22.10.06, 23:37
jak w tytule. dzień mi upłynął na podejmowaniu decyzji czyli Czas Wielkich Rozmyślań Strategicznych. czyli jeżeli A to B i tylko jeżeli A to tylko B. Siedzenie i rozmyslanie to raczej głupie zajęcie, więc ofiarą dzisiejszego dnia padła łazienka (malowanie i tu szczerze wyznam, na kolor lekko szkaradno-porządny), kuchnia (obiad na nastepne dwa tygodnie), sprzątanie gruntowne całego mieszkania. i co? i nic. dzien sie powoli kończy, a ja mam poczucie, że nie doszedłem do żadnego konsensu. Znaczy logicznie mam wszystko porozbierane, ale nie mam takiego wewnętrznego poczucia że jakakolwiek z opcji jest zgodna z "moim" poczuciem ładu, prywatnego małego świata.
Dlaczego o tym pisze? i dlaczego tutaj?
nie od dzis wiadomo że zwierzanie sie nie polega na tym, że osoba zwierzana udzieli nam recepty na nasze problemy. Wg mnie istota sprawy tkwi w tym, że werbalizując nasz problem widzimy go w troche innym świetle i w trakcie mówienia widzimy rozwiązanie. inaczej. Mowiąc, musimy cała rzecz ubrac w słowa. czyli zdefiniować. potem to juz z górki.
więc pytanie brzmi: czy wy tez poddajecie torturom np łazienkę mysląc o poważnych rzeczach, jak nie ma z kim pogadać?
bo nie wiem czy juz dziwaczeje na starośc czy tez nie.....
uszanowanie
Obserwuj wątek
    • burykrow Re: niedziela 22.10.06, 23:43
      Bo na początku było słowo!
    • aleola1 Re: niedziela 23.10.06, 16:35
      gdy trzeba cos przemuslec torturuje lazienke jak i cale mieszkanie tyle ze jak
      juz dochodzi do powaznego myslenia przysiadam na ziemi oparta o sciane w
      gumowych rekawicach i ze szmatka/gabka w dloni i tak zastygam na 30 min... a
      pod koniec dnia okazuje sie owszem moze i konsensus jest ale hmmm tu do polowy
      posprzatane, tam cos na czesci do czyszczenia przygotowane itd itpsmile
    • jesienny_ludzik Re: niedziela 23.10.06, 16:45
      Torturuję pomieszczenia? smile
      Nie, sprzątam, myję podłogę, PIORĘ. Lubię zapach płynu do płukania. I rozmyślam.
      Efekty? Jestem zmęczona, jest czyściutko i już nie chce mi się rozważać. Właśnie
      suszy się i zajebiście pachnie bielizna pościelowa.

      Wariant II: idę wieczorem na spacer, daleki. Przynoszę przewianą głowę, myśli w
      niej już też nie ma. Kąpiel i śpię. Bezmyślnie.

      Wariant III, chyba dość popularny: piszę (notatki, bo nawet nie dziennik) o tym,
      co mnie gryzie. Potem jest lepiej.

      P.S. Piszesz jak Pulsarkowy...

      • bachuu Re: niedziela 23.10.06, 21:43
        aczkolwiek pulsarkowy nie jestem.
        przyjmuje to jako komplement i za jako taki dziekuje bardzo
        uszanowanie
    • altu Re: niedziela 24.10.06, 08:18
      ja oduczyłam się rozważać. teraz ta opcja włącza mi się tylko w towarzystwie. i
      tylko po wypiciu niewielkich dawek procentów. duże dawki myślenie kasują wink

      a sprzątanie - ech.. zaczynam wtedy myśleć. nad gosposią wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka