do rozwódek

04.01.10, 23:27
Po przeczytaniu -nastu postów z wątku "nie chce rozwódki"
(4v, framp, yzek, geehee, trans.sib, biscuit, milseog, maparozumu, i
polskitata)
oniemiałam
i zastanawiam się czy w Europie jest kraj gdzie szanuje się kobiety,
również rozwódki, bo w Polsce nadal mamy wschodnie zadupie, gdzie
kobieta po rozwodzie to "towar" gorszego gatunku.
Panowie, żałosne...
Pocieszające jest to że był głos lub dwa na poziomie, ale zobaczcie
jak to wygląda procentowo.
Datego,
zakochujcie się w mężczyznach z Europy, na poziomie, z wrodzonym
szacunkiem do kobiet, bo Polacy w większości myślą tak jak ci
powyżej.
Nie miejcie złudzeń, takie są realia.
Panowie - rozwódka to kobieta po przejściach, często bita , znosząca
na codzień męża alkoholika, kobieciarza, hazardzistę, kobieta która
dużo wytrzymała, ale więcej już nie mogła i dlatego rozwiodła się.
Myśli określają człowieka,
panowie kim jesteście,
bo wasze myśli są brrrrrr

    • azja35 do Enesty 04.01.10, 23:59
      Uogólniasz... z ciekawości przeczytałem wątek "dlaczego nie chce
      rozwódki?"... powodów moga być tysiące, tak samo jak powodów
      rozstań. Masz rację, że wiele kobiet odchodzi od mężów alkoholików /
      sadystów / wiecznych chłopczyków...
      Tak samo jak faceci odchodzą od swoich żon : są tu i tacy,
      którzy "wymieniają na młodszy model", sa tacy, którzy gdzie indziej
      znaleźli to, czego nie było w związku. Dotyczy to zarówno kobiet jak
      i mężczyzn.
      Problem chyba tkwi gdzie indziej : w świadomym wyborze p r z e d
      zawarciem małzeństwa. Ilu / ile jest takich
      stwierdzających "najwyżej się rozwiodę"?

      I nie zarzucaj nam Polakom zasciankowości...Każdy patrzy przez
      pryzmat swoich doświadczen / poglądów...Nie wiemy co się działo i
      jak w małzenstwie... a poza tym - co niektórzy zapominają, że wiążąc
      się z kimś ( nieistotne w tej chwili, czy żyją w wolnym zwiazku, czy
      są małzeństwem ) postanawiamy być z kimś nie tylko na dobre, ale też
      na złe. Oczywiście - to ostatnie nie moze byc żadnym
      usprawiedliwieniem dla palantów / palantek ( okreslenie intuicyjne,
      raczej każdy zrozumie - ma nadzieję ).
      A poza tym to wolny kraj. Podobno. Tylko wielu zapomina o tym, że
      wolność to nie "róbta co chceta". Wolnośc to możliwość wyboru.

      Ja również nie chciałbym się wiązać z rozwódką / panną z dzieckiem.
      Nie dlatego, że jest ktoś gorszy ( bo czym się różni np. bezdzietna
      rozwódka od singielki, która rozstała się kiedyś z facetem, a nie
      byli małżeństwem ? Tylko tym, że jedna była
      formalnie "zaobrączkowana", a druga nie ).
      Nie chcę się wiązać i już. Takie mam zasady. Koniec, kropka.

      Szacunek do kobiet chyba wcale nie przejawia się wiązaniem z
      rozwódkami / pannami z dziećmi itp.
      To kwestia wyboru. Szacunek....hm.. kiedy ktoś pomógł Ci
      bezinteresownie wnieść np. wózek do autobusu / tramwaju?
      Przepuścił w drzwiach ? ( i nie mówię tu o podrywaczach stosujacych
      to jako chwyt ). Ustąpił miejsca ? A np. wyśmiewanie się po katach
      ze "starych babć" siedzących non stop w kościele? To też kobiety,
      one również kiedyś były młode / piękne / chciane; są matkami,
      babciami...To przeciez ( również ) brak szacunku własnie. Zarówno ze
      strony płci meskiej jak i żenskiej...

      Nie wylewajmy dziecka z kąpielą....
      Pozdrawiam i życzę duuuzo szczęścia. I dystansu.
      • luna67 Re: do Enesty 05.01.10, 00:53
        Dobrze, ze mieszkam za granica, w Polsce ukryty razsizm byl zawsze i chyba
        bedziesmile)), co stwierdzilam po przeczytaniu Azjismile
        • kalpa :) 05.01.10, 01:12
          E tam, żaden towar wybrakowany! masz kiepskie doświadczenia chyba.
          Nie zauważam braku zainteresowania ze strony panów- ale ja rozglądam się za
          tymi, po rozwodzie, wiec może dlatego.
          Fajny facet, po rozwodzie, czyli doświadczony, już z pewnością utemperowany, bez
          wątpienia przeszkolony w bojach i na dodatek dzieciaty ( czyli z potencjalnymi
          towarzyszami zabaw dla moich dzieci)- to jest świetny towar! wink
          Więc jak dwa fajne towary się spotkają, to jest chyba całkiem niezły połów wink
          • luna67 Re: :) 05.01.10, 01:18
            Kalpa, zebys sie nie przejechala czasem z tym "towarem" z "bagazem". "Towar"
            jest fajny, ale bez "Bagazu", bo ten "Bagaz" za "drogo" kosztujesmile))
            • sauber1 Re: :) 05.01.10, 01:58
              luna67 napisała:

              > Kalpa, zebys sie nie przejechala czasem z tym "towarem" z "bagazem".

              Może i Ty masz wiele w tym racji, taki rozwiedziony cwana bestia, ciężko sobie
              go ułożyć, ale wybór to osobista sprawa każdego wink
              • luna67 Re: :) 05.01.10, 02:29
                Sauber, masz tez racje, ale ja tak od siebie powiedzialam, bo mam duzo do
                "dania", wiec wymagamsmile))
                • sauber1 Re: :) 05.01.10, 02:34
                  luna67 napisała:

                  > Sauber, masz tez racje, ale ja tak od siebie powiedzialam, bo mam duzo do
                  > "dania", wiec wymagamsmile))

                  A czy ja coś mówię ... ? wink
                  • luna67 Re: :) 05.01.10, 02:38
                    No pewnie! ja czytam pomiedzy pisanymi slowamismile))
            • kasiapfk Re: :) 05.01.10, 07:26
              Luna, kosztuje? Czego? złotówek? Czasu?
              Ja też jestem kosztowna w takim razie, bo mam dzieci hihih. Na ich
              utrzymanie mam wystarczająco funduszy, więc sponsora z pełną kiesą
              nie potrzebuję. Czas? Jestem niezalezna i czas wyłącznie dla mnie
              też mi potrzebny, zatem absorbująca nie jestem także.
              Czego jeszcze kosztuje, bo na mój kobiecy rozumek - nie kumam
              zupełnie o o jakie koszty chodzi -wyjaśnij proszę.
              K -optymistka
              • enesta Re: :) 05.01.10, 11:28
                kasiapfk napisała:

                > Luna, kosztuje? Czego? złotówek? Czasu?

                myślę że chodzi jej o bagaż doświadczeń (złych) a ten często
                kosztuje dużo zdrowia.smile
                Zgadzam się z Luną , nie mieszka w Polsce, ma dystans i może porównać
                (MĘŻCZYZN I ICH MYŚLENIE NA TEMAT : KTO TO JEST ROZWÓDKA).
                • luna67 Re: :) 06.01.10, 21:07
                  Dzieki Enesta, wlasnie, nie chodzi mi m.i. o pieniadze (ktore mam ponaddto), ale
                  o ten BAGAZ ciagnacy sie jak smrod po gaciach (sorry za szczerosc) w postaci;
                  Exi, jej obecnego meza, terazniejszego dziecka Exi, bylych tesciow, ktorzy chca
                  przy kazdym pierdnieciu uczestniczyc w "smrodzie", terazniejszych tescow
                  rozdartych pomiedzy byla (niby zla) a terazniejsza (niby dobra) synowa... i
                  innych smrodach czadzacych zwiazek!!!!!

                  Taaaak, mieszkam za granica od prawie pol wieku, ale tu jest jeszcze bardziej
                  prze...ne, bo rozwod, bierze sie juz pod uwage w czasie zawarcia malzenstasad
      • iskia75 Re: do Enesty 05.01.10, 10:29
        Azja35 nigdy nie mow nigdy jak sie zakochasz to nie bedzie cie
        obchodzilo czy to mezatka czy ma 5 dzieci...los bywa przewrtony ,a
        rozwodka jest tak samo wartosciowa kobieta jak kazda innawink
        pozdrawiam
    • plujeczka Re: do rozwódek 05.01.10, 07:42
      osobiscie nie spotkałam się z sytuacja w której oceniano by mnie
      przez pryzmat rozwodu ale wokół mnie mam dobrcy, sprawdzonych
      przyjaciół, którym nie przeszkadza mój stan cywilny a ponadto znali
      exa i dzisiaj gratuluja mi ,ze w koncu rozstałam się z tym panem a
      wrecza deklaruja swoja pomoc.Pracuje w środowisku sfeminizowanym i
      wiekszość pracujacyhc kobiet to rozwódki .Dlatego tez nie podzielam
      twoich pogladów co do jednego mogę się zgodzic ,ze kobiety w naszym
      kraju mniej zarabiaja na równorzednych stanowiskach niz męzczyzna i
      to jest jak dla mnie bardziej dotkliwe niz mój status rozwódki.
    • tricolour Kwestia wyboru... 05.01.10, 10:19
      ... ten drugi wybór (po pierwszym, młodzieńczym i nieudanym) ma
      więcej racjonalizmu.

      Kiedy szukłam żony oczywiście interesowałem sie rozwódkami. Jednak
      dość szybko straciłem zainteresowanie głównie przez nieunormowane
      sprawy ich dawnych małżenstw: brak regulacji z exem rzutujący na
      komfort psychiczny kobiety, brak lub kiepskie alimenty, jakich taki
      ogólny przestrach przed życiem, co mogło wskazywać, że rozwód
      jeszcze nie został do końca przeżyty.

      Nie deprecjonuje to rozwódek jako kobiety. Nie oznacza także że jest
      jakis przymus, by się nimi interesować - sprawa wyboru.
      • enesta re: Tri 05.01.10, 11:58
        tricolour napisał:

        >
        > Kiedy szukłam żony oczywiście interesowałem sie rozwódkami. Jednak
        > dość szybko straciłem zainteresowanie głównie przez nieunormowane
        > sprawy ich dawnych małżenstw: brak regulacji z exem rzutujący na
        > komfort psychiczny kobiety, brak lub kiepskie alimenty,

        Dzięki tri za szczerą odpowiedź.
        Zastanowiło mnie że w wątku "nie chce rozwódki" nie pojawiły się
        wpisy od panów którzy najczęściej zabierają tu głos.
        Pojawiło się za to dużo nowych nicków.
        A wydaje mi się że ich szczere wypowiedzi mogłyby oświecić niczym
        nieuzasadniony optymizm kobiet po rozwodzie, z którymi piszą tu na
        tym forum. Myślę że taka konfrontacja z prawdą mogłaby wrzucić ich
        życie na właściwe tory.
        Mnie kiedyś tego zabrakło i fatalnie trafiłam.
        Wierzę że któraś z nich dobrze wybierze i będzie miała z czego, ale
        będzie to REALISTKA, a nie kobieta z głową w chmurach.

        • yzek Re: re: Tri 05.01.10, 15:16
          > Zastanowiło mnie że w wątku "nie chce rozwódki" nie pojawiły się
          > wpisy od panów którzy najczęściej zabierają tu głos.
          > Pojawiło się za to dużo nowych nicków.

          ...gdyż obermoderatorfuhrer portalu był łaskaw zamieścić linka na głownej
          stronie gazeta.pl smile

          Y.
        • scriptus Re: re: Tri 06.01.10, 13:13
          Ja nie mam nowego nicku, wiem jednak, ż wypowiedziałem się ciut z przymrużeniem
          oka "rozwódka, skoro z nią nie wytrzymał jeden facet, dlaczego mam wytrzymać ja"
          "wdowa, wykończyła jednego, wykończy i mnie", "stara panna, felerna, bo jej nikt
          nie chciał". Są to argumenty symetryczne, działające w obie strony, jeśli chodzi
          o płeć, bo tak samo mozna powiedzieć, że "rozwodnik, bo sie nie nadaje do
          małżeństwa". Póki jestem formalnie żonaty, uważam, że nie mam prawa szukać, ani
          nawet myśleć o szukaniu, choć przyznam się bez bicia że chodzą mi myśli po
          głowie, jak to będzie "po". Pozwoliłem sobie na taki głos "z przekąsem", bo o
          ile dla 30 latka istnieja jeszcze młode panienki, to w przypadku człowieka
          starszego niż 50 mało prawdopodobne jest znalezienie kobiety, która by nie była
          "po przejściach". Nie mam żadnych uprzedzeń poza wielkim własnym strachem przed
          ponownym związkiem. Jednak, rany na duszy się z czasem zabliźnią same, lub z
          pomocą terapeutów.
          Oczywiście, rozumiem motywy Tricolora, czy wyrażone z lekkim przekąsem przez
          Lunę, w dodatku wiem, że takie motywy są częste. Jestem jednak człowiekiem o
          bardzo egalitarnych poglądach, przeciwnikiem wszelkiej dyskryminacji i
          zwolennikiem równouprawnienia, do tego stopnia, że uważam, że nie powinno być
          np. prawa chroniącego "kobiety w ciąży", ale prawo chroniące "osoby w ciąży" oba
          prawa sprowadzaja się praktycznie do tego samego, jednak to drugie prawo dotyczy
          i mężczyzn smile)). Uważam, że dzieci z rozbitej rodziny nie są gorsze, podobnie,
          jak i ich rodzice, dlatego ni kierowałbym się wyborem "dzieciata, czy
          niedzieciata".
          • enesta Re: re: Tri 06.01.10, 15:43
            sory,
            przeoczyłam pare wypowiedzi bo tamte mnie oszołomiły.
            Powiedziałeś o myślisz, podpisałeś się jako Scriptus, którego tu
            wszyscy znają.
            Uczciwie.
            To co piszesz jest logiczne choć pisane z przekąsem. Ubolewam
            jedynie nad tym że w Polsce patrzy się na kobietę przez pryzmat
            rozwodu, a nie "poznamy się- zobacze kim jesteś"


            • samowolny2 Re: re: Tri 06.01.10, 16:02
              w Polsce patrzy się na kobietę przez pryzmat
              > rozwodu, a nie "poznamy się- zobacze kim jesteś"

              Jestem Polakiem, mieszkam w Polsce i nie patrzę na kobiety przez
              żadne pryzmaty. I większość znanych mi mężczyzn również. To smutne,
              że spotykasz tylko takich mężczyzn w swoim życiu.
              • enesta Re: re: Tri 06.01.10, 19:50
                samowolny2 napisał:

                > Jestem Polakiem, mieszkam w Polsce i nie patrzę na kobiety przez
                > żadne pryzmaty. I większość znanych mi mężczyzn również. To
                smutne,
                > że spotykasz tylko takich mężczyzn w swoim życiu.

                To nie tak.
                mężczyżni których spotykam w życiu (praca, znajomi) nie wypowiadali
                się na temat rozwódek i osobiście nie dotknęła mnie żadna forma
                dyskryminacji.
                Przeraziło mnie to co mężczyźni tu, na forum, anonimowo piszą na
                temat rozwódek i jest to wiele negatywnych opinii.
                Niewiele z nich wysila się by pomyśleć co naprawdę było przyczyną
                rozwodu, zakładają z góry że kobieta jest winna, zła.
                Jeśli myślisz inaczej to BARDZO mnie to cieszy.



                • azja35 Re: re: Tri 06.01.10, 21:07
                  Enesta, w ogóle dyskutujemy o sprawch niezbyt łatwych. Rozumiem, że
                  wkurza Cie podejście i schemat / naznaczenie : skoro rozwódka to "be"
                  Rozsądni powiedzą : skoro sie rozstali to m u s i a ł być jakiś
                  powód ( albo wiele ). Zauważ, że nie oceniam "ona zołza, on
                  wspaniały" albo odwrotnie. Nikt mi nie dał takiego prawa i nawet Cie
                  nie znam. Był powód na tyle wazny, że się rozstali. Samo
                  zycie.Koniec, kropka. Rozwódka ma takie samo prawo do szczęścia /
                  ułozenia sobie ponownie życia co inni na tej ziemi. Niezaprzeczalnie.

                  Inną sprawą są realia. "Nie chcę rozwódki" też z czegoś wynika. Ile
                  osób tyle zdań / przemyśleń / wniosków. Któras z kobiet na forum
                  poruszyła sprawę "chodzenia z głową w chmurach". Też ma rację, ale
                  to raczej problem przekazu / odbioru. jak nas widzą inni i jak
                  siebie spostrzegamy. jacy jesteśmy w rzeczywistości.

                  Hm... wypas mercedes moze kosztować i kilka milionów i byc
                  wyznacznikiem prestiżu. na pustyni bedzie wart np. szklankę wody...
                  Nietoleracja i głupota jest ponadnarodowa. O dyskryminacji już
                  mówiłem w poprzednim poście.
                  Życzę wszystykiego naj....
    • kicia031 Re: do rozwódek 05.01.10, 11:01
      W ktorejsc z ksiazek Sienkiewicz jest taka sytuacja, ze panna podacz
      wojny padla ofiara gwaltu. I musial wstapic do klastoru, bo -
      cytuje - "psowana byla" (popsuta)

      Tak wiec traktowanie kobiety jak przedmiotu uzytkowego ma u nas
      dluga tradycje kulturowa.
      • tricolour Odbieram dyskusję inaczej... 05.01.10, 11:12
        ... Może rzeczywiście jakiemuś facetowi "nie pasować" że kobieta
        jest rozwódką i ma dzieci. Tak jak może nie pasować jej małe
        mieszkanie, kolor włosów czy mały nos (bo lubi duże).

        Dlaczego takie argumenty, które dla jednego faceta mogą być istotne,
        a dla drugiego nie, brać osobiście do siebie i obniżać swoje
        poczucie wartości? Dlaczego to poczucie wartości w ogóle jest
        zależne od zdania innych, a nie od własnej świadomości?
        • kicia031 Re: Odbieram dyskusję inaczej... 05.01.10, 11:22
          Cos ci opowiem tri - mam w parcy kolege, inteligenty, wrazliwy,
          fajny chlopak, pracuje po godzinach jako wolontariusz z osobami z
          niepelnosprawnoscia.

          I potrzebowal dopiero rozmowy z kilkoma kobietami, by zauwazyc, ze
          istnieje dyskryminacja kobiet. wczesniej jej nie zauwazyl, bo jego
          to nie dotyczylo. Byl bardzo zdziwiony i wzburzony, ze mozna
          traktowac 2 ososby nierowno tylko ze wzgledu na to, jakiej sa plci,
          w sprawie, w ktorej plec nie ma najmniejszego znaczenia.
          • tricolour Dyskryminację kobiet widzę wyraźnie... 05.01.10, 11:26
            ... nie żyję przecież sam. Dyskryminują mi żonę w pracy, na ulicy, w
            samochodzie itp.

            To jednak inna sprawa od poczucia własnej wartości.
            • adaria38 Re: Dyskryminację kobiet widzę wyraźnie... 05.01.10, 11:55
              owszem, ale to nie Ciebie atakują z każdej strony informacje, że jesteś gorszy
              lub wybrakowany. Żaden problem mieć wysokie niezaburzone poczucie własnej
              wartości, jesli nie jest ono wystawiane na co dzien na ostrzał i to w zakresie
              jaki jest dla kogoś ważny (np przy poznawaniu nowego partnera)

              • enesta Re: Dyskryminację kobiet widzę wyraźnie... 05.01.10, 19:02
                adaria38 napisała:

                > owszem, ale to nie Ciebie atakują z każdej strony informacje, że
                jesteś gorszy
                > lub wybrakowany. Żaden problem mieć wysokie niezaburzone poczucie
                własnej
                > wartości, jesli nie jest ono wystawiane na co dzien na ostrzał

                smile
                zgadzam się
                dodam że mam wysokie poczucie własnej wartości
                dle drażnią mnie te zaściankowe opinie panów zjadłemwszystkierozumu
                oraz czuję sie lepszejszy
                • airam.as Re: Dyskryminację kobiet widzę wyraźnie... 05.01.10, 20:29
                  enesta napisała:

                  > adaria38 napisała:
                  >
                  > > owszem, ale to nie Ciebie atakują z każdej strony informacje, że
                  > jesteś gorszy
                  > > lub wybrakowany. Żaden problem mieć wysokie niezaburzone poczucie
                  > własnej
                  > > wartości, jesli nie jest ono wystawiane na co dzien na ostrzał
                  >
                  > smile
                  > zgadzam się
                  > dodam że mam wysokie poczucie własnej wartości
                  > dle drażnią mnie te zaściankowe opinie panów zjadłemwszystkierozumu
                  > oraz czuję sie lepszejszy


                  Racja.
                  Bo syty głodnego nie zrozumie.
                  Nieraz tak bywa w zyciu ( nie mówię tu akurat o "piętnie" rozwódki, bo to akurat
                  mnie zupełnie nie rusza), że trafiasz na paskudny zaściankowy stereotyp i fobie
                  ludzkie. Zupełnie nieracjonalne. Które są nie do przebicia wręcz. Żyjesz w takim
                  g.... latami.
                  I albo oni ciebie, albo ty ich.
                  Lepiej, kiedy ty - ich.
                  Kozakiewicz się kłania, z gestem!
                  smile))
          • enesta Re: Odbieram dyskusję inaczej... 05.01.10, 11:43
            Dokładnie tak Kicia.
            Zauważ że koiety nie chcą tego widzieć,
            mężczyźni uśmiechają się i wysyłają pozytywne wibracje, które nie
            kniecznie są prawdziwe.
            Przypomnijcie sobie, której z was mąż powiedział że rozwódki są
            świetne?
            Wykluczam tu zdanie na temat bliskiej znajomej, do której czuje się
            sympatię i współczucie.
            Wiem że wygdnie jest się łudzić,
            ale to pozorne życie, pozorne szczęście.
            Dlatego moja teoria na temat wyborów kobiet brzmi: w pewnym wieku
            (po 30) kobieta nie ma większego wyboru (w Polsce)i może żle trafić.
            Ja na 100% już się zwiążę (małżeństwo}
    • adaria38 Re: do rozwódek 05.01.10, 11:22
      Mam znajomą singielkę ok 40tki, która tak samo ma dość bycia gorzej traktowaną
      przez naszych mężczyzn, a jeżdżąc sporo po Europie wie, że to u nas takie
      mentalne zadupie właśnie jest, że kobiety generalnie traktowane są jako te
      gorsze, a kobieta z "wadą" którą jest brak męża u kobiety powyżej 30lat, lub
      rozwód w papierach, lub dziecko przy boku, przez wielu panów jest odbierana jako
      towar gorszego gatunku, któremu men łaskę robi, że zechce się po niego sięgnąć...
      Na jednej ze znajomych, mąż wyżywał się przez kilkanaście lat małżeństwa za to,
      że dziewicą nie była jak go poznała, a ta głupia dała sobie wmówić, że
      faktycznie ku-wą jest bo śmiała z kimś innym być przed małżonkiem. I założę
      się, że niejedna starsza pani z poprzedniego pokolenia by mu potakiwała, że to
      wybrakowana dziewczyna i łaskę jej zrobił że taką "wziął".
      Nie dajcie się zwariować. Nie dajcie sobie wcisnąć schematu, że to ma być
      akceptowana "normalność". W innych krajach szczególnie zachodniej Europy tak
      nie ma, tam człowiek to człowiek, kobiety nie czują się napiętnowane swoim
      stanem cywilnym.
    • adaria38 i jeszcze 05.01.10, 11:36
      przypomniało mi się smilesmilesmile co parę lat temu odkryłam w forumowej społeczności,
      iż wielu panów siedzi całymi latami w internecie i wylicza, że "nie chce
      rozwódki, nie chce dzieciatej, nie chce grubej, nie chce za chudej, nie chce
      niespolegliwej, nie chce równolatki tylko młodszą, nie chce takiej, nie chce
      owakiej, ..." itd itp,
      a cały problem w tym, że jak przychodzi do poznawania to... mało która ich chce smile
      • kicia031 podziele sie z wami osobistym doswiadczeniem 05.01.10, 12:17
        Kiedy bylam rozwiedziona i wolna, zaczelam sie rozgladac za
        partnerem zyciowym Poniewaz ze wzgledu na male dziecko i absorbujaca
        prace trudno mi bylo znalezc czas na chodzenie po tradycyjnych
        miejscach podrywu, uzywalam stron randkowych. jednym z kryteriow
        jakie stosowalam, bylo nietracenie czasu na facetow z innego miasta,
        uwazalam, ze to nie ma sznasy pojechac i zawsze takim panom
        grzecznie dziekowalam za uwage.
        Az trafil sie taki jeden, wobec ktorego z jakiejs dziwnej przyczyny
        nie zastosowalam tego sita - i jestesmy razem do dzis - jak dodaje
        gdy mnie wkurzy - niestety wink

        Wazne jest to, z kim sie wiazemy, reszta, to tylko zewnetrzne
        drobiazgi, Ksztalt nosa latwiej zmienic, niz charakter.
    • maheda Chyba przesadziłaś. 05.01.10, 12:28
      Mężczyźni z Europy oraz ze świata bywają zaściankowi tak samo, a nawet bardziej.

      Po prostu - jeśli szukać - to raczej kogoś, dla kogo obecny stan cywilny nie
      stanowi problemu. A nie potem się dziwić, że nie chce wink
      Narodowość, wyznanie, rasa i inne takie - mają znaczenie, taki lajf...
    • yzek Re: do rozwódek 05.01.10, 15:48
      > Pocieszające jest to że był głos lub dwa na poziomie

      O, być może te z epitetami pod adresem faceta, wśród których "dupek" należał do
      najłagodniejszych? Jak walczymy o szacunek, to dla wszystkich smile

      Tak czy siak, pewne fakty dotyczące mnie również stawiały mnie w gorszej pozycji
      przy zalotach, ze względu na nieprzyjemne stereotypy. Jak się próbowałem na to
      żalić, to słyszałem jedynie: tak niestety jest, kobiety tak myślą, pogódź się z
      tym, weź się w garść, wyżej d. nie podskoczysz. Były to oczywiście oceny
      niesprawiedliwe, nieuprawnione itp. no ale cóż: samotni faceci nie są "pod
      ochroną" wink

      Rozumiem, że to forum pełni też funkcję terapeutyczną, dlatego doceniam to, że
      stali bywalcy również się ze mną zgadzają... może są mniej obcesowi od niżej
      podpisanego trola smile

      Pozdrawiam rozwódki i pamiętajcie: jak wdeptujecie w ziemię każdego, kto was
      ocenia przez pryzmat przeszłości i nieudanego związku, to w niczym się nie
      jesteście lepsze.

      Y.
      • nanai11 Re: do rozwódek 05.01.10, 16:13
        Tak, to jest żenujace. Ale to kobiety wychowują mężczyzn, którzy potem
        wzgardzaja rozwódkami.
        • yzek Re: do rozwódek 05.01.10, 16:37
          > Tak, to jest żenujace. Ale to kobiety wychowują mężczyzn, którzy potem
          > wzgardzaja rozwódkami.

          No cóż: dla mnie jest bardziej żenujące, jak powodem do nienawiązywania
          znajomości jest np. wzrost. Albo tusza. Albo samochód/mieszkanie.

          Nie powiem co było moim "felerem" bo to dopiero żenada, a po tak ciepłym
          odbiorze na tym forum z pewnością by zostało to odpowiednio naświetlone.

          No cóż: obecne tutaj Panie i Panowie pewnie mieli różne okazje "na oku" i jakieś
          kryteria zastosowali, żeby wybrać. I oczywiście wybrali tak jak umieli najlepiej
          i te kryteria były dla nich najwłaściwsze.

          A może nie, może jest jakiś urząd normalizacji który ocenia, jakie podejście
          jest właściwe, a jakie eoistyczne, dyskryminujące czy inne negatywne? Czy np.
          ktoś wykluczający rozwodników ze względów religijnych może liczyć na odrobinę
          zrozumienia z waszej strony, czy nie?

          Chcecie szacunku dla siebie siebie, szanujcie innych, do diaska.

          Y.
          • malgolkab Re: do rozwódek 05.01.10, 19:09
            hm, ja akurat jestem sama z dzieckiem. i szczerze, nie wiem czy
            kilka lat temu jak bylam bezdzietna chciałabym się związać z
            samotnym tatą - i pewnie wiele tu obecnych tak myśli, tylko się nie
            przyznasmile Pewnie gdybym go długo znała i pokochała, to
            zaakceptowałabym ten fakt, ale na pewno miałabym dużo rezerwy i
            dylematów. Mój mąż był rozwodnikiem, bez dzieci z 1 małżeństwa - to
            mi akurat niezbyt przeszkadzało i nie wiem czy dobrzeuncertain
            myślę, że uczciwsze jest powiedzenie na początku, że ktoś nie
            wyobraża sobie związku ze względów takich czy innych.
            niektórzy nie chcą partnera palącego papierosy, inni grubego,
            jeszcze inni takiego, który ma dzieci z kimś innym... i to jest
            chyba normalnesmile każdy ma jakieś wymagania czy wyobrażenia i jego
            prawosmile faktem jest też, że często jednak zmienia się zdanie przy
            bliższym poznaniu... i tyle. i nie rozumiem też okropnej krytyki pod
            względem pana z tamtego wątku - może to było luźne spotykanie się, a
            pani nagle chciała zmienić reguły? dlaczego ktoś kto nie chce
            kobiety z dzieckiem jest niedojrzały? a może właśnie na tyle
            dojrzały, że umie powiedzieć co myśli? gdyby był dupkiem jak piszą
            niektórzy z Was, to ściemniałby i miałby sex jeszcze przez jakiś
            czassmile i to piszę ja - kobietatongue_out
            • malgolkab Re: do rozwódek 05.01.10, 19:10
              miało być oczywiście krytyki pod adresem panasmile
            • aneta-skarpeta Re: do rozwódek 06.01.10, 13:13
              malgolkab napisała:

              > hm, ja akurat jestem sama z dzieckiem. i szczerze, nie wiem czy
              > kilka lat temu jak bylam bezdzietna chciałabym się związać z
              > samotnym tatą - i pewnie wiele tu obecnych tak myśli, tylko się
              nie
              > przyznasmile Pewnie gdybym go długo znała i pokochała, to
              > zaakceptowałabym ten fakt, ale na pewno miałabym dużo rezerwy i
              > dylematów.

              moj tez nie chciał wiazac sie z rozwódka z dzieckiem, ale traf
              chciał ze mnie poznał, przemyslał, powiedzial mi o swoich obawach,
              dałam mu czas zeby sam sie przekonał co i jak i jestesmy razem i
              jest nam razem bardzo dobrze

              ja tez nie chcialabym rozwodnika z dziecmi, ale jakbym poznała super
              faceta ktory mi bardzo pasuje charakterem itd to pewnie dałabym mu
              szanse, a z czasem bym sie przekonała

              oczywiscie są rozdówki i rozdówki

              jak rozwódka ma nieunormowane sprawy z ex, albo wredne niewychowane
              dziecko, sama ma jakies rozchwiania to wiadomo, że ciezko z taka
              babą wytrzymacsmile

              z pewnoscią zwiazeki z ludzmi po przejsciach sa bardziej
              pracochłonne, ale jak sie ludzie kochaja to czasem warto popracowacsmile
          • sbelatka Re: do rozwódek 05.01.10, 19:15
            no cóz..
            trudno mi się z Tobą yzek nie zgodzićsmile

            bo skoro ja nie chcę faceta mlodszego od siebie nawet o rok, niższego
            niż 178, bez wyższego wykształcenia i bez rozwodu na koncie... to
            rozumiem, ze po drugiej stronie tez siedzi ktoś kto ma SWOJE wyobrażenie
            o kobiecie , ktorej chce..

            a nie zapominajmy, ze rozmawiamy zaledwie o warunkach koniecznych - ale
            spodziewam sie, ze nie wystarczającychsmile
            • anbale Re: do rozwódek 05.01.10, 19:37
              sbelatka napisała:



              >
              > bo skoro ja nie chcę faceta mlodszego od siebie nawet o rok, niższego
              > niż 178, bez wyższego wykształcenia i bez rozwodu na koncie... to
              > rozumiem, ze po drugiej stronie tez siedzi ktoś kto ma SWOJE wyobrażenie
              > o kobiecie , ktorej chce..
              >


              Jeśli pisałaś to serio, to naprawdę siedzę teraz zadziwiona...smile
              A co by było, gdyby interesujący mężczyzna miał 177,5 cm wzrostu??
              I jak wygląda miłość przy takich założeniach- stawiasz haczyki "jest" w
              odpowiednich rubrykach a potem podejmujesz w pełni przemyślaną decyzję "a teraz
              się zakochuję, zaczynam o 18.30"?
              Mam wciąż wrażenie, że wypowiadają się tu ludzie, którzy nigdy nie zaznali tzw.
              "miłosnego amoku" i kompletnie nie mają pojęcia, jak to wtedy jest. Ludzie nie
              wiedzący, co to znaczy czuć się przeszczęśliwym przy drugim człowieku i mający
              głęboko gdzieś centymetry, linijki, wiek, metryki, PITy i inne drobiazgi...

              • sbelatka Re: do rozwódek 05.01.10, 20:47
                anabale..
                ręczę Ci, ze popadałam w stany uczuciowe - i to z wielkim entuzjazmem i
                zaanagżowaniemsmile

                i co ja pocznę, ze mieli po te 178, byli ode mnie starsi nieco,
                wykształceni a nawet bardzo inteligentni - więc może przemawia przeze
                mnie proste doświadczenie?

                ale rozumiem Twoj glos jako głos za miłością
                i ok, wypije za miłośc
                wypije za seks
                i za seks z miłości
                jak sie nadarzy oczywiście jakaś okazjasmile


              • airam.as Re: do rozwódek 05.01.10, 21:04
                anbale napisała:

                > sbelatka napisała:
                >
                >
                >
                > >
                > > bo skoro ja nie chcę faceta mlodszego od siebie nawet o rok, niższego
                > > niż 178, bez wyższego wykształcenia i bez rozwodu na koncie... to
                > > rozumiem, ze po drugiej stronie tez siedzi ktoś kto ma SWOJE wyobrażenie
                > > o kobiecie , ktorej chce..
                > >
                >
                >
                > Jeśli pisałaś to serio, to naprawdę siedzę teraz zadziwiona...smile
                > A co by było, gdyby interesujący mężczyzna miał 177,5 cm wzrostu??
                > I jak wygląda miłość przy takich założeniach- stawiasz haczyki "jest" w
                > odpowiednich rubrykach a potem podejmujesz w pełni przemyślaną decyzję "a teraz
                > się zakochuję, zaczynam o 18.30"?
                > Mam wciąż wrażenie, że wypowiadają się tu ludzie, którzy nigdy nie zaznali tzw.
                > "miłosnego amoku" i kompletnie nie mają pojęcia, jak to wtedy jest. Ludzie nie
                > wiedzący, co to znaczy czuć się przeszczęśliwym przy drugim człowieku i mający
                > głęboko gdzieś centymetry, linijki, wiek, metryki, PITy i inne drobiazgi...
                >


                Anbale, mówisz o miłosnym amoku, czy o perpektywie spędzenia kilkunastu-
                kilkudziesięciu lat zycia tworząc rodzinę? Bo to różnica jest.
                Zakochujemy się nie raz, wpadamy w amok, ale po czasie nic z tego nie wynika
                kiedy klapki spadają z oczu.
                To, że każdy jakieś tam (może nawet niiecałkiem świadome) wymagania ma, to
                nwcale nie świadczy źle o tej osobie. Wrecz odwrotnie. To świadczy o tym, że zna
                siebie, że wie co może zaoferować drugiej stronie, ale tez wie - czego oczekuje.
                I to jest normalne.
                Masę rzeczy nawykow, wyobrazeń, standardów itp wynosimy z domu.
                Szukamy tego (podobieństwa) w drugiej osobie - czego nas nauczono w domu (do
                czego byliśmy przyzwyczajeni, środowiska, które jest nam bliskie -
                intelektulanie, emocjonalnie itp), i szukamy również tego, czego nam w domu
                zabrakło. To jest taki mix wypracowanych od dzieciństwa, wpojonych wizji i
                pewnych poszukiwań (braków) czegoś co chielibysmy uzupełnić dzięki drugiej osobie.
                I w dzisiejszych czasach tak naprawdę trudno o tzw mezaliansy (mowię o pokoleniu
                ludzi 30-40 letnich). Srednia jest taka - że każdy chcę poznać kogoś godnego
                siebie - jakakolwiek by to miarka była - czy sprzątaczka ze sprzątaczem, czy
                bibliotekarz z bibliotekarzem, czy pracownik z korporacji z pracownicą
                korporacji, czy milioner z milionerką (w uproszczeni oczywiście).
                I własnie to byc może świadczy na korzyść pewnej dojrzalości społeczeństwa, a
                nie przeciwnie. Bo amok, de facto, przezywa się
                wieku 15 - 20 lat przez pare miesięcy. A zycie trwa - do oporu smile, i trzeba go
                sensownie przezyc (byle nie w ciągłym amoku).
              • yzek Re: do rozwódek 05.01.10, 21:47
                > Mam wciąż wrażenie, że wypowiadają się tu ludzie, którzy nigdy nie zaznali tzw.
                > "miłosnego amoku" i kompletnie nie mają pojęcia

                Bo też wszyscy niby wierzą w romantyczną miłość, ale jak przychodzi co do czego,
                to wybory "tak jakoś" podejmują, że potem wychodzą reguły obserwowane nie tylko
                na zasadzie "anectodal evidence", ale dokładnie mierzone przez socjologów
                statystycznymi metodami. I liczby nie kłamią; związki z reguły tworzą o podobnym
                pochodzeniu społecznym, wykształceniu, dochodach etc.

                Och, czekaj, czekaj... A może akurat tutaj statystycznie częściej trafiają
                ludzie, zwłaszcza kobiety, które decyzje o zaślubinach podejmowały pod wpływem
                "miłosnego amoku"?

                Y.

                PS.

                No i kurde, znowu pewnie wyjdzie, że kogoś nie szanuję, obrażam i w ogóle...
                ech. Ktoś uwierzy na słowo, że tak naprawdę sympatyczny ze mnie gość?

                • anbale Re: do rozwódek 05.01.10, 22:11
                  Myślę, że jednak częściej rozpadają się związki bez uczuć, zawarte z powodu
                  społecznego konformizmu, wygodnictwa czy tez desperacji itp. niż te zawarte z
                  szczerej miłości, z właściwym człowiekiem, który przy okazji potrafi być
                  partnerem i przyjacielemsmile I w tym przypadku wzrost, wiek czy też tendencja do
                  tycia staje się naprawdę sprawą marginalną. I teraz się okazuje, że tak naprawdę
                  ludzie większą uwagę do spraw powierzchownych, które niekoniecznie stają się
                  realną wartością w codziennym, bo naprawdę nie uwierzę, że można przezyć fajne
                  życie z mężczyzną tylko i wyłącznie dlatego, że np. ma powyżej 178 cm wzrostu i
                  jest akurat starszy dwa lata i ani minuty więcej...
                  • kicia031 Re: do rozwódek 05.01.10, 22:37
                    Dla takiej introwertyczki jak ja, zwiazek z drugim czlowiekiem jest
                    do wytrzymania tylko dzieki milosci. Bez tego sobie nie wyobrazam.
                    co nie znaczy, ze milosc wystraczy.
                • sbelatka Re: do rozwódek 05.01.10, 22:14
                  ale że się spytamsmile

                  czy żeby udowodnić milosny amok muszę popaść w fascynację facetem, od
                  ktorego dzieli mnie przepaść kulturowo-ekonomiczna na przykład?

                  miłość romantyczna do gościa z "mojego" świata jest NIBY???
                  bo nie nadążam...
                  • anbale Re: do rozwódek 05.01.10, 22:25
                    sbelatka napisała:

                    > ale że się spytamsmile
                    >
                    > czy żeby udowodnić milosny amok muszę popaść w fascynację facetem, od
                    > ktorego dzieli mnie przepaść kulturowo-ekonomiczna na przykład?
                    >
                    > miłość romantyczna do gościa z "mojego" świata jest NIBY???
                    > bo nie nadążam...

                    No właśnie, w miłosnym amoku zrozumiałabyś, że nie stawia się obiektowi żadnych
                    bariersmile To oczywiście nie jest gwarantem szczęśliwego pożycia i pochówku we
                    wspólnej trumnie, ale można załapać szybko sedno sprawy smile
                    Ja akurat znam takie przypadki, gdzie ktoś ma dokładnie wdrukowany obraz jaki
                    być powinien być jego idealny partner, szuka takiego, niby znajduje; ale
                    wciąż,kurna, mu czegoś brak. A potem mimochodem spotyka jakąś szarą myszę, jego
                    antyideał, którą zauważa tylko przypadkiem i się okazuje, że mysza zakręciła
                    całym jego światem i to jest dokładnie to. Naprawdę widziałam to na własne oczy.
                    Ale uczucia to jest kwestia decyzji, czy się otwierasz na jakąś opcję, czy nie.
                    Jeśli zdecydujesz, że na coś tam pozostajesz absolutnie zamknięta, to
                    rezygnujesz z możliwości, że odkryjesz jakiś bursztynek w piachusmile Czy to
                    dobrze, czy źle- nie wiem, zalezy co kto woli.
                    • sbelatka Re: do rozwódek 05.01.10, 23:15
                      no to sorry... nie dla mnie miłosne amoki - ponieważ albowiem czy facet
                      szara mysza czy boski Apollin - jesli na przykład nie nawiążemy duchowo-
                      intelektualnego porozumienia opartego o porządną dawkę pożądania i
                      fascynacji - to nic mi i z jednego i z drugiego

                      i - jesli chodzi o mnie - mam dziwna pewnośc, ze mam decyzję - jak
                      piszesz - żeby sie otworzyc na miłośc..

                      co nie znaczy, ze ta miłośc ma do mnie przemówić z bezzębnych ust
                      jakiegoś dla mnie paskudy; co nie oznacza, ze dla kogos innego nie jest
                      on cud urody

                      i to mi pzrypomina jak moja kumpela zapragnęła mi pokazac gościa co to
                      spędzał jej urodziwością wielką sen z oczu..
                      zobaczyłam... ziewnęłam... i nie mogłam uwierzyć, ze ten obiektywnie
                      nawet przystojny facet - może kogos PORUSZYC..

                      więc spokojnie niech każdy z nas ma sobie dokładnie takie wymagania -
                      zarówno dotyczące fizyczności, intelektu, emocjonalności i czego tam
                      jeszcze - jakie mu pasują

                      i mówienie komuś - że coś jest ok albo nie - to chyba lekkie naduzycie

                      dla mnie mozesz miec szarą mysze anabale

                      a ja chce faceta co to będzie ode mnie wyższy, starszy i tak dalej i tak
                      dalej...
                      mam tego ze 2 strony ...

                      z czegoś tam mogę zrezygnować.. mozliwe na przykład, ze mogłabym jAKOS
                      ostatecznie znieśc owłosioną klatę.. ale mówiąć szczerze nie mm
                      pewności..

                      resume: żebym mogla popaść w milosne amoki - musza tak czy siak być
                      spełnione pewne warunki konieczne..
                      jestem juz dużą dziewczynką i wiem co mnie bierze a co nie...

                      oczywiście mogę tego nie mówić głośno - bo może to nie wypada..?
                      może jako ROZWODKA mam sie zadowlić byle chloptasiem, ktory raczy
                      wykazac zainteresowanie moją niegodną osobą???

                      i zeby było wszytsko jasne - w sumie wiem o co Ci chodzi

                      ale przekonywanie, ze NALEZY przekopywac całą plażę, podnosząc każde
                      ziarenko piasku bo moze wśród tych ziarenek będzie okruszek bursztynu....
                      mnie lekko irytuje

                      oczywiście pytanie - a dlaczegóż to mnie irytuje? pozostawie bez
                      odpowiedzi... na forum..
                      • anbale Re: do rozwódek 06.01.10, 08:18
                        Oczywiście, wolna wola, ja tylko chciałam naświetlić swój osobisty
                        punkt widzeniasmile Każdy ma swoją strategię na szukanie partnera i
                        gruncie rzeczy dostaje to, na co zasługuje, choć listę z koncertem
                        życzeń może mieć kilometrowąsmile
                        • enesta Re: do sbelatka 06.01.10, 10:51
                          zgadzam się z anabale.
                          Będąc 18 letnią dziewczyną, ( ładną, zgrabną, inteligentną-
                          naświetlam całość) zwracałam uwagę na podobnych sobie partnerów, ale
                          w żadnym nie potrafiłam zakochać się.
                          Gdy zobaczyłam na ulicy parę: ona cudna, on- przeszpetny- byłam w
                          szoku.
                          Los spłatał mi figla, przez przypadek dane mi było poznać tego
                          osobnika.
                          Był wyjątkowy,
                          zostaliśmuy przyjaciółmi,
                          potem zakochałam się w nim jak w żadnym dotąd facecie.
                          Miał wszystko oprócz urody(mały, brzydki, kraczaty, łysawy)i
                          pieniędzy.
                          Ale jaką iał osobowość: osiągnięcia na polu muzyki, literatury,
                          sportu, dusza towarzystwa- uwielbiany przez wszystkich.
                          Był dla mnie najpiękniejszy.
                          Dlatego wydaje mi się że uczucia nie podlegają nawigacji i ten
                          centymetr, czy pare włosów na klacie to śmieszna sprawa.
                          Logicznym jest dla mnie, że nie zakochasz się w kimś kto np. będzie
                          za mało intligentny.

                          • yzek Re: do sbelatka 06.01.10, 12:33
                            > Ale jaką iał osobowość: osiągnięcia na polu muzyki, literatury,
                            > sportu, dusza towarzystwa- uwielbiany przez wszystkich.

                            Czyli wysoka pozycja społeczna... To dla faceta jest znacznie ważniejsze niż
                            uroda. Jak chcesz tym przełamywać jakieś stereotypy to niestety, nie przełamałaś smile

                            Y.

                • kasiapfk Re: do rozwódek 06.01.10, 07:52
                  Oj, ja wierzę, wierzę smile
                  Ale ja ogólnie bardzo ludzi lubię i trzeba naprawdę być
                  niesympatycznym, żebym nie uwierzyłą smile

                  p.s. Jestem przykładem rozwódki po takim "pełnym amoku związku" Amok
                  nawet długo trwał. Serio. Tylko potem wszystko wyglądało jak pisałeś
                  wyzej. To podobieństwa nas łączą, nie różnice. Różnice bardzo
                  ekscytują, ale niestety jak nie ma homogenii to i ze związku
                  trwałego, szczęśliwego i odpowiadajacego obu stronom na ogół nici.
                  Optymistyczna.
              • kicia031 Re: do rozwódek 05.01.10, 22:33
                hmmm, ja nie jestem zwolenniczka milosnego amoku. Nawet
                przeciwniczka.
                Starlam sie, by moj 2 wybor byl rozsadny, i kierowalam sie
                kryteriami wynikajacymi z wyznawamych przeze mnie wartosci.
                Ale faktem jest, ze to wlasnie owo nienazwane cos zadecydowalo o
                tym, ze w ogole rozwazalam tego faceta.
          • anbale Re: do rozwódek 05.01.10, 19:48
            Taa, ja też traktuję z przymrużeniem oka te wielki larum na temat dyskryminacji
            rozwódek, bo już na tym forum zetknełam się np. z wielkim ageizmem ze strony
            tolerancyjnych rozwódek,jak również wieloma opiniami oceniającymi człowieka
            poprzez cały kalejdoskop uprzedzeń i stereotypów...
            Tak naprawde ludzie nie mają ochoty, może też czasu, siebie nawzajem dogłębnie
            poznawać, żeby wybrać właściwego partnera do którego będą tak naprawdę w pełni
            przekonani... Bo to wymaga czasu, wysiłku. Wolą drogi na skróty, oceniają
            książkę po okładce, przyczepiają łatki tym bardziej niepozornym...
          • enesta Re: do rozwódek 06.01.10, 11:17
            och Yzek,
            rozumiem że jesteś tym kimś wykluczający rozwodników (kobiety) ze
            względów religijnych, ale w takim razie co ty tu robisz chłopie?
            zaglądasz w paszcze potwora: forum dla rozwodników, wątek - do
            rozwódek ?
            Rozumiem że z ciekawości.
            Przekonania religijne są bardzo osobistą sprawą.
            Myślę że warto pamiętać że w KAŻDEJ religii jest coś dobrego, ale
            zdarzało się że w imię wiary ludzie prześladowali i zabijali ludzi.
            Można urodzić się w Polsce i wtedy prawdopodobieństwo że będzie się
            katolikiem jest ok 90%(?), ale można urodzić się np. w Indiach.
            Dobrzy ludzie są wszędzie, źli też.
            Jestem osobą tolerancyjną, staram się mieć otwarty umysł, nie
            rozumiem (lub nie lubię) fanatyzmu, demagogii, teologi, ect.

            Jesli funcjonujesz w pewnych ramkach, to może dobrze ci z tym, a
            mnie nic do tegosmile

            • yzek Re: do rozwódek 06.01.10, 12:28
              > och Yzek,
              > rozumiem że jesteś tym kimś wykluczający rozwodników (kobiety) ze
              > względów religijnych, ale w takim razie co ty tu robisz chłopie?

              Och, Enesta... Kulą w płot, bo nic co napisałem tego nie sugerowało. Ale tak
              łatwiej się ustawia dyskusję, bo zamiast o temacie...

              > Myślę że warto pamiętać że w KAŻDEJ religii jest coś dobrego, ale
              > zdarzało się że w imię wiary ludzie prześladowali i zabijali ludzi.

              ... prawi się jakieś banały nie na temat, ważne że przeciwnik ustawiony jako
              fanatyk, demagog etc.

              > demagogii, teologi, ect.

              Teologii? Do innych nauk też masz wstręt smile

              No dobra, to jest już nabijanie się, sorki.

              Y.
              • enesta Re: do Yzek 06.01.10, 15:30
                nie rozumiemy się,
                absolutnie nie traktuję cię jako przeciwnika,
                ale
                miło było poznać
                pozdrawiam
    • pan-kowalski Re: do rozwódek 05.01.10, 20:08
      Twoje oburzenie jest urocze. Jednym tchem wymieniasz całą
      litanię niedogodności wiązania się z rozwodnikiem, żeby po chwili
      zarzucać nietolerancję panom, którzy określili się, że nie
      preferowaliby związku z rozwódką.
      • enesta Re: pan kowalski 05.01.10, 23:10
        najbardziej podoba mi się to słowo:
        urocze.
        A teraz konkrety:
        niedogodności wiązania się z rozwódką lub rozwodnikiem są oczywiste.
        I jeżeli ktoś do tego przyznaje się to ok.
        Twierdzenia typu "Mężczyzna posiadający choćby resztki zdrowego
        rozsądku raczej nie zwiąże się z dzieciatą rozwódką."- 4v
        lub "Rozwódka z dzieckiem - kobieta gorszej kategorii ;to jest
        zawsze towar z drugiej ręki,po przejściach, no i jeszcze dziecko;"-
        framp
        lub "nie wiem czemu Twoje małżeństwo się rozpadło, ale jeżeli jesteś
        rozwódką to napewno był jakiś powód (obu stron, bo nie ma winy tylko
        jednej strony) i jesteś podejrzana"- maparozumu
        lub "brzydzi się że ukradłaś dziecko tacie i wie że jemu pewnie
        zrobisz to samo jak 90% polskich rozwódek z dziećmi" - polskitata
        "Niestety tępym, wiecznym dziewuszkom, wychowanym na "seksie w
        wielkim mieście"-trans.sib
        ...są, no właśnie czym są?
        Musiałam je przytoczyć bo mam wrażenie że dyskusja ich nie
        uwzględnia.
        No cóż odpowiadamy za to co myślimy i mówimy, więc mam nadzieje że
        nikogo nie obraziłam.
        Jestem na tym forum od niedawna
        i
        zauważyłam że rozwódki to
        inteligentne, dowcipne, pełne humoru i dystansu do życia kobiety,
        które przetrwały próbę ogniową i mają ochotę żartować, wierzyć,
        ufać.... (wiem, nie wszystkie)
        I zawsze będę twierdziła że natura kobietom dała więcej...
        • kicia031 dzieki za cytaty 06.01.10, 10:46
          naprawde sadzisz, ze jakoakolwiek rozwodka chcialaby byc z ktoryms z
          tych burakow?
        • pan-kowalski Re: pan kowalski 07.01.10, 09:19
          enesta napisała:

          > I zawsze będę twierdziła że natura kobietom dała więcej...

          Przepraszam, ale chyba nie jestem jeszcze wystarczająco szurnięty,
          żeby podejmować się dyskusji o wyższości rozwódek nad rozwodnikami /
          panien nad kawalerami, może ktoś inny.

    • triss_merigold6 Re: do rozwódek 05.01.10, 21:43
      No zaraz. Mnóstwo ludzi nie chce problemów, które da się zdefiniować
      na wstępie, w momencie zawierania znajomości: cudze dziecko, szalony
      eks, szarpanie się o kasę alimentacyjną, inne niezałatwione sprawy z
      przeszłości - to w kontekście ewentualnych rozwódek.
      I nie ma się o co czepiać, bo każdy ma jakieś kryteria oceny skali
      potencjalnych kłopotów.
      Nie kontynuowałam znajomości (jeśli już zdażyło się poznać/spotkać)
      z facetami: niskimi, bezdomnymi, alkoholikami, bezrobotnymi, bez
      matury, ze wsi, cudzoziemcami, otyłymi, dresiarzami, bo z mojego
      punktu widzenia byłby to stracony czas bez szans na związek.
      • nanai11 Re: do rozwódek 05.01.10, 22:24
        Tak, rozumiem wybór z powodów religijnych. Wiem jednak też, że Bóg tworząc nas i
        dajac nam wolną wole, wie ze możemy mieć słabosci. Rozumiem taki wybór, ale jak
        się zakocha ktoś, to nie bedzie patrzył na nic...
    • malgolkab enesta 06.01.10, 12:06
      nie, żebym się czepiała, ale to co napisałaś:
      "Panowie - rozwódka to kobieta po przejściach, często bita ,
      znosząca
      na codzień męża alkoholika, kobieciarza, hazardzistę, kobieta która
      dużo wytrzymała, ale więcej już nie mogła i dlatego rozwiodła się.
      Myśli określają człowieka,
      panowie kim jesteście,
      bo wasze myśli są brrrrrr"
      może sugerować, że większość rozwodników-mężczyzn pije, zdradza,
      bije lub/i uprawia hazard, a to kompletna bzdurasmile)

      większość ludzi rozwodzi się z powodu "różnicy charakterów", a to
      znaczy, że obie strony są tak samo "winne".
      Kurczę, wychowanie dziecka jest odpowiedzialnym zadaniem, cudzego
      dziecka jeszcze trudniejszym, to chyba dobrze, że ktoś się pochopnie
      tego nie podejmuje.
      fakt - jeśli ktoś się zakocha, akceptuje nawet rzeczy, które
      wcześniej mu przeszkadzały. Ale powiedzmy szczerze - rozwodnicy to
      ludzie powyżej któregoś roku życia, a więc nie nastolatki, które
      zakochują się po 3 spotkaniach. Nie jest tajemnicą też, że w tym
      wieku wiele osób sypia ze sobą, choć się nie kochasmile a często jest
      tak, że ktoś myśli - uprawialiśmy seks, poszliśmy do kina - to
      jesteśmy razemsmile dlatego podstawa, to omówienie niektórych rzeczy
      wcześniej. Myślę, że gdyby koleżanka kasia porozmawiała z panem
      wcześniej, to by wszystko było klarownesmile)
      a ja w ogóle nie wyobrażam sobie przedstawiać kogoś dziecku swojemu,
      zanim nie będę go pewna, po drugie, gdyby mi facet nagle wyskoczył
      po kilku spotkaniach, że doznał amoku, zakochał się i chce być ze
      mną i moim dzieckiem, to bym pomyślała, że stuknięty jest.
      amok to zauroczenie, pożądanie, fascynacja, ludzie - co to ma z
      miłością wspólnego???
      • samowolny2 Re: enesta 06.01.10, 12:32
        > a ja w ogóle nie wyobrażam sobie przedstawiać kogoś dziecku
        swojemu,
        > zanim nie będę go pewna

        A kiedy będziesz pewna?!
        Wszystkie rozwódki były kiedyś pewne. Przed ślubem.
        • yzek Re: enesta 06.01.10, 12:48
          samowolny2 napisał:
          > A kiedy będziesz pewna?!
          > Wszystkie rozwódki były kiedyś pewne. Przed ślubem.

          Zmień sobie "pewność" na "akceptowalny margines ryzyka" a nie czepiaj się
          słówek. Przypuszczam, że u osób które raz się sparzyły ten dopuszczalny margines
          ryzyka się kurczy.

          Y.
        • malgolkab Re: enesta 06.01.10, 12:49
          fakt, pewnym na 100 % nigdy się nie jest, ale jak czytam i słyszę,
          że tatuś/mamusia poznają dzieci z nowym wujkiem/ciocią po 2
          tygodniach znajomości z tymże, to lekko się dziwięsmile
      • kicia031 wychowywanie czyjegos dziecka 06.01.10, 13:10
        Ja chcialabym powiedziec, ze moj partner nie wychowuje mojego
        dziecka. Moje dziecko ma oboje rodzicow, ktorzy je wychowuja.
        Oczywiscie chetnie wysluchuje jego uwag czy sugestii, ale ostateczne
        decyzje wychowawcze naleza do mnie. Podobnie jak ja nie wychowuje
        jego corki - jesli zapyta, to chetnie mu doradze w sprawach
        wychowawczych, ale widze swoja role jako bycie bardziej przyjaciolka
        niz wychowawczynia Malej.
        I poki co, taki uklad dziala u nas doskonale juz od lat.
        • malgolkab Re: wychowywanie czyjegos dziecka 06.01.10, 13:19
          a mieszkacie razem? bo nie wyobrażam sobie, żeby osoba dorosła,
          mieszkająca w jednym domu/mieszkaniu z dzieckiem w jakiś sposób nie
          wychowywała go. ja nie mam nikogo, także oczywiście swoje opinie
          wyrażam na podstawie obserwacji znajomych w podobnych sytuacjach i
          swoich wyobrażen, które oczywiście mogą ulec nie raz weryfikacjismile
          • kicia031 Re: wychowywanie czyjegos dziecka 06.01.10, 13:44
            a mieszkacie razem? bo

            tak, od prawie 9 lat.
        • triss_merigold6 Re: wychowywanie czyjegos dziecka 06.01.10, 13:40
          Rozumiem, bo mam podobnie. Co nie zmienia faktu, że mój partner
          regularnie zajmuje się moim synem, opiekuje, bawi, daje jeść, czyta
          etc.
    • samowolny2 Re: do rozwódek 06.01.10, 12:59
      Czas też jest pojęciem względnym. Czasem można z kimś zjeść
      przysłowiową beczkę soli i tak naprawdę Go nie poznać. Czasem po
      kilku rozmowach wiemy o kimś wszystko. A pewności nie ma się nigdy.
      Każdy może się zmienić. Na lepsze albo i na gorsze. Chociaż wcale
      nie musi tak być.
      • mankatoja Re: do rozwódek 06.01.10, 20:06
        Zgadza się, bo nie ma nic pewnego w relacjach międzyludzkich, w ludzkiej
        naturze, w sercu człowieka.... niestety....I szkoda.
    • azja35 ciekawa dyskusja 06.01.10, 20:47
      Luna
      a gdzie tu rasizm?
      Wyrażam własne zdanie i mam do tego prawo tak samo jak Ty.I nie jest
      to żadna dyskryminacja. Jesli własne zdanie uznamy za dyskryminację
      to dojdziemy do paranoi. A poza tym prowokacyjnie pytam czy Toja
      rada dla Kalpy ( ta odnośnie "bagażu" ) to nie dyskryminacja?

      Kalpa
      Heh, odwracajac kota ogonem : nie-żonaci, nie-związani, nie-
      rozwodnicy to gorszy gatunek? To ludzie bez doświadczenia.
      Kwestia zapatrywania i wyboru .

      Triss
      Taaaak, selekcja istnieje, czy nam sie to podoba, czy nie. I dotyczy
      obu płci

      Yzek
      "...tak niestety jest, kobiety tak myślą.."Schematy. A czym to sie
      różni od "nie chcę rozwódki" ( uwaga, wtykam kij w mrowisko ).

      Malgolkab
      Trafiłas w sedno.
      Dotyczy obu płci

      Tricolour
      Racja co do wyboru. Pamiętajmy, że kazda decyzja w tej materii ma
      swoje konsekwencje. Nie wiazemy sie "na 5 minut", o ile traktujemy
      związek serio. Brak myslenia o konsekwencjach tych decyzji to brak
      szacunku. Inna sprawa to czy sie nie przeliczymy. Samo Życie.

      Scriptus
      Zgoda co do przełamywania schematów. Ale to dłuuugi proces.Z
      przymrózeniem oka :"stara panna, bo nikt jej nie chciał" i facet po
      40 niezwiązany, to " albo pedał, albo coś z nim nie tak" wink

      Iskia
      Racja, gdybym się zakochał.I wtedy pomysle tez o tym co za 10 / 20
      lat ( konsekwencje tej decyzji ). Oprócz tego jest wątek piasku na
      plaży i bursztynów ( selekcja ).
      Wcale nie uwazam rozwódek za gorsze, czy mniej wartościowe, w zyciu
      róznie bywa. Pomijam wygodnickich zarówno z jednej jak i drugiej
      strony. Takich, co to "im sie należy" i "walczą o swoje". W wielu
      przypadkach to zwykłe pasożyty i skonczeni egoisci / egoistki.
      Sama pewnie znasz takich.
    • zawszeanaliza Re: do rozwódek 07.01.10, 09:52
      zobacz tutaj rozwód
Inne wątki na temat:
Pełna wersja