Czy jest jakas definicja singla? Do momentu az nie przeczytałam kilku
wypowiedzi w poście dotyczącym "co robi singiel jak wraca z pracy" myślałam,
ze nim jestem a tu klops. Nie mam tyle czasu dla siebie co formumowi single.
Po nieudanym małżeństwie została mi cudowna córeczka. I chociaz może juz
czuje się w jakiś sposób gotowa, żeby sobie kogos poszukac to nie mam na to
zupełnie czasu. Nie mam tez czasu na czytanie, oglądanie seriali, spotkania z
przyjaciólmi, których widuję tak rzadko, że czasem na ulicy nie poznaję
To jak jestem tym singlem czy nie?
A jak to było u Was? Czy bycie singlem to Wasza decyzja czy po prostu tak
wyszło? Męczy Was to czy wręcz uszczęśliwia? Mi jak sie czasem przypomni, że
jestem samotna (choc nie sama) to robi się smutno...
Pozdarwiam singlowiczów - forumowiczów