26.09.06, 09:38
Jak reagujecie na widok zakochanych, którzy wpijają się w swoje usta w
miejscu publicznych tak bardzo, jakby za chwilę miała wybuchnąć wojna atomowa?

Jak reagujecie na znajomych zapewniających, że "to ten/ta jedyny/jedyna" i że
będą szczęśliwi do końca życia?

Co robicie widząc zadowolnych ludzi pędzących na całonocną sobotnią
hedonistyczną imprezę, gdy Was czeka tylko kieliszek wina, noc za oknem i
przytulanie do poduszki?


No i jak szybko łapiecie się na tym, że gdy jesteście z kimś lektura
niniejszego foro jest po prostu "czytaniem narzekających i marudzących na
cały świat niezaradnych Singli"?

em.

_____
Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
Obserwuj wątek
    • aretah Re: Jak... 26.09.06, 09:49
      oki, jestem narzekającym i marudzącym singlem. Zadowolony? O to chodziło Panie
      Freud?
      • jedzoslaw Re: Jak... 26.09.06, 10:31
        Uważaj, bo jesteś też "niezaradny". smile A jak my się czujemy, gdy obok ktoś
        zażywa tego, co nam niedostępne ? Spytaj głodnego żebraka koczującego pod
        restauracją. W mojej grupie przyjaciół ustaliła się taka zasada, że gdy ktoś
        przychodzi na spotkanie piwne w towarzystwie swej połowicy to unika
        ostentacyjnego całowania się, mocnych uścisków oraz innych czynności niemiłych
        tym z towarzystwa, którzy sobie tych udogodnień zapewnić nie mogą. Kiedy
        spotykamy się przy piwie to spotykamy się dla wszystkich uczestników, a nie
        tylko dla "tej drugiej połowy". Na początku trudno było wprowadzić w życie tę
        zasadę, ale jednak w końcu wszyscy doszli do takiego wniosku. Co do osób
        obcych, widzianych na ulicy to takiej zasady wymóc oczywiście nie można, ale i
        tak nie spotykam się z takimi ulicznymi sytuacjami zbyt często.
        • bohema77 Re: Jak... 26.09.06, 10:32
          Wg mnie to jest chore- narzucanie ludziom, że nie mogą sobie dać przy Tobie
          buziaka, bo Ty jesteś singlem?!
          • jedzoslaw Re: Jak... 26.09.06, 10:55
            bohema77 napisała:

            > Wg mnie to jest chore- narzucanie ludziom, że nie mogą sobie dać przy Tobie
            > buziaka, bo Ty jesteś singlem?

            Tu nie chodzi o niewinnego buziaka i nie chodzi tylko o mnie. Teraz to się już
            trochę zmieniło, dwie z par już są małżeństwami, a kolejna się zaręczyła, toteż
            spotykamy się o wiele rzadziej. Ale jeszcze kilka lat temu, kiedy to przy
            jednym stole spotykały się dwie pary plus trójka singli to nam, singlom nie
            było miło, gdy zaproszone dwie pary, z którymi chcieliśmy na luzie pogadać
            wolały zajmować się sobą, a nie rozmawiać z nami. I nie mówimy tu wcale o
            niewinnych buziakach, ale o ciągłym i głośno mlaszczącym całowaniu się oraz
            totalnym wyłączeniu się z naszego grona. Było to naprawdę irytujące, gdy
            sparowani kompletnie olewali nasze towarzystwo, uważając, że mając siebie nie
            potrzebują już nikogo innego. To po co w takim razie przychodzili na spotkanie,
            jeśli my niesparowani ich nie interesowaliśmy? Było to dla nas tym bardziej
            przykre, że byliśmy zawsze dosyć zżyci, a każde spotkanie było bardzo
            klimatyczne, natomiast póżniej z powodu sparowanych ten klimat po prostu
            zniknął. Ich zachowanie było po prostu nieeleganckie. Po pewnym czasie jednak
            również i oni zrozumieli, że zachowują się niezbyt w porządku.
            • bohema77 Re: Jak... 26.09.06, 10:59
              A, to rozumiem.
    • bohema77 Re: Jak... 26.09.06, 10:19
      mojave777 napisał:

      > Jak reagujecie na widok zakochanych, którzy wpijają się w swoje usta w
      > miejscu publicznych tak bardzo, jakby za chwilę miała wybuchnąć wojna atomowa?

      - Nie patrzę na ich prywatność, intensywne obściskiwanie się w miejscach
      publicznych uważam za nieeleganckie, jednak czasami rozumiem- czasami to jest
      własnie TA chwila, gdy musisz, po prostu absolutnie musisz się przytulić smile

      > Jak reagujecie na znajomych zapewniających, że "to ten/ta jedyny/jedyna" i że
      > będą szczęśliwi do końca życia?

      - Trzymam kciuki, żeby im się udało


      > Co robicie widząc zadowolnych ludzi pędzących na całonocną sobotnią
      > hedonistyczną imprezę, gdy Was czeka tylko kieliszek wina, noc za oknem i
      > przytulanie do poduszki?

      - Przepraszam bardzo, ale czy to przytulanie do poduszki to jakiś odgórny
      przykaz, którego zmienić nie możesz? Jeżeli mam ochotę, idę na imprezę, jeżeli
      nie mam, to nie rusza mnie to, że inni sie wybierają.

      > No i jak szybko łapiecie się na tym, że gdy jesteście z kimś lektura
      > niniejszego foro jest po prostu "czytaniem narzekających i marudzących na
      > cały świat niezaradnych Singli"?

      - Mam absolutnie odmienne wrażenie- że jest to miejsce, gdzie spotykają się
      inteligentni, optymistycznie nastawieni do życia ludzie. Niezaradni? Single z
      konieczności są bardziej zaradni niż sparowani. Narzekający? Każdy czasami
      narzeka, niezaleznie od sytuacji osobistej.

      Generalnie z Twojego postu bije jakaś taka nieprzyjemna niechęc do zycia...
      Czasami, żeby coś się zmieniło na lepsze, trzeba ruszyć dupę wink
    • caffee Re: Jak... 26.09.06, 10:27
      ja juz sie uodporniłam, mogę ogladać zdięcia slubne, słuchac o przygotowaniach
      do ślubów,nawet pojawić się na ślubie przyjaciółki czy miłej koleżanki....
      pary ściskające czy całujące się na ulicy nie wywierają na mnie wielkiego
      wrażenia.....
      ale też...zauważyłam że są to raczej młodsi ludzie, trzydziestolatkowie nie są
      często tak widzianina ulicy. wiem, wiem, wiek nie zawsze można odgadnąć, ale
      czasami widać że to najczęćiej nastolatkowei chodzą czule przytuleni.
      To co wywołuje rozmażenie, łzy i nostalgię to para sędziwych staruszków
      trzymających się za ręce.....
    • czarny.onyks Re: Jak... 26.09.06, 10:36

      czy się jest z kimś czy nie narzekanie może męczyć;P
      z tym kojarzy Ci się nasze forum???

      a odpowiadając na Twoje pytania...
      zakochanym, zadowolonym ludziom zyczę szczęscia....
      i czasem zazdroszczę leciutkowink
      ale wierzę, że tez odnajde swoje szczęściesmile
    • asskela Re: Jak... 26.09.06, 10:36
      mojave777 napisał:
      > Jak reagujecie na widok zakochanych, którzy wpijają się w swoje usta w
      > miejscu publicznych tak bardzo, jakby za chwilę miała wybuchnąć wojna atomowa?

      to wersja light'owa, kiedyś widziałam jak chłopoak wodził palcem...po rowku
      pupy swojej panienki (zapuszczał się dość głęboko) i to stojąc na środku
      wagonika metra
      poczułam wtedy ulgę że jestem singlem (bo jednak nie jest tak że bylejaka para
      spodni lepsza niż żadne)i zażenowanie że ich to nie krępuje
    • c.kapturek Re: Jak... 26.09.06, 10:45
      a wiesz, też czasem odnosze takie wrażenie przy podczytywaniubig_grin
      z jednej srony rozpisują sie tutej Ludziki, jakie to zaradne w pracy czy też w
      urządzaniu wlasnego mieszkania.
      dalej jak radzą sobie w relacjach w rodzicami, czyli nie dają im sobie wejść
      na głowe, a z drugiej strony lawina wątków czy też postów o samotności,
      trudności w relacjach z płacią przeciwną itp. to jak to jest, zaradni tylko
      w wybranych sferach życiowych? bez urazy. ale to dobrze, że potrafią n/t
      rozprawiać i wzajemnie się wysluchac. najgorzej, jak w dialogu kontakwów
      między ludzkich pojawia się monologwink

      co do zakochanych par, to niech robią co chcą, ale czuję w takich sytuacjach
      niesmak, nie to żebym zazdraszczała ale mnie to się kojarzy z brakiem kulturywink

      a zapewnienia hmmm...zależy, czasem trafiają na siebie te odpowiednie połówki,
      zgrane na całego.
      nic to, mimo wszystko życzę poczucia humoru wszystkim, w końcu życie to kabaretwink pozdr
      • bohema77 Re: Jak... 26.09.06, 10:48
        z jednej srony rozpisują sie tutej Ludziki, jakie to zaradne w pracy czy też w
        > urządzaniu wlasnego mieszkania.
        > dalej jak radzą sobie w relacjach w rodzicami, czyli nie dają im sobie wejść
        > na głowe, a z drugiej strony lawina wątków czy też postów o samotności,
        > trudności w relacjach z płacią przeciwną itp. to jak to jest, zaradni tylko
        > w wybranych sferach życiowych? bez urazy.

        Dokładnie tak jest smile Nikt nie jest orłem we wszystkim smile
        • c.kapturek Re: Jak... 26.09.06, 10:57
          niby nie, ale mój móżdżek zadziwiają, aż takie skrajnościwink
          • bohema77 Re: Jak... 26.09.06, 11:00
            Ale gdzie tu skrajność? Co ma umiejętność wymiany żarówki do tego, że aktualnie
            człowiek nie jest w nikim zakochany?
            • c.kapturek Re: Jak... 26.09.06, 11:08
              indifferent
              żeś mnie chyba nie zrozumiała. mnie się o zaradność rozchodzi.
              nie bedę dalej wnikać, co by se dnia nie psućwink
              miłego życzęsmile
    • herezja Re: Jak... 26.09.06, 10:50
      Jak wiele pytań jest w stanie wymyślić jeszcze em?
      Jak wiele stereotypów będzie jeszcze chciał potwierdzić?
      Dlaczego reakcja singla na widok całującej sie pary mialaby być jakoś wyjątkowo
      dramatyczna?
      tongue_out

      Mojave, singiel to przede wszystkim człowiek, jak każdy inny. Na imprezy w
      stanie singlowym chadza czasem częściej niż jednostki sparowane. Widok
      całującej się pary nie musi budzić w nim jakiś dramatycznych przeżyc, a
      przestając być singlem niekoniecznie przestaje sie czuć na tym forum "jak u
      siebie" wink

      Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że albo dramatyzujesz, albo szukasz
      sensacji smile
      • mojave777 Re: Jak...wątek czatowy 26.09.06, 11:15
        > Jak wiele pytań jest w stanie wymyślić jeszcze em?
        > Jak wiele stereotypów będzie jeszcze chciał potwierdzić?
        > Dlaczego reakcja singla na widok całującej sie pary mialaby być jakoś
        wyjątkowo
        >
        > dramatyczna?
        > tongue_out
        >
        > Mojave, singiel to przede wszystkim człowiek, jak każdy inny. Na imprezy w
        > stanie singlowym chadza czasem częściej niż jednostki sparowane. Widok
        > całującej się pary nie musi budzić w nim jakiś dramatycznych przeżyc, a
        > przestając być singlem niekoniecznie przestaje sie czuć na tym forum "jak u
        > siebie" wink
        >
        > Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że albo dramatyzujesz, albo szukasz
        > sensacji smile

        Herezjo!
        A będziesz jutro w Absyncie?
        Będziemy mieli rzadką możliwość kłótni na żywosmile

        em.
        _____
        Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
        • mojave777 Re: Jak...wątek czatowy 26.09.06, 11:17
          > Herezjo!
          > A będziesz jutro w Absyncie?
          > Będziemy mieli rzadką możliwość kłótni na żywosmile
          >
          > em.

          To spotkanie miałem na myśli:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24818&w=49243417
          em.
          _____
          Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
          • bohema77 Re: Jak...wątek czatowy 26.09.06, 11:29
            Wtrącę się- dzięki, za pokazanie kolejnego forum, które będę odwiedzać smile
          • herezja Re: Jak...wątek czatowy 26.09.06, 11:33
            hmm kuszaca perspektywa - dawno się z nikim nie kłóciłam tongue_out

            ale jakieś konkrety będe wiedziała dopiero jutro, więc może lepiej podesle ci
            smsa jak wyklaruje mi się pare spraw. Nr tel nie zmieniałeś ostatnio?
            • mojave777 Re: Jak...wątek czatowy 26.09.06, 11:37
              > hmm kuszaca perspektywa - dawno się z nikim nie kłóciłam tongue_out

              Wiedziałem, że to ciebie zainteresujesmile

              > ale jakieś konkrety będe wiedziała dopiero jutro, więc może lepiej podesle ci
              > smsa jak wyklaruje mi się pare spraw. Nr tel nie zmieniałeś ostatnio?

              Nie zmieniałem. Czekam na kontakt.

              em.
              _____
              Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
    • aleola1 Re: Jak... 26.09.06, 11:23
      heh. stereotypy.
      szkoda nawet to komentowac. jezeli mojave ma takie zdanie to za dlugo zajeloby
      mi poszerzanie jego horyzontow, wiec tylko usmiechne sie i zamilkne.
      • mojave777 Re: Jak... 26.09.06, 11:39
        > heh. stereotypy.
        > szkoda nawet to komentowac. jezeli mojave ma takie zdanie to za dlugo
        zajeloby
        > mi poszerzanie jego horyzontow, wiec tylko usmiechne sie i zamilkne.

        Tutaj będę nieskromny.
        A nie wiesz jak możnaby zawęzić moje horyzonty?
        Kiedyś widziałem taki punkt usługowy, ale okazało się, że sprzedają kurtkismile

        em.
        ____
        Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
        • aleola1 Re: Jak... 26.09.06, 11:55
          przy zawezaniu moglaby powstac czarna dziura i co? zassaloby cie wink
    • altu Re: Jak... 26.09.06, 12:11
      > Jak reagujecie na widok zakochanych, którzy wpijają się w swoje usta w
      > miejscu publicznych tak bardzo, jakby za chwilę miała wybuchnąć wojna atomowa?

      hm.. zależy jak to robią.. wink
      z reguły nie zauważam. a jak już.. to się nachalnie nie przyglądam.wink

      > Jak reagujecie na znajomych zapewniających, że "to ten/ta jedyny/jedyna" i że
      > będą szczęśliwi do końca życia?

      życzę im jak najlepiej wink
      > Co robicie widząc zadowolnych ludzi pędzących na całonocną sobotnią
      > hedonistyczną imprezę, gdy Was czeka tylko kieliszek wina, noc za oknem i
      > przytulanie do poduszki?
      • altu Re: Jak... 26.09.06, 12:14
        [się samo wysłało..]

        > Co robicie widząc zadowolnych ludzi pędzących na całonocną sobotnią
        > hedonistyczną imprezę, gdy Was czeka tylko kieliszek wina, noc za oknem i
        > przytulanie do poduszki?

        skoro ja będę się przytulać do poduszki - to znaczy, że na imprezę nie mam
        ochoty.
        i w ogóle kto powiedział, że jak singiel to nie może pędzić na imprezę, tym
        bardziej całonocną wink??

        > No i jak szybko łapiecie się na tym, że gdy jesteście z kimś lektura
        > niniejszego foro jest po prostu "czytaniem narzekających i marudzących na
        > cały świat niezaradnych Singli"?

        że niby jak? że jak juz będę sparowana, to co? na forum dla singli zajrzeć nie
        mogę? mimo, że poznałam tu wiele fajnych i ciekawych osób? nie mogę powchodzić
        z nimi w dyskusje? ani na żywo się spotkać??
        hm..

        a skoro sama tu piszę, to znaczy, że albo mi się tu podoba, albo tu chcę pisać.
        i wcale ne uważam, że tutaj sami tacy, co to narzekają..wink
    • aretah Re: Jak... 26.09.06, 13:19
      mojave777 napisał:

      > Jak reagujecie na widok zakochanych, którzy wpijają się w swoje usta w
      > miejscu publicznych tak bardzo, jakby za chwilę miała wybuchnąć wojna atomowa?

      czasami jest to fajne, az miło popatrzec, czasami uwazam, ze to mało fajne.
      Zalezy od czasu miejsca i sposobu całowania.
      >
      > Jak reagujecie na znajomych zapewniających, że "to ten/ta jedyny/jedyna" i że
      > będą szczęśliwi do końca życia?

      zyczę powodzenia... choc w duchu zazdroszczę, tez bym tak chciała

      > Co robicie widząc zadowolnych ludzi pędzących na całonocną sobotnią
      > hedonistyczną imprezę, gdy Was czeka tylko kieliszek wina, noc za oknem i
      > przytulanie do poduszki?

      czasem jest mi smutno, a czasem nijak nie reaguję. Po prostu tak musi byc
      >
      > No i jak szybko łapiecie się na tym, że gdy jesteście z kimś lektura
      > niniejszego foro jest po prostu "czytaniem narzekających i marudzących na
      > cały świat niezaradnych Singli"?

      nie wiem... nie zdarzyło się smile
      > em.
      >
      > _____
      > Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
    • jesienny_ludzik Re: Jak... 26.09.06, 22:56
      mojave777 napisał:

      a ja mogę odpowiedzieć, czemu nie.

      > Jak reagujecie na widok zakochanych, którzy wpijają się w swoje usta w
      > miejscu publicznych tak bardzo, jakby za chwilę miała wybuchnąć wojna atomowa?

      Kurczę, no nie wiem. Wiem, co przeżywam, gdy zaraz ma być wojna atomowa.
      Kompletnie mnie nie obchodzi, gdzie się wtedy znajduję.
      Ale dobra, gdy mam odwagę się bezeremonialnie gapić - bywa, iż taki widok podnieca.

      >
      > Jak reagujecie na znajomych zapewniających, że "to ten/ta jedyny/jedyna" i że
      > będą szczęśliwi do końca życia?

      Uśmiecham się. Uśmiecham się razy dwa, jeśli osoba mówi to średnio raz na pół roku.

      > Co robicie widząc zadowolonych ludzi pędzących na całonocną sobotnią
      > hedonistyczną imprezę, gdy Was czeka tylko kieliszek wina, noc za oknem i
      > przytulanie do poduszki?

      Nie jestem imprezowiczką, więc nic nie myślę. Wino zamieniam na czerwoną
      herbatę, koło poduszki kładę książkę, coś do słuchania - jest dobrze. Czasem
      maślane ciasteczka, ale ostatnio rzadko.

      >
      > No i jak szybko łapiecie się na tym, że gdy jesteście z kimś lektura
      > niniejszego foro jest po prostu "czytaniem narzekających i marudzących na
      > cały świat niezaradnych Singli"?

      Ale Ty, mojave, masz brzydkie myśli.

      >
      > em.
      >

      j_l


      > _____
      > Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem

      Masz brzydką sygnaturkę smile
      • mojave777 Re: Jak... 27.09.06, 09:41
        > Ale Ty, mojave, masz brzydkie myśli.

        > Masz brzydką sygnaturkę smile

        Gratuluje Ludziku umiejętnośći dyskusji.

        Ktoś napisze coś na forum, co nie zgadza się z Twoim podejściem do świata więc
        od razu trza napisać, że ma "brzydkie myśli" i jeszcze popastwić się nad
        sygnaturkąsmile

        Cieszę się, że nie dostałem od Ciebie piaskiem po oczach i nie dostałem łopatką
        po oczach i zakazu zabawy w tej samej piaskownicysmile

        em.
        _____
        Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
        • jesienny_ludzik Mojave :) 27.09.06, 10:00
          A gdzie Twoje poczucie humoru? smile Ostatnim się nie przejmuj, merytorycznie masz
          wyżej. Resume: nie czuję się nieszczęśliwa jako singiel. Bo: potrafię kochać,
          potrafię przyjmować miłość, mam swoją drogę (jeśli nie rajcują mnie imprezy,
          nie chodzę na nie), bywa, że się mocno smucę, ale i potrafię latać bardzo
          wysoko. Skrzydełek nie opalam, bo uważam smile

          Chcesz trochę szczęścia? Dziś mam go dużo pomimo, iż autobus prawie wjechał w
          bok samochodu. Jestem cała smile

          Kierowcy pokazałam palec smile

          Easy, mojave
          • mojave777 Ludziku:) 27.09.06, 10:16
            Mogę Ci zadać dokładnie to samo pytanie o poczucie humorusmile

            Nie mam żadnych pretensji, że się ze mną nie zgadzasz, natomiast Twoje
            kontrargumenty w stylu "brzydki", "brzydkie" po prostu mnie urzekły. Aż się
            prosi, żebyś kolejne posty komentowała "fuj", "fe","bo powiem Mamie" smile

            Cieszę się, że nie czujesz się nieszczęśliwa będąc Singlem. Nigdzie w sumie nie
            twierdziłem, że jest inaczej. Nie zamierzam również szukać śladów spalenizny na
            Twych skrzydłach.

            A szczęście? Dziękuje, nie skorzystam. Ale miło, że proponowałaś.

            em.

            Ps. A czy na twoim zdjęciu w sygnaturce nie jest jakaś francuska aktorka?

            _____
            Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
            • jesienny_ludzik Mojave :) 27.09.06, 10:30

              Nie koncentruj się na tym, co mało istotne - szkoda życia smile

              Tak, Irene Jacob. (Powinno być moje foto? może będzie, acz nie obiecuję. Wolę
              wyrażać nastrój inaczej. Właśnie tak. Ognista, zdecydowana, ciepła Irene.

              PS: Nie czuję się źle, bo mam głębokie przekonanie, że długo sama nie będę.
              Naiwność? Może smile

              • joanna_od_aniolow Re: Mojave :) 01.10.06, 13:52
                jesienny_ludzik napisała:
                > PS: Nie czuję się źle, bo mam głębokie przekonanie, że długo sama nie będę.



                Pajacyku, może coś mi umknęło, ale jakiś czas temu panoszyło się po tym forum
                widmo Twojego męskiego przyjaciela (lub "przyjaciela")...;]
    • lady.godivia Re: Jak... 26.09.06, 23:06
      matko , mojave co Ty masz jakies takie rozterki niewiadomo jakie
      zakochani byli sa i bedą i sie całować będą i niech sie całują, chociaz moim
      zdaniem to należałoby sie zastanowic czy nie powinni przypadkiem zadbać o
      czystośc swoich płynów ustrojowychsmile
    • dzika_zdzicha Re: Jak... 26.09.06, 23:27
      > Jak reagujecie na widok zakochanych, którzy wpijają się w swoje usta w
      > miejscu publicznych tak bardzo, jakby za chwilę miała wybuchnąć wojna atomowa?
      lekkim zniesmaczeniem. oczywiście, co innego jest jeden całus, a co innego
      ostentacyjne okazywanie uczuć. gdy ja byłam w hmm związku/romansie/układzie, nie
      wpijałam się w usta faceta. i nie mam zamiaru tego robić, no chyba że w domu,
      gdy nikt nas nie widzi... wink

      > Jak reagujecie na znajomych zapewniających, że "to ten/ta jedyny/jedyna" i że
      > będą szczęśliwi do końca życia?
      z niedowierzaniem, ale życzę szczęścia. niestety, jestem sceptyczna i nie wierzę
      w jakieś "zawsze".

      > Co robicie widząc zadowolnych ludzi pędzących na całonocną sobotnią
      > hedonistyczną imprezę, gdy Was czeka tylko kieliszek wina, noc za oknem i
      > przytulanie do poduszki?
      gdyby nie sytuacja rodzinna i żałoba może też bym chodziła na takie imprezy,
      singlostan nie miałby na to wpływu. a kieliszek wina to piękna sprawa. a już jak
      się go pomnoży przez 10, uhuuuu wink

      > No i jak szybko łapiecie się na tym, że gdy jesteście z kimś lektura
      > niniejszego foro jest po prostu "czytaniem narzekających i marudzących na
      > cały świat niezaradnych Singli"?
      sorry, ale czasem mam takie wrażenie, nawet jak jestem sama. big_grinDDDDDDDDDDD tylko
      wykasowałabym słowo 'niezaradnych', bo co ma piernik do wiatraka? znalezienie
      drugiej połówki nie może być wyznacznikiem tego, czy ktoś jest zaradny czy nie!
      co najwyżej farta.
    • jmx Re: Jak... 27.09.06, 03:25
      mojave777 napisał:

      > Jak reagujecie na widok zakochanych, którzy wpijają się w swoje usta w
      > miejscu publicznych tak bardzo, jakby za chwilę miała wybuchnąć wojna atomowa?

      Hmmm wink. Róznie, ale raczej omijam (i staram się nie myslec co o mnie myślą gdy
      i mnie to sie przytrafia wink ale najczęsciej są to chwile kiedy zewnętrzny świat
      przestaje istnieć...)

      >
      > Jak reagujecie na znajomych zapewniających, że "to ten/ta jedyny/jedyna" i że
      > będą szczęśliwi do końca życia?

      Nie wierzę. Najczęściej ci co tak mówią dość szybko sie rozstają dlatego jestem
      sceptyczna co do takich wyznań. To widać kto jest z kim szczęsliwy i taie
      zapewnienia nie są potrzebne. A jak ktos tak mówi co pół roku... wink

      >
      > Co robicie widząc zadowolnych ludzi pędzących na całonocną sobotnią
      > hedonistyczną imprezę, gdy Was czeka tylko kieliszek wina, noc za oknem i
      > przytulanie do poduszki?

      Tylko? aż! Nie lubię całonocnych imprez z wrzeszczącym tłumem. Co w tm
      przyjemnego? o wiele bardziej wolę wino/poduszkę/herbatę/książkę/etc.ect w
      domowym zaciszu. Więc odpowiedź na pytanie brzmi: pukam się w czoło wink (jesli
      chodzi o powód zadowolenia). Bo na ogół widok zadowolonych ludzi budzi
      pozytywne uczucia wink

      >
      >
      > No i jak szybko łapiecie się na tym, że gdy jesteście z kimś lektura
      > niniejszego foro jest po prostu "czytaniem narzekających i marudzących na
      > cały świat niezaradnych Singli"?


      dodam jeszcze "i bojących sie iść samemu do kina" ;D.

      A tak na serio - każdy musi czasem ponarzekać i pomarudzić, ludzie w związku
      także, życie nie jest (przeważnie) usłane różami, sparowanych też. Inna sprawa
      to ludzie narzekający zawsze i na wszystko, zawsze z wszystkiego niezadowoleni.
      ale tu takich nie znalazłam wink.



      >
      > em.
      >
      > _____
      > Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
    • mojave777 Re: Jak... 28.09.06, 09:28
      Postawiony do tablicy przez pewną Forumkę i po sugestiach, że mój niniejszy
      post nie miał na celu wywołanie dyskusji a tylko sprowokowanie często
      napastliwych komentarzy pozwalam sobie sam odpowiedzieć na swoje pytania.

      > Jak reagujecie na widok zakochanych, którzy wpijają się w swoje usta w
      > miejscu publicznych tak bardzo, jakby za chwilę miała wybuchnąć wojna atomowa?

      Gdy jestem z kimś - uczę się nowych sztuczeksmile
      Gdy jestem "Maxi Singlem" - reaguję złością z powodu angażowanie mnie w tak
      intymne sprawy wbrwe mojej woli, pewną dozą zazdrości i złośliwie przypominam
      sobie ogromnie wysoki wskaźnik rozwodów w Polsce.

      > Jak reagujecie na znajomych zapewniających, że "to ten/ta jedyny/jedyna" i że
      > będą szczęśliwi do końca życia?

      Trochę zazdrości, trochę podziwu za powodu bycia większym idealistą ode mnie,
      trochę życzeń, żeby im się powiodło

      > Co robicie widząc zadowolnych ludzi pędzących na całonocną sobotnią
      > hedonistyczną imprezę, gdy Was czeka tylko kieliszek wina, noc za oknem i
      > przytulanie do poduszki?

      Tutaj raczej złość. I smutek.

      > No i jak szybko łapiecie się na tym, że gdy jesteście z kimś lektura
      > niniejszego foro jest po prostu "czytaniem narzekających i marudzących na
      > cały świat niezaradnych Singli"?

      Bardzo szybko.
      Człowiek, który szybko się wzbogaci ogromnie szybko nie potrafi zrozumieć
      swoich kolegów, którym brakuje pieniędzy na narty w Alpach.

      Przepraszam zainteresowanych za zwrot "niezaradnych" - po głębszych ( nie, nie
      mam na myśli alkoholu) przemyślenia stwierdziłem, że jest on nieodpowiedni.

      > em.
      _____
      Mam amnezję i deja vu jednocześnie. Myślę, że już to kiedyś zapomniałem
      • samotnygda83 Re: Jak... 30.09.06, 17:01
        > > Co robicie widząc zadowolnych ludzi pędzących na całonocną sobotnią
        > > hedonistyczną imprezę, gdy Was czeka tylko kieliszek wina, noc za oknem i
        >
        > > przytulanie do poduszki?
        >
        > Tutaj raczej złość. I smutek.

        Skoro tak jestes taki ciekawski to nie bede gorszy ;P, co cie wpowstrzymuje
        przed pojsciem na "całonocną sobotnią hedonistyczną imprezę" ?
    • anais_ Re: Jak... 28.09.06, 17:26
      odp. na pytanie nr 1
      wolę, jak się nie wpijają w miejscach publicznych, sądzę, że wpijanie lepiej
      zostawić sobie na miejsca niepubliczne

      odp. na pytanie nr 2
      w głowie pojawia się myśl, że są naiwni i że nie będą szczęśliwi do końca życia
      niestety lub stety, ale taka myśl się pojawia

      odp. na pytanie nr 3
      to zależy co robię - jeśli mi dobrze to nic nie robię (cokolwiek by to było -
      czasem mi dobrze jak gdzieś wychodzę, a czasem jak czytam i piję gorącą, słodką
      herbatę z cytryną a na świecie pada deszcz), a jeśli źle no to należałoby się
      zastanowić co zrobić, żeby było dobrze (lepiej), np. kupić gorzką żołądkową wink

      odp. na pytanie nr 4
      co człowiek to historia, nie sądzę, żeby single na forum marudzili na cały
      świat, narzekali czy byli niezaradni, singiel nie = niezaradny
    • feliciae Re: Jak... 29.09.06, 12:44
      Boże, Mojave, nie wiem, czy podziwiac, czy sie dziwic, ze Ty zawsze masz tyle
      czasu na wymyslanie pytań i to Twoje wczytywanie sie w blogibig_grinD

      Oki, ja dzisiaj juz lajtowo podchodze do prackiwink, zatem jak reaguje na
      cąłujące się pary?smile Uśmiecham się, jak mam z kim, to sama tak robie, nie lubię
      się przejmować innymi, jak mam wene twórczą;D

      Zapewnienia o szczęściu do konca życia - wiem, że w to wierzą... i życzę, zeby
      się udałosmile

      Sobotnie imprezy - jeśli nie ze mną... Hmm, to znaczy, że jestem zmęczona i nie
      mam nastroju. Czasami oczywiscie bywa i tak, ze nie ma akurat z kim pojsc. I
      wtedy przykro, a jakze. Ale... nie jest tak zle ostatniowink....

      Czytam to forum, będąc pełnoprawną singielkąsmile - raz częściej tu bywam, raz
      rzadziejsmile. Jak się stałam na moment półprawną singielkąwink)), to czytałam dalej
      i... rozumiałam po prostu, o czym się pisze, ot co.

    • samotnygda83 Re: Jak... 30.09.06, 16:37
      > Jak reagujecie na widok zakochanych, którzy wpijają się w swoje usta w
      > miejscu publicznych tak bardzo, jakby za chwilę miała wybuchnąć wojna atomowa?

      nie powiem zeby nie bylo mi przykro

      > Jak reagujecie na znajomych zapewniających, że "to ten/ta jedyny/jedyna" i że
      > będą szczęśliwi do końca życia?

      zycze im tego

      > Co robicie widząc zadowolnych ludzi pędzących na całonocną sobotnią
      > hedonistyczną imprezę, gdy Was czeka tylko kieliszek wina, noc za oknem i
      > przytulanie do poduszki?

      a czasem nawet gorzej bo robota - dzisaj. A czuje sie okropnie, strasznie mi
      wtedy zle, smutno i mam wrazenie ze zycie ucieka mi przez palce. A wogole to w
      niedziele mam wyklady sad
    • yagiennka Re: Jak... 30.09.06, 23:37
      Odpowiadam:
      Na to 1 nie reaguje wcale smile Nachalnie sie wpijający publicznie mnie troche rażą
      bo nie lubię być wplątywana bez pytania w czyjeś intymne chwile.
      Znajomym zyczę szczęścia i cieszę się z nimi. To jest tak że im więcej ludzi
      szczęśłiwych widzę wokół siebie tym jest mi łatwiej, a nie trudniej o dziwo. Oni
      jakby zarażają mnie swoim szczęściem i optymizmem. Nie znoszę marud i
      malkontentów bo to się tez udziela.
      Lektura tego forum nigdy nie bedzie dla mnie śmieszna czy niezrozumiała bo
      doskonale rozumiem ludzi samotnych i nawet jak jestem w związku pamiętam o tym
      że nie zawsze byłam i pewnie nie zawsze będę. Wg mnie to jest taka sinusoida,
      raz się jest z kimś a czasami samemu i tak do końca życia. Udane związki do
      grobowej deski to wyjątki i wcale na to nie liczę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka