16.12.09, 08:57
Mam ostatnie już pytanie- dotyczące otrzymania pisemnej wersji
wyroku.
w przyszłym tygodniu mam się stawić na odczytanie- że rozwód
orzeczony itd.
Nie mam zamiaru zaskarżać ale potrzebne mi na piśmie- musze złożyć
w kadrach w praci.
Czy dostanę automatycznie czy mam poprosić?
Jak poprosić to kiedy- po zakończeniu odczytywania, tego samego dnia
czy siedzieć na tyłku bo sami przyślą.
Bo że do Urzędu wyślą to wiem.

Ktoś z Wasmoże mi napisać jak to się robi?
Obserwuj wątek
    • kakoc Re: wyrok 16.12.09, 09:38
      Temat był już kilkakrotnie poruszany...
      Uprawomocnienie wyroku - po 21 dniach, należy zwrócić się pisemnie do sądu o
      wydanie wyroku.
      Jeszcze parę innych kwestii, które być może Cię interesują, poczytaj tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/w,24087,95068719,,uprawomocnienie_wyroku.html?v=2
      • zuza145 Re: wyrok 16.12.09, 09:48
        dzięki
    • kami_hope Re: wyrok 16.12.09, 10:34
      Przepraszam, że ja trochę nie na temat, ale muszę zapytać bo
      mnie "nerw zadrgał".
      Z jakiego powodu musisz składać w pracy pisemne orzeczenie wyroku?
      Ja bym chroniła swoją prywatność i tu raczej nie istnieje dla mnie
      słowo "muszę". No chyba, że byłabym w jakiejś podbramkowej sytuacji,
      to może i poszłabym na ustępstwa.
      Czy rzeczywiście istnieje u Ciebie taki przymus?
      • mola1971 Re: wyrok 16.12.09, 10:42
        Kami, ja też muszę smile
        Właśnie dzisiaj napisałam pismo do sądu z prośbą o wydanie odpisu
        wyroku.
        A ja muszę kopię wyroku złożyć w pracy by mój pracodawca rozliczył
        mnie z Urzędem Skarbowym jako matkę samotnie wychowującą dzieci.
        Czyli tak naprawdę nie muszę tylko chcę. Mogłabym z US rozliczyć się
        sama, ale leniwa baba jestem i wolę by zrobił to za mnie mój
        pracodawca.
        • zuza145 składanie wyroku z pracy 16.12.09, 11:00
          muszę- w dobrze pojętym swoim interesie- bo stanę się samotną matką
          a takie osoby w mojej instytucji- bardzo "oryginalnej" instytucji-
          podlegają ochronie ( ochronę- możesz dowolnie rozumieć).
          Wiem co robię- a w kadrach nie kłapią.Oczywiście nie założe koszulki
          z napisem- rozwiodłam się.

          Ale nie widze powodu do wstydu że staję się rozwódką z dwójką dzieci.
          • mola1971 Re: składanie wyroku z pracy 16.12.09, 11:11
            zuza145 napisała:
            Oczywiście nie założe koszulki
            > z napisem- rozwiodłam się.

            A dlaczego nie? wink
            Ja niemal tak zrobiłam. Tzn. nie dosłownie oczywiście, ale nie
            robiłam ze swojego rozwodu żadnej tajemnicy. Dzięki temu uniknęłam
            jakiś głupich plot za moimi plecami.
          • kami_hope Re: składanie wyroku z pracy 16.12.09, 11:11
            Chyba nie do końca mnie zrozumiałaś (Mola zrozumiała). Ja Tobie nic
            nie zarzucam, więc ta manifestacja jakoś tak niepotrzebna. Zadałam
            proste pytanie.

            Dziękuję za wyjaśnienie.

            • zuza145 Re: składanie wyroku z pracy 16.12.09, 11:19
              chyba zrozumiałam- potwierdziłam że będzie to w moim dobrze pojętym
              interesie.
              A że traf chciał że i ja i mąż( przyszły ex) i osoba trzecia-
              wszyscy pracujemy w jednej instytucji- to i tak ludzie gadają.
              Uodporniłam się 2 lata temu na to gadanie- mnie nie zaczepiają - bo
              widać że nie chcę rozmawiać na swoje tematy.I nie rozmawiam.
              zakład pracy zaś musi wiedzieć- z prostej przyczyny- grupowe
              zwolnienia mają zasady- w chwili gdy są dwie osoby z identycznymi
              kwalifikacjami- jako 5 punkt bodajże- ostatni- rozpatrują sytuację
              rodzinną.
              Ot- i tajemnica.
            • zuza145 Kami- wyjaśnienie 16.12.09, 11:22
              jeśli wypowiedź zabrzmiała obcesowo i/lub niegrzecznie- to sorki.
              sprawa wczorajsza- i chyba mi emocje jeszcze szaleją- stąd brak
              dokładności w wypowiedzi.

              • kami_hope Re: Kami- wyjaśnienie 16.12.09, 13:41
                W porządku Zuza. Wyjaśnione smile

                Ja się na gadanie nie mogę uodpornić. Chociaż, nie tyle gadanie mi
                przeszkadza, co bezpośrednie zainteresowanie i dociekanie. Zwykłam
                bronić swojej prywatność i w prywatność innych nie wchodzić.
                Zdarzało się, że ostentacyjnie wręcz odcinałam się gdy rozprawiano o
                prywatności innych, co by bez wątpliwości określić swoje stanowisko.
                Zazdroszczę Ci tego, że umiesz sobie z tym radzić. A może Twoje
                środowisko jest mniej podłe, to i łatwiej Ci?
                Jeśli masz na to „złoty środek” i chciałabyś się nim podzielić,
                chętnie się nauczę…
                • mola1971 Re: Kami- wyjaśnienie 16.12.09, 13:47
                  Kami, chyba jedyna skuteczna metoda to jest metoda na kaczkę. Czyli
                  niech gadają co chcą a po Tobie to spływa jak woda po kaczce wink
                  Uwierz, że można się tego nauczyć. Bo co tak naprawdę Cię obchodzi
                  co myślą lub mówią o Tobie inni ludzie? Jakie to ma znaczenie?
                  Dopóki to są tylko ploty i nie stanowią żadnego realnego zagrożenia
                  to niech sobie gadają. Na zdrowie im.
                  • kami_hope Re: Kami- wyjaśnienie 16.12.09, 14:07
                    No właśnie z takim gadaniem jeszcze jakoś sobie radzę. Ale są takie
                    sytuacje, gdy ktoś bezpośrednio wypytuje, i dalej, mimo oporu staje
                    się bardziej natarczywy. Np. to:
                    Kilka tyg. tuż przed zwolnieniem (chorobowym), już wychodziłam z
                    pracy, przywitałam się i pożegnałam jednocześnie, z ludźmi, którzy
                    przychodzą sprzątać. I pewna pani, starsza ode mnie, zatrzymała mnie
                    i ubolewając nade mną, zaczęła swój wywód mniej więcej tak "oj,
                    gdybyście dzieci mieli... pieniądze nie są najważniejsze..." No i
                    się poryczałam. Najnormalniej w świecie nie wytrzymałam, i nie tylko
                    łzy, tylko szlochałam.
                    I nie bardzo wiem jak w głowie sobie "poukładać", przekonać samą
                    siebie, uodpornić się, żeby jakieś tam sytuacje (choćby właśnie tego
                    typu) nie trafiały w te newralgiczne miejsca.
                    • mola1971 Re: Kami- wyjaśnienie 16.12.09, 14:35
                      Kami, niedelikatnych czy wręcz chamskich pytań nie unikniemy nigdy.
                      Tak samo jak nie unikniemy głupoty innych ludzi.
                      Widzisz, u Ciebie ludziom się wydaje że brak dzieci miał znaczenie,
                      u mnie z kolei otoczenie próbowało wywołać we mnie poczucie winy bo
                      mam troje dzieci. Tak jakby brak dzieci lub ich ilość miały
                      jakiekolwiek znaczenie w małżeństwie. A nie mają. Dzieci to dzieci a
                      małżeństwo to małżeństwo.
                      Jedyna metoda to uodpornić się na uwagi czy pytania otoczenia. Ja
                      zwykłam w takich przypadkach szybko ucinać dyskusję krótkim "tak
                      bywa". Na wszystkie pytania wścibskich osób odnośnie mojego rozwodu
                      odpowiadałam po prostu "tak bywa". I tym samym kończyłam dyskusję
                      zanim w ogóle się zaczęła. Bo nikt nie ma obowiązku ani tłumaczenia
                      się ze swoich decyzji otoczeniu, ani nie ma też obowiązku
                      wysłuchiwania uwag otoczenia. A nastepnym razem takiej pani po
                      prostu powiedz delikatnie, że to nie jest jej sprawa.
                    • zuza145 Re: Kami- wyjaśnienie 16.12.09, 14:38
                      hm- porada mówisz.
                      nic- "ino wredny charakter".
                      A poważnie- przerobiłam już takie sytuacje- że mnie chyba nie rusza-
                      odnośnie gadania- wiem że mielili temat- ale jedyne co wymyśliłam to
                      chodzenie środkiem , z podniesioną głową.
                      widać chyba na twarzy miałam wypisane- wara.
                      Ale że ciekawość zżerała- to wiem he he he .
                      Zostałam jednak już na początku na głęboką wodę zepchnięta- więc nie
                      miałam wyjścia.
                      Zaliczyłam jzdę windą- ja, on i ona i nikogo wioęcej- przez kilka
                      pięter.
                      I też brak reakcji mój był -TOTALNE milczene- po dzień dobry( ale
                      zdrowie dało znać) po wyjściu z windy. Nie ma mocnych- jak sobie nie
                      poukładamy w głowie to nikt złotego lekartwa nie poda.

                      A jak cię ktoś nagabuje to wal grzecznie- nie życzę sobie rozmawiać
                      o tym, albo nie chcę rozmawiać na ten temat.
                      Też stosowałam- z uśmiechem na ustach lekkim- bo tylko na lekki
                      wtedy stać mnie było.
                      Teraz łatwiej jest- i będzie, no mam taką nadzieję.

                      ps odnośnie tej współczującej- dzieci nie są i nie będą nigdy
                      gwarantem udanego związku.
                      Otoczenia jednak się nie zmieni.
                      Nawet ja mam problem- z najbliższą rodziną, która mi porządki chce w
                      życiu zaprowadzać- więc średnio raz w miesiącu przywołuję i to ostro
                      do porządku-0 drastycznie czasami.
                      Bo to że mnie kochają nie upoważnia do głupich, złośliwych porad,
                      wynikających z braku umiejętności poradzenia sobie z problemem.
                      Ich poradzenia sobie- ale wiesz co- niby skąd oni mają mieć taką
                      wiedzę- skoro jestem "prekursorem w rodzinie?
                      Toteż zaznaczam swoje terytorium i nie spodziewam się fajerwerków.

                      • mola1971 Re: Kami- wyjaśnienie 16.12.09, 14:51
                        A ja dodam jeszcze cytat (oczywiście Coelho wink):
                        "Jeśli przebywasz ciągle z tymi samymi ludźmi, to stają się oni w
                        końcu częścią twojego życia. A skoro są już częścią twojego życia to
                        chcą je zmieniać, bo ludziom wydaje się, że wiedzą jak powinno
                        wyglądać twoje życie, nikt jednak nie wie jak powinien przeżyć
                        własne..."

                        Proste jak drut smile
                        • kami_hope Re: Kami- wyjaśnienie 16.12.09, 18:14
                          Dzięki dziewczyny!
                          "Wiejski filozof" działa jak "poradnik domowy" (jak on to robi?).

                          Znajoma z pracy rozwiodła się będąc mamą czterech córek. Rozstanie z
                          mężem rozgrywało się dramatycznie, a dramatyzmu dokładała rodzina,
                          znajomi... W końcu wylądowała w szpitalu psychiatrycznym po
                          miesięcznej śpiączce.
                          Póki co, próbuję walerianą się podleczać. Okaże się, co i jak...?
                          Jakby nie było, to jest wielkie obciążenie dla psychiki i organizmu
                          w ogóle. A doświadczam całej tej sytuacji pierwszy raz w takich
                          okolicznościach jak obecne.
    • majkel01 Re: wyrok 16.12.09, 22:25
      ale kadry pewnie potrzebują odpisu wyroku ale prawomocnego. Wyrok nieprawomocny
      jest niestety nic nie wart. Musisz poczekać aż się uprawomocni (21 dni) i po tym
      czasie złożyć podanie o wydanie odpisu prawomocnego wyroku. Płatne 6 PLN opłaty
      sadowej za każdą rozpoczętą stronę.
      • zuza145 Re: wyrok 17.12.09, 00:07
        racja- poczekam.
        kurde!!- przecież to logiczne. Hm- pokręciło mi rozum.
        Dzięki Majkel.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka