Gość: Bud
IP: 193.201.167.*
10.12.09, 07:49
Windykatorzy gów.o mogą. Biorą jakiś nieszczęśników co spłacają
pralkę "na huki" bo prymitywy zatrudniane do takich spraw tylko do
tego się nadają.
Do dłużników w postaci firm, którzy zalegają bankom najwięcej banki
wysyłają eleganckiego pana w garniturze, który bardzo ładnie prosi
żeby firma jakoś jednak oddała te pieniądze. Umarza część długu czy
odsetki itp. bo nie opłaca dla banku żeby taka firma upadła (gdyż
często ma innych wierzycieli).
P.S. O zajęciu pensji czy jakiś rzeczy z domu może zdecydować tylko
sąd, tak więc na telefon czy wizytę "windykatora" można spokojnie
zareagować odłożeniem słuchawki albo zatrzaśnięciem drzwi. Dobrze
też rozmowę nagrywać, bo windykatorzy z lubością stosują groźby
karalne i sznataże co jest w Polsce karalne. Z takim nagraniem można
nawet jeszcze wyjść na plus.
:)