Dodaj do ulubionych

a ja ide humanitarnym w Kanadzie

17.09.04, 16:41
Fakty:
- przyjechalam do Kanady do wujka na wize turystyczna
- w szkole poznalam mojego przyszlego meza
- po 3 miesiacach mieszkalam juz z nim
- po 5 staralam sie przedluzyc wize turystyczna - odpowiedz odmowna
- po 7 miesiacach nie mialam wizy, moj pobyt stal sie nielegalny, ja nie
chcialam sie rozstawac z moim partnerem
- po 9 wzielismy slub
- ze wzgledu na pobyt moj w Kanadzie bez statusu - musialam isc trybem
humanitarnym aby starac sie o staly pobyt.
Jestesmy malzenstwem juz ponad rok, a ja dalej nie mam odpowiedzi z
imigracji. Czeka sie rok czasu na pierwsza odpowiedz.
Ale czy bedzie pozytywna?
Moj maz pracuje, mamy mieszkanie, samochod - co do zycia potrzebne. Moj maz
otrzymal obywatelstwo. Prawnik ktory pomogl nam skompletowac papiery dal nam
90-95 % szans, bo zawsze jest ta niepewnosc.
Slub wzielismy bardzo skromnie, cywilny, bez rodziny, bez zdjec - co moga sie
czepiac.
Czy mieliscie podobne przypadki?
Obserwuj wątek
    • ma.pi Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 17.09.04, 18:54
      Znam dwa takie przypadki, ze osoby ktore jakis czas byly tutaj na czarno,
      wziely slub i pozniej straly sie o pobyt staly.
      Jeden po pieciu latach zrezygnowal i wrocil do Polski.
      Drugi wciaz czeka, juz chyba ze 3 lata. Stracilam juz rachube ile to naprawde
      trwa.
      Takze nastaw sie na dlugie czekanie. Optymistycznie to nie brzmi, moze inni
      beda mieli lepsze wiesci.

      Pozdr.
      • butik6 Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 18.09.04, 20:35
        dzieki za odpowiedz. Czy mozesz mi powiedziec mniej wiecej jaka byla ich
        sytuacja lub dac mi namiary do tej osoby ktora czeka trzeci rok? Czemu u nich
        to tak dlugo trwa i kiedy to bylo? Kiedy skladali podania i jak dlugo byli na
        czarno. Bo moja sytuacja byla od razu zwiazana z moim mezem. Nie mieszkalam tu
        dlugo jak sie pobralismy. Moze tamci mieszkali dlugo na czarno zanim mieli
        slub. Nie wiem przypadki sa rozne. Czy moge miec kontakt z tymi ludzmi. Moge
        podac numer gg. Pozdrawiam
    • dradam1 Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 18.09.04, 21:01
      tak od dluzszego czasu sie zastanawiam, czy nie zdjac Twego postingu. Po prostu
      dlatego, ze opisujesz sytuacje , w ktorej usilujesz "obejsc" przepisy
      imigracyjne Kanady.

      Po otrzymaniu odmowy przedluzenia wizy turystycznej , bedac w Kanadzie
      nielegalnie, wzielas slub. I teraz oczekujesz, ze Kanada Ci pozwoli w swoich
      granicach pozostac ?

      A dlaczego ? Zrobilas dwa potezne nonsensy i nie oczekuj, ze wladze
      kanadyjskie beda Ci przychylne.

      Szanse na pozytywne zalatwienie , w ciagu 5 lat, to masz pi razy oko 40 %. To
      co Ci mowi adwokat ( o ile ma licencje na prowadzenie takich spraw , co jest
      inna sprawa) sluzy temu, abys mu placila. Bo jak by Ci powiedzial prawde - to
      bys od tego adwokata odeszla i szukala innego rozwiazania.

      Kazdy wybiera taka droge postepowania jaka jest mu wygodna, ale nie oczekuj, ze
      Twoja bedzie ani wygodna dla Ciebie, ani tez ze bedzie popierana przez innych.
      Pare tygodni temu , na kanale CourtTV pokazywali mame, wraz z dzieckiem,
      odsylana za granice Kanady w podobnej sytuacji.

      40% prxzypadkow deportowanych z Kanady bierze sie z tego, ze ktos tam zadzwonil
      do immigration i powiadomil ich, ze ktos tam jest , kto zyje w Kanadzie
      nielegalnie. Co swiadczy o tym, ze kanadyjczycy lubia lad i porzadek. Takie sa
      fakty.

      O tym trzeba wiedziec i o tym trzeba pamietac w Kanadzie.




      Pozdr.

      dradam1
      • butik6 Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 18.09.04, 21:32
        dzieki za odpowiedz. Ja nie probuje obejsc przepisow kanadyjskich. Moje
        malzenstwo nie jest fikcja i nie bylo po to aby zostac w Kanadzie. Wiem ze to
        wszystko jest zawile i mnie to martwi. Dlatego nie wiem co robic i dlatego tez
        napisalam ten post. Przeciez przez to ze tak nam sie pomieszalo z sytuacja i
        wybralismy humanitarny to Kanada ma parwo nas rozdzielic? Prawo ponad rodzine?
        To co mam sie z mezem rozwiesc? To jakis zart.
      • andrew-1 Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 18.09.04, 21:34
        Wlasnie mialem do Ciebie napisac o usuniecie tego watku , forum jest o Kanadzie
        i jej Polonii a nie do opisywania sytuacji jak obejsc przepisy naszego kraju .
    • kozak22 Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 19.09.04, 00:55
      Wklejam tu komentarz ktory zamieszczony zostal przeze mnie w Twojej sprawie na
      innym watku:
      Wiesz co mnie najbardziej napawa niechecia w tym wszystkim? Zasilek, zasilek,
      zasilek... Uchodzcy, uciekinierzy, humanitarni - roznie sa kategorie
      desperatow. Rozumiem ze trzeba pomoc potrzebujacym ale ile ich Kanada moze
      naprawde przyjac? Kto za to bedzie placil??
      Kanadyjscy podatnicy.
      A ja mam juz dosc placenia na kogos.
      • kveldulv Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 19.09.04, 01:07
        butik - bo trudno ci bylo sie pobrac ( gdziekolwiek ) i wrocic do Polski ?
        Trwalo by to potem okolo pol roku ? Albo wziac slub w Kanadzie w okresie
        waznosci wizy, zlozyc papiery in-land - wtedy z przedluzeniem wizy nie byloby
        problemow ? Wiem, ze juz po fakcie i mozna tylko ubolewac i zlorzeczyc - ale czy
        takie trudne to bylo, zeby poznac najpierw przepisy zanim sie popelni takie
        koszmarny blad ?
      • butik6 Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 19.09.04, 19:55
        kozak - no chyba ja nie jestem do twojego komentarza. po pierwsze moj maz na
        mnie zarabia jak wol i wcale nie ma zasilku (nie moze i nie godzi sie to z jego
        ambicjami). Po drugie w Polsce bylam wyksztalcona osoba to i tu tez bede, bede
        pracowac jak inni, bo jestem ambitna. Nie boj sie nie zabiore ci twoich
        podatkow. Moj maz tez placi podatki.
        • kora12 Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 23.09.04, 07:50
          I to jest wlasnie polska solidarnosc. Zamiast cos poradzic rodakom, juz na
          wstepie staramy sie ich zniechecic.
          A jezeli nasze podatki nie beda szly na Polakow, to z pewnoscia pojda na
          Chinczykow lub innych imigrantow. Popatrzmy na Chinczykow. Przyjezdzaja do
          Kanady i sciagaja pozniej cale rodziny, pociotkow, przyjaciol i dlatego
          stanowia coraz silniejsza grupe etniczna, bo sobie pomagaja. A Polacy,... coz,
          sa jacy sa.
          Pozdr.
          Kora
    • sylwek07 Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 23.09.04, 12:39
      czesc,kolezanka i tak ma zla sytuacje a napisala ten post aby uslyszec dobre
      slowo,pewnie i tak cierpi z tego powodu i pogodzila sie juz tym faktem..
      trudno jest na obczyznie kazdemu znas i kazdy ma swoje problemy i pewnie
      dlatego zwracamy pierwsze kroki do rodakow uwazajac ze nas wysluchaja,poradza
      itp(tak jak dziecko idzie do rodzicow),potrzymuja na duchu.a dostajemy cos
      innego i na tym polega problem(dramat)bo gdzie ma pojsc potem taka osoba jak ja
      swoi nie wysluchali????????pytac sie obcych??pewnie tak bo nie raz sa lepsi ale
      i tak zapytaja sie dlaczego nie idziesz do swoich?(my pomagam swoim itp)..(lub
      tez cos jest nie tak z toba jesli swoi cie nie chca)..
      jesli moge Ci cos powiedziec to dziecko moze Ci pomoc abys zostala,bo jesli
      Twoj maz ma obywatelstwo to ty jako zona i mama musisz byc przy dziecku nie
      mozecie byc rozlaczeni.no ale to jest moja mala sugestia..zycze ci powodzenia i
      jesli cos bede wiedzial wiecej to ci napisze,..pozdrawiam
      • andrew-1 Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 25.09.04, 03:42
        sylwek07 napisał:

        > trudno jest na obczyznie kazdemu znas

        ________________________________________________________________________________

        Nie ! nie jestem na obczyznie , jestem w swoim kraju - Kanadzie.
    • dradam1 votum separatum 25.09.04, 01:07
      kora12 23.09.2004 07:50 napisala w ten sposob :

      I to jest wlasnie polska solidarnosc. Zamiast cos poradzic rodakom, juz na
      wstepie staramy sie ich zniechecic.
      A jezeli nasze podatki nie beda szly na Polakow, to z pewnoscia pojda na
      Chinczykow lub innych imigrantow. Popatrzmy na Chinczykow. Przyjezdzaja do
      Kanady i sciagaja pozniej cale rodziny, pociotkow, przyjaciol i dlatego
      stanowia coraz silniejsza grupe etniczna, bo sobie pomagaja. A Polacy,...

      coz, sa jacy sa.

      sylwek07 23.09.2004 12:39 napisal :

      (...) kolezanka i tak ma zla sytuacje a napisala ten post aby uslyszec

      dobre
      slowo,pewnie i tak cierpi z tego powodu i pogodzila sie juz tym faktem..
      trudno jest na obczyznie kazdemu znas i kazdy ma swoje problemy i pewnie
      dlatego zwracamy pierwsze kroki do rodakow uwazajac ze nas

      wysluchaja,poradza itp (tak jak dziecko idzie do rodzicow),potrzymuja na

      duchu.a dostajemy cos innego i na tym polega problem(dramat)bo gdzie ma

      pojsc potem taka osoba jak ja swoi nie wysluchali????????pytac sie

      obcych??pewnie tak bo nie raz sa lepsi ale i tak zapytaja sie dlaczego nie

      idziesz do swoich?(my pomagam swoim itp)..(lub tez cos jest nie tak z toba

      jesli swoi cie nie chca).. jesli moge Ci cos powiedziec to dziecko moze Ci

      pomoc abys zostala,bo jesli Twoj maz ma obywatelstwo to ty jako zona i

      mama musisz byc przy dziecku nie mozecie byc rozlaczeni.no ale to jest moja

      mala sugestia..zycze ci powodzenia i jesli cos bede wiedzial wiecej to ci

      napisze,..pozdrawiam


      Wydaje mi sie, ze oba postingi zostaly napisane z Polski.

      I mam pewne zastrzezenia do ich zawartosci. Bo moje obserwacje w Kanadzie
      nakazuja mi miec ine zdanie.

      Primo : jezeli juz ma o cos Polonia sie "starac" to jest to o to, aby

      Polacy/polscy aplikanci byli traktowani rownie dobrze ( albo jak kto woli

      rownie zle), jak aplikanci z kazdego innego kraju.

      Ja po prostu nie widze ani celu ani mozliwosci, aby "Polacy" mieli byc

      traktowani lepiej niz inni, powiedzmy Kurdowie, Ormianie czy Chinczycy.

      Obejmuje to rowniez i ten aspekt, ze Kanada jest bardzo otwarta (

      transparent ) w wyjasnianiu jakie sa kryteria kwalifikacji i zasady

      imigrowania. Pelna informacja jest na WWW, latwo osiagalna, jak wiadomo...

      Trzeba tylko chciec zagladnac , prawda ?

      Jednym z celow istnienia tego forum bylo podawanie informacji , jak

      najszerzej, o Kanadzie i o mozliwosciach imigracji. Poniewaz zapytania sa

      "anonimowe" wiec tez sadze , ze nikt nie powinien sie krepowac zapytania i

      to i owo. Podobnie zreszta - mogla ona isc do immigration , jak widziala,

      ze cos jej w zyciu nie idzie tak. Jeszcze nikogo nie aresztowano w biurze

      "immigration" i nie odeslano za granice.

      No i pewnie wywolam kontrowersje jezeli zwroce uwage na to, ze posiadanie

      dziecka w Kanadzie wcale nie zwieksza jej szans na pozostanie w niej.

      Kazdy kto mieszka w Ontario pamieta, mniej wiecej sprzed roku, sprawe

      malzenstwa Polakow, ktorzy nie skladali wniosku o PR. Dzieci poszly do

      szkoly (chyba nawet urodzone w Kanadzie ) i w koncu immigration sobie

      przypomnialo o ich istnieniu. I mimo oporu Polonii ontaryjskiej wspomniane

      malzenstwo zostalo wydalone z Kanady. I skladaja prosby o przyjecie juz z

      terytorium Polski. A dzieci , w miedzyczasie, musza chodzic do polskiej

      szkoly !

      Uwagi na temat malzenstwa tez nie sa dobrze zorientowane. Bo w Kanadzie

      mozna sie zenic jak kto chce. Z mezczyzna, z kobieta... Mozna zaadoptowac

      dziecie lub isc na IVF. Co kto lubi... Czego efektem jest to, ze ponad 30 %

      malzenstw konczy sie rozwodem w ciagu 10 lat. Znam malzenstwa w ktorych

      kazde z 4 dzieci ma innego ojca w kombinacja z inna matka.

      Malzenstwo nie jest wiec wartoscia sama w sobie w Kanadzie.Mozna zyc z

      malzenstwem i bez. Mozna byc "common law" i nawet przywileje podatkowe sa

      takie same jak dla malzenstwa. Nie wspominajac o przywilejach dla "homo

      partner".

      Malzenstwo wiec w Kanadzie to nie to samo co malzenstwo w Polsce. I uzycie

      argumentu "jestesmy malzenstwem" nie ma takiej samej wartosci jak w Polsce.

      Bo od razu padnie odpowiedz " no wiec zawierajac ten zwiazek co sobie

      wyobrazaliscie ze sie stanie, jak malzonka nie dostanie PR w Kanadzie ?"

      Wartosc pojeciu malzenstwo nadaja ludzie, ktorzy w nim sa. A nie wynika

      ono ani z prawa kanadyjskiego, ani zreszta z prawa miedzynarodowego !

      Musi sie ona liczyc z tym, ze wladze kanadyjskie uznaja, ze skoro ona

      usiluje "wymusic" PR w Kanadzie to moze bedzie celowe, aby znalazla sie ona

      wraz z mezem znalazla sie w Polsce i "wymuszala" status dla meza wlasnie w

      Polsce ?

      Ponadto , co moze wydawac sie dziwne, to status imigracyjny matki okresla

      kto bedzie za porod placil i za opieke nad dzieckiem. Jezeli ona nie ma PR

      w Knadzie to za wszystko bedzie musiala placic. Porod kosztuje circa $5000,

      a jak dziecko nie za bardzo sie miewa i wymaga NICU admission to kwota ta

      rosnie wykladniczo do $50.000 . Opieka przed porodem to moze jeszcze nie

      takie duze pieniadze, ale jak sie zaczna bole to sie zaczna schody. I zeby

      bylo gorzej to niech sie tylko wygada, ze ma meza w Kanadzie. Sciagna z

      chlopa bez gadania te pieniadze ! Nie wyobrazam sobie , aby byl z tego

      powodu zachwycony.

      Skoro juz narobila sobie tyle bigosu to nie wpedzajcie ja w jeszcze wiekszy

      problem. Bo nic z tego dobrego nie wyjdzie.

      Jak pisalem - jest mozliwosc wyjscia z tej sytuacji. Warunkiem wstepnym

      jest przyznanie sie do winy ( wrongdoing). Co mama mowila : "jak Cie

      zaobserwowano na kradziezy jablek , to trzeba pojsc , przeprosic i

      zaofiarowac odpracowanie wartosci jablek !" Ta droga - jak wspominalem -

      to nie jest rozwiazanie "silowe" i to przy uzyciu sily wywieranej przez

      aplikantke. Bo ona nie ma zadnego "standing" do wladz Kanady. Poniewaz o

      tym pisalem, to nie bede sie powtarzal.


      Pozdrawiam serdecznie


      dradam1

      • andrew-1 Re: votum separatum 25.09.04, 03:50
        Od siebie dodam ze udzielanie rad , moralizatorskie slowa o slowianskiej
        solidarnosci przez piszacych z Polski sa wchodzeniem z butami do cudzego domu i
        uzurpowaniem sobie prawa do rozstawiania po katach jego prawowitych
        mieszkancow .
        Kanada jako kraj imigracyjny ustalil jasne reguly dla chcacy sie tutaj osiedlic
        ktore obowiazuja jednakowo wszystkich , bez zadnego wyjatku .
    • sylwek07 Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 25.09.04, 15:32
      witam,faktycznie pisze z Polski i nie chce wchodzic do czyjegos domu,kto chce i
      jak chce to niech sobie zyje ,jego wola...
      a co do tego mazlenstwa to ONi juz sa w Kanadzie tylko ze Oni byli nielegalnie
      (rodzice),,a tutaj mamy to ze jest Maz z obywatelstwem kanadyjskim ...a co wy
      na to ze sa sluby za kase..wiec wymuszaja przez to na rzadzie kanadyjskim PR,
      tylko ze to robia w czasie trwania waznosci pobytu w kanadzie...
      a co do emigracji (inaczej bylo wjechac w latach 80 w latach 90 a teraz jest o
      wiele trudniej)..
    • sylwek07 Re: a ja ide humanitarnym w Kanadzie 25.09.04, 16:07
      ja wypowiedzialem aby swoje zdanie tak wiec jak kogos urazilem lub inaczej
      odebral moj post to przepraszam ..a Dradam masz racje co z ta emigracja kazdy
      ma szanse trzeba aby poszukac jej smile))a kto szuka zawsze znajdzie smile))..
      • dradam1 nie wiem co sie stalo 10.03.05, 06:28
        Nie wiem co sie stalo z autorka orginalnego postingu, zaczynajacego ten watek,
        ale wydaje mi sie interesujace, ze wlasnie jej moze dotyczyc zmiana w regulach
        imigracyjnych Kanady, opisana tutaj :

        www.gazetagazeta.com/artman/publish/article_8122.shtml


        Strona na www.cic.gc.ca , zawierajaca komunikat prasowy ministerstwa,
        zacytowana zostala gdzie indziej :

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23005&w=21227581
        Pozdrawiam


        dradam1
        • sylwek07 Re: nie wiem co sie stalo 10.03.05, 09:44
          mnie tak samo interesuje co dalej sie dzieje z autorka tego postu..
          • asik25 Re: nie wiem co sie stalo 14.03.05, 01:31
            Pewnie zrezygnowala z czytania i odpowiadania na wasze madrosci. Ona pytala o
            pomoc, a nie o to zeby ja krytykowac. Niestety rozne sa sytuacje w zyciu. Dla
            zaiteresowanych: pisze z Kanady
            • sylwek07 Re: nie wiem co sie stalo 14.03.05, 10:00
              to moze wiesz co sie znia dzieje?jesli tak to pozdrow ja (od sylwka)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka