wrzosowapolana
12.04.11, 06:46
Ostatnio naszła mnie taka refleksja, że to powiedzenie, odwołanie się do danego słowa, przestaje być praktykowane, a jeśli ktoś jeszcze wierzy, że ono coś znaczy, wychodzi na tej wierze, jak mydłek Zabłocki. Stało się normą, że w porządku i normalne jest kogoś oszwabić, kiedy się da, obiecać i nie spełnić obietnicy, jeśli można. Oczywiście, że nie dotyczy to wszystkich, ale ci, co słowa dotrzymują, to głównie ludzie "starej daty".
A szkoda. To tak bardzo ułatwia życie, jeśli możemy na innych polegać, że nie rzucają słów na wiatr.