Dodaj do ulubionych

natrętna kochanka

21.12.09, 16:30
moze to nie do końca odpowiednie forum ale mam problem i czuję się wobec niego
bezradna. może ktos z Was potrafi mi pomóc? chodzi o natrętną kochankę mojego
męża. mielismy kryzys spowodowany przez znajomość z tą kobietą. jednak mąz się
wreszcie określił, jest ze mną i z dziećmi. zakonczył tamtą znajomość. kłopot
w tym, że ona nie uznaje odmowy. postanowiła zdobyc go choćby siłą. jest
natrętna, wciąż do nas wydzwania, mąż musiał zmienic swoje dwa numery
telefonów. jednak zdobyła nowe i dzwoni nadal. jeździ pod naszym domem, raz
nawet do nas przyszła, ale nas nie zastała. rozmawiała z naszymi dziecmi. moim
zdaniem- chora. chociaz krew mnie zalewa staram się nie ingerowac w te
narzucane przez nią kontakty z moim mężem. ale dwa razy wysłałam jej smsa z
ostrzezeniem, że ma nas zostawić. postanowilismy ją ignorować, ale to nie daje
żadnych efektow. ostatnio wyczekiwała na mojego męża pod jego pracą, złapała
go i próbowała przekonac do siebie. wcisnęła mu nawet klucze od swojego
mieszkania. powiem szczerze, ze mam tego serdecznie dość. chciałabym juz o
niej zapomnieć ale ona wciąz się pojawia. wiem, ze główną odpowiedzialność za
to wszystko ponosi mój mąż. to on dał jej kiedyś nadzieję i to on powiniem to
raz na zawsze załatwić. ale widzę, ze on jest słaby, mięknie kiedy ona tak
uporczywie naciska i po tysiąc razy tłumaczy jej grzecznie, żeby dała spokój.
wkurza mnie to, bo ja zupelnie inaczej bym to zalatwiła. teraz widzę, ze on
zupełnie nie jest asertwywny, nie potrafi walczyć z kobietą. ale powtarza, ze
kocha mnie i chce byc ze mną. i tak to sie w kółko kręci. wiem, ze w ten
sposob nigdy sie to nie skonczy. ze ona potrzebuje wyraznych przekazów i
konsekwencji. niestety mój mąz tego nie potrafi z siebie wykrzesać. chwilami
czuję, ze dłuzej tego nie wytrzymam. i zastanawiam się czy w tej sytuacji to
ja nie powinnam wziąć spraw w swoje ręce i w jakis sposób pozbyc sie tej
idiotki z naszego życia. nie wiem, juz mam mętlik w głowie. poradzcie co robić.
Obserwuj wątek
    • scindapsus Re: natrętna kochanka 21.12.09, 17:12
      Skrzyknij kobiety rodzinne
      Zaczajcie się na panią
      Na gnoju ją wywieźcie za miasto
      Może pomoze....



      • tacx Re: natrętna kochanka 01.01.10, 13:49
        > Skrzyknij kobiety rodzinne
        > Zaczajcie się na panią
        > Na gnoju ją wywieźcie za miasto
        > Może pomoze....

        na gnój to męża takiego można wyzieźć . zabawił się chłopina, naobiecywał pewnie
        i zostawił jak się znudziła a teraz zonie ściemnia o niej i gada różne historie.
        Dziewucha pewnie zainwestowała sporo ciała i uczuć i dostała w zamian kopa w
        d..e i stara się teraz zrewanżować. A że przy tym mało zrównoważona to i efekty
        sa jakie są.
        Trudno.. żonkiś nabrudził więc teraz wypadałoby posprzątać i porozmawiać z kobietą.
        A swoją drogą historia stra jak świat i ciągle się powtarza. Takich cwaniaczków
        były już setki i tysiące. tak samo jak tysiące głupich zon które wierzą ze taki
        mąż już nigdy na boku robić niebędzie. Pies co spróbował raz kury z kurnika już
        z polowań nie zrezygnuje
        • jacek226315 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 15:49
          do "tacx"- a na co liczyla taka dziolcha biorac sie za zonatego,ze
          dla niej rodzine zostawi?O swieta naiwnosci.Jak suka nie da pies nie
          wezmie
          • lia.13 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 17:20
            może wmawiał kochance, że jest w separacji i dokumenty rozwodowe już czekają na
            złożenie do Sądu?
            • dioskorides oj kobiety kobiety 02.01.10, 12:10
              Prosi was ktos o radę a wy potraficie wiadro pomyj na faceta. wiem że my faceci
              zawsze jesteśmy winni i odpowiadamy za wszelkie zło na ziemi ale nie o tym wąteek
      • login.kochanie Re: natrętna kochanka 01.01.10, 15:27
        skąd wiesz, że kochance nie mówi, że ją kocha a ty jesteś megiera,
        która go niszczy emocjonalnie a zniszczy ze szczętem gdyby od ciebie
        odszedł???
      • iamhier Re: natrętna kochanka 01.01.10, 17:53
        DZIECI KOCHAC BO SĄ NAJWAŻNIEJSZE.

        MĘNŻA ZDRADZAC ,ROZWODU MU NIE DAWAC!!

        OTO RADY KOBIETY DLA ZDRADZANYCH ZON!!!!!
        • jacek226315 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 19:37
          zajrzec czasem do slowniczka ortograficznego, oto eada dla "iamhier"
          • jacek226315 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 19:37
            sory winno byc "rada"
          • da-do Re: natrętna kochanka 01.01.10, 22:27
            jacek226315 napisał:

            > zajrzec czasem do slowniczka ortograficznego, oto eada dla "iamhier"
            Jaceeeek jesteś suuuper gość! chodzi o ten słowniczek smile
    • daria_nowak Re: natrętna kochanka 21.12.09, 17:27
      "zastanawiam się czy w tej sytuacji to
      ja nie powinnam wziąć spraw w swoje ręce"
      Jaaaaaaaaaaaasne. Teraz i za każdym następnym razem, bo przecież on jest słaby,
      więc kolejne też będą mu się naprzykrzać, aż odhaczą jako zaliczonego.
      Najlepiej nie wypuszczaj go z domu, bo znów jakaś harpia zacznie mu się
      naprzykrzać, a mało asertywny Pan się podda i wskoczy jej do łóżka dla świętego
      spokoju i dlatego, ze tak ładnie prosiła.
      • iiona Re: natrętna kochanka 21.12.09, 18:00
        czuję dokladnie tak jak piszesz. tylko jak mam sobie z tym poradzic? ze słabym
        jak sie okazuje facetem i z jego natarczywą znajomą. kocham go, czuję, ze on
        mnie rowniez. i szkoda, zeby nawet przez tą jego slabosc rozpadła sie nasza
        rodzina. juz nie wiem jak do niego przemawiac.co robic.
        • ekscytujacemaleliterki Re: natrętna kochanka 21.12.09, 18:13
          Albo natrętna pani kochanka ma schizofrenię paranoidalną albo nieasertywny pan
          mąż się z nią nie pożegnał.
          Sprawy w swoje ręce to znaczy? Za kudły ją czy co?
          Przecież ona nie przychodzi do Ciebie, tylko do męża.
          A skoro taki mało asertywny a ona jakiś cudem ciągle jego numer zdobywa to
          trzeba się wyprowadzić z rodziną, choćby na kanary!
          • nomina Re: natrętna kochanka 01.01.10, 21:43
            > Albo natrętna pani kochanka ma schizofrenię paranoidalną albo nieasertywny pan
            > mąż się z nią nie pożegnał.

            Ot, celna uwaga. Ale po co zaraz przeprowadzać? Znacie adres pani? Nieasertywny chyba zna. No to liścik polecony za potwierdzeniem odbioru, na kopercie pismo pana, ale w liściku już podpisy obojga, że jeżeli pani nie przestanie nękać, to sprawa pójdzie na policję. Jeśli pani to nie ruszy, złożyć zawiadomienie do policji. Stalking jest karany, a nawet jak nie było takiego mądrego słowa w naszym prawnym słowniku, też były odpowiednie paragrafy.
            Swoją drogą, jakoś nie wierzę w te cudownie zdobywane numery. Misio jej pewnie daje, skoro taki "mientki".
            A w ogóle wątek wygląda w najlepszym razie na projekt romansidła albo jakiejś pracy zaliczeniowej z psychologii wink.
        • mola1971 Re: natrętna kochanka 21.12.09, 18:18
          Taa, biedny misio nie może się pozbyć kochanki.
          Może on wcale nie chce jej się pozbywać? Bo gdyby chciał to by to zrobił. I do niego a nie do Ciebie należy załatwienie tej sprawy. Ty możesz tylko albo się zgodzić na życie w trójkącie albo odejść. Wpływu ani na męża ani na jego kochankę nie masz. Wpływasz masz jedynie na to co Ty ze sobą a nie z nimi w tej sytuacji zrobisz.
          • iiona Re: natrętna kochanka 21.12.09, 18:29
            ale cały problem w tym, ze widzę, ze on tez sie z tym męczy i nie UMIE tego
            załatwić. myslę sobie, ze faktycznie zawsze to ja walczyłam w zyciu, a on często
            odpuszczał ludziom i się wolał usunąć niż podejmować walkę. taki ma charakter
            slaby. teraz dopiero jasno to widzę. w obliczu powaznych kłopotów. tylko jak z
            tego wybrnąć? on chyba liczy, że sprawa sama się kiedyś rozwiąże, że
            przycichnie. ja na to wolę nie czekać. ja bym walczyła.
            • sonia_30 Re: natrętna kochanka 21.12.09, 18:44
              Ale z kim i o co chcesz walczyć? Zamierzasz go każdej pani z rąk
              wyrywać, bo on taki bezwolny i słaby?
            • daria_nowak Re: natrętna kochanka 21.12.09, 22:55
              Nie.
              Mola1971 ma rację.
              A biedny żuczek wcale się nie męczy. Wierz mi. Jak komuś w czymś źle, to
              nadludzkim wysiłkiem - ale sobie radzi. A nie jest "trochę w ciąży".
              Jeśli niuś się"usuwa" to chyba z Twojego zycia, chyba, ze akceptujesz opcję
              pojawiających się znienacka pań, które albo są nachalne, albo potrzebowały
              pocieszyciela, albo cokolwiek.

              Znam sprawę z drugiej strony - jako kochanka i słowo skauta, to nie jest tak jak
              chcesz to widzieć.

              Co do słabości to on jedynie słabo chce być z Tobą. I nie rzecz w tym, czy chce
              być z tamtą. Nie potrafiąc wywiązać się z waszych umów słabo chce Was. Co
              najwyżej liczy, ze się to jakoś przyklepie i przymkniesz oczy.
              • nangaparbat3 Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:35
                daria_nowak napisała:


                >
                >
                > Znam sprawę z drugiej strony - jako kochanka i słowo skauta, to nie jest tak ja k
                > chcesz to widzieć.

                Własnie tak pomyślałam - wishful thinking kochanki przez Ciebie przemawia.
                • ravny Re: natrętna kochanka 22.12.09, 07:56
                  czyli prawie wszystkie panie w wątku były kochankami, bo nie wierzą w zerwanie
                  przez męża autorki z kochanką?
                  • nangaparbat3 Re: natrętna kochanka 22.12.09, 08:14
                    Nie. Częsc byla zdradzana przez meżow i nie probowala ratowac zwiazku, tylko od
                    razu wystawila walizki. Częsc probowala ratowac, i nie udało sie. Częsc nie
                    rozumie, ze zerwanie, takze z kochanką, to proces, który trwa , a nie hokus-pokus.
                    • ravny Re: natrętna kochanka 22.12.09, 08:39
                      Tu masz rację. Niedawno on był z kochanka w serdecznych kontaktach. Żona obecnie
                      ma żal, że z dnia na dzień on nie zaczął traktować kochanki jak wroga. Żona
                      widzi agresorkę wchodzącą z butami na rodzinny teren, przed którą trzeba rodzinę
                      bronić, on widzi bliską osobę rozżaloną porzuceniem.
                      • esteraj Re: natrętna kochanka 22.12.09, 09:20
                        ravny napisał:

                        > Tu masz rację. Niedawno on był z kochanka w serdecznych kontaktach. Żona obecnie
                        > ma żal, że z dnia na dzień on nie zaczął traktować kochanki jak wroga. Żona
                        > widzi agresorkę wchodzącą z butami na rodzinny teren, przed którą trzeba rodzinę
                        > bronić, on widzi bliską osobę rozżaloną porzuceniem.


                        Ciekawy z Ciebie facet. Dokładnie rozumiesz położenie męża autorki. Jestem
                        ciekawa co Ty byś zrobił?

                        Ja jestem w podobnej sytuacji. Mąż pracuje z kochanką, właściwie ją zatrudnia,
                        bo z pracą ciężko i jest sprawdzonym pracownikiem.
                        Musi zostawać z nią po pracy, bo biedactwo nie wyobraża sobie życia bez niego i
                        gotowa jest popełnić samobójstwo. Była dla niego zawsze taka dobra, życzliwa i
                        wyrozumiała - On nie może potraktować jej jak szmatę. To wszystko prawda, tylko
                        dlaczego próbuje mi wmówić, że zależy mu na rodzinie i gdyby tylko ona
                        (kochanka) odpuściła, to byłby teraz wspaniałym mężem?
                        Sorry nie umiem być aż tak wyrozumiała!!!
                        Dziękuję kończę tę farsę zwaną "małżeństwem"

                        Mąż niby nie godzi się na rozwód, ale skoro ja tak bardzo chcę, to cóż on biedny
                        może zrobić, przecież on tak bardzo się stara. (ironia)
                        >
                        • ravny Re: natrętna kochanka 22.12.09, 09:41
                          > On nie może potraktować jej jak szmatę.


                          to twoje słowa czy jego? czy to znaczy że: jest z nią jako kochanką to nie
                          traktuje jej jak szmatę a stawiając sprawę uczciwie także wobec niej, że
                          zdecydował się zostać z rodziną, dziękuje za to co było i przeprasza, to jest
                          potraktowanie jak szmaty?
                          zauważasz śmieszność teorii?

                          > dlaczego próbuje mi wmówić, że zależy mu na rodzinie i gdyby tylko ona
                          > (kochanka) odpuściła, to byłby teraz wspaniałym mężem?

                          to jakieś brednie i manipulacja. Wspaniałym, uczciwym, lojalnym itd się jest
                          albo nie jest, niezaleznie od podłych działań innych osób.



                          Chcąc naprawić małżeństwo po zdradzie stawiacie oboje warunki, na jakich
                          zasadach ma "to nowe" istnieć. Związek zostaje chcący niechcący
                          przeorganizowany i od zaangażowania w jego odbudowanie wiele zależy, bo moze się
                          okazać, że nie chcesz już być z kimś kto oszukuje obie strony, nie umie się
                          zdecydować a winę zrzuca na tę która wymaga od niego zmiany. Może on zwyczajnie
                          takim jest rozmemłanym i nie będzie umiał zawalczyć o rodzine jakiej ty
                          pragniesz. A może jest uzalezniony emocjonalnie od kochanki i to etap
                          przejściowy z ktorego wybrnie za twoim wsparciem. Niestety przy zdradzie to
                          strona zdradzana ma podwójnie ciężko. Ty wiesz, na ile chcesz coś ratować, a na
                          ile nie widzisz sensu z tym konkretnie człowiekiem.
                          • esteraj Re: natrętna kochanka 22.12.09, 10:30
                            ravny napisał:

                            czy to znaczy że: jest z nią jako kochanką to nie
                            > traktuje jej jak szmatę a stawiając sprawę uczciwie także wobec niej, że
                            > zdecydował się zostać z rodziną, dziękuje za to co było i przeprasza, to jest
                            > potraktowanie jak szmaty?

                            Tak byłoby idealnie, gdyby oboje wiedzieli, że bycie kochankami to coś
                            niewłaściwego. Bycie kochanką - to bycie szmatą. Ale to wszystko jest w sferze
                            wartości ludzkich. Gdy w grę wchodzą uczucia, nikt nie zwraca uwagi na te idee.
                            Co z tego, że chciałoby się podziękować i przeprosić za to co się przeżyło
                            (romans), jeśli uczucia, emocje są silniejsze. Potrzeba ogromnej dojrzałości
                            emocjonalnej, żeby na chłodno to wszystko oceniać.

                            A może jest uzalezniony emocjonalnie od kochanki i to etap
                            > przejściowy z ktorego wybrnie za twoim wsparciem.

                            A niby jak ja miałabym tego dokonać. Jak go wspierać? Dopóki on jest pod jej
                            wpływem nie mogę zrobić nic. Musi najpierw otrzeźwieć, żeby móc do niego dotrzeć.

                            Ty wiesz, na ile chcesz coś ratować, a na
                            > ile nie widzisz sensu z tym konkretnie człowiekiem.

                            Rzeczywiście dotarło do mnie, że mój mąż lepiej rozumiał się z kochanką, niż ze
                            mną. Ona potrafiła to sprawić, że się o nią troszczył i martwił. Nie karmię się
                            złudzeniami, że mogę dostać to co ona. Szczerze ją podziwiam, że potrafiła
                            wydobyć z mojego męża dobrego człowieka. Mnie zawsze olewał, chociaż robiłam
                            wszystko, czego on oczekiwał.

                            Teraz wiem, że to nie ma sensu.
                            • ravny Re: natrętna kochanka 22.12.09, 10:53
                              Kochanka też jest człowiekiem. Mimo wszystko nie szmatą. Choć uczestnicy zdrady
                              pokazują brak szacunku do siebie i do zdradzanych.

                              > wydobyć z mojego męża dobrego człowieka. Mnie zawsze olewał, chociaż robiłam
                              > wszystko, czego on oczekiwał.

                              może tu jest klucz. Podporządkowywałaś się zawsze dotychczas, on cię jak
                              twierdzisz olewał a ty to akceptowałaś. Jeśli mówisz to szczerze, a nie na
                              kanwie rozżalenia, to dlaczego oczekujesz że mąż nagle zacznie działać na innej
                              zasadzie? on nadal jest sobą, to Ty zauważyłaś (dzięki pojawieniu się
                              kochanki-konkurentki) że mąz nie zauważa twojego zdania lub potrzeb. Wcześniej
                              może to był komputer, jego hobby, jego znajomi, jego praca, itd które stawiał
                              przed tobą, teraz jest to kochanka i nagle widzisz to wyraźnie bo to taka sama
                              kobieta jak ty.
                              Może On ciągle jest Sobą w stosunku do Ciebie, tylko Tobie otwarły sie oczy.
                              Zdradę można wykorzystać na przewartościowanie związku, zauroczenie, zdrada, w
                              ciągu długich lat małżeństwa może się zdarzyć każdemu, jak silny jest związek
                              pokaże czy przetrwa przejściowy kryzys, czy będzie końcem małżeństwa.
                              • ravny Re: natrętna kochanka 22.12.09, 10:58
                                Nie możesz powiedzieć, by się wyprowadził od ciebie i daj termin na okreslenie
                                się ostateczne z którą chce być i tylko pod warunkiem rozstania z kochanką
                                przyjmiesz go z powrotem? Postawiłas mu jakies warunki konieczne, na jakich może
                                małżeństwo trwać nadal? Jesli nie jestes konsekwentna w tym co mówisz i robisz
                                to wychowujsz kogoś kto bagatelizuje twoje zdanie. Przyjrzyj się waszej
                                komunikacji całościowo.
                                • esteraj Re: natrętna kochanka 22.12.09, 12:10
                                  ravny napisał:

                                  > Nie możesz powiedzieć, by się wyprowadził od ciebie i daj termin na okreslenie
                                  > się ostateczne z którą chce być i tylko pod warunkiem rozstania z kochanką
                                  > przyjmiesz go z powrotem? Postawiłas mu jakies warunki konieczne, na jakich moż
                                  > e
                                  > małżeństwo trwać nadal?


                                  Tak właśnie zrobiłam. Ale On nie może podać terminu, bo nie wie kiedy jego
                                  kochanka będzie mogła normalnie funkcjonować bez niego.


                                  Zatem jak dalej piszesz:

                                  "Tak jest, gdy decyzja o zerwaniu z kochanką wypływa od żony a nie od
                                  zdradzającego męza. Dla spokoju potwierdza, że zerwie, ale w duszy i chęciach
                                  jeszcze do tego nie dojrzał.
                                  Dlatego ważne jest porozmawiać szczerze i otwarcie jesli odbudowa związku ma się
                                  zacząć. W większosci przypadków jest raczej presja zdradzonej i poczucie wręcz
                                  krzywdy zdradzajacego który musi rezygnować z czegoś z czego nie chce.
                                  A czasem zwykłe lawiranctwo by mieć jedno i drugie."

                                  ja odpuściłam. Nie chcę wywierać presji, nie chcę być oszukiwana, nie chcę być
                                  manipulowana emocjonalnie.
                                  Zrezygnowałam. Wolę żyć sama.
                                  • esteraj Ravny miło Ciebie poczytać 22.12.09, 12:14
                                    Widzę, że masz dojrzałe spojrzenie na sprawę. Popieram wszystko co piszesz.
                      • daria_nowak Re: natrętna kochanka 22.12.09, 11:05
                        Ale musi dokonać wyboru, tak jak każda ze stron.
                        Jeśli zona stawia sprawę na ostrzu noża to mąż może: a) mieć w nosie, ze ona nie
                        życzy sobie serdecznych kontaktów z kochanką, b) zgodzić się na te wymagania,
                        które dla niej stanowią podstawę ratowania związku.
                        Jeśli wiedząc, ze to dla żony ważne nie potrafi zakończyć znajomości, to znaczy,
                        ze nie wie czego chce, albo liczy, ze jakoś to przyschnie, a żona przymknie oczy.
                        Związek odbudowuje się na wspólnych zasadach – partnerzy mówią czego oczekują,
                        jak widzą przyszłość, co pozwoli im powoli odzyskać poczucie bezpieczeństwa.

                        Bliska osoba – rozżalona bliska osoba to również zona. Czemu zatem rozżalenie
                        kochanki ma mieć większy ciężar gatunkowy, niż rozżalenie żony, z którą chce się
                        odbudować związek?? Przecież to nie ma sensu.
                        • ravny Re: natrętna kochanka 22.12.09, 11:16
                          > Bliska osoba – rozżalona bliska osoba to również zona. Czemu zatem rozżalenie
                          > kochanki ma mieć większy ciężar gatunkowy, niż rozżalenie żony, z którą chce się
                          > odbudować związek?? Przecież to nie ma sensu.


                          Gdyby zona była ważniejsza niż kochanka to by do zdrady nie doszło, albo bardzo
                          szybko by się od kochanki odciął.
                          Zdarza się, że kochanka to ta "gwiazdka z nieba", a żona to "chleb codzienny
                          który zawsze jest cokolwiek bym zrobił". Jeśli takie były stosunki w
                          małżeństwie i przyzwyczajenie to trzeba pracowac nad zmiana całego sposobu
                          myślenia, a to nie zawsze się uda.
                          Małżeństwa które wejdą na poziom głębokiej komunikacji, rozmów, szczerości,
                          porozumienia w szacunku do współmałżonka/ki - przestaja mieć problemy ze
                          zdradami. Muszą jednak dwie osobu pracować nad swoim osobistym rozwojem
                          świadomosci i rozwojem komunikacji w związku.
                          • daria_nowak Re: natrętna kochanka 22.12.09, 11:50
                            Tak sobie myślę, ze jeśli ludzie chcą, to potrafią – rozmawiać, wczuwać się w
                            uczucia drugiej osoby, dopasowywać i odbudować związek. Ale jeśli ta odbudowa ma
                            polegać na przeczekaniu i w pewnym sensie biernym oporze, bo żona zawsze była i
                            Miś nie wyobraża sobie świata bez niej – to pytanie, czy zona chce być jedynie
                            „wyposażeniem” zycia Misia.

                            Romans zdarza się z różnych powodów, ale jeśli świadomie się go kończy próbując
                            odbudować małżeństwo, to stawia się żonę wyżej niż wszelkie „gwiazdki z nieba”.
                            Bo dokonało się wyboru i teraz trzeba znaleźć sposób na wspólne życie.
                            I nie zrobi tego żona za męża, ani maż za żonę.

                            Chyba że ma to być wspolna wegetacja na zasadzie szukania fartu.
                            Tylko czy wtedy Miś jest taki bezwolny, czy perfidny?
                    • daria_nowak Re: natrętna kochanka 22.12.09, 10:56
                      Marzenia. W większości przypadków póki kochanka nie podziękuje to Miś nie
                      potrafi się zdecydować. Bo chciałby i tu i tam.
                      Ja swojemu byłemu podziękowałam za współpracę, więc myślenie życzeniowe to nie
                      tu. Za to dysponuję sporą wiedzą na temat uroczych zagrywek w temacie „męskich”
                      rozstań z kochanką, kiedy zonie mówi się jedno, kochance płacze się w kołnierz
                      zupełnie inaczej, a robi się „nic”, bo tu ciepełko i tu ciepełko. Może dlatego
                      mam do tego dystans i szkoda mi kobiet które dorabiają sobie ideologię do
                      „słabości” faceta.
                      Nikt mi nie wmówi, ze rozpoczynanie nowego życia z kobietą zaczyna się od
                      podkopywania jej zaufania.

                      Zrywanie wszelkie to proces. Ale… proces najpierw odbywa się w głowie. Później
                      podejmuje się decyzję. Raz a dobrze i wtedy urywa się kontakty, bo doszło się
                      wcześniej do wniosków, padły pewne deklaracje i trzeba się tego trzymać. Jeśli
                      ten proces zaczyna się od zerwania – to decyzja nie była przemyślana i człowiek
                      nie wie czego chce. Miota się. Czyli jak mówiłam „chce być trochę w ciąży”.
                      • ravny Re: natrętna kochanka 22.12.09, 11:04
                        Tak jest, gdy decyzja o zerwaniu z kochanką wypływa od żony a nie od
                        zdradzającego męza. Dla spokoju potwierdza, że zerwie, ale w duszy i chęciach
                        jeszcze do tego nie dojrzał.
                        Dlatego ważne jest porozmawiać szczerze i otwarcie jesli odbudowa związku ma się
                        zacząć. W większosci przypadków jest raczej presja zdradzonej i poczucie wręcz
                        krzywdy zdradzajacego który musi rezygnować z czegoś z czego nie chce.
                        A czasem zwykłe lawiranctwo by mieć jedno i drugie.
                        • daria_nowak Re: natrętna kochanka 22.12.09, 11:56
                          I właśnie dlatego załatwianie sprawy przez żonę w imieniuwink męża to najgorszy
                          możliwy pomysł.
                      • nangaparbat3 Re: natrętna kochanka 22.12.09, 15:47
                        daria_nowak napisała:


                        >
                        > Zrywanie wszelkie to proces. Ale… proces najpierw odbywa się w głowie. Później
                        podejmuje się decyzję. Raz a dobrze i wtedy urywa się kontakty, bo doszło się
                        wcześniej do wniosków, padły pewne deklaracje i trzeba się tego trzymać. Jeśli
                        ten proces zaczyna się od zerwania – to decyzja nie była przemyślana i człowiek
                        nie wie czego chce. Miota się. Czyli jak mówiłam „chce być trochę w ciąży
                        > ”.
                        >
                        Ano własnie.
                        Kiedy zona odkrywa romans, ząda natychmiastowej decyzji, najczęściej. Wybieraj:
                        ja albo tamta. I to jest dopiero poczatek.
                        po prostu tak jest, i nie ma sensu miec o to pretensje, pewnych faz sie nie
                        przeskoczy, a jesli, to rozstanie bedzie niedokończone.
                        • daria_nowak Re: natrętna kochanka 24.12.09, 08:09
                          Jest jedno ale. Póki człowiek nie wie czego chce - to nie wie czy chce być z
                          zoną czy utrzymać układ z kochanką.
                          Ale jeśli chce być z żoną, jeśli ta postawiła ultimatum, to dokonuje się wyboru.
                          Siada sobie człek w kąciku, myśli i dokonuje wyboru, podejmując decyzję. A
                          później już tylko się jej trzyma. Bo najzwyczajniej w świecie strach mu lata, że
                          żona jest konsekwentna. Bądź też doznał oświecenia, że jednak tylko ona. W obu
                          tych sytuacjach nie tuli metaforycznie do łona kochanki, wbrew oczekiwaniom, czy
                          żądaniom żony.
                          Jeśli to robi - to nie umie się zdecydować. A to oznacza, ze żona nie jest
                          żadnym wyborem, tylko że facet szuka najwygodniejszego rozwiązania najbardziej
                          na świecie kochając siebie i nie uznając swojego błędu względem żony.
                          A to jest niepoważne, niedojrzałe i tak naprawdę nie fair względem kobiety,
                          którą wybrał.
                          Robi za bezwolnego Misia, którego panie wyrywają sobie z rąk i łóżek.
                          I to nie jest żadna faza, a próba spadnięcia na cztery łapy kosztem innych.
                          • nangaparbat3 Re: natrętna kochanka 28.12.09, 20:24
                            Chyba nigdy nie wybieralaś.
                            • daria_nowak Re: natrętna kochanka 03.01.10, 00:33
                              Znasz człowieka, który nigdy nie wybierał?
                              Poza powyższym retorycznym pytaniem powiem jedno - chyba nigdy nie byłaś pewna
                              wyboru, jeśli tak piszesz. A wystarczy być uczciwym względem drugiego człowieka.
                    • sbelatka nango 22.12.09, 18:35
                      moja droga...

                      a może jednak.. hokus-pokus smile
                      • nangaparbat3 Re: nango 22.12.09, 19:56
                        masz @ smile
              • da-do Re: natrętna kochanka 01.01.10, 22:33
                daria_nowak napisała:
                Zgadzam się z Tobą.Jakby chciał to załatwił by sam sprawę.Ale jemu jest tak
                wygodnie.Palant .Skąd ja to znam.
                > Nie.
                > Mola1971 ma rację.
                > A biedny żuczek wcale się nie męczy. Wierz mi. Jak komuś w czymś źle, to
                > nadludzkim wysiłkiem - ale sobie radzi. A nie jest "trochę w ciąży".
                > Jeśli niuś się"usuwa" to chyba z Twojego zycia, chyba, ze akceptujesz opcję
                > pojawiających się znienacka pań, które albo są nachalne, albo potrzebowały
                > pocieszyciela, albo cokolwiek.
                >
                > Znam sprawę z drugiej strony - jako kochanka i słowo skauta, to nie jest tak ja
                > k
                > chcesz to widzieć.
                >
                > Co do słabości to on jedynie słabo chce być z Tobą. I nie rzecz w tym, czy chce
                > być z tamtą. Nie potrafiąc wywiązać się z waszych umów słabo chce Was. Co
                > najwyżej liczy, ze się to jakoś przyklepie i przymkniesz oczy.
                >
                >
    • sonia_30 Re: natrętna kochanka 21.12.09, 18:24
      Załatw sprawę ze swoim mężem - albo rodzina albo pani. To on ją
      zaprosił do swojego życia, więc jeśli teraz zdecydował się jednak
      pozostać z Tobą, niech jej podziękuje, zamknie sprawę skutecznie i
      cześć. Nie ogarniam pomysłu z wyręczaniem i braniem sprawy w swoje
      ręce.
    • julinka601 Re: natrętna kochanka 21.12.09, 18:48
      To jest sprawa Twojego męza.To on miał romans i on powinien tę
      sprawę załatwic.
      On jest taki biedny ,słaby i jeszcze ta zła kochanka nie chce sie od
      niego odczepić... To za co go kochasz? Czemu chcesz z nim zostać? O
      co walczysz? To nic ,ze bije ale ja go i tak kocham.

      Kobieto!zawalcz ale o siebie.Nie zniżaj sie do pertraktacji z
      kochanka męża.To nie ona Ci ślubowała milość,wierność itd.Nie daj
      sie poniewierać, znieważać potrząsnij swoim lubym.
      Jeśli on nie poradzi sobie z tą kobitką /byc może nie chce,moze
      pochlebia mu taka sytuacja?/ to wcześniej czy póżniej i tak pójdzie
      w długą i tyle go będziesz widziała.Kochasz go bezwarunkowo jak
      mamuśka a on potrzebuje kobiety a nie matki.
      Przeczytaj sobie książkę "Kobiety które kochają za bardzo"

      Wiem coś o tym z autopsji.
      • iiona Re: natrętna kochanka 21.12.09, 19:07
        nie kocham go bezwarunkowo. kiedy dowiedziałam sie o jego romansie wywaliłam go
        z domu. byłam juz gotowa na życie bez niego. ale potem razem postanowilismy
        zawalczyć o nasz związek, przy okazji wyszły bowiem na jaw wszystkie braki
        miedzy nami. teraz sądziłam, ze jesteśmy juz na dobrej drodze, że znów zaczyna
        być dobrze. ale widzę, że sprawa jest niezakończona. nie wyobrażam sobie tak
        ciągnąć jej w nieskonczoność. nie chcę tak zyć. jednocześnie wiem, że być moze
        rozejdziemy się chociaż chcemy być ze sobą i się kochamy. tu nie chodzi o samą
        miłość, ale o odpowiedzialność za rodzinę, o dzieci, o wszystko co razem
        osiągnelismy . i wiem, ze tak naprawdę problemem nie jest ta akurat kobieta bo
        ja np w 5 minut umiałabym się jej pozbyć z naszego zycia. tylko pytam teraz czy
        jest jakas szansa na sprowokowanie męża do działania skoro są one jak widać
        ponad jego możliwości. zakładając, że on chce aby ona zniknęła, ale nie wykona
        żadnych kroków w tym kierunku. chwilami myslę, że może kiedy stanie sie jakies
        nieszczęście on dopiero zostanie zmuszony do działania. a tego chciałabym
        uniknąć. boję się o dzieci, o siebie.
        • mola1971 Re: natrętna kochanka 21.12.09, 19:17
          Ale czego Ty się spodziewasz? Jakiej rady? Bo rady na to w jaki sposób chłopa
          fajtłapę zamienić w rycerza nie dostaniesz bo nie ma takiej możliwości.
          Natomiast jeśli pani jest rzeczywiście niebezpieczna i obawiasz się o siebie i
          dzieci to pozostaje policja. Oczywiście w przypadku naruszenia przez panią miru
          domowego. A telefony od niej przestać odbierać po prostu. Ignorować ją.
          • iiona Re: natrętna kochanka 21.12.09, 19:30
            w jakiej dokładnie sytuacji mogę zgłosić na policję jej najścia? jak to się
            załatwia?
            • mola1971 Re: natrętna kochanka 21.12.09, 20:07
              Jeśli przychodzi do Ciebie ktoś kogo nie znasz i nie masz ochoty
              widzieć i zakłóca Twój spokój to masz prawo zadzwonić na policję i
              zgłosić tzw. naruszenie miru domowego. Policja ma obowiązek przyjąć
              takie zgłoszenie.
            • sapalka1 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 12:49
              Jesli uwazasz, że takie działanie to dobre rozwiązanie - ok. Ale nie uwazasz, ze
              takie zgloszenie na policje powinno wyjsc ze strony męża? TY ponosisz już dość
              konsekwencji jego "słabości" - niech on cos zrobi wreszcie
        • sapalka1 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 12:47
          To, że Ty w 5 minut mozesz usunąć kochankę z Waszego życia (nie myslisz o
          morderstwie, prawda? wink ) - nie oznacza, ze Twoj maż jest na to gotowy.
          On poszedł na łatwiznę: wszedl w role biednego słabego misa i tak bardzo
          potrzebuje pomocy....
          Daj spokoj to dorosły facet. Nie może zrzucac odpowiedzialności na Ciebie. On
          zdradzil - on musi poniesc konsekwencje - i jesli faktycznie chce sie rozstac z
          kochanką powinien natychmiast to zrobic a nie wyreczac sie Tobą. Rozumiesz,
          jeśli Ty zakonczysz ich związek - to Ty to zrobisz nie on. I obydwoje bedziecie
          miec tego świadomość. On bedzie Cie mógł kiedys winic, ze zniszczylas milosc
          jego życia(bo bedą i gorsze chwile, i nie wiesz czy on nie bedzie żalował tego
          zwiazku z kochanką) - on nie uwewnetrznił tego przekonania, że chce się z
          kochanką rozstać - a bez tego, nawet jeśli zaklina się i w oczki patrzy przy tym
          - nie ma faktycznego zerwania i nie dokonał wyboru, nie podjał decyzji.
          A Ty wyręczając go - bedziesz zawsze miec juz swiadomosc, ze to Ty podjelas
          decyzje, Ty zakonczylas ich zwiazek i powrot jakiegokolwiek zaufania w
          małżeństwie będzie bardzo utrudniony. I czy nie bedziesz miala doniego żalu, że
          to on powinien zachować się jak dorosły człowiek, a nie Ty jak mamuśka?
          Trzymaj się i nie daj się nabierac
    • sbelatka Re: natrętna kochanka 21.12.09, 20:15
      eeee tam... Wy to chyba nie oglądacie filmów...

      A Fatalne zauroczenie? peweni jeszcze cos bym znalazła..
      nie można naprawdę wykluczycć, ze pani jest jakas nie calkiem .. i wbrew
      intencjom męza błaka sie po Waszym życiorysie...

      oczywiście - może być też tak jak piszą dziewczyny...

      ale - nie raz i nie dwa - nawołuje sie tutaj ludzi do podejmowania prób
      ratowania małżństw/ rodzin...

      nie wiem czy wada z jaką teraz sie mierzysz jest AKURAT wystarcającym
      powodem do odpuszczania walki o rodzinę...

      zreszta to nie ja przypięłam ku reflaksji zdanie o odchodzeniu z
      małżeństw gdy upada OSTATNI powód żeby byc razem...

      pani - jako elelment zewnetrzny - w moim odczuciu takim ostatnim
      elementem nie jest..

      no i pytanie - czy chodzi NAPRAWE o zmienianie człowieka?
      może wysstarczy zmiana jego zachowania...

      a poza wszystkim - jesli jestes pewna, ze on cie kocha i na peweno chce
      z Toba zostać - to niech sobie pani na niego czeka pod pracą...

      mozliwe, ze pan potrzebuje dowodów zaufania?
      kto wie...

      ja jak zwykle odradzam ostre jazdy i stawiania na ostrzu noża...
      bo zwycięstwa uzyskane w ten sposób najczęsciej szybko przestają mieć
      prawdziwa wartość...

      ale ja to waleczna nie jestem...choc Twoje zdenerowanie rozumiem... z
      grubszasmile

      i dlaczego dziwi cie, ze właśnie tak załatwia sprawe z pania - skoro od
      zawsze taki jest?

      po prostu TAKI jest..

      moze właśnie jest milym, cieplym i grzecznym miesiem... i to cie w nim
      urzekalo?

      nie mam pojecia jak sie pozbyc pani - ale może raczej warto żebyś sobie
      sama odpowiedziala na pytanie - czy PO zdradzie pan cie już po prostu
      nie bedzie denerwowal bez wzgledu na to co i jak zrobi...

      pani to drobiazg - naet jesli okesowo uciążliwy..
      • handra Re: natrętna kochanka 21.12.09, 21:59
        Cos mi mowi, ze to szanowny malzonek nie skonczyl sprawy jak nalezy.

        Nie wiem czy to co opisujesz znasz tylko z relacji meza czy tez sama widzialas i
        slyszalas.

        Troche malo prawdopodobne, zeby ktos byl tak opetany.

        Bywaly juz takie historie na tym forum, ze to nie opetana kochanka tylko maz
        kochance wmawial, ze to zona go nie puszcza. Lepiej przyjzec sie temu z bliska a
        relacje meza skorygowac.
        • panda_zielona Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:01
          handra napisała:
          > Troche malo prawdopodobne, zeby ktos byl tak opetany.

          A jednak zdarza się i to wcale nie tak rzadko.Dlaczego zaraz misia
          odsądzać od czci i wiary.

          > Bywaly juz takie historie na tym forum, ze to nie opetana kochanka
          tylko maz
          > kochance wmawial, ze to zona go nie puszcza. Lepiej przyjzec sie
          temu z bliska
          > a
          > relacje meza skorygowac.

          Tak też bywa.
      • daria_nowak Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:03
        Racja. Jeśli chce i kocha, to można rozpocząć budowanie wszystkiego od nowa. Ale
        do tego potrzebne jest zaufanie 2ch stron. I mam nieodparte wrażenie, ze po
        zdradzie Pan raczej nie powinien podkopywać zaufania jakim, mimo wszystko,
        obdarzyła go żona. Wręcz odwrotnie.
        A nieumiejętność wybrania między kochanką i zoną nie jest dobrym gruntem do
        odbudowy związku. A takie zachowanie do tego się sprowadza.




        a poza wszystkim - jesli jestes pewna, ze on cie kocha i na peweno chce
        z Toba zostać - to niech sobie pani na niego czeka pod pracą...
        • ulkar Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:14
          No wiem, wiem, że w takich sytuacjach o spokój i cierpliwość bardzo
          trudno jest.... ale sprawa się wyjaśni z czasem... Rozwieść się
          zawsze się zdąży... jeśli autorka watku ma przekonanie, że mąż ja
          kocha i chce z nią być ... to plase... nie podkopujcie na siłę tej
          jej wiary... jeśli się myli.. to z pewnością niedługo sie o tym
          przekona. Wydaje mi się, że trzeba poinformować męża, że masz dość
          tej sytuacji i ma sprawę zamknąć i spokojnie (przynajmniej na
          zewnatrz spokojnie) poczekać ... nie gadać o kochance zbyt wiele...
          i wszystko samo się wyjaśni... czego tak naprawdę chce mąż.
          Rozwód nie zając nie ucieknie... nie ma do czego nadmiernie sie
          spieszyć...
          • to.ja.kas Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:23
            Szanowne Panie kochanki/byłe kochanki piszące w tym wątku. Ja też mam taki
            epizod za sobą i też wiem o czym piszę. Rzeczywiście może misio ściemnia, może
            misio pierdoła ale może kochanka kretynka i nie rozumie słowa N I E !!!! Nie
            tylko żony mają patent na histerie, sciganie chłopa, błaganie i nachodzenie,
            kochanki też się takie zdarzają. I czasem nie pomaga ignorowanie i prosba o
            odczepienie sie nie pomaga i groźba nie pomaga.

            Nie usprawiedliwiam misia, ale nie ma co zakładać, że miś ściemnia. Bo może nie.
            Ja radziłabym zonie wnikliwą obserwację i ostrożność. Bo jak to wariatka to
            cholera wie co jej do łba strzeli.
            • iiona Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:36
              żyję właśnie obecnie z takimi myślami- jakby w oczekiwaniu co jeszcze się
              wydarzy. widzę, że ona ma fantazję, silną motywację i nie istnieja dla niej
              zadne przeszkody. podobno to taki typ człowieka- nie uznaje odmowy, wszystko co
              chce- zdobywa, idzie po trupach do celu. i musiałaby trafic na przeciwnika
              podobnie silnego, żeby byc moze odpuscić. moj mąz do takich nie nalezy. jest
              dobry, spokojny, wszystko dusi w sobie, nie potrafi dyskutować o uczuciach. ale
              wkurza mnie, że nie chce bronic naszej rodziny, ze nie chce z siebie wykrzesać
              siły by się jej przeciwstawić. chciałabym mu w tym pomóc, ale wiem, że nie
              powinnam. ona pisząc do mnie jest bezczelna i arogancka. obraża mnie. a w smsach
              do niego struga delikatną, nieszczesliwą kobietkę, gra na jego uczuciach. a on
              tego nie widzi, to mnie załamuje.
              • to.ja.kas Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:45
                Iiona, jesli on czytał te smsy ale nie widział jej agresji...to masz problem nie
                tylko z kochanką, ale z mężem. Ja nie twierdze i nie zakładam z góry, że on
                kłamie. Ale może jest własnie takim bezwolnym misiem o którego trzeba się bić a
                on odchodzi z ta która wygra? Kwestia tego czy chcesz sie o niego bic?
              • ekscytujacemaleliterki Re: natrętna kochanka 22.12.09, 10:52
                Taki dobry, spokojny, perfekcyjny Pan Mąż ale w romans się umiał
                wdać, bzykać na boku inną również tylko teraz stanowczo nie umie
                powiedzieć spadaj.
                Normalnie bezwolny MIS!
                A podła kochanka jak pijawka się przyczepiła.
                A mąż o smsach do Ciebie wie? Czytał? I co on na to??
              • sbelatka iiona 22.12.09, 18:50
                nie zakładaj, ze mąż NIE CHCE!
                to oczywiście jest mozliwe

                ale może - NIE MOŻE, nie potrafi...

                pewen sprawy nas pzrerastaja - choc innym, nawet bliskim - wydają sie
                proste i łatwe do zrobienia

                dla przykkładu - pewnie wielu ludzi ma łatwośc w zarzucaniu niemiłych
                blixnich obelgami, wrzaskiem i klątwami - a ja mam bardzo mocno
                wdrukowane, ze NIE!

                I tego po prostu nie robię - choć nawet czasem sobie w myślach zarysuję
                obraz ktory moglabym zatytulować "a to gościowi dokopałam"..

                a w realu...
                guzik....

                i CHCIALABYM...

                więc nie zakaldaj, ze nie chce...
                bo może - nie może..

                ale oczywiścei nie weim jak jest
                tylko zachęcam żebyś spojrzala na faceta, i to co robi i czego nie
                robi, szerzej...

                bo łatwo pzryjąc, ze sie WIE co ktoś mysli, czuje, czego chce, na czym
                mu zależy...

                a to często bardzo - guzik prawdasmile
              • sapalka1 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 12:58
                1. Smsy od niej pokazałaś mężowi?
                2. Słuchaj do niej może nie dociera, bo nie usłyszała jasnego NIE - od Twojego
                męża. Pomyślałaś o tym? Bo wiesz, to że Ty jej powiesz żeby sobie poszła, bo mąż
                zostaje z Tobą - to nie znaczy, że ona uzna to za jego zdanie. Nie on jej o tym
                powiedzial - napisal, tylko Ty. Może i powiedział jej coś w stylu: "nie mogę być
                z Tobą, muszę być z żoną/rodziną". Ale tego typu tekst nie oznacza: "koniec z
                nami, nie chcę być z tobą chcę być z żoną, kocham ją, ciebie nie kocham - zdania
                nie zmienię, itp". Może on po prostunie postawił sprawy jasno, bo jest tchórzem
                i zrzuca odpowiedzialnosc za swoje czyny na ciebie
                On a nie Ty musi jej powiedzieć koniec
          • iiona Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:27
            zaskakująca dla mnie jest mimo wszystko postawa tej kobiety. to wykształcona,
            inteligentna osoba. a biega za moim mężem jak głupia gęś. jak można się tak
            poniżać? co to za sposób na związek? chce go przyciągnąć do siebie na siłę. nie
            mieści mi się w głowie jak można się aż tak nie szanować.
            • to.ja.kas Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:29
              Można. Tak zachowują się czasem kobiety i szarpią się o misia. Sama zastanawiasz
              się czy nie wejść w tą konwencję. Uważasz, że kochanka niegodnie się zachowuje?
              Ty zachowaj klasę i nie zniżaj sie do jej poziomu. Pogadaj z męzem, powiedz
              czego oczekujesz, obserwuj i bądź ostrożna i rozsądna. Życzę Ci by to co wiesz i
              w co wierzysz okazało się prawdą.
            • nangaparbat3 Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:32
              Mozna mozna. zaprzyjaxnieni studenci opowiadali mi o pani adiunkt szntażem
              zmuszajacą chlopców do plasow z nimi na jakims wyjeździe. Wypadki chodza po
              ludziach, po damach tez.
            • mola1971 Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:35
              Ale co Cię obchodzi ona i jej szacunek czy raczej jego brak do siebie? Jak świat światem głupie baby były, są i będą. A głupota nie ma nic wspólnego z wykształceniem. Bywa, że doktorat nawet ma.
              Ty się skup na sobie i na swoim małżeństwie a nie na jakiejś obcej babie. A swojego męża nie zmienisz. Tylko skoro on taka sierota jest to jakim cudem w ogóle w romans się wdał? Przecież siłą go do łóżka nie zaciągnęła.
            • sapalka1 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 13:03
              1.Ok wszyscy pojechali po kochance jaka to głupia jest i jak się przyczepiła.
              Owszem są tacy ludzi i może ona takim człowiekiem jest.
              2.Ale może zakochała się w Twoim mężu (co nie tumaczy jej zachowania do konca) i
              może Twój mąż nie powiedział jej jasno i klarownie: to koniec, kocham żone,
              ciebie nie kocham.
              Bo dopiero jasne postawienie sprawy przez męża ucieło by działania kochanki
              spowodowane zarówno 1 jak i 2 powodem.
              Jeśli mąż jasno jej powiedział, bez dawania jakichkolwiek złudnych nadziei - to
              kochanka ma problemy emocjonalne poważne kwalifikujące się do leczenia.
              Ale sądząc po tym co piszesz, mąż nie umie powiedziec koniec i stąd działania
              kochanki, która chce zmiękczyć serce Twojego mężai wpłynąc na jego wybor.
            • dorota_29 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 16:16
              Może facet jej tak dogadzał, że aż szczała ze szczęścia. I teraz
              lgnie do niego bez względu na wszystko.
    • nangaparbat3 Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:30
      Z opowiadań bliskich znajomych znam dwa przypadki wziecia sprawy we wlasne rece
      przez damy:
      1)kochanka zostala obita przez zonę parasolką
      2)rywalka zostala zbita przez narzeczoną (nie wiem niestety czym)
      Obydwie interwencje okazały się skuteczne.
      • mola1971 Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:38
        Może to i skuteczne metody są, ale powiedz Nanga co warty miś wydarty parasolką
        innej babie? wink
        • konfest Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:47
          Te od parasolki znam tylko z opowiadań. Ale tę drugą jak najbardziej osobiscie -
          maja troje dzieci, zyli razem i chyba - na ile to mozliwewink - szczęśliwie, aż do
          jego smierci.
          Nie wydaje mi sie, by żalowala, na odwrót.
          • mola1971 Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:02
            Nanga, wracaj mi tu szybko do swojego nicka bo rozdwojenia jaźni przez Ciebie dostanę wink)))
            A co do tego, że żyli długo i szczęśliwie mimo incydentu z kochanką to jest możliwe. Ludzie różne rzeczy potrafią sobie wybaczać gdy naprawdę się kochają. Ino ja tak za wszelką cenę nie umiem. A już na pewno nie umiem bić się o chłopa. To chłop ewentualnie bić ma się o mnie a nie ja o niego. Choć tak w ogóle to jestem przeciwniczką wszelkiej przemocy i rakiem zodiakalnym, więc nie walczę tylko się usuwam. Robię krok do tyłu smile
            • nangaparbat3 Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:17
              Krok do tyłu to czasem niezla taktykawink
              Mam w domu raka i niezle z niej ziołko, zwłaszcza w konkurencji owijania sobie
              chlopców naokoło palca.
              Pezerpaszam za nicka, jestem do bolu utyrana i wszystko mi się myli.
              • mola1971 Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:28
                Nie ma za co przepraszać smile
                Bardzo polubiłam Nangę i po prosto wolałabym by została pod tym nickiem smile
                A co do taktyki raków to tak naprawdę to nie jest żadna taktyka tylko natura. Dwa kroki do przodu a potem jeden do tyłu. Ale w ostatecznym rozrachunku zawsze wychodzi ten jeden krok do przodu wink
        • iiona Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:48
          żyję w oczekiwaniu co jeszcze może się wydarzyć. bo wiem, że ona tak łatwo nie
          odpuści. to podobno taki typ czlowieka- idzie po trupach do celu, zdobywa
          wszystko czego chce, nie uznaje odmowy. dlatego nie trafiaja do niej słowa
          mojego męża. zdążyła go poznać i gra na jego uczuciach. nawiasem mówiąc-
          skonczyła psychologię. pisząc do mnie jest agresywna, bezczelna i mnie obraża. a
          w smsach do niego struga łagodną, nieszczęśliwą kobietkę. manipuluje nim jak
          chce. ja wyraznie mu to ukazałam, a on jakby tego nie dostrzegał. sam jest
          cichym, spokojnym facetem. dobrym czlowiekiem. kłopoty dusi w sobie, nie potrafi
          dyskutować. ona to wykorzystuje. chcialabym mu pomóc, bo wydaje mi się, ze mu
          cięzko, ale wiem, ze nie powinnam tego robić. i własnie ta moje bezradnośc i
          oczekiwanie mnie dobijają. tak jakbym swoje losy złożyła w czyjes ręce.
          • to.ja.kas Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:51
            jak manipuluje?
            • iiona Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:02
              manipuluje w sensie- gra na jego uczuciach, naprowadza go na swoje tory
              myślenia. ja widzę zupełnie inaczej relacje między nimi, jej zagrania. on to
              wszystko zniekształca, nadaje temu inny wymiar. broni jej. szlag mnie trafia jak
              on patrzy na mnie jak mu to wszystko mówię tak jakbym ja caly czas nie tak
              odbierała tą kobietę.
              • to.ja.kas Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:05
                Skoro on zakonczył ten związek to kiedy ona ma szanse na cokolwiek go
                naprowadzac? Kiedy ma szanse nim manipulować?
                • iiona Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:12
                  pisze do niego bez przerwy, dzwoni z róznych numerów, a ostatnio, jak juz
                  wspomniałam, dopadła go przed jego pracą i nawijała mu o tym, żeby dał im
                  jeszcze jakąś szansę. poza tym on ma w glowie ich wcześniejsze rozmowy, nie tak
                  dawno sie to rozsypało.
                  • to.ja.kas Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:18
                    ale ona pisze, ona gada, ona nawija.
                    Próbowałas nawijac kiedyś do kogoś na ulicy kto Ciebie nie chce słuchac i
                    odchodzi? Spróbuj.
                    Jeśli on jej słucha to znaczy ze on daje jej szansę na mowienie do siebie, na
                    pisanie do siebie, na dzwonienie do siebie. Nie wiem dlaczego to robi. Ale
                    jestem pewna, że nie mam szans na porozmawianie z kims kto nie chce rozmawiać.
                    A jeśli jeszcze wierzy jej bardziej niż Tobie mim tego co czyta w smsach do
                    Ciebie....o czym my mówimy?
          • iiona Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:57
            sorry, powtorzyłam post, bo wydawalo mi się, ze sie nie wczytał smile zawsze
            sądziłam, ze mam obok siebie ideał faceta- silny, zaradny, mądry, dobry. do tego
            przystojny i czarujący. teraz okazuje się, ze to ja chyba byłam zawsze tą
            silniejszą osobowością. analizuję nasze życie i widzę, ze faktycznie
            dominowalam, podejmowałam kluczowe decyzje. on się najczęsciej zgadzał. ale
            moglismy tak nadal sobie życ, może tylko bez nazwania naszych relacji. ta
            sytuacja otworzyła mi oczy. okazuje się, ze on niekoniecznie jest ideałem, ale
            jestem w stanie to zaakceptować w imie naszej miłości i wszystkiego co nas
            łączy. tylko moim zdaniem on powiniem wreszcie pozamykac definitywnie tamte
            sprawy. a tymczasem on uwaza, ze juz je zamknął, bo jej powiedział co i jak.
            widac jednak gołym okiem, ze tak nie jest sad
            • to.ja.kas Re: natrętna kochanka 21.12.09, 23:59
              a co uwazasz, ze powinien zrobic?
            • panda_zielona Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:15
              Może głupi pomysł wpadł mi do głowy,ale może być skuteczny.Skoro
              pani kochanka taka namolna niech mąż się z nią umówi,a spotkanie
              niech odbedzie się w twoim towrzystwie.Jasno i wyraźnie przy Tobie
              jej zakomunikuje,że to definitywny koniec i ma przestać się narzucać
              i go nachodzić w pracy,w domu czy gdziekolwiek indziej.
              • nangaparbat3 Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:21
                Daj spokoj, Panda, to jakieś okropne mi sie wydaje. Dopiero sie z faceta robi
                zuczka, misia, niuńcia czy kogo tam. Ohyda.
                • chalsia Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:31
                  > Daj spokoj, Panda, to jakieś okropne mi sie wydaje. Dopiero sie z faceta robi
                  > zuczka, misia, niuńcia czy kogo tam. Ohyda.

                  no ale ten pan takim własnie misiem/żuczkiem/niuńciem wydaje się być.
                  Skoro autorka watku takim go jednak chce, to spotkanie zaproponowane przez Pandę
                  nie jest złym pomysłem.
                • panda_zielona Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:49
                  E tam zaraz ohyda,skoro chce,a nie może sobie poradzić to trza
                  chłopinie pomóc.
              • dorota_29 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 16:29
                Ja polecam sposób znany z serialu "Kariera Nikodema Dyzmy". Kiedyś
                Nikodem Dyzma szedł ulicą i spotkał znajomą ku...rwę - Mańkę. Ta
                Mańka zaczęła go na ulicy nagabywać: "Nikodem, Nikodem, chodź,
                Nikodem zapłacę za ciebie" itp. Dyzma początkowo ukradkiem
                rzucał "odczep się, odczep się, ale Mańka nie dawała za wygraną.
                Wreszcie Dyzma podszedł, wyciągnął dłoń, chwycił Mańkę za twarz,
                wykrzywił twarz w grymasie najwyższej pogardy i rzucił: "Ty ścierwo,
                ja ci pysk rozwalę". Twój chłop powinien zrobić to samo.
              • e.i.t.h.e.l Re: natrętna kochanka 01.01.10, 20:59
                Nie, nie. Wtedy dopiero ta kochanka może sobie pomyśleć, że mąż sam nie myśli w ten sposób a spotkanie jest tylko po to, by uspokoić żonę. Ja bym tak pomyślała.
              • da-do Re: natrętna kochanka 01.01.10, 22:49
                panda_zielona napisała:

                > Może głupi pomysł wpadł mi do głowy,ale może być skuteczny.Skoro
                > pani kochanka taka namolna niech mąż się z nią umówi,a spotkanie
                > niech odbedzie się w twoim towrzystwie.Jasno i wyraźnie przy Tobie
                > jej zakomunikuje,że to definitywny koniec i ma przestać się narzucać
                > i go nachodzić w pracy,w domu czy gdziekolwiek indziej.
                Bardzo dobry pomysł smileTak należy zrobić
                • airam.as Re: natrętna kochanka 01.01.10, 23:20
                  da-do napisała:

                  > panda_zielona napisała:
                  >
                  > > Może głupi pomysł wpadł mi do głowy,ale może być skuteczny.Skoro
                  > > pani kochanka taka namolna niech mąż się z nią umówi,a spotkanie
                  > > niech odbedzie się w twoim towrzystwie.Jasno i wyraźnie przy Tobie
                  > > jej zakomunikuje,że to definitywny koniec i ma przestać się narzucać
                  > > i go nachodzić w pracy,w domu czy gdziekolwiek indziej.
                  > Bardzo dobry pomysł smileTak należy zrobić


                  Może i dobry. Może sie sprawdzi. Acz niekoniecznie.Zalezy od czlowieka i sytuacji.
                  W moim przypadku sie nie sprawdził. Bo mowił że kocha jedna, a za pięć minut - ze drugą. I że zorganizowałysmy zlot czarownic, - obwiniał nas obie. ...i obie "kochał".
                  Uważam , ze nie ma co tolerować, kiedy facet zachowuje sie jak gówno w przeręblu. Wóz albo przewóz. Sam powinien podjąć decyzję. I ponieść tego konsekwencje, wziąc to na klatę. Jesli facet. W innym przypadku (jeśli mąż okazał się ciotą, nie facetem) - konsekwencje spadną na Ciebie (autorko wątku).
                  Słowem - odsuń go do czasu, aż sam zdecyduje, czego, jakiego zycia i z kim chce. Pytanie tylko, czy po podjęciu przez niego decyzji, ze np. on zostaje z Tobą, będziesz go jeszcze chciała. Twój wybór wtedy.
                  Z dođwiadczenia powiem, ze po latach od rozstania, wahania sie, stwierdzam., ze nie ma sensu tracić czasu na gościa ktory nie wie sam czego chce, i czekać aż on dojrzeje do konkretnej decyzji. Strata czasu. Albo rybka, albo akwarium.
                  Praktyczna rada wink
                  W skrócie: albo sama wszystko załatwiasz za swojego mężą - czyli gadasz z kochanka i odstawiasz ja na boczny tor ostatecznie i na amen (jak Cie na to stać), albo odpuszczasz.
                  Ja odpuściłam.
                  Nie lubię brudzić rąk.
    • nangaparbat3 Re: natrętna kochanka 22.12.09, 00:26
      Przypomniała mi sie kolezanka, inteligentna, wykształcona i atrakcyjna, ktora
      uwodzila zonatych mezczyzn, a potem nachodziła ich zony tlumacząc im, ze ich
      malzeństwo jest pomylką, a mąż tylko ją naprawdę kocha.
      Wreszcie sie zalapala na pana z choroba alkoholową w trakcie rozwodu.

      Pisze o tym po to, zebys wiedziała, ze są takie zwariowane kobiety, ale też
      dlatego, ze mam wrażenie, moze zresztą mylne, ze rozgrywka miedzy Tobą a tą
      panią staje sie waznejsza niz Twoja relacja z mężem.
    • panda_zielona Re: natrętna kochanka 22.12.09, 01:01
      Rzuciło mi się w oczy jeszcze to
      Wcisnęła mu klucze do własnego mieszkania? na siłę?Nie ciepnął nimi
      o ziemię?
      Jeśli przyjął te klucze to moim zdaniem z tym jego chceniem odcięcia
      się od kochanki bujda na resorach jest.
      • sapalka1 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 13:09
        Własnie: kochanka mu daje - on bierze i pokazuje żonie żeby coś z tym zrobiła,
        bo on biedaczek woli nie posiada, słaby taki jest i wziął?! Co ona ma te klucze
        kochance odnieść jeszcze?
        A biedny misio sobie podnosi (mniej liub bardziej swiadomie samoocenę - bo 2
        babki o niego walcza...)
        • iiona Re: natrętna kochanka 01.01.10, 14:48
          masz rację, tak właśnie ja to odbieram. błąd zrobiłam chyba wierząc, że on to z
          nią zakończył. to tchórz- teraz to widzę. wolałabym klarowną sytuację z wyraznym
          powiedzeniem- ochodzę a nie takie męki jakie on mi cały czas funduje. nic złego
          mu nie zrobiłam a on mnie tak krzywdzi. tracę szacunek do faceta, z którym
          spędziłam całe swoje dorosłe życie. tylko strasznie żal mi moich dzieci.
    • ravny Re: natrętna kochanka 22.12.09, 07:53
      Czy on ma jakąś swoją wolę, czy jest tylko wola twoja albo kochanki, które nim
      dyrygują?
      Kochanka wymaga od niego kontaktu- więc on jej go daje, ty wymagasz zostania z
      rodziną-to ci to daje.
      Większym zagrożeniem niż kochanka, jest fakt, czy jak zobaczysz męża takim jakim
      faktycznie jest bez idealizowania go- to czy wtedy wasze małżeństwo jeszcze się
      podniesie.
    • daisy75 Re: natrętna kochanka 22.12.09, 08:49
      Kochanka lazi za nim, poniewaz wie, ze facet miekki jest i nadal ma
      u niego szanse. Ona wyczuwa, ze on daje jej na to przyzwolenie, moze
      i oponuje, ale cos bez przekonania...

      Tu przypomnialo mi sie moje psisko - gdy go glaskam, w dowod
      wdziecznosci lizalby mnie po twarzy, gdybym mu tylko na to pozwolila.
      Kategoryczne: 'nie wolno' rozwiazuje sytuacje.

    • six_a Re: natrętna kochanka 22.12.09, 10:05
      kłopot w tym, że ona nie uznaje odmowy. postanowiła zdobyc go choćby siłą. jest
      natrętna, wciąż do nas wydzwania, mąż musiał zmienic swoje dwa numery
      telefonów. jednak zdobyła nowe i dzwoni nadal.

      u mnie tak faksy dzwonią, bo kiedyś miałam podłączony pod ten numer. i jest
      równie upierdliwy: w nocy dzwoni, w dzień dzwoniwink. jak słyszę pisk, odkładam
      słuchawkę.

      zaraz sobie doczytam resztę wątku, ale tak się zastanawiam, gdzie jest wymiana,
      że pani tak nie odpuszcza? bo jeśli wymiany nie będzie, to pani się w końcu
      znudzi. odkładajcie słuchawkę, nie odpowiadajcie na żadne smsy, na maile czy co
      tam przychodzi, bo każda reakcja to dla niej nadzieja.
      no chyba że przerodzi jej się w stalking. jakieś wystawanie pod domem,
      zaczepianie dzieci, niszczenie mienia, to wtedy na policję trzeba zgłosić.
    • scindapsus jak to jest możliwe 22.12.09, 10:45
      Że ten biedny misiu pysiu, bez woli i odwagi cywilnej
      Taki niezborny i kruchy.
      Sam sobie tę kochankę znalazł.
      Amatorka przygarnij kropka czy jak?

      • sonia_30 Re: jak to jest możliwe 22.12.09, 10:54
        Skoro kochanka z tych co to "po trupach do celu", przybyła,
        zobaczyła, zwyciężyła... przynajmniej pierwszą rozgrywkę. Podjęła
        decyzję że miś będzie jej i już
        • scindapsus Re: jak to jest możliwe 22.12.09, 11:12
          To musi byc jakas reinkarnacja Matki Teresy
          Bo mnie tak przedstawiony facet nie imponuje wcale a wcale.
          Wogole mi się to wszystko kupy nie trzyma
          Facet z jajami zakończyłby ten pseudo_związek
          gdyby mu zależało na rodzinie.
          Wiec albo miś nie jest takim bezwolnym zuczkiem,tylko się zgrywa i
          bierze panią żonę na litość, albo mu pochlebia że się kobiety o
          niego bić będą.

          • sonia_30 Re: jak to jest możliwe 22.12.09, 11:29
            Tobie nie imponuje, dla mnie też byłby nie do przyjęcia, ale ktoś
            inny może mieć inne wyznaczniki. Gdyby mu zależało to by zawalczył,
            choć jest też opcja że na razie wybierać nie musi, bo żona
            wybaczyła, odium całej sprawy zwraca się przeciwko kochance, on jest
            w tym wszystkim biedny osaczony, po co ma na rzęsach stawać.
            • e.i.t.h.e.l Re: jak to jest możliwe 01.01.10, 21:07
              Z tego co autorka opisała tę kochankę można wnioskować, że wcale tak naprawdę nie zależy jej na samym facecie (tej kochance) ile na wygranej. Jeśli jest to typ kobiety, która zawsze osiąga sukces, potrafi zdobyć każdego faceta, to może podrzędnym sukcesem było dla niej zdobycie męża autorki. Może teraz chodzi jej głównie o to, że "jak to ja, mogę przegrać z jakąś tam żoną?!". Może to nie daje jej spokoju i chce wygrać, a po wszystkim kopnie faceta, bo z takim kimś być nie chce. Poza tym koniec wyzwania...
    • evenjo Re: natrętna kochanka 22.12.09, 15:10
      ta druga jest niezbedna by układ mógł fukcjonować. Nie należy jej
      zniehęcać.
    • ziggi.1 Re: natrętna kochanka 22.12.09, 16:27
      Gwiazdy swieca wszyskim, a cieply sie tylko!
      • sbelatka Re: natrętna kochanka 22.12.09, 19:11
        ale tak już zupelnie na marginesie..

        "moja" kochanka tez z gatunku tych co po trupach..
        ex (już ) ją rzucił.. a jakże..
        jestem nawet pewna, z ena jakims etapie chcial, podjął decyzje o
        zostaniu ze mna i odbudowie związku
        ja chciałam tejże rekonstrukcji..

        ale ... zdecydowanie pani nie rozumiala slowa nie... i moj biedy misio
        ostatecznie podążył drogą miłości...

        chociaż - i nie przemawia przeze mnie naiwnośc - moj ex naprawde chcial
        ratowac stare życie...

        możliwe zresztą, ze to byla naprawde miłośc...
        tego sie już peweni nie dowiem nigdy - bo nawet jesli beda zyli ze sobą
        do śmierci moejgo exa (bo pani 20 lat mlodszasmile ) to ajkie uczcuia i
        emocje będą im towarzyszyc - się raczej nie dowiem

        szczególnie, ze się nie dowiadujęsmile

        no i ja osobiście ciągle nie wiem - czy potrafiłabym życ z exem po tej
        zdradzie...
        a wygrana bitwa - nie oznacza wygranej w ogole...


        poplątane to jest - i nic nie wieadomo na pewno..

        ale wiesz co?
        zawsze to powtarzam - ja próbowałam, dałam nam szanse...
        i dzisiaj wiem, ze nic więcej zrobic nie moglam - i nie zastanawiam sie
        czy zbyt szybko nie odpuściłam..

        i tak jak ktos wczesniej napisal - poczekaj, rozwieśc sie zawsze
        zdążysz...

        a mężowi jesli mozesz i chcesz - pomagaj
        nie wiem, może go po prostu zapytaj jak możesz to zrobic

        i mysle, ze najazdy na kochanke nie są dobre - wiesz, on sie w środku
        spina w jej obronie; w końcu był z nia związany...

        • handra Re: natrętna kochanka 22.12.09, 22:57
          iiona napisala
          "manipuluje w sensie- gra na jego uczuciach"

          Czyli zywi do niej uczucia. Cos mi sie tu nie zgadza.

          Mysle, ze Twoj luby kreci.
    • iwa_ja Re: natrętna kochanka 23.12.09, 22:00
      Czytam te wszystkie wypowiedzi i fryzura mi się podnosi. Kobieto, Ty jesteś żoną
      czy matką (a może babcią) swojego męża? Ja już dawno wypuściłabym Pana Męża na
      zieloną trawkę. Nie możesz wystawić jego rzeczy na wycieraczkę? !!!!!!!!!!!
      Przecież ten facet potrzebuje cycka do ssania, pępowiny i w ogóle kręgosłupa i
      strategii na życie.
      Jak się komu podoba. Ja wolałabym faceta, nie gówniarza.
      PS. Rozwiodłam się 15 lat temu. Nikogo nie mam. Ale mam dzieci i wnuki. I to mi
      wystarcza.
    • karolina331 Iiona 28.12.09, 12:19
      Mężowie moich koleżanek miewają kochanki.
      Trudno się temu dziwić, bo panowie mają dużą kasę i możliwości
      zapewnienia paniom wielu pożądanych przez nie rzeczy - więc
      posiadania przez nich kochanek akurat komentować nie myślę.
      Każda mądra pani ma swój rozum i dobrze wie, że swojego dobra trzeba
      samej pilnować, bo nikt za nią tego nie zrobi.

      Kochanka - rzecz stara jak świat i trywialna jak błoto po deszczu.
      Kłusownicy i złodzieje byli zawsze i zawsze też będą amatorzy
      cudzych dóbr. A mąż (jaki by nie był) to przecież prywatne dobro.

      Moje koleżnki potrafią strzec swojej własności bo, zapewniam Cię, że
      mają bardzo dużo do stracenia. W walce o swoją własność dozwolone są
      wszystkie chwyty, a wygrywa silniejszy i brutalniejszy.

      Poradzę Ci jak mądra kobieta i wyłączna posiadaczka wyjątkowo
      atrakcyjnego męża.
      W Twojej sytuacji jest jedno wyjście: obrzydzić kochance życie.
      Ona przecież gdzieś pracuje? Idzie się więc do jej szefa na rozmowę,
      pyta się, czy wie, że takową sucz zatrudnia i prosi się o wyrzucenie
      kłusowniczki w pracy.
      Idzie się do baby do pracy i robi się jej publiczną awanturę oraz
      nakazuje zostawić męża i ojca dzieciom w spokoju.
      Piluje się, czy baba rozmawia z mężem i od razu mówi się
      spokojnie: "poczekaj na mnie mężu drogi, ja tu z panią załatwię co
      trzeba" i robi się jej taką jazdę, że baba zmyka - a my za nią!
      W szkole/przedszkolu informuje się nauczycielki, że takowa baba
      napastuje nasze dzieci i prosimy o każdorazowe wezwanie policji w
      razie pojawienia się baby.
      Wytaczamy babie proces z powództwa cywilnego o molestowanie całej
      rodziny i straszenie małoletnich dzieci.

      Zapewniam Cię, że pomysłowość kobieca nie zna granic, a moje
      koleżanki przepędziły kochanki swoich mężów bardzo skutecznie.

      Rady, że trzeba mieć klasę są bardzo dobre, ale dla kochanki.
      Z klasą można załatwiać sprawy zwykłe, ale nie kwestie złodziejskie.
      Tu obowiązują zasady bandyckie i jeżeli chcesz zapewnić swojej
      rodzinie przetrwanie i spokój - musisz grać według zasad kochanki:
      złodziejki i nachalnej oszustki.

      W wojnie o własną rodzinę nie bierze się jeńców.
      A męża pilnuj, skoro sam się nie potrafi (lub nie chce) upilnować i
      ma skłonności do upadku.
      Pewnie chłopina się nudzi i bardzo mu imponuje, że jakaś obca baba
      tak się do niego przyczepiła.
      Małżonka skrupulatnie rozliczać z czasu i kasy! Dołożyć mu
      obowiązków domowych! Lepiej gotować i nieco go utuczyć.
      Męża musisz sobie wychować!

      Mnie mąż NIGDY nie zdradził.
      Nie ma takiej desperatki, która odważyłaby się stanąć mi drodze i
      kłusować na moim terenie.
      Padłaby z przegryzionym gardłem zanim zdążyłaby zakręcić tyłkiem.
      • sonia_30 Re: Iiona 28.12.09, 12:54
        Ja chyba śnię... czy ktoś mógłby mnie uszczypnąć?
        • karolina331 Re: Iiona 28.12.09, 13:32
          Sama się uszczypnij.
          • handra Re: Iiona 28.12.09, 18:11
            Karolina- zal mi Ciebie.
            • karolina331 Re: Iiona 30.12.09, 10:26
              Niepotrzebnie.
              Mam WSZYSTKO na czym mi zależy.
              I jestem szczęśliwa.
              Możesz to powiedzieć o sobie?
              • tarika Re: Iiona 30.12.09, 10:44
                Wolałabym całe życie być sama niż być z facetem, któremu zrobiłam więzienie z
                życia a byłaby ze mną nie z miłości ale ze strachu. Godność by mi nie pozwoliła.
                Plułabym sobie sama w gębę.
              • kasper254 Re: Iiona 30.12.09, 10:46
                Sonia i handra należą do tych, którzy nie rozumieją, że są tacy,
                którzy żyją tak, jak chcą/pragną/mogą. Wyznaczają miarę
                tolerancji/akceptacji inności. Kto dał Wam prawo deprecjacji postawy
                karoliny 331; dania wyrazu poczuciu wyższości, wzgardy, poniżenia?
                Mury są nie tam, gdzie umiejscowił je Kaczmarski, ale w miejscach, w
                których ulegamy pokusie odrzucenia. Przeczytajcie Marqueza "Miłość w
                czasach zarazy", to może więcej zrozumiecie ponad czubek własnego
                nosa.
                • sonia_30 Re: Iiona 30.12.09, 11:00
                  A dlaczego Kasprze254 deprecjonujesz moją postawę... hmmm?
                  • kasiapfk Re: Iiona 30.12.09, 11:18
                    to sie mentalnośc Kalego nazywa smilehihihihihihi.
              • kasiapfk Re: Iiona 30.12.09, 11:19
                Ja mogę smile))))))
                Ale moje wszystko, zdaje się jest czymś więcej niż Twoje smile))))))))
                • karolina331 Re: Iiona 30.12.09, 11:55
                  Mnie ZUPEŁNIE NIE INTERESUJE, co inni sądzą o moim związku smile

                  Dla mnie NAJWAŻNIEJSZE jest, że MÓJ model się sprawdza w MOIM
                  własnym życiu i to, że OBOJE jesteśmy w naszym związku szczęśliwi,
                  zadowoleni i lojalni wobec siebie.
                  I żadnej babie NIE POZWOLĘ wpieprzać się w MOJE ŻYCIE i meblować go
                  według jej widzimisię.
                  Sam zamiar włażenia w moje uporządkowane życie grozi babsku śmiercią
                  lub kalectwem (co najmiej).

                  Guzik mnie obchodzą cudze teorie na mój temat i nie z Wami o sobie
                  teraz rozmawiam, tylko ze skołataną założycielką wątku na temat JEJ
                  SYTUACJI ŻYCIOWEJ i o tym, jak ja uważam, że ONA POWINNA POSTĄPIĆ.

                  Dodam jeszcze, że za parę dni obchodzimy z moim mężem 22 rocznicę.
                  I będziemy ze sobą razem DO KOŃCA NASZYCH DNI.
                  I tylko śmierć nas rozłączy, a nie jakaś baba.

                  A Wy róbcie sobie jak chcecie.
                  Ja na tym NIC NIE STRACĘ.
                  • chalsia Re: Iiona 30.12.09, 12:14
                    > Dodam jeszcze, że za parę dni obchodzimy z moim mężem 22 rocznicę.
                    > I będziemy ze sobą razem DO KOŃCA NASZYCH DNI.
                    > I tylko śmierć nas rozłączy, a nie jakaś baba.

                    jassssnowidzka jakaś czy co?
                    No chyba, że ma aspiracje na a) mężobójczynię lub b) samobójczynię.

                    PS. gratulacje/
                    • karolina331 Re: Iiona 30.12.09, 12:40
                      Chalsia, to Ty żyjesz?!
                      I co, ciągle jeszcze taaaaaka zgorzkniała?
                      Nie dziwię Ci się...
                      • chalsia Re: Iiona 30.12.09, 19:47
                        karolina331 napisała:

                        > Chalsia, to Ty żyjesz?!
                        > I co, ciągle jeszcze taaaaaka zgorzkniała?

                        Ty żyjesz, to i ja też. Jak umrzesz, to wtedy zacznę się zastanawiać, kiedy moja
                        pora przyjdzie.
                        Pudło - mam od dłuższego już czasu szampański humor i w ogóle jestem zadowolona
                        z życia.
                        • karolina331 Re: Iiona 31.12.09, 10:59
                          Ja Ci tam życzę Chalsia wszystkiego co najlepsze w życiu.
                          Choć mam inny temperament i całkowiecie inne poglądy niż Ty, to
                          szanuję Ciebie, bo jesteś kobietą z jajami, która z pewnością nie da
                          sobie w kasze napluć.
                          Wszystkiego NAJLEPSZEGO Chalsia i żyj zdrowo, długo i szczęśliwie smile
                  • sonia_30 Re: Iiona 30.12.09, 12:31
                    "I tylko śmierć nas rozłączy, a nie jakaś baba".

                    Ale śmierć też rodzaju żeńskiego jest, więc...
                    • karolina331 Re: Iiona 30.12.09, 12:42
                      Nie we wszystkich językach.
                      Pudło.
                      • sonia_30 Re: Iiona 30.12.09, 12:53
                        Wystarczy że w niektórych
                        • karolina331 Re: Iiona 30.12.09, 13:07
                          Nudzisz się?
                          • sbelatka Re: Iiona 30.12.09, 14:06
                            hmmmm,

                            ja tam osobiście uważam, ze każdy może sobie życ wg. modelu jaki mu
                            pasuje
                            a że inni osądzają ten model jako cos nie do przyjęcia - w gruncie
                            rzeczy nie ma znaczenia

                            dla mnie stanie z karabinem u nogi na granicy mojego faceta - byloby nie
                            do zaakceptowania
                            ale - jak słusznie zauważył w jakims wątku handra - jak taka mądra
                            jestem to czemu się rozwiodłam?

                            więc.. resume...
                            każdy sobie robi tak jak uważa, ze jest dla niego najlepiej..
                            nie dla sąsiadów, rodziny bliższej i dalszej, znajomych
                            i sam sobie kiedys ponosi konsekwencje swoich własnych czynów..
                            albo mu wychodzi na plus - albo na minus

                            a że ja dałabym sobie swego - nie tak dawnego zresztą - czasu głow
                            uciąć, ze moj ex będzie po grób u mego boku.. to inna sprawa
                            a naszym ulubionym (tfu, moim smile ) żarcikiem bylo:
                            co zrobię jak mój mąż odejdzie?
                            odejde razem z nim smile (zreszta to nie moje tylko zasłyszane)
                            • ulkar Re: Iiona 30.12.09, 14:19
                              Rzadko się ze sbelatką zgadzam, ale tym razem trudno się nie
                              zgodzić.

                              Ale, jakoś trudno mi sobie wyobrazić takie pilnowanie współmałzonka,
                              Zresztą jak sorka za porównanie, pies chce się serać z łańcucha to i
                              tak to zrobi. A lac to ewentualnie (hehe juz to widzę) można pana
                              męża bo to on przysiegał, "baba" jak pieszczotliwie nazywa się tu
                              konkurencję, niczego żonom nie przyżekała, więc nie wiem za co to
                              jej napastowanie, a poza tym nachodzenie i grożenie jest karalne ;P
                  • z_mazur Re: Iiona 30.12.09, 14:27
                    Dawno mnie już na tym forum nic tak nie rozbawiło. smile)))

                    > Dla mnie NAJWAŻNIEJSZE jest, że MÓJ model się sprawdza w MOIM
                    > własnym życiu i to, że OBOJE jesteśmy w naszym związku szczęśliwi,
                    > zadowoleni i lojalni wobec siebie.

                    Jeszcze jakieś pół roku przed rozstaniem z moją byłą żoną dałbym
                    sobie głowę uciąć, że ona jest ze mną szczęśliwa. smile))))

                    > Dodam jeszcze, że za parę dni obchodzimy z moim mężem 22 rocznicę.
                    > I będziemy ze sobą razem DO KOŃCA NASZYCH DNI.
                    > I tylko śmierć nas rozłączy, a nie jakaś baba.

                    To zabrzmiało trochę jak parafraza słynnej sceny z "Psów", gdy Franz
                    podczas weryfikacji odpowiada na pytanie czy ma zamiar służyć wolnej
                    Ojczyźnie - "Bezapelacyjnie do samego końca... mojego albo Jej".

                    smile))
                    • karolina331 Re: Iiona 30.12.09, 15:11
                      Ja wiem swoje.
                      Mój mąż NAPEWNO mnie nie rzuci i nie zdradzi smile
                      • jacek226315 Re: Iiona 01.01.10, 16:04
                        karolina331 napisała:

                        > Ja wiem swoje.
                        > Mój mąż NAPEWNO mnie nie rzuci i nie zdradzi smile
                        >
                        NAPEWNO to Napoleon nie zyje
                  • enesta Re: Iiona 01.01.10, 15:31
                    karolina,
                    to TROCHĘ STRRRASZNE co napisałaś.
                    rozumiem, że chciałaś pokazać swój sposób na zatrzymanie faceta przy
                    sobie, ale jesteś trochę jak wielogłowy potwór który stoi na straży
                    rodziny
                    Zauważ że coś może wymknąć się z pod twojej kontroli.
                    Może on jest inteligentny i ostrożny i dopiero jak będzie pewien że
                    to ta bo
                    młoda
                    posłuszna
                    zakochana do szaleństwa
                    dobry materiał na żonę
                    itd
                    to wtedy załatwi to tak jak ty
                    nawet nie piśniesz

                    A moja rada dla zdradzonej tu kobiety
                    poczytaj co napisał ravny
                    i
                    zostaw męża z jego kłopotem
                    spokojnie czekaj
                    niech się sam upora z natrętem
                    w końcu chyba zareaguje i oceni natarczywość kochanki
                    bądź sobą
                    wierz w siebie

                    może być gorzej jak jest dużo młodsza i atrakcyjniejsza
                    bo faceci to przede wszystkim wzrokowcy





                  • jacek226315 Re: Iiona 01.01.10, 16:01
                    nie jedna byla taka pewna i sie oszulakala.
                    Co jestes cieniem swego meza? jesli tak to wspolczuje mezowi,ze ma
                    klawisza a nie zone
      • alinawk Re: Iiona 30.12.09, 13:53
        > Rady, że trzeba mieć klasę są bardzo dobre, ale dla kochanki.
        > Z klasą można załatwiać sprawy zwykłe, ale nie kwestie
        złodziejskie.
        > Tu obowiązują zasady bandyckie i jeżeli chcesz zapewnić swojej
        > rodzinie przetrwanie i spokój - musisz grać według zasad
        kochanki:
        > złodziejki i nachalnej oszustki.
        >
        > W wojnie o własną rodzinę nie bierze się jeńców.
        > A męża pilnuj, skoro sam się nie potrafi (lub nie chce) upilnować
        i
        > ma skłonności do upadku.
        > Pewnie chłopina się nudzi i bardzo mu imponuje, że jakaś obca
        baba
        > tak się do niego przyczepiła.
        > Małżonka skrupulatnie rozliczać z czasu i kasy! Dołożyć mu
        > obowiązków domowych! Lepiej gotować i nieco go utuczyć.
        > Męża musisz sobie wychować!
        >
        > Mnie mąż NIGDY nie zdradził.
        > Nie ma takiej desperatki, która odważyłaby się stanąć mi drodze i
        > kłusować na moim terenie.
        > Padłaby z przegryzionym gardłem zanim zdążyłaby zakręcić tyłkiem.
        >

        Hiiiiiihiiihiiii...Padłam!
        Karolina, jesteś kobita z jajami.
        Ja sie teoretycznie z tobą nie zgadzam, ale jakby tak doszło co do
        czego - to precz z polityczną poprawnością - pewnie bym babsku tyz
        gardło przegryzła.

      • geehee brawo Ilona! 02.01.10, 10:32
        To się nazywa umieć wziąć sprawy w swoje ręce i bronić własnego terytorium!
        Twoje teorie są słuszne i życie je potwierdza. Też mam męża atrakcyjny kąsek dl
        pań (stanowisko, kasa, uroda) i przeżyłam jedną zdradę postępując właśnie tak
        jak radzisz: zero tolerancji dla wiarołomnego i dla kłusowniczki, piekło,
        awantury, wystawianie walizek, opresja w pracy, rodzinie i okolicy - udało się!
        Mój mąż lubi być adorowany przez panie, pochlebia mu to i zawsze jakieś
        sekretarki, asystentki się koło niego kręcą, ale teraz już się boi mojej
        reakcji, przestraszył się nie na żarty mojej determinacji i bezkompromisowości i
        uważa aby mi nie dawać powodu do podejrzeń, szybko wraca z pracy, dzwoni z
        wyjazdów, informuje szczegółowo gdzie jest i co robi, dba o mnie, pamięta -
        słowem - bardzo się stara zatrzeć wspomnienie o zdradzie. To wszystko oczywiście
        nie usypia mojej czujności i czasem go kontroluję i sprawdzam - również mam
        bardzo dużo do stracenia i pilnuję swego terytorium. I śmieszą mnie wypowiedzi
        zdegustowanych "wrażliwych" kobiet o niestosowności takie zachowania - to
        zapewne materiał na kochanki ustawionych facetów, wiec nic dziwnego że im to
        przeszkadza!
        • tarantula007 Re: brawo Ilona! 02.01.10, 18:51
          do doopy takie życie i taki związek kiedy męża trzeba pilnować jak
          brylantu, tyle że brylant nic nie ma do powiedzenia gdy go kradna a
          pan mąż ma .... eeee nie, ja dziękuję za nic w świecie nie
          chciałabym takiego związku gdzie nie ma szacunku ani zaufania.
          Melduje się gdzie jest? Hehehhehe. Powie, że w Gdańsku na spotkaniu
          biznesowym a siedzieć będzie z nowa doopą w Zakopcu... nie
          upilnujesz naiwna kobitko smile
        • daria_nowak Re: brawo Ilona! 03.01.10, 00:37
          Żałosne. Tak jak misie, które muszą być pilnowane. Pomyśl chwile. Pułapka nie
          biega za biedna myszką...
    • burza_magnetyczna Re: natrętna kochanka 30.12.09, 13:43
      No właśnie , po lekturze całego wątku dochodzę do wniosku, że chyba ten mąż co
      innego mówi kochance a co innego Tobie. Chce ciągnac 2 sroki za ogon i nie może
      zdecydowac sie którą puścić niech sobie odleci a która chwycic mocniej. Z jednej
      strony żona, rodzina - zycie znane i nie do końca udane, z jego punktu widzenia,
      nuda, rytuna? kłotnie? coś musiało między Wami być nie tak, że poszedł do
      kochanki. Ale są dzieci i tu jest największe jego cierpienie, bo dzieci kocha na
      pewno i najtrudnej będzie mu je zostawić.

      A z drugiej strony - nowa kobieta, może nowe lepsze życie, ale czy warto -
      sądzę, że zadaje sobie to pytanie i odpowiedzi są rózne, raz przeważa ona raz
      Ty. Obie cierpicie, on też, dzieci też - dorastająca córka - trudny wiek i
      problemy rodzinne moga sie mocno przerzucić na jej zbuntowanie.

      Natrętna kochanka? Może jest ale gdyby on nie dawał jej nadziei, obietnic, to
      nie byłaby taka natrętna. Coś powoduje, że czuje się silna , pewna siebie, pewna
      tego, że może go mieć.
      Nie wierzę, że on jej powiedział KONIEC w sposób, w jaki byś sobie tego życzyła.

      • karolina331 Re: natrętna kochanka 30.12.09, 15:08
        Na złodzieja to ja mam w domu kuszę i rewolwer, w aucie wożę
        elegancki toporek, a w torebce mam śliczny nóż.

        Prawo znam dobrze i wiem jak rozmawiać, aby nie było gróźb karalnych.

        A wracając do założycielki wątku - to kochanka łamie prawo!
        Zastrasza dzieci i nachodzi.
        Zrobić z babskiem porządek i już.

        Dała klucze? No to zabrać te klucze mężowi i dać największemu mętowi
        w dzilnicy coby je babie odniósł. Jak coś babie przy okazji zginie -
        niczyja wina. Dała żona te klucze mętowi w dobrej wierze: "bo mu tak
        dobrze z oczu patrzyło Wysoki Sądzie!"
        Założę się, że kochanka drugi raz już kluczy nie będzie wpychać w
        garści cudzemu mężowi...
        • z_mazur Re: natrętna kochanka 30.12.09, 15:17
          Jak się idzie na wojnę, trzeba się liczyć ze stratami.

          Kochanka może być równie pomysłowa w "uprzyjemnianiu" życia żonie, a
          nawet bardziej, na dodatek ma mniej do stracenia. Na dodatek jako
          obiekt ataku, może w mężu wywołać poczucie winy i chęć zaopiekowania
          się i uchronienia tej biednej pokrzywdzonej przez żonę - heterę
          przed jej szykanami.

          Wchodząc w konflikt "na noże" z tym trzeba się również liczyć.
          • karolina331 Re: natrętna kochanka 31.12.09, 15:10
            Nie strasz mnie, bo się i tak nie boję smile
          • iamhier Re: natrętna kochanka 01.01.10, 17:56
            Do " z mazur"-jedna glupia,a druga jeszcze głupsza....
            O WAS i tak decyduje idudicum domesticum-czyli sąd DZIECI.

            Tutaj dzieci 'RZĄDZOM'!
        • anbale Re: natrętna kochanka 30.12.09, 15:18
          Wiesz, może i Twoje pomysły na obronę swojego terytorium brzmią
          słusznie, ale pomimo wszystko myślę, że nie gwarantują
          sukcesu...Można nawet postawić wyrzutnię rakiet przed domem, a jeśli
          komuś bardzo zależy, żeby się dostać do środka- to i tak znajdzie na
          to sposób...
          Możesz być pewna, że jeśli Twoj mąż zakochałby się "jak szalony" to
          ze wszystkim swoimi strategiami walki i obrony stałabyś się szybko
          po prostu żałosna. I może właśnie wtedy mogłoby się okazać, że
          więcej byś ugrała, gdybyś po prostu postępowała łagodnie i pokojowo.
          W sytuacjach poważnie "katastroficznych" nie ma mądrych...
          • karolina331 Re: natrętna kochanka 30.12.09, 15:26
            Ale my nie rozmawiamy o MOIM mężu!
            • anbale Re: natrętna kochanka 30.12.09, 15:28
              No wiem, Twoj mąż jest absolutnie wyjątkowy :]
              • ulkar Re: natrętna kochanka 30.12.09, 17:03
                A ja się tak zaczęłam zastanawiać, czy mąż karoliny nie jest w jakis
                sposób ubezwłasnowolniony... może go pod kluczem w piewnicy trzyma,
                albo np. nie jest, nie daj Boże, inwalidą ruchu i wzroku np.
                jednocześnie ... coś w tym musi być ... bo wyczuwam chorobliwą
                pewność w zakresie wierności męża... a może ta pewność jest na
                pokaz... bo wewnatrz iskierka lęku sie pojawiał ...

                .... coś w tym jest co pisze karolina... tylko co? smile))))
                • anbale Re: natrętna kochanka 30.12.09, 18:20
                  ulkar napisała:

                  > A ja się tak zaczęłam zastanawiać, czy mąż karoliny nie jest w jakis
                  > sposób ubezwłasnowolniony... może go pod kluczem w piewnicy trzyma,
                  > albo np. nie jest, nie daj Boże, inwalidą ruchu i wzroku np.
                  > jednocześnie ...

                  Myślę, że nie.
                  Karolina po prostu jest z gatunku ludzi, którzy uważają, że wszystko można
                  kontrolować, zaplanować i przewidzieć w życiu...
                  • ulkar Re: natrętna kochanka 30.12.09, 18:43
                    anbale smile to ironicznie było... a karolina obawiam się, że jak nie w
                    kwestii męża to w innej jeszcze się mocno przeliczy ... A
                    rozczarowanie, kiedy się okaże, że wszystkiego się nie da
                    kontrolować będzie wielkie.
                    • anbale Re: natrętna kochanka 30.12.09, 18:46
                      ulkar napisała:

                      > anbale smile to ironicznie było... a karolina obawiam się, że jak nie w
                      > kwestii męża to w innej jeszcze się mocno przeliczy ... A
                      > rozczarowanie, kiedy się okaże, że wszystkiego się nie da
                      > kontrolować będzie wielkie.

                      Niekonieczniesmile Ja jej dobrze życzę smile
                  • iamhier Re: natrętna kochanka 01.01.10, 17:51
                    DO ANBELE- wiesz .....taka historia jest stara jak swiat,,,co by tu zrobil zeby
                    nie rezygnowac z "zycia" gsdy ma sie dzieci z inna kobieta......

                    no to ja napisze tak:niech zona sobie znajdzie kochanka...
                    a maz nigdy sie z nia nie ROZWODZI (przynajmniej gdy dziec sa temu przeciwne)..
                    wtedy i wilk bedzie syty i owca cala....
                    Wolny (otwarty zwiazek malzenski????) hmmmmm...lepszy rydz niz NIC...??

                    Tego w Nowym Roku ZDRADZANYM ŻONOM ŻYCZE...
                    Jak żona madra to tak zrobi
                    Ale żony sa zazwyczaj głupie...
                    Te mądre by sie za takiego NIE WYDALY.....
                    heheheh......
                • karolina331 Re: natrętna kochanka 31.12.09, 11:04
                  Nie ma żadnych podtekstów.

                  Życie wcale nie musi być skomplikowane, wystarczy tylko dobrać sobie
                  PORZĄDNEGO, UCZCIWEGO I MĄDERGO partnera życiowego.
                  I WCALE nie musi ona być: głuchy, ślepy i ubezwłasnowolniony, a
                  wprost przeciwnie - może być cudny, zgrabny, doskonale wykształcony,
                  ogólnie szanowany i świetnie zarabiać smile

                  Żal mi Was.
                  • anbale Re: natrętna kochanka 31.12.09, 11:15
                    No to wszystkiego najlepszego, karolino. Niech Twe sterylne, bez
                    skazy, cudne, ładne, zgrabne i powabne życie nadal toczy się jak
                    harlekin. Mąż pewnie nigdy się nie zmieni, zawsze będzie piękny i
                    zgrabny i zawsze będzie bajkowo jak w chatce z piernika !
                    • karolina331 Re: natrętna kochanka 31.12.09, 15:09
                      I TAK BĘDZIE smile
                      Nawzajem smile
                • jacek226315 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 16:09
                  a moze karolina meza nie w ogole nie ma i dlatego taka pewna,ze ja
                  nigdy nie zdradzi. Pewnie karolina to lesbijka,nie to ,ze mam cos
                  przeciw nim
    • iiona Re: natrętna kochanka 30.12.09, 19:15
      witajcie- jak widzę, wątek zaczął żyć własnym życiem smiledziękuję za Wasze rady i
      przemyślenia. analizuję sobie wszystko co piszecie. jednak sytuacja u mnie w
      ciągu tych paru dni uległa niewielkim zmianom. zażądałam od męża tych kluczy-
      nie dał mi ich. poza tym mam nieodparte wrażenie, ze jednak cały czas coś się
      dzieje między nimi za moimi plecami. zakładałam juz na początku, że konsekwencją
      moich działań może być ich "zejście do podziemi". i tak też wydaje mi się
      zrobili. od wczoraj, kiedy to usłyszałam wibracje jakiegoś niezidentyfikowanego
      telefonu bez przerwy znów o tym myślę. moje życie w ciągu ostatnich miesięcy to
      właśnie takie pasmo ciągłych wahań. raz jest wszystko ok, nic się nie dzieje,
      żyjemy razem. aż nagle cos się wydarzy, jakiś zagadkowy znak, potem drugi i
      wtedy włącza mi się swiatełko, że jednak jestem naiwniaczką. problem w tym, że
      nie potrafię z takimi myślami normalnie funkcjonować, żyć z mężem. czuję
      nieszczerość, fałsz w każdym jego spojrzeniu....... to okropne uczucie. kurcze
      tak się nakręciłam, że prawie jestem pewna, ze on mnie oszukuje. i teraz się
      waham co mam z tym zrobić. własciwie stawiam sobie to najwazniejsze pytanie- żyć
      z nim dalej, zająć się swoimi przyjemnościami,swoimi celami, wyłączyć emocje i
      udawać, że mu wierzę czy wywalić go raz na zawsze ze swojego życia i zacząć
      wszystko od nowa? w pierwszym przypadku zrobiłabym to głównie dla dzieci. w
      drugim dla siebie. jedno wiem- napewno już nie będę z tym walczyć. bo to nie
      moja walka ma być. pokazałam mu już, że mi na nim zależy. teraz niech on się
      martwi, jeśli w ogóle o nas mysli. nie wiem. znów mam tysiąc myśli w głowie i
      wiem,że nikt mi nie może pomóc w podjęciu decyzji. najważniejszej.
      • ulkar Re: natrętna kochanka 30.12.09, 19:33
        Nie wiem, co powinnaś zrobić. Mogę napisać tylko co mi się wydaje
        słusne. Jeśli powiedziałas mężowi jasno, albo rodzina abo kochanka i
        on zdecydował sie na rodzinę, to teraz poczekaj... nie podejmuj
        gwałtownych kroków. Nawet nie musisz specjalnie interesowac się
        relacjami męża z kochanką. jeśli dalej będzie coś na rzeczy, samo
        wyjdzie. A wtedy decyzja jest trudna. Ale bywa tez tak, że ludzie
        chcą naprawiać swoje błędy. Nie musisz mu dawać stu szans, ale jedną
        napewno tak.
        • handra Re: natrętna kochanka 30.12.09, 20:20
          Karolina! znowoz mi Ciebie zal. Co robisz na tym forum?
          • nangaparbat3 Re: natrętna kochanka 30.12.09, 21:46
            Identyfikujesz Ulke z Karoliną 331? Dlaczego?
        • alinawk Re: natrętna kochanka 31.12.09, 10:41
          Nawet nie musisz specjalnie interesowac się
          > relacjami męża z kochanką. jeśli dalej będzie coś na rzeczy, samo
          > wyjdzie.

          Wyjdzie albo nie wyjdzie.Mało to romansów które ciagną się latami?
          Panu jest pewnie wygodnie żyć w trójkącie, z jednej strony żona z
          dziećmi, z drugiej kochanka. Żyć nie umierać. Jeżeli autorka wątku
          nie będzie się interesować relacjami męża z kochanką panu może się
          wydawać że się z tym pogodziła i dała mu wolną rękę. Jeżeli iiona
          czuje że coś jest na rzeczy to niech się ma na baczności. Moja
          rada: przyczaić się i obserwować. Uśpić czujność pana. A może
          skorzystać z usług jakiegoś detektywa. Ja wiem jedno - nie
          chciałabym być oszukiwana.

      • panda_zielona Re: natrętna kochanka 30.12.09, 20:23
        Nie łudź się,gdyby Twój mąż chciał zakończyć tę znajomość zrobiłby
        to już dawno.To wcale nie takie trudne,właśnie dzisiaj w przeddzień
        sylwestra pożegnałam pana dając mu jasno i wyraźnie do
        zrozumienia,że jestem z kimś na kim mi bardzo zależy i nie mam
        zamiaru tego zmieniać.Rady Karoliny są o kant d....
        potłuc.Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku mądrych i przemyślanych
        decyzji.
        • handra Re: natrętna kochanka 30.12.09, 20:40
          Nie poganiaj siebie, daj sobie czas. Mysle, ze za jakis czas bedziesz wiedziala
          co zrobic i prosze nie sluchaj rad Karoliny, bo wlasnie ona sie myli, ze ma
          wszystko pod kontrola. Zyczymy jej dobrego samopoczucia.
          • handra Re: Do Karoliny 30.12.09, 21:01
            Karolina napisala:

            "Mam WSZYSTKO na czym mi zależy.
            I jestem szczęśliwa.
            Możesz to powiedzieć o sobie?"

            Nie nie mam wszystkiego, a Ty masz chyba male potrzeby skoro juz wszystko masz.
            Mnie chyba nie starczy zycia na to aby miec to co chce.

            Wiem napewno, ze jednego nie masz hmmmm...
            • karolina331 Re: Do Karoliny 31.12.09, 10:56
              NIE POCIESZAJ SIĘ smile
              • pani_gienia Re: Do Karoliny 01.01.10, 14:01
                hehe, założę się, ze mąż karoliny posuwa na boku co najmniej dwie kobitki.
                bankowosmile))))
                • karolina331 Re: Do Karoliny 01.01.10, 14:09
                  DOBRE smile
                  Mój mąż NIKOGO nie posuwa na boku.
                  A o mnie jest zazdrosny jak szatan smile
                  • tarantula007 Re: Do Karoliny 01.01.10, 14:28
                    karolina331 ty to musisz byc już kobita w latach, 22 lata
                    małżeństwa, przedtem nieudany związek to tgak lekko licząc ok. 50-
                    tki a takie głupstwa wypisujesz , naiwne... kasa, fura brylanty smile))
                    naczytałam się tego co pisalas parę lat temu i teraz smile ubaw smile
                    • karolina331 Re: Do Karoliny 05.01.10, 16:15
                      Zazdrościsz tarantulo? Możesz moich lat nawet nie dożyć smile
                  • pierwszalitera Re: Do Karoliny 01.01.10, 15:47
                    karolina331 napisała:

                    > DOBRE smile
                    > Mój mąż NIKOGO nie posuwa na boku.
                    > A o mnie jest zazdrosny jak szatan smile

                    Oczywiście, że jest zazdrosny jak szatan. To tylko oznaka, że dopuszcza możliwość niewierności zarówno twojej, jak i swojej. A swoją drogą, znałam pana, który spotykając się z panią w celach romantycznych w zacisznym hotelu opowiadał jej o zazdrosnej żonce, co to na żadną kobietę spojrzeć mu nie da i "gdyby się dowiedziała wysadziłaby hotel w powietrze" i takie tam inne żałosne historie o wystawianiu walizek. On był przekonany, że manifestowana zazdrość żony świadczy tylko i wyłączenie o tym, że jest on jako facet dla niej wartością, z której ona nigdy nie zrezygnuje, obojętnie, czy będzie wierny, czy trochę mniej. Dla swojego świętego spokoju jednak, stara się jej nie prowokować i starannie ukrywa swoje drugie życie wybierając dyskretne kobiety. C’est la vie. wink
      • asdaa Re: natrętna kochanka 01.01.10, 14:04
        No widzisz, od początku myślałam tak właśnie, jak tu napisałaś: że związek z
        tamtą trwa nadal, czyli mąż oszukuje was obie. Rozwiązanie widzę tak: Ty
        rozmawiasz z meżem, by wreszcie jasno się określił. Jeśli zdecyduje się na
        pozostanie z Wami, Ty określasz do kiedy DEFINITYWNIE ma rozstać się z kochanka,
        bo jeśli nie, to...(wymieniasz sankcje). On załatwia sprawę z nią.
        Z drugiej strony, jeśli kochanka psychiczna, to warto się zabezpieczyć, poczytać
        w necie, przejść się na komendę i zapytać (w razie, gdyby coś nie tak, to tam
        będą Cię pamiętać).
        I w końcu: zastanów się, DLACZEGO Twój mąż miał/ma kochankę. Co jest nie tak z
        nim, z Tobą, z Waszym związkiem. I wyciągnij wnioski. Zakładam, że pan nie z
        tych, co to rąbią wszystko co na drzewo nie ucieka i tamtej nie nakłamał ciągnąc
        ją do łóżka, że wolnym człowiekiem jest...
        • tarantula007 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 14:34
          asdaa czy zawsze musi być coś NIE TAK? wystarczy kilkunastoletnia
          rutyna. A fajerwerków wiecznie nie sposób. A 90% co najmniej facetom
          jak się trafia chętna pani, to raczej nie odmawiają. I ta nowośc
          jest zwykle atrakcyjniejsza niż żona, atrakcyjniejsza bo nowa. Nie
          trzeba wielkich problemów małżeńskich do posięścia pani na boku;P
          • asdaa Re: natrętna kochanka 01.01.10, 16:33
            no właśnie - rutyna - to już COŚ NIE TAK. Obie strony związku muszą/powinny
            starać się, by tej rutyny było jak najmniej.
            Nowość nowością, ale jeśli facet bzyknął panienkę w wyłącznie jako nowość, to
            wraca od razu do żony, a ona nie wie o tym.
            • tarantula007 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 16:45
              asdaa a ile lat ty jesteś/byłaś mężatką? Jeśli więcej niz 20 to masz
              na ten tematc coś do powiedzenia, jesli kilka lediwe to .... Długie
              związki zawsze w pewnym momencie mają wzloty a w innych upadki.
              Kwestią charakterów jest czy te upadki przetrwają, czy zaczną szukać
              atrakcji na boku. Nie ma wiecznej szczęśliwości bez słabszych chwil.
              Jeśli jedna lub obie strony pozwalają sobie na "rozrywki" poza
              małżeńskie to któremuś może przydażyć się nawet coś więcej niż
              romans a wtedy klapa. Ale naj[pierw samemu trzeba dac sobie szansę
              na to szukając ekscytujących przygód.
        • iamhier Re: natrętna kochanka 01.01.10, 17:46
          a tak swoją drogą-"zdeklarowal sie byc z dziecmi i zona" gdy juz ja zdradzil......

          jednak zony sa naprawde naiwne ,a mezczyzni wygodni.
          Mam dzieci,wiec sie formalnie dla dobra ich nie rozwiade,ale skoro nie kocham
          swojej zony.....to bede mial kolejne kochanki,

          I tym sposobem ZAKAZANA POMIGAMIA,staje SIE NIE ZAKAZANA!!

          Mężczyzni sa inteligetniejsi od kobiet,bo maja wiecej TESTOSTERONU??
          • tarantula007 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 17:53
            A w czym tu inteligencja? jak dla mnie to raczej brak inteligencji
            emocjonalnej ... smile
            • iamhier Re: natrętna kochanka 01.01.10, 17:59
              DO TARANTULA-a do czego ci tak inteligencja emocjonalna potrzebna?
              Fakty sie licza-maz zdradza zone,zona nie chce sie od niego odczepic,bo
              rywalizuje z inna kobieta (na pewno NIE O NIEGO.HEHEEH).

              Babeczka nie umie sie w zyciu bawic..jej SPRAWA!!

              Nadmieniam,ze jestem niezamezna....
              • tarantula007 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 18:05
                inaczej bedziesz gadać jak dorośniesz smile
    • basia8.93 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 14:30
      nie słuchaj tych, którzy wiedzą co Twój mąż myśli, czuje, czy czego chce. to
      niebezpieczne
      • iiona Re: natrętna kochanka 01.01.10, 15:04
        to wszystko juz było- postawiłam ultimatum, wrócił i powiedział, ze z tamtą
        definitywny koniec. pozmieniał numery telefonów, odseparowal się od niej.
        prosił, zebym mu w tym pomogła, bo sam nie wie jak sobie z nią poradzić.
        uprzedzal,ze ona nam nie da spokoju napewno przez jakiś czas. więc mu
        uwierzyłam, stosowałam się do naszych ustalen, ignorowaliśmy jej zabiegi. trwało
        to jakis czas, dość krótki jednak. od niedawna znów dzieją się dziwne rzeczy
        wokół mnie, niezrozumiałe, niespodziewane, inne niz zwykle. no i jak sobie je
        poskładałam po raz kolejny do kupy- wyłania sie obrazek ich ponownego kontaktu.
        więcej mu nie powiem, ze chcę szczerości. prosiłam o nią zbyt wiele razy. na
        przekór własnemu honorowi. z miłości. on cały czas utrzymuje,że nic się nie
        dzieje, ze wszystko zakonczyl, ze wybrał mnie. a ja czuje się jak kręcona przez
        nich marionetka. ale juz mu nie wierzę. nie zamierzam byc jego strażnikiem,
        ciągle go szpiegować. tylko, ze to takie trudne- wyłaczyć uczucia, które ciagle
        jeszcze do niego mam. i taki żal, ze skonczyło się cos fajnego między nami. bo
        jakas dupa postanowiła go zdobyć. pomijam fakt, że dał się tak uwieźć, jak on
        zamierza z tym żyć? taki ukradziony przez kobietę.... to takie niskie. nie
        umiałabym tak. no i zawsze myslałam, ze mam przy sobie prawdziwego faceta-
        silnego. teraz runął ten wizerunek. to smutne i już.
        • miriam08 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 15:29
          Nie wiem, czy ktos juz Ci to proponował, ale pozostaje Ci jeszcze pozew cywilny
          do sądu o ustalenie zakazu zbliżania się tej pani na określoną odległośc do Was
          i Waszego domu. Złamanie tego zakazu grozi konsekwencjami prawnymi. I możesz o
          pozwie panią poinformowac. Może to ostudzi jej zapały?
          Ostatecznie mozna wziąc za kudły i załatwic sprawę po babsku.
          • handra Re: natrętna kochanka 01.01.10, 15:55
            Karolina ma dobre samopoczucie ale czyta forum rozwod i co dalej..

            Mysle, ze brakuje Ci samooceny. Na moj gust jestes beznadziejna Twoj maz musi
            byc taki sam, bo inny dawno juz puscilby Ciebie. Madroscia nie grzeszysz.

            Ja siebie nie musze pocieszac znam swoja wartosc.A zycie swoje nie ograniczam do
            potrzeb materialnych ale duchowych, ktorych Tobie brak.

            Twoj sposob pisania jest agresywny i prostacki. Sorry. Mimo to pozdrawiam Cie.
            • karolina331 Handra, 05.01.10, 16:13
              Coś się tak mnie uczepiła?
              Sporadycznie czytuję to forum i nawet czasem odpiszę, jak mną coś
              BARDZO wstrząśnie. Ten akurat wątek mnie zainteresował, więc
              udzieliłam autorce rady. Nie musisz się z moimi poglądami na sprawę
              kochanki jej męża zgadzać, ale czepiaj się MOICH POGLĄDÓW i RAD, a
              nie MNIE. Twoje zachowanie jest głupie i nausza regulamin forum.
              Sama jesteś prostacka.
              Też Cię pozdrawiam.
        • agalt Re: Do Iiony 01.01.10, 18:42
          Cały czas go usprawiedliwiasz. Niby masz do niego żal, niby mu nie
          ufasz, niby zależy Ci na szczerości. A na mój ogląd, sama siebie
          oszukujesz. Co to znaczy "jakaś dupa postanowiła go zdobyć"? Taki
          bezwolny żuczek z niego? A moze taki gentleman, co to kobiecie nie
          odmówi? To czemu odmawia Tobie, gdy prosisz o uczciwość?
          Z całym szacunkiem - do zdrady trzeba dwojga ludzi. Nie piszesz
          przecież, że mąż został zgwałcony. A jak ta nachalna kobieta zdobyła
          jego nowe numery? W prasie podaliście? Gdyby nie chciał, żeby je
          znała, to by ich nie poznała. On nie "został ukradziony" -jak
          piszesz. Ukraść można przedmiot. Nawet pies ukradziony szuka drogi
          do domu.
          Oczywiście, mozesz zastosować rady karoliny. Ja bym tego nie
          zrobiła, bo mężczyzna, którego musiałabym tak traktować, żeby ze mną
          był, byłby dla mnie całkowicie nieinteresujący. Pociąga mnie w
          mężczyznach dobroć, mądrość, kręgosłup. Ty się zastanów, co pociąga
          Ciebie. Niekoniecznie w Twoim mężu. I zastanów się, czy to w nim
          jest. Bo jesli on tych cech nie ma, to szkoda życia. Niech skorzysta
          z tych kluczy...
          I nie zasłaniaj się dziećmi. W stosunku do dzieci masz inny
          obowiązek - być szczęśliwą kobietą. Płacząc po kątach i trwając w
          związku, który Cię tylko rani, uczysz je, że związek z drugim
          człowiekiem to coś, czego lepiej się wystrzegać. W najlepszym
          wypadku...
          Dużo dobrego w Nowym Roku
          • jacek226315 Re: Do Iiony 01.01.10, 19:41
            masz racje "takes two to dance"
    • tony600 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 16:31
      każdy może zbłądzić, w tym przypadku nie ma tłumaczenia ale skoro chcesz dalej
      być z mężem to chwała Ci za to, bo rozwód to straszna rzecz. Jesteś Żoną i Panią
      ogniska domowego, chcesz odpowiedzi - idź z mężem do poradni rodzinnej. Pamiętaj
      jako Żona nie zastanawiaj się tylko działaj
    • iamhier Re: natrętna kochanka 01.01.10, 17:42
      NA PEWNO MA NOWĄ KOCHANKĘ.STĄD JEGO CHWILOWE ZAMIESZANIE.ALBO NIEKONIECZNIE JUŻ
      KOCHANKE-PO PROSTU ZAKOCHAL SIE W NOWEJ P A N I!
      • tarantula007 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 17:54
        A jak się zakochał to już nie kochanka tylko kto? Hę?
        • iamhier Re: natrętna kochanka 01.01.10, 18:01
          poligamia,zone tez kocha....ale...jak to mezczyzni mowia..INACZEJ..
          HEHEHEH
    • handzia55 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 18:44
      Facet chce mieć i bułkę i kopiejkę jak mawiała moja babcia. Pozuje
      na bezradnego misia, a tam w środku puchnie z dumy, że dwie baby
      walczą o niego. Ocknie się momentalnie, kiedy wy obie go olejecie.
      A teraz to się czuje dowatościowany wswoim męskim ego.
    • sonia.2009 Re: natrętna kochanka 01.01.10, 18:57
      co robic?
      zostawic ta marna ciote, ktora udaje twojego meza i znalezc sobie porzadnego faceta
    • anwad Jesteś za dobra 01.01.10, 19:13
      Zastanów się, czy chcesz faceta, o którego musiałabyś walczyć, bo on sam nie wie, czego konkretnie chce?... Na Twoim miejscu postawiłabym warunki i pozwoliła wrócić dopiero wtedy, gdybym była przekonana, że on na 100% zerwał z przeszłością i zależy mu na 100% na powrocie. I to tylko pod warunkiem, że bym go jeszcze mogła kochać po czymś takim.

      I przestań go usprawiedliwiać. Tu przecież chodzi o Twoją GODNOŚĆ.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka