wenecka
26.01.07, 22:48
dzisiaj na pewnej sztuce teatralnej, gdzie pojawiła się kobieta parająca się
tą profesją (fordanserki czyli) pomysłałam sobie o tempora o mores. kiedyś
kobiety opłacano, by chciały z kimś tańczyć, a dziś partnerów do tańca ze
świecą mogą szukać i nie znajdą.
kilku partnerów do salsy się wykruszyło. żaden nie był na tyle wytrwały, zeby
zostać na parkiecie. i nie mam z kim rozpocząć nauki tanga argentyńskiego.
czy ktoś mnie może przenieść w czasie? do czasów fordanserek?