Forum Praca Praca
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku

    IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.01.05, 13:48
    Dostałam zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, w trakcie której okazało
    się , że szef jest obcokrajowcem i nie mówi po polsku. W środę mam spotkanie
    z nim i taaakiego stracha bo nie jestem orłem językowym. Co mam robić?
    Pouczyć się? Bez sensu. Wziąść coś na uspokojenie? Nie iść?
    Obserwuj wątek
      • Gość: as Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 31.01.05, 14:32
        wyluzować , jak cie przyjmą to nie będzie zaskoczenia , umiesz co umiesz
        ewentualnie powtórz sobie swoją "historie" w języku tej osoby
        • Gość: Bart Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.02.05, 08:45
          Na poczatku grudnia bylem na rozmowie kwal po angielsku, a rozmawialem z
          Czeszka, tez bylem spanikowany, bo to byl moj pierwszy raz ;-) ale nie bylo
          wcale tragicznie. Tak naprawde nie chodzi o to, zeby byc w 100% poprawnym
          jezykowo, tylko, zeby druga strona zrozumiala co chcesz powiedziec. Nie sil sie
          na skomplikowane konstrukcje, mow w miare prostym jezykiem i nie wahaj sie
          pytac. jesli czegos nie zrozumiesz. Ponadto - jesli jezyk, w ktorym bedziecie
          rozmawiac (zgaduje, ze angielski) nie jest rodzimy rowniez dla Twojego
          rozmowcy, to on nie bedzie ocenial Twojej poprawnosci, tylko bedzie sie staral
          zrozumiec tresc. Powodzenia :)
      • Gość: rekrutujący Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 31.01.05, 14:37
        ważne, żebyś się bardzo nie umalowała, bo jak się zaczniesz pocić na rozmowie (
        zwłaszcza przy pytaniach, których nie zrozumiesz), to cały make-up zacznie
        kapać na podłoge.Pot może zalewać ci oczy! A jak masz juz 30 lat, to może
        lepiej daj sobie spokój.Skoncetruj sie na życiu rodzinnym, tam nie musisz się
        malować!
        • joanna.merkun_pieta Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku 31.01.05, 15:15
          Jak można wogóle napisać coś takiego?!!!! Czyżby wg Ciebie "rekrutujący" po 30
          ludzie nie nadawali się już do niczego? Absurd!!!! A poza tym, zastanawiam się
          gdzie zajmujesz się rekrutacją, skoro przychodzą do Ciebie młodziutkie panny
          nie z subtelnym makijażem, a z tapetą na twarzy?!!! Mam dość jednoznaczne
          skojarzenie!
          • Gość: szef Po 30 nie kwalifikuje sie, bierzemy tylko mlode IP: *.ri.ri.cox.net 31.01.05, 22:43
            • Gość: Prawniczka Re: Po 30 nie kwalifikuje sie, bierzemy tylko mlo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 22:47
              No to łamiesz prawo pracy, konstytucje i bekniesz za to.
              Osobiscie dopilnuję!!!!!
              • szczurbiurowy Re: Po 30 nie kwalifikuje sie, bierzemy tylko mlo 31.01.05, 22:52
                Nie dopilnujesz, bo patrząc na domenę z ktorej pisał siedzi w Atlancie w
                Stanach i polskie prawo pracy guzik go obchodzi.
            • Gość: m#s#o Re: Po 30 nie kwalifikuje sie, bierzemy tylko mlo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 13:44
              nie znasz się. Młode są do niczego!
        • Gość: Anka Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.chello.pl 31.01.05, 18:54
          Czy uważasz, że kobieta, która ma już 30 lat lub więcej...,to już do niczego
          się nie nadaje? To znaczy, że jesteś dupkiem. Kobieta po 30... wie czego chce i
          ma bardzo dużo do zaoferowania. Ciekawa jestem w jakim wieku jesteś?
          • Gość: buba Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 09:52
            Pani oburzenie jest bardzo uzasadnione a ten co wypisuje bzdury na temat granic wiekowych w przypadku kobiet jest albo meskim szowinista albo kretynem co nie ma pojecia o kobietach. Moze jest pedalem...Natomiast w pracy nikomu nie przyda sie uroda czy wiek ale doswiadczenie i aparycja.
        • Gość: Kazik Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.gdynia.mm.pl 31.01.05, 19:57
          Panie "rekrutujacy" - jestes pan kompletnym durniem.Chyba,ze rekrutuje pan
          tzw."panienki",to wtedy inna sprawa.
        • Gość: na temat Co ma piernik do wiatraka ! IP: 81.185.93.* 31.01.05, 21:59
          Ta ostatnia rade to pisal ktos pijany albo po jakis prochach.
          To nie mogla byc osoba normalna.
          A jesli sie za taka uwaza to sprawa jest powazna i potrzeba szybkich
          konsultacji.
        • Gość: buba Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 09:47
          Do jakiej pracy rekrutujesz pracownikow, do burdelu? Tzn., ze jestes alfonsem i mozesz byc pociagniety do odpowiedzialnosci karnej za streczycielstwo, dupku zasmarkany.
      • Gość: pomocny IDŹ IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 14:39
        Pewnie ze idz, ja Ci powiem na swoim przykladzie jak kiedys byem w Anglii.
        Poszedlem do Tesco (jakies 2 lata temu to bylo) i spytalem sie o prace, no to powiedzieli zebym przyszedl jutro na rozmowe (a orlem tez nie jestem, tyle co dogadac sie umiem bez wiekszych problemow), wiadomo praca prosta ale sama rozmowa, byla, podobna jak wszedzie. Pamietaj ze ten pracodawca tez jest czlowiekiem, napewno sie dogadacie, pamietaj zeby sprawic dobre wrazenie.
        NIe wlaz tam ze spuszczonym czolem, usmiechaj sie i sprawiaj wrazenie spokojnel i wyluzowanej, mimo ze nie jestes orlem jezykowym on wyczuje ze jestes swobodna i potrafisz przekazac to co chcesz, nawet w innym jezyku. Oczywiscie nie wiem co to za praca, dlatego rady sa ogolowe
        powodzonka
      • Gość: gala Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 18:37
        Jeśli w firmie wymagana jest biegła znajomość języka, a Ty napisałaś, że znasz
        go bardzo dobrze, a w czasie rozmowy okaże się, że jest inaczej - nie masz
        szans. Byłam kiedyś w takiej sytuacji - znajoma bardzo chciala mi pomóc i bez
        żadnych przygotowań, CV i podań wepchnęła mnie na rozmowę w języku obcym z
        szefem firmy. Wypadłam cienko i facet powiedział mi, że interesuje go wyłącznie
        osoba z bardzo biegłą znajomością języka. Wyjątek zrobił dla słabo znającej
        język księgowej, której pozwolił się przyuczyć. Ale powodzenia, może Ci się
        uda. Nie rezygnuj.
        • Gość: dana Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.autocom.pl / *.autocom.pl 31.01.05, 19:22
          Oczywiście,że próbuj,tylko... Musimy wszyscy mieć świadomość,że tzw. obcy język
          (przynajmniej jeden!)to w pewnym sensie "obowiązek" osoby w tym wieku,osób tzw.
          wykształconych. Język ocy powinien być obowiązkowym elementem dzisiejszego
          wykształcenia.Idź,trzymam kciuki -i- szlifuj język!
      • Gość: Jarek Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 19:30
        Podejrzewam, droga "Trzydziestko", że z językiem ojczystym też masz problemy.
        Mówi się i pisze - WZIĄĆ... A nie "wziąść"!
        Pozdrawiam...
        • Gość: PB Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 10:26
          ot durna bzdziagwa. marsz do slownika, ale juz.
        • cockerofil Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku 02.02.05, 18:10
          Gość portalu: Jarek napisał(a):

          > Podejrzewam, droga "Trzydziestko", że z językiem ojczystym też masz problemy.
          > Mówi się i pisze - WZIĄĆ... A nie "wziąść"!
          > Pozdrawiam...

          pouczasz a sam je masz.... "mówimy", "piszemy" - tak powinno byc
      • Gość: H Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: 67.63.17.* 31.01.05, 19:33
        Prosze niczego sie nie bac bo nic nie wyjdzie.
        Jezyk jaki sie zna taki sie zna.
        Bardzo waznny jest na zachodzie wyglad osobisty.
        W zyciu jest bardzo trudno i jesli jest szansa trzeba te sznse wykorzystac.

        Good Luck
        • Gość: buba Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 09:56
          Bzdury.Co ma wyglad wspolnego z kwalifikacjami? Po co mi ladna buzia kiedy siano w glowie?
          • alpepe Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku 01.02.05, 10:51
            żeby zrobić lepsze wrażenie, podświadomość reaguje na wygląd :-)
      • rr1976 Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku 31.01.05, 19:42
        oczywiście, że idź.
        skoro zostałaś zaproszona na taka rozmowę to w CV pewnie deklarowałaś określoną
        znajomość języka. Jeśli będę od Ciebie wymagać więcej niż to co (mam nadzieję
        szczerze podałaś) to już ich problem. Najgorzej jak trochę dodałaś ...
        ja miałam przyjemność, podkreślam PRZYJEMNOŚĆ przechodzić takie rozmowy w
        języku angielskim i niemieckim. Za każdym razem najgorsze były oczywiście te
        pierwsze. Inna sprawa, że ja znajomość języka traktuję jak kierowca prawo
        jazdy. To jest moje narzędzie pracy. Przede wszystkim interesuje się w jakich
        okolicznościach i do jakich celów będę go miała w tej pracy używać. W przypadku
        niemieckiego, który u mnie jest bardziej teoretyczny niż praktyczny zawsze się
        o to dopytuję, bo najchętniej pracowałabym z samymi Niemcami, ale niestety
        jeszcze mi sie takiej pracy znaleźć nie udało :-(
        A nauczysz się i tak najwięcej jak Ci się taką pracę uda znaleźć, (nie
        koniecznie po pierwszej rozmowie !!!) bo będziesz miała "nóż na gardle" :-)
        POWODZENIA i daj znać jak poszło.
        -
        • Gość: Ania Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.dip.t-dialin.net 31.01.05, 20:08
          Od wielu lat pracuje za granica, obecnie w Niemczech. W pracy potrzebne mi sa
          dwa jezyki, angielski i niemiecki. Uzywam tych dwoch´jezykow codziennie.
          Na rozmowie kwalifikacyjnej zaczeto rozmawiac ze mna po niemiecku, a skonczono
          po angielsku, ktorego bieglosc potwierdzalo moje CPE.Zatrudniono mnie pomimo
          tego, ze niemiecki byl znacznie slabszy w tamtym czasie. Jezeli w CV napisalas,
          ze znasz biegle jezyki, a ich nie znasz to przepadlas. Starajac sie o powazna
          prace nie mozna na wstepie klamac i dodawac sobie "dyplomow". Jezeli jednak tak
          nie bylo, szef firmy jest przygotowany na Twoja slaba znajomosc jezykow obych i
          na pewno bedzie z nim tlumacz. Masz szanse na te prace pod warunkiem, ze jezyk
          obcy nie jest niezbednym narzedziem do jej wykonywania. Inaczej, niestety nie
          dasz rady.
          Powodzenia
      • Gość: mirek_gd Nie zapomnij napisać tu, jak będziesz po rozmowie IP: *.gdynia.mm.pl 31.01.05, 21:23
        pozdrawiam
      • Gość: Vortex Jeżeli nie jesteś orłem, licz na szczęście IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 21:53
        Kidyś poszukiwałem pracy w firmie komputerowe. Przyszedłem na rozmowę i rozmawiamy już ze 30 minut. Wtedy dyrektor techniczny, tak sądzę, zapytał się czy znam angielski? Przez chwię nastała cisza, następnie ja odezwałem się i stwierdziłem że już mniej więcej od 30 minut mówimy po angoielsku. Na co szef się roześmiał. Nie dostałem pracy, lecz nie ma sprawy. Firma i tak nie wypłynęła. Okazało się że w/w dyrektor jest turkiem, mówiącym chyba w 3 czy 4 językacj (min. po polsku). Czasem mu się one myliły. No, nic, powodzenia i wyluzuj. Pzdr.
      • karolina_pog Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku 31.01.05, 22:19
        Koniecznie idź na tę rozmowę!
        Ja nie znam super angielskiego, a wielokrotnie na rozmowach kwalifikacyjnych
        byłam testowana z tego języka i dawałam sobie radę.
        Wskazówki: trzeba być na luzie i mówić komunikatywnie, nie denerwować się.
        I wszystko będzie dobrze;)
        Trzymam kciuki.
      • szczurbiurowy Kilka rad 31.01.05, 22:29
        Najczęściej ekspaci wiedzą, że język angielski jest używanny w Polsce w wersji
        bardzo uproszczonej, że Polacy mają największy problem z następstwem czasów i
        całym tym angielskim kramem, którego nie ma w polskiej gramatyce. Jeśli ten
        Twój przyszły szef mieszka w Polsce już jakiś czas, a stanowisko na które
        aspirujesz nie wymaga kontaktu codziennego z VIPami z centrali tamtej firmy -
        to nie ma sprawy. Weż na spotkanie ze sobą słownik i trzymaj go pod ręką, facet
        może go widzieć - będzie to świadectwo, że jesteś przygotowana do zajęć. Możesz
        przygotowac sobie jakiś krótki "speach", ale jeśli Twoja znajomośc języka nie
        jest konwersacyjna, a jedynie książkowa - to możesz polec na jakimś pytaniu.
        Nie bój się przyznać, że nie zrozumiałaś pytania i prosisz o powtórzenie.
        Ekspaci są na ogół dobrze wychowani, i cierpliwi, bo gdyby tacy nie byli to nie
        mogliby tu pracować :)) Poza tym okazywanie wyższości z powodu znajomości lub
        nieznajomości języka jest w cywilizowanym świecie nie do przyjęcia.
        Jeśli to jest człowiek, którego językiem ojczystym nie jest angielski - no to
        spoko, a jeśli Francuz - to już w ogóle luzik, bo oni mają jeszcze większe
        kompleksy od Polaków na tym punkcie.
        Ale, ale, nie napisałaś w jakim języku ma byc to spotkanie? Chyba nie po
        chińsku ? :)
        • Gość: coach Szczur Biurowy sciemnia IP: *.w83-194.abo.wanadoo.fr 01.02.05, 07:24
          >Jeśli to jest człowiek, którego językiem ojczystym nie jest angielski - no to
          >spoko, a jeśli Francuz - to już w ogóle luzik, bo oni mają jeszcze większe
          >kompleksy od Polaków na tym punkcie.

          >
          • szczurbiurowy Re: Szczur Biurowy sciemnia 01.02.05, 10:06
            No cóż, nie przypominam sobie, żebyśmy się spotkali, ale skoro kolega coach tak
            mówi - może być. A co do zadufanych w sobie Polaków - to akurat uważam, że
            Polakom raczej brakuje pewności siebie, niż że jej mają za dużo. I to jest
            chyba w tej chwili główny psycholigiczny problem narodowy.
            A jeśli chodzi o zaprzaństwo narodowe :) - to akurat kazdy robi to co lubi i
            uznaje za stosowne. Niech kolega robi to co lubi i się nie tłumaczy, bo nie ma
            z czego.
            • Gość: coach Re: Szczur Biurowy sciemnia IP: *.w83-196.abo.wanadoo.fr 01.02.05, 10:39
              spotkalismy sie, spotkalismy sie, tylko mnie Pan nie pamieta :-)

              A co do zaprzanstwa, to ma pan racje, ja naprawde cierpie :-)
              A lecze sie Gombrowiczem i Bobkowskim :-)

              Postepow w karierze, ktora obserwuja niektorzy nawet w dalekim (?) Paryzu
              zyczy

              coach

              PS.

              Bilans ubieglego tygodnia w robocie:

              poniedzialek: kontakt z 3 zadufanymi krajanami
              wtorek: tylko jeden, ale sciemnial mocno
              sroda: dzisiaj padl rekord, splawilem 5 zadufanych
              czwartek: wyjazd w teren, kontakt tylko z zabojadami
              piatek: 3 zadufanych, ale luz, bo tylko telefonicznie
              sobota: kontakt z 4, ale meczacy, bo pracowalem tylko do 12

              Czy to nie jest dowod na zadufanie Polakow ?

              Ja tak mam od chwili, gdy obrabiam te dzialke...






              • szczurbiurowy Re: Szczur Biurowy sciemnia 01.02.05, 11:02
                ano chyba już kojarzę. Jak tam w Paryżu classifeid advertising sie czuje ?
                Mam nadzieję że wreszcie przełączycie się na opensource i linuxa z tej windozy?
                Coś sobie przypominam, że w tej firmie to akurat Francuzi byli najsłabszym
                ogniwem ewolucyjnym. Miło słyszec, że się zminiło.
                Za życzenia dziękuje i ze wzajemnością
                • Gość: coach Re: Szczur Biurowy sciemnia IP: *.w83-196.abo.wanadoo.fr 01.02.05, 11:34
                  Widze, ze ma Pan wiecej kontaktow w Paryzu .-)
                  Bo my ciagniemy na linuxie juz od dawna.

                  A osobiscie spotkalismy sie na pewno, a ze pan jest zabiegany i zarobiony to juz
                  inna para kaloszy :-)

                  Pozdrawiam serdecznie

                  coach
                  • Gość: inżynier Do coacha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 13:36
                    mam do Ciebie prośbę. Jutro będę miał rozmowę kwalifikacyjną z szefem
                    francuskiej firmy, która chce przenieść część produkcji do Polski. Tam
                    zatrudniają ok.150 osób, pewnie część z nich straci pracę na rzecz Polski.
                    Język znam jako tako czyli w codziennej mowie się dogadam, choć z pewnością z
                    błędami (od ponad 15 lat prawie nie używałem tego języka. CV i list napisała mi
                    koleżanka. Wszystko z niech rozumiem, jak z większości tekstów pisanych. No ale
                    to nie jest jakaś super znajomość języka. Na dodatek w pisaniu to już zupełnie
                    fatalnie. Wysyłając to CV wpisałem za jej namową, że znajomość języka
                    francuskiego - bon niveau, a moim zdaniem, na dziś jest to co najwyżej moyen.
                    Jak postąpić w czasie rozmowy : przyznać od razu ? Zdecydowanie lepszy jestem w
                    angielskim, był czas, że używałem go zamiennie z polskim w Londynie (ponad 20
                    lat temu). Ale w ogłoszeniu o naborze (tylko po francusku) był wymóg tego
                    właśnie języka, a nie było mowy o żadnym dodatkowym.
                    Na co taki francuski dyrektor - właściciel firmy, wiek ok 60 jest czuły ? Co
                    zrobi na takim żabojadzie dobre wrażenie ? Jakie tematy w takiej pierwszej
                    rozmowie poruszać, a jakie są tabu ?
                    Z góry dziękuję za pomoc.
                    • Gość: coach Re: Do coacha IP: *.w83-196.abo.wanadoo.fr 01.02.05, 16:42
                      Witam inzynierze,

                      na dzien dobry powiem ogolnie, ze pomysl przeniesienia francuskiej
                      fabryki do Polski bardzo mi sie podoba :-) Ja do takich zmian
                      na korzysc Polski daze wytrwale juz od kilku lat.

                      Ale ad rem:

                      Nie bylo dobrym pomyslem twierdzic, ze twoj francuski jest na "dobrym poziomie"
                      Nie musiales pisac oczywiscie, ze jest fatalny,ale trzeba bylo to jakos
                      "wyposrodkowac" semantycznie. Zabojad jest starej daty, ale to nie znaczy, ze
                      jest w ciemie bity i od razu moze poczuc pismo nosem. Ja bym po prostu przyznal
                      sie do pewnego "przerysowania semantycznego" i sprobowal od razu skierowac
                      rozmowe na tory merytoryczne. Przeciez jezyk to tylko forma, a Ty sprzedajesz
                      siebie czyli tresc, lub jak wolisz Twoje kompetencje. Jesli jestes dobry w
                      angielskim, to sproboj to jakos zaznaczyc i pokonwersowac merytorycznie z
                      gosciem. Byc moze facet zna slabo ten jezyk i twoja sprawnosc lingwistyczna
                      troche mu zaimponuje (mocno w to jednak watpie).

                      Kilka rad ogolnych:

                      - siedz prostu i patrz facetowi w oczy, rzadko spuszcaj wzrok
                      - nie zakladaj kolana na kolano, i krzyzuj rak na piersi, nie baw sie palcami,
                      - sproboj sprawiac wrazenie faceta wyluzowanego (wiem, to jest tylko latwo
                      powiedziec)
                      - nie przymilaj sie do goscia, nie przepraszaj za czesto i sie za czesto nie
                      usprawiedliwaj
                      - poloz nacisk w rozmowie na RZECZOWSC
                      - pozostan do konca kurtuazyjny, nawet jesli poczujesz, ze stoisz na straconych
                      pozycjach. Niech zabojad wie, ze masz klase nawet w sytuacjach bez wyjscia.
                      - nie wywnetrzniaj sie za bardzo, twoja szczegolowa sytuacja rodzinna malo go
                      obchodzi, a mowienie o niej daje mu do zrozumienia, ze sie przed nim odkrywasz
                      i moze szukasz wspolczucia lub zrozumienia.

                      To na poczatek. Czekam na szczegolowe pytania

                      coach
                      • Gość: inżynier Re: Do coacha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 18:04
                        Co do rozmowy to poszła dobrze, bo jednak nie zapomniałem jak się w tym języku
                        gada. Co prawda kilka razy odwołałem się do tłumaczki będącej obok, ale to
                        raczej ze względu na moje braki w specjalistycznej terminologii, a nie
                        konkretne braki we francuskim. Po prostu przyznałem się od razu, że z pisaniem
                        po frncusku u mnie kiepsko, choć tego z rozmowy nie czuć. Ale jakby ustawia
                        wszystko we właściwym świetle.
                        Facet ma oprócz mnie może 4 kandydatów na tą pozycję i kogo wybierze nie wiem,
                        ale chyba mu się podobałem. Mój termin był wyznaczony jako ostatniego z grupy
                        aspirującej do tej pozycji.
                        W ogóle to jest pełny green field i sam się zastanawiam czy warto oddawać
                        zdrowie za proponowane pieniądze ok 1500-1700 Euro do ręki miesięcznie. Jestem
                        optymistą i liczę, że za 2-3 tygodnie napiszę coś więcej ciekawego na ten temat.
                        Co do szczegółów to pytanie jest takie :
                        Czy jeżeli francuzi zaproponują na początek miesięczny staż u siebie by poznać
                        specyfikę branży i ich działania, to czy poza dojazdem ? hotelem i dietami
                        powinni mi coś płacić ? Bo niby to szkolenie, żebym Ja się przyuczył, ale
                        przecież dla nich, bo w Polsce póki co firmy takiej nie ma, to ja miałbym ją
                        potem stworzyć za ich kasę. Jeżeli mieliby płacić to w jakiej formie mogą mnie
                        jako polakowi legalnie zapłacić, póki nie ma polskiego oddziału ?
                        • Gość: coach Re: Do coacha IP: *.w83-196.abo.wanadoo.fr 03.02.05, 07:20
                          Brawo, przelamal pan sie i poszedl na rozmowe. Dla mnie najwazniejszy jest ten
                          moment... Jezeli nawet Francuzi Pani nie wezma, to na pewno takich rozmow bedzie
                          wiecej, a Pan ma do nich nagle tak pragmatyczne podejscie.

                          Co to innych detali, nie chce i wlasciwie nie moge wypowiadac sie na forum. Bo
                          tak brutalnie mowiac, to ja za takie porady (tylko ze dla drugie strony :-)
                          biore ciezka kase (zaprzaniec ?). Ale jesli juz z Panem zaczalem, to chetnie to
                          skoncze. Zapraszam poznym wieczorem GG 6399758

                          coach
                • Gość: ... Re: Szczur Biurowy sciemnia IP: 203.97.104.* 02.02.05, 14:16
                  W cywilizowanych krajach zapewne nie jest przyjete zwracanie uwagi na poprawne
                  wyrazanie sie w obcym jezyku. Ale czy w ojczystym takze? Zgroza mnie ogarnia gdy
                  czytam twoja wypowiedz.
                  • szczurbiurowy Re: Szczur Biurowy sciemnia 02.02.05, 17:52
                    Czy słyszałeś kiedyś o konwencji językowej?
                    Albo o manierze językowej jako środku wyrazu?
        • Gość: buba Re: Kilka rad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 10:03
          Jezyk chinski jest gorszy? Pani rady sa troche nie na miejscu bo akurat znajomosc chinskiego bardzo sie oplaca. Znajac Mandarin a dodatkowo Hokkien jestem w stanie zalatwic kazdy kontrakt z Chinami. W tym duchu Kong Ci Fa Cai z okazji zblizajacego sie roku 4702-teraz bedze to rok Koguta.
      • rsaw Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku 31.01.05, 22:34
        Powtórzę za innymi - iść, jeśli w CV nie naciągałaś zanadto :-)
        Ale wykorzystaj wtorek na powtórzenie odpowiedzi na kilka kilku typowych pytań:
        - proszę o sobie opowiedzieć
        - proszę przedstawić przebieg dotychczasowej pracy
        - dlaczego chce pani u nas pracować
        Takie przygotowanie na pewno nie zaszkodzi.
      • Gość: Wysmiewaczek Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.vnburn01.mi.comcast.net 01.02.05, 00:26
        Sluchaj Droga Trzydziestko! Tu 64!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak, tak. Radze Ci idz na
        ten egzamin. Przy okazji opowiem Ci, co ja zrobilem. Jak widac z mojego postu,
        mieszkam w USA i po poczatkowym potykaniu sie na tym anglo-amerykanskim jezyku,
        bo ja uczylem sie dawno oczywiscie English-British, zaczelem, jak mowi
        mlodziez - kumac.W Polsce wybralem sie bez ZADNEJ potrzeby na taka rozmowe, bo
        chcialem to zobaczyc. W trakcie tej rozmowy powiedzialem temu frajerowi, zeby
        nareszcie nauczyl sie angielskiego, bo robi nie tylko bledy, ale ma fatalna
        fonetyke. Potem trzasnelem drzwiami i wyszedlem. Na korytazru dogonil mnie ten
        niby prezes i blagal, zebym nikomu o tym nie mowil. No i co? Podoba Ci sie taka
        bajeczka? Tylko, ze to NIE jest bajeczka, a o tych "wielkich" lingwistach, to
        mam teraz swoje zdanie. Trzymaj sie-nie daj sie.
        Pozdrowienia zza Wielkiej Wody:):):)
      • bonzee Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku 01.02.05, 00:32
        Oczywiscie, ze idz, ale jezeli jezyka dobrze nie znasz, to nie produkuj sie za
        duzo. W ksiegarni sa do dostania poradniki z pozadanymi odp. na najczesciej
        zadawane pytania na rozmowach kwalif.. Nabadz takowy w jezyku, w ktorym
        spotkanie sie odbedzie. Lampka wina przed sama rozmowa plus pare ti-tacow :D z
        pewnoscia nie zaszkodzi. Good luck.
      • Gość: bartekz1 Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.devs.futuro.pl 01.02.05, 01:12
        Ważne czy szef jest Brytyjczykiem, czy też Amerykaninem. A może angielski w
        ogóle nie jest jego językiem ojczystym? Jeżeli tak (a także jeżeli jest
        Amerykaninem) to nie masz się czego obawiać - przynajmniej jeśli chodzi o
        gramatykę, czasy itp. Wystarczy jak będziesz używać samych "simplów" (Simple
        Past, Present, Future) ew czasami Present Perfect, ale to już niekoniecznie. Oni
        używają bardzo uproszczonej wersji angielskiego.
        A jak nie znasz jakiegoś słówka, postaraj się to powiedzieć w inny sposób.
        Spokojnie, bez nerwów. W najgorszym razie powiesz "forget it" i zaczniesz coś
        nowego. I będzie ok. Inaczej nie może być.
      • viking2 Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku 01.02.05, 03:32
        Zdecydowanie idz!!! Po pierwsze, spojrz na to w taki sposob: nic nie ryzykujesz.
        Jesli nie pojdziesz, to tej pracy Z CALA STUPROCENTOWA PEWNOSCIA nie dostaniesz.
        Jesli pojdziesz i Ci nie wyjdzie - wynik jest taki sam. Co stracilas? Kompletnie
        nic, a zyskalas jakis malutki kawalek doswiadczenia do wykorzystania w przyszlosci.
        Po drugie, nie taki diabel straszny... Na samym poczatku grzecznie przepros i
        popros, zeby mowil powoli - zobaczysz, ze zrozumiesz o wiele wiecej, niz Ci sie
        wydaje. Uprzedzony o lekkim problemie jezykowym bedzie tez wymawial wyrazniej i
        moze nawet pamietal o unikaniu slangu. A jego mowienie powoli tez da Ci odrobine
        wiecej czasu na sformulowanie odpowiedzi - czasami dwie sekundy zrobia ogromna
        roznice.
        Ty tez mozesz odpowiadac na pytania powoli - bedzie wygladalo na rozwazna
        wypowiedz (w odroznieniu od trzepania szybko a o niczym) i pozwoli Ci zebrac
        mysli. Unikaj "yyyy", "mmmm" i innych takich dzwiekow, ktore wydajemy, kiedy nie
        wiemy co powiedziec. Nie probuj "myslec naprzod" - nie ukladaj sobie w glowie
        odpowiedzi na pytanie B, zanim jeszcze skonczylas odpowiadac na pytanie A, bo Ci
        sie wszystko pokreci. A jak nie zrozumiesz, co powiedzial, popros grzecznie o
        powtorzenie - przeciez Cie za to nie zabije!
        No i ostatnia rzecz: tok rozmowy kwalifikacyjnej jest z reguly przewidywalny. W
        koncu, nie bedziecie rozmawiac o archeologii ani o sztuce sredniowiecza. Dobrze,
        jesli przed spotkaniem opowiesz sama sobie swoja historie edukacyjno-zawodowa w
        tym wlasnie obcym jezyku (nie napisalas jakim), a takze pomyslisz, co mozesz
        odpowiedziec na pytanie "dlaczego jestes zainteresowana nasza firma", "jaka
        kariera Cie interesuje" lub "czego oczekujesz po zatrudnieniu u nas".
        No i koniecznie zdaj nam na forum relacje jak poszlo. Mam nadzieje, ze
        podpiszesz sie "Nowozatrudniona". Powodzenia.
      • Gość: Welcome to Hell 3 DUŻE PIWA :) IP: *.spray.net.pl 01.02.05, 05:49
      • Gość: buba Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 09:44
        Przyzwoitosc nakazuje pisac prawde w swoim CV. Kwalifikacje dotycza takze znajomosci jezyka obcego- tym bardziej, ze wszelkiego rodzaju matactwa wyjda na jaw nieoczekiwanie np. podczas spotkania z klientem. Firma moze stracic reputacje a pracownik najesc wstydu.
      • Gość: buba Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 10:09
        Skorzystam z okazji i dam ci dobra rade ( za darmo ). Jesli to rozmowa w jezyku niemieckim przetestuje twoja znajomosc jezyka ( test jest juz platny )
      • Gość: matylda Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: 217.153.68.* 01.02.05, 10:23
        nie denerwuj się!!! bedzie dobrze!!!
        nic nie piszesz czy ten cudzoziemiec
        będzie rozmawiał w swoim ojczystym języku
        bo najczęściej jest tak (wiem z własnego doświadczenia)
        że znajomość języków obcych przez cudzoziemców jest zaledwie
        dostateczna.
        Ps. pisze się wziąć
        Pozdrawiam
      • Gość: Annette Re: Rozmowa kwalifikacyjna w obcym języku IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 01.02.05, 10:56
        Isc - chociazby dla doswiadczenia jak nic z tego nie wyjdzie. Tez nie wiadomo na
        jakim poziomie szef zna jezyk...chyba ze jezyk w ktorym bedzie rozmowa jest jego
        ojczystym.
        Gorzej jak napisalas ze znasz jezyk b. dobrze a tak nie jest.
        Ale badz pozytywna ;)
      • Gość: Trzydziestka Przed rozmową IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 09:46
        Bardzo dziękuje za wszystkie wpisy i słowa poparcia. Czuję się znacznie lepiej
        (choć swoją drogą i herbatka z melisy i jakiś nerwosol).
        Tytułem wyjaśnienia dodaję, że rozmówca jest Duńczykiem i jest trójjęzyczny-
        angielski, francuski i niemiecki. Tego ostatniego języka nie znam, a on stawia
        na angielski. W CV wpisałam moje aktualne możliwości językowe ale nie brałam
        pod uwagę rozmowy z cudzoziemcem. Znacznie lepiej czuję się i rozumiem
        francuski ale z angielskiego dużo rozumiem. Mam typową wadę Polaków: więcej
        rozumiem słowa pisanego niż mówionego. Ale postanowiłam pójśc (dziś o 12).
        Proszę- trzymajcie za mnie kciuki.
        Ps Oczywiście wiem że wziąść pisze się "wziąść". Z polskiego zawsze miałam
        piątki. Ale czy nie słyszeliście o literówkach? Trochę wyrozumiałości...
        • Gość: szef - nie Duńczyk Re: Przed rozmową IP: *.ip.nd.e-wro.net.pl 02.02.05, 09:58
          oooo jak Duńczyk , to nie wiadomo jak to się wszystko skończy! Często faceci ze
          Skandynawii rekrutują Polki do tamtejszych burdeli - Polki są tanie i robią
          wszystko za pół ceny! Ale skoro nakłamałaś w cv, to właściwie, gdy on zacznie
          kłamać na temat pracy będzie po równo , czyli uczciwie!
        • Gość: ... Re: Przed rozmową IP: 203.97.104.* 02.02.05, 14:18
          Ps Oczywiście wiem że wziąść pisze się "wziąść". Z polskiego zawsze miałam
          > piątki.

          A nie "wziac"?;)))
          • Gość: Hela Re: Przed rozmową IP: *.icpnet.pl 02.02.05, 15:12
            oczywiście, że "wziąć". rzeczownik od tego to np. "wzięcie", a nie "wzięście"
            przecież!
      • Gość: Jaga Przepis na sukces IP: *.icpnet.pl 02.02.05, 15:07
        Nie taki diabeł straszny. 2 lata temu mój mąż miał taką rozmowę. Ponieważ
        postawowe pytania są do przewidzenia - co Pani robiła w poprzedniej pracy, jaki
        rodzaj pracy Pani najbardziej odpowiada, pytania o czas wolny itp., można się
        jakoś przygotować. Więc zrobiłam mężowi taką próbną rozmowę w domu, sprawdził
        sobie słówka, których mu brakowało. No i bingo - większośc pytań
        przewidzieliśmy, zrobił dobre wrażenie, dostał pracę i z sukcesami jest tam do
        dziś.
      • Gość: Trzydziestka Po rozmowie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.05, 13:10
        Zgodnie z obietnicą piszę jak mi poszło. Rozmowa była po angielsku. Facet na
        oko przed 40, przystojny, Drugi był Polakiem, wstęp po polsku - czym zajmuje
        się firma itp. Dalej jakoś poszło- nie miałam trudności z rozumieniem pytań. No
        i chociaż sumiennie się przygotowałam to czasami nie mogłam znaleźć jakiegoś
        słówka w pamięci. W sumie było więcej nerwów przed niż to w rzeczywistości
        wyglądalo. Chyba za bardzo się przejęłam. Nie wiem czy dostanę tę pracę ale nie
        żałuję, że miałam okazję się sprawdzić.
        • viking2 Re: Po rozmowie 10.02.05, 04:13
          A nie mowilem?
          I masz bardzo dobre podejscie, bo jesli nawet - odpukac! - sprawa upadnie, to
          juz zdobylas maly kawaleczek doswiadczenia na nastepna rozmowe. I wcale nie
          bolalo...
          Powodzenia.
          • Gość: nurse Re: Po rozmowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.05, 19:46
            napisz proszę czy dostałaś tę pracę i jako to praca? Pytam bo mam zamiar iść na
            taką rozmowę, a dotyczyła będzie pracy w zawodzie opiekunka osoby starszej. Z
            poważaniem nurse

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka