agulha
23.04.05, 17:42
...niech będzie przeklęty. Załatwiam przelew z USA (to znaczy ja jestem w
Polsce, a moja kasa tam). Na formularzu ma się znaleźć nazwa banku
korespondenta w USA, numer konta [tego banku; ki czort? Numer _mojego_konta
jest gdzie indziej] i numer ABA. Numer SWIFT tyż.
Aktywowałam konto dolarowe w Nordea Polska i wczoraj kilka razy dzwoniłam do
nich i do USA. Po pierwsze, o godz. 16 chyba czy 16:30 już podobno w dziale
międzynarodowym nie pracował nikt. Po drugie, dwoje konsultantów mnie gorliwie
przekonywało, że czegoś takiego, jak numer ABA, na pewno nie ma (znacie to:
"TAKIEGO ZWIERZĘCIA NIE MA!"?) względnie że pomyliłam z numerem IBAN (tyle, że
IBAN ma 26 cyfr, a to cholerne ABA miało mieć 9). Prawie mnie przekonali,
wypełniłam formularz i wysłałam, mimo że stało na nim napisane jak byk, że bez
numeru ABA nie realizują przelewów. Oczywiście już jak wróciłam do domu, na
sekretarce mi się jakaś zakatarzona donna niewyraźnie nagrała (z USA),
posyłając mnie na drzewo bananowe, dopóki nie dostarczę tego numeru (i że
powinnam dostać tę info z mojego banku). Jak tylko wklepałam w yahoo "ABA
number", zaznajomiłam się z sięgającą roku 1910 historią tego systemu.
Napisałam do Nordei z www, może ktoś mi raczy odpowiedzieć. Jeśli nie,
pozostaje tylko liczyć, że może Inteligo będzie znało numer ABA _swojego_
banku korespondenta w USA. Niech szlag trafi...Zrezygnować nie mogę, bo jedyną
inną możliwością jest czek, a to już przerabiałam i dziękuję bardzo...