Warto wyjść poza stereotyp i spojrzeć na konkretnego człowieka. Żeby
spojrzeć, trzeba się w poznanie człowieka zaangażować.
Swego czasu byłam mocno zainteresowana panem rozwiedzionym
(dwukrotnie). miał dzieci, co przemawiało akurat jego korzyść. nie
mam i nie chcę mieć dzieci, szukałam więc partnera, który nie będzie
chciał dzieci ze mną. zastanawiałam się, czy na pewno akceptuję
fakt, że są dzieci oraz dwie byłe żony. nie wiedziałam, jak to jest.
miałam o tyle „łatwiej”, że dzieci nie mieszkały z tatą. na
marginesie - gdybym była facetem, zapewne musiałabym rozważać
częstszy kontakt partnerki z jej dziećmi oraz swój własny z jej
dziećmi (bo najczęściej zostają przy mamach) i szczerze – miałabym
obiekcje. zdaje się, że rozwiedzeni mężczyźni mają w tym temacie
łatwiej.
w każdym razie, myślałam o tym, zanim w ogóle pojawił się temat
poznania dzieci przeze mnie, na etapie spotykania się z dzieciatym
panem po rozwodzie. zastanawiałam się, czy nie będę się czuła
opuszczona, kiedy on będzie z dziećmi. dotychczas tak się nie
czułam, ryzyko nieduże, ale nigdy nie wiadomo…
a jak zbudować osobistą relację z jego dziećmi…chyba tak samo, jak z
innymi dziećmi. bez ambicji bycia „drugą mamą” czy pokochania ich.
Wystarczy, jeśli mnie polubią. jest takie pojęcie „wystarczająco
dobrej matki” – genialnie proste i treściwe. zrobiłam teoretyczną
przymiarkę do roli wystarczająco dobrej neksi

chciałam spróbować.
dałam szansę mężczyźnie po rozwodzie, ale fakty nie sprzyjały snuciu
romantycznych wizji:
- jego dwa rozbite małżeństwa. opowiadał o nich nie umniejszając
swojej odpowiedzialności. mimo to miałam obawy – jeśli każde z
partnerów ma 50 % udziału w małżeństwie lub jego rozpadzie, może on
ma na koncie 100 % winy za dwa nieudane związki?
- dwoje dzieci, ich dwie mamy – a każda nieprzyjaźnie do eksa
usposobiona. jasne, ja też nie myślę ciepło o wszystkich byłych
sympatiach… może i lepiej, że nie darzą się miłością, bo ta stara
jak wiadomo nie rdzewieje itp. ale.. mama nr 2 ogranicza tacie
kontakt z 4 letnim synkiem… może ma ku temu powody.. chyba, że to
zła kobieta jest.. ale w takim razie po co mu zła kobieta była..
może dobra była z początku, tylko z biegiem czasu się zeźliła.. w
takim razie chyba miała ku temu powody…
- jego 16 letnia córka – choć mama nr 1 również tacie niechętna,
tata z córką się spotyka… i ładnie o niej opowiada… niestety, z
nieznanych przyczyn córka nagle zrywa kontakt z ojcem, nie chce go
znać. on mówi, że nie wie, o co chodzi…ale zapewne matka nastawiła
ją przeciwko niemu! tego wyjaśnienia nie kupuję, a lampka alarmowa
zmienia światło z żółtego na czerwone.
niedługo potem kończę tę znajomość – nie traktował mnie równie
poważnie, jak ja jego

żałuję, że nie dane mi było zweryfikować
refleksji w praktyce. historia zakończyła się w przykry dla mnie
sposób, ale jednak nie czuję się uprzedzona do osób po rozwodzie.
nie wyszło, bo człowiek nie ten… po dwóch rozwodach człowiek,
szansę dostał i nie skorzystał. tyle.
W sumie poruszyły mnie wątki o rozwódkach i chciałam się tamże
wypowiedzieć, ale wyszło obszerniej niż planowałam..