Dodaj do ulubionych

nasi rodzice

03.01.06, 17:21
dzien dobry, jestem tu zupelnie nowa,prawie 50 latka. Interesuje mnie jak
radzicie sobie z opieką na swoimi rodzicami. Nie tylko w sensie logistycznym
( opieka własna,domy opieki, opiekunki) ale tez w sensie emocjonalnym. ich
odchodzienie, niedolężność, niemożność dogadania się, złe i dobre emocje.
Poczucie odpowiedzialności, ale tez czasem winy ża za mało czasu, za mało
uwagi im poswiecam. Zmęczenie. Mam 85 letniego ojca, opiekuję się też jego
samotną siostrą. Trzy tygodnie temu zmarła moja teściowa. Nie z choroby, ze
starości.
Obserwuj wątek
    • natla Re: nasi rodzice 03.01.06, 18:12
      Witaj, Savan smile
      Poruszyłaś trudny i smutny temat. Juz iedyś dyskutowaliśmy o tym.
      Ja mam 91-letniego ojca, sprawnego umysłowo w 100% i fizycznie w 80%.
      Niedowidzi (słyszy lepiej niz ja wink) i ostatnio jest coraz słabszy.
      Pomagam mu w niektórych czynnościach, ale nie z musu, tylko żeby czuł
      zainteresowanie sobą.
      W ostatnich latach przechodzę to 2 raz. 6 lat ytemu umarła Mama na moich
      rękach. Tylko wtedy miałam koło siebie ojaca. To najgorszy okres mojego życia.
      Nie dlatego, że jestem uwiazana, bo tak tego nie odczuwam, ale to patrzenie czy
      oddycha normalnie, te nagłe zasłabnięcia, lęki i obserwacja samotności
      i niemożności......strasznie to trudne .... Cieszę się jednak, że mogłam i mogę
      coś dla nich zrobić, choć też mam czasem poczucie winy, ze mogłabym więcej,
      dużo więcej. Ale to też samoobrona organizmu, taki bezpiecznik musi działać.
      Póki my funkcjonujemy normalnie, oni mają nas.
      Pozdrawiam Cie i proponuję, żebyś zakotwiczyła u nas smile)
      Na górze głownej strony są linki, poszukaj właściwego i napisz o sobie jak
      chcesz. wink)
      • savan1 Re: nasi rodzice 03.01.06, 18:29
        Dzięki za dobre słowo.Wiem ze to trudny i smutny temat.Dla mnie najtrudniejsza
        jest jednak opowiedzialnośc za nich, którą nie bardzo jest sie z kimś
        podzielić. I jednak uwiązanie, moze niedosłowne ale trzeba byc gotowym w każdej
        chwilii.trudno patrzec jak coraz bardziej wycofuja się z zycia, coraz mniej ich
        interesuje, po za własna kondycją.
        • natla Re: nasi rodzice 03.01.06, 18:37
          savan1 napisała:

          .....trudno patrzec jak coraz bardziej wycofuja się z zycia, coraz mniej ich
          >
          > interesuje, po za własna kondycją.

          *** tak, to prawda. Ogarnia mnie wtedy takie zdziwienie, bo przecież zawsze go
          wszystko interesowało....
          • sagittarius954 Re: nasi rodzice 03.01.06, 19:45
            Gdy odchodzą rodzice w sercu zostaje żal , że mogliśmy zrobić więcej, ale ile
            byśmy nie zrobili on i tak będzie, zostanie jak drzazga, którą nie można
            wyciągnąć.Pozostaje kochać na umur, z całych sił, całym sobą, bez
            wytchnienia.Oddawj swoje ciepło aby niezmarnowało się , nich przejmie je
            człowiek i dalej potoczy koło życia.
            • misia007 Re: nasi rodzice 03.01.06, 20:09
              Moi rodzice odeszli dawno, mama 15 lat temu, tatuś 3 lata po niej.Nie byłam na
              to przygotowana, to sie stało za wcześnie.Poczułam sie mimo męża i dzieci samotna i
              dorosła.Juz nie miałam do kogo pobiec po pomoc, po radę.Ból minął, nauczyłam się
              żyć bez nich, tylko tak strasznie zazdroszczę, gdy ktos mówi moja mama to,mój tata
              tamto.
              • jolantas1955 Re: nasi rodzice 03.01.06, 22:30
                Mój tata ma 77 lat, mam 74. Oboje są w świetnej kondycji, Mama miała problemy
                kilka lat temu, ale wyszła z tego szczęśliwie i jest OK. Tata to wogóle jakiś
                dziwoląg, bo chyba jeszcze nigdy nie chorował, przynajmniej na coś
                powazniejszego, bo grypę miał, w dodatku kocha seks i teraz jest podłamany, bo
                mama od choroby zaprotestowała..Dlatego się boje! Że wszystko jest tak dobrze,
                że może być tylko gorzej!Tłumacze sobie, że należy cieszyć się chwilą, ale jak
                wyjeżdżamy na urlop, to zawsze we mnie drzemie strach.Mieszkamy w jednym dużym
                domu i to jest plus!
                • dankarol Re: nasi rodzice 03.01.06, 23:04
                  Mój tata nieżyje już ponad 36 lat, a mama dobija do 80 (typowy egocentryk) ale
                  mimo kilku chorób jest sprawna i uwielbia przekopywać ziemie wokół domu. Nieraz
                  zalezie mi za skórę, ale wtedy przypominam sobie chwile kiedy dostaje atak
                  padaczki cukrzycowej i staram się przeżyć jakoś.
      • tofika Re: nasi rodzice 03.01.06, 18:30
        Natlus a gdzie TWOJ watek wlasnie o tych ..bbb waznych sprawach juz bylo
        troszke napisane....jaki to byl watek??? Natlus polaczte dwa watki,,,mozesz????/
        temat nigdy nie skonczony,,nasz tez czeka starosc,,....moze lepiej do niej
        przygotujemy???
        • natla Re: nasi rodzice 03.01.06, 18:34
          A żebym to ja wiedziała, który to wątek. wink)
          Ale wierzę w Wiktorię wink)
    • skrzydlate Re: nasi rodzice 03.01.06, 18:48
      Dopóki mama zyła jakos szło, ale kiedy umarła nagle wyszło na jaw w jak
      niedobrym stanie jest tata. Mama nikomu tego nie mówiła w mysl zasady ze jest
      dzielna dziwczynką i ze wszystkim sobie da radę, więc sie wykonczyla w mig...
      Mieszkali nieco daleko i nie bylismy zbyt blisko ze soba.
      To co przeszłam po jej śmierci to był horror. tate przeprowadzilismy do miasta.
      Długo nie sygnalizował faktu, ze zdaje sobie sprawe ze swojego stanu. Wszystko
      chcial sam. Omal nie zabil sie w samochodzie, omal nie spalil domu, omal ... i
      tak dalej. W koncu jednak dotarlo to i owo do niego, gdzies po póltora roku... i
      zgodzil sie na obecnośc pani, ktora mu sprzata i gotuje, i mieszka z nim.
      Przyzwyczail sie i akceptuje ją.
      Chociaz pewnie wolalby ze mną, ale nie bardzo sobie wyobrazam radzenie sobie z
      humorami moich nastolatkow i taty na raz, oraz ich razem wzajemne realcje, malo
      mieli ze soba wspolnego i nie rozumieja sie, tata ich nie rozumie, wykazuje
      straszny brak tolerancji i otwartości. Zawsze byl typem arbitralnego absolutnego
      przywócy i okazywal uczucia do najblizszych w szalenie nerwowy sposób. Chyba by
      sie wszyscy wzajemnie wykonczyli wink
      Wiec wreszcie jest ok, pani jest w porzadku i wszystko jest pod kontrola, o
      przyszlosci nie mysle, zeby nie zwariowac smile Odwiedzamy go przynajmniej raz w
      tygodniu i jestesmy w kontakcie telefonicznym.
      Nie wiem czy to smutny temat, to chyba normalne jest? Jakos zawsze wydawało mi
      sie ze trzeba zrobic co sie da a potem już tylko polegac na opatrzności i miec
      spokój w sobie, bo oni tego bardzo potrzebują - naszego spokoju, poczucia
      bezpieczenstwa i radosci.
      • annal74 Re: nasi rodzice 04.01.06, 00:05
        Opiekuję się mamą od 14 lat;wówczas odszedł tata.Rodzice byli zgodnym i
        dobranym małżeństwem .Mama jest po bypasach , 17 m-cy temu przeszła zawał , są
        kłopoty z krążeniem w nogach , dodatkowo cierpi na jaskrę , nie widzi na jedno
        oko.Widzę jak się zmaga z codziennością ale idzie to coraz gorzej .Pomoc
        potrzebna jej ciągle . O samodzielnym bycie nie ma mowy . Trudno nam
        psychicznie i fizycznie ale staramy się i walczymy . Myślę , że dużo znaczy
        przebywanie wśród rodziny , wnuków i prawnuków to ją odmładza , dodaje wigoru .
        Też czasem mam dość lecz jestem sama bez rodzeństwa i nikt poza moimi dziećmi
        nie może pomóc .
        • skrzydlate Re: nasi rodzice 04.01.06, 19:19
          Tez jestem sama, bo tata nikogo i tak nie akceptuje poza mna... dlatego
          poprosilam kogos obcego o pomoc i ta obca osoba juz nie jest kims obcym a
          członkiem rodziny faktycznie. Cale szczescie tata ma duze mieszkanie. To dobry
          sposob, starszy czlowiek sie przyzwyczaja i ma wiecej rodziny prawdziwej i
          przyszywanej, to tylko lepiej, a my mozemy odetchnąć, ja przeciez mam małolaty
          jeszcze....
          • annal74 Re: nasi rodzice 04.01.06, 23:03
            T0 doskonały pomysł na trochę swobody ale mama mieszka ze mną w małym
            mieszkaniu, ma swój pokoik , zaś jej mieszkanie jest wolne ale w innym
            mieście .
            • skrzydlate Re: nasi rodzice 05.01.06, 09:53
              a nie mozna cos pozmieniac w tym temacie? W kazdym razie zycze siły i
              powodzenia. Ja mam jeszcze strasznie duzo do zrobienia w zyciu, jakos pewne
              rzeczy sie odlezaly, dlatego musze tak robic... troche to trwalo zanim sie
              udalo, ale bylam konsekwentna i jest teraz dobrze, ten sam ciezar rozlozony na
              wiecej osob latwiej niesc.
              • dankarol Re: nasi rodzice 05.01.06, 10:32
                Ja np. chciałam rozłożyć na więcej osób, a zyskałam dodatkowe obowiązki. Też
                tak bywa.
                • regine Re: nasi rodzice 05.01.06, 13:18
                  Moja niewidoma mama , kończy dziś 75 lat, mam urodzinysmile))
                  Jest niewidoma od 4 lat całkowicie, od 45 roku życia (jaskra), widziała na 1
                  oko tylko, pomimo 4-6 krotnych operacji.
                  Taty nie mam minęło 1 stycznia 2006 roku 25 lat jak nie żyje...
                  Mama mieszka z młodszą sistrą, ogólnie, poza tym ,że nie widzi, nic jej nie
                  dolega, jest samodzielna "na swoim terenie".
                  Bardzo dokucz jej natomiast samotność, siostra pracuje od 6.00 do kiedy się
                  da...nawet do 18.00, więc jest sama.
                  Ale ugotuje zupę, jak jest słoneczna pogoda wyjdzie na spacer, zna każdą płytkę
                  w chodniku. Gorzej natomiast (bardziej psychicznie niż fizycznie), jest zimą,
                  jesienią, gdy pada, gdy szybko robi się ciemno.Boi się otwierać drzwi
                  dzwoniącym, bo nie widzi kto to...Ale ogólnie nie jest jeszcze źle.
                  Oby tak dalej, dziś była u lekarza, sama, zmierzyła sobie ciśnienie i ma
                  150/80, więc na ten wiek , prawie idealne....No i jeszcze w urodziny...smile)
    • tofika Re: nasi rodzice 05.01.06, 14:04
      [****]
      bardzo szybko mi zabraklo taty,,
      potem dziesiec l jeszcze byla ukochana Matenka ,
      tak biedulka bala sie ze urodzi i umrze,,tak sobie wmowila..
      miala 48 l gdy w jej zyciu pojawilam...smile
      i mialam ja 29 l zobaczyla moich 4 synow i gdy najml mieli roczek odeszla....
      nie przestane nigdy tesknic,nie przestasne nigdy czuc jej zapachu matczynego
      niepotarzalnego,
      wiedza dzieci ze tam bede przy rodzicach,,
      Ale!!!! bardzo dluuuuuuuuuugo musza na mnie czekac!!!!
      ja tu jeszcze duuuuuuuuuuuuuuuuuzo do spelnienia mam....
      sa tam gdzie powinni ,byc ,
      tylko czasem zastanawiam czy TATKO chodzi do 25 l zmarlej zony pierwszej,
      klade jej tez zawsze kwiatek jak jestem ..
      czy opowiedzial 1 zonie ze wzial 27 l panne ,,na 5 malenkich dzieci ,,moja
      matenke wzial..ale musiala byc odwazna r 1937,,, stan przedwojenny ,,,
      pewnie opowiedzial dawno jak kolejne dzieci...
      mu sie rodzily..los nie szczedzil ich,,,bylo bbb trudno i
      ciezko,,choroby ,pozary ,,,z 12 dzieci jetem 12 ja...zostali nas 5,,tylko
      5 ..jakiez lzy musialy byc wylane ,,, przez rodzicow...po stracie.. dzieci...
      i juz w czerwcu rok bedzie jak nie mam najstareszego mojego brata ,,ale zyje
      siostra 87l ..przyrodnia mojasmile
      odpoczywajcie moje najdrozsze srdenka na swiecie ...wy tam juz macie spokojsmile))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka