michszyb
24.01.10, 13:11
Po ostatniej akcji z babcią, która wyszarpywała mi dzieci gdy je ubierałem
zona postanowiła zabrała się na 2 dni do teściowej (z dziecmi). Tak zeby mi
dac do myslenia.
Trochę ochłonęła i w tym tyg pozwoliła mi spędzic z nimi 2 popołudnia u niej i
zabrać je na sobotę.
Jak przyjechałem do dzieci to były przerazone że pojadą ze mną i zwonu będze
zadyma (tzn babcia pokaże rogi).
Tydzień minął spokojnie odwiedzalem dzieci, zabrałem je w sobote. Odwożąc je
spóżniłrm się 10 min. Postanowiłem zadzwonic że się spóźnię. Straszy syn wpadł
w panike, żebym nie dzwonił, bo mama będzie się złościc. No niestety się
złościła. Gdy oddawałem dzieci zjebała mnie od najgorszych, bo chyab śpieszyła
się do kina z dziećmi i kolezanką. Tak jak zwykle dzieci się nasłuchały.
Zdążyem się spytac czy w kolejnym tygodniu licząc na normalizację, będę mógł
zabrać dzieci na popołudnia do siebie.
Stwierdziła że nie bo jak dzieci mie mniej widzą to są spokojniejsze. No ręce
opadaja.
Kolejna kwestia. dzieci jadą do mnie i się dopytuja czy będzie Pani. Bo oni
się boją że jak będzie Pani to mama je przepyta na tą okoliczność i będzie
znowu zła.
Ja mam wrażenie że moi chłopcy się boją.