Dodaj do ulubionych

wzloty i upadki

11.01.08, 07:48
po jakimś okresie tłustym przychodzą dwa okresy chude..
ostatnio - dobra passa trwająca prawie rok, teraz zaczyna się bessa, jakieś fatum, coś, co krzyżuje moje plany.
a może to te plany są niewłaściwe? i los (czy coś takiego) nie chce dopuścić do ich realizacji??

hm.. nie wiem, już na co zwalać niepowodzenia ostatnich dwoch, trzech miesięcy. na siebie? fatum? opatrzność? siły wyższe? czy po prostu zwyczajny pech??


btw - forum też tak chyba ma.. było prosperity, a teraz bieda z nędzą.. wypalenie?? czy przesilenie??
Obserwuj wątek
    • yes22 Re: wzloty i upadki 11.01.08, 09:16
      Myslę, że życie...
      Raz na górze, potem na dole, ale będąc w tej drugiej opcji doceniamy
      jak fajnie było być tam na górze.
      Ja aktualnie mam taaaką atmfosferkę w pracy, że okrutnie mi bleeeee..
      Odechciewa sie przychodzić uncertain
    • 9b9 Re: wzloty i upadki 11.01.08, 09:30
      Zawsze są jakieś upadki i wzloty. U każdego tylko jest to inna
      częstotliwość.
      Ja np. pierwsze 32 lata mojego zycia miałem zupelnie bezstresowe.
      Wszystko (z rzeczy zasadniczych) się po prostu układało, szło po
      mojej myśli. Pewnie, że było trochę niewykorzystanych szans, trochę
      wpadek bez konsekwencji itp., ale summa summarum brałem zycie
      tzw. "lekkim dydkiem" i zmartwień nie miałem. Jak się okazało
      niesłusznie.
      Otrzeźwinie było bardzo bolesne, niemal rok zycia w szoku. Załamało
      się dokładnie wszystko.
      A teraz znowu jest bardzo dobrze i jestem pewien, że będzie jeszcze
      lepiej. Ale ja już jestem trochę inny. Wydaje mi się, że lepszy.
      Nie ma co się załamywać. Truizm, wiem. Prawdziwy.
    • mort_subite Re: wzloty i upadki 11.01.08, 09:36
      altu napisała:

      > po jakimś okresie tłustym przychodzą dwa okresy chude..

      Różnie bywa. Podejrzewam, że z reguły w jakimś dłuższym okresie nie
      ma jakiegoś jednoznacznego trendu w góre lub w dół - są dni lepsze i
      gorsze. Czasem faktycznie nastepująca po sobie seria zdarzeń o
      szczególnym znaczeniu (czy to in plus, czy in minus) przyćmiewa
      występujące między nimi zdarzenia "ze znakiem przeciwnym" i tworzy
      złudzenie dobrej/złej passy.

      > ostatnio - dobra passa trwająca prawie rok, teraz zaczyna się
      bessa, jakieś fat
      > um, coś, co krzyżuje moje plany.

      Dobrej passy tylko pogratulowac. Natomiast zastanowiłbym się w
      pierwszym rzędzie, czy Twój odbiór jakichś niedawnych niepowodzeń
      nie jest niejako "skażony" tym rocznym okresem prosperity? Może za
      bardzo przywykłaś do tego, że (prawie) wszystko Ci się udaje, że
      idzie po Twopjej myśli i normalna przeciez sytuacja, że wpada się na
      jakąś ścianę, coś się sypie, jest przec Ciebie nieco wyolbrzymiana?
      A w los/fatum nie wierzę, nawet jesli często wiele spraw kwituję
      powiedzeniem "taka karma" wink

      > a może to te plany są niewłaściwe? i los (czy coś takiego) nie
      chce dopuścić do
      > ich realizacji??

      Tylko Ty znasz swoje plany, więc tylko Ty możesz je ocenić. Jeśli są
      nadmiernie ambitne w stosunku do Twoich rzeczywistych możliwości,
      lub ich realizacja uzależniona jest od zbyt wielu niepewnych
      czynników, na które nie masz wpływu, to może faktycznie "są
      niewłaściwe".

      > hm.. nie wiem, już na co zwalać niepowodzenia ostatnich dwoch,
      trzech miesięcy.
      > na siebie? fatum? opatrzność? siły wyższe? czy po prostu zwyczajny
      pech??

      Podejdź do tego racjonalnie - przeanalizuj co się nie udało i
      zastanów się dlaczego tak się stało. Bez brnięcia w myślenie
      magiczne i nonsensy typu "opatrzność". Może się okazać (do czego
      wielu z nas czasem nie potrafi się przyznać nawet przed samym sobą),
      że za wiele problemów odpowiadamy w jakiejś mierze sami - bo z
      lenistwa czegoś nie załatwiliśmy w terminie, bo byliśmy aroganccy
      wobec kogoś, kto teraz decyzuje o nas, etc, etc...
      Gwoli wyjaśnienia - to powyżej, to tylko takie gdybania, żadna
      wycieczka osobista. Nie znamy się przecież.
    • anula001 Re: wzloty i upadki 11.01.08, 10:10
      życie - raz bajeczka, raz kanał.
      Nie poddawaj się i idź dalej, rób swoje.
      Przeczytałam kiedyś takie zdanie: " Nie ma czegoś takiego jak pech. Ten niby
      pech, splot niefajnych wydarzeń to tylko konsekwencja braku wiary w siebie"
      Widać Altu, że u Ciebie to chwilowy brak wiary w siebie.
      A z cytowanym zdaniem się zgadzam.
      I wyznaję zasadę, że to my tworzymy swoje życie, my jesteśmy kowalami własnego
      losu. (Po ang lubię to: Life is what you make it).

      Ściskam, za chwilę będzie dobrzesmile
      • chinski.smok prawda stara jak świat 11.01.08, 10:22
        Altu

        MUSI BYĆ DOŁEK
        ŻEBY BYŁA GÓRKA

        i trzymam kciuki. Za akurat mam za sobą okres równi pochyłej i
        zaczynam powoli dostrzegać, że ścieżka MOZE TEŻ piąć się w górę.
    • aleola1 Altu 11.01.08, 10:32
      W dołkach można docenic i odkryc to czego sie wczesniej nie
      zauwazalo, jak np. (wiem banalne) przyjaciol smile Z dołków wychodzimy
      dojrzalsi no i wtedy juz nie pamietami jak bylo kipsko w zyciu.

      Bedzie lepiej na BANK!
    • condziu Re: wzloty i upadki 11.01.08, 12:48
      Po waszych wpisach można stwierdzić, że stan emocjonalny można opisać za pomocą
      teorii fali ... gdzie mamy zmienną długość fali (czas trwania wzlotów i
      upadków), okres (tutaj na pewno będzie zmienny), częstotliwość (występowania
      wzlotów i upadków) oraz amplitudę (jak wysoko możemy wzlecieć i jak nisko upaść)
      ... później już blisko do teorii fal Elliotta. Wszystko co nas otacza ma
      charakter falowy ... może coś w tym jest i w naszym życiu.

      -
      Poznać i zrozumieć świat

      • 9b9 Re: wzloty i upadki 11.01.08, 13:19
        Mówiąc mniej wyszukanym językiem: co się polepszy, to się popieprzy.
        Ważne, żeby potem dało się to jeszcze podnieść i poskładać.
        • chinski.smok Re: wzloty i upadki 11.01.08, 14:23
          > Ważne, żeby potem dało się to jeszcze podnieść i poskładać.

          Czyżby???
          "Przewróciło się, niech leży"

          smile
    • margie Re: wzloty i upadki 11.01.08, 13:34
      fortuna kolem sie toczy..... Raz na wozie, raz pod wozem....
      • 9b9 Re: wzloty i upadki 11.01.08, 14:00
        Raz na wozie, a raz pusto smile))
        • mort_subite Re: wzloty i upadki 11.01.08, 14:07
          Raz na wozie, raz w nawozie wink
          • fresh_active Re: wzloty i upadki 13.01.08, 20:49
            "baba z wozu, koniom lżej"
            • ratzfatz chłop z wozu, bezpieczniej na drodze ;P n/t 14.01.08, 01:20

            • ratzfatz mniej przejechanych kotków, piesków, wiewiórek... 14.01.08, 01:34
              ---> większa różnorodność przyrodnicza polski

              ---> więcej obszarów wpisanych na listę światowego dziedzictwa unesco

              ---> więcej turystów zza granicy chce zobaczyć polskie dziewicze lasy i wiewiórki, które mogłyby być teraz niemieckie, gdyby nie stalingrad...
              ---> dewizy przywożą, ekonomia kwitnie, bezrobocie spada. emigranci wracają z irlandii i ratują ujemny przyrost ludności...
              ---> polska nowym tygrysem europejskim!!!!! rozmnażamy się jak wiewiórki, a ekonomia w górę, up, up, up! już jesteśmy w OPEC i G8!!

              ---> polska nowymi chinami! nowym honk gonkiem!!!








              a chłopy z wozu.
              ale już...

              ;P
              • 9b9 Re: mniej przejechanych kotków, piesków, wiewióre 14.01.08, 11:07
                Zyskałaś tłumy fanów. Na pewno.
    • feliciae Re: wzloty i upadki 12.01.08, 20:57
      altu napisała:

      >jakieś fatum, coś, co krzyżuje moje plany.
      > a może to te plany są niewłaściwe? i los (czy coś takiego) nie
      chce dopuścić do ich realizacji??

      A moze Los wie lepiej od Ciebie, KIEDY powinnas te plany
      zrealizowac? Moze to po prostu kwestia czasu i
      chwilowego 'odpuszczenia sobie'? Ja juz sie przekonalam - czujac
      nieraz presje czasu, checi, innych ludzi wokol mnie... ze nie warto
      sie spieszyc. Ze co ma przyjsc, to przyjdzie - we wlasciwym dla mnie
      momencie. Wtedy, gdy bede gotowa. Gdy wszystko - co nalezy - bedzie
      dla mnie przygotowanesmile.
      Ponoc najwazniejsza zasada to nie myslec o tym, na czym nam tak
      strasznie zalezy. Odpuscic na chwile. Zajac sie czyms innym.
      Przyjdzie samo - jako najpiekniejsza niespodzianka od Losusmile.
      Gwarant.
      Czesc Altusmile.
      • altu Re: wzloty i upadki 13.01.08, 19:46
        cześć Feliciasmile
        jak to miło Cię znów widzieć smile
        niespodziewankę mi sprawiłaś wielką smile

        a w pozostałych rzeczach, co do których jeszcze parę dni miałam wątpliwości - fakt, należy odpuścić, nieco dystansu nabrać. co prawda - wcale to tych faktów nie zmieni, zmieni się jedynie ich postrzeganie.
        pewne decyzje podjęte, trochę mi łatwiej będzie.
        i mam nadzieję, wiem, że wszystko będzie dobrze smile
        • anula001 Re: wzloty i upadki 14.01.08, 10:11
          No i tak trzymaćsmile

          PS mam swój biznes w tym, żeby też tak myślećsmile

          Pozdrowionkasmile
      • anula001 Re: wzloty i upadki 14.01.08, 10:09
        Bardzo mądra wypowiedźsmile

        Pozdrawiam cieplutko
        Anula
    • levanto Re: wzloty i upadki 14.01.08, 10:08
      altu napisała:

      > po jakimś okresie tłustym przychodzą dwa okresy chude..
      > ostatnio - dobra passa trwająca prawie rok, teraz zaczyna się
      bessa, jakieś fatum, coś, co krzyżuje moje plany.
      > a może to te plany są niewłaściwe? i los (czy coś takiego) nie
      chce dopuścić do ich realizacji??

      Altu smile
      nie być niewolnikiem planów, bez fiksacji, po prostu spokojnie robić
      swoje bez napinania się i wypruwania żył, a może to samo można
      osiągnąć zupełnie inną drogą?

      life is brutal, hossa nie moze trwac wiecznie, nawet giełda tego nie
      wytrzymała crying(

      ja bardzo lubie plany krótkookresowe i bardzo boję się tych
      dłuuuugookresowych (taka niezależna, hiehie), do tej pory tych
      ostatnich udało mi się (na szczęście?) unikać, przez co na pewno
      straciłam dużo szans zawodowych i (na szczęście!) też prywatnych

      równowaga w przyrodzie musi być: fatalny rok skończył się
      szczęśliwie że ho ho, za to w robocie coraz gorzej, cóż, bywa...

      uszy do góry! pomożemy smile

      P.S. i pamiętaj czasem u sąsiada trawa zawsze bardziej zielona, a
      druga kolejka zawsze szybsza smile) olać to


      ---
      M.
      • 9b9 Re: wzloty i upadki 14.01.08, 11:09
        A samochody na sąsiednim pasie pomykają tak szybko, jakby ratzfatz
        nimi wszystkimi powoziławink))
    • dwajezyki Re: wzloty i upadki 14.01.08, 10:58
      patrzę zwykle dość biologiczniewink i porównuję takie stany do
      cykli. ten nie najlepszy nazywam okresem inkubacji, gdy coś
      pozytywnego będzie miało szansę sie narodzić, niechby i z popiołów.
      także jesień i zima - zamieranie. są jeszcze przypływy i odpływy.
      czas łowienia i czas suszenia sieci. swoje obecnie suszę. ufam,
      że już niedługo.
      • mruff Re: wzloty i upadki 14.01.08, 12:25
        Periodyczność oznaczałaby, że najlepiej być na dole bo wiemy, że
        będziemy na górze. A w chwilach gdy jest okej przesladywałyby nas
        myśli, że zaraz spieprzy się. A psychologia udowadnia, że nie musi
        tak byćsmile
        • dwajezyki Re: wzloty i upadki 14.01.08, 12:41
          Przy założeniu, że nic nie jest trwałe...

          Fascynuje mnie zdanie "Byłem z nią 3 lata". Gdyby chcieć się
          bliżej przyjrzeć, nie oznacza to ponad 1000 pełnych szczęścia
          dni. Wahania, odejścia, powroty, sprzeczki, duże nieporozumienia
          też tam miały swoje pełnoprawne miejsce.
        • levanto Re: wzloty i upadki 14.01.08, 12:42
          w chwilach gdy jest okej przesladywałyby nas
          > myśli, że zaraz spieprzy się.

          o! ja dokładnie tak mam! smile)
          przegwizdane...
          ---
          M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka