mirena1
03.07.07, 12:30
Wpadlem. Wiem, ze jest nas wiecej.
Zawsze skladalem PIT wspolnie z zona i nie dla pieniedzy, bo zysk z tego byl
na poziomie 20zl! Macierzyste USy mamy bardzo daleko od siebie i wygodnie
bylo skladac w jednym miejscu. Tak bylo zawsze.
W zeszlym roku pojawil mi sie dochod zagraniczny, w kraju z odliczeniem
proporcjonalnym.
Zlozylem PITa. Wszystko cacy.
Teraz sie okazuje, ze jest interpretacja ministerstwa par. 27 ustawy, ktora
mowi, ze przy odliczaniu podatku zaplaconego zagranica, przy obliczaniu
limitu odliczanego podatku nie bierze sie w owym ulamku dochodow tylko swoich
ale tez zony!Tego bym nigdy nie wymyslil. To jest absolutny absurd,
zabijajacy sensownosc i idee opodatkowania wspolnego!
To zmienia istotnie ow ulamek. Ja go mialem na poziomoe 50%, a jak sie liczy
z zona to wychodzi 30%. To daje roznice 5000zl do doplacenia!
Sek w tym, ze trudno mi bylo znac taka interpretacje ministerstwa.
Poza tym, gdybym ja znal, to oczywiscie bysmy sie rozliczyli osobno i po
sprawie.
Teraz jest kanal. W ramach korekty urzedy nie widza mozliwosci przejscia z
PITa malzenskiego na osobne.
Czy w wyniku (oczywiscie mojego) bledu tak glupiego musze oddac tyle
pieniedzy?
Co mozna z tym zrobic?
Kto ma podobne problemy?