Dodaj do ulubionych

mała socjologia :)

15.02.05, 10:45
Witam,

Ponieważ moja bezpośrednia "znajomość" Kanady ogranicza się do Toronto i
okolic, dlatego mam pytanie do tych co mieszkają w innych, odległych
prowincjach o których mam marne pojęcie (jedynie z internetu i gazet).

Chodzi mi konkretnie o "kolorowych" (nie wiem jak to lepiej ująć).
Czy w takim np. Edmonton jest ich równie dużo jak Toronto?
A jak sytuacja wygląda "na wsi"? Czy trzymają się oni raczej duży skupisk
miejskich, czy zamieszkują też poza miastami?
Jestem bardzo ciekaw jak się rozkładają proporcje biali/kolorowi.

pozdr.
Obserwuj wątek
    • molsoncanadian Re: mała socjologia :) 15.02.05, 14:42
      mieszkam w Ontraio, moje miasto to okolo 50K ludzi

      population by Mother tongue:
      English 76.1%
      French 12.1%
      Italian 4.1%
      German 0.7%
      Polish 0.7%
      Chinese 0.2%
      Other 5.99%

      Ethno Cultural Characteristics (2001) Visible Minority

      Aboriginal 835
      Black 545
      South Asian 170
      Korean 145
      Latin American 140
      Chinese 130
      Arab & West Asian 70
      Filipino 55
      Japanese 40
      Southeast Asian 10

      Selected Ethnic Population (Single Responses)

      British 8,285
      Italian 3,705
      French 3,235
      Ukrainian 725
      German 695
      Dutch 650
      • smileurs Re: mała socjologia :) 15.02.05, 15:12
        Dzięki za dane statystyczne, ale bardziej byłem zainteresowany obserwacjami
        bardziej subiektywnymi/indywidualnymi.

        pozdr
        • molsoncanadian Re: mała socjologia :) 15.02.05, 17:58
          subiektywnie:

          do mozaiki z Toronto jest mi bardzo daleko, zadko widac ludzi z mniejszosci
          etnicznych, jest kilku chinczykow ktorzy prowadza chinskie knajpy, jest jeden
          arab, ktory ma pizza, kilku wietnamczykow w corner store i tak naprawde to
          wszystko.
          jesli chodzi ci czy jest bialo, to tak
          • syswia Re: mała socjologia :) 15.02.05, 19:02
            Molson, bardzo lubie czytac Twoje posty, ale blagam Cie - postaraj sie pisac po
            polsku... bo niedlugo bedziemy sobie rozmawiac zdaniami typu: "postaw kare na
            kornerze"... prosze....
            • molsoncanadian ups, I did it again 15.02.05, 19:12
              postaram sie, ale poprawy nie obiecuje, czasami sa wyrazenie, ktore lepiej
              brzmia po angielsku, sa rzeczy o ktorych nie umiem mowic po polsku. jedyne co,
              to zawsze staram sie pisac angielskie slowa w sposob poprawny, nie dokladajac
              polskich koncowek, wiec na pewno "kary na kornerze" u mnie nie zobaczysz, co
              innego gdy bedziemy mowic o "Car on the corner"

              smile
              • syswia Re: ups, I did it again 15.02.05, 22:47
                smile wiem jak to jest, mi tez sie zdarza, ale mysle, ze robie to najczesciej z
                lenistwa. Nie posluguje sie na co dzien polskim w ogole i potem takie kwiatki
                wyskakujasmile Nie chce mi sie pomyslec, jak to bedzie po polskusad
    • sylwek07 Re: mała socjologia :) 15.02.05, 22:47
      smileurs wlasnie tym sie rozni Kanada od USA ze w Kanadzie bedzie napisane o
      populacji narodow a nie koloru skory,wiec bedzie ze wiekszosc to sa Brytyjczycy
      i Francuzi i inne narody
      • syswia Re: mała socjologia :) 15.02.05, 22:49
        hmmm, no jest takie rozroznienie - "visible minorities"
        Co do tych "minorities", to mialabym watpliwosci czasem - w miejscu, w ktorym
        mieszkam te mniejszosci stanowia ponad 70% ...
        • za_morzem chyba demografia? 16.02.05, 08:15
          vancouver jest juz prawie calkowicie "trzecim swiatem".
          czasem wpadam do duzego supermarketu i praktycznie jestem na setki osob jedynym
          bialym. i to nie dlatego ze jest w jakims specyficznym rejonie miasta. w
          dodatku wiekszosc z nich to nowi immigranci. glownie azjaci. hindusi,
          chinczycy, koreanczycy, filipinczycy. w niektorych dzielnicach wydaje sie ze
          nawet do 60%. jest jedna dzielnica historycznie przypisana do europejskiej
          inteligencji, kitsilano, mieszkaja tam glownie potomkowie anglosaksonow i
          grekow z troche pozniejszej emigracji. bardzo fajna dzielnica. reszta vancouver
          dosc brudna i zaniedbana. glownie ze wzgledu na to ze immigranci, ci indii czy
          chin maja politycznie mowiac, zdecydowanie inne poczucie estetyki. brrrr...
          • smileurs Re: chyba demografia? 16.02.05, 11:28
            masz rację smile
            użyłem złego tutyłu do mojego pytania
            ale właśnie o taką subiektywną ocenę mi chodziło

            pozdr
            • rchram Re: chyba demografia? 25.02.05, 12:25
              A ja jestem ciekawy do czego zmierza kanadyjski rzad wrzucajac do
              jednaego "wora" caly swiat -bialych, czarnych a nade wszystko zoltych i
              podpalanych (bez urazy). Do tej pory tzw "tygle narodow" byly zawsze przyczyna
              nieszczesc i takie zlepki sie rozpadaly - np. ciagle nierozwiazany problem na
              balkanach. Inna sprawa kiedy robi sie to tak jak Europa gdzie laczy sie rozne
              narody ale maja one wspolne dziedzictwo cywilizacyjne. Rozumiem laczyc podobne
              kultury, natomiast to co dzieje sie w Kanadzie jest moim zdaniem dosc
              ryzykownym eksperymentem i co wiecej rzad Kanadyjski kreujac polityke
              emigracyjna chyba sam nie ma pojecia do czego zmierza. Po prostu wychodzi sie z
              zalozenia ze potrzebujemy nowych emigrantow (okolo 230 000 rocznie)wiec sie ich
              sprowadza a to skad oni przyjezdzaja nie moze byc oczywiscie kwestia do
              dyskusji - bylo by to niepoprawne politycznie.
              • sylwek07 Re: chyba demografia? 25.02.05, 14:08
                rchram Kanada potrzebuje rak do pracy wiec nie beda sie przygladac na ich kolor
                skory ani tez z jakiego kraju pochodza,wazne co moga ofiarowac Kanadzie...
              • molsoncanadian Re: chyba demografia? 25.02.05, 14:56
                z twojego tonu wnioskuje, ze nie za bardzo lubisz byc czescia tego "wora".
                niezaleznie od miejsca na ziemi, zawsze moze dojsc do spiec, ale jak na razie
                Ameryka ma ich stosunkow mniej niz ta majaca dziedzictwo cywilizacyjne Europa.

                przesledz sobie dzieje Europy, wojny o miedze, popatrz na narody majace wspolna
                tradycje, jak pieknie zylismy z niemcami, jak niemcy postapili z austria
                (aneksja), jak polacy zajeli zaolzie, jak hiszpanie nie moga dogadac sie z
                baskami, czy troszke z historii, jak ksiestwo mazowieckie zostalo do korony
                przylaczone! takich przykladow z histori dalszej i blizszej a takze z
                wspolczesnosci mozna by wiele wymienic.
                Ameryka nie jest wolna od spiec rowniez, ale nie byly to walki miedzy ludzmi
                mowiacymi roznymi jezykami czy z roznym akcentem. nie biali byli ludzmi
                gorszymi, wielu bialych tak wciaz sadzi, ale ci nie biali sa tacy sami jak my,
                ze raz na jakis czas zdarza sie czarna owca, sa i czarne owce wsrod bialych.

                i jeszcze story,
                ktoregos dnia moja zona rozmawiala z koleznaka z pracy (z pochodzenia wloszka)
                i zgadaly sie o szkolach, otoz ta kobieta ma kilkuletnia dziewczynke, na jej
                ulicy 70% ludzi to polacy, kilkoro z nich ma dzieci w wieku jej corki, jej
                corka jest jedynym nie polskim dzieckiem na tej ulicy, i co sie teraz dzieje....
                dzieci (polskie) nie chca bawic sie z nia, poniewaz ona nie mowi po polsku.
                Polacy zawsze byli dobrzy w pokazywaniu roznic, po tym przykladzie moge
                powiedziec ze rodzice wpajaja dzieciom: jestes lepszy/a poniewaz mowisz po
                polsku, jestes lepszy/a poniewaz jestes polakiem/a z pochodznia....

                nie prawda.

                rzad CA zdaje sobie sprawe ze potrzebujemy ludzi, czy maja oni biala skore i
                blekitne oczy, czy sa "podpalani", czy zolci, naprawde nie ma znaczenia, dalej
                sa to ludzie!!! i jesli ktos ma problem z tym ze jego/jej sasiad nie jest
                bialy, zawsze moze szukac miejsca na swiecie gdzie kazdy bedzie taki jak on/a
                • sylwek07 Re: chyba demografia? 25.02.05, 15:29
                  molsoncanadian ale takiego miejsca na ziemi nie znajdzie wiec jedynie co mozna
                  zrobic to sie tolerowac ...
              • aszar.kari Re: chyba demografia? 25.02.05, 16:16
                rchram napisał:

                > A ja jestem ciekawy do czego zmierza kanadyjski rzad wrzucajac do
                > jednaego "wora" caly swiat -bialych, czarnych a nade wszystko zoltych i
                > podpalanych (bez urazy). Do tej pory tzw "tygle narodow" byly zawsze
                przyczyna
                > nieszczesc i takie zlepki sie rozpadaly - np. ciagle nierozwiazany problem na
                > balkanach. Inna sprawa kiedy robi sie to tak jak Europa gdzie laczy sie rozne
                > narody ale maja one wspolne dziedzictwo cywilizacyjne. Rozumiem laczyc
                podobne
                > kultury, natomiast to co dzieje sie w Kanadzie jest moim zdaniem dosc
                > ryzykownym eksperymentem i co wiecej rzad Kanadyjski kreujac polityke
                > emigracyjna chyba sam nie ma pojecia do czego zmierza. Po prostu wychodzi sie
                z
                >
                > zalozenia ze potrzebujemy nowych emigrantow (okolo 230 000 rocznie)wiec sie
                ich
                >
                > sprowadza a to skad oni przyjezdzaja nie moze byc oczywiscie kwestia do
                > dyskusji - bylo by to niepoprawne politycznie.

                Ryzykowny eksperyment, eh? Ja bym powiedziala - fascynujacy i na dodatek jakze
                optymistyczny. Wreszcie mamy wszyscy mozliwosc codziennego potwierdzania
                naszego wlasnego humanizmu. Poki co (przynajmniej od 1867) dziala - ten
                eksperyment - wiec ja jest jak najbardziej ZA kontynuacja smile
                Pozdrawiam,
                Aszar
                • za_morzem Re: chyba demografia? 25.02.05, 17:22
                  ja rowniez mam wrazenie ze kanadyjski rzad juz dawno pogubil sie w tym co robi,
                  polityka immigracyjna praktycznie w kanadzie nie istnieje. nie wiem jak jest w
                  innych prownicjach ale w bc sytuacja robi sie nieciekawa. smieszne jest to ze
                  tak naprawde najbardziej swiadomi i wrazliwi na wszelkie przejawy rasizmu czy
                  dyskryminacji sa wlasnie biali. i tak naprawde tylko od bialych sie tolerancji
                  wymaga. uwazam ze polityka immigracyjna powinna byc swiadoma i rozsadna,
                  przyjmowac sie powinno wedlug limitow przydzielonych grupom etnicznym po to by
                  nie kreowac zdecydowanej przewagi jednych nad innymi bo to zawsze bedzie
                  tworzyc problemy. nieprzemyslalna i pazerna polityka emigracyjna w bc
                  spowodowala podniesienie sie cen mieszkan w ciagu ostanich 10 lat o 100% (setki
                  tysiecy "biznesowych" immigrantow z chin kupujacych masowo najlepsze
                  nieruchomosci), tworzenie sie gett w satelickich miastach vancouver, wiekszosc
                  szyldow jest tam w kazdym jezyku tylko nie w angielskim, dochodzi do tego ze
                  ktos kto nie mowi np. po chinsku nie ma czego szykac w chinskiej restauracji
                  bo nie ma tam nawet menu po angielsku. ludnosc mieszkajaca w vancouver "od
                  zawsze" przestaje miec pieniadze na to aby w owym miescie mieszkac. zwykly
                  kanadyjczyk nie jest juz praktycznie w stanie kupic domu gdyz ceny zostaly
                  wysrubowane przez bogatych newcomers z azji. czesto biali sa traktowani z gory,
                  nie maja najdrozszych mercedesow czy lexusow a pracuja cale zycie bardzo
                  ciezko, sa po prostu postrzegani przez w/w jako frajerzy i nieudacznicy.
                  trzeba zaznaczyc ze nie sa to jakies wyjatki ale masowa tendencja.
                  "biznesowa" immigracja nie przyniosla spodziewanych korzysci dla prowincji,
                  mialy powstac setki i tysiace biznesow, pojawily sie biznesy "przykrywki"
                  sluzace tylko do przyjazdu do canady, nie funkcjonujace normalnie i nie
                  odporowadzajace podatkow. ojcowie rodzin mieszkaja i robia pieniadze w szarej
                  strefie gospodarki azjatyckiej, rodzina siedzi w vancouver korzystajac/drenujac
                  z systemow opieki zdrowotnej, czesto owi immigranci nie pracuja, wydaja
                  pieniadze zarobione w azji, kanada wychodzi na calej sytuacji jak zablocki na
                  mydle. nie dostaje taxow, no moze te od nieruchomosci i zakupow luxusowych
                  towarow.
                  jest tez inny problem, przestepczosc i kombinatorstwo, naduzywanie socjalu itp.
                  glosne byly historie o kupowaniu praw jazdy przez w/w, nielegalne biznesy,
                  hodowanie marychy przez zorganizowane grupy. powstaly tez napiecia etniczne, po
                  miescie szaleja hinduskie gangi, o nich sie slyszy najwiecej, ostanio zrobilo
                  sie glosno o walkach miedzy filipinczykami, hindusami i chinczykami. mlodzi
                  dziedzice fortun urzadzaja sobie wyscigi po miescie najdrozszymi samochodami,
                  typu porsche czy ferrari, ignorujac przepisy, czasem zabijac przechodniow,
                  dolewajac oliwy do ognia, podsycajac frustracje rdzennych, dosc nedznie
                  zycjacych kanadyjczykow. miasto poniewaz nowi immigranci przywoza swoje
                  standarty estetyczne robi sie brudne, zaniedbane, po prostu dziadowskie. sklepy
                  kiedys z ciekawymi rzeczami zamieniaja sie w brzydkie "dollar stores"
                  bo "money concieus" klienci szukaja tylko takich produktow do jakich
                  przyzwyczajeni sa w azji.
                  przy srednim dobrobycie jaki panuje w kanadzie specjalnych napiec etnicznych
                  narazie nie ma ale mysle ze to kwestia czasu, kanada biednieje a im bedzie
                  biedniejsza tym tolerancja pisana patykiem na piasku bedzie znikac.
                  zaznaczam ze pisze o vancouver, gdy bylem w ontario wszystko tam wygladalo
                  inaczej, normalniej. trzeba pamietac ze obecnie chyba okolo 100tys immigrantow
                  przyjezdzajacych do kanady to mieszkancy chin i indii, a wieksozsc z nich
                  kieruje sie prosto do vancouver!!!
                  wielokulturowosc tak, ale tylko z glowa.
                  i moze czas zaczac wymagac tolerancji nie tylko od bialych kanadyjczykow ale
                  tez od tych niebialych. piekne slowka to jedno a rzeczywistosc to drugie.
                  • molsoncanadian Re: chyba demografia? 25.02.05, 18:50
                    > i moze czas zaczac wymagac tolerancji nie tylko od bialych kanadyjczykow ale
                    > tez od tych niebialych.

                    moze czas dac przyklad i nie opowiadac jak to nie-biali jezdza drogimi
                    samochodami, jak to nie-biali wykupuja nasze najlepsze nieruchomosci, jak to
                    nie-biali wykorzystuja nasz helth system....

                    moze zamiast tego mozna powiedziec: "welcome"
                    moze jak sie usmiechniemy, dostaniemy usmiech back
                    moze zacznijmy od siebie
                    • za_morzem Re: chyba demografia? 25.02.05, 19:28
                      moze czas dac przyklad i nie opowiadac jak to nie-biali jezdza drogimi
                      > samochodami, jak to nie-biali wykupuja nasze najlepsze nieruchomosci, jak to
                      > nie-biali wykorzystuja nasz helth system....

                      przeciez dopiero TERAZ sie o tym ZACZYNA mowic, po latach usmiechania sie i
                      witania z otwartymi rekoma. przyjedz do vancouver i pogadaj z rdzennymi
                      kanadyjczykami.
                      • aszar.kari Re: chyba demografia? 25.02.05, 19:56
                        za_morzem napisał:

                        przyjedz do vancouver i pogadaj z rdzennymi
                        > kanadyjczykami.

                        Kto jest wedlug Ciebie "rdzenny"? Ten, ktory sie urodzil w Van np. 30 lat temu
                        ale Jego rodzice wciaz nie mowia po angielsku smile A moze ten, ktory jest w Van
                        od 9 pokolen ale za to od 3 pokolen rodzina jest na welfare smile Sam wiesz, ze
                        wszelkie generalizowanie zle sie konczy a gadanie z "szarym obywatelem" to tez
                        taki troche mit sugerujacy, ze istnieje jakas prawda ogolna, ktora moze wyjawic
                        lub opisac wylacznie "przecietny" (w jakich kategoriach?) obywatel.
                        Problem BC jest dosc zlozony. Po pierwsze byl gwaltowny naplyw pieniedzy z Hong
                        Kongu przed 1999 rokiem - z przyczyn oczywistych - naplyw, ktory zmienil dosc
                        istotnie przynajmniej rynek real estate - wysrubowal bez sensu ceny i
                        konsekwencje tego beda sie jeszcze ciagnac latami. Po drugie prowincja jest
                        beznadziejnie zadluzona i potrzebuje chocby najmniejszych inwestycji zeby sobie
                        jakos tam radzic tak wiec nie moze sobie pozwolic na przebieranie w
                        imigrantach - Rumuni, Rosjanie czy inni Albanczycy, ktorzy mogliby wyrownac
                        balans etniczny sa bez forsy - a BC potrzebuje inwestycji. Po trzecie BC
                        wpakowalo sie w Olimpiade Zimowa i teraz cos z tym fantem trzeba zrobic
                        czyli... czynic kolejne inwestycje bez gotowki skadkolwiek i na dodatek bez
                        zadnych gwarancji, ze cokolwiek pozytywnego (ekonomicznie) z tego kiedys
                        wyniknie. Po czwarte - BC nie ma zadnego interesujacego przemyslu, ktory moglby
                        sciagac wyksztalconych imigrantow - procz turystyki i obrobki drzewa niewiele
                        sie dzieje, np. nauki biologiczno-chemiczne sa praktykowane wylacznie na 2
                        uniwersytetach wiec kto mialby wyrownywac te dysproporcje rasowe? To sie tak
                        fajnie mowi, ze "rzad kanadyjski" powinien to czy tamto. Kwestia podstawowa
                        jest wolnosc osobista. Rowniez tych, ktorzy chca do naszego kraju przyjechac.
                        Jesli wolny czlowiek osiedla sie w moim kraju nalezy mu sie wolnosc wyboru
                        adresu. Nie widze ani powodu, ani mozliwosci ZMUSZENIA rodzin chinskich badz
                        hinduskich do osiedlania sie np. w Nowej Szkocji jesli wola mieszkac w Van. Z
                        drugiej zas strony, na pewno przydalaby sie jakas ogolno-prowincjonalna
                        dyskusja na temat wspolnego, rozsadnego gospodarowania prowincja - wymiana
                        pogladow na temat sposobu osiedlania sie itd. Jesli uwazasz, ze warto o tym
                        mowic, to pewnie dzialasz jakos w swojej lokalnej spolecznosci - wszelkie
                        dzialania grass-root sa zawsze najbardziej skuteczne.
                        Aszar
                        • za_morzem Re: chyba demografia? 25.02.05, 20:09
                          trudno sie z toba nie zgodzic, czy jednak rzad nie powinien brac pod uwage
                          interesow istniejacej spolecznosci. zdaje sobie sprawe ze to skomplikowany
                          problem ale zaimplikowanie "rozwiazanie" to wylewanie dziecka z kapiela.
                          • aszar.kari Re: chyba demografia? 25.02.05, 23:57
                            za_morzem napisał:

                            > trudno sie z toba nie zgodzic, czy jednak rzad nie powinien brac pod uwage
                            > interesow istniejacej spolecznosci. zdaje sobie sprawe ze to skomplikowany
                            > problem ale zaimplikowanie "rozwiazanie" to wylewanie dziecka z kapiela.

                            Wiesz, ja to w ogole im mniej RZADU tym go bardziej lubie smile Uwazam, ze jezeli
                            lokalna spolecznosc ma jakies interesy/potrzeby/checi czy chocby kaprysy, to
                            niech sobie o nie w swoj wlasny, acz legalny (!) sposob zabiega a to rozwijajac
                            lokalne biznesy, a to wspierajac lokalne community centres, a to robiac co im
                            sie zywnie podoba. Jestem przeciwna wciaganiu RZADU w wiekszosc spraw
                            lokalnych! Poza tym kwestia jest tez taka, ze jezeli czegos nie ma kto bronic
                            (np. folkloru lokalnego czy bo ja wiem - stylu zycia sprzed 50 lat na
                            przyklad), to nie da sie tego obronic odgornymi zarzadzeniami. Czy tego chcesz,
                            czy nie - do BC przyszlo nowe. I to NOWE mowi po mandarynsku lub w Punjabi, ma
                            swoje zwyczaje i potrzeby - c'est la vie na dodatek Panta Rei wink Przynajmniej
                            dzieki temu nie masz klopotu z zakupem tofu lub biletow lotniczych do Bombaju smile
                            Life is good, mowie Ci smile
                            Milego weekendu zycze,
                            Aszar
                          • rchram Re: chyba demografia? 26.02.05, 01:38
                            Mnie nikt nie zmuszal zeby tu przyjechac i nikt mnie nie zmusza zeby tu byc.
                            Wniosek z tego taki ze widocznie mam jednak ochote byc czescia tego "wora".
                            Uwazam, ze gdziekolwiek bysmy sie znalezli zawsze bedziemy w jakims "worze", w
                            dzisiejszym swiecie zadna rasa czy grupa etniczna nie ma monopolu na bycie sila
                            napedowa cywilizacji i ja zdaje sobie z tego sprawe. Piszecie, ze ten
                            kanadyjski eksperyment jest fascynujacy i ja sie z tym zgadzam ale z drugiej
                            strony wynalezienie prochu czy energii jadrowej tez zapewne bylo fascynujace,
                            podobnie z wieloma innymi rzeczami na swiecie, czesto tak bywa ze fascynuje nas
                            to co niebezpieczne. Daleki jestem od stwierdzenia ze Kanadzie grozi jakas
                            rewolta, lub przewrot na tle rasowym. Natomiast jesli to mieszanie kultur ma
                            miec jakis glebszy sens to uwazam, ze nie powinno sie dopuszczac do
                            koncentrowania w jednym miejscu emigrantow o podobnej bazie cywilizacyjnej.
                            Dzisiaj mamy Quebec, ktory bunczucznie podkresla swoja odrebnosc, nie chcialbym
                            po prostu zeby pewnego dnia sie okazalo, ze w jakiejs prowincji pojawia sie
                            podobne darzenia ze strony np Chinczykow albo Hindusow czy Pakistanczykow. No
                            bo jesli np czysto hipotetycznie ponad polowa mieszkancow jakiejs prowincji
                            bedzie miala wspolne chinskie korzenie to czy nie zechce miec uprzywilejowanego
                            stanowiska w stosunku do pozostalych? Czy ktos to moze zagwarantowac? Dlatego
                            uwazam, ze ten Kanadyjski "tygiel narodow" i trzeba dodac ras, jest troche jak
                            rozpedzona maszyna, ktora ktos kiedys wprawil w ruch a dzisiaj potomkowie tego
                            kogos wciaz utrzymuja maszynerie na chodzie tylko troche przestali ja
                            kontrolowac...
                            Pozdrawiam Emigrantow (bez wzgledu na kolor skorywink
                            • molsoncanadian Re: chyba demografia? 27.02.05, 04:13
                              > Dzisiaj mamy Quebec, ktory bunczucznie podkresla swoja odrebnosc, nie
                              chcialbym
                              >
                              > po prostu zeby pewnego dnia sie okazalo, ze w jakiejs prowincji pojawia sie
                              > podobne darzenia ze strony np Chinczykow albo Hindusow czy Pakistanczykow.

                              jest kilku zapalencow, ktorzy maja ochote na wladze, jest kilku starszych
                              mieszkancow, ktorzy marza o swoim panstwie, ale nie wolno stawiac znaku
                              rownosci miedzy wypowiedziami jakies grupy a tym co sadzie cala (w tym
                              przypadku) prowincja. porozmawiaj z mlodszymi mieszkancami PQ, okolo 40-ki,
                              zadko ktory bedzie za separacja, porozmawiaj z 20-latkami, tam juz tylko
                              nieliczne wyjatki sie znajda, zreszta nawet ci najwieksi zwolennicy separacji
                              nie chca calkowitego odciecia pepowiny od korony, dalej chca zachowac nasz
                              paszport, dalej chca zachowac nasz $, dalej chca zebysmy zostawili RCMP....

                              co do innych grup o ktore tak sie boisz, historia z Quebec jest stara, siega
                              pierwszych osadnikow, to o czym mowisz jest nowe, ci ludzie dopiero teraz
                              przyjezdzaja i nawet jesli oni sami nie potrafia sie dobrze zaasymilowac, nawet
                              jesli oni sami chca zyc miedzy sobie podobnymi, to ich dzieci juz takie nie
                              beda. jakis czas temu bylem na weselu dzieci chinskich emigrantow, ludzie
                              przyjechali do CA w latach 50-tych, bardzo kiepsko mowia po angielsku, ale
                              czuaj sie kanadyjczykami chinskiego pochodzenia, ale nie w tym rzecz, ich
                              najmlodszy syn (pan mlody) nie czuje sie chinczykiem wogole! on nie mowi po
                              chinsku, rozumie, ale nie mowi, jego best man byl syn wloskich emigrantow,
                              ktory takze jest kanadyjczykiem a nie wlochem!

                              chce tylko powiedziec, ze fakt, mamy niesamowita mieszanke, ale zyjemy w
                              pokoju, lubimy sie, nasze dzieci wychowujac sie przez pokolenia w tej
                              mieszance, nie widza jej!

                              oczywiscie sa antagonizmy, niektorym przeszkadza ze mlodzi azjaci rozbijaja sie
                              po Vancouver drogimi samochodami, ze kupuja najdrozsze domy, ze.....
                              ale jak zwykle, widzimy tylko to co widziec chcemy i co jest widoczne. niezbyt
                              interesujace jest ogladac jak ktos z Iraq albo z Hong-Kong sie uczy, jak
                              mieszka w wynajetym mieszkaniu, jak jezdzi 10-cio letnim Chevy, tego juz nie
                              zauwazamy, choc jest tego o wiele wiecej niz tych kilku azjatow w porsche
    • sylwek07 Re: mała socjologia :) 26.02.05, 08:43
      Rzad Kanadyjski wprowadzil taki program jak PNP aby moc sciagac ludzi do
      poszczegolnych prowincji dlatego ze wiekszosc imigrantow osiedla sie w Ontario
      I BC ....a po drugie widzicie sami jak to jest ze Chinczyk lub Hindus pracuje u
      swojego i sciagaja sie wzajemnie aby miec wplyw na spolecznosc lokalna

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka