Forum Praca Praca
ZMIEŃ

      studia zaoczne vs dzienne

    IP: *.mad.east.verizon.net 22.04.06, 00:42
    Wlasnie..jak to jest z tymi studiami? Czy pracodawca zwraca uwage na system
    studiow, czy to nie ma znaczenia?

    Zastanawiam sie takze, czy w chwili obecnej licencjat daje wykszt. wyzsze
    pelne czy niepelne...

    Z gory dziekuje za odpowiedzi.
      • Gość: Pyzia Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 01:02
        Licencjat to wykształcenie wyższe zawodowe. Z tego, co ja zaobserwowałam, to
        pracodawcy chętniej patrzą na zaocznych, bo tacy b. często równocześnie pracują
        i zbierają doświaczenie zawodowe. Ja byłam zaoczna, ale pozdrawiam wszystkich
        dziennych, bo nie można zaprzeczyć, że mają więcej nauki. Mi nikt nigdy nie
        wytykał mojej zaoczności.

        Pozdrawiam
        • Gość: ciekawa Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.mad.east.verizon.net 22.04.06, 01:07
          Dzieki za odpowiedz!

          Zawsze mi sie wydawalo, ze dzienni patrza z gory na zaocznych, dlatego pytam
          jak to naprawde jest.
          • semijo Re: studia zaoczne vs dzienne 22.04.06, 01:20
            Bo patrzą:) nie oszukujmy sie studia zaoczne są dla picu, placisz i masz. Nie
            znam nikogo na zaocznych co by sie przepracowywal. Ale z perspektywy myslę, że
            jednak praca+studia zaoczne to lepsze rozwiązanie biorąć pod uwagę sytuacje na
            rynku pracy.
            • Gość: ciekawa Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.mad.east.verizon.net 22.04.06, 02:11
              Dlaczego twierdzisz, ze studia zaoczne sa tylko dla picu? Prawda jest taka, ze
              jak ktos ma nature lesera, to nie bedzie sie do nauki przygladal na zadnych
              studiach. A oceniac inteligencje czy wartosc czlowieka po systemie studiow
              jakie wybral, to juz jest jakies totalne nieporozumienie. Badzmy szczerzy,
              wiekszosc studentow dziennych przez studia sie po prostu przeslizguje,skupiajac
              sie bardziej na imprezowaniu. Pewnie zaoczni tez tak robia(nie wiem, bo nikogo
              nie znam). A to, ze zaoczni maja troche okrojony material w stosunku do
              dziennych tez nie ma wiekszego znaczenia, bo w pracy potrzebne sa inne
              umiejetnosci niz teoria zakuta na pamiec.
          • losiu4 Re: studia zaoczne vs dzienne 22.04.06, 20:32
            Gość portalu: ciekawa napisał(a):

            > Zawsze mi sie wydawalo, ze dzienni patrza z gory na zaocznych, dlatego pytam
            > jak to naprawde jest.

            niektórzy patrza z góry, inni bardziej cenią wiedze niz pieczątkę. Tyle że
            kłopot zazwyczaj jest taki, ze nawet na tzw. dobrych uczelniach studia zaoczne
            traktuje sie z przymruzeniem oka. Co oczywista nie znaczy ze student takowych
            (zaocznych znaczy), o ile sie do roboty przyłoży, będzie gorszy od lesera po
            dziennych.

            Pozdrawiam

            Losiu
      • Gość: Leonard Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 09:28
        Jest to moja 4 praca i nigdy nie pytano o "rodzaj studiów" tylko o dyplom i
        wiedze.
        • Gość: studentka Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 12:36
          To chyba widać, że jeśli ktoś pracował na cały etat od początku studiów to
          praktycznie niemożliwym byłoby by studiował dziennie. Teraz tryb studiów ma być
          czarno na białym napisany.

          Studiuję dziennie. Czy wyjdzie mi to na dobre - zobaczymy. Obecnie jestem na
          drugim roku a od przyszłęgo zaczynam inny kierunek dziennie (tzn. dziennie
          zrobię licencjat, a zaocznie magisterkę - nie chcę przez 7 lat studiować
          dziennie i mieć za doświadczenie wyłącznie praktyki). Prawdą jest, że na
          zaoczne w większości idą osoby, które nie dostały się na dzienne. Jednak są tez
          ludzie, których życie zmusza do tego (rodzina na utrzymaniu) lub którzy już
          pracują na odpowiedzialnym stanowisku i chcą poprawić kwalifikacje). Program na
          zaocznych jest okrojony. Często nauczyciele akademiccy lekceważą ten rodzaj
          studiów opowiadając nam wpadki zaocznych (co jest wg mnie nie fair, bowiem są
          tam osoby już pracujące i poprawiające kwalifikacje, a nie tylko Ci co się na
          dzienne nie dostali), mówiąc nam że im dali łatwiejsze pytania bo płacą (co z
          kolei nie jest fair wobec nas!) czy chociażby wpisując zaliczenie ot tak sobie
          (wprawdzie na dziennych też się to zdarza, jednak nie w takiej skali jak na
          zaocznych). Z kolei jeśli wykładowca podchodzi do tego "poważniej" oblewa wiele
          osób (przyczyny: po prostu się nie udało, przez pracę nie mieli czasu,
          widzimisie sprawdzającego, nie mają predyspozycji do studiowania), oblewa ich
          także na poprawce a uczelnia inkasuje sporą sumkę za warunki (na których
          większość już zalicza). Wiem to, od mojej przyjaciółki i kuzyna którzy są na
          tym samym kierunku co ja tylko zaocznie, mają nawet czasami tych samych
          nauczycieli co ja (a mimo to ich nastawienie jest różne!:/).

          Znam wielu studentów zaocznych. Niektórych szanuję, wobec niektórych nie mam
          zdania, częścią wprost gardzę. Ostatnio towarzysząc przyjacółce w drodzę na
          warunek miałam okazję poznać parę osób z jej grupy, które wprost powiedziały,
          że są oburzone tym, że zapłacą 400zł za warunek a moga nie zdać, że woleliby
          zapłacić za prywatne bo wtedy mieliby pewność... Część studentów zaocznych
          wykorzystuje to, że płaci i pracuję żadając niższych wymagań i tłumacząc pracą
          swoje nieprzygotowanie... A niby to zaoczni gardzą dziennymi (tak! tak! proszę
          wejść na forum studia!) twierdząć, że są nieporadni życiowo, niedojrzali, tylko
          imprezują... Czy poszłąbym na zaoczne? Tak, jeśli nie dostałabym się na
          dzienne. Tak, jeśli znalazłabym sobie naprawdę fajną pracę, którą mogłabym z
          czystym sumieniem uważąć za doświadczenie zawodowe (a nie McDonald, praca za
          kasą, czy w sklepach odzieżowych <- a tak wygląda praca większości zaocznych-
          rówieśników).

          Podsumowując:
          1.Dzienni nie koniecznie patrzą z góry na zaocznych. Na szacunek trzeba sobie
          zasłużyć! Ostatnio dosyć powszechne na forum studia jest z kolei krytuka
          dziennych przez zaocznych.
          2.Nauczyciele akademiccy generalnie przejawiają brak szacunku wobec zaocznych
          (oczywiście są wyjątki w postaci przedsiębiorczych jednostek)
          3.Nie wiem jak patrzą na to pracodawcy. Pewnie różnie. Osobiście nie uważam się
          za gorszą niż zaoczni dlatego, że nie zbieram obecnie doświadczenia zawodowego
          (nie pozwala mi na to plan zajęć). Jednakże większość zaocznych nie ma się czym
          chełpić (McDonald, kelnerowanie, ulotki, praca za kasą itp). Dlaczego takie mam
          zdanie? Ulotki także mogę roznosić, w weekendy być kelnerką też, na kasie mogę
          pracować w wakacje chociażby - ale i tak nie jest to
          doświadczenie "przyszłościowe". Za to w momencie gdy zaoczni zaczną uganiać się
          za czymś poważnym, ja będę na ostatnich latach studiów i mając więcej czasu
          wolnego też będę w stanie pracować na jakimś konkretniejszym stanowisku.
          • Gość: ciekawa Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.mad.east.verizon.net 22.04.06, 17:22

            Ja nie rozumiem tej pogardy dla studentow zaocznych z tego wzgledu, ze jak ktos
            ma powyzej 26 lat i zaczyna studia, to po prostu nie ma innej mozliwosci jak
            isc na studia zaoczne. I dlaczego pogardzac kims, kto mimo wielu trudnosci
            zyciowych nie rezygnuje ze swoich marzen i ma odwage je realizowac? Lub kims,
            kto nie moze liczyc na pomoc rodzicow i musi rownoczesnie pracowac i studiowac?

            Inna sprawa to studenci, ktorzy po prostu sie nie dostali na dzienne, jednak
            wydaje mi sie, ze tacy na studiach zaocznych sa mniejszoscia.
            • Gość: studentka do ciekawej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 21:43
              Jeśli Twoja wypowiedź dot. mnie to gardzę osobami, które swe nieprzygotowanie
              tłumaczą pracą, i tymi którzy uważają, że jak płacą to bez wysiłku im się
              należy...
              • Gość: ciekawa Re: do ciekawej IP: *.mad.east.verizon.net 22.04.06, 23:40
                Moja odpowiedz nie dotyczyla konkretnie Twojej osoby.

                A kto swoje nieprzygotowanie tlumaczy praca i uwaza, ze tylko dlatego, ze placi
                to wszystko mu sie nalezy? Bo chyba nie mowisz o zaocznych?

                Ja gardze osobami(chociaz gardzic to za mocne slowo), ktore czuja sie lepsze
                tylko dlatego, ze do kazdego egzaminu zakuwaja 5 rozdzialow wiecej..to jest po
                prostu smieszne...
                • Gość: studentka Re: do ciekawej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 11:12
                  My się chyba nie zrozumiałyśmy:)

                  Przypadek "płace wymagam" i przedstawiona przeze mnie sytuacja wydarzyła się na
                  prawdę. Tak pewna osoba powiedziała mi wprost. Przypadek "miałem za duzo pracy"
                  to przypadek kuzyna, który próbował załatwić sobie inny termin poprawki koła,
                  gdyż miał nadgodziny w pracy. Jednakżę te przypadki to ewenementy, tak jak
                  opisywani dzienni, którzy przęslizgują się przez studia ZUPEŁNIE NIC nie
                  robiąc. Tak więc zgadzam się z Tobą: dzienny=zaoczny. Pokój! Pozdrawiam!
          • noteb Re: studia zaoczne vs dzienne 22.04.06, 18:14
            Ciekaw jestem co studiujesz na tych studiach dziennych.
            Sądząc po Twoim prymitywiźmie w postrzeganiu świata i wnioskując ze stylu wypowiedzi (widoczne na pierwszy rzut oka trudności w formułowaniu zdań czytelnych i problemy z jasnością przekazu), to pewnie jakaś technologia żywienia na AR, no max marketing i zarządzanie.
            Troszeczkę pokory bym zalecił, a jako wskazówkę zalecił poczytanie tego forum, a zwłaszcza lamenty w stylu "żałuję, że studiowałam" itp.

            Studiowałem i na dziennych i zaocznych. Jedno jest pewne - na dziennych jest zdecydowanie wiekszy odsetek ludzi najzwyczajniej w świecie niedo...nych życiowo. Żyj sobie w tej swojej bajce dalej. Największym szokiem dla Ciebie będzie, jak za kilka lat będziesz skomleć o zatrudnienie w firmie jakiegoś swojego znajomego, który skończył zaoczne.
            • Gość: km Re: studia zaoczne vs dzienne IP: 87.207.70.* 22.04.06, 19:24
              Nie oszukujmy się- dzis studiuje prawie każdy. Znam ludzi, którzy kończyli zaoczne studia i w większości znależli się tam, bo wtopili dzienne. Poza tym wszyscy twierdzą,że na zaocznych jest łatwiej. Studiując dziennie, byłbym gotów przenieść się na zaoczne w sytuacji, gdy dostałbym atrakcyjną, przyszłościową ofertę pracy. Dziś, gdy skończyłem studia widzę, że rówieśnicy po zaocznych są nadal w tym samym punkcie karier zawodowych co 4-5 lat temu. I w takich przypadkach uważam, że nic nie osiągnęli dzięki swej pracy. Choć oczywiście od opisanej zasady znam 2 wyjątki i są to ludzie, którzy w tym samym czasie, studiując zaocznie osiągnęli sukces zawodowy.
            • Gość: studentka do noteb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 21:53
              Cóż... nie każdy ma tzw. "lekkie pióro":P

              Nie studiuje żadnej technologii żywienia czy ZiMu, ale prawo.

              Jeśli tam myślisz o nas dziennych, Twoja sprawa. Nie zamierzam pracować u kogoś
              z zaocznych, ale prowadzić własną działalność - zobaczymy co z tego wyjdzie.

              Podzielam zdanie km.
              • noteb wniosek: sprywatyzować uczelnie... 23.04.06, 10:23
                Gość portalu: studentka napisał(a):

                > Cóż... nie każdy ma tzw. "lekkie pióro":P
                > Nie studiuje żadnej technologii żywienia czy ZiMu, ale prawo.


                No cóż...
                Jak widać można się dostać na prawo i być wieśniarą mentalną.
                Pocieszę Cię, że znam więcej takich przypadków - nie jesteś odosobniona.

                To taki typowy raczej syndrom zakompleksionych osób, które sobie odreagowywują gardząc innymi. Te osoby, którymi tak gardzisz pracujące w McDonaldzie nie dość, że PŁACĄ ZA SWOJE STUDIA, to jeszcze PŁACĄ PODATKI. Dzięki temu ty możesz się za friko uczyć na studiach dziennych. Jest to kosmiczna wręcz niesprawiedliwość, że płacąc dostają mniej, niż studenci ze studiów dziennych. To chyba oczywiste, nieprawdaż? Skoro to do Ciebie nie dociera, to proponuję emigrację do Korei Północnej albo jakiegoś innego komunistycznego raju.




                > Jeśli tam myślisz o nas dziennych, Twoja sprawa. Nie zamierzam pracować u kogoś
                > z zaocznych, ale prowadzić własną działalność - zobaczymy co z tego wyjdzie.


                Z mojej wypowiedzi nie wynika absolutnie, że "TAM" myślę o WAS, dziennych
                Nie napisałem, że w ogóle coś myślę o dziennych.
                Napisałem o tym, z czym się spotkałem.

                Czy teraz na pierwszym semestrze dziennych prawa jest może logika, tak jak to było dawniej? Jeśli tak, to jak ty to dziewczyno zaliczyłaś z takim kurzym móżdżkiem? Dałaś d... prowadzącemu?

                Poza tym chciałbym Ci zwrócić uwagę na pisownię.
                Magister prawa piszący z błędami ortograficznymi.
                Przepraszam. Magister prawa po studiach dziennych.
                <Śmiech na sali.>
                • Gość: studentka Re: wniosek: sprywatyzować uczelnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 10:43
                  "To taki typowy raczej syndrom zakompleksionych osób, które sobie odreagowywują
                  gardząc innymi. Te osoby, którymi tak gardzisz pracujące w McDonaldzie nie
                  dość, że PŁACĄ ZA SWOJE STUDIA, to jeszcze PŁACĄ PODATKI"

                  Przeczytaj jeszcze raz mojego pierwszego posta, czytać ze zrozumieniem nie
                  umiesz. Nie nimi gardzę.

                  Sprywatyzować uczelnie - OK. Ale skoro wszystko będzie płatne, to prywatne
                  proszę zlikwidować. I tak bezrobocie jest za duże. I żeby to nie było z roku na
                  rok, bo nie stać byłoby wielu studentów dziennych, w tym i mnie, na studia.

                  Na tym kończe. Widzę, że na forum nie można kulturalnie dyskutować, a każdy kto
                  ma własne zdanie jest "mentalną wieśniarą" - pozdrawiam kulturalnych i żegnam
                  niekulturalnych!
      • radek_pln Re: studia zaoczne vs dzienne 22.04.06, 17:34
        Gość portalu: ciekawa napisał(a):

        > Wlasnie..jak to jest z tymi studiami? Czy pracodawca zwraca uwage na system
        > studiow, czy to nie ma znaczenia?

        To zależy jaki pracodawca i jakie stanowisko.


        Pozdr,
        Radek
        • Gość: jacobs Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.chello.pl 22.04.06, 18:24
          Niedługo bedzie można zrobić doktorat piłując młotek pilnikiem,
          a lekarzem zostać pojawiajac sie5 razy na zaliczeniu.
          Te studia to jakieś wielkie JAJA !
          A już nazywanei tego wyższym to kpina !!!

          Co drugi sprzedawca "studiuje" zarządzanie , maketing i inne pierdoły.
          • Gość: Łukasz Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.wro.vectranet.pl / 213.199.196.* 22.04.06, 19:46
            zaoczne są lepsze od dziennych bo na tych pierwszych jest mniej materiału a jak
            wiadomo studia nie ucza niczego co byłoby przydatne w realnym zyciu. Tak wiec
            czym mniej bzdur do wykucia tym lepiej a do tego mozna zdobyc doswiadczenie
            pracujac zawodowo.
            Tak wiec nauki jest wiecej na dziennych ale zaoczne nie sa wcale łatwiejsze.
            Jesli ktos nie wierzy to niech sobie wyobrazi jak czuje sie człowiek który
            pracuje od poniedziałku do piątku a w weekend zamiast odpoczywac musi jechac na
            weekendową sesje a potem od poniedziałku znowu praca. Zero zycia :)
            Moze rozwiązaniem jest podział: pierwsze studia(inzynier, licencjat) dziennie a
            drugie uzupełniajace mgr zaocznie? Ja tak robię.
            Ogólnie sam temat przewagi dziennych nad zaocznymi to wymysł licealistów i
            studentów pierwszego roku, którzy maja jeszcze inne spojrzenie na zycie.
            Zreszta studia MBA też są zaoczne a maja o wiele większa range niz pozostałe :)

            pzdr.
            • Gość: km Re: studia zaoczne vs dzienne IP: 87.207.70.* 22.04.06, 21:48
              Wiele osób studiując dziennie pracuje we wszystkie weekendy. A na ostatnim roku pracują już często na pełnym (lub niepełnym) etacie. Więc doświadczenie też zdobywają i również mogą mieć "zero życia". Pozdrawiam!
      • Gość: aa Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 19:48
        prawda jest taka że jedni chcą być lepsi od drugich tzn dzienni mówią zle o
        zaocznych i odwrotnie bo sytuacja na rynku pracy jest jaka jest a co o ludziach
        tylko z maturą czy to dla was już dno czy są przegrani dla mnie nie i wole być
        studentem zaocznym i co z tego skoro na studiach zasówam w dwóch firmach i mam
        coś z tego nie biore od rodziców zdobywam wiedze i pewnie zaraz tu wyskoczycie
        że co to za wiedza na zaocznych ale się skarby z dziennych przekonacie jak
        zaproponują wam staz za 500 zł w pierwszej pracy i zobaczycie co to jest
        rzeczywistość a te regółki wkute na pamięć. Pracuje w branży motoryzacyjnej i
        mam kontakt z ludzmi po zawodówkach i muszę powiedzieć że to oni często
        zarabiają spore pieniądze bez zbędnych studiów
      • losiu4 Re: studia zaoczne vs dzienne 22.04.06, 20:38
        Gość portalu: ciekawa napisał(a):

        > Wlasnie..jak to jest z tymi studiami? Czy pracodawca zwraca uwage na system
        > studiow, czy to nie ma znaczenia?

        niektórzy pracodawcy zwracają uwagę, inni nie. To samo tyczy sie
        zagadnienia "jaką uczelnię skończyłeś".

        > Zastanawiam sie takze, czy w chwili obecnej licencjat daje wykszt. wyzsze
        > pelne czy niepelne...

        daje wyższe :) tyle że to nie to samo, co mgr :)

        Pozdrawiam

        Losiu
      • Gość: Tom Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.68.65.212.kutno65.tnp.pl 22.04.06, 23:02
        O co ta kłótnia. To mało ważne w jakim systemie kończy się studia, ale
        najważniejsze powinno być co się umie. To nie przez system (zaoczne czy
        dzienne) dostaje się prace, ale przez swoją wiedzę i umiejętności. Znam wielu
        ludzi, którzy skończyli studia dzienne i są życiowo nieporadne. Sam kończę
        studia zaoczne i to jest nieprawda, że jak się płaci to się nic nie robi.
        Bzdura!!!!! Najważniejsza jest wiedza, którą należy dobrze w życiu wykorzystać.
        P.s. W krajach UE np. W. Brytanii, wszystkie studia są płatne i to nikomu nie
        przeszkadza. A Polacy po studiach dziennych jeżdzą do nich pracować przeważnie
        fizycznie. Co wy na to?
        P.s. Niektóre osoby z małych miast nie stać na wyjazd na studia dzienne, które
        przeważnie są droższe od studiów zaocznych. Chodzi o utrzymanie, mieszkanie lub
        akademik itp.
        Przestańmy się kłócić i cieszmy się, że naród staje się bardziej wykształcony.
        Powinniśmy być z tego dumni.
        • Gość: ciekawa Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.mad.east.verizon.net 22.04.06, 23:44
          Zgadzam sie z Toba. Nigdy nie przyszloby mi do glowy, aby oceniac czlowieka po
          systemie studiow jaki wybral. To co kto wyniesie ze studiow nie ma nic
          wspolnego z uczelnia, a raczej z wlasna praca i wysilkiem. Znam kupe ludzi,
          ktorzy przeslizgneli sie przez studia dzienne i ich wiedza i umiejetnosci sa
          zerowe. Takie wywyzszanie sie swiadczy tylko o ograniczonym mysleniu i
          kompleksach. Takze zdajmy sobie wreszcie sprawe, ze czlowiek ktory skonczy
          studia dzienne=czlowiekowi z dyplomem studiow zaocznych.

          Pozdrawiam.
        • Gość: Studentka Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.06, 11:04
          "P.s. Niektóre osoby z małych miast nie stać na wyjazd na studia dzienne, które
          przeważnie są droższe od studiów zaocznych. Chodzi o utrzymanie, mieszkanie lub
          akademik itp."

          Z tym nie koniecznie się zgodzę. Znam osoby biedne, nawet te ze wsi. Ich
          niezamożnośc powoduję, że dostają stypednia socjalne (od 150-460 zł!), które
          mogą w całości akademik pokryć a nawet jeszcze na życie dostaje. Do tego
          dochodzi stypendium naukowe, za 4,0 już 150 zł (nie jest to niewiadomo jaka
          średnia!). Do tego od czasu do czasu sobie dorobią (inwentaryzacje ok 40 zł na
          rękę za jedną, korepetycje 20 zł za godzinę, roznoszenie ulotek 5 zł/h). I w
          ten sposób żyją. Ksiązki używane lub ksera, ciuch od czasu do czasu. Znam nawet
          osobę, co nie dosyć, że zarabia na siebie, to jeszcze przesyła trochę pieniędzy
          swojej rodzinie. I to jest wg Was nieporadność życiowa...

          Owszem, są osoby, które w życiu nie pracowały (bogata rodziną, która wszystko
          im funduję). Zwłaszcza na pierwszych 2 latach wiele jest osób niepracującyh,
          ale wierzcie mi później z 60-70% studentów ma regularną pracę lub w miarę
          regularnie dorabia. Są też osoby, które mają własną działalność już teraz
          (sklep internetowy). A w wakacje to już praktycznie każdy pracuje.

          I nie, nie będę kwiczeć, jeśli będę musiała na początek pracować za 800 zł
          brutto, bo już podobnie pracowałam. Wymagań nie mam prawa mieć, gdyż nie mam co
          zaoferowac (doświadczenia)- i rozumiem to!

          I nie generalizujcie, że zaoczni są inteligentni i pracowici (czyli tacy
          super), bo założe się, że gdyby dostał się na dzienne lub udałoby mu się
          przenieść(a więc gdyby nie musiał) to by nie pracował, a wtedy taka osoba stała
          by po drugiej stronie barykady i wszyscy by na nią, kolokwialnie mówiąc,
          jechali za nieporadność...


          • Gość: Tom Re: studia zaoczne vs dzienne IP: *.68.65.18.kutno65.tnp.pl 24.04.06, 08:57
            "Z tym nie koniecznie się zgodzę. Znam osoby biedne, nawet te ze wsi. Ich
            niezamożnośc powoduję, że dostają stypednia socjalne (od 150-460 zł!), które
            mogą w całości akademik pokryć a nawet jeszcze na życie dostaje. Do tego
            dochodzi stypendium naukowe, za 4,0 już 150 zł (nie jest to niewiadomo jaka
            średnia!). Do tego od czasu do czasu sobie dorobią (inwentaryzacje ok 40 zł na
            rękę za jedną, korepetycje 20 zł za godzinę, roznoszenie ulotek 5 zł/h). I w
            ten sposób żyją. Ksiązki używane lub ksera, ciuch od czasu do czasu. Znam nawet
            osobę, co nie dosyć, że zarabia na siebie, to jeszcze przesyła trochę pieniędzy
            swojej rodzinie. I to jest wg Was nieporadność życiowa..."

            O czym ty tutaj piszesz. Takich osób jest może 5 -10 %, które dostają
            stypendium naukowe, bo jak wiadomo kasa na uczelniach na wszystkie stypendia
            jest ograniczona. Powiedz mi kiedy te osoby studiują, jeżeli mają tyle pracy
            (inwentaryzacje ok 40 zł na rękę za jedną, korepetycje 20 zł za godzinę,
            roznoszenie ulotek 5 zł/h).

            "I nie generalizujcie, że zaoczni są inteligentni i pracowici (czyli tacy
            super), bo założe się, że gdyby dostał się na dzienne lub udałoby mu się
            przenieść(a więc gdyby nie musiał) to by nie pracował, a wtedy taka osoba stała
            by po drugiej stronie barykady i wszyscy by na nią, kolokwialnie mówiąc,
            jechali za nieporadność..."

            Nikt nie robi z zaocznych (przynajmniej ja)geniuszy, ale nie obrażam ludzi, a
            tym bardziej ich nie oceniam po systemie studiów. Jak zawsze w życiu jest grupa
            ludzi studiujących zaocznie, która nic nie robi i psuje opinię innym.
    Pełna wersja