JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE?

27.03.10, 20:01
mam pytanie jak rozdzielacie koszty za czynsz, prąd media, ..
mieszkanie jest na kredyt tylko na mnie i ja ten kredyt spłacam
w mieszkaniu mieszkam ja , mój nowy partner i mój 6 letni syn.
jak byście podzielili koszty za w/w rzeczy.
nie możemy sie dogadac... on chce podziału kosztów na 3 częsci...
ja chciała bym wykluczyc dziecko ( które jest małoletnie i dostaje
600 zł alimentów od swego taty) i chiała bym aby wszelkie koszty
związane z utrzymaniem mieszkania były dzielone na nas ..
dorosłych.(2 osoby.)
jak to jest przyjęte jak jest u was?
jak sie rozliczacie za jedzenie?

    • kasiapfk Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 20:15
      Koszty dzielic na ilość domowników, z tym, że bachorki liczyć jako
      część osoby wink. Np: trzylatek 0,5 , nastolatek 0,8. A jedzenie
      inaczej. Nastolatek jako 1 osoba wink bo je jak koń!
      • alexolo Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 20:26
        czy kredyt tez dzielić .. czy skoro mój to ja mam płacić?


        partner mieszka z e mna od 2,5 lat.. do tej pory za nic nie płacił...
        bo miał jakieś długi u ex zony... nadal ich nie spłacił...ale ja
        juz nie moge czekac..nie stac mnie .. wszystko podrożało.. nie moge
        tego udźwignąć finansowo....on sie chyba przyzwyczaił...i broni sie w
        partycypowaniu w kosztach rękami i nogami... jestem w lekkim szoku...
        gdybym nie zaczeła rozmowy i nie zażądała udziału w kosztach .. on by
        tak bez skrupułów mógł zyć dalej... jest bb pomocny we wszelkich
        sprawach....ale nie dokłada sie do niczego... i mami mnie ż e ta
        sytuacja zmieni sie za 2-3 lata...ale to juz słyszałam...
        • ravny Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 20:39
          Alex, ponad rok temu wszyscy cię tu ostrzegali czym skończy się związek z tym
          facetem.
          Jesteś kobietą która zawsze związe się z jakimś gołodupcem, leniem i pasożytem,
          którego w swej naiwności będziesz latami utrzymywać, okradając tym twojego
          własnego syna.
          Kiedy wreszcie dziewczyno zaczniesz się cenić, znajdziesz sobie faceta, który
          nie będzie żerował na twojej ciężkiej pracy, ale sam do domu przyniesie dobrą
          wypłatę i jeszcze ci perfumy kupi? Jak przyzwoity i na poziomie mężczyzna?
          Myślisz, że dlaczego była żona go pogoniła? Ty wytrzymasz jeszcze z rok, dwa,
          dajesz się nabierać już 2,5 roku.
          Chłop wycycka cię z kasy, a jak stwierdzisz ze dość już tego, to potem będziesz
          tą wredną babą przez którą on ma długi. A on znajdzie kolejną sponsorkę.


          > sytuacja zmieni sie za 2-3 lata...ale to juz słyszałam...

          to forum też to już słyszało, ty to mówiłaś dawno temu gdy ktokolwiek tego
          wałkonia krytykował.

          więc ?
          • alexolo Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 20:46
            czy znowu mam pecha.. kurde facet w wielu sytuacjach sie
            sprawdzuł.. w tej sprawie nic sie nie zmieniło....i jeszcze dzis mi
            awanture robi z e jestem jak każda..że tylko o szmal mi
            chodzi...... jestem w lekkim szoku i jeszcze szantażuje ze przestanie
            płacić ex żonie i bede mieć go na sumieniu bo pójdzie siedziec...
            a ja w tych nerwach siedze i tyram dziś do 24 jutro od rana...
            nie mam sił
            • scindapsus Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 20:57
              Zmień nicka na jeleń, albo jeleniowa wink
              Gosc ma tupet i nieźle cię wkręcił.
              Je a nie dokłada się do gara.
              Z lodówki wyjada ale przy kasie pewnie patrzy w sufit.
              Myje się a nie płaci za wodę
              Mieszka a nie płaci czynszu
              Nieźle się urządził.
              Kobieto obudz się.Ten pan generuje koszty.Co on wnosi do związku?
              Oprócz siebie do podziwiania?
              Ubrania też mu kupujesz czy ma szczątkowy honor?



            • ravny to nie pech 27.03.10, 20:58
              to twój wybór.
              takiego wybrałaś.
              bo takiego chciałaś.
              gdybyś chciała zrozumieć co ponad rok temu do ciebie mówiono to byś tego typka
              nawet kijem nie tknęła, a nie brała do chałupy na utrzymanie.
              im bardziej beznadziejny i nieporadny typek, tym bardziej lepsza się czujesz. bo
              masz się dla kogo poświęcać i masz to złe tło na którym niby dobrze wyglądasz.

              1. porządna terapia dla ciebie. długotrwała.

              2. wywalić leniwego typka z chałupy zanim cię całkiem nie zaszantażuje i zanim
              twój syn weźmie go sobie na życiowy wzór.


              ale po co to gadanie, jak ty nic nie zrobisz, bo chcesz mieć byle jakie spodnie
              w domu za WSZELKĄ cenę. prawda?
              to płać mu, tyraj i nie narzekaj.
        • nowy_nik Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 22:16
          alexolo napisała:

          > czy kredyt tez dzielić .. czy skoro mój to ja mam płacić?
          > partner mieszka z e mna od 2,5 lat.. do tej pory za nic nie płacił..
          > bo miał jakieś długi u ex zony... nadal ich nie spłacił...ale ja
          > juz nie moge czekac..nie stac mnie .. wszystko podrożało.. nie moge
          > tego udźwignąć finansowo....on sie chyba przyzwyczaił...i broni sie w
          > partycypowaniu w kosztach rękami i nogami... jestem w lekkim szoku...
          > gdybym nie zaczeła rozmowy i nie zażądała udziału w kosztach .. on by
          > tak bez skrupułów mógł zyć dalej... jest bb pomocny we wszelkich
          > sprawach....ale nie dokłada sie do niczego... i mami mnie ż e ta
          > sytuacja zmieni sie za 2-3 lata...ale to juz słyszałam...


          Powiedz z miłym uśmiechem, że ty opłacałaś koszty za ostatnie 2,5 roku, to żeby
          było sprawiedliwie odpuszczasz mu półtorej roku i niech teraz on płaci koszty
          tylko przez najbliższy rok smile. I daj rachunki do ręki. Jeśli jego nie obchodzi
          za bardzo skąd Ty wykopujesz na pieniądze na opłacenie jego mieszkania u
          Ciebie, to Ciebie też nie powinno, skąd on zdobędzie na opłacenie rachunków.
          Powinnaś wymagać równowagi...już dawno. Niestety rachunki są na Ciebie i jeśli
          ich nie opłaci, to długi też będą na Ciebie... czyli... Ty się zadłużasz, żeby
          spłacić jego długi z poprzedniego związku, on zostanie z czystym kontem u ex, a
          Ty z długami.
          Dla mnie facet, który wykłóca się o koszty za sześcioletniego syna partnerki
          by "zaoszczędzić".. to nie facet ale jakaś porażka.


          Lekko +/- licząc na mc:
          koszt wynajmu pokoju przy rodzinie 500zł
          opłaty prąd, gaz, woda ok 100-130zł/os
          udział w czynszu ok 100zł/os (zależy gdzie)
          minimalne wyżywienie 700zł
          środki czystości 100zł
          -
        • plujeczka Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 28.03.10, 12:19
          ty chba normalna nie jestes-partnera? a cóz to za partnet którego
          trzeba urtrzymywac, wystaw mu walizki za drzwi i wobn z domu bedzie
          taniej, szybciej i milej oraz cos zaoszczedzisz nie kosztem dziecka
          utrzymujesz pasozyta.Partner to ktos kto bez zmuruzenia okiem
          partycypuje w kosztach jesli mie3szka z kobieta a nie ktos kto
          utrzymuje i robi za utrzymanka" Oj widze ze rozód niczego Cie
          kobieto nie nauczył a moze twój ex miał racje ze poslał cię do
          wszystkich diabłów. Wciaz aktualne jest powiedzenie "głupich nie
          sieja sami sie rodza".
    • laura_fairlie Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 20:59
      IMHO: trochę więcej logiki jest w dzieleniu tego na 3 czy 2,5 niż na 2.
      Dziecko - niestety, nie zużywa jakoś dramatycznie mniej prądu niż dorosły, tak
      samo przestrzeni, nawet jeśli jest małoletnie i dostaje alimenty(BTW: trochę to
      nielogiczne - wykluczanie dziecka z opłat, dlatego, że dostaje alimenty).
      Co do kredytu - jak pan się zechce wyprowadzić, to - może zażądać zwrotu
      wniesionych środków. Lepiej kasuj go za wynajem wink.
      • alexolo Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 21:47
        pewnie wróce do domu .. on przeprosi za krzyki.. zrobi kolacje z
        tego co kupiłam... i wszystko wróci do "normy"...
        jak w matni..
        • wylot11 Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 22:01
          Nie daj się doić postaw sprwę jasno, nie stać Ciebie na dłuższe
          utrzymywanie jego....przecież to nie jest gówniarz..
        • pmro Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 22:10
          ravny strzela z ostrej broni, ale dla Twojej obrony. Posłuchaj się go i słuchaj
          swojego własnego sumienia bo ono Cie nigdy nie oszuka i właśnie Tobie mówi że
          coś jest nie w porządku.

          Powodzenia.
        • nowy_nik Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 22:31
          Samo się nie zmieni, Ty możesz to zmienić., lecz musisz postanowić co chcesz
          zmienić, zakomunikować to partnerowi, dać nieprzekraczalny termin i być
          konsekwentna. Ta "matnia" to niemożność, którą sama sobie wmówiłaś.... ona jest
          w Twojej głowie przede wszystkim a bardzo łatwo by jej było się pozbyć z
          rzeczywistości gdybyś tego naprawdę chciała i chciała być konsekwentną...
          Okopałaś się na stanowisku "ja nic nie mogę", a to wielki błąd.





          alexolo napisała:

          > pewnie wróce do domu .. on przeprosi za krzyki.. zrobi >kolacje z
          tego co kupiłam... i wszystko wróci do "normy"...
          > jak w matni..
          • pmro Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 28.03.10, 11:54
            Niestety co tego, że bardzo łatwo jest to zmienić to się z Tobą nie zgodzę.
            Natomiast samo to że mogłaby się tego pozbyć gdyby chciała, to tak.

            To jest typ współuzależnienia, podobnie mają żony alkoholików. Sam byłem
            wychowany w alkoholiźmie, i pomimo czytania wielu książek, odwiedzenia kilku
            psychoterapeutów, i szukania wszędzie rozwiązania tego problemu braku
            asertywności - dopiero po 10 latach od odkrycia udało mi się gdy poszedłem na
            terapię. Wydaje mi się jednak, że wszystkie moje poprzednie próby nie były
            zmarnowaniem czasu, a uważam nawet że były podstawą do uzdrowienia.

            Jeżeli ktoś ma nadwagę, nie pomogą pigułki i magiczne diety. Problem tkwi dużo
            głębiej. A co bardziej istotne, nie zmieni się w mgnieniu oka.







            • nowy_nik Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 28.03.10, 12:21
              Z tego co czytałam w archiwum, autorka była żoną alkoholika. I ma wszelkie
              objawy osoby współuzależnionej, frajerki "kochającej za bardzo", znalazła sobie
              partnera, przy którym może nadal żyć "po staremu" i narzekać, że jej źle.
              (a gdy się wyżali i wyzłości na partnera do obcych, to wraca do niego i jest
              miła w poczuciu winy wynagradzając mu że go do innych oczerniała...)

              Problem tkwi w niej i tym co sama robi, jakie działania podejmuje, jak wchodzi w
              niszczący ją samą i jej rodzinę schemat zachowań. To jej psychika. Nie szanuje
              siebie. Gdy to zrozumie i nad tym fachowo popracuje to będzie jej prosto schemat
              zmienić. Lecz nowego schematu musi się wyuczyć ciężką na początek pracą nad
              sobą, póki się zapiera rękami i nogami by nic nie zmieniać to i nic się samo
              nie zmieni. Dobrze ktoś wyżej napisał o potrzebie długotrwałej terapii....
              Żadna "normalna" kobieta by nie tolerowała tego, co autorka toleruje.
              Zakłamywanie rezcywistości. Negowanie odpowiedzialności za skutki swoich
              własnych podjejmowanych decyzji a jedynie narzekactwo i męczennictwo. Do tego
              brak umiejętności stawiania wymagań partnerowi, brak umiejętności stawiania
              granic, powiedzenia "nie".

              Z koleżanką "pracowałam" kilka lat zanim zaczęła "samodzielnie chodzić", choć
              nadal się potyka lecz już nie tak bezmyślnie... Zanim uruchomiła sfery myślenia
              przyczynowo-skutkowego , których wcześniej kompletnie nie zauważała i negowała
              istnienie...Budowanie zupełnie fałszywego obrazu świata a szczególnie obrazu
              męzczyzn z którymi się wiązała... Kompletny nieudacznik, tyran domowy, kłamca,
              leń, o osobowości psychopatycznej w jej oczach był bogiem inteligencji,
              zaradności, seksu, dżentelmeństwa, ideałem czułego i odpowiedzialnego
              faceta...dla którego chętnie była służbą i podnóżkiem... Wszyscy wokoło jej
              mówili "zostaw tego kretyna".., nie docierało przez lata. Bo ona chciała wierzyć
              w coś innego, co nie istniało ale, co pozwalało jej swojego życia nie
              zmieniać... Po latach dopiero z dużej perspektywy dostrzega ogrom głupoty jaki
              nią kierował...
        • anna.zetka Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 29.03.10, 17:48
          alexolo napisała:

          > pewnie wróce do domu .. on przeprosi za krzyki.. zrobi kolacje z
          > tego co kupiłam... i wszystko wróci do "normy"...
          > jak w matni..

          alexolo,
          często o Tobie myślę. Zapadłaś mi w pamięć innym wątkiem. Ale ja nie
          o tym.

          To "w matni"... Masz dwa wyjścia:
          1.) Zmobilizować Pana do partycypacji w koszta (i uważam, że opłaty
          za mieszkanie i życie codzienne powinniście dzielić na 3 osoby,
          kredyt jest Twój, tak jak i mieszkanie; Pan w każdej chwili może się
          wynieść - czy to z własnej czy nie - woli),
          2.) Płacić, pracować... i płakać albo się usmiechać.

          Innych rozwiązań nie widzę. Dlaczego? Otóż sama jestem po 6,5 letnim
          związku, w którym Pan MÓWIŁ. Akurat nie chodziło tak jak u Ciebie o
          sferę finansową. W obecnej chwili jestem bardzo wyczulona na
          SŁOWO "OBIECUJĘ"...

    • pmro Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 22:03
      My nie rozdzielamy, ale żadne z nas nie jest chciwe. Kupujemy to, na co nas stać
      i bardzo dobrze się w tej kwestii dogadujemy. Ogólnie teraz na nic nas nie
      stać i też się dobrze dogadujemy co do tego smile

    • tetratec Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 23:03
      Dziecko jest TWOJE, nie jego, więc
      dzielić trzeba na trzy osoby wszystko:
      czynsz, prąd, wodę itd.

      Kredyt na mieszkanie płacisz TYLKO TY,
      bo to jest TWOJE mieszkanie. Chyba to
      też oczywiste. Chyba że dopiszesz go
      jako współwłaściciela do tego lokum,
      ale to pewnie tobie już się nie uśmiecha? smile
      • alexolo Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 23:17
        nie nie dopisze go jako współwłasciciela...choć taki był zamiar bo
        wsztsrko mieliśmy kupowac na pół.. jednak suma sumarum za wszystko
        zapłaciłam ja i kredyt tylko na mnie.. bo on nie ma legalnej pracy i
        jeszcze komornika na karku.
        dam rade spłacac kredyt sama...ale to troche dziwne zeby pan miał
        zamiar (( bo na razie nie płaci nic )) płacić jedynie 250 zł i
        mieszkał w chacie za która mieciącznie (kredyt i opłaty ) płace 1500..
        cos tu nie chalo...


        na razie pan jest bbb zły i wsciekły ze wogóle wróciłam do rozmowy o
        kasie///
        • misiuwa Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 23:25
          Kobieto, wywal go. On za 2-3 lata pójdzie w długą, bo "jesteś taka
          sama jak wszystkie". Ja na całe szczęście szybciej niż Ty się
          zorientowałam i męża wywaliłam, aż tyle nie straciłam jak Ty.
          Zrozum, to nie jest normalna sytuacja, to nie jest normalne życie w
          rodzinie.
          Cwany ten Twój "partner". Dziwię się, że chcesz z nim być za wszelką
          cenę. Ja bym wolała życie z synkiem na wyższym standardzie - bo on
          Ci standard obniża. Obniża standard życia Twojemu synkowi. Czy
          musisz z tym facetem koniecznie być??? On Cię wykorzystuje!
        • zmeczona100 Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 23:26
          dziewczyno, Ty naprawdę istniejesz??

          Bo tak mi po głowie chodzi jedno pytanie- w czym jest on taki wspaniały,
          skoro nadal z nim jesteś??
          • nowy_nik Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 23:29
            On po prostu "jest z nią" i to jest jego zasługa. Nie znasz takich kobiet? Jest
            ich trochę w przyrodzie...


            • zmeczona100 Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 23:39
              No tak... A że to gatunek zagrożony, to trzeba o niego wyjątkowo dbać.
    • kobieta306 Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 23:27
      nie znam Ciebie z dawnych wpisów ale moje zdanie jest takie, że to co piszesz
      jest po prostu chore. Facet ewidentnie Ciebie wykorzystuje, a Ty jeszcze się
      boisz żeby się na Ciebie nie obraził. Co więcej odbywa się to kosztem Twojego
      dziecka. Za te pieniądze które ładujesz w tego za przeproszeniem gnoja, to byś
      dziecku własnemu standard życia podniosła a i czasu byś więcej miała, bo byś
      tyle pracować nie musiała. Facet sam Ciebie nie zostawi, bo byłby głupi taką
      złotą żyłę tracić. Weź Ty go w cholerę zostaw i naprawdę pomyśl o sobie i o
      dziecku i zacznij się szanować.
      • alexolo Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 23:35
        wszystko prawda,......
        • zmeczona100 Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 23:40
          I co w związku z tym?
          Po co w takim razie tu opisujesz swoje "szczęśliwe" życie??
          • misiuwa Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 23:45
            Będę brutalna, ale Ci powiem tak: jaką matką jesteś jeśli narażasz
            syna na obniżenie poziomu życia i pieniądze które mogłabyś
            przeznaczyć na dziecko przeznaczasz na fagasa??! Nie możesz tak
            dłużej żyć!
            • misiuwa Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 27.03.10, 23:51
              Zresztą jak napisałaś, że facet ma komornika na karku i pracuje na
              czarno to bardzo się zdziwiłam, że jesteś z nim. On Ci niczego nie
              zabezpiecza, nie płaci podatków, nie jest w pełni obywatelem. Jest
              szujką, kanciarzem, ja bym się bała, że coś z domu wyniesie. Jeżeli
              on nie jest ubezpieczony, to jak np. zginie w wypadku to nawet od
              ZUS-u nie dostanie 4000 zł (około) na pogrzeb i trumnę. On żyje
              Twoim kosztem, to już wiesz. Po co Ci facet, który nie daje żadnego
              wsparcia.
              Czy Ty od początku wiedziałaś, że pracuje na czarno i ma na karku
              komornika?! Ja się dowiedziałam że mój mąż tak ma już w trakcie
              małżeństwa, zaraz mi się zmienił stosunek do niego, a niedługo potem
              go wywaliłam. Też go kochałam, ale ... bardziej kocham siebie i
              synka.
              • alexolo Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 28.03.10, 00:22
                oczywiście ż e nic nie wiedziałam.. jak go poznałam pracował legalnie i
                płacił alimenty na syna.. po pół roku przeprowadził sie do mmnie do
                starego mieszkania.. wowczas sie zaczeło.... okazało sie ze ma jakiś
                dług jeszcze z małżenstwa i żona nasłała komornika na pensje.... a za
                kilka miesiecy nie przedłuzyli z nim umowy i koniec pieśni.. komornika i
                alimenty spłaca nadal.. dzieki pracy u mojej rodziny. ale wypałata
                jego starcza jedynie na komornika + alimenty + 300 zł kredytu..i tak od
                2,5 lat ciągle ma cos sie zmienic .. ma sie dogadac z żoną .. brać
                nocne dyżury...ale jakoś nic nie wychodzi z tego... natomiast ex żona
                5 miesiący temu wystąpiła o podwyższenie alimentów z 600 na 1000 i
                wygrała sprawe apelacyjna .. wiec wkrótce kolejna rozprawa na której
                na bank sąd podwyzszy alimenty....
                • scindapsus Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 28.03.10, 09:13
                  Proszę
                  napisz
                  Co Ty masz z tego układu?
                  Bo na razie same minusy czyli
                  obniżenie poziomu Twojego zyia i życia Twojego syna
                  Koniecznośc utrzymywania dorosłego niespokrewnionego z tobą mężczyzny
                  Za chwilę będziesz się dorzucac do jego alimentów
                  a co masz po stronie plusów?

                • nowy_nik Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 28.03.10, 10:45
                  Czyli oszukał Cię, udając, że długów nie ma, wprowadził się do Ciebie i obciążył
                  Cię swoimi problemami i utrzymywaniem go. Karmi Cię obietnicami bez pokrycia,
                  że kiedyś będzie piękny i bogaty i na pewno Ci wszystko wynagrodzi. Wiesz o tym
                  od 2 lat i wiesz, że Ci nie wynagrodzi, ale chcesz wierzyć że on jest piękny,
                  dobry i bogaty.... Wynagrodzenia za Twoje poświęcenie dla niego nie ma i
                  okazuje się, że nie będzie bo rozmowa o nawet niewielkich pieniądzach kończy się
                  jego bezczelnym szantażem - zrzucaniem na Ciebie odpowiedzialnności za to, iż on
                  pójdzie do więzienia za swoje długi z czasów gdy jeszcze go nie znałaś... Bo
                  poznał Cię na tyle, że wie, że nie masz za grosz asertywności i się tym
                  przejmiesz, zmartwisz, weźmiesz dodatkowy etat, by tylko go uratować i by nadal
                  on nie musiał robić nic... Jemu nie przeszkadza, że tyrasz jak oślica, tracisz
                  zdrowie, tracisz czas który mogłabyś poświęcić synowi lub odpoczynkowi. To Ty
                  załatwiłaś mu pracę u swojej rodziny, to Ty go utrzymujesz, przynosisz mu
                  jedzenie, dajesz mieszkanie, a w zamian dostajesz fochy i pretensje lenia, że
                  jesteś beznadziejna materialistka wymagając by płacił za samego siebie.... Czy
                  uważasz, ze ten facet Cię kocha i dobrze Ci życzy? Na jakiej podstawie tak uważasz?

                  Czy Twój ex mąż wie, że płacąc Ci co miesiąc alimenty na 6letniego syna i Ty
                  mając obowiązek dołożyć się także do tej kwoty, Ty wydajesz część alimentów
                  dziecka na utrzymanie jakiegoś obcego faceta i jego dorosłe prawie dziecko?




                  alexolo napisała:

                  > oczywiście ż e nic nie wiedziałam.. jak go poznałam pracował legalnie i
                  > płacił alimenty na syna.. po pół roku przeprowadził sie do mmnie do
                  > starego mieszkania.. wowczas sie zaczeło.... okazało sie ze ma jakiś
                  > dług jeszcze z małżenstwa i żona nasłała komornika na pensje.... a za
                  > kilka miesiecy nie przedłuzyli z nim umowy i koniec pieśni.. komornika i
                  > alimenty spłaca nadal.. dzieki pracy u mojej rodziny. ale wypałata
                  > jego starcza jedynie na komornika + alimenty + 300 zł kredytu..i tak od
                  > 2,5 lat ciągle ma cos sie zmienic .. ma sie dogadac z żoną .. brać
                  > nocne dyżury...ale jakoś nic nie wychodzi z tego... natomiast ex żona
                  > 5 miesiący temu wystąpiła o podwyższenie alimentów z 600 na 1000 i
                  > wygrała sprawe apelacyjna .. wiec wkrótce kolejna rozprawa na której
                  > na bank sąd podwyzszy alimenty....
                  • nowy_nik Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 28.03.10, 11:01
                    Co się stanie, jeśli zachorujesz i np na rok stracisz możliwości zarabiania?
                    Kto Cię utrzyma? Skąd Twój facet weźmie środki na zabezpieczenie bytu waszego
                    związku? Co zrobi, jak myślisz?
                • sierpniowa-pora Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 29.03.10, 08:58
                  alexolo napisała:

                  > oczywiście ż e nic nie wiedziałam.. jak go poznałam pracował legalnie i
                  > płacił alimenty na syna.. po pół roku przeprowadził sie do mmnie do
                  > starego mieszkania..


                  A jesteś tego pewna, czy TYLKO on Ci tak powiedział ?


                  wowczas sie zaczeło.... okazało sie ze ma jakiś
                  > dług jeszcze z małżenstwa i żona nasłała komornika na pensje....


                  Na jaki dług z małżeństwa żona mogła nasłać komornika ?


                  a za
                  > kilka miesiecy nie przedłuzyli z nim umowy i koniec pieśni..


                  Sorry, ale pewnie taki z niego pracownik, jak i partner sad


                  komornika i
                  > alimenty spłaca nadal.. dzieki pracy u mojej rodziny. ale wypałata
                  > jego starcza jedynie na komornika + alimenty + 300 zł kredytu..


                  A na co przeznaczył ten kredyt ?


                  i tak od
                  > 2,5 lat ciągle ma cos sie zmienic .. ma sie dogadac z żoną .. brać
                  > nocne dyżury...ale jakoś nic nie wychodzi z tego...


                  Bo jemu nie zależy, żeby cos z tego wyszło uncertain


                  natomiast ex żona
                  > 5 miesiący temu wystąpiła o podwyższenie alimentów z 600 na 1000 i
                  > wygrała sprawe apelacyjna .. wiec wkrótce kolejna rozprawa na której
                  > na bank sąd podwyzszy alimenty....

                  Tu bym się zastanowiła. Niedawno podałam o podniesienie alimentów ( wierz mi, że "moje" sumy sa śmieszne przy tych podanych przez Ciebie sad ) i sędzie powiedziała mi wprost- bądźmy realistami. Mąż nie pracuje i takich nie zapłaci. Obniżyła- fakt- może i symbolicznie, ale teraz to 350 na 10-l. i 250 na 7 letnie dziecko.
                  Czy Ty widziałaś wyrok sądu ? Czy może on mówi Ci to co mu pasuje ? Może zgadza się na wyższe alimenty, bo i tak go utrzymujesz ?
    • esterka8 Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 28.03.10, 11:39
      alexolo ja mam takie jedno pytanie...
      dlaczego z nim jesteś? umiesz na to odpowiedzieć?
    • pmro Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 28.03.10, 11:59
      Polecam książkę 7 Nawyków Skutecznego Działania. Przeczytaj ją raz, drugi,
      trzeci. Wykonuj ćwiczenia w niej. To może nie dotrzeć za pierwszym razem.

      Pozatym polecam terapię, ale najpierw musisz się dowiedzieć od znajomych czy z
      Internetu o jakości terapii bo czasami jest naprawde tragicznie.

      Mogę ponadto dodać, że całkiem możliwe że nie będziesz musiała się ze swoim
      facetem rozstawać. Jeżeli jemu zależy na Tobie, to spełni warunki które mu
      stawiasz. Jeżeli nie, to nie warto sobie zawracać głowy.

    • triss_merigold6 Facet okrada Twoje dziecko 28.03.10, 17:39
      Facet ordynarnie okrada Twoje dziecko a Ty się spokojnie przyglądasz.
      Oczywiście nie zrobisz nic, bo śmieci lubisz, przyciągasz i zawsze w
      tłumie wypatrzysz największego lesera i pasożyta. A Twoje dziecko
      patrzy i uczy się. Masz dziecko z problemami wychowawczymi i
      zdrowotnymi (nie dziwne w sumie) i wyrzuty sumienia oczekując, że
      dorosły chłop będzie pokrywał pełne koszty swojego utrzymania?
      Niewiarygodne.
      Eksia mądra kobieta, za darmo go nie kopnęła, musiał dobrze
      zasłużyć.
    • aneta-skarpeta Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 29.03.10, 09:33
      > jak to jest przyjęte jak jest u was?
      > jak sie rozliczacie za jedzenie?
      >


      ma podobna sytuację, za wszystko płacimy wspólnie, bez podziałow-
      mamy "wspólny worek".
      w jednym m-cu on opłaca wszystkie rachunki, ja zakupy, albo na
      odwrót, albo pomieszane- pełna dowolność
      jak mi zabraknie to on mi daje, jak jemu zabrknie to ja jemu

      dodatkowo wspólnie odkładamy
      wakacje, wyjazdy, extra wydatki są takze ze wspólnej kasy

      jak np teraz chciał wydać kilkaset zł na częsci do roweru to
      uzgadniamy na co nas stac, a co musi poczekac
    • zwiatrem Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 29.03.10, 10:13
      witaj, mysle ze to nie tylko nietakt, ze tak powiedzial, to tez obraz jego
      osoby, charakteru - przykre to, ale takie sprawy trzeba zalatwiac przed wejsciem
      na stale w zwiazek, teraz bym Ci powiedziala wymiksuj sie z tego ukladu, bo
      facet naprawde nie zasluguje na to, zebys cokolwiek tracila zyjac z nim;

      koszty owszem, mozna podzielic na 3 czesci ale wtedy cala kase wrzucic do jednej
      puli i jego kasa powinna byc wyzsza niz kasa dziecka (prawda?) ale dziecko ma
      swoje pieniadze, wiec jego utrzymanie jest POZA i juz dawno obliczone, a
      poniewaz i tak Ty dolozysz do dziecka, to nie jego sprawa, jesli juz o tym mowa;

      u nas jest jedna paczka, za duzo dzieci z pierwszego zwiazku i wspolnego zeby
      dzielic, kilkoro dzieci ma nagle tyle potrzeb, ze nie kto placi, tylko placi ten
      kto ma pieniadze, bo chore dziecko na przyklad czekac nie moze, nikt nikomu
      potem tej kasy nie zwraca; przez czas, kiedy moj byly maz w ogole nie placil
      alimentow (ani jednej zlotowki przez kilka lat), dzieci byly na utrzymaniu
      ojczyma - u nas jedno placi rachunki, drugie robi zakupy (zywnosc, leki, chemia)

      kasa na dzieci to kasa na dzieci, ktos Ci tu napisal ze TRZEBA bedzie pokazac na
      pismie liczby, same za siebie mowia, ile Ty zainwestowalas w jego utrzymanie,
      jego obecnosc w Twoim zyciu nieco kladzie sie po finansach, majac prawo
      oszczedzac, nie masz jak, bo jestes dojna krowa;

      moze jednak uda CI sie w sobie zdystansowac siebie do tej sytuacji i przyjdzie
      odwaga, zeby wprost i jasno postawic granice - zycze powodzenia
    • brak.slow o matko....... 29.03.10, 20:25
      przeczytalam kilka wątków z tego postu i mi wystarczy, zeby ocenić kim jest twoj
      "partner"
      leniem, cwaniakiem i pasożytem z gołą dupą, który zaslania się jakimiś długami
      wobec byłej kobiety (a co cie w ogole obchodzą jego dlugi wobec ex?)po to, żeby
      nie zaplacic za to, co sam zuzywa (prad gaz woda, internet etc). a najlepszy
      jest tekst o dzieleniu kosztów na 3 bo dziecko. dramat i szok, gość nadaje sie
      tylko do odstrzału.
      • panda_zielona Re: o matko....... 30.03.10, 00:29
        Alexolo,czy to jest ten sam partner,który wyjadał grześki Twojemu
        dziecku za karę? i stosował osobliwe metody wychowawcze.Jeśli tak to
        widać nic się nie zmieniło. I żeby tutaj cała rzesza nie wiem co Ci
        mówiła,Ty i tak będziesz się go trzymać.
        • scindapsus Re: o matko....... 30.03.10, 08:19
          Wygląda na to że nic, gdyby nie ta data, można by mysleć że pani
          alexolo pisała to wczoraj

          forum.gazeta.pl/forum/w,24087,81545690,81618318,BYla_rozmowa_.html?t=1269929848119
          • zwiatrem scindapsus 30.03.10, 09:44
            dziekuje, co prawda czuje sie ze wyszlam na idiotke, gdyz rzetelnie
            dopowiedzialam na pytanie a teraz zaluje - kobieta zwyczajnie psuje dziecku
            zycie, a na forum tylko szuka pociechy, zamiast dzialac, mnie ponizszy tekst
            wystarcza za caly komentarz

            "alexolo 30.06.08, 17:03 zarchiwizowany
            jasne jest ż e mały jest namber one!!!!!!

            ale facet pod wszelkimi innymi wzgledami jest super..."

            bardzo super, naprawde super, teraz mysle, ze facet zneca sie psychicznie nad
            twoim dzieckiem, a ty mu na to pozwalasz i przez tyle czasu nic nie zmienilas, a
            ojciec dziecka oplaca utrzymanie twojego faceta, jego dlugi, co w moim odczuciu
            jest conajmniej chore
            • triss_merigold6 Uzasadniona kontrola wydatków przez ojców dzieci 30.03.10, 10:05
              W tym kontekście zaczynam zgadzać się z postulatem niektórych panów
              dotyczącym kontroli wydatkowania alimentów. Jeśli istnieje
              podejrzenie, że matka - tak ja Alexolo - trzyma w domu i żywi
              dorosłego pasożyta kosztem wydatków na chorujące dziecko z różnymi
              deficytami, to pan ojciec powinien o tym wiedzieć i interweniować. I
              na przykład móc zmusić panią, żeby coś z tym pasożytem zrobiła, albo
              móc przekazywać alimenty w formie niepieniężnej.

              Kobieta po prostu lubi gacie w domu, jakiekolwiek byleby były.
              Pozwala na znęcanie się psychiczne nad dzieckiem, nie dba o zdrowie
              tegoż dziecka i o własne. Niefart dziecka polega na tym, że ma ojca
              leniwego alkoholika i głupią, choć pracowitą, współużaleznioną od
              śmieci matkę. Wyjdzie z fantastycznym bagażem w dorosłość.
              • karolina331 Re: Uzasadniona kontrola wydatków przez ojców dzi 30.03.10, 10:31
                AMEN.
              • kasiapfk Re: Uzasadniona kontrola wydatków przez ojców dzi 30.03.10, 11:45
                Podpisuję się pod postulatem kontroli w takim przypadku.
            • scindapsus Re: scindapsus 30.03.10, 12:02
              zwiatrem nie tylko ty.
              Po tym Grzesku, jak wyżej napisano, wrzucilam w wyszukiwarkę "baton"
              i nick i cała się zjeżyłam.
              Nie tylko skąpiec/leń/obibok ale też psychopata
              To co robi temu dziecku jest okrutne.
              Okrutne i podłe
              A matka na to zezwala
              Przychylam się do zdania triss-ex żona za darmo tego pana nie
              wykopala.
              Mądra kobieta
              • zwiatrem Re: scindapsus 30.03.10, 13:41
                kiedys zglosilam posty pewnej mlodej matki, ktora potrzasala niemowleciem
                (2miesiecznym niemowleciem) i skarzyla sie potem, ze nie wiec co robic bo on
                dziwnie wyglada po tym potrzasaniu i patrzy w jeden punkt, a ja wkurzalo ze
                plakalo, teraz zrobie to samo jesli w sieci gdzies trafie na sledy tego, ze ona
                pozwala na takie traktowanie dziecka, no chyba ze ... wymysla to, bo nie umiem
                zrozumiec, jak czlowiek kochajacy dziecko, moze pozwolic na cos takiego sad(;
                • zmeczona100 Re: scindapsus 30.03.10, 13:44
                  Sposób pisania (wielokropki), wracanie do tego samego ciągle- to nie może
                  być matka dziecka, żyjąca z takim okazem. Podpada mi to pod zmyslanie.
                • scindapsus Re: scindapsus 30.03.10, 13:47
                  Wiesz, ja tego nie ogarniam


                • luciva Re: scindapsus 30.03.10, 14:02
                  Napisałaś, że facet sprawdził się w wielu trudnych sytaucjach.
                  Jakich mianowicie?
                  Bo najtrudniejsza sytaucja w związku, taka "codzienna" to dogadanie się w
                  kwestiach finansowych.
                  W tym się nie sprawdził.
                  Więc w jakim względzie jest takim super facetem? Pewnie mówi czułe słowka,
                  głaszcze, przytula, nogi masuje...itd...tak? Ale kto tego nie potrafi?

                  Co do rozliczenia, sama nie wiem, niby 3 osoby mieszkają, ale z drugiej strony -
                  gdyby wynajmował, oprócz kosztów, płaciłby jeszcze odstępne.

                  Co Cię przy nim trzyma?
                  • triss_merigold6 W sumie to powinno się zgłosić 30.03.10, 18:36
                    Pewnie jest znakomity w łózku.
                    W sumie to powinno się móc gdzieś zgłosić taką sytuację. Dziecko
                    jest poddawane przemocy psychicznej od 2 lat, facet je wyśmiewa,
                    szydzi, nakłada kary, zastrasza, podważa zdanie matki, a kilkulatek
                    jest kompletnie bezbronny. W dodatku dziecko żyje na znacznie
                    niższym poziomie niż mogłoby, ponieważ matka utrzymuje gacha
                    psychopatę. Skoro mamusia nie wykopała pana przez 2 lata, to raczej
                    tego nie zrobi, bo lubi takie wyzwania, a dziecka szkoda. Problemy
                    wyjdą jak będzie w szkole i w kontaktach z rówieśnikami.
                    • panda_zielona Re: W sumie to powinno się zgłosić 30.03.10, 19:24
                      Triss powiedz mi jak facet ważacy 140 kg z wielkim brzuchem może być
                      dobry w łóżku.Ja jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić.smile
                    • zwiatrem Re: W sumie to powinno się zgłosić 30.03.10, 20:31
                      dlatego napisalam, ze jak jeszcze raz przeczytam o tym problemie u tej osoby to
                      postapie jak kiedys (wyzej wspomnialam ) i wiem ze policja sie tym zajela, a ja
                      mialam dosc duzo fatygi aby zglosic sprawe z sieci, taka jak potrzasanie
                      niemowleciem, jednak cel osiagnelam, a pamietam ze ze trzydziesci kobiet pisalo
                      ze ja rozumie, ze kiedys jej to minie a nikt nie zauwazyl, ze dziecko po
                      potrzasaniu wg jej opisow jest oszolomione;

                      tutaj podobnie, tyle czasu facet ma prawo robic co chce, a autorka szuka
                      pocieszenia, w sumie wspolczuje Olkowi, jesli to wszystko jest prawda to jak
                      musi sie czuc wracajac do domu pelnego wroga
                      • misiuwa Re: W sumie to powinno się zgłosić 01.04.10, 09:04
                        Charakterystyczne, że matka dziecka, autorka tematu się nie odzywa
                        od kilku dni.
                        Przeraża mnie, jak dużo jest głupich bab, złych matek, których
                        rozsądek jest przytłumiony potrzebą posiadania chłopa w domu. Ja
                        będę wolała być do końca sama niż brać sobie na kark następnego
                        durnia i nieroba.
                        • nangaparbat3 Re: W sumie to powinno się zgłosić 01.04.10, 11:21
                          A mnie przeraża, jak w jednym czterozdaniowym poscie są cztery obelgi.
                        • sbelatka misiuwa 01.04.10, 12:06
                          misiuwa,

                          zastanawiam się skąd taka potrzeba oceniania innych?
                          nie wiesz - bo i skąd - co powoduje czyjeś zachowania..

                          najczęsciej niestety jest tak - że mierzymy innych swoja miarą..

                          ja nie rozumiem jak moża sie zgodzic na bycie w takim jak alexolo
                          związku;
                          ale rozumiem, ze dziewczyna TERAZ nie potrafi inaczej..

                          posiadanie chlopa w domu - jak piszesz uroczo - wiąze sie z poczcuiem
                          bycia kochana, zaopiekowaną w jakims tam sesnie, pzrynależnioną do
                          kogoś, pełnowartościową jako kobieta i wieloma innymi sprawami; dla
                          każdego ma to troche inne znaczenie..

                          twierdzenie, ze alexolo jest głupia babą i złą matka - jest nadużyciem
                          ja jestem pewna, ze stara sie ze wszytskich sił żeby jej synowi bylo
                          dobrze
                          mozliwe, ze Ty czy ja - inaczej to "dobrze" rozumiemy - i to wszystko

                          jak zwykle uważam, ze raczej nalezy ludziom próbowac pomagać (dając im
                          zreszta prawo do pzryjmownia pomocy lub nie) - niz ich obrażac..
                          dałaś sobie prawo do uważania sie za mądrzejszą - i jak rozumiem - na
                          dodatek uważania sie za lepszą matkę

                          jedzie mi to na kilometr pychą misiuwa.. i pogardą dla innych..
                          • misiuwa Re: misiuwa 02.04.10, 11:41
                            Sbelatko, czy na pewno czytałaś wszystko, co było w innych postach
                            innych osób powyżej??

                            Ktoś tam pisał, że "gacie w domu", ktoś tam pisał, że "głupich nie
                            sieją, sami się rodzą", ktoś inny komentował, że powinien donieść do
                            prokuratury, jeżeli matka dziecka zgadza się na dręczenie swojego
                            syna przez partnera (ponieważ partner tej Pani dręczy go
                            psychicznie). Nie pisałabym tego, co napisałam gdybym tych
                            informacji wcześniej w postach nie czytała.
                            Mój mąż był podobny, ja go wyrzuciłam - mieszkaliśmy razem rok od
                            ślubu. Wolę wychowywać dziecko w spokoju, niż w nienormalności. A
                            muszę powiedzieć, że mąż wyszedł i nie wpuściłam go z powrotem na 2
                            tygodnie przed zakończeniem się mojego macierzyńskiego, więc za
                            chwilę byłam bez środków do życia, więc czemu to zrobiłam?? Bo nie
                            mogę być wykorzystywana! Znajomi już się ze mnie podśmiewywali,
                            przecież to jasne, że nie można kogoś utrzymywać i dawać sobą
                            pomiatać!

                            Tak , racja, że mieszkanie z mężczyzną to może i poczucie
                            przynależenia do kogoś, ale jeżeli efekt jest taki, że dziecko na
                            tym traci, no to niestety czas na wybór: albo ten ktoś, albo
                            dziecko. A matka podobno chce dla dziecka najlepiej i dziecko dla
                            niej najważniejsze? Nie zgadzam się jednak z tym (co napisałaś), że
                            każda z nas inaczej rozumie dobro własnego dziecka. Nie może być
                            tak, że ktoś uważa, że dziecku dobrze w jego opinii, a dziecko żyje
                            w rodzinie, w ktorej mężczyzna dręczy go psychicznie, itd, a ktoś
                            inny uważa, że to patologia. Jest jedno dobro dziecka, nie ma dwóch.
                            To jest jednoznaczne.


                            Na pewno nie uważam się za lepszą matkę, bo pracuję teraz żeby nas
                            utrzymać do godz. 21-22 codziennie, moi rodzice mi pomagają, jest mi
                            bardzo ciężko i uważam, że właśnie źle że jestem taką matką, ale
                            przynajmniej wiem, ze dziecku się krzywda nie dzieje, bo jest w
                            spokojnym domu, a poza tym nie mam innego wyjścia, choć robię
                            wszystko, aby to niedługo zmienić.

                            Niee, na pewno nie mam pychy i pogardy, jestem po prostu wściekła,
                            że ta Pani nie ma siły wyrzucić Pana który jest jej utrzymankiem.
                            Jestem też przekonana, że ponieważ istnieją takie kobiety, to
                            mężczyźni to wykorzystują. Wokół coraz więcej słyszę takich
                            przypadków i złość mnie taka ogarnia, ze one tak robią... Moja
                            kosmetyczka mówiła mi niedawno, że jej przyjaciółka poznała kogoś w
                            internecie, gość się do niej wprowadził i żyje całkiem na jej koszt,
                            w dodatku tamta wzięła kredyt, zeby jego długi pospłacać: dodam, że
                            dziewczyna pracuje, a on nie , siedzi sobie w domu i to jej domu.
                            Masakra! I jak tu się nie wściekać i nie denerwować! Jedynie to
                            wyjść z forum i nie czytać o takich sytuacjach, bo mi za chwilę
                            każecie to wszystko rozumieć, a ja się załamięsad
                            Faktem jest, że wybór należy do każdego z nas i nie pomoże się
                            nikomu, jeżeli tego sam nie zrobi. Każdy życie przeżywa za siebie
                            samego. Ja wybrałam.

                            Liczę, że alexolo może nie teraz, ale w niedługim czasie podejmie
                            decyzję i wykasuje tego Pana ze swojego mieszkania i swojej kieszeni.


                            belatka napisała:

                            > misiuwa,
                            >
                            > zastanawiam się skąd taka potrzeba oceniania innych?
                            > nie wiesz - bo i skąd - co powoduje czyjeś zachowania..
                            >
                            > najczęsciej niestety jest tak - że mierzymy innych swoja miarą..
                            >
                            > ja nie rozumiem jak moża sie zgodzic na bycie w takim jak alexolo
                            > związku;
                            > ale rozumiem, ze dziewczyna TERAZ nie potrafi inaczej..
                            >
                            > posiadanie chlopa w domu - jak piszesz uroczo - wiąze sie z
                            poczcuiem
                            > bycia kochana, zaopiekowaną w jakims tam sesnie, pzrynależnioną do
                            > kogoś, pełnowartościową jako kobieta i wieloma innymi sprawami;
                            dla
                            > każdego ma to troche inne znaczenie..
                            >
                            > twierdzenie, ze alexolo jest głupia babą i złą matka - jest
                            nadużyciem
                            > ja jestem pewna, ze stara sie ze wszytskich sił żeby jej synowi
                            bylo
                            > dobrze
                            > mozliwe, ze Ty czy ja - inaczej to "dobrze" rozumiemy - i to
                            wszystko
                            >
                            > jak zwykle uważam, ze raczej nalezy ludziom próbowac pomagać
                            (dając im
                            > zreszta prawo do pzryjmownia pomocy lub nie) - niz ich obrażac..
                            > dałaś sobie prawo do uważania sie za mądrzejszą - i jak rozumiem -
                            na
                            > dodatek uważania sie za lepszą matkę
                            >
                            > jedzie mi to na kilometr pychą misiuwa.. i pogardą dla innych..
                            >
                            >
                            >
                            • sbelatka Re: misiuwa 02.04.10, 13:47
                              misiuwa napisała:

                              >>
                              > Niee, na pewno nie mam pychy i pogardy, jestem po prostu wściekła,
                              > że ta Pani nie ma siły wyrzucić Pana który jest jej utrzymankiem.
                              > >
                              >

                              no i widzisz...
                              TY się czujesz wściekła...
                              i juz to powinno Ci dac do myslenia..

                              CUDZE przypadki, ktore w nas wywoluja tak silne emocje - pokazują li i
                              jedynie, ze nie poradziłas sobie .. emocjonalnie... z swoją historią

                              a co do tego że dobro dziecka jest tylko jedno - to ręczę Ci, ze nie...
                              biorąc pod uwage już tylko tutaj pojawiające sie dyskusje - nie zgadzamy
                              sie nawet co do tego czy kontakty z ojcem (niemiłym matce) sa dla
                              dziecka dobre czy nie..?

                              i czy matka ma prawo przedkładać swoje emocje i uczucia nad emocje i
                              uczucia dziecka?


                              i żeby wszystko było jasne - JA nie żyłabym z takim gościem nawet przez
                              nanosekudę...
                              ale co z tego?



                              >
                              • misiuwa Re: misiuwa 02.04.10, 23:48
                                Może i nie poradziłam sobie, to było bardzo niedawno i to było
                                bolesne, bo męża bardzo kochałam. Ale pomimo to zrobiłam to, co
                                trzeba robić w takich wypadkach, bo dziecko i moja godność jest
                                ważniejsze.
                                Nadal uważam, że dobro dziecka jest tylko jedno. Możesz mieć inne
                                zdanie, ja tak uważam. Zresztą powyżej w innych postach też ktoś
                                pisal, że dziecko przez ojca alkoholika i faceta matki psychopatę
                                będzie z mocnym bagażem szło w życie, już w zasadzie jest pewne, że
                                będzie miało problemy.
                                Oczywiście, że emocje dziecka są ważniejsze, niż matki. To jasne, że
                                ciężko to wprowadzić w życie, ale należy do tego dążyć i mieć
                                świadomość, że dziecko będzie miało taki świat, jaki mu urządzimy.

                                Kontakty ojca z dzieckiem niemiłe matce - niech są te kontakty, ale
                                niech ojciec nie angażuje w organizację tych kontaktów matki. Niech
                                sam się organizuje, sam przyjeżdża po dziecko, sam je odwozi, niech
                                się nim zwyczajnie w tym czasie zajmie, niech nie przesiaduje z
                                dzieckiem w mieszkaniu matki. A uważasz, że powinno być inaczej?


                                sbelatka napisała:

                                > misiuwa napisała:
                                >
                                > >>
                                > > Niee, na pewno nie mam pychy i pogardy, jestem po prostu
                                wściekła,
                                > > że ta Pani nie ma siły wyrzucić Pana który jest jej
                                utrzymankiem.
                                > > >
                                > >
                                >
                                > no i widzisz...
                                > TY się czujesz wściekła...
                                > i juz to powinno Ci dac do myslenia..
                                >
                                > CUDZE przypadki, ktore w nas wywoluja tak silne emocje - pokazują
                                li i
                                > jedynie, ze nie poradziłas sobie .. emocjonalnie... z swoją
                                historią
                                >
                                > a co do tego że dobro dziecka jest tylko jedno - to ręczę Ci, ze
                                nie...
                                > biorąc pod uwage już tylko tutaj pojawiające sie dyskusje - nie
                                zgadzamy
                                > sie nawet co do tego czy kontakty z ojcem (niemiłym matce) sa dla
                                > dziecka dobre czy nie..?
                                >
                                > i czy matka ma prawo przedkładać swoje emocje i uczucia nad emocje
                                i
                                > uczucia dziecka?
                                >
                                >
                                > i żeby wszystko było jasne - JA nie żyłabym z takim gościem nawet
                                przez
                                > nanosekudę...
                                > ale co z tego?
                                >
                                >
                                >
                                > >
                                • sbelatka Re: misiuwa 03.04.10, 09:11
                                  widzisz,
                                  teoretycznie wszystko bywa proste
                                  ale w zderzeniu z rzeczywistością - te proste rzeczy/sprawy - dla
                                  niektorych są niemozliwe do ogranięcia, zadziałania czy odcięcia sie
                                  ich/od nich..

                                  spójrz na to tak: mnie sie udało, dla mnie moja godnośc i dobro mojego
                                  dziecka, tak jak ja je widzę , były wazniejsze niż miłośc do..; i
                                  dziekuję ....(tu wpisz komu/czemu) że miałam siłe sobie z tym poradzic.
                                  Choc to boli.
                                  Inne(i) - nie mieli tyle siły...
                                  rozumiem, ze mogły/i nie dać rady - bo wiem jakie to trudne...

                                  i misiuwa - ja tylko o to się spieram
                                  nie o fakt - bo o facecie alexolo szkoda gadać i trzeba go spuścić

                                  dawanie kopniaków innym - żeby im sie polepszyło (niektórzy cenią to
                                  jako metode pomagania innym i może tak być, ze komus kopniak w doope lub
                                  w dusze faktycznie pomoże) może też być, jakby to nazwać...przyjazne
                                  (gdy NA PEWNO wiemy, ze jest ten kopniak wywodzącyc sie z troski o
                                  drugiego człowieka. A nie przesiąknięty pogardą..

                                  Rozumiem, ze nie miałas takich intencji - ale wiesz jak z intencjami
                                  bywa.
                                  nieważne jak miało wyjśc - ważne jak wyszło. Szczegolnie gdy dotyczy
                                  uczuć innych ludzi.

                                  no, to ja tyle w tej sprawiesmile
                                  • misiuwa Re: misiuwa 06.04.10, 10:17
                                    Mam wrażenie, że to trochę jałowa dyskusja. Jak widać Twoje i moje
                                    intencje są takie same.
                                    Nie odpowiedziałaś mi na pytanie: czy czytałaś wszystkie posty
                                    powyżej? te, w których ktoś pisał o "gaciach w domu", o "głupich co
                                    się ich nie sieje, a sami się rodzą", o tym, że należałoby donieść
                                    do prokuratury na matkę, co zezwala na znęcanie się faceta, z którym
                                    mieszka nad własnym dzieckiem. Może dokładnie to poczytaj.
                                    Pozdrawiam.


                                    sbelatka napisała:

                                    > widzisz,
                                    > teoretycznie wszystko bywa proste
                                    > ale w zderzeniu z rzeczywistością - te proste rzeczy/sprawy - dla
                                    > niektorych są niemozliwe do ogranięcia, zadziałania czy odcięcia
                                    sie
                                    > ich/od nich..
                                    >
                                    > spójrz na to tak: mnie sie udało, dla mnie moja godnośc i dobro
                                    mojego
                                    > dziecka, tak jak ja je widzę , były wazniejsze niż miłośc do..; i
                                    > dziekuję ....(tu wpisz komu/czemu) że miałam siłe sobie z tym
                                    poradzic.
                                    > Choc to boli.
                                    > Inne(i) - nie mieli tyle siły...
                                    > rozumiem, ze mogły/i nie dać rady - bo wiem jakie to trudne...
                                    >
                                    > i misiuwa - ja tylko o to się spieram
                                    > nie o fakt - bo o facecie alexolo szkoda gadać i trzeba go spuścić
                                    >
                                    > dawanie kopniaków innym - żeby im sie polepszyło (niektórzy cenią
                                    to
                                    > jako metode pomagania innym i może tak być, ze komus kopniak w
                                    doope lub
                                    > w dusze faktycznie pomoże) może też być, jakby to
                                    nazwać...przyjazne
                                    > (gdy NA PEWNO wiemy, ze jest ten kopniak wywodzącyc sie z troski o
                                    > drugiego człowieka. A nie przesiąknięty pogardą..
                                    >
                                    > Rozumiem, ze nie miałas takich intencji - ale wiesz jak z
                                    intencjami
                                    > bywa.
                                    > nieważne jak miało wyjśc - ważne jak wyszło. Szczegolnie gdy
                                    dotyczy
                                    > uczuć innych ludzi.
                                    >
                                    > no, to ja tyle w tej sprawiesmile
                                    >
                                    >
                                    >
                                    • sbelatka Re: misiuwa 06.04.10, 14:27
                                      czytałam
                                      ale co z tego?

                                      że do tamtych sie nie odniosłam? o to Ci chodzi?
                                      czy, ze tamte TEZ były równie niemiłe jak Twoj?
                                      • misiuwa Re: misiuwa 06.04.10, 18:23
                                        Były takie same.

                                        Myślę teraz, że Ty nie rozumiesz mnie po prostu. Mailem pisze się
                                        tylko słowa, a mój ładunek emocjonalny wziął się stąd, że wściekła
                                        jestem na niektóre kobiety, ze dają się tak traktować latami, nie
                                        bronią się, są wykorzystywane - to mnie wściekłość ogarnia, bo z
                                        maili innych wnioskujemy, że autorka tematu już wcześniej narzekała
                                        na partnera, a nadal tkwi w tym, nie chroni dziecka. Po prostu wiem,
                                        że póki ONA nie będzie chciała sobie pomóc i z tym skończyć, to nikt
                                        jej nie pomoże. Dlatego mam złość, że pomimo że tyle osób jej
                                        tłumaczy błędy, to ona nie robi z tym nic.
                                        Gdyby autorką tematu była moja przyjaciółka, to powiedzialabym jej
                                        tak samo, a jeżeli przyjaciółka pomimo podpowiedzi tylu osób jak tu
                                        na forum nadal by w tym tkwiła, to już wtedy byłabym zła, że ja się
                                        staram, mówię co robić, a ona znowu tak samo.
                                        Jeżeli ktoś nie chce dać sobie pomóc, a Ty wypruwasz flaki,
                                        tłumaczysz, starasz się, to tylko wściekłość ogarnia, no chyba ze Ci
                                        nie zależy na tamtej osobie.

                                        Sbelatka, to że Ty rozumiesz, ze kobieta teraz nie potrafi inaczej,
                                        to ja już wiem, ale to niczego nie zmienia. Tak samo moja wściekłość
                                        też niczego nie zmieni. Po prostu moje współczucie dla takiej
                                        wykorzystywanej babki w końcu sięga zenitu i jestem zła, że kobieta
                                        nic z tym nie robi. To nie ma nic wspólnego z pogardą. Nie mam
                                        pojęcia skąd tu wzięłaś pogardę.

                                        Akurat co do dziecka, to uważam, ze naprawdę matka mu w tym wypadku
                                        robi krzywdę.
                                        • sbelatka Re: misiuwa 06.04.10, 18:46
                                          w moim odczuciu - Ty nie rozumiesz

                                          poczytaj co Ty piszesz..

                                          TY JEJ MOWISZ CO MA ROBIC, pokazujesz błędy - a ona to samo robi; no
                                          weź i sie zastanów

                                          JA CI MOWIE żebyś sie nie wściekała - a Ty sie nadal wściekasz,...

                                          i co? uważasz, ze JA mam prawo - jakiekolwiek - mówić Ci co masz robić?
                                          bo ja wiem lepiej..

                                          a ja wiem, ze Twoja wścieklośc nie ma nic wspólnego z alexolo - tylko z
                                          twoimi nieprzerobionymi emocjami w związku z tym jak bardzo podle Cie
                                          ktoś tam kiedys traktował.

                                          widząc to i wiedząc - moge Ci o tym powiedziec; ale to Ty sama musiasz
                                          zdecydowac co z tym zrobisz
                                          mówią- że brak reakcji to też reakcja..

                                          możesz TERAZ nie być gotowa na to by usłyszeć co do Ciebie pisze..

                                          może za miesiąc lub rok będziesz
                                          a może dopiero za 10 lat lub nigdy..

                                          i moje wrzaski z pozycji JA WIEM nic nie zmienią; juz pomijając drobny
                                          szczegół- że ja nie mam prawa mówić Ci jak masz żyć i jak postepować w
                                          swoim życiu i ze swoim życiem..

                                          w ktorymś z wątków mediator napisała dobry tekst; poczytaj
                                          jesli uda mi sie znaleźć to potem wkleje link
                                          jesteś wściekła na kobiety... bo one sie tak dają traktować

                                          przy pogardzie sie nie upieram; takie odniosłam wrażenie i tyle..

                                          i wiesz co?
                                          chocby 100 osób mi mówilo, ze mam cos tam - to i tak MAM prawo zrobic
                                          jak zechcę..; nawet moge sobie być dowolnie długo i głęboko
                                          nieszczęśliwa...

                                          w kwestii dziecka nie mam wyrobionego zdania; nie wiem tak naprawde do
                                          jakiego stopnia facet sie nad nim psychicznie znęca (o czym wspominacie
                                          wyżej); a niejakie pogorszenie stopy życiowej?
                                          zdaje mi sie, ze nie to jest w życiu najwazniejsze... i jestem prawie
                                          pewna, ze dziecku alexolo nieczego nie brakuje; oczywiście z rzeczy
                                          wymaganych do prawidłowego rozwoju




                                          jesteś wściekła na kobiety... bo one sie tak dają traktować
                                          • sbelatka Re: misiuwa 06.04.10, 18:58
                                            link


                                            forum.gazeta.pl/forum/w,24087,109586614,109634459,do_autora_watku.html
                                            • misiuwa Re: misiuwa 06.04.10, 20:46
                                              Absolutnie nie zgodzę się z tym, co jest w podanym przez Ciebie
                                              linku. Zwariowałabym, gdybym się zastanawiała, czy może w dobru jest
                                              zło, a w złu dobro.
                                              Rzeczy należy brać takimi jakie są i wtedy wszystko jest prostsze.

                                              Pozdrawiam.
                                              • sbelatka Re: misiuwa 06.04.10, 21:40
                                                no i jest oczywiste,ze nie możemy dojśc do porozumienia - ponieważ
                                                albowiem nasze "podstawy i postawy " są odmienne..

                                                dla Ciebie życie jest prostsze gdy bierzesz rzeczy takimi jakie są
                                                a dla mnie - gdy nie "oznaczam" wartości.... i biore pod uwagę, ze to co
                                                pozorne/zewnętrzne nie musi być prawdziwe..

                                                co najlepsze smile - każda z nas może zostać okopana na swoim stanowisku
                                                co też czynięsmile
                                                przyjmując do wiadomości, ze widzisz świat inaczej
                                                i naprawde mi to nie przeszkada

                                                pozdrawiam
                                                • misiuwa Re: misiuwa 06.04.10, 23:50
                                                  Może po prostu patrzymy z innej strony na to samo.
                                                  Ja wiele czasu właśnie doszukiwałam się wytłumaczeń dla różnych
                                                  zachowań. Takie podejście doprowadza do zbyt wielu ustępstw. Nie
                                                  będę się już wgłębiać w szczegóły mojej sytuacji kiedyś, ale takie
                                                  staranie się zrozumieć drugiego, który nam robi krzywdę w końcu
                                                  pogrąża nas samych. To standardowy mechanizm oszukiwania - wierzymy
                                                  w to, w co chcemy wierzyć, "no bo przecież on na pewno nie jest taki
                                                  zły" i "ufam mu, bo powinnam mu ufać".
                                                  Tak, mąż gdzieś bił żonę, no przecież to nie było na wskroś złe, to
                                                  mogło być pozorne (bo np. on miał złe dzieciństwo), więc to bicie
                                                  też pozorne, bo zupa była za słona. Szukanie wytłumaczeń?...
                                                  Takie podejście w pewnym momencie zaczęło mnie gubić. Uważam, że
                                                  autorkę tematu też gubi.
                                                  • sbelatka Re: misiuwa 07.04.10, 17:35
                                                    wiesz, ja akurat nie mam doświadczeń z usprawiedlwianiem czyichś
                                                    nieprzyjemnych zachowan wobec mnie - bo nie byłam w zasadzie nigdy ofiarą

                                                    ale tak w ogóle to uważam, że jest masę usprawiedlwień dla ludzkich
                                                    zachowań; co nie zmienia faktu - że powinni ponosić konsekwenjce swoich
                                                    czynów

                                                    ale znajdowanie dobra w tym co "złe" - i odwrotnie - to cos innego. Ale
                                                    ne będę o tym pisac - bo to co napisala mediator oddaje moje myslenie w
                                                    tej sprawie
                                                  • misiuwa Re: misiuwa 07.04.10, 22:53
                                                    W takim razie gdzie tu się doszukiwać dobra?
                                                  • sbelatka Re: misiuwa 08.04.10, 08:34
                                                    "dobro" w "złym" znajduje sie ( w sensie dostzrega się ) dopiero po
                                                    czasie..; czasem nigdy.. - ale częsciej jednak tak..

                                                    w pzrypadku alexolo? nie wiem.,.
                                                    ale może dzięki(przez) tego faceta i ten związek - alexolo rozwinie
                                                    sie jako czlowqiek?; dojdzie do pewnej granicy "siebie" - i
                                                    przekroczy ją?
                                                    i stanie ze swoimi ograniczeniami twarzą w twarz? - a tylko wtedy
                                                    możemy pojśc dalej...

                                                    może znajdzie w sobie siłę?, ktorej być może do tej pory jej
                                                    brakowało? albo iiny rodzaj sieły?
                                                    może dostrzeże coś - czego nie dostzregała ?
                                                    kto wie...

                                                    może wystarczy jesli pzryjrzysz sie sobie i swoejmu zyciu;
                                                    CO stalo sie z Topbą/ w Tobie - dzięki (przez) to, ze byłas w
                                                    trudnym związku ?

                                                    ja tam mam świadomośc paru elementów, ktore pojawiają sie z tego
                                                    powodu, ze mój ex odszedl w siną dal...

                                                    i wiem prawie na peweno, ze NIGDY bym tego czy tamtego nie zrobiła,
                                                    nie zrozumiała itd.. gdyby...

                                                    a moje dzieci?
                                                    peweni będą w jakims sesnie obciążone
                                                    ale z drugiej strony na pewno wyrosną w przekonaniu, ze SAMODZIELNIE
                                                    można sobie dawać radę i ze bez względu na obrót spraw można
                                                    zachowac optymizm i pogode ducha..

                                                    wiesz, świat - nie jest tylko tym co TERAZ...

                                                    i nawet ludowe pzrysłowia potwierdzaja mę myśl
                                                    "nie ma złego bez dobrego".. mawiała moja babcia

                                                    a jak wiadomo - przysłowia są mądrością narodówsmile
                                                  • misiuwa Re: misiuwa 08.04.10, 09:10
                                                    Ty piszesz o tym, czego się można nauczyć ze swoich błędów. A ja o
                                                    tym, że nic dobrego nie ma w fakcie, że ktoś kogoś źle traktuje,
                                                    lekceważy, wykorzystuje. To 2 inne rzeczy.
    • pan-kowalski Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 02.04.10, 20:52
      Może i Twój partner jest sknerą i człowiekiem małostkowym, ale
      kobieta która regularnie obsmarowuje swojemu facetowi tyłek też jako
      partnerka niewiele jest warta. Albo jesteście razem, albo nie ma was
      wcale, zdecyduj się wreszcie.
    • mario320 Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 03.04.10, 00:39

      A zabic drania...
      • mgrania Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 04.04.10, 16:47
        Czytam autorkę wątku i wierzyc mi się nie chce. Na pasożyty dawno
        już wymyślono lekarstwa - na głupotę niekoniecznie.
        Dziewczyno czekasz aż kiedyś syn z wyrzutami podziękuje Ci za to
        jakie zafundowałaś mu życie.
        Swoim postępowaniem upewniasz mnie tylko w tym ,że wolę byc nadal
        samotną matką dla której dobro dzieci jest ważne. Zresztą tak samo
        jak i życie w zgodzie samej z sobą.
    • lampka_witoszowska Re: JA SIE ROZLICZASIE ZPARTNEREM ZA ŻYCIE? 05.04.10, 02:16
      Alex, czy on jest mężczyzną i miłością Twojego życia?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja