mmarrta
21.09.09, 18:03
Witam, nie jestem pewna czy to jest dobre forum na zadanie takiego
pytania, ale wydaje mi się, że wiele osób stąd mogło mieć podobny
problem dlatego pytam.
Sytuacja wygląda następujaco: Moja mama mieszka na wsi w domu, który
należy do mnie. Razem z nią mieszka jej były facet, który od wielu
lat pasożytuje na mamie. Taka typowa pijawka. Przez wiele lat nie
miał dochodu lub bardzo sporadyczny, na wszystko ciągnął kasę od
mamy, która bogaczem nie jest, za to ma bardzo słaby i uległy
charakter w stosunku do mężczyzn i chyba się ich boi. Ja od lat
pomagam mamie finansowo, przez co również pośrednio jemu i szlag
mnie trafia, bo nienawidzę tej mendy.
To co kiedykolwiek między nimi wcześniej było wygasło juz parę lat
temu, on jednak dalej tam mieszka i nie dokłada się do niczego,
mimo, że od jakiegoś czasu ma wreszcie pracę i w końcu chociaż
jedzenie i benzynę sobie sam kupuje. Teoretycznie zamierza się
wyprodzić, ale czeka na jakieś pieniądze z jakiegoś spadku czy
zachowku, na ktore wg mnie nigdy się nie doczeka (skomplikowana
prawnie sprawa).
Mama ostatnio zaczęła dojrzewać do tego, żeby mu powiedzieć, że ma
się wyprowadzić (wcześniej się bała), chce to zrobić w najbliższym
czasie. Boimy się jednak, że facet się wypnie i powie, że sie nie ma
dokąd wyprowadzić i tego nie zrobi. Niestety jest zameldowany. I
teraz pytania - Jakie są środki prawne aby się go pozbyć, jeśli on
odmówi wyprawadzki. Czy ja mogę pójść do urzędu i go wymeldować? Czy
w przypadku gdyby wymienić zamki i go po prostu nie wpuścić on może
wrócić z policją i powołać się na fakt zameldowania i trzeba go
będzie wpuścić? W jaki sposób można się starać o jego eksmisję? Czy
w momencie, gdy on ma trójkę dorosłych dzieci, to w dalszym ciągu ja
jestem prawnie zobowiązana do zapewnienia mu lokalu zastępczego? Ile
czasu może trwać sprawa o eksmisję?
Na razie czekamy na rezultat rozmowy mamy z tą gnidą, ale obawiam
się, że łatwo nie będzie. Aha, podobno na swoich dwóch pierwszych
żonach równiez pasożytował.
Będę wdzięczna za rady.