Dodaj do ulubionych

Pracujący biedni

    • Gość: studentka Pracujący biedni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.09, 10:06
      Niestety, w artykule zawiera się wiele prawdy. Sama jestem dotknięta
      taką sytuacją. Pracuję od 3 lat, studjuję zaocznie chodzę na kurs
      językowy. Gdyby nie to,że mieszkam z chłopakiem nigdy nie był mnie
      stać na życie na własną rękę. W miesiącu po opłaceniu nauki zostaje
      100zł i za co tu jeść?
    • Gość: antypojebus chcieli kapitalizmu to teraz ora et labora IP: *.bsb.vectranet.pl 26.01.09, 10:18
      chcieli kapitalizmu to teraz ora et labora
    • Gość: Młody Pracujący biedni IP: *.domainunused.net 26.01.09, 10:25
      Sam pracowałem przez wiele lat w kilku złodziejskich(wykorzystujących
      pracownika)firmach oraz Zakładach Pracy Chronionej,które żerują na
      biednych.Mam 30 lat i nie mam renty.Kiedy już byłem na tyle zdesperowany
      zarobkami(zarabiałem minimalną),poprosiłem szefa o podwyżkę.A on odpowiedział
      mi,abym szukał nowej pracy(mimo,że pracowałem u niego już 5 lat).Była to dla
      mnie ogromna motywacja do szukania nowej pracy.I znalazłem o wiele lepiej
      płatną.Teraz wiem,że żyje.Nareszcie normalne pieniądze.Doradzam innym
      "szukajcie,a znajdziecie".Nie dajcie się!Obywatel.
    • Gość: mem Pracujący biedni IP: *.aster.pl 26.01.09, 10:26
      Bo pracować trzeba z głową żeby zarobić, a nie żeby się narobić.
      Nie wierzę, że taka pani Joanna nie miała w swoim życiu okazji zmiany pracy czy podniesienia swoich umiejętności na rynku pracy. Ale skoro wolała spędzać czas na papieroskach i narzekaniu na szefową, to czy kogokolwiek dziwi fakt, że nadal sprząta?

    • Gość: T PRacodawcy są beznadziejni IP: 87.105.164.* 26.01.09, 10:30
      To widaćna przykładzie tej pani sprzątaczki. Uczelnia woli zapłacić
      firmie sprzątającej niż zatrudnić sprzątaczkę, w efekcie
      właścicielka firmy sprzątającej zarabia na wyzysku samemu będąc
      pijawką nierobem.
      Podobnie jest w IT. Bank woli zapłacić firmie konsultingowej 20tyś
      miesięcznie za wynajęcie programisty nazywanego konsultantem, niż
      zatrudnić tego samego programisyę za 7tyś, powiedzmy, że koszty
      zatrudnienia będą 10tyś. Firma konsultingowa płaci temu programiscie
      4tyś. W efekcie programista jest zdemotywowany i olewa pracę, na
      której mu nie zależy, bo za te 4 tyś to sobie znajdzie pracę gdzie
      indziej, bank płaci 2 razy więcej za gorszej jakości pracę, zaś szef
      firmy konsultingowej nirtób pijawka buduje sobie dom w Konstancinie,
      Sopocie lub innym równie ekskluzywnym miejscu.
      • zigzaur Re: PRacodawcy są beznadziejni 26.01.09, 14:17
        A pokaż mi miejsce, gdzie jest potrzebna sprzątaczka pracująca na pełny etat z
        pełną wydajnością!

        Chyba tylko w hotelu sejmowym za czasów posłowania Leppera i jego bandy. Ci to
        rzeczywiście potrafili narobić chlewu, że sprzątaczkom szmaty z rąk nie wypadały.
        • robert.zimnicki Re: PRacodawcy są beznadziejni 27.01.09, 15:42
          Sklep spozywczy, hotel, szkola, dworce....

          Ale znajac zamilowanie polakow do syfu, to rzeczywiscie - trudno dostac prace w
          tym zawodzie...


          Ale dla rodzinki miejsce zawsze sie znajdzie - nie nizej niz czlonek zarzadu,
          albo kierownik....



          zigzaur napisał:

          > A pokaż mi miejsce, gdzie jest potrzebna sprzątaczka pracująca na pełny etat z
          > pełną wydajnością!
          >
          > Chyba tylko w hotelu sejmowym za czasów posłowania Leppera i jego bandy. Ci to
          > rzeczywiście potrafili narobić chlewu, że sprzątaczkom szmaty z rąk nie wypadał
          > y.
    • Gość: 123 No prosze - odkycie po 20 latach IIIRP!!! IP: *.bath.ac.uk 26.01.09, 10:32
      Kraj miodem i mlekiem plynacy, a jesli ktos jest biedny to dlatego ze glupi.
      Slyszymy to od 20 lat.
      • Gość: lama Re: No prosze - odkycie po 20 latach IIIRP!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 10:41
        Często kobieta pracująca za grosze nie ma ani czasu, ani pieniędzy, wiec czasem
        nie dziwie się, ze jesli mąż jest w stanie utrzymać rodzinę to nie pracuje i
        przynajmniej nie chodzi sfrustrowana, ze nie ma czasu należycie o wiele spraw
        zadbać.Woli poświęcić czas dzieciom i na pracę w domu, którą i tak MUSI wykonać
        niż sprzedawać swój cenny czas jakiemuś prywatnemu cwaniaczkowi co rozkręcił
        biznes i tylko myśli jakby tu krzesać drugich.
      • robert.zimnicki Re: No prosze - odkycie po 20 latach IIIRP!!! 27.01.09, 15:44
        Coz, nie kazdy kradl kanapki kolegom w pedalowce (podstawowce)....

        A potem nie kazdy byl zlodziejem, zeby doic kase z innych (np: spece z
        elektrowni, pkp, ksieza,.......)


        Gość portalu: 123 napisał(a):

        > Kraj miodem i mlekiem plynacy, a jesli ktos jest biedny to dlatego ze glupi.
        > Slyszymy to od 20 lat.
    • ballkaner pojedzcie do warszawy tam zobaczycie caly ten syf 26.01.09, 10:43
      Working poor w USA to zwykle osoby, które przejechały setki
      kilometrów, aby znaleźć pracę. Rozłączyli się ze swoimi rodzinami,
      są samotni - tłumaczy dr Piotr Broda-Wysocki. - W Polsce tego nie
      ma - żyjemy od pokoleń w tych samych miejscowościach, otoczeni
      rodziną, która daje wsparcie. Za pracą mało kto wyjeżdża. Chyba że
      na Wyspy - dodaje.

      w Warszawie zrobcie badania, to sie przekonacie. biedota ze wschodu
      robi za grosze. az przykro patrzec.
      • Gość: Kalkomania Re: pojedzcie do warszawy tam zobaczycie caly ten IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 12:57
        Nie porównuj USA z Polską, jak już zapomniałeś kim jesteś, to nie drażnij
        ludzie. Twoim zdaniem,na realia polskie, jak taka kobieta ma wyjechać i jeszcze
        zostawić bliskich, którzy pomagają jej zaopiekować się dzieckiem.? Ma wyjechać
        np. z Grudziądza do Warszawy - stolycy i mieszkać na dworcu centralnym, pod 5
        przęsłem poniatowskiego ? Czy może wynająć sobie mieszkanie ze swojej 1000zł
        pensji ? BREDZISZ KOLEŚ! I NIE BĄDŹ TAKI CWANY W ZĄBEK CZESANY BO CI SIĘ LOS ZA
        TĘ PYCHĘ DO DUPY DOBIERZE - nie koniecznie finansowo. Wyślij swoje córy na ulice
        jak tej kobiecie proponujesz są młode mogą dorabiać, wiadomo na czym !
      • sienmuza Re: pojedzcie do warszawy tam zobaczycie caly ten 27.01.09, 09:05
        Zgadzam się całkowicie. Praca za 1500 brutto demoralizuje. Kiedy
        zaczynałam pracować, mówiłam sobie, te małe zarobki to tylko tak na
        początku, potem będzie coraz lepiej. I co? Po 9 latach pracy
        awansowałam, owszem, dwukrotnie nawet. Ale jak to się ma do płacy? A
        tak, że nowe osoby przyjmowane teraz do pracy w mojej jak
        najbardziej całkowicie państwowej firmie dostają na dzień dobry 1276
        brutto, czyli najniższą krajową. Różnica między mną a nimi to tylko
        200 złotych! Jak to się ma do mojego 9-letniego doświadczenia
        zawodowego i dwóch ukończonych kierunków studiów? Już nie chce mi
        się pracować. Przepraszam, ale szlag mnie trafia. Żeby zamknąć usta
        tym, którzy pewnie będą się mądrzyć i mówić, żebym zamiast narzekać
        poszukała innej pracy, powiem, że przestałam wierzyć w dochodową
        pracę u kogoś. Nie jestem też malkontentką, ale ponieważ mam na
        utrzymaniu dziecko, nie mogę sobie pozwolić na pochopne decyzje.
        Postanowiłam jeszcze raz się przekwalifikować (jeszcze nie wiem za
        co, ale bardzo chcę), co mam nadzieję pozwoli mi pracować na swój
        rachunek i wreszcie zacząć żyć, a nie „przeżywać”.
    • Gość: jokawie Pracujący biedni IP: *.111.131.230.static.crowley.pl 26.01.09, 10:44
      Każdy chce zarabiać tyle żeby żyć a nie przeżyć. Są zawody że nie
      mają szansy na podwyżkę.Jak słysze, że pielegniarki żądają 800 zł.
      podwyżki to krew zalewa.Niektórzy mają tyle na ręke i muszą
      egzystować.Nie pójdą głodować bo gdzie?To samo dotyczy górników,
      lekarzy nauczycieli.A co mają powiedzieć inni też chćą godnie żyć
    • zdzisiek_2 Pracujący biedni 26.01.09, 10:52
      Moim zdaniem państwo nie powinno wypłacać żadnych zasiłków. Jak nie pracujesz to
      pieniądze się nie należą. Jedyne co to powinni dofinansowywać noclegownie i
      darmowe jadłodajnie przy nich. Na to bym dał ze swoich podatków bo jesteśmy
      cywilizowanym społeczeństwem i możemy sobie pozwolić na zabezpieczenie
      wszystkich przed śmiercią głodową. Wtedy każdemu opłacałoby się podjąć pracę bo
      każdy grosz oznaczałby dla niego podniesienie poziomu życia. To byłoby słuszne i
      sprawiedliwe.
      Jakby ktoś chciał mieć zasiłki dla bezrobotnych to powinien się indywidualnie
      ubezpieczać od utraty pracy a jak ktoś nie chce to pieniądze ze składki może
      sobie przepijać. Państwo nie powinno się tu wtrącać.
      • agenor Ubezpieczenia od utraty pracy 26.01.09, 11:44
        zdzisiek_2 napisał:

        > Jakby ktoś chciał mieć zasiłki dla bezrobotnych to powinien się
        > indywidualnie ubezpieczać od utraty pracy

        Kłopot w tym, że _żadne_ towarzystwo ubezpieczeniowe w Polsce nie
        prowadzi takich ubezpieczeń. Istniało jedno, które próbowało
        wprowadzić je na nasz rynek - TUW "Praca" - ale była to próba
        całkowicie nieudana.

        W odróżnieniu od autora cytowanej opinii wiem, co piszę - jestem
        ubezpieczeniowcem.
      • Gość: ARSEN Re: Pracujący biedni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 12:02
        Właśnie w cywilizowanych społeczeństwach wypłaca się zasiłki gdy
        ludzie nie mają pracy.
        W XIX wieku właśnie tak było w Europie, ale czy to były lata
        szczęśliwe?
        Gdyby zniesiono to o czym ty piszesz o wiele wzrosła by
        przestępczość, kradzieże, rozboje itd. Byłby większy wyzysk
        pracodawców na pracownikach. Ilość ludzi w więzieniach drastycznie
        by się drastycznie zwiększyła. Koszty społeczne były by dużo wyzsze
        niż dzisiaj kiedy pomoc państwa dla najbiedniejszych istnieje.

        Są kraje jak Bangladesz, Boliwia, Pakistan. Dlaczego one nie
        przegonią Szwecji, Danii czy niemiec gdzie pomoc dla
        najbiedniejszych jest największa.
        • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 19:18
          >Są kraje jak Bangladesz, Boliwia, Pakistan. Dlaczego one nie
          >przegonią Szwecji, Danii czy niemiec gdzie pomoc dla
          >najbiedniejszych jest największa.

          Mechanizm działa w drugą stronę. W Danii, Szwecji czy Niemczech pomoc jest
          największa DLATEGO ŻE te państwa są bogate. Tymczasem Ty implikujesz relację
          odwrotną - Państwa są bogate dzięki temu, że jest największa pomoc dla biednych.
          Gdyby to było takie proste, mielibyśmy gotową receptę dla krajów biednych.
          Niestety, jest dokładnie na odwrót - kraje o dużych i zaawansowanych
          gospodarkach po prostu mogą sobie pozwolić na duży socjał - choć nawet takie
          Niemcy (bodajże 4-ta największa gospodarka świata) zaczynają się chwiać pod
          ciężarem ogromnych obciążeń.
      • Gość: Marian Re: Pracujący biedni IP: *.merinet.pl 26.01.09, 13:50
        O czym Ty w ogóle mówisz? A ludzie chorzy, sparaliżowani, porażenia mózgowe?
        Mają iść do pracy?
    • Gość: marcin__77 Pracujący biedni IP: 80.50.236.* 26.01.09, 10:52
      Chciałbym tylko dodać, że w całej Europie zachodniej(a podobno się
      do niej zaliczamy) jak się pracuje to stać człowieka na godne
      życie.Nie ważne czy jest to sprzątaczka, czy mechanik, mogą sobie
      kupić jedzenie w knajpie i nie będą się zastanawiać ile zostało im
      na koncie:) Sam pracowałem z żoną za najniższe wynagrodzenie i było
      całkiem nieźle,był to najlepszy okres w naszym życiu!!! A w
      POlsce.... sami sobie odpowiedzcie
    • Gość: bgt Pracujący biedni IP: *.toya.net.pl 26.01.09, 10:54
      "Co musiałoby się zmienić w polskiej polityce społecznej, aby pracujących
      biednych było mniej? Zdaniem dr Piotra Brody-Wysockiego z Instytutu Pracy i
      Spraw Socjalnych, polityka państwa wobec pracujących biednych powinna się
      koncentrować na programach, które będą podnosić ich kwalifikacje i kompetencje
      - również kompetencje społeczne. Według niego należałoby umożliwić im naukę
      nowego zawodu, szkolić w zarządzaniu własną karierą, tak aby nie tkwili w
      jednej niskopłatnej pracy, ale szukali czegoś bardziej dla siebie odpowiedniego."

      co za bzdury, czy ten dr wie co mówi?
      przecież to co on proponuje nie likwiduje nisko płatnej pracy, a najwyżej
      wymianę jednych biednych pracujących na drugich, to nie likwiduje problemu, a
      trzeba na to wydać grube pieniądze,

      wiecie ile zarabia osoba prowadzące takie szkolenia dla bezrobotnych?
      nie?
      100-200zł na ręke za godzinę szkolenia!
      • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 19:19
        >wiecie ile zarabia osoba prowadzące takie szkolenia dla bezrobotnych?
        >nie?
        >100-200zł na ręke za godzinę szkolenia!

        Skoro to takie proste, zacznij prowadzić takie szkolenia :) Money for nothing.
    • Gość: Tkaczuk Człowieku, żyj i pozwól żyć innym IP: *.chello.pl 26.01.09, 11:00
      Osobiście, pardonsik za określenie, wali mnie, kto ile i co ma. Ale
      jeśli z tego powodu robi się segregację i na każdym kroku sprzedaje
      kopa temu słabszemu z tej racji, że nie jest wystarczająco
      operatywny i nie wysrywa kasy z prędkością karabinu maszynowego, to
      trafia mnie szlag. Najgorsze są te towarzyskie dyskusje, w których
      najpierw następuje typowo polskie narzekanie na rząd, ustrój, kryzys
      światowy oraz własne niewystarczające zarobki (ile by nie było,
      zawsze jest za mało, zna ktoś Polaka, co mówi, że świetnie mu się
      powodzi?). To całe biadolenie na straszny los, problemy w pracy,
      niezrealizowane ambicje to pierwsza część pogadanki towarzyskiej,
      druga część to osrywanie z góry ciekłym moczem i błotnistym
      kałem "biedaków" i "nieudaczników". Więc jak to jest? Nam jest źle,
      choć zarabiamy na tyle, że stać nas na kolejne zagraniczne wojaże i
      to jest ok.? A jak biedna sprzątaczka mówi o realnych problemach, to
      już jest patologia i żulerstwo, a dzieci to już szczyt syfu? Niech
      każdy pilnuje siebie i próbuje zrozumieć czyjeś problemy, te realne.
      Jesteś w stanie przeżyć miesiąc, masz na rachunki, czynsz, nie
      żyjesz pod mostem? Już jesteś gość i masz dobrą bazę. Nie kop zatem
      leżącego, on chciałby być na twoim miejscu.
    • Gość: MosiekSrul owski Pracujący biedni IP: 82.139.53.* 26.01.09, 11:10
      Przypominam,że od 1945 roku Polską i Polakami rządzi Nasza
      Mniejszość !
    • Gość: Pompa Pracujący biedni... IP: *.chello.pl 26.01.09, 11:19
      Zapraszam na forum "pracujących biednych"...

      nastacji.easyisp.pl/portal.php
      You are slave ! remember.
    • olias Pracujący biedni 26.01.09, 11:36
      o! rwa mać! Gazeta Wyborcza się obudziła. Tyle lat propagowała
      ustrój latynoamerykański a dzis ze zdziwieniem odkrywa że są bogaci
      cinkciarze i biedni pracujący. Michnik - dziękujemy ci.
    • pepper-box Pracujący biedni 26.01.09, 11:38
      Jak to wszyscy wszystko wiedzą..
      Taaak, walczyć o swoje, ale jak? Ja BŁAGAM tych Wszystkowiedzących, niech mi
      powiedzą, co ja niby mogę zrobić? Ale proszę o KONKRETY, a nie biadolenie że nie
      wolno być "dzieciorobem, pijakiem" etc..
      W tym roku kończę lat 21. Na studia nie poszłam bo mnie zwyczajnie na nie nie
      stać, nie mam bogatej rodziny. Ba, wręcz przeciwnie, wywodzę się z czystej
      patologii, gdzie ojciec pił i bił całą rodzinę. Mam trójkę młodszego rodzeństwa,
      które wciąż mieszka z moją Mamą i ojczymem - sk.., który nie okazał się lepszy
      od ojca (i proszę w tym momencie nie oceniać mojej Mamy, bo to jej prywatna
      sprawa, że spieprzyła sobie życie do reszty). Po ukończeniu 18 lat wyprowadziłam
      się z domu, jeszcze chodząc do liceum. Podnajmowałam mieszkania, pokoje,
      pomieszkiwałam u znajomych. Bezskutecznie próbuję wyegzekwować alimenty od
      mojego ojca, który się usadowił za granicą i ma wszystko gdzieś. Pracowałam
      dorywczo w przeróżnych junkjobach, ale nigdy nie miałam stałej pracy. Liceum
      skończyłam z czerwonym paskiem, maturę zdałam wyśmienicie. Ale co mi to dało?
      G*WNO. Znalazłam bezpłatną, publiczną, zaoczną szkołę - policealną. O studiach
      mogę tylko pomarzyć. Teraz zapieprzam w Tesco w hali przez 9h za 5zł/h
      zatrudniona przez zewnętrzną firmę, a więc bez perspektyw na stałą pracę, bo
      takiej umowy nie dają. Szukałam pracy bardzo długo, mówię b.dobrze po angielsku
      i świetnie obsługuję komputer (nauczyłam się w szkole, nie na kursach),
      specjalizuje się w pracach plastycznych - z własnego hobby. Niestety materiały
      są drogie, więc nawet jeśli chciałabym coś tworzyć, a później sprzedawać,
      musiałabym nieźle zainwestować - z czego? Nie było mnie nigdy stać na zestaw
      eleganckich ciuchów, żeby pójść na rozmowę kwalifikacyjną do porządnej firmy
      albo żeby później w tym samym ciuchu nie przychodzić non stop. Ciuchy kupuję w
      lumpeksie, bo szkoda mi 80zł na białą bluzkę, nie mówiąc już o butach.
      Potencjalni pracodawcy kręcili nosem, a byłam na olbrzymiej ilości rozmów
      kwalifikacyjnych, na przeróżne stanowiska: Bo wyglądałam biednie (bo nie stać
      mnie na fryzjera, włosy w kuc i po sprawie; ani na ładny, nowy ciuch), bo uczę
      się, a zajęcia mam co tydzień w soboty i niedziele (co koliduje z pracującymi
      sobotami), bo jestem bardzo młoda i nie mam żadnego konkretnego doświadczenia
      (oprócz kelnerki, merchandiserki, magazynierki, opiekunki do dzieci i
      sprzątaczki), bo nie mam kierunkowego wykształcenia (liceum profilowane, czyli
      prawie jak ogólniak, teraz Policealna - organizacja reklamy, ale nie ukończona).
      Dopiero rok temu dorobiłam się pralki, lodówki dalej mi brak. Ogromne sumy
      pożera wynajem mieszkania (nie powiem na którym miejscu jestem oczekujących na
      mieszkanie z urzędu..), nie mówiąc już o odłożeniu czegoś na czarną godzinę, a
      już taka się zdarzyła. Zdolność kredytowa zerowa, a do lichwiarzy chodziła nie będę.
      Dodam, że choruję przewlekle na anemię i leki kosztują, a brakuje mi przez to
      sił żeby po tych 9h w pracy brać coś dodatkowego - zresztą na prace dodatkowe
      (sprzątanie itp) jest naprawdę, tylu chętnych, że ciężko coś dorwać.
      I niech teraz, analizując konkretny przypadek, jakiś Wszystkowiedzący mi powie,
      co ja mam konkretnie zrobić, żeby nie być biednym pracującym? Alkoholu nie piję,
      mam wstręt po ojcu, papierosów nie palę, nie ćpam i nie mam dzieci. I nie mam
      zamiaru wyjeżdżać za granicę.
      • Gość: AA Do pepper-box IP: *.106.113.82.net.de.o2.com 26.01.09, 11:51
        Jedyne co Ci moge poradzic, to wyjedz z Polski. I radze Ci to z calego serca.
        Inaczej w Twojej sytuacji zmarnujesz sobie zycie...
      • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 12:12
        pepper-box napisała:

        > Jak to wszyscy wszystko wiedzą..
        > Taaak, walczyć o swoje, ale jak? Ja BŁAGAM tych
        Wszystkowiedzących, niech mi
        > powiedzą, co ja niby mogę zrobić? Ale proszę o KONKRETY, a nie
        biadolenie że ni
        > e
        > wolno być "dzieciorobem, pijakiem" etc..
        > W tym roku kończę lat 21. Na studia nie poszłam bo mnie zwyczajnie
        na nie nie
        > stać, nie mam bogatej rodziny. Ba, wręcz przeciwnie, wywodzę się z
        czystej
        > patologii, gdzie ojciec pił i bił całą rodzinę. Mam trójkę
        młodszego rodzeństwa
        > ,
        > które wciąż mieszka z moją Mamą i ojczymem - sk.., który nie
        okazał się lepszy
        > od ojca (i proszę w tym momencie nie oceniać mojej Mamy, bo to jej
        prywatna
        > sprawa, że spieprzyła sobie życie do reszty).

        No więc jesteś z patologicznej rodziny, jak piszesz, więc masz
        trudniej na starcie. Ale jest na to sposób (niżej)


        Po ukończeniu 18 lat wyprowadziła
        > m
        > się z domu, jeszcze chodząc do liceum. Podnajmowałam mieszkania,
        pokoje,
        > pomieszkiwałam u znajomych. Bezskutecznie próbuję wyegzekwować
        alimenty od
        > mojego ojca, który się usadowił za granicą i ma wszystko gdzieś.
        Pracowałam
        > dorywczo w przeróżnych junkjobach, ale nigdy nie miałam stałej
        pracy. Liceum
        > skończyłam z czerwonym paskiem, maturę zdałam wyśmienicie. Ale co
        mi to dało?
        > G*WNO. Znalazłam bezpłatną, publiczną, zaoczną szkołę -
        policealną. O studiach
        > mogę tylko pomarzyć. Teraz zapieprzam w Tesco w hali przez 9h za
        5zł/h
        > zatrudniona przez zewnętrzną firmę, a więc bez perspektyw na stałą
        pracę, bo
        > takiej umowy nie dają. Szukałam pracy bardzo długo, mówię b.dobrze
        po angielsku
        > i świetnie obsługuję komputer (nauczyłam się w szkole, nie na
        kursach),
        > specjalizuje się w pracach plastycznych - z własnego hobby.
        Niestety materiały
        > są drogie, więc nawet jeśli chciałabym coś tworzyć, a później
        sprzedawać,
        > musiałabym nieźle zainwestować - z czego?

        Nie inwestuj w plastykę, bo z tego pieniędzy nie będzie. Co masz
        zamiar robić? karki ręcznie robione na święta? Ztego nie wyżyjesz.

        Pierwszy sposób, to taki: rozejrzyj sie za porządnym facetem. To nie
        sztuka zrobić dziecko z takim samym menelem jakim był twój ojciec
        (bez urazy). Znajdź sobie chłopaka z klasy średniej. Może byc jakis
        troche felerny. Na przykłąd może byc łysy albo gruby.
        Najwazniejsze , żeby był porządnym człowiekiem, miał pracę.
        Ostatecznie możesz złapać go na dziecko (life is brutal. angielski
        pisałaś że znasz). taki porządny sie nie wysłiźnie, albo bedziecie
        razem (zalecane) albo będzie płacił alimenty ( a przy dziecku z
        alimentów to i ty sie pożywisz)





        Nie było mnie nigdy stać na zestaw
        > eleganckich ciuchów, żeby pójść na rozmowę kwalifikacyjną do
        porządnej firmy
        > albo żeby później w tym samym ciuchu nie przychodzić non stop.
        Ciuchy kupuję w
        > lumpeksie, bo szkoda mi 80zł na białą bluzkę, nie mówiąc już o
        butach.
        > Potencjalni pracodawcy kręcili nosem, a byłam na olbrzymiej ilości
        rozmów
        > kwalifikacyjnych, na przeróżne stanowiska: Bo wyglądałam biednie
        (bo nie stać
        > mnie na fryzjera, włosy w kuc i po sprawie; ani na ładny, nowy
        ciuch), bo uczę
        > się, a zajęcia mam co tydzień w soboty i niedziele (co koliduje z
        pracującymi
        > sobotami), bo jestem bardzo młoda i nie mam żadnego konkretnego
        doświadczenia
        > (oprócz kelnerki, merchandiserki, magazynierki, opiekunki do
        dzieci i
        > sprzątaczki), bo nie mam kierunkowego wykształcenia (liceum
        profilowane, czyli
        > prawie jak ogólniak, teraz Policealna - organizacja reklamy, ale
        nie ukończona)
        > .
        > Dopiero rok temu dorobiłam się pralki, lodówki dalej mi brak.
        Ogromne sumy
        > pożera wynajem mieszkania (nie powiem na którym miejscu jestem
        oczekujących na
        > mieszkanie z urzędu..), nie mówiąc już o odłożeniu czegoś na
        czarną godzinę, a
        > już taka się zdarzyła. Zdolność kredytowa zerowa, a do lichwiarzy
        chodziła nie
        > będę.
        > Dodam, że choruję przewlekle na anemię i leki kosztują, a brakuje
        mi przez to
        > sił żeby po tych 9h w pracy brać coś dodatkowego - zresztą na
        prace dodatkowe
        > (sprzątanie itp) jest naprawdę, tylu chętnych, że ciężko coś
        dorwać.
        > I niech teraz, analizując konkretny przypadek, jakiś
        Wszystkowiedzący mi powie,
        > co ja mam konkretnie zrobić, żeby nie być biednym pracującym?

        No wiec ja na woim miejscu zrobiłbym jak wyżej. Wyjątkowa sytuacja
        wymaga wyjątkowych środków. Wcale złym rozwiązaniem nie byłoby
        zainwestowac w bluzkę, w bilet na disco dla bogatej młodzieży i tam
        znalezienie ojca swojego dziecka. Alimenty będa wyższe.

        Ewentualnie możesz iść na zakonnicę. Podleczysz się, odżywisz, z
        głodu nie umrzesz.

        Trzeciego rozwiązania w twojej sytuacji nie widze.

        W innym razie nie widze twojej przyszłosci różowo. Będziesz ciągnąc
        resztkami sił aż w końcu wykończysz się.
        • pepper-box Re: Pracujący biedni 26.01.09, 13:09
          ybacz, widzę, że trochę pracy włożyłeś w odpowiedź, ale za żadne skarby nie
          chciałabym mieć dziecka z przypadkowym gościem, tym bardziej ze szkodą dla tego
          dziecka. Bo taka przypadkowość, to tylko krzywdziłaby to dziecko. Co ja miałabym
          mu powiedzieć po latach: "Sorry, ale mamusia zrobiła Cię, żeby urządzić własną
          d..."? Jeśli dziecko, to przemyślane; jeśli związek, to nie dla kasy.. Nie
          chciałabym, żeby czuło się tak, jak ja.
          Wolałabym już uciec za granicę, chociaż to zrobię przy ostatecznej
          ostateczności. A zakonnica nigdy nie wejdzie w grę, ja mam zamiar mieć kiedyś
          rodzinę :)
          Pozdrawiam.
          • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 13:20
            pepper-box napisała:

            > ybacz, widzę, że trochę pracy włożyłeś w odpowiedź, ale za żadne
            skarby nie
            > chciałabym mieć dziecka z przypadkowym gościem, tym bardziej ze
            szkodą dla tego
            > dziecka. Bo taka przypadkowość, to tylko krzywdziłaby to dziecko.
            Co ja miałaby
            > m
            > mu powiedzieć po latach: "Sorry, ale mamusia zrobiła Cię, żeby
            urządzić własną
            > d..."? Jeśli dziecko, to przemyślane; jeśli związek, to nie dla
            kasy.. Nie
            > chciałabym, żeby czuło się tak, jak ja.
            > Wolałabym już uciec za granicę, chociaż to zrobię przy ostatecznej
            > ostateczności. A zakonnica nigdy nie wejdzie w grę, ja mam zamiar
            mieć kiedyś
            > rodzinę :)
            > Pozdrawiam.

            Z postu widac, że jesteś dobrym uczciwym człowiekiem. Tylko , że w
            swojej sytuacji nie mozesz sobie na to pozwolić. Nie możesz. Ideały,
            wielka miłość i inne farmazony wywietrzeją ci po 30. Ale będzie za
            późno.

            Zobacz, że inni chociaż nie mają aż takiej złej sytuacji jak ty, to
            szmacą się znacznie gorzej. Takie tlenione suki z dziadkiem,
            włascicielem playboya za pieniądze się szmacą. Albo taka Krawczyk,
            co to nie wie z kim ma dziecko.

            Ideałami się nie najesz. Albo się przystosujesz do reguł gry
            (okrutnych) albo zginiesz.
            • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 13:23
              Albo taka Marczuk Pazura. Wyrwała się z Ukrainy, tańczyła w go go,
              d.upy nawet dawała różnym gościom . Złapała Pazurę, wyszła na ludzi,
              skończyła studia, nawet aplikacje radcowską zrobiła. Poaktrzyła
              troszku. No i co? Teraz jest samodzielna, radzi sobie w życiu. A
              gdyby miąła takie podejście jak ty, to siedziałaby teraz pewnie na
              ukrainie z jakimś alkoholikiem w zapuszczonej budzie, ogladała
              telewizor i karmiła siódmego dzieciaka. A mąż pijak by leżał
              zarzygany obok w brudnym podkoszulku, pewnie bez pracy .
              • Gość: Marianna Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 14:30
                Niestety, masz rację. Ja jestem "po trzydziestce". Wyszłam za mąż z
                miłości i gó... z tego mam. Podsumowując dotychczasowe życie
                dochodzę do wniosku, że tylko wyjątkowe suki albo leniwe krowy,
                ewentualnie pustaki w stylu Joli Rutowicz z Big Brothera mają
                słodkie życie. Mężczyzna bowiem nie docenia kobiety mądrej, zdolnej
                i pracowitej, lecz woli klasyczną pijawkę, głupią blondi o wyrazie
                twarzy nie zdradzającym myślenia albo tłustą maciorę, która siedzi w
                domu z przychówkiem i tylko woła: daj i daj. Jest to analogiczne
                wyjaśnienie dla zjawiska - kobiety wolą drani. Nie wiem, tak to już
                jest w tym świecie, że przeciwieństwa się przyciągają. Jest więc
                tak: ja troszczę się o wszystko, w poczuciu obowiązku trzymam pracy
                zębami, pazurami i czym tam jeszcze się da, bo trzeba zapewnić byt
                rodzinie, po pracy (często 10-12 h) sprzątam, zmywam, wyprowadzam
                dzieci, psa, kota, podlewam kwiatki, użeram się z rachunkami,
                karaluchami, cieknącymi kranami etc., a mój małżonek, ta "wielka
                miłość" ma mnie głęboko w poważaniu, siedzi tylko rozparty na swoim
                tłustym dupsku przed komputerem albo pochłania megatony jedzenia
                przed telewizorem. Tak go widzę po latach i wiesz co? Gdybym miała
                cofnąć czas wyszłabym za poczciwego pierdołę albo starego bogatego
                dziada, ale pracowitego i całkowicie podporządkowanego. Pracę
                mogłabym traktować jedynie w kategorii hobby, a nie środka do
                przedłużenia marnej egzystencji. Bibliotekę zamieniłabym na
                solarium, a kolor włosów z ciemnego blond na wiejską platynę. Cycki
                też bym sobie dała powiększyć - cel uświęca środki. Co mi po
                studiach, inteligencji, intuicji i doświadczeniu zawodowym?
                Koleżanki, ledwo po podstawówce albo z wątpliwą maturą podłapały
                bogatych gachów, za których wyszły za mąż i leżą teraz pod palmami
                kilka razy w roku. Co mi po dumie, moralności? Za to nikt nie płaci.
                To takim lalkom kłaniają się sprzedawcy butików, a sąsiedzi
                zazdroszczą. One nie są szare. To ja jestem szara, a zmartwienia
                postarzyły mi twarz o parę lat. Przegrałam życie, z etykietką
                frajerki, która może sobie wcisnąć w tyłek dyplomy i medale, a cały
                jej luksus i rozrywka to "szaleństwo" na wyprzedaży w TESCO albo w
                miejscowym lumpeksie.
                • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 14:41
                  Gość portalu: Marianna napisał(a):

                  > Niestety, masz rację. Ja jestem "po trzydziestce". Wyszłam za mąż
                  z
                  > miłości i gó... z tego mam.

                  Mam rację , bo sam jestem po 30 . A ożeniłem sie podobnie jak ty i
                  podobnie z tego mam :)

                  Podsumowując dotychczasowe życie
                  > dochodzę do wniosku, że tylko wyjątkowe suki albo leniwe krowy,
                  > ewentualnie pustaki w stylu Joli Rutowicz z Big Brothera mają
                  > słodkie życie. Mężczyzna bowiem nie docenia kobiety mądrej,
                  zdolnej
                  > i pracowitej, lecz woli klasyczną pijawkę, głupią blondi o wyrazie
                  > twarzy nie zdradzającym myślenia albo tłustą maciorę, która siedzi
                  w
                  > domu z przychówkiem i tylko woła: daj i daj. Jest to analogiczne
                  > wyjaśnienie dla zjawiska - kobiety wolą drani. Nie wiem, tak to
                  już
                  > jest w tym świecie, że przeciwieństwa się przyciągają. Jest więc
                  > tak: ja troszczę się o wszystko, w poczuciu obowiązku trzymam
                  pracy
                  > zębami, pazurami i czym tam jeszcze się da, bo trzeba zapewnić byt
                  > rodzinie, po pracy (często 10-12 h) sprzątam, zmywam, wyprowadzam
                  > dzieci, psa, kota, podlewam kwiatki, użeram się z rachunkami,
                  > karaluchami, cieknącymi kranami etc.,

                  To podobnie jak ja :). Z tym że ja nie mam kota i psa. Kwiatki tez
                  zlikwidowąłem, a właściwie same uschły. :)


                  a mój małżonek, ta "wielka
                  > miłość" ma mnie głęboko w poważaniu, siedzi tylko rozparty na
                  swoim
                  > tłustym dupsku przed komputerem albo pochłania megatony jedzenia
                  > przed telewizorem.


                  To prawie jak moja żona :) Z tym , że o komputerach nie ma pojęcia,
                  ale ma telewizor. Duży. LCD. od groma cali. Spróbuj jej przeszkodzić
                  w trakcie M jak miłość. Trafienie na oiom murowane.

                  Tak go widzę po latach i wiesz co? Gdybym miała
                  > cofnąć czas wyszłabym za poczciwego pierdołę albo starego bogatego
                  > dziada, ale pracowitego i całkowicie podporządkowanego. Pracę
                  > mogłabym traktować jedynie w kategorii hobby, a nie środka do
                  > przedłużenia marnej egzystencji.

                  Też tak bym zrobił. Srednio ładną dziewczynę mogłem miec za żone,
                  ale z bogatego domu, byśmy sobie rozmawiali o filozofii na
                  Teneryfie. Ale mi się cyca.tej blond dupy zachciało niestety.

                  • Gość: klm Re: Pracujący biedni IP: *.mysmart.ie 26.01.09, 14:49
                    To stad ta frustracja. I wszystko jasne. I to w tym wieku? Zarzucasz innym, ze
                    nie radza sobie, a tu widac jak na dloni, ze sam nie radzisz sobie ze swoim
                    zyciem. Dajesz innym rady, to i ja ci dam jedna. Rozwiedz sie, proste.
                  • Gość: Marianna Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 14:58
                    Mój mąż potrafi się zdenerwować tylko i wyłącznie w sytuacji, kiedy
                    mu komputer złapie "blue screen'a" , gra się nie odpala po
                    instalacji albo trzeba zrobić reinstalację systemu. Baby mają swoje
                    odmóżdżające seriale, faceci - gry RPG albo fora internetowe nt.
                    motoryzacji lub zdjęcia z gołymi babkami na stronach erotycznych. I
                    wszystko fajnie. Tylko mi oglądanie męża w pozycji horyzontalnej "na
                    barłogu" przed TV albo odwróconego plecami, ze słuchawkami na
                    uszach, już dawno przestało odpowiadać zwłaszcza, gdy zostawiam go
                    na parę godzin, a potem córki rozwijają przede mną dywan w podzięce
                    za szczęśliwy powrót, a pies z kotem witają mnie kwiatami, a wszyscy
                    mają podstawowy problem: tata nie dał jeść, bo tak się zapamiętał w
                    eksterminacji kosmitów, że zapomniał. Widok psa, kota i dziecka przy
                    jednej wspólnej misce - bezcenny.
                    • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 15:10
                      Gość portalu: Marianna napisał(a):

                      > Mój mąż potrafi się zdenerwować tylko i wyłącznie w sytuacji,
                      kiedy
                      > mu komputer złapie "blue screen'a" , gra się nie odpala po
                      > instalacji albo trzeba zrobić reinstalację systemu. Baby mają
                      swoje
                      > odmóżdżające seriale, faceci - gry RPG albo fora internetowe nt.
                      > motoryzacji lub zdjęcia z gołymi babkami na stronach erotycznych.
                      I
                      > wszystko fajnie. Tylko mi oglądanie męża w pozycji
                      horyzontalnej "na
                      > barłogu" przed TV albo odwróconego plecami, ze słuchawkami na
                      > uszach, już dawno przestało odpowiadać zwłaszcza, gdy zostawiam go
                      > na parę godzin, a potem córki rozwijają przede mną dywan w
                      podzięce
                      > za szczęśliwy powrót, a pies z kotem witają mnie kwiatami, a
                      wszyscy
                      > mają podstawowy problem: tata nie dał jeść, bo tak się zapamiętał
                      w
                      > eksterminacji kosmitów, że zapomniał. Widok psa, kota i dziecka
                      przy
                      > jednej wspólnej misce - bezcenny.

                      Wiesz co, to ja jednak mam nieco lepiej. Zona nie eksterminuje
                      kosmitów, a m jak miłość nie leci non stop. Obiad zrobi, a "w
                      pozycji horyzontalnej w barłogu", inaczej niz ty na męża, ja moge
                      patrzeć, nie a co narzekać. Ale i tak gdybym mógł cofnąc czas, to
                      bym ożenił się z inną, ta średniej urody, z bogatego domu, do tego
                      miła z natury, spokojna. A moja żona jak cos czasami powie, to może
                      porazić swoją głupotą.
                      • Gość: klm Re: Pracujący biedni IP: *.mysmart.ie 26.01.09, 15:25
                        columbic napisał:

                        > Ale i tak gdybym mógł cofnąc czas, to
                        > bym ożenił się z inną, ta średniej urody, z bogatego domu, do tego
                        > miła z natury, spokojna. A moja żona jak cos czasami powie, to może
                        > porazić swoją głupotą.

                        Jakbym slyszal mojego dowodce plutonu. Mowil podobnie, niech bedzie lysa, niech
                        bedzie garbata, byleby miala kase. Tylko, ze on mieszkal w Przasnyszu a
                        pochodzil z Bydgoszczy wiec dla niego to byla faktycznie duza zmiana. Do tego
                        byl po 40-ce, a poza tym jako zawodowy wojskowy niewiele mogl w swoim zyciu
                        zmienic. Jedna rada - rozwiedz sie.
                      • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 19:42
                        No to faktycznie dramat, znam takie jedno małżeństwo z drastyczną różnicą w
                        inteligencji (tak na oko 140 kontra 90) - po 25 latach skończyło się rozwodem.
                        Powinno wcześniej, ale dla dobra dziecka zdecydowali się wytrwać aż do odchowania.
                • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 19:40
                  Czy te wakacje pod palmami, ukłony dziewczyn w butikach są rzeczywiście tyle dla
                  Ciebie warte? Przecież to są w rzeczywistości rzeczy bez znaczenia. Ja np.
                  miałem chyba dużo szczęścia i pomimo młodego wieku zarabiam kilkanaście tysięcy
                  miesięcznie, a mimo tego nigdy nie byłem pod palmami. Zwyczajnie szkoda mi na to
                  czasu, wolę spotkać się z przyjaciółmi i zjeść pizzę za 15 złotych (nie są zbyt
                  majętni, więc zamawiamy coś, co ich nie obciąża). Tak samo zazdrosne spojrzenia
                  sąsiadów - ostatnio mam z tego tyle, że ktoś próbował włamać się do mojego
                  mieszkania.
                  Bogactwo w żaden sposób nie gwarantuje szczęścia. Co innego związek z Twoim
                  facetem pochłaniającym megatony - z tego co piszesz, masz go zupełnie dość i
                  powinnaś coś z tym zrobić - albo zacząć pracować nad związkiem (pogadać z
                  chłopem) albo, jeśli to beznadziejny przypadek, zostawić go. Albo opcja trzecia
                  - poszukać w nim pozytywów, na pewno jakieś ma.
                • plosiak Re: Pracujący biedni 26.01.09, 21:56
                  Współczuję. Na szczęście nie każda osoba w wieku 30 lat uważa, że przegrała
                  życie. Można mieć kochającą żonę, co nie przestaje dbać o siebie w dzień po
                  ślubie, która chce pracować, umie dzielić pasje z mężem itd. Oczywiście nie jest
                  łatwo znaleźć taką osobę, ale jak ktoś się decyduje na przystojniaka-cwaniaka,
                  to generalnie chyba wie, co się z tym wiąże.
              • Gość: klm Re: Pracujący biedni IP: *.mysmart.ie 26.01.09, 14:45
                Pomyslales co jej proponujesz? Zeby zostala dziwka? Jestes niezlym s..synem. I
                ty masz czelnosc oceniac tych ktorym sie nie powiodlo? Czlowieku oni zapieprzaja
                i czesto nic z tego nie maja, ale sie staraja. Ty nie masz wcale moralnosci.
                Poradz jej moze zeby puszczala sie i zarobila w ten sposob na studia. Dobrze
                jednak, ze sa tacy, ktorzy takich frajerow jak ty gola. Zawsze myslalem, ze
                kryminalisci to patologia, ktora nalezaloby usunac. A teraz wiem, ze tez sa
                potrzebni, zeby takich gnojkow dojezdzac. A dla ciebie dziewczyno rada: wyjedz
                stad bo tu pelno takich gnid. A co do twojej nauki to ze zdolnosciami
                plastycznymi mozesz zostac grafikiem komputerowym, duza kasa i duza przyjemnosc.
                • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 14:49
                  Gość portalu: klm napisał(a):

                  > Pomyslales co jej proponujesz? Zeby zostala dziwka?

                  A ty gdzie to wyczytałaś? Czytanie ze zrozumieniem to tez sztuka, i
                  nie każdy jak widze ją opanował.
                • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 14:52
                  Gość portalu: klm napisał(a):

                  > Pomyslales co jej proponujesz? Zeby zostala dziwka?

                  A ty gdzie to wyczytałaś? Gdzie to niby napisałem? Zatytuj jeśłi
                  możesz. Czytanie ze zrozumieniem to sztuka, i jak widze nie kazdy ją
                  opanował.
                  • Gość: klm Re: Pracujący biedni IP: *.mysmart.ie 26.01.09, 15:08
                    Zdawanie sobie sprawy z konsekwencji swoich wypowiedzi to tez sztuka i jak widze
                    nie kazdy ja opanowal.

                    Pierwszy sposób, to taki: rozejrzyj sie za porządnym facetem. To nie
                    sztuka zrobić dziecko z takim samym menelem jakim był twój ojciec
                    (bez urazy). Znajdź sobie chłopaka z klasy średniej. Może byc jakis
                    troche felerny. Na przykłąd może byc łysy albo gruby.
                    Najwazniejsze , żeby był porządnym człowiekiem, miał pracę.
                    Ostatecznie możesz złapać go na dziecko (life is brutal. angielski
                    pisałaś że znasz). taki porządny sie nie wysłiźnie, albo bedziecie
                    razem (zalecane) albo będzie płacił alimenty ( a przy dziecku z
                    alimentów to i ty sie pożywisz)

                    Tu masz definicje: prostytucja – sprzedaż usług seksualnych (głównie: odbywanie
                    stosunków płciowych) za pieniądze lub inne korzyści. Widzisz jakas roznice?
                    Malzenstwo dla kasy to nie prostytucja? Tylko taka jakby lepsza. A juz zlapanie
                    na dziecko to jak najbardziej. Przeciez jesli nie bedzie goscia kochac, a zrobi
                    to nie dla przyjemnosci a zeby sie utrzymac to wlasnie jest prostytucja.
                    Nastepny razem jak cos napiszesz to zastanow sie co to dokladnie oznacza.
                    • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 15:14
                      > Malzenstwo dla kasy to nie prostytucja? Tylko taka jakby lepsza. A
                      juz zlapanie
                      > na dziecko to jak najbardziej. Przeciez jesli nie bedzie goscia
                      kochac, a zrob
                      > i
                      > to nie dla przyjemnosci a zeby sie utrzymac to wlasnie jest
                      prostytucja.
                      > Nastepny razem jak cos napiszesz to zastanow sie co to dokladnie
                      oznacza.

                      To co 90% Polek , które wyszły za maż za obleśnych anglików z nizin
                      społecznych to prostytutki? A może wyszły z miłosci, co? A jakaś
                      połowa polek w polsce, które wyszły "z rozsądku" to tez prostytutki?
                      Kobieto, opanuj się, bo wyjdzie, że dookoła jeden wielki bur.del
                      • Gość: klm Re: Pracujący biedni IP: *.mysmart.ie 26.01.09, 15:32
                        columbic napisał:

                        > To co 90% Polek , które wyszły za maż za obleśnych anglików z nizin
                        > społecznych to prostytutki? A może wyszły z miłosci, co? A jakaś
                        > połowa polek w polsce, które wyszły "z rozsądku" to tez prostytutki?
                        > Kobieto, opanuj się, bo wyjdzie, że dookoła jeden wielki bur.del

                        No wiesz, ja dla nich szacunku nie mam. To zwykle chamskie wykorzystywanie.
                        Rozumiem starych angoli, ktorzy biora mlode Tajki, to uklad oboje i o tym
                        wiedza. Jesli natomiast naciagaja jakichs szaraczkow to dla mnie kure...stwo.
                        Czesto pozniej ich zdradzaja, jak nazwiesz taka sytuacje?
                        • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 15:42
                          Gość portalu: klm napisał(a):

                          > columbic napisał:
                          >
                          > > To co 90% Polek , które wyszły za maż za obleśnych anglików z
                          nizin
                          > > społecznych to prostytutki? A może wyszły z miłosci, co? A jakaś
                          > > połowa polek w polsce, które wyszły "z rozsądku" to tez
                          prostytutki?
                          > > Kobieto, opanuj się, bo wyjdzie, że dookoła jeden wielki bur.del
                          >
                          > No wiesz, ja dla nich szacunku nie mam. To zwykle chamskie
                          wykorzystywanie.
                          > Rozumiem starych angoli, ktorzy biora mlode Tajki, to uklad oboje
                          i o tym
                          > wiedza. Jesli natomiast naciagaja jakichs szaraczkow to dla mnie
                          kure...stwo.
                          > Czesto pozniej ich zdradzaja, jak nazwiesz taka sytuacje?

                          Ewolucją :). Kobieta stopniowo zaspokaja najważniejsze potrzeby wg
                          Maslova - najpierw jedzenie i bezpieczeństwo, a potem to czego stary
                          nie może jej dac - seks z młodszym. Nie ma czego się oburzać. Lepiej
                          wyjśc za maż dla pieniędzy, niz byc typową prostytutka. Za te same
                          pieniadze z meżem mniej się narobisz. I nie ma się co oburzać.
                          Małzeństwo to usankcjonowana prostytucja, mężczyzna ma zarabiac,
                          kobieta ma rodzić. Tak było przez wieki, zanim romantycy namieszali.
                          No ale co taki romantyk miał gadać? Goło.dupiec z gitarą, to musiał
                          jakoś zabajerować, żeby samicę złapac na jakiś wabik. To napisał
                          wierszyk o księżycu i białych różach, albo pobrzdakał coś na gitarze
                          i kilka naiwnych d.up dało się na to złapać.
                          • Gość: AA Do "columbic" - Re: Pracujący biedni IP: *.106.113.82.net.de.o2.com 26.01.09, 15:53
                            :-)))))) Columbic, Twoja teoria o romatykach jest naprawde trafiona. U mnie
                            zrozumienie tych relacji damsko-meskich pojawilo sie (niestety) dopiero okolo
                            30-tki. Ale teraz podpisuje sie pod Twoim twierdzeniem. Tylko naiwniacy szukaja
                            partnera/ke zyciowego/a tylko na podstawie romantycznej milosci. Potem to oni
                            laduja na d... i zycie daje im w kosc.
                            • echtom Do "columbic" - Re: Pracujący biedni 26.01.09, 16:03
                              Niektórzy mają farta i tworzą trwałe, szczęśliwe, oparte na miłości związki.
                              Znam takich, i to całkiem sporo. Szkoda, że Tobie się nie udało. Ja mam lepiej,
                              bo przynajmniej nie jestem sfrustrowana i nie żałuję:)
                          • Gość: klm Re: Pracujący biedni IP: *.mysmart.ie 26.01.09, 16:05
                            columbic napisał:

                            > Ewolucją :). Kobieta stopniowo zaspokaja najważniejsze potrzeby wg
                            > Maslova - najpierw jedzenie i bezpieczeństwo, a potem to czego stary
                            > nie może jej dac - seks z młodszym. Nie ma czego się oburzać. Lepiej
                            > wyjśc za maż dla pieniędzy, niz byc typową prostytutka. Za te same
                            > pieniadze z meżem mniej się narobisz. I nie ma się co oburzać.
                            > Małzeństwo to usankcjonowana prostytucja, mężczyzna ma zarabiac,
                            > kobieta ma rodzić. Tak było przez wieki, zanim romantycy namieszali.
                            > No ale co taki romantyk miał gadać? Goło.dupiec z gitarą, to musiał
                            > jakoś zabajerować, żeby samicę złapac na jakiś wabik. To napisał
                            > wierszyk o księżycu i białych różach, albo pobrzdakał coś na gitarze
                            > i kilka naiwnych d.up dało się na to złapać.

                            Nikt nie mowi o malzenstwie tylko w przyplywie romantyzmu. Ale haslo mezczyzna
                            ma zarabiac a kobieta rodzic to wiek XIX. Dlaczego nie dopuszczasz mysli, ze
                            kobieta moze sama na siebie zarobic? To chyba najlepsze wyjscie. A do kolezanki
                            powyzej, nie mialabys nic przeciw temu, gdyby twoj maz zdradzal cie na prawo i
                            lewo. To tez ewolucja, mezczyzna ma zostawic jak najwiecej potomstwa. Tym sie
                            jednak roznimy od zwierzat, ze mamy kulture, a przynajmniej od wiekszosci
                            zwierzat. Natura nie uznaje norm moralnych, a przeciez nie zabijamy tylko
                            dlatego, ze chcemy cos miec.
                          • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 19:46
                            Nie widziałeś nigdy pary szczęśliwie zakochanej, szczęśliwie idącej razem przez
                            życie? Wiele tracisz
                      • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 15:48
                        columbic napisał:

                        > To co 90% Polek , które wyszły za maż za obleśnych anglików z
                        nizin
                        > społecznych to prostytutki? A może wyszły z miłosci, co? A jakaś
                        > połowa polek w polsce, które wyszły "z rozsądku" to tez
                        prostytutki?
                        > Kobieto, opanuj się, bo wyjdzie, że dookoła jeden wielki bur.del

                        Zrestą po co szukać aż za granicą. A nasz Gosiu, to ile razy się
                        zenił. W normalnych warunkach, to byłby starym kawalerem, i nawet
                        sobie raczką z abardzo by nie pomógł, bo krótkie raczki ma. Albo
                        ostatnio patrze w interent i co? marcinkiewicz poznał mlodą babke,
                        rozwodzi się z żonką po terminie przydatnosci do spożycia. Kto w
                        normalnych warunkach chciałby tego łysego pingwina? A może te nowe
                        babki, to z miłości< co ? Wszakże miłosc jest ślepa :) :) :)
                • Gość: AA Re: Pracujący biedni IP: *.106.113.82.net.de.o2.com 26.01.09, 15:00
                  Jesli chodzi o grafikow komputerowych to najlepsze czasy sa za nami. Akurat sie
                  orientuje, jesli chodzi o rynek niemiecki, choc przypuszczam, ze w Polsce jest
                  podobnie. Zeby byc grafikiem komputerowym nie trzeba zadnej szkoly, studiow, po
                  prostu musisz to umiec. Czesto juz 15-letnie dzieciaki sa w tym lepsze niz
                  30-latkowie (nie mowiac o starszych). Poniewaz te dzieciaki zyja na garnuszku
                  rodzicow, to niestety zanizaja place. Jest bardzo duza konkurencja w tej
                  dziedzinie w Niemczech a o umowie o prace mozesz pomarzyc. To jest istotne, bo w
                  Niemczech umowa o prace to bezpieczenstwo a freelancer nie ma prawie zadnego
                  socjalu. Mysle, ze podobnie jest lub bedzie w Polsce. Znam w Niemczech starszych
                  informatykow, takich po 35 roku zycia, ktorzy pracowali jako grafik komputerowy
                  ale od konca lat 90. zaczeli zarabiac tak malo, ze sie przebranzowili i pracuja
                  teraz glownie w biznesie, jako menedzerzy i dobrze zarabiaja.
                  A co sie tyczy decyzji znalezienia meza/ojca dla dzieci to uwazam, ze te rady
                  byly dobre: jest to decyzja, ktora winna byc podjeta z glowa a nie c... W koncu
                  to decyzja na cale zycie (najczesciej) i z konsekwencjami, bo zwiazana z
                  wychowywaniem dzieci i odpowiedzialnoscia za nie. Wiec nie wiem drogi/droga
                  "klm" dlaczego tak sie ekscytujesz?
                  • Gość: klm Re: Pracujący biedni IP: *.mysmart.ie 26.01.09, 15:14
                    Gość portalu: AA napisał(a):

                    > A co sie tyczy decyzji znalezienia meza/ojca dla dzieci to uwazam, ze te rady
                    > byly dobre: jest to decyzja, ktora winna byc podjeta z glowa a nie c... W koncu
                    > to decyzja na cale zycie (najczesciej) i z konsekwencjami, bo zwiazana z
                    > wychowywaniem dzieci i odpowiedzialnoscia za nie. Wiec nie wiem drogi/droga
                    > "klm" dlaczego tak sie ekscytujesz?

                    Ano dlatego, ze przedpisca nie mowil o znalezieniu meza i najlepszego ojca dla
                    dzieci, ale o tym aby zlapac frajera na dziecko, co mialoby gwarantowac dochod w
                    przyszlosci. Czy byloby to dobre dla dziecka? Bardzo watpie.
                  • Gość: AAA Re: Pracujący biedni IP: *.chem.uw.edu.pl 26.01.09, 15:16
                    > Jesli chodzi o grafikow komputerowych to najlepsze czasy sa za nami. Akurat sie
                    > orientuje, jesli chodzi o rynek niemiecki, choc przypuszczam, ze w Polsce jest
                    > podobnie. Zeby byc grafikiem komputerowym nie trzeba zadnej szkoly, studiow, po
                    > prostu musisz to umiec.

                    Tym niemniej, dla niej to nieglupia sciezka. Rzucic prace w Tesco i wrocic do
                    opieki nad dziecmi (mniej meczace, a pieniadze te same lub lepsze), i
                    dzwonic/chodzi/pisac do wydawnictw, najlepiej technicznych (zobaczyc, kto wydaje
                    te wszystkie pisma dla elektronikow, krotkofalowcow itp, skontaktowac sie z WNT,
                    PWN), ze chce na zlecenia rysowac np. schematy elektroniczne i inne rysunki typu
                    technicznego, a od biedy moze i korekte jezykowa zrobic, i cos z angielskiego
                    przetlumaczyc. Jak zalapie kontakty, poduczy sie skladu komputerowego, moze
                    wyladowac jako redaktor techniczny czy grafik. To nie sa duze pieniadze, ale na
                    pewno lepsze niz hala w Tesco (ze o komforcie pracy nie wspomne). No i o zmiane
                    branzy czy studia latwiej.
                    • pepper-box Re: Pracujący biedni 26.01.09, 19:44
                      Co do kasy za opiekę nad dziećmi.. pokłóciłabym się ;) Dużą kasę, to dostają
                      opiekunki z agencji, z papierkiem. A ja byłam z własnego ogłoszenia. A czy mniej
                      męczące.. cały dzień z maluchami w wieku rok i dwa latka to chyba bardziej
                      męczące niż Tesco :) (wielodzietne mamy wiedzą o czym mówię).
                      Przeglądam ciągle ogłoszenia, ale w mojej okolicy rzadko ukazują się ogłoszenia
                      związane z grafiką (niekoniecznie komputerową), a po studiach typu architekt/ASP
                      i tak zostaje wielu bezrobotnych, doświadczonych ludzi z dużą wiedzą branżową,
                      której mnie brakuje. A przesiew jednak jest podczas rekrutacji..
                      Ludzie, ale się kłócicie bez sensu pod moim postem! Warto to tak sobie nerwy
                      niszczyć na marne? Na spacer lepiej pójść, a nie koty drzeć na forum. Każdy jak
                      zawsze ma swoją rację i tak już będzie..
                      • Gość: AAA Re: Pracujący biedni IP: *.zd.com.pl 26.01.09, 20:24
                        > Co do kasy za opiekę nad dziećmi.. pokłóciłabym się ;) Dużą kasę, to dostają
                        > opiekunki z agencji, z papierkiem. A ja byłam z własnego ogłoszenia. A czy mnie
                        > j
                        > męczące.. cały dzień z maluchami w wieku rok i dwa latka to chyba bardziej
                        > męczące niż Tesco :) (wielodzietne mamy wiedzą o czym mówię).

                        W-wa, 10-12 zl za godzine (na czarno, bez umowy), 1 dziecko.

                        > Przeglądam ciągle ogłoszenia, ale w mojej okolicy rzadko ukazują się ogłoszenia
                        > związane z grafiką (niekoniecznie komputerową),

                        Do prac zleconych nikt z ogloszen nie szuka - to ty musisz sie zglosic. To nie
                        jest robota dobrze platna, ale zawsze to wejscie w srodowisko i nabycie
                        doswiadczenia.

                        Przemysl przeniesienie sie do W-wy lub innego wiekszego miasta, wydatki sa, ale
                        to daje wieksze mozliwosci.
                  • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 19:49
                    To prawda, graficy w IT zarabiają najmniej z wszystkich specjalizacji, ale na
                    pewno jest to kasa zupełnie nieporównywalna z 5 zł/h w TESCO.
                    Z drugiej strony - mam znajomego, który raz na jakiś czas machnie jakąs prostą
                    (dla niego) animację dla telewizji typu "pierdu pierdu reklama", za którą kasuje
                    pieniądze pozwalające mu na życie przez kilka miesięcy. Myślę że to całkiem
                    przyjemny model docelowy.
                • pepper-box Re: Pracujący biedni 26.01.09, 20:12
                  Dziękuję.
            • Gość: shocky Re: Pracujący biedni IP: 198.176.19.* 26.01.09, 15:47
              Culumbic jestes tak beznadziejny w tych swoich "radach" że chetnie
              bym tobie spuscił łomot... wg ciebie istnieja dwa wyjsia: 1.
              prostytucja i 2. zakon. Jestes ograniczony umyslowo czlowiekiem. Dla
              ciebie tez mam dwa wyjscia - 1. szpital psychiatryczny i 2.
              samobójstwo. radze to drugie, bo takich psycholi nie chce utrzymywac
              z podatkow. A tej PANI PEPPER BOX zycze szczescia i powodzenia w
              zyciu.
              • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 15:56
                Gość portalu: shocky napisał(a):

                > Culumbic jestes tak beznadziejny w tych swoich "radach" że chetnie
                > bym tobie spuscił łomot...


                Normalnie shockowałeś mnie :),

                wg ciebie istnieja dwa wyjsia: 1.
                > prostytucja i 2. zakon. Jestes ograniczony umyslowo czlowiekiem.

                To ty jesteś ograniczony skoro tyle wyniosłeś z moich postów. I co z
                ta prostytucją wyjeżdzasz? Też bur.del wszędzie widzisz? Małzeństwo
                z rozsądku to nie prostytucja, powiedz żonie, bo się obrazi.


                > ciebie tez mam dwa wyjscia - 1. szpital psychiatryczny i 2.
                > samobójstwo. radze to drugie, bo takich psycholi nie chce
                utrzymywac

                ALe ja akurat rad nie potrzebuję. Ja ich udzielam. Na razie gratis.

                > z podatkow. A tej PANI PEPPER BOX zycze szczescia i powodzenia w
                > zyciu.

                Ja równiez, tylko, że od zyczeń to na pewno jej los się nie poprawi.
                Ale gdyby wyszła za maż z rozsądku, to i owszem.

                Widze, że mało tu na forum osób dorosło, żeby zrozumieć że moje
                rady, wbrew pierwszemu wrazeniu, mają sens. Ale na dziś wystarczy,

                A ty shocky ograniczony jesteś, a ja
                może zbyt szczery. Rozum, to shocky, masz jak moja żona. z tym że
                ona ma inne atuty które jakoś brak ten rekompensują, a ty trudno
                powiedzieć, sam wiesz najlepiej co widzisz w lustrze.
                • Gość: klm Re: Pracujący biedni IP: *.mysmart.ie 26.01.09, 16:11
                  Wez pod uwage, ze ty nie piszesz o malzenstwie z rozsadku ale wlasnie o
                  prostytucji. Malzenstwo z rozsadku moze byc wtedy gdy dwie osoby nie kochaja sie
                  ale nie chca byc same. No powiedzmy rowniez wtedy gdy kobieta chce polepszyc
                  swoja sytuacje materialna i dlatego wychodzi za maz. Ale ty piszesz o naciaganiu
                  na dziecko, to czyste kure..stwo. czy to dziecko bedzie mialo dobre zycie?
                  Niekoniecznie. Mimo mlodego wieku jestes bardzo sfrustrowany, rozwiedz sie,
                  dajesz innym rady, a ze swoim zyciem nie umiesz sobie poradzic.
                  • Gość: AA Do KLM -Re: Pracujący biedni IP: *.106.113.82.net.de.o2.com 26.01.09, 16:20
                    Droga "klm"! Nie wiem co ktos ci w zyciu zrobil, ze wszedzie widzisz zachete do
                    prostytucji. Cos sie stalo ? Moze powinnas zglosic ten fakt na policji badz
                    skorzystac z pomocy lekarza specjalisty zajmujacego sie psychika (nazywaja go
                    psychologiem lub psychiatra). Naprawde, nie zartuje.
                    Ja tez umiem czytac i czytajac komentarze "columbusa" widze, iz nigdzie nie
                    zacheca on do prostytucji, lecz zacheca on do zawarcia malzenstwa z glowa,
                    tudziez z rozsadku. Wiele malzenstw i naprawde dobrych malzenstw powstalo w ten
                    sposob i nie ma w tym nic zlego.
                    Ja tu nie widze zadnej prostytucji. Czy "sprzedawanie" sie w pracy np. jako
                    sekretarka lub tokarz, kiedy za konkretna godzine pracy dostaje sie konkretna
                    sume a szef moze ci nakazac np. pewny styl ubierania sie jest prostytucja ?
                    • Gość: klm Do KLM -Re: Pracujący biedni IP: *.mysmart.ie 26.01.09, 16:33
                      Droga AA

                      Tutaj masz definicje prostytucji: prostytucja – sprzedaż usług seksualnych
                      (głównie: odbywanie stosunków płciowych) za pieniądze lub inne korzyści. Zatem
                      "sprzedawanie" sie w pracy nie spelnia tej definicji. Zawarcie malzenstwa z
                      glowa to nie to samo co szukanie frajera, ktory zrobi dziecko, a potem bedzie
                      placil alimenty. A to wlasnie proponuje columbus. Jest to ewidentnie "puszczenie
                      sie" dla kasy. Jesli tego nie widzisz to przykro mi. Poza tym nie pisz droga, bo
                      jestem facetem.
                      • Gość: AA Do KLM -Re: Pracujący biedni IP: *.121.113.82.net.de.o2.com 28.01.09, 23:46
                        To nie jestes "droga" ? A reagujesz tak histericznie jak kobieta...
                      • pepper-box Do KLM -Re: Pracujący biedni 14.02.09, 19:44
                        Ja za Tobą, drogi KLM, obstaję. Małżeństwo z rozsądku a k.restwo to dwie
                        zupełnie różne sprawy.. I właśnie robienie dziecka po to, by ojca później
                        naciągnąć na alimenty tudzież małżeństwo i bycie taką utrzymanką, to może nie
                        prostytucja, ale na pewno robienie z siebie ostatniej zdziry i pusty egoizm.. A
                        co z dzieckiem? Byłoby bardziej poszkodowane niż ten ojciec. A po paru latach
                        takiego "małżeństwa" chyba bym się powiesiła, o ile wcześniej sumienie by mnie
                        nie wepchnęło pod samochód. Wolę zrobić coś uczciwie, i sama na to zapracować.
                        Mówią: "żyjesz w biedzie", ja mówię: "jest ok" i jest mi z tym dobrze, choć
                        finansowo ledwo zipię..
                        Columbus może i chciał dobrze, proponując takie coś, ale jak dla mnie to zbyt
                        narwany Pan, taki forumowy troll, bo strasznie nerwowo pisze odpowiadając na
                        każdego posta o odmiennych, niźli jego, racjach.
                        Pozdrawiam Cię, KLMie, ciepło.
                        Michalina.
                • columbic Re: Pracujący biedni 26.01.09, 16:56
                  Od XVII do XX w. tacy pracujacy biedni wyjezdzali za chlebem do
                  Ameryk (obu), Australii, Nowej Zelandii. Z tych mądrzejszych
                  biednych wyrosło społeczeństwo, ci durni biedni pomarli z głodu i
                  zimna. I to było dobre. Teraz nie ma żadnej selekcji naturalnej. Sa
                  mopsy, socjale, caritasy i inne sprzeczne z naturą instytucje.
                  Mądry, ładny, zdrowy ma przekazywac geny. Głupi, brzydki, chory ma
                  ginąć. Tak urządziła to natura. Mądrzy, ładni i zdrowi powinni
                  mieszac sie ze sobą. Głupi, brzydcy i chorzy mieszają się ze sobą i
                  przeżywają, chociaz ich geny nie powinny byc przekazywane. Jednak te
                  nienaturalne instytucje sprawiają, że genotyp durnia, brzydkiego i
                  chorego jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. I jeszcze
                  poprawność polityczna nie pozwala o tym mówic głośno.
                  • echtom Mądry, ładny, zdrowy 26.01.09, 17:44
                    Mądry, ładny, zdrowy ma przekazywac geny. Głupi, brzydki, chory ma
                    > ginąć. Tak urządziła to natura. Mądrzy, ładni i zdrowi powinni
                    > mieszac sie ze sobą.

                    A jeśli w materiał genetyczny wzorcowej pary mądrych, ładnych, zdrowych wkradnie
                    się jakiś błąd i spłodzą dziecko z zespołem Downa lub inną ciężką wadą? Mają
                    wtapiać kasę w hodowanie bezwartościowego genetycznie osobnika czy zgodnie z
                    prawem natury zostawić, by umarł z głodu?
                    • columbic Re: Mądry, ładny, zdrowy 26.01.09, 18:38
                      echtom napisała:

                      > Mądry, ładny, zdrowy ma przekazywac geny. Głupi, brzydki, chory ma
                      > > ginąć. Tak urządziła to natura. Mądrzy, ładni i zdrowi powinni
                      > > mieszac sie ze sobą.
                      >
                      > A jeśli w materiał genetyczny wzorcowej pary mądrych, ładnych, zdrowych wkradni
                      > e
                      > się jakiś błąd i spłodzą dziecko z zespołem Downa lub inną ciężką wadą? Mają
                      > wtapiać kasę w hodowanie bezwartościowego genetycznie osobnika czy zgodnie z
                      > prawem natury zostawić, by umarł z głodu?

                      Zgodnie z prawem natury pozwlic mu umrzeć. Dla dobra rodziców i tego dziecka. A
                      jak masz zaraz wyskoczyć, że Hitler tak uważał, to powiem, że Hitler kazał tez
                      budowac autostrady jako pierwszy na świecie. Czy to znaczy, że eutanazja i
                      autostrady są złe? Czy tylko eutanazja? A może tylko autostrady, co?

                      Najgorsze są działania niezgodne z natura.

                      Dlatego zły jest socjalizm. Bo ludzie nie sa równi. Ludzie są różni. Równi moga
                      być tylko wobec prawa. Na pewno zaś nie są równi pod względem talentu,
                      pracowitości, itd.

                      Dlatego złe jest chrzescijaństwo. Dziwnym zbiegiem okoliczności upadek imperium
                      rzymskiego zbiegł się z rozpowszechnieniem chrześcijaństwa w jego granicach.
                      Nienormalne jest, że ktoś nadstawia drugi policzek. Zreszta gdyby kościół
                      przestrzegał tego co głosi, to dawno by przestał istnieć. Wyprawy krzyżowe,
                      inkwizycja i inne cuda niewiele mają wspólnego z zasadą miłości bliźniego, a
                      pozwalały innych skutecznie eliminować.

                      Dlatego złe jest multi-kulti. Bo biały będzie dobrze grał w szachy, a czarny
                      będzie szybko biegał. A mulat to ani dobrze nie będzie grał w szachy, ani nie
                      będzie szybko biegał. Skundlenie obu ras, bez wskazywania która jest lepsza. TAk
                      jak skundlenie owczarka i jamnika. owczarek jest dobry w pilnowaniou stada.
                      Jamnik w tropieniu lisów. A skundlony owczarko-jamnik to ani nie będzie dobrze
                      pilnował stada ani nie wśliźnie się do nory lisa.

                      • echtom Re: Mądry, ładny, zdrowy 26.01.09, 19:16
                        Ciekawie poczytać teoretyczne wywody człowieka, który nigdy nie stanął przed
                        trudnym życiowym wyborem.
                      • chaos_theory Re: Mądry, ładny, zdrowy 29.01.09, 15:06
                        columbic, doucz się chłopie z genetyki, to może oprzesz swoje rasistowskie
                        poglądy na bardziej wyrafinowanych fantazjach. To właśnie różnorodność genów
                        przyczynia się u ludzi do powstawania zdrowszych i bardziej przystosowanych
                        osobników. Stosowanie eugeniki, którą sugerujesz (i którą mylisz z eutanazją, to
                        2 różne sprawy) doprowadziła by prawdopodobnie do wymarcia człowieka (wskazują
                        na to komputerowe symulacje populacji). Zresztą, poczytaj sobie:
                        pl.wikipedia.org/wiki/Eugenika#Eugenika_wsp.C3.B3.C5.82cze.C5.9Bnie
                        Jak więc widzisz, Twój kulawy, kaleki moralnie światopogląd stoi w sprzeczności
                        z nauką. Dalej chcesz pobierać opłaty za swoje "rady"? Pewnie tak, z taką
                        moralnością zapewne jeszcze byś się śmiał z tych frajerów, co Ci płacą.
                        Swoją drogą to niesamowite, że im ktoś głupszy, tym bardziej arbitralnie, pewnie
                        i głośno wyraża swoje zdanie. Wraz ze wzrostem wiedzy i świadomości ludzie stają
                        się pokorniejsi. Bo wtedy nic nie jest już takie pewne.
        • Gość: AA Re: Pracujący biedni IP: *.121.113.82.net.de.o2.com 26.01.09, 14:23
          Do "columbic", "pepper-box": przeciez w Polsce alimenty to czesto kilkaset
          zlotych, jesli tatus bedzie chciec placic. Ona nie wyzywi z tego siebie i
          dziecka, ktore potrzebuje na poczatku opieki calodobowej. A wynajecie mieszkania
          z kosztami to tez dobre 1000 zl miesiecznie. A jesli juz szukac meza/tatusia dla
          dziecka to na pewno nie na dyskotece, tylko niech sobie wezmie takiego
          zahukanego, nieco zagubionego chlopaka z bogatej rodziny. Watpie czy on na
          dyskoteki chodzi.
          Ja obstaje przy wyjezdzie: dziewczyna pisala, ze mowi dobrze po angielsku, wiec
          znajdzie jakas prace fizyczna (np. sprzataczka, zmywak) za granica. Nie wiem jak
          w Anglii, ale w Niemczech sürzataczka zarabia okolo 1000-1500 euro na reke. To
          nie jest duzo, ale starczy na skromne jedzenie i skromne mieszkanie. A jak
          dziewczyna ladna i obrotna to i tam sie maz znajdzie.
          P.S. W razie czego: alimenty w Niemczech sa wyzsze anizeli od polskiego
          mezczyzny, bo przeciez zarobki wyzsze.
        • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 19:32
          >Nie inwestuj w plastykę, bo z tego pieniędzy nie będzie. Co masz
          >zamiar robić? karki ręcznie robione na święta? Ztego nie wyżyjesz.

          >Pierwszy sposób, to taki: rozejrzyj sie za porządnym facetem. To nie
          >sztuka zrobić dziecko z takim samym menelem jakim był twój ojciec
          >(bez urazy). Znajdź sobie chłopaka z klasy średniej. Może byc jakis
          >troche felerny. Na przykłąd może byc łysy albo gruby.
          >Najwazniejsze , żeby był porządnym człowiekiem, miał pracę.
          >Ostatecznie możesz złapać go na dziecko (life is brutal. angielski
          >pisałaś że znasz). taki porządny sie nie wysłiźnie, albo bedziecie
          >razem (zalecane) albo będzie płacił alimenty ( a przy dziecku z
          >alimentów to i ty sie pożywisz)

          Chryste co to za rady?!?! W ten sposób powstanie kolejna nieszczęśliwa,
          niekochająca się rodzina, a ich dziecko, jako dziecko niekochających się
          rodziców, nie będzie miało dobrego środowiska do rozwoju. Nie zgadzam się
          równiez tym, że plastyka to ślepy zaułek - wiem że chociażby graficy komputerowi
          zarabiają przyzwoite pieniądze. A przejście z narzędzi tradycyjnych na komputer
          nie powinno byc czymś niemożliwym (na komputerze i tak rysuje się rysikiem na
          tablecie, więc podstawowe zdolności oko-ręka się transferują).
      • Gość: shocky Re: Pracujący biedni IP: 198.176.19.* 26.01.09, 14:19
        No cóż, ja liczę że jednak będziesz miała jakieś szczęscie i
        znajdziesz PORZĄDNĄ pracę za godziwe pieniadze, a dalej się
        ułoży ... próbuj dziewczyno dalej, kto szuka ten znajdzie, troche
        cierpliwości i wiary. Przynajmniej po tym bedziesz miała ogromna
        satysfakcje, że wybrnęlaś z takiej pie.... sytuacji. Ja też kiedyś
        mialem problem ze znalezieniem pracy, byly klopoty, ale czas zrobil
        swoje. powodzenia
      • Gość: aaa Re: Pracujący biedni IP: *.chello.pl 26.01.09, 19:25
        Mała dygresja dla osób wspominających dobrze komunę.
        Niemal identycznie jak opisała to pepper-box wyglądała historia mojej Mamy.
        Przez całe dzieciństwo w sześcioro osób (rodzice + troje rodzeństwa) żyła w
        kawalerce 30m2. Pomimo uzdolnień nie mogła zrobić matury i iść na studia (była
        świetną gimnastyczką, chciała iść na AWF), gdyż jej rodziny nie było na to stać
        - musiała pójść do zawodówki, bo tam płacono za praktyki, co pozwalało
        podreperować domowy budżet. Oczywiście praca którą później dostała była badziewna.
        Jak widać komunizm - kapitalizm, wsio rawno.
        • pepper-box Re: Pracujący biedni 26.01.09, 20:07
          Oj.. Mama mi tak powiedziała, kiedy kończyłam gimnazjum i oświadczyłam, że chcę
          iść do liceum: "Idź do zawodówy, to przynajmniej robotę będziesz miała
          konkretną". Bolało, ale postawiłam na swoim, i liceum skończyłam dobrze. Ale
          trochę racji miała.. póki co nie mam żadnych konkretów. Pozdrawiam.
      • plosiak Re: Pracujący biedni 26.01.09, 21:52
        Skoro faktycznie świetnie znasz angielski, to proponuję zacząć od korepetycji. W
        Szczecinie moja koleżanka bierze 30 zł za godzinę. Pracuje ze mną w kancelarii,
        więc trudno powiedzieć, że wraca do domu wypoczęta. 10 godzin tygodniowo daje
        ok. 1200 miesięcznie, do tego jakieś tłumaczenia wpadają itp. Nie wiem jak u
        Ciebie ze sportem, ale znam sporo osób w Twoim wieku, które dorabiają jako
        sędziowie koszykówki (sporo jest też dziewczyn). Kurs kosztuje grosze, stawki
        zaczynają się od 20 zł za mecz, zazwyczaj jest ich więcej niż jeden. Miesięcznie
        też można trochę zarobić, jeśli będziesz niezła w tym, można szybko awansować.
        Znam kilka osób, które z tego żyją.
    • inguszetia_2006 Pracujący biedni 26.01.09, 11:46
      Witam,
      Przykre, że pracując nic się nie ma.
      Też to przerabiałam jak młoda nauczycielka po studiach(800 zł.
      netto). Jak nietrudno się domyślić, już nie jestem nauczycielką;-DDD
      Za te 800 zł. to chciało się dać komuś w pysk, co najwyżej.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • panismok Nielogiczne są te przeliczniki. 26.01.09, 11:57
      Ktoś, kto je wymyślił, zapomniał chyba o konieczności zapewnienia dzieciom opieki. Dziecko do lat 14tu "konsumuje" 0,3 tego, co dorosły? Śmiech na sali. Chyba zdaniem szanownych naukowców takie dziecko się tylko karmi i zostawia w domu, a rodzice idą do pracy. Gdzie koszty żłobka, niani, przedszkola?

      Poza tym praktycznie nikt z szanownych dyskutantów nie zwrócił uwagi na to jedno małe zdanie z artykułu, poruszające temat opieki nad dziećmi. Trudności w jej zorganizowaniu czasem powodują, że pracuje tylko jedno z rodziców, co przekłada się często na niższy standard życia i "strąca" rodzinę do grupy working poor.

      Pani sprzątaczka z artykułu powinna się pewnie dokształcać, jak tu niektórzy sugerują.Owszem, powinna, tylko kiedy? Uczenie się nowego zawodu plus praca na pełny etat to zadanie wymagające czasu i niełatwe nawet dla osób samotnych. A jak to ma zrobić osoba, która musi codziennie poświęcać czas dzieciom, gotować im normalne posiłki, rozmawiać z nimi, bawić się? Fakt, że jest samotną matką, nie powinien powodować kompletnego zablokowania możliwości awansu w życiu - chyba nie staje się przez to człowiekiem drugiej kategorii?
      Rozpada się coraz więcej małżeństw, być może żony dyskutujących tutaj panów też kiedyś zostaną samotnymi matkami.

      Oczywiście, nie każdy musi mieć dzieci. Ale gdyby mieli je tylko bogaci i wykształceni, podążalibyśmy w tym "kierunku demograficznym" co Rosja, choć trochę inną drogą.
      Na razie państwo karze za rozmnażanie, nie ułatwia godzenia rodziny z pracą, nie ściga ludzi, którzy są ODPOWIEDZIALNI za swoje dzieci i powinni płacić alimenty. Nie ma też ułatwień dla osób, które pracują i chcą się kształcić - bezpłatne kursy i szkolenia są oferowane głównie bezrobotnym.

      Te wszystkie działania, czy też zaniechania, przyczyniają się do rozszerzania grupy working poor. Poza tym, koszty wynajęcia mieszkania są w naszym kraju ciągle bardzo wysokie w porównaniu do zarobków - tutaj pani sprzątaczka to szczęściara, bo wydaje na opłaty ok. 400zł. Czyli ma mieszkanie własne lub komunalne/spółdzielcze, nie ma na głowie kredytu.

      Dobrze, że mamy jeszcze bezpłatne studia wyższe, bo to jakaś szansa dla osób zdolnych z biednych rodzin, aby nie stały się z automatu biednymi pracującymi.

      Zgoda, że czasem ludzie są leniwi, nie korzystają z szans, a zamiast biletów do teatru kupują karton fajek. Jednak jestem za tym, żeby pensja sprzątaczki pozwalała i na teatr co kilka miesięcy, i na papierosy. Dysproporcje płacowe w naszym kraju są ogromne, i bardzo często nie odzwierciedlają różnic w wykształceniu i kompetencjach.
      Niekiedy człowiek na wysokim stanowisku bierze sporą kasę, a myśli za niego gorzej opłacany specjalista:-)

    • Gość: padrestrauss Pracujący biedni IP: *.ip89191142.host.ukw.edu.pl 26.01.09, 12:16
      Wiem coś o tym.Pracuję na pół etatu za 700 zł ,bo więcej nie chcą
      dać.Mam poad 50 lat i trzymam tę pracę,bo o inną w tym wieku
      trudno.Faktyczne pieniądze zarabiam gdzie indziej, bo na szczęście
      umiem coś,na czym można zarobić.
    • janfranciszek Hipokryzja rządzących 26.01.09, 12:18
      Przez prasę przelały się dzisiątki arykułów jak to, dzięki obniżeniu
      podatków, wszyscy zarobią. Już bardzo nieliczni pisałi, że ten który
      zarabia 1000 zł miesięcznie zyska 10 zł (1%), a ten, który zarabia
      10.000 zarobi 1000 zł (10%). A 1000:10 = 100 razy więcej.
      Ten biedny wszystkie dodatkowe pieniądze wyda i napędzi gospodarkę,
      bogaty 1000 włoży na rachunek i gospodarka nic z tego nie będzie
      miała.
      • Gość: aaa Re: Hipokryzja rządzących IP: *.chello.pl 26.01.09, 19:56
        Z tych pieniędzy wpłaconych na rachunek bank udzieli kredytu, który pozwoli
        komuś rozwinąć biznes.
    • Gość: ja Pracujący biedni IP: 80.50.64.* 26.01.09, 12:21
      ja pracuję w urzędzie państwowym i mam 1000 zł na rękę, ale nade mną nikt się
      nie lituje. ludzie uważają ze zarabiam min 5 tys ale nie wiem skąd mają takie
      kwoty. i co? mam użalać się nad soą?
      nie mam własnego miszkania ani samochodu
    • gosi_40 Pracujący biedni 26.01.09, 12:36

      Pogarda dla ludzi wyzierająca z niektórych postów po prostu mnie powaliła.
      Zero współczucia, zero empatii, zero umiejętności wczucia się w sytuację
      innych, a przecież te uczucia określają nas jako ludzi.
    • gosi_40 Pracujący biedni 26.01.09, 12:38
      Pogarda dla ludzi wyzierająca z niektórych postów po prostu mnie powaliła. Zero
      współczucia, zero empatii, zero umiejętności wczucia się w sytuację innych, a
      przecież te uczucia określają nas jako ludzi.
      • lubie_gazete Re: Pracujący biedni 26.01.09, 12:52
        Nie współczuję ludziom tak biednym,że stać ich na papierosy.
        Miałem w swoim domu trzy Panie sprzątające (jedną wyrzuciłem,bo podkradała,druga
        pomaga tylko od czasu do czasu,przy czymś większym,trzecia na stałe),dziwnym
        zbiegiem okoliczności WSZYSTKIE paliły.
        Ludzie nie mają na lepszą wędlinę dla dzieci,ale na fajki to już tak.
        Nie rozumiem tego i nie umiem współczuć takim osobom.
      • Gość: Pita Re: Pracujący biedni IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.09, 13:32
        Mnie też przerażają te opinie…ludzie nie pojmują że nie każdemu się udaje, nie
        każdy może być na górze bo przecież wtedy oni nie mogliby tam być!!!ale to nie
        jest powód by drwić z ich sytuacji życiowej i finansowej!! nigdzie w europie
        Zach. tak nie ma a byłem w wielu miejscach…niech tylko uważają ci co drwią i
        kpią bo życie płata różne figle a w dzisiejszej rzeczywistości gdzie wszystko
        zmienia się w mgnieniu oka role mogą się szybko odwrócić…, reasumując każda
        praca powinna zapewnić godne życie, inaczej nie jest to praca a wyzysk feudalny…
    • kapitan_stopczyk Państwo ograbia obywateli z 80% pieniędzy......... 26.01.09, 12:50
      .......robi to poprzez skoplikowany system podatków i parapodatków.
      Rozrastająca się biurokratyczna hydra potrzebuje coraz więcej
      pieniedzy - dlatego obciążenia te stale rosną.
      I TO JEST PRAWDZIWA PRZYCZYNA BIEDY W POLSCE.
      O tym w artykule ani słowa.

      A druga sprawa:

      Życzę tym wszystkim pogardliwcom, którzy "zawsze mają pracę", zeby
      kiedys się obsunęli napysk i znaleźli sie na dnie.
      Lekcja pokory - jak wynika z części wpisów - bardzo im się przyda.


      -------------------------------------------------------
      - Czy jest pan gotów stać na straży porządku prawnego odnowionej,
      demokratycznej Rzeczypospolitej Polskiej?
      - Bezapelacyjnie. Do samego końca. Mojego lub jej.
    • Gość: Delfina Dolaczcie do tej grupy nauczycieli IP: 83.220.194.* 26.01.09, 12:55
      Powinno sie do tej grupy zawodowej dolaczyc rowniez nauczycieli - po 6 latach
      pracy i dwukrotnym awansie zawodowym zarabialam w PL 1200zl miesiecznie. Gdybym
      miala z tej pensji utrzymac siebie i dzieci, zdechlabym z glodu. Teraz nie
      mieszkam juz w Polsce ale serdecznie pozdrawiam dzielnych rodakow, ktorzy musza
      za te ochlapy wyzyc
      • stolat3 Re: Dolaczcie do tej grupy nauczycieli 26.01.09, 13:26
        Q..wa. Po 20 latach "dobrobytu" nagle ktoś zrobił badania i
        stwierdził że 2mln pracujących to biedacy. Nie słyszałem nic na ten
        temat od naszych polityków i przemądrzałych pismaków. Już od paru
        miesięcy pisę o tym że UE stworzyła raport gdzie wyraźnie jest
        napisane że w Polsce nawet praca nie chroni przed ubóstwem.Nasi bedą
        prowadzić badania , ba nawet pisać prace naukowe na temat tak
        oczywisty. Zapytajcie tych na górze , a zobaczycie jakie zrobią
        wielkie oczy." W Polsce bieda ? Przecież statystycznie za średnią
        krajową można kupić dwa razy więcej dóbr niż za komuny". Takie
        argumenty słyszy się na każdym kroku. I ta "Średnia krajowa" Jest
        też duża grupa nowobogackich którzy na tej biedzie się wzbogacili i
        teraz udają strasznie mądrych. Niestety nikt nie wspomni tu jeszcze
        o kilku milionach biedaków wiejskich , którzy na 5 hektarach
        wegetują. Ale już widzę jak "warszawka" rzuci się na mnie i
        stwierdzi że są biedni bo im się robić nie chce lub są niezaradni .
        W pewnym sensie jest to prawdą że nie mają ochoty pracować bo i po
        co kiedy i tak nie mają szans wyjścia z ubóstwa.W polsce jest jedno
        z największych rozwarstwień w dochodach ludzi biednych i bogatych
        1:13,5. W krajach europy w granicach jak 1:5-8.O tym też nie
        słyszałem w mas mediach .Ta pismacka chołota zajmuje się tylko i
        wyłącznie lansowaniem siebie a nie problemami kraju.
        • Gość: aaa Re: Dolaczcie do tej grupy nauczycieli IP: *.chello.pl 26.01.09, 19:58
          Podobnie wygląda sytuacja w krajach o wiele bogatszych od Polski, np. w USA. Tam
          przykładowo pracownicy Wall-Mart zarabiają na tyle mało, że kwalifikują się na
          dofinansowanie ubezpieczenia zdrowotnego z pomocy społecznej (!).
      • Gość: al... Re: Dolaczcie do tej grupy nauczycieli IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.09, 14:19
        My też wyjedziemy!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka