                      Praca obecna mi po prostu nie lezy, a zmienic nie jest az tak latwo.

                                                      Powodzie i susze sa w jakims kawalku Chin caly czas, to dosc duzy kraj.
                                                    • yvona73pol Re: Swietojanskie puszczanie wiankow :))). 24.06.05, 03:56
                                                      no wlasnie Tizedik, porozgladaj sie za jakimis prywatnymi ofertami, moze ktos
                                                      kogos poleci? czesto naprawde taniej; moj tato mial dochodzacego rosjanina,
                                                      ktorego glowne zajecie to byla opieka nad sportowcami w miejscowym klubie, ale
                                                      oprocz tego okazalo sie, ze dosc dobrze sie zna i na akupunkturze i rodzic moj
                                                      czasami jak jez wygladal ;))))) i efekty byly, a taniej niz szpitalne
                                                      rehabilitacje....
                                                      coz, sluzba zdrowia... jak nie musze to do lekarzy nie chodze, wieki cale nie
                                                      bylam (no, pomijajac specjalistow, na przyklad dentysta, brrrr... trzeba), bywa
                                                      roznie, bywa....
                                                      poza tym deszczowo dzis ale raczej przyjemnie na duchu, choc pare chmur sie
                                                      zebralo nade mna, ale przezyjemy ;))))
                                                      caluski i lece sie troche powyginac na jakichstam gimnastykach, bo juz cala
                                                      zdziadzieje ;))) trza troche zadbac o korpus ;)))) kondycja i te sprawy....
                                                      papa,
                                                      trzymajcie sie wszyscy slonecznie,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Swietojanskie puszczanie wiankow :))). IP: 202.134.255.* 24.06.05, 07:19
                                                      Siemanko kochaniency,
                                                      Szopen to widze,ze jestesmy wyrownani,u nas tez pada tylko troche zimno i
                                                      gdzieniegdzie to snieg spadl.
                                                      Kazek ales pojechal brachu,to ty kurde tyle zarabiasz?nie chce byc niedyskretny
                                                      ale sam napisales.cos mi sie wierzyc nie chce to pracujesz niepelny wymiar
                                                      godzin i tyle szmalu?no chyba ze to jest ogolny Twoj income roczny pensja i
                                                      inwestycje.no nie wiem ale radzisz sobie widac niezle.tylko pogratulowac;)
                                                      z ta Medicare to Kazik troche zagmatwanie napisal ale to oto chodzi,ze za
                                                      Medicare jak sie pracuje to trzeba placic nic darmo.nawet jak nie korzysta sie
                                                      z opieki medycznej tez trzeba placic.im wiecej zarabiasz tym wiecej placisz,co
                                                      tez moim zdaniem nie jest w porzasiu.bo Medicare nie pokrywa wszystkich
                                                      uslug,tylko podstawowe.wiec skoro nie pokrywa to najlepiej wykupic sobie taka
                                                      police jaka komus pasuje i tyle.o to chodzi,ze z Medicare placi sie podwojnie i
                                                      za Medicare i za prywatny insurance,kiedy najlepsze wyjscie jest tylko prywatny
                                                      insurance,bo pokrywa wszystko.jasniej?
                                                      Asienko napisalas,ze placi sie u was za kazda wizyte.itak powinno byc.bo tu u
                                                      nas placisz czy chory czy nie i czasem znacznie wiecej niz te$45 za wizyte.
                                                      napewno musza byc i u Was health insurance i moim zdaniem tez jest to lepsze
                                                      rozwiazanie.
                                                      co do nart,to ja musze wszystko kombinowac na wyrost.bo z pracy tak latwo mi
                                                      nie dadza teraz wolnego.od cholery mamy roboty i jak chce sie urwac,to musze
                                                      zaplanowac.wiem ze sniegu jeszcze nie ma ale bedzie i napewno warunki sa lepsze
                                                      niz u nas w Thredbo.dobra narazie praca dom praca dom praca dom itd.
                                                      Tizedik zdrowenko:)ja kwalifikacji zadnych niestety nie mam,ale mam dobre checi
                                                      no tego.ale podobno dobrymi checiami to pieklo jest wybrukowane,to juz nic nie
                                                      mowie.zdrowka Elementowi nieustannie zycze i pije:)
                                                      Hippo graba i ciesze sie ze lepiej.masz racje w Australii wiecej baranow niz
                                                      ludzi i to doslownie.ogolnie tu ludzie chociaz bardzo sympatyczni niestety
                                                      niezbyt wyedukowani.
                                                      Amigo czolko.balujesz?Tobie to dobrze,najlepszego;)
                                                      lece dalej kochani
                                                      buzienka dziewczyny,graba panowie

                                                    • Gość: szopen Re: Swietojanskie puszczanie wiankow :))). IP: 206.73.209.* 24.06.05, 07:48
                                                      Z tego co sie kiedys tam orientowalem to od pewnego poziomu pensji w Oz oprocz
                                                      Medicare trzeba tez miec private insurance lub placi sie dodatkowe procenty.
                                                    • Gość: szopen Re: Swietojanskie puszczanie wiankow :))). IP: 206.73.209.* 24.06.05, 11:09
                                                      No i tak sie musze jeszcze pochwalic.

                                                      Wlasnie jakies 10 minut temu pokazalo sie sloneczko.
                                                      Po raz pierwszy od dwoch chyba tygodni.
                                                    • mar_za Re: Swietojanskie puszczanie wiankow :))). 24.06.05, 12:09
                                                      Witajcie,
                                                      a u nas pogoda absolutnie doskonala. Pieknie jest. Choc nie do konca. Kolezanki
                                                      z pracy maz nie zyje, zginal w wypadku (zderzenie motoru z samochodem). Przykra
                                                      sprawa. Niecaly rok temu kupili sobie piekny dom, wielkie plany, marzenia i
                                                      szlag wszystko trafil. A taka fajna ta nasza kolezanka, dobra i wrazliwa
                                                      niesamowicie. Czasem mam wrazenie, ze im czlowiek wrazliwszy tym bardziej od
                                                      zycia po dupie dostaje.... Mlody czlowiek. Mial okolo 40...

                                                      Dzis jestem ostatni dzien w pracy przed 3 tygodniowym urlopem. Nigdy chyba na
                                                      takim dlugim nie bylam. Nawet jak do Ameryki lecialam to byl krotszy. Jeszcze
                                                      czeka mnie spotkanie na zakonczenie z moja nowa szefowa i pewnie z krzesla
                                                      spadnie jak sie dowie o moich urlopowych planach. Juz mi wszystko jedno.
                                                      Potrzebuje wakacji jak powietrza. Co bedzie potem zobaczymy.

                                                      Mojito,
                                                      Czy Fatima jest tak kiczowata jak nasza Czestochwa? Bylam tam niedawno i
                                                      porazila mnie brzydota. Ilosc zlotych swiecidelek, serduszek itd.itp
                                                      zadziwiajaca. Czy kazde miejsce kultu wyglada tak samo? Niekoniecznie pieknie?
                                                      za to poczynilam obserwacje, ze nasze rodzime miejsce kultu to jednoczesnie
                                                      swietnie prosperujacy biznes. Na kazda okolicznosc mozna zamowic specjalna
                                                      modlitwe, wykupic cegielke, wspierac odbudowe i renowacje wszystkiego co na
                                                      Jasne Gorze sie miesci. Okolica to pelno straganow i sklepikow z
                                                      dewocjonaliami. Cale mnostwo nie tylko religijnych drobiazgow, ale tez rozne
                                                      takie co to niby szczescie maja przynosic. Na przyklad zlota roza (takie chyba
                                                      z papieru i wymalowane zlota farba). Blisko polowa 9na oko) przybywajacych
                                                      zaopatrywala sie w nie, bo chca miec pomyslnosc i powodzenie. Wszystko da sie
                                                      ludziom wmowic. I sprzedac. Odpowiedni marketing wszystko zalatwi. I jeszcze
                                                      jedno wazne zrodlo zarobkowania w okolicach czestochowskiego klasztoru to
                                                      toalety. Widzialam specjalnie pobudowane budynki z toaletami dla pielgrzymow.
                                                      Jednorazowe skorzystanie z toalety to min. 1 zl. Nawet w restauracji sie placi
                                                      za skorzystanie z wc.

                                                      Pysiek,
                                                      Rozumiem, ze test zaliczony:)))) Super fajnie, ze sie miewasz lepiej. I
                                                      oczywiscie z checia sie spotkalabym z Toba:))))

                                                      Matrioszka,
                                                      Marnie mi idze to dorabianie nowych Piranii. Chyba limit wyczerpalam, czy
                                                      cos:))).

                                                      Pozdrawiam wszystkich bez wyjatku i usmiecham sie przedurlopowo:))
                                                      Mar_za

                                                    • Gość: mojito Nasza swieczka w Fatimie... i ogarek :))). IP: 62.48.173.* 25.06.05, 00:49
                                                      Czolko swietobliwe Wszystkim,

                                                      ocean dzisiaj rano byl szary i nadasany. Cos mu w nocy nie wyszlo.
                                                      Najwyrazniej byl nie ten tego. Pogoda byla dobra na podroz do Fatimy.
                                                      Bez slonca ale i bez deszczu. Nawet dobrze sie zlozylo.
                                                      Do Fatimy bylo okolo 85 km. Dotarlem. Nie padalo. Wydalo mi sie, ze
                                                      od mojej ostatniej wizyty (chyba trzy lata temu) miasto rozroslo sie.
                                                      Podobno 46 tysiecy tubylcow miasto ma. Zaparkowalem bez trudu.
                                                      Jeszcze nie sezon religijny. Tlumy sa 13 kazdego miesiaca. A w maju
                                                      najwieksze. Katedre obejrzalem. Paciorek zmowilem. Ogolny za bliskich,
                                                      znajomych i za siebie. Nie zawadzi. Zobaczylem, ze ludzie swiece pala
                                                      i cos od niebios chca. Znalazlem stoisko ze swiecami roznej grubosci
                                                      (dlugosc ta sama) i roznej ceny. Kupilem dwie sredniej grubosci - jedna
                                                      rodzinna i druga dla nas. Zapalilem i zostawilem je w specjalnie do tego
                                                      przeznaczonym miejscu. Poczekalem aby upewnic sie, ze plona juz dobrze.
                                                      Do naszej oprocz zdrowia i szczescia ogolnego dodalem niesmiala prosbe
                                                      o pomoc w zdobyciu przychylnosci Fortuny. O kumulacji mimochodem wspomnialem.
                                                      Ze swojej dzialki dziesiecine obiecalem i ogarek ten tego tez.
                                                      Rozance zamowione kupilem. Krotkie dziesiatki i te pelnowymiarowe.
                                                      Pozostalo mi je tylko poswiecic. Msza w kosciele sie juz zaczela.
                                                      Zagadnalem w tej kwestii przechodzacych przez plac zakonnikow.
                                                      Po krotkim namysle jeden z zakonnikow poblogoslawil moje rozance za darmo :).
                                                      Powinno wystarczyc. Swiadka blogoslawienstwa mam. Po dwoch godzinach powrot
                                                      do Praia D`El Rey. Przetarlo sie i wyszlo slonce. Ocean tez sie wypogodzil.

                                                      Hotel urzadza dzisiaj portugalska noc Sao Joao - BBQ z zywa muzyka.
                                                      Reklamuja cataplana (gulasz z ryb i owocow morza - bez polvo - osmiornic),
                                                      sardinhas assadas - sardynki z grila i portugalski deser arroz doce (ryz
                                                      na slodko z rodzynkami i cynamonem). Te pozycje utrwalily mi sie i kusza.

                                                      Do Lizbony wracam w zaleznosci od jutrzejszej pogody. Slonce - siedze.
                                                      Bez slonca - wracam. Do jutrzejszego poludnia zadecyduje.
                                                      Dzisiaj jeszcze pomedytuje przy barze. Swieczka swieczka ale toast toastem.

                                                      Asienko,
                                                      zdrowka i wszystkiego najlepszego imieninowo :))).

                                                      Hippo,
                                                      zapytalem dzisiaj dwie Portugalki o wymowe Çç. Powiedzialy, ze wymawia
                                                      sie w wiekszosci jak nasze "ce". W pozostalych przypadkach wymowa zalezy
                                                      od pozycji litery Çç w wyrazie. Zgodzilem sie z nimi uprzejmie, ze
                                                      pozycja ma wplyw. Usmiechnely sie. Usmiech przekazuje :))).

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      piatka/graba. Tubylki sa tez zupelnie ten tego. Nauczylem sie dwoch
                                                      nowych slow: bestial! i porreiro! - oba znacza bardzo ten tego :).
                                                      Va para o diabo! i merda! znalem juz wczesniej :))).

                                                      Mar_za,
                                                      Fatima zrobila na mnie dobre wrazenie. Biorac pod uwage religijnosc
                                                      zorganizowana/przemyslowa to miasto ladne i czyste. Toalety czyste
                                                      z lustrami i za darmo. Te dwie w ktorych bylem. W jednej damskiej lustra
                                                      nie bylo i byla nie za bardzo ten tego :(. Hoteli i pensjonatow duzo.
                                                      Na kazda kieszen. Miejsc parkingowych duzo. Te ktore widzialem i parkowalem
                                                      sa bez oplat. Sklepow z dewocjonaliami zatrzesienie a w nich roznosci.
                                                      Kiczu tez sporo. De gustibus ...
                                                      Maja maly nowy shopping mall/center. Kostiumy kapielowe odwaznie wyciete
                                                      tez sa. I bardzo mile pastelarie (cukiernie). Kawa espresso odlotowa.
                                                      Nawet w najmniejszej "dziurce w murze". Dwa razy tansza niz w Polsce
                                                      (0.5 juro) i chyba dziesiec razy lepsza :(. Nie ma straganow na ulicach.
                                                      Caly handel pod dachem murowanym. Centrum miasta z lawkami i klombami kwiatow.
                                                      Religijnosc nie przytlacza. Odnioslem wrazenie, ze ateisci tez sa mile
                                                      widziani. Ci z pieniedzmi nawet chetniej :).
                                                      Aha, jestem pod milym wrazeniem autostrad, oznakowania drog i sliwek.
                                                      Ocean tez mi sie podoba :).
                                                      Na ile lecisz na Krete? Niektorzy Grecy sa zupelnie ten tego :).
                                                      Baw sie dobrze.

                                                      Spadam zwiekszyc moc modlitw i swieczek przy barze,
                                                      zdrowko ogolne,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: Asia Re: Nasza swieczka w Fatimie... i ogarek :))). IP: *.akl.callplus.net.nz 25.06.05, 09:56
                                                      Dzieki Mojito :)

                                                      u mnie dzisiaj zimno i mokro, w nocy byl spory przymrozek a pod wieczor zaczal
                                                      padac zimny nieprzyjemny deszcz :(
                                                    • Gość: szopen A u mnie dla odmiany... IP: 206.73.209.* 25.06.05, 10:16
                                                      Swieci dzis slonce i jeszcze nie padalo.

                                                      Tylko co z tego jak ja w pracy.

                                                      Oj.
                                                    • Gość: mojito Ciagle cieplo :). IP: 62.249.9.* 25.06.05, 15:38
                                                      Juz w Lizbonie. Dwadziescia siedem Ç. Do basenu.
                                                      Zimne piwo. Moze dwa... Wieczorem oceanarium.
                                                    • Gość: hippo Re: A u mnie dla odmiany... IP: *.pl / *.crowley.pl 25.06.05, 22:16
                                                      u nas wlaśnie sie skończył koncert TSA............. gardło mnie boli.....
                                                      byłem i sie dobrze bawiłem......
                                                      pozdro ipogody jak u nas życzę........
                                                    • kazachstan Re: A u mnie dla odmiany... 26.06.05, 05:36
                                                      Dzien dobry,
                                                      a u mnie dla odmiany malo a bylaby tragedia.moja Pani zostawila na gazie
                                                      mieso.wracamy z kosciola,podjezdzamy na driveway i ja mowie,chyba komus sie
                                                      obiad przypalil.no i otwieramy drzwi a tam pelno dymu i mieso spalone razem z
                                                      garnkiem.swad niemozilwy i fruwaly takie farfocle od spalonego miesa w
                                                      powietrzu.no szybko okna wszystkie na oscierz,a kobieta jak to kobieta w
                                                      placz.no nie ma co plakac mowie stalo sie,ale o nieszczscie bylo blisko.tak
                                                      duzo teraz mowia o smoke alarm w telewizji,bo byly dwa glosne przypadki pozarow
                                                      w ktorych zginely dzieci.a tu masz babo,jak to trzeba dwa razy sprawdzic
                                                      wszystko zanim sie wyjdzie z domu.
                                                      co do Medicare to rzeczywiscie troche chaotycznie napisalem.Hipopotam mnie
                                                      tutaj bardzo dobrze i staram sie nie narzekac bardzo.tylko wiesz ja to lubie
                                                      porzadek.Szopen dobrze napisal, powyzej $50tys rocznie single musza zaplacic
                                                      dodatkowy 1%, czyli razem 2.5% od ogolnych zarobkow na Medicare.jest to duzo w
                                                      moim przypadku ponad $1000 rocznie i za to mam swietny insurance prywatny ktory
                                                      pokryje mi wszystkie koszty.a Medicare niestety nie pokrywa.
                                                      w Australii moze rzeczywiscie duzo owiec,czy baranow jak napisal Gunther ale
                                                      zyje sie spokojnie.
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • Gość: mojito Wode slona i wode swiecona... IP: 62.249.9.* 27.06.05, 00:41
                                                      ...w takiej kolejnosci dotykalem niedzielnie. Oceanarium w Lizbonie
                                                      robi wrazenie. Siedem milionow slonej wody. Przedstawiciele z pieciu
                                                      oceanow. Rekiny, manty, barakudy, pingwiny, wydry morskie, ryby tropikalne.
                                                      Ponad 450 gatunkow plywajacych. Oprocz glownego akwarium jest dwadziescia
                                                      piec mniejszych tematycznych. Widzialem dalekiego krewnego Hippo :) - konika
                                                      morskiego (Hippocampus guttulatus). Wstep 10 €. Dzieci wchodza za polowe.

                                                      Wilgoc wody morskiej rozcienczylem woda swiecona w dzielnicy Belem
                                                      w majestatycznym Klasztorze dos Jeronimos. Oparty o sarkofag Vasco da
                                                      Gama wysluchalem czesc mszy nie rozumiejac prawie nic.

                                                      Jutro ostatni dzien w Lizbonie. Dzisiaj zielona noc :).

                                                      Boa noite,
                                                      mojito.

                                                    • Gość: szopen Re: Wode slona i wode swiecona...a woda??? IP: 206.73.209.* 27.06.05, 02:43
                                                      A woda ognista to co???

                                                      Zapomniana???

                                                      U mnie dalej pada.

                                                      Ale po spedzeniu weekendu w pracy wyglada na to ze sie dzisiaj po poludniu urwe
                                                      i pojade na ryby, o ile oczywiscie deszcz z drobnego nie zamieni sie w
                                                      powodziowy.

                                                    • Gość: gunther_0 Re: Wode slona i wode swiecona...a woda??? IP: 202.134.255.* 27.06.05, 03:02
                                                      Siemanko,
                                                      ja tez z wyprawy rybnej wrocilem.zabukowalem sie na charter i bylo
                                                      swietnie,mimo ze pogoda deszczowa, polowy udane.
                                                      humor mi popsul list ktory czekal na mnie w komputerze.ale dobra,lets face
                                                      it.narozrabialem Asiu i przepraszam.czlowiek czasem chce zrobic maly kawal a
                                                      nie zdajac sobie sprawy z konsekwencji,wychodzi kawal gigant i nikomu nie jest
                                                      do smiechu.mnie napewno nie bylo do smiechu uwierz mi.raz jeszcze przepraszam i
                                                      kajam sie tu publicznie.
                                                      Amigo jak tam dziewczyny? rowniez gorace jak klimat?Szopen ma racje wody
                                                      ognistej tu zbraklo.gdzie teraz kierujesz swoj jacht?
                                                      wszystkim zdrowenko
                                                      dziewczyny buzienka,panowie graba
                                                    • Gość: mojito Re: Wode slona i wode swiecona...a woda??? IP: *.dsl.telepac.pt 27.06.05, 17:30
                                                      :)))))))))))))))))))))))))))))))))))))). Najmocniej przepraszam.
                                                      Woda ta glowna (aqua vita) oczywiscie jest. Porto, piwo, vinho i
                                                      caipirinha. To tak jakos w niedziele tracilem religijna strune.
                                                      Dzien przyjemnie mozna zaczac ze szklaneczka porto przy sniadaniu.
                                                      W poludnie (gorace) porto, piwo (Sagres, Super Bock) lub caipirinha
                                                      opcjonalnie. Z lekka doza zdrowej zazdrosci zauwazam, ze Rosjanie
                                                      maja swoj cocktail caipirovska - zamiast brazylijskiej cachaça
                                                      dodaje sie "vodka". Wole jednak caipirinha. Nothing personal :))).
                                                      Obiad/kolacja tez zaprasza do wyboru. Z reguly wino czerwone (vinho
                                                      tinto) wygrywa konkurs. Wszyscy pamietamy przeciez, ze czerwone wino
                                                      robi nas zdrowszymi :))). Pozna noca caipirinha jednak. Ma swoje zalety.
                                                      Troche jak paliwo lotnicze :).

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      dziewczyny sa. Portugalki jasne i ciemniejsze (te z kolonii).
                                                      Sporo turystek z Unii. Jedne zwiedzaja i fotografuja inne wrecz odwrotnie,
                                                      czesto i latwo usmiechaja sie :). Sporo Rosjanek i mowe ojczysta tez slysze
                                                      od czasu do czasu w metrze. Pogoda robi swoje. Obnaza je wszystkie w stopniu
                                                      duzym lub jeszcze wiekszym :). Pepuszki i tatuaze widoczne wszedzie.
                                                      I nie tylko one ... :). Kroluja stroje zwiewne, lekkie i bawelniane.

                                                      Wracam dzisiaj w nocy. Ochlone troche i zobacze.

                                                      Wasze zdrowka portem zaraz a moze caipirinha...

                                                      28C.




                                                    • Gość: szopen Pada deszczyk pada rowno IP: 206.73.209.* 28.06.05, 05:14
                                                      Jak w tytule, choc rano nawet slonce swiecilo przez pol godziny.

                                                      Wczorajsza wyprawa na ryby nie poszla najlepiej. Najpierw przez 2 godziny tak
                                                      padalo ze nie dalo sie lowic, potem padalo juz ciut mniej wiec chwila lowienia
                                                      kilka ryb i telefon z domu ze corka chora, ma wysoka goraczke i sie nie rusza.
                                                      Spora panika bo tu jest kilka paskudnych chorob z takimi objawami, jazda do
                                                      domu przez korki na ulicach, okazalo sie ze to tesc ciut spanikowal z tym nie
                                                      ruszaniem sie, mimo wszystko z dzieckiem do szpitala okazalo sie ze to
                                                      najprawdopodobniej tylko przeziebienie, dzisiaj dalej ma goraczke, zobaczymy.


                                                    • yvona73pol Re: Pada deszczyk pada rowno 28.06.05, 06:54
                                                      no, tutaj tez pada i pada, ale chwilami slonce, i w rezultacie piekne tecze
                                                      maluja sie na niebie (rainbow, znak gay and lesbian community ;)))) piekny
                                                      widok i troche podnosi humorek....
                                                      generalnie praca nauka i inne takie, no i inne takie ;)))))))
                                                      jesli chodzi o wakacje ktore zaczely sie wczoraj, to prawie nie poczulam ;)
                                                      ale sadze, ze jest oki :))))))
                                                      caluski dla wszystkich,
                                                      Iwona :))))))))
                                                    • matrioszkaa Wyjatkowo nie 28.06.05, 07:13
                                                      pada u mnie §:-)))

                                                      Pysiek-snilo mi sie, ze mnie odwiedzilas-mialas wlosy krokie, raczej blond i
                                                      dluga grzywke;-))) Hej-jesli bedziesz gdzies w poblizu to wpadnij naprawde,
                                                      nawet z inna fryzura;-)))

                                                      Szopen-jak corka?

                                                      Wakacje, wakacje, obojetnie gdzie, byleby juz byly...
                                                    • Gość: szopen U lekarza IP: 206.73.209.* 28.06.05, 07:47
                                                      U lekarza. Po zbadaniu pacjenta lekarz wychodzi i mówi do jego żony: Mąż cierpi
                                                      na bardzo ciężki zespół stresowy. Jeśli mogłaby mu pani zorganizować, życie bez
                                                      awantur, smaczne śniadanka, pozwolić oglądać telewizję i zapewni seks pare razy
                                                      w tygodniu to za kilka miesięcy wróci do pełnego zdrowia. Tymczasem mąż ubrał
                                                      się i wychodzą z przychodni. Mąż pyta - i co powiedział lekarz? - żona
                                                      odpowiada - że umrzesz!.
                                                    • mar_za Na wakacjach 28.06.05, 20:28
                                                      Czesc,
                                                      No wiec jestem na wakacjach:))))). Na razie jeszcze w Warszawie. Poniedzialek
                                                      byl dniem doprowadzania domu do uzywalnosci. Dzis zakupy przedwyjazdowe. Musze
                                                      sie Wam przyznac, ze od jakiegos czasu robi sie ze mnie konsumpcyjne zwierze.
                                                      Przerazac mnie to sama siebie zaczyna. Lubie skupowac te kiecki, naszyjniki,
                                                      buty, apaszki itd. Ludzie cos mi sie chyba na leb robi. Jak kiedys moglam nie
                                                      zagladac do sklepow tak teraz zyc nie moge jak raz w tygoniu na shopping sie
                                                      nie udam. Straszne, nie? I skupuje cale mnostwo rzeczy, ktore sa potrzebne,
                                                      albo i nawet nie. Musze sie opamietac, bo inaczej niedziele z rodzina zaczne
                                                      spedzac w centrum handlowym. Na zdrowy rozum takie zachowanie nie ma sensu, ale
                                                      najgorsze, ze sprawia mi przyjemnosc to mierzenie, ogladanie, zastanawianie sie
                                                      do czego to wloze i na jaka okazje. Co prawda nie wydaje niczyich pieniedzy
                                                      tylko swoje wlasne, ale i tak poczucie winy mam. Zamiast splacac kredyty
                                                      szybciej ja wydaje na badziewie roznego kalibru. Musze sie wziac w garsc.

                                                      A wyjazd na Krete z rana w czwartek. Na cale 2 tygodnie. Zobaczymy czy Ci Grecy
                                                      fajni sa czy nie:)))). Piranie beda mnie mogly miec dla siebie znacznie
                                                      wiecej niz zazwyczaj. Dobrze nam zrobi taki wyjazd tylko we 3. Tak sobie mysle:)
                                                      Jutro wielkie pakowanie. Trzy kobiety jada za granice. Czy walizek nam
                                                      wystarczy?!?!?! Fajnie jest miec wakacje mowie Wam:)))))

                                                      Buziaki przesylam i nie chorujcie wcale!Mar_za

                                                    • Gość: Gunther Re: Na wakacjach IP: 202.134.255.* 29.06.05, 05:08
                                                      Siemanko kochani,
                                                      Amigo dziewczynki w porzasiu;))chociaz wiecej szczegolowych opisow bym prosil;))
                                                      oceanarium w Lizbonie nie pobije naszego Aquarium w Sydney ponad 650 gatunkow
                                                      ryb, dwa tunele gdzie mozna sucha noga wejsc w podwodne zycie i majac 360
                                                      degree widok wszelakich plywajacych mordercow i innych monsters jak olbrzymie
                                                      plaszczki i inne cudaki.plywajace foki,coral reef fauna i takie pierdoly
                                                      ogolnie warto zahaczyc.
                                                      lunch mi sie konczy lece,byc moze zajrze wieczorkiem
                                                      tylko dodam cos o sobie "miales chamie zloty rog" i kurde chyba gdzies go
                                                      rozmienilem na drobne,chociaz tak bardzo sie staralem chuchalem i dmuchalem no
                                                      ale zobaczymy.
                                                      dziewczyny buzienka, panowie graba
                                                    • Gość: mojito Re: Na wakacjach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 12:13
                                                      Zdrowko Wszystkim,

                                                      juz w Szczecinie. Dzisiaj imieniny Pawla/Piotra.
                                                      Ojca imieniny. Od rana krece sie po miescie z mama
                                                      aby tort zamowiony odebrac. I takie tam rozne.
                                                      Pogoda piekna, sloneczna. Mialem troche inne plany.
                                                      Odespac odrobine wczorajsze przywitanie sie z miastem chcialem.
                                                      Plany maja to do siebie ... Moze wczesnym popoludniem
                                                      godzinke wykroje. TV Polsat Sport chce ojcu podlaczyc.
                                                      Nikt inny Wimbledonu nie transmituje. A u ojca tenis
                                                      to mus. Bez niego cierpi :). Szarapova jest ten tego.

                                                      Przemyt duzej ilosci porta i rozancow z Portugalii udal sie.
                                                      Portugalia udala sie super. Cieplo o niej mysle. Momentami goraco.
                                                      Loterie w Lizbonie maja i owszem. Wszedzie losy sprzedaja.
                                                      Ale nie bardzo wiedzac gdzie numery sprawdzac dalem sobie spokoj.
                                                      I jakos glowy do cyferek nie mialem :). Sliwki mi byly w glowie.
                                                      Prawie wegierki :).

                                                      Szopen,
                                                      Amber ok?

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      lizbonskie oceanarium jest najwieksze w Europie. Ma jeden dzial
                                                      poswiecony morskim zyjatkom z morz australijskich. Ryby macie
                                                      imponujace i bajecznie kolorowe.
                                                      Ze szczegolow portugalskich utwil mi szczegol 70/D przy 170.
                                                      Mam glowe do szczegolow :))).
                                                      Ze zlotym rogiem to tak bywa. Raz jest nam dany a raz zabrany :(.
                                                      Czasami go gubimy lub rozmieniamy jak wspomniales. Na szczescie sa
                                                      jeszcze inne rogi. Z innego metalu :). To na pocieszenie nas obu :).

                                                      Mar_za,
                                                      bon voyage. Grecy podobno bywaja ten tego :).

                                                      Tizedik,
                                                      masz Element w domu?

                                                      Pysiek,
                                                      zblizasz sie juz do drzwi wyjsciowych?

                                                      Siemaneczko sloneczne Wszystkim,
                                                      moze uda mi sie zdrzemnac pod czeresnia.


                                                    • Gość: szopen Re: Na wakacjach IP: 206.73.209.* 29.06.05, 12:35
                                                      Amber dalej ma goraczke.
                                                      A ja dalej w pracy.

                                                      Nie wiem czy sie juz chwalilem ale tez ma TV satelitarne, wprawdzie sam sobie
                                                      wszystko zamontowalem a potem spedzilem kilka tygodni satelty i ustawienia
                                                      szukajac ale juz od kilku tygodzni dziala bezblednie. No i dodam ze za darmo bo
                                                      mamy w firmie paru sprytnych gosci co sie na smart cards znaja.

                                                      Dzisiaj zadzwonila do mnie mama z zyczeniami (bo ja Piotr) troche to z nienacka
                                                      bo jak zwykle zapomnialem.

                                                      Ot zycie.

                                                      No i tak jeszcze myslami w przyszlosc wybiegajac to o ile sie nie myle szkodnik
                                                      jak jeszcze byl to cos raz napisal o limicie 1500 postow chyba. Juz blisko.
                                                      Moze czas na przeprowadzke.
                                                      Planowana a nie wymuszona.
                                                    • Gość: Kazachstan Re: Na wakacjach IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 30.06.05, 02:59
                                                      Dzien dobry,
                                                      u nas leje z przerwami od kilku dni ale dzieki temu to i cieplej jest.tak ze
                                                      Szopen u Ciebie pewnie tylko wieksze temperatury a tak poza tym to samo. u nas
                                                      to tak okolo 16-18 stponi w ciagu dnia.
                                                      imieniny to ja obchodzilem ostatnio w Polsce,tu jakosik nie ma takiej
                                                      tradycji.wszystkiego najlepszego dla Piotra i ten Piotr jakos lepije brzmi niz
                                                      Szopen.
                                                      Gunther ja to dawno mowilem,trzeba skupic sie na jednej osobie a nie wszystkie
                                                      sroki za ogon.rozmienia sie to co ladne,to co wartosciowe, na cos co
                                                      latwiejsze,potem mozna sobie w brode pluc brachu a na wiele to sie to nie
                                                      zda.Mojito tu na pocieszenie proponuje inne kolorowe metale ale ja wam
                                                      powiem,ze zloty rog to zloty rog.mozecie sobie myslec inaczej.pozwolilem sobie
                                                      troche sie wymadrzyc bo najstarszy tu jestem,moze doswiadczenia z kobietami nie
                                                      mam wiekszego niz ty Gunther ale jestem dobry obserwator.
                                                    • Gość: kazachstan Re: Na wakacjach IP: *.dsl.nsw.optusnet.com.au 30.06.05, 03:17
                                                      No nie wiem czemu mi sie wylaczylo,ale chcialem jeszcze dopisac,ze obecnie w
                                                      swiecie ludzie sa okropnie rozbiegani,pospieszni i dowod to ile jest rozwodow i
                                                      tyle samotnych ludzi.jest duzo roznych uczuc a malo milosci.ludzie sa
                                                      nastawieni ze wszystko jest zmienne i wymienne.nie wiem czy znowu nie pisze
                                                      zbyt chaotycznie,ale chcialem powiedziec przez to ze ludzie sie spotykaja i jak
                                                      cos nie pasuje to sie szybko rozstaja,bo sobie mysla,po co mam sie trudzic w
                                                      jakims dziwnym zwiazku kiedy moge sobie poszukac kogos lepszego.tak jakby
                                                      wyrzucali wszystko na smietnik.to co juz nie potrzebne nieuzyteczne,to do
                                                      kosza.kiedy warto lepiej troche popracowac nad zwiazkiem,tak napisalem ze
                                                      swojego doswiadczenia,bo drugi moj zwiazek jest bardziej udany.latwiej jest
                                                      przeciez naprawic cos co sie popsulo niz burzyc wszystko i zaczynac zupelnie od
                                                      nowa.takie wieczne budowanie od nowa dla niektorych,to do Ciebie pije Gunther,
                                                      to moze i rozrywka.ja mysle jak prosty chlop.taka rozrywka robi uczucia tepe i
                                                      powierzchowne i tyle.czasem jednak trudno schowac wlasna meska ambicje,zmienic
                                                      swoje przyzwyczajenia,zeby dopasowac sie do partnera.Asia kiedys mi napisala,ze
                                                      jestem bardzo trudny i pewnie ciezko mi porozumiec sie z kobieta.wcale nie
                                                      zaprzeczam,jestem trudny.a moja Pania bardzo szanuje za to,ze nie bala sie i
                                                      zechciala poprobowac zycia z trudnym czlowiekiem.o tak napisalem,niedlugo
                                                      bedziemy mieli nasza nieoficjalna rocznice.
                                                      pozdrawiam wszystkich
                                                      Kazik
                                                    • element_rodzinny Element w domu 30.06.05, 13:48
                                                      Dziekuje za wszystkie toasty wodami swieconymi, ognistymi i innymi lakociami.
                                                      Pogoda w porzadeczku, szkoda, ze nie moge z niej korzystac, bo mam prikaz
                                                      lezenia na brzuszku i chodzenia nie dalej niz do lazienki.
                                                      Zdrowka wszystkim zycze rowniez.
                                                    • Gość: hippo Re: Wode slona i wode swiecona... IP: *.pl / *.crowley.pl 30.06.05, 08:05
                                                      hehe
                                                      elo elo
                                                      ciekawe... daleki ziomek mojej osoby? miło mi.. ale czy chociaż troszkę
                                                      podobieństwem sie do hippa zachował bo z nazywania całkowitus ziomalus.. heh
                                                      pozdro dla wszystkich w różnych miejscach i zwiadowców chińskich
                                                    • Gość: mojito Bergenie. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 19:09
                                                      Czolko Wszystkim,

                                                      pogoda cudowna. Akurat. Slonecznie z milym dotykiem zefirka.
                                                      Dwadziescia cztery Celsjusze pol godziny temu widzialem.

                                                      TV Polsat zainstalowany. Kanalow bez liku. Ponad sto. I to wszystko
                                                      tylko po to aby Polsat Sport ogladac. Wimbledon dokladniej. Ojciec czeka
                                                      teraz niecierpliwie na aktywacje. Szarapova przeszla dalej i z siostra
                                                      Williams grac bedzie.

                                                      Znalazlem cel w zyciu. Taki dwumiesieczny :). W ogrodzie u rodzicow
                                                      rosna na trawniku bergenie. Stanowia mala enklawe. Z lisciami podobnymi
                                                      do kapusty. Oczywiscie nazwy nie znalem ale wiedzialem kogo zapytac.
                                                      Rzut beretem mlodziez kobieca ogrodnictwo studiuje. Autorytatywnie
                                                      stwierdzila, ze to bergenie sa. Przyjalem to do wiadomosci.
                                                      Nie kwestionuje opinii kobiecych w lecie. Za goraco :).

                                                      Usunalem troche martwych lisci z zewnatrz klombu. Sporo jeszcze pozostalo.
                                                      Reszte zrobie spokojnie w miare czasu i na pewno nie od razu.
                                                      Zajecie daje natychmiastowa satysfakcje i zielen wplywa kojaco.
                                                      Nowe dla mnie doswiadczenie. Moze ogrodnikiem zostane...

                                                      Szopen,
                                                      poczatek naszego watku zaczal sie po 2799 poprzednich wpisach.
                                                      Szkodnik wspomnial o limicie 2500 wpisow. I tak chyba jest.
                                                      Chyba, ze nowa administracja...
                                                      Jak sie ma Amber?

                                                      Element,
                                                      lezenie na brzuszku ma swoje uroki :). Faktem jednak jest, ze nie ciagle.
                                                      Byc moze mozesz wystawic dolna czesc plecow na terapeutyczne dzialanie
                                                      slonca. Rekonwalescencji zycze.

                                                      Lece posiedziec gdzies w ogrodku. Pogoda zacheca.
                                                      Zdrowko nasze i ten tego wypije.
                                                      Ciao,
                                                      m.
                                                    • Gość: szopen Re: Bergenie. IP: 206.73.209.* 01.07.05, 02:56
                                                      Amber dalej ma goraczke ale juz mniejsza, jako ze my staramy sie nie uzywac
                                                      antybiotykow o ile nie jest to sprawa bardzo powazna to kuruje powoli.
                                                      Teraz juz spoko ale pierwsze dwa dni to najgorszy byl strach bo tutaj
                                                      rozmaitych paskudnych chorob tak sie objawiajacych sporo: malaria, dengue
                                                      fever, japanese encephalitis i pare innych nienazwanych. Ale bedzie dobrze
                                                      dziecko dalej zadowolone bawi sie wesolo.

                                                      Dalej mi sie wydaje ze szkodnik wspominal o limicie 1500 postow a nam po prostu
                                                      udalo sie ciut dalej pociagnac. Ale moge sie mylic.

                                                      Dalej pada.
                                                      Mimo to rozwazam urwanie sie z pracy po poludniu w wiadomym celu.

                                                      Gratulacje dla wszystkich do zdrowia powracajacych.
                                                    • matrioszkaa Re: Bergenie. 01.07.05, 06:50
                                                      A moze ja mieszkam tez w Chinach i nic o tym nie wiem? Deszcze takie jakies
                                                      przeciagle tutaj, a do wakacji jeszcze tydzien...

                                                      Mam pytanie do osob znajacych sie na antenach-czy jest mozliwosc, zeby taka
                                                      antena nie wisiala na zewnatrz? Bo mi zabroniono tu powieszenia
                                                      czegokolwiek:-((( I jestem sobie sama jedynym zrodlem polskiego, co- jak
                                                      zauwazyl od samego poczatku Mojito-prowadzi do tego, ze mowie z-no takim
                                                      miekkim- akcentem;-(
                                                    • Gość: Gunther Re: Bergenie. IP: 202.142.53.* 01.07.05, 06:54
                                                      Siemanko,

                                                      Amigo czolko;)te rozmiary cos mi przypominaja, tylko troche nizsza?miala
                                                      tatuaz DM?dam spokoj,bo nie usiedze dzis przy desce;)
                                                      Kazek no dales teraz ty po rajtuzach.ja to ci powiem ze ja to wszystko wiem i
                                                      praktykuje.zycie to jednak jest bardziej skomplikowana sprawa niz niektorym sie
                                                      wydaje i zebys nie wiem jak sie staral,to cos tam sie popsuje.
                                                      dobra kochani,pije dzisiaj wieczorkiem nie tylko za wasze nieustajace zdrowie,
                                                      pije zeby nam sie udawalo czesciej nie psuc a budowac;)
                                                      Amigo i zobacz co tu znalazlem
                                                      web0.h7131.serverkompetenz.net/blumen/Bergenie-Steinbrech-Bluete-rose/
                                                      taki ze mnie fachura ze nawet nie wiem jak to podswietlic;)

                                                      Element:)witaj i zdrowia zycze.inna rehabilitanke gdzies wcielo chwilowo,zycze
                                                      wam dziewczyny zebyscie do normy wrocily jak najszybciej,zdrowenka
                                                      Asienko jak humorek? ja tu nieustannie bede dyzurowal az Tobie sie znudzi i
                                                      odezwiesz sie:)))
                                                      buzienka dziewczyny
                                                      graba panowie
                                                    • Gość: mojito Piontkowo :). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.05, 16:28
                                                      Mzy na zmiane dzisiaj. Bez slonca ale zimno nie jest.
                                                      Kalafior dzisiaj na obiad mialem z kura z grilla.
                                                      Kalafior otulony bulka tarta. Zapach przy gotowaniu
                                                      kalafior ma nie ten tego ale smakuje ok. Kalafiorowo :).
                                                      Bergenie dzisiaj obszedlem dookola. Wygladaja teraz lepiej
                                                      bez zolci obumierajacych lisci. Jest jeszcze troche zolci do
                                                      usuniecia. Zrobie to ewentualnie. Chyba nie dzisiaj.
                                                      Wczoraj Gama mi pomagala. Niosla w zebach oderwany lisc
                                                      i zapraszala do zabawy. Nie jest latwo pracowac z kobietami :).

                                                      Matrioszka,
                                                      skierowalem Twoje pytanie do obslugi technicznej TV PolSat (meskiej :).
                                                      Poinformowano mnie: TV satelitarna musi miec antene (dysk) na zewnatrz.
                                                      Inna - naziemna (cokolwiek to znaczy) moze byc pod dachem.
                                                      Rozwaz moze praktycznosc powiedzenia - to ask permission is to seek denial.
                                                      Pytanie o pozwolenie zrobienia czegokolwiek moze wywolac odmowe.
                                                      Zauwazylem to juz dawno pytajac uprzejmie w urzedach (polskich np),
                                                      ze na pytanie: "Czy mozna?" w wiekszosci padala odpowiedz - nie!
                                                      Rozwaz zainstalowanie i zobaczenie/uwidzenie :). Ja w pewnych
                                                      okolicznosciach poruszam sie ostroznie nie pytajac o pozwolenie.
                                                      Miewam tez sukcesy :). Dlatego ten sposob polecam.
                                                      No, i jeszcze Ustka moze byc letnim azylem dla Krukow.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      przeslane bergenie super. "Moje" sa juz bez kwiatow. Same liscie.
                                                      "Tatuaze" i miejsca na nie budza moj nieklamany podziw.
                                                      Nie chcac brzmiec szowinistyczne i nacjonalistycznie stwierdze, ze
                                                      w kraju zawsze bylo co ogladac/dotykac i pod tym wzgledem nic sie nie
                                                      zmienilo :))). Mam kolege ktory na ramieniu wpisal w tym roku czwarte
                                                      juz "na zawsze/forever" imie kobiece. Te z lat ubieglych zostawil
                                                      lekko zamazane :). Ewentualne cierpienia z tym zwiazane nie zniechecaja jego.

                                                      Szopen,
                                                      z Amber wiec bua xing (chyba nie pomylilem). Z wontkiem zobaczymy.
                                                      Sklaniam sie do 2500. Chociaz tez sie moge mylic.

                                                      Mzawka wykluczyla mycie samochodu. Spadam. Moze raz jeszcze obejde
                                                      bergenie... Moze troche zolci usune... A moze margarita na Walach
                                                      Chrobrego? Dobrze jest miec wybor :). Ten tego wiec.

                                                      :)))))))))))),
                                                      mojito.
                                                    • yvona73pol Re: Piontkowo :). 03.07.05, 14:30
                                                      no to ja powiem, ze u mnie roznie, i fajnie i niefajnie , chemia mi figle plata
                                                      i sam nie wiem , na czym stoj, eno, ale jak to sie mowi, przyszla krzska na
                                                      matyska , hie, hie....
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: hippo Re: Piontkowo :). IP: *.crowley.pl 03.07.05, 22:03
                                                      elo elo
                                                      ...i po łyk..endzie...byłem wszędzie... na skałach i nad rzeką i nad jeziorem i
                                                      gór korony zwiedziłem szczytów klosze w kosza grałem grilla rozpalałem piwo
                                                      piłem żłopałem i bzdury wygadywałem i pływałem stałem i zataczałem się...
                                                      miałem dzwona po kawalerski mojego frenda on sie biedny teraz gdzieś po górach
                                                      szwęda..właśnie dzwonił że kasę roztrwonił i że pociągu nie dogonił i że został
                                                      na dworcu sam tam gdzieś co jak wieś wygląda na pustą puszkę bronxa spogląda po
                                                      kątach sie krząta ręką pijanych trąca ... ale spoko juz po niego pojechali i ze
                                                      soba sprzet zabrali znaczy kilka zimnych puszek chleba co jak złoty deszcz z
                                                      nieba jak tlenu potrzeba spragnionemu pomogą organizm odrodzą myśli oswobodzą i
                                                      swoją mocą szataństwo wypocą procą wystrzelą.....nieważne... ze żyje jest
                                                      ważne..3 dni pełne wrażeń...
                                                      pozdro wszystkim
                                                      biję w kimono bo mnie morfeusz ramieniem swoim obejmuje...chyba coś knuje...
                                                      dobranocka wszystkim bez wyjątku...
                                                    • tangerin Re: Piontkowo :). 04.07.05, 00:40
                                                      tak na chwile zajrzalam, aby sie przywitac i zyczyc dobrej nocki wszystkim.
                                                      jakos nie moge sie zabrac za pisanie, czas mi sie kurczy, a co raz wiecej do
                                                      zrobienia, wszedzie sie spozniam, nie docieram, nie dzwonie. Ale naprawde sie
                                                      staram!

                                                      Elemencie, dobrze, ze juz jestes.:) zdrowko:)
                                                      Szopen, mam nadzieje, ze Amber ma sie lepiej...

                                                      Yvette, ale sie chemicznie zrobilo. U mnie chyba tez, ale wcale mi sie to nie
                                                      podoba, dobrze, ze czasu mi brak!Bo inaczej, to kto wie...

                                                      Hippo, pozyczam sobie Twojego Morfeusza
                                                      Dobranoc
                                                    • Gość: szopen Do przodu IP: 206.73.209.* 04.07.05, 03:08
                                                      Zyjemy ciagle ku nowym lepszym horyzontom okiem wybiegajac.

                                                      Amber jus sie poprawilo, goraczka przeszla za to pojawil sie kaszel.
                                                      Wyjdzie i z tego.

                                                      Po raz pierwszy od bardzo chyba dawna mialem 2 dniowy weekend.
                                                      A jesli dodac to ze sie w piatkowe popoludnie na ryby urwalem to wyjdzie pewnie
                                                      z 2.5 dnia.

                                                      W piatek na rybach calkiem rozsadnie ale nic duzego sie nie zlapalo ot pare
                                                      kilo tilapi w rozmiarze bardzo jadalnym.

                                                      Ale co najciekwasze w sobote obchodzac wyspe z corka przeszlismy obok gosci
                                                      ryby w rzece lowiacych i zauwazylem ze sie tym Amber bardzo zainteresowala wiec
                                                      w niedziele rano razem sie w to samo pobliskie miejsce na ryby wybralismy.
                                                      Tak bardzo jej sie podobalo ze i po poludniu zrobilismy to samo. Nawet jakiegos
                                                      malego suma zlapalismy.
                                                      Chyba ma Amber ten sam "problem" co ja bo w domu teraz tylko o lowieniu ryb
                                                      mowi.
                                                      A tatus sie cieszy.
                                                    • Gość: Gunther Re: Do przodu IP: 202.134.255.* 04.07.05, 07:06
                                                      Siemanko wszystkim kochaniency,
                                                      Szopen wybiegam ku lepszym horyzontom no tego,wybiegam tylko te codzienne
                                                      obowiazki juz mnie mierza.cos mi sie zdaje,ze zarunko moja cierpliwosc zrobi
                                                      wysiadke i rusze w Polske.
                                                      weekendzik swietnie spedzony.oczywiscie w stylu ala Szopen;)coreczke tez masz
                                                      udana widze gratulacje,szkoda tylko ze taka mala.dorosnie bedzie z niej fajna
                                                      kobitka i zobaczysz bedzie ci przykro jak jakis przystojniak zakrzatnie sie
                                                      kolo niej.ale takie to zycie.
                                                      tymczasem cicho sie zrobilo,Zaba gdzies znikla?
                                                      Asienko jak humorek? lepiej?pije codziennie zeby sie poprawilo:))
                                                      Tizedik tez zajeta Elementem.
                                                      pogode jak na zime australijska to mamy bardzo ciepla.tak prawde mowiac to
                                                      obleci ta zima w swetrze,czasem trzeba zalozyc cos wiecej jakas kurtalka i
                                                      obleci.dzisiaj rano zaliczylem pare rundek naokolo domu i tak sie rozgrzalem ze
                                                      do pracy ruszylem w krotkich rekawkach,cieplo kochani.jeszcze kilka tygodni i
                                                      bedziemy sie opalac;)
                                                      nareszcie obcykalem jak to jest z tym podswietlaniem linku.jak komputer w
                                                      cafejce jest dobrze ustawiony to samo sie wyswietla i nic nie trzeba robic.
                                                      czlowiek ciagle sie uczy.Asienko o sobie pisze slowo daje i dyzur tu trzymam:)))
                                                      buzienka dla wszystkich dziewczyn
                                                      panowie graba
                                                    • fasolencja Do Tangerin 04.07.05, 16:43
                                                      Pls odezwij sie olvjose@wp.pl
                                                    • Gość: mojito Upalnie jest. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 18:45
                                                      Ciagle jest. I dobrze. W sobote pojechalem na basen do Gryfina.
                                                      Ladny obiekt tam maja. Laguna sie nazywa. Normalny dlugi basen.
                                                      Zaliczylem czterdziesci basenow. Zjechalem pare razy rura. Posiedzialem
                                                      troche w saunie i potem w solance. Jacuzzi mi nie lezy. Za duze wodne
                                                      zawirowania ma. Troche rozprasza mnie. I z pieklem mi sie kojarzy :).
                                                      Powtorzylem doswiadczenie w niedziele. Bardzo przyjemna sprawa.
                                                      Plywanie dobrze mi robi. Ogolnie, szczegolnie i ten tego.

                                                      Dzisiaj rano pojechalem do Zielonej Gory. Wczesna mlodziez przyjaciol
                                                      na oboz jezdziecki zawiozlem. Podroz ohydna. Drogi kiepskie.
                                                      Zatloczone. W Gorzowie most sie zawalil wiec objazdy sa.
                                                      Dwiescie piecdziesiat km jechalem prawie cztery h. Powrot
                                                      nie lepszy. Dlugi, zatloczony i uciazliwy. Na calej trasie autostopowiczow
                                                      wiozlem. Na zakonczenie podrozowalem z mama z dzieckiem.
                                                      Sama jazda chyba sie malemu nie podobala poniewaz malego pawia puscil.
                                                      Bywa. Chyba nie celowo - uprzejmie przeprosil :).

                                                      Jazda zakrecila mnie troche. I umeczyla. Wlaze pod prysznic i pojade
                                                      sie gdzies rozkrecic. Moze z pomoca...

                                                      Upalnie pozdrawiam Wszystkich,
                                                      mojito.
                                                    • tizedik Re: Upalnie jest. 04.07.05, 22:36
                                                      Ciezko jest, powiem wam. Dzis juz dostalysmy diagnoze i wskazania, po calym
                                                      dniu badan i wydaniu calej masy stoweczek. Kolejnym juz dniu badan, bo
                                                      poruszalysmy sie po omacku, ale coraz blizej wlasciwych badan i wlasciwych
                                                      lekarzy.
                                                      Bedzie powtorka ze szpitala i ten sam zabieg.
                                                      Staramy sie trzymac kondycje, na tyle, ile nam sie udaje, bo ja np. dostalam
                                                      niejako przy okazji diagnoze swego stanu, wedlug lekarza ponoc
                                                      calkiem "normalnego", a okreslanego mianem: nerwica sytuacyjna.
                                                      Chyba juz "zwykle" picie, drodzy watkowicze, nie wystarczy... Pewnie choc z raz
                                                      musicie sie upic w intencji.....
                                                    • hibiscus13 Matrioooooszka :)))) 05.07.05, 06:35
                                                      Matriooooszka :))))

                                                      tkachenko.com/cs/photos/flora/picture89.aspx
                                                      zdrowko :))))
                                                    • Gość: szopen Re: Matrioooooszka :)))) IP: 206.73.209.* 05.07.05, 07:18
                                                      OOOOOoooo.

                                                      Takie wlasnie u mnie wszedzie rosna i wlasnie kwitna.

                                                      Tizedik,
                                                      Bedziemy pili nadzwyczajnie.
                                                    • Gość: Gunther Re: Matrioooooszka :)))) IP: 202.134.255.* 05.07.05, 09:09
                                                      Siemanko kochaniency,
                                                      pijemy wiec fest,Tizedik zobowiazuje sie upic w intencji Elementu nie ma
                                                      sprawy,oby tylko byl jaknajlepszy skutek:)
                                                      a pod Hibiscusem to czasem Zabie pletwy nie wystaja? to co bawimy sie w
                                                      chowanego?
                                                      dobra Asia tez nic nie pisze,to Wasze nie ustajace dziewczyny dzisiaj pije
                                                      nawet jak mnie ignorujecie i tak za Was wypije,niech bedzie Wasze na
                                                      wierzchu,najlepszego:)))
                                                      spadanko
                                                    • matrioszkaa Snow Queen!!! 05.07.05, 13:22
                                                      davesgarden.com/pf/showimage/24170/
                                                      Pysiek!Pierwsza nagroda!!!
                                                      Dzieki za linka-pogrzebalam i znalazlam. To to mi wyroslo. Male jeszcze, ale
                                                      zawsze cos.

                                                      Tizedik, ja zauwazylam juz wczesniej, ze to moje picie nic nie pomaga;
                                                      postanowilam wiec zwiekszyc procenty: teraz Baileys. Jesli wszyscy lezacy nie
                                                      powstana oglaszam abstynecje!
                                                    • Gość: szopen Re: Snow Queen!!! IP: 206.73.209.* 05.07.05, 13:27
                                                      Baileys to tylko nieznaczne zwiekszenie procentow...

                                                      Dzisiaj, wczoraj i przedwczoraj nie padalo.

                                                      Tylko ciut cieplo sie zrobilo.

                                                      Mierzac temperature na dworze w cieniu o 16:05 wyszlo mi +36.7C.

                                                    • yvona73pol Re: Snow Queen!!! 06.07.05, 03:40
                                                      kochani,
                                                      oglaszam wszem i wobec, ze.... mam internet!!!!!!!!! wspaniale, w domu, o
                                                      kazdej porze... no, niekoniecznie o kazdej, bo jeszcze pare chetnych osob, i
                                                      czasami ciezko sie dostac ;))))))
                                                      no, ale, rowniez niemile wiesci - z chemia koniec.... no coz, zdarza sie,
                                                      jedynie moj zal, ze w taki sposob, niesmacznie....
                                                      coz, swiat sie nie zawalil, swieci slonce, cieplo, peknie i generalnie chec
                                                      zycia (no, moze niekoniecznie pracy... ;))))))
                                                      Tizedik, ja trzymam kciuki i juz w niedziele pilam w intencji, jakby co to
                                                      powtorze ile trzeba, a i inne czynnosci wykonam rowniez pomocne.....
                                                      Gunther, dzienx, teraz bede czesciej,
                                                      Hibiskus, jak tam zdrowko? ;))))))))))
                                                      wszysby - caluski,
                                                      Iwona
                                                      ech, kiedy wreszcie wygramy i zaszalejemy...... albo samo zaszalejemy.... ;)))
                                                      papa
                                                    • Gość: Gunther_0 Re: Snow Queen!!! IP: *.nsw.bigpond.net.au 06.07.05, 10:03
                                                      Siemanko,
                                                      i co pomoglo troche?bo wczoraj dobrze ten tego,trinken machen prawie do rana.
                                                      wszystkie toasty byly zdecydowanie w intencji lezacych,nawet bylem taki
                                                      przekonujacy ze paru facetow przy barze wypilo razem ze mna.pozwolilem sobie
                                                      troche przesadzic wczoraj bo dzis mialem RDO czyli roster day off.spalem wiec
                                                      do poludnia.jajecznica wiec z pomidorami byla akurat w porze lunchu,zlitowalem
                                                      sie nad soba i nie biegalem.Amigo troche mnie tu zdopingowal do plywania.graba
                                                      Amigo:))no skoro ty tam plywasz w basenie,to ja majac takie mozliwosci nie moge
                                                      tego nie wykorzystac.polecialem na chwile po zaopatrzenie prowiant jakos
                                                      ostatnio szybko mi sie zuzywa i w promieniach slonca do wody.dzisiaj zimowa
                                                      temperatura byla 20 stopni,woda taka sobie kra nie plywa;)))
                                                      Yvona kurde szyszka naprawde koniec chemii?az nie wierze,a juz myslalem ze moze
                                                      Tobie sie uda,ze akurat cos pozytywnie.troche wiec posmutnialem.
                                                      lece dalej pic za zdrowie lezacych,najlepszego
                                                      buzienka przeogromna dziewczyny
                                                      graba panowie
                                                    • tizedik Re: Snow Queen!!! 06.07.05, 11:08
                                                      Dzieki wam wszystkim za poswiecenie:-)))))))))))
                                                      Martwie sie tylko, abyscie nie wpadli w uzaleznienie, bo to wszystko jeszcze
                                                      troche potrwa. Na razie trzeba wyleczyc niepozadane pozostalosci poprzedniej
                                                      operacji, zeby mozna bylo zrobic druga. A lepiej ja zrobic wczesniej niz
                                                      pozniej.
                                                      To wasze poswiecenie chyba przynosi skutki, bo moim zdaniem cos sie poprawia.
                                                      Ale moje zdanie wynika z "ogladu" sytuacji, a to nie jest wiarygodna opinia.

                                                      Czyli - wniosek tylko jeden! Pic nalezy nadal! Bez obijania sie;-)

                                                      Pysiek, nie badz juz taka oporna na tak powszechne wspomaganie leczenia!
                                                      Wstan!

                                                      I przy tej okazji wszystkim watkowiczom chorym, zdrowiejacym i zdrowym -
                                                      zdrowia zycze!
                                                    • yvona73pol Re: Snow Queen!!! 06.07.05, 15:01
                                                      no to pijemy...
                                                      i moze jeszcze niesmialo za chemie, bo roznymi sciezkami chodzi i ostatnio
                                                      jakos znow mnie zaskakuje, jeszcze nie wiem, czy in plus, czy po prostu
                                                      zaskakuje ;))))
                                                      pozyjemy - zobaczymy ;))))
                                                      poki czas, caluski i spadam,
                                                      moze jeszcze napisze ;)
                                                      Iwona
                                                    • mojito Pogoda barowa :))). 06.07.05, 17:19
                                                      Siemanko zdrowe Wszystkim,

                                                      wczoraj pomyslalem o myciu samochodu. Prawie natychmiast
                                                      sie rozpadalo. I mzy dzisiaj. Powinienem pomyslec o kumulacji :))).
                                                      Pilem zdrowie szczegolne i chemii ogolnie. "Bo chemia to cyganskie
                                                      dziecie..." Zdrowie letnich zauroczen obecnych i milo trwajacych z lat
                                                      poprzednich. Niech trwaja i chemicznie reaguja.

                                                      Wczoraj zostawilem samochod pod niebem gwiezdzistym (na parkingu)
                                                      z uchylona prawa przednia szyba. Deszczu troche napadalo.
                                                      Dzisiaj moja mama, powazna kobieta, z mokrymi majtkami robila
                                                      zakupy poniewaz usiadla na jeszcze mokrym siedzeniu :).

                                                      Bergenie chlona wode i rosna jak szalone. Przyroda zielenieje
                                                      soczyscie. Chlorofil wylewa sie z lisci i trawy.

                                                      Wczoraj podczas kolacji w Szpilce czytajac menu, na Asi produkt
                                                      sie natknalem. Pizza rakowa. Pierwszy raz o takiej slyszalem/czytalem.
                                                      Zapytalem czy dowoza. Do Nowej Zelandii niestety nie :(.
                                                      Ja na carpaccio wolowym poprzestalem.

                                                      Yo! Gunther/Amigo,
                                                      plywanie robi cuda. Miesnie podciaga. Uelastycznia i w ogole ten tego
                                                      bardzo dobrze robi. Na wszystko :))).

                                                      Iwona,
                                                      bywa. Przykro, ze zwiazek chemiczny czasami rozklada sie nieladnie.
                                                      Po krotkiej przerwie pojawi sie nowy katalizator. Prawie na pewno :).
                                                      Cheer up, Amiga.

                                                      Spadam usiasc na Walach Chrobrego przy margaricie/espresso i wieczor
                                                      ten tego ulozyc sobie chemicznie :).

                                                      Wasze zdrowka nieustajaco,
                                                      mojito.


                                                    • Gość: szopen Re: Pogoda barowa :))). IP: 206.73.209.* 07.07.05, 03:41
                                                      No a u mnie pogoda w stylu ciepelko.
                                                      Nie padalo juz 5 dni.
                                                      Dzisiaj ma byc +38.
                                                      Cieplo.
                                                      Woda w basenie ma + 33.
                                                      Cieplo.

                                                      Jutro sie musze wybrac do Hongkongu "nie chcem ale muszem".
                                                      Jedyna pociecha ze sobie moze cos wedkarskiego zakupie.

                                                      No i wyglada na to ze sie jednak w nastepny piatek do Polski wybierzemy.
                                                      Rodzice sie uciesza.
                                                    • matrioszkaa Re: Pogoda barowa :))). 07.07.05, 06:40
                                                      Ja tez sie w piatek wybieram, ale juz ten;-)))
                                                      Niniejszym odmeldowuje sie na 3 tyg.
                                                      Mandarynko!!! I z kim ja sie we Wroclawiu spotkam?!?!
                                                      Trzymajcie sie cieplo i zdrowo.
                                                      paaaaa
                                                      m.
                                                    • Gość: szopen Tak dodam IP: 206.73.209.* 07.07.05, 09:28
                                                      Many years ago in Scotland, a new game was invented. It was ruled "Gentlemen
                                                      Only...Ladies Forbidden"...and thus the word GOLF entered into the English
                                                      language.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      The first couple to be shown in bed together on prime time TV was Fred and
                                                      Wilma Flintstone.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Every day more money is printed for Monopoly than the US Treasury.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Men can read smaller print than women can; women can hear better.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Coca-Cola was originally green.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      It is impossible to lick your elbow.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      The State with the highest percentage of people who walk to work: Alaska
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      The percentage of Africa that is wilderness: 28% (now get this...)
                                                      The percentage of North America that is wilderness: 38%
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      The cost of raising a medium-size dog to the age of eleven: $6,400
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      The average number of people airborne over the US any given hour: 61,000
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Intelligent people have more zinc and copper in their hair.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      The first novel ever written on a typewriter: Tom Sawyer.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      The San Francisco Cable cars are the only mobile National Monuments.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Each king in a deck of playing cards represents a great king from history:
                                                      Spades - King David
                                                      Hearts - Charlemagne
                                                      Clubs -Alexander, the Great
                                                      Diamonds - Julius Caesar
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      111,111,111 x 111,111,111 = 12,345,678,987,654,321
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      If a statue in the park of a person on a horse has both front legs in the air,
                                                      the person died in battle. If the horse has one front leg in the air the person
                                                      died as a result of wounds received in battle. If the horse has all four legs
                                                      on the ground, the person died of natural causes.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Only two people signed the Declaration of Independence on July 4th, John
                                                      Hancock and Charles Thomson. Most of the rest signed on August 2, but the last
                                                      signature wasn't added until 5 years later.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Q. Half of all Americans live within 50 miles of what?
                                                      A. Their birthplace
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Q. Most boat owners name their boats. What is the most popular boat name
                                                      requested?
                                                      A. Obsession
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Q. If you were to spell out numbers, how far would you have to go until you
                                                      would find the letter "A"?
                                                      A. One thousand
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Q. What do bulletproof vests, fire escapes, windshield wipers, and laser
                                                      printers all have in common?
                                                      A. All invented by women.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Q. What is the only food that doesn't spoil?
                                                      A. Honey
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Q. Which day are there more collect calls than any other day of the year?
                                                      A. Father's Day
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      In Shakespeare's time, mattresses were secured on bed frames by ropes. When you
                                                      pulled on the ropes the mattress tightened, making the bed firmer to sleep on.
                                                      Hence the phrase......... "goodnight, sleep tight."
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      It was the accepted practice in Babylon 4,000 years ago that for a month after
                                                      the wedding, the bride's father would supply his son-in-law with all the mead
                                                      he could drink. Mead is a honey beer and because their calendar was lunar
                                                      based, this period was called the honey month. Which we know today as the
                                                      honeymoon.
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      In English pubs, ale is ordered by pints and quarts... So in old England, when
                                                      customers got unruly, the bartender would yell at them "Mind your pints and
                                                      quarts, and settle down."
                                                      It's where we get the phrase "mind your P's and Q's"
                                                      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                      Many years ago in England, pub frequenters had a whistle baked into the rim, or
                                                      handle, of their ceramic cups. When they needed a refill, they used the whistle
                                                      to get some service. "Wet your whistle" is the phrase inspired by this
                                                      practice.
                                                      ~~~~~~~~~~~AND FINALLY~~~~~~~~~~~~
                                                      At least 75% of people who read this will try to lick their elbow
                                                    • letnie_zauroczenie Hallo Londyn! 07.07.05, 15:19
                                                      Mandarynki i Inne Owoce, ok?
                                                    • matrioszkaa Re: Hallo Londyn! 07.07.05, 15:25
                                                      Tanderin! Zywa, zdarowa????
                                                    • yvona73pol Re: Hallo Londyn! 07.07.05, 16:22
                                                      Tange, hop, hop, mam nadzieje, ze okej? wlasnie sie dowiedzialam....
                                                    • Gość: mojito Re: Hallo Londyn! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.07.05, 20:46
                                                      Yo! Mandarynko (Slodka),
                                                      kliknij.
                                                    • tizedik Hallo Londyn!! 07.07.05, 22:13
                                                      Mandarynko, czekamy na informacje!
                                                      Z niepokojem, bo wedlug Elementu w niektorych rejonach dzis najczesciej
                                                      wymienianych chyba bywasz.
                                                      Pocieszamy sie tylko wiesciami o chaosie komunikacyjnym, co poruszanie sie po
                                                      tym olbrzymim miescie utrudnia.
                                                    • tangerin Re: Hallo Londyn!! 08.07.05, 01:25
                                                      Wszystko ok. Nikomu z moich znajomych i przyjaciol nic sie nie stalo, mimo ze
                                                      blisko byli!
                                                      Qrcze, najgorsze bylo to, ze odcieli nas od swiata, cholerne komorki nie
                                                      dzialaly, myslalam, ze oszaleje z niepokoju!!!Prawie sie poryczalam z
                                                      bezsilnosci! Generalnie to blisko bylam tez, tyle, ze ja bylam w pracy juz od 8
                                                      rano, wiec spox.

                                                      Fasolka, odezwe sie, jak znajde troche czasu. A Ty mozesz napisac na
                                                      tangerin@gazeta.pl Sprawdzam skrzynke gazetowa
                                                    • tangerin Re: Hallo Londyn!! 08.07.05, 01:28
                                                      Aha,a powrot z pracy do domu zabral mi prawie 4 godziny!!! na piechote
                                                      oczywiscie.
                                                    • yvona73pol Re: Hallo Londyn!! 08.07.05, 04:04
                                                      cztery godziny, czy nie cztery... wazne ze kamien z serca ;))))
                                                      kurcze, ale historia...
                                                      nawet nie mam komentarza.. nie rozumiem, nigdy nie zrozumiem mentalnosci
                                                      muzulmanow/krajow arabskich... wiem, ze moze troche wrzucam teraz do jednego
                                                      worka, ale... fakty mowia za siebie...
                                                      czasami jestem naprawde zdegustowana ludzmi jako rodzajem... jak czytam to i
                                                      owo...
                                                      na szczescie sa tez przypadki piekne i dajace nadzieje; wciaz w mniejszosci :((
                                                      caluski,
                                                      trzymajcie sie,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: hippo Re: Hallo Londyn!! IP: *.crowley.pl 08.07.05, 09:26
                                                      elo elo
                                                      wczoraj dzwoniłem prawie pięć godzin..
                                                      ale brat i ojciec żyją.....wkońcu się dodzwoniłem...wszycho ok..
                                                      ulżyło..
                                                      pozdro wszystkim
                                                    • Gość: mojito Ufff, Londyn :))))))))))))))))))))))). IP: 213.155.176.* 08.07.05, 09:40
                                                    • Gość: szopen Re: Ufff, Londyn :))))))))))))))))))))))). IP: 206.73.209.* 09.07.05, 04:22
                                                      No to wyglada na to ze wszyscy OK.

                                                      Szczescie po prostu mamy.
                                                    • pysiek13 Re: Ufff, Londyn :))))))))))))))))))))))). 09.07.05, 04:23
                                                      Slonecznie i ... uff London :)))))))))))))))))

                                                      hey, hey slyszycie to walenie ????
                                                      nie?
                                                      uhm, to moje serce wali, tak troche ze strachu troche z exitement ...

                                                      siedze na walizka
                                                      zdrowka wszystkim
                                                    • yvona73pol Re: Ufff, Londyn :))))))))))))))))))))))). 09.07.05, 14:38
                                                      no to pieknie :)))))
                                                      a u mnie... no, coz, zawirowalo, opadl pyl, troche zgliszcz i ruiny i
                                                      generalnie niechec do odbudowy....
                                                      i chec swietego spokoju...
                                                      i nigdy wiecej....
                                                      i nigdy nie mow nigdy ;)))) jak sadze....
                                                      i generalnie lekkie zniesmaczenie....
                                                      aaaalez mi sie chce spac...
                                                      a widzieliscie nowe foty Milenki? slodkie, polecam!!!
                                                      caluski,
                                                      Iwona
                                                      ps. a w chemie nadal wierze ;))) tak z przekory....
                                                    • Gość: hippo Re: Ufff, Londyn :))))))))))))))))))))))). IP: *.crowley.pl 10.07.05, 01:23
                                                      ale jestem wyjechany zajechany i rozjechany jak po treningu u mamy na siłowni
                                                      ciężarami zmachany
                                                      pozdro i ....
                                                      jest różnie kwadratowo i.....
                                                    • Gość: Gunther Re: Ufff, Londyn :))))))))))))))))))))))). IP: *.nsw.bigpond.net.au 10.07.05, 04:43
                                                      Siemanko kochaniency,
                                                      dzisiaj troche u nas wieje,z rana popadalo i ogolnie nie wesolo.duzo sie
                                                      rozpisuja tutaj u nas o wypadku w Londynie i tak prawde mowiac rowniez trzesa
                                                      portkami.Aussie nie sa absolutnie przygotowani na odpieranie zadnych atakow
                                                      terrorystycznych,ale to moja prywatna opinia,moze expert sie wypowie,a moze
                                                      nie;)a i "excitement" a nie exitement sie pisze chyba tak?to w ktorym kierunku
                                                      z walizka teraz Pysiek ruszasz?cel podrozy no tego taki podniecajacy,czy tak
                                                      ogolnie?
                                                      Hippo to ty tego moze kulturysta jestes.w silowni rzadzisz.Amigo plywa a ja
                                                      ostatnio cos nie ten tego,cos zaniedbuje kondycje ostatnio.
                                                      Yvona ja tam tez jestem przyjaznie nastawiony do wszystkich narodowosci, troche
                                                      sie szwendalem po swiecie i nigdy nie mialem zadnych sytuacji na tle rasowym,
                                                      nie jestem rasista,teraz moglbym powiedziec ze nie bylem;)przyszlo nam zyc w
                                                      bardzo ciekawych czasach.no i raz jeszcze Yvona bardzo mi jakos przykro z
                                                      powodu Twojego nieudanego eksperymentu chemicznego.pocieszajace jest,ze
                                                      wierzysz dalej w chemie i tak trzymac nie dawac sie:))
                                                      taka pogoda to tylko do pubu i upic sie.melduje poslusznie ze popijam
                                                      regularnie za nasze wszelakie powodzenie i za zdrowie naszej Asienki,zeby jej
                                                      sie wszystkie plany spelnily,za zdrowie Elementu.za Twoje zdrowie Pysiek
                                                      rowniez zeby juz nie bylo nawrotow.i za nasze kochani nieustajace.
                                                      dziewczyny buzienka
                                                      panowie graba
                                                    • Gość: hippo Re: Ufff, Londyn :))))))))))))))))))))))). IP: *.crowley.pl 10.07.05, 08:28
                                                      elo elo
                                                      nie jestem.... hehehe
                                                    • yvona73pol Re: Ufff, Londyn :))))))))))))))))))))))). 10.07.05, 12:20
                                                      moi kochani ;))) powrot Jedi ;))))
                                                      oto on:
                                                      www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=683398caluski,
                                                      Iwona
                                                    • yvona73pol Re: Ufff, Londyn :))))))))))))))))))))))). 10.07.05, 12:22
                                                      mea culpa ;)))
                                                      dubel idzie ;))
                                                      www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=683398
                                                      i teraz....
                                                    • Gość: mojito Niedzielnie, leniwie ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.07.05, 13:08
                                                      Zdrowka Wszystkim i ten tego... (prosze wpisac zgodnie z zyczeniem),

                                                      o morzu wczoraj myslalem ale grad spadl z duzym deszczem.
                                                      Deszcz oczyscil parnosc powietrza. Grad byl uprzejmy karoserii
                                                      nie porysowac. Dzisiaj goraco jest (26C) ale przyjemny zefirek
                                                      zaznacza swoja mila obecnosc.

                                                      Ogolony, po sniadaniu (espresso, margarita, rogalik/croissant),
                                                      wolno bede kierowal sie na obiad do rodzicow. Babke yogurtowa
                                                      kupie w cukierni Lwowska. Bardzo dobra maja. Nawet odrobina pylu
                                                      kokosowego niespecjalnie mi na niej przeszkadza. Za wiorkami
                                                      kokosowymi nie przepadam. Bez wiorkow ciasto drozdzowe/piaskowe wole.

                                                      Miasto wyludnione. Ludzie nad wode sie przedzieraja. Zatloczone
                                                      tramwaje na Jezioro Glebokie jada. Plaza sie wypelnia.
                                                      Ludzie plywaja, na silownie chodza (Hipp:), rowerami jezdza.
                                                      Tu i owdzie widac na dziewczynach nalepione dyskretnie lub mniej
                                                      20 cm kwadratowego plastra rekreacyjnego. Swiadczy to o czynnej
                                                      aktywnosci kalorie spalajacej. Lato, kochane kolorowe lato...

                                                      Iwona,
                                                      photo piekne. Podudzajace wyobraznie :).
                                                      I ostatnia juz dygresja do chemii. Lepiej zalowac, ze sie robilo niz
                                                      zalowac, ze nie :). Jak mowila stara niania: lepiej cioopciac bez
                                                      kochania nizli kochac bez cioopciania. Tak mowila stara niania...

                                                      Pysiek,
                                                      q...wsko dobra wiadomosc.
                                                      :))))))))))))))))))))))).

                                                      Lece juz. Posiedze jeszcze troche na schodach na Walach Chrobrego
                                                      patrzac na walczacego Cetnaura z Herkulesem. Ze tez im sie chce...
                                                      W niedziele?

                                                      Siemaneczko sloneczne wszystkim,
                                                      mojito.
                                                    • tizedik Re: Niedzielnie, leniwie ... 10.07.05, 15:07
                                                      Informuje, ze u nas bez zmian.
                                                      Czekamy na mozliwosc dzialania, czyli na wyniki jednych badan, potem na
                                                      diagnoze i wytyczne (co oznacza pierwsze dzialania, ktore pchna "sprawe" do
                                                      przodu), a potem na kolejna diagnoze i wreszcie radykalne dzialanie.
                                                      Trzymamy sie jeszcze.
                                                      Wasze wspomagania nam sie przydaje....;-)
                                                      Kiedy trzeba je bedzie zintensyfikowac - powiem.

                                                      Mandarynko, cieszymy sie, ze nic ci sie nie stalo.
                                                      Ale doniesienia z L. nadal przygnebiaja.

                                                      Pysiek, udala sie radykalna zmiana (nie powiem - polozenia, bo chyba wlasciwie
                                                      bedzie mowic o sytuacji)? Wszystko ok?

                                                      Generalnie - o ile zdolalam wszystko w postach doczytac - jest w porzadku.
                                                      Tylko ta chemia ciagle nie moze sie uspokoic....;-)

                                                      PS.
                                                      Sprawdzilam ostatnie wyniki losowania PB.

                                                      Pozdrawiam wszystkich.
                                                    • Gość: hippo Re: Niedzielnie, leniwie ... IP: *.crowley.pl 10.07.05, 22:33
                                                      dziś właśnie poczułem to .....koniec jest jak poszuiwaczy projekt........lecę
                                                      może do nieba polecę...
                                                      i wszystkim luzik.. pozdro i całusy...
                                                      elo elo na lepszym świecie
                                                      .........................
                                                    • Gość: szopen Poniedzialkowo, pracowicie jak zwykle. IP: 206.73.209.* 11.07.05, 03:05
                                                      No coz pogoda piekna, sloneczko swieci, wczoraj znowu bylem z corka na rybach
                                                      zlapalismy suma nieduzego, zabawa przednia, Amber koniecznie chciala zlapac 2
                                                      zolwie niestety ani jednego nie zlowilismy.

                                                      A dzis od rana normalny dzien pracy.
                                                      Ale jeszcze tylko kilka sie zostalo i wakacje.
                                                    • Gość: Gunther Re: Poniedzialkowo, pracowicie jak zwykle. IP: 202.134.255.* 11.07.05, 04:57
                                                      Siemanko,
                                                      tojak wszyscy jada na wakacje no to kurde ja tu nie usiedze.tez bym gdzies
                                                      skoczyl w cieplejsze strony,bo u nas dzisiaj zimno nieco.no dobra nie bede
                                                      jeczal,w zeszlym roku sie pobalowalo to teraz odsiadka.
                                                      mnie Szopen ciagna znajomi na weekend na pstragi znowu,moze poki jeszcze tu
                                                      zagladasz wrzuc jakis przepis ciekawy.ja to zwykle pstraga marynuje i albo w
                                                      folii smaze albo BBQ,czasem na specjalna okazje zrobie cos specjalnego ale
                                                      ostatnio jakos humor mnie opuscil to i brak fantazji.jak jedziemy kupa,to
                                                      znaczy gromadnie na pstraga to zwykle przywioze kilka sztuk,to ciagle to samo
                                                      robic to moze sie przejesc.co za duzo to nie ten tego;)
                                                      Amigo graba:))jak tam wszystko w porzasiu?
                                                      Kazek a Ty cos sie obrazil czy spisz w altanie?ja tam nie mam urazy,napisales
                                                      co mysloles i tyle.a co ja o tym sobie mysle to mysle,i to drugie tyle.
                                                      Asienko jak humorek?lepiej juz chyba i tego zycze.pokaz sie nam tutaj czasem;)
                                                      zdrowenko wszystkim
                                                      dziewczyny buzienka
                                                      panowie czolko
                                                    • Gość: mojito Re: Poniedzialkowo, pracowicie ... IP: 213.155.176.* 11.07.05, 08:50
                                                      ...krece sie od rana po miescie. Sniadanie w Domu Chleba
                                                      przy Bramie Portowej. Espresso, croissant i sok pomaranczowy.
                                                      Miasto budzi sie do zycia i pracy. Do pracy niechetnie :).

                                                      Piekny dzien dzisiaj bedzie. Slonce wznosi sie optymistycznie
                                                      i dotyka demokratycznie wszystkich swoimi cieplymi promieniami.

                                                      Suma kiedys jadlem wedzonego na cieplo w Bieszczadach.
                                                      Milo czytac, ze mlode kadry wedkarskie juz sie szkola.

                                                      Znajomy walczacy od lat z nadwaga i znajacy wszystkie diety
                                                      powiedzial mi o najskuteczniejszej jego zdaniem.
                                                      Zadzwonila do niego dziewczyna i zaprosila go na sniadanie.
                                                      "Kochany" - powiedziala - "przyjezdzaj na sniadanie a po drodze
                                                      kup w aptece test ciazowy". Test kupil, apetyt mu odebralo :).
                                                      Kobiety zrobia wszystko aby pomoc ukochanemu mezczyznie zrzucic
                                                      nadwage :). Mezczyzni nie zawsze to potrafia docenic :).

                                                      Lece poniewaz parkuje w miejskiej strefie parkowania platnego
                                                      i sluzba miejska juz sie obudzila. Musze kupic te cholerne
                                                      bilety parkingowe. Godzinne i polgodzinne.

                                                      Ciao Amigos,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: szopen Wtorkowo cos cichutko IP: 206.73.209.* 12.07.05, 04:39
                                                      Cos cicho,
                                                      Wakacje?

                                                      Moze za goraco?
                                                      Moze sie poprawi?
                                                      Do 1500 postow juz blisko.

                                                      A zycie dalej sie toczy do przodu.
                                                      A my wraz z nim.
                                                    • Gość: Gunther Re: Wtorkowo cos cichutko IP: 202.134.255.* 12.07.05, 05:21
                                                      Siemanko,
                                                      etam cichutko,ja moge pohalasowac na ochotnika.jak wszyscy na wakacjach a my tu
                                                      pracujemy to nalezaloby sie spodziewac ze ci co wypoczywaja maja wiecej wrazen
                                                      do opisywania.
                                                      u nas zimno sie zrobilo i chlodem powiewa.w pracy zapieprz jakich malo,lunch
                                                      dzisiaj mialem w Chinese restaurant i nawet mi sie to podobalo,bo ja lubie jak
                                                      podaja takie roznosci w malych ilosciach i dobrze zakrapiane.
                                                      Amigo czolko:))ta dieta na odchudzenie to dobra do czasu.podobno i nam
                                                      mezczyznom zachciewa sie czasem miec dziecko i wtedy nie ma silnych;)ja tak
                                                      naprawde chcialbym miec chlopaka,dziewczynki nie bo po co ma robic konkurencje
                                                      mamusi.wiadomo,ze ojcowie kochaja bardziej coreczki.wiec zeby bylo
                                                      sprawiedliwie chcialbym miec chlopaka,dla niego wcale nie chcialbym byc
                                                      kumplem.autorytet musi sie liczyc.pewnie tak jak w domu sie przyzwyczialem bym
                                                      traktowal go mesku od malego.cos przy wtorku sie rozmarzylem kurde.
                                                      lece dalej
                                                      buzienka dziewczyny
                                                      graba panowie
                                                    • Gość: szopen Re: Wtorkowo cos cichutko IP: 206.73.209.* 12.07.05, 07:45
                                                      No tak chyba wychodzi ze tylko ja i rozmarzony Gunther w pracy.

                                                      Corki sa lepsze o niebo.

                                                      Ostro sie zastanawiam ktory sprzet wedkarski do Polski na wakacje zabrac.
                                                      Ach te ciezkie decyzje.
                                                    • Gość: mojito Piekny dzien... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.07.05, 11:05
                                                      ...dzisiaj tez bedzie. I upalny. Wczoraj slupek wzniosl sie
                                                      do 29C. Dzisiaj ma byc podobnie. Ma byc tak caly tydzien.
                                                      Na sok marchwiowy przeszedlem. Margarite rozcienczam.
                                                      Pani sprzedajaca sok ma wspaniale marchewkowe wlosy.
                                                      Jest naturalna reklama dla soku z marchwi. Samo zdrowie :).

                                                      Oczywiscie, ze kobiety sa o niebo ciekawsze od mezczyzn.
                                                      Porownania nie ma :). Uzdolnienia maja przerozne.

                                                      Szopen,
                                                      z duza iloscia wedek uwazaj. Teraz na lotnisku zajrza w kazdy teleskop.
                                                      Gdzie Ty lapales w Polsce? Pojezierze Drawskie jest podobno wedkarsko
                                                      zupelnie ten tego. Czyste i malo czlowiekiem skazone.
                                                      Czy to Amber pierwsza podroz ?

                                                      Cholera, musialem wyskoczyc aby parkowanie uporzadkowac.
                                                      W tym tempie chyba sie z Pania od parkingu zaprzyjaznie.
                                                      To jej rejon. Wlosy tez ma marchewkowe i zolta widoczna
                                                      koszulke. O dwa numery za mala :))).

                                                      Chyba jednak sok z marchwi powtorze. Marchew jakos mi lezy.
                                                      I podobno nie szkodzi. Do soku z buraka (agresywnie reklamowanego)
                                                      nie mam przekonania.

                                                      Mar_za,
                                                      pewnie juz pol wyspy greckiej uwiodla. Ciekawe jacy sa Grecy?
                                                      Ogolnie i ten tego :).

                                                      Zanurzam sie wiec w upal, szorty i ten tego,
                                                      slonecznie pozdrawiam Wszystkich,
                                                      m.
                                                    • yvona73pol Re: Piekny dzien... 12.07.05, 14:55
                                                      no, tutaj faktycznie qrewsko zimno..... nie bawie sie tak!!!!
                                                      dzis bawilam w okolicach St.Marys, ale okolica, klimaty jak polska wies ;))))
                                                      nikt tego z Sydney nie kojarzy, zaloze sie...
                                                      strasznie ubogo, domki Drzymaly, czesciowo zdemolowane, troche spalonych,
                                                      zdaje sie ze sporo ludzi mieszka tam z braku laku i perspektyw....
                                                      nam tu kolega wczoraj wrocil z Uluru (Ayers Rock) zachwycony, poleca... hmmm...
                                                      my sie wybieramy raczej pod koniec wrzesnia, cosik zimno teraz.... ;)))
                                                      a wczoraj byl narodowy Dzien Aborygenow, ale jakos nie zauwazylam...
                                                      coz jeszcze? ano, troche chemicznie wciaz ;))) niezbadane sa te sciezki... na
                                                      razie postanowilam nie ingerowac kategorycznie i zobaczyc gdzie ta sciezka
                                                      konkretna prowadzi ;)
                                                      kucharze sobie, odrabiam zaleglosci kaloryczne i troche tez sie podtruwam
                                                      (nikotynka ;))) ale to czasowe, slowo! ;)
                                                      no i vinko, a jakze ;)
                                                      caluski sle i chyba sie zloze w loze, bo ziewam jak szalona ;)))
                                                      papa,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: Piekny dzien... IP: 206.73.209.* 13.07.05, 03:39
                                                      No i u mnie tez piekna pogoda i wcale nie zimno, wrecz przeciwnie.

                                                      Podtruwanie sie nikotynka do przyjemnych razeczy nalezy ale niestety nie jest
                                                      latwe do porzucenia. Wiec zadne slowo nie bedzie brane pod uwage.

                                                      W Polsce to lowilem ryby w okolicy Pily skad pochodze rzek i jezior wybor
                                                      spory, szczegolnie takie jedno w okolicach Tuczna gdzie rowniez na polowanie
                                                      jezdzimy.

                                                      Tak sie przyznam ze dopiero wczoraj poczulem ze w koncu jade na wakacje.
                                                      Poczucie mile bardzo.

                                                      Amber juz w Polsce byla prawie dokladnie dwa lata temu, niestety nie pamieta
                                                      chyba. Bardzo jest obecnie zaintrygowana cala sprawa szczegolnie lotem
                                                      samolotem i caly czas pyta sie kiedy lecimy. Ma zamiar w samolocie spac i sie
                                                      bawic. Taaaak .........Tatus nie pospi niestety.........
                                                    • Gość: Gunther Re: Piekny dzien... IP: 203.82.182.* 13.07.05, 06:33
                                                      Siemanko wszystkim,
                                                      zaraz zaraz panowie co wy tak feministycznie;) ja i owszem kobitki to ten tego
                                                      lubie nie wypieram sie wcale,ale ja sie wypowiedzialem tylko w sprawie
                                                      ewentualnego potomka. dziewczynki lubie takie wyrosniete raczej.w mojej
                                                      rodzinie gdzie nie mam siostry to ojczulek swego czasu tak zarzadzil,ze mama
                                                      jest najwazniejsza i dla nas 3 braci byla rzeczywiscie autorytetem.miala wiec
                                                      wszystko co najlepszego bo i milosc swego malzonka i synow i zadnej
                                                      konkurencji.Szopen i Mojito macie siostry wiec insza rozmowa ale nielubie
                                                      takiego przesladzania ze kobiety sa lepsze;))nie ma "letko" nam nic nie brakuje
                                                      bez przesady,a nawet bym znalazl pare amatorek ktore zupelnie genuinly lubia
                                                      nas mezczyzn:))
                                                      Szopen szerokich lotow,milych wakacji i ogolnie ten tego trzym sie.
                                                      czolko
                                                    • Gość: mojito Pieskie szczescie :))). IP: 213.155.176.* 13.07.05, 09:21
                                                      "Noce takie sa upalne i slowiki spac nie daja..."
                                                      Upal, nadupal wczoraj i taki juz budzi sie dzisiaj.
                                                      Pieszczony przez slonce slupek erekcyjnie oscyluje obecnie
                                                      w okolicach 25C. Pozniej ulegnie pieszczotom i wzniesie sie
                                                      jeszcze wyzej. Tak ma byc do soboty.

                                                      Rodzina jamniczka Gama miala dobry dzien wczoraj.
                                                      Otworzyla nosem/lapa kuchenke i zjadla czekajace na mnie
                                                      poltora mielonego kotleta z indyka. Wierze, ze byly
                                                      doskonale. Widzialem ile serca wlozono w ich przygotowanie.
                                                      Lezala pozniej na trawie i grzejac sie w sloncu mruzyla
                                                      zadowolona oczy. Trawila moje kotlety z sytym usmiechem.
                                                      Nie sposob sie gniewac patrzac w te ciemne, wilgotne
                                                      i krokodylowoniewinne oczy kobiece. Do psow tez los sie usmiecha.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      z calym szacunkiem dla mezczyzn kobiety sa bardzo interesujace.
                                                      Patrze z perspektywy mezczyzny. Zgodzmy sie kompromisowo,
                                                      ze na pewno latem :). Mezczyznom oczywiscie nic (prawie)
                                                      nie brakuje. No, moze kobiet czasami :))). Mezczyzna tez jest byc
                                                      dobrze. Meskie picie i rozrywki tez maja swoj urok. Ale ile mozna
                                                      byc pod tym samym urokiem... Na psa urok :).
                                                      Siostre dobrze jest miec. I brata pewnie tez.

                                                      Szopen,
                                                      pewnie wiecie, ale dobrze jest miec pod reka jakis twardy cukierek dla
                                                      Amber przy starcie i ladowaniu. Dzieci maja trudnosci z wyrownywaniem
                                                      rosnacego wowczas cisnienia w uszach i ssanie cukieka im w tym pomaga.

                                                      Tizedik,
                                                      uaktualnij, prosze, sytuacje medyczna z Elementem.

                                                      Lece zanurzyc usta w soku marchewkowym a oczy w kolorze marchewkowych
                                                      wlosow :). Zdrowie przede wszystkim.

                                                      Slonecznie Wszystkich pozdrawiajac,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: szopen Re: Pieskie szczescie :))). IP: 206.73.209.* 13.07.05, 12:01
                                                      No jak widac pies nieglupi.

                                                      Tak w temacie to jak jeszcz w Polsce mieszkalem mielismy kota imieniem Makawity.
                                                      Kocur byl bitny i jak sobie lezal na chodniku przed domem to go wszystkie
                                                      okoliczne psy obchodzily dookola. Jak jeszcze mieszkalismy w bloku to pare razy
                                                      zdarzylo mu sie niecelnie skoczyc z balkonu (celowal na balkon pietro nizej) i
                                                      spasc z czwartego pietra, dwa czy trzy razy spadl na beton i ostro sie polamal
                                                      ale sie zawsze wylizal i zrosl.
                                                      Wracajac do tematu to kot byl rowniez nieglupi i dosc silny wiec potrafil sobie
                                                      sam otworzyc lodowke i dobrac sie do zawartosci. Potem jeden czy dwa pozostale
                                                      koty tez sie od niego nauczyly i jeden z psow rowniez (ten najsprytniejszy).

                                                      Nie bylo innego wyjscia tylko na lodowce zalozyc zamek.
                                                      Zamek na lodowce powodowal dosc ciekawe komentarze odwiedzajacych gosci.

                                                      Co do wyrownywania cisnienia w uszach i zatokach to najlepiej jest dac dziecku
                                                      do ssania palec. Aczkolwiek cukierek ma tez swoje zalety bo powoduje rowniez
                                                      ogolne zadowolenie i na lzy pomaga, lizak szczegolnie.

                                                      Tak sie troche zastanowilem nad poruszanym tematem synow, corek, siostr i braci.
                                                      Z mojego punktu widzenie dobrze jest miec siostre, z siostry punktu widzenia
                                                      dobrze jest miec starszgo brata.
                                                      Nie mam pojecia jak to by bylo gdybym mial brata ale chyba bym byl zupelnie
                                                      innym czlowiekiem. Niby rzecz mala ale chyba bardzo duzy ma wplyw na to kim
                                                      bedziemy.

                                                      Posiadanie starszej siostry to chyba nie jest rzecz najciekawsza dla chlopaka
                                                      ale moge sie mylic.
                                                    • yvona73pol Re: Pieskie szczescie :))). 13.07.05, 15:10
                                                      oj, Szopen, mozesz sie mylic ;)))
                                                      to ja ;)))))
                                                      brat sobie chwali ;))))
                                                    • tizedik upal 13.07.05, 17:45
                                                      I to jaki upal!!!!!!! Przejezdzalam dzis przez most Grota - Roweckiego, przy
                                                      ktorym jest tablica z temeratura. Wyswietlala 30 stopni dla powietrza i 43 dla
                                                      nawierzchni. Kiedy chodzi sie po miescie, czuje sie wlasnie te 43 st. od
                                                      rozgrzanych chodnikow. Wrocilam do domu lekko podgotowana.

                                                      Iwona, ja tez jestem starsza siostra:-) Ale moj brat teraz zachowuje sie, jakby
                                                      to on byl starszy. Czasem przesadza, zwlaszcza kiedy zrzedzi jak nasz tato...;-)

                                                      Z Elementem nadal tylko bywamy u lekarzy w szpitalach. Wczoraj tez i dzieki
                                                      temu wiemy, co konkretnie jej dolega, poza spieprzona operacja. Czekamy na
                                                      dzialanie zaordynowanych wczoraj lekow. Po paru dniach bedzie wiadomo, co i
                                                      kiedy dalej robic.

                                                      Wiecie, co wy macie robic? Ja tylko tak delikatnie przypominam..........
                                                    • Gość: mojito Upalnie jest... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.07.05, 21:06
                                                      ...to fakt. Dzisiaj 30C sie utrzymywalo. Chociaz czulo sie
                                                      wiecej. Butelke wina czerwonego wypilem pol na pol z woda.
                                                      Szprycer, czy jakos tak sie ta kombinacja nazywa. Na upal super.

                                                      Na plazach cialo przy ciele. I cialo na ciele tez sie zdarza.
                                                      Ciala kleja sie do siebie w taki upal. Jutro morze lub basen w
                                                      Gryfinie. Tez ma "gorac" byc.

                                                      Siostre mam mlodsza. Rodzina uwaza, ze powazniejsza. Pewnie maja
                                                      racje. Ale ona rosnac nie narzekala. Przynajmniej nie przy mnie.
                                                      Blisko jestesmy. Moja nerke moze miec zawsze :).

                                                      Lece na Waly saczyc margarite. Saczenie nie oslabia toastow w intencji :).

                                                      Szopen, zyczenia szczesliwej podrozy jutro.

                                                      Siemaneczko wieczorne wszystkim,
                                                      m.
                                                    • yvona73pol siostrzanie... 14.07.05, 00:24
                                                      to ja jeszcze dodam trzy grosze ;))) sporo starsza jestem od brata, bo prawie
                                                      dekada ;)))) w zwiazku z tym poczatkowo zero porozumienia, inne swiaty, potem
                                                      klotnie i bojki - dosc bolesne ;))) ale - co sie odwlecze...
                                                      mamy teraz takie super porozumienie, ze az moja mama nie moze sie nadziwic,
                                                      brat jest (ponoc) dumny jak paw ze mnie i z moich poczynan ;))))) jestem
                                                      bezwzglednym autorytetem w paru dziedzinach, no i na pierwszym miejscu stoja
                                                      kosmetyki i ciuchy ;)))) tudziez znajomosc ludzkiej psychiki i poczynan ;)))
                                                      mozna by rzec ze nie mamy tajemnic - oczywiscie poza tymi, ktore zazwyczaj
                                                      kazdy ma ;)
                                                      no i nie chwalac sie, dzieki mnie jest po czesci tym, kim jest, bo z samego
                                                      domu wynioslby niekoniecznie takie wzorce i zamilowanie do higieny ;)))))
                                                      ach, ale mi sie za nim teskni.....
                                                      no i poczucie humoru takie samo ;)))
                                                      i wiele innych, choc sporo sie roznimy charakterami...
                                                      ale ale, czy nasz watek dobiego do limitu, czy nowy admin nic nie narzuca?
                                                      Tizedik, wiemy co mamy robic (by the way, zazdroszcze upalow, no, ale niedlugo
                                                      sie odwroci ;))))
                                                      caluski dla wszystkich,
                                                      Pysiek, niebawem sie odezwe;
                                                      Iwona
                                                    • pysiek13 Dubito ergo sum ;)))) 14.07.05, 08:26
                                                      Sonecznie :))))

                                                      eee, troche za-czytalam wczoraj, taka fajna ksiazka dorwalam wczoraj w lunch i
                                                      non-stop nie moglam przerwac, az skonczylam ;)))) ktos czytal Haruki Murakami ?
                                                      oh, jak on pisze!!! wow, az zal, ze tak szybko ksiazka skonczyla !!
                                                      znacie takie uczucie, eh ?
                                                      takie bardzo bardzo uroczyste, sympatyczne uczucie satysfakcji pomieszane z
                                                      przyjemnym zmeczeniem, podobne jak jak ... zmeczenie po nocy intensywnego
                                                      uprawiania sex ;))))

                                                      tak poza tym to ... jestem a bit lost :(((( moje zycie rozlozone na czynnosci
                                                      proste jest prawde mowiac zyciem walkonia !!! koczuje jak Diogones w beczce u
                                                      przyjaciol chwilkowo i opedzam rozne takie tam irracjonalne mysli :((((

                                                      bracia ? siostry ? gender ? queer :o ?
                                                      czasem wystarczy proste serdeczne podejscie do siebie nawzajem i do zycia i ...
                                                      odrobina optymism :)))) czasem ale ...

                                                      zdrowko absolutnie wszystkim, a wakacjujacym ex-C-itement ;)))) i bardzo milego
                                                      czas :))))
                                                    • Gość: szopen No to juz prawie prawie wakacje oho. IP: 206.73.209.* 14.07.05, 09:15
                                                      Pysiek gratulacje z pkazji wyjscia na wolnosc.

                                                      U mnie dzisiaj cieplo nawet bardzo, drobne +37.
                                                      Czasu w pracy pozostalo niewiele.

                                                      I dobrze jest.
                                                    • Gość: szopen Re: No to juz prawie prawie wakacje oho. IP: 206.73.209.* 14.07.05, 09:20
                                                      No coz wcisnal sie klawisz za szybko.

                                                      I takim oto sposobem przekroczylismy 1500 postow.

                                                      I dalej dziala.
                                                    • Gość: Gunther Re: No to juz prawie prawie wakacje oho. IP: *.nsw.bigpond.net.au 14.07.05, 11:53
                                                      Hola Amigos wieczornie,

                                                      Pysiek no nareszcie cos napisalas:))na zgode pierwszy wyciagam reke,to jak
                                                      bedzie?zgoda? w porzasiu wszystko?jakos tak dziwnie smutno napisalas,czy cos
                                                      moge pomoc?
                                                      Szopen wesolych wakacji zycze,a na lotnisku to rzeczywiscie uwazaj mnie tak
                                                      przemaglowali ze hej.wedki to ty zostaw w domciu kolego,w Polsce moznajuz kupic
                                                      super sprzet i zawsze mozesz gdzies zostawic go po rodzinie na potem;)
                                                      Amigo,to rozumiem;)jak zaczniesz miec sny w kolorze marchewkowym to znaczy ze
                                                      slub w kwietniu?
                                                      Asienko jak humorek? no to ja dopiero sie mam z wami dziewczyny:))
                                                      Ivona to mi sie podobasz,wiadomo ze i z bratem mozna sie dogadac.
                                                      buzienka ogromna dziewczyny,lece na party
                                                      graba panowie

                                                    • yvona73pol Re: No to juz prawie prawie wakacje oho. 14.07.05, 15:13
                                                      nowa,
                                                      jak chcesz - czytasz, jak nie - spadasz ;)))
                                                      co to kogo obchodzi, ze nas obchodzi? ano obchodzi nas, jak sie maja nasi
                                                      watkowicze, kto choruje, a kto swietnie sie bawi, kto potrzebuje
                                                      pomocy/wsparcia czy chociazby wzniesienia toastu...
                                                      nie zauwazylam za to malkontenctwa, pomijajac czasowe-chwilowe doly, ktore
                                                      kazdy przechodzi, bo nie wierze, ze ty nie ;)
                                                      a jak chcesz malkontentow to sobie poczytaj inne watki pracowe.....
                                                      i nie bierz tak wszystkiego na serio, bo wrzodow zoladka dostaniesz na mlode
                                                      lata ;)))
                                                      Pysiek, ca va? ;))) jakby co to wiesz gdzie mnie szukac - tak z grubsza, bo
                                                      jednak po przeprowadzce ;)
                                                      Gunhter :)))))))
                                                      cos senna jestem, sama nie wiedziec czemu..... chyba przeprosze sie z Morfem;
                                                      ale przedtem poczytam sobie biografie Antosia z Czerwonych Papryczek, co za
                                                      historie.... ;)))) niezle jazdy, niezle halo, dzieki Ifa ;)))))
                                                      jutro piatek, wiec caluje juz prawie weekendowo i zmykam,
                                                      pa,
                                                      Iwona
                                                    • Gość: mojito Upalu ciag dalszy. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 18:10
                                                      A wydawalo sie rano, ze dzisiaj bedzie chlodniej.
                                                      Ale to tylko zludzenie. Sloneczko operuje bez zahamowan.

                                                      Przeplywalem nasze watkowe wejscie w nowa setke :).
                                                      Wracajac z basenu z Gryfina wjechalem na autostrade.
                                                      Rozkojarzony minalem ostatni zjazd do miasta i wjechalem
                                                      na przejscie graniczne z Niemcami. Nie moglem sie rakiem wycofac.
                                                      Dokumenty mialem niepelne. Pozwolono mi zrobic U-turn po niemieckiej
                                                      stronie. To byl moj najkrotszy (2 minutki) pobyt za granica :).

                                                      Zjadlem nalesniki w "Hadze" na Nowym Starym Miescie. Z jablkami,
                                                      wisniami i cukrem pudrem. Maly Zywiec do nich. Zupelnie ten tego.

                                                      Dzisiaj przez godzine trzymalem w rekach "Zahira" Paulo Coelho.
                                                      Moze nawet dokoncze. Przegladanie nie zniechecilo mnie.

                                                      Szopen,
                                                      bon voyage i udanego pobytu w kraju. Uwaga Gunthera sluszna.
                                                      Sprzet kazdy jest do nabycia. Przywiez tylko pieniadze :).
                                                      Cala trojka lecicie?

                                                      Pysiek,
                                                      super duper jest widziec Ciebie za brama. Nawet koczujaca
                                                      i katem mieszkajaca. Zycie chwilowego walkonia tez ma swoje uroki.
                                                      Nie spiesz sie do pracy :). Twoje stwierdzenie/okreslenie
                                                      poszerze tylko o seks dzienny :). Ciekawe jak by mozna czasowo
                                                      go okreslic? Po zadzwonieniu budzika... czy jeszcze inaczej :)?.

                                                      Gunther/Amigo,
                                                      tez liczylem na palcach:). Kwiecien jest podsumowaniem lata.
                                                      I maj sie zdarza. Ciekawe czy kolor marchwi jest genetycznie
                                                      przekazywany? Z nowinek ten tego plastry antykoncepcyjne
                                                      weszly szeroka lawa w uzycie. Wazne aby nie pomylic ich ze
                                                      zwyklym opatrunkiem :))).

                                                      Ywona,
                                                      wydajesz sie byc cool sister :))).

                                                      Poleze troche pod jablonia w towarzystwie Gamy i zastanowie sie...

                                                      Lekko wieczornie i ciagle slonecznie Wszystkich,
                                                      mojito.
                                                    • Gość: hippo Re: No to juz prawie prawie wakacje oho. IP: *.crowley.pl 14.07.05, 23:26
                                                      elo elo
                                                      Gunther
                                                      powiedz no mi kolo jak tam pogoda u ciebie na końcu świata całego w głowie mje
                                                      kształtowanego??
                                                      szukam placu na hamak i namiot znasz to?? szukam miejsca na wakację zjeść
                                                      spokojnie z ziomalem kolację spokoju wypasu stację pewno masz luzik i masz
                                                      rację...
                                                      Pysiek
                                                      a z tobą dzieje sie coś jak sie mówi czy uraził cię ktoś?? nie żeby nie było to
                                                      drugiemu na złość bo jak ość stanie w gardle i ciemnej strony diable porwie
                                                      wszystko i otruje temat zawiesi nasz wasz schemat zniszczy ten poemat....
                                                      asia
                                                      gdzie siepodziewasz?
                                                      ???
                                                      no i chiba na wakację mazury zostaną mnie....
                                                      maci coś innego inne propozycjie???
                                                      SZUKAM MIEJSCA NA WAKACYJNY HAMAK!!!!!
                                                      pozdro ziomki i ziomalowe kobiety koralowe..
                                                    • yvona73pol Re: No to juz prawie prawie wakacje oho. 15.07.05, 01:57
                                                      hmmm..... koralowa kobieta ;))) to ladne....
                                                      dzis obudzilo mnie slonko... a wlasciwie slonko zobaczylam po wygrzebaniu sie z
                                                      loza i doczlapaniu do salonu... od razu jakas chec do zycia ;))) ciekawe
                                                      czemu? ;)
                                                      piatek dzis, wiec bedziemy wznosic toasty wszelakie, prosze zamawiac, kupa
                                                      czasu do wieczorka ;)))
                                                      w miedzyczasie pracka i takie tam...
                                                      a ja czekam na Chorego Portera, jutro pierwszy dzien sprzedazy xiazki, mam
                                                      nadzieje sie zalapac ;)))))
                                                      a tej nowej(?) Cohello nie znam, coz to?
                                                      caluski dla wszystkich i spadam w czynnosci codzienne ;)))
                                                      Iwona
                                                    • Gość: szopen Re: No to juz prawie prawie wakacje oho. IP: 206.73.209.* 15.07.05, 02:33
                                                      No to juz ostatni poranek w pracy, zalatwic trzeba jeszcze kilka spraw i to by
                                                      bylo na tyle.

                                                      Lecimy wszyscy razem, w trojke.

                                                      Wedki to ja zabiore napewno, nauczony zyciem nawet na pustynie sie bez wedek
                                                      nie ruszam.
                                                      Kwestia raczej ktore i jakie zestawy. To nie jest maly problem bo z jednej
                                                      strony za duzo brac mi nie pozwoli sila wyzsza a z drugiej przeciez musze byc
                                                      przygotowany na kazda okazje.
                                                      To dosc ciezko wyltumaczyc niestety.


                                                    • yvona73pol Re: No to juz prawie prawie wakacje oho. 15.07.05, 02:47
                                                      nie musisz tlumaczyc, znamy te wedkarskie dylematy ;)))
                                                      ja mam podobnie z aparatem, obiektywami i innym tego typu osprzetem... ;))))
                                                    • Gość: hippo Re: No to juz prawie prawie wakacje oho. IP: *.crowley.pl 15.07.05, 20:58
                                                      elo elo
                                                      raz jeszcze wdycham powietrze
                                                      wypadek w metrze
                                                      dużo info w tv
                                                      obraz wgłowie mej krzywi
                                                      ten się dziwi
                                                      tamten także
                                                      jak po viagrze
                                                      stoi
                                                      podejść sie boi
                                                      serce sie kroi
                                                      strachu pełne
                                                      jak owca w wełne oczy łez pełne
                                                      w głowie myśli dwoi jak droga pełna wyboi
                                                      krusząc logiczny zmysł umysłu i głosu duszy żal i strach zagłuszy...
                                                      głos w mej duszy krzyczy
                                                      ktoś w słuchawce ryczy
                                                      i z żalem w głosie
                                                      łazami na nosie
                                                      zacina sie
                                                      i jąka się
                                                      i wiem że sie
                                                      ze strachu zgubił
                                                      choc inne rzeczy zawsze mówił
                                                      mury kruszył wielką swa osobą i poważna mową.....
                                                      koniec
                                                      elo elo Yvon
                                                      nie wiem już nic i chyba sie nie dowiem
                                                      i cokolwiek nie powiem nie wiem
                                                      gdzie i skąd i idąc pod prąd
                                                      wrogów ścierając
                                                      na proch i w pył
                                                      patrzę na słowa w tył
                                                      i nadal nie wiem jesteś ty skąd...
                                                      ale mam w głowie huśtawek nastroje twoje
                                                      i różnie nieudane podboje jak waterloo
                                                      poco komu to??
                                                      jesteś tak która ma w sobie to coś co gra
                                                      i jak karma dla psa i szczęście na życia starcie
                                                      jakiś ważny ktoś z nieba stoi na twojego życia warcie
                                                      i broni uparcie ciebie i nikt się nie dowie jak z ciebie dobry człowiek...
                                                      joł szopen
                                                      słuchaj walnę bez ogródek nie mam chińskiego zarcia w polsce z budek i nie
                                                      serwuję żółtej kultury
                                                      nie wiem co to i jak sa długie chińskie mury...
                                                      ale wiem z twoich słów że masz dość kropel deszczów lecących z nieba m0ze
                                                      dobrego parasola ci potrzeba?..>
                                                      elo elo
                                                      szukam na wakacje dwóch drzew z lotu mew i ciszy gdzie hamak rozłoże i będzie
                                                      tak że wisi a mojej osoby postać na jęczmieniu będzie że się kisi......
                                                      pomocy jeszcze tylko tygodni dwa mam....
                                                    • Gość: hippo gdzie jest asia??? IP: *.crowley.pl 15.07.05, 21:15
                                                      GDZIE JEST ASIA????????
                                                      zmartwiłem sie bardzo daffno nie czytałem i przyjemności słów wymieić nie
                                                      maiłem z tą osobą dla mnie ważną.... która wskazała mi kierunek i pijąc nadal
                                                      swój trunek mam dla niej szacunek...
                                                      powiedz że wszycho ok
                                                      i że prowadzisz swój za krokiem krok..
                                                      pozdro
                                                      kazachstan też dawno nic nie mówił
                                                      MOjito
                                                      ja tez lubię łowić ryby.. najbardziej lubię spinning... ale na spławik jest ok
                                                      nie lubię z gruntu... to trwa za długo i za długo nudno... a na muchę to jak na
                                                      rzece na podpuchę dobry ręki ruchem wyrywam rybom życie kruche ale to nie dla
                                                      mnie.....umiem lowić i miny stroić i brzuchy ryb kroić rzucać na ogień
                                                      patroszonych części całych więzi pełnych mięsiw....
      • Gość: nowa O co chodzi??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.05, 09:14
        hmm pomiędzy płaczem dziecka a szumem ulicznym postanowiaam wchłonąc troszkę szumu informacyjnego..niestey o zgrozo!!!!weszłam na forum...i zwariowałam
        Co tu sie do cholery dzieje czy ktos mi to moze wytlumaczyc...temat nie zaprzeczę może miec rózne skojarzenia-scislej mowiać 1 jakie mi sie nasuwa..nasunął mi sam tytł ale chba sie mylę...czy to nie aby forumowy blog???z zycia codziennego...God!!!kto ma ochotę to wszyto czytać??Ludzie chcecie nawzajem sobie zawraca glowe codziennymi sprawami...zjadlem sniadanie, umylem wlosy, zrobilem kupe, w pracy sie nudzilem..wieczorem uprawialem sex!!!!!!Zenada.....
        Czy tu naprawde o to chodzi?????
        Wciąz glodna informacji niestety nie z zycia rywatnych malkontentów....
        • Gość: hippo Re: O co chodzi??? IP: *.crowley.pl 14.07.05, 23:18
          steś nowa?
          ba jak spokojna od nowa kręcąca mowa szumu pełna głowa informacji dodanego po
          spacji i stop.. to dopiero tłumaczeń połowa reszta to przygoda rozmowy swoboda
          i kołotematu cięzki kaliber każdego wywodu jak duża gróda złota....resztę
          zapodaj sama niech nie dowie się o tym twoja mama...
          heh......
          pzdr...
          • Gość: mojito Goraca trzydziestka :). IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.05, 13:43
            Celsjuszowa. W taki upal nieduzo sie chce. Spokoju i cienia
            miedzy innymi. Hamak w cieniu jawi sie zachecajaco.
            "Nic nie robic, lezec w trawie, chlodne piwko w cieniu pic..."
            Noce sa przyjemniejsze. Cieple, ugwiezdzone i troche chlodniejsze.
            Na sniadanie dwie galki lodow cytrynowych zjadlem.
            I na razie wystarczy.

            Z tym "Zahirem" Coelho to tak idzie: po lekkich filozoficznych
            rozwazaniach okazalo sie, ze autorowi dziesiecioletnia zona
            zniknela bez sladu. Sa przeslanki, ze z Michailem z Kazachstanu.
            Niby nie miala podstaw zniknac a zniknela... Niby intelektualnie
            byli blisko a jednak... O bliskosci/kompatybilnosci innej nie doczytalem.
            I teraz autor luzno dywagujac dalej szuka mapy aby zobaczyc
            gdzie Kazachstan lezy. I tyle na razie wiem.

            Gryze teraz z napiecia opuszki palcow poniewaz nie wiem
            czy bedzie jej szukal, czy nie. I co ewentualnie bedzie gdy ja znajdzie?
            I w jakm stanie? I co ona? I co Michail? Napiecie rosnie ten tego.
            Zanosi sie na prawdziwy suspens. Moze ja (ksiazke) dokoncze a moze nie...
            Szukanie zony bywa stresujace i stres moze sie czytelnikom udzielic.

            Ryby beda czy nie beda wedkarz zawsze stoi z weda.

            W cieniu klikajac slonecznie pozdrawiam,
            mojito.
            • yvona73pol Re: Goraca trzydziestka :). 15.07.05, 14:35
              na jowisza,Mojito, czy ta zona miala dziesiec lat?? czy staz malzenski....
              ja dzis pije w intencji pewnej forumowiczki ;)))
              a nowa to chyba forumowy troll ?....
              i zdecydowanie nie zna definicji blogu...
              nowa,a ty kiedy ostatnio kupe robilas? ;))))
              jakby co, to admin ja odspamuje ;)))
              caluski,
              Iwona
              • Gość: Gunther Re: Goraca trzydziestka :). IP: *.nsw.bigpond.net.au 16.07.05, 05:03
                Siemanko kochani,
                no to ja taka "zime" lubie nie powiem,dzisiaj bedzie ze 20 stopni i slonko
                grzeje od rana.rozwazam kapiulke w oceanie.Hippo kurde zazyles mnie swoim
                pytaniem bo tutaj miejsca na hamak i nie tylko,to jest coniemiara.do koloru do
                wyboru.moze byc nad brzegiem oceanu,morza,rzeki,jeziora,stawu.moze byc w gorach
                lub w dolinie.widzisz ja sam niewiele wiedzialem o Australi tylko tyle ze
                goraco podobno,ze kangury,wiec jak przyjechalem tu po wojazach w Ameryce
                Poludniowej, to powiem ci ze po pierwszych rozczarowaniach,to dopiero zaczely
                mi sie oczy otwierac jak tu jest fajosko;)praktycznie okolice Sydney to jest
                wszystko o czym pomyslisz,bo masz i ocean i jeziora i parki narodowe,sa w
                poblizu nawet gory blekitne,no nie zadne tam Tatry ale powloczyc sie mozna.
                przyjezdzaj anytime.obecnie srodek zimy kolego,kurde a ja w T-shirt i wale na
                plaze.no tego co by tu jeszcze napisac?chyba juz tyle tu bylo napisane
                wczesniej, ze nie bede sie powtarzal.Mazury tez jest fajna sprawa,lowiac ryby
                czy nie,okolice piekne.

                Amigo;))to byc moze tym Kazachstanem wywolasz wilka z lasu i Kazek sie
                odezwie.ostatnio powiedzial mi ze rozmowa sie nie klei i ze nie rozumie o czym
                piszemy i ze nie nadaza za nami mlodymi.to ja mu mowie jaki ja mlody?a pisze.to
                co moze nie powinienem kurde? Coehlo jakos mi nie podchodzi,nie chce tak
                uogolniac bo duzo go nie czytalem,ale po Alchemiku to on jakby jechal na
                wyprobowanym schemacie na zewne czytadlo.a co ten Zahir znaczy?czy moze nic nie
                znaczy?jakby nie bylo to musi byc ciekawy przypadek,ze zona zniknela.skoro
                facet nie westchnal z ulga tylko jej szuka to moze cos do niej czuje.zwykle to
                sie mowi ze faceci w Polske ida i czasem wracaja a czasem nie.
                tak to roznie bywa z ta chemia.
                Yvonka:))a jak Twoja chemia lepiej?te sciezki zauroczenia sa roznie poplatane,
                zycze ci zeby juz bylo na prostej.
                a ja ciagle swoje,troche narozrabialem kochani,to teraz bede ciagnal dziewczyny
                za uszy;)
                Asienko:)))slonko NowoZelandzkie:))buzienka przeogromna,tesknimy tu wszyscy jak
                widzisz:))
                Pysiek jak tam zdrowko?pomalutku wrocisz do normy nie ma co sie lamac,no pokaz
                czasem tutaj Pysiek;)ciagle sie gniewasz na mnie?jak sie gniewasz to dawaj po
                rajtuzach,wole to niz milczenie.
                pije wieczorkiem wasze nieustajace zdrowie(Element jest oczywiscie included)
                i tak ogolnie za nasza forumowa pomyslnosc
                buzienka dziewczyny
                graba panowie


                • mar_za Re: Goraca trzydziestka :). 16.07.05, 14:19
                  Witajcie, witajcie:)

                  Wasza goraca trzydziestka wrocila wczoraj z goracych wakacji:))))
                  Nie umiem tak jak Mojito zdawac na biezaco relacji z podrozy, bo jakos nigdy
                  nie po drodze mi sa kafejki internetowe. Albo raczej wcale ich zbytnio nie
                  szukam. Coz to byly za wakacje. Mowie Wam. Przyroda przecudna, plaze kazda
                  inna, kazda zachwycala swoja niepowtarzalna uroda. Wyjatkowo w mojej pamieci
                  zapadla ta w Paleochorze. Kamienista (biala) plaza z granatowym odcieniem
                  morza. No mowie Wam wprost cudo!

                  Poza zbieraniem zlotej opalenizny udalo nam sie jak slusznie Mojito zauwazyl
                  zwiedzic prawie polowe wyspy. Troche to byly wycieczki organizowane przez biuro
                  podrozy z ktorym wyjechalsmy, a troche na wlasna reke wynajelysmy auto i
                  przemierzalismy poludnowe i zachodnie rejony Krety. Baaaaaaaardzo mi sie
                  podobalo. Prowadzenie auta po kretenskich gorskich seprpentynach tez bede dlugo
                  pamietac:). Dwa auta z trudem sie mijaja, a od przepasci nierzadko nic drogi
                  nie oddziela.

                  Grecy niesamowicie zyczliwi i sympatyczni. Nie mowiac, ze bardzo wrazliwi na
                  srodkowowschodnio-europejski typ kobiecej urody:)))) Czarowac i uwodzic daja
                  sie bez problemu:)))).

                  Kosztowalysmy ich regionalne potrawy. Wiemy jak smakuje oryginalna musaka,
                  oktopus, saganaki, suflaki, grecka salatka, gyros i wiele wiele innych.
                  Kretenskie wino jest tez calkiem, calkiem. Szczegolnie swietnie smakowalo to z
                  Santorini (zreszta cala wyspa jest uroczo romantyczna). Ogolnie pilam
                  codziennie, za powodzenie swoje i Wasze, i tak dla czystej przyjemnosci:))))).
                  Wszystkie smutki (zdrowotne i sercowe) regularnie byly opijane. Dolozylam swoja
                  cegielkie, zeby nie bylo:))))

                  Ceny greckie porownywalne do polskich, wiec nie tak calkiem tragicznie. Podobno
                  w tym roku jest lepiej niz w minionym, gdy w Grecji byla olimpiada. Chociaz jak
                  sie zywi przez 2 tygodnie w restauracjach to dla przecietnej polskiej kieszeni
                  jest to odrobine zauwazalne.

                  Poza "ambitna" prasa kobieca w czasie tych dwu tygodni wakacji nic nie
                  przeczytalam ciekawego. Za to niebawem spodziewam sie wielce interesujacej
                  lektory, ktora niewatpliwie bedzie emocjonujaca. Mianowicie na dniach otrzymam
                  wyciag ze swojej karty kredytowej:))))

                  Naprawde potrzebowalam takich wakacji. Naladowane akumulatory na kilka dobrych
                  miesiecy. Jutro odstarczam Piranie do babci na ich kolejne wakacje, a w
                  poniedzialek wracam ze sliczna opalenizna do pracy. Wszystko co dobre szybko
                  sie konczy. Podrozowanie jest super a nasz swiat jest naprawde piekny:))))
                  Kreta wyjatkowo. Moglabym tam wrocic za rok i tak pozostalo na niej wiele
                  niodkrytych przeze mnie miejsc. Mozna sie zakochac w tej wyspie. Bez dwoch zdan.

                  Matrioszka,
                  jak Ty chcesz miec i gory i wode pod nosem to tylko Kreta. Moze to ja bylam na
                  Twoich wymarzonych wakacjach? :)))))))

                  Mojito,
                  to kiedy napijemy sie razem w Warszawie?:))))

                  Gunther,
                  O Paulo Cohelo mam dokladnie takie samo zdanie. Alchemika i Pielgrzyma
                  strawilam, a reszte sobie podarowalam. Wszystko tak jakby to samo sie czytalo
                  bez konca. No ale ja moze nie powinnam sie wypowiadac, bo glownie czytuje
                  osobiste wyciagi bankowe:)))).

                  Pozdrawiam wszysciutkich slonecznie:)))),
                  Mar_za



                  • Gość: mojito Re: Goraca trzydziestka :). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.07.05, 21:36
                    Zdrowko absolutne Wszystkim,

                    dzisiaj chlodniej odrobine. Chociaz zmyslowy goracy oddech
                    wczorajszej trzydziestki na szyi ciagle czuje.

                    W Zielonej Gorze bylem dzisiaj. Turnus konski sie skonczyl.
                    Lolite przyjaciol odebralem. 230 km w jedna strone. Z kotem
                    wrocila. Malym, zagubionym, chyba miesiecznym i plci nieokreslonej.
                    Po przyjezdzie od razu pojechalismy pokazac weterynarzowi i
                    ewentualnie odrobaczyc go. Pani doktor tez plci nie mogla jeszcze
                    okreslic. Manualna diagnoza tez nic nie okreslila.
                    Chociaz pani doktor sklania sie do tego, ze to chlopiec.
                    Widoczne oznaki tego (dwie :) powinny sie uwidocznic lada moment.

                    Gunther/Amigo,
                    ja tez mam mieszane uczucia co do Paulo C. "Alchemika" przeczytalem
                    z zainteresowaniem. "Pielgrzyma" z mniejszym. "Siedzenie na brzegu rzeki
                    i plakanie" emanowalo bolesnym smutkiem i czytalem niechetnie.
                    "Zahir" wedlug autora po arabsku okresla kogos wyrozniajacego sie.
                    Takiego wystajacego :). Z calym szacunkiem dla zon tez sie zdziwilem
                    tym szukaniem. Wczesniej znalem przypadek, ze facet ktory przegral swoja
                    zone w karty rzucil hazard karciany aby sie nie odegrac.
                    A tutaj popatrz - "abarotno" :).

                    Mar_za,
                    to super, ze wrocilas nasaczona sloncem i wrazeniami.
                    W Warszawie bede w sierpniu. Dam znac. Ja stawiam margarite, cuba libre
                    lub mojito. Ty stawiasz metaxe. O milkszejkach tez pamietam :).
                    Czy znasz dowcip: W okresie karnawalu pyta pchla pchle - gdzie
                    spedzilas Sylwestra"? Na krecie - odpowiada zapytana - bylo cudownie :).

                    Lece "rozkrecic" sie po przebytym kilometrazu. Nowootwarty "Chrobry"
                    ma ogrodek na tarasie Walow Chrobrego. Migajacy noca swiatlami
                    widok na Odre i port moze byc chloniety wraz z margarita.
                    Siedzi sie tam bardzi wygodnie :). Chyba jednak margarita lub dwie
                    za nasze wspolne zdrowia i uniesienia dzisiaj bedzie.

                    Buzka przeogromna i mocna piatka odpowiednio Wszystkim,
                    mojito.


                    • yvona73pol cos o Pawle... 17.07.05, 01:25
                      no to i ja powiem o Paulo, ze: Alchemik, - jak wyzej, i jeszcze uwazam, ze
                      Piata gora jest niezla, a to z powodu nieortodoksyjnego podejscia do tematu ;)
                      no i Weronkia w jakims stopniu tez...
                      potem "leci" Demon i panna Prym - tutaj mam mieszane uczucia, bo mialam
                      wrazenie ze facet/znaczy sie Paulo, mowi do mnie i rzeczy konkretne, jakby
                      zywcem skrojone do mojej sytuacji i roznych checi - troche mnie to zaniepokoilo
                      i zdenerwowalo, no bo co on sobie mysli? ;))))
                      rzecz sie powtorzyla przy Jedenastu minutach ;))) nawet niektore imiona sa te
                      same, co u mnie ;)))
                      ale... generalnie Pawel troche simplicystycznie pisze, generalizuje, jedzie na
                      schematach i jest niestety obrzydliwie typowy i stereotypowy, podejrzewam tez,
                      ze obrzydliwie romantyczny.... a to mnie odrzuca...
                      ale - z drugiej strony - czyz to nie samo zycie? ;)))))) facet wybral idealna
                      formule na sukces ;)
                      podobnie jak pan Brazowy Daniel, alias Dan Brown, ktorego ksiazki sa tak
                      schematyczne i przewidywalne, az do bolu, aczkolwiek czyta sie ze tak powiem,
                      wciagajaco, no i na szczescie dla niego, jest tam wiele ciekawostek innego typu
                      (przyrodniczo-naukowe, ze tak to ujme);
                      jestesmy swiadkami tego, co przeszlo wiek temu przewidzial Ortega y Gasset -
                      homogenizacja (rownanie do dolu) kultury i dyktat mas, ktore roszcza sobie
                      miano ekspertow w dziedzinie, w ktorej nic nie wiedza....(bez pejoratywnosci -
                      to taka socjologiczna nowomowa ;))))))))
                      inne rzeczy tez slusznie facet przewidzial, ale to juz sztuki dotyczy, wiec nie
                      bede was meczyc ;))))
                      Mar_za, superowo, ze ci/wam sie wakacje udaly :))))))) tez bym sie gdzies
                      wyrwala, niestety, chwilowo przynajmniej do wrzesnia - niet ;)))
                      ale potem, chocby sie walilo i palilo!!!!!!
                      Gunther, ja sobie chyba dam spokoj z ta konkretna chemia ;)))) cos
                      niekompatybilna.... i z lekka irytujaca....
                      zaczynam od dzis uwaznie sie rozgladac po ulicach Sydney ;))) (nie, zebym
                      wczesniej nie ten tego, ale chwilowo, wiecie.....;))))))))))
                      no, caluski,
                      ide czytac kolejny tom Chorego ;))) rowniez przewidywalna i malo ambitna
                      lekturka, ale za to z fantazja no i troche przywiazalam sie do bohaterow,
                      wypada sprawdzic, jak "skoncza" ;))))
                      papa,
                      Iwona
        • Gość: MEXX [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 07:57
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • Gość: hippo mexx albo jakiś kleks IP: *.crowley.pl 19.07.05, 07:52
            elo elo
            co tam było napisane??? ktoś wie??? ktoś użył niecenzuralnych tego ten
            tego???? chyba sie już nie dowiem...
      • yvona73pol Re: znow ja ;))) 17.07.05, 14:42
        kudre, coz znow sie piepszy ;)))
        www.plfoto.com/zdjecie.php?picture=688207
        buzka ;)
        • Gość: mojito Zapylanie :). IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.05, 15:35
          Ladne. Bardzo ladne.

          Rzekla lilia do motyla:
          - Nikt nie patrzy, niech pan zapyla.
          (Sztaudynger).
          • Gość: gunther Re: Zapylanie :). IP: 202.134.255.* 18.07.05, 04:30
            Siemanko kochaniency;)
            i juz po weekendzie.ogolnie to nie ma co narzekac na pogode,takiej super fajnej
            zimy to z tamtej strony oceanu malo kto ma.slonecznie jest troche dzisiaj
            zawiewa i pewnie mnie zawieje gdzies do pubu,chociaz w poniedzialki no tego
            pustawo.
            dobra nasza,po tym wybuchu w Londynie Aussies sciagneli sobie odsiecz w postaci
            fachury od spraw terrorystow Jean Louis jakis tam.w niedzielnej gazecie na
            pierwszej stronie pisza o nim tak zeby przecietnych zjadaczy chleba zapewnic ze
            cos ten rzad robi w sprawie bezpieczenstwa.Pysiek znasz go?no i mowiac duzo o
            bezpieczenstwie,znowu na wakande dyskusji weszla sprawa wprowadzenia
            oficjalnych kart ID.tutaj sie posluguja tylko drivers licence i nawet jak do
            pracy cie przyjmuja to tylko licence i TFN,czyli numer podatkowy.emigranci
            oczywiscie miewaja paszporty co tubulcom sie nie zdarza.mnie to ani grzeje ani
            ziebi,czesto sie zastanawialem jak tutaj sie szuka jakis przestepcow,kiedy nie
            ma obowiazku meldowania i drivers licence z fotografia to wprowadzili niedawno.
            przedtem to byl taki papierek zupelnie niepowazny.
            Yvona bardzo ladne zdjecie,Amigo bardzo ladny komentarz;)))
            Mar_za czekaj no kochanienka;)nie jestem pedant ale delikatnie powiem ze w
            sprawie formalnej to zaliczalem ciebie do mojej grupy wiekowej,no chyba ze sie
            myle;))slonecznie opalona pokaz nam jakies zdjecia moze,moga byc same widoki co
            tam.ja bym mial problem okreslic jakie jest najpiekniejsze miejsce na ziemi.a
            Wy? lece dalej
            buzienka dziewczyny
            graba panowie
            • Gość: szopen Re: Zapylanie :). IP: 83.238.194.* 18.07.05, 06:44
              No i dolecielismy w sobote.
              Z corka bylo duzo duzo lepiej i latwiej niz sie spodziewalismy, jedna krotka
              chwila placzu w czasie kotroli w Kantonie a potem spoko, zadowolona w czasie
              calej podrozy a ze to w sumie podand 24 godziny od drzwi do drzwi wiec po
              prostu rewelacja.

              W Polsce pierwsze wrazenie: alez tu jest powietrze przezroczyste......
              Wiem ze podobno jest cieplo ale nam "ciut" zimno nawet sie Amber wczoraj ciut
              rozchorowala i ma goraczke ale dalej bardzo zadowolona i bawi sie.
              Wczoraj rowniez moja mama wrocila od siostry z Iralndi, po 2 tygodniach w
              szkole jezykowej tam.
              Wszyscy dalej ciut odsypiamy ciut odpoczywamy, planow na nastepne tygodnie
              jeszcze zadnych konkretnych brak.

              Tata zadowolony od cholery ze sie go wnuczka nie boi i bawic sie z nim chce
              caly czas.
              Poniedzialek dzis a do pracy isc nie trzeba i zanosi sie ze tak bedzie przez
              chwile.

              Sledzi i kielbas sie najadam po uszy lub nawet wiecej.

              Sa pewne przeslanki by twierdzic ze sie dzisiaj wieczorem spotkanie aktualie w
              Pile obecnych kolegow i kolezanek z ogolniaka zdarzy, w sumie dalej jestesmy
              dosc zzyci pomimo uplywu lat, a jest na miejcu kilka osob na wakacjach w domu.

              Gunther,

              Wiesz jak tych przestecow szukaja: powoli.....
              • tizedik zapytanie 18.07.05, 11:43
                No wlasnie, ja mam pytanie: czy toasty wlasciwe wznosicie?
                Szopen, pod te kielbaske i sledzie (wiadomo, rybka lubi plywac...;-), a Gunther
                w pubie, do ktorego zimowy wiatr zawiewa? Okazje jak najbardziej ten tego...
                Wszystkim innym watkowiczom tez sie polecam w tej istotnej materii.
                Dzis znowu idziemy do szpitala i moze wreszcie jakies decyzje zostana podjete.
                Beda kolejne informacje z badan, no i juz widac, ze skutkuje leczenie tego, co
                dodatkowo Element dopadlo, a co blokuje konieczne powtorzenie zasadniczego
                zabiegu.
                Ech.........

                Gunther, dodales Mar_za latek...:-) W dodatku dziewczyna wyglada na 20 plus.
                Chyba dostaniesz bęcki..;-)
                • mar_za Pic dzis bede 18.07.05, 19:20
                  Czesc,
                  Nie dostanie, Gunther becek nie dostanie:). Ja nie wyskakuje do nikogo silowo,
                  zwlaszcza do takich wielkich facetow:)))). Sadzilam, ze mozecie kwestionowac
                  to, ze moge byc goraca, a tu prosze nie wierza, ze moge miec tyle lat:))))).
                  Prawda Gunther mam ciagle 3 z przodu i bardzo dobrze mi z tym. Choc czasami
                  narzekam, bo "wiosna mija, a ja wciaz niczyja" czy jak to bylo w tym
                  powiedzonku:)).
                  Zdjec narobilam na tych wakacjach mase, ale ja nie bardzo umiem umiescic je na
                  stronie internetowej. Tej kompetencji jeszcze nie posiadlam niestety. I tez nie
                  sadze, ze Kreta jest najpiekniejszym miejscem na ziemi. Pewnie kazde nowo
                  odkryte tak sie moze wydawac. Nawet Polska moze byc jednym z piekniejszych
                  miejsc jak naogladalam sie przez te 2 tygodnie wulkanicznych skal. Zwykla
                  zielona trawa potrafi urzekac swoja uroda.

                  Tizedik,
                  cos niepokojaco to chorowanie Elementu wyglada... czlowiek jak zdrow to wydaje
                  mu sie, ze tylko starsi ludzie choruja, a tu masz babo placek. Nigdy nie
                  wiadomo co kogo dopadnie. Sprzedalam Piranie wiec moge pic w zmozonym tempie.
                  W intencji Elementu tez, byle pomagalo. Czy dzisiejsze wyniki badan pomyslne?

                  Mojito,
                  ok. mozemy sie napic w sierpniu. Chociaz ta metaxa zbytnio mi nie smakowala, a
                  podobno kobiety w niej gustuja. Tak slyszalam. Z Milkszejkami moze byc maly
                  klopot, bo Piranie prawdopodobnie do konca sierpnia beda na wikcie u babci na
                  wsi. Moze ich nie byc w Warszawie podczas Twojego pobytu. Ale jeszcze zobaczymy
                  jak sytuacja sie rozwinie.

                  To tyle. Umowilam sie dzis na wyjscie w miasto. Lece wiec rozpoczynac imprezowe
                  lato i pic:))).

                  Zapraszamy "nowych" do udzialu w watku. Smialo, nie krepujcie sie:)

                  Pozdrawiam, Mar_za
                  • tizedik Re: Pic dzis bede 18.07.05, 19:50
                    Uffffffff........
                    Udalo sie! Bakterie - gadziny, mimo ze wystepuja az w dwoch odmianach, jak sie
                    dzis dowiedzialysmy, w tym jedna to szczep szpitalny, rodem z Anglii, nie
                    wytrzymaly walki z zaordynowanym wczesniej lekarstwem! Leczenie jeszcze potrwa,
                    ale juz wiadomo, ze nie trzeba bedzie robic az dwoch operacji. Moze ta jedna,
                    powtorkowa wystarczy, a moze nawet bedzie jeszcze lepiej...... To sie jednak
                    dopiero okaze za czas jakis.
                    Picie w intencji wiec nadal wskazane!!!!!!!!!!!!

                    Marzena, a dlaczego bez bęcek?
                    Fajnie byloby popatrzec, zwlaszcza w kontekscie tej wlasnie roznicy
                    wysokosci...;-) A potem Gunther wzialby ciebie pod pache, albo za raczke i
                    razem poszlibyscie do jakiegos fajnego baru...;-)
                    Jak juz opanujesz technike zamieszczania zdjec, to daj znac. Po pierwsze
                    poogladamy, po drugie - ja sie pisze na nauki w tej materii.

                    Pozdrawiam.
                    T.
                    • Gość: mojito Re: Pic dzis bede tez... IP: 213.155.176.* 18.07.05, 20:56
                      ...czemu mialby byc dzisiaj wyjatek :). Najwyrazniej
                      alkohol bakterie zabija. Vide casus Elementu :).
                      Podobno alkohol pity z umiarem nie szkodzi w zadnej ilosci :).

                      Przyleciala dzisiaj moja siostra. Odebralismy ja z mama
                      w Berlinie. Bedzie do 5 sierpnia i do tego czasu bede sie
                      krecil w poblizu Szczecina. Chyba, ze do Trojmiasta wyskocze
                      na weekend. Sopot by night jest interesujacy.

                      W poobiedniej sjescie przejrzalem trzy ksiazki: "Nie wszystko
                      na sprzedaz" - Beaty Tyszkiewicz, "Nie tylko Fakty" - Tomasza
                      Lisa i "Wojne Reagana" - Petera Schweizera.

                      Szopen,
                      ile przesiadek mieliscie? Zauwazylem reklame programu
                      "Pasmo wedkarskie" na Discovery na Polsacie. Od poniedzialku
                      do piatku o 19:00. Moze Ciebie zainteresuje. Chociaz w naturze
                      pewnie przyjemniej.

                      Mar_za,
                      faktycznie kobiety metaxe lubia. Pare dni temu poprosilem
                      barmanke aby mi przypomniala zatarty w pamieci smak metaxy.
                      Tak grecki koniak/brandy. Ewentualnie fundusze na milkszejki
                      przepijemy. Moze byc za zdrowie drogich nieobecnych (Pirani np).
                      Co mezczyzni mowili o Twojej opaleniznie dzisiaj? Kontrast chcieli
                      widziec :)?

                      Tizedik,
                      jestesmy z piciem na dobrej drodze :). I kumulacja tez jest chyba.

                      Gunther/Amigo,
                      piatka i ten tego :).

                      Chyba dzisiaj na cuba libre przejde. Mam pol h na zadecydowanie :).
                      Zdrowko Wszystkim absolutne i bezbakteryjne (ze zdrowymi wyjatkami),
                      mojito.
                      • yvona73pol zdrowe wyjatka ;)))) 19.07.05, 00:21
                        no, te bakterie to chyba specjalnosc szpitali, wszczepiaja gdzie sie da... moze
                        oni tak specjalnie, zeby potem potrenowac leczenie? ;)))))))
                        ano, pije, pije ;))) jakzeby nie... cholerka, jeszcze w jakowys nalog
                        wpadne ;)))
                        za fortunowa kaske wyslecie mnie na detox do jakiejs slynnej hollywodzkiej
                        kliniki ;))))))
                        dzis zimno, w nocy zimno (mnie az budzilo pare razy, az wstalam i odzialam cos
                        cieplejszego okolo szostej rano); no i chociaz o tyle lux, ze nie pada i slonko;
                        kiedy wiosna???????
                        Pysiek, mam nadzieje ze hauariujesz sie dobrze ;))) i wszyscy inni rowniez.....
                        caluski wszystkim,
                        spadam w obowiazki....
                        Iwona
                        ps. metaxy rowniez nie lubie ;)

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka