Dodaj do ulubionych

52 dni przed urodzinami

22.07.13, 20:45
Witam Panie Januszu, czy słyszał Pan o tym, że jeżeli już wcześniej mieliśmy jakieś problemy, to właśnie w tym okresie czujemy je jeszcze bardziej? I że moment ten nazywany jest przez numerologów małym dziewiątym rokiem, na ile jest to wiarygodne wg Pana? pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • janus50 Re: 52 dni przed urodzinami 24.07.13, 01:32
      Witaj
      owieczka_1983 napisała:

      > Witam Panie Januszu, czy słyszał Pan o tym, że jeżeli już wcześniej mieliśmy ja
      > kieś problemy, to właśnie w tym okresie czujemy je jeszcze bardziej? I że mome
      > nt ten nazywany jest przez numerologów małym dziewiątym rokiem, na ile jest to
      > wiarygodne wg Pana? pozdrawiam

      52 dni krytyczne przed urodzeniem to opcja propagowana przez Panią Gladys Lobos.
      W moim przekonaniu nie sprawdza się ona. Sam wielokrotnie próbowałem to sprawdzać i to na setkach przykładów, nie uzyskałem jednak żadnego realnego potwierdzenia.
      Zresztą, trochę zabawne jest, jak zwolennicy Pani Lobos tłumaczą te 52 dni.
      Jakieś 15 - 20 lat temu tłumaczenie było następujące: Pani Lobos pracowała bardzo długo w szpitalu i zaobserwowała, że przebywający tam pacjenci w 52 dniach przed swoimi urodzinami, odczuwają gwałtowny spadek sił witalnych, który prowadzi do poważnego osłabienia a nawet zgonu, wysnuła więc wniosek, że wspomniane 52 dni to okres krytyczny w życiu każdego człowieka.
      Posługując się tą logiką, sprawdziłem setki, jak nie tysiące, dat zgonów - w moim regionie data zgonu jest umieszczana na nagrobku wraz z datą urodzenia. Nie znalazłem żadnej reguły, która by potwierdziła teorię Pani Lobos. Mało tego, brałem pod uwagę nawet dwa miesiące przed urodzinami. Wynik był odwrotny od spodziewanego, bo te dwa miesiące przed urodzinami wykazywały statystycznie najmniej zgonów.
      Gwoździem do trumny teorii Pani Lobos była nagła zmiana definicji wspomnianych 52 dni. Otóż od pewnego czasu, zwolennicy Pani Lobos twierdzą, że to pitagorejczycy podzielili liczbę dni roku przez świętą cyfrę siedem i w ten sposób uzyskali owe 52 dni. I cóż z tego chciałoby się powiedzieć... Okazuje się jednak, że osoby propagujące tą teorię, nie interesowali się kompletnie ani pitagorejczykami ani też możliwościami jakie oni mieli w tym względzie. Bo okazuje się, że Grecy w wówczas używali kalendarza starogreckiego, który nie miał 365 dni i liczba 52 nie mogła w żaden sposób powstać w wyniku takiego działania.
      Tak więc, teoria 52 dni jest dla mnie kompletnie niewiarygodna, podobnie zresztą jak wszyscy jej wyznawcy, którzy nie potrafią nawet podać rzetelnego wytłumaczenia pochodzenia tej strasznej liczby 52. Znam ogromną liczbę przypadków, gdzie numerolodzy praktykujący wg. Pani Lobos, bardzo dramatycznie wypowiadają się o tych 52 dniach i ostrzegają by w czasie ich trwania nic nie robić, najlepiej nie wychodzić z domu, bo z pewnością spotka nas tragedia.
      Ja osobiście włożyłem te 52 dni dawno pomiędzy bajki i tobie też to radzę.
      Pozdrawiam
    • owieczka_1983 Re: 52 dni przed urodzinami 24.07.13, 13:23
      Dziekuję Panie Januszu, miałam takie podejrzenie, że ten absurd jest tworem Pani Lobos, tylko chciałam Pana potwierdzenia, pozdrawiam!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka