Dodaj do ulubionych

czy zaufaliscie kiedys obcej osobie?

03.06.07, 21:30
ale tak ze inni pukali sie w glowe i mowili ze to niebezpieczne?
nie mowie o seksie z przygodnie poznana osoba, mowie o innych przypadkach.

czy to nie jest tak ze nazekamy ze nikogo nie poznajemy, ze co raz trudniej z
kims sie zwiazac, ale czy to nie jest tak ze ciagle jestesmy podejrzliwi
wobec innych, ze w osobie siedzacej na przeciwko w autobusie nie widzimy
kogos podobnego do nas tylko potencjalnego swira. ze co raz bardziej brak nam
otwartosci w swiecie rzeczywistym? czy tylko potrafimy sie w miare otwierac
chroniac sie nickami w internecie?
Obserwuj wątek
    • aleola1 ciag dalszy pogonii mysli 03.06.07, 21:33
      a moze to tez jest strach przed osadzeniem nas o bycie tym swirem?
      • cafe_girl Re: ciag dalszy pogonii mysli 03.06.07, 22:35
        ja niestety dość często ufam tym którym nie powinnam (np. obcym) a nie potrafię
        zaufać tym, którym (jak sie później okazuje) zaufać spokojnie mogę... chyba
        się gubię w tym zwariowanym świecie
      • rekin.ludojad Co znaczy "zaufać"? 03.06.07, 22:36
        Eliminujemy z góry przygodny seks.
        Więc - zaufać = dać komuś kasę? A później czuć się oszukanym. Być łatwym kąskiem
        dla oszusta matrymonialnego? To jest naiwność, nie zaufanie, jasne.
        Jestem zdania, że zaufanie buduje się powoli, krok po kroku. Otwieram się
        troszeczkę, Ty też, widzę, że Ziemia się z tego powodu nie zawaliła, idziemy dalej.

        Pytasz zapewne o coś innego. Widzę w tramwaju kogoś, komu dobrze z oczu patrzy i
        podchodzę? I wychodzimy razem i mamy swoje numery telefonu? Aż tak to nie.
        Ciutek przymało danych. Prędzej niezobowiązująca rozmowa z kimś obcym, miła, nic
        nieznacząca. Ot, miłe spędzenie czasu.

        Podaj może jakieś bliższe dane?
        Piszesz, że jesteś autostopowiczką. Wsiąść samotnie do samochodu obcego faceta
        - może być sympatycznie i bezpiecznie, a można też klasnąć mu w gębę, w popłochu
        gubiąc buty.
        • aleola1 Re: Co znaczy "zaufać"? 04.06.07, 08:52
          nie chodzi mi o cele matrymonialne, ani o "dawanie kasy",
          chodzilo mi to co napisala singielka np jedziesz/idziesz z osoba ktora znasz
          zaledwie 15 min i sie swietnie bawicie i nie musi to byc kontynuowane nawet
          znajomoscia,
          ten watek sprowokowaly rozmowy ze znajomymi, jestem wsrod znajomych znana z
          podrozy na stopa, z poznawaniu dziwnych ludzi (podobno gdziekolwiek sie nie
          znajde i tak wylapie jakiegos "swira" - w pozytywnym choc dziwacznym sensie),
          wiele osob uwaza mnie za lekkoducha w kontaktach z ludzmi, dlatego ze szybko
          sie przekonuje do nieznajomych.
          Dzieki temu zobaczylam kawal swiata - to jest moje nawiejksze hobby -
          podrozowac tak by poznawac ludzi i klimat ich zycia. Przede wszystkim uwielbiam
          ludzi.
          I powiem tak osoby ktorym zaufalam w taki sposob, ktore mogly mnie dawno
          pocwiartowac i niewiadomo co zrobic, nigdy mnie nie zawiodly, a raczej ja nie
          zawiodalm sie na swojej intuicji. Najbardziej nie mile rzeczy sprawily mi osoby
          ktore byly w moim otoczeniu prawie "od zawsze".
          Ktos mi powiedzial ze woli wkladac wysilek w jak najbardziej totalne poznanie
          jednej czy dwoch osob. Ze to co ja robie jest po prostu plytkie, a ja wole
          czasem nie docierac do glebin osob ktore juz lubie.
          Dla mnie takie zycie to czysta afirmacja stosunkow miedzyludzkich.
          • rekin.ludojad Re: Co znaczy "zaufać"? 04.06.07, 09:42
            czyli afiliacja? ludzie dla ludzi. inna twarz: to totalne poznanie paru osób.
            a ja nie oceniam smile dobrego dnia.
            • aleola1 Re: Co znaczy "zaufać"? 04.06.07, 09:51
              rekin.ludojad napisał:

              > czyli afiliacja? ludzie dla ludzi.
              nie, nie bardzo...

              >inna twarz: to totalne poznanie paru osób.
              hmm? a konkretniej? ja umysl scisly byc i ja rozumiec konrety...

              > a ja nie oceniam smile
              Nie?

              >dobrego dnia.
              a pewnie pracowicie sie zaczal
              • rekin.ludojad Re: Co znaczy "zaufać"? 04.06.07, 17:35
                aleola1 napisała:


                > > czyli afiliacja? ludzie dla ludzi.
                > nie, nie bardzo...

                Pamiętam, napisałaś w innym miejscu, że kontakt z po prostu ludźmi Ciebie
                nakręca. Mogę odbić piłkę, że liczy się także jakość. A napiszę, że w wakacje
                np. dla mnie ciekawsze bywają własne myśli niż towarzystwo ludzi, jakichkolwiek
                ludzi. Uwierz, że można mieć dobre kontakty z innymi, ale nie potrzebować ich
                towarzystwa do szczęścia stale. Rozmywa się jakość.

                >
                > >inna twarz: to totalne poznanie paru osób.
                > hmm? a konkretniej? ja umysl scisly byc i ja rozumiec konrety...

                To też nie moje słowa. Przytaczam za Tobą: że są ludzie, którym wystarczy
                dogłębne poznanie jednej, dwóch osób smile W kontrze do Twojej dużej potrzeby
                towarzystwa.


                >
                > > a ja nie oceniam smile
                > Nie?

                Nie smile Przyjmuję do wiadomości ludzi w paski, kropki i w falbanki wink Poproszę
                w kropki.
                Siebie sytuuję gdzieś pośrodku. Ani bezludna wyspa, ani rozbawiony tłum.
                >
                > >dobrego dnia.
                > a pewnie pracowicie sie zaczal
                >

                Owszem.
                Ale właśnie się skończył i na dziś sobie już głowy pracą zaprzątać nie będę.
                • rekin.ludojad nie wiesz, co zrobić, aby wyleciała 04.06.07, 17:38
                  woda z ucha? naleciała rano i siedzi, a ja bezsensownie przekręcam wyrazy.
                  ewidencja jest audiencją, a łaska laską. Wiesz jak to brzmi? Że ktoś nie robi
                  laski? Załamać się można. To znaczy ta słyszę, nie - tak mówię smile
                  • aleola1 Re: nie wiesz, co zrobić, aby wyleciała 04.06.07, 17:49
                    coz ja zazwyczaj potrzasam glowa z danym uchem nizej potem zatykam nos palacmi
                    i dmucham zeby zabolalo a potem zazwyczaj nadal potrzasam glowa i najczesciej
                    wylatuje jak juz spie w nocy na tym uchu...

                    oj moj rektorek chyba doszedl do cisnienia atmosferycznego... wiec biegne
                    • rekin.ludojad Re: nie wiesz, co zrobić, aby wyleciała 04.06.07, 19:23
                      Zabierz reaktorek ze sobą smile
                      No więc ja czekam na noc.
                • aleola1 Re: Co znaczy "zaufać"? 04.06.07, 17:46
                  rekin.ludojad napisał:

                  > aleola1 napisała:
                  >
                  >
                  > > > czyli afiliacja? ludzie dla ludzi.
                  > > nie, nie bardzo...

                  no ale afirmacja a nie afiliacja to chyba dwa rozne pojecia wink

                  > Pamiętam, napisałaś w innym miejscu, że kontakt z po prostu ludźmi Ciebie
                  > nakręca. Mogę odbić piłkę, że liczy się także jakość. A napiszę, że w wakacje
                  > np. dla mnie ciekawsze bywają własne myśli niż towarzystwo ludzi,
                  jakichkolwiek
                  > ludzi. Uwierz, że można mieć dobre kontakty z innymi, ale nie potrzebować ich
                  > towarzystwa do szczęścia stale. Rozmywa się jakość.
                  >
                  oj wierze w innym watku pisalam gdzies ze lubie spedzic czas sam na sam ze
                  swoimi mysli i wteyd nie w smak mi kontakty z ludzmi. Oczywiscie ze jakosc sie
                  rozmywa ale nie potrzebuje w kazdym tej jakosci. Mam pare (na palcach jednej
                  reki policze) osob o takiej jakosci ze tlumy sa mi obojetne (zreszta od tego
                  jest tlum latwo go brzydko powiem "olac")
                  > >
                  > > >inna twarz: to totalne poznanie paru osób.
                  > > hmm? a konkretniej? ja umysl scisly byc i ja rozumiec konrety...
                  >
                  > To też nie moje słowa. Przytaczam za Tobą: że są ludzie, którym wystarczy
                  > dogłębne poznanie jednej, dwóch osób smile W kontrze do Twojej dużej potrzeby
                  > towarzystwa.

                  NO i chodzilo mi o taki rozwiniecie bo rozumiem ze to takie posumowanie
                  podsumowan mojej wypoweidzi pomieszane z esencja twoich przemyslen a wszystko
                  podane jako przystaweczka... wiec potrzebowalam rozwiniecia. smile (glodna jestem)

                  Mam sporo potrzebe towarzystwa ale ciagle to tu gdzies powtarzam nie jest to
                  funkcja ciagla a dyskretna czyli gdzies tam robie sobie przerwy jak tylko
                  zajdzie wewnetrzna potrzeba.
                  >
                  >
                  > >
                  > > > a ja nie oceniam smile
                  > > Nie?
                  >
                  > Nie smile Przyjmuję do wiadomości ludzi w paski, kropki i w falbanki wink
                  Poproszę
                  > w kropki.
                  > Siebie sytuuję gdzieś pośrodku. Ani bezludna wyspa, ani rozbawiony tłum.

                  Złoty srodek?
                  pozazdrościc.
                  Ja lubie ludzi jaskrawych, i czasem tych po srodku smile ale przyjmuje kazdego -
                  ta moja wypracowana zdobyta tolerancja wink, tyle ze mam swoje zdanie gdy chce z
                  kims spedzic wieczor, obiad, pojsc do kina itp itd smile

                  > > >dobrego dnia.
                  > > a pewnie pracowicie sie zaczal
                  > >
                  >
                  > Owszem.
                  > Ale właśnie się skończył i na dziś sobie już głowy pracą zaprzątać nie będę.

                  a to zdrowosmile
                  • rekin.ludojad Spróbuję podsumować: 04.06.07, 19:27
                    jeden (Ty) z obcymi ludźmi na stopa - w porządku, inny - do obcych bardziej jak
                    pies do jeża (ja) - takoż w porządku smile Miłego wieczoru.
                    • aleola1 Re: Spróbuję podsumować: 05.06.07, 10:35
                      rekin.ludojad napisał:

                      > jeden (Ty) z obcymi ludźmi na stopa - w porządku, inny - do obcych bardziej
                      jak
                      > pies do jeża (ja) - takoż w porządku smile Miłego wieczoru.


                      czyli wszystko gra tralalalala wink
    • singielka_1976 Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 03.06.07, 22:43
      Nie wiem o co Ci dokładnie chodzi ale :

      Tak, ja zaufałam turyście, który z lotniska potrzebował dostać się do centrum a
      ja akurat jechałam w tym kierunku.Mam świadomość, że może było to nierozsądne,
      bo mógło się sporo po drodze wydarzyć ale wiedziałam-po prostu czułam to, że
      nic mi nie grozi.

      Tak samo 10 lat temu będąc na wakacjach w jednym z południowych krajów poznałam
      kilku tubylców-nie bałam się z nimi pojechać na dyskotekę-pewnie to dziwnie
      wyglądało, jak ja jedna a ich 4 wsiadaliśmy do auta ale wróciłam z dyskoteki w
      1 kawałku i nawet przez chwilę żaden z nich nie czynił mi żadnych
      niedwuznacznych propozycji itd.,Po prostu dobra zabawa, i nie ponad to.Potem
      nadal spędzaliśmy razem czas i mam miłe wspomnienia, a to, że być może innym
      się wydawało , że sytuacja wygląda inaczej to już ich wyobraźniasmile.

      A z natury jestem osobą dość bojaźliwąsmile.
      • aleola1 Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 04.06.07, 08:41
        no wlansie chodzi mi o takie zaufanie,
        dlaczego dzieje sie to najczesciej na wakacjach?
        i tak zadko?
        czy nie masz wrazenia ze ludzie sa za bardzo podejrzliwi w stosunku do siebie
        nawzajem?
    • joannab36 Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 04.06.07, 11:38
      W zeszłym roku byłam na wakcjach z osobą z forum. Poznałyśmy się płacąc za
      wycieczkę w biurze podróży. Było całkiem całkiem.

      Moj a córka opowiadała mi o wrażeniach z wakacji. 3 lata temu, wraz ze swoim
      chłopakiem, jeździli stopem po Niemczech, tochę Austrii i Szajcarii. Mówiła, że
      wszędzie spotykali obcych ludzi, z którymi się dobrze bawili: kierowców, innych
      podróżników na polach namiotowych. Ale najbardziej utkwiło im to, jak obcy
      facet ich przenocował w swoim domu, nakarmi, zawiózł gdzie chcieli i jeszcze
      dorzucił im parę Eur na obiad. I NIC W ZAMIAN NIE CHCIAŁ. On to musiał mieć
      zaufanie do ludzi. Dzieciaki odwdzięczyły mu się posyłając mu z Polski paczkę z
      wierszami naszej noblistki i przewodnikiem po Poznaniu.
      • aleola1 Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 04.06.07, 12:06
        ja tez takie cos przezylam jezdzac stopem,
        takie wydarzenia powoduje ze wierze w ludzi i ich dobre bezinteresowne
        intencje - to mnie po prostu podbudowuje smile
      • condziu Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 04.06.07, 17:49
        Ja cos takiego przezylem wiele tysiecy km od domu, w obcym kulturowo kraju.
        Wierze, ze ludzie z natury sa dobrzy, bezinteresowni bezwzgledu na szerokosc i
        dlugosc geograficzna.
    • sweetassugar zależy o jakiej obcości mówimy 04.06.07, 18:05
      czy o dopiero co poznanej osobie w tramwaju/sklepie/knajpie etc. czy takiej
      którą spotkaliśmy załóżmy 2 lub 3 razy w życiu a która nadal pozostaje dla nas
      kimś nieodgadnionym?
      drugą opcję mam za sobą- sparzyłam się, zaufałam i niestety wspomnienia mam dość
      przykre
      • yes22 Re: zależy o jakiej obcości mówimy 05.06.07, 10:43
        czasami naiwnie łatwowierna
        czasami z duuzym dystansem
        ale mam jakis dar i wyczuwam ludzi, jeszcze sie nie sparzyłam boleśnie -
        podsumowując narazie ufam obcym, co nie znaczy, że wszystkim smile
    • wenecka Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 05.06.07, 13:36
      tak, zaufałam.
      skończyło się tym, że zawiadomiłam prokuraturę o popełnieniu przestępstwa.
      tydzień temu zapadł wyrok sądu, koleś dostał 2 lata w zawiasach, grzywne i
      dozró kuratora. a jak mu mówiłam - uporządkuj ze mną wszystkie swoje sprawy, bo
      nie zakończy się to dla ciebie poważnie, to sądził, ze ma z popierdółką do
      czynienia...
      • aleola1 ŁAŁ 05.06.07, 14:40
        podziwiam
      • color Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 05.06.07, 21:33
        wenecka napisała:

        > tak, zaufałam.
        > skończyło się tym, że zawiadomiłam prokuraturę

        hmm... wenecka, cos mam wrazenie ze "z marszu" strasznie musisz byc cieta na
        facetow wink
        • singielka_1976 Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 05.06.07, 23:06
          color napisał:

          > wenecka napisała:
          >
          > > tak, zaufałam.
          > > skończyło się tym, że zawiadomiłam prokuraturę
          >
          > hmm... wenecka, cos mam wrazenie ze "z marszu" strasznie musisz byc cieta na
          > facetow wink


          A ja myślę, że się mylisz...wiesz pozory mylą a poza tym wenecka nie daje sobie
          w kaszę dmuchać a to nie znaczy, że jest cięta na facetówsmile
          • wenecka Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 06.06.07, 07:26
            > A ja myślę, że się mylisz...wiesz pozory mylą a poza tym wenecka nie daje
            sobie
            > > w kaszę dmuchać a to nie znaczy, że jest cięta na facetówsmile

            dokładnie. dziękuję.
        • wenecka Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 05.06.07, 23:08
          nie, nie jestem cięta na facetów. nawet lubię, a za niektorymi nawet przepadam.
          za to jestem wprost niewyobrażalnie cięta na ludzi, którzy mi zaszli za skórę.
          wtedy nie zastanawiam się, czy kogoś zaboli, ale zastanwaiam się co zrobić,
          zeby bolało jak najmocniej.
          • color Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 05.06.07, 23:23
            nie mialem na mysli ze ich tepisz wink ale chyba 10 razy sie zastanowisz i
            przeswietlisz na wylot zanim cokolwiek... wink

            naprawde podziwiam, a nie krytykuje wink
            • wenecka Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 06.06.07, 07:25
              nie, nie jestem rentgenem. smile choć nauczyło mnie to ostrożności. i faceci,
              których poznaje nie mają mi tego za złe. rozumieją i są wyrozumiali
              • color Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 06.06.07, 10:32
                wenecka napisała:

                > nie, nie jestem rentgenem. smile choć nauczyło mnie to ostrożności. i faceci,
                > których poznaje nie mają mi tego za złe. rozumieją i są wyrozumiali


                wink) mam podobnie... ostroznosci nigdy nie za wiele
                pozdrawiam.
    • color Re: czy zaufaliscie kiedys obcej osobie? 05.06.07, 22:47
      aleola1 napisała:

      > ale tak ze inni pukali sie w glowe i mowili ze to niebezpieczne?

      hm... raz... chodzi o moja ex.... ale nie ma tego zlego, teraz przynajmniej mam
      dwie piekne corki wink

      > nie mowie o seksie z przygodnie poznana osoba, mowie o innych przypadkach.

      dziwne, jakos w ogole o tym nie pomyslalem....

      > czy to nie jest tak ze nazekamy ze nikogo nie poznajemy, ze co raz trudniej z
      > kims sie zwiazac, ale czy to nie jest tak ze ciagle jestesmy podejrzliwi
      > wobec innych, ze w osobie siedzacej na przeciwko w autobusie nie widzimy
      > kogos podobnego do nas tylko potencjalnego swira. ze co raz bardziej brak nam
      > otwartosci w swiecie rzeczywistym? czy tylko potrafimy sie w miare otwierac
      > chroniac sie nickami w internecie?

      takie pytanie chyba moze zadac tylko kobieta wink czy sadzisz ze facet widzac
      fajna laske w autobusie i zastanawiajac sie czy do niej podejsc i zagadac, mysli
      o niej w kategorii potencjalnego swira ? smile
      w internecie nikt nie patrzy, nie pilnuje, nie sprawdza... mozna mowic prawie o
      wszystkim co w realu mogloby sie spotkac z bezposrednia krytyka lub ignorancja..
      a tej z reguly owawia sie kazdy, co nie znaczy ze ludzie w rzeczywistosci nie sa
      otwarci - to zwykla asekuracja.

    • zielonookirudzielec Bez przerwy 06.06.07, 21:14
      Za każdym razem gdy komus w internecie podaję swój telefon, gdy się z kimś
      umwaiam, a nawet zdarzało mi się umawiać pod domem i wsiąść do czyjegoś
      samochodu - to za każdym razem komuś ufam. I wiecie co?? Dziwaków spotykałam ale
      NIGDY nie przytrafiło mi się nic złego. Ciekawe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka