dobrotka06
21.06.07, 14:15
mam taką fobię... Właściwie nie wiem czy to można tak określić... Ja to
nazywam przerośniętym zosio_samosiostwem. Bo jak każdy człowiek miewam w
życiu sytuacje trudne (teraz to głównie finansowo), czasem na granicy
przetrwania ale... nie jestem w stanie poprosić nikogo o pomoc. Wiem, że są
ludzie, którzy chętnie by pomogli, szczególnie, że nie chodziłoby o żadną
pożyczkę ale... nie jestem w stanie. Zresztą nawet nie tylko w sprawach
finansowych. Jak coś ciężkiego targam czy robię coś, co powinny robić dwie
osoby... Prędzej się udławię. Wiem, ze to głupie. Próbuję z tym walczyć
ale... nie potrafię wygrać! Dam się pokroić, pourywam sobie ręce, ale
wszystkim będę mówić, ze jest ok. Nie mam pojęcia skąd to się wzięło.
Chciałabym pozbyć się tego choć w części. Męczy mnie ta przymusowa
samodzielność czasem okropnie.... Wy też tak czasem macie? Może ktoś to
przerabiał i sobie z tym poradził? Bo ja mam dość... Szczególnie, że to nie
działa w obie strony. Ja sama chętnie pomagam jeśli tylko mogę... I sprawia
mi to przyjemność. Nie rozumiem tego