Chodzi o święta.

Ponieważ rodzina nie pozwala mi spędzić "moich świat" bez roboty, więc włączyłam się w to wariactwo. Barszcz kończy się kisić, uszka z prawdziwkami (150) w zamrażalniku, podobnie jak pierogi ruskie i z mięsem (80) na tydzień poświąteczny. Przede mną jeszcze strudel, tort orzechowo-czekoladowy, sałatka, no i oczywiście moje gołąbki w postaci faszerowanej kapusty. Prezenty mam w 95%. Uważam, że odwaliłam kawał, mam nadzieję, dobrej roboty!

Ryby i mięsiwa mam z głowy.
Mieszkaniem sie nie przejmuję, bo wyjeżdżam i sprzątać będę po świętach.
Wy też pewnie dajecie sie ponieść atmosferze, więc zaiwaniacie jak ja

To do Pań, bo panowie ..... no właśnie, jak i na ile Wy bierzecie udział w tym świątecznym wariactwie.