Gość: ????????
IP: *.slowianin.pl
27.05.06, 22:20
Sytuacja zaslyszana dzisiaj. Opowiedziana przez poszkodowana przez lekarza.
Chora kobieta, wijaca sie z bolu , nie majaca sily chodzic, zglosila sie na pogotowie.
Starsza pani.
-Lekarz mi mowi, ze mnie nie przyjmie, bo strajkuje.Ja mowie: Niech pan mnie przyjmie, bo nie moge juz chodzic, wszystko mnie boli. Lekarz powiedzial, ze strajkuje, ale jak ja chce ,to moze mnie przyjac prywatnie, za 50 zlotych. Ja mowie: Panie, ale ja nie mam tylu pieniedzy, to dla mnie bardzo duzo.
Lekarz byl niewzruszony.
Pielegniarka mi poradzila, zebym poszla na Pilsudskiego do przychodni. Tam mnie przyjma. Ale ja nie mialam sily sie ruszyc. Wzielam taksowke. Zaplacilam az 16 zlotych. A tam nic, nie bylo lekarza......
Nie wiem jak sie skonczyla historia tej schorowanej, starej kobiety.
Co o tym myslicie?
Bo dla mnie to skandal. Jak to jest , lekarze strajkuja i nie lecza. Ale jak im zaplacic, to juz nie strajkuja?
Moze ten lekarz sie wypowie? Moze on nie skladal przysiegi Hipokratesa?