granica

04.07.05, 22:51
gdzie leży granica między niewinnym, niezobowiązującym flirtem, a momentem,
kiedy już wiadomo, że intymnego ciągu dalszego raczej nie da się uniknąć?
Czy zbyt swobodne zachowanie kobiety zawsze odbierane jest jako jednoznaczna
zachęta? Bo przecież śmiały taniec i dwuznaczne dialogi niekoniecznie muszą
znaczyć "dzisiaj jestem Twoja"...
    • ancia_m Re: granica 04.07.05, 22:56
      Bardzo dobre pytanie. Też się nad tym nie raz i nie dwa zastanawiałam. Bo to
      jest tak, że jeśli tańczysz całą sobą, śmiało, dobrze się bawiąc to jesteś
      odbierana jako łatwa, chętna itp. z tego wynika, że mam tańczyć jak stara
      dewotka?
      • herezja Re: granica 05.07.05, 08:53
        A stare dewotki w ogóle tańczą? smile

        Nie wiem gdzie przebiega granica pomiędzy tańcem, a tańcem wyzywającym,
        prowokującym, ale zdarzało mi się widzieć panie, którym nie przeszkadzał brak
        rury ze stali nierdzewnej na środku parkietu uncertain
        A mi również przytrafiło się parę dziwnych sytuacji na parkiecie.
    • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 09:11
      "Bo przecież śmiały taniec i dwuznaczne dialogi niekoniecznie muszą znaczyć
      "dzisiaj jestem Twoja"..."

      NO właśnie ZNACZĄ. Dla faceta pojęcie takie jak flirt dla flirtu jest RACZEJ
      obce. Jasne, są samce, które to uprawiaja [ nie znam takich, ale zakładam ich
      istnienie ] niemniej ze strony faceta [ no dobra, z mojego punktu widzenia smile ]
      dwuznaczności uprawia się po to, by nastapił ich "ciąg dalszy". Po co robić
      apetyt na danie, którego nie da się skonsumować? Rozumiem, że dla kobiety takie
      pogrywanie z samcem może być interesujące [ dobrze robi na samopoczucie ], ale
      faceci odbierają takie sygnały bardziej dosłownie - i stąd się biora później
      stwierdzenia w stylu "ordynus jakiś - ja tylko znim tańczyłam - a on mi łapsko
      w dekolt..." wink
      • herezja Re: granica 05.07.05, 09:14
        Znaczą dla faceta, dla kobiety NIE znaczą!
        I co teraz?
        Którą wersję uznamy za obowiązującą?
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 09:23
          nie ma wersji obowiązującej - jest damski i męski [ w dodatku oba jednostkowe ]
          punkt widzenia smile
          • herezja Re: granica 05.07.05, 09:33
            Tylko na skutek męskiego (jednostkowego oczywiście) punktu widzenia, wiele
            kobiet ma nieprzyjemności sad
            • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 09:38
              i dlatego napisałem to, co napisałem - zeby było jasne, że to, co dla jednych
              jest niewinne, dla drugich ma kompletnie inne znaczenie.
              Idąc w drugą stronę - ile razy padło juz na forum stwierdzenie "on zrobił to,
              lub to, a potem sie nie odezwał - no o co muchodzi". Bierze się to stąd, że
              sygnały dla facetów nie zobowiązujące, dla kobiet mogą mieć znaczenie - i na odwrót.

              i żeby nie było - zdanie o "łapie w dekolcie" dałem tylko w formie żartu" - bo
              już widzę, że śmiertelna powaga jest nie tylko moją przywarą wink
              • herezja Re: granica 05.07.05, 09:53
                > i żeby nie było - zdanie o "łapie w dekolcie" dałem tylko w formie żartu" - b

                A czy ja mówiłam, ze przeszkadzają mi "łapy na dekolcie"? smile

                > już widzę, że śmiertelna powaga jest nie tylko moją przywarą wink
                Śmiertelnej powagi staram się zazwyczaj unikać, ale akurat byłam ostatnio
                świadkiem małej lekcji poglądowej pt.: "Skutki nieporozumień i różnic w
                interpretacji zachowań". To co teraz obracamy w żart, nie zawsze na żartach się
                kończy.
      • cytryna15 Re: granica 05.07.05, 09:22
        Wiesz Krzysiu, zaprezentowałeś raczej prostackie podejście do tematu, jest
        bardzo wielu facetów, którzy traktują flirt wyłącznie jako flirt i nie pchają
        przy tym „łap za dekolt”. Wszystko zależy od tego jak się ustawi granice.
        Różnica między „niewinnym” erotyzmem np. w tańcu, a komunikatem w stylu „bierz
        mnie” jest zawsze widoczna, trzeba tylko umieć ją dostrzec, ale jeśli facet ma
        takie podejście do tematu jak kolega, to zawsze widzi tylko i wyłącznie
        komunikat „chcę żebyś zaciągnął mnie do łóżka.”
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 09:24
          cytryno, a czy zauwazyłaś przymróżenie oka przy tym zdaniu?
          • cytryna15 Re: granica 05.07.05, 09:26
            krzysiek_dwadziesciapare napisał:

            > cytryno, a czy zauwazyłaś przymróżenie oka przy tym zdaniu?
            >
            Oczywiście smile))
            • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 09:33
              tak, czy owak, zamiast próby zrozumienia widzę próbę oceny - a chyba nie o to w
              tym Aśce chodziło
              • cytryna15 Re: granica 05.07.05, 09:40
                krzysiek_dwadziesciapare napisał:

                > tak, czy owak, zamiast próby zrozumienia widzę próbę oceny - a chyba nie o to
                w
                > tym Aśce chodziło
                >
                Próbę oceny czego? Ja przedstawiłam jedynie swoje zdanie na ten temat, a że
                jest innego od Twojego... smile))
                • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 09:50
                  "Wiesz Krzysiu, zaprezentowałeś raczej prostackie podejście do tematu"
                  jak myślisz, czy gdybym powiedział do kobiety "wiesz, zachowałaś się idiotka" -
                  odebrałaby to jako wypowiedź na temat zaistaniłej sytuacji, czy personalny przytyk?
                  • cytryna15 Re: granica 05.07.05, 12:31
                    krzysiek_dwadziesciapare napisał:

                    > "Wiesz Krzysiu, zaprezentowałeś raczej prostackie podejście do tematu"
                    > jak myślisz, czy gdybym powiedział do kobiety "wiesz, zachowałaś się
                    idiotka" -
                    > odebrałaby to jako wypowiedź na temat zaistaniłej sytuacji, czy personalny prz
                    > ytyk?
                    Bossz, jaki Ty jesteś czuły na krytykę smile))) to było raczej proste
                    stwierdzenie faktu i tyle.
                    A jeśli to retoryczne pytanie było skierowane do mnie smile)) to jeśli faktycznie
                    zachowałabym się jak idiotka (bo przecież nie będę tutaj walić ściemy, że mnie
                    się to nigdy nie przytrafia) to uznałabym krytykę za uzasadnioną i tyle. smile)
                    nie jestem jakoś szczególnie przeczulona na swoim punkcie i nie wyznaję zasady,
                    że wszyscy muszą się ze mną zgadzać, być może Twoja wypowiedz była niezwykle
                    wysublimowana i tylko mój mały rozumek tego nie załapał...smile)))
        • wenecka Re: granica 05.07.05, 09:47
          dokładnie. widzieliście kiedyś tak porządnie z erotyzmem zatańczoną bachatę?
          albo tango? dech zapiera nie tylko tańczącym, ale i patrzącym.
          i czasem kwestią samego tanca jest to, żeby w to włożyc trochę uczuć i ognia,
          żeby nie był rozlazły jak żaba, ale żeby to był taniec z iskrą, jak trzeba.
          więc jak partnerka będzie tańczyć jak dewota, to nic z tego nie wyjdzie. a jak
          włoży w to całą siebie, to nie będzie znaczyło "bierz mnie całą", choć będzie
          to tak wyglądało, bo to MA tak wyglądać. i nie znaczy / nie powinno znaczyć dla
          faceta absolutnie nic, oprócz tego, że tańczył z fantastyczną partnerką, która
          wie o co w tańcu chodzi.
      • wenecka Re: granica 05.07.05, 09:41
        > Po co robić apetyt na danie, którego nie da się skonsumować?

        dla samego smaczku, który temu towarzyszy. dla miłego spędzenia czasu. dla
        niczego więcej. i kobieta na ogół nie robi tego nigdy, żeby zrobić apetyt (lub
        rzadko), apetyt powstaje niejako przy okazji.

        Rozumiem, że dla kobiety takie
        > pogrywanie z samcem może być interesujące [ dobrze robi na samopoczucie ],

        ale to nie jest pogrywanie, bo na ogół takie "rozbudzanie apetytu" nie jest
        celem tej zabawy, a jest kompletnie przypadkowe i jeśli ma miejsce to tylko
        niechcący.

        > stwierdzenia w stylu "ordynus jakiś - ja tylko znim tańczyłam - a on mi łapsko
        > w dekolt..." wink

        no włąśnie, nie pakujcie łap tam, gdzie Wam nie wolno. smile
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 09:56
          czasem się zastanawiam, czy pytania kobiet mają na celu uzyskanie informacji
          "jak to widzi facet", czy też są po prostu pretekstem do pojechania po
          kims/czymś/zjawisku, wygadania się, etc?

          To, że dwuznaczności ze strony kobiety nie muszą mieć "głębszego" [ ekhem.. smile ]
          znaczenia - to wiemy. Ze pogrywacie dla przyjemności pogrywania - to tez wiemy
          [ a wy to już wiecie najlepiej smile ].
          Skoro powstał temat - znaczy się jest jakas chęć uzyskania na niego odowiedzi -
          tymczasem, zamiast szukania odpowiedzi, jest ciąg postów w stylu "durni faceci,
          nie rozumieją sygnałów, jakie do nich wysyłamy/nie wysyłamy".
          No zdecydujmy się - albo szukamy nici pozrozumienia, albo z porozumienia nici smile
          • wenecka Re: granica 05.07.05, 10:06
            ale kto jedzie? po prostu gadamy. Ty tłumaczysz nam, my Tobie. proste.
            • cytryna15 Re: granica 05.07.05, 10:38
              wenecka napisała:

              > ale kto jedzie? po prostu gadamy. Ty tłumaczysz nam, my Tobie. proste.
              No, właśnie krzuś się dzisiaj jakoś nadmiernie ekscytujesmile)))
              • wenecka Re: granica 05.07.05, 10:42
                rozkręca się chłopak, żeby w okolicach czwartku posprzeczać się na poważnie o
                ajkigoś dupersznyta smile))))))
                i za to (prawie) go lubimy. smile))
                • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 10:53
                  i znowu wychodzi na to, że trzeba uważać na każde słowo - bo jedno zbyt
                  "nieścisłe określenie" otwiera furtkę dla nadinterpretacji.
                  No prawie jak na polu minowym smile
                  • wenecka Re: granica 05.07.05, 10:56
                    a Ty żeś myślał, że co? na wczasach, wakacjach niby że jesteś? big_grinDDDD
                    • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 11:10
                      ależ się podłożyłaś.
                      Ale jestem ZEN i gryzę się w język, eeee - to znaczy w palce ;P

                      P.S. irytuje mnie tylko głupota smile
                      • wenecka Re: granica 05.07.05, 11:13
                        > Ale jestem ZEN i gryzę się w język, eeee - to znaczy w palce ;P

                        i kto to mówi tongue_outPPPPP

                        > P.S. irytuje mnie tylko głupota smile

                        to znaczy, że ja nigdy nie mogłam Cię w żaden sposób zirytować i co gorsza
                        nigdy nie będę w stanie big_grinDDDDDD
                        • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 11:17
                          no właśnie ja to mówię - mam dobry humor - więc są jakieś tam sznase, że ZEN
                          mi się uda smile
                          Bo po złości to nawet nie byłoby co się oszukiwać big_grin
                • junkoh Re: granica 05.07.05, 10:57
                  wenecka napisała:

                  > rozkręca się chłopak, żeby w okolicach czwartku posprzeczać się na poważnie o
                  > ajkigoś dupersznyta smile))))))
                  > i za to (prawie) go lubimy. smile))


                  no coraz lepiej was poznaje wczytujac sie w posty, juz moge timetable prosty
                  zrobic i naniesc punkt o szczytowej irytacji krzysia - ze pozwole soie po
                  imieniu chyba - na okolice czwartku
    • zoskaanka Re: granica 05.07.05, 11:27
      myślę, że kobiety doskonale wiedzą, co robią i jak to działa i jak meżczyźni to
      odbierają, dlatego kokieterią (delikatnie mówiąc) jest pytanie o granice, o
      powody, o różnice i zrozumienie wzajemnych sygnałów

      > Czy zbyt swobodne zachowanie kobiety zawsze odbierane jest jako jednoznaczna
      > zachęta? Bo przecież śmiały taniec i dwuznaczne dialogi niekoniecznie muszą
      > znaczyć "dzisiaj jestem Twoja"...

      to po co baby to robią? dla siebie? BULLSHITsmile
      ech, duża z Ciebie dziewczynka, Jeanne, a takie pytania zadajesz;P
      • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 11:33
        zosiu kochana, no niechże ja cię wyściskam smile
        I ciebie aniu też smile
        • zoskaanka Re: granica 05.07.05, 11:48
          no, no, no... to nie była zachęta do obściskiwania, Krzysiu;P
          • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 11:51
            Zamiast mnie fukać powinnaś pochwalić - żem łap za dekolt nie pakował wink
            Skromnie uważam, że jak na tak ułomne stworzenie, jakim jest facet, zasługuję na
            pochwałę, a już co najmniej na pomizianie ;P
            • zoskaanka Re: granica 05.07.05, 12:05
              pochwalić Cię mogę, bardzo proszęsmile
              do pomiziania musisz sobie znaleźć kogoś innegotongue_out
              • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 12:08
                < merda ogonem i mruczy >
      • wenecka Re: granica 05.07.05, 11:39
        Zocha, nie zgodzę się z Tobą. dobre tango wymaga zaangażowania się w taniec,
        temperamentu, ognia, erotyzmu, a może i wyuzdania. a to nie jedyny taniec,
        który tego wymaga.
        cała grupa tańców latynoskich to niemal czysty seks, a to nie oznacza, że po
        tańcu wszyscy idą na bzykanko. w tańcach latynoskich to NIC nie oznacza, że
        kobieta tak tańczy oprócz tego, że umie dobrze tańczyć i wczuć się w rolę
        partnerki do tańca, dać się prowadzić w tańcu latynoskiemu macho.

        zresztą, co ja tam będę se język strzępiła - przyjdźcie kiedyś na imprezę
        latino w W-wie to sami zobaczycie, że każdy tańczy z każdym i nikt z nikim się
        nie bzyka i facet łap gdzie nie trzeba nie pakuje po tym, jak zahula z jakąś
        roznegliżowaną, nęcącą i poruszającą się w stylu "bierz mnie całą" panienką. smile
        • zoskaanka Re: granica 05.07.05, 11:42
          masz absolutną rację, Wenecka, ale tańce o których piszesz mają pewną
          konwencję, pewien podtekst i osoby uprawiające te tańce doskonale o tym
          wiedzą...
          ale salsa czy tango to zupełnie inna bajka niż to o czym napisała Jeanne
          • wenecka Re: granica 05.07.05, 11:55
            no własnie dlatego ja je uprawiam smile))) nie znam jeszcze tanga, ale jak znajde
            chętnego partnera, to musowo się zaczynam uczyć. zwłaszcza, że jest dość
            trudne, to dopiero będzie wyzwanie. smile
        • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 11:45
          Mając na uwadze, że Aśka, autorka postu, tańców latynoskich nie uprawia [ jak
          też i zdecydowana większość z nas tu obecnych ], wydaje mi się, że możemy
          spotrzeżenia zawęzić do kręgów knajpiano-dyskotekowych ;P

          Intelektualizujesz waćpanna odbiegając od sedna tematu wink
          • wenecka Re: granica 05.07.05, 11:54
            ale za to Jeanne zdradziła się kiedyś z tym, że tańce takie uprawiać chce (ino
            z partnerem cinko). Więc może w niej już drzemie duch latino i daje o sobie
            znać w każdej wyrażanej przez nią formie ruchu. smile
            wyobraź sobie lepiej jakby seksownie wyglądała jeżdżąc np. na rolkach, zamiast
            mnie tu o intelektualizowanie oskarźać. masz już ten obraz przed oczami? od
            razu przyjemniej, prawda? smile))
            • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 11:56
              he he he... i to się nazywa odwracanie kota ogonem wink
              ładnie to się tak aśką zasłaniać?
              • wenecka Re: granica 05.07.05, 12:13
                Jeśli idzie o rolki, to jestem zdecydowana zasłaniać się kim bądź, bo choć
                jeżdżę od chyba 5 lat, to nie robię tego najlepiej. i najładniej chyba tez nie.
                • jeanne_n Re: granica 05.07.05, 12:43
                  łoj, widzę, że dyskusja pooooszła pod moją nieobecność mocno do przodu tongue_outP

                  Tańców latino faktycznie nie uprawiam, choć Wenecka ma rację - zdecydowanie
                  drzemie we mnie odpowiedni duch smile
                  tu konkretnie pisałam rzeczywiście o sytuacji z normalnego parkietu - i powiem
                  tak - kocham tańczyć, kręcę różnymi częściami ciała mniej lub bardziej
                  wyzywająco, często jest to dla mnie po prostu żart, nie szukam w ten sposób ani
                  partnera (bo nie przepadam za tańcem w parze) ani tym bardziej faceta na noc -
                  i zwyczajnie wkurza mnie, że dla 99% mężczyzn jest to takie oczywiste, jak dla
                  Krzyśka.
                  Tak, jestem dużą dziewczynką i biorę odpowiedzialność za swoje zachowanie - nie
                  przekraczam granicy zbyt swobodnego zachowania kiedy jestem np z 1 koleżanką,
                  bo biorę pod uwagę, ze ktoś mógłby źle zinterpretować taki taniec, a nie
                  zamierzam pakować się w nieprzyjemne sytuacje. Inna sprawa, kiedy idę się bawić
                  w grupie - wtedy pozwalam sobie na więcej i uważam, że to jest moja sprawa -
                  przecież nie skarżę się, że ktoś się na mnie w określony sposób gapi, ale
                  Krzyśku - taniec, nawet najbardziej wyzywający, nie jest równoznaczny z
                  oznajmieniem wszem i wobec "zapraszam serdecznie, bo jestem luźna i puszczam
                  się na prawo i lewo"...
                  • krzysiek_dwadziesciapare Re: granica 05.07.05, 13:16
                    Aśka - ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że taki taniec nie oznacza
                    "jestem chętna", a już na pewno nie w każdym przypadku [ spotkałem się z takimi,
                    kiedy oznaczał ]. Zresztą, bawiliśmy razem - i wiesz, że nie pakuję pazurów w
                    dekolt każdej wywijającej kibicią pannicy smile
                    Z drugiej strony, kiedy już tańcuję z tą kobietą na parkiecie [ bywa czasem ;P ]
                    i kobitka ewidentnie prowokuje, ociera się etc - to interakcja wchodzi już na
                    nieco bardziej jednoznaczny poziom. Dlaczego - bo dla faceta sygnały takie, jak
                    wspomniane ocieractwo [ nie twierdzę, że ty to uprawiasz, podaję ino przykłady z
                    własnego ogródka ] czy wywijanie dekoltem przed nosem [ o tak, kobietki dla
                    własnej frajdy przychodzą z cyckami na wierzuchu... ] to sygnały o JEDNOZNACZNYM
                    podłożu seksualnym. Kobieta uprawiająca takie manewry, a potem narzekająca "ja
                    tylko tańczyła..." powinna być tego świadoma - najpierw pogrywa na instynktach,
                    prowokuje [ pamiętajmy, że rzecz dzieje się w knajpie - muzyczka i promile
                    robią swoje ], bawi sie tym, że kręci faceta, że podnieca go.... tylko skąd ten
                    biedny facet, któremu kobitka daje sygnały, które w normalnych oklicznościach
                    uznawane są za, powiedzmy eufemistycznie "nie neutralne" ma wiedzieć, że kobieta
                    x jest, "chętna", a panna y chce tylko potańcować? Domyslać się mamy - dobre
                    sobie - domyślanie się to świetne usprawiedliwienie dla kobiecej niechęci do
                    podejmowana decyzji [ chciałbym i boje sie ], a jak facet podejmie "złą decyzję"
                    to zawsze mozna dać w pysk ze słowami "nie to miałam na myśli"

                    reasumując - decydujac się na zmysłowy taniec z facetem, ergo - grając z jego
                    instynktem - trzeba się liczyć z jego [nie]stosowną reakcją. Uprawiając zaś
                    zmysłowy taniec "dla samej siebie" [ ukłon zosiu smile ] - cóż, specyfika tańcbudy
                    jest taka, że poza tancem przychodzi się tam też kogoś poznać/poderwać. Różni
                    faceci próbują szczęscia, Jedni sa kulturalni, drudzy mnie, a trzeci wcale - i
                    z tym trzeba się liczyć

                    To co próbowałem tu zakomunikować [ a co przepadło w żartach ] - to fakt, że
                    sprawy dla kobiet rozmumiane tak, dla facetów zrozumiałe są siak - i na wspak
                    smile A decydując się grać na instynktach trzeba być świadomym tego, do czego może
                    to prowadzić
Inne wątki na temat:
Pełna wersja