ja prwie cale zycie jestem sama, moja jedyna dluzsza i blizsza znajomosc to
rok czasu

, i tak dlugo, bo inne trwaja tydzien,dwa. Jakos tak juz sie
przyzwyczailam, ze nawet nie widze jednej rzeczy: czas ucieka, jestem juz
panna pod 30 i czasem tak sobie mysle jakby to bylo miec meza i dzieci? Z
drugiej strony jak mam znalezc potencjalnego kandydata, sokor mam
nadopiekunczych rodzicow i ja wracam skads bardzo pozno to jest awantura? I
nie mowcie zebym z nimi pogadala, bo robilam to setki razy i nic nie daje.