bogi81
02.10.09, 13:07
Odeszłam od męża 3 tygodnie temu. Powód:dużo pił,a po alkoholu, krzyczał na
mnie i byle drobnostka była powodem by mnie obrażał. Po ostatniej awanturze,
po której krzyczał, że mnie zabije, dusił i szarpał na oczach 3 letniego
dziecka wyprowadzałam się z domu (mieszkaliśmy w domku z jego rodzicami, u
których nie miałam niestety wsparcia).Zaznaczam, że to nie była moje pierwsza
próba odejścia - poprzednio sytuacja była podobna, tylko nie dochodziło do
szarpaniny i jak to określił mój mąż "trzymania mnie mocniej za rękę".
Ostatnio tez spotykał się z innymi kobietami, a teraz jak twierdzi nie robi
już tego. Byliśmy nawet u psychoterapeutki, ale prawdę powiedziawszy nie
odniosło to dobrego skutku. Teraz zaczął się znowu ten sam schemat:
przyjeżdża, przeprasza, mówi, że kocha mnie nad życie, że wszystko da się
naprawić. Dla dobra dziecka, które cierpi na naszym rozstaniu powinniśmy
spróbować i powinnam dać mu ostatnią szansę. Zapisał się do psychiatry i chce
wziąć L4 w pracy, bo nie potrafi się na niczym skupić (jest policjantem). Nie
chciałabym żeby ktoś pomyślał, że jestem wredną "babą", ale moim zdaniem to
tylko gra z jego strony, doskonałe aktorstwo zasługujące na Oskara. Na razie
złożyłam pozew o uregulowanie kontaktów z dzieckiem, bo uważam, ze powinno
mieć jak najbardziej kontakt z ojcem, ale on chciałby go brać codziennie, a
dziecko po wizytach u niego pyta się mnie dlaczego nie kocham już taty,
dlaczego nie chcę wrócić do naszego wspólnego domu. na razie za wcześnie na
sprawę rozwodową, ale mam do was pytanie: jak Sąd może zinterpretować jego
zachowanie teraz tj. leczenie psychiatryczne i załamanie? czy to może być dla
mnie niekorzystne. Zaznaczam, że było wiele ciężkich chwil, które przeżyłam,
ale o których nie chciałabym tutaj pisać. dziękuje