Dodaj do ulubionych

MBANK - żenująca obsługa

IP: *.devs.futuro.pl 20.08.08, 07:50
W lipcu minęły 4 lata, odkąd jestem klientem mBanku (żona nieco krócej), a w międzyczasie postanowiliśmy wziąć kredyt na mieszkanie. Wybór padł na mBank – przystępny i internetowy… „nasz”. Zaczęło się w palcówce mBanku w Szczecinie, gdzie omówiliśmy ogólne założenia kredytu i pobraliśmy dokumenty do wypełnienia przez zakład pracy itp.
- zaświadczenie o zarobkach które nam dano, posiadało rubryki „netto” i „brutto” (niepotrzebne skreślić). Osoba wypełniająca zaświadczenie w zakładzie pracy, wybrała „brutto”. Po dostarczeniu dokumentu do mBanku, okazało się, że nie może być brutto, musi być NETTO (?!...). Po co w takim razie wybór, skoro jest tylko jedna właściwa opcja?! – żenada. Konieczne było nowe zaświadczenie.
- następnie – pytano nas czy chcemy koszty uruchomienia wliczyć w kredyt czy nie. Wygodniej nam było nie wliczać, co zostało zaznaczone w dokumentach. Dwa dni po dostarczeniu drugiego zaświadczenia (tego netto) o zarobkach, dzwonią do nas z mBanku i mówią że konieczna jest nasza wizyta w placówce bo nie podpisaliśmy jednego z dokumentów. Jedziemy zatem, a na miejscu okazuje się, że chodzi o dokumenty – wliczyć koszty udzielenia kredytu w kredyt (?!)… a przecież pytano nas wcześniej – nie chcieliśmy nic wliczać w kredyt! – żenada.
- nieco później – kolejny telefon – pracowniczka popełniła błąd w dokumentach – dokumenty trzeba sporządzić/podpisać na nowo - jedziemy podpisać drugi raz te same dokumenty – TRZECIA BEZSENSOWNA WIZYTA W MBANKU. Każdy może się pomylić, ale biorąc pod uwagę wcześniejsze podejście do nas, wypadałoby wykazać minimum rzetelności.
Do terminu kiedy kredyt musi być uruchomiony zostają nam 2 tygodnie – w mBanku mówią, że spokojnie za tydzień będzie decyzja, podpiszemy umowę i uruchomimy kredyt. Czekamy 9 dni i zaczynamy się niepokoić, czekamy 11 dni i nic - telefon milczy, a czas ucieka. W końcu żona dzwoni i pyta - co się dzieje? – w odpowiedzi słyszy, że: „…sezon urlopowy…”, „korki w Warszawie…”(?!) – trzeba czekać (?!!) . Jesteśmy już (szczególnie żona) poruszeni tą żenującą sytuacją. Dzwonię zatem i bardziej stanowczo domagam się konkretów. Okazuje się, że nagle urlopy w Warszawie się skończyły, a korki znikły i „już” jutro możemy podpisać i uruchomić kredyt. Zjawiamy się zatem (mamy jeszcze 2 dni na uruchomienia kredytu) , czytamy umowę – w umowie zauważam pewną nieścisłość – drugi pracownik mBanku przygląda się wnikliwiej i stwierdza, że jest to błąd, który wymaga sporządzenie nowej umowy (!!!) … nie poddajemy się czytamy dalej - pytamy o niejasne dla nas kwestie – słyszymy od drugiego pracownika mBanku że: „ to ma związek z dalszą częścią umowy i tam dalej jest wyjaśnione, ale nie chce mu się tego szukać „ (!?)… Później słyszymy, że wszystko szybko się poprawi i „już” jutro będzie można podpisać umowę…
Dzień jak i całą nerwową przygodę z mBankiem moja żona (wcześniej czująca się doskonale) zakończyła w szpitalu z zagrożeniem ciąży.
Całą sytuację oceniam jako wielce żenującą – brak rzetelności, profesjonalizmu i poważnego podejścia do sprawy. W mBanku nie szanowano naszego czasu, naszych nerwów a w konsekwencji – zdrowia naszej rodziny. Całe szczęście, że przezornie mieliśmy inny bank w zanadrzu, w którym wszystko odbyło normalnie, poważnie (mimo okresu urlopowego i korków w Warszawie) i bez kpin. Jeżeli tak wygląda zaangażowanie pracowników mBanku, gdy starają się złowić klienta, to jak musi wyglądać, gdy mają go już w garści? Zona i ja, na szczęście nigdy się tego nie dowiemy. Zdecydowanie odradzam, każdemu komplet przeżyć jakimi uraczył nas mBank.
Obserwuj wątek
    • jan-w Re: MBANK - żenująca obsługa? 20.08.08, 08:19
      Jak ty to robisz, że regularnie odwiedzasz placówki Mbanku, który nie ma ani
      jednej placówki i jest wyłącznie bankiem internetowym?
      Wchodzisz do Matrixa przez swój komputer? Czy też działasz na zlecenie konkurencji?
      • Gość: rece_opadaja Re: MBANK - żenująca obsługa? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.08, 09:52
        W Warszawie mBank ma przynajmniej 4 centra finansowe.
        • jan-w Re: MBANK - żenująca obsługa? 20.08.08, 10:45
          Nie masz chyba na myśli kiosków składających się z komputera podłączonego do
          internetu i pani która go pilnuje? To jest dokładnie taki sam dostęp jak z
          każdego innego komputera.
          • wichura Re: MBANK - żenująca obsługa? 20.08.08, 12:45
            www.mbank.pl/przewodnik/punkty_naziemne/index.html?search=1&country=pl&cf=on&city=60
            mBank ma punkty naziemne. Obsługa w nich nie odbiega od przeciętnej
            w innych bankach, tzn. jest żenująco słaba...
            PS: nie wyobrażam sobie załatwiania kredytu hipotecznego poprzez
            telefon, sieć i kuriera.
        • krzysztofsf Re: MBANK - żenująca obsługa? 20.08.08, 13:01
          Gość portalu: rece_opadaja napisał(a):

          > W Warszawie mBank ma przynajmniej 4 centra finansowe.

          Zalatwiajac rozne sprawy w CF mozna chociazby zaoszczedzic czas na przesylkach kurierskich.
    • Gość: podziwiam cierpliw dorzuce Millenium Rzeszów-to samo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.08.08, 13:01
      kurde, nie wiem, jak to można znieść, jakbym tak traktowała moich
      interesantów to ładnie bym się nasłuchała od nich i od moich
      własnych szefów, a tu samowolka, ludzie pracują bez żadnej kontroli,
      robią co chcą, jak chcą, pomyłki - bywa, zdarza się, ale chamstwo,
      takie jak w Millenium, to już inna sprawa, na dodatek nawet nie da
      sie interweniowac, nie ma u kogo
    • zuzur Kto to bierze kredyt w mBanku, czy Millenium? 27.08.08, 08:24
      To są banki tylko i wyłącznie do robienia przelewów.
      W pierwszym nie ma gdzie i z kim pogadać, drugi to podniowy z
      Półwyspu Iberyjskiego, dla których najważniejsza jest 'maniana'. Też
      nie pogadasz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka