feliciae
21.08.06, 07:23
Byłam na imprezie ze znajomymi. Nad ranem mocno już zmęczeni (nie tym, o czym
niektorzy może myślą;P - alkoholu jakoś mało było, w tańcu się wyżywaliśmy

)
rozsiedlismy się na kanapach i przysnęło się nam na godzinkę.
Oparłam się o pewnego kolegę (żadne przytulenie nawet), po prostu oparcie.
Ostatkiem świadomości przedsennej poczułam jeszcze, jak spokojnie oddycha

.
I sama zasnęłam natychmiast

....
I do teraz o tym myslę... Że brakuje mi tego właśnie - spokojnego oddechu
osoby śpiącej obok... Strasznie miło było to poczuć przez chwilę. I
przypomniec sobie. Kurcze...
ehem, ehem, zakłopotałam się nieco wyznaniem

. Ale musiałam się wygadać

...