altu
11.02.09, 00:00
[przeczytać i stosować..]
Pani Stasia była organistką w kościele, miała już prawie 70 lat na
karku i była starą panną. Była podziwiana przez wszystkich parafian
za swą dobroć i oddanie sprawom kościoła. Pewnego razu wpadł do niej
ksiądz omówić szczegóły jakiejś kościelnej uroczystości. Pani Stasia
zaprosiła duchownego do pokoju gościnnego i zaoferowała mu herbatkę.
Ksiądz usiadł sobie wygodnie w stylowym fotelu, tak, że przed nim
stały stare organy Pani Stasi. Ku wielkiemu zdziwieniu księdza, na
organach tych stała szklanka wypełniona wodą, a co jeszcze bardziej
zaniepokoiło księdza to fakt, że w szklance tej pływała prezerwatywa.
Jak Pani Stasia wróciła z herbatką zaczęła się rozmowa. Ksiądz chciał jakoś delikatnie zacząć rozmowę o szklance wody i kondomie w niej pływającym, ale mu się nie udawało, więc postanowił zapytać wprost:
- Pani Stasiu, bardzo bym był rad, gdyby mi pani to wytłumaczyła - tu wskazał na nieszczęsną szklankę.
- Ooo tak, dobrze, że ksiądz pyta... Czyż to nie wspaniałe? Szłam
sobie raz przykościelnym parkiem parę miesięcy temu i znalazłam tę
małą paczuszkę na ziemi. Instrukcja na opakowaniu wyraźnie mówiła, że należy to umieścić na organie, zapewnić by było wilgotne i to wtedy ochroni przed roznoszeniem się chorób.... I wie ksiądz co? Przez całą zimę nie miałam grypy.