Tzw dobro dzieci

24.01.10, 13:11
Po ostatniej akcji z babcią, która wyszarpywała mi dzieci gdy je ubierałem
zona postanowiła zabrała się na 2 dni do teściowej (z dziecmi). Tak zeby mi
dac do myslenia.
Trochę ochłonęła i w tym tyg pozwoliła mi spędzic z nimi 2 popołudnia u niej i
zabrać je na sobotę.
Jak przyjechałem do dzieci to były przerazone że pojadą ze mną i zwonu będze
zadyma (tzn babcia pokaże rogi).
Tydzień minął spokojnie odwiedzalem dzieci, zabrałem je w sobote. Odwożąc je
spóżniłrm się 10 min. Postanowiłem zadzwonic że się spóźnię. Straszy syn wpadł
w panike, żebym nie dzwonił, bo mama będzie się złościc. No niestety się
złościła. Gdy oddawałem dzieci zjebała mnie od najgorszych, bo chyab śpieszyła
się do kina z dziećmi i kolezanką. Tak jak zwykle dzieci się nasłuchały.
Zdążyem się spytac czy w kolejnym tygodniu licząc na normalizację, będę mógł
zabrać dzieci na popołudnia do siebie.
Stwierdziła że nie bo jak dzieci mie mniej widzą to są spokojniejsze. No ręce
opadaja.

Kolejna kwestia. dzieci jadą do mnie i się dopytuja czy będzie Pani. Bo oni
się boją że jak będzie Pani to mama je przepyta na tą okoliczność i będzie
znowu zła.

Ja mam wrażenie że moi chłopcy się boją.
    • tricolour Twoja żona ma rację... 24.01.10, 13:22
      ... i nie powinieneś (jeszcze, bo za wcześnie) pokazywać kochanki
      dzieciom. Powinieneś byc punktualny, bymożna było na Ciebie liczyć.

      Poza tym jeśli babcia szarpała, to Ty też. Nie da się wyszarpywać w
      pojedynkę.
      • michszyb Re: Twoja żona ma rację... 24.01.10, 13:34
        ... i nie powinieneś (jeszcze, bo za wcześnie) pokazywać kochanki
        > dzieciom.

        A na jakiej naukowej obserwacji opierasz swoje stwierdzenie, że za wcześnie?

        Powinieneś byc punktualny

        Spóźniłem się 10 min z dwoma szatanami, lat 2 i 4, z których młodszy zlał się w
        gacie przed samym wyjściem. Przebieranie, mycie pupy i nóżek. Chcesz powiedzieć
        że byłbyś lepszy?

        Poza tym jeśli babcia szarpała, to Ty też. Nie da się wyszarpywać w
        > pojedynkę.

        No to wyobraź sobie wiszące palto na wieszaku i ty je szarpiesz. Wieszak też
        szarpie? Młody siedział mi na kolanach a ja zakładałem mukurteczkę.

        Coś jeszcze Ajnsztajnie?
        • tricolour Po prostu się spóźniłeś... 24.01.10, 13:39
          ... i sam to piszesz, więc nie marudź, że sie mało spóźniłeś. Trudno
          to zrozumieć nie będąc Einsteinem?

          Co do kochanki - sam pisałeś, że chcesz zabrać dzieci żonie, a żonę
          wysiudać z domu - po takim komunikacie cokolwiek teraz napiszesz
          innego i tak ma małe znaczenie. Zdecyduj się więc.

          Co do wyszrpywania: wyszarpuje się wtedy, gdy jedno szarpie, a
          drugie trzyma. Trzymałeś? Jeśli trzymałeś, to także szarpałeś.
        • scriptus Re: Twoja żona ma rację... 25.01.10, 10:33
          michszyb napisał:

          > ... i nie powinieneś (jeszcze, bo za wcześnie) pokazywać kochanki
          > > dzieciom.
          >
          > A na jakiej naukowej obserwacji opierasz swoje stwierdzenie, że za wcześnie?
          >

          Nigdy nie jest dobry moment, zawsze jest za wcześnie. Trzeba to jednak zrobić.
          Poprzezic to trzeba wieloma rozmowami, żeby dziecko zaakceptowało nowa sytuację.
          > Powinieneś byc punktualny
          >
          > Spóźniłem się 10 min z dwoma szatanami, lat 2 i 4, z których młodszy zlał się w
          > gacie przed samym wyjściem. Przebieranie, mycie pupy i nóżek. Chcesz powiedzieć
          > że byłbyś lepszy?
          >

          Dałeś sie wpuścic w kanał. Więcej asertywności. Dziesięć minut, to nie jest
          miara. Nie dawaj sobie narzucac sztywnych godzin. Nie cierpię ludzi, którzy
          wymagaja skrajnej punktualności, kwadrans w tę, czy w tę zwykle nie ma
          znaczenia. Ja sie umawiam na zasadzie - będę jak będę, około tej godziny,
          chcesz to czekaj, nie chcesz, nie czekaj. Chciała zabrać dzieciaków do kina?, a
          po co chce wydawac pieniądze, zabierz Ty.
          A jak oduczyć człowieka przesadnie punktualnego punktualności? umów się parę
          razy tak, żeby nie zdążyła.... jak sie taka "punktualna osoba" spóźni ze dwa czy
          trzy razy, przestanie wydziwiać. Wystarczy, że punktualna osoba będzie miała
          pecha, takiego jak Ty (dziecko się zsikało) i juz się spóźni. Los. Losowi jednak
          można pomóc, może zamarznąć zamek w jej samochodzie, coś sie może zepsuć,
          nawalić, mozna się umówić w miejscu, gdzie jest świeży objazd, o którym ona
          jeszcze nie wie, itd, tysiące sposobów skorumpowania "nałogowego punktualnisia"


          > Poza tym jeśli babcia szarpała, to Ty też. Nie da się wyszarpywać w
          > > pojedynkę.
          >
          > No to wyobraź sobie wiszące palto na wieszaku i ty je szarpiesz. Wieszak też
          > szarpie? Młody siedział mi na kolanach a ja zakładałem mu kurteczkę.
          >
          > Coś jeszcze Ajnsztajnie?

          Ech, nie zazdroszczę Ci teściowej.
          • sonia_30 Re: Twoja żona ma rację... 25.01.10, 10:43
            Gorzej jak się punktualniś oduczy nieodwracalnie. Umówi się
            Michszyb, że dzieci odbiera o konkretnej godzinie, a tu zona w
            drodze - zamarznięty zamek, objazdy, remonty, korki, horoba
            lokomocyjna i 1,5 h spóźnienia.
          • michszyb Podwójne standarty 25.01.10, 11:19
            Moja żona ma podwójne standarty. Jeden dla niej drugi dla mnie. Jak ona się
            spóźni to nie ma sprawy, przecież to się zdarza. Jak ja to zrobię to jest afera.
            Jak młody ma katar to nie wolno z nim wyjść jak ona wychodzi parę godzin później
            to jest ok. Jak ja przywożę uśpione dzieci w fotelikach to jest afera, jak ona
            tak zrobi wracjąc skąś tam to jest norma.

            I nie ma na to bata. Zawsze tak było, stało się to jedną z przyczyn mojego
            odejścia. A teraz jeszcze doszło do tego tłumaczenie, ze skoro ja odszedłem to
            jestm jakby rodzicem drugiej kategorii. To ona dowodzi a przecież kapitana sie
            nie opieprza ze własnym statkiem się spóźnieł. Prawda?
            • morekac Re: Podwójne standarty 25.01.10, 12:37
              Ale czy ona ma opieprzać sama siebie i jeszcze się samobiczowac w
              twojej obecności?
              Ty zresztą też stosujesz podwójne standardy - przecież to, że ją
              zdradziłeś, to wyłacznie jej wina była,nieprawdaz? A przecież
              szukanie kochanki w czasie, kiedy ona była uwiązana przy
              niemowlętach dobrze o tobie nie świadczy... Chyba że to tak
              mimochodem i bez twojego udziału nagle znalazłeś się w łóżku innej
              kobiety. Biedny misio wink
              • michszyb Re: Podwójne standarty 25.01.10, 12:53
                > Ty zresztą też stosujesz podwójne standardy - przecież to, że ją
                > zdradziłeś, to wyłacznie jej wina była,nieprawdaz?

                A skąd taki idiotyczny wniosek?
                • morekac Re: Podwójne standarty 25.01.10, 14:04
                  Może naditerpretowałam wink - ale przeczytaj co sam napisałeś...
                  michszyb napisał:
                  >
                  > I nie ma na to bata. Zawsze tak było, stało się to jedną z
                  przyczyn mojego
                  > odejścia.

                  Tylko że ty najpierw znalazłeś sobie panią, potem odszedłeś, prawda?
                  Popraw mnie, jeśli kolejność była inna.
                  • michszyb Re: Podwójne standarty 25.01.10, 14:09
                    Wiesz mentalnie odszedłem znacznie wcześniej. Nowa pani była tylko katalizatorem.
                    • morekac Re: Podwójne standarty 25.01.10, 22:49
                      I rozumiem, że od momentu mentalnego odejścia sam sobie prałeś skarpetki, sam
                      sobie gotowałeś, sprzątałeś po sobie i nic (ale to dosłownie) nic nie wymagałeś
                      od żony, jednocześnie dzielnie pomagałeś jej w opiece nad dwójką maleńkich
                      dzieci (w przerwach pomiędzy dyżurami a obsługą nowej pani swego serca)? Wybacz,
                      ale nie za bardzo w to wierzę - doba ma tylko 24 godziny. wink
                      To chociaż nie pisz, że twoja eks stosuje podwójne standardy. Robisz dokładnie
                      to samo.
          • teuta1 Re: Twoja żona ma rację... 25.01.10, 22:59
            A mnie wpienia mój ex wiecznie się spóźniający z dziecmi i po
            dzieci. Czekamy jak na kolędę - nic nie zaczynamy, bo może zaraz
            przyjdzie. A jak przybywa, ma pretensje, że dzieci nie ubrane.
            Spociłyby się jak cholera, gdyby miały czekać w kurtkach... A gdy je
            przyprowadza godzinę później po deklarowanym terminie, tez dostaję
            szału, bo przesuwanie godzin nie skutkuje- zawsze sie spóżniają. A
            wychodzenie w ramach manifestacji też nie skutkuje - tato zostawia
            wtedy małe dzieci same w domu. Już rozumiesz, czemu to wkurza? Bo
            żona interpretuje to jako brak szacunku dla siebie i swoich potrzeb
            oraz kolejną po kochance i milionie innych rzeczy konieczność
            dostosowania się do Twojego widzimisię.
      • sbelatka Re: Twoja żona ma rację... 24.01.10, 13:38
        nie bede sie odnosić do pani - czy ją pokazywac czy nie

        bo chyba nie o tym Mich piszesmileTri, moj interolkutorze drogismile
        powiedzialabym, ze skupiasz sie NIE na istocie wątku - ale klasycznie
        nieco obok..

        Mich pisze o tym, ze - jak sie domyslam - NAJPRAWDOPODOBNIEJ mamusia ze
        swoją mamusią gadają z dzieciętami o Michu i jego nowym życiu... lekko
        wrednie rozkładając akcenty.. nastawiając je na "czujność" ... pod
        tytułam - a co to sie będzie działo...

        będzie pani.. czy nie będzie
        tatusia mamusia opierdzieli.. czy nie...

        jak już mamusia musi tatusia ustawiac do pionu - to może warto zrobić to
        bez obecnosci dzieciątek..hę?

        i prosze Cie - TRi moj zacny krytykancie, bez skazy chyba - nie pisz mi,
        ze 10 min. spóźnienia o tej porze roku i w mIejscu gdzie sie jeździ -
        moze - w korkach - to w ogole jakieś spóźnienie...

        szczególnie w kontekście odwożenia pRZez ojca dzieci do domu - po
        spotkaniu z nimi..

        bo owszem - w sytuacji biznesowej czy innej pracOwej - ok.

        a żeby nie bylo wątpliwości - ja jestem niebywale punktualne, ale nawet
        na mnie 10 min. w tym kontekscie nie robi wrazenia

        i jeszcze jakies "powinienes" lub "nie powinienies"?

        a Ty, moj Tri drogi - "powinienes" czytac ze zrozumieniem...
        i nauczyc sie wyłapywac sens wypowiedzi

        Michu, a teraz pisze wprost do Ciebie..
        PO CO piszesz na tym forum, pokazując kolejne odcinki swojego żywota?
        to jakiś ekshibicjonizm???
        masochizm???
        dostajesz tyle kopniaków, ze chyba masz już tyłek siny - i robisz to
        nadal

        bo chyba nie liczysz na to, ze po tym jak stałes sie przyslowiowym
        Skaneckim - będziesz traktowany inaczej niz do tej pory..?

        bo na informacje , które podales w nowym poście otwierającycm ludzie
        zareagują - peweni w wieksozći - tak jak Tri..

        chyba, ze bawi Cie obserwowanie jak się tu pienimy?

        no, ciekawa jestem...
        • tricolour Twój sens wypowiedzi... 24.01.10, 13:52
          ... leży gdzie indziej niż mój sens wypowiedzi. Ty piszesz tak, by
          nie zajmować zadnego stanowiska, by do białego było tak samo blisko
          i szybko jak do czarnego.

          Ja zajmuję klarowne stanowisko.
          • sbelatka Re: Twój sens wypowiedzi... 24.01.10, 14:00
            Tri,

            ja mam stanowisko stanowisko w prawie każdej sprawie, chyba , ze nie
            mam - to pisze, ze nie mam

            uważam, ze nalezy byc punktualnym i ostrożnie wprowadzac nexów z życie
            dzieci

            ale NIE o tym pisze Mich...

            on nie pyta - kiedy moge obajwic wybranke dzieciom
            nie pyta - do ilu minut mogę sie spóźniac

            a Ty mu udzielasz napomnien ... a o nie też nie prosi...

            a nic mnie tak nie zbrzydza jak mówienie innym jak mają żyć/postepowac

            ja co prawda dokładnie to teraz czynie - pisząc Ci czego nie
            powinieneś...chyba...
      • morekac Re: Twoja żona ma rację... 25.01.10, 11:06
        Sorki, ale robienie awantury za 10-minutowe spóźnienie to jakaś
        paranoja. Jeśli w planach było wyjscie do kina, można było:
        1.poprosić o dostarczenie dzieci pod kino
        2.uprzedzić o bezwzględnej konieczności bycia na czas.
        Zdarzają się przerózne sytuacje - nieprzewidziane korki również.
        • ulkar Re: Twoja żona ma rację... 25.01.10, 12:58
          A tak na marginesie, 2latek i kino? Jakie 20minutowe filmy są? na
          pełny godzinny czy 1,5 godzinny dla dwulatka to koszmar musi być sad
          • michszyb Re: Twoja żona ma rację... 25.01.10, 13:09
            Nie wiem. Jako rodzic drugiej kategorii nie jestem informowany.
    • 2.ladybird1 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 13:29
      Ja sądzę, że matka nie kieruje się dobrem dzieci, a raczej urażoną dumą, że ktoś
      próbuje ułożyć sobie życie.
      To, że przepytuje dzieci, to nie koniecznie wynika z troski, ale z czystej
      ciekawości i zebrania jak najwięcej informacji o życiu ojca.
      W dużej mierze obecna sytuacja wynika z pewnych niedomówień miedzy ex-małżonkami.
      Proponuję spokojnie porozmawiać z dziećmi, wyjaśnić, że ta Pani jest częścią
      życia tatusia,co nie zmienia faktu, ze należy w pierwszej kolejności brać pod
      uwagę potrzeby dziecka. Może za szybko Pani została wprowadzona w Wasze życie
      rodzinne, na to trzeba czasu...
      • tricolour Jedno dziecko malutkie, a drugie... 24.01.10, 13:34
        ... dopiero co urodzone. Można tłumaczyć...
      • eutherpe Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 13:35
        Człowieku.Daj już spokój. Naprawdę. Ponoć wykształcony z Ciebie człowiek,
        medyk.Ile jeszcze będziesz pisał o swojej zonie, chorej sytuacji.Tyle osób
        radziło abyś złozył sprawę do sądu odnosnie ustalenia kontaktów. Wiesz co?Ręce
        owszem opadają ale jak czyta się Twoje żale i anse.Przypuszczam,że cokolwiek
        zona zrobiłaby bądź nie i tak zostałaby okrzyknięta zołzą roku.Idź do sądu a tam
        skierują Was do wspaniałej instytucji jaką jest RODK, który orzeknie w swojej
        mądrosci jak mają wyglądać wasze kontakty. AMEN.
        • michszyb To p co to czytasz? 25.01.10, 10:23
          Przymusu niet.
      • michszyb Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 13:37
        Ale wiesz, ja z tą panią mieszkam i nie zamierzam tego zmieniać. Jak dzieci są
        to pani jest zawsze z boku, zajmując się w razie możliwości swoimi sprawami. Ale
        nic na to nie poradzę jak któryś z maluchów poleci do niej opowiedzieć że drugi
        dał mu w nos.
        • eutherpe Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 13:40
          Tak, oczywisćie. I chcesz poudawać z Tą panią,że tworzycie drugą słodką rodzinkę
          dla Chłopców.?Może w swoim egoizmie pozwolisz dzieciom ochłonąć i przyzwyczaić
          się do nowej sytuacji?>
        • 2.ladybird1 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 13:46
          A może twoja Pani powinna dać Tobie i dzieciom więcej luzu i część weekendów
          spędzać poza domem?
          • sbelatka Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 13:51
            najlpiej żeby wychodziła do galerii handlowych - są długo otwarte..i
            nawet w niedziele
            może nawet tam cos zjeśc - bez konieczości przemieszczania sie.. i do
            kina moze pójsc.. i jak wybierze dobre centrum - to i silownie zaliczy i
            kręgielnię i kosmetyczke...

            a jak już zostaniesz kiedyś jakąs nexią - to nie zapomnij, ze właśneie
            tak masz funkcjonowac w nowym związku..
            • 2.ladybird1 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 14:27
              Oj,wiele mogłabym Ci opowiedzieć....
              • ulkar Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:59
                Sbelatko, a twój eks wozi dzieci do nowej pani, czy oboje od lat
                istnienie takowej przed dziecmi ukrywacie (co też zreszta chore
                jest), bo może sie mylę ale u ciebie chyba ta druga wersja ma
                miejsce...
                • sbelatka Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:14
                  a nie wozi - i umiera ze strachu co tez będzie jak sie w koncu wyda

                  mial plan (jak go znam- choć to tylko domniemanie) ze jak zbuduje dom to
                  wprowadzi pania w zycie dzieci.. bo w mieszkaniu to za ciasno .. albo
                  cos tam innego sobie w tym swoim rozumku wykombinowal

                  i juz ma nowy dom..
                  i co?
                  i nadal sie spotyka z dziecmi u swojej mamusi..
                  i pewnie nadal umiera z niepokoju jak to teraz młode przyjmą

                  aaa, ale może chodzi o to, ze jeszcze nie ma szafy...he he he
                  a bez szafy nie moze tam dzieci zabrac..
                  szczegolnie, ze zdaje sie budowal dom w tajemnicy przed dziecmi..
                  a moze i nie...

                  chyba musze go przy okazji zapytac; jesli nie zapomne..
                  • ulkar Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:30
                    Obawiam się , że inaczej patrzyłabys na michszybowej żony sytuację,
                    gdyby twój eks, zabierał dzieci do nowej pani od razu po waszym
                    rozstaniu. Wtedy, kiedy Ty miałas jeszcze emocje w sobie i gdyby one
                    wracały i opowiadały Ci jaka ta nowa pani taty jest fajna, jaki
                    obiadek zrobiła i że jutro tez pojadą, bo nie musza tam myc żebów,
                    sprzatac po sobie itp itd i chca tego bo to fajne... postaw sie na
                    moment w sytuacji żony michszyba, której rozwaliła sie rodzina a
                    teraz michszyb chce z kochanka stworzyc dzieciom alternatywny dom...
                    pomysl na chwile jak ona sie musi czuc, to chyba nie jest trudne.
                    Michszyb ma to w doopie, ale tam samo ma też to, że posrednio przez
                    dopieprzanie żonie dokłada dzieciom, bo to sie przenosi na nie tak
                    czy owak. Empatii troche by sie przydało, ale po co przeciez ta była
                    to s...ka jak ja pieszczotliwie nazywał. sad
                    • sbelatka Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 17:18
                      zapewne emocje moje byłyby inne - ale nawet gdyby były to - choć możesz
                      mi uwierzyći/lub nie- nie rzucałabym sie między dzieci i exa

                      ale spodziewam sie, ze ona duzo mlodsza - to i o dystans trudniej u niej;
                      jednak co byśmy nie mówili - wraz z wiekiem życiowej mądrości nam
                      przybywa

                      i nie o emocjach tu mowa - ale o ZACHOWANIACH
                      choc u podłoża wszystkich zachowań - emocje

                      tyle tylko, ze czuć możemy co chcemy; mysleć zreszta też
                      a za zachowania - trzeba (i to słuszne jest) odpowiadać

                      zła wiadomośc dla żony Micha jest taka - że bez względu an to jakie ona
                      będzie mieć w tej sprawie emocje - to on i tak zrobi co zechce
                      więc lepiej DLA NIEJ- zamiast próbować zmieniac Micha zachowania (które
                      takie znowu na oko przynjamniej - przestepcze nie są -) niech sie zajmie
                      zmianą swojego nastawienia - do całej swoeje trudnej zapewen sytuacji

                      bo na to - ma wpływ
                      i tylko na to
                    • michszyb Re: Tzw dobro dzieci 25.01.10, 10:25
                      Jaki alternatywny dom?
            • yazaman Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 14:28
              "Uczepię" sie watku pobocznego:
              10 minut spóźnienia to nie jest "żadne" spoźnienie - to jest
              dokładnie 10 minut spóźnienia.
              Moje dziecko i ja parę razy dalismy się nabrać na zapewnienie: ok,
              wiem, że macie już bilety i idziecie do kina, bedę o 11 na sto
              procent, po czym wpadaliśmy na salę kinową 10 minut po rozpoczęciu
              senasu.
              Ex też że zdziwieniem odkrywał, że na drodze którą jeździ codziennie
              są korki ( zreszta jak co dzień ; )

              I tak się zdażyło parę razy: spóźnienie na trening, zajęcia
              plastyczne, pociąg, urodziny kolegi.

              Efekt niezauważania potrzeby wyjeżdzania 10 minut wcześniej pojawił
              sie dość szybko: dziecko nie chce by tata je gdziekolwiek odwoził,
              nie chce też jeździć do niego wtedy jak ma coś jeszcza zaplanowanego
              w ten sam dzień - boi się spóźnienia, nie lubi poruszać się wszędzie
              biegiem.

              To tak na marginesie.
              • sbelatka Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 14:41
                nie bede sie spierac o to czy warto byc punktualnym - bo warto

                ale 10 min. spóźnienia - moim zdaniem oczywiście - NIE usprawiedliwia do
                opierdzielania ojca dzieci - przy dzieciach

                a poza tym - jak zauważyłas - Twoj dziecko nie lubi; i ma prawo i może
                nie chcec żeby je ojciec odwoził...
                i tu zmierzam do tego co zwykle - dziecko takie głupie nie jest - i samo
                widzi - nie ma co mu wywlekac przed oczy

                a poza tym ja uważam - że albo mam dobrą wolę dogadani sie bez gresji i
                przemocy - albo nie..

                ja sie dostosowuję do pomysłow exa - bo w koncu why not? skoro chce żeby
                dzieciaki sie z nim spotykaly - to gotuje obiad tak żeby zjadły pzred
                spotkaniem..
                tak zreszta jak przed zbiórka harcerska, kólkiem jakims tam i czym tam
                jeszcze...

                i czy na[prawde wyjście do kina trzeba planowac w dzien w ktory dzieci
                sa z ex?
                innych dni to nie ma?

                a może to chodzi jednak o jakiś malutki wyścig... z KIM było fajniej?
                dzisiaj?

                a poza tym - co oczyiscie nie zmienia faktu, ze notoryczne spóżnianie
                sie jest irytujące - istnieją ludzie, ktorzy NIE POTRAFIA się odnaleźć w
                czasie. Taki defekt mózgu. Tak jak dysleksja.
                co zosatło potwierdzone badaniami.

                obserwuje to zreszta na co dzień - moja wpółpracująca ze mną babaeczka,
                z ktora bardzo lubię pracowac - łapie spóźnienia co chwilę, dochodzące
                do 2 godzin. MIMO, ze wie jak mnie to wkurza(ło!) i czasem gdy juz sie
                tak na maxa zmobilizuje i pzryjdzie punktualnie ( raz na kilka miesiecy)
                mówi z dumą - widzisz, jestem punktualnasmile
                skoro nie udalo sie tego zminic - to sie dostosowalam - owszem, mialam
                do wyboru ciągle sie wkurzac lub zerwac z nią wspólpracę...

                drugi przyklad to mąż pzryjaciłki. Strasznie fajny facet. Ale za np.
                10min 12.00, latając w szlafroku, wybiera sie na 12.00 gdzieś tam. I
                JEST pewien, ze ma jeszcze baaardzo dużo czasu. słowo.
                • mamaadama4 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 14:56
                  Z tym defektem spóźniania się to prawda. smile Mój ex tak ma, zawsze
                  musi sie spóźnić. U niego to rodzinne.
                • yazaman Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 14:58
                  Może nie dokładnie napisałam: nikt nie planował kina w dzień,
                  który 'należał' do ex.

                  By dostosować się do jego pomysłów i umożliwić im dodatkowy kontakt
                  szłam na takie 'układy', ze np wpadnie po dziecko, skoczą gdzieś na
                  2 godzinki i wróćą NA PEWNO' punktualnie pod kino 15 min przed
                  seansem.

                  Chodziło o tzw 'mój czas' z dzieckiem /nie lubię tego określenia/,
                  nasze wcześniej zaplanowane sprawy.

                  Z czasem jednak dziecko samo niestety rezygnuje sukcesywnie nawet
                  z 'ich czasu', przez podejście do czasu również, choć niestety nie
                  tylko...
                • sonia_30 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:12
                  Awantury przy dzieciach są niedopuszczalne - wiadomo. Wypytywanie
                  dzieci o nową panią taty, też do kitu zupełnie. Ale w tym konkretnym
                  przypadku tak się w tej chwili dzieje. Powstaje zatem pytanie co z
                  tym fantem zrobić, wiedząc że druga strona wykorzysta każdą okazję
                  by dać upust emocjom w sposób ostatecznie odbijający się na
                  dzieciach. Jechać po bandzie i machać czerwoną płachtą ex przed
                  nosem, a potem się wywnętrzać że tylko 10 min i dzieci się boją, czy
                  jednak może stanąć na rzęsach i umowy dotrzymać... hmmm?
                  Jak dotąd Michszyb nie pokazał żadnej sytuacji, w której byłby od A
                  do Z akuratny - albo wysyła w środku nocy maila o której dzieci
                  odwiezie, mając gdzieś że wcześniejsza umowa była inna, albo się
                  spóźnia, albo uczestniczy w szarpanko - przepychankach i pościgach,
                  albo...
                  W tempie ekspresowym zbliża się do sytuacji, w której dzieci lękiem
                  będą reagowały na Jego wizyty, bo kojarzyły im się będą z jazdą. A z
                  racji tej że mieszkają i pewnie mieszkać będą z matką, to z nią się
                  będą solidaryzowały..
              • mamaadama4 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 14:47
                Zrobiłeś błąd od razu zamieszkując z panią, ale to twoja
                sprawa.Zastanów się tylko kim ona może być w oczach twoich dzieci.
                Dzieci mają potrzebę porządkowania świata wokół siebie, nazywania
                relacji. Ty jesteś tata, mąż mamy, mam to mama, zona taty, ciocie i
                wujkowie, to rodzeństwo rodziców, najbliźsi przyjaciele, dziadkowie
                to rodzice mamy i taty. Dom, to miejsce gdzie dzieci mieszkają z
                mama i tatą. Nagle ten świat się wali. W domu zostaje mama i oni,
                tata ma jakiś nowy dom a w tym domu pojawia się jakaś pani. Kto to
                jest? Ciocia? Ciocie z tatą nigdy nie mieszkają, z koleżankami też
                się nie mieszka. Żona taty to mama. Więc kto? Myślisz, że, pomijając
                kłótnie między wami stawianie dzieci w takiej sytuacji jest ok? To,
                że ty ja kochasz i wiesz kim ona jest dla ciebie sprawia, że 2 i 4
                latek zaadaptują to w swoich głowach bez mrugnięcia okiem?
                • sbelatka Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:03
                  zastanawiam sie co na ten temat (nowych pań/panów) w życiu dzieci mówi
                  psychologia
                  ja przyznaję, ze nie wiem - nie musialam sie na ten temat dowiadywać -
                  póki co

                  ale tak właśnie rozważam - czy nasze obawy nt. adaptacji 2 i 4 latka -
                  sa pochodną WIEDZY psychologicznej czy naszych raczej domniemywań jak to
                  jest...

                  i czy jest jakaś granica wieku, ktora zwiększa łatwośc adaptacji dzieci
                  w takich okolicznościach???

                  ja - intuicyjnie - uważam, ze raczej wazne jest nie ile mają lat ale w
                  jaki sposób, w jakim tempie - odbędzie sie zmiana tychże warunków..


                  • mola1971 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:05
                    Dzieci w tym wieku uczą się od dorosłych i niejako "zarażają" się od dorosłych
                    ich reakcjami. Jeśli dorośli przyjmują coś ze spokojem to i dzieci podchodzą do
                    tego w sposób naturalny i spokojny.
                    • mamaadama4 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:23
                      Psychologowie są za powoloną adaptacją, właśnie ze względu na
                      konieczność poukładania sobie przez dzieci świata, który się
                      zmienia. oczywiście, że jeżeli dorosli podchodzą do sprawy
                      spokojnie, to i dzieci mają mniejszy stres. Ale to nie znaczy, że
                      problemu nie ma. Może wyjść w najmniej spodziewanym momencie. Bardzo
                      często zapomina się o tym. Czym innym jest sytuacja, kiedy rodzice
                      się rozstają, następuje rozwód i wtedy pojawia się nowa osoba. Wtedy
                      można powiedzieć to moja żona. A tak? Jest jeszcze jedna istotna
                      sprawa. na ile mamy pewność, że nowy związek jest na zawsze? Moi
                      pasierbowie byli już dorośli (jeden prawie) kiedy ich ojciec po raz
                      kolejny postanowił zmienić swoje życie. I łatwo tego nie przeszli,
                      chcieli nawet ze mną zostać, ale młodszy nie był jeszcze pełnoletni
                      i ojciec się nie zgodził. Po okresie ucieczek z domu, kuratorze itp
                      jazdach, wrócił do matki. Dzieci, te mniejsze czy te większe widzą
                      jednak świat po swojemu.
                      • mamaadama4 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:26
                        tyt. wyjaśnienia, nie przypuszczam, że chcieli ze mną zostać, bo tak
                        strasznie wielką miłością do mnie pałali smile ale dlatego, że to był
                        ich dom, relacje były ułozone, życie było poukładane, a tu nagle
                        wolta.
                      • mola1971 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:31
                        Im dziecko młodsze tym łatwiej adaptuje się do nowej sytuacji i do niej przyzwyczaja. Dzieci Michszyba mają 2 i 4 lata a w tym wieki dzieci jeszcze nie zastanawiają się kim dla taty jest ta pani, która z nim mieszka. Po prostu przyjmują sytuację taką jaka jest. Dopiero gdy ktoś inny np. matka robi z tego problem to dzieci zaczynają się w tej sytuacji źle czuć. Ale źle się czują bo zaraziły się histerią matki a nie dlatego, że same widzą w tej sytuacji coś złego.
                        Natomiast inaczej jest w przypadku dzieci starszych - one już dużo wiedzą i same rozumieją.
                        • mamaadama4 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:36
                          Mylisz się, każde dziecko (poza może niemowlęciem) ma potrzebę
                          okreslenia swoje rzeczywistości.
                          • mola1971 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:41
                            Określenia tak, ale małe dziecko nie wartościuje zastanej rzeczywistości - nie ocenia jej tylko przyjmuje ją taką jaka jest. Wartościują i oceniają dopiero starsze dzieci a nie 2 czy 4-latek.
                            • sbelatka Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:45
                              spodzieam się, ze jest tak jak pisze Mola; ale to tylko
                              moje "przeczuwanie"...
                            • mamaadama4 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:48
                              Tu nie chodzi o wartościowanie. Chodzi o nazwanie. I nie twierdzę,
                              że dzieci będą oceniać ojca, ale ojciec musi brać pod uwagę, że to
                              co oczywiste dla niego, nie jest oczywiste dla dzieci.
                              • mola1971 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:51
                                No generalnie wychowanie dzieci polega na tłumaczeniu im tego co dla nas jest
                                oczywiste a dla dzieci takie nie jest smile
                                • tricolour To nie jest prawda... 24.01.10, 21:54
                                  ... dzieci nie wychowuje się tłumaczeniem tylko dawaniem wzoru.
                                  Dzieci uczą sie poprzez naśladowanie, a nie opowiadanie jak coś
                                  powinno wyglądać, a nie wygląda.
                                  • mola1971 Re: To nie jest prawda... 24.01.10, 22:01
                                    Tri, wątek nie dotyczy wychowywania dzieci smile
                                    A wychowuje się i tłumacząc i dając przykład. Czasem dzieci przychodzą do
                                    człowieka z pytaniem, na które można dać im odpowiedź wyłącznie tłumacząc i
                                    wyjaśniając. Bo jak dając przykład wytłumaczyć dziecku z czego jest zbudowana
                                    ściana na przykład?
                                    • tricolour My się bardziej kochanką zajmujemy... 24.01.10, 22:35
                                      ... i jej rolą w życiu małych dzieci niż ścianami.
                                      • mola1971 Re: My się bardziej kochanką zajmujemy... 24.01.10, 22:42
                                        No i co w związku z tą kochanką?
                                        Jest (co czy będzie nadal to czas pokaże). Dla dzieci w tym wieku to jakaś pani,
                                        która mieszka z tatą i która jest albo miła, albo niemiła. I albo ją lubią albo nie.
                                        • mamaadama4 Re: My się bardziej kochanką zajmujemy... 24.01.10, 22:47
                                          Jak widać powyżej, tłumaczenie jest nie najlepszą metodą na
                                          nauczenie czegokolwiek. smile
                                        • tricolour Jak to co? 24.01.10, 22:48
                                          To jest wzorzec, że jest tata, mama i jakas pani, z którą mieszka
                                          tato.

                                          Dla Ciebie to normalny wzorzec wychowawczy?
                                          • mola1971 Re: Jak to co? 24.01.10, 22:53
                                            A jaki jest normalny? Że tata i mama mieszkają razem i nawzajem się nienawidzą?
                                            Bo w przypadku Michszyba tylko taka alternatywa wchodzi w rachubę.
                                            Czy gdyby rozstali się bez kochanki a jakaś kobieta w jego życiu pojawiłaby się
                                            później i w jej obecności by się z dziećmi spotykał to też byłoby nienormalne?
                                            Dla dzieci w tym wieku nie ma ŻADNEGO znaczenia to, że ta pani pojawiła się w
                                            życiu ich ojca wcześniej. One tego nie rozróżniają.
                                            • mamaadama4 Re: Jak to co? 24.01.10, 22:57
                                              Sztaudynger kiedyś napisal "Choćby głową o mur tłuc, kto był b..
                                              będzie b.... "
                                            • sonia_30 Re: Jak to co? 24.01.10, 23:15
                                              Stopniowanie jest ważne i czas... A nie wszystko już natychmiast i
                                              od razu. Parę miesięcy temu Michszyb mieszkał z żoną i dziećmi.
                                              Wyprowadził się, zamieszkał z next, nie zdołał zamknąć jednego
                                              związku, w związku z czym tkwi jedną nogą w jednym bagienku, a drugą
                                              stąpa po bardzo niepewnym gruncie. I w to wszystko wciąga się
                                              dzieci, by już natychmiast żyły zabałaganionym życiem taty.
                                              Uważasz że to dobre rozwiązanie?
                                              Nowa towarzyszka taty może być dzieciom obojętna, ale na nastroje
                                              wokół reagują jak barometr. W kołomyi którą zorganizował Michszyb
                                              fajnie im na pewno nie jest - tatuś za nimi jeździ po mieście,
                                              organizuje pościgi, matka wypytuje i robi dym o wszystko co się da,
                                              podkręcona dość mocno obecnością next i w życiu męża i w życiu
                                              dzieci, next która na razie trzyma się niby z boku, ale pytanie jak
                                              długo wytrzyma tę zabawę.
                                              • mola1971 Re: Jak to co? 24.01.10, 23:29
                                                Soniu, on postępuje tak jak uważa za stosowne i słuszne. Dla mnie osobiście razem z tą żoną są siebie warci i to co oboje wyczyniają nijak dzieciom nie służy. Staram się tylko tam gdzie mogę spojrzeć na całą sprawę z perspektywy tych małych szkrabów, których oboje krzywdzą. I obecność kochanki w domu ojca jest najmniej krzywdzącym elementem tego cyrku. Dużo bardziej szkodliwa jest ich wzajemna wrogość, pościgi, wyszarpywanie dzieci i takie tam.
                                                A to, że powinien tą swoją kobietę wprowadzać powoli... Pewnie powinien, ale tego nie zrobił. Ma chłopak tempo najwyraźniej smile
                                        • sonia_30 Re: My się bardziej kochanką zajmujemy... 24.01.10, 23:00
                                          No tak Mola... albo albo.
                                          Albo pani dziś będzie, a jutro już nie i tata będzie sam, a pojutrze
                                          będzie inna pani, albo i nie. Albo kilka dni w tygodniu dzieci będą
                                          z miłą panią, albo z niemiłą i albo będą ją lubiły, albo wręcz
                                          przeciwnie. A gdybyś miała dzieci w wieku 2 i 4, spędzające z ojcem
                                          i nową panią kilka dni w tygodniu, też by było tak zupełnie lajtowo?
                                          • mola1971 Re: My się bardziej kochanką zajmujemy... 24.01.10, 23:07
                                            Soniu, nie wiem czy byłoby mi obojętne czy nie. I nie chcę uprawiać gdybologii
                                            bo moje dzieci są już duże a mnie jest wszystko jedno czy gdy widzą się z ojcem
                                            on jest sam czy z jakąś panią bo są już na tyle duże, że pewnych rzeczy nawet
                                            nie muszę im tłumaczyć.
                                            W każdym razie nikt nie robi afery gdy w analogicznej sytuacji matka tak małych
                                            dzieci zamieszkuje z nowym panem. Nikt nie robi afery i nie zastanawia się nad
                                            tym czy ten pan to na stałe, czy może na chwilę. Po prostu jest. Dlaczego w
                                            przypadku faceta takie dylematy?
                                            • sonia_30 Re: My się bardziej kochanką zajmujemy... 24.01.10, 23:38
                                              Wiesz Mola, mnie też jest wszystko jedno czy ex kogoś ma, czy nie i
                                              czy będąc z dzieckiem jest w towarzystwie nowej pani czy sam.
                                              Zdarzały się takie spotkania, młody wracał zadowolony, no i
                                              świetnie. Tyle że od naszego rozstania upłynęło kilka lat, troszkę
                                              inaczej się sprawy toczyły, dziecko miało czas na oswojenie się z
                                              rzeczywistością. U Michszyba jest wszystko na raz. Wyprowadzka, nowa
                                              pani, gejzer emocji żony, nie ustalone kontakty, nie unormowane nic
                                              i leci się na żywioł z 2 i 4 latkiem.
                                              Identyczne dylematy, o ile nie większe, miałabym w przypadku kobiety
                                              która zachowywałaby się w ten sposób.
                                              • mola1971 Re: My się bardziej kochanką zajmujemy... 24.01.10, 23:46
                                                To że Michszyb Sajgon z życia zrobił to nie podlega wątpliwościom, ale to jego życie jest i zrobił jak zrobił. I jeszcze na forum to opisał a teraz przez to ciągle błotem jest obrzucany. W sumie sam tego chciał, nie musiał pisać. Ino ja staram się jeśli już piszę w jego wątkach odnosić się do obecnej jego sytuacji a nie do tego co pisał wcześniej.
                                                Jakoś słabość do niego mam smile Chyba dlatego, że w przeciwieństwie do mojego exa zależy mu na kontaktach z dziećmi. A to baaardzo cenię w takich sytuacjach.
                                                • phoebe_buffay Re: My się bardziej kochanką zajmujemy... 25.01.10, 00:09
                                                  Ja też podziwiam walkę o czas dzieci. Ale ze stylu... to cienko... 15
                                                  - góra, bez telemarku i chyba trochę upadł, jakby...
                                                • sonia_30 Re: My się bardziej kochanką zajmujemy... 25.01.10, 09:30
                                                  Ale to jest Mola oczywiste, że to życie Michszyba, decyzje Michszyba
                                                  i odpowiedzialność za nie też Jego. Na Forum pisze po raz n-ty, za
                                                  każdym razem jest podobnie, gdyby nie chciał się narażać na
                                                  obrzucanie, to by nie pisał - proste i logiczne.
                                                  Słabość to mnie ogarnia jak czytam nt. kolejnych akcji, a to że
                                                  kontakt chce mieć z dziećmi to wspaniale... kwestia tylko w jaki
                                                  sposób to osiąga i co tym dzieciom w związku ze swoim chceniem
                                                  funduje. Cel nie zawsze uświęca środki.
                                                  • mola1971 Re: My się bardziej kochanką zajmujemy... 25.01.10, 09:52
                                                    Pewnie, że cel nie uświęca środków.
                                                    Niemniej ja widzę zmianę w jego zachowaniu - widzę różnicę między
                                                    tym co pisał gdy tu przyszedł a tym co pisze teraz. I wg mnie się
                                                    uczy. Nadal popełnie masę błędów, ale mniej niż na początku jego
                                                    bytności na forum. A że ciągle daleko mu do doskonalości? Jak to
                                                    człowiekowi.
                                        • teuta1 Re: My się bardziej kochanką zajmujemy... 25.01.10, 23:10
                                          Mola, a jak tych pań jeszcze będzie kilka? Przecież statystyka mówi,
                                          ze większość takich związków to rebound relationship! Wytłumaczysz
                                          to dziecku?
                            • tamaryszek04 Problem? 24.01.10, 15:58
                              Ja tam nie widzę, żeby dzieci miały problem z nową panią taty. Widzę za to, że
                              problem z nią to ma jego była. Również 10 minut spóźnienia to dla mnie wymówka
                              dla awantury, która pewnie i tak by była tylko powód byłby inny. A to kino
                              akurat co do minuty po spotkaniu ojca z dziećmi musiało być? Moim zdaniem to
                              zwykła upierdliwość. Mając małe dzieci nie raz przyszło mi się spóźnić w różnych
                              sprawach i to o wiele dłużej niż to śmieszne 10 minut. Kto nigdy nie spóźnił się
                              mając dwa takie szkraby, to zwyczajnie blefuje. Facet na paluszkach musi
                              chodzić, bo wszystko może być nie tak.
                        • 2.ladybird1 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:09
                          i to jest sedno sprawy...
                        • michszyb Re: Tzw dobro dzieci 25.01.10, 09:47
                          Na podstawie mojej obserwacji, potwierdzam, że małe dzieci dobrze przyjmują
                          zmianę pod warunkiem zachowania spokoju.
                      • sbelatka Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:47
                        mamaadama4 napisała:

                        > na ile mamy pewność, że nowy związek jest na zawsze?
                        • mamaadama4 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:06
                          smile Odnoszę się głównie do tytułu wątku - dobro dzieci. Własciwie
                          (patrząc na moje wieloletnie doświadczenie w rodzinie/rodzinach
                          rekontruowanych) przynajmniej okazjonalne rozmowy z psychologiem,
                          nie są złą sprawą. I to choćby po to, żeby być świadomym pewnych
                          sytuacji. Oczywiście, że mleko się rozlało. Michszyb zrobbił to co
                          zrobił, ale zrobił źle. Od doo..y strony. Prawda jest taka, że
                          najpierw było jego dobro, a nie dzieci. Teraz powinien, oprócz
                          złożenia wniosku o uregulowanie kontaktów i solidne stosowanie się
                          do postanowień, skontaktować się z psychologiem. Dzieci w tym wieku
                          odbierają wszystko emocjami, Zostały przez oboje posatwieni w
                          sytuacji kiedy muszą dokonywac wyboru, a nie chcą i nie powinni tego
                          robić. Któreś z nich musi być mądrzejsze - czytaj powstrzymac swoje
                          emocje. Bo dzieci już zostały w to wciągnięte. Nowa pani też dała
                          ciała, ale ona sama nie ma dzieci, więc trudno, żeby wiedziała jak
                          się w tej sytuacji znaleźć.
                          • sbelatka Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:16
                            mamaadama4 napisała:

                            > Nowa pani też dała
                            > ciała, ale ona sama nie ma dzieci, więc trudno, żeby wiedziała jak
                            > się w tej sytuacji znaleźć.

                            a co zrobiła? bo nie wiem
                            • mamaadama4 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:20
                              Zamieszkała z autorem i weszła w zycie dzieci od razu pokazując się
                              podczas pierwszego spotkania z ojcem po odejściu.
                              • 2.ladybird1 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:25
                                mamaadama4 napisała:

                                > Zamieszkała z autorem i weszła w zycie dzieci od razu pokazując
                                się
                                > podczas pierwszego spotkania z ojcem po odejściu.


                                Oj, pewnie zakochana..
                                Ja tam winię li tylko autora wątku w tym przypadku, że zaproponował
                                coś takiego.
                              • sbelatka Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 17:20
                                jesli siedziała trzymając łapki przy sobie, w sensie, ze daleko od
                                Michaszybowego rozporka.. a usta - od jego ust - to nie jestem pewna czy
                                jest w tym coś baaardzo nagannego..

                                podkreślam - nie jestem pewna - bo nie znam literatury fachowej w tej
                                sprawie
            • teuta1 Re: Tzw dobro dzieci 25.01.10, 23:05
              Tak sbelatko, niech na początku wybierze centrum handlowe. Teraz
              układ stworzony przez mojego exa wygląda tak, że on bardzo pilnuje
              terminów spotkań z dziećmi, ale wiekszosć czasu z nimi spędza nexia.
              Nie o take walczył, nie o take... ale take mu wygodne. Czas widzeń
              jest przede wszystkim na budowanie relacji z ojcem, nie kochanką.
      • ulkar Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 15:55
        Mich nawet rozwodu jeszcze nie ma, a dzieci maja przebywac z
        ową "Panią"? Dlaczego? Kim ona jest dla nich? Obcą osoba, nie mającą
        ani praw do dzieci ani obowiązków. Tyle w temacie nowej pani.
        Spóźnienie 10 min? Nie ma czego demonizowac, nie przesadzajmy.
        Jeśli się wychodzi z dziećmi do kina, to trzeba było ustalać czas
        powrotu na godzinę wcześniej i nie byłoby problemu (to o żonie).
        • sbelatka Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:08
          ulkar - NAPRAWDE myslisz, ze dla dzieci w wieku 2 i 4 lat jest istotne
          czy rodzice mają WYROK Sądu wydany w imieniu w imieniu
          Rzecztospolitej???

          moje nie wiem nawet czy wiedzą, ze jest wyrok - a mają 12 i 14 lat.
          Co ich to obchodzi?
          mamy rozwód udokumentowany - nie mamy...
          nie mieszkamy razem bo sie rozwiedliśmy
          a czy 1 marca 2008 czy 15 maja 2010.. ma to dla nich znaczenie????
          sądzisz????

          Chyba, ze mamusia powie takiemu kurdupelkowi 2 czy 4 letniemu.. wiesz
          synku, tatus to nie che z NAMI mieszkac - bo teraz chce mieszkac z taka
          jedna wredna pania; a oni nie powinni - bo tatus nie ma jeszcze ze mna
          rozwodu
          a ta pani to nie ma zadnego prawa zeby ci zminiac majtki jak sie zsikasz
          przez przypadak albo pobrudzisz bo sobie pupke nie calkiem dokladnie
          wytrzesz
          wiec gdyby ci chciala zminic te brudne majtki - to pamietaj zebys nie
          pzowolił!!!
          i nie bierz jedzenia z jej reki - bo moze cie nie lubi i da ci - jak ta
          zla krolowa Królewnie Snieżce (albo innej) zatrute jablko..

          a jak wrocisz od tatusia i tej złej pani - to mi wszytsko opowiesz
          to ja tatusia ochrzanie
          a gdyby pani byla dla ciebie mila - to tez niedobrze
          bo na pewno cie nie lubi tylko udaje ze wzgledu na tatusia..

          co - notabene - moze byc prawdą i pewnie w 8 przypadkach na 10 jest; ale
          to juz zupełnie inna historia...
          • ulkar Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:13
            Nie eche mi sie dyskutowac, tak czy owak michszyb nie jest w
            porządku nie tylko w stosunku do swojej jeszcze zony ale tez w
            stosunku do swoich dzieci. I to podwójnie, raz rozwalił im spokój
            dzieciństwa rozbijając rodzinę a teraz robi bardzo wiele, by te
            gruzy paliły sie nadal żywym ogniem i by dzieci tym ogniem sie
            parzyły. To wszystko. A każdy gada tak jak mu wygodnie.
            • 2.ladybird1 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:16
              Zapomnieliśmy dodać, ze troszkę nie fair zachowuje się wzgledem
              nowej Pani...bo być może obiecuje jej gruszki na wierzbie...
            • mamaadama4 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:19
              Dalej będę obstawać przy swoim. Wcale nie jest pewne, czy sąd na
              pewno nie weźmie pod uwagę zastrzeżenia zony michszyba co do tego,
              aby spotykał się on z dziećmi bez swojej nowej pani.
              Narazie jednak odnoszę chwilami wrażenie, że jakąś dziwną
              przyjemność sprawia mu bycie uczestnikiem takich kiepskich scen.
              • 2.ladybird1 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:22
                A co niby Nowa Pani zrobiła nie tak?
                • mamaadama4 Re: Tzw dobro dzieci 24.01.10, 16:26
                  Spotkania z psychologiem zarówno w sprawie moich pasierbów jak i
                  mojego syna i teraz i lat temu kilkanaście trwały wiele miesięcy.
                  Starałam się pewne sparwy opisać w skrócie. Wybacz, nie chce mi się
                  jasniej tego pisać. Juz pisałam.
    • triss_merigold6 To jest już żenujące 24.01.10, 16:29
      A ja jestem bardzo ciekawa CO w sposób spójny, logiczny i z
      uwzględnieniem realnej czasoprzestrzeni są w stanie obszernie
      opowiedzieć 2 i 4-letni chłopcy. Mam pięciolatka i wiem w jaki
      sposób "relacjonował" różne wydarzenia i wrażenia rok czy dwa lata
      temu. Jak miał 2 lata to niczego nie relacjonował, bo mówił parę
      słów.
      Skoro dzieci się "dopytują" jak twierdzisz o nową Panią to znaczy,
      że kontakt z nią mają wyjątkowo intensywny i taki, który zapamiętują
      na dłużej niż te parę godzin. Zdaje się, że walczysz o kontakt z
      dziećmi, nowa Pani w tym towarzystwie na co dzień jest doskonale
      zbędna.
      • handra Re: To jest już żenujące 24.01.10, 17:19
        A jak maja znosic dzieci nowego pana u mamy w domu? Tak przeciez bywa
        to jest ok.?
        • mamaadama4 Re: To jest już żenujące 24.01.10, 17:24
          Ta zasada ma działać w obie strony
        • ulkar Re: To jest już żenujące 24.01.10, 17:25
          handra jeśli jest "na zakładkę" to tez nie jest ok. Czy ktos
          powiedział, że jest? Może cos przeoczyłam. Każda zasada odnosi się i
          do kobiety i do mężczyzny. Matulka, która wyprowadziłaby sie z domu
          do nowego faceta ciagnąc dzieciaki, nie mając zamknietych WCZEŚNIEJ
          spraw pierwszego małżenstwa, jest dokładnie takim samym typem jak
          autor watku. Ni lepsza ni gorsza.
          • michszyb Re: To jest już żenujące 25.01.10, 10:56
            Ulkar, jak zaczną sprzedawac bilety na komercyjne cofanie się w czasie to twoje
            wywody nabiorą sensu.

            Chcesz mi wystawić ocenę? I bez ciebie wiem że będzie do bani. Tylko co mi to
            teraz da?

            No ok. Jak się będę rozwodził raz jeszcze to będe mądrzejszy.
        • sbelatka Re: To jest już żenujące 24.01.10, 17:26
          no, pan (też) może wychodzic do centrum habdlowego na weekend.. zapewen
          w odpowiedzi na potzreby kilentow niedlugo będzie tam można także
          pzrenocowec
          i wtedy taki next/nexia po prostu beda usuwani z domu tatusia/mamusi -
          na czas pzrebywania w nim "starych" dzieci
          proste
          • to.ja.kas Re: To jest już żenujące 24.01.10, 17:48
            A co to znaczy zakończyć jedno a zacząć drugie?
            Oznacza to wyrok Sądu czy może powiedzenie "między nami koniec"?
            Dla mnie gdy konczyłam swoje małżeństwo skończyło się ono w momencie kiedy
            powiedziałam eksowi "to koniec. składam pozew. nas już nie ma i nie będzie. pa".
            A rozwód dostałam ponad rok później jak już byłam w cudownych relacjach z A,
            którego poznałam tydzień wcześniej zanim eksowi powiedziałam "koniec" ale
            zdecydowanie nie A był powodem mojego rozwodu.

            Jak rodzice potrafią się rozstać kulturalnie i bez histerii i nie są złośliwi w
            swoich zachowaniach to i dzieciom jest łatwiej. Bez sensu jest mieszanie dwóch
            zdecydowanie różnych spraw - układów między dorosłymi i ich żali i pretensji i
            układów rodzic - dzieci. Niestety jak obserwuję to mało kto ma taką umiejętność
            rozgraniczania obu tych relacji. A szkoda.

            A i dajcie żesz sobie i eksom i neksiom i ogólnie ludziom prawo do błędów.
            Kurcze zwłaszcza eksom. Jakby byli bezbłędni to pewnie nie byliby eksami. Ale
            nasze uczucia i złość nie musi udzialać się dzieciom - dla ich dobra.
            I jak czytam niektóre posty to nie dziwie się, że relacje mojej sis i jej eksa
            czy moje i eks narzeczonego i obecnego są takie nieprawdopodobnewink
            • handra Strach tu pisac 24.01.10, 18:23
              Malo pomocy, duzo osodow i wylewania pomyj na glowe. Odszedl-to bydle, zostawila
              go jeszcze gorzej-bo mamyja albo niezaradny. Stara sie o dzieci-zle bo niby nie
              ma czasu, zapomnial o dzieciach-to dran.

              Wiecej rozwagi, mniej krytyki i wiecej pocieszenia dla tych, ktorzy odwazyli sie
              cos napisac o sobie.

              Nie ma kasy, ale uczciwy-dupa. Zarabia -tez zle bo przeciez moze jeszcze
              dorobic. Dzisiaj najwieksza wartoscia czlowieka dla niektorych pan jest prowo
              jazdy i ile zarabia.
              • sbelatka handra 24.01.10, 18:30
                cosik mi sie widzi, ze i Ty walnąłes parę razy z grubej rury w autorów
                wątków..

                ale może mi sie z kims pomyliłes bom juz na starośc sklerotyczna
                • handra Re: handra 24.01.10, 18:41
                  To jest podsumowanie ostatnio przeczytanych watkow.
                  • sbelatka Re: handra 24.01.10, 20:02
                    aaa, to się zgadzam z przedmówcą smile
              • z_mazur Re: Strach tu pisac 25.01.10, 00:41
                Ano strach, szczególnie jak się jest facetem.

                No chyba, że się napisze jakiś manifest o tym jak to się wstydzi za innych facetów. smile))
                • sbelatka Re: Strach tu pisac 25.01.10, 08:36
                  a kolega z_mazur to spania nie ma?
                  i mu sie na zlośliwości zebrałosmile

                  pozdrawiamsmile
                  B.
                  • z_mazur Re: Strach tu pisac 25.01.10, 08:54
                    A bo z imprezy wróciłem i jeszcze z obowiązku na forum zajrzałem.

                    A odreagowywanie przeze niektóre panie swoich frustracji i niechęci
                    do facetów na tym forum to po prostu norma i trza być twardym żeby
                    tu cokolwiek pisać. smile)))
      • kicia031 oj tris, naiwna jestes 25.01.10, 09:09
        Przeciez michszyb mieszka katem u nowej pani, to jak ma powiedziec
        wlascicielce lokalu, zeby na 50 godzin tygodniowo spadala?
        A z 2 strony, myslisz ze @pani@ ktora nawiazala romans z mezem innej
        kobiety w trakcie ciazy /pologu i nie przeszkadzalo jej, ze wybranek
        ma 2 malutkich dzieci, bedzie miala tyle kultury czy poczucia
        przyzwoitosci, by sie z wlasnej woli usunac na czas tych spotkan?
        Krowa nie zaspiewa jak kanarek, chocbys ja pomalowala na zolto.
        • kasiamasia Re: oj tris, naiwna jestes 26.01.10, 00:10
          Dziekuje, wlasnie oplulam komputer. Bardzo mi sie podobal

          Zabrzmialo to prawie jak Pani kochanka mojego meza juz wtedy z
          jakies 3-4 miesiace,( a maz nie chcial sie ani przyznac, ani
          wyprowadzic: bo gdzie bedzie tak dobrze ugotowane lub wyprane...)
          To Ona mi powiedziala jak bardzo sie martwi o przyszlosc naszego
          dziecka i jak to ona by nigdy nic z zonatym........
          I jeszcze dluzsza liste innych klamstw w stosunku do mnie i swojego
          partnera z ktorym budowala zycie przez 10 lat.
        • sbelatka kicia 26.01.10, 09:02
          tak tylko z dziennikarskiej rzetelności donosze, ze Micha napisal w
          ktorymś z równoleglych wątków, ze wynajął mieszkanie - gdzie dzieci
          mają urządzony swój pokój

          ale - o ile znam Twoj stosunek do rzeczywistości i ludzi (w moim
          odczuciu nieco wrednawy) - to zasygerujesz, ze kłamie.. albo coś

          jeśli zapytasz skąd znam Twój stosunek do - od razu odpowiadam - z
          tego co piszesz do ludzi na tym konkretnym forum

          z jednym sie zgadzam - tak, nawet jesli krowa udaje kanarka - to i
          tak nie dośc, ze jest ta krową - to większość też to widzi
          a jej biednej sie wydaje.. ze kanarek z niej.. i ze zółta.. i że tak
          ładnie śpiewa...
          • scarlet.secret.sky Re: kicia 26.01.10, 09:12
            Właśnie ja uznałam, że Mich się plącze w zeznaniach, bo w dwóch równoległych
            wątkach najpierw pisze, że mieszka z panią i nie zamierza tego zmieniać, a zaraz
            potem po zarzutach zresztą, że wynajmuje mieszkanie, gdzie jest już urządzony
            pokój dla dzieci. Może i pisze prawdę, ale nie wiń ludzi, że mają wątpliwości
            jak nie pisze jasno.
            I co - jestem krową czy kanarkiem?
            • sonia_30 Re: kicia 26.01.10, 09:41
              Jedno i drugie jest prawdą Scarlet. Michszyb napisał:

              "Ale wiesz, ja z tą panią mieszkam i nie zamierzam tego zmieniać.
              Jak dzieci są to pani jest zawsze z boku, zajmując się w razie
              możliwości swoimi sprawami"

              "Nie mieszkam w domu kochanki. Wynajołem mieszkani i tak urządziłem
              pokój dla dzieci w którym zawsze się znimi bawie jak u mnie są".

              Kątem u kochanki nie mieszka (jak sugeruje Kicia), ale wynajął dla
              nich mieszkanie, w którym dzieci mają swój pokój.
          • very_blondi Re: kicia 26.01.10, 09:26
            sbelatka a pozatym wszyscy zdrowi?
          • eutherpe Re: kicia 26.01.10, 09:53
            Proponuję raz jeszcze pomimo bycia Palantką przez Michszyba, zakończenie
            wątku.Każdy ma swoje zdanie na ten temat i do konsensusu nikt nie dojdzie. Są
            osoby za, są i przeciw pomysłom Pana. Niech zatem sąd zadecyduje odnosnie sprawy
            a Ty Panie Michszyb-troszeczkę refleksji i współodczuwania na poziomie 2 i 4 latka!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja