Gość: gall-anonim
IP: *.vlan246.dengo.lubman.net.pl
12.06.12, 15:50
Czytałem kiedyś sporo artykułów na temat funduszy inwestycyjnych bo wydawały mi się ciekawą alternatywą dla akcji. Ostatnio chciałem powrócić do tematu, pomyślałem o inwestowaniu nadwyżek budżetowych, ale z budżetu studenckiego, nie prezesowskiego :D Wiem, że im więcej inwestujemy tym niższe koszty takie jak procentowa wielkość opłat w stosunku do obracanej kwoty etc. To w pełni uzasadnione, ale tak jak mówiłem jakiś czas temu sporo czytałem w temacie i w newsach i artykułach które czytałem pisano, że nie potrzeba dużych kwot. Że można już inwestować od 100 PLN miesięcznie, kupować pojedyncze udziały. I tu- przy powrocie do tematu- przeżyłem mały szok. Przejrzałem ofertę funduszy którą ma mój bank. W powiedzmy 80% fundusze te (a może bank, nie znam się na tym kto to ustalił) stawiały dwa "warunki": pierwszy zakup jednostek danego funduszu musi być wart co najmniej 1000 PLN, kolejne minimum 500 PLN.
To jak to w końcu jest, warto się zabierać do inwestowania w fundusze czy przy budżecie poniżej wymienionych wyżej kwot:L 1K na start i 0,5 miesięcznie nie ma o czym mówić?