nieproszony gość....

11.11.04, 13:53
Zastanawiam się nad pewną kwestią.
ZYje sobie męzczyzna,który przyjazni sie z kobieta.Oboje nie maja partnerów
na zycie.czy miedzy nimi może istnieć TYLKO przyjażń?
Czy w pewnym momencie wkradnie sie fizycznośc i wszystko popsuje?
---
Forum bez cenzury
Prawdziwy Mężczyzna
    • zoskaanka Re: nieproszony gość.... 11.11.04, 14:03
      hm...
      nie wiem, szczerze mówiąc
      pewnie najprościej jest powiedzieć, że to zależy od ludzi itd.
      • jumar1 Re: nieproszony gość.... 11.11.04, 14:12
        Porównuje to zwykle do pewnej fascynacji...
        Na poczatku,gdy zainteresowany jestes wspólnym spedzaniem
        czasu,rozmowani,spojrzeniem na swiat zdawacby sie mogło ze juz nic więcej od
        tej osoby nie oczekujesz.
        Ale z kazdą chwilą chesz odkrywac w niej coraz to nowe elementy które Cie
        fascynują...aż dochodzi sie w penym momencie do cielesności.
        Z autopsji wiem że bardzo Ciezko jest przetrwac przyjazni gdy jedno nie jest w
        typie drugiego....
    • gavroche2 Re: nieproszony gość.... 11.11.04, 14:05
      Może, ale niedługo.
      Kobieta zwykle chce przyjaźni, ale facet zawsze dąży do "czegoś więcej", bo nie
      umie stać w miejscu. W długim okresie albo nie ma z tego nic, albo jest związek.

      Tak już jest, sam kilka razy "odbijałem" w ten sposób.
      • zoskaanka Re: nieproszony gość.... 11.11.04, 14:09
        gavroche2 napisał:

        > Może, ale niedługo.
        > Kobieta zwykle chce przyjaźni, ale facet zawsze dąży do "czegoś więcej",

        dziękuję za te słowa, gdyby to napisała kobieta, to by się krzyk podniósł
        a tu odważny mężczyzna
    • md0512 Re: nieproszony gość.... 11.11.04, 14:08
      Cześć !!

      O, jak ja dawno nie zaglądałem na forum...
      OK. Skomplikujmy trochę opisaną sytuację. Co wtedy gdy jedno z nich ma
      współmałżonka a małżeństwo to jest tak sobie szczęśliwe (bo już trwa trochę,
      pojawiła się rutyna, itd.)?
      • gavroche2 Re: nieproszony gość.... 11.11.04, 14:10
        to uproszczenie, nie skomplikowanie. wtedy to idzie bardzo szybko.
        • md0512 Re: nieproszony gość.... 11.11.04, 14:12
          Cześć !!

          To znaczy? Jakie są możliwe scenariusze?
          • gavroche2 Re: nieproszony gość.... 11.11.04, 14:17
            cześć! możliwy scenariusz jest taki: jeśli się przyjaźnicie, a jednemu z Was się
            nie układa, i przyjaźnicie się coraz bardziej, i jeżeli nie wyjdzie na jaw, że
            jdna ze stron jest skończonym(ą) idiotą(ką) albo członkiem sekty Moon i jeżeli
            strona, której się nie układa, nie cechuje się skłonnościami masochistycznymi
            (bo po co trwać w nieudanym związku?), to klamka zapadła. Przyjaźn zmieni się w
            związek i będziecie żyć długo i szczęśliwie. W moim przypadku nawet 3 lata się
            udało. Takie związki są może nawet bardziej udane, bo poznajesz drugą osobę
            zanim zbijesz tą szybkę między Wami.
            • md0512 Re: nieproszony gość.... 11.11.04, 14:30
              Cześć !!

              No, ale odpowiedź...
              - moje pytanie dotyczyło sytuacji czysto hipotetycznej,
              - pytałem o możliwe scenariusze, gdyż kiedyś dyskutowaliśmy o problemie zdrady
              (tj. zasada - najpierw zamknąć definitywnie jeden związek i wtedy "rozglądać
              się" za następnym).
    • rybka_a Re: nieproszony gość.... 11.11.04, 15:22
      to chyba rzeczywiście zależy od ludzi, albo ta słynna chemia zadziała w naszym
      mózgu i wtedy już fizyczność weźmie górę, albo nie...
      • anula36 Re: nieproszony gość.... 12.11.04, 01:21
        nie,no trzeba byc ostanim desperatem zeby sie rzucac na kogos kto jako
        kumpel=super, ale jako facet =nie do przyjecia.
        Tez mam takiego od paru lat przystojny, bogaty z domu i pracy towarzyski,
        uroczy,dowcipny..i ohydny pracoholik.
        N apiwo ,jakis maly wypad - jaknajbardziej - w domu takiego miec-nigdy w zyciu.
        A znamy sie rowne 4 lata. Konfiguracje nasze prywatne byly rozne w tym czasie
        ale ostania rzecza na ktora milam ochote to zminic je na konfiguracje wspolna.
        • smuteczek11 Re: nieproszony gość.... 12.11.04, 03:09
          Ja uwazam ze przyjazn mesko-damska nie istneje. Chyba ze mezczyzna jest
          homoseksualista albo kobieta lesbijka.
          Uwazam i mam na to poparcie z doswiadczenia zyciowego ze przyjaznie
          mesko-damskie przewaznie prowadza do romansu.
          Nie mozna nikogo obwiniac - taka jest natura smile
          • ala-1974 Re: nieproszony gość.... 12.11.04, 15:05
            Muszę zaprotestować.Fakt,że mężczyżni z którymi się przyjażnię są w
            szczęśliwych związkach,tylko czyni sytuację bardziej przejrzystą.Romans nie
            wchodzi w rachubę.Można się spokojnie skupić na przyjaźni.
            • anisua Re: nieproszony gość.... 13.11.04, 10:49
              przyjażn między kobietą a mężczyzną istnieje, ale chyba do czasu...
              jeśli obydwoje sa samotni, często spędzaja razem czas
              zbliżaja sie do siebie
              czasem z ciekawości próbują, czy może byc coś więcej
              i różnie sie to kończy, czasem przyjażń też sie kończy
              natomiast jeśli jedno ma partnera to taka przyjażń istnieje
            • randy99 Re: nieproszony gość.... 14.11.04, 19:46
              Myślę, że jest możliwa wyłącznie przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną. Warunek
              konieczny stanowi tu brak wzajemnej atrakcyjności fizycznej. Choć przebywanie
              ze sobą przez dłuższy czas może wzbudzić siłę przyciągającą, a wtedy to już
              tylko mały krok do czegoś więcej.
              Pzdr,
              randy
          • devojce Re: nieproszony gość.... 15.11.04, 16:30
            A ja się nei zgodzę. Ja mam troje przyjaciól, dwóch facetów i babeczkę. Jeden z
            tych facetów jest singiel i zaczynam mieć jakieś dziwne anse do niego (mam
            nadzieję, że mi przejdzie), a drugi ma żonę i dzidzię w drodze. Z tym żónatym
            przyjaźnię się od jakichś 6 czy 7 lat, przystojny jest, inteligentny, a mnie
            nigdy nie przyszło do głowy romansowac z nim. A pozanałam go jeszcze zanim był
            w związku, któy potem zalegalizował. Różnie to bywa. Ech, życie...
    • devojce Re: nieproszony gość.... 14.11.04, 20:34
      Znalazłam się chyba niestety w takiej sytuacji. Zawsze mi się wydawało, że nic
      nie będę nigdy czuła do mojego przyjaciela. Ostatnio mam wątpliwości. Nikt mnie
      nie rozumie tak jak on. NIe muszę przed nim nic udawać. I się boję. Bo nie wiem
      co zrobić. Czy porozmawiac z nim i ryzykowac utratę przyjaciela? Czy zostawić
      jak jest i się męczyć? A może samo minie? A moze zerwać kontakt??? Sama nie
      wiem...
      • jumar1 Re: nieproszony gość.... 14.11.04, 20:39
        astanawiam sie czy on jest z kims związany?czy oboje nie macie nic do
        stracenia.....prócz przyjazni,która juz nigdy nie bedzie taka samasmile
        • anula001 Re: nieproszony gość.... 14.11.04, 21:57
          oj nie bedzie, to fakt...
        • devojce Re: nieproszony gość.... 15.11.04, 16:25
          jumar1 napisał:

          > astanawiam sie czy on jest z kims związany?

          Nie. Szuka.
    • mr_maks Re: nieproszony gość.... 28.12.04, 23:55
      jumar1 napisał:

      > Zastanawiam się nad pewną kwestią.
      > ZYje sobie męzczyzna,który przyjazni sie z kobieta.Oboje nie maja partnerów
      > na zycie.czy miedzy nimi może istnieć TYLKO przyjażń?
      > Czy w pewnym momencie wkradnie sie fizycznośc i wszystko popsuje?

      Nie, moze byc tak ze caly czas beda sie przyjaznic i fizycznosc sie nie
      wkradnie. Istnieje przyjazn miedzy kobieta i facetem, jestem tego zywym
      przykladem smile
      • anula001 Re: nieproszony gość.... 29.12.04, 00:00
        ja tezsmile)) mam kolege, co do ktorego jestem pewna ze zadna fizycznosc sie nie
        wkradnie..
        • jumar1 Re: nieproszony gość.... 29.12.04, 01:23
          A jakby lubił sikorki zamiast innych ptaszków to tez bys była taka pewna tego
          ornitologa????haaaaaaaa?
          • anula001 Re: nieproszony gość.... 29.12.04, 01:26
            mam dwoch takich, jedne homo (prawie, bo sie nie przyznaje), drugi hetero - byl
            czas gdy smoli cholewki, haha, ale nic z tego, jest moim super kumplem..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja