Dodaj do ulubionych

Pytanie o opinię o Lukasie?

IP: *.pl 06.09.02, 12:16
Mam od trzech lat konto w Citi i wystarczy, jest coraz gorzej. Przeglądałem
oferty różnych banków i zwróciłem uwagę na Lukasa. Jeśli ktoś ma konto w tym
banku to będę wdzięczny za opinię (pracownikom banku dziękuję).
Obserwuj wątek
    • silie Lukas 07.09.02, 14:00
      Podłączam sie do pytania, ale z mojego rekonesansu wynika, że ma chyba
      najkorzystniejsze prowadzenie e-kont.Ja mam również konto od 3 lat-w , ale
      PBKBPH i tez serdecznie dość.
      Oprocentowanie mnie mało intersuje , bo za mało zarabiam, żeby miało to jakies
      znaczenie, ale chodzi mi o samodzielna obsługę konta i nie chodzenie
      do "marmurków".
      • Gość: kubel Re: Lukas IP: *.fn.pl / 172.16.78.* 23.03.03, 16:23
        Tez mam e-KontoPRO w Lukasie od prawie roku.Wybralem je swiadomie porownujac
        wszystkie oferty tego typu.Chcialbym napisac cos o jego wadach ale nic mi nie
        przychodzi do glowy.Oby tak dalej!
    • Gość: klient LB Re: Pytanie o opinię o Lukasie? IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 08.09.02, 12:30
      Jestem w Lukasie około 1 roku (e-konto Pro) i jak na razie jestem bardzo
      zadowolony. Mieszkam w małym mieście, i do najbliższej placówki Lukasa mam
      około 100 km, ale to nie jest żadna przeszkoda. Wszystkie operacje wykoniję
      przez net. Nie pobierają żednych prowizji od przeprowadzanych operacji, a jak
      masz 5000 zł to i prowadzenie konta też jest za darmo. Strona otwiera się
      szybko i sprawnie, zabezpieczenie solidne (identyfikator+PIN+wskazanie
      tokena). Oprocentowanie wysokie, obsługa Lukas linii miła, łatwo też uzyskać
      linię kredytową do konta (7 x pobory)- trochę wysokie oprocentowanie kredytu.
      Jestem zadowolony, wcześniej byłem w BZ WBK SA - to jest dopiero porażka.
      Krótko mówiąc polecam Lukas Bank.
      Pozdrawiam.
      • Gość: remi Re: Pytanie o opinię o Lukasie? IP: firewall:* / 192.168.10.* 02.03.03, 18:21
        Gość portalu: klient LB napisał(a):
        >ciach
        > Jestem zadowolony, wcześniej byłem w BZ WBK SA - to jest dopiero porażka.

        >Czy możesz oświecić mnie konkretami, dlaczego BZ WBK SA to porażka ?,też mam
        zabezpieczenie:identyfikator+PIN+token.Jakie są minusy ?
        remi
    • Gość: Ewa Re: Pytanie o opinię o Lukasie? IP: *.gwardii.bmj.net.pl 01.03.03, 16:32
      Ja też mam konto już od trzech lat, najpierw takie zwykłe, a teraz e-konto pro.
      Jest spoko! Zabezpieczenia do netu są ok- jw, ale znam ludzi ze zwykłym e-
      kontem bez tokena i też sobie chwalą. Karta VE za darmochę ( druga po dwóch
      latach chyba kosztuje 10zł), wypłata w określonych bankomatach też darmowa. W
      sumie chodzi o to, żeby zdarli z nas jak najmniej kaski, a tu tak właśnie jest.
      Jest ok :-)
    • Gość: Lech Lukas chyba najlepszy IP: *.orasoft.net.pl 05.03.03, 14:02
      Ja się przenoszę z banku Inteligo, który po zmianie właściciela stał się
      drobnym kanciarzem do Lukas banku. Z opisu wygląda, że ma najlepszą ofertę, a
      mój znajomy korzysta z niego od paru lat i jest bardzo zadowolony.
    • Gość: pawel.wroc@interia Pytanie o opinię o Lukasie? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 11.03.03, 22:37
      Lukas Bank to na prawdę Bank otwart na klientów! Jestem w wieku poborowym-tylko
      ten bank udzielił mi kredytu nie interesując się moim wojskiem. Założyłem u
      nich także rachunek osobisty. Czas założenia konta to góra 10 minut(!!!!) a nie
      jak w innych bankach do 30 minut. Dostałem token za darmo, a za 7,- miesięcznie
      przelewam sobie pieniądzorki właśnie przez internet! Potwierdzenie wykonanaego
      przelewy kosztuje mnie...1,-!!! A nie jak w innych bankach - np. 5,-. Obsługa w
      Lukas Banku prtzesympatyczna! Szkoda tylko, że kiedy poślizgnąła mi się noga i
      chciałem zawiesić spłatę kredytu nie było takiej możliwości. Ale ogólnie -
      polecam!!!!
      • Gość: Hal Paweł - pracownik marketingu Lukasa? IP: *.acn.pl 13.03.03, 00:15
        Gość portalu: pawel.wroc@interia napisał(a):

        > Lukas Bank to na prawdę Bank otwart na klientów! Jestem w wieku poborowym-
        tylko
        >
        > ten bank udzielił mi kredytu nie interesując się moim wojskiem. Założyłem u
        > nich także rachunek osobisty. Czas założenia konta to góra 10 minut(!!!!) a
        nie
        >
        > jak w innych bankach do 30 minut. Dostałem token za darmo, a za 7,-
        miesięcznie
        >
        > przelewam sobie pieniądzorki właśnie przez internet! Potwierdzenie
        wykonanaego
        > przelewy kosztuje mnie...1,-!!! A nie jak w innych bankach - np. 5,-. Obsługa
        w
        >
        > Lukas Banku prtzesympatyczna! Szkoda tylko, że kiedy poślizgnąła mi się noga
        i
        > chciałem zawiesić spłatę kredytu nie było takiej możliwości. Ale ogólnie -
        > polecam!!!!
        • Gość: nina Re: Paweł - pracownik marketingu Lukasa? IP: 158.66.113.* 13.03.03, 09:12
          tez mi na to wyglada:)
          nie ma bankow idealnych. ten tez ma swoje wady, o ktorych pisalam we
          wczesniejszych watkach (nie chce mi sie powielac samej siebie)
          najgorszy z nich to beznadziejna, niedouczona obsluga - nie tylko na infolinii!
          • Gość: Poinformowana a'propos obsługi i beznadzieji IP: *.icpnet.pl 16.03.03, 14:42
            Gość portalu: nina napisał(a):

            > tez mi na to wyglada:)
            > nie ma bankow idealnych. ten tez ma swoje wady, o ktorych pisalam we
            > wczesniejszych watkach (nie chce mi sie powielac samej siebie)
            > najgorszy z nich to beznadziejna, niedouczona obsluga - nie tylko na infolinii!

            Jeśli chodzi o obsługę to nie znam nikogo pracującego w tym banku kto nie szukałby nowej pracy i byłby zadowolony z obecnej. Obsługa nie jest beznadziejna lecz beznadziejne położenie pracowników, którzy zarabiają mniej niż "sklepowa w mięsnym" (mówię oczywiście o szeregowcach), a odpowiedzialność finansowa jest ogromna. Brak szansy dalszego rozwoju, zaś pozostanie na stanowisku gwarantuje niedorozwój, zarówno finansowy jak i intelektualny. Niedouczenie obsługi bierze się z faktu nie wiązania jakiejkolwiek przyszłości z tą firmą a obecna praca ma charakter na przeczekanie (inna sprawa, że przy obecnej sytuacji rynku pracy to przeczekanie strasznie się wydłuża :((
            p.s. - Osoby które zmieniły pracę nawet na mniej "prestiżową" w stylu sprzedawca w sklepie, są dużo bardziej zadowolone ze środowiska pracy jak i z zarobków.
            • Gość: nina Re: a'propos obsługi i beznadzieji IP: 158.66.113.* 17.03.03, 09:41
              rozumiem i nie rozumiem zarazem - rozumiem, bo faktycznie, male zarobki
              wplywaja demoralizujaco na pracownka, ale z drugiej strony, czy ta praca
              faktycznie uzasadnia jakies szczegolnie wysokie zarobki? a po drugie - jak
              decydujesz sie na jakas prace, wykonuj ja dobrze, male zarobki niczego nie
              usprawiedliwiaja - czy urzedniczke w uesie np. usprawiedliwiasz tym, ze zarabia
              700 zl i dlatego daje ci bledne informacje, ktore moga dla ciebie w najlepszym
              razie oznaczac wiele, wiele nieprzyjemnosci?
              pozdrowienia
              • Gość: Poinformowana Re: a'propos obsługi i beznadzieji IP: *.icpnet.pl 17.03.03, 17:06
                Źle zrozumiałaś zamysł mojego listu (albo niezbyt przejrzyście to napisałam). Nikogo nie usprawiedliwiam : przedstawiam jedynie genezę zachowania pracowników. Co do dalszej części Twojego listu to nieźle się uśmiałam :) nikt tu nie mówi o "szczególnie wysokich zarobkach" - mówimy o godziwym wynagrodzeniu w stosunku do odpowiedzialności i zakresu obowiązków. Już napisałam, że musi być jakieś rozgraniczenie i pewna gradacja wynagrodzenia; nie może być sytuacji że osoba pracująca w "zieleniaku" zarabia więcej bądź tyle samo co pracownik banku, to paranoja ! Piszesz "jeśli decydujesz się na jakąś pracę to .." - Oczywiście ale co powiesz na fakt, że co innego Ci mówiono przed przyjęciem do pracy a co innego jest w rzeczywistości (generalnie ci ludzie decydowali się na całkowicie inną pracę za INNE pieniądze !). Nic dziwnego zatem, że nie tryskają wiedzą i energią w takim miejscu pracy. Jedyne co smuci to fakt iż osobą poszkodowaną w takim przypadku jest klient który powinien być obsłużony jak najlepiej.....
                p.s. - teraz łopatologia dla potencjalnych oponentów; w moim poście nikogo nie usprawiedliwiam ale przedstawiam genezę zachowania pracowników, ot i wszystko.
                • Gość: Hal Re: a'propos obsługi i beznadzieji IP: *.acn.pl 18.03.03, 10:40
                  Gość portalu: Poinformowana napisał(a):

                  - Oczywiście ale co
                  > powiesz na fakt, że co innego Ci mówiono przed przyjęciem do pracy a co
                  innego
                  > jest w rzeczywistości (generalnie ci ludzie decydowali się na całkowicie
                  inną
                  > pracę za INNE pieniądze !).

                  Nie rozumiem. Czy umowę o pracę podpisywali na inne stawki, a inne otrzymują w
                  rzeczywistości?
                • Gość: nina Re: a'propos obsługi i beznadzieji IP: 158.66.113.* 18.03.03, 11:08
                  > Co do dalszej części Twojego listu to nieźle się uśmiałam :) nikt tu nie
                  mówi
                  > o "szczególnie wysokich zarobkach" - mówimy o godziwym wynagrodzeniu w
                  stosunku
                  > do odpowiedzialności i zakresu obowiązków.

                  coz, smianie sie z kogos nie nalezy do szczegolnie wybitnych przykladow
                  kultury. Ale moze przejde do meritum i powiem krotko, o co mi chodzi. Moje
                  pretensje sa glownie skierowane do pracownikow Infolinii. Wydaje mi sie (byc
                  moze blednie, ale nie sadze), ze nie jest to praca wymagajaca ani szczegolnego
                  wyksztalcenia, ani umiejetnosci, ani widzy, ani jezykow obcych - tak teraz
                  popularbych:). Wydaje mi sie, ze moze ja wykonywac student, ktos po liceum,
                  ktos, kto wypadl z rynbku pracy. Tacy ludzie wplacaja zazwyczaj tak zwane
                  frycowe. I - powiem szczerze - nie traktuje tych ludzi jako "pracownikow
                  banku".
                  Jesli mowimy o pracownikach oddzialow - ci powinni miec odpowiednia wiedze,
                  doswiadczenie, wyksztalcenie i zarobki. Jednakze ci ludzie - o ile nie byli
                  zmeczeni lub leniwi - na ogol udzielali poprawnych informacji. Tyle, ze trzeba
                  bylo isc po nie do oddzialu, co sie kloci z idea LB- szybko, tanio, wygodnie i
                  o kazdej godzinie.
                  Powyzsze nie zmienia faktu, ze nawet gdyby zarabiali po 600 zl, swoja prace
                  powinni wykonywac dobrze i z pelnym zaangazowaniem. Jedno w tym, co napisalas,
                  jest niedopuszczalne - jesli pracodawca oszukuje pracownika i obiecuje
                  mu "zlote gory". To w ogole jest zagranie ponizej pasa.
                  Ja rowniez nie zarabiam kokosow (chyba ze 1200 zl w Warszawie mozna uznac za
                  kokosy), mam wyzsze wyksztalcenie plus studia podyplomowe i w trakcie
                  doktoranckie, znam 3 jezyki - sa tacy, ktorzy "z poziomu zieleniaka", jak to
                  ujelas, zarabiaja jakies 7x tyle co ja. Nie przyszloby mi jednak do glowy
                  usprawiedliwiac wlasne lenistwo (ktore czasami mnie ogarnia) niskimi zarobkami.
                  Wolna wola - moge odejsc, zamiast narzekac i wprowadzac klientow w blad.

                  pozdr.
                  • Gość: Poinformowana Re: a'propos obsługi i beznadzieji IP: *.icpnet.pl 18.03.03, 18:22
                    No cóż śmianie się (z kogoś) nie należy może faktycznie do wybitnych przejawów kultury, ale ignorowanie tego co ktoś napisał i zabieranie potem głosu (w dodatku mentorskiego) jest chyba jeszcze bardziej nie na miejscu. Wyraźnie napisałam, że nikogo nie usprawiedliwiam ! Nawet łopatologia nie dotarła ! Zanim ponownie zdecydujesz się kogoś "pouczyć" DOKŁADNIE przeczytaj post, który komentujesz, a szczególnie P.S.
                    Jedyne co przedstawiam to poronioną sytuację, która prowadzi do takich a nie innych zachowań pracowników. Przedstawiam system, który rozkłada firmę i odbiera jej potencjalnych klientów. A pracownicy są tylko ludźmi (w dodatku sfrustrowanymi) dlatego nie wszyscy podchodzą do tematu tak roztropnie jak Ty. Uff... mam nadzieję, że wszystko jest teraz jasne.
                    p.s. - więcej komentarzy z mojej strony nie będzie.
                    • skowi Re: a'propos obsługi i beznadzieji 19.03.03, 04:50
                      Gość portalu: Poinformowana napisał(a):
                      [ciach]

                      Poinformowana: masz racje.
                    • Gość: nina Re: a'propos obsługi i beznadzieji IP: 158.66.113.* 19.03.03, 13:00


                      > No cóż śmianie się (z kogoś) nie należy może faktycznie do wybitnych
                      przejawów
                      > kultury,

                      wiec jednak w ktoryms punkcie sie zgadzamy:)

                      ale ignorowanie tego co ktoś napisał i zabieranie potem głosu

                      zapewniam, nie ignorowalam i uwaznie przeczytalam.

                      > w dodatku mentorskiego)

                      staralm sie byc rzeczowa, nic wiecej, bron mnie boze przed wpadaniem w ton
                      mentorski.

                      jest chyba jeszcze bardziej nie na miejscu. Wyraźnie napisałam
                      > , że nikogo nie usprawiedliwiam ! Nawet łopatologia nie dotarła ! Zanim
                      ponowni
                      > e zdecydujesz się kogoś "pouczyć" DOKŁADNIE przeczytaj post, który
                      komentujesz,
                      > a szczególnie P.S.

                      Posluchaj, wydawalo mi sie, ze to ma byc dialog nie monolog. Dialog - a wiec
                      wymiana pogladow i mysli. Jesli mam inne od Ciebie zdanie - dlaczego uwazasz,
                      ze to przejaw braku zdolnosci myslenie (skoro twierdzisz, ze nawet lopatologia
                      do mnie nie dociera)? Nie traktuj mnie jak debila, bo nim nie jestem. Jak
                      chcialas napisac swoje zdanie i nie wchodzic w polemike, trzeba bylo to
                      zaznaczyc na wstepie.

                      > Jedyne co przedstawiam to poronioną sytuację, która prowadzi do takich a nie
                      in
                      > nych zachowań pracowników. Przedstawiam system, który rozkłada firmę i
                      odbiera
                      > jej potencjalnych klientów. A pracownicy są tylko ludźmi (w dodatku
                      sfrustrowan

                      A ja jedynie przedstawialam poroniona sytuacje, w jakiej nieuczciwi (sorry:
                      uczciwi inaczej) ludzie usprawiedliwiaja swoje zachowania, choc sa one moralnie
                      dwuznaczne; przedsatwiam system, w ktorym ludzie usprawiedliwaja swoja
                      niewiedze, bledy ignorancje, zwalajac wine zawsze na kogos innego, nie na
                      siebie i wlasne lenistwo i inne niezbyt pochlebne cechy charakeru. niestety,
                      takie zachowania coraz czesciej sie obserwuje - prawda? A klienci sa tylko
                      ludzmi - nabijanymi w butelke, bo komus tam nie podoba sie jego pensja. Jest
                      takie prostackie powiedzenie: widzialy galy co braly? chyba widzialy, skoro
                      podpisaly umowe o prace.

                      I nie bierz tego do siebie. po prostu wkurza mnie to narzekanie, malkontenctwo
                      ludzi, zwalanie odpowiedzialnosci na innych. Robia to wszyscy, od poslow do
                      pracownikow infolinii przez dyrektorow itd. Troche inaczej pewnie wygladalby
                      ten kraj, gdyby kazdy robil to co robi najlepiej jak umie. Chyba jednak sie nie
                      zrozumiemy z Toba i Skowim, bo Wy uwazacie, bo najwyrazniej jestecie
                      przedstawicielami grupy "na zlosc pracowdawcy odmroze (klientowi) uszy".
                      • skowi Re: a'propos obsługi i beznadziei 19.03.03, 17:55
                        Zmieniłem temat, bo już nie zdzierżyłem.

                        Gość portalu: nina napisał(a):

                        > staralm sie byc rzeczowa, nic wiecej, bron mnie boze przed wpadaniem w ton
                        > mentorski.

                        Pomijając sprawę tonu mentorskiego, to gdzie tu rzeczowość?

                        > A ja jedynie przedstawialam poroniona sytuacje, w jakiej nieuczciwi (sorry:
                        > uczciwi inaczej) ludzie usprawiedliwiaja swoje zachowania, choc sa one
                        > moralnie
                        > dwuznaczne; przedsatwiam system, w ktorym ludzie usprawiedliwaja swoja
                        > niewiedze, bledy ignorancje, zwalajac wine zawsze na kogos innego, nie na
                        > siebie i wlasne lenistwo i inne niezbyt pochlebne cechy charakeru. niestety,
                        > takie zachowania coraz czesciej sie obserwuje - prawda? A klienci sa tylko
                        > ludzmi - nabijanymi w butelke, bo komus tam nie podoba sie jego pensja. Jest
                        > takie prostackie powiedzenie: widzialy galy co braly? chyba widzialy, skoro
                        > podpisaly umowe o prace.

                        Sytuacja taka jest niezdrowa, ale przyjmij do wiadomości że pracownik
                        frontowy, mający styczność z klientem musi być odpowiednio wynagradzany i
                        szkolony, jeśli firma życzy sobie żeby dobrze pracował!
                        Czym innym jest zwalanie niekompetencji na marną pensję (o czym piszesz i co
                        jest naganne) a czym innym beznadziejny system wynagradzania który przekłada
                        się na frustrację personelu (o czym ja piszę).
                        Jeśli firma kiepsko płaci, to każdy rozsądnie myślący człowiek da stamtąd nogę
                        przy pierwszej możliwej okazji. Jeśli ludzie rotują, to są niedoświadczeni.
                        Jeśli firma oferuje słabe warunki pracy, to ludziom się po prostu nie chce.

                        I proszę, nie zwalaj tego na pracowników, ponieważ w ujęciu globalnym jest to
                        świadoma strategia firmy, która zakłada niższe koszty osobowe w zamian za
                        niższą jakość pracy. To FIRMA a nie pracownik ustala taka strategię. A że
                        rynek pracy jest jaki jest, to i tak chętny do pracy się znajdzie.

                        > I nie bierz tego do siebie.
                        [ciach]
                        > Chyba jednak sie nie
                        > zrozumiemy z Toba i Skowim, bo Wy uwazacie, bo najwyrazniej jestecie
                        > przedstawicielami grupy "na zlosc pracowdawcy odmroze (klientowi) uszy".

                        Pierwsza sprawa:
                        Dopóki nie zrozumiesz o czym piszemy, bądź tak miła i powstrzymaj się od
                        wygłaszania podobnych opinii, bo możesz się bardzo pomylić.

                        Druga sprawa:
                        Czy wiesz że gramatycznie i stylistycznie to zdanie jest do bani? Teraz
                        wyobraź sobie że ten pracownik infolinii czy oddziału tak się odezwał lub
                        napisał do klienta. Nadal uważasz że żadne kompetencje nie są potrzebne? I jak
                        chcesz pogodzić zatrudnianie przypadkowych ludzi za marne pieniądze oraz wymóg
                        solidnej i kompetentnej obsługi? A przecież ci pracownicy to nie doktoranci.
                        • Gość: nina Re: a'propos obsługi i beznadziei IP: 158.66.113.* 21.03.03, 15:36
                          a jednak daje sie sprowokowac

                          > Pomijając sprawę tonu mentorskiego, to gdzie tu rzeczowość?

                          to, ze Ty jej nie widziales, nie znaczy, ze jej nie ma. a skoro jej nie
                          widzisz, chyba szkoda w ogole rozmawaic na taki temat, co?

                          > Sytuacja taka jest niezdrowa, ale przyjmij do wiadomości że pracownik
                          > frontowy, mający styczność z klientem musi być odpowiednio wynagradzany i
                          > szkolony, jeśli firma życzy sobie żeby dobrze pracował!
                          > Czym innym jest zwalanie niekompetencji na marną pensję (o czym piszesz i co
                          > jest naganne)

                          i dokladnie od tej strony poruszylam temat. Naprawde, w zupelnosci sie z Toba
                          zgadzam jesli chodzi o to, co ponizej napisales. O polityce firmy wobec
                          pracownikow, o tym, ze dobre wynagrodzenie i system motywacji pozytywnie
                          wplywaja na morale itp, itd. Ja jednak odpowiedz mojej poprzedniczki odebralam
                          (i nadal odbieram) jako uzasadnienie dla lenistwa i obijania sie - placa mi
                          niewiele, wiec po co mam sie wysilac, taki jest wydzwiek tj wypowiedzi. Nie
                          godze sie na to i nigdy nie zgodze - ze taka postawa jest sluszna, wlasciwa.
                          Zostawilam na boku polityke firmy jako rzecz oczywista, sama pracuje juz
                          ladnych kilka lat i spotkalam sie z wieloma przejawami absurdu,
                          niesprawiedliwosci i glupoty jesli chodzi o zatrudnianie. Dodatkowo, sytuacjia
                          gospodarcza naszego kraju sprzyja takiej a nie innej polityce pracodawcy wobec
                          pracownika. Ilez razy sie zzymalam, bedac zagrozona ja lub ktos z moich
                          bliskich zwolnieniami, gdzie widzialam, ze praca, uczciwosc, wysilek NIE
                          POPLACA. Czy to, ze np. moj facet, pracujac na takim samaym stanowisku jak jego
                          kolega, ktory pije wodke z szefem i chodzi z nim na dziwki, zarabia polowe z
                          tego co ten kolega - czy to uzasadnienie dla niego do pracy o polowe mniej
                          wydajnej? Nie. Moj maly pracus pracuje za dwoje. Czy to naiwnosc? Moze. Wole
                          taka naiwnosc od przedstawionego wyzej wyrachowania.

                          a czym innym beznadziejny system wynagradzania który przekłada
                          > się na frustrację personelu (o czym ja piszę).
                          > Jeśli firma kiepsko płaci, to każdy rozsądnie myślący człowiek da stamtąd
                          nogę
                          > przy pierwszej możliwej okazji. Jeśli ludzie rotują, to są niedoświadczeni.

                          Dopoki tam jest, ma pracowac najlepiej jak potrafi za kase, jaka dostaje. To
                          naprawde proste, nie wynajduj sobie alternatyw moralnych. Nikt nie zabrania Ci
                          zmienic pracy, ale prawo zabrania Ci opier... w czasie pracy. Czy to jasne? Nie
                          usprawiedliwiaj takich zachowan.

                          > Pierwsza sprawa:
                          > Dopóki nie zrozumiesz o czym piszemy, bądź tak miła i powstrzymaj się od
                          > wygłaszania podobnych opinii, bo możesz się bardzo pomylić.

                          To Ty nie rozumiesz o czym ja pisze. Nie jestes az tak warafinowany
                          intelektualnie, ze nie da sie Ciebie zrozumie.
                          >
                          > Druga sprawa:
                          > Czy wiesz że gramatycznie i stylistycznie to zdanie jest do bani?

                          To zdanie nie jest do bani, tylko Ty go nie rozumiesz. Ale przyznaje, kilka
                          mysli mi ucieko, bo pisalam w pospiechu, narobilam bledow (pewnie w tej
                          wypowiedz tez). Poza tym, nie porownuj pracy i zabawy. Gdyby to, co teraz
                          robie, bylo moja praca, staralabym sie bardziej.

                          > solidnej i kompetentnej obsługi? A przecież ci pracownicy to nie doktoranci.

                          niepotrzeba zlosliwosc.
                          milego weekendu, Skowi, kojarze Cie z innych watkow i szanuje za sensowane
                          wypowiedzi, dlatego pozdrawiam serdecznie i teraz juz nie dam sie sprowokowac
                          do dalszej dyskusji, po prostu nie bede czytac ew. odpowiedzi od Ciebie
                          (wlasnie po to, aby zakonczyc temat)

                          >
                          • skowi Re: a'propos obsługi i beznadziei 22.03.03, 14:16
                            Gość portalu: nina napisał(a):

                            > a jednak daje sie sprowokowac

                            :))

                            > > Pomijając sprawę tonu mentorskiego, to gdzie tu rzeczowość?
                            >
                            > to, ze Ty jej nie widziales, nie znaczy, ze jej nie ma. a skoro jej nie
                            > widzisz, chyba szkoda w ogole rozmawaic na taki temat, co?

                            Z pewnoscia sie nie zrozumielismy. Rozmawiac nie szkoda, bo watek jest calkiem
                            ciekawy; napisze to zatem inaczej:

                            Piszesz, ze w Lukasie jest kiepska infolinia. Skoro tak, to gdzie indziej
                            Twoim zdaniem jest lepsza. Poinformowana podala geneze takich zachowan, z czym
                            ja sie zgadzam; pozniej przedstawilismy dosyc dokladnie nasz punkt widzenia, a
                            Ty nadal swoje :(

                            W tej infolinii pracuja tacy sami ludzie jak gdzie indziej - w podobnym wieku,
                            tej samej narodowosci, mieszkancy tych samych miast. Mozna przyjac, ze rynek
                            dostarcza wszystkim chetnym podobny "material" do pracy.
                            Skoro w Lukasie infolinia jest niekompetentna, to znaczy ze pracodawca nie
                            potrafi odpowiednio rekrutowac, szkolic i motytowac ludzi. A co za tym idzie -
                            jest to jego wina, a nie pracownikow.

                            Roznica zdan wziela sie stad, ze Ty pominelas te kwestie, problemow upatrujac
                            w czlowieku - ze jest leniwy, nie chce mu sie i zwala na kogos innego. Takie
                            zachowanie nie jest OK, ale wystepuje powszechnie; jesli zatem gdzie indziej
                            jest w mniejszym stopniu upierdliwe, to oznacza ze inni potrafia sobie z tym
                            lepiej radzic niz ow nieszczesny Lukas.

                            Gdyby zatem Lukas chcial miec kompetentna zaloge, to moglby ja miec - a skoro
                            nie ma, to oznacza ze nie chce jej miec lub nie potrafi.

                            I dlatego niekompetencja/nieuprzejmosc/whatever pracownikow jest wina firmy, a
                            nie pracownikow.

                            Uff.

                            > i dokladnie od tej strony poruszylam temat. Naprawde, w zupelnosci sie z
                            Toba
                            > zgadzam jesli chodzi o to, co ponizej napisales. O polityce firmy wobec
                            > pracownikow, o tym, ze dobre wynagrodzenie i system motywacji pozytywnie
                            > wplywaja na morale itp, itd.

                            To, ze zgadzasz sie ze mna w tej kwestii nie jest powodem roznicy zdan.
                            Ja rowniez zgadzam sie z Toba w kwestii oceny moralnej obijania sie w pracy i
                            tu nie ma o czym dyskutowac.

                            Roznica miedzy nami polega na tym, ze Ty zrodla problemu szukasz w pojedynczym
                            pracowniku, a ja w strategii firmy.

                            Ja odebralem Twoje wypowiedzi nastepujaco:
                            W Lukasie jest niekompetentna infolinia. Ci pracownicy to jednak obiboki, co z
                            tego ze kiepsko zarabiaja, przeciez powinni pracowac dobrze, a zadnych
                            szczegolnych umiejetnosci nie potrzebuja wiec nie musza byc dobrze
                            wynagradzani.
                            A ja chce powiedziec cos takiego:
                            W Lukasie jest niekompetentna infolinia, kto zarzadza tym bankiem skoro
                            zatrudnia przypadkowych ludzi na waznym (biznesowo) stanowisku? Maja taki
                            kiepski system motywacyjny, ze nie stac ich na dobrych i odpowiednio
                            przeszkolonych pracownikow, a to odbija sie na kliencie.

                            Ja jednak odpowiedz mojej poprzedniczki odebralam
                            > (i nadal odbieram) jako uzasadnienie dla lenistwa i obijania sie - placa mi
                            > niewiele, wiec po co mam sie wysilac, taki jest wydzwiek tj wypowiedzi.

                            Ja to odebralem inaczej, wiec chyba sie mylisz.

                            [ciach - smutna rzeczywistosc]

                            > Dopoki tam jest, ma pracowac najlepiej jak potrafi za kase, jaka dostaje. To
                            > naprawde proste, nie wynajduj sobie alternatyw moralnych. Nikt nie zabrania
                            Ci
                            > zmienic pracy, ale prawo zabrania Ci opier... w czasie pracy. Czy to jasne?

                            :))
                            No właśnie... Ty uwazasz ze problemy wynikaja z opierdalania sie w czasie
                            pracy, a ja przyjmuje ze jest to wina systemu ktory przyjela firma.
                            I w dodatku wyraźnie pijesz do mnie. Jakim prawem zakladasz, ze masz do
                            czynienia z opierdalaczem?

                            > Nie
                            > usprawiedliwiaj takich zachowan.

                            N i e u s p r a w i e d l i w i a m.

                            > To Ty nie rozumiesz o czym ja pisze. Nie jestes az tak warafinowany
                            > intelektualnie, ze nie da sie Ciebie zrozumie.

                            Nie mam zamiaru byc wyrafinowany - wrecz przeciwnie, staram sie pisac jak
                            najbardziej jasno i przejrzyscie. Ale dla Ciebie jak widac to jest wyzwanie...

                            > To zdanie nie jest do bani, tylko Ty go nie rozumiesz.

                            To zdanie JEST do bani stylistycznie.

                            > Ale przyznaje, kilka
                            > mysli mi ucieko, bo pisalam w pospiechu, narobilam bledow (pewnie w tej
                            > wypowiedz tez).

                            Trochę mniej.

                            > Poza tym, nie porownuj pracy i zabawy. Gdyby to, co teraz
                            > robie, bylo moja praca, staralabym sie bardziej.

                            Ktoś powie: skoro nie chce Ci się porządnie napisać na forum, to ciekawe jak
                            zachowujesz się w pracy?

                            > niepotrzeba zlosliwosc.

                            Moze masz racje, ale odnosila sie bezposrednio do rozmowy. Twoje zlosliwosci -
                            niekoniecznie...

                            > milego weekendu, Skowi, kojarze Cie z innych watkow i szanuje za sensowane
                            > wypowiedzi,

                            Hmm, az sie zarumienilem :)

                            > dlatego pozdrawiam serdecznie i teraz juz nie dam sie sprowokowac
                            > do dalszej dyskusji, po prostu nie bede czytac ew. odpowiedzi od Ciebie
                            > (wlasnie po to, aby zakonczyc temat)

                            No coz, szkoda.
                            Moze chociaz ktos inny przeczyta te wypociny?

                            Również pozdrawiam!
                  • skowi Re: a'propos obsługi i beznadzieji 19.03.03, 04:48
                    Gość portalu: nina napisał(a):

                    > Ale moze przejde do meritum i powiem krotko, o co mi chodzi. Moje
                    > pretensje sa glownie skierowane do pracownikow Infolinii. Wydaje mi sie (byc
                    > moze blednie, ale nie sadze), ze nie jest to praca wymagajaca ani
                    szczegolnego
                    > wyksztalcenia, ani umiejetnosci, ani widzy, ani jezykow obcych - tak teraz
                    > popularbych:).

                    Masz rację: wydaje Ci się.

                    > Wydaje mi sie, ze moze ja wykonywac student, ktos po liceum,
                    > ktos, kto wypadl z rynbku pracy. Tacy ludzie wplacaja zazwyczaj tak zwane
                    > frycowe. I - powiem szczerze - nie traktuje tych ludzi jako "pracownikow
                    > banku".

                    Jeśli reprezentują bank i na umowie mają bank jako pracodawcę, to jak
                    najbardziej są pracownikami banku.

                    > Jesli mowimy o pracownikach oddzialow - ci powinni miec odpowiednia wiedze,
                    > doswiadczenie, wyksztalcenie i zarobki. Jednakze ci ludzie - o ile nie byli
                    > zmeczeni lub leniwi - na ogol udzielali poprawnych informacji.

                    A czym się różni z punktu widzenia kompetencji pracownik oddziału od
                    pracownika infolinii? I ten, i ten powinien być odpowiednio przygotowany do
                    pracy.

                    > Powyzsze nie zmienia faktu, ze nawet gdyby zarabiali po 600 zl, swoja prace
                    > powinni wykonywac dobrze i z pelnym zaangazowaniem.

                    To jest teoria. Praktyka mowi co innego.

                    > Ja rowniez nie zarabiam kokosow (chyba ze 1200 zl w Warszawie mozna uznac za
                    > kokosy), mam wyzsze wyksztalcenie plus studia podyplomowe i w trakcie
                    > doktoranckie, znam 3 jezyki - sa tacy, ktorzy "z poziomu zieleniaka", jak to
                    > ujelas, zarabiaja jakies 7x tyle co ja.

                    To znaczy ze nie potrafisz sie dobrze "sprzedac".
                    • Gość: nina Re: a'propos obsługi i beznadzieji IP: 158.66.113.* 19.03.03, 12:41
                      > Masz rację: wydaje Ci się.

                      Pracowalam kiedys na umowe o prace (1/2 etatu) w infolinii Netii. Mysle wiec,
                      ze wiem, o czym mowie. Mimo, iz mialam podpisana umowe z Netia, ani nie bylam
                      traktowana jak pracownik, ani sama nie czulam sie pracownikiem Netii. Tak samo
                      jak bedac sprzataczka w ministerstwie nie bylabym jego pracownikiem. Pracowalam
                      rowniez w Fordzie jako recepcjonistka - rowniez nie czulam sie pracownikiem
                      Forda. Byc moze clue tkwi w tym, ze moim zdaniem tak naprawde tylko pracownik
                      merytoryczny, nie "dochodzacy", administracyjny, rotacyjny - oczywiscie, to
                      moje zdanie.
                      >
                      > Jeśli reprezentują bank i na umowie mają bank jako pracodawcę, to jak
                      > najbardziej są pracownikami banku.

                      por wyzej:)

                      > A czym się różni z punktu widzenia kompetencji pracownik oddziału od
                      > pracownika infolinii? I ten, i ten powinien być odpowiednio przygotowany do
                      > pracy.

                      To ustala dana firma (to, jaka jest ich polityka wobec pracownikow, ktorzy
                      pracuja na stanowisku spec.ds marketingu i wiaza kariere z firma i pracownikow,
                      ktorzy z uwagi na nieokrslone cele pracowe w kazdje chwili chetni sa dac noge,
                      jak tylko nadarzy sie sposobnosc - bo chyba nie chcesz mi wmowic, ze pracownicy
                      infolinii zatrudniaja sie tam dozywotnio?). Ja wynagradzalabym lepiej tych
                      drugich. Co zreszta mialo tez miejsce we wspomnianej Netii.

                      > To jest teoria. Praktyka mowi co innego.

                      Tylko od indywidulanej osoby zalezy, jak ma sie teoria do praktyki.

                      > To znaczy ze nie potrafisz sie dobrze "sprzedac".

                      Nie. To znaczy, ze mam inne plany i cele. po prostu.

                      pozdrawiam interlokutorow i z mojej strony tez to juz ostatnie slowo, bo
                      dyskusja byla o wadach i zaletach LB, a wyraznie przerodzila sie w debate na
                      temat systemu wynagradzania roznych pracownikow.

                      • skowi Re: a'propos obsługi i beznadzieji 19.03.03, 17:27
                        Gość portalu: nina napisał(a):

                        > > Masz rację: wydaje Ci się.
                        >
                        > Pracowalam kiedys na umowe o prace (1/2 etatu) w infolinii Netii. Mysle
                        wiec,
                        > ze wiem, o czym mowie.

                        Piszesz nie na temat.
                        Cytujesz fragment, w którym odniosłem się do Twojego stwierdzenia o braku
                        wymaganych kompetencji, a piszesz o traktowaniu kogoś jak pracownika/nie
                        pracownika danej firmy.

                        > > Jeśli reprezentują bank i na umowie mają bank jako pracodawcę, to jak
                        > > najbardziej są pracownikami banku.
                        >
                        > por wyzej:)

                        Nie zgadzam się.
                        Z punktu widzenia klienta: to firma z nim rozmawia po drugiej stronie. Z
                        punktu widzenia firmy: to ona zatrudnia pracownika. Z punktu widzenia
                        pracownika: to właśnie ta firma go zatrudnia.

                        > > A czym się różni z punktu widzenia kompetencji pracownik oddziału od
                        > > pracownika infolinii? I ten, i ten powinien być odpowiednio przygotowany d
                        > o
                        > > pracy.
                        >
                        > To ustala dana firma (to, jaka jest ich polityka wobec pracownikow, ktorzy
                        > pracuja na stanowisku spec.ds marketingu i wiaza kariere z firma i
                        pracownikow,

                        Znowu to samo - ja o kompetencjach, a Ty o wynagradzaniu.

                        > ktorzy z uwagi na nieokrslone cele pracowe w kazdje chwili chetni sa dac
                        noge,
                        > jak tylko nadarzy sie sposobnosc - bo chyba nie chcesz mi wmowic, ze
                        pracownicy
                        > infolinii zatrudniaja sie tam dozywotnio?). Ja wynagradzalabym lepiej tych
                        > drugich. Co zreszta mialo tez miejsce we wspomnianej Netii.

                        A ja zwróciłbym uwagę przede wszystkim na fakt, ile należy zapłacić
                        pracownikowi na danym stanowisku aby mieć (naturalnie teoretycznie) zapewnione
                        odpowiednie kompetencje i jakość wykonywanej pracy.
                        Innymi słowy: jeśli płacisz więcej, masz lepszą załogę od konkurencji.

                        > > To jest teoria. Praktyka mowi co innego.
                        >
                        > Tylko od indywidulanej osoby zalezy, jak ma sie teoria do praktyki.

                        Nieprawda.
                        Od początku dyskusji generalizujemy, zatem trzymajmy się tego. Od
                        indywidualnej osoby (prawie) nic tutaj nie zależy.

                        > > To znaczy ze nie potrafisz sie dobrze "sprzedac".
                        >
                        > Nie. To znaczy, ze mam inne plany i cele. po prostu.

                        Jeśli stać Cię na to, żeby utrzymać się z wynagrodzenia które otrzymujesz i w
                        dodatku jesteś zadowolona, to tylko pozazdrościć :)

                        > pozdrawiam interlokutorow i z mojej strony tez to juz ostatnie slowo, bo
                        > dyskusja byla o wadach i zaletach LB, a wyraznie przerodzila sie w debate na
                        > temat systemu wynagradzania roznych pracownikow.

                        To nie rozmija się z tematyką forum tak bardzo, jak Ci się wydaje.
                        Pozdrawiam również.
    • Gość: kasia Re: Pytanie o opinię o Lukasie? IP: 217.153.119.* 19.03.03, 11:51
      a ja bym chciala spytac nie o lukasa tylko o to citi?
      czemu byles niezadowolony? miales konto w citi czy w handlobanku?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka