Fobia...

21.06.07, 14:15
mam taką fobię... Właściwie nie wiem czy to można tak określić... Ja to
nazywam przerośniętym zosio_samosiostwem. Bo jak każdy człowiek miewam w
życiu sytuacje trudne (teraz to głównie finansowo), czasem na granicy
przetrwania ale... nie jestem w stanie poprosić nikogo o pomoc. Wiem, że są
ludzie, którzy chętnie by pomogli, szczególnie, że nie chodziłoby o żadną
pożyczkę ale... nie jestem w stanie. Zresztą nawet nie tylko w sprawach
finansowych. Jak coś ciężkiego targam czy robię coś, co powinny robić dwie
osoby... Prędzej się udławię. Wiem, ze to głupie. Próbuję z tym walczyć
ale... nie potrafię wygrać! Dam się pokroić, pourywam sobie ręce, ale
wszystkim będę mówić, ze jest ok. Nie mam pojęcia skąd to się wzięło.
Chciałabym pozbyć się tego choć w części. Męczy mnie ta przymusowa
samodzielność czasem okropnie.... Wy też tak czasem macie? Może ktoś to
przerabiał i sobie z tym poradził? Bo ja mam dość... Szczególnie, że to nie
działa w obie strony. Ja sama chętnie pomagam jeśli tylko mogę... I sprawia
mi to przyjemność. Nie rozumiem tego sad
    • altu Re: Fobia... 21.06.07, 14:30
      wg mnie duża samodzielność to tylko plus.
      ja mam podobnie. tyle, ze to genetyczne. u mnie wszystkie kobiety w rodzinie są
      osobami z silnymi osobowościami, a i tężyzną fizyczną, jak trzeba, też się
      wykazują [ci, którzy widzieli - wiedząsmile]
      to tylko dobry objaw.

      jednak, dla utrzymania jako-takiego poziomu normalności warto od czasu do czasu
      udać małą sierotkę, słabą dziewczynkę, i dać się komuś wyręczyć czy poprowadzić
      za rękę.
      nie zaszkodzi, a i trochę pożytku może przynieść wink
      • dobrotka06 Re: Fobia... 21.06.07, 15:18
        Tia, wszyscy tak mówią. A ja nie umiem! Ojciec się ze mnie nabija, że przez to
        przyciągam facetów, którzy szukają mamusiek bo reszta się mnie boi... A ja
        dalej nie potrafię! Najgorsze jest to, że nie mogę się przełamać nawet wtedy
        kiedy naprawdę potrzebuję tej pomocy, bo w końcu każdy czasem ma takie
        sytuacje....
    • joannab36 Re: Fobia... 21.06.07, 15:17
      U mnie w rodzinie to facetów szlag trafia krótko po przedłużeniu gatunku (nagła
      śmierć lub rozwód) - i tak już reprezentuję 5-te pokolenie samodzielnych kobiet.
      I chyba mamy już jakieś zmiany genetyczne, bo każda z pań jest aż nazbyt
      samodzielna i niezależna. Nie wpływa to, niestety, na dobre relacje męsko-
      damskie. Na inne też nie, bo każdy myśli sobie, że ta to na pewno da sobie
      świetnie radę ze wszystkim i nikomu nawet do głowy nie przyjdzie zaproponować
      pomoc. A jak już ktoś zaoferuje się - to jakże z niej skorzystać, nie ja sama
      sobie poradzę.
      I kółko się zamyka.
      • optymistka36 Re: Fobia... 21.06.07, 16:59
        A ja myślałam,że tylko w mojej rodzinie jest tak wiele samotnych (niekoniecznie
        z ich woli) i niezależnych kobiet. Mi to się nawet podobasmile)) Taka specyfika
        rodzinna.
        • optymistka36 Re: Fobia... 21.06.07, 17:00
          A może my z tej samej rodziny? smile))
    • glos_z_offu moje 3 grosze :) 21.06.07, 22:02
      Przede wszystkim - nie uważam takiego "zosio-samosiowania" za zaletę. Bo
      wchodzisz w sytuację odwrotną do kobiety, która jest zwierzchnikiem i rozdziela
      zadania, sama zajmując się nadzorem. Strasznie zabrzmiało. Ale chciałam pokazać
      Twoje położenie w kontraście. Kolejna wada: wytracasz siły w momencie, kiedy
      ktoś inny mógłby i zapewne chciał Tobie pomóc. Nie doceniasz innych? Chcesz
      pokazać, że inni są od Ciebie gorsi? Chcesz być świętą? Ostatecznie można...
      Kobieta i targanie ciężkich paczek?
      Masz dzieci? I...sprzątasz im pokoje? Ubezwłasnowolnienie. Znowu zabrzmiało
      złowieszczo.
      Dobra. Coś znalazłam. Przeczytasz albo i nie, ale ciekawe to coś jest. O
      kobietach, które nie mają w zwyczaju przekazywać steru innym, w Meksyku mówi się
      o nich dar a algi un tirón fuerte - wiecznie ciągną Najświętsza Panienkę za
      rękaw, co ma oznaczać, że dokładają wszelkich starań, że są coś warte, że są
      dobrymi ludźmi (trzymam obok otwartą "Biegnącą z wilkami" Estes, wspaniała
      lektura, tu: str. 304)
      O osobach zbytnio oddanych innym słyszałam kiedyś "siostry charytatywki". A samo
      "siostra miłosierdzia", jeśli jest się osoba świecką i szuka się w życiu
      szczęścia innego niż w życiu zakonnym też nie ma oddźwięku pozytywnego.

      Trzymaj się i odpocznij smile Pozdrowienia.
      • glos_z_offu poprawiam się w cytacie 21.06.07, 22:04
        by udowodnić, że są coś warte itd.
    • herezja Re: Fobia... 21.06.07, 23:46
      Przeszło mi to zosiosamostwo. Kiedyś człek jeden powiedział mi:"wiem, ze dasz
      rade, ale pozwól mi to zrobić, bo tez chciałbym do cholery poczuć się tobie
      potrzebny" ;D
      • dobrotka06 Re: Fobia... 22.06.07, 12:33
        Tia.... Ja też nie uważam tego za zaletę. Dlatego pytam jak to zmienić... Muszę
        dopaść tą Biegnącą z wilkami....

        Udało mi się na razie opanować umiejętność pozwalania facetom na otwieranie mi
        drzwi (!). Wieeeelki sukces. Szkoda, że za każdym razem to sytuacja
        kontrolowana, we mnie cały czas siedzi przekonanie, że to zbędny wysiłek i sama
        sobie poradzę... sad

        Wiecie co jest najgorsze? że jak już trzeba odwalić typowo męską robotę, np
        kładzenie płytek i zorganizuję do tego celu fachowca (co nie jest proszeniem o
        pomoc a o wykonanie usługi i może dlatego jakoś przechodzi mi przez gardło) to
        ta usługa jest na takim poziomie, że następnym razem robię to sama bo jak mam
        mieć krzywo to wolę własnego autorstwa - nie zapłacę a też przynajmniej wiem
        dlaczego jest krzywo. A moje wojowanie z wykonawcami żeby zrobili coś tak jak
        chcę żeby było zrobione (i nie chodzi tu o niemożliwości techniczne) już dwa
        razy omal nie skończyło się rękoczynami...

        Ja się chyba powinnam zgłosić do tworek.....

        a co do sióstr miłosierdzia i sióst charytatywek - owszem sprawia mi frajdę jak
        komuś pomogę ale nie robie z tego celu swego żywota. Zresztą nie miałabym już
        czasu na zbyt wielkie wysiłki w tym kierunku. Za dużo zajmuje mi uporanie się
        ze wszystkim na własnym podwórku... sad
        • glos_z_offu Re: Fobia... 23.06.07, 11:23

          Jeśli następnym razem będziesz chciała wyremontować dom - organizujesz casting.
          Nie znam się, ale przetarg byłby jednak przesadą.
          Ale nie otwierasz przypadkiem mężczyznom drzwi? W tramwaju wolno Ci ustąpić
          miejsca mężczyźnie po 80. Albo choremu.
          Ze zdumieniem patrzę na nastolatki wiszące nad siedzącym chłopakiem. Nie widzą
          w tym nic niestosownego?
          Miło zrobiło mi się kiedyś w biurze, gdy weszłam do pomieszczenia, w którym
          dwóch panów na oko po 50. I jeden wstał. Bo ja też nie siedziałam. Super.
          Dobrotko, jesteś kobietą. Bądź.
      • salatka.warzywna Re: Fobia... 23.06.07, 12:58
        wydrukuję to sobie i powieszę gdzieś w widocznym miejscu.

        też mam problem z samosiostwem.
        w dodatku: ja sama uwielbiam pomagać, doradzać w tym, w czym czuję się
        kompetentna (chociaż staram się nikomu nie narzucać)
        mój ostatni związek rozpadł się również z tego powodu sad
        ("a do czego ja jestem ci właściwie potrzebny?")
        od dzisiaj tak nie będę
    • mumuja Re: Fobia... 22.06.07, 12:49
      a może obawiasz się zadłużenia, nie tylko w sensie finansowym? masz poczucie,
      że będziesz je musiała równo "spłacić"? ja też tego nie lubię, ale w życiu nie
      musi być tak, że odwdzięczać się musisz tej danej osobie, czasami się nie
      da..więc można pomóc komuś innemu, dobro wędruje.

      A co do kwestii pomagania, to są dwie sytuacje:

      -gdy ktoś Ci proponuje pomoc - w takim wypadku, odmowa może kogoś urazić,
      przyjęcie uszczęśliwić (zwłaszcza jeśli jest to osoba Cię lubiąca), więc jeśli
      nie namiesza Ci ta pomoc za bardzo, a naprawdę ułatwi sytuację, to to fajne
      uczucie komuś dać przyzwolenie?

      - gdy potrzebujesz pomocy, ale nikt o tym nie wie i musiałabyś prosić -
      właściwie z osobami bliskimi, jak powyżej. Ludzie lubią pomagać i czuć się
      potrzebnymi, większość.

      no i zawsze - gdy prosi się o pomoc, trzeba mieć świadomość, że ktoś ma prawo
      do odmowy, i wtedy, hajda! zosiosamosiość.

      ja właśnie tak sobie tłumaczyłam i przełamałam skrajną chęć niezależności...

      Więc proszę mi tu ćwiczyć i chwalić się wynikami!
    • singielka_1976 Re: Fobia... 25.06.07, 18:27
      A ja mam dokładnie odwrtonie:jestem pierwsza do pomocy innym w różnych
      dziedzinach życia, i jakoś nie potrafię zrozumieć takich jak TY, bo często dla
      mnie to żaden problem a komuś mogło by być łatwiej.Ale nie uszczęśliwiam innych
      na siłę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja