kami_hope
04.12.09, 11:14
Dawno mnie tu nie było. Odrabiam zaległości. Przeczytałam ten tekst
i jestem pod wrażeniem. Realia wyglądają rzeczywiście jak poniżej.
Pozwalam sobie zakreślić w ramki ten tekst (nowy wątek), jako
wyjątkowo wartościowy.
Proszę podczas czytania, w miejsce „facet” wstawić – „kobieta”.
rybak napisał:
>Wiesz, jak się czuje uczciwy facet z normalnym libido, stale
odrzucany fizyczni
> e
> przez kobietę, którą kocha? Najpierw nie rozumie. Stara się.
Próbuje inicjować.
> Przytula, pieści, tworzy intymne sytuacje. Jakieś roboty domowe na
siebie bierz
> e
> dodatkowe, myśląc, że może teraz się uda. Gdzieś wyciąga,
próbuje... Ale potem
> -
> i tak za każdym razem zbywany albo odrzucany - stopniowo się
wycofuje. Czasem
> nawet do innego pomieszczenia. Żeby się nie męczyć. Bo on, jeśli
Cię kocha -
> potwornie SIĘ MĘCZY, czując do ciebie pożądanie - kiedy jesteś na
wyciągnięcie
> ręki a go nie chcesz. I musząc w efekcie załatwiać "te sprawy" w
drodze
> masturbacji (nie czerwień się - tak włąśnie jest!) - z czasem za
każdym razem
> czuje potem rosnący stres i w końcu - coraz bardziej gorzki żal do
partnerki. Ż
> e
> jest absolutnie SAM, choć niby w związku.
> Ona oczywiście nie ma pojęcia, że go krzywdzi, albo nie chce
wiedzieć, maskując
> swoją własną oziębłość setką ważnych "przyczyn" - od zmęczenia, po
za słoną
> zupę. Albo siedzeniem jego przed kompem. A gdzie on ma w domu
siedzieć? Skoro
> nie przy tobie?
> No i on w efekcie ma coraz bardziej tego wszystkiego dość. Tłumi
narastającą
> złość i agresję - bo testosteron coraz bardziej buzuje. Po każdym
razie, gdy
> musiał najpierw przełamywać sam siebie, by - pragnąc cię -
wyciągnąć do ciebie
> rękę, a potem - odrzucony - sobie sam "pomagać", pytał sam siebie -
w imię czeg
> o
> ma się tak dalej męczyć. I czy tak już będzie do andropauzy? A
potem po prostu
> się umiera?
> I jest coraz bardziej zły także na siebie samego.
> A wiesz Ty, o co sam siebie pytał przez te trzy lata twój facet?
Też ci powiem
> -
> czy ty jeszcze kochasz jego, czy wylącznie dziecko i sama siebie.
I kim on
> właściwie w tym związku jest. I z kim on w ten związek - właściwie
wchodził? Ah
> a
> - w efekcie czuje się coraz bardziej przez ciebie - oszukany.
Bo kiedy mężczyzna mówi swojej partnerce, że brak seksu z NIĄ
zaczyna skłaniać
> go do rozmyślania o tym, co z tym on może zrobić BEZ ciebie, to
oznacza, że
> JESZCZE cię nie zdradził. Że kto wie, czy nie po raz pierwszy i
ostatni woła
> właśnie Ciebie o ratunek i pomoc. Że chce ratować ten związek Z
TOBĄ. Że mówiąc
> ci, że JUŻ mógłby z kimkolwiek, mówi ci w istocie - chcę ciebie!
Teraz!
A tyś go wywaliła za drzwi <tu inne możliwe działania o podobnym
charakterze „odwrócenia się”>. Gratulacje.
>
> To skoro tak, powiem Ci, co on teraz zrobi. Przestanie z tobą o
tym mówić. W
> ogóle. Już ci nie ufa. Już się boi bliskości i już w nią z tobą -
nie wierzy.
> Czuje się oszukany i zraniony do głębi. A co najważniejsze - już
ci NIGDY nic o
> swoim życiu intymnym nie powie ani słowem. Już z tobą na tym polu
NIE JEST!
normalna
> kobieta idzie z kimś do łóżka, JEŚLI kocha. Mężczyzna kocha, JEŚLI
idzie do łóż
> ka.
> Konsekwentne odpychanie faceta, bo chce z tobą się kochać, a już
zupełnie
> niedopuszczalne - tresura faceta za pomocą seksu - ....to
odrzucenie jego całeg
> o
> i jego uczucia, zainteresowania, wszystkiego.
>Bo on w końcu - ZAWSZE odejdzie. Do swojego świata
Tak czułam się ja, słowo w słowo. Momentami może gorzej… nocne
spacery w bezsilnej rozpaczy.
Dziewięć miesięcy temu dostałam od przyjaciół kolejny wibrator. I
dalej z czasem… – od subtelnych żartów, ironicznych uśmiechów i
komentarzy po ostracyzm. I ostatecznie molestowanie seksualne w
pracy.
Złożyłam zeznanie na policji. Sama. W wielkim strachu… nie wiem co
będzie dalej??
(Rybaku, wybacz, że okroiłam Twój tekst, chciałam zaznaczyć słowa
szczególnie dla mnie istotne. Tu podaję link do pełnego tekstu
forum.gazeta.pl/forum/w,24087,103495832,103502867,Bedzie_ostro
_wiec_nie_czytaj_jeslis_za_wrazliwa.html )