Dodaj do ulubionych

Przestroga cz.1

25.11.09, 00:16
Post ten kieruję do wszystkich łatwowiernych oraz do facetów którzy wpadli jak śliwka w kompot. Zacznę może od cytatu, który gdzieś znalazłem na necie i strasznie mnie rozbawił:

"Dzięki lekturze for gazeta.pl dowiedziałem się, że jeśli mąż zdradza żonę, to dlatego, że jest on niedojrzały do małżeństwa i myśli tylko o własnych potrzebach. Natomiast w sytuacji odwrotnej, kiedy to żona zdradza męża, to dlatego, że jest on niedojrzały do małżeństwa i myśli tylko o własnych potrzebach."

Myślę, że to najlepiej oddaje względność pojmowania rzeczywistości.

A teraz do rzeczy. Udało mi się poczytać na tym forum co na mój temat i na temat naszego związku wypisywała moja żona - nick nika19741 - proponuję poczytać bo już trochę czasu minęło: szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&s.sm.query=nika19741&y=0&x=0

I o czym się z tego wszystkiego przekonałem? Takie fora służą do zdobywania poklasku wśród ludzi. Wystarczy być odrobinę elokwentnym w piśmie, aby zdobyć rzeszę fanów. W końcu jesteśmy narodem genetycznie obdarzonym malkontectwem i lubimy być w opozycji do wszystkiego. Zastanawiał się ktoś kiedyś dlaczego? Dlaczego jak pojechać parę kilometrów w zachodnią stronę to mają nas za nic? Mieliście to? Przecież z miejsca widać z perspektywy ludzi niezakompleksionych, że chętnie łapiemy za rewolucyjne sztandary ale do prawdziwej kompetentnej roboty nie ma nikogo.

Te fora przypominają lincz - nie ważne kto jest ofiarą, wystarczy że znalazł się kandydat na winnego, a piękny sędzia kwieciście wypowiedział skazujący wyrok - winny!

Ludzie!! Czy nie macie poczucia, że to jest jakaś cybernetyczna mrzonka? Czy nie macie poczucia, że jesteście idiotami? Czuję się głeboko zażenowany waszymi postami.

Jeszcze jedna bardzo mądra cytata (Terry Goodkind):
"Ludzie są głupi, uwierzą w kłamstwo, albo dlatego, że chcą, by to była prawda, albo też dlatego, że boją się, iż to może być prawda."

Dobrze to już koniec dygresji - teraz ponura rzeczywistość - i wybacznie mi (modne słowo) za kolokwializmy ale nie będę owijał w bawełnę, bo to co czytam powoduje moje wszechogarniające mnie wkurwienie.

Moja szanowna niemal ex-małżonka (tytułująca się na tym forum jako nika19741) posiada następujące cechy:
- jest nieakceptowalnie apodyktyczna, wie wszystko najlepiej, a ze swoją elokwencją i siłą przebicia powinna śmiało zostać politykiem PISu
- w dziedzinach typu dom wie wszystko najlepiej ponieważ to ona spędziła cały urlop wychowawczy po urodzeniu dziecka w domu, a jej pracoholiczny mąż opierdalał się w pracy umożliwiając jej swoimi dochodami możliwość pozostanie w domu i ciężkiej harówki w nim
- w dziedzinach typu praca i tak wie wszystko najlepiej chociaz nie przepracowała w życiu wiele - ale jest mądra i wie
- hipochobdryczność żony doprowadziła do chorobliwej próby zachowania higieny, której bała się cała rodzina
- nadopiekuńczość żony doprowadziła do tego, że nasz 7-letni syn nie potrafi sam do tej pory przespać nocy, nie zostanie sam w domu na 5 minut, a kanapkę je pół godziny
- depresja żony (wyniesiona z lat dziecinnych - co potwierdził psychiatra) doprowadziła do nieustannych problemów wieku dorosłego co spokojnie znosił mąż, za to po terapii, żona nabrała asertywności co widać w postach na tym forum
- szukanie we wszystkim patologii: spożyte przez męża piwo wieczorem to alkoholizm, jakakolwiek praca przyniesiona do domu to pracoholizm, zbyt miły dla wnuczka dziadek to pedofil, kot chodzący po stole u babci to zarazki
- i kasa, kasa, kasa - we wszystkim kasa i materialne korzyści, wziąłem ślub z ateistką, bo wydawało mi się, że jestem tolerancyjny i nie ma to znaczenia - a w rzeczywistości to przepaść w myśleniu
- zasłania się dobrem dziecka - to takie łatwe, a może dochodowe - ale nie wspomniała na tym forum, że wystąpiłem w sądzie o powierzenie mnie opieki nad naszym synem. Jeste, typem faceta, który lubi gotować i potrafi wszystko a nie tylko jajecznicę, wie do czego służy pralka, zmywarka, żelazko i odkurzacz

Wrócimy teraz do teraźniejszości. Listopad, rok 2009 - po ponad 2 latach rozwodu w tym roku (31 marca) sąd pierwszej instancji ogłosił wyrok rozwodowy - rozwód z winy obopólnej. Dla niewtajemniczonych skutek tego wyroku jest taki sam jak bez orzeczenia o winie (sąd nei może inaczej jeśli są zarzuty) - czyli moja wygrana. Niemal 2 lata broniłem się przed zarzutami żony:

- alkoholizm - dowcipne - jestem programistą, wciąż jeżdżę samochodem - wdrażam, szkolę ludzi i muszę być zawsze przytomny, więc trochę mało prawdopodobne i nie potwierdzone dowodami
- pracoholizm - jestem strasznym leniem, jednak muszę pracować. Moi szefowie na słowa pracoholik w odniesieniu do mnie śmieją się w głos
- apodyktyczność - no to bardzo łatwo powiedzieć, że to facet w domu tupie nogą - taki stereotyp "bo zupa była za słona". Jednak w moim przypadku to ja jestem siła spokoju i przyjaciel "całego świata". Nie jestem ani impulsywny ani w żaden sposó agresywny
- jakieś poszły nawet sprawy seksualno-łóżkowe, ale tego nawet nie jestem w stanie przekazać, bo moja szanowna ex też nie była w stanie się wysłowić
- zdrada - najpierw zrobiła ze mnie debila i nieudacznika, a później casanove - super i bardzo wiarygodne smile

Żądania żony były znamienite:
- alimenty na dziecko, jej błędy wychowawcze, którym nie mogłem zapobiec, ponieważ nie miałem nic do gadania stały się w trakcie rozwodu atutem żony - zrobiła z niego niemal emocjonalnego i zdrowotnego kalekę, na którego wydaje się średnią krajową
- alimenty na żone - na pytanie sądu z jakiego powodu, żona odpowiedziała niemal - "bo tak" - drugie tyle

Tak czy inaczej obroniłem się. Żona złożyła apelację - czekamy na sprawę w wyższej instancji. Nie może pogodzić się z tym, że sąd nie dał wiary jej bredniom, pod koniec irytowała wyraźnie sędzinę. Szkoda tylko, że to forum bezkrytycznie dało temu wszystkiemu wiarę. Warto podkreślić, że wydruki z tego forum żona przedstawiała w sądzie jako dowód - co prawda nie wiem jaki, ale zawsze jakiś poklask. Oprócz tego kłamała jak z nut, nawet namówiła sąsiadkę na świadkowanie i kłamstwo. Durna baba, której dzieci przywoziłem czasami z przedszkola, której męża wiozłem na jej poród do szpitala przyszła do sądu i wygadywała na mój temat niestworzone historie. A wcześniej moja żona nie lubiła jej bardziej niż ja za jej głupotę - teraz sie nią posłużyła, troszkę tak jak i Wami. Napisałem maila do sąsiadki, że gratuluję jej pomysłu i dziękuję za wszystko i że jeśli na tym ucierpię to wyciągnę prawne konsekwencje. Żona na to złożyła w jej imieniu doniesienie do prokuratury, że była to groźba, no i oczywiście przyniosła to na sprawę rozwodową - sędzina ją opierdoliła, że nie ma to związku - ale przecież dyskredytacja mnie była dla żony najważniejsza.

Wracamy do listopada 2009r. Mieszkanie, z którego się wyprowadziłem - jak twierdzi żona porzuciłem ją z dzieckiem - jak do cholery miałem się inaczej od tego odizolować - miałem porwać ze sobą dziecko? WIadomo, że zostało w domu, żeby nie przeżywało żadnej traumy. Dodam, że moja wyprowadzka nie przerwała ciągłości naszego gospodarstwa - nadal utrzymywałem ten dom ze swoich dochodów, nie uszczuplając nic jego budżetu tym faktem. Oczywiście o tym pewnie nika19781 zapomniała napisać. Więc we wspomnianym mieszkaniu, w którym żona posiada jedynie 50% współwłasności, w któryum już w 2007r. wymieniła zamki, mieszka sobie od dawna z facetem, z którym normalnie żyje. Mój syn wie, że spią razem i nie jest to żadną tajemnicą. Nie jest również żadną tajemnicą, że moja żona znała tego faceta jeszcze przed naszym ślubem, a po mojej wyprowadzce z domu i wymianie zamków, facet ten - ojciec dwojga dzieci złożył również pozew o rozwód i rozwiódł się ze swoją żoną (z racji zajść - teraz moją koleżanką - która twierdzi jasno, że to moja żona rozbiła ich małzeństwo).

Obserwuj wątek
    • maz_niki19741 Przestroga cz.2 25.11.09, 00:18
      I teraz się tak sądzimy, o rozwody, o majątki i przy naszym sądownictwie pewnie to jeszcze sporo potrwa. Moja ex i jej partner postawili sobie za cel wyciągnąć ze swoich byłych związków najwięcej jak się da. Po trupach - cel uświęca śrdoki. Mają tego samego adwokata i tę samą taktykę - jak przez kalkę atakują obie drugie połowki.

      Czas na epilog - może nie całej sytuacji, ale przynajmniej mojego postu. Po pierwsze na pewno mnóstwo pominąłem istotnych rzeczy ale nie da się tak naraz wszystkiego opisać. Po drugie wyrażam swoje ubolewanie nad bezkrytycznym oślim zachwytem internautów, którzy jak dzieci kupują wszystko co się im napisze. No ale przynajmniej możecie być dumni, że znaleźliźcie się w aktach mojej sprawy rozwodowej, a moja ex próbowała przedstawić was jako wyrocznię.

      Panowie w durnych związkach - zaręczam nie warto w nich tkwić, ale jeśli zechcecie z nich wyjść, a kobieta postanowi się za to zemścić to wg prawa startujecie ze straconej pozycji, z której trzeba się podnieść. Mimo wszystko warto - co nas nie zabije, to nas wzmocni.

      P.S. Nie wiem czy się wygadałem, chyba jeszcze poopisuję praę fajnych szczegółów. Pozdrawiam wszystkich frajerów przesiadujących na forach i szukających takich sensacyjnych wiadomości jak pisała moja ex.

      Pozdrawiam wszystkich nie szukających sensacji.
      R.B.


      • nangaparbat3 Re: Przestroga cz.2 25.11.09, 00:24
        Spelniłeś marzenie wielu z nas, wielokrotnie na tym forum wypowiadane: uslyszec
        historię drugiej strony.
        Dziekuję smile
        • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.2 25.11.09, 00:29
          nangaparbat3 napisała:

          > Spelniłeś marzenie wielu z nas, wielokrotnie na tym forum wypowiadane: uslyszec
          > historię drugiej strony.
          > Dziekuję smile

          Chętnie posłużę pomocą, wiedzą i doświadczeniem smile Po wizytach w sądzie, na policji, po dyskusjach z adwokatami, po ciągłej lekturze kodeksów mam sporo w głowie na ten temat.

          Pozdrawiam smile
      • lampka_witoszowska Re: Przestroga cz.2 25.11.09, 00:28
        no tak
        rzeczywiście - nie jesteś agresywny w żaden sposób smile
        przyjacielu świata smile

        exżonę znałeś w ogóle przed slubem? bo wymieniając jej cechy jakiś
        amok wyłazi, ówczesny albo obecny
        • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.2 25.11.09, 00:34
          lampka_witoszowska napisała:

          > no tak
          > rzeczywiście - nie jesteś agresywny w żaden sposób smile
          > przyjacielu świata smile
          >
          > exżonę znałeś w ogóle przed slubem? bo wymieniając jej cechy jakiś
          > amok wyłazi, ówczesny albo obecny
          >
          heh no tak smile nie spodziewam się oklasków ze strony piękniejszej połowy świata (solidarność jajników i takie tam smile ). Tak - znałem ją i byliśmy parą 5 lat przed ślubem. Nawet po ślubie dobrze nam się w miarę żyło. Absolutny zwrot zachowania ex nastąpił po urodzeniu naszego syna. Nie chcę demonizować ale powoli centrum wszechświata przesuwało się w kierunku jej osoby. Arbitrarność jej poglądów stała się aksjomatem. Kto nie zgadzał się z moją ex był przeciw całemu światu i wszystkiemu co normalne.
        • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.2 25.11.09, 00:40
          lampka_witoszowska napisała:

          > no tak
          > rzeczywiście - nie jesteś agresywny w żaden sposób smile
          > przyjacielu świata smile
          >
          A jestem? Mylisz wzburzenie z agresją smile
          • lampka_witoszowska Re: Przestroga cz.2 25.11.09, 01:18
            po pierwsze, zapomniałam, że przy brzydszej połowie świata nie
            nalezy wypowiadać swoich uwag, bo zawsze moze być smętnie rozmowa
            zakończona pseudo-argumentem o solidarności jajników

            łał, że sobie zakrzyknę nowomodnie smile,
            porażające merytorycznie smile

            po drugie, piszesz we wzburzeniu? tak Cię chwyciło dzisiejszej nocy,
            parę miesięcy po orzeczeniu pierwszej instancji i po jeszcze
            dłuższym czasie od pojawienia się wpisów exżony na forum - i od razu
            w tym wzburzeniu zasiadłeś na gorąco zrelacjonować sprawę i
            charakter ex???
            niesamowita historia, powiadam Ci smile
            i rzeczywiście bywa, że własną agresję tłumaczy się wzburzeniem...
            • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.2 25.11.09, 08:22
              lampka_witoszowska napisała:

              > po pierwsze, zapomniałam, że przy brzydszej połowie świata nie
              > nalezy wypowiadać swoich uwag, bo zawsze moze być smętnie rozmowa
              > zakończona pseudo-argumentem o solidarności jajników

              no może nie było to zbyt wyszukane ale byłem zmęczony smile

              >
              > łał, że sobie zakrzyknę nowomodnie smile,
              > porażające merytorycznie smile
              >
              > po drugie, piszesz we wzburzeniu? tak Cię chwyciło dzisiejszej nocy,
              > parę miesięcy po orzeczeniu pierwszej instancji i po jeszcze
              > dłuższym czasie od pojawienia się wpisów exżony na forum - i od razu
              > w tym wzburzeniu zasiadłeś na gorąco zrelacjonować sprawę i
              > charakter ex???

              dlaczego wczoraj to nastąpiło, że napisałem? Nie wiem. Pewnie złożyło się na to wiele czynników. Nosiłem się z takim zamiarem od dawna - chociaż nie chciało mi się, nie miałem czasu etc.

              Czasami przeglądam w wolnej chwili wieczorem czy moja ex nie wyprodukowała czegoś nowego, wczoraj przeleciałem po tym forum i czytając niektóre kłamstwa trafiło to na mój chyba gorszy dzień. Dlatego chyba zacząłem pisać.

              Dodam tylko, że mnie te wpisy z forum nie będą potrzebne w sądzie bo sprawa się już zakończyła, co powinno nieco bardziej mnie uwiarygodnić.
    • panda_zielona Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 03:01
      cyt. "mały skurwiel, skurwysyn, uspij go bo mu wpierdole i znajdzie
      sie w
      szpitalu.

      Jeśli takimi słowami wyrażasz się o swoim własnym dziecku,yo ja nie
      mam więcej pytań.
      W którymś z tamtych wątków przytoczyła to żona.
      • vabien Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 07:43
        W miejscu zamieszkania z ktorego od meza ucieklam ludzie znaja tylko jego wersje
        wydarzen.Bylo mi przykro z tego powodu i jeszcze mimo uplywu czasu bywa
        przykro.Ale skoro moj ex prawie 20 lat oszukiwal mnie w roznych kwestiach( nawet
        przyznal sie do tego z wdziekiem) to jakim problemem bylo oszukanie malego
        srodowiska. Wszak pozwolilam mu na zdobycie doswiadczenia w tej kategorii. To
        tak na marginesie tego watku.
        • segregatorwpaski Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 08:15
          W opinii znajomych mojego ex, jego rodziny, otoczenia zostawiłam go
          ja i to dla innego, obskubawszy przy tym 'ze wszystkiego'...

          Prawda jest taka, że zostawiłam go owszem - po wielu latach zdrad z
          jego strony, traktowania eh... szkoda pisać.
          Ważne jest to, że uczciwie poinformowałam go, że to koniec na co on
          nigdy nie mógł się zdobyć prowadząc podwójne życie.
          Z domu zabrał co chiał - wywoził to swoje 'nic' paroma samochodami.
          A w momencie, w którym wbrew jego oczekowaniu o moim jego zdaniem
          nieuchronnym skomleniu o jego powrót zaczęłam żyć własnym życiem
          rozpoczął swoją kampanię, kampanię z której zdołał zdobić swoją
          misję życiową.
          Mam to gdzieś, nie będę zniżać się do jego powodu - kto mnie zna -
          wie, że nie jestem taka jaką mnie przedstawia.

          Podobno "tłumaczą się winni"...zastanów się po co Ci ten wątek -
          może warto zacząć żyć swoim życiem, a nie zachowywać się jak pies
          ogrodnika i szukać poklasku u 'życzliwych' koleżanej żony...

          Choć pewnie to taka strategia - taką w każdym razie podejrzewam u
          mojego ex - łapią się na to kobiety, oj łapią.
          Tyle, że nie na długo i nie te mądre wink

          • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 08:24
            segregatorwpaski napisała:


            >
            > Podobno "tłumaczą się winni"...zastanów się po co Ci ten wątek -
            > może warto zacząć żyć swoim życiem, a nie zachowywać się jak pies
            > ogrodnika i szukać poklasku u 'życzliwych' koleżanej żony...
            >
            Byłem sobie to winny od dawna - po prostu musiałem to z siebie wyrzucić. Nikt nie lubi słuchać 2 lata w sądzie ani nigdzie indziej upokażających kłamstw na swój temat - tego się nie da długo przemilczeć.
        • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 08:16
          vabien napisała:

          > W miejscu zamieszkania z ktorego od meza ucieklam ludzie znaja tylko jego wersj
          > e
          > wydarzen.Bylo mi przykro z tego powodu i jeszcze mimo uplywu czasu bywa
          > przykro.Ale skoro moj ex prawie 20 lat oszukiwal mnie w roznych kwestiach( nawe
          > t
          > przyznal sie do tego z wdziekiem) to jakim problemem bylo oszukanie malego
          > srodowiska. Wszak pozwolilam mu na zdobycie doswiadczenia w tej kategorii. To
          > tak na marginesie tego watku.

          Dobrze ujęte - może całym forowym lożom szyderców trochę do myślenia.
      • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 08:15
        panda_zielona napisała:

        > cyt. "mały skurwiel, skurwysyn, uspij go bo mu wpierdole i znajdzie
        > sie w
        > szpitalu.
        >
        > Jeśli takimi słowami wyrażasz się o swoim własnym dziecku,yo ja nie
        > mam więcej pytań.
        > W którymś z tamtych wątków przytoczyła to żona.

        Super, a potem wydruk z tego forum, a nie nic innego przyniosła do sądu. Dlaczego? Bo nic ani nikt nie mógł tego potwierdzić smile Ale przecież to wiarygodne, że tu pisała prawda? smile Po co miałaby kłamać? smile

        Zastanówcie się - kobieta postanowiła mnie zniszczyć, a nie miała na mnie nic, to jak miała tego dokonać? Czy jesteście tak naiwni wszyscy czy tylko spora część z was?
    • a.niech.to Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 09:33
      Oburza mnie obelżywy ton, w jakim przemawiasz do osób tworzących to
      Forum. Zresztą nie tyle zwracasz się do nich, co do swojej byłej w
      nadziei, że przeczyta Twój wątek i....dopowiedz sobie sam.
      Nie czuję się idiotką, natomiast Ty "głęboko zażenowany naszymi
      postami" sadowisz się na pozycji osoby uprawomocnionej do rzucania
      obelżywych ocen. Nie ma takiej opcji wśród cywilizowanych ludzi po
      bliższej mnie stronie granicy.
      Proszę o usunięcie wątku ze względu na obelgi i poniżające
      wypowiedzi pod adresem osób współtworzących Forum.
      • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 10:13
        a.niech.to napisała:

        > Oburza mnie obelżywy ton, w jakim przemawiasz do osób tworzących to
        > Forum. Zresztą nie tyle zwracasz się do nich, co do swojej byłej w
        > nadziei, że przeczyta Twój wątek i....dopowiedz sobie sam.
        > Nie czuję się idiotką, natomiast Ty "głęboko zażenowany naszymi
        > postami" sadowisz się na pozycji osoby uprawomocnionej do rzucania
        > obelżywych ocen. Nie ma takiej opcji wśród cywilizowanych ludzi po
        > bliższej mnie stronie granicy.
        > Proszę o usunięcie wątku ze względu na obelgi i poniżające
        > wypowiedzi pod adresem osób współtworzących Forum.

        czasami warto komuś powiedzieć, że jest idiotą aby zastanowił się nad tym co robi. Jak rozumiem wg ciebie wsrod cywilizowanych ludzi nie ma miejsca na krytykę - ciekawe. Poza tym forum o tej tematyce jest dla dorosłych ludzi - słowa, które użyłem są do tego dopasowane.

        Tak może faktycznie usuńcie tego posta - zostaną same takie wyczesane i wygłaskane historie smile Dobry pomysł - gratuluję.
        • a.niech.to Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 10:27
          maz_niki19741 napisał:

          > czasami warto komuś powiedzieć, że jest idiotą aby zastanowił się
          nad tym co ro
          > bi.
          Znajdź adresatów Twoich postów zgadzających się z wyrażoną intencją
          i jej formą.

          > forum o tej tematyce jest dla dorosłych ludzi - słowa, któ
          > re użyłem są do tego dopasowane.
          Dorosłość/dojrzałość jest sprzeczna z chamstwem.
          • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 10:39
            a.niech.to napisała:

            > Znajdź adresatów Twoich postów zgadzających się z wyrażoną intencją
            > i jej formą.

            świetnie - własnie po to pisze się na forum prawda? Więc skoro czujesz się urażona to odpuść sobie ten wątek i już.

            > Dorosłość/dojrzałość jest sprzeczna z chamstwem.

            Frazes.
            • a.niech.to Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 11:21
              maz_niki19741 napisał:

              > skoro czujesz się uraż
              > ona to odpuść sobie ten wątek i już.
              Zalecasz mi postawę cofania się przed chamstwem, gdy tymczasem to
              ono nie ma prawa zaistnieć.

              > > Dorosłość/dojrzałość jest sprzeczna z chamstwem.
              >
              > Frazes.
              Bardzo subiektywne stwierdzenie. Prywatnie wolno się nim kierować,
              wchodząc na publiczne forum, obowiązuje dostosowanie się do
              netykiety.
        • sonia_30 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 10:38
          Na krytykę konstruktywną miejsce jest zawsze, na epitety już nie, bo
          te nic do sprawy nie wnoszą.
      • knokkelmann1 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 14:56
        czlowiek wyksztalcony moze czytac wszystko....
    • scriptus Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 09:36
      Mężu Niki, wierzę Ci. Wiele elementów Twojej historii jest też moim udziałem,
      zgadza sie z moim doświadczeniem. Nie będę teraz czytał całej twórczości Twojej
      żony, to nic nie wniesie, jednak ja podchodzę z pełną rezerwą do tego, co tu
      jest wypisywane. To a propos faktu, że między innymi mnie nazwałeś malkontentem,
      debilem i nie będe rozczytywał Twojego tekstu, czym tam jeszcze.
      Tak się składa, że wśród normalnych ludzi powstaja konflikty, każde ma jakąś
      rację, konflikty sie nawarstwiają, oboje mają żal i tak to narasta. Prawdziwe są
      też stereotypy typu "kobiety sa pazerne", "mężczyźni stosują przemoc" i co z
      tego, kiedy te stereotypy nie nadają się do stosowania w życiu. Owszem,
      stosowane sa przed sądem, sędzina chętnie uwierzy, że ona napyskowała a on jej
      przyłozył, chociaż ona 200- kilowa herodbaba, a on 50 kilowy chudzinka. Każdy na
      tym forum ma jakieś swoje przeżycia, wszyscy jesteśmy ludźmi i rezonujemy każde
      naswój sposób, kiedy rozpoznajemy jakieś elementy. Tyle, że u każdego z
      podobnych elementów poskładane sa różne życia. Facet się załamuje widząc szafę
      ze 100 parami butów swojej żony, napisze na forum o tym i zaraz się oburzy jakaś
      chudzinka, która chodzi w zdartych adidasach, bo na nic innego jej mąż nie dał,
      że tamten, to kutwa, że w czym niby ma kobieta chodzić... w innym miejscu facet
      przyzna się, że wypija sobie wieczorkiem piwko przed telewizorem, to zaraz
      rezonuje chór głosów, np. pani, której bezrobotny mąż leży przed telewizorem
      24/7, pani, której mąż wraca codziennie nawalony z pracy i przed telewizorem
      wypija 5 piw itd. i mnóstwo innych, wszystkie w swoim życiu i mniemaniu mają
      rację, z tym, że facet, na którego się rzuciły, ma w domu wszystko porobione,
      posprzątane, a przed tym telewizorem z piwkiem w ręku usiadł raz w tygodniu na
      półtorej godziny mecz obejrzeć i mu żonka awanture zrobiła, to się poskarżył na
      forum. I odwrotnie, facet stoi codziennie w korkach, a jego żona wkurza się, że
      późno wraca z pracy i przyczepia mu etykietke pracoholika, zaraz zarezonuje
      mnóstwo innych, które są np zdradzane, że faceci to lenie, że jej facet pewno
      leży z jakąś codziennie, a nie pracuje... i mnóstwo innych historyjek, gdzie na
      zmianę rezonują mężczyźni i kobiety, ragując na zjawiska podobne do swoich
      problemów. Tak więc widzisz, na forum wszyscy piszemy, co chcemy, wszyscy
      ulegamy stereotypom, a mimo to określanie nas debilami uważam za nieuzasadnione,
      bowiem w życiu jakoś sobie radzimy i rozwiązujemy realneproblemy nie posługując
      sie stereotypami, no, chyba, ze chcemy komuś dokopać, ale to oddzielna historia.
      Postaraj się zatem pisać o swoich problemach w sposób jak najmniej emocjonalny,
      wśród odpowiedzi po prostu odrzuc te nieadekwatne i zbyt emocjonalne, nie wdawaj
      się w jałowe polemiki, bo Ci to nic nie da, natomiast czerp pełnymi garściami z
      doświadczeń, które są adekwatne do Twojej sytuacji.
      • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 10:03
        Nie będę więcej rozpisywał się w ogóle. Napisałem co mi leżało na sercu, nie po to aby kogoś obrazić ale po to aby po pierwsze skrytykować łatwowierność ludzi w sieci i tu mam nadzieję, że uczuliłem bardziej ludzi na ślepe dawanie wiary w to co ktoś sobie napisze. Po drugie mam prawo się bronić i wyrazić swoją opinię.

        Jakoś nikt nie kwestionował wypowiedzi mojej ex, bo szukała ona poklasku i takowy znalazła - wszystkim to było na rękę i na ura rzucali kamieniami. Krytyka spotyka się tu z oburzeniem, że jakim prawem mam czelność wyrażać opinie na temat innych - ano mam, tak samo jak inni wyrażali ją na mój temat.



        • sonia_30 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 10:14
          Twoja ex coś tam napisała, jeśli to kłamstwa i stek bzdur, to co Cię
          aż tak rusza? Rzucanie kamieniami było do obrazka który wymalowała
          Twoja ex, jeśli nie masz z tym obrazkiem nic wspólnego to w czym
          jest rzecz? No chyba że się jednak identyfikujesz....
          • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 10:36
            sonia_30 napisała:

            > Twoja ex coś tam napisała, jeśli to kłamstwa i stek bzdur, to co Cię
            > aż tak rusza? Rzucanie kamieniami było do obrazka który wymalowała
            > Twoja ex, jeśli nie masz z tym obrazkiem nic wspólnego to w czym
            > jest rzecz? No chyba że się jednak identyfikujesz....
            >

            Nie bardzo - w sumie napisałem to bo czułem, że muszę. Jakoś nie mogłem się pogodzić z tym wszystkim co czytałem - i tylko tyle.
    • sonia_30 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 09:52
      "Ludzie!! Czy nie macie poczucia, że to jest jakaś cybernetyczna
      mrzonka? Czy nie macie poczucia, że jesteście idiotami? Czuję się
      głeboko zażenowany waszymi postami.
      Jeszcze jedna bardzo mądra cytata (Terry Goodkind):
      "Ludzie są głupi, uwierzą w kłamstwo, albo dlatego, że chcą, by to
      była prawda, albo też dlatego, że boją się, iż to może być prawda.""

      Ymmm dlaczego mamy mieć poczucie bycia idiotami? Żadnych korzyści
      żadnych strat nie ponosimy z tytułu tego że wypisujemy się w postach
      poszczególnych osób. Ani nie chcemy by to była prawda ani też się
      nie obawiamy że to może być prawda - niekoniecznie a'propos cytat
      zamieszczony. Jaką korzyść w sądzie odniosła Twoja prawie ex w
      związku z przedstawieniem zapisów z forum? Uważasz że jakikolwiek
      sąd przesądziłby o sprawie tylko i wyłącznie na bazie tego co jedna
      pani drugiej pani w internecie napisała?
      • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 10:08
        sonia_30 napisała:


        > Jaką korzyść w sądzie odniosła Twoja prawie ex w
        > związku z przedstawieniem zapisów z forum? Uważasz że jakikolwiek
        > sąd przesądziłby o sprawie tylko i wyłącznie na bazie tego co jedna
        > pani drugiej pani w internecie napisała?
        >

        Taką, że nie mając na mnie nic, zbierała wszystko. Skoro napisała o moich nieistniejących wyczynach na forum - to wydrukowała to i liczyła, że sąd da temu wiarę, bo ona "szukała pomocy w internecie" i pisała jaki to jestem. Proste? Wiadomo, że dla sądu to żaden twardy dowód, ale skoro ich nie ma to zawsze mogą zawarzyć jakieś poszlaki. Błąd jaki popełniła w sądzie był taki, że tak usilnie starając sie mnie obrzucić winami pokazała, że to ona jest apodyktyczna, konfliktowa i chce nad wszystkimi panować. Sąd w uzasadnieniu wyroku podał taką stosowną informację.
        • to-wlasnie-ja Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 11:13
          Jakkolwiek jestem tylko osoba czytajaca to forum, nie wypowiadalam sie tutaj , to rozumiem Twoje intencje Mezu- niki. Odnosze wrazenie, ze osoby tutaj piszace dziela sie na te, ktore faktycznie maja duzy dystan i takie, ktore podchodza do poruszanych spraw bardzo emocjonalnie. Osobiscie staram sie nie oceniac innych, ale rozumiem Twoja "przestroge" .Czasami , piszac akurat na innych forach, sama czulam sie jak idiotka, bo mimo wszystko dalam sie wpuscic w kanal i owego dystanu mi w jakims momencie zabraklo. To ludzkie i normalne.Tym bardziej, ze czesto tkwicie w podobnych sytuacjach a poruszane problemy sa Wam bliskie. Dlatego dziwi mnie traktowanie Twojego watku jak Bog wie jakie oskarzanie i wyzywanie forumowiczow. Czyzbys trafil w samo sedno? Ze jednak czasami zdarza sie niektorym osobom zbyt pochopnie dawac wiare? Moze warto przyznac sie , chocby tylko przed soba ? Ja nie boje sie napisac- zdarzylo mi sie byc zbyt naiwna i latwowierna i samej sobie zmyc glowe- zachowalas sie jak idiotka. Co nie znaczy, ze nia jestem .Pozdrawiam i przepraszam za male wtracenie sie.
          • a.niech.to Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 11:30
            to-wlasnie-ja napisała:

            >Czasami , piszac akurat na innych forac
            > h, sama czulam sie jak idiotka, bo mimo wszystko dalam sie wpuscic
            w kanal i ow
            > ego dystanu mi w jakims momencie zabraklo.
            ...
            ? Ja nie boje sie napisac- zdarzylo mi sie byc zbyt naiwna i l
            > atwowierna i samej sobie zmyc glowe- zachowalas sie jak idiotka.
            Co nie znaczy,
            > ze nia jestem .
            To ogromna różnica, czy mówisz o sobie, że zachowałaś się jak
            idiotka, czy takim epitetem obrzucasz innych. Doskonale ją wyczuwasz.
            Nie przypuszczam, żeby ktokolwiek z Forumowiczów nie zdawał sonie
            sprawy, jak niedoskonały narzędziem komunikacji i poznania jest
            Internet. smile))
            • to-wlasnie-ja Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 11:37
              Wiem, ze to roznica. Jednak nawet gdyby inny forumowicz napisal , ze zachowalam sie jak idiotka a ja czulabym, ze ma racje , to nie wstydzilabym sie do tego przyznac. Wiem jaka jestem ale wiem tez, ze nie jestem nieomylna. Emocje, wspolczucie, empatia to tez czesc mojego charakteru. Biore wiec te przestroge rowniez dla siebie. Moze mi sie kiedys przydac smile
              • a.niech.to Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 14:10
                Twoją jest sprawą, jakie słownictwo wobec siebie przyjmujesz za
                dopuszczalne. Ja natomiast nie godzę się, aby ktokolwiek nazywał
                mnie idiotką.
        • bogusiamaria Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 11:19
          Jestem kobietą i nawet w imię dobrej sprawy jestem w stanie zrozumieć Twoje
          wzburzenie na forumowiczów(sama nie pamiętam czy komentowałam w jakiś sposób).
          Jest prawdą ,że formę mógłbyś przyjąć inną.
          Ja spotykałam się ze strony exa z niewiarygodną ilością pism kierowanych nie na
          forum ale bezpośrednio do sądu-wielokrotnie po 20 i więcej stron wypocin nie na
          temat i nic nie wnoszących merytorycznie.
          Musiałam jak TY dopiero uczyć się reagować na tego typu zagrywki mające na celu
          tworzenie dowodów (bez realnych dowodów).
          I nikt inny tylko prawnicy ku mojemu oburzeniu(które Ty teraz
          prezentujesz)uczyli mnie że:
          1.W sądzie wszyscy kłamią-zwłaszcza w sprawach rozwodowych(a liczą się naprawdę
          tylko twarde dowody)
          2.Kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się prawdą(?)

          Mam wrażenie ,że ciągle masz tendencje do weryfikacji pkt.2
          -PO CO?
          Czy już nie czas by sobie to odpuścić?

          -Tym bardziej,że zawsze przychodzi pora,że strona która przyjmuje taką taktykę w
          swoim "słusznym" rozumieniu wykona jeden lub kilka kroków za dużo i jak było w
          Twoim wypadku sąd to zauważy,a co więcej
          da dowód kto jest w sporze stroną konfliktową?
          Pozdrawiam.
          • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 13:47
            Nieprawda, nie wszyscy kłamią. Ja nie kłamałam.
            Po co te uogólnienia?

            Ps. Kiepskich miałaś prawników. Albo kompletnie zepsutych.
    • pietrzj1 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 11:17
      Mam nadzieję, że emocje w których pisałeś ten post trochę opadły.
      Choć jeszcze chyba nie do końca.

      Pamiętaj, że to jest forum a nie komisja śledcza. Jeśli ktoś
      decyduje się tu coś napisać inni siłą rzeczy, traktują to jako
      sytuację rzeczywistą, i do tego sie odnoszą. Jeśli ktość celowo
      wprowadza innych w błąd (co być może było celem Twojej exmałżonki),
      to inni nie mogą o tym wiedzieć i odpowiadają na takie a nie inne
      tezy. Nie możesz więc winić innych uczestników forum za to, że
      stanęli po jej stronie (nie wiem - nie czytałem tamtych wypowiedzi).
      Pamiętaj też, że to co Ty napisałeś może być również wyssane z
      palca. Cóż - może być nawet prowokacją mającą zdyskredytować inną
      osobę. Kto udowodni, że to co Ty piszesz jest prawdą?

      Rozumiem Twoje stanowisko, ale emocje są tu nie na miejscu. A już na
      pewno nie namiejscu jest ocenianie innych użytkowników tego forum.
      Większość działa w dobrej wierze i uogólnianie jest dla nich wręcz
      obraźliwe.

      Pozdrawiam
      JP
    • kasper254 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 11:35
      1. Wyraźnie napisałeś do kogo kierujesz post: do dwóch kategorii
      adresatów. Z góry założyłeś, że ma on mieć charakter dydaktyczny,
      przetrogi. Skąd więc to oburzenie niektórych, którzy wręcz domagają
      się usunięcia Twoich wypowiedzi? Jeśli nie są pośród "łatwowiernych"
      i tych, co "wpadli jak śliwka w kompot",, to - wydawałoby się
      naturalne - powinni być bardziej wstrzemiężliwi, wyważając racje,
      które przedstawiłeś dość jasno. Oczywiście, nie podejrzewam, że
      ci, "święcie" oburzeni, też manipulowali, kłamali, oszukiwali, jak
      Twoja żona.
      2. Zaznałem tego wszystkiego, co Ty, w podobnych lub w innych
      formach wyrażonego. Rozumiem Twoje oburzenie/gorycz/ niesmak. Nie
      wytrzymałeś po prostu, poczułeś się jak gdyby była żona jeszcze na
      domiar wszystkiego, drwiła z Ciebie publicznie. Nie uraziłeś mnie
      ani jednym swoim stwierdzeniem, gdyż po tym, co mnie spotkało od
      wydawałoby się najbliższej osoby,oddzielam tych, co piszą na tym
      forum bzdury, od tych, którzy znają proporcje, starają się rozumieć.
      Czytam uważnie nangę, molę, tri, z_mazura, majkela i wielu innych.
      3. Ukazałeś obszar działań kogoś, kto po trupach zdąża do celu, kto
      dla własnego "szczęścia" nie cofnie się przed niczym; ujawniłeś
      modus operandi, kamuflaż, próby legitymowania działań szubrawca. I
      nie odnoszę ego do Twoje byłej żony, ale do tej/tego, kto zabija
      rodzinę. Myli się jednak autor, którego cytujesz. Nie chodzi o ludzi
      głupich, lecz szczerych, naiwnych. I takich najłatwiej obrzucić
      błotem, niszczyć. Cham sobie poradzi: zamknie drzwi.
      • to.ja.kas Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 12:00
        Drogi autorze watku...ja jestem znana z tego, że często "trzymam"
        stronę facetów. Przeczytałam z grubsza Twój watek i watki Twojej eks
        (bosze jak to dawno było, po kilku latach Ci się ulało)

        I wszystko byłoby ok, gdyby nie Twój napastliwy ton do ludzi którzy
        wtedy pisali w watku Twojej żony.
        Może ona ma rację, może Ty, a obstawiam, że racje leżą gdzieś w
        połowie. W jej wątku było dużo zagubienia, goryczy i bólu, niewiele
        złości. W Twoim wiele agresji i złości za to sytuacja widziana
        bardzo jednowektorowo.

        I napiszę coś czego nigdy tu na forum nie pisałam, bo uważałam, że
        nie mam prawa do takich ocen...ale teraz nie mogę się powstrzymać:
        nie kupuję Twojej wersji, ona jest dla mnie w powiązaniu z wątkiem
        Twojej zony zbyt jednowątkowa. Nie napisałeś nic ani o Twojej więzi
        z synem, ani o wizycie o psychologa, ani o próbach porozumienia z
        żoną. To Ty, nie ona napisaleś watek w którym oczekujesz oceny eks
        partnera. Ona prosiła o pomoc.

        Nie, nie chodzi mi by zarzucić Ci kłamstwo. Chodzi o to, że jesli w
        ten sposób, w takiej formule komunikujesz się ze światem możesz mieć
        problem nie tylko z kobietą i synem, możesz mieć problem z każdym.

        Pozdrawiam i zyczę spokoju (szczerze)
        • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 12:50
          to.ja.kas napisała:
          > nie kupuję Twojej wersji, ona jest dla mnie w powiązaniu z wątkiem
          > Twojej zony zbyt jednowątkowa.

          rozumiem co chcesz powiedzieć - moja wypowiedź była oczywiście jednowątkowa, ponieważ chciałem krótko wyrzucić z siebie to co mnie najbardziej upokorzyło. Gdybym chciał skomentować wszystko co pisała ex - musiałbym pisać kilka dni, jak to z mojej pespektywy wygląda.

          Zasadniczo nie jestem bywalcem for dyskusyjnych, stąd też może mój wczorajszy ton, niedopasowany do oczekiwań co poniektórych forumowiczów, a i przekaz miał być dość zwięzły a i tak nie wyszedł. Musiałbym długo pisać jak to z mojej perspektywy wygląda i zaręczam, że wytłumaczyłbym każdą sytuację. Mało tego, ja na poparcie swoich tez i poglądów miałem w sądzie logiczne dowody - to dlatego moja ex nie wygrała.

          Abstrahując od wszystkiego - jeszcze raz moim celem nie było dementi mojej konkretnej sytuacji, wybielanie się publicznie (chociaż to fakt, że przy okazji czuję się upokorzony) tylko krytyka i przestroga dla ludzi, którzy czerpią wiedzę o życiu z for internetowych, tam szukają pomocy lub nadmiernie wierzą w to co piszą inni.

          • to.ja.kas Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 12:54
            Mężuniki wierz mi, że wiedzę o zyciu czerpiemy z własnych
            doświadczeń, z doświadczeń osób nam bliskich i z obserwacji. My
            żyjemy w realnym świecie, tu czasem P I S Z E M Y i tylko tyle.
            Dzięki temu, że COŚ przezyliśmy możemy lepiej lub gorzej radzić.
            czasem dajemy sie oszukać, zmanipulować...ale to nie nam dzieje się
            krzywda.

            Rozumiem Twoje wkurzenie, nie rozumiem dlaczego tak późno.

            Tak czy owak jesteś już właściwie PO, czas spuścić powietrze i
            powoli zacząć żyć lepiej...w końcu po to się człowiek rozwodzi.

            pozdrawiam.
      • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 12:51
        kasper254 - Ty dokładnie zrozumiałeś to co miałem do przekazania. Dziękuję.
      • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 13:53
        Zamknie drzwi, ups, pardon, zakręci słoik, i ...poślubi inną kobietę. Łoj,
        Kasper, Kasper))))

        A mnie to wszystko nie spotkało. Potrafiliśmy bez oczerniania się rozstać się. I
        ciekawi mnie, dlaczego Ciebie to nie spotkało. Oraz autora wątku.
        Dziwi mnie to, bo-jako żywo- opis eks żony autora wątku w części dotyczącej jej
        spojrzenia na niego jako męża, przypomina mi mnie samą.

        Ciekawe, co to oznacza.
    • kicia031 a to zdzira jedna 25.11.09, 12:52
      - depresja żony (wyniesiona z lat dziecinnych - co potwierdził
      psychiatra) doprowadziła do nieustannych problemów wieku dorosłego
      co spokojnie znosił mąż, za to po terapii, żona nabrała asertywności
      co widać w postach na tym forum

      Depresja suka smiala miec, scierwo jedne. A potem jesazcze poddala
      sie terapii. No normalnie koszmarne babsko.
      • maza15 Re: a to zdzira jedna 25.11.09, 13:36
        kicia031 napisała:


        > Depresja suka smiala miec, scierwo jedne. A potem jesazcze poddala
        > sie terapii. No normalnie koszmarne babsko.

        Myślę kiciu031,że to Twój post powinien być usunięty,a nie męża-niki.
        Przesadziłaś.
        • kicia031 Re: a to zdzira jedna 25.11.09, 14:02
          Wybacz, ale jesli ktos wyciaga przeciw komus chorobe, ktora nawiasem
          mowiac ponoc istniala juz w momencie zawierania zwiazku
          malzenskiego, to jest zwykla podlosc.
          • maz_niki19741 Re: a to zdzira jedna 25.11.09, 14:21
            kicia031 napisała:

            > Wybacz, ale jesli ktos wyciaga przeciw komus chorobe, ktora nawiasem
            > mowiac ponoc istniala juz w momencie zawierania zwiazku
            > malzenskiego, to jest zwykla podlosc.

            Źle czytasz - nie istniała, tylko takie miała korzenie
            • krezzzz100 Re: a to zdzira jedna 25.11.09, 14:35
              I co to zmienia?
      • krezzzz100 Re: a to zdzira jedna 25.11.09, 14:18
        Lubisz wyraz "suka", co Kiciu? JAkbyś zapomniała, to mnie tak nazwałaś.
    • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 14:12
      Mężu Niki.

      Pomogę Ci, stwarzając hipotetyczną narrację Twojej eks żony.

      Twoja żona zajmowała się dzieckiem bardzo dużo i raczej sama- wstawanie po
      nocach, spacery, zabawy z dzieckiem, higiena.... Ty dużo pracowałeś, i ta praca
      wyglądała także na ucieczkę od opieki nad dzieckiem. Nie utrzymywałeś z nimi
      obojgiem wystarczającej więzi emocjonalnej. Lekceważyłeś jej silny instynkt
      macierzyński i zaangażowanie w opiekę nad dzieckiem, także jej wyczulenie na
      potencjalne niebezpieczeństwa grożące dziecku. Jeżeli była nadopiekuńcza, co z
      reguły ma jakieś podstawy, to lekceważyłeś te podstawy, wyśmiewając jej postawę
      rodzicielską.
      Zona jest osobą interesująca się światem, mająca wyrobione zdanie w wielu
      kwestiach, a Ty jej top miałeś za złe (kompleksy), swojego zdania albo nie mając
      albo nie potrafiąc go uargumentować. Twoja żona jest silną osobowością, Ty- nie.
      Innymi słowy- nie Ty byłeś alfa w związku.
      Próbowałeś ( i próbujesz nadal) ją poniżyć argumentem nie fair- że mało
      pracowała (opieka nad dzieckiem to zapewne nie praca). ów brak pracy z jej
      strony miał jej zamknąć usta na krytykę Twojego stosunku do pracy (eskapizm w
      pracę albo- brak zorganizowania).
      Twoja żona jest osobą uważającą wysoki stopień utrzymywanej w otoczeniu i w
      stosunku do siebie za normę, co Ciebie drażniło, bo Twoje standardy są w tym
      względzie niższe.
      Względem opinii innych ludzi, jako osoba posiadająca własne zdanie i nie
      ograniczona kompleksami, nie miała problemu z asertywnością, czyli nie pozwalała
      rodzinie wejść sobie (Wam) na głowę.
      Skłonność do depresji traktowałeś jako jej przywarę, nie chorobę, w pokonywaniu
      której trzeba ją wesprzeć. Owa depresja stała się "kijem" na żonę, czyli
      argumentem typu: "jesteś nienormalna". Gotować i sprzątać może i umiesz,
      ale...czy to robiłeś w wystarczającej ilości? Tej kasy tylko nie umiem
      zinterpretować. Za mało danych.

      Całkiem fajny obraz Twojej eks żony mi się wyłania z Twojego opisu.
      • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 14:44
        Ładnie krezzz... dokładnie tak chciałaby być widziana moja żona.
        Jednakże nigdy nie kwestionowałem jej wkładu w dom i dziecko jako pracy. To ona kwestionowała moje poglądy na moją pracę. Nigdy tak na prawdę nie zaznała nic poniżającego z mojej strony ani żadnej przemocy zarówno psychicznej jak i fizycznej.

        Jedno jest prawdą - była alfą ponieważ ja nie mam takich predyspozycji bycia alfą w ognisku domowym. Głownym dla mnie problemem stało się to, że jej "alfowatość" zdominowała jej postawę, tu przytoczyłem jej depresję nie po to aby ją poniżyć tylko po to aby powiedzieć, że terapia która miała ją wzmocnić przed lękami i barierami obróciła się przeciwko mnie. Trudno jest żyć w związku, w którym o wszystkim decyduje wyłącznie jedna osoba a druga nie ma kompletnie nic do gadania i to w żadnej dziedzinie. Trudno jest akceptować postępowanie takiej alfy jeżeli widzisz, że nie ma racji, a w najważniejszej konsekwencji tego cierpi wychowanie syna. Walczysz jakiś czas, w końcu pękasz bo nie dajesz rady.

        Co do motywu kasy, sprawa jest tu dość prosta - skoro nie jestem z alfa to jestem przeciwko alfie i muszę za to zapłacić i to tyle (po raz kolejny) ile ona uzna za stosowne, a jej pomysłowość w tej dziedzinie nie zna granic. Drogą do tego jest oczywiście wygrany rozwód orzeczony z mojej wyłącznej winy, co o ile nie poskutkuje natychmiastowym wzrostem alimentów oraz walką o alimenty na exmałżonka, to z takim wyrokiem można występować o to co jakiś czas do skutku. A to nie koniec - druga sprawa to mieszkanie, którego żona ma 50% oraz posiadamy akt rozdzielności majątkowej - toczy się proces o zniesienie tej współwłasności i moja ex składając fałszywe zeznania chce zmienić wysokość udziałów na 80% na swoją korzyść.

        Jak ona biedna sama to wszystko wprowadza w czyn? Otóż jest z facetem, który przez kalke wykorzystując tego samego nawet adwokata walczy ze swoją też już byłą żoną. Oboje zawarli pakt, w którym się wspierają w, mówiąc kolokwialnie próbach wyrzeźbienia swoich ex ile się da. Na szczęscie drugie połówki też współpracują i się nei dają.

        Dochodzi jeszcze do tego kwestia moralności związanej z rozpadem związku kiedy są dzieci. Jeśli ja jestem ten zły - to partner mojej ex jest zły razy dwa - bo on ma dwoje dzieci.

        Będąc w temacie dzieci - oczywiście moja ex zagrywa dzieckiem ze mną jak chce, wystawia mnie kiedy umawiamy się na mój czas z synem, nie odbiera telefonów i takie tam. No wiadomo jak to się robi więc nie muszę tłumaczyć.
        • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 16:17
          maz_niki19741 napisał:

          > Ładnie krezzz... dokładnie tak chciałaby być widziana moja żona.
          > Jednakże nigdy nie kwestionowałem jej wkładu w dom i dziecko jako pracy. To ona
          > kwestionowała moje poglądy na moją pracę.

          Może miała podstawy?

          Nigdy tak na prawdę nie zaznała nic
          > poniżającego z mojej strony ani żadnej przemocy zarówno psychicznej jak i fizyc
          > znej.

          Nie wygląda mi na to. Twoja relacja wskazuje na coś innego.

          >
          > Jedno jest prawdą - była alfą ponieważ ja nie mam takich predyspozycji bycia al
          > fą w ognisku domowym.

          Ona widać ma. To chyba nic złego?

          Głownym dla mnie problemem stało się to, że jej "alfowato
          > ść" zdominowała jej postawę,

          Nie rozumiem. Miała nie być sobą?

          tu przytoczyłem jej depresję nie po to aby ją poni
          > żyć tylko po to aby powiedzieć, że terapia która miała ją wzmocnić przed lękami
          > i barierami obróciła się przeciwko mnie.

          Widać miałęś jednak pokaźny wkład w jej depresję. Wiesz już jaki? Mówiła Ci?

          Trudno jest żyć w związku, w którym o
          > wszystkim decyduje wyłącznie jedna osoba a druga nie ma kompletnie nic do gada
          > nia i to w żadnej dziedzinie.

          To dlaczego nie wyrażałeś swego zdania? Ktoś Ci nie pozwalał? Przecież to od
          Ciebie zależało, JAK będziesz wyrażał swe zdanie.

          Trudno jest akceptować postępowanie takiej alfy j
          > eżeli widzisz, że nie ma racji,

          Przekonywałeś ją o tym argumentami czy tylko chciałeś miec rację "Bo tak"?

          w najważniejszej konsekwencji tego cierpi wyc
          > howanie syna.

          Co takiego robiła złego? Podaj przykłady.

          Walczysz jakiś czas, w końcu pękasz bo nie dajesz rady.

          Nie rozumiem, co to znaczy : pękasz. Twoim obowiązkiem jako ojca było działać.

          >
          > Co do motywu kasy, sprawa jest tu dość prosta - skoro nie jestem z alfa to jest
          > em przeciwko alfie i muszę za to zapłacić i to tyle (po raz kolejny) ile ona uz
          > na za stosowne, a jej pomysłowość w tej dziedzinie nie zna granic.

          Nie rozumiem. Co to znaczy: zapłacić. Płaciłeś jej za miłość? Za małżeństwo?

          Drogą do teg
          > o jest oczywiście wygrany rozwód orzeczony z mojej wyłącznej winy,

          Taki rozwód orzeczono? Na jakiej podstawie?

          co o ile nie
          > poskutkuje natychmiastowym wzrostem alimentów oraz walką o alimenty na exmałżo
          > nka,

          Też je orzeczono? Na jakiej podstawie?

          >to z takim wyrokiem można występować o to co jakiś czas do skutku.

          Ona występuje co jakiś czas?

          to ni
          > e koniec - druga sprawa to mieszkanie, którego żona ma 50% oraz posiadamy akt r
          > ozdzielności majątkowej - toczy się proces o zniesienie tej współwłasności i mo
          > ja ex składając fałszywe zeznania chce zmienić wysokość udziałów na 80% na swoj
          > ą korzyść.

          Ma podstawy?

          >
          > Jak ona biedna sama to wszystko wprowadza w czyn?

          Po co ta kpina? jeśli ma podstawy, to wygra. Ta kpina wskazuje na resentyment z
          Twojej strony.

          Otóż jest z facetem,

          Ma prawo

          który pr
          > zez kalke

          Ten facet ma podstawy?

          wykorzystując tego samego nawet adwokata

          Jeśli to zgodne z prawem (bo nie wiem), ....

          walczy ze swoją też już byłą
          > żoną.

          To ich sprawa, nie Twoja

          Oboje zawarli pakt,

          To twoja insynuacja

          w którym się wspierają

          Ich prawop wspierać się

          w, mówiąc kolokwialnie próbac
          > h wyrzeźbienia swoich ex ile się da.

          Twoja insynuacja

          Na szczęscie drugie połówki też współpracu
          > ją i się nei dają.

          Czyli zawarli pakt, itd?


          >
          > Dochodzi jeszcze do tego kwestia moralności związanej z rozpadem związku kiedy
          > są dzieci.

          Nie zachodzi taka zależność

          Jeśli ja jestem ten zły - to partner mojej ex jest zły

          Bez sensu, jw.

          razy dwa - bo
          > on ma dwoje dzieci.

          Bez sensu.

          >
          > Będąc w temacie dzieci - oczywiście moja ex zagrywa dzieckiem ze mną jak chce,

          Może- jak pozwalasz?

          > wystawia mnie kiedy umawiamy się na mój czas z synem,

          Ma wytłumaczenie?

          nie odbiera telefonów i t
          > akie tam.

          Może- nie chce.

          > No wiadomo jak to się robi więc nie muszę tłumaczyć.

          Ja nie wiem (jak się to robi) i CO się rzekomo robi. Czy to aby nie Twoje
          nadinterpretacje?
          • to.ja.kas Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 19:05
            No tak Krezz to można wszystko udowodnic.
            - mój mąz mnie bił
            - może miał powody
            - moja żona uniemożliwia mi kontakt z dzieckiem, nie ma jej w domu w dniu wizyt
            nie odbiera telefonow
            - może nie chce jej sie z toba kontaktowac
            - moj maż mnie zdradza
            - widac miał powody...

            Zazwyczaj sie z Toba zgadzam, teraz ta argumentacja jaka sie posłuzyłas nie ma
            wg mnie w sobie sensu, jest tylko chec udowodnienia swoich racji.
            • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 08:18
              Kas, nieprawda, że wszystko tak można udowodnić. Autor wątku pojechał
              ogólnikami, z których nic a nic nie wynika. Poza jednym: eks żona jest silną
              osobowością, a panu się to nie podoba. Zapytałam o szczegóły. Dwukrotnie.

              Nie pisałam o Twoim mężu ani tym bardziej o biciu. Bicie NIGDY nie może być
              usprawiedliwione. Żadnymi POWODAMI. To chyba jasne?

              Zważ, co wynika z relacji autora wątku. Ma (jeśli dobrze go rozumiem) orzeczoną
              winę. Nie, żebym wierzyła specjalnie w sprawiedliwość polskich sądów, ale jednak
              JAKAŚ podstawa do tego chyba była. Zona ma orzeczone alimenty na siebie. Dzieci
              są z nią. Pan zatem chyba nie jest niewinny jak ta lelija, co? A takiego siebie
              przedstawił.

              Nie ma z dziećmi kontaktu...jaja jakieś? Nóg nie ma? Żona nie odbiera
              telefonów... Nnno cóż, nie wiemy, JAKIE są te jego telefony. Mogło być też tak,
              że raz czy dwa nie odebrała, bo była w toalecie albo co inszego tego typu, no i
              masz- nie odbiera specjalnie. Nie ma jej w dniu wizyt...zapytałam, czy miała
              jakiś powód, pan nie odpowiedział, a przecież mogło tak być (nagły wyjazd, nagła
              zmiana planów- zdarza się, nieprawdaż?), tyle tylko, że pan to (być może) uznaje
              za złośliwość.

              Co do tej zdrady, nurmalnie, Kas, nie spodziewałam się po Tobie takiego
              urawniłowkego pitolenia. TAK, Kas, zdrada jest SKUTKIEM rozpadu czegoś ważnego w
              związku i najczęściej MA POWODY. Ale to temat rzeka, i nie na to forum, bo tu
              niemalże, jak wiesz, same ANIOŁY i ANIELICE pokrzywdzone piszą.

              Niech autor wątku odpowie na moje pytania, a dalej będziemy dyskutować. A tak
              się składa, że mam coś do powiedzenia "w temacie". Sama byłam oskarżana o to,
              żem...silny charakter, że mam swoje zdanie, ba...że za dużo myślę (sic!), że się
              za dużo dziećmi opiekuję, że mam z nimi za silną więź, wreszcie- że od partnera
              chce ...partnerstwa. Oraz jego rozwoju. Także o to, że...miałam depresję oraz
              o...nadwrażliwość. Oczywiście, także o to, że ...spiskuję z moim obecnym mężem.
              Tyle z grubsza. Chyba już jasne, że interesuje mnie perspektywa owego pana, Męża
              Niki. Czyżby jednak- słaby charakter?

              Ja z ciekawości, Kas))))))
              • tricolour Uważasz także... 26.11.09, 08:24
                ... że zdrada męża jest skutkiem i ma powody i najzwyczjaniej można
                kobietę zostawić gdy nie spełnia oczekiwań?
                • krezzzz100 Re: Uważasz także... 26.11.09, 09:03
                  Po pierwsze, rzecz jest niezależna od płci.
                  Po drugie, jeżeli ważne potrzeby którejś ze stron są niezaspokajane, a
                  partner/ka je lekceważy UPORCZYWIE- jak najbardziej.
                  • tricolour Dlaczego uporczywie? 26.11.09, 09:50
                    Napisałas w innym poście, że człowiek ma prawo do rozwodu. Prawo się
                    ma bez względu na cokolwiek, je sie posiada i można korzystać do
                    woli - na tym polega nabycie i posiadanie praw.
                    • krezzzz100 Re: Dlaczego uporczywie? 26.11.09, 09:54
                      Ależ zgoda (że to prawo posiada).
                      Co to ma jednak do rzeczy? Negujesz to prawo?
                      • tricolour Czy ja neguję? 26.11.09, 12:22
                        Załóżmy, że nie neguję i konsekwentnie uznaję, że mam prawo do
                        rozwodu. Rozwodzę się decyzją arbitralną bez oglądania się na
                        cokolwiek u dotychczasowego partnera czyli zawarcie małżeństwa jest
                        decyzją wspólną (nie może być inaczej) a rozwiązanie małżeństwa jest
                        decyzją pojedynczą lub co najwyżej wspólną. Prawo przewiduje
                        alimenty jako ojcowski (najczęściej) wkład w wychowanie dziecka.

                        Uważasz, że prawem ojca jest wyłącznie przelew jako realizację
                        obowiązku wzgledem dziecka?
                        • krezzzz100 Re: Czy ja neguję? 26.11.09, 12:47
                          Niczego nie będę z Tobą zakładała, bo rozmowa z Tobą rzadko bywa na temat, a mój
                          czas jest cenny.
                          Czyli:
                          -albo piszesz konkretnie, czyli negujesz, albo nie;
                          albo czytasz UWAŻNIE (vide owo "bez oglądania się na cokolwiek", skoro owo
                          cokolwiek zostało przeze mnie opisane), albo byle jak;
                          albo se dyskutuj z sobą))) .
                          • tricolour Oczywiście, że neguję... 26.11.09, 13:01
                            ... i Ty także negujesz takie prawo swoimi oczekiwaniami wobec exa w
                            ogólności, a faketm niezamknięcia związku z nim (pomimo rozwodu) w
                            szczególności.

                            Nie odpowiedziałaś na moje proste pytanie, bo staniesz w
                            sprzeczności sama ze sobą. Z tego też powodu (ze sprzeczności)
                            rozmowę ze mną uważasz za bezcelową. Słusznie.
                            • krezzzz100 Re: Oczywiście, że neguję... 26.11.09, 15:10
                              Czy Ty NAPRAWDĘ nie potrafisz trzymać się tematu?
                              • tricolour Trzymać sie tematu? 26.11.09, 15:49
                                forum.gazeta.pl/forum/w,24087,103470882,103547155,Re_Przestroga_cz_1.html

                                A co jest tematem tego wątku?

                                smile)
                                • krezzzz100 Re: Trzymać sie tematu? 26.11.09, 16:00
                                  Tematu NASZEGO- Twojego i mojego, ehm....dialogu smile))))
                                  • krezzzz100 Re: Trzymać sie tematu? 26.11.09, 16:01
                                    Jakaż sprawna cenzura)))0
                                  • tricolour W takim razie... 26.11.09, 16:07
                                    ... skoro uważasz, że rozwód jest prawem, prawem w sensie KRiO jest
                                    możliwość tylko alimentowania dziecka, to czy uważasz, że prawem
                                    ojca jest wyłącznie przelew jako realizację całego obowiązku
                                    wzgledem dziecka?
                                    • krezzzz100 Re: W takim razie... 26.11.09, 16:11
                                      Odpowiedź na swoje WARUNKOWANIE już dostałeś)))))
                                      • tricolour Pisząc zupełnie serio... 26.11.09, 16:25
                                        ... nie wiem jasno jakie jest Twoje stanowisko.

                                        Z jednej strony możliwość tylko alimentowania dziecka jest prawnie
                                        dopuszczalna, bo nikt nie jest pociągany do odpowiedzialności za
                                        brak starań o dziecko jeśli tylko płaci alimenty.

                                        Z drugiej strony olanie dziecka jest niedopuszczelne i przynosi
                                        wyłącznie szkody dziecku, jego rodzicom, społeczeństwu. Nie ma grama
                                        sensu w takim olaniu mimo, że jest prawnie dopuszczalne.
                                        • krezzzz100 Re: Pisząc zupełnie serio... 26.11.09, 16:33
                                          Stanowisko względem czego? I co to ma do tematu?

                                          Ale Ci odpowiem, choć gonisz w piętkę))))

                                          Oczywiście, że jest możliwe tylko alimentowanie dziecka. Tak jak możliwe jest
                                          dobrowolne zrzeczenie się praw rodzicielskich. Oczywiście, to drugie nie zwalnia
                                          od tego pierwszego, i ma bezpośredni wpływ na wysokość alimentowania- są one
                                          wyższe, gdyż muszą być kompensatą za koszta innego typu niż finansowe.

                                          Zapewne chopdzi Ci o to, czy uważam istnienie takiego prawa za dobre. Tak, za
                                          takowe je uważam/ Lepiej, że sytuacja jest jasna. Właśnie dla dobra dziecka.
                                          • tricolour Mogę gonić w piętkę... 26.11.09, 16:44
                                            ... nie przeszkadza mi to.

                                            Dziękuję za klarowną odpowiedź, że olanie jest dobre, bo jest jasne
                                            dla dziecka.
                                            • krezzzz100 Re: Mogę gonić w piętkę... 26.11.09, 17:29
                                              Umiesz Ty czytać ZE ZROZUMIENIEM??))))

                                              Jeszcze raz dla pana słabo czytającego: DOBRZE, ŻE TAKIE PRAWO ISTNIEJE. Dziecko
                                              wie, i drugi rodzic, na czym stoją.
                                              Nie odnosiłam się do tego, czy to dobrze, czy to źle. Każdy przypadek jest inny.

                                              Byś się wstydził tak naciągać.
                                              • tricolour Może być i tak... 26.11.09, 17:36
                                                ... że dobrze, że istnieje takie prawo.
                                                • krezzzz100 Re: Może być i tak... 26.11.09, 17:38
                                                  Pewnie, że dobrze.

                                                  Ale, co zobaczyliśmy, jak czytasz, to zobaczyliśmy)))))
              • sonia_30 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 09:28
                "Zważ, co wynika z relacji autora wątku. Ma (jeśli dobrze go
                rozumiem) orzeczoną winę. Nie, żebym wierzyła specjalnie w
                sprawiedliwość polskich sądów, ale jednak JAKAŚ podstawa do tego
                chyba była. Zona ma orzeczone alimenty na siebie. Dzieci są z nią.
                Pan zatem chyba nie jest niewinny jak ta lelija, co? A takiego
                siebie przedstawił".

                Winę orzeczono obopólną - "Listopad, rok 2009 - po ponad 2 latach
                rozwodu w tym roku (31 marca) sąd pierwszej instancji ogłosił wyrok
                rozwodowy - rozwód z winy obopólnej", a o alimentach na żonę nie
                wiem gdzie wyczytałaś, bo mowa była jedynie o chceniach i motywach
                małżonki.
                • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 09:50
                  Wnioskowałam z tych słów autora:
                  "Drogą do tego JEST oczywiście wygrany rozwód orzeczony z mojej wyłącznej winy,
                  co o ile nie poskutkuje natychmiastowym wzrostem alimentów oraz walką o alimenty
                  na exmałżonka, to z takim wyrokiem można występować o to co jakiś czas do skutku."

                  Zwracam uwagę na słowo: JEST.

                  Jeżeli zaś rozwód został z uznaniem obopólnej winy, to tym bardziej nie rozumiem
                  słów autora odnośnie ówczesnych moitywacji żony. To jego "mniemanie", prawda?
                  Jakieś uzasadnienie owego "mniemania"?
                  • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 14:29
                    krezzzz100 napisała:

                    > Wnioskowałam z tych słów autora:

                    > Zwracam uwagę na słowo: JEST.

                    używanie czasu teraźniejszego w opowiadaniu czasu przeszłego jest powszechnie stosowaną figurą stylistyczną.
                    • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 15:09
                      Oraz powszechną figurą supozycyjną.
              • panda_zielona Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 11:02
                Facet wyraźnie napisał,że sąd I instancji orzekł rozwód z winy
                obopólnej,a to też chyba świadczy o tym,że Pani nie jest tak czysta
                jak kryształ.

                > Zważ, co wynika z relacji autora wątku. Ma (jeśli dobrze go
                rozumiem) orzeczoną
                > winę. Nie, żebym wierzyła specjalnie w sprawiedliwość polskich
                sądów, ale jedna
                > k
                > JAKAŚ podstawa do tego chyba była. Zona ma orzeczone alimenty na
                siebie. Dzieci
                > są z nią. Pan zatem chyba nie jest niewinny jak ta lelija, co? A
                takiego siebie
                > przedstawił.
                • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 11:26
                  Nie twierdze, że pani jest czysta jak łza. W małżeńskie to chyba nikt nie jest
                  czysty jak łza- życie "brudzi".

                  Mnie interesuje perspektywa tego pana. Ale pan się już nie odezwał.
                • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 11:27
                  Jeszcze do Pandy- nie napisał wyraźnie. Jak dla mnie to niewiele w ogóle napisał
                  wyraźnie- stąd moje szczegółowe pytania do niego.
                  • sonia_30 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 11:49
                    Bo temu Panu troszkę o coś innego niż o analizę i roztrząsanie kto
                    zawinił bardziej, chodziło... Tym zajął się sąd, który ostatecznie
                    orzekł winę obopólną. Zrzucić z siebie emocje chciał to po pierwsze,
                    po drugie - wskazać na fakt w sumie oczywisty, że wypowiedzi na
                    forum są subiektywne.
                    • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 11:57
                      Zapewne, zapewne...
                      Ale czemu aż tak bez klasy?

                      No, w sumie, to racja, że fora stanowią taki, pardon, burdel, w których
                      "załatwia się elementarne potrzeby emocjonalne na zasadzie "zrzucenia z krzyża".
                      O żadne meritum i konkluzywność rzecz jasna nie chodzi.
                      W sumie to podziwiam pana za bezpruderyjność)))))))
                      • sonia_30 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 12:04
                        Aaaaaa to już jest inna para kaloszy, stosowne podsumowanie
                        wypowiedzi było smile
                        Dla niektórych liczy się meritum, tutaj cel był inny, co zresztą sam
                        autor podkreślił.
              • z_mazur Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 11:15
                Wina jest orzeczona obustronna, czyli sąd uznał, że żona też
                przyczyniła się do rozpadu małżeństwa.

                To by potwierdzało tezę, że w opowieści zarówno żony jak i męża coś
                jest i że każde z nich ma trochę racji w ocenie przyczyn rozpadu ich
                związku.
                • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 14:25
                  z_mazur napisał:


                  > To by potwierdzało tezę, że w opowieści zarówno żony jak i męża coś
                  > jest i że każde z nich ma trochę racji w ocenie przyczyn rozpadu ich
                  > związku.
                  >

                  Nie prawda. Sąd nie może orzec rozwodu bez winy - jeśli którakolwiek ze stron się tej winy domaga. Skutek prawny winy obustronnej jest taki sam jakby było bez winy.
                  • z_mazur Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 15:00
                    Nie lubię określenia wina, ale podejście prawa w Polsce zakłada, że
                    winny rozpadu małżeństwa ktoś zawsze jest i tą winę Sąd ma obowiązek
                    rozpatrzeć i określić jednoznacznie, kto zawinił i doprowadził do
                    rozpadu małżeństwa (opcje są trzy, winny wyłącznie mąż lub żona, lub
                    oboje winni). Zarazem jednak prawo dopuszcza odstąpienie od tego
                    orzekania o winie (co nie znaczy, że zgodnie z prawem tej winy nie
                    ma) na zgodny wniosek obojga małżonków. W takim przypadku można
                    powiedzieć, że wina jest, ale małżonkowie nie odczuwają potrzeby
                    formalnego rozstrzygnięcia kto zawinił i sąd może się do takiej woli
                    małżonków przychylić.

                    Jeśli w Twoim przypadku została orzeczona obustronna wina, to należy
                    to interpretować w taki sposób, że zdaniem sądu oboje małżonkowie w
                    jakimś stopniu przyczynili się do rozpadu ich związku.
              • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 14:23
                krezzzz100 napisała:

                > Zważ, co wynika z relacji autora wątku. Ma (jeśli dobrze go rozumiem) orzeczoną
                > winę. Nie, żebym wierzyła specjalnie w sprawiedliwość polskich sądów, ale jedna
                > k
                > JAKAŚ podstawa do tego chyba była. Zona ma orzeczone alimenty na siebie. Dzieci
                > są z nią. Pan zatem chyba nie jest niewinny jak ta lelija, co? A takiego siebie
                > przedstawił.

                Chyba jednak najpierw nie czytamy dokładnie co inni piszą. Ja napisałem:
                "Tak czy inaczej obroniłem się. Żona złożyła apelację - czekamy na sprawę w wyższej instancji. Nie może pogodzić się z tym, że sąd nie dał wiary jej bredniom, pod koniec irytowała wyraźnie sędzinę."

                co nie oznacza, że sąd orzekł wyłącznie moją winę. Ja w sądzie pierwszej instancji można powiedzieć - wygrałem. Sąd orzekł rozwód z winy obopólnej, co jest równoznaczne z rozwodem bez orzeczenia o winie, z tym że ten drugi nie może być w wyroku jeśli doszło z którejś strony do żądań o orzeczenie winy.

                I od tego wyjdźmy - poza tym, ja - autor tego wątku nie pragnę aby ktokolwiek analizował szczegóły tej sprawy - zwracam wielokrotnie uwagę, że o co innego mi chodziło.

                • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 15:07
                  "zwracam wielokrotnie uwagę, że o co innego mi chodziło"

                  O co, poza tym, by oczernić żonę (oczywista- bez podawania szczegółu: zapewne
                  dlatego, by nie mogła się obronić) ?
                  • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 23:36
                    krezzzz100 napisała:


                    > O co, poza tym, by oczernić żonę (oczywista- bez podawania szczegółu: zapewne
                    > dlatego, by nie mogła się obronić) ?

                    Przeczytaj moje posty - i tytuł pierwszego
      • sonia_30 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 14:50
        Narracja eks żony już tu była, nie ma potrzeby stwarzania
        hipotetycznej...
        • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 16:20
          Nie chce mi się szukać))))
    • sbelatka Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 19:24
      chłopie, nie czytam tego co napisales - bo mi sie po prostu nie
      chce..

      to dla mnie OCZYWISTE, ze każde z nas, (czy chlopczyk czy
      dziewczynka) jakos leciutko lub mocniej retuszuje swoją historię..
      kiedy ja opowiada, opisuje itp...

      jakiś szczegół zmilczymy, czegoś niedopowiemy, cos
      pzrzejaskrawimy..inaczej rozłożymy akcenty...
      i ok...
      to nie jest zabawa z wykrywaczem kłamstw..

      to co Ty robisz - czyli podejmowanie polemiki i to w jakiejś starej
      sprawie (dla mnie w ogole nieznanej na przykład)- wydaje mi się nie
      tylko lekko beznadziejne ale przede wsyztskim BEZCELOWE

      chyba, ze masz jakiś CEL

      jaki on może być??

      zakładając, ze Twoja zona znalazła tutaj jakies wsparcie, może
      ludzi, kt. stali sie jej bliscy - działasz na jej niekorzyśc..
      czyli celem może byc - zrobienie jej czarnego PR

      i to - bez wnikania w to co zaszło między Wami i jaka jest ONA -
      pozwala mi sobie wyrobić zdanie na TWOJ temat...

      jak sie domyslasz - średnio pochlebne..

      niechby sobie pisala to co chciala - nie znamy Cie i powinno Ci być
      zupelnie obojętne co będziemy myslec o Tobie..

      daj sobie spokoj chlopie
      unoszenie sie ponad - jest w moim odczuciu bardzo dobrym podejściem
      do tego rodzaju spraw

      gdybys byl kobieta - napisalabym dokladnie to samo

      jednem slowem - myśl "ku" radosnej przyszlości
      a to co bylo - zostaw za sobąsmile


      acha, i nie czytaj co pisują byłe żony...
      niech piszą co chcąsmile

      aaa, i skoro juz tak sie powołujesz na mądrych ludzi to nie
      zapominaj, ze mądrzy powiadają, ze prawda zazwyczaj lezy po środku...


      odpuśc.. wyluzuj...

      i przede wszytskim nie obrażaj ludzi... bo naprawde nic na tym nie
      zyskasz
      • mola1971 Re: Przestroga cz.1 25.11.09, 19:35
        W 100% zgadzam się z tym co napisałaś Sbelatko.
        A od siebie dodam, że swego czasu na tym forum pisał mój ex i jak łatwo się domyślić moje i jego zdanie na ten sam temat było delikatnie mówiąc odmienne. I jak dla mnie jest to OCZYWISTE bo gdybyśmy potrafili się porozumiewać i mielibyśmy podobne spojrzenie na to samo to nie doszłoby do rozwodu. Tyle tylko, że oboje na tyle się szanowaliśmy i nadal szanujemy, że po pierwsze nie wchodziliśmy nigdy w żadne polemiki na forum (bo i po co?), po drugie ja nie zamierzam nigdy jego wypowiedzi wywlekać by go oczernić czy ośmieszyć (bo z siebie zrobiłabym idiotkę, ale nie tylko z tego powodu) a on wierzę i wiem, że też tego nie zrobi. Bo ma to minimum klasy, którego autorowi wątku zabrakło.
      • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 14:27
        sbelatka napisała:

        > chłopie, nie czytam tego co napisales - bo mi sie po prostu nie
        > chce..

        a szkoda - trzeba było chociaż poczytać konkluzję jaką zawarłem, bo cały twój post niestety jest nie na temat.
        • kasper254 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 15:05
          1. Forum to nie burdel,krez, aczkolwiek każdy może widzieć, co chce.
          Problem polega na tym, że wielu dyskutujących nie chce przyjąć
          dobrej wiary drugiego człowieka, dobrych intencji, w miarę
          szlachetnych pobudek i motywów działania. Wszyscy coś węszą, starają
          się opluć, obrzucić błotem drugiego, frustrację niejako zamienić w
          agresję. Gdyby tekst kogokolwiek poszatkował tak, jak robi to krez,
          gdyby przenicował go na drobne cząstki, przemielił interpunkcję
          składnię - wyszłoby wiele bzdur. Tekst jako całość, niesie znaczenie
          czyjegoś życia, fragmentu jakiś rzeczy, które wzburzyły autora,
          przyniosły cierpienie itd., ale jako c a ł o ś ć. Może niejeden z
          obecnych zatrudniłby się jako medium tudzież detektyw?
          2. Rozumiem takich jak niektórzy; umieją zamknąć ot-tak drzwi za
          rodziną, otwierać następne, są silni, pełni energii, krótko mówiąc
          tacy pozytywni dewianci. Nie rozumiem jednak tych, którzy przeszli
          cierpienia rozwodu, śmierć rodziny i plują dalej jadem na innych.
          Czy Was rozwód nic nie nauczył?
          3. W aktualnym temacie wyszły te wszystkie demony. No cóż, kiedy
          kopać leżącego, jak nie wówczas, gdy leży. Jak tu kopać, kiedy już
          wstanie?
          • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 15:23
            Emocjonalny burdel, Kasprze, emocjonalny))))

            Tej dobrej wiary w człowieka to nie masz Ty, opluwając wszystkich tych, którzy
            wnieśli o rozwód.

            Tak, w tej rozmowie wychodzą wszystkie demony tego forum- jednym z tych demonów
            są takie właśnie podejścia, jakie Ty prezentujesz, odsądzając innych od czci i
            wiary. To właśnie Ty plujesz na innych, wyzywając ich od dewiantów. To Ty
            kopiesz tych, którzy podjęli inną decyzję niż TY.

            Czy rozwód Cię niczego nie nauczył? Dlaczego twoja żona Cię zostawiła? Bez
            powodu, zapewne...

            Zastanów się nas sobą, Kasprze. Wielokroć Ci na to zwracałam uwagę. Przez takich
            jak Ty to forum jest chore. Nie sposób przeprowadzić tu normalnej rozmowy.

            Szatkowanie jest ODNOSZENIEM się do konkretnych problemów, poruszanych w jednym
            poście. Wystarczy uważnie czytać. Nie wymaga to nadmiernej sprawności.
            • kasper254 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 21:08
              1. Krez, fundnę Ci wycieczkę dookoła swiata, jak niespornie
              wytłumaczysz, co to jest "burdel emocjonalny".
              2. Nikogo tutaj nigdy nie opluwałem, a gdy ktoś mógł czuć się
              obrażony, przepraszałem.
              3. Neguję woluntarystyczne podejście do spraw rozwodowych, gdyż za
              tym idzie tragedia wielu ludzi, w tym - bezbronnych dzievci - a
              tyko "szczęście" jednej. Wg mnie uprawnia do rozwodu spełnienie się
              co najmniej dwóch warunków: 1. przemoc, zdrada, opuszczenie partnera
              itd oraz 2. wyczerpanie drogi ratowania małżeństwa/rodziny. Mam
              prawo mieć takie zdnie.
              4. Już Ci kiedyś pisałem, że masz braki w edukacji. Termin "dewant
              pozytywny" nie ma znaczenia pejoratywnego, nie jest wyzwiskiem;
              odwrotnie - to cecha m.in. ludzi nietuzinkowych. Poczytaj:
              Pospiszyl, Frieske, Podgórecki, Hołyst, Siemaszko itd.
              5. A wiesz, co to jest "normalna" rozmowa? Watpię po tym, co piszesz.
              • maz_niki19741 Re: Przestroga cz.1 26.11.09, 23:39
                kasper254 napisał:

                Patrzę, czytam i nie wierze. Czy nikt oprócz Ciebie nie umie czytać ze zrozumieniem?

              • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 28.11.09, 13:11
                Kasperku, no nijak Ci odpowiedzieć nie mogę, Twój kolega admin nie pozwala.
                Widać się boi, że Cie uświadomię))))
              • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 28.11.09, 16:37
                Kasprze, mój post wisi już trzy godziny. Admin zmądrzał! Mamy sukces!
                No to Ci odpowiem. Może admin zniesie to dzielnie))))

                ad 1. Niczego fundować mi nie musisz, powiem Ci za darmo (jak pozwolą, swoją
                drogą, dlaczego admin lekceważy Twoją prośbę, za którą gotów jesteś aż tyle
                zapłacić.... Nie lubi Cię czy co?)))))
                Metafora "burdel emocjonalny" odnosi się do miejsca, w którym ludzie załatwiają
                swoje potrzeby emocjonalne w najbardziej powierzchowny, naskórkowy sposób,
                analogicznie do burdelowego: "spuszczając z krzyża"- bez szczególnej analizy i
                konkluzywności. Trafne, nieprawdaż?

                ad 2. Obrażałeś. I nie przepraszałeś. Tych, który składali pozwy o rozwód. Tylko
                za to, że je składali. Np. mnie.

                ad 3. Twoje negowanie rzekomego "woluntaryzmu rozwodowego jest Twoim prawem, ale
                dlaczego obrażałeś ludzi (patrz pkt 2). Nie ja jedna zwracałam Ci uwagę na Twoją
                fobię rozwodową.
                Ponadto jesteś niekonsekwentny, bo ten rzekomy woluntaryzm jest
                właśnie...rzekomy, albowiem ludzie decydują się generalnie an rozwód właśnie z
                powodów opisanych przez Ciebie w podpunktach 1 i 2 puntu 3). U mnie był to onyż
                podpunkt 2.

                ad 4. Braki w edukacji to mam jak każdy. Bo nie przeczytałam jakiejś tam
                książki. Jako i Ty. Twoją intencją jest ubliżyć mu.
                Określenie pozytywnego dewianta jest krytykowane za to, że rozszerza swą
                kwalifikację na osoby nie odstające od normy, ale będące niestereotypowymi.
                "Niestereotypowy" nie oznacza "nienormalny".

                Ad. 5. Zwrotnie do Ciebie.
                • kasper254 Re: Przestroga cz.1 28.11.09, 17:02
                  1.Metafora bardziej kojarzy się z ekspresją literacka, ale niech Ci
                  będzie. Definicja fatalna. W ogóle nietrafne, gdyż zbyt dużo zwrotów
                  niedookreślonych, które można wypełnić dowolną treścią. Nie nadaje
                  się do opisu tego forum, gdyż nie znasz się na tym i nie możesz
                  oceniać, jak ludzie załatwiają swoje potrzeby emocjonalne; jak
                  umieją, co nie znaczy, że gorzej niż Ty.
                  2. Nie obrażam nikogo, tylko krytycznie oceniam tych, co krzywdzą
                  innych kosztem swojego "ja".
                  3. Nie rozumiesz terminologii związanej z dewianctwem i patologią.
                  Żeby odpowiedzieć na moje kwestie, sięgnęłaś do słownika. To za
                  mało. I brniesz dalej w niewiedzy, nie rozumiejąz zakresów
                  znaczeniowych pojęć.
                  To, że nie przeczytałałaś jednej czy drugiej książki to nic
                  złego. Ważne jest to, że mówisz:"wiem", gdy nie wiesz. Ja np.
                  uważam, iż idąc dalej w życie, coraz więcej nie wiem, pytam, wątpię.
                  Ty masz gotowe schematy,procedury/gesty.
                  • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 28.11.09, 17:22
                    To nie definicja, ale metafora. Od metafory chcesz definicji? A jeszcze tym
                    bardziej: "Zwrotów dookreślonych"? Zastanów się, czego chcesz))))
                    To, że Ci się metafora kojarzy zaledwie z ekspresją literacką to chyba świadczy
                    o tym, żeś ...niedouczony? Bo to także pojęcie z zakresu psychologii poznawczej
                    i rozwojowej. Oraz pewnej szczególnej metodologii pewnych badań (ale o tym sza))))

                    Co do trafności tej metafory, no cóż- to moja prywatna metafora. Nie musisz się
                    z nią zgadzać. Mnie wystarcza, że ona odpowiada ...mnie)))

                    2. Obrażasz, obrażasz. I nie ustosunkowałeś się do moich argumentów w tym
                    względzie (ja się do Twoich ustosunkowałam).

                    3. Rozumiem. wydaje mi się, że TY nie rozumiesz. Znowu nie ustosunkowujesz się
                    konkretnie.

                    4. Mówię "wiem", kiedy wiem. To Ty sypiesz tu gotowcami i ocenami))))))

                    Brak argumentacji, Kasper. "Mówię tak, ...bo mówię"- z tym daleko nie ujedziesz)))))
                    • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 28.11.09, 17:23
                      Swoją drogą, dlaczego admin mi ten wpis wykasowywał cięgiem....)))))
                    • kasper254 Re: Przestroga cz.1 29.11.09, 20:33
                      Duby smalone opowiadasz, krez.
                      1.Prosiłem Cię o podanie definicji "burdelu emocjonalnego", chcąc za
                      to zapłacić, zaznaczając o niesporności zakresu znaczeniowego. A Ty
                      mi wylatujesz "metaforą" i do tego "prywatną". Nie
                      powiedziałem: "zaledwie",ale - "raczej". Nie manipuluj i nie
                      opowiadaj bzdur o psychologii poznawczej itd. Nie znasz się na tym.
                      Rozumiesz po polsku, że chciałem tylko zakresu znaczeniowego
                      słów: "burdel emocjonalny", a nie opisu prywatnej metafory? Dodam
                      jeszcze, że i metafora musi być odniesiona do konkretnych znaczeń, a
                      nie nieokreślonej wieloznaczności. Inaczej wg Twojego
                      kryterium "prywatności wszyscy będą pisać bzdury, a Ty jedyna -
                      prawdę.
                      2. Gotowca odnoszę do jednej kwestii: do kategorii dobra i zła w
                      odniesieniu m.in. do rozwodu. I swojego stanowiska w tej mierze nie
                      zmienię, gdyż m.in. obca mi jest liberalna, konsumpcjonistycza
                      postawa w odniesieniu do mojego miejsca w małżeńswie i rodzinie,
                      dominacja mojego "ja" nad dobrem innych.
                      3. A gdzie mam ujechać, krez"? Może wskażesz mi drogę.
                      • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 30.11.09, 08:40
                        Hehehehe, Kasperku, naszukałeś się, co? Ale, jak widzę, nie znalazłeś. Szukaj
                        dalej)))))) Psychologia poznawcza- taka dyscyplina psychologiczna, Kasperku,
                        realna, itd)))))) Dam Ci kolejną podpowiedź: metaforyzacja w heurystyce
                        synektycznej. No, leć szukać, Kasperku))))

                        1. Po polsku Ci tłumaczę, niebogo, po polsku (a czasem nawet po polskiemu, bo
                        jak zauważyłam, wtedy lepiej rozumiesz)))))). Moja metafora, która określa
                        charakter tego forum, jest odniesiona do konkretnych znaczeń. Znasz znaczenie
                        słowa "burdel", prawda? I słowa : "emocjonalność"? To to sobie połącz i odnieś
                        do forum. Naprawdę nie jest trudne, Kasper, poradzisz sobie, jak się skupisz)))))
                        Jeśli zaś nie rozumiesz terminu: "prywatny", to kolejna podpowiedź: licentia
                        poetica. Słyszałeś, prawda? W podstawówce było. I w średniej tyż. No a maturę
                        masz, no nie? (jeśli nie, to pardon). Zatem, zastosuj ten termin do terminu
                        "moja" ergo: "prywatna" ))))

                        Na punkt 2 odpowiem za godzinę lub dwie. Do tej pory uporaj się z powyższym. Pa,
                        pa!
                        • krezzzz100 Re: Przestroga cz.1 30.11.09, 09:52
                          2. Gotowca odnoszę do jednej kwestii: do kategorii dobra i zła w
                          odniesieniu m.in. do rozwodu. I swojego stanowiska w tej mierze nie
                          zmienię, gdyż m.in. obca mi jest liberalna, konsumpcjonistycza
                          postawa w odniesieniu do mojego miejsca w małżeńswie i rodzinie,
                          dominacja mojego "ja" nad dobrem innych.
                          3. A gdzie mam ujechać, krez"? Może wskażesz mi drogę.

                          2. No, to ogromny problem filozoficzny, obawiam się, że nie na to forum,
                          Kasperku. Powiem tylko to, że gotowcami to ja bym się tu w żadnym razie nie
                          posługiwała….Niczego też zmieniać nie musisz, spokojnie. Zaś co do liberalizmu,
                          konsumpcjonizmu, to wisz- jeszcze cyklistów i masonów można przywołać w kwestii
                          winy za zacieranie granic miedzy dobrem i złem))))) Jakby to ja i cyklistką
                          jestem))))))….

                          3. No jak dokąd? Donikąd, Kasperku))))))
                  • bogusiamaria Re: Przestroga cz.1 28.11.09, 17:28
                    Sbekatka napisała:
                    >i przyznaje, ze najczęsciej czuję sie nie "z prądem" nurtu wypowiedzi >w
                    >wątkach..

                    >ale to dyskusja o tym co ogólne - i chyba zresztą od czasu do czasu
                    >uprawiana w naszym gronie

                    I ja mam takie odczucia coraz częściej, czytając niektóre wypowiedzi na forum
                    szczególnie te co bardziej napastliwe albo z przesłaniem "misyjnym".
                    W moim odczuciu one nie nadają się do komentowania...
        • sbelatka mężu Niki 26.11.09, 16:18
          chłopie, ręczę Ci, ze na temat...

          • maz_niki19741 Re: mężu Niki 27.11.09, 00:38
            sbelatka napisała:

            > chłopie, ręczę Ci, ze na temat...
            >
            oj nie - onic mi nie chodzi z tego co napisałaś.
            Jeśli nie chcesz czytać całości mojego posta, przeczytaj tytuł, kilka pierwszych zdań i końcową część. Na pewno nie jestem humanistą, mam umysł ścisły, ale w każdej wypowiedzi są jakieś jej znaczące części, a na końcu zwykle jakaś konkluzja.

            Ja nie piszę o mojej ex, żeby rozpoczynać dyskusję o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Nie piszę również po to aby poddawać się analizie. Mam wrażenie, że albo mój przekaz jest idiotyczny, albo forumowicze nie potrafią czytać ze zrozumieniem.

            Zaledwie kilka osób właściwie odczytało moje intencje. Ludzie!!! Po co się wypowiadacie, skoro komentujecie pojedyncze zdania innych osób, a nie sens ich wypowiedzi? Skoro nie chce wam się czytać całego mojego - fakt - może przydługiego posta, to jak możecie go komentować? To nie szkoła, nie warto próbować recenzować lektury, kiedy przeczytało się z niej kilkadziesiąt pierwszych stron.

            Większość z was zaczęła czytać, ale kiedy natrafiliście na nieco bardziej dobitne sformułowania, odpuściliście i staliście się opozycją do moich gorzko brzmiących słów. Tak was to ubodło? Zastanówcie się dlaczego - pokazałem ten post kilku osobom nie związanym z tematem i żadna z tych osób nie znalazła w nim NIC dosadnego ani tak na prawdę obraźliwego. Wyraziłem jedynie swoją opinię na pewien temat z prośbą na przyszłość o zastanowienie się nad uleganiom pokusom łatwej klasyfikacji życia typu czarne/białe. A życie nigdy nie jest takie.

            Na koniec kilka wniosków:
            - kasper - dziękuję za to, że zrozumiałeś co mam na myśli i nawet logicznie uściśliłeś to
            - dziękuję kilku innym osobom w tej dyskusji, którzy zrozumieli o czym piszę - może to wymagało nieco wysiłku, bo nie jestem humanistą
            - dziękuję osobom, które napisały do mnie prywatne wiadomości - co zastanawiające, wyłącznie logiczne - nie chcę znów nikogo obrażać, ale te osoby nie chcą pisać na tym forum, żeby nie narażać się na taką niemerytoryczną grę. Co ciekawe, wszystkie maile pochodzą od kobiet. Zastanówcie się w takim razie - czy tu na tym forum jest demokracja czy populizm.

            Powtarzam jeszcze raz - nie analizujcie mojego byłego związku na podstawie subiektywnych wypowiedzi, bo nie o tym wątek opowiada. Nie pouczajcie mnie, że każda strona widzi to inaczej bo ja o tym wiem - doświadczam tego na codzień. Nie szufladkujcie ludzi - jest nas 6 miliardów i tak jak każdy ma inne linie papilarne tak i charakter. Zbytnia systematyzacja prowadzi do zbyt prostych definicji - jest to wygodne, bo pozwala określić zasady przyczynowo-skutkowe zachowania człowieka, ale nie wolno tego wszystkiego tak generalizować. A zwłaszcza na anonimowym forum w internecie, gdzie każdy może podawać się praktycznie za kogo chce. Jako programista znam wzorzec polimorfizmu, która jest podobny do tego co tu w większości wyznajecie, ale głęboko wierzę, że jesteśmy trochę bardziej uduchowieni niż zliczające tylko do dwóch komputery. Gdybyście byli ekspertami od psychologii, to nie pozwolilibyście sobie na analizy osobowości, ani też związków na podstawie kilku zamieszczonych na forum wypowiedzi - nie starajcie się być guru w dziedzinach, o których pojęcia macie tylko tyle, że sami przez coś podobnego przeszliście. To nie czyni was ekspertami, więc nie warto z miną szamana bezwzględnie wyrokować, szufladkować czy klasyfikować.
            • lampka_witoszowska Re: mężu Niki 27.11.09, 00:58
              no, i widzisz, jakie to proste

              logiczne wypowiedzi są domeną tych, co Ci przyklaskują
              ale muszą się z tym kryć

              zaś wypowiedzi osób, które mają inne zdanie, są bez sensu,
              niepotrzebne i nie na temat

              ps. a ja się domyślam, dlaczego masz problem z komunikacją w tzw.
              bliskim związku

              spróbuj terapii, bo życie nie polega na szukaniu winnego, ale na
              szukaniu własnych błędów... nawet jak już pół świata przyzna Ci
              rację, to niczego nei zmieni, nadal będziesz tkwił w tym samym,
              szczęśliwym punkcie - skostniałym i pełnym pretensji
              • z_mazur Re: mężu Niki 27.11.09, 01:16
                A tam też uważam, że duża częśc aktualnie najaktywniejszych użytkowników tego forum jest jakaś zgorzkniała i rozumiem niechęc niektórych osób, do wypowiadania się.

                Pewne poglądy są tu bardzo niepopularne, a często mam wrażenie, że wszystko co nosi spodnie jest postrzegane jako wróg numer jeden, tylko dlatego właśnie, że nosi spodnie.

                W takim kontekście humor taki jak tego typu:
                demotywatory.pl/49840/Rownouprawnienie
                nabiera ciekawego wymiaru.

                smile
                • lampka_witoszowska Re: mężu Niki 27.11.09, 01:41
                  mam nadzieję, że nie należę do najaktywniejszych smile

                  co do linku - po pierwsze: to jest prawda, po drugie: zdecydowanie
                  jestem przeciwniczką równouprawnienia, bo nie ma powodów, by
                  mężczyzna miał prawa równe prawom kobiet
                  - i jest to kwestia uczciwie szerzonej we własnym wewnętrzu i
                  propagandy prowomen smile))

                  a co do chęci wypowiadania się... ale ja nigdy nie lubiłam zabawy w
                  podchody smile)) prędzej w chowanego! albo w pomidora smile
                • sbelatka Re: mężu Niki 27.11.09, 09:43
                  eeeee tam... z_mazur.... chyba przesadziłes z deka...

                  spodnie nasadzone na zgrabny tyłek, ktory jest przyczepiony do fajnego
                  faceta ... bezcennesmile

                  owszem, zauważam i ja - i od dawna wyrażam swoje zdanie w tej sprawie,
                  choc faktycznie nie za zbyt często może - pewną napstliwośc w
                  wypowiedziach niektórych z nas...
                  wrogo nastawionych, pełnych jadu, napastliwych..

                  i przyznaje, ze najczęsciej czuję sie nie "z prądem" nurtu wypowiedzi w
                  wątkach..

                  ale to dyskusja o tym co ogolne - i chyba zrszetą od czasu do czasu
                  uprawiana w naszym gronie

                  co do męza Niki zaś...

                  jestem pewna, ze po pierwsze czytam ze zrozumieniem, po drugie mam
                  cholernie ścisły i logiczny umysł a po trzecie ... jego post wyjściowy
                  jest jaki jest... dłuuuugi, wywlekający "prawdę", atakujący ludzi i to w
                  sposób deczko obraźliwy i wzywający do czegos - ale nie calkiem wiadomo
                  do czego??

                  czyzby do tego, zeby wyrażac li i jedynie słusze poglądy?? wg.
                  ewangelii?? tylko czyjej? onego męża?, Tri?, Moderatowrów?,
                  najaktywniejszych na forum???

                  ja to jestem baaaardzo mądra... i tak mnie wkurza czasem, że ciemane
                  masy narodu tego nie widza, nie doceniają.. i OŚMIELAJĄ się mieć inne
                  zdanie
                  konfrontacja z tym, ze sie ośmeilają ... mogłaby być dla mnie zródłem
                  nieustającej frustracji gdyby nie drobna może reflaksja, która na
                  szczęscie mnie dopada ...
                  a oto taka - że każdy ma prawo miec swoje zdanie i je wyrażać...

                  a ja moge sie z nim zgadzać albo i nie - do woli..

                  to co mi przeszkadza na tym forum czasem - to ferowanie wyroków, nie
                  znoszące sprzeciwów opinie wygłaszane w sposób raniący innych..

                  i nie myśle tutaj o wypowiedziach, ktore kogoś moga zranić bo ktoś je
                  tak odbierze.. bo mu zarezonują nieprzyjemnie..

                  mysle o typowch ocenach jakich się nie szczędzi innym..
                  wiadomo jaki ktoś JEST, CO mysli i takie tam..

                  jest to jednak konsekwencja braku umiejetności komunikacyjnych..
                  choc zapewne większośc z nas na pytanie "czy potrzebował(a)byś się
                  nauczyć jak, sprawnie, efektywnie i dla satysfakcji wszytskich
                  zainteresowanych stron, komunikowac sie "? - odpowiedziałaby NIE..

                  każdy z nas przecież gada...
                  sorry.. umie rozmawiacsmile

                  więc cóż...
                  albo ma ktoś misje naprawiania świata - to go naprawia; ale dobrze by
                  bylo uzywać metod skutecznych - a wrzaski moga doprowadzić do zamknięcia
                  komus ust - ale do zmainy poglądów - rzadko...
                  albo mnie zbrzydza cos - i odchodze z tego miejsca
                  albo mi pasuje - i sie dołączam...

                  a w sprawie męża Niki ...
                  możliwe, ze podejme osobiste wyzwanie - i przeczytam list listerka po
                  literce...
                  a potem sie zastanowie...

                  obawiam sie jednak, ze mąż N. może być pzrypadkiem, kt. zgrabnie opisała
                  lampka_w...

                  a tom sie spisała pzry porannej kawie...
                  ale zawszeć to lepsze niż grabienie moktych liścismile
    • ewa009 Re: Przestroga cz.1 27.11.09, 09:39
      Ufff tak sobie czytam i w szoku jestem. Ja już od dawna wchodzę na to forum
      bardzo sporadycznie, historii Twojej żony nie czytałam. Czytam dopiero Twoje
      wypociny pod wpływem silnych emocji. Wyrok waszego rozwodu jest adekwatny bo
      jesteście winni oboje akcja rodzi reakcje. Ja mam ogromny dystans do historii
      opisywanych na tym forum i zawsze ciekawa jestem jak to wygląda z drugiej
      strony, nie podoba mi się jak niektórzy ferują wyroki i oceny znając wersję
      jednej strony bo nawet Sąd orzeka przesłuchawszy dwie strony. Rozumiem emocje
      ale dlaczego obrażasz ludzi ?? tego nie rozumiem bo czym ja osobiście zasłużyłam
      sobie na taką ocenę?? Jestem jedną z osób, która przeszła konfrontacje z Ex na
      tym forum, poczytaj, nikogo nie obrażałam i nie kąsałam. Emocje opadną i
      pozostanie niesmak.Pozdrawiam Cię mężu-niki.
      • a.niech.to Re: Przestroga cz.1 27.11.09, 12:00
        ewa009 napisała:

        > ale dlaczego obrażasz ludzi ??
        A dlaczego na to jako zbiorowość forumowa pozwalamy? Wiele osób
        sygnalizowało swoje niezadowolenie, a wątek biegnie dalej...
        Wygląda to dokładnie tak samo jak najście aroganta na nasz dom, aby
        nam naubliżać. Mamy to, na co się zgadzamy.
        • sbelatka Re: Przestroga cz.1 27.11.09, 12:54
          eee tam...

          kto chce - ten czyta i się wypowiada...

          komu nie pasuje - odpuszcza..

          aż takie obraźliwe chyba znowu to co napisal nie było...
          wyraził swoją opinię... a że troche zdenerwowany był i nie umie sie
          komunikowac - no.. to pojechal po bandzie...

          Ale sens jego wypowiedzi nie jest taki znowu bez sensusmile i z czapy..
          gorzej z formą...
          ale pewnie nie umie inaczej...albo umie ale nie chcial...


          • a.niech.to Re: Przestroga cz.1 27.11.09, 13:23
            Sebelatka napisała:

            >Ale sens jego wypowiedzi nie jest taki znowu bez sensusmile i z
            czapy..
            > gorzej z formą...
            > ale pewnie nie umie inaczej...albo umie ale nie chcial...
            Nigdzie nie podejmowałam krytyki treści wypowiedzi, bo ta może być
            przedziwna. Natomiast napastliwa, obraźliwa forma budzi sprzeciw.
            Dziwię się, że tak często zdarza się wytykać komuś orty, a tak
            tolerancyjnie podchodzi się do pogardliwej postawy autora wątku.
            Nieważne, pewnie tylko mnie zachciewa się kultury dyskusji na Forum.
            Właściwie to po co i dlaczego? Jaki jest świat wokół nas, każdy
            widzi.
        • z_mazur Re: Przestroga cz.1 27.11.09, 13:07
          Już bez przesady, autor nikogo personalnie nie obrażał, a że wyraził
          się dość krytycznie o postawie pewnego typu osób w takich
          dyskusjach, ktoś tu już pisał, że dotknięci mogli się poczuć Ci co
          sami wzięli tą krytykę do siebie, ja osobiście się nie poczuwam.

          Mało tego zgadzam się z paroma tezami ujętymi przez autora w jego
          poście odnośnie społeczności forumowych i ich podejścia do
          niektórych spraw.
          • a.niech.to Re: Przestroga cz.1 27.11.09, 13:24
            Masz rację; bez takich tam.smile))
    • ania_no_name z ciekawości... 27.11.09, 16:17
      zajrzałam w posty tej niki i lepiej nie będę się wypowiadać . Po
      tobie widać że się wściekasz, ale uwierz że niepotrzebnie się
      nakręcasz. Ja przyznam podczytuję forum , bez większego "udzielania"
      się, i muszę przyznać że z biegiem czasu człowiek łagodnieje
      obojętnieje. Złość i chęć zemty szybko mija. Ja już czuję się lepiej
      chociaż to jeszcze nie koniec. Był okres że obmyślałam tylko plan
      jak mu dokopać ale...PO CO. (?) POWODZENIA
    • marek_gazeta Wstrzymaj nieco konia 30.11.09, 09:53
      > Ludzie!! Czy nie macie poczucia, że to jest jakaś cybernetyczna mrzonka? Czy ni
      > e macie poczucia, że jesteście idiotami? Czuję się głeboko zażenowany waszymi p
      > ostami.

      Starych wątków nie czytałem, ale widzę, że brałem udział w komentowaniu postów niki. Otóż nie, nie mam poczucia, że jestem idiotą. Rozumiem, że - jeśli zidentyfikowałeś swoją (byłą?) żonę i stwierdziłeś, że kłamie, jesteś wściekły. Masz pełne prawo do "prostowania" faktów. Zwróć jednak uwagę, że na tym (i pewnie każdym innym) forum komentuje się daną wypowiedź, zakładając jej prawdziwość. Komentarze dotyczą zatem pewnej hipotetycznej sytuacji, która nie musi być prawdziwa (co więcej, czasami forumowicze wręcz wątpią w to, czy dany post jest obiektywny). Tak więc unoszenie się i wyzywanie ludzi jest zwyczajnie nie na miejscu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka