Dodaj do ulubionych

ten dzien....

12.01.05, 18:42
Dziewczyny, czy myslicie już jak to będzie, kiedy maluchy wyrażą jedoznaczna
chęć, aby się pojawic na świcie? Te z was, które maja już dziecko pewnie maja
tez jakowąś orientację, ale debiutantki jak ja.....Raczej nie, prawda?
Chcecie,żeby facet był prze porodzie? Planujecie może cesarkę? I w ogóle,
państwowy szpital, czy klinika. Czy wasz lekarz bierze was do siebie na
oddział. Czy jesli to państwówka zamierzacie się starać prywatnie o
położną...A może by tak doswiadczone mamy cos podpowiedziały nowicjuszkom?


pocahontas planującawink....
Obserwuj wątek
    • elza78 Re: ten dzien.... 12.01.05, 19:33
      ja musze powiedziec troche "pekam" jak sie naczytalam i nasluchalam smile
      ale bedzie dobrze, jak na razie planujemy rodzinny w panstwowym szpitalu,
      zastanawiam sie nad polozna zeby oplacic... ale tak czy siak, totalna
      dezorientacja...

      pozdrowinka
      elka
      • strzala04 Re: ten dzien.... 12.01.05, 21:00
        Ja też jestem debiutantką, ale mniej więcej zdecydowanąwink
        Rodzić to wyłącznie z mężem. Zresztą On sobie nie wyobraża innego rozwiązania. W
        końcu zrobiliśmy dzidziusia razem, więc wypada dzieła dokończyć i urodzić go też
        razemwink Nie wybaczyłby mi, sobie i całemu światu, gdyby musiał czekać gdzieś w
        domu czy na korytarzu na finał.
        Rodzić to hmmm chyba w szpitalu państwowym, bo gdzie indziej? Planujemy poród
        rodzinny, kosztuje 500 zł, co do położnej to mam wątpliwości. Bo jak to jest
        jeśli jest poród rodzinny to teoretycznie jest się w oddzielnej sali i chyba
        standard trochę podwyższony, więc położne też do większej dyspozycji...? Wiele
        znaków zapytania, ale narazie ustalona jest opłata za poród rodzinny i tyle.
        Zastanawiam się nad znieczuleniem, ale chcę urodzić własnymi siłami. Chyba, że
        będzie bardzo bolało to może spanikuję.
        Istnieje teoria, że pierwiastki mniej boją się porodu, bo nie wiedzą co je
        czeka. Te z drugim dzieckiej nie mają złudzeńwink
        Może warto się jeszcze trochę połudzić, że to nie takie strasznewink
        • elza78 Re: ten dzien.... 12.01.05, 21:46
          ja na znieczulenia zadne zzo sie nie pisze, ze wzgledu na powiklania ewentualne
          pozniej, oraz to ze przy zzo rutynowo nacinaja, a ja tego chcialam uniknac,
          stad wlasnie sie zastanawiam nad ok polozna, ktora bedzie sie starac aby sie
          bez pekniec i ciecia obylo, ale chce tez miec taka, ktora w razie jakiegos
          niebezpieczenstwa dla mnie czy dla dziecka zadecyduje o ewentualnym nacieciu, z
          reszta sama nie wiem, jeszcze ogrom czasu do czerwca jest smile
          na pewno chcialabym uniknac znieczulenia "dolarganem" czyli tak zwanego
          glupiego jasia, ktorego zazwyczaj w szpitalach sie stosuje, a po ktorym ja
          wymiotuje i jestem nie do zycia, tego sie boje ze jakas "gwiazda" nie
          zapytawszy sie (co jest praktyka szeroko stosowana w polskich szpitalach) poda
          mi ten lek, mam z nim przykre doswiadczenia po innym zabiegu i na dzien
          dzisiejszy jestem w stanie stwierdzic ze po jednym zastrzyku chyba cala akcja
          porodowa leglaby w gruzach smile
          rodzenie oczywiscie tez z mezem, nie ma innej opcji smile chyba by sie obrazil na
          maksa smile

          pozdrowka
          elka
          • lolo09 Re: ten dzien.... 12.01.05, 22:45
            ja bardzo milo wspominam swoj porod
            byl maz a wszystko szybciutko, jedynie pod oksytocyna bo wody odeszly rano a do
            14 nic. po kroplowce poszlo i 17.40 juz byl. maz mial wyjsc na koniec ale
            zostal i teraz nie wyobraza sobie aby bylo inaczej.
            rodzilam w panstwowym szpitalu gdzie maja najlepszy u nas sprzet dla
            noworodkow, bo to nie ja jestem wazna, ale gdyby z dzidiza cos nie tak to super
            opieka byla na miejscu.
            rodzinny kosztowal cegielke (dobrowolne 200zł).
            w tym szpitalu pracuje moj gin ale wtedy akurat mial urlop. znalam tylko troche
            polozne bo wczesniej z powodu zastoju moczy w nerce lezalam 10 dni na sali
            przedporodowej.
            teraz nic nie bede zmieniac i szczezrze mowiac juz sie nie moge doczekacsmile))))))
            potem cala noc nie spalam tylko patrzylam na mlodego taki byl slodkismile))))
            grunt to nie sluchac co inni gadaja, nauczyc sie oddychac i myslec o dzidzi a
            wszystko bedzie dobrzesmile))))
    • martucha1 Re: ten dzien.... 13.01.05, 09:30
      Ja chciałabym tym razem urodzić naturalnie (pierwsze miałam cc w związku z
      pośladkowym ułożeniem Neli), mimo, że cc wspominam bardzo dobrze. Skorzystam ze
      znieczulenia zo i chciałabym rodzic z mężem. Nie będę płacić położnej, bo nie
      widzę takiej potrzeby, Moja ginekolog powiedziała, że jeżeli chodzi o położe w
      szpitalu, w którym planuję rodzic to mogę zapłacić jeżeli będę się z tym lepiej
      czuła ale one są wszytkie miłe i kompetentne więc również nie namawia. Będę
      rodzic w tym samym szpitalu, w którym urodziłam Nelę. Mam raczej małe szanse,
      że trafię na moją ginkę ponieważ pracuje na 1/8 etatu (choć w wypadku cc udało
      się).
      Podsumowując co do porodu też jestem jakby debiutanką ponieważ nie wiem jak to
      jest rodzić naturalnie smile
    • jancze Re: ten dzien.... 13.01.05, 10:10
      Będę rodzić z mężem (to w końcu stary koń - ma 37 lat). Ale mam pewne obawy, co
      do jego obaw. Bo on się boi , czy się sprawdzi. A ja chciałabym, ŻEBY TO ON MNĄ
      A NIE JA NIM SIĘ ZAJMOWAŁA.
      10 lat temu rodizłam w Bródnowskim i teraz też tak zamierzam. Nie miałam
      znieczulenia, choć rodziłam cały dzień i pod oksytocyną. Dla mnie do przeżycia.
      A w związku z nacięciami, o których któraś z Was pisała, to są one raczej
      wskazane (chyba, że dziecko jest bardzo małe), bo łatwiej jest zszyć nacięcie
      niż "popękanie", co niestety może się zdażyć podczas porodu.
      Powodzonka
      • rosanna Re: ten dzien.... 13.01.05, 11:00
        Ja dobrze wspominalam pierwszy porod, mimo, ze lekko nie bylo.
        Nie mialam znieczulenia, pomimo boli krzyzowych i z brzucha, jakos wytrwalam
        dzielnie. Troche za wczesnie pojechalismy do szpitala, niepotrzebnie spedzilam
        tam 7 godzin. Porod byl rodzinny, w sympatycznej sali z wanna (w ktorej
        spedzilam troche czasu tuz przed samym rozwiazaniem).
        Maz byl ze mna, teraz tez tak bedzie.
        Dziewczyny nie dajcie sie zwariowac z tymi prywatnymi poloznymi, szkoda kasy!
        Ja rodzilam na Inflanckiej i naprawde personel byl mily i pomocny.
        Strasznie nie podoba mi sie komercyjne nastawienie Zelaznej.
        Zdzieraja strasznie, szczegolnie z pierwiastem, ja to rozumiem, kazda sie boi,
        szczegolnie po raz pierwszy. Ja na razie jestem spokojna, choc nie wybralam
        jeszcze szpitala.
      • elza78 Re: ten dzien.... 13.01.05, 13:26
        wlasnie jesli chodzi o naciecia, to w polskich szpitalach srednio u pierwiastek
        wykonywane sa w 90%, jest to zabieg rutynowy, nie majacy podobno na celu nic,
        bo poza kilkoma procentami wyjatkow (na zachodzie okolo 10% kobiet jest
        nacinanych) kiedy faktycznie trzeba to zrobic, reszta z powodzeniem obylaby sie
        bez tego zabiegu, tymbardziej ze naciecie wykonane w trakcie porodu zazwyczaj
        jest wieksze niz ewentualne pekniecia i czesto prowadzi do jeszcze wiekszego
        rozdarcia, tak jak nadciety material ktory jak sie za dwa konce pociagnie to
        latwiej sie dalej rozrywa, sek w tym, ze nie mowi sie o cwiczeniach przed
        porodem aby zwiekszyc rozciagliwosc tkanek, a polskie polozne juz zupelnie
        zapomnialy lub nie wiedza jak prowadzic porod zeby obylo sie bez ciecia...
        rutynowe ciecie oczywiscie duzo ulatwia... lekarzom i poloznym...
        ja wolalabym sie chwile dluzej pomeczyc niz zostac nacieta...
        osobiscie przeraza mnie wizja blizny na piec szwow, sikania pod prysznicem
        przez dwa tygodnie i siadania na "kole ratunkowym"
        paradoksalnie czytalam gdzies artykul ze wsrod kobiet nacietych wiecej jest
        pekniec 3 i 4 stopnia niz wsrod nienacietych...

        na stronce "rodzic po ludzku" jest to chyba teraz temat miesiaca to nacinanie...

        pozdrowka
        elka

      • elza78 Re: ten dzien.... 13.01.05, 23:03
        cos o nacieciach z forum porod i ciaza smile

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=10810025&a=18006973&s=0
        warto poczytac, jak widac mozna tez bez tego... trzeba tylko chciec...
    • mamalgosia Re: ten dzien.... 13.01.05, 11:49
      Ja jeszcze staram się o tym nie myśleć, tylko cieszyć się tym czasem, który
      teraz jest mi dany. Potem - gdy się zaczną upały i brzuch będzie ciężki, nogi
      zaczną puchnąć... wtedy jakoś częściej myśli się o porodzie.
      Ale jakiś ogólny plan mam co do Tego Dnia. Oczywiście plany planami, a
      rzeczywistość pisze swój scenariusz, ale chciałabym rodzić naturalnie (będzie to
      zależało m.in. od okulisty), ale ze znieczuleniem. Rodziłam już bez znieczulenia
      i wmoim wykonaniu byłą to taka trauma, że nie chcę tego powtarzać.
    • mamalgosia Re: ten dzien.... 13.01.05, 12:25
      Czytam Wasze wypowiedzi i zastanawia mnie, dlaczego w jednych szpitalach płaci
      się za poród rodzinny i za zzo, a w innych nie?
    • em1973 Re: ten dzien.... 13.01.05, 12:52
      Wlasnie bylam wczoraj na dniach otwartych w pobliskim szpitalu. Od razu dodam,
      ze rzeczy sie dziala w Niemczech, ale mysle ze w Polsce sa tez podobne dni i
      naprawde warto skorzystac. Troche to wczesnie, ale zaciagnela mnie
      przyjaciolka, ktora rodzi za ok 4 tygodnie. To co szalenie mi sie podobalo, to
      tzw plan porodu. Pan ordynator na wstepnej prelekcji dla przyszlych rodzicow
      zaprezentowal taki przykladowy napisany przez jego pacjetke. Juz o tym gdzies
      czytalam, moze wlansie na ktorej z grup? Tak czy inaczej byla to lista
      oczekiwan, na ktorej np znajdowala sie prosba by to maz przecinal pepowine, ze
      pacjetka prosi o ochrone krocza, ze chcialabym rodzic lub nie z zzo i tak
      dalej. Taka liste dobrze omowic z przed porodem z lekarzem, bo jak sie wyrazil
      pan ordynator czasem zajduja sie tam zadania lub oczekiwania nie do spelnienia.
      Sama mam zamiar tez cos takiego napisac i omowic to najpierw z lekarzem
      prowadzacym, a pozniej z polozna (jesli bedzie czas).

      Pozdrawiam,

      em + 18tygodniowa niespodzianka
    • gumecka Re: ten dzien.... 13.01.05, 13:10
      Ja tez jestem przed pierwszym porodem ale mam juz wybrany szpital i napewno
      bede rodzic z mezem, zreszta on sam tego chce. Porodowke juz ogladalam i
      wszystkie sale nawet ta do cesarskiego ale tam sie nie wybieram.
    • rene41 Re: ten dzien.... 13.01.05, 17:55
      Witajcie!!
      Rodzilam w Grajewie polozna w nieodpowiednim momencie naciela krocze i wszystko czulam to byl okropny bol a jak bawila sie przy zszywaniu to druga bajka,teraz bede rodzic w Białymstoku wiec moze tego unikne (slyszalam ze krocze wolniej goi sie po "nozu")
      Przy porodzie bede zapewne sama znajac to szczescie maz bedzie albo w pracy albo bedzie zmuszony zaopiekowac sie naszym synkiem.
      Niebedzie tak różowo przezywac bede tak jak swoj 1poród sama w nieznanym zupelnie szpitalu nieznajac personelu. ALE
      Kobiety rodza od pokolen wiec i ja urodze sliczne i zdrowe dziecko.
      pozdrawiam Renata Mateusz i niespodzianka
      • magdapik Re: ten dzien.... 13.01.05, 19:22
        U mnie to kolejny poród. Teraz również mam zamiar rodzić z mężem. Jeżeli chodzi
        o położną to właściwie przy porodzie rodzinnym lepiej żeby za dużo nie sidziała
        w sali porodu. Przynajmniej ja tak wolałam. Byliśmy sami z mężem i tak było
        najlepiej. Poprzednio rodziłam ze swoim lekarzem, ale teraz nie wiem czy mi się
        tak uda. Wtedy to był zupełny przypadek, że trafiłam na jego dyżur. Poród
        wspominam nieźle. Od rozpoczęcia skurczów trwał 8 godz. z czego tak naprawdę
        bolało ostatnie 3 godz., ale już przy 8 cm rozwarcia miałam skurcze parte. Może
        teraz mi się to nie przytrafi. Jednak nie poród źle wspominam, ale to co było
        po a dokładniej niegojące się krocze. Musiało upłynąć prawie pół roku od porodu
        zanim wszystko się tam zagoiło (w sumie byłam 3 razy zszywana). Powód: położna
        mnie źle nacięła. Pomimo tych doświadczeń chcę rodzić naturalnie, bez
        znieczulenia.
        U nas poród rodzinny za darmo (cegiełka 100 zł). Położna nic nie dostała,
        lekarz oczywiście tak, ale dopiero po porodzie.
    • maral97 Re: ten dzien.... 14.01.05, 21:41
      Pierwsze Dziecko urodziłam w państwowym szpitalu bez prywatnej położnej. Poród
      był rodzinny więc w zasadzie położna nie była mi potrzbna skoro maż się nami
      zajmował (pomagał mi "przeżyć" skurcze i mierzył co 10 min tętno dziecka za
      pomocą KTG. W naszym szpitalu są osobne sale do porodów rodzinnych więc na to
      nie narzekam zatem warunki były przyjazne rądzacej kobiecie.
      Moim zdaniem lepiej dla Kobiety jeśli ma przy sobie męża.
      Jadąc do szpitala zarzekałam się że w życiu nie wezmę znieczulenia zewnątrzop.
      ale po 16h nieznośnych skurczy miałam dość i poprosiłam o zastrzyk. To było dla
      mnie ukojenie i nie żałuje decyzji. Gdy zz zaczęło działać rodziłam już Wojtka
      z uśmiechem na twarzy podczas gdy mąż opowiadał kawały. Teraz najchętniej
      odrazu chciałabym dostać znieczulenie.
      Z perspektywy czasu przed pierwszym porodem nia bałam się aż tak jak teraz, bo
      nie wiedziałm co mnie czeka.
      • hobbito Re: ten dzien.... 15.01.05, 21:38
        HEJ. JA RÓWNIEŻ NA PEWNO BĘDĘ RODZIŁA Z MĘŻEM I CO JEST TU NOWOŚCIA RÓWNIEŻ Z
        SIOSTRĄ, A TO DLATEGO ŻE MAM SIOSTRĘ POŁOZNĄ. WPRAWDZIE NIE PRACUJE NA TRAKCIE
        PORODOWYM TYLKO NA ODDZIALE NOWORODKÓW, ALE NA PEWNO BĘDZIE POD RĘKĄ I W RAZIE
        CZEGO TO ONA BĘDZIE MOIM RZECZNIKIEM PRASOWYM. OCZYWIŚCIE RODZE W SZPITALU W
        KTÓRYM ONA PRACUJE. NIE CHCĘ ZNIECZULENIA A CO DO NACIĘCIA TO SKONSULTUJĘ SIĘ Z
        SIOSTRĄ / ONA URODZIŁA DWOJE DZIECI / I POTEM WAM POWIEM CO ZADECYDOWAŁAM.
        POZDRAWIAM.
        • romilka Re: ten dzien.... 16.01.05, 09:29
          Odnosnie porodu mam jeszcze wiele znakow zapytania,ale chyba to nie dziwne bo
          jeszcze sporo czasu.Bardzo bym chciała zeby maz był przy mnie ale ostateczna
          decyzja nalezy do niego (terz mowi ze nie wyobraza sobie ze go przy tym nie
          bedzie).Wybor szpitala to tez jeszcze niewiadoma. Oby wszystko było dobrze...
          Pozdrawiam serdecznie!

          Romi-Dzidzia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka