Dodaj do ulubionych

Misio i sprawy pokrewne...

01.12.08, 10:24
Kilka dni temu pisalem tutaj, że niewiasty oczekują od facetów
czułości i delikatności, ale 120 % siebie dadzą tylko
wysportowanemu, uwodzicielskiemu draniowi.
Ta kontrowersyjna teza nie spotkała się raczej ze zrozumieniem, a ja
nie znalazłem czasu, aby wyjaśnić bardziej szczegółowo własną myśl.

Ale tutaj mam link, który mówi o podobnych sprawach...

uwodzenie.blox.pl/2008/02/Zaawansowany-Misio-czyli-niemeska-AFCo.html


A teraz chwila ekshibicjonizmu:
Jeszcze 6 lat temu byłem klasycznym "Misiem".
A Wy?

eM.
___
Here: every eye is a mirror
Here: every act is a crime
Obserwuj wątek
    • dzika_zdzicha Re: Misio i sprawy pokrewne... 01.12.08, 11:19
      wysportowanemu i uwodzicielskiemu - czemu nie? wink ale draniowi?
      sugerujesz, że kobiety to masochistki? wink
    • wajego Re: Misio i sprawy pokrewne... 01.12.08, 11:20
      6 lat temu? W 2002? Dośc podobnie jak teraz, czyli względnie świeży tatuśsmile
      Aha. Wtedy byłem o 15 kilogramów młodszywink O dziwo wtedy było ich więcej niż dzisiajsmile))
      • mojave777 Re: Misio i sprawy pokrewne... 01.12.08, 12:58

        > 6 lat temu? W 2002? Dośc podobnie jak teraz, czyli względnie
        świeży tatuśsmile
        > Aha. Wtedy byłem o 15 kilogramów młodszywink O dziwo wtedy było ich
        więcej niż dz
        > isiajsmile))

        Nie byłeś jednak Misiem, bo gdybyś był - matka Twych dzieci do
        dzisiaj traktowałaby Cię jak kumpla, a na pocałunek musiałbyś
        poczekać jakieś 3 lata.
        W policzek - oczywiście.

        eM.

        ___
        Here: every eye is a mirror
        Here: every act is a crime
    • dzika_zdzicha Re: Misio i sprawy pokrewne... 01.12.08, 12:36
      przeczytałam ten tekst. bardzo zabawnie napisany, nie powiem. ale
      sprawa nie jest wcale taka oczywista, jak chce to przedstawić autor.

      moja krótka opinia na ten temat:
      1. pan Tygrys nic by nie zdziałał gdyby pani nie uznała go za
      seksownego
      2. zachowanie Tygrysa opiera się na prostej zasadzie, że to co
      niedostępne jest pociągające...
      3. ... ale to jeśli facet chce być tym niedostępnym i zdobywanym, to
      niektórym kobietom zapala się ostrzegawcza lampka i skreślają
      takiego gościa już na starcie.
      4. będąc w związku i kobieta i mężczyzna powinni mieć własne życie
      (pasje, innych znajomych itp.), a nie starać się żyć życiem
      partnera, jak to próbował robić pan Misio
      • mojave777 Re: Misio i sprawy pokrewne... 01.12.08, 12:57
        Tekst jest napisany z punktu widzenia Artysty Podrywu, z założenia
        jest więc też przerysowany i niespecjalnie obiektywny. Ale...

        moja krótka opinia na ten temat:
        > 1. pan Tygrys nic by nie zdziałał gdyby pani nie uznała go za
        > seksownego

        Pan Tygrys prawdopodobnie uczył się sztuczek, które sprawiają, że 90
        procent kobiet za właśnie takiego go uznają.

        > 2. zachowanie Tygrysa opiera się na prostej zasadzie, że to co
        > niedostępne jest pociągające...

        Tak. I wykorzystuje tą sytuację dawkując spotkania.
        Misio przegrywa już na starcie - właśnie według takiej samej zasady.

        > 3. ... ale to jeśli facet chce być tym niedostępnym i zdobywanym,
        to
        > niektórym kobietom zapala się ostrzegawcza lampka i skreślają
        > takiego gościa już na starcie.

        To te 10 procent, które trzeba podejść z innej stronysmile

        > 4. będąc w związku i kobieta i mężczyzna powinni mieć własne życie
        > (pasje, innych znajomych itp.), a nie starać się żyć życiem
        > partnera, jak to próbował robić pan Misio

        True.

        eM.

        Ps. Żeby nie było - nie jestem jakimś namolnym entuzjastą technik
        Artystów Podrywu.
        ___
        Here: every eye is a mirror
        Here: every act is a crime
        • dzika_zdzicha Re: Misio i sprawy pokrewne... 02.12.08, 16:22
          > Pan Tygrys prawdopodobnie uczył się sztuczek, które sprawiają, że
          90
          > procent kobiet za właśnie takiego go uznają.
          każdej kobiecie podoba się chyba coś nieco innego, nie? jednej
          zawadiacki uśmiech, drugiej znudzone spojrzenie, a trzecia może paść
          na dźwięk specyficznego tembru głosu. tego wszystkiego naprawdę nie
          da się wyćwiczyć. smile zresztą facet powinien chyba przekonać kobietę,
          że taki jaki jest jest super, a nie naginać swoją osobowość czy
          zachowanie do jej gustu.

          > Tak. I wykorzystuje tą sytuację dawkując spotkania.
          > Misio przegrywa już na starcie - właśnie według takiej samej
          zasady.
          dokładnie. gdyby Misio choć raz był niedostępny, miał jakieś swoje
          pasje - na pewno by ją zaciekawił... facet, który jest wpatrzony
          tylko w kobietę jest według mnie totalnym desperatem i musi najpierw
          się wyleczyć z kompleksów, a później brać za kobiety.

          > To te 10 procent, które trzeba podejść z innej stronysmile
          czyli z jakiej? wink

          też nie jestem entuzjastką tych technik. wink mogę się co najwyżej
          pośmiać z facetów, którzy je stosują.
      • flyfate Re: Misio i sprawy pokrewne... 01.12.08, 12:58
        przecież Oni nie byli parą...
        • mojave777 Re: Misio i sprawy pokrewne... 01.12.08, 12:59
          przecież Oni nie byli parą...

          Według Misia - byli

          eM.


          ___
          Here: every eye is a mirror
          Here: every act is a crime
          • flyfate Re: Misio i sprawy pokrewne... 01.12.08, 15:13
            trzeba takich kolegów uświadamiaćbig_grinDD
      • tapatik Re: Misio i sprawy pokrewne... 03.12.08, 13:51
        dzika_zdzicha napisała:

        > przeczytałam ten tekst. bardzo zabawnie napisany, nie powiem. ale
        > sprawa nie jest wcale taka oczywista, jak chce to przedstawić
        > autor.
        >
        > moja krótka opinia na ten temat:
        > 1. pan Tygrys nic by nie zdziałał gdyby pani nie uznała go za
        > seksownego

        No właśnie. Co On takiego zrobił (a czego nie robił Misio), że w oczach tej dziewczyny był seksowny?

        > 2. zachowanie Tygrysa opiera się na prostej zasadzie, że to co
        > niedostępne jest pociągające...

        Nie do końca. To tylko jeden z wielu aspektów uwodzenia.

        > 3. ... ale to jeśli facet chce być tym niedostępnym i zdobywanym,
        > to niektórym kobietom zapala się ostrzegawcza lampka i skreślają
        > takiego gościa już na starcie.

        Jednej na tysiąc... może....

        > 4. będąc w związku i kobieta i mężczyzna powinni mieć własne życie
        > (pasje, innych znajomych itp.), a nie starać się żyć życiem
        > partnera, jak to próbował robić pan Misio

        A z tym się zgodzę.
    • grzespelc Re: Misio i sprawy pokrewne... 01.12.08, 22:06
      > Ale tutaj mam link, który mówi o podobnych sprawach...
      >
      > uwodzenie.blox.pl/2008/02/Zaawansowany-Misio-czyli-niemeska-AFCo.html
      >

      Eee, wystarczyłoby, żeby Misio dał w ryj przybyszowi tongue_out

      > Jeszcze 6 lat temu byłem klasycznym "Misiem".
      > A Wy?

      Rok temu pewnie tak. Teraz chyba nie. A może... Ostatnio nie trafiłem, na żadną,
      która by mi się naprawdę podobała...
      A kiedyś te 3 lata trwały chyba 10 dni... Różne fazy w życiu bywają...
    • lacido Re: Misio i sprawy pokrewne... 01.12.08, 22:14
      mojave777 napisał:

      > Kilka dni temu pisalem tutaj, że niewiasty oczekują od facetów
      > czułości i delikatności, ale 120 % siebie dadzą tylko
      > wysportowanemu, uwodzicielskiemu draniowi.

      zgadza się jeśli w tym pojęciu mieści się mężczyzna na wózku inwalidzkim, do
      którego ostatnio mam słabość smile
    • lacido Re: Misio i sprawy pokrewne... 01.12.08, 22:21
      co do samego tekstu to bardzo wnikliwy i szczegółowy opis sytuacji smile

      ale ten częsty cudzysłów (zastanawiam eis jakie ukryte zbeczenia mają te
      sformułowania )
      • sudione RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 02.12.08, 15:09
        Pierwsza podstawowa zasadnicza kwestia "Misio" jest ciężkim frajerem! Koniec i kropka. Tylko dzięki pomocy bliskich przyjaciół może się od tak tosycznych lasek uwolnić, albo w końcu zobaczyć swoją "ukochaną" w sytuacji oczywistej z "Tygrysem" i wtedy cudownie oczy się otwierają. Teraz jestem gorącym zwolennikiem tezy, że trzeba koniecznie przejechać się na własnej dupie. Może odpowiemy na pytanie: dlaczego "ukochana" nie szanuja "Misia"?
        Ano dlatego, że kobiety szukają w facetach jak najwięcej pierwiastka męskiego, a "Misio" jest bardzo zakochany i dla swojej "ukochanej" zrobiłby wszystko, a to dla kobiet nie jest synonimem męskości. Ona oczywiście w takiej sytuacji stoi mu na głowie i na niego wesoło z góry sika.wink Tak samo w 2-gą stronę. Mężczyźni szukają jak najwięcej pierwstka kobiecości w kobietach. Zawsze w przedbiegach odpadają tzw. kumpele do piwka, babo-chłopy, samice alfa dążące do super-duper kariery zawodowej lub kobiety na siłę nie pokazujące swoich emocji udające terminatorów itd. i itp.
        P.S. Co najśmieszniejsze ta przygłupawa historyjka jest żywcem wycignięta z mojego życiorysu. Sam kiedyś byłem takim "Misiem". Nikt nie był w stanie przetłumaczyć, że to nie jest kobieta mojego życia, ale ja oczywiście miałem zajebiście różowe okulary, które na szczęscie mi spadły i wyleczyłem się z "misiowatości". Ufff.wink
        • dzika_zdzicha Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 02.12.08, 16:27
          właśnie sobie uświadomiłam, że znam takiego Misia - ale on nie chce
          słuchać! dla niego liczy się tylko ta laska, a ona się nim bawi. uncertain
          cholera, szkoda mi kolegi, ale jest niereformowalny.

          ma ktoś pomysł, jak "trafić" do Misia?
          • jedzoslaw Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 02.12.08, 16:59
            Ja też chyba takowym misiem byłem przez jakieś 3 miesiące, jakieś 7
            lat temu- z tą różnicą, że trwało to do momentu, aż i dziewczyna i
            ja szczerze o tym pogadaliśmy: ona wiedziała, że ja mam pewne
            nadzieje wobec niej i wprost poinformowała, że nic do mnie nie czuje
            i że jestem li tylko przyjacielem. Nie chciała mnie zwodzić, tylko
            wprost powiedziała. Ja zrozumiałem sytuację i skończyłem z mżonkami.
            Ba, nawet poznałem ją z przyszłym mężem, moim bliskim kumplem. Dziś
            są szczęśliwym małżeństwem i mają dwójkę dzieci, zaś nasze stosunki
            są wciąż życzliwe smile
            • sudione Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 02.12.08, 17:25
              dzika_zdzicha napisał(a):
              "ma ktoś pomysł, jak "trafić" do Misia?"
              Jeżeli z ręką na sercu rozmiawiałaś z nim na ten temat, że laska robi sobie z niego podnóżek to nie pozostaje nic innego tylko szczera rozmowa między nimi, tak jak napisał powyżej jedzoslaw. Tylko to go może uwolnić, bo inaczej dalej będzie w krainie mżonek. Tak z ręką na sercu, mam większy szacunek do kobiet, które dają dupy na lewo i na prawo i jest przynajmniej wszystko wiadomo, niż do takich które robią z zakochanego chłopa psa-pocieszyciela, który będzie na każde skinienie, czy zawołanie. Tfu! Ścierwo!wink
              • dzika_zdzicha Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 02.12.08, 17:49
                rozmawiałam ja i moja koleżanka - ja prosto z mostu, a koleżanka
                delikatnie. nie trafiło. jego panna raczej nie chce z nim szczerze
                gadać, bo ma z niego pożytek - 'wyciąga' go gdy nie ma nikogo pod
                ręką, a potrzebuje adoracji.
            • dzika_zdzicha Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 02.12.08, 17:26
              to super. smile szkoda, że nie do wszystkich "Misiów" dociera. smile

              chyba każdy facet musi przejść przez etap "Misia", tak jak kobieta
              przez etap "Miłej dziewczyny".
              • jedzoslaw Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 02.12.08, 17:45
                chyba każdy facet musi przejść przez etap "Misia", tak jak kobieta
                > przez etap "Miłej dziewczyny".

                U kobiet też jest taki etap?
                • dzika_zdzicha Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 02.12.08, 17:53
                  myślę, że tak. oby był jak najkrótszy. u mnie trwał aż rok. wstyd. uncertain
                  • wmiesciejakrybytramwaje Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 02.12.08, 19:31
                    na czym polega etap "miłej dziewczyny"? Mam pewne przypuszczenia,
                    ale chetnie je skonfrontuję

                    -
                    • dzika_zdzicha Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 02.12.08, 20:50
                      według mnie na tym, że kobieta robi wszystko żeby dogodzić facetowi,
                      zapomina o własnych potrzebach i pasjach i pozwala sobą pomiatać.
                      • flyfate Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 03.12.08, 08:38
                        dzika_zdzicha napisała:

                        > według mnie na tym, że kobieta robi wszystko żeby dogodzić
                        facetowi,
                        > zapomina o własnych potrzebach i pasjach i pozwala sobą pomiatać.

                        Cos w tym stulu... wierzy, że go moze zmienić na lepsze...
                      • mojave777 Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 03.12.08, 09:02
                        > według mnie na tym, że kobieta robi wszystko żeby dogodzić
                        facetowi,
                        > zapomina o własnych potrzebach i pasjach i pozwala sobą pomiatać.

                        Według mnie etap dorosły bycia "miłą dziewczyną" można zaobserwować,
                        gdy 40 letnia kobieta jest regularnie bita przez swego małżonka,
                        ale "dzielnie" maskuje siniaki makijażem a bliskim tłumaczy
                        pokrętnie "Mój Stefan bardzo mnie kocha, ale ma ciężką i stresującą
                        pracę, więc musi się wyładować"....

                        eM.

                        ___
                        Here: every eye is a mirror
                        Here: every act is a crime
          • mojave777 Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 03.12.08, 09:00
            > ma ktoś pomysł, jak "trafić" do Misia?
            Generalnie - to ciężka sprawa.
            Bo typ ten żyje we własnym świecie i chociaż musi klękać i merdać
            ogonkiem po ochłapy taka sytuacja mu odpowiada. W wielu przypadkach
            dodatkowo wynosi pod niebiosa swą "dziewczynę" i nie da nic złego
            powiedzieć na ten temat....

            Z "misiowatości" łatwo można wyjśc gdy się pozna inną niewiastę,
            która zaoferuję zaufanie, czułość, doceni faceta i zaoferuje mu
            związake na normalnych zasadach...


            Baj de łej...
            Tak sobie uświadomiłem po czytaniu odpowiedzi, że ten wątek ma
            cholernie dużo wspólnego z byciem Singlem. Bo jeżeli "Misio" nie
            wyjdzie ze swego stanu np. za pomocą terapii szokowej to właściwie
            zawsze będzie sam. Albo zawsze będzie się angażował w
            związki "misiowate"...

            eM.
            ___
            Here: every eye is a mirror
            Here: every act is a crime
            • tapatik Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 03.12.08, 14:49
              mojave777 napisał:

              > > ma ktoś pomysł, jak "trafić" do Misia?
              > Generalnie - to ciężka sprawa.
              > Bo typ ten żyje we własnym świecie i chociaż musi klękać i merdać
              > ogonkiem po ochłapy taka sytuacja mu odpowiada. W wielu przypadkach
              > dodatkowo wynosi pod niebiosa swą "dziewczynę" i nie da nic złego
              > powiedzieć na ten temat....

              Dokładnie....
              Też to przeżyłem.

              > Z "misiowatości" łatwo można wyjśc gdy się pozna inną niewiastę,
              > która zaoferuję zaufanie, czułość, doceni faceta i zaoferuje mu
              > związake na normalnych zasadach...

              I tu się nie zgodzę, bo z mojego doświadczenia wynika, że dla tej drugiej też będzie Misiem, który zostanie kopnięty w dupę, gdy dziewczyna spotka Tygryska. No chyba, że nie spotka, zestarzeje się i dojdzie do wniosku, że "...i tak nic lepszego mi się nie trafi...".
              Misio może przestać byc Misiem, jeśli zda sobie z tego sprawę i zacznie dążyć do tego, żeby być Tygrysem. Tylko ilu Misiów do tego dochodzi? Może akurat ten opisywany na blogu zacznie myśleć, dlaczego tamten zwyciężył, a nie ja, ale nie ma pewności, że dojdzie do prawidłowych wniosków.
              Ja sam o czymś takim jak NLS, Alpha Male dowiedziałem się przez przypadek.

              > Baj de łej...
              > Tak sobie uświadomiłem po czytaniu odpowiedzi, że ten wątek ma
              > cholernie dużo wspólnego z byciem Singlem. Bo jeżeli "Misio" nie
              > wyjdzie ze swego stanu np. za pomocą terapii szokowej to właściwie
              > zawsze będzie sam. Albo zawsze będzie się angażował w
              > związki "misiowate"...

              O tym właśnie napisałem powyżej.
              • eclectric Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 03.12.08, 15:31
                Ale cały numer polega na tym, żeby być sobą - czyli np. Psem, Kotem
                Borsukiem, Stonogą albo innym Jeżozwierzem, a nie skupiać się
                udawaniu Tygryska.

                Tygrys w wydaniu jak opisany tutaj to tylko maska, obliczona na
                krótki efekt, która wcześniej czy później się zsunie - jeżeli za nią
                nie idą rzeczywiste cechy.
              • mojave777 Re: RADA->przejechać się na własnej dupie!;) 03.12.08, 15:50
                > > Z "misiowatości" łatwo można wyjśc gdy się pozna inną niewiastę,
                > > która zaoferuję zaufanie, czułość, doceni faceta i zaoferuje mu
                > > związake na normalnych zasadach...
                >
                > I tu się nie zgodzę, bo z mojego doświadczenia wynika, że dla tej
                drugiej też b
                > ędzie Misiem, który zostanie kopnięty w dupę, gdy dziewczyna
                spotka Tygryska. N
                > o chyba, że nie spotka, zestarzeje się i dojdzie do wniosku,
                że "...i tak nic l
                > epszego mi się nie trafi...".
                > Misio może przestać byc Misiem, jeśli zda sobie z tego sprawę i
                zacznie dążyć d
                > o tego, żeby być Tygrysem. Tylko ilu Misiów do tego dochodzi? Może
                akurat ten o
                > pisywany na blogu zacznie myśleć, dlaczego tamten zwyciężył, a nie
                ja, ale nie
                > ma pewności, że dojdzie do prawidłowych wniosków.
                > Ja sam o czymś takim jak NLS, Alpha Male dowiedziałem się przez
                przypadek.

                A ja się z tym nie zgodzę.
                Można być Misiem i angażować się tylko w misiowate związki.
                Ale na szczęście świat nie jest czarno-biały i są inne postawy niż
                Misio kontra Tygrys.

                W moim przypadku było chyba tak, że w którymś momencie przestałem
                adorować niedostępną niewiastę, zauważyłem jej wady i zauważyłem
                też, że cała sytuacja chora. Niewiasta, którą poznałem później
                zaoferowała mi jednak siebie na normalnych zasadach - oczekiwała ode
                mnie bycia facetem, dawała dużo z siebie i... nie musiałem czekać 5
                lat na pierwszy pocałuneksmile
                Tygrysia sierść mi jednak nie wyrosła...
                Okazało się, że Misiowatość była wypadkiem przy pracy a nie
                standardemsmile

                eM.

                Ps. Już kiedyś Tapatik nieomał kłócilim się na sąsiednim foro na
                temat Twego zamiłowania do NLP i podobnych. Robim reaktywację?smile

                __
                Here: every eye is a mirror
                Here: every act is a crime
                • grzespelc W kwestii formalnej 03.12.08, 18:04
                  > Ps. Już kiedyś Tapatik nieomał kłócilim się na sąsiednim foro na
                  > temat Twego zamiłowania do NLP i podobnych.

                  A które to jest sąsiednie?
                  • mojave777 Re: W kwestii formalnej 04.12.08, 08:44
                    > > Ps. Już kiedyś Tapatik nieomał kłócilim się na sąsiednim foro na
                    > > temat Twego zamiłowania do NLP i podobnych.
                    >
                    > A które to jest sąsiednie?
                    Kiedyś było nim "o randkach z internetu"

                    eM.




                    ___
                    Here: every eye is a mirror
                    Here: every act is a crime
                    • tapatik Re: W kwestii formalnej 06.12.08, 23:40
                      mojave777 napisał:

                      > > A które to jest sąsiednie?
                      > Kiedyś było nim "o randkach z internetu"

                      Ja tam dalej zaglądam. smile
    • czarny.onyks Re: Misio i sprawy pokrewne... 03.12.08, 22:29
      na ten temat możnaby pisać i pisać...
      ale tak w skrócie
      miś i tygrys to jak zabawki z dzieciństwa....

      miś to wierny przyjaciel, maskotka, która jest zawsze pod rękąwink
      na tygrysa się czeka jak na wymarzoną zabawkę, która jest zawsze gdzieś tam daleko, o której marzymy....
      i czasem dostaejmy....i jest zabawawink)
      a potem się nam szybko nudzi i wracamy do misiakawink

      a powaznie....tygrys jest fajny...ale na chwilę
      to błyskotka, która ładnie się błyszczy i często nic poza tym...
      daje nam kobietom odrobinę adrenaliny, szaleństwa
      ale najwazniejszze pozwala czuć się kobietą....
      wychodzi z inicjatywą....
      pozwala się zapomnieć;P

      a misiek....misiek jest zawsze gdzieś obok...
      czeka....aż my damy znak, wyrazimy zgodę...
      a my chcemy być zdobywane
      a nie na odwrót....

      więc miśki drogie odwagi więcejwink
      i jedna rada
      by kobieta doceniła miska warto zniknąć na jakiś czas....
      może wtedy doceni jego zalety wink
    • mojave777 Dodatkowo... 04.12.08, 08:48
      Tu można przeczytać post nieomal klasycznego misia...

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=630&w=87978357
      eM.
      ___
      Here: every eye is a mirror
      Here: every act is a crime
      • jedzoslaw Re: Dodatkowo... 04.12.08, 09:48
        Poziom tego postu jednoznacznie świadczy o tym, że ten misio to frajer jakich
        mało smile
        • czarny.onyks Re: Dodatkowo... 04.12.08, 17:02
          no właśnie frajer jakich mało....
          misiek widzi wiele rzeczy, ale się łudzi,że kobieta go zauważy i pokocha
          a ten misio(do kwadratu) - albo frajer
          widział i wierzył....

          i w ten sposób marnują się faceci przy niektórych kobietachwink
    • shirlie Re: Misio i sprawy pokrewne... 04.12.08, 12:21
      Czyli 120 % zgarnie namietny kochanek a na 10 % tego moze liczyc naiwny
      malzonek.To nic nowego smile
      Kobiety oczekuja szalenstwa i niewielu mezow potrafi polaczyc te wszystkie cechy
      aby spelnic ich oczekiwania.Nie zawsze wina lezy po ich stronie poniewaz kobieta
      w mezczyznie musi obudzic cechy macho smile
    • mmilky11 Re: Misio i sprawy pokrewne... 06.12.08, 00:39
      ja polecam tylko to zebys sie uspokolila i wyluzowala..
    • tapatik Misia ciąg dalszy... 02.09.09, 10:37
      Tu jest rozwinięcie tematu:
      uwodzenie.blox.pl/2009/01/Misio-i-Tygrys-czy-ponownie-o-uwodzeniu-i.html
      • raknor Re: Misia ciąg dalszy... 19.09.09, 00:21
        AM i cała praca w okół jest oki - ale NLS nie lubię, to zabawa gierkami ;]
        zamiast dążenie do zmian ;]
    • goryswietokrzyskie Czuły, uwodzicielski, wysportowany drań... 02.09.09, 12:17
      Trzeba te wszystkie przymioty zebrać w kupę i efekt murowany...

      Nie??
    • raknor Re: Misio i sprawy pokrewne... 19.09.09, 00:14
      ja to już kiedyś wrzucałem chyba ale wrzucę bo to trochę bardziej luzackie
      podejście oparte na ciut innej zasadzie (da si wychwycić różnice, tam postawy,
      tu coś co nazywają iner-game):

      "
      Why "Nice Guys" are often such LOSERS
      Źródło: www.heartless-bitches.com/rants/niceguys/niceguys.shtml

      Słyszysz to czasem: "On był takim MIŁYM gościem a ona taką Nieczułą Suką i
      rzuciła go." Dostaję listy od Nice Guy, skarżących się, że kobiety muszą zostać
      potraktowane jak gówno, ponieważ ONI, "Nicea Guy" polegli wielokrotnie w
      związkach. To jest podobne do fałszywej logiki: "Wieloryby są ssakami. Wieloryby
      żyją w morzu. Dlatego wszystkie ssaki żyją w morzu."

      Jeżeli masz jedną złą relację po drugiej, jedynym wspólnym mianownikiem jesteś
      Ty. Pomyśl o tym.

      Co jest złego w Nice Guy? Największy problem jest, że większość Nicea Guy jest
      ohydnie niepewnych siebie. Są tak przejęci tym, by zostać polubionym i kochanym,
      że robią rzeczy dla innych ludzi, po to by zyskać akceptację i uwagę, zamiast po
      prostu dla przyjemności dawania. Nigdy nie wiadomo, czy Nice Guy naprawdę lubi
      cię za to kim jesteś, czy z desperacji, ponieważ zapłaciłaś za jego działania
      swoim zainteresowaniem.

      Nice Guy pokazują niepewność - duży czerwony cel dla drapieżników. Są kobiety,
      które to wykorzystują - tylko szukają frajera by wyciągnąć ile się da. Jeśli
      trafią na "Nice Guy", głaszczą jego ego, wezmą go dla zabawy, wyciągną ile się
      da i zostawią. To tłumaczy, dlaczego tylu Nice Guy narzeka na kobiety, że są
      okropne, choć tak często rodzaj kobiet, który przyciągają, jest najniższą formą
      życia...

      Pewne siebie, troszczące się, przyzwoite i dodające otuchy kobiety znajdują w
      "Nice Guy" kogoś zbyt przylepnego, samokrytycznego i niepewnego.

      Nice Guy przeginają. Przynoszą róże na spotkanie typu "zwykły wypad na kawę".
      Próbują kupić jej sympatie prezentami i fantastycznymi rzeczami. Myślą, że znają
      się na romansach, ale ich działania są kompletnie złe i albo starają się zbyt
      mocno i zbyt szybko chcą coś osiągnąć albo są tak nieśmiali i nieasertywni, że
      tylko trzymają się obok udając "przyjaciół", w nadziei, że jakoś, jakimś cudem,
      kobieta zwróci na nich uwagę i zaprosi na randkę.

      Są tak zdesperowani, by spodobać się kobiecie, że odłożyli swoje własne potrzeby
      na bok i umieścili przedmiot ich pragnienia na piedestale. Zamiast doceniać ją,
      oni ją czczą. Jesteśmy tylko ludźmi i piedestały są wąskie, trudno się tam
      zmieścić, nie wspominając o fakcie, że mamy skłonność do spadania z nich.

      Kleją się do kobiety i chcą być jedynymi osobami przy niej, ze strachu, że
      jeżeli ona będzie poza zasięgiem ich wzroku, to może zniknąć lub zainteresować
      się kimś innym. Nicea Guy często ma problem z emocjonalną stroną relacji, bo
      jest przekonany, że jeżeli ona dowie się o prawdy o jego wnętrzu, nie będzie
      dłużej go kochać.

      Nice Guy zawsze chce, żeby to ona decydowała. Myśli, że to jest sprawiedliwe,
      ale to kładzie nieuczciwy ciężar odpowiedzialności na nią i daje mu możliwość do
      obwiniania jej, jeżeli decyzja była błędna.

      Nice Guy rzadko mówi otwarcie, kiedy coś mu przeszkadza, rzadko stwierdza
      wyraźnie co to jest, czego chce, potrzebuje i oczekuje. Boi się, że konflikt,
      który mógłby powstać oznaczałby koniec związku. Zamiast szukać kompromisu i
      rozmawiać, ciągle próbuje dawać więcej. Kiedy kobieta nie docenia jego starań,
      skarży się, że "Wszystko, co zrobiłem, zrobiłem dla niej", i to zmienia jego
      status do roli męczennika. Kobiety nie chcą męczenników. Potrzebują kogoś
      równego im, troszczącego się, dojrzałego partnera.

      Nice Guy myśli, że nigdy nie spotka kogoś tak wyjątkowego jak ona. Używa do
      budowy relacji, jako założenia, twierdzenia że "nikt nigdy nie będzie kochać cię
      tak bardzo jak ja". Tylko, że taka postawa, zamiast stwierdzać jego oddanie,
      jest subtelną, ale paskudną zniewagą. Jest podobna do mówienia jej: "Jesteś
      trudną osobą i tylko ja kiedykolwiek naprawdę cię kochałem, powinnaś być mi za
      to wdzięczna".

      Miły facet potrzebuje wierzyć, że jest dla niej najlepszą osobą, ponieważ
      inaczej dopadnie go niepewność, zazdrość i strach. Prawda jest taka, że jest
      wielu ludzi, którzy mogą do niej dobrze pasować. Rzadko zatrzymujemy kochających
      ludzi, o których się naprawdę troszczymy. Nawet jeśli nie ciągniemy dłużej
      związku, uczucia będą trwać... Ale miłości nie da się obustronnie wyłączyć.
      Możemy (i tak robimy) kochać wielu ludzi w naszym życiu i romantyczna miłość nie
      jest naprawdę inna. Chociaż on może kochać ją ogromnie, prawdopodobnie są inni
      ludzie, którzy kochali ją tak samo w jej przeszłości i będą kochać ją tak samo
      mocno w przyszłości. Ironia tego wszystkiego jest to, że: "Kto chciałby wyjść z
      kimś, kogo nigdy nie będzie w stanie pokochać?"

      Bardziej niż kochać kobietę ze swojego życia, Nice Guy potrzebuje jej. "Ona jest
      moim życiem, moim jedynym źródłem szczęścia..." Jakiego rodzaju to ciężar, by go
      na nią zrzucać? Że niby ONA ma być odpowiedzialna za TWOJE szczęście?

      Innym błędem popełnianym przez Nice Guy jest chodzenie za pechowymi przypadkami.
      Umyślnie wybierają kobiety z neurozą, problemami i nieuporządkowanymi
      osobowościami, ponieważ Nice Guy jest "pomocnikiem". Myśli, że przez "pomaganie"
      takiej kobiecie, stanie się lepszą, bardziej kochaną osobą. Myśli, że to da mu
      poczucie osiągnięć i że ona będzie kochać go bardziej, dzięki wszystkim jego
      wysiłkom i poświęceniu. Zwykle jest rozczarowany skutkami.

      To ostatecznie sprowadza się do faktu, że Nice Guy nie lubi siebie. Czy są
      jeszcze jakieś cudowne kobiety, które nie lubią ich? Aby naprawdę kochać kogoś,
      musisz najpierw kochać siebie. Zbyt często Nice Guy podchodzą obsesyjnie do miłości.

      Rada dla Nice Guy'a: NIEPEWNOŚĆ NIE JEST SEKSOWNA. JEST NISZCZĄCA.

      Nie musisz mieć zawyżone ego czy być arogancki. Musisz jedynie LUBIĆ siebie.
      Musisz wiedzieć, czego chcesz od życia i dążyć do tego. Tylko wtedy będziesz
      atrakcyjny dla rodzaju kobiety, z którą długotrwała relacja jest możliwa. "
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka