Gość: Janusz Rosiek
IP: *.fuw.edu.pl
02.08.06, 15:22
Witam,
Poniewaz nie znalazlem grupy dyskutujacej bezposrednio ubezpieczenia i
fundusze emerytalne (jak ktos zna prosze o adres), zamieszczam tutaj historie
moich przygod Commercial Union, ku przestrodze innych potencjalnych klientow
(odradzam!). Tekst ponizej w mailu, albo lepiej sformatowany na stronie
www.fuw.edu.pl/~rosiek/cu/cu.html
Pozdrawiam
Janusz Rosiek
www.fuw.edu.pl/jrosiek
A to historia, ku przestrodze tych ktorzy chcieli by wykupic polise w CU:
********************************************************************
Przez kilka lat byłem posiadaczem polisy emerytalnej Bonus (w tzw. III
filarze) wystawionej przez Commercial Union. Dopóki regularnie płaciłem swoje
składki i nie próbowałem zarządzać polisą, wszystko wydawało się w porządku.
Niestety, gdy przestałem być pasywny i zleciłem pozornie najprostszą operację,
zmianę funduszu inwestycyjnego, natychmiast zaczęły się problemy. Co więcej,
próba ich wyjaśnienia spotkała się z całkowitym lekceważeniem ze strony CU,
mimo że ewidentnie kłopoty wyniknęły z ich błędów, nie moich. Walka prywatnej
osoby z molochem, który jest zainteresowany klientami tylko dopóki dostaje od
nich pieniądze, a ma ich w nosie kiedy miałby sam ponieść koszty swoich
pomyłek, jest trudna. Postanowiłem więc opisać całą sprawę w nadziei, że
zniechęcę innych do prowadzenia jakichkolwiek interesów z Commercial Union.
Naprawdę gorąco odradzam, a jeżeli ktoś chce wiedzieć dlaczego, proszę
przeczytać szczegółową relację poniżej.
Jak pisałem powyżej, posiadałem polisę typu Bonus (nr 864689). Jest to polisa
emerytalna, podzielona między fundusze inwestycyjne i wypłacana w chwili
przejścia na emeryturę (w podstawowej wersji nie zawiera ubezpieczenia na
wypadek nagłej śmierci czy choroby). Zawarłem umowę w 1997 z agentem
reprezentującym CU, panią Dorotą Marzec (nr identyfikacyjny 13484).
Zdecydowałem się wtedy podzielić składki które miałem wpłacać pół na pół
między 2 fundusze prowadzone przez CU, Gwarantowany i Międzynarodowy. Radziły
sobie początkowo nieźle, potem gorzej. Po dość długim okresie kiedy nie
interesowałem się specjalnie losami mojej polisy postanowiłem zmienić alokację
środków i przenieść je do innych funduszy, które oceniałem jako bardziej
perspektywiczne.
Pozornie wszystko poszło gładko. Spotkałem się z p. Marzec osobiście i
wyjaśniłem swoją prośbę - chciałem żeby:
1) nowo napływające składki dzielone były w przyszłości pół na pół między
Zrównoważony i Dynamiczny.
2) środki z funduszu Gwarantowanego zostały przeniesione do Zrównoważonego a z
Międzynarodowego do Dynamicznego.
Niby prosta prośba - dostałem od p. Marzec firmowy formularz zmiany alokacji
środków i w jej obecności i według jej wyjaśnień go wypełniłem. Skan
wypełnionego i podpisanego formularza można obejrzeć tutaj. Z mojego punktu
widzenia sprawa została załatwiona - kilka tygodni później dostałem z CU list
z potwierdzeniem nowej alokacji napływających składek, o przeniesieniu już
zgromadzonych środków nie było w nim mowy, ale uznałem że skoro nie ma w
liście zastrzeżeń, zostało to dokonane automatycznie.
Od tej pory z przyjemnością podglądałem w sieci wzrost "moich" nowych funduszy
- polska giełda rosła żwawo, moja polisa (teoretycznie) też. Niestety, tylko
do maja 2006, kiedy postanowiłem sprawdzić stan polisy. Okazało się że punkt 2
mojego zlecenia powyżej, zmiana funduszy nie został zrealizowany! Co więcej,
nikt mnie o tym nie raczył powiadomić!!
W końcu maja 2006 złożyłem do CU reklamację, z prośbą żeby naprawili pomyłkę i
aby fundusze w mojej polisie zostały przeliczone wstecznie, z datą
oryginalnego zlecenia - przy takim wzroście giełdy była to dla mnie różnica
rzędu tysięcy złotych. Dostałem odpowiedż odmowną, podpisaną przez Panią
Jolantę Musiał, Wicedyrektora Działu Obsługi Klientów. CU stwierdziło, że
formularz zmiany funduszy nie był wypełniony właściwie - oprócz krzyżyków w
odpowiednich rubrykach (co z wyglądu formularza byłoby raczej intuicyjne)
należy też podać procentowo, jaka część pierwotnego fundusz ma zostać
zamieniona na inny.
7 czerwca 2006 złożyłem ponowną reklamację (treść tutaj), w której
stwierdziłem, że:
1. Nie kwestionuję oczywiście sposobu wypełniania formularzy, jeżeli trzeba
podać procentowe zmiany, to trzeba, taka procedura.
2. Dla mojej reklamacji nie ma to jednak żadnego znaczenia! Poprosiłem o
zmianę funduszy autoryzowanego agenta CU, na osobistym spotkaniu z nim. On
powinien znać procedury, skoro postąpiłem wg. jego wskazówek i on przy mnie
podpisał formularz zmiany, odpowiedzialność za jego realizację i ewentualne
błędy leży po jego i firmy stronie, nie mojej. To ja jestem klientem i firma i
jej ludzie mają mi wytłumaczyć co i jak, a nie ja mam ponosić kosekwencje ich
niekompetencji!!!
3. Jeżeli już był jakiś problem, należało mnie przynajmniej o tym powiadomić.
Znów, CU twierdzi że list w tej sprawie został do p. Marzec wysłany, ale do
mnie nigdy do mnie nie dotarł. Czyli, patrz wyżej - ponownie mam ponosić
konsekwencje niedopatrzeń CU i jego pracowników!
4. Skoro pomyłka jest po stronie CU, oczekuję załatwienia mojej reklamacji!
Być może tym razem moje argumenty okazały się trafne, bo Commercial Union
obrało inną taktykę - po prostu nie raczyło mi w ogóle odpowiedzieć na tę
ponowną reklamację, tak jak bym ja i problem nie istniał. Oczywiście, duża
firma i może sobie poczekać, dla niej to mniejszy niż dla pojedyńczego
klienta. Nawet zainterweniowałem u p. Marzec pytając dlaczego sprawa się tak
przeciąga, dostałem od niej 27 czerwca taki oto e-mail, cytuję:
Panie Januszu
Przyznaję, że za długo.
1.Commercial Union okazuje się, że nie przygotował odpowiedzi na moją reklamację.
2.Nie dostałam odpowiedzi ani ja ani Pan.
3.Commercial Union sadzę, że uznał, że temat jest wyczerpany.
4.Skoro nie otrzymał Pan w 2004 roku żcadnego pisma o niezgodności wydanej
przez Pana dyspozycji ani potwierdzenia jak Pana dyspozycja została wykonana
to może Pan tj Pan powiedział wyjąć pieniądze i przenieść gfdzie indziej lub
jeszcze domagać się wyjaśnień.
5.Ja ze swojej strony będę oczekiwała wyjaśnień ze strony CU.
Trwa to długo - bo Commercial Union odpowiada klientom w zależności od ilości
wpływajacych spraw - zawsze długo. Zatem nie dopytuję od razu -bo zostałam
przyzwyczajona mam cierpliwie czekać na odpowiedz. Skoro tej odpowiedzi jak
się ustnie dowiedziałam nie będzie zaraz wyzyłam pismo z prośbą o przesłanie
do mnie pisma które było wystosowane do Pana po 6.12.2004.
Jesli takiego pisma nie było i o niedokonaniu przeliczenia Pana nie
informowano to... To jest to sprawa sporna.
Z pozdrowieniami i gorącym PRZEPRASZAM ZA STRATY
Dorota Marzec
---