Dodaj do ulubionych

..................................................

22.03.05, 10:46
JEDWAB DUSZY

Nigdy
nie mówiłem z nią
ani o miłości
ani o śmierci

tylko ślepy smak
i niemy dotyk
biegały między nami
gdy pogrążeni w sobie
leżeliśmy blisko

muszę
zajrzeć do jej wnętrza
zobaczyć co nosi
w środku

gdy spała
z otwartymi ustami
zajrzałem
i co
i co
jak myślicie
co zobaczyłem

spodziewałem się
gałęzi
spodziewałem się
ptaka
spodziewałem się
domu
nad wodą wielką i cichą

a tam
na szklanej płycie
zobaczyłem parę
jedwabnych pończoch

mój Boże
kupię jej te pończochy
kupię

ale co zjawi się wtedy
na szklanej płycie
małej duszy

czy będzie to rzecz
której nie dotyka się
ani jednym palcem marzenia
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:47
      RÓŻOWE UCHO

      Myślałem
      znam ją przecież dobrze
      tyle lat żyjemy razem

      znam
      ptasią głowę
      białe ramiona
      i brzuch

      aż pewnego razu
      w zimowy wieczór
      usiadła przy mnie
      i w świetle lampy
      padającym z tyłu
      ujrzałem różowe ucho

      śmieszny płatek skóry
      muszla z żyjącą krwią
      w środku
      nic wtedy nie powiedziałem-

      dobrze byłoby napisać
      wiersz o różowym uchu
      ale nie taki żeby powiedzieli
      też sobie temat wybrał
      pozuje na orginała

      żeby nawet nikt się nie uśmiechną
      żeby zrozumieli że ogłaszam
      tajemnice

      nic wtedy nie powiedziałem
      ąle nocą kiedy leżeliśmy razem
      delikatnie próbowałem
      egzotyczny smak
      różowego ucha
      • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:48
        DWIE KROPLE

        Lasy płoneły -
        a oni
        na szyjach splatali ręce
        jak bukiety róz

        ludzie zbiegali do schronów -
        on mówił że żona ma włosy
        w których się można ukryć

        okryci jednym kocem
        szeptali słowa bezwstywne
        litanię zakochanych

        Gdy było bardzo żle
        skakali w oczy naprzeciw
        i zamykali je mocno

        tak mocno że nie poczuli ognia
        który dochodził do rzęs

        do końca byli mężni
        do końca byli wierni
        do końca byli podobni
        jak dwie krople
        zatrzymane na skraju twarzy
        • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:49
          ZBIGNIEW HERBERT
          „PIECIU”


          1

          Wyprowadzają ich rano
          na kamienne podwórze
          i ustawiają pod ścianą

          pięciu mężczyzn
          dwu bardzo młodych
          pozostali w sile wieku

          nic więcej
          nie da się o nich powiedzieć



          2
          kiedy pluton podnosi
          broń do oka
          wszystko nagle staje
          w jaskrawym świetle oczywistości

          żółty mur
          zimny błękit czarny drut na murze
          zamiast horyzontu

          jest to moment
          buntu pięciu zmysłów
          które rade by uciec
          jak szczury z tonącego okrętu

          zanim kula dojdzie do miejsca przeznaczenia
          oko zauważy nadlatujący pocisk
          słuch utrwali stalowy szelest
          nozdrza napełnia się ostrym dymem
          muśnie podniebienie płatek krwi
          a dotyk skurczy się i rozluźni

          teraz już leżą na ziemi
          cieniem nakryci po oczy
          pluton odchodzi
          ich guziki rzemienie
          i stalowe hełmy
          są bardziej żywe
          od tych leżących pod murem

          3

          nie dowiedziałem się dzisiaj
          wiem o tym nie od wczoraj
          więc dlaczego pisałem
          nieważne wiersze i kwiatach

          o czym mówiło pięciu
          w nocy przed egzekucją

          o snach proroczych
          o przygodzie w burdelu
          o częściach samochodu
          o morskiej podróży
          o tym że jak miał piki
          nie trzeba było zaczynać
          o tym że wódka najlepsza
          po winie boli głowa
          o dziewczynach
          owocach
          o życiu

          a zatem można
          używać w poezji imion greckich pasterzy
          można kusić się o utrwalenie barwy porannego nieba
          pisać o miłości
          a także
          jeszcze raz
          ze śmiertelną powagą
          ofiarować zdradzonemu światu
          róże
          • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:49
            PAN COGITO ROZMYŚLA O CIERPIENIU

            Wszystkie próby oddalenia
            tak zwanego kielicha goryczy -
            przez refleksję
            opętańczą akcję na rzecz bezdomnych kotów
            głęboki odech
            religię -
            zawiodły

            należy zgodzić się
            pochylić łagodnie głowę
            nie załamywać rąk
            posługiwać się cierpieniem w miarę łagodnie
            jak protezą
            bęz ałszywego wstydu
            ale także bez pychy

            nie wywijać kikutem
            nad głowami innych
            nie stukac biała laską
            w okna sytch

            pić wyciąg gorzkich ziół
            ale nie do dna
            zostawiając przezornie
            parę łyków na przyszłość

            przyjąć
            ale równocześnie
            wyodrębnić w sobie
            i jeśli to możliwe
            stworzyć z materii cierpienia
            rzecz albo osobę

            grać
            z nim
            oczywiście
            grać

            bawić się z nim
            bardzo ostrożnie
            jak z chorym dzieckiem
            wymuszając w końcu
            głupimi sztuczkami
            nikły uśmiech
            • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:50
              PAN COGITO A DŁUGOWIECZNOŚĆ

              1
              Pan Cogito
              może być z siebie gumny

              przekroczył granicę życia
              wielu innych zwierząt

              gdy pszczoła-robotnica
              odchodzi na wieczny spoczynek
              Cogito - osesek
              cieszył się wybornym samopoczuciem

              kiedy okrutna śmierć
              zabiera mysz domową
              przebył szczęśliwie koklusz
              odkrył mowę i ogień

              jeśli wierzyć
              teologom ptaków
              dusza jaskółek
              ulatuje do raju
              po dziesięciu
              ziemskich wiosnach

              w tym wieku
              panicz Cogito
              studiował ze zmiennym szczęściem
              IV klasę szkoły powszechnej
              i zaczeły interesować go kobiety

              potem
              wygrał drugą wojnę światową
              (wątpliwe zwycięstwo)
              dokładnie kiedy koza
              wędruje do Walhalli kóz

              dokonał rzeczy nie lada
              wbrew paru dyktatorom
              przekroczył Rubikon półwiecza
              skrawiony
              ale żywy

              pokonał
              karpia
              aligatora
              kraba

              tezaz znajduje się
              między ostatecznym czasem
              węgorza
              i ostatecznym czasem
              słonia

              tu
              szczerze mówiąc
              wygasają ambicje
              Pana Cogito

              2
              wspólna trumna ze słoniem
              wcale go nie przeraża

              nie łaknie być długowieczny
              jak papuga
              lub Hippoglasus vulgaris

              a także
              orzeł podniebny
              pancerny żółw
              głupawy łabędź

              Pan Cogito
              chciałby do końca
              śpiewać urodę przemijania

              dlatego nie łyka Gelee royale
              nie pije eliksirów
              nie paktuje z Mefistem

              z troską dobrego ogrodnika
              hoduje zmarszczki na twarzy

              pokornie przyjmuje wapno
              które odkłada się w żyłach
              cieszą go luki pamięci

              nieśmiertelność
              od dzieciństwa
              wprawiała go w stan
              tremendum
              zazdrościć bogom czego?
              -niebiańskich przeciągów
              -partackiej administracji
              -nienasyconej chuci
              -potężnego ziewania





              • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:50
                PAN COGITO MYŚLI O KRWI

                1
                Pan Cogito
                czytając książkę
                o horyzontach nauki
                dzieje postępu myśli
                od mroków fideizmu
                do światła wiedzy
                natkną się na epizod
                który zaćmił
                prywatny horyzont Pana Cogito
                chmurą

                drobny przyczynek
                do opasłej historii
                fatalnych ludzkich omyłek

                bardzo długo
                utrzymywało się przekonanie
                że człowiek nosi w sobie
                spory rezerwuar krwi
                pękatą beczułkę
                dwadzieścia parę litrów
                -bagatela

                stąd można zrozumieć
                wylewne opisy bitew
                pola czerwone jak koral
                wartkie strumienie posoki
                niebo które powtarza
                nikczemne hekatomby

                a także powszechną
                metodę leczenia

                chorym
                otwierano tętnicę
                i lekkomyślnie spuszczano
                drogocenny płyn
                do cynowej misy

                nie wszyscy wytrzymali
                Kartezjusz szeptał w agonii
                Messieurs epargnez

                2
                teraz wiemy dokładnie
                że w ciele każdego człowieka
                skazańca i kata
                płynie zaledwie
                cztery pięć litrów
                tego co nazywano
                duszą ciała
                kilka flaszek burgunda
                dzbanek
                jedna czwarta
                pojemności wiadra

                mało

                Pan Cogito
                dziwi się naiwnie
                dlaczego to odkrycie
                nie wywołało przewrotu
                w dziedzinie obyczajów

                powinno przynajmniej skłonić
                do rozsądnej oszczędności

                nie wolno jak dawniej
                rozrzutnie szafować
                na polach wojen
                na placach kaźni

                naprawdę jest tego niewiele
                mniej niż wody nafty
                zasobów energetycznych

                stało się jednak inaczej
                wyciągnięto wnioski haniebne

                zamiast powciągliwości
                rozrzutność

                ścisły pomiar
                umocnił nihilistów
                dał większy rozmach tyranom
                wiedzą teraz dokładnie że człowiek jest kruchy
                i łatwo go wykrwawić

                cztery pięć litrów
                wielkość bez znaczenia

                tak więc tryumf nauki
                nie przyniósł obroku duchowego
                zasady postępowania
                moralnej normy

                to mała pociecha
                myśli Pan Cogito
                że wysiłki badaczy
                nie zmienią biegu rzeczy

                ważą zaledwie tyle
                co westchnienie poety

                a krew
                płynie dalej

                przekracza horyzont ciała
                granice fantazji

                -będzie chyba potop
                • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:51
                  DUSZA PANA COGITO

                  Dawniej
                  wiemy z historii
                  wychodziła z ciała
                  kiedy stawało serce

                  z ostatnim oddechem
                  oddalała się cicho
                  na łąki niebieskie

                  dusza Pana Cogito
                  zachowuje się inaczej

                  za życia opuszcza ciało
                  bez słowa porzegnania

                  miesiące lata bawi
                  na innych kontynentach
                  poza granicami Pana Cogito

                  trudno zdobyć jej adres
                  nie daje wieści o sobie

                  unika kontaktów
                  nie pisze listów

                  nikt nie wie kiedy wróci
                  może odeszła na zawsze

                  Pan Cogito usiłuje pokonać
                  niskie uczucie zazdrości

                  myśli o duszy dobrze
                  myśli o duszy z czułością

                  zapewne musi mieszkać
                  także w innych ciałach

                  dusz jest stanowczo za mało
                  jak na całą ludzkość

                  Pan Cogito godzi się z losem
                  nie ma innego wyjścia

                  stara się nawet mówić
                  -moja dusza moja-

                  myśli o duszy tkliwie
                  myśli o duszy z czułością

                  więc kiedy się zjawia
                  nieoczekanie
                  nie wita jej słowami
                  - dobrze że wróciłaś

                  patrzy tylko z ukosa
                  gdy siada przed lustrem
                  i czesze swoje włosy
                  splątane i siwe




                  • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:52
                    PRZECZUCIA ESCHATOLOGICZNE PANA COGITO

                    1
                    Tyle cudów
                    w życiu Pana Cogito
                    kaprysów fortuny
                    olśnień i upadków
                    więc chyba wieczność
                    będzie miał goszką

                    bez podróży
                    przyjaciół
                    książek

                    za to
                    pod dostatkiem czasu
                    jak chory na płuca
                    jak cesarz na wygnaniu

                    pewnie będzie zamiatał
                    wielki plac czyśćca
                    lub przed lustrem
                    opuszczonej golarni
                    bez pióra
                    inkaustu
                    pergaminu

                    bez wspomnień dzieciństwa
                    historii powszechnej
                    atlasu ptaków

                    podobnie jak inni
                    będzie uczęszczał
                    na kursy tępienia
                    ziemskich nawyków

                    komisja werbunkowa
                    pracuje bardzo dokładnie

                    trzebi ostatki zmysłów
                    kandydatów do raju

                    Pan Cogito będzie się bronił
                    stawi zaciekły opór

                    2
                    najłatwiej odda swój węch
                    używał go z umiarem
                    nigdy nikogo nie tropił

                    także odda bez żalu
                    smak jadła
                    i smak głodu

                    na stole komisji werbunkowej
                    złoży płatki uszu

                    w doczesnym życiu
                    był melomanem ciszy

                    będzie tylko
                    tłumaczył surowym aniołom
                    że wzrok i dotyk
                    nie chcą go opuścić

                    że czuje jeszcze w ciele
                    wszystkie ziemskie ciernie
                    drzazgi
                    pieszczoty
                    płomień
                    bicze morza

                    że wciąż jeszcze widzi
                    sosnę na stoku góry
                    siedem lichtarzy jutrzni
                    kamień z silnymi żyłami

                    podda się wszystkim torturom
                    łagodnej perswazji
                    ale do końca będzie bronił
                    wspaniałego odczuwania bólu

                    i paru wyblakłych obrazów
                    na dnie spalonego oka

                    3
                    kto wie
                    może uda się
                    przekonać aniołów
                    że jest niezdolny
                    do służby
                    niebiańskiej

                    i pozwolą mu wrócić
                    przez zarosłą ścieżkę
                    nad brzeg białego morza
                    do groty początku


                    .

                    • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:52
                      TREN

                      Pamięci Matki

                      A teraz ma nad głową brązowe chmury korzeni
                      wysmukłą lilię soli na skroniach paciorki piasku
                      i płnie na dnie łodzi przez spienione mgławice

                      o milę dalej od nas tam gdzie rzeka zakręca
                      widoczna - niewidoczna - jak światło na fali
                      naprawde nie jest inna - opuszczon jak wszyscy
                    • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:52
                      ZE SZCZYTU SCHODÓW

                      Oczywiście
                      ci którzy stoją na szczycie schodów
                      oni wiedzą
                      oni wiedzą wszystko

                      co innego my
                      sprzątacze placów
                      zakładnicy lepszej przyszłości
                      którym ci ze szczytu schodów
                      ukazują się rzadko
                      zawsze z palcem na ustach

                      jesteśmy cierpliwi
                      żony nasze cerują niedzielną koszulę
                      rozmawiamy o racjach żywności
                      o piłce nożnej cenie butów
                      a w sobotę przechylamy głowę w tył
                      i pijemy

                      nie jesteśmy z tych
                      co zaciskają pięści
                      potrząsają łańcuchami
                      mówią i pytają
                      namiawiają do buntu
                      rozgorączkowani
                      wciąż mówią i pytają

                      oto ich bajka-
                      rzucimy się na schody
                      i zdobędziemy je szturmem
                      będą się toczyć po schodach
                      głowy tych którzy stali na szczycie
                      i wreście zobaczymy
                      co widać z tych wysokości
                      jaką przyszłość
                      jaką pustkę

                      nie pragniemy widoku
                      toczących się głów
                      wiemy jak łatwo odrastają głowy
                      i zawsze na szczycie zostaje
                      jeden alba trzech
                      a na dole aż czarno od mioteł i łopat

                      czasem nam się marzy
                      że ci ze szczytu schodów
                      zejdą nisko
                      to znaczy do nas
                      gdy nad gazetą żujemy chleb
                      i rzekną
                      -a teraz pomówmy
                      jak człowiek z człowiekiem
                      to nie jest prawda co wykrzykują afisze
                      prawdę nosimy w zaciśniętych ustach
                      okrutna jest i nazbyt ciężka
                      więc dżwigamy ją sami
                      nie jesteśmy szczęśliwi
                      chętnie zostalibyśmy
                      tutaj

                      to są oczywiście marzenia
                      mogą się spełnić
                      albo nie spełnić
                      więc dalej
                      będziemy uprawiali
                      nasz kwadrat ziemi
                      nasz kwadrat kamienia

                      z lekką głową
                      papierosem za uchem
                      i bez kropli nadziei w sercu

                      1957r.


                      • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:53
                        PRZEDMIOTY

                        Przedmioty martwe są zawsze w porządku i nic im, niestety, nie mozna
                        zarzucić. Nie udało się nigdy zauważyc krzesła, które przestępuje z nogi na
                        nogę, ani łóżka, które staje dęba. Także stoły, nawat kiedy są zmęczone, nie
                        odważą się przyklęknąć. Podyjrzewam, że przedmioty robią to ze względów
                        wychowawczych, aby wciąż nam wypominać naszą niestałość.
                        • tygrysio_misio Re: ............................................. 22.03.05, 10:54
                          WILK I OWIECZKA

                          Mam cię -powiedział wilk i ziewną.Owieczka obróciła ku niemu załzawione
                          oczy.-Czy musisz mnie zjeść? Czy to naprawdę konieczne?
                          -Niestety muszę.Tak jest we wszystkich bajkach: Pewnego razu nieposłuszna
                          owieczka opuściła mamę. W lesie spotkała złego wilka,który...
                          -Przepraszam tu nie jest las,tylko zagroda mego gospodarza. Nie opuściłam
                          mamy. Jestem sierotą. Moją mamę zjadł także wilk.
                          -Nic nie szkodzi. Po śmierci zaopiekują się tobą autorzy pouczających
                          czytanek. Dorobią tło,motyw i morał. nie miej do mnie żalu. Pojęcia nie masz
                          jak to głupio być złym wilkiem. Gdyby nie Ezop,usiedlibyśmy na tylnych łapach
                          i oglądalibyśmy zachód słońca. Bardzo to lubię.
                          Tak,tak,kochane dzieci. Zjadł wilk owieczkę,a potem oblizał się. Nie
                          naśladujcie wilka,kochane dzieci. Nie poświęcajcie się dla moralu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka