Dodaj do ulubionych

Kontratak kupujących na giełdach, frank w dół

09.08.11, 09:33
Powiem może niezbyt mądrze ale dosadnie: nie pier***cie głupot. Ciemny lud tego nie kupi
Obserwuj wątek
    • Gość: Damn Typowy polski inwestor??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.11, 10:07
      W piątek widziałem się ze znajomą parką.

      Rok temu kupili mieszkanie na kredyt w CHF, gdy frank był po 2.80 (marża prawie 4%). Teraz płacą ratę ponad 2000 zł wobec 1500 zl na początku.

      Co więcej, jakiś czas temu wzieli pożyczkę, żeby grać na giełdzie. Zadowoleni z siebie, załadowali się akcjami pod korek w piątek. Na moje pytanie, czy nie za wcześnie weszli w akcje, usłyszałem "po tych spadkach, teraz akcje mogą tylko rosnąć!".

      Poniedziałek był spadkowy, wtorek też nie zapowiada się różowo...

      Bez komentarza...
        • marek_z1 Re: Typowy polski inwestor??? 09.08.11, 10:23
          Jeśli nie są spekulantami sprzedającymi i kupującymi na pniu to wyjdą na swoje. Zakup akcji to inwestycja długo a przynajmniej średnioterminowa, więc z perspektywy czasu to jednak oni wyjda na swoje. Myslę, że z kredytem też.
          • Gość: zzz Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.skynet.net.pl 09.08.11, 11:42
            Nie ma się z czego cieszyć. Pewnie będzie Ci trudno to zrozumieć ale tego typu zawirowania przekładają się na życie zwykłych ludzi którzy nigdy nawet złotówki nie zainwestowali na giełdzie. Przekładają się na życie niedoinformowanych często młodych ludzi którzy wzięli kredyt nie w celach inwestycyjnych, ale po to żeby zapewnić swojemu dziecku własny pokój.
            Ogłupieni przez media i pseudoekspertów pokroju Marka Wielgo czy Olki Szarak prognozującego wzrost cen w Warszawie do poziomu 15 tys metr. dali się wkręcić w zakup klity 50 metrów której koszt po uwzględnieniu odsetek wyniesie milion złotych.

            Przestań pisać te bezrefleksyjne pierdoły wprost z broszurki dla początkujących lewicowców.
            Problemy na światowych giełdach, problemy kredytobiorców i to co się obecnie dzieje ciebie też dotyczy lemingu.

        • Gość: Damn Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.11, 10:36
          Przede wszystkim bardzo lubię tę parkę, bo to naprawde przesympatyczne osoby. Piszę to raczej ku przestrodze...

          Jak kupowali mieszkanie, to delikatnie spytałem się, czemu biorą akurat we franku (był po 2.80)? Odp. "Bo rata jest mniejsza, a franek raczej będzie spadał, a jak jak wzrośnie to niewiele". Dzisiaj mamy franka po 3.80.

          Sytuacja z piątku też może być podobna. "Bo po takich spadkach, akcje będą tylko rosły..."

          Aha. Dodam jeszcze tylko, że jedno z nich skończyło ekonomie!


          • Gość: zzz Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.skynet.net.pl 09.08.11, 11:46
            Być może źle odebrałem Twoje intencje. Wynika to chyba z ogólnego klimatu na forach internetowych. Bardzo aktywne stały się rzesze przygłupów cieszących się z problemów kredytobiorców, a przy okazji kompletnie nie zdających sobie sprawy że te problemy pośrednio również dotkną ich samych.
          • hugow to nie frank wzrósł 09.08.11, 12:25
            to nie frank wzrósł a złoty spadł, dlatego nie popełnili błędu biorąc kredyt frankowy a możliwe, że jeśli popełnili jakiś błąd - to popełniliby go gdyby okazało się, że ich przychody są związane ze spadającym polskim złotym - to byłby ich błąd.
            Złoty tanieje względem innych walut, teraz kosztuje 25 centów (0,25 euro) a złoty kosztował jeszcze niedawno 33 centy (0,33 euro), teraz złoty to 36 centów (0,36 dolara) a był złoty kilka lat temu za 49 centów (0,49 dolara). Złoty leci na dziób.
            To nie Frank drożeje, to złoty tanieje, kiedyś był po 0,45 franka, a teraz za 0,27 franka, złoty już staniał, kiedyś bez sensu drożał, aż doszło do skorygowania, i niedługo może będzie za 0,2 franka, skoro złoty już potaniał z 0,45 do 0,27 do do 0,2 a nawet do 0,15 ma już niedaleko...
              • kr_kr Re: to nie frank wzrósł 09.08.11, 13:24
                Gość portalu: sliski napisał(a):

                > CHF systematycznie drozeje wzgledem euro i dolara, wystarczy porownac wykresy
                > tych walut z ostatanich miesiecy.

                hugow tego i tak nie zrozumie.
                Już kiedyś tłumaczył, że skoro kiedyś dostawał (płaconą wszak w dewizach) dietę zagraniczną i mu wystarczała, a teraz (ta sama dieta) nie wystarcza to to nie świadczy o osłabieniu tej waluty tylko złotego :D
                • hugow to złoty spada i to nie frank wzrósł 09.08.11, 14:16
                  Mam wrażenie, że moje słowa, do których się odnosisz kr_kr, nie zostały przeze mnie jednoznacznie przez Ciebie zrozumiane, za co przepraszam.
                  powołujesz się prawdopodobnie na moją wypowiedź:
                  [[czuję, że jeśli złoty tanieje (jeśli kosztował średnio X n dni temu a teraz kosztuje średnio mniej niż X to dla mnie oznacza to, że tanieje) to jest to wyznacznik stanu Polski.
                  Złoty tanieje w stosunku do USD, tanieje w stosunku do EUR, tanieje w stosunku do franka - dlatego uważam nie na miejscu twierdzenie, że to z frankiem jest gorzej, bo gorzej jest ze złotym, za 20 których jeszcze w 2007 mogłem kupić 2 książki z wysyłką z betterworld a dziś nie kupię nawet jednej, bo ceny są podane w USD. Lepszej walucie niż PLN.
                  Podobnie z EURO, kilka lat temu wracając z Międzyzdrojów z wczasów z definicji dodawałem 100km i kupowałem w podberlińskich centrach wszystkie drobiazgi dla siebie i dzieci. W zeszłym roku zauważyłem, że tego już nie powinienem robić bo już się nie opłaca - z powodu spadku wartości złotego w stosunku do euro. Na każdym kroku dostrzegam że złoty jest mniej wart - może dostrzegam tu nie pasuje: czuję.
                  Jeżdżę na konferencje zagraniczne i ... zawsze dieta powodowała, że wychodziłem na zero lub lekko na plus. Teraz do każdego dnia służbowego wyjazdu DOKŁADAM tak dokładam około 20-30USD na dzień a czasem nawet więcej. Złoty poleciał na pysk, kiedyś na każdym wyjeździe czy to na drogą północ czy mniej drogie południe - gdziekolwiek za granicę - czuło się, że się wymienia solidnego złotego i że moja pensja - choć skromna - coś znaczy, od tamtej pory, wypłaty - choć nominalnie nieco wzrosły, na PIT wygląda ta dynamika ślicznie, to jednak gdy PIT przeliczam i wyrażam go w EURO, franku czy w dolarze - to PIT mój ma mniej imponujące wzrosty a uwzględniając inflację w krajach EURO, franka czy dolara - wartość mojego PITa spada, zacząłem więc składać aplikacje do zagranicznych pracodawców już mniej dla ciekawości a coraz bardziej z narastającym życzeniem aby ktoś odpowiedział.
                  Podsumowując: nie rozumiem, ale czuję.]]
                  Tak się składa, że wyjazdy krajowe są rozliczane na podstawie niepełnego zwrotu za paliwo, gdy jadę PKP to dostaję zwrot za cały bilet, gdy jadę samochodem, dostaję 1/3 z 83 gr za km., kiedyś mi to wystarczało i do konferencyjnych wyjazdów nie dokładałem, teraz gdy paliwo jest po 5zł z powodu coraz słabszego złotego a nie jak kiedyś po 3,8zł - choć mam diesla palącego 8l / 100km, to nie wystarcza. Pasażerów nie mogę brać ze sobą, ponieważ nie jest wygodnie (jestem osobą niepełnosprawną i mam trochę niestandardowego wyposażenia tzw. "zaopatrzenia ortopedycznego" w samochodzie akceptowanego jedynie przez wąskie grono przyjaciół i rodzinę - niestety sprawdzałem w dokumentach Uczelnianych, jak jadę sam, należy mi się tylko 1/3 zwrotu, było OK, do czasu jak złoty był mocniejszy - dziś dokładam do każdej konferencji a z części wystąpień po prostu rezygnuję, bo nie stać mnie na ciągłe prezenty ze swoich prywatnych pieniędzy, przedtem gdy złoty był więcej wart - nie było takiego kłopotu).
                  Co do zagranicznych wyjazdów, to podam przykład z US.
                  Dieta jest płacona w złotych na podstawie rozliczenia z karty kredytowej, jakiś czas po płatności (jak już widać na karcie, podstawą rozliczenia delegacji jest wydruk wyciągu z karty) i np. wyjazd na konferencję w Atlantic City NJ, wrzesień, hotel 200USD za noc, kurs XPLN z USD, na karcie równowartość w złotych 200USD + 15% podatek + spread..., daje 230USD po kursie X do zwrotu - rozliczenie w Październiku ... może listopadzie - niby zgodnie z przepisami do 14 dni po powrocie, ale mówię o wpływie pieniądza na konto). Pięknie, jednak w rozporządzeniu Ministra na hotel jest do 160USD (wyjątek Washington DC i Nowy Jork = 200USD co wcale nie jest prostsze), resztę 40USD pokrywa się z diety, 46USD na dzień, podatek przewyższa wszystko, i tylko zakupy za silnego złotego niewielkich wagowo klamotów potrzebnych w domu - ratowały sytuację. To właśnie miałem na myśli o opłacalności wyjazdów zagranicznych, ta opłacalność się zredukowała a potem przestała istnieć. Nie zawsze uda się wynająć hotel bliski miejsca konferencji mieszczący się w widełkach ministerialnych, a widełki te ministerstwo aktualizuje nieśpiesznie, a jak jest to trochę dalej - trzeba wynająć samochód (za który Uczelnia nie zwróci) lub dojeżdżać zbiorkomem (co - jeśli jest możliwe - bywa znośnym rozwiązaniem). Generalnie - dopóki złoty coś znaczył - rentowność wyjazdów oceniana z punktu widzenia prywatnej kieszeni była nieujemna, wraz ze spadkiem wartości złotego - oczywiste jest, że około 10% wartości wyjazdu zagranicznego trzeba dołóżyć ze swoich a w przypadku polskiego wyjazdu nawet więcej jest ze swoich. To jest przez coraz słabszy złoty, coraz słabszą wartość polskiej waluty - obiektywnie, odczuwane przeze mnie subiektywnie.

                  kr_kr napisał:
                  > Gość portalu: sliski napisał(a):
                  > CHF systematycznie drozeje wzgledem euro i dolara, wystarczy porownac wyk
                  > resy
                  > tych walut z ostatanich miesiecy.
                  >
                  > hugow tego i tak nie zrozumie.
                  > Już kiedyś tłumaczył, że skoro kiedyś dostawał (płaconą wszak w dewizach) dietę
                  > zagraniczną i mu wystarczała, a teraz (ta sama dieta) nie wystarcza to to nie
                  > świadczy o osłabieniu tej waluty tylko złotego :D
                  • kr_kr Okradanie przez pracod. dowodem na osłabienie zł? 09.08.11, 14:46
                    hugow napisał:

                    > powołujesz się prawdopodobnie na moją wypowiedź:

                    > Jeżdżę na konferencje zagraniczne i ... zawsze dieta powodowała, że wychodziłem
                    > na zero lub lekko na plus. Teraz do każdego dnia służbowego wyjazdu DOKŁADAM t
                    > ak dokładam około 20-30USD na dzień a czasem nawet więcej.

                    Tak. Dokładnie to, co powyżej.

                    > Tak się składa, że wyjazdy krajowe są rozliczane na podstawie niepełnego zwrotu
                    > za paliwo, gdy jadę PKP to dostaję zwrot za cały bilet, gdy jadę samochodem, d
                    > ostaję 1/3 z 83 gr za km.,

                    Ok, w rozporządzeniu jest mowa o stawce "maksymalnej" - co nie zmienia faktu że mając do czynienia służbowo z różnymi firmami pierwszy raz słyszę, aby ktoś ustalał "wewnętrznie" niższe stawki niż określone w rozporządzeniu.
                    W firmach prowadzonych przez najbardziej "oszczędnych" nikomu się o tym nie śniło, bo pracownik by po prostu nie pojechał na delegację swoim samochodem.

                    > Co do zagranicznych wyjazdów, to podam przykład z US.
                    > Dieta jest płacona w złotych na podstawie rozliczenia z karty kredytowej, jakiś
                    (...)
                    Dieta co do zasady ma zastosowanie wówczas, gdy nie przedstawiasz rachunków szczegółowych za określone świadczenia. Limit na hotel to co innego, ale w normalnej firmie nie ma on większego znaczenia.

                    > Pięknie, jednak w rozporządzeniu Ministra na hotel jest do 160USD
                    > (wyjątek Washington DC i Nowy Jork = 200USD co wcale nie jest prostsze),

                    Owszem, są określone limity.
                    Jest tylko jedno "ale".

                    § 9. 1. Za nocleg przysługuje pracownikowi zwrot kosztów w wysokości stwierdzonej rachunkiem hotelowym, w granicach ustalonego na ten cel limitu określonego w załączniku do rozporządzenia.
                    3. W uzasadnionych przypadkach pracodawca może wyrazić zgodę na zwrot kosztów za nocleg w hotelu, stwierdzonych rachunkiem, w wysokości przekraczającej limit, o którym mowa w ust. 1.

                    (ROZPORZĄDZENIE MINISTRA PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ z dnia 19 grudnia 2002 r. w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności przysługujących pracownikowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z tytułu podróży służbowej poza granicami kraju.)

                    Innymi słowy: pracodawca żeruje na Tobie, a Ty się dajesz - co dowodzi osłabiania złotego.
                    Tak.
                    Oczywiście.

                    Ponadto (z tego samego rozporządzenia):
                    § 13. 1. Pracownik otrzymuje zaliczkę w walucie obcej na niezbędne koszty podróży i pobytu poza granicami kraju.

                    Więc wypłacanie na podstawie wyciągu z karty kredytowej jest łamaniem prawa.
                    Pewnie gdyby poszperać to jeszcze trochę by się uzbierało.
                    • hugow zasady rozlicz przez pracod. dowodem na osłabienie 09.08.11, 17:24
                      Okradanie to za mocne słowo. Zmieniłem na zasady rozliczeń, one są takie same od jak dawna pamiętam, ale ściśle zaczęto je stosować dopiero po kontroli chyba NIK w okolicach 2005 roku. Jednak mimo to, ponieważ dla obserwowanego okresu są sztywne - jest to jakby nie było benchmark pozwalający wyczuć osłabienie złotego. Nie dowód. Już zwróciłem Tobie uwagę, że bardziej może tu być według mojej interpretacji rzeczywistości mowa o czuciu, przeświadczeniu, wewnętrznej intuicji bazującej na subiektywnym interpretowaniu bodźców z wycinka rzeczywistości po jakim się poruszam.
                      kr_kr napisał:
                      > Ok, w rozporządzeniu jest mowa o stawce "maksymalnej" - co nie zmienia faktu że
                      > mając do czynienia służbowo z różnymi firmami pierwszy raz słyszę, aby ktoś us
                      > talał "wewnętrznie" niższe stawki niż określone w rozporządzeniu.

                      (hugow): jest to państwowy pracodawca, publiczna uczelnia finansowana z Twoich podatków w dużym krajowym ośrodku akademickim.
                      Gdy rozmawiam z firmami prywatnymi, zazwyczaj ustalam za km. 80gr gdy doradztwo lub szkolenie wymaga dojazdu. Są jednak firmy, które mają dziwne - niekorzystne w przypadku jazdy samochodem - zasady rozliczania, nie zawsze jest to oczywiste, że zaakceptują 80gr. Prywatna szkoła wyższa z której czasem jeżdżę na konferencje ma z kolei zasadę, że nie interesuje jej czym jadę i zwraca równowartość zbiorkomu pierwszą klasą ekspresem.

                      > W firmach prowadzonych przez najbardziej "oszczędnych" nikomu się o tym nie śni
                      > ło, bo pracownik by po prostu nie pojechał na delegację swoim samochodem.
                      (hugow): wierzę, pokrywa się to mniej więcej z moimi obserwacjami, czasem podwożony jestem przez profesorów z innych uczelni i gdy dowiadują się jakie zasady u nas panują, pukają się w czoło.

                      > > Co do zagranicznych wyjazdów, to podam przykład z US.
                      > > Dieta jest płacona w złotych na podstawie rozliczenia z karty kredytowej,
                      > jakiś
                      > (...)
                      > Dieta co do zasady ma zastosowanie wówczas, gdy nie przedstawiasz rachunków szc
                      > zegółowych za określone świadczenia. Limit na hotel to co innego, ale w normaln
                      > ej firmie nie ma on większego znaczenia.

                      (hugow): dieta jest tym co "ratuje" sytuację, ale pomniejszają ją o 15% gdy śniadanie wliczone jest w cenę hotelu, nawet jeśli owe śniadanie spowoduje przekroczenie 160USD limitu i tej nadwyżki nad 160USD raczej się już rozliczy.

                      > > Pięknie, jednak w rozporządzeniu Ministra na hotel jest do 160USD
                      > > (wyjątek Washington DC i Nowy Jork = 200USD co wcale nie jest prostsze),
                      > Owszem, są określone limity.
                      > Jest tylko jedno "ale".
                      > § 9. 1. Za nocleg przysługuje pracownikowi zwrot kosztów w wysokości stwierdzon
                      > ej rachunkiem hotelowym, w granicach ustalonego na ten cel limitu określonego w
                      > załączniku do rozporządzenia.
                      > 3. W uzasadnionych przypadkach pracodawca może wyrazić zgodę na zwrot kosztó
                      > w za nocleg w hotelu, stwierdzonych rachunkiem, w wysokości przekraczającej lim
                      > it, o którym mowa w ust. 1.


                      (hugow): jest to przepis uznaniowy - a więc z definicji w przypadku mojej uczelni jest to przypadek "nieuzasadniony" - nawet gdy firma obsługująca wyjazdy uczelniane (wyłoniona w przetargu i tylko przez nią można kupić np. bilet na samolot na wyjazd służbowy) nie umiała znaleźć nic taniej. Zawsze jest to interpretowane tak, że to "pracownik znalazł sobie taki drogi hotel".
                      > (ROZPORZĄDZENIE MINISTRA PRACY I POLITYKI SPOŁECZNEJ z dnia 19 grudnia 2002 r.
                      > w sprawie wysokości oraz warunków ustalania należności przysługujących pracowni
                      > kowi zatrudnionemu w państwowej lub samorządowej jednostce sfery budżetowej z t
                      > ytułu podróży służbowej poza granicami kraju.)
                      > Innymi słowy: pracodawca żeruje na Tobie, a Ty się dajesz - co dowodzi osłabian
                      > ia złotego.
                      > Tak.
                      > Oczywiście.

                      (hugow): nie - niepotrzebnie wprowadzasz element który nie jest niezbędny do analizy
                      Pracodawca zawsze zwracał 1/3 z 83 gr = 27,4 gr za km. Przy średnim spalaniu około 7-8l/100km, to daje najniższy koszt zmienny dla 3,5zł/l i 8l/100km => 28 groszy, różnica około 0,5 grosza na kilometrze, przy konferencji w Kołobrzegu 1040 km, daje to niezauważalne 55 groszy dopłacone do konferencji na paliwie, czyli wziąć czy nie zwiąć ketchup w McDonalds. To samo rozliczenie przy obecnej cenie paliwa 5zł/l i 8l/100km, daje już 12,5 grosza na kilometrze, konferencja w Kołobrzegu to dołożenie z własnej kieszeni 130 zł na samym tylko paliwie. A jest jeszcze amortyzacja, ryzyko otrzymania mandatu, i inne takie jak spotkanie się z przeznaczeniem. To nie jest skutek przyjętych przez uczelnię i to ministerstwo regulacji a skutek osłabienia złotego. Gdyby był mocniejszy, paliwo byłoby tańsze, różnicy by nie było.

                      > Ponadto (z tego samego rozporządzenia):
                      > § 13. 1. Pracownik otrzymuje zaliczkę w walucie obcej na niezbędne koszty podró
                      > ży i pobytu poza granicami kraju.
                      > Więc wypłacanie na podstawie wyciągu z karty kredytowej jest łamaniem prawa.
                      > Pewnie gdyby poszperać to jeszcze trochę by się uzbierało.
                      (hugow): znam te przepisy, zadałem o kilka z nich swój dział rozliczeń będący pionem prorektora ds. współpracy z zagranicą i skutek był taki, że prorektor poskarżył się na mnie mojemu kierownikowi a kierownik wezwał mnie na szczerą rozmowę i z troską przedstawił argumenty, że nie warto pytać jeśli wogóle chcę myśleć o pracy na uczelni.
                      Zmiana ustawy zabraniająca wieloetatowości jaka ma zacząć obowiązywać od 1 października (drugi etat tylko za zgodą rektora), zwiększy jeszcze bardziej władzę administracji uczelnianej, która jak sam widzisz - odbiega w swoim postrzeganiu rzeczywistości o standardów panujących na rynku. Generalnie każdy zakłada, że na konferencję jedzie się na wakacje, podczas gdy na wakacje to ja wolę z rodziną, a zagraniczna konferencja - choć ważna dla samorozwoju i skonfrontowania wyników badań w oderwaniu od polskiego grajdołka - to dla mnie osobiście cholerny wysiłek. 45 minut wystąpienia przed osobami z których ani jedna nie zna żadnego słowiańskiego języka i w razie mojej pomyłki, nie jest w stanie się zorientować, że to polonizm lub slawizm. Potem 2 razy po 30 minut 'gnojenia' przez dwóch kontrreferentów, potem pytania i uwagi z sali, następnie "życzliwe" uwagi kierownika sesji, i kolejne 20-30 minut na skomentowanie na gorągo tego co kontrreferenci i inni poruszali. Jak do tej pory - zawsze jeden lub dwa dni wcześniej nie śpię, a na kolację w dniu wystąpienia, po obradach idę nabombany jakbym alkoholizował się pół dnia, choć nie łyknąłem ani kropelki. Zdecydowanie na wakacje wolałbym jechać do teściowej nawet gdyby była "przysłowiową teściową" choć akurat mam świetną teściową :-). Ale zrobił się offtopic.
              • hugow to nie frank wzrósł 09.08.11, 14:32
                Po pierwsze: A dlaczego tylko z ostatnich miesięcy?
                człowiek żyje kilkadziesiąt lat, w walutach jest odzwierciedlenie wzajemnie przenikających się oddziaływań nakładających się przez lata, gdy się da to nawet wielopokoleniowo, jeśli weźmie się szereg czasowy tylko z kilku miesięcy to można udowodnić dowolną tezę.
                Po drugie: to, że dolar tanieje wobec franka - nie wylucza, że złoty tanieje wobec dolara, a ja zajmuję się złotym, a nie tym, że "w USA to murzynów biją", to prawda, że możliwe jest że dolar traci do franka (ba jestem pewien, że tak jest), możliwe, że euro traci do franka (ba jestem pewien, że tak jest) ale to mnie akurat nie zajmuje, mnie zajmuje, że mimo to złoty traci do dolara, złoty traci do franka, złoty traci do euro, złoty traci do korony czeskiej: www.money.pl/pieniadze/kurs/czk,213.html
                złoty traci do forinta (maj 145, dziś 150), złoty TRACI, po prostu na tle dowolnych nawet podobnych krajów z grupy wyszechradzkiej czy z trójkąta wejmarskiego, z krajów OECD, złoty traci - cały czas spada, wartość złotego maleje, nie ma znaczenia, że dolar traci do franka - bardziej ma znaczenie, że złoty traci do dolara.

                Gość portalu: sliski napisał(a):
                > CHF systematycznie drozeje wzgledem euro i dolara, wystarczy porownac wykresy t
                > ych walut z ostatanich miesiecy.
                • kr_kr Re: to nie frank wzrósł 09.08.11, 15:10
                  > Po pierwsze: A dlaczego tylko z ostatnich miesięcy?

                  Bo "złoty się osłabia" to czas teraźniejszy. Więc trzeba patrzyć na ostatnie kilka miesięcy, może rok.
                  Tylko że nawet tak porównując nie można szukać na siłę jakiegoś jednego dnia trzy miesiące temu i podniecać się, że cena HUF skoczyła od tamtego dnia (według Ciebie) o zawrotne 3%.
                  Jak to ma się nijak do rzeczywistości niech pokaże fakt, że w moim banku dziś średni kurs HUF wynosi 1,4850 za 100HUF, dokładnie 3 miesiące temu, 9 maja wynosił - uwaga! - 1,4845. To nawet nie jest 3%, to jest różnica w granicach błędu.
                  • hugow Re: to nie frank wzrósł 09.08.11, 17:37
                    "złoty się osłabia" to dla mnie zasada, teraźniejsza. Może weźmy pod uwagę kontekst. Rozmawiamy o tym w kontekście kilkudziesięcioletnich zobowiązań finansujących inwestycje długoterminowe jakimi są nieruchomości. Dlatego mówiąc "złoty się osłabia" używam tego określenia w kontekście minimum przeciętnych średnich kilkuletnich.
                    Nie obchodzi mnie chwilowe drgnięcie.

                    Co do forinta - po prostu wrzuciłem money pl i popatrzyłem na mniej więcej średnie poziomy - ale nawet się zaskoczyłem, spodziewałem się, że forint będzie w stosunku do złotego tracił.
                    Chociaż forint mógłby się zlitować.

                    Jedna myśl mnie dręczy w związku z ryzykiem złotego i powodu dlaczego tak słaby za SLD, tak mocny za PiS+S+LPR, tak słaby za PO, i w kontekście węgierskiego forinta. Ale nie wiem, czy powinienem ją otwarcie wypisywać. Nie jest chyba dojrzała.

                    kr_kr napisał:
                    > > Po pierwsze: A dlaczego tylko z ostatnich miesięcy?
                    > Bo "złoty się osłabia" to czas teraźniejszy. Więc trzeba patrzyć na osta
                    > tnie kilka miesięcy, może rok.
                    > Tylko że nawet tak porównując nie można szukać na siłę jakiegoś jednego dnia tr
                    > zy miesiące temu i podniecać się, że cena HUF skoczyła od tamtego dnia (według
                    > Ciebie) o zawrotne 3%.
                    > Jak to ma się nijak do rzeczywistości niech pokaże fakt, że w moim banku dziś ś
                    > redni kurs HUF wynosi 1,4850 za 100HUF, dokładnie 3 miesiące temu, 9 maja wynos
                    > ił - uwaga! - 1,4845. To nawet nie jest 3%, to jest różnica w granicach błędu.
            • leszekk_k tak, to frank rosnie w siłe !!!!!!!!! 09.08.11, 16:38
              hugow napisał:

              > to nie frank wzrósł a złoty spadł, dlatego nie popełnili błędu biorąc kredyt fr
              > ankowy a możliwe, że jeśli popełnili jakiś błąd - to popełniliby go gdyby okaza
              > ło się, że ich przychody są związane ze spadającym polskim złotym - to byłby ic
              > h błąd.
              > Złoty tanieje względem innych walut, teraz kosztuje 25 centów (0,25 euro) a zło
              > ty kosztował jeszcze niedawno 33 centy (0,33 euro), teraz złoty to 36 centów (0
              > ,36 dolara) a był złoty kilka lat temu za 49 centów (0,49 dolara). Złoty leci n
              > a dziób.


              Cos mi tutaj nie gra,
              nie mozna powiedziec ze złoty spadł do franka, bo złoty do euro ma praktycznie niezmienny kurs z wahaniami 20 gr od kilkunastu miesiecy ( kurs oscylule od 3,85 - 4.15 )

              czyli co , złoty osłab do franka, a jego siła jest taka sama do euro ???

              a co powiesz na temat dolara, w ciągu roku złoty jednocześnie osłab i wzmocnił sie do
              dolara

              bzdury piszesz kolego

              Frank rosnie w siłe, a dolar raz rośnie a pozniej spada do euro i to powoduje zmiany kursu u nas

              sila zlotego jest mniej wiecej taka sama

              a jesli wspominasz euro po 3.20 to była sytuacja, kiedy złoty był zbyt silny, i cale szczęscie
              ze osłab do 4 zł


              mozna by powiedzieć, ze złoty osłab, jak by
              • hugow złoty spada, obniza się wartość złotego 09.08.11, 17:51

                @ leszekk_k
                z dolarem mam do czynienia średnio kilka razy w roku, kilka lat temu (znalazłem niedawno wydruk z czasu połączenia BPH i PEKAO, gdy wezwali mnie do zlikwidowania lokaty - i musiałem wykupić dolary za 2,09 zł), dolar był po 2,09 dziś jest droższy.
                z euro mam kontakt w wakacje i w 2008 było euro po 3,3 zł a dziś jest droższe.

                w każdej kluczowej walucie złoty był silniejszy i teraz jest słabszy - nie tylko wobec franka


                leszekk_k napisał:
                > > Złoty tanieje względem innych walut, teraz kosztuje 25 centów (0,25 euro)
                > a zło
                > > ty kosztował jeszcze niedawno 33 centy (0,33 euro), teraz złoty to 36 cen
                > tów (0
                > > ,36 dolara) a był złoty kilka lat temu za 49 centów (0,49 dolara). Złoty
                > leci n
                > > a dziób.
                > Cos mi tutaj nie gra,
                > nie mozna powiedziec ze złoty spadł do franka, bo złoty do euro ma praktycznie
                > niezmienny kurs z wahaniami 20 gr od kilkunastu miesiecy ( kurs oscylule od 3,8
                > 5 - 4.15 )
                • kr_kr Re: złoty spada, obniza się wartość złotego 09.08.11, 21:13
                  > z dolarem mam do czynienia średnio kilka razy w roku, kilka lat temu (znalazłem
                  > niedawno wydruk z czasu połączenia BPH i PEKAO, gdy wezwali mnie do zlikwidowa
                  > nia lokaty - i musiałem wykupić dolary za 2,09 zł), dolar był po 2,09 dziś jest
                  > droższy.
                  > z euro mam kontakt w wakacje i w 2008 było euro po 3,3 zł a dziś jest droższe.

                  Czyli: dolary sprzedawałeś w 2008 roku (bo skoro to było kilka a nie kilkanaście lat temu to może być to jedynie 2008) i na wakacjach byłeś w 2008 roku.
                  I na porównaniu z tym jednym, krótkim okresem opierają się Twoje teorie. Bp wtedy to jako jedynym okresie w przeciągu ostatnich 10 lal złoty był "silniejszy".
                  Nie. On nie był silniejszy. On był w tym krótkim, króciutkim okresie przewartościowany. W 2009 przez chwilę był niedowartościowany (w wyniku odreagowania - kurs EUR zbliżał się do 5 zł) a teraz po prostu wrócił do normy.

                  > w każdej kluczowej walucie złoty był silniejszy i teraz jest słabszy - nie ty
                  > lko wobec franka

                  Tak się upierasz przy tych "długookresowych" analizach - więc spójrz choćby na sierpień 2001 rok (10 lat temu): USD: 4,13 (tak: cztery złote trzynaście groszy za 1 USD) - dziś 2,88 ... ale na pewno to musi być błąd. Bo przecież "w każdej kluczowej walucie złoty był silniejszy" :D

                  Wiem, wiem - analizy "wybiórcze" są dobre jedynie wówczas, gdy "wybiórczość" potwierdza jedynie słuszną Twoją teorię opartą na czuciu i wierze.
                  • hugow Re: złoty spada, obniza się wartość złotego 09.08.11, 23:06
                    na to by wychodziło - ale wystarczy wziąć złotego od 1995 roku (od czasu denominacji - ucięcia 10000) lub z wcześniejszego okresu - obie waluty w miarę długie mają szeregi czasowe i zawsze było tak, że złoty słabiał (mowa o średnim trendzie, przeciętnej tendencji, nie o chwilowych odchyleniach), ciągle słabiał, z chwilowym, niezrozumiałym dla mnie wzmocnieniem się złotego w okolicach 2008 roku, jednak całościowy obraz nie zmienia się radykalnie

                    nie wiem do czego potrzebna jest komu religijna wiara w zieloną wyspę i rzekomo silnego złotego - to mit, nie warto w to wierzyć, bo to nie ma sensu pozareligijnego

                    kr_kr napisał:
                    > Czyli: dolary sprzedawałeś w 2008 roku (bo skoro to było kilka a nie
                    > kilkanaście
                    lat temu to może być to jedynie 2008)
                    • leszekk_k Re: złoty spada, obniza się wartość złotego 09.08.11, 23:38
                      nie możesz powiedziec ze złoty osłabł do Franka

                      gdyby zloty osłabł, to by osłabł do wszystkich głównych walut

                      według twojej teorii złoty osłabł do franka, a wzmocnił sie do dolara w perspektywie ostatnich 6 miesiecy

                      nie moze walua jednoczesnie osłabic sie i wzmocnić

                      powtorze jeszcze raz: złoty stoi w miejscu od 2 lat, tylko inne waluty, a szczegolnie dollar i frank osłabiaja sie lub umocniaja wzgledem złotego.
            • Gość: second.majster Re: to nie frank wzrósł IP: *.as13285.net 09.08.11, 22:55
              Daj sobie spokój, jakakolwiek analiza jest owszem, pouczająca bo widzimy wszyscy jacy nie jesteśmy pro i nie pamiętamy ostatnich relacji kursów głównych walut. To nic nie ma do naszych frankobiorców. Nie trzeba zawikłanych analiz jak Twoja. Parę setek tysięcy ludzi wyruszyło na rynek walutowy z przeświadczeniem że skoro spadało (mowa o kursie franka), to będzie spadać, ten sam owczy napęd analityków podpierających się w estymacji przysłości na kierunku rynku z ostatnich paru miesięcy. Czyli zostali hardkorowymi spekulantami obsawiającymi jedyny słuszny kierunek waluty, może bez lewara ale pod zastaw wszystkich oszczędności często całego życia. Spekulanci, nikt im nie wytłumaczył że nie ma różnicy czy gram na foreksie czy inwestuję za walutę zarabiając w PLN? Bo nie ma, lewar jest tylko różnicą, cała reszta to obstawianie jednego kierunku ruchu instrumentu, sorry Winnetou, dupa boli, nauka spekulacji kosztuje.
          • Gość: Adam Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.atman.pl 09.08.11, 13:17
            co do franka, to sam już nie wiem, więc się nie będę wypowiadał, co do giełdy, to wbrew pozorom mogą mieć rację.

            Sam zainwestowałem w giełdę po największych spadkach, chwilę potem ceny akcji jeszcze spadały, ale:
            - kupiłem akcje KGHM po 36,41 teraz, nawet po dzisiejszych spadkach wartość akcji wynosi 162 zł
            - kupiłem akcje Azotytarnów po 8,40 teraz wartość akcji wynosi 24,20 zł
            - kupiłem akcje Lotos po 11,56,41 teraz wartość akcji wynosi 32 zł

            takich spółek mam jeszcze kilka, nie obyło się oczywiście bez wtopy
            - kupiłem akcje Atlantis po 1,56 teraz wartość akcji wynosi tylko 0,51 zł

            ale generalnie w perspektywie tych kilku lat, jestem całkiem porządnie do przodu.
            Tylko, że to była/jest inwestycja długofalowa, więc nie wykonywałem i nie wykonuję gwałtownych ruchów, tak jak wielu inwestorów.

            Poczekam jeszcze do końca tygodnia i zacznę się zastanawiać nad kupnem kolejnych akcji
        • Gość: rentier Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.zomax.ie 09.08.11, 11:11
          To jest typowo polskie zachowanie. Mam lepiej nie dlatego, ze poprawilem sobie wlasny los dzieki swojej zaradnosci czy przedsiebiorczosci ale dlatego, ze komus innemu powinela sie noga. Czytaj: ja jestem w gownie po pas ale patrzcie na lemingi franciszkanskie! Oni sa w gownie po sutki! Nie patrzy na to, ze smierdza tak samo i razem utona w tym gownie.


          Gość portalu: Jasio napisał(a):
          > Po co opowiadasz takie historyjki? Nie ważne czy prawdziwe czy nie. Na pewno są
          > osoby które znalazły się w opisywanej przez Ciebie sytuacji, ale czy to powód
          > żeby o tym pisać jakieś dowartościowujące kawałki? Cieszysz się, że mają gorzej
          > ? Że Cie nie posłuchali i teraz mają za swoje?
          • Gość: Damn Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.11, 11:21
            Przesadzasz.

            Ten przykład z parką, miał na celu uświadomienie:
            - że na rynkach finansowych nie ma takiego czegoś jak: "teraz może tylko rosnąć", "frank wiecej nie urośnie!".

            Świat nie jest czarno-biały. Jest pewne prawdopodbieństwo (niezerowe), że coś może rosnąć albo spadać.

            Każdemu życzę jak najlepiej
              • Gość: Kaktus Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.plock.mm.pl 09.08.11, 13:10
                A jak może interweniować Szwajcaria ? Ktoś uparł się aby położyć jej export - a więc gospodarkę sensu stricte . Stopy procentowe ? Ona już prawie ich nie ma ? Ujemnych zastosować się nie da ! Jeśli nie zdewaluują franka ( drukując dodatkowe kilka ? dziesiąt ? miliardów dodatkowych papierowych bilecików ichniego NBS , bez pokrycia ) to będzie tak drogi , że nikt od szwajcarów nie kupi nawet guzika .
        • Gość: rentier Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.zomax.ie 09.08.11, 11:11
          To jest typowo polskie zachowanie. Mam lepiej nie dlatego, ze poprawilem sobie wlasny los dzieki swojej zaradnosci czy przedsiembiorczosci ale dlatego, ze komus innemu powinela sie noga. Czytaj: ja jestem w gownie po pas ale patrzcie na lemingi franciszkanskie! Oni sa w gownie po sutki! Nie patrzy na to, ze smierdza tak samo i razem utona w tym gownie.


          Gość portalu: Jasio napisał(a):
          > Po co opowiadasz takie historyjki? Nie ważne czy prawdziwe czy nie. Na pewno są
          > osoby które znalazły się w opisywanej przez Ciebie sytuacji, ale czy to powód
          > żeby o tym pisać jakieś dowartościowujące kawałki? Cieszysz się, że mają gorzej
          > ? Że Cie nie posłuchali i teraz mają za swoje?
          • tacx Re: Typowy polski inwestor??? 09.08.11, 11:34
            Gość portalu: rentier napisał(a):

            > To jest typowo polskie zachowanie. Mam lepiej nie dlatego, ze poprawilem sobie
            > wlasny los dzieki swojej zaradnosci czy przedsiembiorczosci ale dlatego, ze kom
            > us innemu powinela sie noga. Czytaj: ja jestem w gownie po pas ale patrzcie na
            > lemingi franciszkanskie! Oni sa w gownie po sutki! Nie patrzy na to, ze smierdz
            > a tak samo i razem utona w tym gownie.


            ale frankiści dopiero teraz płacą raczej mniej wiecej te same raty co złotowcy. Albo i więcej. Suma sumarum i tak się im to na razie opłaciło. na razie - nie wiemy ile ten wzrost franka potrwa. Prawodopodobnie opłaca się po prostu inwestować we franka i najwidoczniej jakieś wirtualne twory zwane korporacjami czy bankami oszacowały że będzie on kosztował wiele wiele więcej wiec się franka pompuje, nabywa itd. Klopoty to mają tylko ci którzy naciągali swoją zdolność kredytową w 2007-08 i zakredytowali się trochę pod korek. Im na pewno grunt pali się pod nogami ale dajcie spokój. Ten frank za miesiac może mimo wszystko już stanieć.. albo zdrozeć. Takie ryzyko kredytu w obcej walucie.
            mam wrazenie ze niewielu zdawało sobie sprawę w co się pisze. miałem znajomego który kupił w 2007 mieszkanie na kabatach za franki. Straciłem z nim kontakt bo gościa sprzed komputera nie można było oderwać (był grafikiem w firmie reklamowej). Pamietam jak zachwalał ten kredyt i jak ciężko było cokolwiek znaleźć do zakupu. Dzis chyba żałuje decyzji ale kto mógł to przewidzieć?
            Nie mam żadnego kredytu, mam mieszkanie... jakoś obiektywnie mogę spojrzeć na tą sytuację . na szczęście nie musiałem brać kredytu i w sumie czuję się wolny. Nei wyobrażam sobie sytuacji kiedymuszę zalozyć rodzinę, zaciagnąć kredyt i kupic chałupę która kupiona za 400tyś po 4 latach warta jest 310tyś a kredytu do spłaty na dzień dzisiejszy jest coś ze 500tyś. Trochę to chore po prostu ale z drugiej strony to skad ci ludzie mają brać mieszkania?
            • allerune Re: Typowy polski inwestor??? 09.08.11, 11:54
              > ale frankiści dopiero teraz płacą raczej mniej wiecej te same raty co złotowcy.
              > Albo i więcej

              kolejny, który nie ma pojęcia z czego składa się rata kredytu. Podpowiem, jest to kapitał + odsetki. Odsetki w PLN są duże, kapitał cały czas ten sam.

              W PLN jeśli chcesz wcześniej spłacić kredyt (kupujesz nowe mieszkanie, dom) to nie dopłacasz drogich rat przez resztę trwania kredytu, spłacasz kapitał który został i jesteś czysty.

              W CHF możliwa jest sytuacja gdy spłacasz już 10 lat a do spłaty masz więcej niż pożyczyłeś (w przeliczeniu na złotówki).

              Wtopa brania kredytów w tanich frankach polega więc na tym, że człowiek ma na szyi pętlę przez 30 lat i stoi na stołku z podpiłowaną jedną nóżką. Jeśli mu się uda nie spaść przez ten okres czasu to wyjdzie na swoje, w przeciwnym jednak razie może mieć problem.

              PS. oczywiście nigdy nie byłem fanem kredytów w PLN, RnS uważam za złodziejstwo. gdyby było łatwiej, już stałbym w kolejce po kredyt we franku :-)
              • tacx Re: Typowy polski inwestor??? 09.08.11, 12:03
                allerune napisał:

                > > ale frankiści dopiero teraz płacą raczej mniej wiecej te same raty co zło
                > towcy.
                > > Albo i więcej
                >
                > kolejny, który nie ma pojęcia z czego składa się rata kredytu. Podpowiem, jest
                > to kapitał + odsetki. Odsetki w PLN są duże, kapitał cały czas ten sam.
                >
                Dzięki łaskawco. Jeśłibyś jeszcze właścicielu szklanej kuli powiedział ile będą mieli do spłatyw przyszłym miesiacu że nie zapytam się ile w przyszłym roku to bedę wdzięczny. I ile spłacali do tej pory to pewnie wiesz
                • hugow ZŁOTY/CHF w przyszłym miesiącu 09.08.11, 12:35
                  tacx napisał:

                  > allerune napisał:
                  >
                  > > > ale frankiści dopiero teraz płacą raczej mniej wiecej te same raty
                  > co zło
                  > > towcy.
                  > > > Albo i więcej
                  > >
                  > > kolejny, który nie ma pojęcia z czego składa się rata kredytu. Podpowiem,
                  > jest
                  > > to kapitał + odsetki. Odsetki w PLN są duże, kapitał cały czas ten sam.
                  > >
                  > Dzięki łaskawco. Jeśłibyś jeszcze właścicielu szklanej kuli powiedział ile będą
                  > mieli do spłatyw przyszłym miesiacu że nie zapytam się ile w przyszłym roku to
                  > bedę wdzięczny. I ile spłacali do tej pory to pewnie wiesz


                  czyli we wrześniu 2011:
                  ->
                  złoty spaść może we wrześniu 2011 do 0,24 franka z prawdopodobieństwem 33%, będzie kosztował mniej niż 0,24 franka z prawdopodobieństwem 34% oraz będzie kosztował więcej niż 0,24 franka z prawdopodobieństwem 32% oraz 1% na inne możliwości... :)

                  Złoty tanieje względem innych walut, teraz kosztuje 25 centów (0,25 euro) a złoty kosztował jeszcze niedawno 33 centy (0,33 euro), teraz złoty to 36 centów (0,36 dolara) a był złoty kilka lat temu za 49 centów (0,49 dolara). Złoty leci na dziób.
                  To nie Frank drożeje, to złoty tanieje, kiedyś był po 0,45 franka, a teraz za 0,27 franka, złoty już staniał, kiedyś bez sensu drożał, aż doszło do skorygowania, i niedługo może będzie za 0,2 franka, skoro złoty już potaniał z 0,45 do 0,27 do do 0,2 a nawet do 0,15 ma już niedaleko...
                    • hugow Re: ZŁOTY/CHF w przyszłym miesiącu 09.08.11, 23:12
                      widocznie dowód był nieprzekonujący

                      poza tym jest to niemożliwe aby kosztowała tyle samo co 10 lat temu - w czym, w litrach gazu LPG? W 2002 litr LPG kosztował mniej niż 1 zł, dziś litr LPG kosztuje więcej niż 2 zł

                      cehaem napisał:
                      > Juz tydzien temu udowodnilem tobie, ze na dzien dzisiejszy zlotowka kosztuje mn
                      > iej-wiecej tyle samo, co 10 lat temu, a ty dalej swoje....
                    • hugow Re: ZŁOTY/CHF w przyszłym miesiącu 09.08.11, 23:16
                      Złoty traci do EURO wolniej niż traci do franka.
                      To, że EURO traci - jest faktem, ale mnie jako zarabiającego w złotych interesuje to, że złoty traci do każdej kluczowej waluty - wystarczy spojrzeć na dane i pobawić się wykresami, samodzielnie - weź najpierw wykres PLN / EUR i popatrz policz zastanów się
                      Potem to samo z kursem PLN / korona czeska
                      Potem to samo z kursem PLN / USD
                      Nawet wykres kursu forinta jest pouczający.
                      Gość portalu: zrh napisał(a):
                      > To jak wytłumaczysz, analityku-hobbysto, że w mojej firmie wszyscy zacierają rą
                      > czunie ma kurs CHF/EUR? Ostatnio fetowali próg 0.90. Znaczy że EUR tanieje i PL
                      > N tanieje a franek stoi w miejscu?
                • allerune Re: Typowy polski inwestor??? 09.08.11, 14:17
                  > Dzięki łaskawco. Jeśłibyś jeszcze właścicielu szklanej kuli powiedział ile będą
                  > mieli do spłatyw przyszłym miesiacu że nie zapytam się ile w przyszłym roku to
                  > bedę wdzięczny. I ile spłacali do tej pory to pewnie wiesz

                  chłopie, popatrz co jest teraz. Jeśli masz na nieruchomość o wartości 200 tysięcy kredyt w wysokości 350, a Twoja zdolność kredytowa w związku z nowymi rekomendacjami wynosi 180 tysięcy to się zastanów... bank w każdej chwili może poprosić Cię o dopłacenie różnicy, ew. wykupienie drogiego ubezpieczenia a w najgorszym wypadku wypowie (zgodnie z prawem) kredyt. Wtedy będziesz miał swoją szklaną kulę... u szyi
                  • Gość: tacx Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.11, 15:02
                    > chłopie, popatrz co jest teraz. Jeśli masz na nieruchomość o wartości 200 tysię
                    > cy kredyt w wysokości 350, a Twoja zdolność kredytowa w związku z nowymi rekome
                    > ndacjami wynosi 180 tysięcy to się zastanów... bank w każdej chwili może popros
                    > ić Cię o dopłacenie różnicy, ew. wykupienie drogiego ubezpieczenia a w najgorsz
                    > ym wypadku wypowie (zgodnie z prawem) kredyt. Wtedy będziesz miał swoją szklaną
                    > kulę... u szyi

                    no i co jeszcze. Gulka ci wyskoczy zaraz tak się naindyczyłeś :-))). Mogę sobie patrzeć na co mi się podoba a suma sumarum będziesz wiedział ile realnie zapłaciłeś dopiero w chwili zapłaty ostatniej raty.
                    Moze poprosić o wykup ubezpieczenia , może nie musi, może nie chce... Może się po prostu nie opłaca taka operacja na razie.
                    Panikujesz po prostu. Nikt na świecie nei wie po ile będzie frank za miesiac a co dopiero za rok. A twoje dane dot wycen wartosci neiruchomosci sa warte tyle ile twoje pseudo wywody. jak na razie jedyną formą prawnej wyceny nieruchomości jest operat szacunkowy. I moze przyjmiesz do wiadomosci ze nie wszystkie nieruchomosci staniały i nie w każdej lokalizacji więc moze nie generalizujmy choc faktem jest że jest ogólnie trend spadkowy
        • Gość: hhh Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.183.234.17.dsl.dynamic.t-mobile.pl 09.08.11, 12:36
          >ale czy to powód
          > żeby o tym pisać jakieś dowartościowujące kawałki? Cieszysz się, że mają gorzej
          > ? Że Cie nie posłuchali i teraz mają za swoje?

          nic już nie można skrytykować, bo zaraz się mądrzą. Na szczęscie czasy mamy dla takich "pozytywnie nastawionych" ciężkie, oj ciężkie. Za głupie marzenia o rzeczywistości bez docinków i konfliktów trzeba będzie ostro płacić. Aż miło popatrzeć :)
      • Gość: zzz Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.skynet.net.pl 09.08.11, 11:31
        Oj tam, od razu bez komentarza. Napisz jak bardzo cieszy Cie to że im się noga powinęła, że popadną w kłopoty finansowe. Wyraź swoją nadzieję że komornik zlicytuje im mieszkanie, a oni zostaną z ogromnym kredytem do spłacania. Co się będziesz szczypał. Tobie co prawda się nie polepszyło ale za to innym się pogorszy, jakie to cudowne uczucie. Nie ma co się krępować, znajdziesz tu sporo osób wyznających podobną filozofie życiową.

        Niestety w naszym społeczeństwie bezinteresowne sku...syństwo ma się cały czas dobrze :( Wąskie horyzonty nie pozwalają dostrzec że problemy tych 700tys ludzi uderzą w nas wszystkich rykoszetem.
        • Gość: Damn Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.08.11, 11:54
          Wcale mnie nie cieszy. Tym bardziej, że bardzo lubię spędzać z Nimi czas, więc jak im się pogorszy, to zamiast dać się wyciągnać na jakąś imprezę, kręgle itp. usłyszę: "Sorry, nie damy rady, nie mamy kasy".

          Piszę to raczej ku przestrodze, że na rynku finansowym, nie ma czegoś takiego, jak "musi rosnąć/spadać".

          Oni zrobili pierwszy błąd, że założyli, że kupowali mieszkanie, za franka, który w ich ocenie był wysoki (2.80zł). Dziś franek jest wyższy o prawie 40% i pyknął 3.92.

          Być może robią podobny bład z akcjami.

          Oczywiście, ich kasa, ich sprawa.

          Ja tylko, ze zwykłej ciekawości świata, przy każdej ich decyzji podpytuje, jaka była ich motywacja... Lubię znać zdanie innych, choć nie zawsze się muszę z nim zgadzać.

          • hugow Re: Typowy polski inwestor??? 09.08.11, 12:43
            Po pierwsze - jeśli zrobili jakiś błąd - to ten, że wogóle wzięli kredyt - kredytów nie powinno się brać nigdy i pod żadnym pozorem, jeśli spodziewana ROA z działalności na którą bierze się kredyt nie przewyższa stopy kosztu kredytu. Niemal nigdy ROA z inwestycji w mieszkanie nie przekracza 0, a więc nawet kredyt 0% jest za drogi na mieszkanie - a takich nikt nie daje.
            Po drugie - nie zrobili błędu wybierając franka - działali na podstawie dostępnych wówczas informacji i prognoz - podjęli decyzję (pomijając błąd o wzięciu kredytu), słuszną w tamtym czasie. Mało tego, jeśli przyjąć prognozę z tamtego okresu, że wartość nieruchomości będzie tylko rosła i że na mieszkaniu nie da się stracić - to ich ROA była wyższa, nawet jeśli LTV była większa od 100%.
            Gość portalu: Damn napisał(a):
            > Oni zrobili pierwszy błąd, że założyli, że kupowali mieszkanie, za franka, któr
            > y w ich ocenie był wysoki (2.80zł). Dziś franek jest wyższy o prawie 40% i pykn
            > ął 3.92.
            dzisiaj (8.2011) złoty jest po 25 centów czyli 0,25 EUR
            w 2008 roku w sierpniu złoty był po 30 centów czyli 0,3 EUR
            w styczniu 1993 (tylko tam sięga mi wykres z money.pl) złoty był po ok. 52 centy czyli 0,52 EUR
            Jeśli coś co było warte 52 dziś jest warte 25 - i to do tego 25 to jest gorsze bo przez 20 lat trwała inflacja w krajach europejskich, to mamy do czynienia ze spadkiem i to 25/52= o około 52% w dół w czasie raptem 19 lat, czyli trochę dużo.
            Z dolarem podobnie, w styczniu 1993 jeden złoty to były 63 centy, z kolei w 2008 roku w sierpniu było to 47 centów za jednego złotego, dziś jest to 34 centy za jeden złoty.
            Znowu: jeśli coś spadło z 63 centów do 34 centów to jest to SPADEK a nie wzrost.
            Puszkę Coca-Coli kupowałem w 1993 roku za 25 centów, wtedy za 1 złoty mogłem kupić 2 puszki Coca-Coli i jeszcze zostawało mi na pół puszki. Dzisiaj puszka w Polsce (nie wiem ile w USA) kosztuje 1,19 (czasem za 1 zł, chyba w Biedronce), co nie zmienia faktu, że jest to JEDNA puszka Coca-Coli zamiast dwóch i pół puszki, spadek to spadek i nic na to się nie poradzi. O cena Coca-Coli w puszcze 0,33l w USD się nie zmieniła: 25 centów
            in.answers.yahoo.com/question/index?qid=20070402201732AAEk5y6
            czyli jeden złoty staniał z 2,5 puszek Coca-Coli na 1 puszkę.
            -Złoty w dolarze potaniał z 49 centów na 36 centów - to źle świadczy o złotym a nie o dolarze - może to Polska śle inflację i to jest najsłabszy element skoro to złoty tanieje? Może zielony kolor naszej wyspy na czerwonym tle Europy to nie zieleń świeżości a pleśń na ogólnie dobrze dojrzałym owocu i trzeba wyciąć tę pleśń? Złoty w Euro też tanieje, złoty we franku tanieje, w dolarze złoty tanieje, złoty w czeskich koronach tanieje, czy jest jakaś kluczowa waluta w jakiej złoty nie tanieje?W złotówkach nie jest lepiej.
            Brali złotowy kredyt na dom po 6ooo za metr w wersji deweloperskiej a teraz ich sąsiedzi kupują to samo obok za 4ooo wykończone pod klucz, kuchnia z pełnym AGD, szafy wnękowe i pełne urządzenie pokoju - salonu gratis, komórka i garaż gratis, miejsce parkingowe plus benzynowy SWIFT na 2 lata gratis (jedynie paliwo to koszt użytkownika) plus wylot na Rodos All Inslusive dla całej rodziny na czas przeprowadzki.
            Pamiętam ekscytację kolegi jak kupował za 6ooo, był przeszczęśliwy, podekscytowany, czuł się super. Ale suche fakty są takie, że teraz jego złotowy kredyt na 600ooo wzięty z dwuletnią karencją spłaty kapitału, wystarczyłby na niemal dwukrotnie więcej i to wykończone. Swojego mieszkania kupionego wtedy za 6ooo za metr jeszcze nie wykończył, jeden z pokoi służy im jako suszarnia i graciarnia - komórka, jaką ich sąsiad za 4ooo ma gratis i niestety znajomy nie jeździ od 2008 roku na wakacje. Dzieci są głównie u babci, bo on i żona ciężko pracują, obiady jedzą pokątnie.
            Żadne korzyści z kredytu nie są tak wielkie aby mogły szkodom dorównać.
            ma

            zadziałały dwa parametry równocześnie:
            [1] złoty potaniał (a zgodnie z założeniami nie miał tanieć)
            [2] potaniały nieruchomości (a zgodnie z założeniami miały tylko i wyłącznie drożeć)

            Złoty tanieje względem innych walut, teraz kosztuje 25 centów (0,25 euro) a złoty kosztował jeszcze niedawno 33 centy (0,33 euro), teraz złoty to 36 centów (0,36 dolara) a był złoty kilka lat temu za 49 centów (0,49 dolara). Złoty leci na dziób.
            To nie Frank drożeje, to złoty tanieje, kiedyś był po 0,45 franka, a teraz za 0,27 franka, złoty już pierdyknął, kiedyś bez sensu drożał, aż pierdyknął, i niedługo może będzie za 0,2 franka, skoro złoty już potaniał z 0,45 do 0,27 do do 0,2 a nawet do 0,15 ma już niedaleko...
              • hugow nie wybaczam 09.08.11, 14:42
                Nie wybaczam braku merytorycznego uzasadnienia z Twojej strony. Brak takiego merytorycznego wkładu z Twojej strony wynika w mojej ocenie z tego, że tej ekonomii nie musisz znać. Fakty są takie:
                Każdy kto bierze kredyt gdy prognoza ROA jest niższa od stopy kosztu kredytu popełnia błąd, bo aktywa które mają finansować zarówno właściciela aktywów jak i wierzyciela aktywów muszą zarobić stopę zwrotu wyższą od wynagrodzenia wierzyciela którego ryzyko jest niższe.
                Pełniejsze wyjaśnienie tego znajdziesz w książkach:
                www.ksiegarnia.beck.pl/ekonomia-podreczniki/id5556,Wprowadzenie-do-zarzadzania-finansami-przedsiebiorstw.html [Wprowadzenie do zarządzania finansami: CHBeck]
                www.ksiegarnia.beck.pl/ekonomia-dla-praktykow/id3191,Tajniki-finansowego-sukcesu-dla-mikrofirm.-Od-uruchomienia-do-stabilnego-wzrostu.html [Tajniki finansowego sukcesu: CHBeck]
                oraz:
                www.oddk.pl/Ocena-finansowa-kontrahenta-na-podstawie-sprawozdan-finansowych;s,karta,id,153 [Ocena finansowa kontrahenta: ODDK]
                serdecznie polecam

                Gość portalu: _petrow napisał(a):
                > @hugow
                > Bzdura w Twoim poście goni bzdurę. Skończyłem na piątym wierszu, bo szkoda oczu
                > . Wybacz brak merytorycznego uzasadnienia, ale nie mam dość czasu by robić Ci w
                > ykład z zakresu ekonomii.
              • hugow mieszkanie to jest inwestycja 09.08.11, 17:43
                jeśli byłoby za darmo - i każdy miałby mieszkanie za darmo - to może nie byłoby inwestycją
                i jeśli mieszkanie to nie inwestycja - to dlaczego wszędzie w dokumentacji budowy domu o mnie jako wznoszącym dom piszą: "inwestor"? Ten co dom dla mnie wznosi to wykonawca ale ja który pieniądze w dom inwestuję jestem według tych dokumentów "inwestorem" - inwestor dokonuje inwestycji

                wszystko co pociąga za sobą zamrożenie kapitału jest inwestycją i jak każda inwestycja musi być rozpatrywane w kontekście prynoszenia określonych konsekwencji wyrażonych w pieniądzu - inaczej się to mści.

                Gość portalu: Mruk napisał(a):
                > Niestety mieszkanie to nie inwestycja i nie może być w takiej kategorii rozpatr
                > ywany.
            • Gość: ETM79 Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.150.129.141.internetia.net.pl 09.08.11, 13:31
              Dosyć skomplikowany komentarz,

              Proponuję prostszy:
              - suma kredytów w CHF, zaciągniętych w PL jest b. wysoka,
              - do banków są wpłacane raty w zł, banki muszą kupować CHF w dużych ilościach
              - to musi wpływać na zwyżkę kursu CHF,
              - taka sytuacja może trwać latami, o ile inne silniejsze zjawiska nie zmienią sytuacji,

              Ogólnie, te zjawisko jest analogiczne do zasady zachowania energi w fizyce (energia potencjalna, kinetyczna, Newton)



              • Gość: kk cos w tym jest IP: 82.139.160.* 09.08.11, 13:50
                Masz rację. Ponoć wg. NBP udzielono 700 000 kredytów we frankach w 100% na zakup domów i mieszkań średnio po 200 000 Franków na 1 kredyt.

                Co w okresie udzielania kredytów dało podaż na polski rynek walutowy czyli 140 mld Franków.

                No nic dziwnego że kurs Franka gigantycznie spadł jak była taka nadpodaż i rosnie jak co miesiąc na spłaty potrzebujemy kilku mld Franków (plus ta nowa spekulacyjna sytuacja).

                Teraz by obsłużyć obsługę długu kredytowego Polska powinna kilkukrotnie zwiekszyc eksport do Szajcarii lub non-stop skupowac gigantyczne ilości Franków na rynkach swiatowych.

                A gdzie wówczas był NBP albo czy ktokolwiek w kraju zdawał sobie sprawę z tego w co się wpakowaliśmy ????
                • sierzant_nowak Jak to gdzie? 09.08.11, 14:23
                  > A gdzie wówczas był NBP albo czy ktokolwiek w kraju zdawał sobie sprawę z tego
                  > w co się wpakowaliśmy ????

                  jak to gdzie? Pod kierownictwem specjalisty od betonu sprężonego, pana Skrzypka...
        • Gość: rowniez marek I co?! IP: *.icpnet.pl 09.08.11, 11:56
          Teraz mam flaki sobie wyprówac aby pomoc franciszkanom? Zalosny jestes!
          Na moje oko to Ty jestes albo komuch z GW albo bankster taki ala Belka co gowniarzeni na Woodstoku trumaczy ze nalezy sie zadluzac i w dodatku rzetelnie placic podatk -i tlustym kotom a jakze!
          Ten kraj zszedl na psy przez takich jak ty cwaniaczku!
          Zal tylko baranow frankowych bo golicie ich do skory bezszczelnie tulac milosiernie do piersi i tlumaczac Im ze jednak tak trzeba.
          • Gość: S. Re: I co?! IP: *.axa-polska.pl 09.08.11, 12:38
            Tak żeby uświadomić tych co tak umieją liczyć. Kupiłem mieszkanie w Wawie, nowe po 4500 za m2, franek był po 2.8PLN, kiedy był po 2.1 spłaciłem sobie 2/3 kredytu ze starego mieszkania, teraz zostało mi już 1/3, ale sobie spokojnie poczekam, ratę mam niewielką tak więc bez stresu... Bardziej mnie niepokoi stan gospodarki i mniejszy ruch w biznesie...
            I jeszcze jedna uwaga, z tych 700tys CHFowych kredytobiorców duża część wymieniała wtedy mieszkania z mniejszych na większe itp. Natomiast niewątpliwym problemem jest taki kredyt dla ludzi, którzy wzieli mieszkania po 8-10tys za m2 przy kursie 2.0, tym współczuję bo np. kupili mieszkanie/dom za 1mln PLN teraz kredyt opiewa na 2mln + odsetki to wyjdzie pod 4mln... ;-(
            Pozdrawiam
            S.
          • hugow Re: I co?! 09.08.11, 12:51
            Tak - pomoc franciszkanom się Tobie opłaca, chyba, że zamiast drugiej Irlandii chcesz mieć drugi Londyn (taki płonący z wybitymi szybami, jak dziś i wczoraj).
            Mogę znieść, że moje pieniądze rząd przeznaczy na pomoc franciszkanom jeśli dalej będą oni mieszkać w domach, opłacać media, myć się, pracować, nawet nie ciężej, bo to przełoży się na koszty społeczne w postaci wyższych kosztów publicznej opieki zdrowotnej - wystarczy, że będą pracować normalnie, i że będą widzieć światełko w tunelu, będą wiedzieć, że się im pomaga i że jako Polacy mają w innych Polakach wsparcie - choć popełnili ryzyko, które pzeciwko nim się obróciło.
            Poza tym, za obrót obecnej sytuacji jesteś osobiście częściowo winny - zagłosowałeś jak zagłosowałeś, Twoi znajomi byli zwolennikami takich a nie innych ugrupowań, rządzący podjęli takie decyzje, że to złoty tanieje a nie rośnie, to Twoja osobista wina. Moja też. Dlatego kredytobiorcom we franku i pożyczkobiorcom w złotym należy dopomóc.

            Gość portalu: rowniez marek napisał(a):
            > Teraz mam flaki sobie wyprówac aby pomoc franciszkanom?
            • hugow errata, podjęli nie popełnili 09.08.11, 12:54
              miało być podjęli, a nie popełnili
              Tak - pomoc franciszkanom się Tobie opłaca, chyba, że zamiast drugiej Irlandii chcesz mieć drugi Londyn (taki płonący z wybitymi szybami, jak dziś i wczoraj).
              Mogę znieść, że moje pieniądze rząd przeznaczy na pomoc franciszkanom jeśli dalej będą oni mieszkać w domach, opłacać media, myć się, pracować, nawet nie ciężej, bo to przełoży się na koszty społeczne w postaci wyższych kosztów publicznej opieki zdrowotnej - wystarczy, że będą pracować normalnie, i że będą widzieć światełko w tunelu, będą wiedzieć, że się im pomaga i że jako Polacy mają w innych Polakach wsparcie - choć podjęli ryzyko, które pzeciwko nim się obróciło.
              Poza tym, za obrót obecnej sytuacji jesteś osobiście częściowo winny - zagłosowałeś jak zagłosowałeś, Twoi znajomi byli zwolennikami takich a nie innych ugrupowań, rządzący podjęli takie decyzje, że to złoty tanieje a nie rośnie, to Twoja osobista wina. Moja też. Dlatego kredytobiorcom we franku i pożyczkobiorcom w złotym należy dopomóc.

              hugow napisał:
              > Tak - pomoc franciszkanom się Tobie opłaca, chyba, że zamiast drugiej Irlandii
              > chcesz mieć drugi Londyn (taki płonący z wybitymi szybami, jak dziś i wczoraj).
              > Mogę znieść, że moje pieniądze rząd przeznaczy na pomoc franciszkanom jeśli dal
              > ej będą oni mieszkać w domach, opłacać media, myć się, pracować, nawet nie cięż
              > ej, bo to przełoży się na koszty społeczne w postaci wyższych kosztów publiczne
              > j opieki zdrowotnej - wystarczy, że będą pracować normalnie, i że będą widzieć
              > światełko w tunelu, będą wiedzieć, że się im pomaga i że jako Polacy mają w inn
              > ych Polakach wsparcie - choć popełnili ryzyko, które pzeciwko nim się obróciło.
              > Poza tym, za obrót obecnej sytuacji jesteś osobiście częściowo winny - zagłosow
              > ałeś jak zagłosowałeś, Twoi znajomi byli zwolennikami takich a nie innych ugrup
              > owań, rządzący podjęli takie decyzje, że to złoty tanieje a nie rośnie, to Twoj
              > a osobista wina. Moja też. Dlatego kredytobiorcom we franku i pożyczkobiorcom w
              > złotym należy dopomóc.
              >
              > Gość portalu: rowniez marek napisał(a):
              > > Teraz mam flaki sobie wyprówac aby pomoc franciszkanom?
        • Gość: USA Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.privacyfoundation.ch 09.08.11, 11:57
          poki co, to jak chcialem kupic dzialke w uczciwej cenie to tacy frankowi SZMACIARZe powodowali, ze ceny jakie wolali sprzedajacy byly z nieba. teraz niech SPIERDALAJA!
          teraz nieruchomosci na 1000000% beda spadacm OSTRO, jak pisalem kiedys spadki moga byc tak ogromne jak w USA lub wieksze. Tam nawet burzy sie domy by nie placic katastru. spadki cen zatem PONAD 100%!
        • Gość: qwerty Re: Typowy polski inwestor??? IP: *.adsl.inetia.pl 09.08.11, 13:27
          Gość portalu: zzz napisał(a):
          ...Wąskie horyzonty nie pozwalają dostrzec że problemy tych 700tys ludzi uderzą w nas wszystkich rykoszetem....


          ++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

          a tego to akurat nie rozumiem, dlaczego tak ma być.
          czy po całym zamieszaniu, wszyscy staniemy się współwłaścicielami mieszkań tych nieszczęśników ?