tolerancja...

26.10.04, 08:12
po późnowieczornych postach odniosłam wrażenie, że brakuje tu komuś
tolerancji dla innych... tak naprawdę to potwierdziło się odczucie z
niedzielnych polemik...
tolerancja - bardzo trudna sprawa
    • jumar1 Re: tolerancja... 26.10.04, 09:22
      Chyba wiem do kogo pijesz.
      Gdybys jeszcze sprecyzowała po których wypowiedziach doszłaś do tego to jestem
      skłonny nawet Ci przytaknąćsmile
      • rybka_a Re: tolerancja... 26.10.04, 17:09
        hej Jumar, zapewniam Cię, że nie odłożę odłogiem wink tej sprawy, ale teraz
        polecę porzeźbić swoje mięśnie na siłowni i do kosmetyczki oczyścić cerę,
        pomyślę wtedy o porządnych argumentach,
        miłego popołudnia
    • rybka_a Re: tolerancja... 26.10.04, 22:14
      cóż słowo się rzekło, kobyłka u płotu wink
      wracając do niedzielnego postu: jak Ty byś się poczuł, gdyby ktoś po kilku
      postach nazwał Ciebie h...em? i za co? za to, że człowiek zagaił rozmowę w
      tonie, który Tobie się nie spodobał?
      wczorajsze kpiny ze Sloggiego, w pewnym momencie stały sie już nawet
      niesmaczne, cóż takim go Pan Bóg stworzył i taki, a nie inny jest!
      a torerancja to jest właśnie akceptowanie innych takimi jacy są, wyrozumiałość
      wobec ich poglądów, przekonań czy upodobań, człowiek tolerancyjny nie wyśmiewa
      ani nie tępi kogoś kto myśli i czuje inaczej niż on sam, jest to pewnie kwestia
      pewnej edukacji, która kształtuje naszą postawę tolerancji wobec otaczającego
      nas świata i zachowań ludzi,
      czytając Twoje posty zauważyłam, że w Twojej postawie istotne znaczenie ma
      pojęcie obcego - podejrzanego i niebezpiecznego,
      nietolerancja to też pewien stereotyp, który tak naprawdę jest zdeterminowany
      bezpodstawną (sic!) nienawiścią
      może naczytałeś się Nietzschego i stąd takie poglądy ?
      to tyle co mam do powiedzenia i nie zamierzam już więcej wypowiadać się w tej
      kwestii,
      • jumar1 Re: tolerancja... 27.10.04, 00:43
        Powiedziałaś tyle rzeczy....i nie chcesz więcej poruszać tego tematu?
        Dziwna to postawa,bo nie dajesz mi mozliwości obrony....jednak uszanuję Twoje
        zdanie i powstrzymam sie od komentarzasmile
        Mam nadzieje że wiecej swoimi komentarzami nie wzbudzę w Tobie niesmaku.
        Pzdr.
    • password01 cży tolerujecie 26.10.04, 22:44
      cży tolerujecie także nietolerancje ?
      • rybka_a Re: cży tolerujecie 27.10.04, 07:40
        o! zaskoczyłeś mnie Password, mądre pyanie...
    • anula001 Re: tolerancja... 27.10.04, 07:53
      Tolerancja - bardzo trudna sprawa. A coz to znaczy tolerowac - w angielskim
      tyle co po prostu znosic cos. A znosic mozna wiele.Lecz niekoniecznie mozna to
      szanowac. Tolerancja sama w sobie niewiele znaczy, moim zdaniem. Wazniejszy
      jest szacunek. Np. gdy w autobusie spotykam bezdomnego jadacego kolo mnie,
      ktory ladnie nie pachnie i nierzadko zaczepia (wczoraj mialam taka sytuacja),
      to ja go jako czlowieka szanuje, ale nie toleruje tego ze siedzi kolo mnie, a
      ja sie mecze i nie moge oddychac... Tolerancja ma lekko pejoratywne
      zabarwienie, samo to slow. Tolerowac to tak jakby stac wyzej niz ten, ktorego
      tolerujemy. Szacunek to rownosc, nawet gdy ktos inny ma calkiem inne poglady,
      orientacje etc...
      • rybka_a Re: tolerancja... 27.10.04, 08:55
        tolerować to utożasmiać sie z kimś, bez dostrzegania jego inności
        a nie stać wyżej,
        • anula001 Re: tolerancja... 27.10.04, 09:09
          To twoja definicja, i jesli Ci odpowiada to Ok. Ja mam swoja..
      • password01 Re: tolerancja... 27.10.04, 19:36
        >.... Tolerowac to tak jakby stac wyzej niz ten, ktorego
        > tolerujemy. Szacunek to rownosc, nawet gdy ktos inny ma calkiem inne poglady,
        > orientacje etc...


        Dlaczego tolerowac to stać wyżej? To już lepiej traktuj tolerancje w znaczeniu
        słownikowym.
    • madrider1 Re: tolerancja... 27.10.04, 11:58
      Ja nie mam uprzedzeń...Nawet chyba wrogów nie mam. Zdarzyło mi się w życiu poznać zarówno lesbijki jak i gejów i powiem wam, że to nie jest dla mnie problem. Tak samo mówią, jedzą, oddychają i imprezują. O co mam się przyczepiać? To jest ich sprawa jak wygląda ich życie seksualne. Doskonale rozumiem lesbijki - ja też wolę kobiety.
      A jedną z największych bzdur jest rasizm. Trzeba być debilem żeby uważać się za lepszą osobę ze względu na to, że ma się mniej barwnika w skórze. Śmieszne tak samo jak wojny o podłożu religijnym (które niestety kończą się smutnie).
      • rybka_a Re: tolerancja... 27.10.04, 13:19
        mądry chłopiec jesteś Madrider !
      • anula001 Re: tolerancja... 27.10.04, 14:47
        Dokladnie tak jak mowisz. Tez mam dobra kolezanke - lesbijke. Fajna dziewczyna.
        A ze woli dziewczyny - co mi do tego??? Mam tez kolege, ale sie chyba jeszcze
        nie okreslil, choc mysle ze jest gejem. Boi sie chyba powiedziec..Fajni ludzie
        i tyle. A co do rasizmu - ludzie o niskim poczuciu wartosci sie tak
        zachowuja.... PS choc przyznaje, ze ja we Wloszech Albanczycy chcieli mnie
        okrasc w pociagu to sie na nich zdenerwowalam, i na caly narod na jakis czas
        obrazilam,ale minelosmile))
    • md0512 Re: tolerancja... 27.10.04, 13:31
      Cześć !!

      OK. Tolerancja. Toleruję w zasadzie wszystko. Jednakże taka tolerancja to
      poprostu ignorowanie zjawisk czy osób, które w jakiś sposób mi się nie podobają
      (np. tych nie grzeszących czystością). Po prostu odsuwam się, uciekam.
      Akceptacja - to już coś więcej - to np. zgoda na przebywanie w obecności osoby
      akceptowanej... i tu już grupa jest nieco węższa.
      • anisua Re: tolerancja... 27.10.04, 13:56
        zawsze myślałam że jestem tolerancyjna,
        az nawet za bardzo jak mi kiedyś wytknięto..
        ale dla chamstwa,prostactwa,głupoty,która powoduje śmierć innych..
        myślę o wyrostkach ,,kibicach'',którzy latają po osiedlach np. Krakowa i
        morduja młodych ludzi
        tu chyba kończy sie moja tolerancja
        tylko nie wiem dla kogo? rodziców, że nie wychowali swoich dobrych synów, że
        nie mieli czasu?
        bo ci młodociani mordercy tacy przecież sie nie urodzili...
        • md0512 Re: tolerancja... 27.10.04, 14:14
          Cześć !!

          No, takiego elementu też nie cierpię. Ale co ja mogę? Przecież nie pójdę i nie
          wleję pięciu dryblasom. Policja... zanim przyjedzie to ich nie będzie...
          Pozostaje zignorować i unikać.
          • anisua Re: tolerancja... 27.10.04, 14:25
            ignorować?
            nie da się
            ja byłam swiadkiem paru scen
            kilku gości w tramwaj, wsiada para młodych ludzi, zaczeiaja ich, kopia młodego
            chłopaka
            wokół mnie siedzą ludzie ,pełno młodydh facetów i NIC
            nikt nie reaguje a więcej ich było
            inna sytuacja
            szamotanina w autobusie, przezwiska miedzt dwoma chłopakami, jeden wyciaga nóz
            i co nic nie robić?
            ja sie odezwałam, nie mogłam nic nie powiedzieć
            i kurcze uspokoili sie
            a strach przyszedł póżniej, bo wtedy sie we mnie gotowało
            • anisua Re: tolerancja... 27.10.04, 14:28
              to nie chodzi o to by leciec z gołymi rekami
              ale nic nie robić?
              to niedługo nie bedę jezdzic tramwajami, autobusem, chodzić po ulicach
              tylko przed komputerem
              bo tu troszke bezpieczniejwink)
              • md0512 Re: tolerancja... 27.10.04, 14:30
                Cześć !!

                Odezwać się można, ale nie bałaś się że możesz Ty tą kosą oberwać? Ja bym się
                trochę bał. Nic nie robić - to znieczulica - jakże powszechnie teraz zjawisko
                społeczne.
                • anisua Re: tolerancja... 27.10.04, 14:40
                  md0512 napisał:

                  > Cześć !!
                  >
                  > Odezwać się można, ale nie bałaś się że możesz Ty tą kosą oberwać? Ja bym się
                  > trochę bał. Nic nie robić - to znieczulica - jakże powszechnie teraz zjawisko
                  > społeczne.

                  > Ja to sie raczej bałam, że oberwę, bo oni przede mna wymachiwali...
                  ale ja nie krzyczałam na nich,
                  tylko cos tam głupiego powiedziałam, żeby ich rozbroić, odwrócić uwagę,
                  nie wkurzyć...
                  agresja sie nic nie wskóra, grożna nie jestem
                  ale udało sie bo sie uspokoili i jeden wysiadł
                  a strach był, ale póżniej..
                  • anula001 Re: tolerancja... 27.10.04, 14:49
                    Anka, ale Ty odwazna jestes!!!! Niczym z Żeromskiego jakas bohaterkawink))))) fiu
                    fiuwink))
                    • anisua Re: tolerancja... 27.10.04, 15:07
                      ja bym powiedziała odwaga granicząca z głupotą...
                      ale ja taka czasem impulsywna jestem, najpierw coż zrobie, powiem, a potem
                      żałuję...
                      a kobitce pewne rzeczy uchodza,pomyśla, mała,pyskata...
                      ale gdybym była facetem to bała bym sie chyba bardziej..
                      facetowi łatwiej oberwać..
                      i chyba więcej jako spłeczeństwo sie wymaga..
                      anula ja nie chciałam mówić o sobie tylko o tym co sie dzieje wokół i mnie tak
                      poniosło i sie rozpisałam,
                      a moi rodzice nie wiedzą, bo w tych trudnych czasch jeszcze bardziej by sie bali
                      --
                      Marzyć trzeba by osiągnąć cel,
                      nasze szanse nieskonczenie wielkie są.
                      • anula001 Re: tolerancja... 27.10.04, 22:16
                        Ja wiem, ze Ty tak ogolnie pisalas. znieczulica sie nasila...Ania, powiedz sama
                        co to za czasy skoro ja sie czasem boje swoim baranom w gimnazjum zwrocic
                        uwage. A nie naleze do osob bojazliwych i pyskowac tez umiem...
Pełna wersja